• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Laparoskopia- pomóżcie-co i jak?

  • 26.11.08, 21:27
    Witajcie, od ponad roku staram się zajść w ciążę. Mam PCOS i jestem odporna na
    leki. Najprawdopodobniej czeka mnie laparoskopia. Wiem na czym polega ten
    zabieg, ale może któraś z Was zechciałaby się podzielić doświadczeniami z tego
    zabiegu? Co powinnam ze sobą zabrać, ile czasu spędza się w szpitalu, a ile
    dochodzi się do siebie w domu? Może macie jakieś złote rady? W sumie na to liczęwink

    Dziękuję i pozdrawiam
    Edytor zaawansowany
    • 27.11.08, 14:12
      Hej, ja miałam laparo w czerwcu. Bałam się jak diabli, ale, jak się
      okazało, nie taki diabeł straszny...
      Najbardzie strasujące są przygotowania: lewatywa, cewnik,
      widmo "uroczej" szpitalnej koszulki itd. W praktyce nie jest tak źle
      i lepiej przed zabiegiem nie szukać info w necie, bo ja się
      naczytałam medycznych szczegółów i niepotrzebnie się stresowałam.

      Ale do rzeczy: w szpitalu jest się góra 2 dni po zabiegu. Warto
      wziąć jakiś szlafrok, kapcie, podpaski (koniecznie, bo potem trochę
      się plami), coś dla zabicia czasu smile Rano przed zabiegiem
      dostałam "cudowną" tabletkę, po której mialam lekki odjazd, całkiem
      przyjemny smile. Na sali operacyjnej bardzo szybko urwał mi się film i
      obudziłam się już na sali pooperacyjnej. Rurka intubacyjna była już
      wyjęta i tylko czułam lekkie odrętwienie w gardle. Szwy faktycznie
      ciągnęły, ale do wytrzymania - odbyło się bez żadnych leków
      przeciwbólowych i atrakcji typu mdłosci.
      Następnego dnia wyjęli mi cewnik, mogłam już wstać (pierwsze kroki
      nie są latwe), zjeść pierwszy od zabiegu posiłek i napić się
      herbaty... Poczułam się od razu lepiej, jak umyłam głowę i się
      odświeżyłam... smile Następnego dnia byłam już w domu.
      6. dnia po zabiegu mialam wyjęte szwy.
      Przez jakiś tydzień jeszcze pobolewały mnie miejsca po cięciach i
      szybko się męczyłam, potem to już tylko odzyskiwanie formy, po 3
      tygodniach już zapomnialam o zabiegu, teraz już nawet ślad nie
      został.
      U mnie laparo nie pomogło, jak na razie, Tobie życzę sukcesu i
      postaraj się nie stresować. W razie pytań, służę pomocą. smile
      Pozdrawiam!
      --
      "Optymizm to wynik niedoboru informacji; pesymizm - ich nadmiaru..."
      • 27.11.08, 17:48
        lady irys bardzo dziękuję za twoje rady .poniewarz też jestem przed
        laparoskopią i też mam pewne obawy,ale je troszkę rozwiałś i
        dziękuję .A mam do ciebie 2 pytania ile po laparoskopi już mogliście
        się starac o dziecko.I czy są jakies odpowiednie dni cyklu na
        przeprowadzenie zabiegu bo wiem że po miesiączce,ale czy najlepsza
        jest pierwsza czy druga faza cyklu?Dziękuje i pozdrawiam cieplutko.
        I życzę 2 kreseczek;***
        • 27.11.08, 18:44
          Jeśli chodzi o seks, to nie wytrzymaliśmy i już tydzień po zabiegu
          kochaliśmy się "na jeża"... czyli baaardzo ostrożnie. wink W tym
          cyklu, w którym był zabieg ponoć nie ma szans, ale dostaliśmy
          pozwolenie już od następnego. U mnie zabieg wypadł mniej więcej w
          połowie cyklu, ale lekarz nie wspominał mi o żadnych "właściwych"
          momentach w cyklu, poza tym, że oczywiście po miesiączce.
          Pozdrawiam również i oby Twoje życzenie II kreseczek się ziściło...
          Byłby cudowny prezent gwiazdkowy... smile
          --
          "Jeszcze w zielone gramy, chęć życia nam nie zbrzydła
          Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła..."
        • 27.11.08, 18:50
          ...zapomniałabym: cewnik może sprzyjać zapaleniu pęcherza, niestety.
          Ja profilaktycznie zażyłam taki specjalny antybiotyk przepisany
          przez lekarza: MONURAL (proszek w saszetce, do rozpuszczenia,
          jednorazowo). Konsultowałam to przed zabiegiem i nie bylo
          przeciwskazań. Dla mnie to było ważne, bo niestety często łapię
          takie infekcje.
          Życzę powodzenia!
          --
          "Jeszcze w zielone gramy, chęć życia nam nie zbrzydła
          Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła..."
          • 27.11.08, 19:32
            Dzięki.
            Ja w sumie się cieszę że ta laparoskopia będzie bo też staramy się
            1,5 roku bez skutecznie .I dowiedziałam się że mam PCO.Lekarz
            pocieszył że medycyna ma teraz duże możliwości I laparoskopia jest w
            wielu przypadkach bardzo skuteczna są pary że bardzo szybko
            zaskakują a są pary że jeszcze troszkę muszą sie postarać ,ale
            skuteczność jest wysoka.Tak więc cieszę się bo jest to duży krok w
            osiągnięciu naszego upragninego celu.Pozdrawiam i czekam na radosną
            wiadomość lady irys .Powodzenia dla wszystkich dziewczyn z forum wink))
            • 27.11.08, 21:38
              ja miałam laparo na początku października, w szpitalu byłam od dnia
              poprzedzającego do dwoch dni po zabiegu.
              miałam w sumie 3 lewatywy - dzień przed rano i wieczorem i w dzien
              zabiegu rano. przed samym zabiegiem dostałam glupiego jasia,
              podlączyli cewnik i powieźli na salę. nie wiem kiedy odplynęlam,
              obudzilam sie w dobrej formie, caly dzień przeleżalam i nie moglam
              pić, ew. moczyć usta (przydaje się mala butelka wody mineralnej
              butelka z dziubkiem), następnego dnia zdjęli cewnik i pozwolili
              wstawać, bylam trochę obolala, szwy ciągnęly, moglam pić, nie moglam
              jeść. i następnego dnia wyszlam. po tygodniu doszlam do siebie
              calkowicie.
              zabrać podstawowe rzeczy: szlafrok, kapcie, coś do czytania, kilka
              koszul - ja mialam piżamę i dwie koszule i na te kilka dni to nie
              bylo zbyt wiele, polecam radyjko w sluchawkach, przydaje się
              zwlaszcza dnia kiedy lezysz po zabiegu.
              ogólnie to nic strasznego, da się przeżyć smile
              u nas seks byl już po tygodniu, a starania póki co bez efektu.
              • 27.11.08, 22:17
                Bardzo Wam Dziewczyny dziękuję za odzew i radywink. Grunt to pewnie za dużo nie
                myśleć, tylko się poddać zabiegowi. Martwi mnie jednak to, że żadnej z Was po
                tym zabiegu się jeszcze nie udało zajśćsad Mocno trzymam kciuki za Wasze
                starania i życzę jak najszybszego efektu w postaci Małego Brzdąca.wink
    • 29.11.08, 22:18
      Przyjęto mnie 12 listopada do szpitala a zabieg mialam po 5
      dniach,czyli 17-ego,natomiast 19- stego wypisano mnie do domu
    • 29.11.08, 22:21
      A jesli chodzi o to co dalej to na drugi dzien strasznie bola
      miesnie,bolaly takze po powrocie do domu 3-4 dni.nie moglam sie
      nawet przekrecac z boku na bok,sa trudnosci z wstawaniem i chodzilam
      skulona,ale to juz minelo i teraz czuje sie dobrze i radze nie
      podnosic ciezkich rzeczy
      • 30.11.08, 15:13
        Zatem powinnam sobie zarezerwować jakieś dwa tygodnie wycięte z życiorysu?
        • 02.12.08, 14:14
          Myślę, że to sprawa dość indywidualna, ja po tygodniu nie odczuwałam
          już żadnego bólu, tylko jeszcze kondycja mocno mi szwankowała.
          --
          Nadziejo, puchu marny...
          • 02.12.08, 14:27
            Cześć dziewczyny! Jestem chora na endometrize. Staramy się z mężem o dzidziusia
            ale jak narazie nie mamy szczęścia. Mój ginekolog mówił mi o laparoskopii,ale
            podobno ten zabieg jest dla mnie niebezpieczny ponieważ jestem po dwóch
            operacjach i mogłyby mi się zrobić zrosty na innych narządach wewnętrznych. nie
            wiem czy zdecydować sie na niego. Czy któraś z was przeszła laparoskopie w
            takiej sytuacji jak ja?? Proszę o pomoc...
      • 07.06.09, 18:31
        Czy bede czula się na tyle dobrze żeby ogarnąć wszystkie
        pózniejsze obowiazki i ladnie wygladać ?. Chiałabym to już miec z
        glowy , bo wreszcie po roku mam posiew ok. Slub jest tylko
        cywilny . Ale moze przesunę ten zabieg ?
    • 09.12.08, 21:24
      Mam pytania czy wskazana jest laparoskopia przed in vitro.Mam torbiel czekoladową na jajniku,jeden lekarz (Poznan) twierdzi ,że jest konieczna, drugi(Invimed W-wa)twierzi że lepiej nie naruszać zmian endometrialnych.
      • 09.12.08, 21:35
        Z tego co wiem to jest konieczna i to jak najszybciej.Moja kolezanka
        miała torbiel czekoladowa na jajniku to musieli jej wyciąć
        jajnik ,także nie zwlekaj bo może byc jeszcze gorzej.
    • 10.12.08, 05:58
      Agiser,
      Ja robilam laparoskopie w szpitalu Gigant w Bialymstoku u Dr. Szamatowicza, 2
      stycznia 2008.
      Bardzo sprawnie poszlo i nic nie bolalo. Mozesz byc spokojna.
      Nie dali mi tez cewnika, co mnie bardzo ucieszylo.
      Do szpitala poszlam na 2 noce. Jedna przed zabiegiem, jedna po.
      Przed szpitalem dobrze sie ogolic tam na dole smile bo inaczej siostra oddzialowa
      pewnie to zrobi, jak to bylo w moim przypadku. Zaproponowali mi na noc Relanium
      zebym sie zrelaksowala.
      Rano trzeba byc na czczo; przyjechali po mnie, dali kroploweczke, a potem
      "odlecialam" i obudzili mnie juz po zabiegu.
      Mialam chyba 2 naciecia zrobione, 1 przez pepek, 1 tuz nad wzgorkiem lonowym.
      Dzisiaj sladu nie ma po obu.
      Jak sie obudzilam to potem znowu poszlam spac i fajnie mi sie spalo przez reszte
      dnia smile
      Dawali mi rozne kroplowki, zebym sie nie odwodnila itp.
      Chcialo mi sie pic ale nie mozna pic w 1-szej dobie bo mozesz miec wymioty.
      Na drugi dzien dostalam normalne sniadanie (chleb z dzemem po dobowej glodowce
      smakuje jak niebo smile ) i wypis ze szpitala.
      Posiedzialam ten caly dzien w domku w lozeczku a na trzeci dzien juz normalnie
      chodzilam, tylko uwazalam, aby nic nie podnosic, itp.
      6 dni po zabiegu mialam zdjete szwy i wylecialam do USA.
      Ogolnie podsumowujac, mimo, iz nieco sie obawialam panstwowego szpitala, opieka
      byla fantastyczna (mimo, iz akurat mieli na oddziale remont), zabieg zrobiony
      profesjonalnie i gojenie bylo bardzo szybkie. Wiec sie nie martw. Popytaj sie o
      rozne placowki, gdzie jak robia, i wybierz taka, gdzie bedziesz sie czula
      komfortowo.
      Ja polecam Ci Gigant w Bialymstoku. Siostry na oddziale maja niezle gadane, sa
      twarde baby ale niesamowicie profesjonalne i dobre kobiety. No i super hirurdzy.
      Aha, z domu wez standardowo: pizame (potem Cie przebiora w koszulke), szlafrok,
      recznik, przybory toaletowe, wode i cos do przegryzienia na 1-szy wieczor, cos
      do czytania, i cokolwiek innego przyniesie Ci komfort.
      Pozdrawiam i zycze abys juz wkrotce zostala mama!
      • 10.12.08, 23:55
        Dziękuję Ci bardzo olsza7. Cewnik to jest moja trauma...dlatego dobrze słyszeć,
        że jest opcja bez niegowink. Mam już termin laparo na II połowę stycznia. Dzisiaj
        mój 1dccrying i to ostatni cykl przed laparoskopią (z moją 35 dniową długością
        cykli) ostatnia szansa na brak zabiegu jak się uda. Trzymajcie Dziewczynki
        kciuki i dziękuję Wam za wsparcie.
        Do usłyszenia.
        • 11.12.08, 10:24
          Agiser jesteśmy w podobnej sytuacji.Ja mam termin laparoskopi na 12
          stycznia i też czekam z niecierpliwością ,bo najgorsze to czekanie i
          myślenie.Jedno pocieszenie że może pomoże...i będziemy się cieszyć
          macieżyństwem.Pozdrawiam i POWODZENIAwink))

          Dziewczyny dzięki za wszystkie radysmile
          • 14.12.08, 20:21
            Hej Agiser i Mysiunia77!! Ja tez mam laparoskopie w polowie stycznia. Dzieki
            temu forum pare przydatnych rzeczy sie dowiedzialam. Boje sie troche ale trzeba
            sprobowac. Gra jest warta swieczki smile
            Pozdrawiam i trzymam za nas kciuki!!!
            • 14.12.08, 20:36
              Hej whitemakutawink))
              Nowy rok ,styczeń nowe nadzieje dla nas wszystkich.
              Miejmy nadzieję że się wszystko ułoży po naszej myśliwink
              Wiadomo jakiś mały strach zawsze jest,ale to prawda wydaje się że
              można więcej zyskać niż stracić.Powodzenia i pozdrawiam.
        • 11.12.08, 15:14
          Nie ma za co. Bądź spokojna, wszystko pójdzie sprawnie.
          Aha, jeszcze jeden trick na wypdek, gdyby chcieli dać ci cewnik: jak będą Ci go
          wprowadzać to rób długi, głęboki wydech, wtedy całe ciało się rozluźni i
          wszystko łatwo pójdzie smile Ja tak robię w różnych sytuacjach, typu badanie gin,
          cytologia, HSG i zawsze pomaga smile
          • 12.12.08, 15:07
            mysiunia77 w taki razie idziemy łeb w łebwink odzywaj się koniecznie.
            Bądźmy dobrej myśli.
            Olsza - ja już ćwiczę wydechywink - tak w razie czego.
            • 12.12.08, 17:15
              Kochana agiser w tej laparoskopi moja nadzieja,ale też niechcę sobie
              dużo obiecywać.Bądzmy dobrej myśliwink))
    • 19.12.08, 16:13
      Witaj! dwa lata temu mialam robiona laparoskopie, balam sie bo tez
      nie wiedzialam co mnie czeka,ale strach ma wielkie oczy. W szpitalu
      spedzilam 5 dni, o trzecg dniach pobytu odbyl sie zabieg, po dwoch
      dniach od zabiegu wyszlam do domu. czy bolało?...troche tak, ale
      dziwne zeby bylo inaczej. Po tygodniu od zabiegu byłam juz na
      chodzie, wrociłam do pracy i jakby nigdy nic,blizny byly malutkie, a
      teraz sa w ogole niewidoczne, wiec głowa do gory, bedzie dobrze
      • 20.12.08, 19:22
        Dziękuję Wam Dziewczyny za wsparcie! Oby to wszystko nie poszło na marne.
        Szczególnie na Święta życzę Wam wiary i wytrwałości w dążeniu do upragnionego
        Małego Celu.wink
        • 27.12.08, 22:14
          Mój lekarz zaproponował mi laparoskopię diagnostyczną jeśli przez kolejne 3
          miesiące nie uda mi się zajść w ciążę. Czy ktoś może mi powiedzieć na czym to
          polega?
          • 27.12.08, 22:46
            niwa, a mialas HSG?
            O laparoskopii jest ten cały watek i setki innych, wystarczy
            poszukac. Tez mialam laparoskopie zwiadowczą. Razem 3 dni w
            szpitalu. Pierwszego - kilka badan i post, nastepnego dnia okolo 11-
            zabieg. Kładziesz sie na stole i zasypiasz. Budzisz sie po fakcie,
            troche lezysz, boli troche podbrzusze i ramiona, ale po kilku
            godzinach mozesz juz chodzic. Nastepnego dnia albo 2 dni pozniej -
            wypisują. Malenkie blizny w pachwinie i pepku szybko znikają.
            --
            http://img231.imageshack.us/img231/1266/repasn6.gif
            • 28.12.08, 14:52
              Tak miałam robione HSG cztery lata temu, jajowody były drożne ale do tej pory
              nie udało mi się zajść w ciążę. Teraz lekarz nie wspominał nic o powtarzaniu
              badania. Mam nadzieję że nie będę musiała przechodzić tej laparoskopii, że leki
              które teraz biorę pomogą. Pozdrawiam.
              • 28.12.08, 19:16
                A jakie bierzesz leki? I czy masz monitoring?
                --
                http://img231.imageshack.us/img231/1266/repasn6.gif
                • 22.01.09, 17:37
                  Cześć Dziewczyny, ja już po laparo. Miałam zabieg we wtorek, a dzisiaj już na
                  chodziewink. Dziękuję Wam raz jeszcze za rady- przydały się. Teraz mam tylko
                  nadzieję, że zabieg da efekty! Dla bardziej zainteresowanych zabieg miałam na
                  Klinicznej w Gdańsku: kompetentny i bardzo miły personel. Pozdrawiam Was gorąco!
                  • 22.01.09, 17:56
                    Wracaj szybko do formy i bierz się do roboty! wink Owocnych starań
                    życzę! Trzymaj się ciepło!
                    --
                    "Jeszcze w zielone gramy, chęć życia nam nie zbrzydła
                    Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła..."
                    • 06.02.09, 19:20
                      Witajcie. Jestem przed zabiegiem laparoskopii i właśnie się
                      zorientowałam,że tydzien po zabiegu mam zaplanowany wyjazd -
                      wycieczkę, zastanawiam się czy to nie bedzie za krótki czas po
                      zabiegu na taka wycieczkę? Pewnie zadaje głupie pytanie, bo tydzień
                      to bardzo mało czasu.
                      • 06.02.09, 19:34
                        Hej Sylwia !
                        Ja tydzień po laparoskopii wróciłam do pracy bo już mnie nosiło tak więc było ok
                        tydzień po laparo masz ściągnięcie szwów i trzeba jeszcze trochę uważać.Ale jak
                        ściągną to ranki fajnie się goją.I troszkę brzuch jest nabrzmiały ,ale z czasem
                        schodzi.Ale powinno być ok !!!
                        Pozdrawiam wink
                  • 10.02.09, 18:26
                    agiser, napisz coś więcej, bo ja tam będę lada dzień.
                    • 10.02.09, 23:39
                      Cześć Lilith, co chciałabyś wiedzieć dokładnie- chętnie odpowiem.
                      Byłam miło zaskoczona opieką i uprzejmością personelu. Pierwszy raz w zyciu
                      byłam w szpitalu, więc to potęgowało mój strach- ale nie taki diabeł strasznywink.
                      Tak jak pisałam wcześniej, moją traumą był cewnik, ale przez głupiego jasia
                      jakoś tego nie przeżywałam. Ranki po zabiegu goją się dobrze, a po dobie już
                      można wstawać. pozdrawiam Cię gorąco i na pewno będziesz w dobrych rękach,
                      ludzie zjeżdżają się do Gdańska z całej Polski.
                      • 11.02.09, 10:40
                        Szczerze mówiąc nie bardzo wiem o co mam zapytać smile Strach ma wielkie oczy - i
                        ciągle zagląda w moje wink Rozumiem, że głupi jaś jest wstępem do znieczulenia
                        ogólnego. Jak po nim się czułaś, czy konieczne było leżenie plackiem (nie znoszę
                        leżeć na plecach wink Czy konieczna jest wcześniejsza "zabawa" maszynką, czy
                        lepiej to zrobić w domu? Czy po zabiegu leży się w normalnej sali, czy w
                        pooperacyjnej? I jeszcze jedno - poradź, co zabrać ze sobą. Na razie tyle pytań.
                        Z góry dzięki za zainteresowanie i pocieszanie wink
                        • 11.02.09, 14:50
                          No to zacznę od początkuwink
                          Pierwszy dzień:
                          Przyjmują Cię rano i prowadzą do sali, na której leżą pacjentki,
                          któe mają dopiero mieć operację. Ponieważ wypisy są od 14:00, to
                          siedzisz i grzecznie czekasz na zwolnienie łóżkawink, ale w tym czasie
                          zafunduja Ci tyle badań, że będziesz miała co robić - żadne nie
                          boli, wiec nie ma się czego bać: anastezjolog, ginekolog,
                          internista, pobrani krwi, RTG itp. W między czasie dowiadujesz się
                          kiedy będzie zabieg. Ja miałam 2-go dnia o 9:00, dlatego już
                          pierwszego dnia wieczorem nie mogłam nic jeść. Acha weź sobie jakiś
                          jogurcik itp - cos lekkiego, bo jak pierwszego dnia ciągają Cię na
                          badania to można łatwo ominąc obiadekwink. Wieczorem przed zabiegiem
                          robią lewatywę - tez się tego obawiałam, ale naprawde do przezycia i
                          dla Twojego dobra.
                          Dzień drugi:
                          Kolejna lewatywa o 5 rano. OK 8:00 zastrzyk - głupi jaś, po którym
                          czujesz się rozluźniona, ale świadoma. Przed samym zabiegiem wiozą
                          Cię na łóżku do salki, gdzie nakładają czepek i ściągasz koszulę
                          (WEŹ KONIECZNIE koszulę, nie piżamę - uwiera w szwy i jest
                          utrudniony dostę do ewentualnego badania lekarskiego)i zakładają
                          cewnik, przykrywają prześcieradełkiem i wiozą na salę operacyjną.
                          Tam szybciutko podają Ci dożylnie narkozę i odlatujesz nawet nie
                          wiesz kiedywink. Przed zabiegiem trzeba się ogolić, bo zrobi to pani
                          pielęgniarkawink. Po zabiegu leżysz dobę - czyli w moim przypadku do
                          środy do godz. 11:00 na sali pooperacyjnej. W razie czego podają
                          leki przeciwbólowe i nasenne, a dzięki cewnikowi nie musisz wstawać
                          do toalety. Reakcją na narkozę jest oddanie "trucizny" przez
                          organizm - stąd też przy łóżeczku znajdziesz szpitalną nerkę- jakby
                          Ci się niedobrze zrobiło. Po narkozie jest też strasznie zmino- mnie
                          przykryli dwoma kołdrami i kocemwink.

                          Połowa dnia trzeciego i czwarty leżysz w normalnej sali.

                          Co zabrać: wszystko to o czym dziewczyny pisały wyżej, ale dodatkowo
                          też chusteczki do higieny intymnej i podpaski. Po zabiegu trochę
                          krwawisz, a mozliwości kąpieli w osłabionym stanie, są ograniczone.
                          To tyle chyba- się rozpisałamwink. Powodzonka i daj znać jak poszłosmile
                          Trzymam kciuki
                          • 11.02.09, 19:21
                            Hej, ja tez się szykuje do laparo, mam mieć nakłuwanie no i jest
                            duże prawdopodobieństwo endometriozy. Jak was poczytałam to się z
                            deka przeraziłam, lewatywa, cewnik, o matko, jak ja to przeżyję?
                            • 11.02.09, 19:54
                              Witajcie, ja też będę miała w kwietniu laparoskopię. Może któraś z
                              was miała robioną w Krakowie na Ujastku i opowie mi jak to tam
                              wygląda?
                              A jak u Was z Maleństwem? Udało się po laparo?
                              --
                              Aniołek *01.2008
                              • 11.02.09, 21:56
                                Balbina, ja też się obawiałam, ale nie myśl o tym za dużo. Poza tym nie będziesz
                                w szpitalu jedna - wszystkich wokół będzie to dotyczyło.wink a to dodaje odwagi.
                                • 12.02.09, 16:35
                                  Dzięki serdeczne za wyczerpującą odpowiedź smile
                                  Strach już nieco mniejszy, choć dalej zastanawiam się, jak ja to przeżyję uncertain
                                  Trzymaj mocno kciuki!
                                  • 12.02.09, 17:13
                                    agiser dzieki za słowa otuchy ale sama wiesz jak to jest przed. Ja
                                    bedę miała laparo za ok 3 tygodnie. Czy któras z dziewczyn może
                                    miała laparo w Rykach w niepublicznym?
                                    • 12.02.09, 22:50
                                      Dziewczyny trzymam za Was kciuki bardzo mocnosmileLilith - już ci wydeptałam
                                      ścieżki, więc będzie prościejwink.
                          • 19.02.09, 09:11
                            No i jestem po. Szpital AM w Gdańsku.
                            Dla tych, które czkają - da się przeżyć. Fakt, do najmilszych wspomnień to nie
                            należy, ale nie było tak źle.
                            Agiser dokładnie wszystko opisała, więc nie będę powtarzać. Dodam tylko kilka
                            spraw. Na sali operacyjnej jest strasznie zimno - dobrze że nie zdjęłam skarpet,
                            bo bym zamarzła wink Myślałam, że to całe wyskakiwanie z piżamki będzie traumą,
                            ale głupi jaś zobojętnia doskonale na poczucie wstydu - chyba nawet nie myślałam
                            o tym, że nic na sobie nie mam. Kiedy już byłam na sali operacyjnej i
                            anestezjolog mi przyłożył maseczkę ze słowami, że to tlen i mam głęboko
                            oddychać, to w pierwszej chwili myślałam, że coś zrobił nie tak, bo oddychałam i
                            oddychałam, a wcale nie zachciewało mi się spać. I nawet nie wiem kiedy -
                            odpłynęłam. Po zabiegu na pooperacyjnej też było mi zimno - myślę że to
                            wychłodzenie. Ja już wstawałam tego samego dnia wieczorem i dreptałam po sali.
                            Szwy nie bolą, bardziej drażni kłucie ich końcówek i ciągnięcie. Trochę w środku
                            ćmi mały ból, ale jak tam grzebią, to nie ma się co dziwić wink a to też tylko jak
                            mocniej napinam mięśnie. Bolał mnie bok, ale to podobno czasem się zdarza i po 2
                            dniach przeszło.
                            W sumie strach miał wielkie oczy. A jak człowiek napatrzy się na oddziale, co
                            inne kobiety znoszą - to laparo wydaje się zabiegiem kosmetycznym. Poza tym
                            kobietki na oddziale - silne wspólnym problemem - tworzyły świetną atmosferę,
                            żeby tylko zapomnieć, gdzie są. I faktycznie często zapominałam.
                            Opieka też super, lekarze widać, że kompetentni, spokojnie odpowiadają na
                            pytania i tłumaczą wszystko dokładnie. Masa kobiet spoza trójmiasta przyjeżdża
                            do tego szpitala, bo opinia o nim jest świetna. Pielęgniarki też dobre.
                            Nie bójcie się. Przetarłyśmy wam szlak wink Będzie dobrze!
                            • 22.02.09, 08:29
                              Witam Was dziewczyny.Mam problem.Operacje miałam zaplanowaną na
                              kwiecien,a że jak pisałam tydzien po niej mialabym wyjazd, wiec
                              poszłam do innego szpitala zapytac o inny termin,wczesniejszy. Udało
                              sie, 26 marca-zabieg. Ale właśnie. Okres dostałam teraz w lutym
                              dopiero wczoraj wieczorem(21), a że luty ma 28 dni to w marcu okres
                              dostałabym 23go,więc 26 jeszcze miałabym okres, a z tego co wiem,
                              tzreba byc po. Mam plana aby wziąć tabletki antykoncepcyje, wtedy
                              okres dostne szybciej. Ale własnie, czy mozna przed takim zabiegiem
                              brac hormony? Dziękuję za odp. Pozdrawiam.
                              • 22.02.09, 11:53
                                Z pewnością okresu mieć nie możesz, bo po zabiegu wpuszczają kontrast, żeby
                                sprawdzić, czy udrożnili, czy też nie. Okres jest przeciwskazaniem do zabiegu.
                                Mnie pytali o leki, ale niektóre z nich kazali przed zabiegiem odstawić. Lepiej
                                podejdź do swojego gina i się zapytaj, a jeszcze lepiej zadzwoń do szpitala - bo
                                czasem informacje nie są takie same z tych 2 miejsc.
                                • 22.02.09, 22:37
                                  Lilith, cieszę się, że już jesteś po, a najważniejsze, że się dobrze czujesz.
                                  Teraz to trzymam kciuki za udane starankawink
                                  Syla, jeżeli chodzi o okres to miałam mieć podobną sytuację- dają Ci wówczas
                                  przepustkę ze szpitala i jak Ci się skończy to wracasz. W końcu tak nie miałam,
                                  ale lekarz mi mówił o takiej możliwości - dowiedz się i się nie stresuj. Pzdrsmile
                                  • 23.02.09, 21:55
                                    Witam.Dziekuje dziewczyny. Nie ma przeciwskazań do wzięcia tabletek
                                    hormonalnych przed takim zabiegiem. Nawet moga pomóc jeśli chodzi o
                                    torbiele, ponoć sie wchłaniają. Więc wyrobie sie w czasie. Mam tylko
                                    nadzieję,że wynik tej laparoskopii bedzie na tyle pozywywny abym
                                    mogła zajśc bez wiekszych problemów w ciążę. Czego życze tez Wam.
                                  • 24.02.09, 18:03
                                    Dzięki serdeczne, Tobie również szczęśliwego zakończenia starań smile
                  • 09.03.09, 11:22
                    hej ja wlasnie szykuje sie na zabieg 2 kwietnia i jestem bardzo
                    przerazona samym pobytem w szpitalu powiedz co i jak tam wygladalo
                    bo samo przyjecie i zapisanie sie na termin nie bylo zbyt milym dla
                    mnie doswiadczeniem,ile dni tam spedzilas i czy konieczny jest
                    cewnik i lewatywa??? dzieki i pzdrawiam
                    • 09.03.09, 22:56
                      Zapisana jesteś na Kliniczną?
                      Nie denerwuj się, strach ma wielkie oczy, ja to wiem winkLekarstwem na to wszystko jest śmiech i żarty smile Ja trafiłam na świetne kobietki, każda coś dodała i już śmiech pozwalał o wszystkim zapomnieć (a nasza laparoskopia to pikuś przy tym, na co one czekały).
                      Krok po kroku masz już w poprzednich postach opisane
                      Piszesz, że zapisanie nie było miłe - może lekarz był już zmęczony operacjami, jak cię zapisywał? Mają tam jeden kocioł - masę operacji. Kiedy ja poszłam na badanie kwalifikacyjne, to lekarz ze zmęczenia po wielogodzinnych operacjach nie widział, że kawa której szuka stoi przed nim. Może też trafiłaś akurat na czas po trudnych zabiegach i stąd złe doświadczenie. Ich też trzeba zrozumieć, bo
                      dwoją się i troją, żeby żadna pacjentka nie odeszła z kwitkiem. Ja mam bardzo dobre doświadczenia z lekarzami z oddziału - żaden nie był nieprzyjemny, może niektórzy z nieco większym dystansem, ale mili, wyjaśnili wszystkie moje wątpliwości. Pielęgniarki też fajne - nie było żadnych problemów, gdy się o coś poprosiło, fachowe i miłe.
                      W sumie w szpitalu spędziłam 2,5 dnia, mogłam 3, ale nie było potrzeby. Jeden dzień Cię przyjmują i robią podstawowe badania (jeśli masz aktualne prześwietlenie płuc - weź opis to unikniesz powtórnego prześwietlania i wszystkie badania przed laparo - do kwalifikacji) i kwalifikują do zabiegu - tu ginekolog.
                      Potem po zupce w południe nie jesz już nic więcej do zabiegu (da się przeżyć wink), niestety lewatywa też Cię nie ominie, ale nie jest tak straszna, jak się wydaje. Jedna rada - idź jako jedna z pierwszych, bo toalet jest mniej niż pacjentek wink Na noc przed zabiegiem dostajesz relanium, a rano głupiego jasia, a wtedy już naprawdę jest Ci obojętne czy zakładają cewnik i to, że pod kołdrą leżysz nago. Zawożą Cię na Twoim łóżku do sali operacyjnej, układają na stole,
                      zostajesz poinformowana o tym, co zrobią, żeby CIę znieczulić. Potem
                      anestezjolog mówi że masz maseczkę z tlenem i masz oddychać. Ja sobie w myślach liczyłam z nudów oddechy i przy dziesiątym chciałam mu powiedzieć, że chyba coś pomieszał, ale nie wiem kiedy odpadłam. Budzisz się na sali pooperacynej, pielęgniarki skaczą wokół i powoli dochodzisz do siebie. Ja nie miałam żadnych problemów i tego samego wieczora już szwendałam się po korytarzu. A następnego poszłam do domu.
                      W sumie nie wspominam tego jako bardzo traumatycznego przeżycia. Da się przejść.
                      Trzymam kciuki, będzie dobrze. Nie martw się - przetarłyśmy Ci już szlak wink
                      Jeśli masz jeszcze jakieś pytania - pisz. POstaram się tu często zaglądać.
                      • 10.03.09, 11:52
                        dzieki za wsparcie i kilka informacjii tak jak wspomnilas
                        przeczytalam wczesniejsze ale ja chyba tak mam juz ze strasznie
                        panikuje .tak jestm zapisana na kliniczna na 2 kwietnia,rtg chyba
                        nie mam w domu aktualnego,na rezie nie mam zadnych ytan ale jak cos
                        dezwe sie dziekuje i pozdrawiam
                        • 13.03.09, 18:08
                          cóż... ja też wybieram się na zabieg 2. kwietnia...
                          przeczytałam Wasze posty i boję się coraz bardziej smile hasła: cewnik i lewatywa
                          są okropne! nikt nie pisze o laparoskopii w Poznaniu, na Polnej; jakie są
                          opinie??? proszę, napiszcie!
                          pozdrawiam,
                          ewa
                          • 13.03.09, 18:10
                            Mnie niestety zle zdiagnozowali po laparoskopii. Powiedzieli ze oba jajowody sa
                            niedrozne i ze tylko in vitro, a podczas laparotomii okazalo sie ze jeden jest
                            drozny. Niedlugo zaczynamy starania o dzidziusia.
                            • 20.03.09, 20:27
                              Dziewczyny 24tego ide do szpitala na laparoskopie i juz bardzo to
                              przeżywam ...
                              Przypomniała mi sie laparoskopia, która miałam robioną kilka lat
                              temu. Nie mogli mnie wybudzić z narkozy, okazało sie że mam słabe
                              serce, zatrzymywało sie, ciśnienie 60/20 (az niemozliwe),podali mi
                              adrenalinę i jakoś z tego wyszłam... a teraz o tym mysle i sie boję
                              • 20.03.09, 23:55
                                Syla na pewno wszystko będzie dobrze, nie ma co się zamartwiać na zapas. Myśl o
                                pozytywach tego zabiegu i możliwościach jakie Ci stwarza. Powodzenia!
                                • 22.03.09, 23:32
                                  Dziewczyny, do wszystkiego małymi kroczkami. Laparoskopia sprawiła, że wreszcie,
                                  po 1,5 roku leczenia, doczekałam się owulacji, tak się cieszę, że musiałam się
                                  tym z Wami podzielić! Laparoskopia jest zatem konieczna dla prawidłowej diagnozy
                                  i skuteczności dalszego leczenia. Nie ma co się jej obawiać, ale myśleć o
                                  pozytywnych skutkach!wink
                                  • 23.03.09, 18:52
                                    Agiser, trzymam kciuki, żeby wszystko się udało. smile
                                    • 23.03.09, 22:06
                                      Dziękuję Lilith - ja za Ciebie też je mocno ściskamwink
                                      • 28.03.09, 17:28
                                        Witam dziewczyny.Jestem juz po. Było troche komplikacji,bardzo cięzko
                                        przeszłam narkozę, ale żyję. Niestety moich jajowodów nie dało sie
                                        udrożnić. Lekarz mówił,że przez cesarke, laparoskopie i
                                        łyżeczkowanie które kiedys przeszłam przy poronieniu jak i kilka
                                        zapaleń,moje jajowody dostały nieźle popalić i nie zostały
                                        zabezpieczone przed zrostami...Zostało tylko in vitro, na kóre mnie
                                        nie stać, no ale jesli bedzie tzreba to się zadłużymy(jeden kredyt
                                        więcej do spłacenia wink).Najgorsze jest to,że nie zawsze sie udaje, a
                                        na następne razy to juz w ogóle cienko to widzę.Poza tym to leczenie
                                        mega dawką hormonów bardzo obciąża organizm kobiety. Jestem zdołowana
                                        i nie wiem sama co mam robic i myslec.Czy naprawde nie ma żadnego
                                        innego sposobu udroznienia jajowodów? Pozdrawiam


                                        • 29.03.09, 15:13
                                          31 marca mam mieć laparoskopie, niestety w piatek dostałam okres i niewiem czy
                                          do wtorku sie skonczy, dlaczego nie mozna tego zabiegu wykonac w trakcie okresu??
                                          • 29.03.09, 21:55
                                            Nie można, ponieważ po zakończonym zabiegu podają kontrast, żeby sprawdzić, czy
                                            wszystko jest ok. Jeśli zrobiliby to w czasie miesiączki - groziłoby Ci to np.
                                            stanem zapalnym, a tego chcesz uniknąć.
                                            Powodzenia!
                                            • 30.03.09, 22:32
                                              Cześć Dziewczyny, przez zupełny przypadek trafiłam dzisiaj na ten wątek i
                                              przypomniała mi się cała moja historia. Chociaż nie czekam na laparo, to
                                              postanowiłam napisać kilka słów...może którejś z Was się przydadzą.
                                              Kilka lat temu zdiagnozowano u mnie PCOS - zaczęła się żmudna walka o
                                              dzidziusia. Na początku brałam clostilbegit z regularnym monitoringiem, niestety
                                              jajniki nie odpowiadały nawet na maksymalną dawkę. Lekarz zaproponował
                                              laparoskopię, na którą oczywiście się zdecydowałam. Zabieg nie był straszny -
                                              szybko o nim zapomniałam. I...wielka niespodzianka, po zabiegu nie dostałam
                                              miesiączki - ciąża. Jednak radość nie trwała długo...w 8 tygodniu wylądowałam w
                                              szpitalu i straciłam dzidziusia. ... Po trzech miesiącach znów podjęliśmy próby,
                                              niestety jajniki nie bardzo chciały działać (na marginesie dodam, że wszystkie
                                              moje koleżanki w tym czasie rodziły cudne dzieci). I znów clostilbegit z
                                              regularnym monitoringiem ... bez skutku. Lekarz stwierdził, że najlepszym
                                              rozwiązaniem będzie in-vitro...Byliśmy tym już bardzo zmęczeni (starania trwały
                                              2,5 roku), a na ivi oczywiście nas nie stać.Postanowiliśmy
                                              odpocząć...Odpoczywaliśmy kilka miesięcy (miałam dość snucia się po lekarzach)i
                                              nagle pojawiły się dwie kreski na teście...teraz czekam i wciąż się czasami boję.
                                              Historię opisałam skrótowo, bo ciężko opisać emocje które nam przez ten długi
                                              czas towarzyszyły...
                                              Trzymam za Was kciuki i chętnie podzielę się doświadczeniami
                                              Powodzenia
                                            • 03.04.09, 11:54
                                              Jestem juz po wszytskim, naszczeście w poniedziałek skonczył mi się okres i
                                              mogłam następnego dnia być operowana. wrażenia - hmm - nie by tak źle gdyby nie
                                              przygotowania przed. Miałam całkwowite znieczulenie wiec nawet niepamietam jak
                                              mnie wiezli na sale operacyjna bo zaczela działać cudowna tabletka. Męczyła mnie
                                              troche narkoza po wszystkim bo nie mogłam jej zwymiotowac, na drugi dzień
                                              wypisali mnie do domu. Okazało się ze na lewym jajowodzie mam zrosty które
                                              blokują wszystko, lekarz zapisał mi leki na rozpuszczenie oraz parlodel na
                                              obniżenie prolaktyny. Teraz powoli dochodze do siebie nie jest juz tak zle
                                              chociaz nie moge sie smiac bo boli mnie brzuchwink Czy jest moze wsrod
                                              forumowiczek osoba ktora miala podobnie jak ja laparoskopie , zrosty i wysoką
                                              prolaktyna a ktorej udało sie zajsc w krotkim czasie w ciaże??
                                              Pozdrawiam
                                              • 04.04.09, 10:29
                                                Witaj "1982zofia27". Mam pytanie, jakie leki przepisał Ci lekarz na
                                                rozpuszczenie zrostów? Ja mam zrosty w obu jajowodach i lekarz od
                                                razu powiedział,że innej mozliwości na zajście w ciąże nie mam jak in
                                                vitro.Nawet nie proponował żadnego innego leczenia, a juz na pewno
                                                nie farmakologicznego. Czy przy laparoskopii nie mogli Ci tych
                                                zrostów usunąć? Bo u mnie się ponoć nie udało.Czytałam gdzies,ze
                                                mozna usunąc zrosty operacyjnie, choc nie wiem czy tak jest naprawde.
                                                Zastanawiam się czemu lekarze od razu wysyłają nas na zapłodnienie
                                                sztuczne, nie mówiąc nic o innym leczeniu, a przynajmniej
                                                spróbowaniu. Czy Twój lekarz mówił coś konkretnego na temat tych
                                                leków na zrosty? Bardzo dziekuje za odpowiedź i pozdrawiam smile
                                                • 05.04.09, 01:16
                                                  Sylwia, bardzo mi przykro, ale jak opadna emocje mysli sie racjonalnie. Zyczę
                                                  podjecia trafnej decyzji. Powodzenia.
                                                  • 16.04.09, 17:34
                                                    u dr. Tomaszewskiego w klinice położniczo-ginekologicznej na Parkowej? Jeśli tak
                                                    to proszę o informacje: ile kosztuje i jak przebiega cały zabieg i pobyt u nich?
                                                    Z góry dziękuję.
                                                • 05.04.09, 15:03
                                                  Witaj syla020304,
                                                  zapisane mam czopki DISTREPTAZA, i dodatkowo PARLODEL ponieważ mam bardzo wysoką
                                                  prolaktynę. A jeśli chodzi o usunięcie zrostów to zadałam takie samo pytanie
                                                  lekarzowi, odpowiedział ze można było ale musiałby mnie całkowicie otworzyc i
                                                  mogłoby dojść do perforacji jelita ponieważ jelito styka sie z jajowodem.
                                                  Oczywiście leczenie farmakologiczne wymaga czasu, jeżeli te czopki nie pomoga to
                                                  lekarz chce zastosowac jod.
                                                  • 06.04.09, 07:38
                                                    Witajcie dziewczyny. Moja laparoskopia pojutrze. Trzymajcie kciuki
                                                    za wynik i za spokojną narkoze.


                                                    --
                                                    Aniołek *01.2008
                                                  • 06.04.09, 09:51
                                                    aga.zetka trzymam mocno kciuki ja juz prawie doszlam do siebie nie jest tak zle
                                                    . POZDRAWIAM. PS w jakim szpitalu masz tą laparoskopie??
                                                  • 07.04.09, 10:45
                                                    W Krakowie, na Ujastku. Właśnie zaraz na 12 mam się stawić w
                                                    szpitalu. Moje ostatnie chwile na forach teraz wink
                                                    A kiedy można zacząć się starać po laparoskopii. Ja mam dzisiaj 13dc
                                                    więc i tak ten cykl na straty. Ale tak dla samych przytulanek pytam.

                                                    --
                                                    Aniołek *01.2008
                                                  • 07.04.09, 11:10
                                                    Hmm dla samych przytulanek to tak jak dojdziesz do siebie, przyznam ze troche
                                                    boli brzuch ale w końcu to jest naciecie miesni wiec to troche doskwiera ale
                                                    to zależy od osoby i jak szybko sie regeneruje, w szpitalu powiedzieli mi zeby
                                                    ze staraniami powstrzymac sie do pierwszego @ bo mozna troche krwawic, Daj znac
                                                    jak bedziesz po laparaskopi i napisz swoje spostrzezenia . Pozdrawiam Cie
                                                    aga.zetka i trzymaj sie.
                                                  • 15.04.09, 12:39
                                                    mam pytanie , czy po laparoskopii miałyście regularnie miesiączkę??
                                                  • 15.04.09, 13:44
                                                    Hej !!!
                                                    Po laparoskopi miałam 3 dniowe krwawienie (myślałam że to miesiączka ,ale nie )ponieważ dostałam po 10 dniach,już normalną.Następna spóżniła mi się 2 tygodnie!A teraz tą 3 dostałam w 29dc (czyli super)ale bardzo skąpa.I tak niby Ok ale jej małość mnie zastanawia ,ale idę na dniach do lekarza tak więc zobaczymy czy wszystko OK
                                                  • 15.04.09, 17:45
                                                    U mnie była w normalnym terminie
                                                  • 15.04.09, 19:34
                                                    Cześć, u mnie pierwsza po laparo została wywołana luteiną jak najszybciej.
                                                    Kolejne mam jak w zegarku co 34 dni i bardziej obfite i bolesne niż miałam przed
                                                    zabiegiem.
                                                  • 18.04.09, 13:50
                                                    Ja zawsze miałam nieregularne miesiączki, zazwyczaj co drugi, trzeci
                                                    miesiąc a nawet zdarzało sie że nie miałam nawet przez ponad pół
                                                    roku. Laparoskopię miałam w pazdzierniku i cóż...moze trochę się
                                                    poprawiło ale nieznacznie, bo miewam okres nawet co 60 dni, ale już
                                                    jest lepiej niż przed zabiegiem. Poza tym są bardziej bolesne.
                                                    Najbardziej boli mnie jednak fakt że pomimo tego że do tej pory nie
                                                    udało mi się zajsc w ciążę, nastawiłam sie ze przez te pierwsze pół
                                                    roku napewno zajdę w ciążę, ale niestety sad
                                                    Chyba zacznę monitorować cykl, nie mam sił już do lekarzy...
                                                    Niech mi coś przepiszą na owulację, mimo że czułam w pierwszych
                                                    miesiacach po zabiegu że mam owulację i pomimo tego nici ze starań sad
                                                    Już straciłam nadzieję, czuję się jak żebraczka łażąc po lekarzach i
                                                    napychajac im kieszenie kasą, a oni nie potrafią pomóc uncertain/
                                                  • 18.04.09, 17:00
                                                    Droga wiolletto123, nie możesz tak podchodzić do tego, może pora zmienić lekarza? Ja mam nadzieje że w końcu się uda, na okazało się że na lewym jajowodzie mam zrosty które blokują zapłodnienie a drugi jajowód jest ok tylko że zapłodnienie blokowane jest przez bardzo wysoki poziom prolaktyny, wiec biore teraz wszystko co mi lekarz zapisal i wierze że sie uda, i tak sobie mysle że jak się wszystko odblokuje to moze bliźniaki będą wink Pozdrawiam
                                                  • 31.05.09, 09:39
                                                    Drogie Panie ,
                                                    Udało się!!! Laparoskopie miałam 31 marca a dwa dni temu pojawiły się 2
                                                    kreseczki smile Życzę wszystkim aby się nie poddawac .
                                                    Pozdrawiam
                                                  • 31.05.09, 10:51
                                                    Zofia, gratuluję serdecznie i dziękuję za nową nadzieję!
                                                  • 01.06.09, 20:45
                                                    Wielkie gratulacje. Mam pytanie, czy całą diagnostykę miałas w porzadku? Co było
                                                    przyczyną laparoskopii? Napisz cos wiecej, to takie pokrzepiającee. Jeszcze raz
                                                    wielkie gratulacje i spokojnej ciąży dla Ciebie i Bejbika. Benia
                                                  • 03.06.09, 14:46
                                                    miałam laparoskopie diagnostyczną 31 marca.2009 jak szłam do szpitala wiedziałam ze mam bardzo wysoki poziom prolaktyny co jest jednym z powodów niemożności zajścia w ciąże brałam już w tedy leki, laparoskopia wykazała zrosty na lewym jajowodzie, czyli z żadnej strony nie było szansy na dziecko bez leczenia. Dostałam czopki na rozpuszczenie zrostów i ciągle brałam parlodel na obniżenie prolaktyny. w zeszłym tygodniu stwierdziłam ze zrobie sobie badanie poziomu prolaktyny ( po 3 opakowaniach parlodelu) jak odebrałam wyniki myslałam że się przewroce - wynik był 3 x wyższy niż wcześniej. ale później spojrzałam na normy podane przy wyniku i wyszło ze taki poziom można mieć w 1 trymestrze. od razu zrobiłam test i ku wielkiej radości 2 kreski smile Trzymam za was kciuki dziewczyny
                                                  • 03.06.09, 16:30
                                                    Czesc!

                                                    Na poczatek gratulacje dla Zofii! Zycze szczesliwych 9. miesiecy smile
                                                    Dolaczam sie do podziekowan za nadzieje, bo nie ma nic milszego niz
                                                    takie radosne wiadomosci od kogos w podobnej syutacji....

                                                    Dwa tygodnie temu mialam robione USG z kontastem, na podstawie
                                                    ktorego lekarz swierdzil niedroznosc jednego z jajowodow i zrosty na
                                                    jajniku. Jestem juz zapisama na IVF, bo powiedzial, ze takie wyjscie
                                                    jest najlepsze. Zaproponowal rowniez laparoskopie, ale nie
                                                    wypowiadal sie zbyt pozytywnie o tym zabiegu tak jakby mi go nie
                                                    polecal - skupial sie tylko na skutkach ubocznych, ryzyku i nie
                                                    dawal pewnosci powodzenia. Dlatego moja pierwsza reakcja byla
                                                    odpowiedz odmowna na laparoskopie... Ale potem, juz na spokojnie,
                                                    poczytalam na sieci, na forach (miedzy innymi tu) i najwyrazniej
                                                    wielu kobietom ten zabieg pomogl i dzieki niemu zaciazyly....Sama
                                                    nie wiem co mam teraz robic....czy wasze doswiadczenia sa w
                                                    wiekszosci takie pozytywne? Moze odezwie sie jeszcze ktos kto po
                                                    laparoskopii zaszedl w ciaze?

                                                    Najmocniejszym dla mnie argumentem "za" laparoskopia jest fakt, ze
                                                    na IVF musze czekac 12-14 miesiecy....koszmar! Czy na moim miejscu
                                                    zdecydowalybyscie sie na ten zabieg?
                                                  • 03.06.09, 18:32
                                                    Ja zdecydowałam się na laparoskopię, Mój lekarz nazwał laparoskopię "badankiem z naprawiankiem". Pokładam bardzo dużo nadziei w tym że dzięki niej zajdę w ciążę. Termin 7 lipca czyli już niedługo smile
                                                  • 04.06.09, 10:29
                                                    Dobre! smile Podoba mi sie taka nazwa, nie wydaje sie dzieki temu taki
                                                    straszny ten zabieg. Widzisz, twoj lekarz ma do laparoskopii taki
                                                    lekki stosunek, a moj powiedzial, ze nie dosc, ze moze nie pomoc to
                                                    jeszcze ryzykuje to i tamto (miedzy innymi uszkodzenie jelit, nie
                                                    wspominajac juz o znieczuleniu ogolnym, ktorego nigdy nie mialam i
                                                    tego tez sie obawiam). Stad te moje watpliwosci....Ale coraz
                                                    przychylniej mysle o tym wszystkim, bo tyle pozytywnych opinii.
                                                    0plmnki9, zycze ci, zeby laparoskopia przyniosla efekt. Mam
                                                    nadzieje, ze napiszesz tutaj w sierpniu o pozytywnym wyniku testu
                                                    ciazowegowink
                                                    Wciaz czekam na kolejne opinie/rady/dzielenie sie
                                                    wrazeniami/doswiadczeniami. Naprawde mysle, ze to forum pomoze mi
                                                    podjac trafna decyzjesmile
                                                    Pozdrawiam
    • 06.06.09, 19:43
      Czy mozecie wypisac badania laboratoryjne, które sie robi z własnej kieszeni do
      laparo?
      Tzn. chodzi mi o to co oni robią w szpitalu, a co ja muszę zrobić prywatnie. Np.
      Czy szczepic sie na HBS? Nie mam tych szczepień. Nie mam zamiaru przed terminem
      dowiedziec sie ze czegos tam nie mam, a oczywiscie moj gin niczego jak w takich
      syytuacjach bywa....NIE POWIEDZIAŁ...
      • 07.06.09, 09:26
        Hej bernadetta116.
        Wiesz jeśli lekarz ci nie powiedział jakie badania to najlepiej zadzwoń do niego,albo do szpitala w którym będziesz miała laparoskopię robioną.Ja miałam wszystkie badania w szpitalu robione (laparoskopia była robiona na NFZ)ale jeśli masz laparo robioną prywatnie to może i jakieś badania musisz mieć najlepiej zadzwoń .Bo po co masz wydawać niepotrzebnie kasę.A badań jest sporo!Wymagane napewno jest szczepienie na żółtaczkęwinkPozdrawiam i powodzeniawink)
        • 07.06.09, 18:29
          Dzięki za podpowiedz. Laparo mam na NFZ w szpitalu. Wiec nie mam robic zadnych
          badan, tylko miec szczepienia na HBS.... rozumiem, ale jak radzisz skontaktuje
          sie z lekarzem. Jeszcze raz dziekuje.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.