Dodaj do ulubionych

Do dziewczyn po transferze zamrożonych zarodków

15.03.05, 14:39
W tym cyklu mam mieć zrobiony transfer zamrożonych zarodków. Rozmawiając
wczoraj z lekarzem powiedział mi, że mam zrobić ok 13 dnia cyklu USG i
sprawdzić wielkość endometrium oraz czy to jest cykl owulacyjny. I z tym
związane jest moje pytanie czy transfer zarodków, które były zamrożone robi
się tylko na cyklu owulacyjnym, bo ja mam cykle zwykle bezowulacyjne, a w
czasie rozmowy z lekarzem zapomniałam o tym powiedzieć i zapytać dokładnie. A
wszystko przez to że byłam zdenerwowana, ponieważ ciężko się dodzwonić do
mojej kliniki, nie mówiąc już o rozmowie z lekarzem. Dziękuję za odpowiedzi.
Pozdrawiam.
Edytor zaawansowany
  • piegoosek 15.03.05, 15:52
    witaj, moim zdaniem transfer powinien odbyc sie w cyklu z owu, poniewaz wtedy
    caly organizm naturalnie czeka (jest przygotowany) na przyjecia zaplodnionego
    jajeczka! jesli natomiast nie ma owu, to i hormony nie sa na odpowiednim
    poziomie! jesli nie masz naturalnie owu powinnas brac Clo! tak mi powiedziala
    Pani dr! powinnas wspomoc owu! czy juz jestes w tym cyklu? bo wtedy masz malo
    czasu... moge spradzic, czy nie mam moze zbywajacego Clo w domu i Ci podesle!
    jesli ja nie mam, z pewnoscia znajdzie sie ktos na forum, kto ma smile
    czy bierzesz jakies estrogeny na sluzowke?
    powodzenia!
    --
    piegoos smile)
    gg 2523926
  • inga30 15.03.05, 21:09
    można mieć transfer bez owu, przeciez dzieci z in vitro mozna mieć i z komórki
    dawczyni - czyli nie mając nigdy własnej owu, na informacji z nowum dotyczącej
    transferu z mrozaków jest opisana taka opcja dla osób bez owu- bierze się wtedy
    progynowę i hormony są na odpowiednim poziomie, ale koniecznie uzgodnij z
    lekarzem - czy w Twoim przypadku masz ją wywoływać clo, czy właśnie brać
    progynowę- zdaje się że od 3 dnia cyklu. Powodzenia.
    Ja też czekam na mrozaki, mój transfer będzie w kwietniu, piegoosku, a kiedy
    TY ?. Inga.
  • sylwana7 03.06.05, 22:08
    cześć laski jestem po 2 icsi z ostatniego mam mrożonki i zastanawiam sie jakie
    mam szanse i jestem ciekawa jak wam sie udalo
  • biedrona1313 30.01.18, 20:31
    Witam! Mi lekarz podawal progynova i w sumie nie mowil w ktorym dniu cyklu ma byc transfer. Ale transfer mrozaczkow wypadl mi w dzien owulacji o ile leki nic nie pomieszaly w moim organizmie. I zastanawiam sie czy w 10 dniu jest po co robic test plytkowy?
  • renatas10 15.03.05, 21:54
    A ja właśnie jestem po tranferze z mrozaczków ( dziś 34 dc i boję się zrobić
    test ) i byłam w tym cyklu na CLO od 5-9 dc w 13 dc pregnyl i dokładnie tydzień
    później tranfer ale z tego forum i od moich doktorków wiem że róznie to bywa ,
    niektorzy robią na cyklu naturalnym byle endo było OK inni na lekko
    stymulowanym.
    Życzę powodzenia
    R
  • inga30 15.03.05, 22:27
    dawno bardzo nie było tu udanego transferku, Renata- oczy świata zwrócone są na
    ciebie smile, mooooocno trzymam kciuki, pisz koniecznie czy się udało. Inga
  • nalo 16.03.05, 11:42
    Mrozaki na pewno można podać na cyklu bez owu, przynajmniej w Novum. Chociaż
    pewnie na cyklu z owulacją jest bardziej "naturalnie", no ale jak ktoś
    podchodził do in vitro właśnie z powodu niemożliwości wystymulowania owu
    słabymi lekami, to nie ma wyjścia... Ingo, Piegoosku, co u Was? Trzymam za Was
    mocno kciuki dziewczyny! Czas wynosić się z tego forum... wink
    _____________
    nalo i 9 tyg. maleństwo smile
  • inga30 16.03.05, 12:00
    witaj nalo, szanse na wyniesienie z forum właściwie zerowe sad to znaczy zawsze
    się mogę wynieśc, ale wolałabym w ciąży. Po drugim in vitro trochę straciłam
    impet. Niby zawsze mogę zrobić trzecie, ale może i to nie jest metoda dla mnie.
    Tymczasem zostały mi jeszcze mrozaki z poprzedniego razu, ale ciąża z mrozaków
    to już naprawdę malutkie prawdopodobieństwo... uściski dla Ciebie i dzidziusia.
    Inga
  • joa344 16.03.05, 13:15
    Inga tylkjo sie nie podlamuj!!!Z eskimoskow tez sa ciaze!!!Wcale nie malo!!!A w
    razie gdyby jednak nie wyszlo moze warto zmienic klinike i lekarza, to czasami
    bardzo pomaga...Skorzystaj z namiarow, ktore Ci podalam, ale z innych jak masz
  • anulek69 16.03.05, 13:45
    Witam,
    jestem po trzech zabiegach invitro, pierwszy wiadomo po stymujacji i dwa
    zabiegi z mrożaczków. Pierwszy zabieg z mrożaczków - w cyklu stymulowanym - nie
    udał się. Drugi z mrożaczków byl w cyklu naturalnym i UDAŁ SIĘ.
    Uważam że wszystko jest możliwe i wcale nie jest tak ze zabiegi z mrożaków mają
    mniejsze prawdopodobieństwo powodzenia. Osobiście uważam, że pierszy zabieg
    invitro po całym tym zamieszaniu ze stymulacją i faszerwaniu tymi wszystkimi
    hormonami, dużo gorzej wpływa na organizm kobiety, niż następny zabieg już z
    mrożaków. Oczywiście zarodki są rozmrażane czyli mogą być teoretycznie niższej
    jakości ale z drugiej strony organizm kobiety jest wolny od burzy hormonalnej.
    Tzrymam mocno kciuki za Ciebie, bedzie dobrze, trzeba tylko mocno w to wierzyc
    i nigdy nie tracic nadzieji.
    Pozdrawiam,
    Ania i 28 tyg. maleństwo w brzuszku.
    --
    lilypie.com/days/050613/3/0/1/+1
  • inga30 16.03.05, 18:12
    aniulek - to bardzo miła wiadomość, jesteś żywym dowodem że się udaje!
    Statystyki jednak wszędzie są z mrozakow dużo gorsze no i żeby w ogóle doszło
    do transferu mrozaki muszą się rozmrozić żywe. Ja dotyczczas miałam 2 ICSI 3
    transfery ( jeden z mrozaków na naturalnym cyklu, 2 po stymulacji) wszystkie
    do bani niezależnie od optymistycznego nastawienia sad teraz to będzie mój 4
    transfer - mam tylko 2 mrozaki, gdybym nie miała nadziei to zostały by w
    lodówie, ale żebym mocno wierzyła w sukces to niestety nie, mój optymizm się
    mocno nadwyrężył przy poprzednich podejściach. Uściski dla Ciebie i maluszka.
    Inga
  • piegoosek 16.03.05, 21:48
    czesc!!! Ingo nie masz nic do stracenia! nie przekreslaj dzieciaczkow, ktore
    chca wrocic do mamusi po ciezkiej zimie stulecia wink moze to wlasnie Twoje
    dzieci? przeciez z mrozaczkow rowniez sie udaje... no, ja mam ogromna nadzieje,
    ze sie uda... i mam nadzieje, ze za pierwszym razem, choc oczywiscie, tak jak
    Ty, mam ogromne watpliwosci... staram sie o tym nie myslec... pracuje i czekam
    na poczatek kwietnia, bo juz niedlugo dostane @ smile a jak daleko jestes Ty Ingo?
    pozdrawiam Was dziewczyny mooocno!! caluski dla invitrowych maluszkow smile
    --
    piegoos smile)
    gg 2523926
  • inga30 17.03.05, 10:03
    Piegoosku, wczoraj miałam histeroskopię, na oko jest wszystko OK, żadnych
    zrostów, polipów, trochę śluzówki mi pobrano do badania histo-pat bo w jednym
    miejscu była pofałdowana. Jeśli wynik będzie OK. to w następnym cyklu podchodzę
    (w kwietniu - za mniej więcej miesiąc). I cieszę się że Ok i martwię bo jeśli
    tam nie ma przyczyn to gdzie są? Jeśli jednak w genetyce mojego M. jak sugeruje
    doktor L. to bardzo się boję bo to może być przyczyna wykluczająca powodzenie
    i to również jest sugestia doktora -naprawdę trudno mi po tym mieć niezmącony
    entuzjazm i spokój.
    Piegoosku, z tego co pamiętam masz tych mrozaków pokaźną gromadke, więc na parę
    ładnych transferków starczy. Ja mam tylko 2 i to te mniej ładne bo te 2
    ładniejsze mi podano od razu...
    Pewnie że marzę o tym żeby się udało, ale też pozwalam sobie na wątpliwości;
    nie miałam ich w maju ubiegłego roku, ani w czerwcu, ani w styczniu, a teraz
    mam i nie chcę sobie na siłę zmieniać odczuć, wątpliwości przychodzą i
    odchodzą, mam nadzieję że do kwietnia entuzjazm mi wrócismile uściski. Inga
  • magda-lena1 17.03.05, 14:01
    Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Na stymulację w tym cyklu to jest trochę za
    późno ponieważ to mój 8 dzień cyklu. Zrobię USG i zobaczę co będzie i co powie
    doktor. Jeśli nie ten cykl to następny czekałam ponad 5 lat to poczekam jeszcze
    1 miesiąc. Nie mam wielkich nadziei, (ale jakaś jest, bo nadzieje mieć zawsze
    trzeba), ponieważ mam zero szans na naturalną ciąże z powodu zaleczonej już
    endometriozy, która pozostawiła po sobie wielki bałagan: zrosty, mam również
    wodniaka, którego nie dało się usunąć ( usunięto mi tylko jeden jajowód), skoki
    prolaktyny i do tego wszystkiego mam tylko dwa zamrożone zarorodki. Na kolejne
    in vitro mnie nie stać, a i tak nie wiem czy z tym wodniakiem to może się
    udać.Ciężki jest nasz los, ale co zrobić. Przecież trzeba żyć dalej. Jednak
    moja sytuacja, czyli brak ciąży jest lepsza od dziewczyn, które zaszły w ciąże
    i ją utraciły lub mają problemy w ciąży, albo wiedzą że urodzą chore dziecko.
    Bardzo im wszystkim współczuję. Trochę smutno się zrobiło, więc kończę. Jeszcze
    raz dziękuję za odpowiedzi i chociaż rzadko piszę na forum to jestem jego
    wierną czytelniczką. Pozdrawiam.
  • inga30 17.03.05, 16:36
    magda myślę że rozsądnie postępujesz, trzeba mrozaczkom dać jak największe
    szanse smile, a czekamy już tak dlugo to jeszcze miesiąc niczego nie zmieni.
    Uściski
    czekająca na 2 mrozaczki inga
  • renatas10 20.03.05, 22:16
    Witam dziewczyny,
    Troszkę długo mnie tu nie było.Ingo30 Dzieki za tak piękne słowa Oby były
    dobrym prorokiem !
    U mnie dzisiaj nie wiem który dzień bo test w 36 dc negatywny objawów żadnych ,
    @ nie ma tylko od dwóch dni mam takie brązowe plamki i nie wiem co to jest A
    moze to juz @???? Może ktoś wie ? Generalnie dobrych wiadomości chyba nie
    będzie ( ryk i płacz po kątach mam już za sobą ) więc teraz czekam na wiosne i
    dobre wiadomości od was kochane forumowiczki !
    Pozdrwiam serdecznie
    R
  • inga30 21.03.05, 09:54
    renatas, ale jesteś twardziel, że wytrzymałaś aż do 36 dnia. Pytanie
    podstawowe: masz tych mrożonek jeszcze trochę czy to były ostatnie bo nie
    pamiętam?Trzymaj się cieplutko. Inga
  • magda-lena1 21.03.05, 14:15
    Renatas bardzo mi przykro ponieważ w miom przypadku brązowe plamienie niestety
    oznacza zbliżającą się miesiączkę. Choć ostatnia wyglądała dziwnie: najpierw
    brązowe plamienie zapowiadające, 2 dni krwawienia i 4 dni dalej plamienia na
    brązowo.A tak w ogóle to nie wiem czy podejdę w tym cyklu do transferu
    mrozaków,ponieważ chyba grypa mnie dopada, a najbardziej męczy mnie katar. Ale
    i tak pójdę jutro na USG na wszelki wypadek.Mi chyba nie jest dane mieć dzieci,
    o których zawsze marzyłam. Ciągle stoi coś na przeszkodzie, najpierw
    endometrioza, po jej zaleczeniu pozostałości po niej czyli zrosty, po
    uwolnieniu zrostów skoki prolaktyny, potem wodniaki obu jajowodów i znów
    zrosty, które spowodowały, że usunięto mi tylko jeden jajowód z wodniakiem, a
    drugi zostawili co zmniejsza mi nawet szanse przy in vitro, jeśli w ogóle
    jakieś są przy wodniakach.Przepraszam, że użalam się nad sobą, choć wiem że
    większość z nas ma podobne problemy, ale czasmi potrzebuję się wygadać,
    wypłakać, chociaż wiem że to nic nie zmieni. Pozdrawiam serdecznie.
  • nicol.lublin 22.03.05, 09:19
    przecież do in vitro w ogóle nie są potrzebne jajowody
  • magda-lena1 22.03.05, 09:59
    Ale w tym cała rzecz, że mi jeden jajowód z wodniakiem zostawili, bo był bardzo
    pozrastany. Profesor określił, że mam w brzuchu niezły misz masz. Gdymym nie
    miała obu jajowodów to bym się mniej martwiła. Powiedzieli mi, że przy
    wodniakach o 50 % maleją szanse na ciąże nawet przy in vitro.
  • nicol.lublin 22.03.05, 21:08
    Madzia, przepraszam jeśli czegoś nie rozumiem, ale ja po to miałam laparo, żeby
    wszystko uwolnić ze zrostów i nie za bardzo mnie przekonuje tłumaczenie twojego
    lekarza. po prostu chyba marny z niego operator skoro nie uwolnił ci tych
    zrostów. mogę zapytać gdzie byłaś operowana?
  • inga30 22.03.05, 22:16
    Ja miałam laparo i przed nią gin mi powiedzial że zrosty jak będą i się da to
    uwolnią, ale że bywa tak że od razu widać po wejściu, że tylko wycinać jajowód
    i nie ma co się bawić w uwalnianie bo jajowody są poplatane, pozrastane w wielu
    miejscach . Mówił mi to ordynator oddziału ginekologicznego w jednym z
    warszawskich szpitali na podstawie swojego doświadczenia, w moim przypadku było
    ok. nie było żadnych zrostów, ale być może przypadek Madzi jest właśnie
    bardziej skomplikowany.
  • piegoosek 22.03.05, 22:59
    Madzi chodzi o to, ze wodniak, ktory jest umiejscowiony w jajowodzie, nietety
    moze oprozniac sie do jamy macicy, wyplukujac jej zawartosc... moze to sie
    zdarzyc wlasnie po transferze i wyplukac zarodki sad
    --
    piegoos smile)
    gg 2523926
  • magda-lena1 23.03.05, 10:56
    Już raz miałam taką sytuację, w klinice we Wrocławiu profesor powiedział mi
    przed trzecią operacją, że może się tak zdarzyć,że po obudzeniu będę miała
    jelito na zewnątrz.Miałam tak wszystko pozrastane łącznie z jelitami. Przy
    ostatniej operacji miałam laparoskopie, która skończyła się otwarciem brzucha.
    Ja ani nie jestem lekarzem, ani nie widziałam co siedzi w moim brzuchu, mogę
    tylko polegać na tym co powiedział mi profesor z Łodzi. A on mi powiedział
    tylko tyle że nie usunął tego jajowodu, bo musiałby go usunąć z jajnikiem, i że
    mam w brzuchu niezły misz masz. A chyba tak w ogóle to ja wolałaby mieć oba
    jajniki, ponieważ przez cysty omało jednego nie straciłam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.