Dodaj do ulubionych

Z pamiętnika rozwódki

22.01.15, 10:32
Kiedyś usiadłam do komputera i zaczęłam szukać czegoś o rozwódkach, rozwodnikach i rozwodach. Potem zaciekawił mnie temat powrotów po rozwodach, a to tylko z powodu sytuacji jaka u mnie powstała. Chciałam wiedzieć czy to się uda, czy to jest możliwe ?
No i zacytuję fragmenty z tego blogu.


Dzień pierwszy

Cisza i niewyobrażalny spokój. Po rozprawie mój już nie mąż nawet nie odezwał się do mnie ani słowem. Odwrócił się na pięcie i wyszedł jakbym nie istniała. Ot tak po prostu.
Przecież byliśmy młżeństwem przez te 5 lat. Mógłby chociż rzucić zdawkowe "Powodzenia" czy nawet wulgarne "Wal się" A on nic. Ten fakt utwierdził mnie w przekonaniu że dobrze zrobiłam występując o rozwód. Nic już nas nie łączyło poza dzieckiem. On zajęty swoją pracą, a ja wtłoczona w kierat domowych obowiązków. Pranie, sprzątanie, dziecko. On nie miał dla nas wcale czasu.
Dzisiaj zrobię sobie świąteczny obiad. Świece, lampka wina, wystawna potrawa na talerzu.
Usiądę i zjem z pełną rozkoszą to co sobie sama naszykuję. Wolna i już bez stresu.

Pierwszy tydzień.

Wcale nie jest tak różowo jak sobie wyobrażałam. Wieczorami podświadomie oczekuję że za chwilę otworzą się drzwi i on stanie w progu. Rzuci te swoje pytanie "Jak ci minął dzzień ?, coś się ciekawego wydarzyło ? Jak synek ? Ja miałem taki kierat że dosłownie lecę z nóg. Wezmę tylko przysznic, coś przekąszę i spać. Jutro znowu czeka mnie ta charówka"
Ale już nie usłyszę tych słów. Sama z tego zrezygnowałam.
Dzisiaj zabrał Miśka na spacer. Chciałam mu przypomnieć że mały ma alergię na truskawki. A on zaraz na mnie wskoczył z góry że ja go ciągle pouczam i daję te dobre rady, a sobie jakoś nie potrafiłam poradzić z naszym małżeństwem. Więc może łaskawie zamknę się i przestanę go pouczać.
Wrócili późno wieczorem. Przyniósł małego na rękach, bo Misiek usnął mu w samochodzie. Więc jeżeli mam z tym problem to on go rozbierze i położy do łóżeczka.
Kazałam mu się wynosić. Co za nieodpowiedzialny facet. Pozwolić sobie na taką późną porę powrotu. Przecież dziecko jest małe i po tych sensacjach szybko zasypia. Chyba mu ograniczę te wizyty. Misiek rano gadał jak najęty co to on z tatą wyprawiał i w co się bawił. Cały czas pytał kiedy znowu z tatą pójdzie do tego salonu zabaw....

Drugi tydzień.

Jego wizyty drażnią mnie coraz bardziej. Co ja narobiłam zgadzając się na tę opiekę naprzemienną. On wpada o 4 do domu i zabiera Miśka ze sobą. Wracają o 22 i oczywiście mały śpi jak zabity. Rano jak zwykle przez cały czas opowiada wrażenia z wczoraj. Jaki to dobry tatuś nagle się z niego zrobił. Teraz to ma czas na dziecko.

Pierwszy miesiąc.

Mam po prostu Kaca. Nic i nikt nie jest w stanie poprawić mi humoru. Dopiero miesiąc po rozwodzie, a ja nie mogę sobie znaleźć miejsca. Powiedziałam swojemu ex mężowi, że te spotkania z małym są zbyt wyczerpujące. Oświadczyłam mu że ograniczam mu wizyty. Nie to że chcę go ukarać, ale te spotkania jego z małym rozwalają ałe moje życie. Przestał przychodzić. Misiek płacze całymi dniami. Nie daję sobie z tym rady. Mam już tego serdecznie dosyć. Jutro idę do psychologa z dzieckiem. Może popełniam jakiś błąd.

Wizyta u psychologa. Pani doktór po rozmowie z dzieckiem oświadczyła mi że dziecko tęskni za ojcem, a ja powinnam z nim porozmawiać żeby nie ucinał kontaktów z dzieckiem. Bo to źle wpływa na jego rozwój. Moze się to zakończyć depresją.

Muszę to wszystko zweryfikować.

Drugi miesiąc.

Misiek widuje się z ojcem trochę na innych zaadach. Przychodzi do domu i bawi się z małym. Razem oglądają bajki i układają Lego. A ja czasem wychodzę z domu bo nie jestem w stanie tego wytrzymać. Znajoma zaproponowała mi spotkanie z facetem. Powiedziała że klin klinem najlepiej rozwiąże sprawę mojego pieskiego nastroju.
Facet był nawet miły i przystojny, ale te jego rozmowy na temat seksu mnie wnerwiły.No i co z tego że mam ochotę na seks. Ale jego to akurat gówno obchchodzi. Zawinęłam się kazałam mu poszukać jakiejś chętnej laluni z którą się wybzyka do woli. Znajomej powiedziałam żeby mnie więcej nie namawiałaa na spragnionych facetów. Sama sobie wybiorę w miarę potrzeby i ochoty. A ona jak chce niech idzie do burdelu rajfurzyć. Zdzira.
Jak wróciłam do domu to zjechałam mojego od góry do dołu. Popatrzył na mnie zdziwiony i powiedział żebym przy dziecku nie okazyła swojej frustracji. Jeżeli mam problem, to on może ze mną porozmawiać, ale jak mały uśnie. Nie chciałam z nim o tym gadać. Nie jest już moim mężem. Nic mu do tego.

Pierwsze pół roku.

Misiek pojechał z tatą na wakacje. Dzwonią do mnie kilka razy dziennie. Mały chce żebym do nich przyjechała. Mają tam rowery wodne, pływają z tatą na żaglówce. Tata go uczy prowadzić samochód.
Brakuje mi go. Tego jego taty. Jaki był, taki był, ale był.
Chyba się złamię i pojadę do nich. A niech to szlag.

Jeszcze raz................

Przyjechałam. Mój mąż zamówił drugi pokój i sam się tam przeniósł, a ja zamieszkałam z Miśkiem. Michaś praz cały zas opowiadał jak jest wspaniale. Jak on prowadzi samochód, a tata cały czas wymyśla nowe zabawy. Rozpuścił dzieciaka. Teraz to już sobie nie poradzę sama z małym.
Faktycznie. Tata siada z nogami na pedałacch, Michaś siedzi u niego na kolanach i trzyma kierownicę. Tata naciska pedał gazu, a Misiek skręca kierownicą i jedzie tak jak tata mu podpowiada. W lewo, prosto, teraz znów w lewo. Teraz prościutko do tego kamienia. Teraz skręcimy w prawo i cały czas prosto aż do tego mostku. teraz zatrzymaamy się i zrobimy sobie piknik.
Rozkładają koc we dwóćh. Kładą talerzyki i szklaneczki. Wyciągają z samochody wszystko do jedzenia co tata przygotował. Mały zjada wszystko bez gadaania. Prosi jeszcze o dokładkę. Jak on to zrobił, że Misiek go tak słucha.
Tata coś powie i jest święte. Tak ma być. Bo tata tak powiedział.
Tata patrzy na mnie i się uśmiecha. Coś knuje. Znam go. On coś sobie już zaplanował. Muszę się przygotować. Chyba chce mi zabrać Michasia do siebie. NIE. Nie dam mu go.

Wróciliśmy do hotelu późno wieczorem. Mały marudził trochę, ale tata położył go do łóżka i spał. Zaproponował mi spacer na molo. Idiota. Myśli że ja się nie domyślam. Gówno proszę pana. No ale dobrze. Chcesz to masz, tylko się nie zdziw.
Załatwił panią do przypilnowania małego. Mały śpi, ale gdyby się obudził.....
Pani ma za ten wieczorek 50 zetów i jest zadowolona.

Edytor zaawansowany
  • izka-witamina 22.01.15, 10:32
    c.d.

    No i faktycznie jeszcze raz...........

    Poszliśmy na molo. On wziął ze sobą koc i koszyk. Wieczór jest, więc moze być chłodno, a w koszyku jest coś jeszcze na rozgrzewkę.
    Tą rozgrzewką było jednak coś innego. Usiedliśmy na łąwce, on wyjął butelkę wina i nalał w kieliszki. Tak jak kiedyś do plastikowych szklaneczek. Podniósł w górę i powiedział że chce wznieść toast.
    Powiedział mi że jestem wspaniałą matką. ale kiepską zoną byłam. A on chce mi dać szansę naprawić to co spieprzyłam. Mozemy wszystko zacząć jesz raz, od nowa.
    Wal się. Głupi baranie. Straciłeś coś i myślisz że ja jestem taka głupia i dam się nabrać na te twoje gadki ? Mam to gdzieś.
    A on się tylko roześmiał i............
    Po prostu wziął mnie tak jak tam siedziałam. Całował i rozbierał. Potem położył na kocu i po wszystkim zapytał jeszcze raz, czy zaczniemy od nowa jeszcze raz i ciągle będziemy drzeć koty ze sobą. Mam wybrać, tu i teraz. On drugi raz nie zaproponuje mi tego.
    Zapytałam cicho czy mogę to przemyśleć. Powiedział mi że miałam na to pół roku.
    Jego propozycja jest tylko jednorazowa i trwa jeszcze 2 minuty.
    Wóz, albo przewóz. Powiedziałam mu że to jest szantaż, że wpierw mnie zgwałcił, a teraz stawia mi ultimatum.
    On odpowiedział mi że mnie nie zgwałcił, tylko sama mu się oddałam, dobrowolnie i bez żadnych sprzeciwów., mało tego sama mu ściągałam slipy i swoje majtki. A spieszyłam się przy tym że swoje majtki aż porwałam.
    Więc ?
    No dobrze ale...............
    Nie ma żadnego ale. Bierzesz to co dostajesz i nie wybrzydzasz. On jest jaki jest i się nie zmieni. Ja jestem jaka jetem i jemu to nie przeszkada, a poza tym został już tylko 1 minuta.
    OK. Dobrze. Tylko co dalej ?
    Dalej, to już samo się ułoży. I albo będzie dobrze, albo znowu to spieprzę. Tylko muszę pamiętać o jednym, że rozwód to już mamy. Teraz najwyżej on poszuka sobie takiej która nie będzie wybrzydzała tylko weźmie go takiego jaki jest.
    A dziecko ?
    Teraz dopiero martwisz się o dziecko ?
    Wróciliśmy do domu już razem. Do punktu w którym wszystko się zaczęło i gdzie ja zrobiłam to co zrobiłam. Jestem rozwódką. Mam teraz tylko faeta do łóżka. Nie mam męża. Żyję w stanie zawieszenia.
    W nowej firmie gdzie załatwił mi pracę zapytali o stan cywilny.
    Wolna.......... Ale z obowiązkami. Dziecko. Tak. Pół.
    A druga połówka ? No u drugiej połowy, tej lepszej.
    To jaki pani stan cywilny ?
    Zajęty. Przeklęty. Opętany.
    Proszę sobie nie stroić żartów. Pan prezes nie lubi takich zachowań.
    Ale pan prezes to moja lepsza połowa, więc proszę jego zapytać o mój stan.
    On wie najlepiej. On wie wszystko lepiej.
  • slomiany.wdowiec 11.02.15, 17:53
    Gdyby kobiety potrafiły myśleć strategicznie i logicznie............
    No ale wtedy nie byłyby kobietami. :)"
  • borelka21 15.07.15, 07:18
    Super wpis :) jesteś typową kobietką :) współczuję Ci ,bo to wszystko takie zagmatwane.. ale masz wspaniałego synka. :) i tu pytanie do Ciebie. Chcę się rozwieść z mężem, troszkę z takich powodów jak Ty jak i z innych. Dziecka nie mamy. Boję się tylko,że jak to on pewnie powiedział ''będziesz tego żałować''. Z drugiej strony jest strach,że będę żałować tego,że zostałam z nim i jeszcze nie daj Boże urodzę mu dziecko. Boję się, że będę tracić kolejne lata życia a i tak wszystko się będzie pieprzyć.
  • lucyy3 18.09.15, 08:51
    nieźle, faktycznie film byłby z tego dobry
  • karmel1988 05.10.15, 10:29
    ja również jestem rozwiedziona, tez przechodziłam przez różne fazy i tez było mi ciężko..szukałam pomocy i zrozumienia oraz rady. zaczęłam pisać bloga. nie tylko dla rozwódek..po prostu dla kobiet. chciałam podzielić się tym co przeszłam, przekazać subiektywne rady i jakaś pozytywna energie. zapraszam do czytania i pisania rozwiedziona.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka