Dodaj do ulubionych

Zaplodnienie In-Vitro

10.03.09, 23:03
Mam ogromna prosbe do dziewczyn ktore przeszly juz in-vitro!Wlasnie okazalo
sie ze to jedyna szansa abysmy mieli z mezem dzidziusia na ktorego czekam juz
4 lata i niestety metoda naturalna jest to niemozliwe!Ja jestem zupelnie
zdrowa ale moj maz ma problemy z plemniczkami i dlatego in-vitro!Strasznie sie
boje tej terapi hormonalnej i zlego samopoczucia oraz reszty z tym
zwiazanej!Prosze napiszcie choc kilka slow jak to jest?czy ciezko to
przejsc?co najbardziej jest bolesne?chcialabym sie jakos psychicznie do tego
przyszykowac!Mieszkam w Niemczech nie mam zadnych mozliwosci ani kontaktow z
kobietami po in-vitro!Jesli chcialby ktos poswiecic mi chwilke to bede BARDZO
WDZIECZNA!
Edytor zaawansowany
  • 11.03.09, 00:54
    Czesc! Uwierz ze nie ma sie czym przejmowac. Ja lecze sie z powodu
    nieplodnosci ponad 4 lata(przyczyny nigdy nie znaleziono), ja i maz
    jestesmy zdrowi. przechodzilam przez roznego rodzaju
    stymulacje,miedzy innymi IUI, mialam takrze jedno ivf rok
    temu.Tydzien temu zaczelam kolejna probe, to naprawde nic
    strasznego,jedynym problemem jest zeby to wytrzymac psychicznie.Ja
    szczerze mowiac jakiegos szczegolnego dyskomfortu nie
    odczuwalam.Czasami uczucie napiecia brzuchu, delikatne pobolewania
    jajnikow,ale o jakims szczegolnym bolu nie ma co mowic.Ja dla
    odmiany mieszkam w USA i przez wszystko sama przechodzilam.jezeli
    masz jakies pytania to chetnie na nie odpowiem gdyz wiem jakie to
    moze byc ciezkie,jak sie jest samej.Pozdrawiam
  • 11.03.09, 12:03
    Ja nie mialam zadnych efektow ubocznych (przy dzisiejszych dobrze
    dobranych lekach to raczej norma). Bylo super, nie ma sie czego
    bac. Dzisiaj jestem w 10-tym tygodniu ciazy i nawet nie pamietam
    przygotowan do IVF (zreszta samopoczucie w ciazy to dopiero dramat w
    porownaniu do przygotowan - sama zobaczysz smile )

    Pozdrawiam
    magda
  • 11.03.09, 12:19
    Hej wink
    Dzis 20 tc tej wymarzonej i bardzo dlugo wyczekiwaniej big_grin
    walczylismy z mezem od 5 lat, zadnej przyczyny nie stwierdzono
    obydwoje zdrowi, przeszlismy szereg badan i zabiegow
    w tym IUI no i rok temu zdecydowalismy - nie ma na co czekc
    czas ucieka a latek przybywa wiec INV !!
    Pierwsze podejscie maj/08 niestety nieudane i rak mrozaczkow,
    jak lekarz zapowiedzial trzeba odczekac min. 3 miesiace.
    Listopad kolejne podejscie, od polowy pazdziernika
    zastrzyki i stymulacja ale powiem Wam dziewczyny ze jakos tak na
    luzie podeszlam do tego wszystkiego....
    wiedzialam juz czego moge sie spodziewac i co mnie czeka
    wiec nie bylo stresu i obgryzanaia paznokci a potem jaka radosc
    Az do dzis trudno mi uwierzyc ze to naprawde sie udalo!!
    Za kazdym razem jak idziemy na USG o ledwo
    moge sie powstrzymac od placzu smile ze szczescia wink
    Wiec dziewczyny nic sienie bujcie CEL warty jest
    kazdego zastrzyku i tabletki jakie przyjdzie wam przyjac
    wszystko to warte jest zachodu i poswiecen wink

    POWODZENIA big_grin
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/702436f12b.png
  • 11.03.09, 12:16
    naprawdę nie ma się czego bać!!! ja podchodziłam 2 razy. pierwsze nie udane,
    drugie za pół roku - udany pierwszy transfer!!!! na początku dostajesz zastrzyk
    wyciszający /wtedy w ciągu 2 tyg. może dwa razy zrobiło mi się gorąco - tak jak
    kobiety w menopałzie/ po 2 tyg przez ok 8 dni zastrzyki podskurne w brzuch
    2xdzinnie też nic mnie nie bolały i bardzo dobrze się czułam. potem punkcja
    /znieczulenie ogólne/ - jak się obudziłam czułam ból w podbrzuszu, który był jak
    3 dzień miesiączki i minął wieczorem, trochę miałam kłopoty z siadaniem ale to
    normalne! za dwa dni transfer - zupełnie bezboleśnie trwa może z 5 minut. i po
    sprawie. z perspektywy czasu myślę, że jedyne za złe samopoczucie odpowiada lęk
    przed niepewnością i nerwy! teraz jestem w 15 tyg. ciąży!!! - NAPRAWDĘ WARTO!!!!
    POWODZENIA!!!!!
  • 11.03.09, 14:17
    Dziekuje Ci bardzo za wyjasnienie mi tego wszystkiego i slowa otuchy!Kiedy
    okazalo sie ze nie ma wyjscia i musimy poddac sie in-vitro aby miec upragnione
    dziecko spadlo to na mnie jak "grom".Powiem szczerze tak sie podlamalam ze brak
    slow!Strach,lek,obawy co bedzie dalej i jak to wszystko zniose,czy nic mi sie
    nie stanie spedzalo mi sen z powiek!Mialam rozne mysli i same nerwy!Poprostu
    czulam ze swiat mi sie wali!Teraz mimo ze nadal obawiam sie jak to wszystko
    pojdzie to wiem jedno ze jedyne co teraz pragne to dziecko!Bardzo Ci gratuluje i
    ciesze sie ze bedziesz miala dzidziusia!Twoje slowa daly mi bardzo duzo i musze
    byc silna tak jak Ty!Pozdrawiam
  • 11.03.09, 14:35
    a ja Ci powiem, ze cala droge do zabiegu invitro: cala te terapie hormonalna,
    zastrzyki i sam zabieg wspominam baaaardzo milo
    naprawde: super sie czulam, zabiegi (z punkcja razem) nic mnie nie bolaly
    nawet jak teraz o tym wspominam, to z rozczuleniem smile
    nie bij sie nic - to naprawde tylko zle brzmi, w rzeczywistosci o wiele
    przyjemniejsze niz wizyta u dentysty (ze znieczuleniem nawet wink
    a co do diagnoszy lekarzy...no coz... ja po 6 latach leczenia i bezskutecznej
    walki o dziecko, poddalam sie zabiegowi, bo jak powiedzial lekarz, nie ma szans
    na normalne poczecie (wlasnie kiepskie plemniki) - i co sie okazalo?
    po udanym invitro, po urodzeniu Ani, zaszlam zupelnie naturalnie w ciaze po 4
    miesiacach po porodzie smile

    --
    Ania 08.10.2007
    Maja 16.11.2008
  • 11.03.09, 15:51
    Witam!Mam ten sam problem!Ja jestem zupelnie zdrowa tylko moj maz ma problemy z
    plemnikami.Jest ich za malo wg.normy i sa za slabe.Jezdzilismy wszedzie po
    najrozniejszych lekarzach,proby leczenia meza przez dluzszy czas i zupelnie
    NIC!Lekarze stwierdzili tylko in-vitro moze nam pomoc i w zwiazku z ta
    wiadomoscia zawalil mi sie swiat pod nogami!Ale walcze z lekiem i strachem i
    zrobie wszystko aby miec dzidziusia!Dziekuje Ci serdecznie za slowa
    otuchy!Gratuluje dzieciaczkow!





  • 11.03.09, 17:14
    powiem Ci, ze ja mialam zupelnie to samo - jak nam lekarz poiedzial, ze tylko
    invitro, to tez czulam jakby zawalil mi sie siat po nogami, byla to dla mnie
    ostatecznosc, cos, czego sie bardzo balam, cos obcego i przrazajacego
    po prostu boimy sie tego, czego nie znamy - poniewaz ja juz wiem co to invitro,
    moge Ci z calym przekonaniem powiedziec, ze to zupelnie nic straszego - wrecz
    przeciwnie, super sprawa, dzieki temu mozesz miec dziecko - czego Ci z calego
    serca zycze smile

    --
    Ania 08.10.2007
    Maja 16.11.2008
  • 11.03.09, 19:07
    mam batutka taką samą historię .. tez in vitro a teraz naturalna ciąża smile
    napisałam do Ciebie na priw... zerknijsmile
    --
    http://suwaczki.maluchy.pl/li-17938.png

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;109/st/20091016/k/0486/preg.png
  • 12.03.09, 11:57
    Dziewczyny mogłybyście napisać co w Wasym wypadku znaczy słabe
    nasienie? Pytam poniewaz miałam 2 IUI na nasieniu męża- 3ml w tym A-
    0,B-ok 20% i wszystko b. słabo i wolno. 24.03 mam wizyte w nowej
    klinice i nastawiam sie na IVF
    Pozdrawiam!
  • 01.11.09, 13:24
    Witam Was drogie dziewczyny.
    Ja i moj maz wlasnie podjelismy decyzje o zaplodnieniu in vitro ,innych szans na
    dzidziusia nie mamy.
    Prosze was abyscie mi wyjasnily jak dlugo trwa cala procedura.
    Bylismy juz na pierwszej wizycie, pobrano nam krew oraz nasienie od mojego meza.
    Nastepna wizyte mamy na 17.11.09, czy juz przy tej drugiej wizycie dadza mi leki
    hormonalne i rozpocznie sie wszystko?Czy czekaja nas jeszcze inne badania.
    Pozdrawiam Was cieplutko, i mam nadzieje ze ktos sie odezwie.
  • 01.11.09, 14:27
    Cała procedura jest uzależniona od Twojego cyklu, leki trzeba zacząć podawać w
    konkretnym dniu cyklu, a w którym to już zależy od lekarza i od protokołu (długi
    lub krótki). Jeżeli krótki, to wszystko zmieści się w jednym cyklu, przy długim
    rozkłada się zazwyczaj na dwa. No i zależy jeszcze oczywiście od wyników Waszych
    badań smile U nas, to się przeciągnęło do kilku miesięcy... na pierwszej wizycie
    byliśmy w lipcu, a dopiero teraz zaczęłam brać leki.
    A gdzie podchodzicie do ivf?
  • 02.11.09, 06:15
    Dziekuje bardzo za odpowiedz.
    Do ivf podchodzimy w niemczech , poniewaz tutaj zamieszkujemy.
    O badania z krwi sie nie obawiamy , badanie plemnikow mojego meza jest teraz
    powtarzane poniewaz 1 bylo ze plemniki sa bardzo slabe.
  • 02.11.09, 06:26
    Marysiu trzymym za ciebie kciuki , napewno sie uda .
    A ja musze poczekac do tej wizyty i sie okarze jak dlugo u mnie to potrwa.
    17stego bedzie juz po calej owolucji.
  • 02.12.09, 17:52
    kasiadaw-u mnie w klinice nie robi się nawet IUI jeżeli ilośc
    nasienia to mniej niż 5mln.Mój mąż ma bardzo słabe nasienie w
    porywach od 1mln do 3mln i lekarz odradził nam IUI bo stwierdził,że
    szkoda pieniędzy bo sznas nie widzi.Własnie kończymy całą procedure
    ICSI.Życze wam powodzenia i trzymam kciukismile
  • 20.11.09, 15:43
    ewusia mysle, ze nie masz sie czego bac. Ja jestem teraz w trakcie
    stymulacji i zyje sobie normalnie i spokojnie, nawet tych uderzen
    goraca nie mialam. Mam nadzieje, ze nam sie uda czego i Wam zycze.
    Pamietaj tez o swoim partnerze, nie tragizuj, bo to go pewnie
    jeszcze bardziej podlamuje. Nasi mezczyzni niby nic nie mowia i
    znosza to dzielnie, ale wiemy przeciez, ze tez im z tym ciezko. Co
    do przypadkow z naturalna ciaza po in vitro to mysle, ze moze byc
    cos w tym, ze faceci sie odblokowuja i przestaja stresowac, no i
    masz plemniczki sie poprawiaja od razu smile
  • 20.11.09, 12:42
    U nas było jeszcze gorzej, bo mąż miał azoospermię czyli całkowity
    brak pleminikió. Myśleliśmy już o adopcji. Jako ostatnią deskę
    ratunku zaproponowano mężowi punkcię jąder i o dziwo znaleziono
    plemniki. Przygotowania do in vitro wspominam dobrze. Może też
    spowodowane szkokiem kulturowym - przejście z publicznej opieki
    społecznej do suto opłacanych lekarzy w klinice, którzy się szczerze
    o ciebie troszczą i wsierają.
    Przy stymulacji pod koniec przed pobraniem jajeczek bolał mnie
    brzuch, byłam taka jak rozdęta. To jedyny dyskomfort jaki odczułam.
    Wbrew zapewnieniom kobiet na forum nie przytyłam ani grama podczas
    terapii hormonalnej.
    Głowa do góry. Jeżeli tego naprawdę chcesz to nic nie będzie
    niewygodne!!!
    Pozdrawim i powodzenia!!!
    --
    Moje zbawienie to pisanie: freedda.blox.pl/html
  • 20.11.09, 13:06
    Ja tez czekam na in vitro, ktore bede miala dopiero w sierpniu, ale
    juz teraz czytam o doswiadczeniach innych i zbieram informacje na
    ten temat. Strachu na razie nie odczuwam, moze dlatego, ze jeszcze
    mam duzo czasu, obawiam sie jedynie znieczulenie ogolnego, bo nigdy
    nie mialam......
    Nicolle, odezwij sie i opowiedz jak bylo na wizycie. Czy proces
    ruszyl?
  • 30.11.09, 12:09
    witajcie ,troszke opowiem swojo historie,jestem po 3inv a tym jedno z
    mrozaczkow,na 1 dr trafilam partacza i decyzja o zmianie trafilam na super
    specjaliste,staral sie choc poronilam 2 razy ,pomomo tego po nowym roku bede
    podchodzic do programu ,dziewczyny nie macie sie czego obawiac ,to nie jest
    takie straszne ,a teraz przygotowuje sie do histeroskopi ,mozliwe ze sa jakies
    zrosciki i to moze byc przyczyna utraty maluchow .Pozdrawiam
  • 30.11.09, 14:17
    Wlasnie zobaczylam swojego posta na tej liscie - z marca 2009. Wtedy
    bylam w 10tc, dzisiaj jestem mama 8tyg coreczki. Po IVF wlasnie - z
    perspektywy czasu - nie pamietam juz calej procedury (nawet mam
    problem kiedy ktos pyta mnie o szczegoly) - naprawde nie ma sie
    czego obawiac smile
  • 02.12.09, 17:38
    Cześć, właśnie z mężem podjęliśmy decyzję o in vitro. Samego procesu
    raczej się nie boję, mam problem natomiast z czymś innym - jestem
    bardzo niecierpliwa i nie wiem jak wytrzymam długi protokół jaki nam
    wybrała Pani doktor. tak bardzo chciałabym już działać, a na razie
    dostałam receptę na antyki i dopiero w przyszłym tygodniu zacznę je
    brać. Jak liczyłam, transfer wyjdzie dopiero pod koniec stycznia - 2
    miesiące czekaniasad a wynik na początku lutego, to czekanie mnie
    dobija.
  • 02.12.09, 17:48
    szerszenpa-ja miałam tak samo.też przerazało mnie to czekanie i
    długi protokół a teraz własnie jestem po punkcji a w piatek
    transfer.Nawet nie wiem kiedy to minelo.Ja odliczałam sobie dni w
    kalendarzu.każdą wizyte i nowe leki zaznaczałam na czerwono,żeby
    wyraźnie widzieć ile mi jeszcze zostało.Zobaczysz,że tak naprawde
    Tobie tez szybko minie ten czas i za chwile będziesz czekać na wynik
    bety.Zycze powodzenia smile
  • 03.12.09, 18:42
    witajcie zgadzam sie z wami ze te czekanie jest ciezke ,ale
    najgorsze te 2 tyg czekania na test,głowa do gory dziewczyny a
    bedzie dobrze
  • 04.12.09, 12:23
    wiem, że jak już będe po to stwierdzę że szybko mnęło, ale na razie
    niestety jeszcze jestem przedsad i wiem też że najgorsze czekanie to
    po samym transferze. Udało się czy nie?
    Ale wielkie dzięki za wsparcie. Też życzę wam wszystkim powodzenia.
  • 04.12.09, 13:43
    Faktycznie masz racje - wydawało mi się, że z moim wiecznym
    pośpiechem nie wytrzymam tego długiego protokołu. Ale faktycznie
    zleciało w mgnieniu oka. Wiesz ja nawet celebrowałm ten okres
    wbijani igieł w brzuch i innych "mazideł".
    Najgorsze było 10 dni po transferze - już mnie pięty z
    niecierpliwości swędziały, żeby zrobić test!!
    Ale wszystko to pikuś! My kobiety jesteśmy w stanie naprawdę długo
    czekać i dużo znieść!!!
    Życzę Wam dwóch kresek na teście!!!!!
    --
    Moje zbawienie to pisanie: freedda.blox.pl/html
  • 04.12.09, 15:01
    invitro dla mnie bylo jak jakas magia, slowo, ktore wzbudzalo strach (dlatego
    pewnie, ze nie znalam, nie wiedzialam tak naprawde co to jest), dopoki...sama
    przez to nie przeszlam
    powiem jedno: cala stymulacje hormonalna przeszlam wspaniale, cudnie sie czulam,
    uwielbialam sobie robic zastrzyki, bo czulam, ze przybliza mnie to do
    upragnionej ciazy
    potem punkcja, zabieg byly tez zupenie bezbolesne
    ja bardzo milo i z wielkim sentymentem wspominam ten czas, nic sie nie boj, nie
    taki diabel straszny wink
    to zdecydowanie lepsze niz wyzyta u dentysty wink
    --
    Ania 08.10.2007
    Maja 16.11.2008

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.