Dodaj do ulubionych

@ Jak się pozbierać? Rozstanie po 30 latach ....

26.08.04, 18:15
Witam Was gorąco. Piszę do was z prośbą o wsparcie oraz porady dla mojej
mamy. Ojciec zostawił ją po 30 latach wzorowego (?) małżeństwa. Mama nie moze
sobie z tym poradzić, długi czas winiła siebie, potem był brak chęci do
życia, potem przyszła nienawiść... ile czasu potrzeba żeby zacząć żyć swoim
życiem, jak nauczyć się nie patrzec na przeszłość...
tak sobie pomyslałam, że założę ten wątek, a potem ją posadzę i niech poczyta
jak u was to bylo. Niech ma świadomość, że nie jest sama i że to nie kobieta
jest winna. Ja jako młoda matka często korzystam z forum: edziecko, niemowlę.
Znajduję tam porady, wsparcie i sama staram się pomagac jeśli umiem. Forum
jest lepsze od terapeuty. A przecież:
NIKT TAK NIE ZROZUMIE DRUGIEGO CZŁOWIEKA JAK TEN KTO PRZESZEDŁ TO SAMO.
Mam nadzieję, że mama też znajdzie tutaj pomoc...
Edytor zaawansowany
  • rriittaa 26.08.04, 18:17
    Zwracajcie się w swoich wypowiedziach bezposrednio do mamy: mama Rity... - ona
    to bedzie czytać, chociaż ja też chętnie usłyszę parę wskazówek jak można jej
    ulżyć i pomóc (terapeuta nie wchodzi w grę, nie chce się namówić).
  • rriittaa 26.08.04, 18:18
    zapomniałam napisać że minął już ponad rok od odejścia ojca, a to chyba ważne...
  • rozwoodka 26.08.04, 18:27
    Moze dam przyklad z zycia mojej mamy, ktora tez zyla w "dobrym" malzenstwie,
    tak przynajmniej sobie wmawiala przez 35 lat pozycia z moim ojcem. Ja patrzac
    sie jako dziecko, potem dorosla osoba, zastanawialam sie jaki jest to paniczny
    strach przed samotnoscia, aby sobie samemu wmowic ze takie malzenstwo jest
    dobre. Ojciec zdradzal ja notorycznie, ona udawala ze nie wiedziala o tym, lub
    nie chciala wiedziec, ojciec najpierw ukrywal sie z tym bo dzieci byly male,
    ale potem jak dzieci sie wyprowadzily na swoje, to on otwarcie umawial sie z
    innymi kobietam a nawet mial romans z najblizsza przyjaciolka mojej mamy. Mama
    nigdy sie nie skarzyla, ojciec nie pil, nie bil, dbal o dom, wiec w/g niej
    malzenstwo bylo "dobre". Ja widzialam co sie dzialo juz jako dorosla osoba, i
    pomimo ze moja mama byla wrecz terroryzowana przez ojca (straszyl ja ze nie
    odda jej nastepnych poborow, ze odejdzie, itp), ona sobie w dalszym ciagu
    wmawial, ze on jest "dobry". Ciezko jest sie postwic w sytuacji gdy ktos nie
    zna blizej 30 lat pozycia malzenskiego, ale jedno moge powiedziec: troche
    krytyki patrzac w przeszlosc i troche optymizmu patrzac w przyszlosc!

    --
    Rozwódka
    Forum Rozwódki
  • woman-in-love 21.09.04, 11:58
    Jest mnóstwo kobiet około pięćdziesiatki, które myślą dniem i noca, jakby tu
    uwolnic sie od uciązliwego i nieprzydatnego współmałżonka. A niech sobie idzie!
    Tyle jest ciekawych rzeczy na świecie, i nie potrzeba zaraz wyjeżdżac do Paryża.
    Największa trudnośc to zagojenie rany zadanej dumie i ambicji. Cała ta nienawiśc
    - to urazona miłośc własna. Jeśli chcesz zmarnować resztę swoich lat
    rozpamiętując "jak mógł" - to i stracisz przyjaciół, bo nikt nie wytrzyma
    ciągłeg wyrzekania - i sama zgorzkniejesz. Nie zrób mu tej przyjemności.
    Najgorsza kara - to być szczęśliwą! :-)
  • rriittaa 05.10.04, 23:48
    ...cały problem w tym, że przyjaciele są przede wszystkim przyjaciółmi i
    rodziną ojca,no i są z nim solidarni chociaż nawet nie zainteresowali się
    wersją mamy... Ja macham ręką na takich przyjaciół, ale ja to jednak oceniam z
    trochę innego polożenia... do tego jest juz sprawa rozwodowa (ojciec założył),
    mama ma do mie pretensję że jej nie powiedziałam, że ojciec mi o tym powiedział
    przy jakieś awanturze...a ja po prostu nie chciałam jej denerwować, bo noie
    byłam pewna czy ojciec mówi prawdę (juz kiedyś też straszył że założy sprawę i
    nic takiego nie zrobil)... No i efekt jest taki, że mama faktycznie robi się
    zgorzkniała, a juz naprawdę nie mam sił, ja jej po prostu nie potrafię pomóc i
    widzę że relacje między nami zaczynają być coraz gorsze... Do specjalisty nie
    chce iść, kupiłam jej książkę terapeutki "Kiedy partner odchodzi..." , dałam
    żeby sobie chociaż poczytała, gdzie tam, rzuciła w kąt...Najbardziej boli mnie
    to, że czasami łapię się na myśłi, że nie chcę do niej chodzić, bo wracam
    wykończona psychicznie, potem ja mam doła i wyrzywam sie na mężu, który nie
    może zrozumieć całej sytuacji...ehhh co za życie...
  • jesiennapani 11.01.05, 13:10
    ...cały problem w tym, że przyjaciele są przede wszystkim przyjaciółmi i
    > rodziną ojca,no i są z nim solidarni chociaż nawet nie zainteresowali się
    > wersją mamy...
    To problem b. poważny i zasadza sie na tym, ze mama żyła życiem swego męża, nie
    swoim. I nagle go zabrakło. Zabraklo powietrza, ktorym oddychała.
    CZuje sie odtrącona.
    Niepokojące jest to, ze wyznaje zasadę: ze mną lub przeciw mnie.

    "Najbardziej boli mnie
    > to, że czasami łapię się na myśłi, że nie chcę do niej chodzić, bo wracam
    > wykończona psychicznie, potem ja mam doła i wyrzywam sie na mężu, który nie
    > może zrozumieć całej sytuacji.."
    to bardzo trudna sytuacja, mama wyżywa sie na córce, a córka na własnym mężu.
    Mozna zniszczyć kolejne malżeństwo.
  • tessg 14.01.05, 01:24
    Nie miej żalu nie odsuwaj sie od mamy.To tak jest .Moja córka odmówiła
    zeznań .Początkowo byłam zła ale ja później zrozumiałąm.Rzucałam książki przy
    niej a po kryjomu czytałąm .Mnie uratowałą książka POTĘGA PODŚWIADOMOŚCI
    Josepha Murphy.Nigdy sie z nią nie rozstaję do dziś .Każdy człowiek powinien ja
    mięć pod ręką .Pomaga na wszysrko żaden psycholog nic nie poradzi.Nie miej
    mamie za złę że tak sie zachowuje .Bąź jej podporą , nie denerwuj sie .Nie mów
    o wszystkich sprawach mamy jemu bo kiedys to sie obruci przxeciwko
    Tobie.Delikatnie powolutku bez emocji.Niech mam sie wykrzyczy, wypłacze w Twoje
    ramiona .Odwiedzaj ja nie za często to wyczujesz.Ja teraz ze swoja cóką
    najlepsze kumpelki i zięć też.To ona namówiłą mnie na pomyślenie o sobie i wie
    że dzieci u mnie na pierwszym miejscu nawet gdybym miałą swojego
    niepełnosprawnego syna na plecach nosić.
  • tessg 14.01.05, 01:14
    Jeszcze zapomniałam dodać ,że mój były znęzał sie nade mną
    psychicznie .Twierdził .że mnie wsadzi do czubków weźmie syna .A po 5 latach
    jego 32 letnia sarenka leczy sie w poradni psychicznej on tez wyglada jakby
    cos nie tak i powiedziałam chcieliscie mnie wsadzić a ja sobie sama
    poradziłam .LOS jest oddany.Zyczę mu dobrze ale sie na to nie zanosi.Zostanie
    pod mostem jeszcze troszkę , ale jak będe wiedziała pod kórym to mu /jako
    człowiekowi jeść dowiozę/
  • jedrek20 08.01.05, 18:01
    A CZEMU MEŻOWIE ? MNIE ZONA ZOSTAWIŁA PO 20 LATACH Z CORKĄ ! WRÓCIŁA I JESTESMY
    SZCESLIWI !
  • tessg 14.01.05, 01:29
    jedrek20 napisał:

    > A CZEMU MEŻOWIE ? MNIE ZONA ZOSTAWIŁA PO 20 LATACH Z CORKĄ ! WRÓCIŁA I
    JESTESMY
    >
    > SZCESLIWI !
    Moje gratulację.Jesteś wartościowym mężczyzna pewnie to samo stwierdziła albo
    oddała Tobie to co kiedyś jej zrobiłeś
  • tessg 14.01.05, 01:07
    Trudno doradzać bo rana boli.Mnie mąż bardzo dobry nie pił nie palił katolik
    autorytet zostawił dla dziewczyny w wieku naszej córki on54 ona obecnie
    32.Było to pięć lat temu.Podobno zakochał sie i tak było zmienił sie w
    potwora a ja zostałam z 19 letnim niepełnosprawnym synem potrzebujacym cały
    czas opieki to dobre że sam nie chodzi tylko przy pomocy drugiej osoby.Męża
    kochałam i wszyscy go wtedy podziwiali jak opiekuje sie synem .Córka mężatka
    mieszka oddzielnie.Na spacerach z synem spotykał sie z ta dziwą .Ona zostawiła
    męża ma córke w tej chwili 11 letnią.Swiat sie zawalił dla mnie bo myslałam
    że nie dam rady sama z synem .On tez tak uważał ,że nic nie będzie bo nie dam
    sobie rady.Schudłam 18 kg w ciągu 2 m-cy , wyłam miałam myśli najgorsze
    nawet żeby skończyć z soba i synem .Dobre było to że teściowa i jego siostry
    i szwagrowie byli i nigdy mnie nie potepiali za nic .On nikogo nie
    słuchał.Ciągle dochodziło do awantur nie chaciał sie wyprowadzić z
    naszego/mojego M-4/Nie było go po 2 tygodnie a jak wrócił awantury i ustawiał
    mnie że on tu rządzi.Pluł na mnie .zaczął popychać itp .Były interwencje
    policji ale że nie pił alkoholu kończyło sie na niczym.Wystąpiłam najpierw o
    alimenty, potem podział majątku spłata 1/2 tak rządał z M-4 w 8 ratach .Nie
    myslałam o rozwodzie ale w miedzy czasie mnie uderzył i wystąpiłam o rozwód z
    jego winy i taki mam.Postanowienie było w dzień 30 rocznicy ślubu lał deszcz
    niebo płakało a ja jechałam z Sądu 30 km i wyłam nie wiem jak dojechałam do
    domu.W portfelu miałam 10 zł a za 3 m-ce I rata 3840,- i co 3 m-ce
    następne.Zaciągnęłam debet , kredyt w koncie , pozyczki w dawnym zakładzie
    bo mam emeryturę po 20 latach na niepełnosprawnego syna .Otworzyłam małe biuro
    w domu i każdą noc do 4-ej jak syn spał pracowałam .Właśnie na 31.12 04
    zlikwidowałam bo nie idzie , a go spłaciłam .Poświęcałąm się tylko synowi ale
    zapominałam o sobie.Nigdy nie moge wyjść z domu i go zostawić zawsze musi ktoś
    być ,Przyjdzie mama 75 , sasiadka jak trzeba i sie żyje. Wreszcie córka po
    5 latach mówi mamo pomyśl o sobie.Weszłam na Sympatie w czerwcu i poznałam
    cudownego człowieka /żona mu 9 lat temu uciekła do innego wyszła za mąż a on
    mieszka z synem /córka mężątka oddzielnie/Spotykamy sie co tydzień /70 km/
    mieszkamy oddzielnie.Jego rodzina mnie lubi .Moja jego też .Możemy sobie
    porozmawiać o wszystkim , zabawić sie raz kiedys .Syn wtedy jest z babcią.
    Ojciec syna odwiedza bo syn jest bardzo z nim związany i niestety u mnie w
    domu./Lapie sie natym ,że czasami mi go żal/ , ale juz mam kogos od serca i
    jest łatwiej żyć.Dziewczynka mojego byłego juz 2 razy rzucała, pieniążki
    wzięłą on goły i wesoły nie zameldowany u niej.A ja teraz już mam humorek i
    jeszcze zapomniałam dodać żę wtym samym czasie 3,5 roku temu nagle zmarł mój
    43 letni cudowny brat , a po nim mój tatuś.Tak ie miałam 5 lat.Teraz z
    perspektywy czasu mogę powiedzieć a kochałam do szaleństwa mężą ,że nie warto
    sie zadręczać.Kiedys to mamusia Twoja zrozumie i wspomni moje słowa.Los jest
    oddany dla każdego.Ja uroniłam ocean łez -nie warto dla KANALII.Radzę ,
    chociaż to trudno zmienic włoski, zadbać o siebie , podmalować sie ,
    wychodzić z domu byle gdzie ja tego nie mogłam bo syn ale dbałam i dbam o
    siebie, i teraz jeszcze mój były cwaniaczek pozwał mnie do śądu bo on
    biedny , nie ma pieniędzy i pracy na alimenty, ale |Sad jest super , nie
    zmniejszył mi te nędzne 400.Teraz jak upokorzony wchodzi do mojego syna w
    odwiedziny to widzi mnie usmiechnięta i czasami mojego przyjaciela.Krew mu sie
    gotuje a ja z usmiechem na ustach i kwitnąca podam mu w kuchni herbatke i
    czasami kolacje bo mój przyjaciel stwierdził że mój były musi syna odwiedzać
    bo ja dosyć sie namęczę.Powiedz mamie /to trudne / głowa do góry .Nie ma tego
    złego co by na dobre nie wyszło.Każdy ma prawo do szczęścia , ale nigdy w życiu
    nie buduj szczęścia na czyimś nieszczęściu bo to oddane w życiu.Zyczę
    uśmiechu i wiem ,że kiedyś wspomnicie to co napisałam,Musiałam tak wiele bo na
    pewno każdy w tej sytuacji ma lepiej bo nie ma dziecka niepełnosprawnego
    potrzebującego całodobowej opieki o 2 głowy wyższego i silniejszego ode mnie,
  • illona 14.01.05, 10:40
    Witam,
    jestem pod wrażeniem tego, co napisałaś tessg.
    Jesteś doprawdy wspaniałą kobietę,
    a Twoje ostatnie 5 lat dowodem na to, że "to, co nas nie zabije to nas wzmocni".
    Myślę, że wiele kobiet powinno brać z Ciebie przykład :-)))
    Sama też jestem osobą rozwiedzioną i jedyne, co mnie zastanawia,
    to jak człowiek, którego kochało się "do szaleństwa", staje się "kanalią".
    Jak to jest możliwe? Czy można tak diametralnie się zmienić,
    czy to kwestia naszej "ślepoty".
    Ja co do mojego eks nigdy nie miałam wątpliwości,
    że jest nieodpowiedzialny i życie z nim bajką nie będzie.
    Odeszłam, aby ratować siebie...
    a on jaki był, nadal jest. Nic się nie zmienił.
    Żadne to dla mnie zaskoczenie.

    Ale nadal dziwią mnie te ... przemiany wielu Waszych eks,
    którzy z czułych, miłych, mądrych... zamieniają się w kanalie.
    Czyżby pod wpływem tych "blondynek", w których ramiona wpadają?
    Nie, to też nie do końca możliwe...
    Tak się nad tym zastanawiam...
    Pozdrawiam :-))))

    --
    Kochać siebie samego to początek romansu na całe życie./Oskar Wilde/
  • dora641 14.01.05, 14:32
    Oj, zmieniają się jak cholera! Mój - chodzący ideał: pracowity, wrażliwy,
    uczuciowy, uczciwy, mądry, inteligentny itd. itp. A teraz: kłamca, zimny drań,
    nieodpowiedzialny, głupi, niedojrzały...Delikatnie ujmując, oczywiście. I tak
    jak napisałaś: zmienił się na gorsze pod wpływem blondynki! ( jam brunetka ).
    Tak, otwiera się w facetach ta zła strona człowieka. Każdy ją ma, ale mądry
    człowiek ( np. ja, oczywiście:) )zrobi wszystko, by tej złej strony nigdy nie
    budzić do życia. Pzdr
  • tessg 15.01.05, 01:49
    Dziękuje Illono za miłe słowa.Większość tak twierdzi i ja też ,że kopy nas
    wzmacniaja i teraz koleżanki jak maja doła przychodza po dobre fluidy a
    odchodza radosne bo ich problemy z moimi to pryszcz.Nie zawsze mężczyźni
    wola blondynki ,Nie chwaląc sie całeżycie dbam o siebie .Jestem blondynką
    zadbaną wyglądająca o 10 lat mniej mimo klopotów to geny rodzinne , nie
    gruba , broń Boże ubieram sie na sportowo i mini też.Ale kochanka ma 36 kg
    ciemna bez biustu duże uszy nawet włosy do pasa ich nie zakrywaja i do tego
    krzywe nogi ale ma 32 lata a nie 53.I właściwie mogłaby sie ode mnie nauczyć
    wiele w tych i innych sprawach , ale pewnie uciekł od syna niepełnosprawnego
    a teraz jak mam przyjaciela to coraz częściej go odwiedza.PIES
    OGRODNIKA .Lubie zwierzęta choc nie mam ale nie znoszę Kanali.Kobiety nie
    płaczcie nie warto życie jest w każdym wieku cudowne tylko trzeba kochać
    siebie i tych co na to zasługują.
  • kraxa 06.04.05, 12:05
    Zmianjaa sie tak diametralnie, czy jestesmy slepe? To i to na pewno. Ja bylam
    slepo zakochana w pierwszym swoim mezczyznie i wyszlam za niego, chcociaz mi
    wiele osób doradzalo, ze to nie jest dobra metoda ( wychodzic za jedynego dotad
    partnera), no i ze on nie jest do konca "bezinteresowny". Nie chcialam tego
    widziec, a zreszta w glowie mi sie to nie miescilo. A faktycznie bylo tak, ze
    póki moja rodzina go utrzymywala ( mieszkalismy razem 6 lat), kiedy on sierota
    skonczyl studia dzieki mnie wszystko bylo mniej wiecej ok. Skonczyl szkole,
    zaczal duzo zarabiac no i pamiec o tym, ze cos komus zwdziecza stala mu sie
    bardzo niewygodna. Za wszelka cene chcial sie odciac od tego kim byl zanim go
    poznalam, i co dla niego zrobilam. Zmienil sie bardzo, mam wrazenie, ze to
    zakrawa na jakis psychiczny problem. ale juz nie mój na szczescie. Nie zal mi
    go, nie mam w stosunku do niego zadnych pozytywnych uczuc. Jedyne uczucie jakie
    towarzyszy jego osobie to wstyd, bardzo dojmujacy, ze przysiegalam komus
    takiemu. Swiadczy to niejako o mojej glupocie w tamtym okresie, z której jednak
    wyciagnelam nauke.
    --
    UKI-OKI
  • babciaklozetowa 05.12.05, 20:05
    a ja tak przetrwałam przez 25 lat. Ślepota i głupota. Studiował - nie skończył
    studiów. Nie miał czasu na studia. Przez 25 lat nie miał czasu na pracę. Tylko
    dupy, dupy a ja w charakterze jego mateńki, nie mogąc uwierzyć, że jest to zły,
    egoistyczny człowiek. Żyłam wartością- rodziną. Oczywiście nigdy nie uderzył,
    nie wyzwał - a szkoda. Nie musiałabym dzisiaj żałować swojego życia. Wiem, że
    nie chcę z nim być, ale jeszcze nie potrafię poradzić sobie ze sobą.
  • user123456 17.12.05, 20:34
    "Kobiety nie
    płaczcie nie warto życie jest w każdym wieku cudowne tylko trzeba kochać
    siebie i tych co na to zasługują." - sluszne slowa tessg nie wszyscy faceci
    sa kanaliami
    --
    jakze trudno byc wyrozumialym
  • kimmba 20.07.19, 19:01
    W Wawie to jednym z lepszych adowokatów jest Pani Grześkowiak…konkretna babeczka, sprawnie prowadzi rozporawę, nie daje się wodzić za noc. Jest bardzo dobra! Polecam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka