Dodaj do ulubionych

Daj mi swoje jajeczko

13.02.07, 19:58
Cześć. Jestem tu po raz pierwszy. Mam pewien problem i chciałabym od Was jakąś
radę, może któraś z Was znalazła się w podobnej sytuacji?
Mam starszą siostrę, która od lat ma problem z zajściem w ciążę. Próbowała już
zapłodnienia in vitro- niestety okazało się, że z jakiegoś powodu nie jest już
w stanie produkować zdrowych jajeczek.
Siostra zapytała mnie kilka dni temu, czy nie dałabym jej swoich komórek
jajowych... W pierwszym odruchu zgodziłam się myśląc, że choć wątpliwości mam
i mieć będę, to szansa na ciążę siostry jest najważniejsza. W miarę drążenia
tematu pojawiło się mnóstwo negatywów tej sytuacji i...nie wyobrażam sobie już
tego układu.
Co będzie, gdy nie będę w stanie się odciąć od tego dziecka? Czy będę do niego
coś czuła? Uważała je za swoje?...Co prawda z siostrą widuję się 1, 2 razy na
rok, niemniej to najbliższa rodzina i kontakt był, jest i będzie. A co
będzie, kiedy dziecko urodzi się chore? Z jakąś wadą? Kiedy będzie sprawiać
problemy? Czy będę czuła się za to odpowiedzialna? A jak będzie już dorosłe,
jak będzie wyglądał z nim mój kontakt, zwłaszcza, że być może nie będzie
polskojęzyczny?...To wszystko to jakiś koszmar. A jednak cały czas powraca
wątpliwość: a może to wszystko to drobiazgi, i najważniejsze jest to, żeby po
prostu pomóc siostrze mieć dziecko, którego pragnie od lat.
Mam mętlik w głowie i nieprzespane dwie noce.
Napiszcie coś, proszę. Siostra
Obserwuj wątek
    • maretina Re: Daj mi swoje jajeczko 13.02.07, 20:23
      niech siostra szuka na wlasna reke i z pomoc klinik nieplodnosci dawczyni.
      czasami dziewczyny zgadzja sie oodac kilka komorek w zamian za partycypowanie w
      kosztach ich in vitro.
      nie ryzykowalabym z oddaniem siosstrze swojej komorki. bedziesz patrzec na
      wlasne dziecko jednoczessnie prawnie i mentalnie ono bedzie siosstry.zagmtwane
      i moim zdniem za trudne na psychike przecietnego czlowiek. uwazam to tez za
      niemoralne, ale morale kazdy moze miec rozne. wazne jak Ty sie z tym
      czujesz.... a widze, ze zle. nie daj sie przekonywac na sile, pomoz siostrze w
      szukaniu.

      --
      Kaczory mają chód nieciekawy, platfusa z natury, dlatego kiwają się na boki.
      Jedzą nieestetycznie. Wystawiają kupry do góry i cedzą błoto.

      czekam na zmianę pogody i rządu!smile
    • juliza Re: Daj mi swoje jajeczko 13.02.07, 20:26
      echhh, ciężka decyzja. Pewnie nikt nie będzie mógł Ci doradzić, bo to Twój
      wybór. Ja bym chyba odmówiła.... Czytałam, że zawsze znajomość dawczyni niesie
      ze sobą ryzyko, że "właścicielka" jajeczka moze chcieć odzyskać swoje dziecko.
      Ma takie prawo. Myślę, że Twojej siostrze też bedzie łatwiej, jak się nie
      zdecydujesz, ale musisz z nią poważnie porozmawiać. Można postarać się o
      anonimową dawczynię (w specjalistycznej klinice). Tak więc fakt, że odmówisz,
      nie przesądza, że siostra nie ma szansy na dziecko. Pozdrawiam
      • szklanapulapka2 Re: Daj mi swoje jajeczko 13.02.07, 22:27
        nie rób nic wbrew sobie! Nie sądzę, byś dała radę patrzeć na to dziecko nie jak
        na swoje. Cieżko, trudno cos takiego wytrzymać. Porozmawiaj z siostrą szczerze,
        powiedz jej o swoich wątpliwościach, nie rób nic wbrew temu co czujesz.
        • dwiesiostry Re: Daj mi swoje jajeczko 13.02.07, 22:37
          Hej. Dzięki za tak szybki odzew.
          Dla ścisłości jeszcze dodam. Siostra absolutnie mnie nie namawia. Tylko
          zapytała. A ja po prostu czuję wręcz...powinność jej pomóc. Tyle, że nie chodzi
          tu o oddanie krwi, lecz o coś więcej. Rozmawiałam już z nią, odmówiłam. Ona
          mówi, że w porządku i rozumie.
          Siostra mieszka we Francji. Z tego co wiem te zabiegi, czy jak to nazwać, są
          albo całkiem, albo w części refundowane przez państwo. W banku jajeczek jest
          ponoć bardzo długa kolejka i chodzi tu przede wszystkim o czas. Lekarz
          powiedział jej, że jeśli znajdzie dawczynię, mogą zaczynać cały proces od zaraz.
          Siostra ma 39 lat.
          Może gdybym miała możliwość porozmawiać z kobietą, która oddała jajeczka swojej
          siostrze, wiedziałabym co i jak myśleć o tej historii.
          W ogóle czuję się tak, jakby w moich rękach zależała czyjaś przyszłość. Nie jest
          to komfortowesad
          • sloneczko271 Re: Daj mi swoje jajeczko 13.02.07, 22:45
            hymmm to jest trudna decyzja ale myśle że ty już wiesz co zrobić-nie oddawaj
            siostrze swoich komórek jajowych bo pózniej nie dasz sobie z tym rady. lepiej
            niech siostra poczeka na jajko dawczyni tak będzie lepiej dla was wszystkich.
            i nie patrz na to w ten sposób że los twojej siostry zależy tylko i wyłącznie
            od ciebie. to jest trudne ale twoja siostra musi cię zrozumieć i nie powinna
            stawiać cię wogóle w takiej sytuacij.
    • yskyerka Re: Daj mi swoje jajeczko 13.02.07, 23:51
      A czy jeżeli siostra będzie musiała czekać, powiedzmy rok, na jajeczko
      dawczyni, będziesz mogła spać spokojnie? Nie będziesz miała wyrzutów sumienia?
      Myślę, że jednak będziesz je miała.

      Stało się, siostra poprosiła cię o pomoc, a teraz jest problem, bo niezależnie
      od tego, co zrobisz, będziesz miała wątpliwości. Nie miej do niej pretensji.
      Próbowali inaczej, nie udało się, dlatego zwróciła się o pomoc do siostry. To
      chyba normalne, że w trudnych chwilach liczymy na rodzinę?

      Pamiętaj, że to nie ty będziesz przez 9 miesięcy nosiła to dziecko pod sercem,
      nie ty je urodzisz i nie ty będziesz je wychowywać. Nawet nie będziesz musiała
      się z nimi często spotykać, co na początku na pewno ci pomoże.

      Myślę, że jeśli jednak się zdecydujesz, możecie się z siostrą zżyć jeszcze
      bardziej. Trudne chwile, przez które przechodzi się razem z bliskimi, bardzo
      łączą. Czasem życie wymaga od nas podejmowania trudnych decyzji...

      Przemyśl to sobie na spokojnie, porozmawiaj jeszcze raz z siostrą, a dopiero
      potem podejmij decyzję.
      • szklanapulapka2 Re: Daj mi swoje jajeczko 14.02.07, 08:11
        Pamiętaj, że to nie ty będziesz przez 9 miesięcy nosiła to dziecko pod sercem,
        nie ty je urodzisz i nie ty będziesz je wychowywać. Nawet nie będziesz musiała
        się z nimi często spotykać, co na początku na pewno ci pomoże.

        I to ma być pocieszenie??? Coś, dzięki czemu nie będzie czuła więzi z
        dzieckiem??? No, proszę Cię.... to jest właśnie w tym wszystkim początkiem
        dramatu. Ja mam juz dziecko i naprawdę nie wyobrażam sobie takiej sytuacji... I
        nie wbijaj autorki wątku w poczucie winy, bo żadnej winy tutaj ona nie ponosi.
        Według mnie to siostra zachowałą sie nie w porządku.
    • justysia111 Re: Daj mi swoje jajeczko 14.02.07, 08:23
      Moim zdaniem nie powinnaś się zgodzić. Będzie to chora sytuacja. Zawsze
      zastanawiałabyś się co zrobiłaś, nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie co
      mogłabyś czuć widząc to dziecko. Siostra też jest "dziwna" prosząc Cię o taką
      rzecz. W klinikach niepłodności zapewne są komórki dawczyń. A może niech
      siostra zdecyduje się na zarodek innej pary.
      Jeśli ja nie mogłabym mieć dziecka( a mam po in vitro), na pewno nie
      zdecydowałabym sie ani na zarodek, ani na komórke, ani na czyjeś nasienie. Wiem
      bo zanim udał się nasz zabieg stwierdziliśmy z mężem, ,że nic innego nie
      wchodzi w grę. Ja mam może nieco dziwne poglady, ale nie chciałabym nosić pod
      sercem dziecka z nasienia innego mężczyzny, lub komórki obcej kobiety. Po
      prostu nie miałabym dzieci. Takie jest moje zdanie. Dzieki Bogu mnie sie udało.
      Na miejscu Twojej siostry nawet taki pomysł nie przeszedł by mi przez głowe( a
      mam 2 siostry).
      Ja bym się nie zgodziła.
      Pozdrawiam
      • marion35 Re: Daj mi swoje jajeczko 14.02.07, 10:18
        Siostra też jest "dziwna" prosząc Cię o taką
        > rzecz. W klinikach niepłodności zapewne są komórki dawczyń. A może niech
        > siostra zdecyduje się na zarodek innej pary.

        Tylko wtrącę - w klinice zawsze w takiej sytuacji zadają pytanie "czy jest
        siostra, przyjaciółka która mogłaby oddać oocyt".W klinikach nie ma komórek
        dawczyni jak piszesz, na taką komórkę się czeka.Decyzja o adopcji zarodka też
        nie jest łatwa.
    • milka9612 Re: Daj mi swoje jajeczko 14.02.07, 08:39
      No cóż,to ja się zdecydowanie wyłamię.Sama walcze o dziecko już 3 lata.Jestem
      pewna że gdyby siostra poprosiła mnie o jajeczko oddałabym bez wahania ponieważ
      wiem jak cierpi kobieta która pragnie dziecka a nie może go mieć.Twoja siostra
      ma już 39 lat kazdy rok zmniejsza szanse na macierzyństwo.Jak piszesz,widujesz
      się z nią 1-2 razy w roku to naprawde bardzo rzadko co też jest nie bez
      znaczenia.Ja sama chyba też nie mogłabym nosić pod serduszkiem obcego jajeczka
      ale sama oddałabym bez wahania.Ale ty musisz być pewna swojej decyzji i nie
      robić nic wbrew sobie.
      • tekla12 Re: Daj mi swoje jajeczko 14.02.07, 09:32
        Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości to nie ma się nad czym zastanawiać. Dobrze,
        że masz je już teraz a nie po fakcie. Według mnie donacja oocytu od znanej czy
        spokrewnionej dawczyni jest bardzo ryzykowna ze względu na dobro ewentualnego
        dziecka.
        Siostrze możesz pomóc w inny sposób - przekonując ją do adopcji zarodka albo
        wyszukując w necie dawczynię komórki.
      • dwiesiostry Re: Daj mi swoje jajeczko 14.02.07, 09:56
        Cała sytuacja jest jak dla mnie nieprawdopodobna i abstrakcyjna wręcz, nigdy ani
        nie słyszałam, ani nie czytałam o podobnej historii. Pewnie dlatego nawet nie
        wiem, co mam myśleć, co dopiero mówić o podjęciu decyzji.
        Jest jeszcze kwestia samego dziecka, co ono będzie czuło i myślało kiedyś? Nie
        będzie to przecież dla rodziny tajemnicą, nie wyobrażam sobie tego. Dziecko
        dwóch matek- sióstr? Nie chcę oddać swoich komórek jajowych i starać się
        zapomnieć o całej sprawie. Najzdrowiej byłoby to po prostu zaakceptować i ułożyć
        na nowo relacje z siostrą i w ogóle resztą rodziny. I tu brakuje mi już
        wyobraźni. Mój szwagier- to ja już nie wiem, w jakim charakterze go postrzegać.
        Mój mąż- wujek dziecka, moje dzieci: kuzyn-brat, kuzynka-siostra, moi rodzice:
        podwójni dziadkowie itp.
        Jesteśmy z siostrą zupełnie różne, pod względem i charakteru, i urody. Mieszanka
        może być naprawdę zaskakująca.

        A jeśli chodzi w ogóle o dawstwo, to wielu rzeczy nie pojmuję. Wy, dziewczyny,
        staracie się czasami bardzo długo o dziecko i obeznane jesteście ze wszelkimi
        technikami i procedurami, wiecie, co jest dla Was najważniejsze i co możecie dla
        tego poświęcić. A mnie jest ciężko w ogóle zrozumieć, jak to jest dać anonimowo
        swoje jajko do czyjegoś użytku? Czy o tym się zapomina, czy myśl o możliwym
        dziecku, podobnym do siebie, będzie wracać już zawsze...? Normalnie kosmos.
        Wielkie dzięki za Wasze wypowiedzi.
        • mila_do_nieba Re: Daj mi swoje jajeczko 14.02.07, 11:53
          Nie decyduj sie na taki "gest". Ze względu na dobro dziecka i całej Waszej
          rodziny. Zwłaszcza że masz co do tego wątpliwości. I w żaden sposób nie
          rozważaj tego w kategoriach egoizmu, jak to ktoś Ci zasugerował; moim zdaniem
          wykazujesz sie jego brakiem myślac w taki właśnie sposób.
          Najbardziej, jak dotąd, rozpowszechnione jest dawstwo - zarówno nasienia jak i
          komorek zupełnie anonimowe. I jest w tym jakis sens.

          --
          tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;95/st/20070413/dt/6/k/ce3f/preg.png

          gg 540630
          • szklanapulapka2 Re: Daj mi swoje jajeczko 14.02.07, 12:36
            Dziewczyno, nie rób tego!!! Sama jestem po 6 latach walki o dziecko, ale w
            życiu nie zdecydowałabym sie poprosić o komórkę dla mnie kogokolwiek z rodziny.
            To jest chore. Chcesz zrujnować sobie psychikę? Nie da sie zapomnieć o własnym
            dziecku (choćby tylko w połowie własnym). Koleżanka wcZeśniej (tekluś,
            przepraszam, wybacz, ale w tym względzie mam inne zdanie) przesłała Ci link do
            postów wyrażajacych emocje dziewczyny chcącej oddać jajeczko. Po pierwsze nie
            wiadomo, czy to był na pewno szczery post, a po drugie... no cóż? Czy to, że
            człowiek popełnia grzech i idzie do więzienia, a później z niego wychodzi
            i "jakoś żyje" dalej, zobliguje Cię do popełnienia tego samego grzechu? Nie
            sądzę. Ludzie są różni, różny mają próg wrażliwości. Niwe daj się wpędzić w
            poczucie winy, postąp zgodnie z własnycm sumieniem. Nie gódź się
            na "połowiczną" matkę, bo nie otrząśniesz sie z tego do końca życia. Wiesz, tu
            piszą różne dzieqwczyny, ale zauwazyłam pewną zbieżność myśli osób, które juz
            są matkami 9jak ja) albo za chwilkę nimi będą (mila). My myślimy chyba bardziej
            po "matkowemu". No nie dałabym rady, naprawdę, nosić takiej pętli na szyi.
      • maretina Re: Daj mi swoje jajeczko 14.02.07, 22:44
        a wiesz jak cierpi kobieta patrzac jak ktos bliski wychowuje jej dziecko?
        ja nie chcialabym byc w takiej sytuacji.nie dalabym rady patrzec jak moja
        siostra wychowuje mojego syna a ja nawet nie mam do niego praw, nie moge mu
        powiedziec:: to ja jestem mama! horror.
        --
        Kaczory mają chód nieciekawy, platfusa z natury, dlatego kiwają się na boki.
        Jedzą nieestetycznie. Wystawiają kupry do góry i cedzą błoto.

        czekam na zmianę pogody i rządu!smile
    • asiunia555 Re: Daj mi swoje jajeczko 14.02.07, 13:01
      nie zgodziłabym się na to. i nie spytałabym swojej siostry o takie coś.
      uważam, że tylko anonimowe oddanie komórki ma rację bytu.
      jeżeli masz obawy od razu to nie wydaje mi się abyś była na taki krok gotowa.
    • ivoral Re: Daj mi swoje jajeczko 14.02.07, 15:22
      Rozpatrywałam taka opcje, ale jako biorczyni komórki (w końcu udało sie na
      mojej komórce i to na iui, a nie w in vitro). To rzeczywiście jest jeden z
      pierwszych tematów, ktore poruszyl ze mna lekarz w klinice niepłodności (u mnie
      w wieku 35 lat, podejrzewam, ze rozmawiaja o tym własnie ze starszymi
      pacjentkami).
      Powiedziałam siostrze o tym pytaniu lekarza i ona od razu sama mi to
      zaproponowała.
      Osobiście, gdyby jedynym wyjściem dla mnie była komórka dawczyni chciałabym
      zeby była to komórka mojej siostry. - Eliminuje to wszelkie wątpliwości co do
      wpływu cech genetycznych na charkter i zdrowie dziecka.
      Moja siostra ma juz 8 letnią córke i nie planuje więcej dzieci. Jestem matka
      chrzestna jej córki (którą traktuję prawie jak swoje dziecko i mysle, że ona
      też traktuje mnie jako bardzo bliska osobę)i utrzymuje z nimi obiema bardzo
      bliski kontakt. Dzieli nas około 400 km, ale rozmawiamy ze soba co najmniej 3
      razy w tygodniu. Siostra zwierza mi sie ze swoich trudności wszelkiego rodzaju,
      a ja jej z moich. Na codzień pomagamy sobie nawzajem.
    • masumi2006 Re: Daj mi swoje jajeczko 14.02.07, 19:15
      Ja też podobnie jak większość z dziewczyn wypowiadających się w tym miejscu
      byłabym przeciw.Sama starałam się o dziecko 4 lata,więc rozumiem jak może czuć
      się Twoja siostra.Nam się udało w pierwszej IUI, ale zanim się udało
      przepłakałam wiele nocy i wciąż powtarzałam pytanie:dlaczego wlaśnie ja?
      Nigdy nie zgodziłabym się na oddanie moich oocytów ani siostrze,ani
      bratowej,ani obcej kobiecie za żadne pieniądze.Gdyby chodziło o
      nerkę,krew,szpik - proszę bardzo,ale nie komórkę jajową.Nie zniosłabym myśli,że
      moje dziecko wychowuje inna kobieta,inny mężczyzna,inni ludzie. Wiem,że to
      byłoby w połowie moje dziecko,ale to,które sama urodziłam też ma tylko połowę
      mojego materiału genetycznego,więc różnica polega tylko na
      rodzaju "inkubatora"-przepraszam za brzydkie porównanie.Nie i jeszcze raz nie.
      Rozumiem,że decyzja jest bardzo trudna i musisz podjąć sama,ale wydaje mi
      się,że przede wszystkim powinnaś brać pod uwagę swój spokój.Zrobisz to,oddasz
      komórkę może być super,bo siostra będzie szcześliwa,dziecko zdrowe,kochane i
      piękne,ale Ty będziesz na nie patrzeć chociażby te dwa razy w roku i
      pomyślisz:moja córka/mój syn mówią do mnie "ciociu".Nie oddasz komórki-
      będziesz się zagryzała: "A może jednak powinnam,w końcu to moja siostra.Gdybym
      ja była na jej miejscu..."
      Porozmawiaj z mężem,siostrą i ustalcie coś razem.Bo czegobyś nie zrobiła i tak
      prawdopodobnie będziesz żałować.Powodzeniasmile
      • marion35 Re:Ktoś dał mi swoje jajeczko! 14.02.07, 19:37
        Ani nie zachęcam, ani nie odradzam.
        Napiszę Wam jak to wygląda kiedy dotyczy nas samych - tzn z mojego
        doświadczenia.Każda z nas ma własne zdanie na temat oddania bądź adopcji
        oocytu, ale przyznam się że niektóre "głosy przeciw" zaszokowały
        mnie.Porównania do grzechu itp...
        Adoptowałam oocyt, jestem po transferze(jeszcze nie wiem czy z sukcesem)i
        jestem bardzo wdzięczna dziewczynie która anonimowo to dla mnie zrobiła.Uważam,
        to za niesamowity gest, nie znała mnie mogła się tylko domyślać, że jeśli ja
        decyduję się na taką drogę to bardzo pragnę być mamą i będę kochać dziecko.
        To była jak dotąd najtrudniejsza decyzja w moim życiu.Uważacie, że kobieta
        która ma przez 9 miesięcy nosić pod sercem dziecko i całe życie się nim
        opiekować jest tylko "inkubatorem"?
        Jestem pewna, że sama zrobiłabym to samo.
        W takim przypadku anonimowość jest ułatwieniem sytuacji.Może uznacie to za
        dziwactwo ale moja przyjaciółka chciała zostać dawczynią tylko jej wiek był
        ograniczeniem.
    • masumi2006 Re: Daj mi swoje jajeczko 14.02.07, 21:07
      Droga Marion
      Piszesz z punktu widzenia kobiety stojącej po drugiej
      stronie "barykady".Opisujesz swoje ogromne uczucie wdzięczności wobec tej
      kobiety,ktora stała się dawczynią.Oddała Ci część siebie po to,byś mogła być
      matką.Spełniła Twoje największe marzenie.Podarowała coś bardzo cennego,coś
      czego ja nie potrafiłabym zrobić nawet przyparta do muru. Przepraszam,że użyłam
      słowa "inkubator",ale w pewnym sensie każda z nas jest przez 9 miesiecy właśnie
      takim inkubatorem.Owszem większość kobiet cieszy się z daru,jaki dostała od
      losu,ale nie jest tak w każdym przypadku.Wiele kobiet nie dojrzało do bycia
      matką mimo swojego wieku kalendarzowego.Co z tego,że starają się o dzieci tyle
      lat?Czy to wystarczy by być dobrą matką? Bycie matką jest trudniejsze niż się
      wydaje.Nie wystarczy nakarmić,ubrać czy przewinać dziecko.To jest żywa istota-
      człowiek.A ile matek nawet tych które świadomie zdecydowały się na
      macierzyństwo jest naprawdę dobrymi matkami?A co z tymi kobietami,ktorych
      dzieci rodzą się chore?Nigdy nie ma gwarancji,że dziecko będzie zdrowe.I co
      wtedy? Do kogo będzie miałą dziewczyna pretensje?Jedna i druga będzie czuła się
      winna.Może napisałam to zbyt brutalnie i uogólniłam,ale nie można wykluczyć
      takich przypadków.
      Tobie droga Marion życzę powodzenia i dużo zdrowia dla Ciebie i Okruszka,który
      w Tobie zamieszka(ł?) i obyś nigdy w życiu nie musiała dokonywać innych, równie
      trudnych wyborów.Pozdrawiam
    • alizeis Re: Daj mi swoje jajeczko 15.02.07, 02:53
      Ja nie bede doradzac, zwlaszcza, ze decyje juz podjelas - a jedynie
      przedstawie swoje odczucia. Szczerze mowiac, mi byloby dokladnie obojetne czy
      moje dziecko byloby z mojej komorki czy dawczyni. Juz bardziej zalezaloby mi,
      zeby genetycznym ojcem byl moj M, ale nie mialabym wielkich oporow przed
      uzyciem dawcy gdyby zaszla taka potrzeba. Dla mnie milosc tworzy rodzine a nie
      genetyczne wiezy.
      Nie mialabym rowniez problemow z oddaniem swojej komorki. Dla mnie dziecko
      urodzone z takiej komorki nie byloby "moim" dzieckiem - moze dlatego, ze ja nie
      jestem za bardzo "przywiazana" do tych moich komorek. Dla mnie ten zwiazek:
      komorka-dziecko jest bardzo abstrakcyjny. Choc moze czulabym to troche inaczej
      gdybym miala pozniej kontakt z tym dzieckiem i byloby podobne do mnie. Na pewno
      wolalabym zeby taka donacja byla anonimowa ale cala sprawa nie bylaby dla mnie
      jakims "rujnujacym psychike" wydarzeniem.
      No, ale ja moze jestem jakas "wynaturzona" smile
    • milka9612 Re: Daj mi swoje jajeczko 15.02.07, 10:09
      alizeis,całkowicie się z tobą zgadzam.Mam identyczne podejście do tego
      problemu.Jak napisałam wyżej wiem co czuje kobieta pragnąca mieć
      dziecko.Oddałabym swoją komórke bez wahania siostrze czy komukolwiek kto by o
      to poprosił.
      • marion35 mika,alizeis 15.02.07, 11:18
        Wróciłyście mi wiarę, że gdyby mi się nie powiodło tym razem to jeszcze kiedyś
        znajdzie się dziewczyna która to dla mnie zrobi-odda oocyt.
        Pozdrawiam!
        Ps.Był tu taki głos, że często dziewczyny pragną dziecka a i tak nie wiadomo
        czy będą dobrymi matkami.Tego nigdy nie wiadomo i na szczęście nie ma na to
        żadnych badań ale kto wie może jak już robić chcą spis uczennic w ciąży to
        niebawem będą robić selekcję kto może być rodzicem a kto nie...
        • samanta25 Re: 15.02.07, 11:45
          Ja jestem w odwrotnej sytuacji, rozpatruję adopcję komórki dawczyni ale jeszcze
          nie teraz
          O dziecko walcze już 5 lat, mimo że wszyscy lekarze zawsze mówili "jest pani
          młoda, ma pani czas" nie udało się do tej pory...
          Myślę, ze nie powinny się tutaj wypowiadać osoby, które nie przeszły tej walki
          o dziecko, comiesięcznych porażek, rozczarowań i załamań psychicznych

          A co do komórki to dla mnie osobiście najbardziej komfortową sytuacją jest
          anonimowa dawczyni. Fakt pozostają jeszcze wątpliwości - kim jest ta osoba, czy
          dziecko będzie zdrowe itp.
          Sama mam dwie siostry, które są szczęśliwymi matkami bez problemów ale nigdy
          nie zwróciłabym się do niech o pomoc... Nie potrafiłabym

          ********
          65 cykl starań
          czerwiec '06 ICSI - (c. biochemiczna), grudzień '06 -IMSI sad((
    • milka9612 Re: Daj mi swoje jajeczko 15.02.07, 11:57
      Należy rozpatrzec jeszcze jedną kwestie.Czy dawczyni ma już własne dziecko?Ja
      nie mam.Ciągle walcze już 3 rok.Mnie mówiono również jest pani młoda i
      zdrowa.Nie mam już siły przeżywać kolejnych rozczarowań.w tej chwili nie mając
      własnego dziecka nie oddałabym komórki jajowej innej kobiecie.ale gdybym miała
      wziąć od innej wybrałabym zdecydowanie siostre lub kogoś kogo znam a nie obca osobę.
    • dwiesiostry Re: Daj mi swoje jajeczko 15.02.07, 12:30
      Jak przypuszczałam, im głębiej w temat, tym więcej pytań...
      Generalnie to prosta sprawa: czy dając komórkę jajową siostrze, oddaję swoje
      dziecko, czy komórkę jajową?... Czy mam myśleć o nim, jak o swoim dziecku, czy
      dziecku mojej siostry i mojego szwagra. Równocześnie, jeśli pozostałe
      niewykorzystane zarodki/jajeczka pójdą w świat do adopcji, to oddaję swoje
      dzieci, czy komórki jajowe?
      A gdybyście wykupiły siostrze (przyjaciółce) los na loterii, co byście czuły,
      kiedy ten los wygrałby samochód- że dałyście karteczkę z numerem, czy samochód?...
      Zastanawiam się też, czy powinnam poruszyć temat w rodzinie. Jasne, każdy mówi:
      to twoja decyzja. Ale bądź co bądź dotyczy najbliższej rodziny.

      • tekla12 Re: Daj mi swoje jajeczko 15.02.07, 12:36
        Ty chyba przed wszystkim zadajesz pytanie czy będziesz potrafiła być tylko i
        wyłącznie ciotką dla własnego dziecka. To jest wyłącznie twój problem i nikt go
        nie rozwiąże, bez względu na to ile wpisów będzie zawierał wątek.
          • szklanapulapka2 Re: Daj mi swoje jajeczko 15.02.07, 13:10
            Ktoś napisał tutaj, że nie powinny sie tu wypowiadac osoby, które tej walki nie
            przeszły. Cóż... tak przeglądam ten wątek, mniej więcej znam nicki dziewczyn z
            forum i nie zauważyłam tu nikogo, kto tej walki o dziecko nie przeszedł. Ja (bo
            może o mnie chodzi) mam synka ale po 6 latach zmagania sie z niepłodnością,
            Synka powstałego w wyniku 6 iui. Teraz staram się już prawie 3 lata o drugie
            dziecko. W maju czeka mnie in vitro. Tak więc za mną kilkadziesiąt cykli
            rozczarowań, bólu i łez. Mimo to, moje zdanie jest jedno - nie oddaąłbym swojej
            komórki ani nie byłabym w stanie poprosić o nią w rodzinie.
          • tekla12 Re: Daj mi swoje jajeczko 15.02.07, 13:22
            dwiesiostry napisała:

            > Liczyłam, że na tym forum spotkam osoby, które już to przeżyły.
            > A podjęcie decyzji to w zasadzie zgadywanka: co będzie, jak już będzie.

            Szkoda, że twoja siostra nie próbowała pogadać na jakimś forum zanim obarczyła
            cię takim ciężarem.
            • asiat99 Re: Daj mi swoje jajeczko 15.02.07, 13:36
              Ja oddałam swoje oocyty. Mam nadzieję, że kogos z tego powodu uszczesliwie lub
              już uszczesliwiłam. Nie oczekuje wdziecznosci ani niczego innego. Po prostu
              miałam ich bardzo dużo i postanowiłam sie podzielić. Nie myslę o tym jak o moim
              dziecku i czy zostały już poczętę i maja rodziców. Bo to jest "tylko" komórka.
              Do zaplodnienia potrzebny jest jeszcze plemnik i przyszłą mamę czeka jeszcze 9
              miesiecy ciązy.
              To bedzie jej dziecko,nie moje. Ja o swoje dalej walczę. Gdybym jeszcze raz
              miała sposobnosc podpisania zgody na oddanie komórki moja decyzja byłaby taka
              sama.Pozdrawiam.
              • bulinkaj Re: Daj mi swoje jajeczko 15.02.07, 20:43
                Zgadzam się z Asiat99. Zdecydowaliśmy się z mężem na in vitro, gdyż jest to
                jedyna szansa na nasze dziecko. Za trzy tygodnie pierwsza wizyta. Długa droga
                przed nami. Jeśli będzie taka możliwość, jeśli "wyprodukuję" więcej jajeczek i
                jeśli tylko uda się i zajdę w ciążę, bez problemu oddam swoje jajeczka innej
                kobiecie, która podobnie jak ja pragnie dziecka. Nawet nie było, nawet nie ma
                cienia wątpliwości, że tak postąpimy.
    • dwiesiostry Re: Daj mi swoje jajeczko 15.02.07, 20:15
      Wydaje mi się, że dowiedziałam się, czego chciałam. Dzięki wszystkim wielkie!
      Żałuję tylko, że nie mogłam porozmawiać z kimś, kto by miał takie doświadczenia
      za sobą.
      Mam jeszcze na koniec takie techniczne pytanie. Czy proces pobierania jajeczek i
      w ogóle cała ta wcześniejsza stymulacja może mieć jakiś wpływ na moje ewentualne
      plany prokreacyjne? (w formie naturalnej) Nie wykluczam jeszcze jednego
      dzidziusia za parę lat. Jeżeli pobiorą mi dajmy na to 20 jajek, to będę miała 20
      mniej, ale jak się to ma do jajeczkowania później? Jeśli któraś z Was się
      orientuje, będę wdzięczna za odpowiedź.
      • tekla12 Re: Daj mi swoje jajeczko 15.02.07, 20:40
        dwiesiostry napisała:

        > Jeżeli pobiorą mi dajmy na to 20 jajek, to będę miała 2
        > 0
        > mniej, ale jak się to ma do jajeczkowania później?

        Będziesz miała tyle samo komórek jajowych. Stymulacja polega na aktywizacji
        komórek z puli przeznaczonej na cykl, w którym dokonuje się ich pobranie.
        Ryzykujesz ewentualnym zespołem hiperstymulacji jajników i powikłaniami
        okołozabiegowymi. Pobranie komórek nie będzie miało wpływu na późniejszą płodność.
        • mala745 Re: Daj mi swoje jajeczko 15.02.07, 21:30
          Witam smile O maluszka staram sie juz od 13 lat i powiem tyle, ze bez
          zastanowienia ( gdybym tylko miala na tyle ) oddalabym jajeczka . A nie mowiac
          juz gdyby poprosila o to mnie siostra. I ja tez bym bez zastanowienia wziela
          jajeczko od obcego ( fakt faktem, ze wolalabym od siostry ). Dwie siosty -
          jakakolwiek podejmiesz decyzje wiedz, ze ona bedzie napewno sluszna.
          Brawo !!!!!!!!! Podziwiam Cie!!!!!!!
      • zerozdziwien Re: Daj mi swoje jajeczko 24.04.07, 10:35
        oddałam bez żadnych emocji część swoich jajeczek po stymulacji innej kobiecie
        może jestem nieczuła,ale nie traktowałam tego tak osobiście
        po prostu miałam dużo i mogłam to zrobić
        czasami zastanawiam się tylko czy tamtej kobiecie się udało...

        --
        My Gosia
      • maretina Re: Daj mi swoje jajeczko 15.02.07, 23:02
        historia wzruszajaca.
        niestety nie pokazuje tego co bylo po narodzinach dziecka.czy tez wsszyscy byli
        szczesliwi?
        upieram sie, ze dawczyni powinn byc nieznana.
        --
        Kaczory mają chód nieciekawy, platfusa z natury, dlatego kiwają się na boki.
        Jedzą nieestetycznie. Wystawiają kupry do góry i cedzą błoto.

        czekam na zmianę pogody i rządu!smile
        • dwiesiostry Re: Daj mi swoje jajeczko 16.02.07, 00:01
          Maretina, to opowieść ze strony kliniki zachęcającej potencjalnych pacjentów.
          Trudno, żeby opisali, jak ktoś komuś dał jajeczko, które nie dość, że się nie
          przyjęło, to jeszcze było powodem rozpadu w rodzinie.
          • leli1 Re: Daj mi swoje jajeczko 16.02.07, 13:03
            ja taka propozycje usłyszałam od swojej siostry, kiedy dowiedziała sie o naszych problemach z poczęciem.
            Osobiscie nigdy takiej sytuacji nie rozpatrywałam i nigdy słowem nie wspomniałam o ewentualnej adopcjii oocytu, dlatego tym bardziej mnie to zaskoczyło. W pierwszym odruchu powiedziałam, że absolutnie nie! Nie wyobrazam sobie ze nie zaważyłoby to na naszych wzajemnych stosunkach (widujemy sie z siostra b.czesto). Nawet jesli nic nie wyszłoby z jej strony, jesli ona przyjęłaby ta sytuacje zupełnie naturalnie, to ja źle bym sie z tym czuła.
            Miałabym wrażenie ze to jej dziecko.
            Siostra prosiła abym przemyślała i dopiero dała odpowiedź.
            Przemyslałam, ale odpowiedz byla taka sama.
            Dla mnie byłoby to nie do zniesienia.
            Problem tkwił we mnie, bo nawet jesli to idealne rozwiązanie i siostra sama mi je zaproponowała to po prostu nie byłam, ani dalej nie jestem na to gotowa.
            Wydaje mi się, że dla mnie gdyby sytuacja była odwrotna nie byłoby problemem oddanie wlasnej komórki.........tyle ze jak sie okazuje nie działa to w dwie strony. Oddać tak, ale przyjąć nie.
          • maretina Re: Daj mi swoje jajeczko 16.02.07, 13:28
            wiem. zauwazylam.
            --
            Kaczory mają chód nieciekawy, platfusa z natury, dlatego kiwają się na boki.
            Jedzą nieestetycznie. Wystawiają kupry do góry i cedzą błoto.

            czekam na zmianę pogody i rządu!smile
            • wiktoria33 Re: Daj mi swoje jajeczko 16.02.07, 13:50
              Dyskusja rozgorzala, wiec i ja wypowiem swoje zdanie

              bo po pierwsze walcze juz b dlugo
              po drugie mam siostre
              po trzecie kiedys przy IVF nie bylo zadnego dobrego zarodka do podania i
              stanelam przed podobnym problemem

              Moja siostra jest 9 lat starsza ode mnie (ja mam 34) jest moja powiernica i
              przyjaciolką najszczersza z mozliwych (sama ma kilkunastoletnia corke)
              Razem ze mna cierpiala kiedy nie udalo sie tamto IVF i wiem ze przezywa ze mna
              dalej moje porazki
              Jak dowiedziala sie o problemie (tzn ze byc moze nie jestem
              stanie "wyprodukowac" prawidlowych komorek jajowych powiedziala:
              - Bozem szkoda ze jestem juz taka stara bo bym Ci swoje dala
              i potem:
              a dowiedz sie moze sie da?
              i obie sie poryczalysmy

              Nic z tego nie wyszlo, nie wazne, ale to byla jej reakcja i powiem Wam ze
              zachowalabym sie tak samo.
              Ona wie jak ja cierpie i wie ze chcialabym miec swoje dziecko, dziecko z naszej
              krwi, rodziny.

              Chce jeszcze podkreslic ze : wypowiadam swoje zdanie i dotyczy to mnie i mojego
              emocjonalnego zwiazku z siostra, do niczego nikogo nie namawiam ani nie
              przekonuje bo to bardzo odpowiedzialna i osobista decyzja, pozwolilam sobie
              tylko wyrazic swoje zdanie.

              pozdrawiam








              --
              Nadzieja jest ryzykiem, które trzeba podjąc
    • perelka110 Re: Daj mi swoje jajeczko 24.04.07, 09:16
      Wiem,że to ciężka decyzja. Ja swojej siostrze oddałam bym bez wahania, to nie
      ma znaczenia kto będzie wychowywał dziecko. Pomyśl ile tracimy jajeczek nie
      zapłodnionych podczas każdego okresu i nie zastanawiamy się nad tym, co się
      dzieje. Potraktuj to jak oddanie paru militrów krwi, a nad dalszymi
      konsekwencjami nie powinnaś się zastanawiać i zaprzątać sobie tym głowy, chyba,
      że jesteś zagorzałą katoliczką.
    • finni Re: Daj mi swoje jajeczko 26.04.07, 13:56
      Troche inaczej sie widzi temat, jak sie juz troche w nim siedzi. Po dlugich staranich zmienia sie punkt widzenia.
      Dwiesiostry i inne dziewczyny z takimi dylematami, dziecko z darowanej komorki nie bedzie ani troche waszym dzieckiem smile) Nie ma takiej mozliwosci. Kropka. Ale jesli sa tego typu obawy, to lepiej tego nie robic. Bo zamiast pomoc, zaszkodzicie sobie i innym. To jest komorka, nie dziecko.
      Gdyby byla taka latwosc pozyskiwania jajeczek jak nasienia, nie byloby problemu, bylyby po prostu anonimowe banki komoreksmile Jest inaczej, dlatego pytaja o ewnetualna siostre... Chyba najlepiej anonimowo, ale jesli obydwie strony dojrzaly do takiego daru, nie widze problemu.
      Kilka wypowiedzi naprawde mnie wzruszylo. Widac jaka trezba ciezka droge pokonowyc do macierzynstwa.
      pozdrawiam
      • samanta25 Re: Daj mi swoje jajeczko 26.04.07, 16:07
        finni napisała:

        > Troche inaczej sie widzi temat, jak sie juz troche w nim siedzi. Po dlugich
        sta
        > ranich zmienia sie punkt widzenia.
        > Dwiesiostry i inne dziewczyny z takimi dylematami, dziecko z darowanej
        komorki
        > nie bedzie ani troche waszym dzieckiem smile) Nie ma takiej mozliwosci.

        Może genetycznie nie będzie dzieckiem biorczyni ale fizycznie TAK
        I zgadzam się z kwestią że inaczej się widzi tą sprawę jak kogoś to dotyczy


        ********
        68 cykl starań
        VI/'06 ICSI - c. bioch., XII/'06 -IMSI, III/'07 IMSI - do transferu nie doszło,
        brak komórek sad((
        • alex19811 Jaka to wygląda praktycznie? 29.04.07, 21:35
          Kwestii darowania komórki nie rozstrzygnie się od tak, to każda para musi sama
          podjąć decyzję. Nie ma nic pewnego tak jak w życiu.
          Ale jak już jakaś para zdecyduje się na anonimową dawczynię, jak to praktycznie
          wygląda finansowo?
          Klika lat temu miałem ivf i lekarz zwrócił się o darowanie komórki, zgodziłam
          się, no trochę mieliśmy do przemyślenia... Zabieg ivf miał być dla nas o 3 tyś
          tańszy.
          Ciekawe ile biorą od biorczyni za samo pośrednictwo???
          • samanta25 Re: Jaka to wygląda praktycznie? 01.05.07, 15:37
            alex19811 napisała:

            > Ciekawe ile biorą od biorczyni za samo pośrednictwo???

            Kogo miałaś tutaj na myśli ?? Dawczynię czy klinikę ??
            Jeśli chodzi o kliniki to cena za 1 oocyt jest różna i sięga od 2.500-8000zł co
            jest dla mnie nie do pomyślenia że tak można na tym zarabiać sad(
            Dodatkowo niektóre kliniki osobno sobie doliczają koszty za procedurę ICSI czy
            IVF tłumacząc się tym że media kosztują sad


            ********
            68 cykl starań
            VI/'06 ICSI - c. bioch., XII/'06 -IMSI, III/'07 IMSI - do transferu nie doszło,
            brak komórek sad((
    • misiekxx Re: Daj mi swoje jajeczko 18.05.07, 14:03
      jeszcze jedno: a jeśli dziecko urodzi się chore....i w przypływie żalu siostra
      zacznie Ci wypominać że to może przez Ciebie....nie musi tak być...ale w
      rodzinie wszystko się dziwnie układa
      Sprawa naprawdę trudna -nie sądzę byś do dziecka tak poczętego miała podchodzić
      inaczej niż do siostrzenicy czy siostrzeńca...ono będzie Ci tylko przypominać
      Twój dar, nie będzie Ci bardziej bliskie bo to nie TY je bedziesz czuć 9
      miesięcy w brzusiu a po narodzinach karmić, tulić, usypiać, dbać w zdrowiu i
      chorobie, uczyć życia i świata...................
      ale to tylko moje prywatne zdanie
      POzdrawiam
      --
      Moja Ania ma teraz
      Anusia w Bobasach
      Anusia na Fotoforum

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka