06.11.01, 10:47
Co to jest PCO?
Edytor zaawansowany
  • Gość: Barbara IP: 195.136.95.* 06.11.01, 12:55
    Cześć, przesyłam ci bardzo dobre informacje, które sama uzyskałam na innym
    formum (www.dzieckoinfo.com/forum)
    źródło : lek. med. Marek Ślusarski, specjalista endokrynolog i ginekolog
    położnik.
    Zobacz też www.potomek.pl
    W ogóle na sieci zwłaszcza na stronach angielskojęzycznych jest bardzo wiele
    informacji na ten temat, o różnym stopniu zaawansowania.Ten tekst może w
    pierwszej chwili przestraszyć, w każdym razie przy zespole PCO objawy mogą być
    bardzo zróżnicowane w zależności od przypadku.

    "... Innym częstym schorzeniem jest zespół policystycznych jajników, czyli
    zwyrodnienie pęcherzykowate jajników. Jeszcze do niedawna sądzono, że to
    choroba o podłożu wyłącznie hormonalnym. Obecnie zespół policystycznych
    jajników uważa się za chorobę polimetaboliczną, czyli związaną z zaburzeniami
    przemiany materii.

    W chorobie tej w jajnikach wzrastają liczne i drobne pęcherzyki, w których
    dochodzi do nieprawidłowej przemiany materii. Pęcherzyki te zaburzają pracę
    jajników, które zaczynają produkować więcej androgenów - męskich hormonów.
    Konsekwencją podwyższonego poziomu androgenów są nieregularne cykle miesięczne,
    zanik owulacji i miesiączki. Innym objawem jest hirsutyzm - czyli owłosienie
    typu męskiego. Włosy mogą wówczas rosnąć na odcinku między wzgórkiem łonowym a
    pępkiem, wokół sutków, na piersiach, ramionach, plecach, udach i podudziach, a
    także na twarzy, zwłaszcza na brodzie.

    Kolejnym objawem zespołu policystycznych jajników jest podwyższony poziom
    hormonu insuliny i jednocześnie insulinooporność - czyli brak reakcji organizmu
    na zwiększone wydzielanie tego hormonu. Dzieje się tak dlatego, że receptorów
    insuliny jest za mało lub są one nieaktywne.

    Na skutek tych zaburzeń kobiety z zespołem policystycznych jajników są
    zagrożone cukrzycą (głównie typu 2), otyłością, miażdżycą, nadciśnieniem
    tętniczym, chorobą wieńcową, zawałem serca, i hiperlipidemią (czyli
    podwyższonym poziomem tłuszczów we krwi).

    Aby wykryć zespół policystycznych jajników, trzeba zrobić szereg badań. Nie
    wystarczy tutaj jedynie badanie ultrasonograficzne, w którym można by zobaczyć
    zmiany pęcherzykowate jajników. Okazuje się bowiem, że ok. 20 proc. kobiet ma
    różne zmiany w jajnikach, które oglądane na obrazie USG mogłyby świadczyć o
    zespole policystycznych jajników. Tak jednak nie jest. Aby prawidłowo rozpoznać
    chorobę, trzeba jeszcze wykonać dodatkowe badania hormonalne.

    Bezpłodność spowodowaną zespołem policystycznych jajników można leczyć. Jedną z
    metod jest stymulowanie owulacji przez podawanie antyestrogenów (tzn. takich
    sztucznych hormonów, które blokują działanie estrogenów). Jednak niektóre
    kobiety są na taką terapię "odporne". Pacjentkom podaje się też analogi GnRH
    (syntetycznie wytwarzane substancje, które są podobne do jednego z hormonów
    wytwarzanych w mózgu, ale działają od niego dłużej). Analogi podaje się po to,
    by najpierw całkowicie wytłumić cykl miesięczny, a potem go sztucznie wywołać.
    Można też podawać leki hipoglikemizujące, czyli takie, które obniżą
    insulinooporność i zwiększą wrażliwość na insulinę. Kolejną metodą jest
    operacja, np. przy użyciu laparoskopu - zabieg wykonuje się przez małe nacięcia
    w ciele i pod kontrolą kamery i zestawu optycznego. Można wówczas dokonać
    perforacji, czyli dziurkowania otoczki jajników, tak by jajeczko mogło się
    przecisnąć na zewnątrz. Można też perforować lub wyciąć fragment zrębu jajników
    (czyli ich wewnętrznej części), w którym dochodzi do nadmiernej produkcji
    androgenów - męskich hormonów.

    Jeśli kobiecie chorującej na zespół policystycznych jajników uda się jednak
    zajść w ciążę, musi liczyć się z ryzykiem poronienia.

    Pacjentka taka jest ponadto zagrożona cukrzycą ciężarnych (czyli taką jej
    odmianą, która występuje po raz pierwszy w czasie ciąży), nadciśnieniem
    tętniczym indukowanym w ciąży (czyli takim, które pojawia się wówczas po raz
    pierwszy). Konsekwencją nadciśnienia w ciąży może być z kolei rzucawka - napady
    drgawek, które grożą śmiercią zarówno dziecku, jak i kobiecie. ..."

  • Gość: Ewa IP: *.lubin.dialog.net.pl 08.11.01, 16:13
    Witaj Basiu! Dziekuje, ze zamiescilas ten fragment. Sama cierpie na przypadlosc
    jaka jest PCO. Probowalam szukac w sieci wszelkich informacji, ktore
    przyblizylyby mi ten problem, jadnak bez skutku. Chodzi mi glownie o polskie
    strony. Na anglojezycznych rzeczywiscie-jak sama slusznie zauwazylas-mozna
    znalezs sporo informacji. Jednak ja nie znam angielskiej terminologi
    medycznej,dlatego mam sporo problemow w dokladnym zrozumieniu artykolow. Nie
    ukrywam, iz bardzo zalezy mi na glebszym poznaniu choroby czy raczej
    przypadlosci jaka jest zespol policystycznych jajnkiow. Z tad moja ogromna
    prosba Basiu. Jesli natknelas sie w sieci na jakies (jakiekolwiek) informacje
    na temat PCO, prosze podaj adres strony, ewentualnie linki itp. Bede Ci
    dozgonnie wdzieczna, bo to dla mnie niezmiernie wazne. Z gory serdecznie
    dziekuje i pozdrawiam.
    Ewa
  • Gość: tosca IP: 212.160.141.* 08.11.01, 16:42
    Baiu - podaj dokladne źródło - tytuł pozycji ( Ślusarskiego?), ew. wydawnictwo
  • Gość: Barbara IP: 195.136.95.* 09.11.01, 14:53
    Dziewczyny, ten opis załączyłam ,jak wspominiałam, z odpowiedzi jaka otrzymałam
    od Wiktorii na forum dzieckoinfo. Faktycznie uważam że jest bardzo
    informacyjny, ale na razie nie mam dokładnych namiarów co do książki z której
    pochodzi. Obiecuję zrobić dalsze rozeznanie, także co do przydatnych stron na
    Internecie. W domu mam jeszcze inny całkiem dobry (tzn. przystępny) podręcznik
    z endokrynologii ginekologicznej - podam szczegóły wieczorem po powrocie do
    domu.
    Ach, złe to pocieszenie że są jeszcze inni z tym samym problemem, no ale możemy
    postarać się sobie pomóc , przynajmniej jeżeli chodzi o dostęp do informacji.
    Pozdrawiam,
    Basia
  • Gość: Ewa IP: *.lubin.dialog.net.pl 08.11.01, 20:49
    Basiu! czytalam Twoj (chyba?) post w dziale nieplodnosc, w ktorym odpowiadali
    eksperci. Jesli to Twoj post to pisalas w nim o elektrokauteryzacji. Moglabys
    mi przyblizyc ten temat? Czy jest to skuteczna metoda walki z PCO, ktora na
    trwale usunie ta przypadlosc? Czy po tym zabiegu rzeczywiscie normuje sie cykl,
    a poziom androgenow wraca do przyslowiowej normy? Czy jest to brezpieczny
    zabieg? Prosze, jesli znasz odpowiedzi na te i oczywiscie inne pytania, napisz.
    Juz nie wiem co mam robic. Jestem bliska desperacji! Pozdrawiam.
    Ewa
  • Gość: Vikii IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.01, 20:14
    Miło mi dołaczyć do klubu, widzę że zbieramy "niezłe" grono pacjentek z PCO.
    Swoją drogą ciekawe czy czyta nas ktoś kto ma PCO i zaszedł w ciązę?? - proszę
    odezwij się.
    Ja mam stwierdzone PCO (bo miałam laparoskopię) wczesniej liczne USG i bad.
    tego nie pokazywały horm na to nie wskazywały. Podczas laparoskopii robili mi
    elektrokauteryzację - jest to dosłownie "podziurawienie" jajnika ( wygląda to
    koszmarnie-mam film z mojego wnętrza)ale efekt jest niestety CHWILOWY potem
    powłoczka znowu grubieje. Najgorsze w tej chorobie jest to że nie masz pewności
    czy komórki jajowe są prawidłowe (wskutek androgenizacji).
    Te cechy zewn. typu otyłośc , nadmierne owłosienie itp na szczęscie u mnie nie
    wystepują. Pozdrawiam.
  • Gość: Barbara IP: *.acn.waw.pl 11.11.01, 19:32
    Czytam posty na jakimś amerykańskim forum. Chyba najczęściej poruszanym
    temetem jest terapia Metforminem i leczenie insulinoodporności. Czy miałyście
    wykonywane badania w kierunku cykrzycy? Ja nie miałam, a mój lekarz twierdzi
    że nie "widać" po mnie takich objawów. Ale przecież wiele osób żyje z cukrzycą
    przez wiele lat zanim zostanie zdiagnozowana.
    Zamówiłam dziś książkę z Amazonu- 500 stron o PCO. Jak tylko dostanę ją i
    dowiem się czegoś ciekawego, co może okazać się dla nas przydatne, napiszę.
    Już teraz mogę wam natomiast polecić "Endokrynologię ginekologiczną".
    Amerykański podręcznik wydany w Polsce przez Alfa- medica press, autorzy to
    D.R. Mishell i Brenner. Przystępnie napisany.
    Teraz interesują mnie najbardziej statystyki i informacje dotyczące właśnie
    elektrokauteryzacji jajników. Vikii, jak to wyglądało u ciebie? Kiedy miałaś
    zabieg? Czy bralaś potem hormony (Clo, gonadotropiny?)
  • Gość: Ewa IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.11.01, 10:04
    Cukrzyca? Jaki ma ona zwiazek z PCO? I co znaczy pojecie insulinoopornosci? Za
    wysoki poziom insuliny? Z tego co wiem (i zreszta jasno wynikalo to z artykulu,
    ktory przytoczylas we wczesniejszym poscie), ze Z PCO wize sie wysoki poziom
    androgenow,co objawia sie m.in. tradzikiem czy nadmiernym owlosieniem.To niby
    logiczne. W koncu nadmiar hormonow meskich u kobiety nie jest stanem
    normalnym.Ale ze insulina ma cos z tym cos wspolnego... Niedawno dowiedzialam
    sie od mojego ginekologa, ze pacjentki, u ktorych stwierdzono PCO czesto gesto
    maja tez podwyzszony poziom androgenow w nadnerczach. Juz nic z tego nie
    rozumiem! smileW kazdym badz razie rowniez zastanawiam sie nad zabiegiem
    elektrokauteryzacji. Obawiam sie jednak, iz jest to tylko
    tymczasowe "zalatwienie" problemu, a nie jego pokonanie. Ale moge sie
    oczywiscie mylic bo nie jestem przeciez lekarzem i malo jeszcze na ten temat
    wiem.
    Basiu! Jak wyczytasz cos co poszezy nasza (pisze w takze w imieniu pozostalych
    forumowiczek zainteresowanych tym problemem)wiedze o PCO, prosze podziel sie
    tym z nami!!!
    Z gory bardzo dziekuje i czekam na najswiezsze wiesci!
    Pozdrawiam
    Ewa
  • Gość: Ewa IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.11.01, 10:14
    A propos badan pod kontem cukrzycy. Ja rowniez ich nie mialam. Jedynie przy
    badaniu moczu jest oznaczany poziom cukru, ale u mnie nic niepokojacego nie
    wykryto. Po mnie(podobnie jak po Tobie) rowniez nie widac oznak ewentualnej
    cukrzycy. Jestem raczej szczupla, nie zaobserwowalam u siebie niepokojacych
    objawow tj. nadmiernego pragnienia czy czestego oddawania moczu. A moze ten typ
    cukrzycy objawia sie zupelnie inaczej?
    Pozdrawiam
    Ewa
  • Gość: Vikii IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 23:42
    Elektrokauteryzację ( podczas laparoskopii kiedy stwierdzili PCO ) miałam latem
    2000. Potem nie brałam nic (po tym zabiegu łatwiej dojdzie do jajeczkowania)i
    powiedziali że może sie uda samo, ale jako ze nic się nie udało to w
    listopadzie'00 miałam 1-wsze nieudane IVF były 4 piękne zarodki - 3 mi
    transferowali i nic.. przerwa bo strasznie mi skoczył poziom FSH ( 30), potem w
    maju'01 kolejna stymulacja do IVF pobrano 4 kom. jaj. ale zaden zarodek nie był
    prawidłowy i nawet mi nic nie transferowali tylko...... świat po raz kolejny
    zwalił mi się na głowę.

    P.S. Gdzie zamówiłaś te książki"500 stron o PCO"i ten amerykański podręcznik bo
    chciałabym to kupić?
  • Gość: Barbara IP: 195.136.95.* 14.11.01, 16:43
    Vikii, co do książek. Obie zamawiałam przez internet. "Ginekologię
    endokrynologiczą" przez www.medbook.com.pl a tą angielskojęzyczną, której
    jeszcze nie dostałam przez www. amazon.co.uk jej tytuł to "PCOS- hidden
    empidemy". Gdy wpiszesz w okienko wyszukiwania od razu znajdziesmile)
    Vikii, po tym co napisałaś o swoim leczeniu po laparoskopii trochę się
    podłamałam. No cóż, zobaczymy, nie chcę robić sobie zbyt wielkich nadziei. Na
    razie leczę sobie jakieś tam bakterie, bo będę miała też sprawdzaną drożność
    jajowodów i trzeba "posprzątać" przed podawaniem kontrastu. Ochłonęłam więc
    już trochę z emocji bo jeszcze trzy tygodnie temu wprost nie mogłam sie
    doczekać zabiegu smile)- głupie ale tak było. Sądzę że w ciągu najbliższych dwóch
    tygodni uda mi się wyznaczyć termin w szpitalu i poproszę Was o trzymanie
    kciuków nie tylko za sam zabieg, ale przede wszytkim jego dobre skutki!
    B.
  • Gość: Ewa IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.11.01, 21:58
    Witaj! Przegladalam posty, na ktore odpowiadali eksperci z Novum. W jednym z
    nich (przypuszczam, ze skierowanym do Ciebie, na co wskazywal podpis
    pytajacego, ale moge byc oczywiscie w bledziesmile)wspomniano o kauteryzacji,
    zarowno laserowej jak i -tu nowosc-ultradzwiekowej.Czy wiesz cos moze na ten
    temat? Czy sa to metody skuteczniejsze i -co najwazniejsze- bezpieczniejsze niz
    dotychczasowe? Moze warto sie nimi zainteresowac?
    Ewa
  • Gość: Kinga IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.01, 19:06
    Basiu, aż chciałoby się krzyknąć: przyjmijcie mnie do klubu! Mam ten sam
    problem, co Ty i Wy, dziewczyny. Zwracam się do Ciebie, Basiu, bo z Twojego
    postu wywnioskowałam, że przygotowujesz się do HSG, a następnie do
    laparoskopii. To zupełnie, niestety, tak jak ja! Napisz mi proszę, na czym
    polegają Twoje przygotowania, tzn. czy walczysz z grzybicą lub czymś innym, i
    koniecznie, jakimi środkami. Ja usiłuję wyleczyć grzybicę od dość dawna,
    niestety z marnym skutkiem, co opóźnia przystąpienie do zabiegu. Poza tym,
    byłabym Ci wdzięczna, gdybyś opisała przebieg badania i jak je przeżyłaś (gdy
    będziesz już po, oczywiście). Póki co, trzymam za Ciebie kciuki bardzo, bardzo
    mocno. Pozdrawiam. Kinga
  • Gość: Kinga IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.01, 19:12
    Vikii, podobnie jak Barbarę, która podobnie jak ja wiele sobie obiecuje po
    laparoskopii, bardzo zmartwił mnie Twój post odnośnie skuteczności laparoskopii
    w leczeniu PCO. Mój lekarz zapewniał mnie, że jest to zabieg bardzo skuteczny,
    po którym ok. 80% kobiet zachodzi w ciążę. Ale tak naprawdę, co innego zwróciło
    moją uwagę: dlaczego tak szybko po zabiegu podjęłaś decyzję o IVF? Czy lekarz
    nie dawał szans, na "normalne" (przepraszam, że tak piszę, ale nie wiem, jak to
    określić) zajście w ciążę? Nie można było spróbować stymulacji jajników jakimiś
    lekami? Pozdrawiam. Kinga
  • Gość: hania IP: *.icpnet.pl 15.12.01, 14:05
    cześć wszystkim dziewczynom z PCO.
    Ja też to mam i jestem właśnie w ciązy. Kiedy się o tym dowiedziałam świat mi
    się zawalił i miałam widmo depresji. Mój lekarz powiedział, że najlepszą metodą
    (bo najszybszą i najskuteczniejszą) jest laparoskopia polegająca na resekcji
    jajników. Stał sie cud: Po operacji w drugim cyklu zaszłam w ciążę. Teraz
    jestem w 8 miesiącu i na początku lutego mam termin. Ciąża przebiega super bez
    żadnych powikłań.
    Prawdą jest, że ta dolegliwość może nawracać i jajniki znowu zarastają. Z mężem
    marzymy o większej ilości dzieci (3) i to w odstępnie kilku lat. Więc na pewno
    się nie zawaham aby poddać się jeszcze raz operacji (jeżeli to będzie
    konieczne).Po takim zabiegu można chodzić w bikini, bo to rylko 3 małe blizny w
    okolicy łonowej i jedna na pępku prawie nie widoczna. Teraz mam 26 lat i
    rzeczywiście miałam większość objawów wskazujących na PCO: tyłam b. szybko
    także nadmierne owłosienie ale niezbyt widoczne, zaburzenia hornonalne i
    nieregularne okresy, które w końcu całkowicie zanikły. Dziewzczyny! Nie
    przejmujcie się! Może łatwo mi mówić, bo jak na razie to mi się udało, ale
    medycyna się posuwa a PCO nie jest jeszcze takie straszne, gorsze są
    dolegliwości jajowodów. Mi bardzo też pomógł mój mąż, bo był dla mnie w tych
    trudnych chwilach największym wsparciem. O PCO dowiedzieliśmy się w 3 miesiące
    po ślubie: we wrzesniu 2000, w marcu 01' miałam operację a w maju zaszłam w
    ciąże.
    Proszę piszcie do mnie, bo sama jestem ciekawa jak wygląda dalej życie z PCO,
    czy szanse na następne dzieci rosną czy też nie. Mój prywatny mail:
    hmk@icpnet.pl.
    Tymczasem życzę wszystkim Radosnych Swiąt i Duuuużo Nadziei. Hania
  • Gość: Vikii IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.01, 22:27
    Przepraszam jesli cie załamałam, nie chciałam aby tak to wyszło. Z
    elektroekuteryzcją jest jak z iVF jednym się udaje innym nie, dltego sięnie
    złamuje bo u ciebie może to przynieść efekt czego ci serdecznie życzę.
    Szkoda że nie znam dobrze angielskiego, napisz nam jak dowiesz się czegoś
    nowego ciekawego o PCO. Pozdrawiam
  • Gość: Ewa IP: *.lubin.dialog.net.pl 23.11.01, 18:48
    Basiu! Dowiedzials sie czegos nowego? Jesli tak, prosze napisz!!!
    Pozdrawiam.
    Ewa
  • Gość: Sylwia27 IP: *.starachowice.sdi.tpnet.pl 23.11.01, 18:58
    Ja też nie wiem co to jest PCO
  • Gość: Kinga IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.01, 20:02
    Po przeczytaniu Waszych apeli o jakiekolwiek informacje w sprawie PCO,
    wyszukałam coś pod adresem: www.mediweb.pl. Trzeba wejść na strony poświęcone
    zdrowiu kobiety. Jak coś jeszcze znajdę, dam znać.
  • 28.11.01, 00:13
    Hej, ja też mam PCO i chciałam się dowiedzieć, czy jest wśród Was jakaś
    dziewczyna, która przeszła operacyjną resekcję jajników (i z jakim skutkiem?).
    Ja miałam to robione 3 tygodnie temu i usilnie czekam teraz na pozytywne efekty
    smile Pozdrawiam, edessa
  • Gość: Isia IP: *.kul.lublin.pl 28.11.01, 11:27
    Cześć Edessa!
    Trzymam kciuki...
    Możesz mi odpowiedzieć na pare pytań?
    1. czy przy PCO mialaś samoistną owulację, czy może pęcherzyki Ci nie pękały,
    czy w ogóle nie mialaś owulacji (dlugie cykle?)?
    2. czy dlugo czekalaś na zabieg, czy skierował Cię prywatny czy państwowy
    lekarz?
    3. Jak długo leżałaś po zabiegu resekcji jajników (czy na obu był zabieg?)
    4. czy coś musiałaś dopłacić?
    5. czy jesteś obecnie na jakiś lekach stymulujących?
    6. czy Twój partner nie ma problemów z plemniczkami?
    Ufff... mam nadzieję, że Cię nie odstraszę tymi pytaniami...
    Z utęsknieniem czekam na odpowiedź.
    Pozdrawiam.
    Isia
  • Gość: edessa IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.01, 17:58
    Hej,
    dzięki za kciuki! Odpowiadam na pytania:
    1. długie cykle po 45 dni
    2. skierował mnie lekarz państwowy i do państwowej kliniki, a na zabieg czekałam
    niedługo (tyle co musiałam zaczekać na szczepienie przeciw żółtaczce)
    3. resekcja była obustronna i już 2 dni po zabiegu chodziłam sama, choć z trudem,
    4 dni po zabiegu zostałam wypisana do domu - i zasadniczno nie leżałam, chociaż
    oczywiście musiałam się oszczędzać. Do teraz też nie noszę jeszcze żadnych
    ciężkich rzeczy.
    5. nie płaciłam nic i na lekach nie jestem,
    6. a co do partnera, to nie wiemy...
    Pytaniami mnie nie odstraszyłaś smile
    Pozdrawiam, edessa

  • Gość: Isia IP: *.kul.lublin.pl 29.11.01, 09:11
    Hej! Dzieki ogromne, że odpisałaś.
    Oczywiście dalej trzymam kciukismile)
    Edesko - możesz mi napisać jak długo się staraliście i po jakim czasie leczenia
    (jeśli takie było) lekarz Cię skierował na laparoskopię? I jak wyglądało i
    kiedy miałaś zdiagnozowane PCO? To wszystko b. mnie interesuje. Ja przez rok
    chodziłam w moim mieście do różnych lekarzy i na rozmaite usg - ale nikt nie
    zwrócił uwagi na policystyczność jajników. Nie miałam żadnych problemów z
    miesiączką i w ogóle zawsze wszystko było ok. Jedynym objawem mogło być to, że
    nam się nie udajesad
    Dopiero w Novum lekarz zdecydowanie zdiagnozował PCO ale nie wspominał o
    konieczności laparoskopii. Choć ja sama coraz bardziej zaczynam dążyć do niej.
    Dziś idę do kolejnego lekarza u mnie w mieście i zobaczymy..
    Acha - niepokoi mnie, że nie macie wyników męża. Dobrze by było wiedzieć, no
    niesmile)
    Trzymaj się...
    Isia
  • Gość: Kinga IP: *.ae.poznan.pl 29.11.01, 09:19
    Isiu, z tego co wiem, Edessa:
    1) nie miała laparoskopii, tylko regularny zabieg,
    2) miała zabieg w związku z dolegliwościami wynikającymi z PCO, a nie w związku
    z niemożnością zajścia w ciążę.
    Pozdrawiam.
  • Gość: edessa IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.11.01, 12:38
    tak właśnie - nie miałam laparoskopii i nie chodziło tu o problem z zajściem
    (tego po prostu jeszcze nie wiem) - zaglądam na te strony raczej z powodu PCO,
    niż niepłodności. Pozdrawiam i tym niemniej chętnie wymienię się
    doświadczeniami. Pa, edessa
  • Gość: Isia IP: *.kul.lublin.pl 29.11.01, 13:40
    OK. Dziewczyny sory za roztrzepanie... Ostatnio mam mało czasu żeby dokładnie
    czytać listy, stąd ten mój pośpiech w pytaniach... Wybacz Edeskosmile)
    Cześćsmile))
  • Gość: Ala IP: *.cofund.org.pl 03.12.01, 15:48
    Mialam przeprowadzona laparoskopie wraz z koagulacja jajnikow ze wzgledu na PCO. Czy jest wsrod
    Was taka ktorej udalo sie zajsc pozniej w ciaze.

    Dzieki
    Ala
  • Gość: Kinga IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.01, 16:37
    Alu, ja właśnie ze względu na PCO mam mieć laparoskopię. Czy dobrze rozumiem,
    że Tobie pomimo zabiegu nie udało się zajść w ciążę? Co na to Twój lekarz? Czy
    niemożność zajścia w ciążę spowodowana jest/była na pewno tylko przez PCO?
    Pozdrawiam. Kinga
  • Gość: agas2 IP: *.eltur.com.pl 20.02.02, 12:38
    Ja mam stwierdzone PCO a poziom testosteronu 0,58 a więc zupełnie w normie.
    /poza tym 2 córeczki/ Coś mi tu nie gra. Czy przy PCO zawsze jest podwyższony
    testosteron?
  • Gość: Vikii IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.01, 22:23
    Bardzo dawno tu do was nie zaglądałam -z braku czasu, pytałaś Kingo dlaczego
    tak szybko po elektrokauteryzaji zdecydowałam sie na IVF laparo miałam koniec
    czerwca a IVF koniec listopada to 5 cykli(ponad 4 mies. - dla mnie to było
    bardzo długo. Po drugie lekarz prowadzący powiedział ze ten zabieg poprawia
    jajeczowanie tylko przez 2-3 następne miesiące. na co jeszcze czekać ?
    U mnie stwierdzili Pco dopiero po wykonaniu laparoskopii, wcześniej pomimo
    licznych usg i badań nikt tego nie widział, miałam tylko niepękające pęcherzyki
    i krótkie okresy 26-27 dni.
  • Gość: Kinga IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 10.12.01, 16:42
    Vikii, dlaczego piszesz, że elektrokauteryzacja jajników jest skuteczna tylko
    przez 2-3 cykle? Jestem bardzo tym zaniepokojona co napisałaś. Do tej pory
    byłam przekonana (może niesłusznie), że po zabiegu wszystko normuje się na
    trochę dłuższy (con. rok) czas niż tylko 2-3 misiące. Czy tak Ci powiedział
    Twój lekarz? Czy to znaczy, że jak przez te 2-3 cykle nie zajdę w ciążę to
    pozostaje nam już tylko IVF? Zaniepokojona Kinga
  • Gość: do IP: *.pol-assistance.spzoo.pl 11.12.01, 08:27
    Kinga, nie słyszałam żeby laparoskopia pomagała tylko na 2-3 miesiące (może
    jakiś ciężki przypadek?)Ja miałam operację w marcu 2000 a w maju 2001 zaszłam w
    ciażę więc w moim przypadku czas ten wyniósł 14 miesięcy. Pozdrawiam.
  • Gość: Ines IP: *.fotel.pl 10.12.01, 20:43
    witajcie ..u mnie z kolei stwierdzono mieszany zespół PCO...w tej chwili
    jeszcze nie mogę pozwolić sobie na to żeby zajść w ciążę i nie mam pojęcia co z
    tym wszystkim zrobić, jak leczyć i czy w ogóle leczyć, no i przede wszystkim
    gdzie...mieszkam w Warszawie i mam refundowane z zakładu pracy leczenie w
    przychodni w Mariocie, leczyłam się tam u jednego ginek-endokryn ale był w
    stanie zapropnować mi nieustanne branie Diane (brałam ja przez wiele lat),
    zresztą to nawet nie on postawił diagnozę...gdzie się udać, komu zaufać i nie
    stracić fortuny? pozdrawiam i szczere wyrazy uznania dla Waszego samozaparcia i
    cierpliwości
  • Gość: Isia IP: *.kul.lublin.pl 11.12.01, 08:42
    Cześć. Po pierwsze nie martw się. Moja kuzynka przez wiele lat miała problemy z
    miesiączkowaniem (dłuuugie cykle), ciągłe stany zapalne jajników oraz inne
    objawy PCO (hirsutyzm), brała leki antyk. przez jakiś czas. Wyszła za mąż,
    odstawiła leki i w pierwszym cyklu po zaszła w ciążę... Wyobrażasz sobie jak
    jej zazdroszczę - sama walczę już prawie dwa lata...
    Nigdy nie wiadomo.. pamiętaj..
    Ale oczywiście działaj już teraz. Ja żałuję, że tak późno..
    Ines co to znaczy, że masz mieszane PCO? Jak to stwierdzono i po jakich
    objawach?
    Mnie czeka laparoskopia w styczniu.. troszkę się boję - głównie niepomyślnych
    wiadomości..
    Ale co tam..
    Trzymaj się.
    Isia
  • Gość: neo IP: 159.107.89.* 12.12.01, 13:20
    Oto, co znalazlam przed chwilka:

    "Prof. dr hab. med. Marek Kulikowski, Kierownik Kliniki Ginekologii i
    Położnictwa Septycznego Instytutu Położnictwa i Chorób Kobiecych Akademii
    Medycznej w Białymstoku

    Zespół policystycznych jajników (PCOS) jest jednym z najczęściej występujących
    zaburzeń endokrynologicznych u kobiet w okresie rozrodczym. Obejmuje on szeroki
    wachlarz objawów, z których najczęstszym, bo występującym u około 70-74%
    pacjentek, są cykle bezowulacyjne, jako następstwo zaburzeń czynności osi
    podwzgórzowo-przysadkowo-jajnikowej. Stąd też jednym z głównych celów leczenia
    w tym schorzeniu jest przywrócenie prawidłowych cykli owulacyjnych.

    Robert Shaw i Michael Rimington poruszają niezwykle ważny, ale ciągle nie do
    końca wyjaśniony problem współczesnej ginekologii. W przystępny sposób podają
    podstawowe informacje na temat metod indukcji owulacji w zespole
    połicystycznych jajników.

    W farmakologicznej indukcji owulacji powszechnie stosuje się cytrynian
    klomifenu, w dawkach 50-100 mg od 5 do 9 dnia cyklu. Pomimo jego licznych
    zalet, jak niski koszt stymulacji, wzrost małej liczby pęcherzyków, a więc
    mniejszego ryzyka wystąpienia zespołu hiperstymulacji, skuteczność jest dość
    niska. Co prawda indukuje on owulację w 70-80%, jednakże częstość ciąż wynosi
    tylko 30-40%. Wynika to z mechanizmu działania cytrynianu klomifenu, który
    głównie poprzez podwzgórze, stymuluje wydzielanie GnRH i wzrost uwalniania FSH
    z przysadki. Często towarzyszy temu wzrost stężenia LH, tzw. przedwczesny pik
    owulacyjny, ograniczający częstość ciąż w tych przypadkach. Ponadto
    antyestrogenowe działanie cytrynianu klomifenu na śluz szyjkowy może ujemnie
    wpływać na transport plemników, dodatkowo ograniczając liczbę ciąż w cyklach
    owulacyjnych.

    Znacznie bardziej skutecznym postępowaniem jest stosowanie gonadotropiny
    menopauzalnej (LH/ FSH) lub folikulostymuliny (FSH) w połączeniu z
    antyestrogenami lub analogami GnRH. Częstość poczęć w tej metodzie leczenia
    wynosi ok. 70%. Główną korzyścią z zastosowania analogów GnRH jest zniesienie
    sekrecji endogennego LH, co niewątpliwie odgrywa istotną rolę u pacjentek z
    podwyższonym stężeniem tej gonadotropiny. Ponadto łączne stosowanie hMG i aGnRH
    u kobiet z PCOS powoduje obniżenie stężenia androgenów. Metoda ta nie jest
    jednak pozbawiona wad. Niekorzystnym efektem tej stymulacji jest wysoki odsetek
    ciąż mnogich oraz zespołu hiperstymulacji jajnika, jak również bardzo wysokie
    koszty.

    Rozwój w ostatnich latach technik endoskopowych, umożliwił zastosowanie
    nowoczesnych, chirurgicznych metod indukcji owulacji. Dokładnie omówiona w
    artykule elektrokauteryzacja osłonki białawej jajnika, wprowadzona przez
    Gjonnaessa w 1984 roku, czy też jej modyfikacja - waporyzacja laserowa są godne
    polecenia. Odznaczają się one wysoką skutecznością. Częstość owulacji wg wielu
    autorów wynosi od 70 do 90%, a odsetek ciąż 50 do 80%. Nie odbiegają od tych
    wielkości wyniki polskich opracowań. Kotarski i wsp. stwierdzali cykle
    owulacyjne po leczeniu laparoskopowym u 75% pacjentek, natomiast ciąża
    wystąpiła u 45%. Bielak podaje odpowiednio 84 i 45%. Postawski i wsp.
    porównując skuteczność kauteryzacji i klinowej resekcji stwierdzili owulację w
    68% a ciążę w 46% w przypadku kauteryzacji oraz w 86 i 35% w przypadku
    klinowego wycięcia jajników. Wielkości te są więc porównywalne do tych
    uzyskiwanych po indukcji owulacji gonadotropinami.

    Metody te charakteryzuje wielomiesięczny efekt leczniczy. Jednorazowy zabieg u
    większości pacjentek przywraca od kilku do kilkunastu cykli owulacyjnych i w
    porównaniu z długimi, wymagającymi wielu procedur indukcjami farmakologicznymi,
    obciążonymi możliwością wystąpienia zespołu hiperstymulacji jajników, może
    stanowić właściwą alternatywę. Metody te są obarczone mniejszym ryzykiem
    wystąpienia zrostów pooperacyjnych w porównaniu z tradycyjnym leczeniem
    chirurgicznym. Mogą być wykonane w ramach chirurgii "jednego dnia", znacznie
    skracając pobyt pacjentki w szpitalu, a co za tym idzie obniżając koszty
    leczenia.

    W wyniku elektrokauteryzacji zmniejsza się stężenie LH, przy jednoczesnym
    wzroście FSH, co w konsekwencji powoduje normalizację stosunku LH/FSH. Obniża
    się również stężenie androgenów: testosteronu i androstendionu. Mechanizm tych
    zmian nie jest jeszcze poznany. Efekty lecznicze upatruje się w
    rewaskularyzacji jajnika w okresie gojenia, w zmniejszeniu objętości gonady, w
    redukcji objętości tkanki wytwarzającej androgeny i inhibinę.

    Co prawda w warunkach polskich zestawy laparoskopowe nie są standardowym
    wyposażeniem sal operacyjnych, jednak we wszystkich większych ośrodkach są już
    one dostępne, dlatego też istnieje możliwość zastosowania u każdej pacjentki
    lepszych metod leczenia, dających jej więcej szans na posiadanie potomstwa.

    Opisane w artykule klinowe wycięcie jajników należy zaliczyć do metod
    historycznych. Co prawda klinowa resekcja u około 70-80% pacjentek przywraca
    regularne cykle owulacyjne, w dużym odsetku jednak tylko na krótki okres. Poza
    tym liczne wady tej metody, jak wysokie ryzyko zrostów pooperacyjnych i wzrost
    ryzyka wystąpienia ciąży pozamacicznej przeważają nad ewentualnymi korzyściami.

    Dlatego też metoda ta powinna zdecydowanie ustępować miejsca nowocześniejszym,
    skuteczniejszym i mniej obciążającym pacjentkę technikom laparoskopowym.

    Nie należy również zapominać, że dość częstym obrazem w zespole policystycznych
    jajników jest, o czym nie wspominają autorzy artykułu, nadwaga, towarzysząca
    insulinooporność i hiperinsulinemia. Sama redukcja masy ciała może przywracać w
    tych przypadkach regularne cykle owulacyjne. Kiddy i wsp. opisali poprawę stanu
    hormonalnego i powrót płodności u pacjentek otyłych, już po 5% redukcji masy
    ciała. Co więcej, Bielak badając skuteczność kauteryzacji stwierdzał zależność
    występowania owulacji od masy ciała. W grupie kobiet otyłych owulacja po
    kauteryzacji wystąpiła w 74%, podczas gdy w grupie z prawidłową masą ciała aż w
    90%. Również aktywność fizyczna, odpowiednia dieta, wyeliminowanie palenia
    tytoniu, suplementacja magnezu są bardzo ważnymi elementami leczenia PCOS.

    Należy pamiętać, że ten aspekt leczenia zespołu policystycznych jajników jest
    trudny i szczególnie delikatny. Sukces w leczeniu niepłodności spowodowanej tym
    schorzeniem wymaga konsekwentnego postępowania z niepłodną parą małżeńską,
    według ustalonych i sprawdzonych schematów terapeutycznych."
  • Gość: iza IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.12.01, 00:17
    Rzeczywiscie bardzo ciekawy artykul! Ja ze swej strony bardzo za niego
    dziekuje! Wreszcie uzyskalam informacje, ktorych tak dlugo poszukiwalam!
    Jeszcze raz dzieki!!!!
    Pozdrawiam.
    iza
  • Gość: AsiaW IP: 212.160.138.* 15.12.01, 11:47
    Ja tez mam wstępnie zdjagnozowane pco-cykle różnej długości , większośc
    bezowulacyjnych. I w lutym 2002 jesli wszysko będzie ok. przystępuję do mojego
    1 IVF.
  • Gość: Barbara IP: *.acn.waw.pl 16.12.01, 00:03
    Witam dziewczyny
    Przez dłuższy czas się nie odzywałam, wchodzę na forum i co- "nasz" wątek
    nieźle się już rozrósł!
    W miniony poniedziałek miałam laparoskopię. Wróciłam do pełni sił bardzo
    szybko, a teraz obserwuję mój organizm. Po trzech dniach od zabiegu pojawiło
    się niewielkie i zupełnie bezbolesne krwawienie. Śmieszne, zebrałam całkiem
    sporo wiadomości teoretycznych na temat PCOS, ale nadal nie potrafię
    stwierdzić u siebie czy to może już miesiączka czy jednak jakiś, niegroźny,
    miejmy nadzieję efekt zabiegu ??? Nie potrafię powiedzieć bo ostatni okres
    miałam 21 dni temu- to jak na mnie stanowczo za krótki cykl smile)Czy po
    laparoskopii któraś z Was miała jakieś "nadprogramowe" plamienia?
    Nie zmarnowałam mojego wolnego czasu podczas zwolnienia i stworzyłam (przy
    technicznej pomocy mojego mężusiasmile stronę internetową. Zebrałam informacje na
    temat jednego z aspektów PCOS- insulinooporności. Jak może już wiecie, w
    Stanach ostro eksperymentują z lekiem metformina w leczeniu insulinooporności
    u kobiet z PCOS. Przeczytajcie. "Artykulik" jest myślę dość informacyjny i
    starałam się by był jak najbardziej przystępny (nie mam nic wspólnego z
    medycyną).

    Adres: acn.waw.pl/brapac

    (uwaga: bez "www")
    Jeżeli macie jakieś komentarze, pomysły na rozwój tej strony, piszcie pod
    podany tam adres.
  • Gość: Masza IP: 212.38.196.* 21.12.01, 14:37
    Właśnie znalazłam tę stronę i czytam ją, płacząc. Zdiagnozowano u mnie PC0
    kilka miesięcy temu, właściwie przypadkiem. Wychodziłam wtedy z depresji, ta
    wiadomość była dla mnie kolejnym ciosem. Chociaż początkowo nie wiedziałam,
    czym jest PCO i nie zdawałam sobie sprawy z powagi tej choroby. Nie znałam
    nikogo z podobnymi dolegliwościami, dlatego tak wzruszyłam się czytając Wasze
    posty. I widzę, że wszystko, co najgorsze jeszcze przede mną. Na razie
    przyjmuję Diane i do tego ogranicza się moje leczenie. Bardzo chciałabym
    wiedzieć, jakie są przyczyny tej choroby, czy mogą mieć podłoże psychiczne?
    Czy tego rodzaju zaburzenia hormonalne moga być skutkiem np. depresji? Czy
    wyłącznie podłoże genetyczne?
    Mój lekarz twierdzi, że i jedno, i drugie może by przyczyną....
    Jeśli ktoś umie odpowiedzieć mi na to pytanie, to będę wdzięczna...

    Pozdrawiam serdecznie
    Masza
  • Gość: Barbara IP: 10.129.196.* 21.12.01, 19:28
    Masza,
    Życzę ci żeby nadchodzący rok był nieporównywalnie lepszy od mijającego. Niech
    przyniesie ci więcej uśmiechu i sił do walki z codziennymi problemami.
    Pogodnych Świąt!
    Masza, co do PCOS- nie ma jasnej, pojedynczej przyczyny naszego schorzenia.
    Tak jak piszę na mojej stronie- uświadomiłam sobie, jak niezwykle
    skomplikowany jest ludzki organizm i wszystkie zachodzące w nim reakcje,
    prawdopodobnie jest jeszcze wiele do odkrycia, zwłaszcza jeżeli chodzi o
    relację ciała i psyche. Niewątpliwie zły stan psychiczny może prowadzić do
    całej masy zaburzeń i chorób i bez dotarcia do ich podłoża psychicznego nie ma
    mowy o prowadzeniu skutecznego leczenia. Mnie też zdarzają się stany
    głębokich, ale na szczęście krótkich "dołów", i niezwiązane są one bynajmniej
    z walką o dziecko, jakimiś konkretnymi wydarzeniami. Właściwie nie mogę
    powiedzieć dokładnie dlaczego jednego dnia jestem wesoła i pełna energii a na
    drugi dzień od samego rana wszystko wyprowadza mnie z równowagi, nie mam
    jednak siły krzyczeć,ale zamykam się w sobie i płaczę do poduszki. Wszystko
    jest nie tak, nie dokonałam nic ciekawego w życiu, dobija mnie przeciętność-
    moja i otoczenia. Hormony? Nie mam (z racji PCOS właśnie) normalnych cykli
    więc nie mogę znaleść prostego przełożenia- zły nastrój- napięcie
    przedmiesiączkowe. I tak jednak zrzucam winę na chemię. Powiedzenie sobie w
    chwili tego największego doła- "ach, znowu te "hormony" narozrabiały w twoim
    mózgu, jak możesz pozwalać im tak wpływać na swój nastrój, psuć relacje z
    ludźmi" itp. - takie stwierdzenie trochę poprawia mi samopoczucie smile)
    Oczywiśćie nie odnoszę sie tu do Ciebie, bo pewnie w Twoim przypadku, źródło
    depresji było bardziej namacalne i poważne. Ale generalnie, trzeba robić
    wszystko, aby nie dać się jej całkowicie pogrążyć.
    Co do PCOS, tak jak napisałam na mojej stronie- trzeba zdać sobie sprawę że
    mogą się z nim wiązać ryzyka innych problemów zdrowotnych, ale pamiętaj też,
    że każdy przypadek jest bardzo indywidualny. Jeżeli nie zaobserwowałaś u
    siebie dotkliwych objawów (a piszesz że diagnoza była
    trochę "przypadkiem"),prawdopodobnie jest to "łagodny" zespół i może wcale nie
    wpłynąć na jakość twojego życia. Widziałaś sama w postach "pcos a ciąża", że
    niektórym dziewczynom udało się zajść w ciąże od razu po laparoskopii. Mnie to
    na prawdę pocieszyło.
    Trzymaj sie więc cieplutko i może postaraj sie przez najbliższe dni w ogóle
    nie myśleć o PCOS. Pozdrawiam.


  • Gość: Kinga IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.01, 19:31
    Maszo!
    Nie przejmuj się aż tak bardzo! To nie koniec świata i nie nowotwór złośliwy! Z
    PCO można normalnie żyć. W niektórych przypadkach dolegliwości związane z PCO
    są tak niewielkie, że dziewczyny dowiadują się o tym przez przypadek lub w
    ogóle o tym nie wiedzą. A jeśli dolegliwości są bardziej nasilone, to też da
    się z tym walczyć takimi czy innymi metodami. Naprawdę nie warto aż tak się
    martwić! Co do Twojego pytania, to myślę, że najpełniejszy obraz PCO i przyczyn
    jego powstawania będziesz miała po przeczytaniu artykułów, które "podrzuciła"
    nam na listę neo (kilka postów wyżej). Zachęcam do przeczytania lektury, bardzo
    rozjaśnia pogląd na sprawę. Pozdrawiam Cię i głowa do góry.
  • Gość: Masza IP: 212.38.196.* 27.12.01, 10:31
    Serdecznie dziękuję za cieplutkie życzenia,Barbaro. Chciałabym, aby Wasze
    troski uleciały gdzieś w nicość w przyszłym roku i nie zostawiły nawet śladu, a
    przyjaźń i miłość nie pozwoliły Wam wątpić w sens codziennych zmagań.
    Nie martwię się chyba, aż tak bardzo, Kingo, w każdym razie nie z powodu PCO.
    Ten temat akurat odsuwam od siebie, bo nie staram się jeszcze o dziecko, a poza
    tym czasem ta choroba wydaje mi się całkiem nieprawdopodobna.
    Wiesz Barbaro, ja już przestałam obwiniać o swoje "nastroje" hormony, pogodę i
    tym podobne sprawy, wiem, że przyczyna mojej depresji leży gdzie indziej, to
    bardzo głęboki problem i cała sztuka polega na tym, aby go zrozumieć.
    Zrozumiałm już wiele, czuję się znacznie lepiej (rok psychoterapii zrobił
    swoje!!!). Czuję się dojrzalsza, minęło mi wiele dolegliwości fizycznych, jak
    np. migerny. Właśnie dlatego, że wiem, jak wiele krzywdy robimy sami sobie i
    jak wiele dolegliwości może ustąpić, gdy zrozumie się złożoność problemu, który
    w nas tkwi, zastanawiam się na przyczynami takich schorzeń, jak PCO. Ja przez
    dużą część mojego życia powtarzałam, że nigdy nie będę miała dziecka,bo nie
    chciałbym go skrzywdzić... A potem dowiedziałam się o PCO i zaczęłam siebie
    obwiniać i strasznie żałować, że opowiadałam takie głupoty.
    Tak, to jest jakaś łagodna wersja tej choroby. Lekarz mówi, że trudno
    wyrokować, co do przyszłości i właściwie nieźle funkcjonuję, a czasem
    zadziwiająco dobrze, biorąc pod uwagę zle wyniki badań.Liczę, że jeszcze
    wszystko się zmieni, można sobie z tym poradzić. Posty wasze i innych poruszyły
    mnie bardzo, bo nie znałam nikogo z tą dolegliwością, nie wiedziałm, jakie inni
    mają doświadczenia, jak sobie radzą... i nagle znalazłam tę stronę i wzruszyłam
    się nieco...
    Pozdrawiam Was serdecznie, życzę dużo ciepła...
    Masza

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.