Dodaj do ulubionych

Laparoskopia- pomóżcie-co i jak?

26.11.08, 21:27
Witajcie, od ponad roku staram się zajść w ciążę. Mam PCOS i jestem odporna na
leki. Najprawdopodobniej czeka mnie laparoskopia. Wiem na czym polega ten
zabieg, ale może któraś z Was zechciałaby się podzielić doświadczeniami z tego
zabiegu? Co powinnam ze sobą zabrać, ile czasu spędza się w szpitalu, a ile
dochodzi się do siebie w domu? Może macie jakieś złote rady? W sumie na to liczęwink

Dziękuję i pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • 27.11.08, 14:12
    Hej, ja miałam laparo w czerwcu. Bałam się jak diabli, ale, jak się
    okazało, nie taki diabeł straszny...
    Najbardzie strasujące są przygotowania: lewatywa, cewnik,
    widmo "uroczej" szpitalnej koszulki itd. W praktyce nie jest tak źle
    i lepiej przed zabiegiem nie szukać info w necie, bo ja się
    naczytałam medycznych szczegółów i niepotrzebnie się stresowałam.

    Ale do rzeczy: w szpitalu jest się góra 2 dni po zabiegu. Warto
    wziąć jakiś szlafrok, kapcie, podpaski (koniecznie, bo potem trochę
    się plami), coś dla zabicia czasu smile Rano przed zabiegiem
    dostałam "cudowną" tabletkę, po której mialam lekki odjazd, całkiem
    przyjemny smile. Na sali operacyjnej bardzo szybko urwał mi się film i
    obudziłam się już na sali pooperacyjnej. Rurka intubacyjna była już
    wyjęta i tylko czułam lekkie odrętwienie w gardle. Szwy faktycznie
    ciągnęły, ale do wytrzymania - odbyło się bez żadnych leków
    przeciwbólowych i atrakcji typu mdłosci.
    Następnego dnia wyjęli mi cewnik, mogłam już wstać (pierwsze kroki
    nie są latwe), zjeść pierwszy od zabiegu posiłek i napić się
    herbaty... Poczułam się od razu lepiej, jak umyłam głowę i się
    odświeżyłam... smile Następnego dnia byłam już w domu.
    6. dnia po zabiegu mialam wyjęte szwy.
    Przez jakiś tydzień jeszcze pobolewały mnie miejsca po cięciach i
    szybko się męczyłam, potem to już tylko odzyskiwanie formy, po 3
    tygodniach już zapomnialam o zabiegu, teraz już nawet ślad nie
    został.
    U mnie laparo nie pomogło, jak na razie, Tobie życzę sukcesu i
    postaraj się nie stresować. W razie pytań, służę pomocą. smile
    Pozdrawiam!
    --
    "Optymizm to wynik niedoboru informacji; pesymizm - ich nadmiaru..."
  • 27.11.08, 17:48
    lady irys bardzo dziękuję za twoje rady .poniewarz też jestem przed
    laparoskopią i też mam pewne obawy,ale je troszkę rozwiałś i
    dziękuję .A mam do ciebie 2 pytania ile po laparoskopi już mogliście
    się starac o dziecko.I czy są jakies odpowiednie dni cyklu na
    przeprowadzenie zabiegu bo wiem że po miesiączce,ale czy najlepsza
    jest pierwsza czy druga faza cyklu?Dziękuje i pozdrawiam cieplutko.
    I życzę 2 kreseczek;***
  • 27.11.08, 18:44
    Jeśli chodzi o seks, to nie wytrzymaliśmy i już tydzień po zabiegu
    kochaliśmy się "na jeża"... czyli baaardzo ostrożnie. wink W tym
    cyklu, w którym był zabieg ponoć nie ma szans, ale dostaliśmy
    pozwolenie już od następnego. U mnie zabieg wypadł mniej więcej w
    połowie cyklu, ale lekarz nie wspominał mi o żadnych "właściwych"
    momentach w cyklu, poza tym, że oczywiście po miesiączce.
    Pozdrawiam również i oby Twoje życzenie II kreseczek się ziściło...
    Byłby cudowny prezent gwiazdkowy... smile
    --
    "Jeszcze w zielone gramy, chęć życia nam nie zbrzydła
    Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła..."
  • 27.11.08, 18:50
    ...zapomniałabym: cewnik może sprzyjać zapaleniu pęcherza, niestety.
    Ja profilaktycznie zażyłam taki specjalny antybiotyk przepisany
    przez lekarza: MONURAL (proszek w saszetce, do rozpuszczenia,
    jednorazowo). Konsultowałam to przed zabiegiem i nie bylo
    przeciwskazań. Dla mnie to było ważne, bo niestety często łapię
    takie infekcje.
    Życzę powodzenia!
    --
    "Jeszcze w zielone gramy, chęć życia nam nie zbrzydła
    Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła..."
  • 27.11.08, 19:32
    Dzięki.
    Ja w sumie się cieszę że ta laparoskopia będzie bo też staramy się
    1,5 roku bez skutecznie .I dowiedziałam się że mam PCO.Lekarz
    pocieszył że medycyna ma teraz duże możliwości I laparoskopia jest w
    wielu przypadkach bardzo skuteczna są pary że bardzo szybko
    zaskakują a są pary że jeszcze troszkę muszą sie postarać ,ale
    skuteczność jest wysoka.Tak więc cieszę się bo jest to duży krok w
    osiągnięciu naszego upragninego celu.Pozdrawiam i czekam na radosną
    wiadomość lady irys .Powodzenia dla wszystkich dziewczyn z forum wink))
  • 27.11.08, 21:38
    ja miałam laparo na początku października, w szpitalu byłam od dnia
    poprzedzającego do dwoch dni po zabiegu.
    miałam w sumie 3 lewatywy - dzień przed rano i wieczorem i w dzien
    zabiegu rano. przed samym zabiegiem dostałam glupiego jasia,
    podlączyli cewnik i powieźli na salę. nie wiem kiedy odplynęlam,
    obudzilam sie w dobrej formie, caly dzień przeleżalam i nie moglam
    pić, ew. moczyć usta (przydaje się mala butelka wody mineralnej
    butelka z dziubkiem), następnego dnia zdjęli cewnik i pozwolili
    wstawać, bylam trochę obolala, szwy ciągnęly, moglam pić, nie moglam
    jeść. i następnego dnia wyszlam. po tygodniu doszlam do siebie
    calkowicie.
    zabrać podstawowe rzeczy: szlafrok, kapcie, coś do czytania, kilka
    koszul - ja mialam piżamę i dwie koszule i na te kilka dni to nie
    bylo zbyt wiele, polecam radyjko w sluchawkach, przydaje się
    zwlaszcza dnia kiedy lezysz po zabiegu.
    ogólnie to nic strasznego, da się przeżyć smile
    u nas seks byl już po tygodniu, a starania póki co bez efektu.
  • 27.11.08, 22:17
    Bardzo Wam Dziewczyny dziękuję za odzew i radywink. Grunt to pewnie za dużo nie
    myśleć, tylko się poddać zabiegowi. Martwi mnie jednak to, że żadnej z Was po
    tym zabiegu się jeszcze nie udało zajśćsad Mocno trzymam kciuki za Wasze
    starania i życzę jak najszybszego efektu w postaci Małego Brzdąca.wink
  • 29.11.08, 22:18
    Przyjęto mnie 12 listopada do szpitala a zabieg mialam po 5
    dniach,czyli 17-ego,natomiast 19- stego wypisano mnie do domu
  • 29.11.08, 22:21
    A jesli chodzi o to co dalej to na drugi dzien strasznie bola
    miesnie,bolaly takze po powrocie do domu 3-4 dni.nie moglam sie
    nawet przekrecac z boku na bok,sa trudnosci z wstawaniem i chodzilam
    skulona,ale to juz minelo i teraz czuje sie dobrze i radze nie
    podnosic ciezkich rzeczy
  • 30.11.08, 15:13
    Zatem powinnam sobie zarezerwować jakieś dwa tygodnie wycięte z życiorysu?
  • 02.12.08, 14:14
    Myślę, że to sprawa dość indywidualna, ja po tygodniu nie odczuwałam
    już żadnego bólu, tylko jeszcze kondycja mocno mi szwankowała.
    --
    Nadziejo, puchu marny...
  • 02.12.08, 14:27
    Cześć dziewczyny! Jestem chora na endometrize. Staramy się z mężem o dzidziusia
    ale jak narazie nie mamy szczęścia. Mój ginekolog mówił mi o laparoskopii,ale
    podobno ten zabieg jest dla mnie niebezpieczny ponieważ jestem po dwóch
    operacjach i mogłyby mi się zrobić zrosty na innych narządach wewnętrznych. nie
    wiem czy zdecydować sie na niego. Czy któraś z was przeszła laparoskopie w
    takiej sytuacji jak ja?? Proszę o pomoc...
  • 07.06.09, 18:31
    Czy bede czula się na tyle dobrze żeby ogarnąć wszystkie
    pózniejsze obowiazki i ladnie wygladać ?. Chiałabym to już miec z
    glowy , bo wreszcie po roku mam posiew ok. Slub jest tylko
    cywilny . Ale moze przesunę ten zabieg ?
  • 09.12.08, 21:24
    Mam pytania czy wskazana jest laparoskopia przed in vitro.Mam torbiel czekoladową na jajniku,jeden lekarz (Poznan) twierdzi ,że jest konieczna, drugi(Invimed W-wa)twierzi że lepiej nie naruszać zmian endometrialnych.
  • 09.12.08, 21:35
    Z tego co wiem to jest konieczna i to jak najszybciej.Moja kolezanka
    miała torbiel czekoladowa na jajniku to musieli jej wyciąć
    jajnik ,także nie zwlekaj bo może byc jeszcze gorzej.
  • 10.12.08, 05:58
    Agiser,
    Ja robilam laparoskopie w szpitalu Gigant w Bialymstoku u Dr. Szamatowicza, 2
    stycznia 2008.
    Bardzo sprawnie poszlo i nic nie bolalo. Mozesz byc spokojna.
    Nie dali mi tez cewnika, co mnie bardzo ucieszylo.
    Do szpitala poszlam na 2 noce. Jedna przed zabiegiem, jedna po.
    Przed szpitalem dobrze sie ogolic tam na dole smile bo inaczej siostra oddzialowa
    pewnie to zrobi, jak to bylo w moim przypadku. Zaproponowali mi na noc Relanium
    zebym sie zrelaksowala.
    Rano trzeba byc na czczo; przyjechali po mnie, dali kroploweczke, a potem
    "odlecialam" i obudzili mnie juz po zabiegu.
    Mialam chyba 2 naciecia zrobione, 1 przez pepek, 1 tuz nad wzgorkiem lonowym.
    Dzisiaj sladu nie ma po obu.
    Jak sie obudzilam to potem znowu poszlam spac i fajnie mi sie spalo przez reszte
    dnia smile
    Dawali mi rozne kroplowki, zebym sie nie odwodnila itp.
    Chcialo mi sie pic ale nie mozna pic w 1-szej dobie bo mozesz miec wymioty.
    Na drugi dzien dostalam normalne sniadanie (chleb z dzemem po dobowej glodowce
    smakuje jak niebo smile ) i wypis ze szpitala.
    Posiedzialam ten caly dzien w domku w lozeczku a na trzeci dzien juz normalnie
    chodzilam, tylko uwazalam, aby nic nie podnosic, itp.
    6 dni po zabiegu mialam zdjete szwy i wylecialam do USA.
    Ogolnie podsumowujac, mimo, iz nieco sie obawialam panstwowego szpitala, opieka
    byla fantastyczna (mimo, iz akurat mieli na oddziale remont), zabieg zrobiony
    profesjonalnie i gojenie bylo bardzo szybkie. Wiec sie nie martw. Popytaj sie o
    rozne placowki, gdzie jak robia, i wybierz taka, gdzie bedziesz sie czula
    komfortowo.
    Ja polecam Ci Gigant w Bialymstoku. Siostry na oddziale maja niezle gadane, sa
    twarde baby ale niesamowicie profesjonalne i dobre kobiety. No i super hirurdzy.
    Aha, z domu wez standardowo: pizame (potem Cie przebiora w koszulke), szlafrok,
    recznik, przybory toaletowe, wode i cos do przegryzienia na 1-szy wieczor, cos
    do czytania, i cokolwiek innego przyniesie Ci komfort.
    Pozdrawiam i zycze abys juz wkrotce zostala mama!
  • 10.12.08, 23:55
    Dziękuję Ci bardzo olsza7. Cewnik to jest moja trauma...dlatego dobrze słyszeć,
    że jest opcja bez niegowink. Mam już termin laparo na II połowę stycznia. Dzisiaj
    mój 1dccrying i to ostatni cykl przed laparoskopią (z moją 35 dniową długością
    cykli) ostatnia szansa na brak zabiegu jak się uda. Trzymajcie Dziewczynki
    kciuki i dziękuję Wam za wsparcie.
    Do usłyszenia.
  • 11.12.08, 10:24
    Agiser jesteśmy w podobnej sytuacji.Ja mam termin laparoskopi na 12
    stycznia i też czekam z niecierpliwością ,bo najgorsze to czekanie i
    myślenie.Jedno pocieszenie że może pomoże...i będziemy się cieszyć
    macieżyństwem.Pozdrawiam i POWODZENIAwink))

    Dziewczyny dzięki za wszystkie radysmile
  • 14.12.08, 20:21
    Hej Agiser i Mysiunia77!! Ja tez mam laparoskopie w polowie stycznia. Dzieki
    temu forum pare przydatnych rzeczy sie dowiedzialam. Boje sie troche ale trzeba
    sprobowac. Gra jest warta swieczki smile
    Pozdrawiam i trzymam za nas kciuki!!!
  • 14.12.08, 20:36
    Hej whitemakutawink))
    Nowy rok ,styczeń nowe nadzieje dla nas wszystkich.
    Miejmy nadzieję że się wszystko ułoży po naszej myśliwink
    Wiadomo jakiś mały strach zawsze jest,ale to prawda wydaje się że
    można więcej zyskać niż stracić.Powodzenia i pozdrawiam.
  • 11.12.08, 15:14
    Nie ma za co. Bądź spokojna, wszystko pójdzie sprawnie.
    Aha, jeszcze jeden trick na wypdek, gdyby chcieli dać ci cewnik: jak będą Ci go
    wprowadzać to rób długi, głęboki wydech, wtedy całe ciało się rozluźni i
    wszystko łatwo pójdzie smile Ja tak robię w różnych sytuacjach, typu badanie gin,
    cytologia, HSG i zawsze pomaga smile
  • 12.12.08, 15:07
    mysiunia77 w taki razie idziemy łeb w łebwink odzywaj się koniecznie.
    Bądźmy dobrej myśli.
    Olsza - ja już ćwiczę wydechywink - tak w razie czego.
  • 12.12.08, 17:15
    Kochana agiser w tej laparoskopi moja nadzieja,ale też niechcę sobie
    dużo obiecywać.Bądzmy dobrej myśliwink))
  • 19.12.08, 16:13
    Witaj! dwa lata temu mialam robiona laparoskopie, balam sie bo tez
    nie wiedzialam co mnie czeka,ale strach ma wielkie oczy. W szpitalu
    spedzilam 5 dni, o trzecg dniach pobytu odbyl sie zabieg, po dwoch
    dniach od zabiegu wyszlam do domu. czy bolało?...troche tak, ale
    dziwne zeby bylo inaczej. Po tygodniu od zabiegu byłam juz na
    chodzie, wrociłam do pracy i jakby nigdy nic,blizny byly malutkie, a
    teraz sa w ogole niewidoczne, wiec głowa do gory, bedzie dobrze
  • 20.12.08, 19:22
    Dziękuję Wam Dziewczyny za wsparcie! Oby to wszystko nie poszło na marne.
    Szczególnie na Święta życzę Wam wiary i wytrwałości w dążeniu do upragnionego
    Małego Celu.wink
  • 27.12.08, 22:14
    Mój lekarz zaproponował mi laparoskopię diagnostyczną jeśli przez kolejne 3
    miesiące nie uda mi się zajść w ciążę. Czy ktoś może mi powiedzieć na czym to
    polega?
  • 27.12.08, 22:46
    niwa, a mialas HSG?
    O laparoskopii jest ten cały watek i setki innych, wystarczy
    poszukac. Tez mialam laparoskopie zwiadowczą. Razem 3 dni w
    szpitalu. Pierwszego - kilka badan i post, nastepnego dnia okolo 11-
    zabieg. Kładziesz sie na stole i zasypiasz. Budzisz sie po fakcie,
    troche lezysz, boli troche podbrzusze i ramiona, ale po kilku
    godzinach mozesz juz chodzic. Nastepnego dnia albo 2 dni pozniej -
    wypisują. Malenkie blizny w pachwinie i pepku szybko znikają.
    --
    http://img231.imageshack.us/img231/1266/repasn6.gif
  • 28.12.08, 14:52
    Tak miałam robione HSG cztery lata temu, jajowody były drożne ale do tej pory
    nie udało mi się zajść w ciążę. Teraz lekarz nie wspominał nic o powtarzaniu
    badania. Mam nadzieję że nie będę musiała przechodzić tej laparoskopii, że leki
    które teraz biorę pomogą. Pozdrawiam.
  • 28.12.08, 19:16
    A jakie bierzesz leki? I czy masz monitoring?
    --
    http://img231.imageshack.us/img231/1266/repasn6.gif
  • 22.01.09, 17:37
    Cześć Dziewczyny, ja już po laparo. Miałam zabieg we wtorek, a dzisiaj już na
    chodziewink. Dziękuję Wam raz jeszcze za rady- przydały się. Teraz mam tylko
    nadzieję, że zabieg da efekty! Dla bardziej zainteresowanych zabieg miałam na
    Klinicznej w Gdańsku: kompetentny i bardzo miły personel. Pozdrawiam Was gorąco!
  • 22.01.09, 17:56
    Wracaj szybko do formy i bierz się do roboty! wink Owocnych starań
    życzę! Trzymaj się ciepło!
    --
    "Jeszcze w zielone gramy, chęć życia nam nie zbrzydła
    Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła..."
  • 06.02.09, 19:20
    Witajcie. Jestem przed zabiegiem laparoskopii i właśnie się
    zorientowałam,że tydzien po zabiegu mam zaplanowany wyjazd -
    wycieczkę, zastanawiam się czy to nie bedzie za krótki czas po
    zabiegu na taka wycieczkę? Pewnie zadaje głupie pytanie, bo tydzień
    to bardzo mało czasu.
  • 06.02.09, 19:34
    Hej Sylwia !
    Ja tydzień po laparoskopii wróciłam do pracy bo już mnie nosiło tak więc było ok
    tydzień po laparo masz ściągnięcie szwów i trzeba jeszcze trochę uważać.Ale jak
    ściągną to ranki fajnie się goją.I troszkę brzuch jest nabrzmiały ,ale z czasem
    schodzi.Ale powinno być ok !!!
    Pozdrawiam wink
  • 10.02.09, 18:26
    agiser, napisz coś więcej, bo ja tam będę lada dzień.
  • 10.02.09, 23:39
    Cześć Lilith, co chciałabyś wiedzieć dokładnie- chętnie odpowiem.
    Byłam miło zaskoczona opieką i uprzejmością personelu. Pierwszy raz w zyciu
    byłam w szpitalu, więc to potęgowało mój strach- ale nie taki diabeł strasznywink.
    Tak jak pisałam wcześniej, moją traumą był cewnik, ale przez głupiego jasia
    jakoś tego nie przeżywałam. Ranki po zabiegu goją się dobrze, a po dobie już
    można wstawać. pozdrawiam Cię gorąco i na pewno będziesz w dobrych rękach,
    ludzie zjeżdżają się do Gdańska z całej Polski.
  • 11.02.09, 10:40
    Szczerze mówiąc nie bardzo wiem o co mam zapytać smile Strach ma wielkie oczy - i
    ciągle zagląda w moje wink Rozumiem, że głupi jaś jest wstępem do znieczulenia
    ogólnego. Jak po nim się czułaś, czy konieczne było leżenie plackiem (nie znoszę
    leżeć na plecach wink Czy konieczna jest wcześniejsza "zabawa" maszynką, czy
    lepiej to zrobić w domu? Czy po zabiegu leży się w normalnej sali, czy w
    pooperacyjnej? I jeszcze jedno - poradź, co zabrać ze sobą. Na razie tyle pytań.
    Z góry dzięki za zainteresowanie i pocieszanie wink
  • 11.02.09, 14:50
    No to zacznę od początkuwink
    Pierwszy dzień:
    Przyjmują Cię rano i prowadzą do sali, na której leżą pacjentki,
    któe mają dopiero mieć operację. Ponieważ wypisy są od 14:00, to
    siedzisz i grzecznie czekasz na zwolnienie łóżkawink, ale w tym czasie
    zafunduja Ci tyle badań, że będziesz miała co robić - żadne nie
    boli, wiec nie ma się czego bać: anastezjolog, ginekolog,
    internista, pobrani krwi, RTG itp. W między czasie dowiadujesz się
    kiedy będzie zabieg. Ja miałam 2-go dnia o 9:00, dlatego już
    pierwszego dnia wieczorem nie mogłam nic jeść. Acha weź sobie jakiś
    jogurcik itp - cos lekkiego, bo jak pierwszego dnia ciągają Cię na
    badania to można łatwo ominąc obiadekwink. Wieczorem przed zabiegiem
    robią lewatywę - tez się tego obawiałam, ale naprawde do przezycia i
    dla Twojego dobra.
    Dzień drugi:
    Kolejna lewatywa o 5 rano. OK 8:00 zastrzyk - głupi jaś, po którym
    czujesz się rozluźniona, ale świadoma. Przed samym zabiegiem wiozą
    Cię na łóżku do salki, gdzie nakładają czepek i ściągasz koszulę
    (WEŹ KONIECZNIE koszulę, nie piżamę - uwiera w szwy i jest
    utrudniony dostę do ewentualnego badania lekarskiego)i zakładają
    cewnik, przykrywają prześcieradełkiem i wiozą na salę operacyjną.
    Tam szybciutko podają Ci dożylnie narkozę i odlatujesz nawet nie
    wiesz kiedywink. Przed zabiegiem trzeba się ogolić, bo zrobi to pani
    pielęgniarkawink. Po zabiegu leżysz dobę - czyli w moim przypadku do
    środy do godz. 11:00 na sali pooperacyjnej. W razie czego podają
    leki przeciwbólowe i nasenne, a dzięki cewnikowi nie musisz wstawać
    do toalety. Reakcją na narkozę jest oddanie "trucizny" przez
    organizm - stąd też przy łóżeczku znajdziesz szpitalną nerkę- jakby
    Ci się niedobrze zrobiło. Po narkozie jest też strasznie zmino- mnie
    przykryli dwoma kołdrami i kocemwink.

    Połowa dnia trzeciego i czwarty leżysz w normalnej sali.

    Co zabrać: wszystko to o czym dziewczyny pisały wyżej, ale dodatkowo
    też chusteczki do higieny intymnej i podpaski. Po zabiegu trochę
    krwawisz, a mozliwości kąpieli w osłabionym stanie, są ograniczone.
    To tyle chyba- się rozpisałamwink. Powodzonka i daj znać jak poszłosmile
    Trzymam kciuki
  • 11.02.09, 19:21
    Hej, ja tez się szykuje do laparo, mam mieć nakłuwanie no i jest
    duże prawdopodobieństwo endometriozy. Jak was poczytałam to się z
    deka przeraziłam, lewatywa, cewnik, o matko, jak ja to przeżyję?
  • 11.02.09, 19:54
    Witajcie, ja też będę miała w kwietniu laparoskopię. Może któraś z
    was miała robioną w Krakowie na Ujastku i opowie mi jak to tam
    wygląda?
    A jak u Was z Maleństwem? Udało się po laparo?
    --
    Aniołek *01.2008
  • 11.02.09, 21:56
    Balbina, ja też się obawiałam, ale nie myśl o tym za dużo. Poza tym nie będziesz
    w szpitalu jedna - wszystkich wokół będzie to dotyczyło.wink a to dodaje odwagi.
  • 12.02.09, 16:35
    Dzięki serdeczne za wyczerpującą odpowiedź smile
    Strach już nieco mniejszy, choć dalej zastanawiam się, jak ja to przeżyję uncertain
    Trzymaj mocno kciuki!
  • 12.02.09, 17:13
    agiser dzieki za słowa otuchy ale sama wiesz jak to jest przed. Ja
    bedę miała laparo za ok 3 tygodnie. Czy któras z dziewczyn może
    miała laparo w Rykach w niepublicznym?
  • 12.02.09, 22:50
    Dziewczyny trzymam za Was kciuki bardzo mocnosmileLilith - już ci wydeptałam
    ścieżki, więc będzie prościejwink.
  • 19.02.09, 09:11
    No i jestem po. Szpital AM w Gdańsku.
    Dla tych, które czkają - da się przeżyć. Fakt, do najmilszych wspomnień to nie
    należy, ale nie było tak źle.
    Agiser dokładnie wszystko opisała, więc nie będę powtarzać. Dodam tylko kilka
    spraw. Na sali operacyjnej jest strasznie zimno - dobrze że nie zdjęłam skarpet,
    bo bym zamarzła wink Myślałam, że to całe wyskakiwanie z piżamki będzie traumą,
    ale głupi jaś zobojętnia doskonale na poczucie wstydu - chyba nawet nie myślałam
    o tym, że nic na sobie nie mam. Kiedy już byłam na sali operacyjnej i
    anestezjolog mi przyłożył maseczkę ze słowami, że to tlen i mam głęboko
    oddychać, to w pierwszej chwili myślałam, że coś zrobił nie tak, bo oddychałam i
    oddychałam, a wcale nie zachciewało mi się spać. I nawet nie wiem kiedy -
    odpłynęłam. Po zabiegu na pooperacyjnej też było mi zimno - myślę że to
    wychłodzenie. Ja już wstawałam tego samego dnia wieczorem i dreptałam po sali.
    Szwy nie bolą, bardziej drażni kłucie ich końcówek i ciągnięcie. Trochę w środku
    ćmi mały ból, ale jak tam grzebią, to nie ma się co dziwić wink a to też tylko jak
    mocniej napinam mięśnie. Bolał mnie bok, ale to podobno czasem się zdarza i po 2
    dniach przeszło.
    W sumie strach miał wielkie oczy. A jak człowiek napatrzy się na oddziale, co
    inne kobiety znoszą - to laparo wydaje się zabiegiem kosmetycznym. Poza tym
    kobietki na oddziale - silne wspólnym problemem - tworzyły świetną atmosferę,
    żeby tylko zapomnieć, gdzie są. I faktycznie często zapominałam.
    Opieka też super, lekarze widać, że kompetentni, spokojnie odpowiadają na
    pytania i tłumaczą wszystko dokładnie. Masa kobiet spoza trójmiasta przyjeżdża
    do tego szpitala, bo opinia o nim jest świetna. Pielęgniarki też dobre.
    Nie bójcie się. Przetarłyśmy wam szlak wink Będzie dobrze!
  • 22.02.09, 08:29
    Witam Was dziewczyny.Mam problem.Operacje miałam zaplanowaną na
    kwiecien,a że jak pisałam tydzien po niej mialabym wyjazd, wiec
    poszłam do innego szpitala zapytac o inny termin,wczesniejszy. Udało
    sie, 26 marca-zabieg. Ale właśnie. Okres dostałam teraz w lutym
    dopiero wczoraj wieczorem(21), a że luty ma 28 dni to w marcu okres
    dostałabym 23go,więc 26 jeszcze miałabym okres, a z tego co wiem,
    tzreba byc po. Mam plana aby wziąć tabletki antykoncepcyje, wtedy
    okres dostne szybciej. Ale własnie, czy mozna przed takim zabiegiem
    brac hormony? Dziękuję za odp. Pozdrawiam.
  • 22.02.09, 11:53
    Z pewnością okresu mieć nie możesz, bo po zabiegu wpuszczają kontrast, żeby
    sprawdzić, czy udrożnili, czy też nie. Okres jest przeciwskazaniem do zabiegu.
    Mnie pytali o leki, ale niektóre z nich kazali przed zabiegiem odstawić. Lepiej
    podejdź do swojego gina i się zapytaj, a jeszcze lepiej zadzwoń do szpitala - bo
    czasem informacje nie są takie same z tych 2 miejsc.
  • 22.02.09, 22:37
    Lilith, cieszę się, że już jesteś po, a najważniejsze, że się dobrze czujesz.
    Teraz to trzymam kciuki za udane starankawink
    Syla, jeżeli chodzi o okres to miałam mieć podobną sytuację- dają Ci wówczas
    przepustkę ze szpitala i jak Ci się skończy to wracasz. W końcu tak nie miałam,
    ale lekarz mi mówił o takiej możliwości - dowiedz się i się nie stresuj. Pzdrsmile
  • 23.02.09, 21:55
    Witam.Dziekuje dziewczyny. Nie ma przeciwskazań do wzięcia tabletek
    hormonalnych przed takim zabiegiem. Nawet moga pomóc jeśli chodzi o
    torbiele, ponoć sie wchłaniają. Więc wyrobie sie w czasie. Mam tylko
    nadzieję,że wynik tej laparoskopii bedzie na tyle pozywywny abym
    mogła zajśc bez wiekszych problemów w ciążę. Czego życze tez Wam.
  • 24.02.09, 18:03
    Dzięki serdeczne, Tobie również szczęśliwego zakończenia starań smile
  • 09.03.09, 11:22
    hej ja wlasnie szykuje sie na zabieg 2 kwietnia i jestem bardzo
    przerazona samym pobytem w szpitalu powiedz co i jak tam wygladalo
    bo samo przyjecie i zapisanie sie na termin nie bylo zbyt milym dla
    mnie doswiadczeniem,ile dni tam spedzilas i czy konieczny jest
    cewnik i lewatywa??? dzieki i pzdrawiam
  • 09.03.09, 22:56
    Zapisana jesteś na Kliniczną?
    Nie denerwuj się, strach ma wielkie oczy, ja to wiem winkLekarstwem na to wszystko jest śmiech i żarty smile Ja trafiłam na świetne kobietki, każda coś dodała i już śmiech pozwalał o wszystkim zapomnieć (a nasza laparoskopia to pikuś przy tym, na co one czekały).
    Krok po kroku masz już w poprzednich postach opisane
    Piszesz, że zapisanie nie było miłe - może lekarz był już zmęczony operacjami, jak cię zapisywał? Mają tam jeden kocioł - masę operacji. Kiedy ja poszłam na badanie kwalifikacyjne, to lekarz ze zmęczenia po wielogodzinnych operacjach nie widział, że kawa której szuka stoi przed nim. Może też trafiłaś akurat na czas po trudnych zabiegach i stąd złe doświadczenie. Ich też trzeba zrozumieć, bo
    dwoją się i troją, żeby żadna pacjentka nie odeszła z kwitkiem. Ja mam bardzo dobre doświadczenia z lekarzami z oddziału - żaden nie był nieprzyjemny, może niektórzy z nieco większym dystansem, ale mili, wyjaśnili wszystkie moje wątpliwości. Pielęgniarki też fajne - nie było żadnych problemów, gdy się o coś poprosiło, fachowe i miłe.
    W sumie w szpitalu spędziłam 2,5 dnia, mogłam 3, ale nie było potrzeby. Jeden dzień Cię przyjmują i robią podstawowe badania (jeśli masz aktualne prześwietlenie płuc - weź opis to unikniesz powtórnego prześwietlania i wszystkie badania przed laparo - do kwalifikacji) i kwalifikują do zabiegu - tu ginekolog.
    Potem po zupce w południe nie jesz już nic więcej do zabiegu (da się przeżyć wink), niestety lewatywa też Cię nie ominie, ale nie jest tak straszna, jak się wydaje. Jedna rada - idź jako jedna z pierwszych, bo toalet jest mniej niż pacjentek wink Na noc przed zabiegiem dostajesz relanium, a rano głupiego jasia, a wtedy już naprawdę jest Ci obojętne czy zakładają cewnik i to, że pod kołdrą leżysz nago. Zawożą Cię na Twoim łóżku do sali operacyjnej, układają na stole,
    zostajesz poinformowana o tym, co zrobią, żeby CIę znieczulić. Potem
    anestezjolog mówi że masz maseczkę z tlenem i masz oddychać. Ja sobie w myślach liczyłam z nudów oddechy i przy dziesiątym chciałam mu powiedzieć, że chyba coś pomieszał, ale nie wiem kiedy odpadłam. Budzisz się na sali pooperacynej, pielęgniarki skaczą wokół i powoli dochodzisz do siebie. Ja nie miałam żadnych problemów i tego samego wieczora już szwendałam się po korytarzu. A następnego poszłam do domu.
    W sumie nie wspominam tego jako bardzo traumatycznego przeżycia. Da się przejść.
    Trzymam kciuki, będzie dobrze. Nie martw się - przetarłyśmy Ci już szlak wink
    Jeśli masz jeszcze jakieś pytania - pisz. POstaram się tu często zaglądać.
  • 10.03.09, 11:52
    dzieki za wsparcie i kilka informacjii tak jak wspomnilas
    przeczytalam wczesniejsze ale ja chyba tak mam juz ze strasznie
    panikuje .tak jestm zapisana na kliniczna na 2 kwietnia,rtg chyba
    nie mam w domu aktualnego,na rezie nie mam zadnych ytan ale jak cos
    dezwe sie dziekuje i pozdrawiam
  • 13.03.09, 18:08
    cóż... ja też wybieram się na zabieg 2. kwietnia...
    przeczytałam Wasze posty i boję się coraz bardziej smile hasła: cewnik i lewatywa
    są okropne! nikt nie pisze o laparoskopii w Poznaniu, na Polnej; jakie są
    opinie??? proszę, napiszcie!
    pozdrawiam,
    ewa
  • 13.03.09, 18:10
    Mnie niestety zle zdiagnozowali po laparoskopii. Powiedzieli ze oba jajowody sa
    niedrozne i ze tylko in vitro, a podczas laparotomii okazalo sie ze jeden jest
    drozny. Niedlugo zaczynamy starania o dzidziusia.
  • 20.03.09, 20:27
    Dziewczyny 24tego ide do szpitala na laparoskopie i juz bardzo to
    przeżywam ...
    Przypomniała mi sie laparoskopia, która miałam robioną kilka lat
    temu. Nie mogli mnie wybudzić z narkozy, okazało sie że mam słabe
    serce, zatrzymywało sie, ciśnienie 60/20 (az niemozliwe),podali mi
    adrenalinę i jakoś z tego wyszłam... a teraz o tym mysle i sie boję
  • 20.03.09, 23:55
    Syla na pewno wszystko będzie dobrze, nie ma co się zamartwiać na zapas. Myśl o
    pozytywach tego zabiegu i możliwościach jakie Ci stwarza. Powodzenia!
  • 22.03.09, 23:32
    Dziewczyny, do wszystkiego małymi kroczkami. Laparoskopia sprawiła, że wreszcie,
    po 1,5 roku leczenia, doczekałam się owulacji, tak się cieszę, że musiałam się
    tym z Wami podzielić! Laparoskopia jest zatem konieczna dla prawidłowej diagnozy
    i skuteczności dalszego leczenia. Nie ma co się jej obawiać, ale myśleć o
    pozytywnych skutkach!wink
  • 23.03.09, 18:52
    Agiser, trzymam kciuki, żeby wszystko się udało. smile
  • 23.03.09, 22:06
    Dziękuję Lilith - ja za Ciebie też je mocno ściskamwink
  • 28.03.09, 17:28
    Witam dziewczyny.Jestem juz po. Było troche komplikacji,bardzo cięzko
    przeszłam narkozę, ale żyję. Niestety moich jajowodów nie dało sie
    udrożnić. Lekarz mówił,że przez cesarke, laparoskopie i
    łyżeczkowanie które kiedys przeszłam przy poronieniu jak i kilka
    zapaleń,moje jajowody dostały nieźle popalić i nie zostały
    zabezpieczone przed zrostami...Zostało tylko in vitro, na kóre mnie
    nie stać, no ale jesli bedzie tzreba to się zadłużymy(jeden kredyt
    więcej do spłacenia wink).Najgorsze jest to,że nie zawsze sie udaje, a
    na następne razy to juz w ogóle cienko to widzę.Poza tym to leczenie
    mega dawką hormonów bardzo obciąża organizm kobiety. Jestem zdołowana
    i nie wiem sama co mam robic i myslec.Czy naprawde nie ma żadnego
    innego sposobu udroznienia jajowodów? Pozdrawiam


  • 29.03.09, 15:13
    31 marca mam mieć laparoskopie, niestety w piatek dostałam okres i niewiem czy
    do wtorku sie skonczy, dlaczego nie mozna tego zabiegu wykonac w trakcie okresu??
  • 29.03.09, 21:55
    Nie można, ponieważ po zakończonym zabiegu podają kontrast, żeby sprawdzić, czy
    wszystko jest ok. Jeśli zrobiliby to w czasie miesiączki - groziłoby Ci to np.
    stanem zapalnym, a tego chcesz uniknąć.
    Powodzenia!
  • 30.03.09, 22:32
    Cześć Dziewczyny, przez zupełny przypadek trafiłam dzisiaj na ten wątek i
    przypomniała mi się cała moja historia. Chociaż nie czekam na laparo, to
    postanowiłam napisać kilka słów...może którejś z Was się przydadzą.
    Kilka lat temu zdiagnozowano u mnie PCOS - zaczęła się żmudna walka o
    dzidziusia. Na początku brałam clostilbegit z regularnym monitoringiem, niestety
    jajniki nie odpowiadały nawet na maksymalną dawkę. Lekarz zaproponował
    laparoskopię, na którą oczywiście się zdecydowałam. Zabieg nie był straszny -
    szybko o nim zapomniałam. I...wielka niespodzianka, po zabiegu nie dostałam
    miesiączki - ciąża. Jednak radość nie trwała długo...w 8 tygodniu wylądowałam w
    szpitalu i straciłam dzidziusia. ... Po trzech miesiącach znów podjęliśmy próby,
    niestety jajniki nie bardzo chciały działać (na marginesie dodam, że wszystkie
    moje koleżanki w tym czasie rodziły cudne dzieci). I znów clostilbegit z
    regularnym monitoringiem ... bez skutku. Lekarz stwierdził, że najlepszym
    rozwiązaniem będzie in-vitro...Byliśmy tym już bardzo zmęczeni (starania trwały
    2,5 roku), a na ivi oczywiście nas nie stać.Postanowiliśmy
    odpocząć...Odpoczywaliśmy kilka miesięcy (miałam dość snucia się po lekarzach)i
    nagle pojawiły się dwie kreski na teście...teraz czekam i wciąż się czasami boję.
    Historię opisałam skrótowo, bo ciężko opisać emocje które nam przez ten długi
    czas towarzyszyły...
    Trzymam za Was kciuki i chętnie podzielę się doświadczeniami
    Powodzenia
  • 03.04.09, 11:54
    Jestem juz po wszytskim, naszczeście w poniedziałek skonczył mi się okres i
    mogłam następnego dnia być operowana. wrażenia - hmm - nie by tak źle gdyby nie
    przygotowania przed. Miałam całkwowite znieczulenie wiec nawet niepamietam jak
    mnie wiezli na sale operacyjna bo zaczela działać cudowna tabletka. Męczyła mnie
    troche narkoza po wszystkim bo nie mogłam jej zwymiotowac, na drugi dzień
    wypisali mnie do domu. Okazało się ze na lewym jajowodzie mam zrosty które
    blokują wszystko, lekarz zapisał mi leki na rozpuszczenie oraz parlodel na
    obniżenie prolaktyny. Teraz powoli dochodze do siebie nie jest juz tak zle
    chociaz nie moge sie smiac bo boli mnie brzuchwink Czy jest moze wsrod
    forumowiczek osoba ktora miala podobnie jak ja laparoskopie , zrosty i wysoką
    prolaktyna a ktorej udało sie zajsc w krotkim czasie w ciaże??
    Pozdrawiam
  • 04.04.09, 10:29
    Witaj "1982zofia27". Mam pytanie, jakie leki przepisał Ci lekarz na
    rozpuszczenie zrostów? Ja mam zrosty w obu jajowodach i lekarz od
    razu powiedział,że innej mozliwości na zajście w ciąże nie mam jak in
    vitro.Nawet nie proponował żadnego innego leczenia, a juz na pewno
    nie farmakologicznego. Czy przy laparoskopii nie mogli Ci tych
    zrostów usunąć? Bo u mnie się ponoć nie udało.Czytałam gdzies,ze
    mozna usunąc zrosty operacyjnie, choc nie wiem czy tak jest naprawde.
    Zastanawiam się czemu lekarze od razu wysyłają nas na zapłodnienie
    sztuczne, nie mówiąc nic o innym leczeniu, a przynajmniej
    spróbowaniu. Czy Twój lekarz mówił coś konkretnego na temat tych
    leków na zrosty? Bardzo dziekuje za odpowiedź i pozdrawiam smile
  • 05.04.09, 01:16
    Sylwia, bardzo mi przykro, ale jak opadna emocje mysli sie racjonalnie. Zyczę
    podjecia trafnej decyzji. Powodzenia.
  • 16.04.09, 17:34
    u dr. Tomaszewskiego w klinice położniczo-ginekologicznej na Parkowej? Jeśli tak
    to proszę o informacje: ile kosztuje i jak przebiega cały zabieg i pobyt u nich?
    Z góry dziękuję.
  • 05.04.09, 15:03
    Witaj syla020304,
    zapisane mam czopki DISTREPTAZA, i dodatkowo PARLODEL ponieważ mam bardzo wysoką
    prolaktynę. A jeśli chodzi o usunięcie zrostów to zadałam takie samo pytanie
    lekarzowi, odpowiedział ze można było ale musiałby mnie całkowicie otworzyc i
    mogłoby dojść do perforacji jelita ponieważ jelito styka sie z jajowodem.
    Oczywiście leczenie farmakologiczne wymaga czasu, jeżeli te czopki nie pomoga to
    lekarz chce zastosowac jod.
  • 06.04.09, 07:38
    Witajcie dziewczyny. Moja laparoskopia pojutrze. Trzymajcie kciuki
    za wynik i za spokojną narkoze.


    --
    Aniołek *01.2008
  • 06.04.09, 09:51
    aga.zetka trzymam mocno kciuki ja juz prawie doszlam do siebie nie jest tak zle
    . POZDRAWIAM. PS w jakim szpitalu masz tą laparoskopie??
  • 07.04.09, 10:45
    W Krakowie, na Ujastku. Właśnie zaraz na 12 mam się stawić w
    szpitalu. Moje ostatnie chwile na forach teraz wink
    A kiedy można zacząć się starać po laparoskopii. Ja mam dzisiaj 13dc
    więc i tak ten cykl na straty. Ale tak dla samych przytulanek pytam.

    --
    Aniołek *01.2008
  • 07.04.09, 11:10
    Hmm dla samych przytulanek to tak jak dojdziesz do siebie, przyznam ze troche
    boli brzuch ale w końcu to jest naciecie miesni wiec to troche doskwiera ale
    to zależy od osoby i jak szybko sie regeneruje, w szpitalu powiedzieli mi zeby
    ze staraniami powstrzymac sie do pierwszego @ bo mozna troche krwawic, Daj znac
    jak bedziesz po laparaskopi i napisz swoje spostrzezenia . Pozdrawiam Cie
    aga.zetka i trzymaj sie.
  • 15.04.09, 12:39
    mam pytanie , czy po laparoskopii miałyście regularnie miesiączkę??
  • 15.04.09, 13:44
    Hej !!!
    Po laparoskopi miałam 3 dniowe krwawienie (myślałam że to miesiączka ,ale nie )ponieważ dostałam po 10 dniach,już normalną.Następna spóżniła mi się 2 tygodnie!A teraz tą 3 dostałam w 29dc (czyli super)ale bardzo skąpa.I tak niby Ok ale jej małość mnie zastanawia ,ale idę na dniach do lekarza tak więc zobaczymy czy wszystko OK
  • 15.04.09, 17:45
    U mnie była w normalnym terminie
  • 15.04.09, 19:34
    Cześć, u mnie pierwsza po laparo została wywołana luteiną jak najszybciej.
    Kolejne mam jak w zegarku co 34 dni i bardziej obfite i bolesne niż miałam przed
    zabiegiem.
  • 18.04.09, 13:50
    Ja zawsze miałam nieregularne miesiączki, zazwyczaj co drugi, trzeci
    miesiąc a nawet zdarzało sie że nie miałam nawet przez ponad pół
    roku. Laparoskopię miałam w pazdzierniku i cóż...moze trochę się
    poprawiło ale nieznacznie, bo miewam okres nawet co 60 dni, ale już
    jest lepiej niż przed zabiegiem. Poza tym są bardziej bolesne.
    Najbardziej boli mnie jednak fakt że pomimo tego że do tej pory nie
    udało mi się zajsc w ciążę, nastawiłam sie ze przez te pierwsze pół
    roku napewno zajdę w ciążę, ale niestety sad
    Chyba zacznę monitorować cykl, nie mam sił już do lekarzy...
    Niech mi coś przepiszą na owulację, mimo że czułam w pierwszych
    miesiacach po zabiegu że mam owulację i pomimo tego nici ze starań sad
    Już straciłam nadzieję, czuję się jak żebraczka łażąc po lekarzach i
    napychajac im kieszenie kasą, a oni nie potrafią pomóc uncertain/
  • 18.04.09, 17:00
    Droga wiolletto123, nie możesz tak podchodzić do tego, może pora zmienić lekarza? Ja mam nadzieje że w końcu się uda, na okazało się że na lewym jajowodzie mam zrosty które blokują zapłodnienie a drugi jajowód jest ok tylko że zapłodnienie blokowane jest przez bardzo wysoki poziom prolaktyny, wiec biore teraz wszystko co mi lekarz zapisal i wierze że sie uda, i tak sobie mysle że jak się wszystko odblokuje to moze bliźniaki będą wink Pozdrawiam
  • 31.05.09, 09:39
    Drogie Panie ,
    Udało się!!! Laparoskopie miałam 31 marca a dwa dni temu pojawiły się 2
    kreseczki smile Życzę wszystkim aby się nie poddawac .
    Pozdrawiam
  • 31.05.09, 10:51
    Zofia, gratuluję serdecznie i dziękuję za nową nadzieję!
  • 01.06.09, 20:45
    Wielkie gratulacje. Mam pytanie, czy całą diagnostykę miałas w porzadku? Co było
    przyczyną laparoskopii? Napisz cos wiecej, to takie pokrzepiającee. Jeszcze raz
    wielkie gratulacje i spokojnej ciąży dla Ciebie i Bejbika. Benia
  • 03.06.09, 14:46
    miałam laparoskopie diagnostyczną 31 marca.2009 jak szłam do szpitala wiedziałam ze mam bardzo wysoki poziom prolaktyny co jest jednym z powodów niemożności zajścia w ciąże brałam już w tedy leki, laparoskopia wykazała zrosty na lewym jajowodzie, czyli z żadnej strony nie było szansy na dziecko bez leczenia. Dostałam czopki na rozpuszczenie zrostów i ciągle brałam parlodel na obniżenie prolaktyny. w zeszłym tygodniu stwierdziłam ze zrobie sobie badanie poziomu prolaktyny ( po 3 opakowaniach parlodelu) jak odebrałam wyniki myslałam że się przewroce - wynik był 3 x wyższy niż wcześniej. ale później spojrzałam na normy podane przy wyniku i wyszło ze taki poziom można mieć w 1 trymestrze. od razu zrobiłam test i ku wielkiej radości 2 kreski smile Trzymam za was kciuki dziewczyny
  • 03.06.09, 16:30
    Czesc!

    Na poczatek gratulacje dla Zofii! Zycze szczesliwych 9. miesiecy smile
    Dolaczam sie do podziekowan za nadzieje, bo nie ma nic milszego niz
    takie radosne wiadomosci od kogos w podobnej syutacji....

    Dwa tygodnie temu mialam robione USG z kontastem, na podstawie
    ktorego lekarz swierdzil niedroznosc jednego z jajowodow i zrosty na
    jajniku. Jestem juz zapisama na IVF, bo powiedzial, ze takie wyjscie
    jest najlepsze. Zaproponowal rowniez laparoskopie, ale nie
    wypowiadal sie zbyt pozytywnie o tym zabiegu tak jakby mi go nie
    polecal - skupial sie tylko na skutkach ubocznych, ryzyku i nie
    dawal pewnosci powodzenia. Dlatego moja pierwsza reakcja byla
    odpowiedz odmowna na laparoskopie... Ale potem, juz na spokojnie,
    poczytalam na sieci, na forach (miedzy innymi tu) i najwyrazniej
    wielu kobietom ten zabieg pomogl i dzieki niemu zaciazyly....Sama
    nie wiem co mam teraz robic....czy wasze doswiadczenia sa w
    wiekszosci takie pozytywne? Moze odezwie sie jeszcze ktos kto po
    laparoskopii zaszedl w ciaze?

    Najmocniejszym dla mnie argumentem "za" laparoskopia jest fakt, ze
    na IVF musze czekac 12-14 miesiecy....koszmar! Czy na moim miejscu
    zdecydowalybyscie sie na ten zabieg?
  • 03.06.09, 18:32
    Ja zdecydowałam się na laparoskopię, Mój lekarz nazwał laparoskopię "badankiem z naprawiankiem". Pokładam bardzo dużo nadziei w tym że dzięki niej zajdę w ciążę. Termin 7 lipca czyli już niedługo smile
  • 04.06.09, 10:29
    Dobre! smile Podoba mi sie taka nazwa, nie wydaje sie dzieki temu taki
    straszny ten zabieg. Widzisz, twoj lekarz ma do laparoskopii taki
    lekki stosunek, a moj powiedzial, ze nie dosc, ze moze nie pomoc to
    jeszcze ryzykuje to i tamto (miedzy innymi uszkodzenie jelit, nie
    wspominajac juz o znieczuleniu ogolnym, ktorego nigdy nie mialam i
    tego tez sie obawiam). Stad te moje watpliwosci....Ale coraz
    przychylniej mysle o tym wszystkim, bo tyle pozytywnych opinii.
    0plmnki9, zycze ci, zeby laparoskopia przyniosla efekt. Mam
    nadzieje, ze napiszesz tutaj w sierpniu o pozytywnym wyniku testu
    ciazowegowink
    Wciaz czekam na kolejne opinie/rady/dzielenie sie
    wrazeniami/doswiadczeniami. Naprawde mysle, ze to forum pomoze mi
    podjac trafna decyzjesmile
    Pozdrawiam
  • 06.06.09, 19:43
    Czy mozecie wypisac badania laboratoryjne, które sie robi z własnej kieszeni do
    laparo?
    Tzn. chodzi mi o to co oni robią w szpitalu, a co ja muszę zrobić prywatnie. Np.
    Czy szczepic sie na HBS? Nie mam tych szczepień. Nie mam zamiaru przed terminem
    dowiedziec sie ze czegos tam nie mam, a oczywiscie moj gin niczego jak w takich
    syytuacjach bywa....NIE POWIEDZIAŁ...
  • 07.06.09, 09:26
    Hej bernadetta116.
    Wiesz jeśli lekarz ci nie powiedział jakie badania to najlepiej zadzwoń do niego,albo do szpitala w którym będziesz miała laparoskopię robioną.Ja miałam wszystkie badania w szpitalu robione (laparoskopia była robiona na NFZ)ale jeśli masz laparo robioną prywatnie to może i jakieś badania musisz mieć najlepiej zadzwoń .Bo po co masz wydawać niepotrzebnie kasę.A badań jest sporo!Wymagane napewno jest szczepienie na żółtaczkęwinkPozdrawiam i powodzeniawink)
  • 07.06.09, 18:29
    Dzięki za podpowiedz. Laparo mam na NFZ w szpitalu. Wiec nie mam robic zadnych
    badan, tylko miec szczepienia na HBS.... rozumiem, ale jak radzisz skontaktuje
    sie z lekarzem. Jeszcze raz dziekuje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.