Dodaj do ulubionych

ROZWOD CZY NIE-POMOCY

13.03.05, 11:16
Jak to milo ze nie jestem sama:)
Mam dosc trudna sytuacje ze wzgledu na malego synka.Juz kiedy bylam w ciazy
zaczely sie awantury.Bardzo chcielismy miec razem dziecko-wspolna szkola
rodzenia, rodzinny porod.Nie moge powiedziec ze maz jest zlym ojcem.Bardzo mi
pomagal.Jednak miedzy nami byly ciagle awantury.Ja mam ciezki charakter i
on.Maz jest bardzo zlosliwy i dumny.Nigdy nie przyznaje sie do bledow nawet
gdy w gre wchodzi rozpad naszej rodziny.Miesiac temu byla taka awantura
(wyzwiska w najgorszym wydaniu)ze postanowilam ze strachu wyniesc sie do
brata az sprawa przycichnie.W miedzy czasie zalatwilam terapie malzenska.Po
tyodniu czasu maz zabral mi klucze od mieszkania i powiedzial zebym zabrala
reszte rzeczy.Kiedy spytalam sie go co zamierza powiedzial ze nie wie-
potrzebuje czasu zeby sie otrzasnac.Uwaza ze to nie ma sensu, ze nie pasujemy
do siebie, ze dziecko nie bedzie sie chowac w patologicznych wrunkach i
raczej powinnismy wziasc rozwod.Kiey powiedzialam ze tesknimy za nim i chcemy
wrocic do domu powiedzial ze nie chce mnie juz w domu i zebym poszla do pracy
(zajmowalam sie wychowaniem dziecka)bo nie bedzie dawac na mnie pieniedzy a
dziecku bedzie robic raz w tygodniu zakupy.Nie chce pojsc na terapie.Wszystko
co robie odbiera jako podstep.Wszysko jest na nie.Widze ze interesuje go
tylko dziecko.Strasznie to boli.Po co to wszystko.Mowi ze juz zrobil wszystko
i wiecej nie bedzie sie strarac.Cala wina obarczyl mnie,ze to ja zniszczylam
te rodzine.Nie wiem co robic.Nie wiem czy mowi to powaznie czy tylko po to
zeby mnie przestraszyc lub zranic.Nie wiem co z synkiem.Czemu nie moze miec
dwojga rodzicow?Nie wiem co robic???

Puchatek251
Obserwuj wątek
    • kraxa mówi powaznie 17.03.05, 12:03
      Jesli nie chce ratowac malzenstwa- a nie chce, jak widac po jego wypowiedziach
      to go nie zmusisz. I nie próbuj go prosic bo to niczego nie zmieni. Postaraj
      sie zachowac jak najwiecej szacunku do samej siebie. Rozwód to nie koniec swiata
      --
      UKI-OKI
    • grazia31 Re: ROZWOD CZY NIE-POMOCY 17.03.05, 12:20
      co z niego za ojciec, jak pozwolił odejść ci z dzieckiem i jeszcze klucze
      zabrał. to jest najgorsze, ze my z dziećmi musimy uciekać z własnego domu a
      taki dupek zostaje tam bo musi sie otrząsnać. interesuje go dziecko? cieekawe!
      to dlaczego pozwala zeby tułało sie po obcych kątach. ale z niego tatuś,
      kurcze, zrobi raz w tygodniu zakupy a potem leży bykiem przed tv i ma wszystko
      gdzieś. przegon go na cztery wiatry i nie daj sobie wmówić winy. to ich
      taktyka. lepiej jak twój synek będzie miał tylko ciebie niż rodzinę z takim
      dupkiem za wzór. trzymaj sie i nie pozwól gnębić jeszcze bardziej.
      • plathess Re: ROZWOD CZY NIE-POMOCY 15.04.05, 20:38
        grazia31 napisała:

        > co z niego za ojciec, jak pozwolił odejść ci z dzieckiem i jeszcze klucze
        > zabrał. to jest najgorsze, ze my z dziećmi musimy uciekać z własnego domu a
        > taki dupek zostaje tam bo musi sie otrząsnać. interesuje go dziecko?
        cieekawe!
        > to dlaczego pozwala zeby tułało sie po obcych kątach. ale z niego tatuś,
        > kurcze, zrobi raz w tygodniu zakupy a potem leży bykiem przed tv i ma
        wszystko
        > gdzieś. przegon go na cztery wiatry i nie daj sobie wmówić winy. to ich
        > taktyka. lepiej jak twój synek będzie miał tylko ciebie niż rodzinę z takim
        > dupkiem za wzór. trzymaj sie i nie pozwól gnębić jeszcze bardziej.





        Nie szczekaj kobieto tak! I nie szantazuj dzieckiem, że jak kocha dziecko, to
        jego matce odda mieszkanie, że jak kocha dziecko, to będzie utrzymwyał jego
        matkę by ta nie musiała pracować itd itp.
        Rozwód, podział majatku, alimetny na dziecko (i tylko na nie!!!!), kobieta do
        ucziwej pracy, to jest rozwiązanie.






        --
        RÓWNA NIE ZNACZY RÓWNIEJSZA
        • alexandra74 Re: ROZWOD CZY NIE-POMOCY 16.04.05, 22:35
          Widzę, że jeszcze z tego forum go nikt nie wy...olił. Mówię o idiocie plathess
          oczywiście.
          Zanim odpiszecie na jego durne prowokacje to po pierwsze primo: skorzystajcie z
          wyszukiwareczki. Ten facet to istny anty kobieciarz, którego zaczynam posądzac
          o to, że koch "inaczej".
          Jest równouprawnienie, więc nic mi do tego.

          Ale mówię wam dziewczyny, szkoda czasu na podnoszenie sobie ciśnienia.
          Nożyczki admina w ruch i święty spokój.

          Pozdrawiam
          • plathess Re: ROZWOD CZY NIE-POMOCY 20.04.05, 13:24
            alexandra74 napisała:

            > Widzę, że jeszcze z tego forum go nikt nie wy...olił. Mówię o idiocie
            plathess
            > oczywiście.
            > Zanim odpiszecie na jego durne prowokacje to po pierwsze primo: skorzystajcie
            z
            >
            > wyszukiwareczki. Ten facet to istny anty kobieciarz, którego zaczynam
            posądzac
            > o to, że koch "inaczej".
            > Jest równouprawnienie, więc nic mi do tego.
            >
            > Ale mówię wam dziewczyny, szkoda czasu na podnoszenie sobie ciśnienia.
            > Nożyczki admina w ruch i święty spokój.
            >





            Jesteś cudownym dowodem na oczywistość o której piszę i mówię: kobiety ani nie
            są lepsze ani gorsze od facetów.
            Są tak samo podłe, mściwe (podobno nawet bardziej), nieokrzesane i wrogo
            nastawione do innych. Ani im w głowie rozwiązywac problemy metodą pokojową -
            chcesz by mnie 'wy.....lono'..... Ładnie, płci piękna, łagodna, światła...
            Zaraz przypominają mi się bzdury narwanych fem (żądnych władzy, tyle że
            chcących wejść tylnymi drzwiami tzw. partetów), że 'gdyby kobiety rządziły, nie
            byłoby wojen....'
            Nie, nie byłoby, bo by się dawno nawzajem wyrżnęły, i wszystko dookoła......






            --
            RÓWNA NIE ZNACZY RÓWNIEJSZA
            • alexandra74 Re: ROZWOD CZY NIE-POMOCY 29.04.05, 10:59
              To właśnie ja taka jestem. Mściwa i okrutna, faceta pod butem trzymająca.
              Własnie wczoraj zlałam mu gębę za to, że wypiła 3 piwa a nie dwa.

              Tyle twojego, ile sobiw wywalczysz.

              Nie jestem łagodna, ciepła, kobieca. Wcale a wcale. Nic wam sie faceci nie
              nalezy oprócz kopa w tyłek
        • emka69 Re: zapomniałeś dopisać 20.04.05, 19:45
          do listy należy dodać facet wwynosi się z domu. I nie dlatego, że kobiecie się
          wszystko należy. Należy się łatwiejsze życie temu kto zostaje z dzieckiem, bo
          później będzie mieć problemy innej natury.
          A tak na marginesie ja też utrzymywałam swojego eks. I myśle, że nie ja jedna
    • grazia31 Re: ROZWOD CZY NIE-POMOCY 17.03.05, 12:26
      przeczytałam właśnie w innym wątku twoja historię. kobieto! wywal tego
      damskiego boksera jak najprędzej! masz dokładnie tę sama sytuację co ja. mój
      synek ma teraz 2 latka a pozew o rozwód złożyłam jak miał roczek. daję sobie
      radę a dziecko jest szczęśliwe i uśmiechnięte. on się nie zmieni i wątpię że
      jakakolwiek terapia zmieni go na lepsze. mojemu juz eksowi nie pomogło nic.
      • muszka3 Re: ROZWOD CZY NIE-POMOCY 21.03.05, 01:25
        puchatku,
        Bron Boze nie obwiniaj siebie za nic. Ty zrobilas wszystko.
        Twoj maz moze miec zaburzenie osobowosci (tak jak moj). To graniczy z
        psychopatia - on po prostu nie wie co to znaczy kogos kochac, nie zna uczucia
        empatii, wspolczucia. Dlatego Ty i synek mozecie sobie isc w kat, cierpiec, on i
        tak tego nie zrozumie. Ja tak wytrwalam wiele lat, liczac ze on sie zmieni. Ale
        sie nie zmienil i odeszlam z nastoletnim dzieckiem i oboje strasznie to
        przezylismy i nie moglismy zrozumiec dlaczego ? A dlatego ze ex-maz pochodzi z
        niby wielce szanowanej lekarskiej rodziny, ktora mimo wszystko jest rodzina
        patologiczna. Matka jego - zimna, nie okazujaca zadnych uczuc wychowala synka
        tak zeby tez zadnych uczuc nie mial. Dlatego nasza rodzina nie mogla przetrwac.
        Strasznie to przykre i bolesne, ale - co mozemy zrobic ? Odejsc, wyplakac sie ,
        przebolec i dalej zyc jak najlepiej umiemy...
      • plathess Re: ROZWOD CZY NIE-POMOCY 20.04.05, 13:17
        grazia31 napisała:

        > przeczytałam właśnie w innym wątku twoja historię. kobieto! wywal tego
        > damskiego boksera jak najprędzej! masz dokładnie tę sama sytuację co ja. mój
        > synek ma teraz 2 latka a pozew o rozwód złożyłam jak miał roczek. daję sobie
        > radę a dziecko jest szczęśliwe i uśmiechnięte. on się nie zmieni i wątpię że
        > jakakolwiek terapia zmieni go na lepsze. mojemu juz eksowi nie pomogło nic.


        Mam nadzieję ze wywalając tego swojego, wyskoczyłas z jego kieszeni.
        Nadzieja w uczciwość kobiet matką głupich?




        --
        RÓWNA NIE ZNACZY RÓWNIEJSZA
          • plathess Re: ROZWOD CZY NIE-POMOCY 28.04.05, 21:26
            beza_123 napisała:

            > Oczywiście. Przecież darowała mu odszkowanie i zadowoliła się gołymi
            > alimentami. Tylko kobieta jest zdolna do takiej wspaniałomyślności




            Jaka litościwa.... ojej.... chiba pomnyk wystawia wam, babiszony, boście takie
            wspaniałomyślne! :-))))





            --
            RÓWNA NIE ZNACZY RÓWNIEJSZA
        • grazia31 Re: ROZWOD CZY NIE-POMOCY 29.04.05, 13:52
          > Mam nadzieję ze wywalając tego swojego, wyskoczyłas z jego kieszeni.
          > Nadzieja w uczciwość kobiet matką głupich?

          z jego kieszeni? hihihi... czy to jet to cos co on zawsze nadstawiał w kierunku
          moim i mojej rodziny? jeśli tak to tam zawsze było pusto i głucho. oprócz tego
          że był damskim bokserem to przez pół naszego małżeństwa był moim utrzymankiem.
          niestety doszłam do wniosku ze nie lubię gdy ktos mnie okłada zeby wylać swoje
          żale i złe humorki a w dodatku "nie opłaciło mi sie go utrzymywać". taniej mnie
          wyjdzie zamówic sobie faceta z "agencji towarzyskiej "na dowóz" lub co miesiąc
          kupic nowy wibrator "z bajerami". taki przynajmniej nie bije i nie "rząda" nie
          dając nic w zamian. w dodatku byłam wspaniałomyślna bo WYRAZIŁAM ZGODĘ NA
          ALIMENTY W WYSOKOŚCI 250ZŁ BO NA WIĘCEJ I TAK NIE BYŁOBY GO STAĆ.
          i to jest odpowiedź w sam raz dla plathesa! dziekuję

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka