Dodaj do ulubionych

niepłodność a Bóg

03.02.05, 18:09
Cześć dziewczyny, mamusie obecne i przyszłe, Tak jak anakonda123, jestem nowa
i proszę o przyjęcie do waszego grona.Chcę poruszyć temat, który może już
omawiałyście, a który dla mnie jest bardzo ważny, a mianowicie przestałam się
leczyć z powodu wiary, strachu przed grzechem itp. Bowiem w mojej terapii
miałam podjąć decyzję o inseminacji, a to zaczynało się kłócić z moim
sumieniem. Napiszcie, czy tez macie takie rozterki, jak sobie z tym radzicie,
czy zasięgałyście porady, nie wiem, jakiegoś księdza, "katolickiego
fachowca"itp. Gdy pewnego razu ksiądz spytał się mnie, dlaczego pragnę
dziecka, to myślałam, że żartuje, ale po chwili zaczęłam szukać powodów, i
uwierzcie mi, każdy był podszyty egoizmem. Przeczytałam w jakimś piśmie
katolickim, że Bóg jest strasznie bezbronny, gdy dziecko jest poczęte bez
jego udziału. Moje życie sprowadzone do tabletek, zaszczyków, terminów,
współżycia nie kiedy z mężem chcieliśmy, ale musieliśmy, nie sprzyjało
naszemu małżeństwu, dochodziło nawet do tego, że się kłóciliśmy. A w
małżeństwie przecież chodzi o miłość, radość, zrozumiemie, zaczęłm czuć że to
wszystko się rozwala, postawiłam sobie pytanie jaka jest granica mojego
działania, na ile mogę sobie pozwolić.Nie chcę mojego dziecka pozbawiać
naturalnego prawa do poczęcia i "wołać" go na świat przez laboratorium.
Przyznaję, ciężko mi z tym, zazdroszczę innym ludziom, wręcz ich oceniam,
zadaję sobie pytanie: jak to jest, ta bez ślubu, ta ze spiralką, ta z
kochankiem, ale próbuję być silna. proszę napiszcie słowa otuchy albo
krytyki, cokolwiek. Dziękuję.
Edytor zaawansowany
  • beatrice73 03.02.05, 18:23
    czesc moniko, mysle ze twoj problem nie jest taki odosobniony... od paru
    dobrych chwil mysle o tym co napisalas, cisnie mi sie do glowy wiele watkow
    odpowiednich ( a moze nie) do twoich pytan i watpliwosci... w tej chwili
    odpowiem ci co do egoizmu posiadania dziecka- jak to nazwalas, mysle ze to
    normalne, pragniemy dziecka w sposob bardzo naturalny, chyba tak
    zostalismy "zaprogramowani",wiem to brzydkie slowo, ale dzieki temu wciaz
    jestesmy, my jako czlowiek, jako gatunek, jestesmy o wiele slabsi od boga by
    nie bylo w nas egoizmu... czuje ze zaczynam sie gubic, chce powiedziec ze nie
    ma w tym winy ze pragniemy dziecka, to naturalna kolej rzczy, cos co sie w nas
    budzi samo... nie powinno sie miec wyrzutow sumienia z tego powodu,,
    przynajmniej ja tak mysle ... pozdrawiam cie i wybacz te chaotyczna
    wypowiedz...
  • donata72 03.02.05, 18:36
    jakie wyrzuty sumienia?dlatego ze chce dziecko?a czy to moja wina ze niemozemy
    normalnie jak bog przykazal ja nigdy nie myslalam w tych kategorjach i w
    nastepnym tygodniu bede miala iui z czego bardzo sie ciesze i zycze wam
    wszystkim oby jak najszybcjiej nam sie udalo to oczym marzymy naturalnie czy
    sztucznie niewarzne jak
  • cetka 04.02.05, 17:38
    nie dlatego, ze chce dziecko. dlatego, ze uznaje sie za czlonkinie tej wiary,
    ktora zabrania pewnych metod. wyraznie zabrania, bez niedomowien. nie mozna byc
    wegetarianinem i w wigilie jesc karpiasad
  • beatrice73 03.02.05, 18:31
    i jeszcze cos, skoro tak pragniemy dziecka wynika to chyba rowniez z naszej
    milosci ktora juz jest w nas i czeka tylko na pojawienie sie dziecka, czy ty
    widzisz w tym gdzies jakas wine? smile
  • cetka 04.02.05, 17:40
    wydaje mi sie, ze mylisz pojecia. ja osobiscie nie jestem katolikiem i uwazam,
    ze kazdy ma prawo starac sie o dziecko kazda metoda inv itp. ale jezeli ktos
    jest katolikiem, a przywodcy tej wiary wyraznie zabraniaja tej wiary, to jest
    dylemat. bo jak sie nazwac katolikiem, skoro sie lamie zasady wiary, do ktorej
    sie dobrowolnie wstapilo?... wspolczuje takich dylematow, na pewno sa ciezkie.
    ciesze sie, ze przynajmniej od tego jestem wolna.
  • haniunia 03.02.05, 18:33
    Moniu,
    A czy metoda invitro nie jest "naturalna" przeciez jest plemnik i jest komórka.
    A samo działanie laboratoryjne ma na celu tylko wspomóc urodzenie
    dzieciaka.Skoro natura nam tego nie dała więc ja osobiście nie widzę tutaj nic
    złego. Czy krzywdzisz kogoś w ten sposób?
    Przecież najważniejsze jest życie ludzkie , czyż kościół tego nie określa i nie
    daje wielokrotnie do zrozumienia.
    Piszesz że przeczytałaś w jakimś piśmie katolickim, że Bóg jest strasznie
    bezbronny, gdy dziecko jest poczęte bez jego udziału. A co w takim razie z
    dziećmi poczętymi podczas gwałtu było by to niedorzeczne gdyby bóg był bezbronny
    w takiej sytuacji, nie kochałby takiego dziecka? Katolickich wydań nie należy
    traktować dosłownie. Więc Moniko bierz się do roboty. Wszystko będzie dobrze i
    grzechem będzie jak nic nie zrobisz w tym kierunku. Wybieraj!!!!

    pozdrawiam goraco
    Bardzo trudno jest życ aby kogoś nie zranić i bardzo trudno jest być dobrym
    człowiekiem. i to jest najwazniejsze.
  • cetka 04.02.05, 17:43
    >A czy metoda invitro nie jest "naturalna" przeciez jest plemnik i jest komórka.
    >A samo działanie laboratoryjne ma na celu tylko wspomóc urodzenie
    >dzieciaka.Skoro natura nam tego nie dała więc ja osobiście nie widzę tutaj nic
    >złego. Czy krzywdzisz kogoś w ten sposób?

    niestety ty tez mylisz pojecia. niekatolik nie bedzie w tym widzial nic zlego,
    ale szefowie katolicyzmu zabraniaja wyraznie, bez niedomowien tej metody...
    jechowym wiara zabrania przetaczania krwi i oni wola, zeby dziecko umarlo niz
    mialo trasfuzje... trudno mi to zrozumiec, ale takie sa zasady ich wiary, a
    wiare trudno pojmowac rozumowosad
  • inga30 03.02.05, 18:41
    W małżeństwie chodzi o miłość, radość , zrozumienie, ale też o dzieci.
    Wykluczenie potomstwa przez jedno z małżonków jest przyczyną unieważnienia
    małżeństwa. Czyli z pragnienia dziecka za bardzo nie ma się co tłumaczyć. W
    trakcie mojego leczenia granica bardzo się przesunęła, cztery lata temu nie
    dopuszczałam myśli o zadnym wspomaganiu, bo nie sądziłam że będzie mi
    potrzebne smile obecnie jestem po II in vitro. Dziecka nie ma, nie udało się go
    zawołać na świat przez laboratorium, ale nasze badania pokazały że albo tak ,
    albo wcale. Niezależnie od tego że 3 miesiące w ciągu ostatnich trzech lat
    mieliśmy zajęte byciem w procedurze leczenia, było jeszcze wiele, wiele
    miesięcy kiedy po prosu bylismy ze sobą i liczyliśmy na cud.Cud się nie
    zdarzył. Na tym formum były i dziewczyny którym się udało czekając na cud i
    takie którym pomogła medycyna. Moniko, ja wierzę, że Bóg widzi nasze intencje.
    Dziękuję Ci za ten post. Życzę spokoju i wytrwałości w każdej decyzji jaka jest
    zgodna z Twoim sumieniem. Inga
  • karola27 03.02.05, 18:54
    Czesc dziewczyny!
    A ja mysle sobie tak_ in vitro w moim przypadku nie jest zgodne z tym co czuje,
    z sumieniem itd. Znajomi mówią ze te pozostałe ZARODKI w laboratorium to juz
    sprawa laborantek itd ale ja tak nie uwazam, bo skoro sie JA decyduje na inv to
    jestem odpowiedzialna za to.
    Natomiast co do inseminacji to mysle ze to tak jak z pobraniem krwi, pobraniem
    szpiku kostnego, pobraniem wycinka czegokolwiek - pobiera sie plemniki
    i "wrzuca" w poblize komorki jajowej i nikt ZARODKOW nie usmierca.
    Taka jest moja opinia i kazdy moze miec inna- to kwestia osobowosci. Kazda
    kobieta ma naturalny instynkt ktory nakazuje jej byc matka i nie jest to
    egoistyczne bo gdyby tak bylo to kazda kobieta w roznym wieku moze "KUPIC"
    gromadke dzieci dla siebie i niepotrzebny jej mąż, rodzina itp.
    Jezeli nie ma mozliwosci naturalnego poczecia to sie poddam IUI ale do inv nie
    dojde, predzej o adopcji pomysle choc nie spelniam warunkow do adopcjisad
    Moje małzenstwo juz przeszlo niejeden kryzys i wiem ze beda kolejne- problem
    poczecia dziecka w przypadku przeszkod jakie mamy budzi ogromne emocje we mnie
    i mezu i mimo ze sie kochamy i przysiegalismy sobie milosc......itd. to jednak
    emocje sa górą, niestety.
    Mamy lepsze i gorsze dni ale to sa i beda emocje-ludzkie emocje i tak juz
    pozostanie.
    Najbardziej dla mnie stresujace byly ostatnie dni- kolezanka dzwoni ze wpadła i
    ze mam isc z nia do lekarza bo ona mysli o aborcji.Przyszla do mnie z tym, w
    jej rodzinie nikt nic nie wie a ja mam jej pomóc. Dodam ze kolezanka ma juz
    swoje lata, jest panna i wie o moich dzidziusiowych problemach.Mysle ze udalo
    mi sie ja przekonac i nie zrobi glupstwa- misja spelniona i to jest krok do
    przodu dla mnie. Moze ja sie tez kiedys doczekam, moze koniec kolejki, o ktorej
    ostatnio dziewczyny pisaly jest dla mnie bliski (w zasadzie nie koniec a
    poczatek- zalezy z której strony patrzec hehe). Jestem silna i nie poddam sie-
    na razie czekam na laparo i udraznianie jajowodu- co ma byc to bedzie!!!
  • inga30 03.02.05, 19:01
    Karola, to nie jest żadna sprawa laborantek, zgodnie z obowiązującą w Polsce
    ustawa o ochronie życia poczetego ( a zarodki nim są) masz następujące
    mozliwości:
    1. W klinice przed in vitro podpisujesz zgodę na to że wykorzystasz swoje
    zarodki, a jak nie będziesz płacić za ich przechowywanie.Ja przy każdym in
    vitro miałam raczej problem z tym żeby w ogóle były jakieś zarodki niż z tym że
    jest ich za dużo. Zdecydowana byłam wykorzystać wszystkie które powstana ile by
    ich nie było.
    2. Możesz uzgodnić z klinika że chcesz tylko 2 zarodki, bo jesteś etycznie
    przeciwna mrożeniu, czy tam czemu.
    pozdrawiam
    Inga
  • monika7409 03.02.05, 19:26
    batrice73, donata72, haniunia, inga30, karola27 - DZIĘKUJĘ!
    Od pół godziny siedzę, czytam, w górę, w dół, i jeszcze raz, i znowu, i nie
    wiem jak wam dziękować, każdej. Żadne to pocieszenie, że ten problem dotyczy
    wielu, a dla mnie to catharsis. Z nikim obcym o tym nie rozmawiałam, siostra
    niby mnie rozumie, ale sama ma dwoje dzieci, więc nie sądzę.Mama próbuje
    żartować (" a myślisz że dzieci to takie szczęście"), koleżanki w pracy
    zazdroszczą mi wolnego czasu, co roku słucham tych samych życzeń na święta,
    wujek potrafi wypalić, że "on ty by zrobił", albo "musisz chłopa zmienić", więc
    gzdzie mi tam z nimi poruszać wątek religiny. Nawet koleżanka w pracy wiedząc o
    moich problemach, stwierdziła że gdyby znowu zaszła w ciążę to usunęłaby.
    Ingo, tobie szczególnie dziękuję, bowiem z twojeo listu mimo takich samych
    problemów, bije otucha i nadzieja.
  • karola27 03.02.05, 19:41
    To jeszcze raz jasmile
    Ingo nie jest moim zamiarem kłócenie sie z Toba albo cos w tym stylu- daleka
    jestem od tego.
    Moze mnie nie zrozumialas- chodzi mi o to ze po prostu nie chce z nikim
    uzgadniac ilosci zarodków i calej reszty do mrozenia , do pobrania, do podania
    itd, po prostu nie chce przez to przechodzic i tyle .A Tobie zycze spełnienia
    bo mimo wszystko z Twoich postów bije ogromna siła i wytrwałosc. Pozdrawiam
    Karolina
  • pola77 03.02.05, 20:18
    Ja jeszcze dodam, że zarodków wcale nie trzeba niszczyć, bo:
    - zamrożone mogą poczekać na ciebie (może będziesz chciała drugie dziecko)
    - możesz oddać je do adopcji (niektóre kobiety nie mogą same wytworzyć jajeczka
    i to dla nich jest szansa)

    Sama nie jestem na sto procent przekonana do invitro, ale jeżeli się nie uda
    innymi, mniej "inwazyjnymi" sposobami raczej zdecyduje się na ten zabieg.

    pola
  • cetka 04.02.05, 17:46
    a czy one moga czekac w nieskonczonosc? bo jesli nie chce oddac do adopcji, a
    powiedzy z I inv sa blizniaki i nie chce wiecej, to co wtedy? pytam nie o
    dylematy, tylko technicznie?
  • pimpka1 03.02.05, 21:27
    z tego co ja sie doczytałam na jakiejś stronie katolickiej, to jeśli
    inseminacja jest robiona z nasieniem męża, to kościół katolocki nie uważa tego
    za grzech. Kościół nie zgadza się tylko z inseminacją nasieniem dawcy.
    Teraz kosciół katolicki mówi tak, ale za jakiś czas zdanie może zmienić i
    przystosowac je do realiów w jakich żyją ludzie. Zapytaj się swojej mamy, ile
    jej kolezanek miało problemy z zajściem w ciążę, a jak to było u jej mamy.
    Takie sprawy nalezały do rzadkości.
    Moniko kieruj się własnym sumieniem.
  • lomre 03.02.05, 22:42
    Też się nad tym zastaniawiałam. Nie doszłam jeszcze (i obym nie musiała) do
    Insem., ale dalej nie wiem czy zdecyduję się na in vitro właśnie ze względu na
    mrozaczki, ale gdy dojdę do tego to może zmienię zdanie. Z drugiej
    strony "czyńcie sobie ziemię poddaną" więc jeśli ktoś to wymyślił to może tak
    ma być. Sama nie wiem.
  • jarkat04 03.02.05, 22:38
    W drugim pokoju spi słodko moje cudowne dziecko, które mam dzięki IVF. Żadna
    religia i etyka nie byłaby mi w stanie pomóc i wytłumaczyc dlaczego "normalnie"
    nie mogę zajść w ciążę. Być może nie doczekałabym się naturalnie nigdy. A tak
    mam, a właściwie mamy naszą największą miłość i szczęście, za które oddalibyśmy
    bez wahania wszystko. Czy to jest egoizm? Nie sądzę. Byłabym egoistką gdybym
    nie zrobiła wszystkiego co w mojej mocy, aby urodzić naszą kruszynkę. A tak
    właściwie co ja takiego złego zrobiłam?
    Przecież dziecko ma szczęśliwą i kochającą rodzinę. Niepłodność jest chorobą, a
    choroby się leczy. To nic, że moje dziecko poczęło się w laboratorium, przeciez
    Bóg kocha wszystkie dzieci.
    Jeżeli naprawdę pragniemy dziecka to zrobimy wszystko ... czego dowodem są
    listy na tym Forum wspaniałych przyszłych Mamuś, którym życzę wytrwałości, siły
    i powodzenia. Olka


    --
    babajaga
  • kasia-sz 04.02.05, 08:00
    Witaj. Ja też na pocztku nie mogłam zgodzić się z tabletkąsmile. Egoizm hm... z
    jednej strony tak ale z drugiej nawet nie wyobrażasz sobie jak cudownie jest
    ułyszeć, że wyniki się poprawiają, że wreszcie możecie mieć dziecko. Wiem, że t
    trudne dla pogodzenia leczenie i wiara ale czym było by nasze ycie bez
    potomstwa, co byśmy po sobie kiedyś zostawili...
  • justynek13 04.02.05, 13:00
    Dziewczyny
    Czy wiecie ze dopiero kilkanascie lat temu kosciol uznal teorie ewolucji za
    prawdziwa???? a jeszcze w latach 50-tych ubieglego wieku czyli np wtedy gdy
    moja mama sie rodziła kalendarzyk malżeński był grzechem ?????????
    Powiedzcie zatem jaka jest nasza wina / zasluga ze doczekalysmy niegrzesznego
    kalendarzyka a nie doczekamy niegrzesznej prezerwatywy i niegrzesznego
    invitro ??? Kosciół zawsze jest o spory krok do tyłu za tym co swiat odkrywa i
    nie ma co czekac na olsnienie papieza.
    Mamy sumienia a one sa od BOGA. Uwazam ze trzeba tak zyc i tak postepowac zeby
    byc szczesliwym i uszczesliwiac innych
    pozdrawiam
  • cetka 04.02.05, 17:52
    mysle ze wiara to cos wiekszego, niz katolicyzm. jesli nie zgadzasz sie z
    regulami kk, to po co siebie nazywasz katoliczka (jesli nazywaszsmile
  • justynek13 04.02.05, 23:53
    nie nazywam siebie katoliczka
    chodzi mi o to ze nie trzeba slepo sluchac rad kosciola , duchownych,
    tylko sluchac wewnetrznego glosu sumienia
    bo bog jest przede wszytkim miloscia
    a ludzie w tym ludzie kosciola sa tylko ludzmi
  • cetka 04.02.05, 17:50
    >To nic, że moje dziecko poczęło się w laboratorium, przeciez
    >Bóg kocha wszystkie dzieci.

    ola, katolicki bog niestety nie.... tzn. kk wyraznie zabrania inv. ja tego nie
    ustalalam, nie zgadzam sie z tym, ale mysle, ze gdybym byla katoliczka, to albo
    nie zdecydowalabym sie na inv, albo wystapilabym z wiary, ktora nie daje mi
    prawa do szczescia. ale nie moglabym nazwac sie katoliczka i zrobic cos
    zakazanego przez kk - nie moglabym spojrzec w lustro... tak juz mam. ale to
    dotyczy mnie, kazdy ma swoje sumienie i robi, co chce.
  • michalinnaa 03.02.05, 23:23
    Nigdy, nie myślałam w tych kategoriach, nawet nie wiedziałam, ze takie
    działanie jest sprzeczne z religią chrzescijańską. Myślę, ze to Bóg obudził we
    mnie insynkty macierzyńskie. MOże chce mi dać do zrozumienia jakim darem bedzie
    to dziecko. Myślę, ze nie ważne jaką metodą jest poczętę, przecież tyle
    zabiegów sie nie udaję. A wiec jednak coś w tym jest- a może jest Bóg i to On
    decyduje, który zabieg się uda, kiedy i prze co mamy jeszcze przejsć.
    Wierzę, ze Bóg kocha każde istnienie i moje dziecko też bedzie kochał, nie
    ważna jak poczęte. Wychowam je w wierze chrzescijańskiej by chwaliło Jego Imię,
    by było dobrym człowiekiem.
    CCy Bóg jest temu przeciwny ??? Myślę, ze nie. Ma on wobec nas jakiś plan tylko
    dla niego zrozumiały. To on stawia na naszej dordze ludzi i może własnie
    poprzez lekarzy daje nam najewiększy dar, zdradza najwiekszą tajemnicę ....
    dziecko.
    Ja sie nie poddam i będę cierpliwie czekała na swoją kolej. Na to aż Bóg
    zdecyduje, że mogę już być matką (naturaną czy też z pomocą ludzi, których on
    postawi na mojej drodze)
    Mam nadzieję, ze podejmiesz dobrą decyzje Aneta
  • aniana4 04.02.05, 08:29
    Witaj!Zaczne od tego, ze nigdy nie pochwalalam in vitro. Uwazalam, ze skoro Bog
    nie chce dac dziecka tzn. ze ma w tym jakis plan, jest mnostwo dzieci
    potrzebujacych milosci i moze ktores z nich czeka wlasnie na malzenstwo, ktoro
    nie moze miec wlasnego dziecka, tzn. nie ma szansy na naturalna ciaze, bo
    uwazam, ze dziecko adoptowane nie bedzie obce, a takze wlasne, bo kochane, bo
    bedzie nasza rodzina itd. Takie przemyslenia mialam zanim jeszcze wyszlam za
    maz. Nie sadzilam, ze bede miala problemy z zajsciem w ciaze, mysle, ze nikt
    nie zaklada problemow na poczatku. Obydwoje z mezem bardzo pragniemy dziecka i
    dopiero gdy starania nie przynosily efektu zaczelam sie niepokoic. Okazalo sie,
    ze maz ma slabe nasienie... Wyobraz sobie, ze pierwsza mysl jaka przyszla mi do
    glowy gdy zobaczylam wynik to: " najwazniejsze , ze plemniki w ogole sa, mamy
    szanse na in vitro, moze nawet inseminacje, nie musimy rozwazac nasienia dawcy"
    Ja, ktora bylam taka przeciwna temu... Coz zycie weryfikuje pogladysmile Ale to
    jeszcze nie koniec. Emocje opadly, zaczelismy robic wszystko, by poprawic
    parametry nasienia, dalej wierzymy, ze sie uda. Ale w mojej glowie znow
    powrocila mysl o adopcji i z kazdym dniem wizja in vitro powoli zanika... Nie
    chce pisac, ze na pewno sie na nia nie zdecyduje, gdybym miala podjac decyzje
    dzis to bym wybrala adopcje, ale jeszcze za wczesnie by o tym myslec.. A co do
    samych dzieci poczetych przez in vitro to nie uwazam, zeby byly gorsze od tych
    poczetych naturalnie. I rozumiem pary, ktore sie decyduja na pomoc medycyny,
    ale wazne, by to bylo zgodne z naszymi przekonaniami. Pozdrawiam!!!!
  • kkkkk4 04.02.05, 09:23
    A ja Wam powiem tyle. Bóg dał również mądrość ludziom, którzy są odpowiedzialni
    za powstanie i rozwój nauki, w tym takich metod jak in vitro. Ich ręce, ich
    umysły ich ciężka praca dzięki woli Boga pomagają milionom małych istotek
    znaleśc się w objęciach kochajacych i pragnących ich rodziców. Jeżeli musimy
    trochę dłuzej poczekać i trochę wiecej przeżyć aby mieć swoje maleństwo to
    tylko dlatego, że to Bóg decyduje o naszym życiu. On widzi więcej niz my- widzi
    nasza drogę od poczatku do końca i wie najlepiej kiedy będzie odpowiedni moment
    i jaki sposób bedzie najlepszy dla nas. Wiec przyjmuj od Boga wszystko- dobre i
    to co wydaje sie złe i korzystaj z mozliwości jakie On Ci daje w mądrości i
    wiedzy innych ludzi. I pamiętaj, jak przytulisz swoja kruszynkę nie będzie
    miało znaczenia nic co było wcześniej.
  • cetka 04.02.05, 17:54
    jest wielu bogow, nie tylko ten katolicki, ktory wszystkiego zabraniasmile
  • asiula.b 04.02.05, 13:35
    Ale dziewczyny, tu nie chodzi o Kościół, tylko o SUMIENIE. I to czy Kościół
    pozwala czy nie ma tu chyba dla Moniki mniejsze znaczenie.
    Wiesz Moniko, ja nie jestem wierząca, ale myślę, że Cię rozumiem. Jeżeli masz
    wątpliwości to się wstrzymaj. Nic się nie dzieje bez przyczyny. Teraz
    najważniejsze jest Wasze małżeństwo. Może to jest Wasza "lekcja" do
    przerobienia? Jeżeli pragnienie dziecka ma doprowadzić do rozpadu Waszego
    związku to chyba nie o to chodzi.
    Życzę wszystkiego dobrego. A w życiu najważniejsze jest to by postępować
    zgodnie z własnym sumieniem.
    Pozdrawiam serdecznie
    --
    patrz, jaki jestem duzy
  • justy11 04.02.05, 15:19
    ja uważam ze skoro in - vitro może pomóc to dlaczego nie spróbować ? Przecież
    nie mozna się w życiu poddawać.
  • cetka 04.02.05, 17:36
    a ja mysle tak - nikt ci nie kaze byc katolikiem. mozesz miec swoja religie,
    swojego boga. ale jesli juz przypinasz sobie te etykiete, to wiesz,
    czego "rzadzacy" w tej wierze wymagaja, co dopuszczaja, a co zabraniaja. tu
    nawet nie ma miejsca na dylemat, bo wszystko jest jasno powiedziane. nie wiem,
    jak to u katolikow jest z premedytacja w grzechu tzn. wiesz, ze to grzech, ale
    i tak to robisz - w takim wypadku to chyba nie ma sensu. to po co sie nazywac
    katolikiem, przeciez to nieobowiazkowe... jesli ja sie nazwe pacyfistka, to nie
    bede stosowac przemocy. a nie tak, ze ktos jest pacyfista, ale czarnych to
    bije, bo ich nie lubi. to chyba nie chodzi o to, zeby cos ukryc przed ksiedzem,
    tylko chodzi o wlasne wybory i wlasne sumieniesad

    mam nadzieje, ze to nie bedzie odebrane jako krytyka, bo nie o to mi chodzilo.
  • just92 04.02.05, 19:36
    cetka, jako krytyka nie, ale lekkie jątrzenie - tak wink

    Dobry Bóg dał nam wiele cennych rzeczy, a między innymi Sumienie i Wolną Wolę.
    I to z ich zastosowaniem musimy rozwiązywać nasze dylematy...

    Gwoli wyprostowania - ktoś wyżej napisał, że kk zabrania jedynie inseminacji
    nasieniem dawcy. To nie prawda! Inseminacja to inseminacja i kk nie stosuje tu
    rozróżnień.
  • cetka 04.02.05, 22:06
    no wiesz - jak dyskusja to dyskusjasmile jakby wszyscy mieli takie samo zdanie, to
    by bylo nudnosmile

    to ze dobry bog dal sumienie i wole - tak - ale moim zdaniem taki, bog i wiara,
    ktora sama sobie wymyslilas. wiara katolicka ma mocno sprecyzowane zasady. moim
    zdaniem te zasady sa niedzisiejsze i niemozliwe do zrealizowania dla nikogo.
  • pola77 04.02.05, 20:13
    Chyba trzeba rozróżnić Boga i "rządzących" o których wspomniałaś. Reguły
    kościoła katolickiego ustalają księża (a z nimi jak się po ostatnich 'wpadkach'
    przekonalismy jest różnie.

    Wiara dotyczy głównie Boga, religia to tylko ustalenie pewnych reguł, z którymi
    wydaje mi się nie zawsze musimy się zgadzać. Ważne jest nasze sumienie.


    Może to co napiszę to jest naciąganie prawdy dla własnej wygody, ale tak
    właśnie czuję.

    pola
  • cetka 04.02.05, 22:08
    ale wydaje mi sie, ze jesli nazywasz swoja wiare katolicka, tzn. musisz w pelni
    wykonywac zalecenia tych "rzadzacych", jak cos zrobisz zle, to musisz sie
    wyspowiadac - tyle pamietam z lekcji religii, na ktorych chodzenie zmuszano
    mnie. a ta wiara, w ktorej masz swoje zasady, to twoja wiara, nie katolicka,
    ale twoja. jesli wykonujesz rytualy katolickie - to raczej chcesz przynalezec
    do katolikow, to samo dotyczy jechowych, muzulmanow itd...
  • just92 04.02.05, 22:58
    no właśnie, jak dyskusja to dyskusja...
    tylko, tak jak zresztą podejrzewałam, Twoja wiedza o wierze katolickiej
    zatrzymała się na poziomie stereotypów z lekcji religii w przedszkolu? szkole
    podstawowej? Od tego czasu trochę się zmieniło wink no i w związku z tym trochę
    ciężko dyskutować...
  • cetka 05.02.05, 20:21
    no tak - trudno dyskutowac skoro na moje grzecze argumenty ty starasz sie mnie
    obrazic... trudno, przykre, ale typowe - czesto tak sie koncza dyskusje o
    wierze, katolicy, ktorych spotykam sa mocno nietolerancyjni i musi byc, tak jak
    oni chca, a jak probuje rozmawiac, to jestem obrazana. moja wiedza nie
    skonczyla sie na religii w przedszkolu, na szczescie w moich czasach nie
    katowano jeszcze nia w przedszkolu. mimo, ze nie jestem katoliczka, to trudno
    nie wiedziec na ten temat wiele, skoro prasa i tv co raz o tym trabia. dlatego
    chcialam cie zapytac w ktorym miejscu uwazasz, ze mam niedokladna wiedze na ten
    temat? ze kk zabrania inv - zmienilo sie cos w tej kwestii? a moze cos innego
    przeoczylam? chetnie sie dowiem, zeby nie popelniac dalej gaf.
  • pola77 04.02.05, 23:18
    Czy należąc do jakiejkolwiek grupy godzimy się na wszystkie reguły w niej
    istniejące? Na ogół akceptujemy niektóre, innych nie, ale nie znaczy to że nie
    chcemy być jej członkami.
    Religia katolicka ma wiele zasad, które akceptuje i które sprawiają, że chcę
    być członkiem tej społeczności. Poddając się in vitro może zgrzeszyłabym w
    oczach "książkowych" katolików, ale według mojego sumienia - postąpiłabym
    dobrze .
    A chyba jednak najbardziej liczy się przecież WIARA a nie regułki.
    Mam wrażenie że odbierasz katolicyzm w taki sam sposób - jak muzułmanie w
    stanie świętej wojny z .. wszystkimi, którzy nie wyznają dokładnie tego samego
    co oni. Chodzi mi o to, że wyczytują z KORANU dużo więcej niż jest tam napisane.
    pola
  • cetka 05.02.05, 20:28
    jezeli papiez czy jakis jego wysoki podwladny wyraznie w jakims przemowieniu
    mowi, ze katolikowi nie jest wolno stosowac inv, a ja bym byla katoliczka
    mialabym problem. a takie slowa byly powiedziane. albo bym nie zrobila inv,
    albo bym nie nazywala sie katoliczka. moze to blad, ale zasadnicza jestem i
    wazne jest dla mnie, ze jak juz sie jakos okreslam, to nie moge sama siebie
    oszukiwac. tak - jesli ja wchodze do jakiejs grupy, to godze sie na jej reguly.
    jesli jestem wegetarianka - nie jem schabowych w ukrycia, a jesli jestem
    pacyfistka, to nie bije w nocy np. gejow. ale to tylko ja. kazdy moze zrobic
    to, co chce i co mu podpowiada sumienie. ja nie jestem przeciwna zadnej
    metodzie wspomagania nieplodnosci, moje sumienie tu nie skrzypi.

    ja tez uwazam, ze wazna jest wiara, a nie regulki. dlatego kk jest dla mnie
    dziwnym tworem, w przeciwienstwie do samej wiary.

    myslisz sie porownujac mnie do arabskich terrorystow, ktorzy nazywaja sie
    muzulmanami. wiara muzulmanska nie dopuszcza przemocy i terroryzmu, ale kazdy w
    imie czegos moze sie nazwac kim chce.
  • molly77 04.02.05, 18:53
    Droga Moniko
    Pod koniec ubiegłego roku mój lekarz skierował mnie do poznańskiej kliniki na
    inseminację, gdyż wszystko zawiodło i on był już bezsilny. Długo zastanawiałam
    się co mam robić. Jestem osobą wierzącą i nie bardzo byłam przekonana do tej
    metody. Mój dylemat był jednak troche inny, jak mogą mi pomóc lekarze skoro
    modląc się od ponad dwóch lat o dzieciątko najwspanialszy lekarz Jezus Chrystus
    mi nie pomógł. Nie poddałam się jednak i codziennie proszę Go dalej i wierze,że
    mi pomoże. Na dowód powiem Ci, że w Starym Testamencie jest bardzo wiele
    przykładów kiedy to bezpłodne kobiety wyprosiły u Boga dziecko ( Sara- Izaaka,
    Anna- Samuela, matka Samsona też była bezpłodna itp.) W chwilach smutku czytam
    Ks. Izajasza roz. 54; 1-4 i czekam. Powodzenia!
  • monika7409 04.02.05, 21:40
    Myślę, że decyzję zgodną z sumieniem, już dawno podjęłam, teraz się tylko
    upewniłam, że jest słuszna: nie chcę dziecka za wszelką cenę, skłonna jestem
    prędzej zaadoptować jakiegoś maluszka. Wszystkim mającym rozterki moralne
    polecam artykuł na www.matusz.pl/mt/ak/ak-fivet.ht m.
    Pozdrawiam wszystkich, tych "za" i "przeciw".
  • monika7409 04.02.05, 21:51
    już poprawiam link na aktywny, przepraszam (jestem nowa)

    www.mateusz.pl/mt/ak/ak-fivet.htm
  • kasialu 04.02.05, 22:23
    Odpowiem krótko.
    Jesteśmy wierzący i praktykujacy.
    Po drodze próbowaliśmy in vitro. Wcześniej zapytałam ksiedza co o tym myśli -
    powiedział RÓB! Inny, starszy przy spowiedzi zapytał dlaczego nie adoptujemy -
    powiedziałam, ze chcemy spróbować in vitro - nie potępił.
    Chcesz mieć dziecko z miłości, a nie z egoizmu. A Bóg stworzył człowieka
    własnie do miłosci.
    Myślisz, że z egoizmu nie bedziesz spała po nocach jak maluch dostanie
    gorączki, że z egoizmu będziesz się martwić o dziecko dopóki nie założy swojej
    rodziny, że to egoizm spowoduje że będziesz cchiała wychować swoje dziecko na
    dobrego człowieka? Nie. Zrobisz to z miłości.
    Wg mnie Bóg po to dał ludziom mozliwosci żeby z nich korzystali w dobrej
    wierze. Czy poczęcie dziecka to dobry zamiar? To chyba, czy się pocznie w domu
    czy w labolatorium to i tak jest cudem miłości bo tylko ludzie mocno kochający
    zdolni są do tekiego poświecenia.
  • monika7409 05.02.05, 01:21
    Apokalipsa: "Obyś był zminy albo gorący!A tak, skoro jesteś letni i ani gorący
    ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust".
    Ujmę to tak: nie chcę być letnia, chcę dziecka ale nie za wszelką cenę. Dla
    mnie ma znaczenie czy naturalnie czy sztucznie.
    O gatunek ludzki się nie martwię, że wyginie, jak niepłodność będzie nieleczona.
    W czasach Jezusa też żyli bezpłodni, a mimo to minęło 2000 lat.Bezpłodność
    była, jest i będzie. Pytanie tylko co ja zrobię? Jaką ja podejmę decyzję?
    Jestem wierząca, więc jak mogę tłumaczyć sztuczne zapłodnienie wolą Boga?
    Któraś stwierdziła, że Bóg kocha dzieci poczęte w ten sposób, nie wątpię, ale
    czy Jego miłość i miłosierdzie jest dla mnie przyzwoleniem na grzech?
    To tak jaby świadomie popełniać grzech licząc na miłosierdzie, bo przecież Bóg
    jest miłosierny, nie prawada? Czy to nie nadużycie, nie egoizm?
    Któraś napisała "czyńćie sobie ziemię poddaną" -owszem, ale czy to
    oznacza "róbta, co chceta"? A eutanazja, klonowanie.... Cóż za pokusa dla
    ludzkiej pychy!!! Wg mnie zło przyjmuje coraz częściej postać dobra, ale tylko
    po to aby nas skusić. Pamiętacie film "Adwoakt diabła"?, kto oglądał, to wie co
    mam na myśli.
    To oczywiste, że w chwilach zwiątpienia zadaję sobie pytanie, Boże dlaczego ja,
    dlaczego my? , próbując zrozumieć, dlaczego spotyka nas to nieszczęście, ale
    tłumaczę sobie, że Bóg ma wobec nas widocznie inne plany, my tylko musimy je
    odkryć, może to jest właśnie adopcja?
    Leczyłam się i powiem tyle, czułam się podle na ciele, duszy i psyche.
    Czułam sie odarta z całej godności, kobiecości, człowieczeństwa. Nerwy, łzy,
    wyrzuty, strach, myslenie, że do niczego się nie nadaję, poczucie że biorę
    udział w jakimś technicznym eksperymencie.Widziałam zakłopotanie męża kiedy
    miał oddać nasienie. Gdzie tu miejsce na miłość, z której ma powstać nowe życie,
    nowy człowiek?
    Nie chcę być letnia, wierzyć i wypełniać tylko te przykazania które są mi
    wygodne, tłumacząc się ciągle ogromną miłością Boga do ludzi!
    On dał nam już wyraz Swojej miłości w postaci Jezusa i jego śmierci.
    Co ja zrobię dla niego? "Jeżeli kto chce iść za mną, niech się zaprze samego
    siebie"....
    Wiem, że nie będzie łatwo, ale idę!!!
  • misia50 05.02.05, 03:57
    ja uwazam, ze nalezy postapic zgodnie z wlasnym sumieniem. Osobiscie wierze w
    Boga i kocham Go. Mimo trudnosci na drodze do posiadania tego szczescia, jakim
    jest wlasny maly bobasek, w ktorego oczach widzisz swoje oczy, a w jego nosku
    widzisz nos meza , nie "gniewam" sie na Boga. I uwazam , ze skoro u "nog mam
    klody", to postaram sie je przekroczyc wlasnie dzieki inseminacji czy in vitro,
    zdobyczom techniki i nie widze w tym nic niezboznego. Bog daje nam wybor i
    jesli sie zaciazy dzieki metodom rozrodu wspomaganego, to widocznie taka jest
    wola Boza.
    To tyle ode mnie odnosnie tematu. pozdrowionkasmile
    No i zycze zaciazenia naturalnie lub sztuczniesmile)jak tylko sobie zechcecie
  • invicta1 05.02.05, 09:28
    wg mnie ten wątek to jakaś podpucha/indoktrynacja
    wypowiedzi autorki/autora? nie trzymaja sie kupy
    sadze, ze napisal to jakis facet pytanie tylko po co?
    jesli sie myle, chociaz nie sadze, to przepraszam
    --
    Aurea praxis, sterilis theoria.
  • cetka 05.02.05, 20:47
    invicta, ja mysle tak: dopoki dyskusja jest grzeczna, to mozna dyskutowac.
    gorzej, jak zaczynamy sie wzajemnie obrazac, bo zabraklo nam juz argumentow.
    temat wiary jest mocno kontrowersyjny, tzn. ja zauwazylam, ze z katolikami
    wogole nie da sie rozmawiac, tzn. z tymi, z ktorymi ja probowalam rozmawiac.
    nawet jak grzecznie sie o cos pyta, to zaraz to odbieraja jako atak, obrazaja
    sie albo mnie. co dziwne, jak sie dopytuje ludzi innej wiary, oni chetnie
    odpowiadaja, nie traktuja tego jako atak na nich ani ich wiare. nie wiem, z
    czego to wynika, ale moze wlasnie dlatego, ze katolicy sie od razu
    zacietrzewiaja, to nie moge sie dowiedziec tego, co jest dla mnie niejasne.
  • invicta1 06.02.05, 00:06
    Cetka! Kogo ja obraziłam? W jaki sposób? Moja wypowiedź odnosi się do Moniki
    bodajże (nie chce mi się na góre zaglądać) w każdym razie do osoby, która watek
    zaczęła. Mam wątpliwości co do prawdziwości intencji.
    Uważam, że dziewczyna (?) z problemem niepłodności, która dopiero napisała drugi
    post na forum (użyj wyszukiwarki) i sama się/nas nakręca przeciwko leczeniu to
    conajmniej mało wiarygodny partner do rozmowy. Skąd mam wiedzieć, ze to nie
    jakiś Fredek z LPR-u?
    pisze nierówno, jak nie jedna osoba, interpretuje na swoj dziwny sposób Pismo
    Świete i zasady wiary-coś nie chce mi się wierzyć, że bardziej niż leczenie
    niepłodną kobiete interesuje rzucanie sobie samej kłód pod nogi i negowanie
    nawet zwykłego leczenia ("Leczyłam się i powiem tyle, czułam się podle na ciele,
    duszy i psyche.
    Czułam sie odarta z całej godności, kobiecości, człowieczeństwa.") no ludzie! to
    może jak będę miała zwykłe zakażenie to też mam cZEKAĆ AŻ MNIE SZLAG JASNY
    TRAFI, ZAMIAST DZIAŁAĆ, BO MOŻE BÓG CHCIAŁ, ŻEBYM OD TEGO UMARŁA, PRZECIEŻ TO
    JAKAS paranoja!!! Co Bóg mi przeznaczył i tak się stanie, ale to nie znaczy, ze
    mam nic nie robić tylko czekać na trudności, a jak one się pojawią, to się
    biczować i czekać na exitus.
    IVF, ICSI,IUI czy cokolwiek byśmy nie robili Bó decyduje czy się
    powiedzie-koniec kropka!
    dobra już się nie produkuje, bo ktos tu mnie wpuszcza w maliny
    sorry za CAPS
    __
    Aurea praxis, sterilis theoria.
  • cetka 06.02.05, 18:47
    raaany - invicta - ja nigdzie nie napisalam, ze ty kogos obrazilas...sad
  • invicta1 07.02.05, 08:50
    cetka napisała:

    > raaany - invicta - ja nigdzie nie napisalam, ze ty kogos obrazilas...sad

    >...invicta, ja mysle tak: dopoki dyskusja jest grzeczna, to mozna dyskutowac.
    gorzej, jak zaczynamy sie wzajemnie obrazac, bo zabraklo nam juz argumentow.

    myslałam, ze uznałaś, ze kogos chce obrażać
    w każdym razie mnie obrazić nie jest łatwosmile
    pozdrawiam Cię Cetka
    --
    Aurea praxis, sterilis theoria.
  • cetka 07.02.05, 17:26
    nieee - myslalam, ze przeczytalas caly watek i zastosowalam niepotrzebnie skrot
    myslowy. to nie bylo do ciebie. przeciez ty napisalas w tym watku 1 krotkiego
    postasmile zreszta mam nadzieje, ze ja nikogo nie obrazilam, choc niektorzy sie
    obrazaja tylko dlatego, ze maja inne zdanie.
  • madzioreczek 07.02.05, 11:55
    Monika jesteś niesamowita smile Jakbym czytała w Twoich postach siebie. U mnie do
    tej pory 4 lata starań, po drodze bardzo blisko podjęcia decyzji o IUI, ale
    pojawiło się coraz więcej wątpliwości i w efekcie odpuściłam. Zaszłam w ciążę w
    ubiegłym roku, po 3 latch leczenia operacyjnego i hormonalnego - niestety puste
    jajo. Ale wycofałam się totalnie z myślenia nawet o IUI. Dałam nam jeszcze 2
    lata (do 30-stki) a potem podejmiemy decyzję o adopcji, mam pokój w swoim
    sercu, całkowicie oddałam tą sprawę Bogu - On wie co jest dla mnie najlepsze -
    wierzę w to głęboko i jeśli to ma być adopcja to proszę o siły do podjęcia tej
    decyzji, proszę o wskazanie dla mnie najlepszej drogi, już się nie buntuję,
    lata starań nauczyły mnie pokory, i wychodzę z założenia, że jest Ktoś KTO wie
    lepiej ode mnie jak ma wyglądać przyszłość moja i męża smile Jest dobrze smile
  • vikas 05.02.05, 10:43
    Ja tlumaczę to w ten sposób,jeśli Bóg by nie chciał dzieci poczetych przez
    wspomagany rozród to nie pozwoliłby by medycyna tak daleko zaszła.Bóg dał nam
    środki i mozliwość wyboru i coś takiego jak rozum i myslę,że nieskorzystanie z
    tego byłoby niedorzeczne.Przytoczę tu pewna opowieść.Otóż napadnięci
    chrześcijanie zamkneli się w skale przed napaścią barbarzyńców.Wiadomo długo
    tak nie wytrzymali-pomarli z głodu i wycieńczenia.Stając przed Bogiem dlaczego
    nie obroniłeś Nas Panie?Pan Bóg na to im odpowiedział:"przecież macie ręce i
    broń do obrony,powinniście się bronić po to ją Wam dałem"Czyż medycyna nie jest
    taką bronią?Jestem w 23 tc po in vitro i nie mam wyrzutów sumienia.Jeśli Bóg
    postanowił,że mamy nie mieć dzieci to może nie powinniśmy też adoptować bo
    jesteśmy skazani na bezdzietność.Trzeba korzystać z wszystkich możliwości.W
    końcu to ja,a nie ksiądz będzie odpowiadać za moje życiowe błędy,decyzje i
    grzechy.
  • cetka 05.02.05, 20:32
    jezeli jestes katoliczka, to ciekawa jestem, czy spowiadalas sie z tego
    grzechu? i co ci ksiadz odpowiedzial? ciekawa jestem o tyle, ze moja kolezanka
    wyspowiadala sie przed slubem, ze spala ze swoim narzeczonym i ksiadz jej
    powiedzial, ze zyczy jej, zeby jej cale zycie bylo takim krzyzem, jak wielkie
    sa grzechy, ktore popelnila... ja bym takiego ksiedza palnelasad
  • miska_malcova 05.02.05, 22:26
    jestem w trakcie leczenia, nie wiem czy będę robić inv, ale wiem, że nie
    zawaham się. Nie mam dylematów moralnych i nie oceniam postępowania innych w
    tej kwestii.
  • vikas 06.02.05, 15:00
    Nie nie spowiadałam się z tego księdzu bo nie uważam tego za grzech.To jest
    prawo ustanowione przez Kościól,a nie przez Boga.Jeśli Bóg uważa to za grzech
    to rozliczę się z tego po smierci.
  • kasialu 06.02.05, 18:26
    Cetka nie zgadzam się z Tobą. Nie można generalizować, że każdy kto spróbuje in
    vitro bedzie potępiony przez Kościół. Uważam, że uznanie iż Kosciół jest
    przeciwny IVF jest zbyt daleko posunietym stwierdzeniem. Kosciół tzn kto ? Bóg?
    Za czasów Chrystusa nie było IVF i nie sądze zeby zgałaszał wyraźny sprzeciw.
    Te zasady wymyślają władze koscielne tzn biskupi i arcybiskupi tzn panowie po
    60-tce, którzy jak się domyślam nigdy nie odczuli pragnienia bycia rodzicem.
    Nawet jak rozmawiam z ksieżmi z naszej parafii to oni sami potwierdzają, że
    tzw "góra" jest oderwana od rzeczywistości. Oni raczej nie siedzą w
    konfesjonałach i nie wysłuchują maltretowanych kobiet, które zastanawiają sie
    czy moga odejść od meża po kolejnym skatowaniu. Za to biskupi potrafią uparcie
    powtarzać, ze skoro przysięgała to musi dżwigać swój krzyż.

    Nie jestem za tym, żeby ustanawiac sobie swoje zasady przynależnosci do
    Kościoła, ale żeby kierować sie własnym sumieniem.

    Przeczytałam wyzej, ze należy się poprostu modlić o dziecko. Jednak nie ma nic
    za darmo trzeba sie modlić, ale też działać. Bóg nic nie daje nikomu za darmo.
    Czy wystarczy żeby człowiek bezrobotny usilnie szukający pracy tylko się
    modlił? Nie! trzeba napisać kilka CV i złożyć podania o pracę. Czy jak człowiek
    jest chory to wystarczy żeby gorąco sie modlił o wyzdrowienie ? Nie - bo poza
    kilkoma cudami wspaniałych uzdrowien było niewiele. Trzeba sie zebrać i zacząć
    leczyć. Czy szukajac partnera na całe zycie wystarczy wieczorami się o to
    modlic? Nie trzeba wychodzić na świat z nadzieję, ze spotkamy
    ukochaną/ukochanego.
    Podobnie jest z walką o dziecko. Czy wystarczy się modlic? Nie - do modlitwy
    należy dodać starania w postaci leczenia.
  • cetka 06.02.05, 18:50
    mylimy tu 2 rzeczy, bo sa one blisko siebie. wiara i bog to jedna sprawa, a
    koswciol i jego przykazy to druga. nie wiem, co sdadzi bog (jesli jest) - to
    sprawa kazdego samego. ale jesli chodzi dokladnie o kk - to on wyraznie
    potepia. to nie jest moje zdanie, tylko tego, co slysze i czytam od rzecznikow
    kksad
  • pola77 06.02.05, 19:11
    Rany, to już jest prawie święta wojna. Ale się dziewczyny zacietrzewiły (ja
    zresztą trochę też hi hi hi).

    Ja zostaję na tym że "po to Bóg nam dał rozum, żebyśmy wymyślili in vitro".

    I nie będę więcej wchodzić na ten wątek - zamiast tego wejdę na posta
    dziewczyn, które zdają relacje z kolejnych dni ciąży. To przynajmniej będzie
    budujące.
  • tekla12 06.02.05, 20:17
    pola77 napisała:

    >
    > Ja zostaję na tym że "po to Bóg nam dał rozum, żebyśmy wymyślili in vitro".
    >
    Bóg obdarzył rozumem także tych, którzy wymyślili bombę atomową i buty na
    wysokich obcasach.
  • pola77 06.02.05, 22:46
    i telefony komórkowe i kolorową telewizję i konserwy rybne i biżuterię z
    plastiku

    Zgiń, przepadnij techniko!
  • tekla12 07.02.05, 10:19
    pola77 napisała:

    > i telefony komórkowe i kolorową telewizję i konserwy rybne i biżuterię z
    > plastiku
    >
    > Zgiń, przepadnij techniko!
    A jednak tu zaglądnęłaś. Techniko precz, jestem za, ale proszę o pozostawienie
    ekspresów do parzenia porannnej kawy. Buziaki T.
  • k111 07.02.05, 13:55
    Według mnie to: w Bibli jest napisane "Nie poczniesz dziecka bez
    błogosławieństwa Boga" więc jeśli uda ci się zajść w ciąże to chyba jednak Bóg
    to pobłogosławił a jeśli tak to znaczy że nie ma znaczenia w jaki sposób jest
    poczęte.
  • pola77 07.02.05, 21:12
    A zaglądnęłam sobie. Przyznam, że jestem raczej katoliczką leniwcem (leniwcem -
    czyli: święta - tak, kościół co niedziela - nie, niestety) i w zasadzie chyba
    nie powinnam się wypowiadać w imieniu "prawdziwych" katolików, ale mimo to
    jednak mam trochę dylemat moralny co do IVF i chyba w ten sposób próbuję siebie
    przekonać, że to nic złego.
    Cały czas wprawdzie mam nadzieję, że uda się bardziej naturalnie, ale ...

    A co do ekspresów, to ja marzę o takim z budzikiem - rano zamiast wrednego
    budzika włącza się ekspresik - budzi cię aromat kawy, wtedy wstajesz i
    odbierasz już gotową filiżankę kawusi mrrrrrr.
    pola
  • cetka 07.02.05, 17:28
    e tam pola - to jedna ze spokojniejszych dyskusji o religii, jakie czytalamsmile
  • tusia115 07.02.05, 13:51
    Tak, tylko że człowiek ma rozum, od Boga właśnie. Nie wykorzystujemy
    laboratoryjnych metod żeby tworzyć jakieś genetyczne wzory. A jeśli już mamy
    się sugerować tym co mówi ksiądz, cóż to są zwykli ludzie, nie dadzą odpowiedzi
    na pytanie. jeden o skrajnych poglądach powie, że jest dużo sierot i to je
    trzeba adoptować, a drugi zasugeruje wspomaganie różnymi metodami.

    A zresztą, Czy Jezus przyszedł na świat metodą naturalną? Może ktoś uzna, że
    nie powinnam tak mówić, ale to nie jest złośliwość. Ja tylko dużo myślę o tym
    co mnie czeka na tej długiej drodze walki z niepłodnością.
  • invicta1 07.02.05, 13:56
    nie do przebicia
    --
    Aurea praxis, sterilis theoria.
  • vikas 07.02.05, 16:16
    Super to mi się podoba,że tez sama na to nie wpadłam wcześniej!!!
    Gdyby dzieci poczete w inny sposób niż nauralny nie byłby
    mile widziane przez Boga to pewnie nikomu nieudaloby się donosić ciąży!
  • pola77 07.02.05, 21:14
    hi hi hi, ja też na to nie wpadłam, super argument

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.