12.12.03, 11:51
Cześć Dziewczyny, jedno krótkie pytanko, które mnie nurtuje już od dłuższego
czasu. Czy podczas waszych staraniach i walk o maleństwo odstawiłyście
kawusię, czy nie? Spotkałam sie z róznymi opiniami. Jedne, że picie kawki
utrudnia zajście, inne, że nie ma wpływu. Moja znajoma niedawno zaszła bez
problemu, a pije kawę nagminnie. Ja z kolei lubię, ale jeśli ma mi to
utrudniać zajście, to moge z tego zrezygnować. Co o tym myślicie?
Edytor zaawansowany
  • Gość: Nikola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 12:08
    Dobre pytanko smile!
    Ja jestem smakoszem kawy - pije ją w dużych ilościach.(powiedzmy 2,3 dziennie).
    Może ma wpływ na zajście w ciążę? Sama nie wiem - ale ja tak bardzo lubię
    kawusię - Boże jak ja to zrobię aby ją rzucić????!!!
    Od ponad roku nie zachodzę w ciążę...może to jeden z powodów?
    Logicznie na to patrząc to kawa jest używaką. Nigdy na ten temat się wcześniej
    nie zastanawiałam. Może ma wpływ???
    Może któraś z Was coś wie na ten temat...???
    Jeszcze raz proszę o informacje w imieniu swoim i szprociaka.
    Pozdrowienia!!!
    Nikola
  • manus2 12.12.03, 12:12
    ja też uwielbiam kawę i zazwyczaj piłam po 2-3 dziennie. Teraz ograniczam się i
    rano piję kawę a następne to już te bezkofeinowe (można się przyzwyczaić).
    Niestety ograniczyła się z 6 miesięcy temu i w zajściu nic nie pomogło....
    czytałam natomiast, że kofeina może być jednym z elementów wpływających na
    problemy z zajściem....
  • Gość: Aga lublin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 12:17
    cześćsmile) ostatnio czytałam , ze dotyczy to więcej niż 8 kaw dziennie, na
    bocianie był taki post, w anglii czy w stanach były przeprowadzone badania na
    dwóch grupach kobiet i u tych nadużywających miało to jakiś wpływ ale na
    śmiertelnosć dzieci już narodzonych, mówię, że dokładnie nie pamiętam całego
    artykułu , ale mozecie go odszukać w archiwum bociana
  • szprociak 12.12.03, 13:10
    Widzę, że nie tylko mnie to pytanie dręczy, więc trochę mi raźniej. Walka o
    dzidziusia, to także walka z samą soba i własnymi słabościami, ale po każdym
    nieudanym miesiącu, wściekam się na cały świat i jest mi tym bardziej smutno,
    jak np. przez dłuższy czas odmawiałam sobie na imprezkach drinka (bo może (ale
    czy musi) źle wpłynąć na jajeczko lub ew. ciąże, albo właśnie nie piłam małej
    czarnej. Bo w miarę poświęcania się, rosną oczekiwania, że się tym razem uda. A
    jak się nie udaje, to wściekłość i żal są jakby większe.....
  • Gość: Aga lublin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 13:37
    to wszystko jest smutne, ja np. od kilku lat aż do tych wakacji prawie nic nie
    kupowałam do ubrania bo ciągle mówiłam, ze jeśli będę w ciąży to po co, a po
    ciązy to nie wiem jak będę wyglądała i czy się zmieszczę w te ubrania, a po co
    je gromadzić, odmawianie sobie wszystkiego, męczoące cykle, faszerowanie się
    hormonami...itd ile to wymaga cierpliwości i poświęcenia, kobieta potrafi wiele
    znieść i często z koleżankami rozmawiamy, ze gdyby mężczyzna musiał przejść
    przez to wszystko to nasza planet miała by niewielkie zaludnienie
  • szprociak 12.12.03, 13:48
    hahahaha! To wcale nie jest śmieszne, ale jakos tak sam mi się pyszczek
    uśmiechnął od twoich słów Aga! Jakbym słyszała siebie! Ja na początku nawet
    przestałam kupować większych ilości podp., bo tłumaczyłam sobie, ze potem przez
    9 miesięcy będa mi zawalać i tak malutką szafkę w łazience. Teraz (boże.. to
    już 4 lata!) już mi to przeszło i staram sie nie traktować kolejnej @ jak końca
    świata. Staram się, ale nie zawsze mi to wychodzi, więc przyjełam zasadę, że
    moge sobie popłakać troszkę, ale nigdy sama, tylko przy moim mężulku. Wtulam
    sie w jego ramię i sobie pochlipuję a on głascze mnie po głowie i nawet nie
    musi nic mówić. Oboje wiemy, że walczymy dalej i ten sposób chyba daje jakies
    skutki, bo od ostatniego totalnego doła w sierpniu, jakoś się trzymam i wiem,
    że sobie poradzimy i weszła we mnie jakaś nowa siła! (Obym nie musiała
    wystawiac jej na zbyt długa próbę!)
  • Gość: Paola IP: 82.139.13.* 12.12.03, 17:12
    Ech...ale smaka mi na kawę narobiłyście. Ide sobie zaparzyć...i tak za każdym
    razem sobie obiecuję, że to już ostatnia, że się ograniaczam. Dobra: ide na
    kawke a potem to już tylko będę się ograniczać.
  • Gość: nalo IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.12.03, 22:16
    Nie dajmy sie zwariowac, ile dziewczyn pije kawe i zachodzi bez problemow. To
    by bylo zbyt proste, gdyby wszystko zalezalo od jednaj kawki wiecej...A tak na
    powaznie, nie sadze zeby wypicie 1 - 3 kaw dziennie moglo byc bardzo
    szkodliwe. W koncu w herbacie jest teina, ktora dziala jak kofeina. Ludzie
    pija nawet po kilkanascie herbat dziennie i nic im nie jest!
  • Gość: martka_k IP: *.acn.waw.pl 13.12.03, 09:27
    Po pierwsze nalo ma racje - herbata jest nawet bardziej szkodliwa.
    Po drugioe tez sie nad tym kiedys zastanawialam i doszlam do wniosku, ze jednak
    wszyscy mowia o blokadzie psychicznej - ze to jest najwiekszy problem. I mysle
    osobiscie, ze jak cale zycie podporzadkowuje sie zajsciu, odmawia sie sobie
    tego co sie lubi (drinka, kawy, sera plesniowego-to moja obsesja), to potem
    psychika jest zbyt zmeczona tym ciaglym nastawianiem sie i dlatego nie
    wychodzi...
    Zycze, zeby nam wszystkim wyszlo
    M

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka