Dodaj do ulubionych

Adopcja zarodka

23.07.09, 21:57
Chciałam zapytać czy któraś z was poddała się adopcji zarodka? jakie
ma odczucia? i czy planuje w przyszłości powiedzieć o tym swojemu
dziecku?
Ja jestem mamą właśnie takiego maleństwa i nigdy nie odczułam,że nie
jest ono moje. Jest przekochane i przecudowne i chyba nie powiemy
mu,że nie jest naszym biologicznym dzieckiem. W końcu to ja go
nosiłam pod sercem długich 9 mieisięcy i to ja urodziłam. A
najważniejsze jest to, że to my go wychowujemy smile))
Edytor zaawansowany
  • 24.07.09, 07:27
    > najważniejsze jest to, że to my go wychowujemy smile))

    skoro to najwazniejsze to dlaczego chcesz adopcje w tajemnicy zachowac?

    Szkoda ze dla adoptujacych zarodki nie ma szkolen takich jak dla adoptujacych
    dzieci.
  • 24.07.09, 09:43
    no właśnie
    nie rozumiem?
    przeciez dziecko MA PRAWO wiedzieć!!!!
    dlaczego chcesz to ukrywać?
    to nie uczciwe!
    jesli od początku będzie wiedziało, jak z nim było, przyjmiie to w
    sposób naturalny! Jeśli nie powiesz, zawsze będziesz żyła w strachu!
    Jak zamierzasz wychowac to dziecko na porzadnego człowieka, jesli
    chcesz go okłamać? I po co chcesz to zrobić? czego sie wstydzisz?
    Czy choroba o nazwie bezpłodność jest dla Ciebie bardziej wstydliwa,
    niż życie w zakłamaniu w stosunku do własnego dziecka?
    Wybacz te ostre słowa, rozumiem, że to trudne, ale zachowując się w
    ten sposób, dbasz tylko o własne interesy. To może okazać sie
    baaardzo krótkowzroczne!
    --
    http://lbdf.lilypie.com/8JXbp2.png
  • 24.07.09, 10:12
    adopcja zarodka tym sie rozni od normalnej adopcji, ze dziecko nie
    ma mozliwosci poznac swoich biologicznych rodzicow
    biologiczni rodzice nawet nie wiedza ze jest takie dziecko, nic nie
    czuja
    i chociaz jestem zdania ze oklamywanie dziecka nie jest dobrym
    wyjsciem, nie wiem co mialabym powiedziec dziecku o jego rodzicach
    biologicznych gdyby takie pytania sie pojawily
    ze nie wiedza o istnieniu dziecka? ze chca sie dowiedziec czy ze nie
    chca? ze nie chcieli zniszczyc zarodka ale nie chcieli miec tez
    kolejnego dziecka? Ze chcieli komus pomoc...

    samo powiedzenie ze nie jestes naszym biologicznym dzieckiem nie
    daje odpowiedzi na pozostale, trudniejsze pytania
  • 24.07.09, 10:28
    Ale bycie rodzicem to mi. odpowiadanie na trudne pytania! Przeciez
    nikt nie powiedził, że będzie łatwo! Ale czy to wystarczający powód
    aby iśc, na wątpliwe z resztą, sktóty?
    z tego co wiem, to rodzice biologiczni muszą wyrazić wolę oddania
    zarodka, więc tu jest raczej jasność!
    Jest tyle pieknych opowieści terapeutycznych o adopcji, więc
    myślę,ze są tez o adopcji prenatalnej. Jesli nie ma, trzeba
    skonsultować się z mądrym psychologiem!
    --
    http://lbdf.lilypie.com/8JXbp2.png
  • 24.07.09, 12:15
    a dla mnie bez sensu jest mówienie takich rzeczy dziecku. Po co
    burzyć mu świat takimi opowieściami. Noszone pod sercem 9 miesiecy,
    złączone z matką jedną pepowiną, krew z krwi. Przecież to prawie jak
    swoje własne. A, że zarodek adoptowany ( jak dla mnie mało istotny
    dla DZIECKA szczegół) Najważniejsze, ze rodzi sie i jest wychowywane
    w atmosferze miłości.
    Zwolenników mówienia dziecku, ze jest adoptowanym zarodkiem pytam po
    co ? dlaczego? przeciez to dziecko nawet nie ma możliwości
    odszukania biologicznego dawcy...
    zrozumiałym jest jeśli adoptuje sie dzieci kilkuletnie , pamietajace
    dom rodzinny (ok, niech odnajda rodziców biologicznych, jeśli czują
    taką potrzebe)
    --
    raczki
  • 24.07.09, 12:39
    to tez zależy jakie podejście mają do tego rodzice. Można tu
    przeczytać, że niektóre dziewczyny chcą ukryć przed dzieckiem, że
    było poczęte przez IVF, żeby nie czuło się gorsze, bo grzech itd
    (cytuje). Jeżeli rodzice myslą w ten sposób i ukrywają ten fakt
    przed dzieckiem, to nieświadomie wpłynie to na dziecko. Tak jak
    ukrywanie różnych brudów rodzinnych.
    Jeżeli rodzice przemysleli decyzję, zaakceptowali wybór i jest on
    dla nich naturalny, to wydaje mi się, że ten problem nie istnieje.
    Sytuacja bedzie tez naturalna dla dziecka. Dziecko jest własne i
    kochane jak własne.
    Problem może się pojawić w przyszłości, jeśli dziecko/rodzice
    zachorują i bedą potrzebne jakieś badania genetyczne, przeszczep, no
    ale to się zdaza bardzo rzadko.
    Co innego w jaki spsosób i w jakim momencie dziecku powiedzieć.
  • 24.07.09, 14:35
    chiyo28 napisała:

    > a dla mnie bez sensu jest mówienie takich rzeczy dziecku. Po co
    > burzyć mu świat takimi opowieściami. Noszone pod sercem 9
    miesiecy,
    > złączone z matką jedną pepowiną, krew z krwi. Przecież to prawie
    jak
    > swoje własne. A, że zarodek adoptowany ( jak dla mnie mało istotny
    > dla DZIECKA szczegół) Najważniejsze, ze rodzi sie i jest
    wychowywane
    > w atmosferze miłości.
    > Zwolenników mówienia dziecku, ze jest adoptowanym zarodkiem pytam
    po
    > co ? dlaczego? przeciez to dziecko nawet nie ma możliwości
    > odszukania biologicznego dawcy...
    > zrozumiałym jest jeśli adoptuje sie dzieci kilkuletnie ,
    pamietajace
    > dom rodzinny (ok, niech odnajda rodziców biologicznych, jeśli
    czują
    > taką potrzebe)


    zgadzam się z Toba w 100%. Nie mam zamiaru ukrywac przed moim
    dzieckiem ze jest poczete dzieki metodzie ICSI, ale nie widze
    konieczności,zeby mu mówić ,że jest z adopcji zarodka. To niczego
    nie wniesie do jego zycia. Nie bedzie mialo mozliwosci poznania
    swoich biologicznych rodzicow wiec po co wprowadzac ten zamet?

    swoja droga to chcialam nawiazac kontakt z osobami ktore wlasnie
    dzieki tej metodzie maja swoje dzieciaczki wink
    A my na wiosne udajemy sie po rodzenstwo dla naszego maluszka smile))
  • 24.07.09, 14:51
    mam wrażenie, że ta sytuacja wywołuje większy zamęt i zakłopotanie w
    Tobie, niz wywołałoby w dziecku. Tak jakbyś wstydziła się tej
    sytuacji - tylko dlaczego. Przed podjeciem ostatecznej decyzji warto
    odpowiedzieć sobie na takie pytanie!
    rodzeństwo będzie embrionem od tych samych rodziców biologicznych?
    --
    http://lbdf.lilypie.com/8JXbp2.png
  • 24.07.09, 17:33
    ja tez mysle, ze dziecku taka wiedza nie jest potrzebna. Aczkolwiek
    kiedys musi sie dowiedziec - zeby na przyklad nigdy nie dowiedzialo
    sie przez przypadek np. przy koniecznosci transferu krwi okaze sie,
    ze dziecko ma niezgodna grupe krwi z rodzicami (na przyklad w naszym
    przypadku jako, ze oboje mamy Orh+ inna grupa krwi u dziecka jest
    praktycznie niemozliwa), ma pewne genetyczne choroby, itp, itd. To
    wcale nie jest taka niespotykana sytuacja wiec moim zdaniem kiedys
    dziecko musi sie dowiedziec...
  • 30.07.09, 16:19
    magdad5 napisała:

    > ja tez mysle, ze dziecku taka wiedza nie jest potrzebna. Aczkolwiek
    > kiedys musi sie dowiedziec - zeby na przyklad nigdy nie dowiedzialo
    > sie przez przypadek np. przy koniecznosci transferu krwi okaze sie,
    > ze dziecko ma niezgodna grupe krwi z rodzicami (na przyklad w naszym
    > przypadku jako, ze oboje mamy Orh+ inna grupa krwi u dziecka jest
    > praktycznie niemozliwa
    ), ma pewne genetyczne choroby, itp, itd. To
    > wcale nie jest taka niespotykana sytuacja wiec moim zdaniem kiedys
    > dziecko musi sie dowiedziec...


    a jednak jest mozliwa, sama mam takich znajomych smile no coz- samo zycie! smile
  • 24.07.09, 22:53
    kavainca napisała:

    > mam wrażenie, że ta sytuacja wywołuje większy zamęt i zakłopotanie
    w
    > Tobie, niz wywołałoby w dziecku. Tak jakbyś wstydziła się tej
    > sytuacji - tylko dlaczego. Przed podjeciem ostatecznej decyzji
    warto
    > odpowiedzieć sobie na takie pytanie!
    > rodzeństwo będzie embrionem od tych samych rodziców biologicznych?

    nie wstydze sie tej sytacji bo tez nie mam czego..nie jestem jedyna
    osoba na tym swiecie ktora ma problemy z poczeciem wlasnego
    dziecka..moze inaczej oboje z mezem jestesmy zdolni do potomstwa ale
    natura zadecydowala inaczej...nie wiemy jakie dostaniemy
    zarodki..czy beda od tych samych dawcow czy innych...dla nas to nie
    maz zadnego znaczenia..
  • 25.07.09, 09:38
    uwazam ze bym kiedys powiedziala dziecku, moze mowilabym od samego
    poczatku
    ale nadal i tak nie wiem co mialabym zrobic jesli dziecko chcialoby
    kiedys poznac dawcow, w Polsce nie jest to uregulowane prawnie i
    sumie nie ma takiej mozliwosci
    wiec dziecko owszem wie ze nie jest dzieckiem biologicznym ale
    rodzicow biologicznych nie bedzie moglo poznac nigdy, to moze byc
    problem, zwlaszcza w pozniejszym wieku
    to dziecko dzis kiedys bedzie doroslym i moze chciec odnalezc
    korzenie
  • 26.07.09, 17:06
    jeden z nowych projektow, ten wspoltworzony ze stowarzyszeniem nasz bocian,
    zaklada, ze dawstwo nie mialoby byc anonimowe. bylaby taka sama sytuacja jak
    przy adopcji dziecka (pod wzgledem prawnym jedynie oczywiscie).
    --
    Zrazik! do domu dzieciaku...
  • 25.07.09, 12:02
    > konieczności,zeby mu mówić ,że jest z adopcji zarodka. To niczego
    > nie wniesie do jego zycia.

    ale w Twoje cos wnioslo prawda?

  • 26.07.09, 00:38
    oczywiscie,ze wnioslo...sama radosc i szczesciesmile))))))))))))
    dzieki tej metodzie mamy wspanialego syna, ktorego kochamy
    bezgranicznie...
    widze, ze wiele osob mocno sie "burzy" czytajac niektore
    wypowiedzi..wiecie, łatwo wam oceniac osoby trzecie,bo same nie
    jestescie w takiej sytuacji..i najlepiej od razu zaszczuc takich
    ludzi,ktorzy nie chca mowic dziecku,ze jest adoptowanym zarodkiem.
    Macie prawo do wlasnego zdania,ale nie macie prawa osadzac innych.
    Jestescie szczesciarzami bo posiadacie wlasne,biologiczne potomstwo
    i inaczej podchodzicie do roznych sparw...
  • 26.07.09, 06:58
    Nikt Cię nie chce zaszczuć tylko uświadomic pewne kwestie.
    W swojej walce z niepłodnością musielismy rozważac różne rzeczy - w
    tym adopcję zarodka. Bardzo dużo czytałam i rozmawiałam na ten temat
    z terapeutami. Stąd moje ugruntowane stanowisko.

    Troche wkładasz głowę w piesek.
    Dlaczego nie chcesz pogadać z psychologiem?
    może razem doszlibyście do ważnych wniosków?
    --
    http://lbdf.lilypie.com/8JXbp2.png
  • 26.07.09, 08:15
    smutne jest to co piszesz
  • 26.07.09, 10:59
    pytanie autorki wątku było do osób, które adoptowały zarodek lub maja taki
    zamiar, wiec na ten temat będą miały najwięcej do powiedzenia, natomiast jak
    zwykle najwięcej mają do dodania Ci których problem nie dotyczy. Zadajcie sobie
    pytanie czy chciałybyście wiedzieć, ze jesteście adoptowanym zarodkiem, w
    jakikolwiek sposób miałoby to być przekazane, nie możecie dociekać swoich
    biologicznych korzeni, no i co? Ja na pewno bym nie chciała i rozmowa z
    psychologiem, psychoterapeutą nie ma tu nic do rzeczy. Co innego "normalna"
    adopcja, gdzie w jakiś sposób moge sięgnąc do korzeni i cokolwiek sie
    dowiedzieć, a w takiej sytuacji taka wiedza nie jest mi potrzebna.
    --
    smile))))))))))))))))))))))
  • 26.07.09, 11:15
    ale dlaczego nie chciałabyś wiedzieć?
    przeciez adopcja zarodka świadczy o ogromnej determinacji. Co złego
    jest w wiedzy o tym, ze rodzice tak baaaardzo Ciebie pragnięli?
    --
    http://lbdf.lilypie.com/8JXbp2.png
  • 26.07.09, 21:36
    Nie uwazam,ze adopcja zarodka swiadczy o determinacji..my mielismy
    inne wyjscie podejsc jeszcze raz do ivf, ale nie
    chcielismy..wolelismy dac zycie juz powstalemu zarokowi, ale tak jak
    juz pisalam,ktos kto przez to nie przechodzil niegdy tego nie
    zrozumie..rozmowa z psychologiem jest dobra,ale zycie i tak pisze
    inne scenariusze i nie wiesz jak bedziesz reagowala w danej
    sytaucji..inaczej jest sobie rozmawiac i wyobrazac dana sytacje a
    inaczej jest w prawdziwym zyciu..
    nie wiele jest osob ktore potrafia to zrozumiec..

    agnieszka.krak dzieki za zrozumienie.
  • 26.07.09, 21:58
    Ja generalnie przyjęłam w życiu zasadę, że nie mówię co bym zrobiła
    w danej sytuacji dopóki mnie ona nie dotyczy i myślę, że wszystkie
    wymądrzajace się tu osoby i dające dobre rady nie do końca wiedzą co
    by tak na prawdę zrobiły w danej sytuacji. Bo co innego rozpatrywać
    hipotetycznie a co innego być rzeczywiście w takiej sytuacji.

    Mojsyniojakąkolwiek podjęłaś decyzję to jest ona Twoja i nie
    musisz się nikomu z niej tłumaczyć tudzież słuchać rad o wybraniu
    się do psychologa. To twoje życie i twoje dziecko i ty jestes za to
    odpowiedzialna. Ja kiedyś mówiłam sobie że nigdy nie podejdę do ivf
    ale jak problem zaczął mnie dotyczyć to zmieniłam szybko zdanie.
    Spróbuj poszukać osób w podobnej sytuacji na naszym-bocianie, bo tu
    chyba ciężko będzie...
  • 26.07.09, 22:03
    czarny.zizii dzieki...naprawde jest malo szczerych osob ktore
    mowia prawde..wiekszosc che tylko dawac "dobre" rady..chyba
    faktycznie wskocze na bocka wink
  • 27.07.09, 08:04
    o tutaj laska to juz przegielas .
    przypominam ci ze to ty nie chcesz prawdy swojemu dziecku powiedziec

    sad

    > czarny.zizii dzieki...naprawde jest malo szczerych osob ktore
    > mowia prawde..
  • 27.07.09, 11:11
    ja czekam juz okolo 2,5 roku na komorke jajowa i twierdze ze to
    adopcja
    poszukuja dla mnie dawczyni, ktora spelnia odpowiednie warunki
    zewnetrzne (wzrost, waga, kolor oczu, kolor skory, grupa krwi)
    u mnie adopcja zarodka jest niemozliwa

    jesli urodzilabym dziecko dzieki tej metodze, moje dziecko bedzie
    moglo poznac swoja matke biologiczna i nie tylko

    sa rozne opinie na ten temat i wiele osob chcialoby zeby caly proces
    byl anonimowy, czyli glownie dawcy i biorcy, ale nikt sie
    potencjalnego dziecka nie pyta co jest lepsze

    a tu wlasnie chodzi o dobro dla dziecka i zarowno ja jako biorczyni
    jak i dawczyni musza poniesc konsekwencje tej decyzji

    w polsce jesli wszystko jest anonimowe, wlasciwie tylko biorca
    ponosi konsekwecje, ja wiem ze dawczyni pomaga i to jest piekne, ale
    w koncu tez jest strona w tym calym procesie wiec ponosic
    konsekwencje tez powinna
    ale dziecko nie ma mozliwosci jej poznac i ona tego tez nie chce,
    adopcja zarodka jest moim zdaniem jeszcze bardziej skomplikowana,
    jesli dziecko bedzie tylko wiedziec ze jest takim zarodkiem z
    adopcji a nie moze tych rodzicow biologicznych odnalezc, to moim
    zdaniem lepiej nie wiedziec
    a druga sprawa dzieci adopcyjne moga spytac dlaczego mnie oddalas
    w przypadku dawstwa zarodka to jest wogole nie wyobrazalne pytanie,
    latwiej jest oddac komorke czy sperme, do tego sie nie ma takich
    uczuc jak do zarodka
    przynajmniej ja nie mam uczuc do moich komorek jajowych, ale mysl ze
    mam zarodki budzila we mnie uczucia milosci, mimo ze to byly tylko
    kilkukomorkowe zarodki

    ale to prawda jak sie nie jest w tej samej sytuacji, na trudne
    pytania latwo jest znajdowac odpowiedzi i radzic, mimo ze sie nie ma
    pojecia co mozna czuc i jakie to jest wszystko trudne
  • 28.07.09, 19:29
    mojsynio , czy mogla bys napisac jak dlugo czekalas na adopcje
    zarodka . Chcialam poruszyc ten temat , ale obawialam sie jak sama
    widzisz co niektorych " lasek" takich co to do wszystkiego sie
    przyczepia!
    Nam z mezem nieudalo sie z biologicznym zarodkiem , wiec rozwazamy
    adopcje . Jezeli szczesliwie by sie udalo , to tez pozostanie to
    miedzy nami , uwazam ze ze dziecko wcale nie musi wiedziec .
    Nawazniejsze ze bedzie przez nas kochane najbardziej na swiecie .
  • 28.07.09, 20:17
    mojsynio - napisz proszę cos więcej na temat. Uważam że nie musisz
    się nikomu ze swojej decyzji tłumaczyć. Nosiłaś swojego synka pod
    sercem, sama go urodziłaś- czy coś więcej jeszcze jest ważne?
  • 28.07.09, 20:43
    Podpisuję się w 100% pod tym co napisała czarny.zizii.
    Pozdr.
  • 29.07.09, 00:05
    widze,że jest nas wiecej wink
    My jestesmy po ISCI i 3 transferach na naszych zarodeczkach..2 razy
    mialam ciaze biochemiczna a 3 transfer sie nie udal sad duze
    przezycie i duze zalamanie..nasza dr namawiala nas na jeszcze jeden
    program ICSI, ale my z mezem po dlugich rozmowach zdecydowlaismy sie
    na adopcje zarodka..kiedys rozwazalismy adopcje niemowlaczka,ale w
    naszej sytaucaji byloby to niemozliwe..moglibysmy tylko dostac
    dziecko w wieku szkolnym,a nam zalezalo na maluszku..i stad nasza
    decyzja..nie byla ona wcale trudna..
    powiem wam tak w polowie lipca zglosilam sie do mojej kilnik (to byl
    poczatek cyklu)..mialam naturalne owulacje,wiec zostal tylko wybor
    dawcow winkw dwa dnio po owulacji zostały podane mi dwa zarodeczki z
    czego jeden zostal z nami i dzieki temu mamy wspanialego synka smile
    transfer mialam juz 2 sierpnia , wiec wszystko trwalo zaledwie 3
    tygodnie, a po kolejnych dwoch odebralam teleon od mojej ginki z
    gratulacjami i pozytywna beta smile
    mam nadzieje,ze na wiosne znowu uda nam sie i nasz syn bedzie mial
    rodzenstwo.
    Wiecie i wszyscy mowia, ze nasze dzieciatka, to skora zdjeta z
    taty wink))) i cos w tym jest smile))
  • 30.07.09, 16:25
    ogromnie gratuluje i szczerze ciesze sie razem z Toba!

    i powodzenia w kolejnym podejsciu !
  • 30.07.09, 22:09
    pelikan00 dziekuje bardzo smile my tez mamy nadzieje,ze kolejna
    proba nam sie uda wink
  • 31.07.09, 07:54
    Gratuluję synka! Trzymam kciuki za kolejną próbę.
    Wklejam tez ciekawy fragment jak wygląda to pod względem prawnym -
    nie ma tu nic o ojcu, ale domyślam się, że analogicznie jest tak jak
    w przypadku kobiety-dawczyni komórki.

    "W czerwcu weszła w życie nowelizacja kodeksu rodzinnego i
    opiekuńczego, zgodnie z którym matką dziecka jest kobieta, która je
    urodziła. Natomiast - zgodnie z nowymi przepisami - nie jest matką
    dziecka kobieta od której pochodzi ono genetycznie."
  • 01.08.09, 18:34
    wiec zgodnie a tym fragmentem, matka nie jest matka adopcyjna (typowa) bo nie
    urodzila dziecka
    matka jest ta co wychowala, ale nie nalezy mylic pojec kobiety ktora rodzi i
    kobiety od ktorej pochodzi material genetyczny
    i czy na zycie dziecka moze wplynac okres normalnej 9 miesiecznej ciazy?
    (pomijajac patologiczne przypadki)
    to co dziecko dostanie w genach ma moim zdaniem wiekszy wplyw np choroby,
    wyglad, pewne cechy charakteru itd
    dla mnie to jest dziecko adoptowane, a to nie zmienia faktu ze moge je kochac
    najbardziej na swiecie

    zastanawiam sie jeszcze ze jesli skorzystalam bym w polsce z matki zastepczej z
    swoim zarodkiem, czy ona moglaby mi odebrac moje genetyczne dziecko ktore ona
    urodzila? korzystanie z takiej formy jest w Polsce praktykowane ale teraz
    zaczynam sie bac czy ta metoda jest bezpieczna przy takiej nowelizajcji?
  • 01.08.09, 18:43
    właśnie jest burza madialna i sadowa tej sprawie
    jedna pani wynajęła swój brzuch i właśnie nie chce oddac dziecka!
    ryzykowna gra!
    --
    http://lbdf.lilypie.com/8JXbp2.png

    http://suwaczki.waszslub.pl/img-2008083000400430.png
  • 02.08.09, 18:22
    wiec jakbym adoptowala normalnie dziecko, nie bylabym jego matka wink
    bo go nie urodzilam
    ryzykowne...naprawde ryzykowne
  • 02.08.09, 18:53
    przecież adoptowac można tylko takie dziecko, którego rodzice nie
    żyją lub mają zabrane prawa rodzicielskie
    --
    http://lbdf.lilypie.com/8JXbp2.png

    http://suwaczki.waszslub.pl/img-2008083000400430.png
  • 03.08.09, 07:57
    Jestem po szkoleniu adopcyjnym, więc trochę się orientuję w temacie.
    Po adopcji będę matką ADOPCYJNĄ(konieczny jest ten przymiotnik). W
    przypadku rozpraw i innych postępowań sądowych będę nazywana zawsze
    matką adopcyjną - nie matką po prostu.
    Poza tym zgodnie ze wskazaniami ośrodków adopcyjnych dziecku
    adoptowanemu należy powiedzieć, że jest adoptowane i że ma inną
    mamę, którą go urodziła.

    W Polsce adoptować można (zgodnie z obecnymi przepisami) osobę,
    która JUŻ SIĘ URODZIŁA i nie jest pełnoletnia (od 13 roku życia
    przysposobienie i zgoda małoletniego).
  • 03.08.09, 21:27
    no i to jest logiczne

    oczywiscie ze jesli skorzysta sie zarodka to sie dziecko urodzi i sie go nie
    adoptuje, co nie zmienia faktu ze material genetyczny i tak nie bedzie nasz
    nie wiem, moze zmienie zdanie, ale nie umialabym na dzien dzisiejszy wyobrazic
    mowienia takiemu dziecku rzeczy typu "oczy masz po babci, uszy po dziadku, a
    wade wzroku po tacie..."
  • 03.08.09, 22:43
    Wsadzę kij w mrowisko. Miałam dylemat związany z oddaniem do adopcji
    zarodków, bo mieliśmy już jedno dziecko, byłam w ciąży z dwoma i
    jeszcze czekało 5 zarodków. Biłam się z myslami, bo jak to oddać
    komuś rodzeństwo naszej córki? a jeśli się kiedyś spotkają (życie
    jest pełne niespodzianek), czy córka nie będzie miała do nas żalu że
    nie przyjęliośmy wszystkich dzieci?
    Nie wiem czy bym powiedziała, dgybym była w skórze autorki wątku.
    Może jak już dorosną? Nie wiem. To bardzo delikatna sprawa, myslę że
    bardziej niż "zwyczajna" adopcja.
    Dodam, że nasz problem się niestety rozwiązał inaczej niż
    chcieliśmy, bo nie donosiłam ciąży bliźniaczej, nie udał się kolejny
    kriotransfer i wychodzi na to że mamy za mało mrozaczków

    --
    tiny.pl/5gct
  • 04.08.09, 14:22
    Cześć. Rację mają Ci, którzy piszą, że łatwo się wypowiadać tym,
    których ta sprawa nie dotyczy. Ja zewryfikowałam wiele swoich
    poglądów, gdy okazało się że mój mąż nie może mieć dzieci.
    Skorzystaliśmy z banku nasienia i dzięki krio-transwerowi mam
    śliczne maluszki (chłopca i dziewczynkę). Jeszcze z mężem nie
    podjęliśmy decyzji czy im o tym powiemy. Na razie cieszymy się, że
    są z nami. Po stymulacji zostały nam zamrożone zarodki i
    postanowiliśmy oddać je do adopcji. Nie była to łatwa decyzja.
    Wierzcie mi. Wiedziałam, że nigdy nie poznam ich, nie będę wiedzieć
    na jakich ludzi wyrosną. Nigdy też nie dowiem się czy są szczęśliwe
    i wogóle czy są. Przecież nikt nie zagwarantuje, że transfer się
    powiedzie. Wiem, że nigdy ich nie poznam i szczerze mówiąc nie wiem,
    czy zdecydowalibyśmy się na oddanie zarodków do adopcji, gdybśmy w
    przyszłości mieli się spotkać. Co powiedzieć dziecku w takiej
    sytuacji? Wiem, że na pewno odezwą się osoby atakujące mnie, że
    oddałam własne dzieci, ale ja tylko uszczęśliwiłam kogoś. Ktoś
    kiedyś mi pomógł mieć moje skarby, więc może teraz ja dam komuś
    trochę szczęścia. Gdyby ktoś zdecydował się powiedzieć dziecku, że
    jest z adoptowanego zarodka, to na odpowiedź dlaczego mama mnie
    oddała odpowiedzcie: bo Cię kocha i chce żebyś był szczęśliwy!
  • 04.08.09, 22:25
    Wielki szacunek dla Was za decyzje. Właśnie dziękim takim ludziom
    jak Wy my możemy się cieszyć z naszego synka smile Rozumiem,ze nie
    byla to latwa dla Was decyzja, ale wiedz jedno-jesli komus sie uda
    urodzic dzieciatka z Waszego zarodka,to na pewno bedzie ono
    najszczesliwszym dzieckiem pod sloncem,bo trafi na rodzicow ktorzy
    kochaja go ponad wszystko nie patrzac na to,ze to nie jest ich
    material genetyczny. Bedzie kochane i uwielbiane juz przed
    poczeciem. A pisze to, bo tak jest w naszym przypadku. Syn jest dla
    nas najwaznijeszy..nigdy w zyciu nie kochalismy tak nikogo jak
    jego..jest naszym promyczkiem i cala miloscia..i nie ma nic
    piekniejszego jak jego słodki usmiech i stupot malych stóp..i to
    słodkie wołąnie.."mama' "tata"
  • 05.08.09, 09:06
    e-gosia1973 napisała:

    > Cześć. Rację mają Ci, którzy piszą, że łatwo się wypowiadać tym,
    > których ta sprawa nie dotyczy.

    Mam nadzieje ze nie mnie masz na mysli. Jestem nieplodna i sprawa mnie dotyczy poniewaz chcialabym miec jeszcze jedno dziecko a do tej pory zaden z kriotransferow nie byl udany. Do drugiego programu IVF nie podejde. Rozwazam adopcje zarodka ewentualnie oocytu.

    > jest z adoptowanego zarodka, to na odpowiedź dlaczego mama mnie
    > oddała odpowiedzcie: bo Cię kocha i chce żebyś był szczęśliwy!

    ja bym powiedziala : bo byla odpowiedzialna i chciala zebys zyl. Na pewno bylaby szczesliwa wiedzac ze jestes.
  • 04.08.09, 14:27
    Z góry przepraszam, że się wtrącam, ale jedno mnie męczy, a jeszcze tu nie padło. Co jeśli spotka się rodzeństwo, zapała do siebie uczuciem, weźmie ślub, pocznie dziecko i po latach przy jakiejś okazji (wspomniane transfuzje, badania dna itd) dowie się, że jest rodzeństwem. Przepraszam jeszcze raz, to czarny scenariusz i może rzadko się zdarza, ale jednak wykluczyć się nie da. Nie będę się tu zarzekać, że nigdy nie adoptuję komórki, czy zarodka, bo życie często weryfikuje plany, ale chyba właśnie ze strachu przed tą hipotetyczną sytuacją, powiedziałabym dziecku jak przyszło na świat...
  • 05.08.09, 15:34
    Powiedziałabyś i potem Twoje dziecko pytałoby swojego potencjalnego
    tescia, czy w młodosci nie był dawcą nasienia? Albo Twoje dziecko
    miałoby szukać partnera innej rasy, albo z dalekiegoi kraju, bo
    bałoby się każdego kolegi z klasy i każdej koleżanki, bo to może
    rodzeństwo? Myślę, że wprawadziłby to tylko niepotrzebny zamęt.
    Dziecku adopcyjnemu mowi się bardzo wcześnie, w naturalnt sposób, że
    jest adoptowane. Jak miałabyś to powiedzię dziecku z dawstwa koorki,
    albo nasienia, albo zarodka? Dwulatkowi? Trzylatkowi? Czy
    nastolatkowi,żeby mu zburzyć świat?
    Ja bym nie mówiła,
  • 05.08.09, 16:15
    Mamy w kriobanku 10 zarodkow. A w pokoiku obok juz cudowne ICSI-
    bliznieta, ktore jednak sa tak absorbujace, ze nie sadze, abysmy
    zdecydowali sie jeszcze na mrozaczki. Bardzo chcialabym, aby ktos je
    zaadoptowal. Ale prawo nie pozwala tu, gdzie zyje.
    Gdyby jednak pozwalalo, to nie chcialabym wiedziec, kto je
    zaadoptowal. Wystarczyloby mi wiedziec, ze nie zginely i ze ktos je
    przyjal, skoro my sie nie odwazylismy dac im szansy przyjscia na ten
    swiat.
    Zatem: nie mowic dziecku, bo to Ty i Twoj partner tak naprawde
    daliscie zycie. To wy jestescie rodzicami.
    "Ci" inni to tylko dawcy.
  • 05.08.09, 16:30
    oj
    wiele czasu jeszcze upłynie
    wiele filmów zostanie nakręconych
    aż ludzie zrozumieją, że mówić (oczywiście w madry sposób) to lepiej
    niż nie mówić
    20 lat temu zwyczajna adopcja była tabu i nawet dzis niestety dla
    wielu jest to trudne.
    To kwestia mentalnosci, dojrzałości i uczciwości wc siebie i dzecka
    Byc może dużo jeszcze w naszym społeczeństwie musi się zmienić, żeby
    nie było takich dylematów
    --
    http://lbdf.lilypie.com/8JXbp2.png

    http://suwaczki.waszslub.pl/img-2008083000400430.png
  • 05.08.09, 19:11
    kavainca napisała:
    > 20 lat temu zwyczajna adopcja była tabu i nawet dzis niestety dla
    wielu jest to trudne.

    Mysle, ze nie nalezy rownac "zwyczajnej" adopcji z adopcja zarodkow.
    Niezaadoptowanych dzieci narodzonych raczej sie nie zabija,
    niezaadoptowane zarodki- niestety tak. To dochodzenie do prawdy
    genetycznej to nowy rodzaj hobby genealogicznego- co to ma jednak
    dac obydwu stronom? Dawcom? Dziecku?
    Dawcy wiedza, ze stchorzyli lub po prostu "nie mogli sobie pozwolic
    na wszczepienie nadprogramowego zarodka"- z 1000-a roznych powodow.
    Dziecko wie, ze jesli nie rodzice adopcyjni- byloby na smietniku.
    Sorry, ale bilans zyskow dla obu stron wydaje mi sie zalosny. Nie
    mowiac juz o uczuciach rodzicow adopcyjnych.
    Prawda- TAK, ale nie zawsze, bo prawda za wszelka cene przynosi
    wszystkim tu wspomnianym stronom jedynie bol.
  • 05.08.09, 19:23
    Wiele czasu i wiele filmów? Ale Ty juz wiesz, tylko my, które
    myślimy inaczej, niż Ty, musimy jeszcze zsostać oświecone? Bo Ty
    masz juz na wszystkie pytania gotowe odpowiedzi. Gratuluję.
  • 05.08.09, 20:00
    Od razu zaznaczę, ze nikogo nie oceniam, bo nie wiem jak bym postąpiła i czym
    kierowałabym się na Waszym miejscu. Jednak niemówienie w kontekście tego co
    napisałam wcześniej jakoś mi się kojarzy z nieodpowiedzialnością. Przemyślałam i
    chyba wolałabym (na dzień dzisiejszy, kiedy decyzji o adopcji jeszcze nie
    podjęłam i łudzę się, że życie inaczej się potoczy), żeby dziecko związane z
    czyimś innym dzieckiem zapytało teścia i teściową (matkę, ojca sympatii), bądź
    ja bym zapytała, czy nie byli kiedyś dawcami. Nie wyobrażam sobie, szczerze
    mówiąc, siebie jak przyglądała bym się wybrankowi, wybrance mojego dziecka, czy
    przez przypadek nie stało się to czego się obawiałam. Wg mnie połączenie się w
    parę rodzeństwa tylko dlatego, ze nie wiedziało, że być może gdzieś na świecie
    jest taki ktoś, wydaje mi się bardziej bolesne niż zamęt w życiu dziecka
    wywołany przez informację, że genetycznie nie jest nasze. Przepraszam Was
    jeszcze raz jeśli kogoś uraziłam. Może nie powinnam w tym miejscu dzielić się
    swoimi dylematami. Tak czy inaczej gratuluję Wam decyzji o adopcji (w te, czy
    drugą stronę)i trzymam kciuki, żeby życie oszczędziło Wam zmartwień. Pozdrawiam.
  • 06.08.09, 08:59
    A tego potencjalnego teścia tzreba zapytać przed pójściem do łóżka z
    jego córką, czy po? Nadmieniam, że bez względu na to, czy nam się to
    podoba, czy nie, młodzież przechodzi inicjację seksualną bardzo
    wcześnie? Czyli szesnastolatek przed seksem z dziewczyną idzie do
    jej ojca i pyta, czy tatuś nie był dawcą nasienia? Bo on tak
    naprawdę nie wie, kim są jego rodzice. A jesli się okaże, że tatus
    był dawcą nasienia, to rabimy wtedy badania genetyczne? OK.
    Scenariusz bardzo szlachetny, ale powoduje u dziecka totalny mętlik
    w głowie, burzy spontaniczne relacje z innymi, powoduje potencjalne
    poważne konflikty wewnętrzne i zewnętrzne, żeby chronić przed
    statystycznie nieistotym ryzykiem? Już większe jest ryzyko, że od
    niespokrewnionej partnerki seksualnej zarazi się HIVem, a czy
    wszyscy badają sie przed współżyciem?
  • 06.08.09, 09:19
    Ok. Teoretycznie się z Tobą zgadzam. Tylko czy to "statystycznie nieistotne
    ryzyko", nie rośnie wraz z coraz częstszymi adopcjami zarodków, komórek itd? Co
    do HIV (choć to nie ten temat) też uważam, że przed rozpoczęciem współżycia bez
    zabezpieczenia w postaci prezerwatyw partnerzy powinni się przebadać.
  • 06.08.09, 09:32
    Ok, powinni, ale to teoria, a rzeczywistość skrzeczy. A dzieci robią
    nam różne numery smile.
    Ilu nastolatków jest na tyle poukładanych i dojrzałych, żeby omawiać
    sprawę seksualnej przeszlości ojca dziewczyny? Albo ile nastolatek,
    lub młodych kobiet będzie w stanie poruszyć taki temat ze swoim
    przyszłym teściem? Ile będzie chciało, a ile będzie tylkjo
    wśicekłych na rodziców za taki ciężar...
  • 06.08.09, 09:57
    Oj łatwo doradzać, jak się nie stało w takiej sytuacji. Kiedy
    powiedzieć, jak wytłumaczyć dziecku, jak zaraguje nastolatek jak sie
    dowie, ze przez tyle lat żył z genetycznie "nieswoimi" rodzicami.
    Przy tradycyjnej adopcji łatwo mowić już maluchowi, urodziłes sie w
    innym domu, ale my cie pokochaliśmy, a co i kiedy powiedzieć dziecku
    po adopcji zarodka, komórki jajowej czy korzystaniu z nasienia
    dawcy?. Przecież to dziecko, praktycznie od poczęcia było w tej
    rodzinie, rodzice razem przeżywali ciażę, poród, karmienie piersią.
    Małe dzieci pytają sie często gdzie byłam zanim sie urodziłam,
    odpowiadam w moim brzuszku i tu wg teorii niektórych z Was powinnnam
    dodać, ale tatuś to nie Twój tatuś, tylko jakiś inny Pan dał mamusi
    nasionka (my skorzystaliśmy z nasienia dawcy X2 i mamy dwie
    coreczki). Idiotyzm, dziecko jest w naszej rodzinie od początku i
    jest nasze. A sprawa dotycząca teoretycznego spotkania rodzeństwa,
    przy normalnej adopcji, tez prawdopodobna, a do tego wg wszelkich
    badań 10% mężczyzn wychowuje nie swoje dzieci, nie wiedząc o tym,
    tzn, że 10 % dzieci ma szansę spotkać swoje rodzeństwo, z tego
    samego ojca, nawet tego nie podejrzewając. Moje dziewczynki raczej
    nigdy się nie dowiedzą, że skorzystaliśmy z AID. Bo bez względu co
    niektóre z Was piszą niczego dobrego nie wniesie to do ich życia (do
    mojego wniosło, ale z drugiej strony nie muszę swoich problemów i
    lęków przenosić na dzieci).
    Pozdrawiam i życzę powodzenia, ale bardzo proszę, żeby
    nie "doradzały" osoby które nie korzystają z AZ, KD czy AID. W tak
    delikatnych sprawach mogą co najwyżej doradzać rodzice którzy mają
    dzieci poczęte z "innego materiału genetycznego".
  • 06.08.09, 10:07
    W 100% z Tobą się zgadzam, moje komentzre były troszkę sarkastyczne,
    myślała, że to się da odczytać smile. Tez uważam, że wchodzenie w
    zawiłości biologiczno-genetyczne z dzieckiem jest zupełnie
    niepotrzebne i wprawadzi tylko niepotrzebny zamęt. Pozdrawiam
  • 06.08.09, 09:22
    nadal nie wierzę, że ludzie nie chcą mówić, bo uważają, że to nie
    istotna informacja. Jakby była nieistotna, to by jej nie ukrywali.
    I jak zrobić z tym nie mówieniem?
    Rodzina wie, a dziecko nie?
    czyli, że co? trup w szafie?
    Rodzina nie wie?
    dlaczego?
    rozumiem, że wiele osób ma problemy z powiedzeniem głośno "nie mogę
    mieć dziecka", ale czy to naprawdę wstyd? Dla mnie to choroba, jak
    każda inna. Może łatwiej dla wszystkich być pogodzonym ze sobą.
    --
    http://lbdf.lilypie.com/8JXbp2.png

    http://suwaczki.waszslub.pl/img-2008083000400430.png
  • 06.08.09, 10:04
    Nieistotne statystycznie ryzyko, że spotka brata, lub siostrę - to
    napisałam
  • 05.08.09, 17:04
    Właśnie nie wiem. A z drugiej strony co? Pozostawić to własnemu biegowi i
    liczyć, że to się nie zdarzy? Nie wiem...
  • 07.08.09, 13:20
    Ja własnie bede podchodzic do transferu takiego zarodka i raczej tez uwazam ze
    dziecku nie powiem jesli chodzi o zgodnosc grup krwi to mozna "dostac zrodek" o
    takich samach grupach jak rodzice
  • 07.08.09, 14:18
    kava, ja sie z toba w pelni zgadzam, to nie jest takie proste. a nie wiem czy na
    tym forum sa osoby ktorych temat nie dotyczy, jesli doszly do etapu ivf. kazdy
    ma swoje poglady na temat adopcji, dawstwa i wg nich postepuje, ale kwestia
    mowienia/nie mowienia jest blizsza tematowi adopcji dziecka urodzonego niz
    procedur zaplodnienia. nie rozumiem skad napadanie na kave ze taka madralinska
    ze wszystko wie wczesniej. wiedza o tozsamosci w rodzinach gdzie ludzie nie sa
    wychowywani przez biologicznych rodzicow nie jest zadna nowinka. i nie trzeba tu
    wspomaganego rozrodu zeby byl temat.
  • 07.08.09, 16:15
    zgadzam się, ze te sprawy nie są proste, dltewgo wywołują dużo
    dylematów i emocji. Pytasz, czemu słowa kavy wywołały taki odzew.
    Mnie poruszył ten tekst:
    oj
    wiele czasu jeszcze upłynie
    wiele filmów zostanie nakręconych
    aż ludzie zrozumieją, że mówić (oczywiście w madry sposób) to lepiej
    niż nie mówić


    I to, ze poczułam się tak, jakby kava znała już tę prawdę jedną i
    jedyną słuszną, a ci, którzy mają inną opinię, muszą jeszcze
    poczekać, obejrzeć filmy i po latach zrozumieją, jak bardzo sie
    mylili.
    Jak rozumiem, to nie jest problem kavy, więc wtedy zaesze łatwiej
    rysować czarno-białe scenariusze.
  • 07.08.09, 20:21
    może masz rację, że moja wypowiedź brzmiała nie-halo.
    Przesłanie miało być następujące: pewnie jeszcze za wcześnie na taką
    dyskusję, bo to nadal tabu. Ale myślę, że to się zmieni.
    --
    http://lbdf.lilypie.com/8JXbp2.png

    http://suwaczki.waszslub.pl/img-2008083000400430.png
  • 07.08.09, 20:25
    smile smile Jak tam brzuszek?
  • 08.08.09, 20:31
    tydzien temu widziałam zawartośc brzuszka - miało 38mmsmile
    teraz czka mnie usg genetyczne, a potem może wreszcie odetchniemysmile
    stres jest spory, ale to chyba wkalkulowane po przejściachuncertain
    --
    http://lbdf.lilypie.com/8JXbp2.png

    http://suwaczki.waszslub.pl/img-2008083000400430.png
  • 08.08.09, 21:45
    Gratuluję widoczków smile.Ja też mam stres taki, ze nie wytrzymam
    chyba do wizyty 17.08 i pójdę w ten wtorek
  • 09.08.09, 08:52
    3mam kciukismile
    --
    http://lbdf.lilypie.com/8JXbp2.png

    http://suwaczki.waszslub.pl/img-2008083000400430.png
  • 07.08.09, 16:16
    a poza tym, dagmara, co u Ciebie? Dawno sie nie odzywałaś smile
  • 07.08.09, 17:06
    elza, rozumiem co cie wpienilo, nadal zgadzam sie z kava. pewnie za jakis czas
    bedzie jasne co robic w takich sytuacjach tak jak teraz jest jasne co robic w
    sytuacji adopcji. wtedy ludziom bedzie latwiej i takie watki beda sie szybciej i
    milej konczyly. jeszcze nie tak dawno temu byla wielka walka co do mowienia o
    adopcji, nawet wsrod lekarzy, psychologow i pedagogow z osrodkow i nie tylko.


    a o mnie w watku naszym
  • 10.08.09, 09:58
    Z tego co wygooglalam to w UK , kazda osoba majaca ukonczone 18 lat moze zglosic
    sie do HFEA (Human Fertilisation and Embryology Authority) i dowiedziec czy jej
    poczecie jest wynikiem rozrodu wspomaganego (prawo z 1990).
    Aktualnie taka osoba nie dostanie informacji identyfikujacej "dwacow" ale od
    2005 dawstwo nie jest anonimowe i od 2023 wszystkiego bedzie mozna sie dowiedziec.
  • 30.11.09, 22:53
    witam, po dlugim czasie...u nas zmiana planow...nie podchodzimy do
    AZ na wiosne,tylko jak wszystko pojdzie dobrze to w grudniu smile
    --
    11.2006 ICSI ciąża bioch.
    01.2007 crio ciąża bioch.
    04.2007 crio nieudane
    08.2007 AZ MAMY SYNKA

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.