Bądź świadoma i bezpieczna w ciąży! Moja Ciąża z eDziecko.pl

     

dziewczyny po udanym in vitro Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Dziewczyny w Gazecie Wyborczej w dodatku Duży Format ma ukazać
    się artykuł ze zdjęciami na temat: Polskie rodziny in vitro-
    pokażcie się! Chodzi o to żeby pokazać tym co jeszcze nie wiedzą że
    in vitro to nie wymysł szatana a jak najbardziej zwyczajna i częsta
    obecnie rzecz, i że to nic strasznego ani tym bardziej wstydliwego i
    nie trzeba ukrywać przed światem skąd się ma dzieci. Zgłosiło się
    juz kilka rodzin z dziećmi po in vitro- m.in. my- dzisiaj mieliśmy
    sesję zdjęciową....było bardzo fajnie! i Państwu brakuje jeszcze do
    zgrabnego zamknięcia całości jeszcze jednej lub rodzin z
    dzieckiem/dziećmi urodzonym po in vitro lub kobiety która miała
    udane in vitro i jest jeszcze w ciąży. Na pewno są tu takie -
    odezwicie się do Pana Bartosza- zdjęcia i romowa zajmie godzinę,
    dwie a warto to zrobić aby przywrócić normalność w dyskusjach o in
    vitro w naszym kraju.
    mail do Pana Bartosza: bartosz.bobkowski@agora.pl
    i telefon:507095398

    PS. Kiedyś byłam częsta uzytkowniczka tego forum, teraz cieszę się
    dwiema już poltorarocznymi pannami. pozdrawiam wszystkie starające
    się!
    --
    Klara i Lena new!
    Mają już
    Jedna na dwie_blog
    • gratuluję odwagi!!
      B. chciałabym aby w końcu nasze społeczeństwo wynormalniało i nie
      traktowało in vitro jako tematu wstydliwego, albo właśnie jako
      wymysłu szatana.
    • i jeszcze 3 grosze - chciałabym aby kiedyś pisano też o parach po
      nieudanym in vitro... obecnie powstają tylko artykuły, o ile w ogóle
      opisujące radosć z macierzyństwa, przez to wszyscy dookoła myślą, że
      in vitro to jest taka procedura że wkładają Ci zarodek i masz
      dziecko, nikt kto nie jest zaangażowany w temat nie orientuje się
      ile walki i prób wymaga posiadanie dziecka z in vitro...
      • Napewno masz rację ale wątpię aby takie osoby (którym się nie udało)
        chciało pokazać swoje twarze.
        Ja bym nie chciała,może gdybym jednak była w ciąży (albo już z
        dzieckiem).Wiem,nie brzmi to najlepiej ale na dzień dzisiejszy,taka
        jest moja opinia.
        • nie trzeba pokazywać twarzy zawsze...
          chodzi mi gł. o to że w zw. z tym że zawsze pokazuje się
          uśmiechniete rodziny z pięknymi bobaskami to społeczeństwo nie zdaje
          sobie sprawy przez ile cierpienia trzeba przejść by to osiągnąć, że
          to nie jest zwykłe włożenie zarodka i już - a tak myślą...
          ale i tak jestem szczęśliwa że się o tym pisze!
          • właśnie całe sprawa polega w tym wypadku na pokazaniu twarzy- i
            wierzcie ale znaleźć chętne osoby po UDANYM in vitro które nie
            wstydzą się pokazać twarzy nie jest latwe zresztą najlepiej wiedzą o
            tym autorzy artykułu. Często zdarza się że zona chce a mąż nie chce,
            często o tym że w ogole było jakieś in vitro nie wie nikt oprócz
            pary i lekarza. Nie wyobrażam sobie zatem żeby znaleźć chętne do
            pokazania twarzy osoby które przeżyły porażkę. A artykulów
            generalnie o in vitro było całkiem sporo w ostatnich czasach w
            róznych gazetach- inna kwestia to głębokość (a raczej
            powierzchowność) poruszanego tematu.
            A mój apel powtarzam już na forum (choć nie tym) już drugi raz stąd
            wzięło się tam słowo że sesję mieliśmy dzisiaj- naprawdę mieliśmy ją
            w lutym.
            --
            Klara i Lena new!
            Mają już
            Jedna na dwie_blog
            • Fajnie, ze cos takiego powstaje!
              Jestem po udanym ICSI, udanym bo mamy synka, ale jednoczesnie stracilismy
              coreczke (byla to ciaza mnoga, coreczka miala wielowadzie). Lila zmarla zaraz po
              porodzie.
              Smutna jest nasza historia. Z jednej strony chcialabym o tym opowiedziec
              szerzej, powiedziec, ze sa plusy i minusy in vitro, ze tak tez moze sie zdarzyc,
              i trzeba sie z tym liczyc, ale chyba nie jestem jeszcze na to gotowa...
              Ale teraz tez podjelabym decyzje o IVF.
              • Trudno się dziwić, że do tematu podchodzi się z dystansem/wstydem, skoro, przynajmniej teoretycznie jestesmy społeczeństwem w 99% katolickim. A stanowisko Kościoła Katolickiego wobec in vitro jest jednoznaczne. Nie uzywa on tu bynajmniej argumentu "wysmysł szatana".

                pozdrawiam
                • no właśnie teoretycznie...
                  więc na ogół wygląda to tak że para robi in vitro mimo jest
                  katolicaka a potem wstydzi się do tego przyznać właśnie dlatego że
                  jest katolicka? To już chyba obłuda do kwadratu...
                  Absolutnie nie potępiam decyzji katolików o nie podchodzeniu do in
                  vitro bo zabrania tego religia i wcale do tego nie mawiam. Ale
                  jeżeli już ktoś się zdecydował to niech potem ma odwagę się do tego
                  przyznać a nie ukrywać cały fakt z powodu bycia katolikiem...
                  --
                  Klara i Lena new!
                  Mają już
                  Jedna na dwie_blog

                  • zgadzam się. takie zachowanie to hipokryzja. człowiek powinien podejmować świadome decyzje. Teoretycznie może się zdarzyć, że zmienił światopogląd w tym czasie, ale raczej to hikokryzja i tak naprawdę - brak światopoglądu. Nie wyobrażam sobie podjecia tego typu decyzji ze świadomością, że będę sie jej potem wstydzieć.
                    • Myślę, że przesadzacie. Niechęć do mówienia publicznie o własnym in
                      vitro nie musi być ani hipokryzją ani dowodem na odżegnywanie się od
                      tej decyzji ze względu na religię. Może być zwyczajną postawą - to
                      moja sprawa, moja intymność, moje życie.

                      Staram się naturalnie o dziecko od 1,5 roku i doszło już do tego
                      (badania, badania...), że rozważam inseminację. O moich kłopotach
                      nie wie nikt poza mężem. Jeśli zrobimy ins., nikt się o tym nie
                      dowie, ani babcie, ani ciocie, nie mówiąc już o tym, bym sobie
                      zrobiła zdjęcie do gazety. To moja sprawa, moja intymność, moje
                      życie i nikomu nic do tego.

                      Nie jestem hipokrytką, po prostu nie mam zamiaru wystawiać swoich
                      tajemnic na widok publiczny, pod osąd rodziny, sąsiadów czy
                      czytelników, nic nikomu nie jestem winna. Wierząca również nie
                      jestem.
                      --
                      Marta
    • martucha 90 NIC DODAC NIC UJAC w stu procenatch sie z Toba
      zgadzam , jestem po udanym in vitro i nic nikomu do tego. pozdrawiam
      --
      Przez ciernie do gwiazd...
      • martucha, Ty to jednak mądra kobitka jesteśsmile. Zawsze to
        wiedziałamsmile). Ja wierząca co prawda jestem - ale w Boga, nie w
        klechy (choć i w Boga czasem trudno wierzyć - ale "tylko" trudno,
        zwykle sie udaje). Dlatego nie cierpię spowiedzi, i nie zamierzam z
        księżmi dyskustować na temat morlaności moich starań. Już kto jak
        kto, ale oni najmniej mają do tegosmile.
        • Wiadomo że w każdej sprawie można powiedzieć że to moje życie i
          nikomu nic do tego niezależnie czy to in vitro, zmiana pracy czy
          koloru włosów. Ale czasami tak jest że pewne kwestie stają się
          publiczne- decyzje podejmowane przez polityków, urzędników,
          działaczy itp. mają wpływ na zwykłych, szarych i np. niepłodnych
          obywateli. I mimo że ja już jestem po i w zasadzie mogę rzec "mnie
          to nie dotyczy" to w pewnym sensie poprzez ujawnianie się,
          propagowanie, branie udział w takim artykule chcę pomóc tym którzy
          problem mają jeszcze przed sobą. Bo tylko zmiana podejścia do tematu
          in vitro, większa otwartość, chęć dyskusji może spowodować że może a
          nuż za rok, dwa, trzy ktoś mądry w końcu refunduje przynajmniej
          częsciowo koszty zabiegu? leczenie? cokolwiek?
          Jasne że nie każdy jest społecznikiem i nie wszystkie dziewczyny po
          in vitro mają chodzić z kartkami na czole "mam dziecko z in vitro"
          ale jeżeli dla kogoś nie jest to problem to warto pomóc. Ja
          bynajmniej nie robię tego z potrzeby ekshibicjonizmu.
          --
          Klara i Lena new!
          Mają już
          Jedna na dwie_blog
          • Żeby akcja miała sens, musi być formą dostosowana do potrzeb tych,
            którym ma pomóc. A tutaj co się ukaże? Wielkoformatowe wystylizowane
            zdjęcia jakiejś gwiazdy fotografiki w "Dużym Formacie"? Budzenie
            świadomości ludzi? Jakich ludzi - czytelników wyborczej?

            Wiesz, z czym mi się ta akcja kojarzy? Z innymi akcjami tego typu,
            koszulki "nie płakałem po papieżu", "miałam aborcję" czy "jestem
            dziewicą" - niczym poza odwagą się nie charkteryzują. I guzik po
            nich zostaje.

            Albo z tymi całymi feministkami walczącymi niby o kobiety, Szczuka,
            Dunin, Środa, Graff. Tak, tak, potrafię je wymienić, bo jestem z
            wielkiego miasta, wykształcona, wiem co to antykoncepcja itd. Jeśli
            chodzi o mnie, to te panie nie muszą walczyć dla mnie ani o prawo do
            antykoncepcji, ani o prawo do aborcji, ani o godne zarobki, ani żeby
            mnie mąż nie bił czy szef nie molestował. Świetnie sobie radzę z
            wszystkim sama - pierwsze antyki sobie kupiłam, jak jeszcze byłam
            dziewicą, w niechcianą ciążę nigdy nie zaszłam, zarabiam godnie,
            nikt mnie nie bije i nie molestuje. A kobiety, które by potrzebowały
            w tych kwestiach pomocy, nie mają bladego pojęcia, kim jest Szczuka
            i spółka (był na ten temat artykuł w "Wysokich Obcasach", myślały że
            Kinga Dunin to postać z serialu). Mniejsza, że one nie mają pojęcia
            - Szczuka i spółka nie mają pojęcia o paniach z Biedronki czy
            zapadłej wsi. Niby walczą o kobiety, ale nie wiedzą tak naprawdę, o
            co im chodzi, bo wątpię, by ich obchodziły babki ze wsi.
            Pzypuszczam, że ich przekaz trafia do takich jak ja - a ja ich nie
            potrzebuję.

            Z tym wszystkim właśnie kojarzy mi się ta akcja, o której piszesz
            agiq:

            > Dziewczyny w Gazecie Wyborczej w dodatku Duży Format ma ukazać
            > się artykuł ze zdjęciami na temat: Polskie rodziny in vitro-
            > pokażcie się!

            Będą piękne zdjęcia i guzik z tego!!! Obejrzą je takie jak ja,
            ewentualnie ludzie interesujący się fotografią. Przerost formy nad
            treścią i zero skuteczności.
            --
            Marta
            • > Dziewczyny w Gazecie Wyborczej w dodatku Duży Format ma ukazać
              > się artykuł ze zdjęciami na temat: Polskie rodziny in vitro-
              > pokażcie się!

              tere fere!


              PS Dzięki pułapko. Szczerze mówiąc, zdawało mi się, że jesteś na
              mnie obrażona, tylko nie wiedziałam za co, uważasz, że głupio Ci
              odpisałam na tego prywatnego maila w okolicach Gwiazdki czy co?
              --
              Marta
              • Martuś, no coś ty!!!!!!!!!! smile)) bez Ciebie bym nie przegryzła tego
                całego problemu w okolicach Bożego Narodzeniasmile. Nie jestem na
                Ciebie obrażona, broń Boże! Na szczęście z "tamtą" sprawą już jest
                ok. bo, dzięki Tobie, wiem już jak postepować z pewnymi osobami.
                Jest dobrze i mam andzieję, że tak juz zostaniesmile.
            • martucha90 napisała:

              > Żeby akcja miała sens.....

              milczenie jest złotem




            • Tylko pomiędzy Tobą, innymi wykształconymi i radzącymi sobie
              świetnie samemu ze wszystkim kobiet a nie mającymi pojęcia o
              Wysokich Obcasach babciach ze wsi jest cała reszta czyli zwykla
              przeciętność. I być może 1 czy 10 kobiet z nich dowie się że może
              warto się leczyć, że może nie wszystko stracone, że może i ona
              kiedyś będzie miała dziecko i może takie straszne i trudne dla niej
              dotychczas słowa- in vitro staną się zrozumiałe?
              Wszystkich ludzi na świecie żadna akcja i żadne aktywistki nie
              zbawią ale akcja ma sens nawet wtedy gdy pomoże jednostce.

              --
              Klara i Lena new!
              Mają już
              Jedna na dwie_blog
              • > I być może 1 czy 10 kobiet z nich dowie się że może
                > warto się leczyć, że może nie wszystko stracone, że może i ona
                > kiedyś będzie miała dziecko i może takie straszne i trudne dla
                > niej dotychczas słowa- in vitro staną się zrozumiałe?

                Po pięknie wystylizowanych zdjęciach w Wielkim Formacie się dowie,
                aha. Naprawdę w to wierzysz.

                > Wszystkich ludzi na świecie żadna akcja i żadne aktywistki nie
                > zbawią ale akcja ma sens nawet wtedy gdy pomoże jednostce.

                Taka ogólnopolska gazeta to mogłaby zdziałać bardzo wiele i bardzo
                realnie, a tak, cała para idzie w piękne zdjęcia i ideologiczne
                hasła. A potem zawsze można górnolotnie i łzawo powiedzieć "jeśli
                pomogliśmy choć jednej zagubionej duszyczce...". Mało ambitne cele -
                marne efekty.

                IMHO oczywiście wink
                --
                Marta
                • każdy robi to co umie- fotograf akurat zdjęcia...
                  ja uświadamiam w inny sposób ale to nie ten temat...
                  --
                  Klara i Lena new!
                  Mają już
                  Jedna na dwie_blog

                • > > I być może 1 czy 10 kobiet z nich dowie się że może
                  > > warto się leczyć, że może nie wszystko stracone, że może i ona
                  > > kiedyś będzie miała dziecko i może takie straszne i trudne dla
                  > > niej dotychczas słowa- in vitro staną się zrozumiałe?
                  >

                  a być może gdyby pokazać to wszystko REALNIE - czyli ukazać ludziom
                  zwykłe statystyki, bez zdjęć w dużym formacie, to 1 na 10 par
                  zreflektowałaby się, zanim wzięłaby pożyczkę na 2 lata i sprzedała
                  działkę - tak jak my to zrobiliśmy. Bo, niestety, in vitro to tylko
                  25-30% szans, a i to w różnych klinikach różnie bywa, czasem nawet
                  tej "normy" nie udaje sie osiagnąć. Po co więc mamić ludzi, jakie to
                  skuteczne??? Ja np. , nawet gdyby in vitro się powiodło, byłabym
                  bardzo ostrożna w występowaniu jako "przedstawiciel" rodzin po
                  udanym ivf. I wcale nie dlatego, ze bym sie wstydziła (czego???
                  moich wydanych ciężko zarobionych i wziętych na kredyt kilkunastu
                  tysiecy zł.????). Po prostu wiem, jakie to trudne, żeby sie udało.
                  Wiem, ilu parom sie nie udaje i byłabym bardzo ostrożna w namawianiu
                  innych do korzystania z tego sposobu leczenia, jako "jedynie pewnego
                  i przynoszącego wspaniałe rezultaty".

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.