Dodaj do ulubionych

NIE WSZYSCY mowia o in vitro

05.12.05, 18:23
Chcialabym zasiac nieco niepokoju do Waszego, uporzadkowanego, liczonego
dniami cyklu swiatka.

Na poczatek zaznacze moze, ze nie jestem kolezanka z gimnazjum Senczek (coz
za pretensjonalna, spiskowa teoria dziejow...).

Otoz Drogie i Mile Panie.
Chcialbym zwrocic uwage na kilka istotnych spraw
- po pierwsze: nie jest prawda, ze in vitro wam sie NALEZY. Z samego faktu
oplacania skladek nie wynika jeszcze taki wniosek. Polska jest krajem
biednym, a ceny lekow i procedur medycznych plasuja sie na poziomie
europejskim (jedyne, co od niego odbiega to pensja lekarzy ale to zapewne Pan
nie interesuje - w wiekszosci korzystacie z uslug tego 1% lekarzy, ktorzy
zbijaja kokosy na praktyce prywatnej).
Nie jest mozliwym z Waszych skladek (nawet jesli zarabiacie kilkakrotnosc
sredniej krajowe) zaspokoic wszystkich zadan. Dla Was wazne jest in vitro a
dla szpitala w ktorym pracuje proprytetem moze byc dobre wyposazenie Oddzialu
Intensywnej Terapii.
A teraz powiedzccie mi - co jest wazniejsze? Dla Was pewno in vitro, bo chec
posiadania WASZEGO dziecka, z WASZYCH skladek jest wartoscia nadrzedna.
Modlcie sie tylko, zebyscie WY nie trafily jakims cudem na leczenie ratujace
zycie do tego biednego zakatka kraju, w ktorym pracuje, bo mozecie z braku
sprzetu i kadry (niestety, na prowincji brakuje lekarzy..) nie przezyc tego
zdarzenia i wtedy marzenie o wlasnym dziecku z przyczyn wyzszych nie bedzie
juz realne...

PO drugie: moge sie zalozyc, ze jesli powstanie koszyk swiadczen
gwaratnowanych to procedury INF na pewno w nim nie bedzie. Chcac uzyskac
zwrot kosztow leczenia nieplodnosci beda musialy Panie wykupic ubezpieczenie
dodatkowe, z pewnosci nie nalezace do najtanszych...

W sumie nie dziwi mnie Wasza nagonka na mnie i Seneczek. To czesc slynnej
postawy roszczeniowej tak charakterystycznej dla typowego, polskiego
pacjenta. Pacjent placi lichutkie skladki i twierdzi, ze mu sie NALEZY,
wszystko i bez wyjatku, 24 h na dobe przez 7 dni w tygodniu. Tego nie ma w
zadnym, nawet najbogatszym kraju.

I jeszce jedno. Moze Was zmartwie, ale nie wszyscy mowia o in vitro.
Osobiscie nie slyszalam, zeby ktokolwiek w moim srodowisku byl zywo
zainteresowany tym tematem....Owszem, mamy swoje problemy: a to brak dostepu
do najnowszych metod leczenia, a to NFZ nie chce placic za przyjecia spoza
limitu, starsi ludzie nie maja pieniedzy na wykup lekow a gro dzieci chodzi
do szkoly glodne...Czy Wy naprawde myslicie, ze INF to jest temat dyzurny na
przystankach, w poczekalniach i w pracy przy kawce?
Obserwuj wątek
    • ksara44 Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 05.12.05, 18:38
      jakze mila Zinko smile
      po pierwsze zupelnie nie rozumiem po cos tu wlazla, skoro nie interesuje cie in
      vitro, ani liczenie dni cyklu, ani problemy zwiazane z nieplodnoscia, zyj sobie
      w swoim uporzadkowanym i malo skomplikowanym swiatku i oszczedz normalnym
      kobietom czytania swoich chorych wypocin, nie masz gdzie zaistniec to wez
      miotle pod pache i dokoncz zamiatac przystanek.
    • hali11 Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 05.12.05, 19:03
      Pani Szanowna!
      1.
      "ale nie wszyscy mowia o in vitro.
      > Osobiscie nie slyszalam, zeby ktokolwiek w moim srodowisku byl zywo
      > zainteresowany tym tematem...."
      2."Czy Wy naprawde myslicie, ze INF to jest temat dyzurny na
      > przystankach, w poczekalniach i w pracy przy kawce?"

      ad.1.
      Szanowna Pani ,nie ma tu Pani do czynienia z grupą gó..arstwa ,które nie
      rozumie tematu,a Pani najwyraźniej przebywa w towarzystwie dla którego jest to
      temat w dalszym ciągu TABU
      ad.2.
      dobrze pani myśli ,ale tutaj na tym wątku jest to temat dyżurny ,i nie rozumiem
      CO PANI TUTAJ NA TYM WĄTKU ROBI!
      z całym szacunkiem hali11

    • dagps Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 05.12.05, 19:04
      a ja chetnie odpowiem:
      nalezy sie, bo nieplodnosc to choroba, a leczenie chorob gwarantuje konstytucja
      chcemy nie tylko in vitro ale tez refundacji lekow, w moim i wielu dziewczyn przypadkach leki potzrebne sa tez pzoa okresem staran o dziecko - dzis leki (drogie jak na moje mozliwosci) pozwalaja mi jako tako funkcjonowac: miec miesiaczki, bez ktorych przerasta endometrium, ulzyc troche jajnikom ktore bola od naprodukowanej zbyt wielkiej ilosci pecherzykow, sa mi potrzebne zeby spowolnic rozwoj choroba, ktora nieleczona moze prowadzic do raka endometrium i jajnikow, chorob serca, nadcisnienia, cukrzycy typu 2 i innych. wiem wiec co nie co o zdrowiu chorobie i cierpieniu, nie tzreba mnie straszyc ze zabraknie mi kasy ze wspolnego koszyka bo juz nie raz mi zabraklosad

      koszyk swiadczen juz jest, in vitro nie ma w koszyku negatywnym, powinno wiec byc refundowane.

      słynna postawa roszczeniowa pacjenta? czy postawa roszczeniowa jest domaganie sie prawa do leczenia? alez ci ludzie w polsce to wykazuja roszczeniowa postawe wobec panstwa, placa za energie elektryczna i chca miec swiatlo w domu, no....

      nie interesuje mnie to kto mowi o in vitro na przystankach. interesuje mnie to dopiero wtedy kiedy wskutek niewiedzy ludzie obrazaja mnie mowiac ze jestem pozbawiona wszelkiej moralnosci bo chce zywe plody do swojej macicy wkladac, ze jestem BEZplodna bo pewnie bylam prostytutka albo tuz przed menopauza mi sie jednak dziecka zachcialo po zrobieniu szalowej kariery.


      a moj swiat jest o wiele bogatszy niz sie pani wydaje, uporzadkowany? nie bardzo, trudno o taki gdy dopada mnie coraz to nowa diagnoza. liczony dniami cyklu? kiedy mam cykl, tak.
      zamierzone "nieco niepokoju" nie podzialalo. na co dzien mam go wiecej.




    • zinnka Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 05.12.05, 20:04
      Nie rozumiecie mnie drogie Panie.

      To, ze jestem na tym forum nie jest przypadkiem. Tez mam problemy z plodnoscia,
      tez byc moze czeka mnie INF.
      Ale czy oznacza to od razu ze moj problem jest najwazni4ejszy, ze wszyscy,
      ktorzy smia nie zgadzac sie z moimi teoriami "naleznosci" to chamy, prostaki i
      zamaitacze przystankow? (a tak zostalam potraktowana przez to iz osmielilam sie
      wyrazic moj punkt widzenia . Nie wzbudzacie Panie sympati...)

      To, ze nieplodnosc jest choroba o niczym jeszcze nie przesadza.
      Czy impotencja jest choroba? Jasne, ze tak...Dlaczego wiec nie refunduje sie
      Viagry? Przeciez mozliwosc odbycia stosunku jest podstawowa potrzeba czlowieka
      ( liczmy srednio dwa stosunki w tygodniu co daje zaokraglajac 100x8x12miesiecy -
      sumka9600zl na impotenta na rok...)

      Czy tradzik nie jest choroba? Oczywiscie, ze jest...A jakie slady na mlodej,
      kruchej psychice moze pozostawic ciezki tradzik pwoodujacy blizny i
      oszpecenie...Dlaczego zatem NFZ nie pokrywa kosztow dermabrazji, peelingow
      kwasami, doustnych pochodnych wit. A?

      A czt prochnica nie jest choroba? Wedlug WHO oczywiscie, ze nia jest. A jakos
      NFZ nie chce zaplacic za swiatloutwardzalne, nowoczesne plomy...

      Nieplodnosc jest choroba i NFZ refunduje wiele procedur zwiazanych z jej
      leczeniem. INF akurat nie tak jak i wielu ponadstandardowych procedur w terapii
      innych chorob.

      Drogie Panie - nie mozna miec wszystkiego. Ani w zyciu, ani w panstwowej
      sluzbie zdrowia...

      • 1nova Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 05.12.05, 20:39
        Hmmm, od czego zaczac?

        Nie rozumiesz nas, Zinnka.

        Bardzo prosze, nie jestem "droga Pania" (brrr...) - w necie jest przyjete
        zwracanie sie do siebie po imieniu.

        Psychologia - dla kazdego jego problem zdrowotny wydaje sie najwazniejszy.
        Sprobuj wytlumaczyc starszej pani w przychodni, ze jej dolegliwosci sa niczym w
        porownaniu z rakiem. Taka jest konstrukcja psychiczna ludzi i ja sie temu wcale
        nie dziwie. A dla Ciebie to dziwne?

        Z punktu widzenia zywotnego interesu panstwa, przy obecnym spadajacym
        przyroscie naturalnym wydaje sie istotne doprowadzic do jego wzrostu - leczenie
        prochnicy i tradziku zapewne do tego nie doprowadzi, podobnie jak finansowanie
        leczenia bardzo rzadkich chorob genetycznych albo programu metadonowego (to jak
        to jest? - stac nas czy nie? bo troche sie pogubilam).

        Zadna z nas nie twierdzi, ze system opieki zdrowotnej w Polsce jest cudowny.
        Mowiac szczerze jest do kitu. I co z tego? Po prostu dziewczyny chca tez cos
        dostac z tego wora, do ktorego sie co miesiac dokladaja (a w zasadzie
        dokladamy - bo ja tez).

        NFZ finansuje wiele procedur zwiazanych z leczeniem nieplodnosci ... na
        papierze. W praktyce wykonanie hsg, laparoskopii lub IUI na koszt NFZ jest dosc
        trudne - bo niewiele osrodkow ma takie zabiegi zakontraktowane albo trzeba
        czekac bardzo dlugo. Mozemy sie przerzucac argumentami kto ma gorzej i co jest
        wazniejsze, mozemy, tylko musimy wiedziec co chcemy udowodnic. Ja chcialabym
        tylko, zeby ktos w koncu ruszyl glowa i pomyslal perspektywicznie. Nie chce
        zabierac pieniedzy przenaczonych na leczenie innych ludzi (slynna "reanimacja
        mlodego czlowieka" Religi), nie chce 100% refundacji, ale wolalabym zeby te
        pieniadze ktore sa w systemie byly wykorzytane efektywniej. I chce prywatnych
        ubezpieczen - mimo, ze ja na takie nie mam juz szans (za stara jestem). Bo to
        uzdrowi sytuacje.

        Ja nie chce miec wszystkiego. Ja chce miec dziecko. Chociaz rzeczywiscie moze
        to jest "wszystko".
        ---------------------------------------

        Wazne sa tylko te dni, których jeszcze nie znamy...?
      • zinnka Re: Zinnka! 05.12.05, 20:14
        bubcia75 napisała:

        > Wypierniczaj stąd, bo nikt Cię tu nie lubi!

        Nier zalezy mi na Twoim "lubieniu" ani troche.
        Przedstawilam tylko swoj punkt widzenia.
        Mam to "nieszczescie" iz nie jest poprawny politycznie w tymze miejscu.

        Urzadzicie polowanie na czarownice pod nazwa Zinnka? Spalicie mnie na stosie?
        A moze ukamieniujecie?

        Tak czy siak milej zabawy. Widze, ze niczym nie roznicie od tak znienawidzonych
        przez was "moherowych beretow".
        I Wy i Oni to swoisty beton a kazdy punt widzenia nie korelujacy z jedynie
        slusznym swiatopogladem jest opluwany.

        I takie kobiety walcza o prawo do bycia matkami? Czy obraz swiata jaki chcecie
        przekazac swoim pociechom ma byc czarno-bialy?
        Z przykroscia stwierdzam, ze nie dojrzalyscie jeszcze do prawdziwej polemiki.
        • jamile Re: Zinnka! 05.12.05, 20:21
          zinnka napisała:
          > Urzadzicie polowanie na czarownice pod nazwa Zinnka? Spalicie mnie na stosie?
          > A moze ukamieniujecie?>

          Chyba za bardzo się ekscytujesz własnymi postami.
        • iwa303 Re: Zinnka! 05.12.05, 20:22
          Ty kobieto, to chyba masz jakieś problemy emocjonalne sama ze sobą. Zostaw
          temat in vitro i poczytaj coś psychterapii
        • bubcia75 Re: Zinnka! 05.12.05, 20:23
          Zinnka, o jakiej polemice Ty tu mówisz? Przedstawiłaś swój punkt widzenia
          nieproszona, nikt w tym miejscu nie oczekuje Twoich "moherowych" poglądów na
          ten temat.Wypowiedziałaś się jednak, trudno. Nie oczekuj jednak tu oklasków i
          nie licz na to, że kogoś przekonasz. Zastanawiałaś się przez chwilę, po co to
          wogóle napisałaś...?
        • lomre Re: Zinnka! 05.12.05, 21:11
          Może spróbuję z innej strony: ile masz lat, jak długo walczysz (bo pisałaś żę
          też masz TEN problem) co już przeszłaś, jakie badania itp. Może w ten sposób
          znaldziemy płaszczyznę porozumienia
    • finni Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 05.12.05, 21:09
      Zinnko, oczywiste, ze nie wszyscy mowia o in vitro. To byl taki skrot myslowy -
      na goracy tematsmile Akurat wsrod moich znajomych wszyscy mowili, choc ich to nie
      dotyczylo, bo to taki emocjonalny temat, na ktory nie trzeba duzo wiedziec, ale
      warto zajac swoje bojownicze stanowisko. No i jeszcze w mojej rodzinie wszyscy
      rozmawiali, bo byc moze niedlugo bedzie mnie dotyczyl.
      Ciekawi mnie dlaczego napisalas ten post. Chcialas porozmawiac, czy wyglosic
      tylko swoja opinie. Ze sposobu, z takiego troche oficjalnego jezyka wnosze, ze
      raczej nie chcesz sie z nami zaprzyjaznic. Po co byl ten post? Jesli jeszcze
      moge cie zapytac, ile masz lat?
      --
      27 cykl w toku
      wlasnie minely 2 lata
    • ksara44 Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 05.12.05, 22:08
      no coz, trafila sie zblakana krolewna w oborce smile
      ja mysle, ze niech dalej tonie w samouwielbieniu, pomijajac fakt, ze jak mozna
      dyskutowac z kims o tak scisnietym umysle? Kto ni erozumie ani subtelnych, ani
      tych mniej subtelnych aluzji? ktora, o zgrozo, przenosnie rozumie doslownie?
      Zalosne i nie wiem doprawdy czy komukolwiek, poza ta osoba potrzebne.
      Do zakutego umyslu nic nie trafia, moze po lacinie mam napisac? skoro to tak
      uczona i inteligentna osobka, hm?
    • inga30 Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 05.12.05, 22:28
      Dzięki, jakaś Ty miła Zinko, za bardzo nie wiem czemu chcesz "siać niepokój" w
      moim uporządkowanym światku.
      Ztrobiłam 4 próby in vitro za własne pieniądze w tym biednym kraju, bo ono
      jest dla mnie ważne, żeby je zrobić musze naprawdę dużo zarabiać i przy okazji
      płacić olbrzymie składki na ratowanie życia i olbrzymi podatek m.in na pensje
      dla lekarzy. Choruję na niepłodność i ona jest "nieważna" i nierefundowana.
      Nie wiem jak długo się leczysz i jaka jest przyczyna Twojej niepłodności, ale
      jeśli rzeczywista to wkrótce "uporządkowanego światka" sama zasmakujesz i z
      lekarską pensją myślę że sama pomyślisz o refundacji.
      --
      I,II icsi Novum - nieudane
      III, IV icsi Inviemd - nieudane
      nie wiem co dalej...
      • zinnka Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 06:53
        Zastanawiacie sie dlaczego napisalam taki akurat post w takim tonie?
        W porzadku , odpowiem.
        Moje stanowisko jest wynikiem tego, przez co przeszlam i tego w jaki sposob
        zmienilo to moje myslenie o swiecie.
        Jak juz wspomnialam tez mam problemy z plodnoscia (mysle, ze nie pora by mowic
        o szczegolach) - przeszlam juz wszystkie etapy walki w choroba: od nadziei,
        poprzez dramatyczna i pazerna wrecz walke az do pogodzenia.
        Monitorujac cykl, poruszajac sie w magicznym cyklu wyliczanek, hormonow i lekow
        powoli popadalm w obled. Nic sie nie liczylo, tylko ja, moje odczucia, noj
        problem, moje dziecko...
        Powiedzialam - stop, to jakas paranoja, to chore skupienie na swej zaburzonej
        fizjologii...
        Spojrzalam na swiat wokol, na to, co udalo mi sie osiagnac, na nowe mozliwosci,
        na problemy innych ludzi.
        Nie przestalam starac sie o dziecko, ale nie jestem juz tak zawzieta,
        jednostronna, skupiona tylko na sygnalach plynacych lub nie z mojego organizmu,
        nie wertuje tysiaca stron z opowiesciami kobiet o ich sukcesach czy porazkach
        na polu prokreacji.

        Kiedys, pod zupelnie innym nikiem bylam codziennym gosciem na
        forum "Nieplodnosc"...
        Moze raz jeszcze dlaczego moje posty nie byly lagodne - dla niektorych ludzi
        terapia "wstrzasawa" jest ta wlasciwa. Tu nie chodzi tgylko o pieniadze, o te
        mityczna refundacje z NFZ i o to czy "wszyscy mowia" czy tez nie...To raczej
        glos kobiety, ktora wydostala sie z przekletego kregu "macicocentryzmu"....

        Nie bede jzu wiecej zabierac glosu. Nie bede uszczesliwic nikogo na sile, bo to
        nie jest metoda.
        Zycze wielu sukcesow - niewazne czy z pomoca NFZ czy bez...
        • rafulka Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 08:15
          Zinka gratuluję Ci tego, że wydostałaś się tego z tego (jakże pięknie to
          ujęłaś) macicocentryzmu. Problem polega na tym, ze jak inne grupy społeczne
          tego "biednego" kraju, gdzie o podziałach środków z mojej nienajgorszej i
          Twojej - mniemam - gorszej składki, decydują ludzie, którzy mają uszy i swój
          rozum (najczęściej polityczny). I słuchają niepłodnych - in vitro: cieniutko
          piszczą; nie dajemy, jak im zależy sami zapłacą; górnicy - emerytury - o
          cholera głośno - dajemy...
          Tak Zinko mniej więcej to wygląda. Wybacz nam, że żądamy. Bo wiemy. Ja wiem,
          jak dzielone są pieniądze, a może przede wszystkim jak są wydatkowane. I proszę
          nie opowiadaj nam o tym biednym kraju, którego nie stać na wiele rzeczy, w tym
          na sprzęt medyczny. Stać. Menedżerów zdrowia nie mamy. Ich jak na lekarstwo. A
          reszta przywyczajon: podburzymy pacjentów, pójda z kulami i na wózkach i
          wywalczą nam środki. po co się nadwyrężać.
          HSG i inseminacja sa refundowane przez NFZ. Czy Twój gin. powiedział ci o tym?
          Bo mnie za te zabiegi w publicznym szpitalu - skasował. Nie mało...
        • zinnka Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 16:04
          Uzywajac slow "macicocentryzm" i "przeklety krag" pisalam o sobie.
          Zakladajc watek "nie wszyscy..." chcialam zwrocic Wasza uwage na fakt, ze to co
          dla Was jest "pepkiem swiata" dla inncyh jest marginesem.

          Tez kiedys reagowalam podobnie jak Wy: mnie, moje, nalezy sie, temu dali a
          czemu mnie nie, pijaczka ma osme dziecko a ja nie moge zajsc w
          ciaze....Kochane - to jest droga do nikad...
          Kiedys trezba powiedziec "dosc" i nawet jesli fundusz zacznie refundaje INF nie
          bedzie robil tego w nieskonczonosc - byc moze zwroci koszty dwoch zabiego, moze
          trzech?
          A wtedy pojawia sie glosy: "A dlaczego nie czwarty? Przeciez place skladki, sa
          pieniadze na leczenie pijakow, narkomanow, becikowe...itd"
          Tak mozna w nieskonczonosc....

          Jesli mozni z funduszu zgodza sie, ze sa mozliwosci finansowe refundacji INF -
          moge sie tylko cieszyc wraz z Wami.
          Jesli natomisat nie - nie sadze, by byl to powod do tego, by wieszac psy na
          wszystkich, ktorzy nie zgadzaja , ze INF jest priorytetm.

          Pojawia sie jeszcze jeden problem, nie wiem czy ktorakolwiek z Was na to
          wpadla. Jesli NFZ bedzie placil za INF, to tym samym klinikom po prostu bedzie
          sie OPLACALO ten zabieg wykonywac. W odstawke pojda inne metody leczenia,
          kobiety moga same tez chciec byc leczone "na skroty". Moze sie wytworzyc
          sytualcja patologiczna, kiedy INF bedzie wykonywane niekoniecznie wtedy, kiedy
          NAPRAWDE sa do tego wskazania.

          Czy wiecie dlaczego masa dzieci ma ostatnimi czasy wycinane migdalki? Bo jest
          to procedura za ktora NFZ bardzo dobrze placi i szpitalom po prostu OPLACA sie
          to wykonywac...

          Same wspominalyscie, ze lekarze niekiedy nie byli do konca uczciwi wyludzajac
          od Was pieniadze, nie informujac o alternatywnych metodach leczenia badz
          pobierajac oplaty za procedury refindowane.
          Jaka macie pewnosc, ze po wprowazdeniu refundacji INF wskazania do tego zabiegu
          nie beda "naciagane"? A przeciez same dobrze wiecie, ze tak naprawde nie jest
          zabieg ani wyjatkowo skuteczny, ani obojetny dla zdrowia kobiety...Nie
          wspominajac juz o zwiekszonym ryzyku ciazy mnogiej. Jasne, ze dla pary
          walczacej od lat z nieplodnoscia narodziny blizniat to wielkie szczescie. Ale
          juz ciazda trojacza? Nie mowie o trudnosciach wychowawczych, nie...czy wiecie
          jakim duzym ryzykiem obarczona jest taka ciaza? Przeciez te biedne trojaczki
          czy czworaczki rodza sie przewaznie przedwczesnie, z niska masa urodzeniowa, sa
          glownymi kandydatami na Oddzialy Intensywnej Opieki Neonatologicznej (znow
          kolosalne koszty leczenia...jesli juz poruszamy sie na plaszczyznie
          finansowej) - nie wspominajac o wszystkich chorobach towarzyszacych urodzeniu
          takich kruszynek...

          Nie mozna patrzec slepo tylko w jeden punkt: dziecko, wlasne dziecko, niewazne
          jak i jakim kosztem...takie jest moje zdanie.
          Dlatego nie sadze, aby refundacja akurat INF byla lekarstwem na wszystko.
    • bacardi2003 Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 08:15
      czegoś nie rozumiem, chesz przedstawić swoje poglądy w ogóle nie słuchając
      naszych...
      i nie wiem co jest złego w tym, że nasz problem w danej chwili jest dla nas
      najważniejszy, może też musimy przejść wiele etapów aby dojść do innych
      wniosków i niekoniecznie takich jak Ty...
      ja mimo mojej koncentracji na moim problemie nie zapominam o bożym świecie,
      chodzę do pracy, uczę się, dbam o moją dwuosobową rodzinkę, utrzymuje kontakty
      z przyjaciółmi...
      a za pośrednictwem forum mogę porozmawiać z osobami, które jak nikt mnie
      zrozymieją i nie muszę się obawiać że kogoś niezainteresowanego urażę swoimi
      problemami...
      jak nie podoba się Tobie nasza postawa to do nas nie zaglądaj, przecież nik Cię
      nie zmusza!?
      pozdrawiam
      --
      starania od 09.2003, na wiosnę kierunek Białystok...
      • rafulka Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 09:44
        Justy - spoko. My tez musimy uczyć się przekonywać. Mamy sporo argumentów.
        Potrzebny spokój i bez arogancji. Niech Zinnka pisze co chce. Każda z nas
        czytając jej posty artykułuje swoje opinie - a reszta dodaje coraz to nowe.
        Musze przyznać, że za każdym razem uczę się czegoś nowego. I to jest
        wartościowe.
        • bacardi2003 Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 09:53
          popieram Cię w zupełności!!, a co do Białegosotoku to mój pierwszy wybór więc
          też nic nie zmieniałam? smile
          jeśli już to wspominałam że się zastanawiam, myślałam np. o Nowum ale W-wka
          mnie przerasta
          --
          starania od 09.2003, na wiosnę kierunek Białystok...
            • bacardi2003 Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 10:06
              finansowo w szczególności,
              i wiem zaraz powiesz, że w mojej sytuacji nie powinnam oszczędzać ale
              przekonałam się do Białegostoku po pierwsze tym, że tam się wszystko w Polsce
              zaczęło jeśli chodzi o in vitro, no i są dziewczyny którym się udało mimo że
              kosztuje to o połowę mniej...
              strasznie trudne są te decyzje

              --
              starania od 09.2003, na wiosnę kierunek Białystok...
              • rafulka Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 10:10
                Nic ci takiego nie powiem, bo korzystałam póki co jedynie z novum, więc trudno
                mi oceniać. Sama jestem ciekawa jak jest gdzie indziej więc śledzę wypowiedzi
                dziewczyn. Sadziłam, że zmieniłaś kierunek np. z novum na Białystok i stąd moje
                zaciekawienie. Absolutnie nic innego. Ja też myslałam o Białymstoku - o
                szpitalu, nie klinice (bo w krio coś tam - koszt podobny do W-wy). A kaskę
                trzeba liczyć, bo za pierwszym razem może nie wyjść prawda?
                • bacardi2003 Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 10:18
                  dokładnie tak, ja właśnie planuję moje piersze i mam nadzieję bez powtórkowe
                  icsi w AM, w razie jakby co...tfu, tfu, tfu łatwiej będzie zebrać na drugi raz,
                  wiem że warunki może nie będą takie jak w prywatnej klinice ale dam radę bo
                  jestem zahartowana w boju!! (należałam się juz państwowych, a i prywatną
                  zaliczyłam z tym że z innymi schorzeniami)
                  pozostaje mieć nadzieję że los będzie łaskawy i poprze nasze wybory, czego i
                  Tobie gorąco życzę
                  a miałaś już ivi, czy się szykujesz jak ja?
                  --
                  starania od 09.2003, na wiosnę kierunek Białystok...
                  • rafulka Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 10:20
                    miałam jedno, właśnie w novum. Ale za duzo mam różności w tym niedrożne
                    jajowody, aby inaczej niż z in vitro. Kiedy wybierasz się do AM Białystok? Czy
                    juz na zabieg, czy najpierw wizyty wprowadzające? Bo może wystartujemy razem?
                    • bacardi2003 Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 11:08
                      ja szykuje się na przyszły rok, ok 03-04 pierwsza wizyta i jak wszytko będzie
                      ok to zaplanowanie daty zabiegu, fajnie by było jakby udało się przed wakacjami,
                      narazie szykuję się do robienia szczepień, badań i wyników
                      muszę się z nimi skonsultować czy które wyniki robić wcześniej, ponieważ i tak
                      u nich na miejscu trzeba powtarzać - jednak naa mój chłopski rozum chyba lepiej
                      jest jak jest do czego porównać,
                      ze mną chyba wszystko ok, fakt podwyższona prl ale owu zachowana, głowny
                      problem to b.mała ilość chłopaków i to jeszcze chorych
                      a byłoby bardzo miło gdybyśmy choć w podobnum termine zaczynały, razem zawsze
                      raźniej - a jedyne nie jesteśmy bo z forum KPM już zapoznałam się z dwiema
                      innymi dziewczynami
                      więc będzie ciąż a ciąż w przyszłym roku smile
                      --
                      starania od 09.2003, na wiosnę kierunek Białystok...
    • megang Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 12:30
      Zinnka!

      Moim zdaniem to prawda, że NIE WSZYSCY mówią o in vitro!

      Zgadzam się ze wszystkim, co piszesz. I bądź na tym forum bo jest ono dla
      każdego!!!
      Szkoda tylko, że dziewczyny często są po prostu ...
      Czy nie można mieć innego zdania, bywać na tym forum jeśli nie jest się
      walczącą o refundację in vitro osobą? Łatwo jest kogoś anonimowo obrażać - ale
      niestety w takiej sytuacji wychodzi prawda o Was. Wystarczy przeczytać ten
      wątek - widać po czyjej stronie jest nieracjonalna agresja, histeria i brak
      kultury.
      Magda
      • 1nova Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 12:44
        A moim zdaniem Zinnka zarzuca dziewczynom, ze nie dojrzaly do prawdziwej
        polemiki, ale na konkretne argumenty nie odpowiada. Odnosi sie tylko do
        emocjonalnych wypowiedzi - tak jest latwiej niz sprobowac rzeczywiscie
        podyskutowac. A poniewaz moje wypowiedzi takze znajduja sie w tym watku uwazam
        ze stwierdzenie o "nieracjonalnej agresji, histerii i braku kultury", jak kazde
        uogolnienie, jest dla mnie krzywdzace. Podobnie zreszta, jak slowa Zinnki
        o "macicocentryzmie" i koniecznosci "terapii wstrzasowej". To sa slowa osoby
        gleboko przekonanej o wlasnej racji i nie dopuszczajacej istnienia zadnej innej
        opcji. I taka osoba zarzuca nam "moherowosc"? Nova
        ---------------------------------------

        Wazne sa tylko te dni, których jeszcze nie znamy...?
      • bacardi2003 Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 13:05
        jakbyś dokładniej przeczytała wypowiedzi to byś wiedziała, że nie chodzi nam
        tylko i wyłącznie o refundacją in vitro, ja np. tego się nie domagam
        bardziej chodzi nam o to, aby nie zarzucano nam że robimy z igły widły,
        powtarzam to setny raz: każdy przeżywa swój mały dramat, ból po swojemu,
        jednemu jest łatwiej innemu trudniej, jeden spełni się w inny sposób, a inny
        nie odnajdzie szczęscia bez dzieciątka
        i nawet jeśli uważasz że ktoś przesadza to przecież ma do tego prawo
        i przepraszam ale ja (mam nadzieję) nie obraziłam nikogo i proszę nie uogólniaj
        --
        starania od 09.2003, na wiosnę kierunek Białystok...
    • ewa778 Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 15:45
      zinka, nudzisz sie, czy o co ci chodzi? wiekszosc krajow UE refunduje czesc
      kosztow zwiazanych z CHOROBA, ktora nazywa sie nieplodnosc. choroba, to choroba.
      czaisz?
      chcialam dodac, ze tak jak juz zdazylas sprytnie zauwazyc, nasz swiatek sklada
      sie liczonych dniami cyklu. i nie jest on do konca uporzadkowany. gdyby tak
      bylo, nie potrzebowalybysmy tego forum.

      spadaj na drzewo zinka.

      --
      Dary losu
      I to coś, co sprawia jaki człowiek jest
    • zinnka Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 16:09
      Uzywajac slow "macicocentryzm" i "przeklety krag" pisalam o sobie.
      Zakladajc watek "nie wszyscy..." chcialam zwrocic Wasza uwage na fakt, ze to co
      dla Was jest "pepkiem swiata" dla inncyh jest marginesem.

      Tez kiedys reagowalam podobnie jak Wy: mnie, moje, nalezy sie, temu dali a
      czemu mnie nie, pijaczka ma osme dziecko a ja nie moge zajsc w
      ciaze....Kochane - to jest droga do nikad...
      Kiedys trezba powiedziec "dosc" i nawet jesli fundusz zacznie refundaje INF nie
      bedzie robil tego w nieskonczonosc - byc moze zwroci koszty dwoch zabiego, moze
      trzech?
      A wtedy pojawia sie glosy: "A dlaczego nie czwarty? Przeciez place skladki, sa
      pieniadze na leczenie pijakow, narkomanow, becikowe...itd"
      Tak mozna w nieskonczonosc....

      Jesli mozni z funduszu zgodza sie, ze sa mozliwosci finansowe refundacji INF -
      moge sie tylko cieszyc wraz z Wami.
      Jesli natomisat nie - nie sadze, by byl to powod do tego, by wieszac psy na
      wszystkich, ktorzy nie zgadzaja , ze INF jest priorytetm.

      Pojawia sie jeszcze jeden problem, nie wiem czy ktorakolwiek z Was na to
      wpadla. Jesli NFZ bedzie placil za INF, to tym samym klinikom po prostu bedzie
      sie OPLACALO ten zabieg wykonywac. W odstawke pojda inne metody leczenia,
      kobiety moga same tez chciec byc leczone "na skroty". Moze sie wytworzyc
      sytualcja patologiczna, kiedy INF bedzie wykonywane niekoniecznie wtedy, kiedy
      NAPRAWDE sa do tego wskazania.

      Czy wiecie dlaczego masa dzieci ma ostatnimi czasy wycinane migdalki? Bo jest
      to procedura za ktora NFZ bardzo dobrze placi i szpitalom po prostu OPLACA sie
      to wykonywac...

      Same wspominalyscie, ze lekarze niekiedy nie byli do konca uczciwi wyludzajac
      od Was pieniadze, nie informujac o alternatywnych metodach leczenia badz
      pobierajac oplaty za procedury refindowane.
      Jaka macie pewnosc, ze po wprowazdeniu refundacji INF wskazania do tego zabiegu
      nie beda "naciagane"? A przeciez same dobrze wiecie, ze tak naprawde nie jest
      zabieg ani wyjatkowo skuteczny, ani obojetny dla zdrowia kobiety...Nie
      wspominajac juz o zwiekszonym ryzyku ciazy mnogiej. Jasne, ze dla pary
      walczacej od lat z nieplodnoscia narodziny blizniat to wielkie szczescie. Ale
      juz ciazda trojacza? Nie mowie o trudnosciach wychowawczych, nie...czy wiecie
      jakim duzym ryzykiem obarczona jest taka ciaza? Przeciez te biedne trojaczki
      czy czworaczki rodza sie przewaznie przedwczesnie, z niska masa urodzeniowa, sa
      glownymi kandydatami na Oddzialy Intensywnej Opieki Neonatologicznej (znow
      kolosalne koszty leczenia...jesli juz poruszamy sie na plaszczyznie
      finansowej) - nie wspominajac o wszystkich chorobach towarzyszacych urodzeniu
      takich kruszynek...

      Nie mozna patrzec slepo tylko w jeden punkt: dziecko, wlasne dziecko, niewazne
      jak i jakim kosztem...takie jest moje zdanie.
      Dlatego nie sadze, aby refundacja akurat INF byla lekarstwem na wszystko.
      • lomre Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 16:23
        Czy ktoś tu mówi że inf to PRIORYTET? To po prostu TEŻ WAŻNE.
        Na to o czym piszesz mam też inną propozycję ujęcia. To właśnie teraz - gdy
        przynosi to taki pieniądze kliniki "sugerują" inf, bo daje konkretną kasę.
        Gdyby było jakoś (nie mówię nawet w całości) refundowane, to nie byłoby takich
        różnic czy np. inseminacja czy inf. Co Ty na taki punkt widzenia?
        Inna sprawa: jeśli rodzice z deficytami (przeróżnymi: fizycznymi, psychicznymi,
        genetycznymi) decydują się na dziecko to mówimy, że są odważni a o nas mówisz
        że nie zdajemy sobie sprawy z zagrożeń?
        Jeżli chcesz mnie zwymyślać to napisz w odpowiedzi 3 kropki - nie chcę psuć
        sobie humoru w Mikołajki
        • zinnka Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 16:52
          Dlaczego mialabym Cie zwymyslac? Tylko dlatego, ze masz inne zdanie niz ja?

          Napisalas:
          > Gdyby było jakoś (nie mówię nawet w całości) refundowane, to nie byłoby
          takich
          > różnic czy np. inseminacja czy inf. Co Ty na taki punkt widzenia?

          Nie sadze by tak sie stalo. Refundacja moze spowodowac ze taki zabieg bedzie
          proponowany kazdej kobiecie, bez wzgledu na wskazania.
          Zarobek to z reguly iles tam procent od ceny procedury. Im takowa wyzsza, tym
          wiecej zostaje dla swiadczeniodawcy.
          Wiadomo, ze wiecej zarobi sie na czyms drozszym
          Takie sa moje obawy i moje doswiadczenie wskazuje, ze moga byc sluszne.
          Teraz Wy placicie klinikom, w przypadku refundacji placilby im NFZ. Taka sama
          cene. Im wieksza dostepnosc metody, tym wiekszy zysk, przeciez wlascicielom
          klinik nie zalezy kto placi, wazne by placil...instytucjami charytatywnymi tez
          nie sa. Medycyna jako dziedzina nauki wiele stracila ze swego etosu i w dobie
          powszechnej komercjalizacji wszystkiego niebezpiecznie zbliza sie poziomu
          hipermarketow.

          Teoretycznie - gdyby NFZ refundowalo operacje powiekszenia piersi - czy ilosc
          zabiegow wzroslaby czy zmalala? Ilu lekarzy namawialoby do tej operacji swoje
          pacjentki wiedzac , ze w przypadku refundacji dostepnosc tego zabiegu jest
          niemalze nieograniczona?

          Powtarzam raz jeszcze - IVF nie jest metoda o duzym stopniu skutecznosci, nie
          jest tez calkowicie pozbawiona dzialan niepozadanych.

          A to, czy pisze, czy nie na tym forum jest moja prywatna sprawa. Jak na razie
          nikogo imiennie nie obrazilam.

          Co poniektorym z Was rzeczywiscie wychodzi sloma z butow, ale mnie to nie
          przeszkadza. Zdazylam sie juz przyzwyczaic, ze za fasada slicznie polakierowana
          kryja sie niekiedy paskudne korniki.



          • lomre Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 17:06
            Nie wiem, może konkretne badania "rynku" by coś wyjaśniły. Dużo osób i tak
            decydowałoby sięna priv. bo będzie szybciej, grzeczniej a jak znam życie, to w
            przypadku "bezpłatnej" służby zdrowia to albo trzeba bezie czekać kilka
            miesięcy albo lat a i tak pojawią sie dodatkowe koszty, więc kogo będzie stać
            to i tak zrobi inf pywatnie. Chodzę państwowo do endokrynologa- raz na 3
            miesiące i przy każdorazowej wizycie mogę dostać jedno skierowanie, mój tato
            chciał siezarejestrować bezpłatnie do kardiologa i powiedzieli mu że za pól
            roku (stwierdził że może nie dożyć i poszedł pryw.)
            Myślisz że z inf byłoby inaczej, baaaaaaardzo wątpię.
            Poza tym - i tak dołożyłaś na końcu postu do mnie........
            • zinnka Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 17:23
              Nie wiem jak byloby z INF, ale prawdopodobnie zadne "panstwowe" szpitale po
              wprowadzeniu refundacji nie przeprowadzalyby tego zabiegu bo raz: nie maja
              zaplecza dwa: specjlistow

              Jesli zas zapotrzebowanie na INF byloby bardzo duze (co sugerujecie piszac, ze
              nie wszystkich chetnych na nie stac) to z drugiej strony utworzylyby sie
              kolejki moze nawet dluzsze niz do tego kardiologa.

              Polska slozba zdrowia - ta "panstwowa" jaka jest kazda z Was widzi.
              INF wykonywane jest w osrodkach prywatnych, za Wasze pieniadze - byc moze jest
              drogo ale za to z pewnoscia czujecie sie tam dobrze (klient nasz pan...wazne by
              byl zadowolony i wrocil albo polecil znajomym)

              Moze to i sluszna uwaga jaka zasugerowala moja przedmowczyni - dostepnosc
              metody (refundacja) spowodowalaby jej "pogorszenie" (mam na mysli warunki
              wykonywania zabiegu)...
          • ewa778 No to dobranoc korniku:) 06.12.05, 22:05
            zinnka napisała:



            > Co poniektorym z Was rzeczywiscie wychodzi sloma z butow, ale mnie to nie
            > przeszkadza. Zdazylam sie juz przyzwyczaic, ze za fasada slicznie polakierowana
            >
            > kryja sie niekiedy paskudne korniki"
            >
            Spij slodko, pa, pa.

            --
            Dary losu
            I to coś, co sprawia jaki człowiek jest
      • 1nova Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 17:16
        Nikt nie mowil, ze refundacja rozwiaze wszystkie problemy. Byc moze rozwiaze
        chociaz czesc z nich.

        Nikt nie mowi, ze in vitro to najwazniejsza sprawa w Polsce. Jest wazna dla
        czesci osob. I tyle. Podobnie jak dla innej czesci wazna jest podwyzka akcyzy
        na benzyne. Ja nikomu nie zabraniam wypowiadania sie w sprawie akcyzy - jego
        prawo, ponoc wolny kraj.

        Sama zaczelas wymieniac czego to NFZ nie refunduje, a moglby - a ja jeszcze raz
        powtarzam, ze brak refundacji to tak naprawde nie jest brak pieniedzy, tylko
        brak dobrego zarzadzania tymi pieniedzmi. Na roznych etapach.

        Jeste wiele procedur, ktore szpitalom OPLACA sie robic. System jest chory.
        System trzeba zmienic. Dlaczego nie wolno nam glosno domagac sie tej zmiany?
        Dlaczego mamy spokojnie stac i sluchac, ze nie ma pieniedzy i jednoczesnie
        patrzec jak czesto te pieniadze sa wyrzucane w bloto?
        Wszystkie Twoje zarzuty dotyczace finansowania IVF (np. naciaganie chorych na
        zabieg) moga miec miejsce i bez refundacji. Etyka jest rzecza sumienia. A byc
        moze system, ktory bedzie sie troszczyl o swoje pieniadze (prywatne
        ubezpieczenia) poradzi sobie z takim problemem.

        Nie czuje sie jak "pepek swiata". Nie twierdze, ze mi sie cos nalezy. Nie chce
        walczyc "za wszelka cene". Swoja odpowiedz powinnas zaczac od "przepraszam,
        jesli kogos urazilam". Obrazanie rozmowcy, tylko dlatego ze ma inne poglady nie
        jest dobra droga do przekonania go o slusznosci swoich racji. Zgadzam sie, ze
        czesc dziewczyn takze przesadzila w doborze slow. Jednak dla mnie zgrabnie
        zlekcewazylas wszystkie umiarkowane glosy, odnioslas sie tylko do emocjonalnych
        wypowiedzi. To latwe.

        I na koniec - powtarzane wielokrotníe do znudzenia na tym forum - decyzji o IVF
        nie podejmuje sie z dnia na dzien. To decyzja okupiona dluuugimi rozmyslaniami,
        dylematami i zwyczajnym ludzkim cierpieniem. Jesli tej decyzji jeszcze nie
        podjelas, jesli ta droga jest dla ciebie tylko potencjalnym przyszlym
        rozwiazaniem - to, z calym szacunkiem, nie wiesz o czym mowisz.
        ---------------------------------------

        Wazne sa tylko te dni, których jeszcze nie znamy...?
        • zinnka Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 1nova 06.12.05, 17:34
          Przpraszam Cie 1Nova jesli Cie urazilam.

          Piszesz, ze odnosze sie tylko do wypowiedzi emocjonalnych. Moze i tak ale po
          zastanowieniu doszlam do wniosku, ze byc moze dlatego, iz dla mnie samej
          problem INF nie jest i nigdy nie byl sprawa latwa.

          Ale jest jeden plus z tej naszej "dyskusji" nawet jesli przebiegala ona z
          wyzsza temperatura - przynajmniej dla mnie. Nauczylam sie, ze nie moge pisac
          zbyt ostro nawet jesli pisze tylko i wylacznie majac pzred oczyma wlasna osobe
          i wlasne doswiadczenia - jak juz wspomnialam uzylam
          slow "macicocentryzm", "pepek swiata" itd. Tak widze siebie sprzed kilkunastu
          miesiecy - Wy odebralyscie to tak, jakbym kierowala to do kazdej z Was z
          osobna, niemlaze imiennie i prosto w twarz. Mysle, ze to tez o czyms swiadczy
          ale przezornie zachowam te wnioski dla siebie. Byc moze beda przydatne.

          Szanuje Wasze glosy "za" z cala jednak stanowczoscia mowie nadal "nie"
          refundacji INF majac na uwadze obecna sytuacje na rynku ubezpieczen zdrowotnych
          w Polsce (monopol NFZ), sytuacje w sluzbie zdrowia i kilka inncyh pomniejszych
          czynnikow.
          Absolutnie odzegnuje sie od negowania celowosci wykonywania INF w okreslonych
          przypadkach, ze scislyach wskazan lekarskich.

          To moze tyle.
          • dagps Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 1nova 06.12.05, 19:40
            strasznie mnie denerwujesz, szczegolnie w momentach w ktorych niby to nie mowisz wprost a dajesz do zrozumienia ze jestes od nas madrzejsza np:
            Tak widze siebie sprzed kilkunastu
            > miesiecy - Wy odebralyscie to tak, jakbym kierowala to do kazdej z Was z
            > osobna, niemlaze imiennie i prosto w twarz. Mysle, ze to tez o czyms swiadczy
            > ale przezornie zachowam te wnioski dla siebie.

            to i wiele twoich slow odebralam bardzo osobiscie, bardzo mnie to rani i nie widze zadnego dla siebie pozytywnego efektu tej dyskusji. skoro juz zaakceptowalas swoje problemy to zostaw mi moje krecenie sie wokol nieplodnosci.
          • 1nova Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 1nova 06.12.05, 23:06
            zinnka napisała:

            > Przpraszam Cie 1Nova jesli Cie urazilam.

            Nie ma sprawy. Zaraz wytlumacze o co mi chodzilo.

            > slow "macicocentryzm", "pepek swiata" itd. Tak widze siebie sprzed kilkunastu
            > miesiecy - Wy odebralyscie to tak, jakbym kierowala to do kazdej z Was z
            > osobna, niemlaze imiennie i prosto w twarz. Mysle, ze to tez o czyms swiadczy
            > ale przezornie zachowam te wnioski dla siebie. Byc moze beda przydatne.

            Wg mnie w dyskusji w necie nie mozna powiedziec wiecej niz czlowiek ma odwage
            powiedziec rozmowcy prosto w twarz w realu. Zachowujac te zasade, mozna
            rozmawiac kulturalnie. Czy uzylabys powyzszych slow w rozmowie "na zywo" z
            konkretna osoba? Ja nie.

            > Szanuje Wasze glosy "za" z cala jednak stanowczoscia mowie nadal "nie"
            > refundacji INF majac na uwadze obecna sytuacje na rynku ubezpieczen
            zdrowotnych
            >
            > w Polsce (monopol NFZ), sytuacje w sluzbie zdrowia i kilka inncyh
            pomniejszych
            >
            > czynnikow.

            A ja szanuje Twoje zdanie, choc na ten temat mam swoje wlasne, odmienne.


            ---------------------------------------

            Wazne sa tylko te dni, których jeszcze nie znamy...?
    • marijohanna Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 18:55
      zinnka napisała:

      > Chcialabym zasiac nieco niepokoju do Waszego, uporzadkowanego, liczonego
      > dniami cyklu swiatka.
      >

      zwracam uwage, ze jest to forum TEMATYCZNE i pisze sie tu wylacznie na TEN
      temat. nie znaczy to jednak, ze liczenie dni przeslania mi (nam) caly swiat,
      wiec moze juz na samym poczatku sie troche pomylilas w zalozeniu.

      a ferment faktycznie zasialas, tylko nie wiem w jakim celu.
      zamiast uprawiac demagogie poczytaj sobie jak jest w innych krajach, bo na to
      czesto sie powolujesz. wtedy sobie podyskutujemy.



      --
      Kiedy skończę z wszystkimi punkami na świecie... zajmę się bijącymi żony i
      powystrzelam im genitalia. Towanda wpadnie w morderczy szał. Wprowadzę zakaz
      modelek, które ważą mniej niż 60 kilogramów. I ogłoszę, że zmarszczki sa
      seksualnie atrakcyjne.
      • dagps Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 19:29
        zinnka nie wierze w ani jedno slowko o tym co niby przeszlas, taka droge jak my plus wreszcie akceptacje. a my durne, zapatrzone w macice zamkniete w kregu choroby nie umiemy zaakceptowac tego co nas spotkalo. nie wierze, bo gdybym uwierzyla musialabym tez uwierzyc ze poza nieczulym nazywaniem naszej walki biologicznym niespelnieniem macic i wlasnych odzczuc macicocentryzmem bylabys na tyle podla, zeby ludziom wciskac na sile "terapie wstrzasowa". tego sie nie robi, chociazby przez szacunek dla odczuc innego czlowieka. przeszlam ciezka droge zwiazana z lękami, fobia, leczeniem, ale nie siedze na forum "zdrowie psychiczne" i nie pisze "siejacych niepokoj postow" tylko dlatego ze jestem o doswiadczenie akceptacji madrzejsza.
        • marijohanna Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 19:35
          dagps napisała:

          > zinnka nie wierze w ani jedno slowko o tym co niby przeszlas,


          tez w to nie wierze. bo przy decyzji ivf, nie ma zazwyczaj podskokow z radosci
          ani otwierania szampana. to nie zrobienie sobie pasemek. kazda, ktora stanela
          przed tym "wyrokiem" to potwierdzi. dodam, ze mieszkam w kraju, gdzie ivf jest
          refundowane, mimo wszystko byla to dla mnie bardzo ciezka decyzja.

          --
          Kiedy skończę z wszystkimi punkami na świecie... zajmę się bijącymi żony i
          powystrzelam im genitalia. Towanda wpadnie w morderczy szał. Wprowadzę zakaz
          modelek, które ważą mniej niż 60 kilogramów. I ogłoszę, że zmarszczki sa
          seksualnie atrakcyjne.
          • inga30 Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 06.12.05, 22:44
            ja też nie wierzę w "ciężkie przejścia" zinki - zwłaszcza jak pisze o
            wyliczankach i dniach cyklu. Osoby niepłodne które dużo przeszły raczej dni
            cyklu nie liczą tylko właśnie kasę na in vitro, cykle to się obserwuje przez 12
            miesięcy góra, a potem czas na leczenie.
            I szczerze powiem mimo że uważam że in vitro powinno być refunowane jestem na
            tyle przytomna by na to nie czekać aż 40 stuknie.
            Rozumiem przy tym że dla dziewczyn które tej kasy nie mają refundacja to mieć
            lub nie mieć dziecka, więc trzeba o to walczyć.
            • iga302 Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 07.12.05, 01:00
              ZINNKA a ja mam jedno pytanie czy te zabiegi to moją refundować z twojej
              kieszeni??ze tak walczysz o pieniądze dla funduszu,ktory je marnotrawi jak nikt

              ja placę skladki od 16lat i jakoś nie specjalnie je z tego worka wyciągam
              raczej wkładam

              I JESZCZE BARDZO WAŻNE
              napisałaś,że dzieci maja wycinane migdałki ,bo szpital na tym zarabia ,ale to
              chyba nie szpital decyduje o takim zabiegu TYLKO LEKARZ(to chyba etyka powinna
              WAMI kierować a nie pieniądze)
              wiec nie popadajmy w demagogie czy lekarze bedą naginać mozliwość wykonania
              invitro panstwowo....A TAK NAPRAWDE LEPIEJ ROZDAJMY PIENIĄDZE.. W POSTACI
              BECIKOWEGO..niech sie PATOLOGIA NACIESZY
              A PANIA DOKTOR POZDRAWIAM
              • iga302 Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 07.12.05, 01:30
                i jeszcze jedno
                MAM NADZIEJĘ,ŻE PANI DOKTOR przemyślała ..pogodzenie sie z faktem nie bycia
                MATKA
                bo ja zanim to zrobie chcę mieć absolutnie pewność ,że zrobiłam wszystko co
                mogłam ZEBY NIĄ ZOSTAĆ...i jak będę juź na tyle stara ,ze nie bede juz mogła
                walczyć TO NIE CHCE MYSLEĆ CZEGO NIE ZROBIŁAM CHOĆ MOGŁAM
                a co do refundacji invitro ..to ja i tak pewnie nie skorzystamłabym,ale myśle o
                tych kobietach ,które nie mają pieniedzy na leczenie prywatne
                i tylko brak srodków uniemożliwia im choć próbę

                I TO DLA TYCH PAR POWINNO BYĆ UMOŻLIWIONE jest to skrajna dyskryminacja
                człowieka ..ktory pragnie spełnienia i z braku środków finansowych NAWET RAZ
                NIE MOŻE SPRÓBOWAĆ bo bariera 10 000 tys jest zbyt wielka
                TO BARDZO PRZYKRE i ja nawet nie mam zamiaru rozpatrywac biedoty systemu...
                TO MY JESTEŚMY BIEDNI ,ŻE PROWADZIMY TAKĄ DYSKUSJE
                A DLA WIELU KOBIET JEST TO DRAMAT...brzmi jak wyrok nie mozna inaczej.. jedynie
                invitro za 12 tys ,i co nagle ma sie w tej kobiecie uśpić pragnienie bycia
                MATKA
                NO GRATULACJE..ale jeszcze to przemyśle i jak wstane jutro (choć nie
                wyspana ,bo watek mnie zainteresował)i przychylę sie do racji PANI DOKTOR ..dam
                WAM znać
                • bacardi2003 Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 07.12.05, 08:48
                  naprawdę gdzie ta dyskusja prowadzi...bo tak jak zauważyły inne dziewczyny,
                  nasza prowodyrka dyskusji w ogóle nie bierze pod uwagę naszego zdania stale i
                  usilnie twierdząc, że jesteśmy nie całkiem normale w naszym dążeniu do
                  posiadania dziecka...
                  a co w tym jest dziwnego? może po prostu zinnka nie pragniesz tego dziecka tak
                  jak my? ja to rozumiem ponieważ nie każda kobieta ma takie pragnienia
                  (osobiście znam kilka które w ogóle nie myślą o dziecku)...
                  i przychylam się do poprzednich wypowiedzi, twierdząc że chyba nie stanęłaś
                  jeszcze przed p r o b l e m e m jakim jest in vitro jeśli tak łatwo oceniasz
                  nas i twierdzisz, że jest to dla nas takie łatwe, lekkie i przyjemne...taka
                  rozrywka pomiędzy zakupami, serialem w telewizji a fryzjerem, ot tak bo bardzo
                  nam się nudzi, nie miałyśmy innych problemów to sobie znalazłyśmy...
                  nie wiesz ile łez i bólu to kosztuje, nas jak i zarówni naszych kochanych mężów
                  i partnerów...
                  a forum nam w tym pomaga, bo znajdujemy tu pomoc, zrozumienie i oparcie, nikogo
                  do niczego nie namawiamy ani nikomu niczego nie zarzucamy...
                  i chyba zupełnie niepotrzebnie siejesz ten niepokój w naszym życiu...
                  pozdrawiam

                  --
                  starania od 09.2003, na wiosnę kierunek Białystok...
    • mila333 Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 07.12.05, 11:27
      No proszę, jeden dzień człowieka nie ma na forum i jakaż dyskusja go omija!

      Kochane dziewczyny, nie ma sensu przekonywać o swoich racjach kogoś, kto kłamie
      o swoich problemach, żeby uracjonalnić i wytłumaczyć swoje zaangażowanie w
      temat. Moim zdaniem Zinnka (koleżanka? kolega? ta kwestia wcale nie jest
      jednoznaczna) to po prostu sfrustrowany swoją pensją państwowy lekarz w
      szpitalu/przychodni na prowincji, wściekający się, że z naszych składek nie
      finansuje się jej (jego) wyjazdów na Karaiby.
      Zinnko, to jest forum, na którym wzajemnie sobie POMAGAMY, a nie "zasiewamy
      niepokój". Tego jest w nas już wystarczająco dużo. Jeżeli nie ma w tobie - mimo
      Judymowatych deklaracji - takich chęci, to po prostu się nie odzywaj.
      Skoro jednak dajesz sobie z jakichś niezrozumiałych względów prawo do
      udzielania nam rad, to ja też mam w zamian dla ciebie jedną. Otóż przeczytałam
      ostatnio, że jest państwo, gdzie bardzo brakuje lekarzy. Tym państwem jest
      Białoruś. Słuchaj, rzuć w ch...ę ten dziwny kraj, w którym "pensja lekarzy jest
      jedynym, co odbiega od norm europejskich" (buuuuuuuuuuuuuu!). Na Białorusi
      panują zasady idealnie odpowiadające twojemu myśleniu: płacicie, ale się wam
      nic nie należy i jeszcze najlepiej dać wam po pysku za wasze żądania. Zrobisz
      tam karierę!
      Owszem, będę się modlić, żeby nie trafić nigdy na leczenie do "twojego zakątka
      kraju". Broń mnie Boże przed takimi "specjalistami", którzy nie wiedzą nawet,
      że koszyk świadczeń gwarantowanych już istnieje, a w koszyku negatywnym in
      vitro się nie znalazło. Muszę cię też zmartwić obnażeniem twojej dodatkowej
      branżowej niewiedzy. Otóż nie masz racji, pisząc, że pacjent nie ma prawa do
      leczenia "w żadnym, nawet najbogatszym kraju". Ma. Nawet w biedniejszych. Coś
      mało wiesz jak na pracownika służby zdrowia...
      "Osobiscie nie slyszalam, zeby ktokolwiek w moim srodowisku byl zywo
      zainteresowany tym tematem". Cóż, Zinnko, brak zainteresowania kwestiami, które
      po pierwsze, przynależą do tematyki twojej branży, po drugie, są szeroko
      dyskutowane przez wszystkie media, nie sytuuje "twojego środowiska" na zbyt
      wysokiej półce...
      Dlatego popieram treść posta Ingi30: to był świetny pomysł, żebyś przestała się
      tu u nas udzielać.
      W końcu: Primum non nocere, czyż nie?
    • jutro22 Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 07.12.05, 11:33
      Boszsz jaka beznadziejna osoba! Bezczelna, przemądrzała, niemiła i niegrzeczna.
      Chyba jeszcze nigdy kogoś takiego tu nie było. Już sam twój wstęp: ">
      Chcialabym zasiac nieco niepokoju do Waszego, uporzadkowanego, liczonego
      > dniami cyklu swiatka " ma wrogi podtekst.
      Chciałam ci powiedzieć koleżnako: nie ma tu miejsca dla takich jak ty, nie
      chcemy cię w naszym gonie. Jesteś wszą, która nie ma nawet odwagi cywilnej i
      zmienia nick, aby ubliżać innym. A kyszszszsz kogo obchodzą twoje marna
      wypociny!!!


    • korlewna Re: NIE WSZYSCY mowia o in vitro 08.12.05, 09:36
      zinnka....zastanawiam się, czy Ty jesteś bardzo nieszczęśliwa, czy zwyczajnie
      podła. Jaki masz cel umieszczać na tym forum tego typu posty? przecież nie masz
      szans na normalną dyskusję i chyba sie temu nie dziwisz. Po co kobietom
      skrzywdzonym przez los, czekającym latami na dziecko dostarczasz dodatkowo
      pretekstów do płaczu i prowokujesz? Naprawde brak Ci nawet szacunku dla nas?
      Brak w Tobie człowieczeństwa.
      jeśli nie podoba Ci się tematyka tego forum to najzwyczajniej na świecie sie tu
      nie pojawiaj.
      Tylę myślę o Tobie, natomiast odpowiadając rzeczowo na Twój beznadziejny post:
      1) opłacam składki, więc mam prawo wymagać opieki, jaka jest mi potrzebna.
      2) argumentem dla Ciebie są pozamykane OIOM, gdyby zacząć refundowac in vitro.
      Otórz podchodząc w ten sposób do sprawy można także zrezygnować z refundowania
      ortopedów, czy okulistów - w najgorszym razie nie wstaniesz z lózka, albo
      oślepniesz, ale zyciu nic nie zagraża.
      3) aktualane problemy służby zdrowia nie sa związane z in vitro, tylko z
      kompletnym nieudacznictwem, które sie ciągnie od wielu, wielu lat. Tak jak nie
      ma na in vitro, tak samo nie ma na inne zabiegi i wizyty. a my mamy prawo
      domagać sie tego, co nam sie należy jak psu zupa.
      4)jesteśmy w uni i wychodzi na to, ze polska jako jedyny kraj nie refunduje ani
      lekow, ani zabiegu, ani wizyt u lekarza nawet w najmniejszym %. Wzorujemy się
      na Kazachstanie - pięknie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka