Dodaj do ulubionych

Nie umiem dziś być silna

30.06.06, 16:19
Moja tęsknota za rodziną osiągnęła dziś chyba szczyt sad Mąż za granicą, ja
sama tutaj, łażę codziennie od pracy do domu, z domu do pracy, sens tego
jakiś taki blady sad Marzę o pełnej rodzinie, o mężu tuż obok i o biegającym
szkrabie, na którego czekamy z utęsknieniem już prawie trzy lata. Słoneczko
zaświeci dopiero w sierpniu, kiedy na stymulowanych jajnikach lecę do M. Mamy
nadzieję, że to sierpniowe spotkanie zaowocuje. Ale to jeszcze 50 dni, a ja
dopiero dwa tygodnie w pustym mieszkaniu. W pracy pękłam, rozpłakałam się jak
bóbr, w pewnym momencie przestałam wstydzić się przed innymi swojej tęsknoty.
Czytam Wasze posty, o mężach, którzy wspierają i którzy nie wspierają, i
ryczę jak dziecko sad
Teściowa w weekend opowiadała, że ona też zostawała sama, ale miała przy
sobie dzieci, sama mówi, że było jej chyba łatwiej oczekiwać męża, gdy jego
cząstka w postaci dwojga maluchów była cały czas z nią. Rany, nie znałam
siebie z tej strony, takiej słabej. Zawsze racjonalna, zaradna, twardo
chodząca po ziemi dziś szwędam się z kąta w kąt nie potrafiąc zebrać nawet
kawałka myśli do kupy sad
Obserwuj wątek
    • intuicja77 Re: Nie umiem dziś być silna 30.06.06, 18:26
      masz prawo być słaba!
      masz prawo być smutna!
      masz prawo płakać z tęsknoty!
      nie musisz być cały czas dzielna i silna!

      Znajdz kogoś kto Cie wysłucha , przytuli i pocieszy. Na pewno ktoś taki jest -
      przyjaciółka , kuzynka....
      Tłumienie takich uczuc i nie dawanie sobie do nich prawa to nic dobrego...
      Ja ze swojej strony mocno , mocno Cie wirtualnie ściskam !!! smile

      Po każdym takim dniu przychodzi nastepny , który okazuje sie pogodniejszy-wiem,
      to truizm, ale jak prawdziwy!!

      A Wasz dzieciaczek juz tam czeka w dzieciaczkowej kolejce , też sie
      niecierpliwi....
      na pewno juz niedługo!! smile
      • iwonag77 Re: Nie umiem dziś być silna 30.06.06, 22:37
        Bardzo Ci dziękuję smile Bardzo ściskam. Przespałam się i trochę lepiej. Byłam tak
        zapłakana i z tego wszystkiego zmęczona, że usnęłam jak dziecko.
        Wierzę, że sen pomaga, i że rano wstaje się z innym nastawieniem, zazwyczaj tak
        jest, tylko perspektywa niedzieli mnie chyba przeraża. W tamtym tygodniu nie
        odczułam tego za mocno, ale ta niedziela nie zapowiada się różowo. Nie mam
        ochoty na spotkania z rodziną, która na siłę organizuje mi czas, niedziele
        zazwyczaj spędzaliśmy we dwoje nadrabiając cały "mijany" tydzień.
        Obijam się o myśli, że nie będzie wcale tak jak do tej pory, że za chwilę
        usłyszę domofon, potem klucz w drzwiach, a potem dzień dobry kochanie. Jesteśmy
        razem, a oddzielnie. Ale mocno wierzymy w receptę naszego ginekologa, który
        obrał trochę niekonwencjonalny sposób na maleństwo, M tam kw foliowy, ja tu
        spokój, bez nerwów, miesiąc antyki, duphaston, a potem clo i pregnyl już po
        wylądowaniu. Mam wrażenie, że to trochę zawrotne, ale okaże się skuteczne. I
        wreszcie będę miała M przy sobie i będziemy razem dbać o fasolkę i o siebie.
        To dla nas całkiem nowa sytuacja, uczymy się jej, ale tak naprawdę teraz
        dopiero wiemy, że nie powinniśmy się rozstawać w tak trudnym dla nas okresie.
        Już się uśmiecham, wraca wiara, a z nią siła.
        Dziękuję i życzę spokojnej nocki smile smile smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka