Dodaj do ulubionych

zaczynam zastanawiac sie nad adopcja...

03.10.06, 12:16
...myślałyście o tym?? może macie jakieś stronki na ten temat?? jakie trzeba
spełniać warunki? osoby ktore interesowały się i są w temacie prosze o info..
pozdrawiam
--
tiny.pl/78qk
Obserwuj wątek
    • babyplease Re: zaczynam zastanawiac sie nad adopcja... 05.10.06, 20:10
      Także myślę o adopcji. Chętnie zaczęłabym przygotowania równolegle z leczeniem
      niepłodności ale mam zbyt krótki staż małżeński (kilka miesięcy, 6 lat związku
      tzw.nieformalnego).Dla ośrodka adopcyjnego i sądu trwały związek to min.2,5
      roku po ślubie. Tak więc nie ustajemy w staraniach o ciążę, leczymy się i
      czekamy aż nasz związek "dojrzeje"sad
      • naka1 Re: zaczynam zastanawiac sie nad adopcja... 06.10.06, 16:42
        to chyba nie pytałas w zbyt wielu ośrodkach. radze podzownić i poinformowac się.
        niewszędzie wymaga sie stażu malżeńskiego np. w AOA w Krakowie
        --
        "Osły życzyłyby sobie, żebym sam stosował się do rad, których udzielam innym. To
        niemożliwe bo ja jestem przecież całkowicie odmienny." Salvador Dali
    • lomre Re: zaczynam zastanawiac sie nad adopcja... 05.10.06, 20:36
      Ja też interesowałam się i szukałam strona na Bocianie. Ale wnioskując ze stron
      ośrodków wygląda to łatwo i bezproblemowo a moi znajomi, którzy przeszli
      procedury i czekaja w kolejce mówili, że nie tak prosto, wcale nie tak miło.
      Najlepiej pytać bezpośrednio w ośrodkach, bo każdy ma inny regulamin. Dużo
      zalezy od tego czy to ośrodek państwowy czy prywatny. Ale jest w tym jakaś
      zasada, bo dłużej czekając, załatwiając jest czas żeby na prawdę się
      przygotować, uszykować pokoik, nastawić rodzinę i samemu przeżywać.
      Nam udało się inv więc na razie nie podchodzimy do adopcji, ale może później...
      nie wykluczam takiej mysli.
      Zyczę powodzenia i szczęścia
      • sky1980 Re: zaczynam zastanawiac sie nad adopcja... 05.10.06, 20:52
        lomre...opowiedz o swoim szczesliwym in vitro!!!prosze!!!wygląda na to ze my
        podejdziemy w listopadzie...zdecydowalismy sie wczoraj wiec wszystko jest
        bardzo swieze,oswajam sie,zbieram infowink
        wspaniale ze Wam sie udalo!!gratuluje!powiedz czy jakos mozna na to powodzenie
        wplynac...?
        jestesmy po slubie 3 miesiace...do adopcji dluga drogauncertain
        • lomre Do sky1980 05.10.06, 22:25
          Pisalam juz na wątku listopadowym. Nasz droga była zagmatwana, ale pewnie każda
          taka jest. Koniec końców okazało się, że jajowody są całkowicie niedrożne i nic
          im nie pomogło. Znajomi podchodzili do inv i mieli bliźniaki za pierwszym
          podejściem, więc byłam pewna, że nam sie nie uda. Zresztą mój M był od początku
          przeciwny, uważał, że tyle dzieci czeka na rodziny i trzeba je adoptować.
          Zaczęliśmy dopytywać o adopcję, rozmawiać z parami, które przez to
          przechodziły. W tym czasie udało i się namówić M na inv. Zgodziliśmy się, że
          tylko jedno. Jeśli mamy mieć dzieci to się uda a jeśli nie to nie ma sensu
          powtarzać. Nasz doktor wywarł na nim dobre wrażenie i mu zaufał. Tak oto
          ruszyliśmy. Badania, rozmowy, jeszcze badania, wizyty, trochę strachu w
          trakcie. Ale udalo się, bez hiperstymulacji która groziła. Do tego czuję sie
          świetnie, chodzę do pracy i mam nadzieję na wielkie szczęście.
          My podchodziliśmy w lipcu, bo mam wtedy wakacje i nie musialam brać zwolnień,
          moglam odpoczywać i leżeć.
          Ty pisalaś zdaje soie , zę podchodzisz we Wroclawiu. Oby to miasto było dla
          Ciebie równie szczęśliwe jak dla mnie. Jak chcesz pogadać to pisz na priv.
    • jkl13 Re: zaczynam zastanawiac sie nad adopcja... 06.10.06, 13:00
      Witaj. My z mężem na początku 2005r. adoptowaliśmy synka, choć sprawa w sądzie
      zakończyła sie dopiero w kwietniu 2006r. My staraliśmy się o adopcję przy
      pomocy OAO w Koszalinie.
      Po pierwsze procedury nie są tak straszne, jak się wydaje i nie potrzeba na nie
      żadnych pieniędzy. Pomoc OAO nic nie kosztuje, podobnie nie ma żadnych opłat w
      sądzie.
      Najpierw musicie zgłosić się do OAO, tam na początku przejdziecie wstępną
      rozmowę z psychologiem (jak zapatrujecie się na rodzinę, pogadacie trochę o
      pragnieniu posiadania dziecka). Potem musicie zgromadzić dokumenty (akt
      małżeństwa, zaświadczenie od lekarza rodzinnego o ogólnym stanie zdrowia,
      zaświadczenie o zarobkach, oświadczenie o niekaralności i braku uzależnień).
      Następnie piszecie do OAO wniosek o pomoc w adopcji dziecka i uzasadniacie go
      (dlaczego chcecie mieć dziecko, jakie macie warunki materialne). Potem
      przechodzicie kolejną rozmowę lub rozmowy z psychologiem, testy psychologiczne,
      przeważnie kurs dla rodziców preadopcyjnych. Następnie czekacie na pozytywną
      kwalifikację na rodziców adopcyjnych. A dalej pozostaje wam tylko czekanie,
      czekanie, czekanie... na wasze dziecko.
      My czekaliśmy na synka 11 m-cy (od złożenia wniosku do informacji, że czeka na
      nas). Ostatnio dopytywaliśmy się o adopcję drugiego dziecka, czas oczekiwania
      jest podobny (około roku).
      I jeszcze jedno co do formalności. W Koszalinie nie wymagają jakiegokolwiek
      stażu małżeńskiego czy nie wiadomo jak wysokich dochodów czy warunków
      mieszkaniowych. Oczywiście musicie mieć możliwość zapewnienia dziecku
      stabilnych warunków, ale bez przesady. W ankiecie wpisuje się także, czy chce
      się chłopca czy dziewczynkę, czy dziecko ma być zdrowe (ewentualnie jakie
      choroby moglibyście zaakceptować), w jakim ma być przedziale wiekowym.
      I jeszcze jedna ważna rzecz. W Koszalinie nie pozwalają złożyć wniosku do sądu
      o przysposobienie, zanim nie zobaczy się dziecka. Wiem, że niektórym to wydaje
      się dziwne i nieuzasadnione, ale nam powiedziano, że czasem zdarza się tak, że
      rodzice z jakiegoś powodu czują, że to nie jest ich dziecko, że go nie
      pokochają. Dlatego najpierw muszą zobaczyć dziecko, aby zdecydować się na jego
      adopcję.
      A dalej już tylko rozprawa w sądzie (jedna) i oficjalnie macie dziecko.
      Wcześniej (w toku sprawy) można uzyskać postanowienie o powierzeniu pieczy nad
      dzieckiem do czasu ukończenia sprawy adopcyjnej i wówczas można zabrać dziecko
      do domu jeszcze przed zakończeniem sprawy.
      A teraz prywatnie dodam, iż na adopcję zdecydowaliśmy się po 2 latach
      małżeństwa i była to jedna z najlepszych decyzji w naszym życiu. Gdy okazało
      się, że jedyną szansą na posiadanie dziecka jest zabieg in vitro, nie
      zdecydowaliśmy się na niego, ale podjęliśmy decyzję o adopcji. I teraz mamy
      synka, który nie mógłby być bardziej nasz. Nie tylko z temperamentu, ale także
      z wyglądu (na wybitnie moje oczy, a włosy męża).
      Życzę pomyślnych decyzji i wierzę, że wasze upragnione dzieciątko już na was
      czeka.
      • amiczek77 do jlk13 06.10.06, 14:00
        Mam pytanko ile miesięcy, lat miał Wasz synek jak dostaliście informację że
        czeka na Was. Czy sznasa na w miarę małe dzieci jest naprawde tak mała?
        • naka1 Re: do jlk13 06.10.06, 16:41
          szansa na małwe dzieci nie jest mala. jest raczej normalna. możiwść
          zaadoptowania małego dziwecka zależy tylko i wyłącznie od wieku i predyspozycji
          rodziców. jeśli macie po 40 o dziecku do 2 lat mozecie zapomnieć.
          --
          "Osły życzyłyby sobie, żebym sam stosował się do rad, których udzielam innym. To
          niemożliwe bo ja jestem przecież całkowicie odmienny." Salvador Dali
        • jkl13 Re: do jlk13 09.10.06, 13:06
          Synek miał 2 tygodnie, gdy dostaliśmy telefon z OAO o tym, że czeka na nas.
          Zabraliśmy go ze szpitala, gdy miał 4 tygodnie. Sprawa o przysposobienie w
          sądzie ciągnęła się ponad rok, bowiem synek miał nieuregulowaną sytuację prawną
          (matka zrzekła się praw rodzicielskich, ale był problem męża matki, który nie
          był ojcem dziecka, ale zgodnie z prawem figurował w akcie urodzenia jako
          ojciec. Musiała zakończyć się sprawa o pozbawienie go władzy rodzicielskiej).
          Szansa na małe dziecko wcale nie jest mała, tylko okres wyczekiwania jest
          dłuższy niż przy adopcji starszego dziecka. Po prostu więcej par marzy o
          maluchu, niż o przedszkolaku czy jeszcze starszym dziecku.
    • naka1 nie bardzo rozumiem 06.10.06, 16:47
      nie często bywam na niepłodnosci aczkolwiek jeszzce 2 ata temu byłam zwiazana z
      wątkiem, teraz cześciejjestem na "adopcji". ale zdarzyło mi się czytac twoje
      maile. z tego co wiem, jetseś zdrową osobą, która raz była już w ciąży. w ciązgu
      ostatniego miesiaca decydowałas sie ze dwa razy na ivf, ze dwa razy na IUI,
      płakałaś, ze adopcja absolutnienie wchodzi w rachubę bo maż sie nie godzi a
      teraz nagle pytasz o adopcję.
      szczerze, Sylwio - bardzo dobrze ci życzę... dlatego uważm, ze powinnaś wziąc
      odech od starań, długi urlop i znaleźc sobie jakis cel i zadanie w życiu.
      inaczej oszalejesz. a potem dopiero przemyśl czego tak naprawdę oczekujesz i
      jakimi srodkami chcesz toosiągnąć. nie da sie zrobic wszystkiego na raz. pozdr.
      --
      "Osły życzyłyby sobie, żebym sam stosował się do rad, których udzielam innym. To
      niemożliwe bo ja jestem przecież całkowicie odmienny." Salvador Dali
      • sylwia2714 Re: chybamnie z kims pomyliłaś :):) 06.10.06, 17:16
        nie decydowałam się na ivf ani na iui smilesmile nigdy nie podchodziłam do tych
        zabiegów...chyba pomyłkasmile myślałam nad iui ale tylko ja że może fajnie byłoby
        się nad tym zastanowić bo juuż długo nam nie wychodzą staranka..ale tylko
        myślałam i zapytałam dziewczyny co o tym sądzą gdzie można zrobić i za ile...

        o adopcji zawsze myślałam ..nawet jeżeli uda mi się zajsć w ciąze to bardzo bym
        chciała adoptowac dziecko...maż mówi ze musi przemyślec tą kwestię i że
        potrzebuje czasu... i tyle...
        a to ze ostatnio nerwy mi siadły po tylu latach porażki byłam tak zdesperowana
        ze gotowa byłam sięgnać każdej możliwości zeby w jak njakrótszym czasie zajść w
        ciaże - przyznaję miałam takie myśli...
        tiny.pl/78qk
        • tekla12 Re: chybamnie z kims pomyliłaś :):) 06.10.06, 17:45
          sylwia2714 napisała:
          > o adopcji zawsze myślałam ..nawet jeżeli uda mi się zajsć w ciąze to bardzo bym
          >
          > chciała adoptowac dziecko...maż mówi ze musi przemyślec tą kwestię i że
          > potrzebuje czasu... i tyle...
          Dwa dni temu mąż o apodcji nie chciał słyszeć, dzisiaj musi przemyśleć. Trudno
          się połapać w tym, co rzeczywiste a co wyimaginowane.
          • sylwia2714 Re: łapiecie za słówka.. 06.10.06, 21:15
            wszystko co pisze,każde moje słowo jest analizowane i porównywane z innymi
            wypowiedziami...
            tak mąż powiedział ze nie chce słyszec o adopcji bo musi sie nad wszystkim
            zastanowić i to przemyśleć..prosił o czas....widze ze nie liczy się problem
            tylko szukanie i znajdowanie "nieścisłości" w wypowiedziach..trzeba pisac
            dokładnie co powiedział mąż, co powiedział lekarz bo inaczej sa głupawe
            podejrzenia...napisałam we wczesniejszym poście ze po trzydniowym amoku wstałam
            z łóżka i zaczęłam wszystko od nowa--ktoś zwrócił uwagę ze dzień wcześnioej
            napisałam post hmmmm no tak...szkoda ze wszystko jest odbierane w taki a nie
            inny sposób...przykro sie to czyta.
            pozdrawiam

            --
            tiny.pl/78qk

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka