Dodaj do ulubionych

kontakty z ojcem

21.05.06, 00:25
witam.
ciekawa jestem jak radzicie sobie z wychowywaniem dzieci bez pomocy ich
ojca;jestem po rozwodzie kilka miesiecy a dzis dowiedzialam sie że
,,tatus''spotyka sie z kobieta ktora ma troje dzieci, którym ,,ojcuje''a dla
swoich nie ma wogóle czasu i oczywiście pieniędzy.Sąd podiósł mu alimenty o
80,zł- pierwsza sprawa była w 2003 r.Jestem rozgoryczona.
Obserwuj wątek
    • ola.x1 Re: kontakty z ojcem 21.05.06, 10:33
      ja jestem z mężczyzną, który ma dziecko z poprzedniego, nieformalnego związku.
      Przyznam, że nie radzę sobie z tym i może jestem "złą kobietą", bo staram się
      na wszelkie sposoby obrzydzić mu kontakty z jego dzieckiem i przede wszystkim z
      jego byłą partnerką.
      • mbroszak Re: kontakty z ojcem 22.05.06, 11:48
        czytam, to , co piszesz i niedobrze mi sie robi, jesteś po prostu cholernie zazdrosna, ciekawe, co opowiadasz swojemu facetowi, że masz jego kontakty z córka w dupie... czy też kotku zaproś do nas Karolinkę? Zawsze uważałam, że na głupocie dorosłych tracą dzieci i teraz sie w tym utwierdzam, głupia jesteś ty i niestety twój facet też, zresztą każdy facet... Biedna, mała Karolinko trzymam kciuki za Twój rozwój psychiczny, bo z taką macoszką to szkoda gadać....
        • ola.x1 do mbroszak 22.05.06, 12:08
          A cóż mnie obchodzą cudze dzieci? Jego dziecko obchodzi mnie mniej wiecej tyle
          co dziecko sąsiada. POza tym nie jestem i nie będę jego macochą. Tylko, ze w
          przeciwieństwie do większości hipokrytek potrafię się do tego przyznać. Poza
          tym jeśłi przeczytasz uważnie moją korespondencję to zauważysz, ze starałam się
          wyjaśnić pewnej kobiecie przyczyny zachowania jej byłego męża. I o dziwo, ona
          zareagowała normalnie, w przeciwieństwie do innych osób kompletnie nie
          związanych z tematem:)) A jak ci robi sie nie dobrze, to przecież nei musisz
          czytać tego co piszę.
          • girlmyself Szkoda słów 28.05.06, 16:53
            Mam 15 lat, moi rodzice rozwiedli się kiedy miałam 2 lata. Ojca spotykałam na mieście, czasmi mówił mi "cześć", chciał kupić jakiegoś lizaka, ale nigdy się z nim nie spotykałam, ne rozmawiałam. No, może na początku coś tam kojarzę, pprzychodził i zabierałl mnie w jakieś beznadziejne miejsca i było to dla mnie bardzo niemiłe przeżycie. To trwało tak do 5 roku życia, nie później.

            Mimo wszystko chciałabym mieć teraz ojca. Wiem, że on założył swoją rodzinę. I to, co ktoś napisał, że "nie obchodzą mnie jeg dzieci, nie lubię ich" jest po prostu tak beznadziejne, że szkoda mi słów. Ja nie kocham swojego ojca, prawei nigdy nie chciałam się z nim spotykać ani w ogóle go widzoeć, ale potrafię sobie wyobrazić tęskonotę dziecka za normalnym, kochającym ojcem!!!

            PS. Chciałabym jeszcze dodać, że mimo iż zostałam wychowana i jestem nadal beż ojca, ani ojczyma (chciaż mam kogoś tam ma) o miałam szczęśliwą rodzinę. Babcię, dziadka, który niesty nieawno umarł co było dla mnie njwiększym z największych ciosów, wujka, ciocię, domek z ogródkiem, koty i psy. Nigdy względnie nie brakowało mi niczego, ale jednak zawsze pojawiała się świadomość ojca, którego się wstydzę, że jest jaki jest i to jaki jest dla mnie.


            Pozdrawiam.

        • ola.x1 Re: kontakty z ojcem 22.05.06, 12:16
          A Karolinka nie bywa w naszym(to zaczy moim) domu, bo ja wcale nie jestem
          zainteresowana poznawaniem jej i myślę, że ona też nie jest zainteresowana
          poznawaniem mnie. Jej mama pewnie też nie jest zainteresowana tym abyśmy się
          poznały i prawde mówiąc wcale mnie to nie dziwi. A z moim partnerem nie
          prowadzimy rozmów na temat Karolinki, bo to jego sprawa. Nie jestem
          zainteresowana też jego spotkaniami z nią i w ogóle nei jestem zainteresowana
          Karolinką, bo mam swoją córeczkę. To nie moja wina, że jej mama nie znałą się
          na środkach antykoncepcyjnych i z tego powodu utrudniła życie kilku osobom, a
          chyba najbardziej swojemu dziecku.
          • cugier Re: kontakty z ojcem 22.05.06, 15:19
            Ola a czy Ty nie wiedziałaś o tym dziecku? Jeśli tak to chyba świadomie
            podjęłaś decyzję o byciu z facetem, który ma w życiu jeszcze jedną ważną dla
            Niego osobę - tj dziecko, które czy je ktoś chciał czu nie jednak jest i ma
            swoje prawa. Ono nie miało nic do powiedzenia w kwestii jakiego będzie miało
            tatę natomiast ty w kwestii jakiego będziesz miała faceta miałaś (mam
            nadzieję :-) ) coś do powiedzenia. Dokonałaś wyboru z całymi jego
            konsekwencjami - czyż nie?
            • cugier Re: kontakty z ojcem 22.05.06, 15:26
              Jeszcze dodam, że na Twoim miejscu to raczej bym się cieszyła, ze Twój facet
              jest na tyle odpowiedzialny by interesować sięi dbać o swoje dziecko. Szczerze
              mówiąc trochę bym była zaniepokojona o własne (jeśli takie się pijawi) z nim
              dziecko gdyby tylko wybiurczo dbał o niekótre z nich.

              Dobrze jednak rozumiem Twoją zazdrość - po co tylko kierować negatywne emocje
              do dziecka?
              • ola.x1 do cugier 22.05.06, 15:43
                Myślę Cugier, że to nie jest takie proste jak ci się wydaje. A moja dyskusja na
                tym forum była odpowiedzia na zapytanie pewnej kobiety. Odpowiedzią szczerą aż
                do bólu. I jak widać z tego tytułu wszyscy rzucili się na mnie aby mnie
                rozszarpać. jeśli chodzi o niechęć do dzieci z poprzednich związków, to
                zapewaim cię, że nie jestem w tej niechęci osamotniona. Moje koleżanki mają
                dość podobne podejście do tematu, tyle że nie zawsze mówią o tym publicznie.
        • amanda_s do mbroszak 22.05.06, 12:28
          Muszę jeszcze dodać, że swojemu facetowi mówię dokładnie to samo co na forum.
          Mówię mu więc, ze nie radzę sobie dobrze z tą sytuacją i że jeśli utrzymuje
          kontakty z córką, to ja nie jestem zainteresowana relacjami z tych spotkań. To
          on powinien zadbać o to, abym ja nie czuła się źle w tej sytuacji. Tak więc
          widzisz "mbroszak", że w przeciwieństwie do ciebie nie wyżywam się
          tylko "grafomańsko", ale zarówno w sieci jak i w tak zwanym realu
          jestem "constans":)
      • 123d2 Re: kontakty z ojcem 23.05.06, 20:19
        ja osobiście chcałabym żeby moje dzieci miały kontakt ze swoim ojcem i jego
        rodzina(chodzi mi o dziadków,rodzeństwem) - wszyscy sie obrazili na mnie i
        dzieci!! za to że kiedys ,,tatusia'' zabrała z domu policja i potem rozwód
        itp.Wiem że wzorcem może dla moich dzieci oni wszyscy nie są; ale ja tak
        naprawdę nie mam rodziny (tylko dalszych krewnych z którymi spotykamy sie
        zadko)i dzieci nie mają ciotek;wujków czy dziadków a myślę ze to tez nie wpływa
        na nich dobrze.A najgorsze jest to że dzieci tęsknią za ojcem i to syn dzwoni do
        ojca a nie odwrotnie.Po za tym z synem mam kłopoty wychowawcze -z czwórek w
        szkole podstawowej zjechał w gimnazjum na dwóje i tragicznie się zachowyje- i
        wiem że ojciec jest mu bardzo potrzebny ,chociaż syn mówi inaczej.Wiem że ja
        jestem tą gorsza stroną która wymaga a tatuś jest tą lepszą która daje
        prezeciki;ale mam nadzieje że z czasem moim dzieciom będą one obojętne.I tak
        naprawdę mimo że ,,tatuś'' nie jest tego wart -nie chciałabym żeby dzieci
        straciły z nim kontakt.Chociaż przyznam że jest mi bardzo trudno-praca,nowa od
        kilku miesięcy- kłopoty z synem,dom na utrzymaniu,i na chleb też musze zarobić
        a przy tym moje dzieci są chorowitki,czasami padam ze zmęczenia psychicznego ale
        są dni kiedy krzyczę DZIęKUJE CI ZYCIE ZA MOJE DZIECI KTORE SAMODZIELNIE
        CHODZA,MóWIą I ROZRABIAJą I ZA MOJA DECYZJE O ROZWODZIE!
        • ola.x1 do 123d2 23.05.06, 21:09
          Wybacz, ale jesteś jakaś niespójna, w tym co piszesz, raz piszesz, że twój były
          przychodzi i karmi psa i że niespecjanie interesuej się dzieciakami, a za
          chwilę mam wrażenie, że chciałabyś aby był dobrym tatusiem. Wiesz, to trochę
          tak, jakbyś chciałą nauczyć słonia latać. Z tego co o nim pisałaś jest to dość
          nieodpowiedzilny człowiek. Nie możesz zbyt wiele od neigo oczekiwać, a twoje
          oczekiwania powodują, z jesteś sfrustrowana. Szwedzki badania dowodzą, ze
          dzieci nie tyle przeżywają sam fakt rozwodu rodziców, ale to jakie są miedzy
          nimi stosunki po rozwodzie. A ty reagujesz trochę zbyt emocjonalnie i obawiam
          się, że w twoim domu nie ma spokoju. NAucz się żyć dla siebie, rób sobie
          małeprzyjemności bez ogladania się na byłego męża i na jego rodzinę. odnoszę
          wrażenie, że to ty bardziej potrzebujesz tych kontaktów niż twoje dzieci.
      • nieznajoma35 Re: kontakty z ojcem 25.05.06, 13:37
        do oli czy jak jej tam...Tak, jestes złą kobietą.Kobietą egoistyczną, bez uczuć
        wyższych i bez zasad.Zasługuje sz własnie na takiego pitbulla jakiego opisujesz
        w innym poście. Współczuję pustoty
        • ola.x1 do nieznajomej 25.05.06, 21:19

          Jakbyś zadała sobie trud i zagłębiła się w to co napisałam, to byś dostrzegła,
          że po prostu chciałam wyjaśnić matkom dlaczego ojcowie ich dzieci mają problemy
          z płaceniem kasy i kontaktami. Tylko tyle. I zapewniam cię, ze takich "złych
          kobiet" jak ja jest bardzo dużo i nie ma co żyć w świecie iluzorycznych urojeń.
          A ty najwyraźniej wolisz myśleć macicą i jak byś mogła to byś wydałą ustawę,
          aby facet posiadający dzieci otrzymał specjalną obrożę, która będzie go kopać
          prądem jak nie zapłaci alimentów, albo nie przyjdzie w niedzielę i dwa razy w
          miesiącu tak na "wszelki wypadek", aby pamiętał o byłej żonie. A facet to jest
          facet, zwiąże się na przyklad z jakąś "złą kobietą" i ona nie jest kompletnie
          zainteresowana jego zobowiązaniami. A co do mojego "pitbulla", to nie wiem czy
          zauważyłaś, ale mój wywód był czysto retoryczny i nie prosiłam nikogo o radę,
          ani ocenę:) Ciekawe z kim ty mieszkasz? Na pewno masz spokojne, poukładane
          życie, super faceta i w sieci na forum "rozwódki" siedzisz między wyłączeniem
          pralki, a gotowaniem obiadu dla ukochanego. Obawiam się jednak, że przyczyna
          twojej obecnosci tutaj jest nieco bardziej skomplikowana.

          >
    • ola.x1 Re: kontakty z ojcem 21.05.06, 10:35
      zapomniałam dodać, że w naszym pryzpadku pieniądze nie mają żadnego znaczenia i
      chodzi tu tylko o emocje. Nie powinnaś się zbyt wiele spodziewać ze strony oja
      twoich dzieci.
      • magga Re: kontakty z ojcem 21.05.06, 11:57
        Wiesz, zle mi sie robi gdy czytam cos takiego.
        Jakie masz prawo aby odbierac dziecku ojca?
        Co na tym tracisz ze on spotyka dziecko i angazuje sie w zycie tego dziecka?
        Popierajac te kontakty mozesz nawet Ty zyskac bo pomysl jesli on pewnego dnia
        dojdzie do wniosku ze jestes tylko egoistyczna zolza?
        --
        pozdrowko
        Magga
          • ola.x1 Re: kontakty z ojcem 21.05.06, 12:26
            Poza tym, myślę, że po prostu potrafię głośno powiedzieć to o czym większość
            kobiet myśli. Tak naprawdę, to dzieci z poprzedniego związku są tylko
            przeszkodą dla kolejnego związku i ich mamusie powinny zrozumieć, ze po prostu
            popełniły błąd wybierając na ojca takiego, a nie innego ojca. Mamusia córki
            mojego partnera po pierwsze urodziła to dziecko bez jego zgody (on raczej
            skłaniał się ku usunięciu tej niechcianej ciąży), a teraz uważa, że cały świat
            powinien być prorodzinny i zajmować się jej córką, bo ona urodziła i wychowała
            córkę Karolinę. Nie uwzględnia tego, że to była jej samodzielna decyzja i teraz
            nie ma żadnego prawa, aby oczekiwać, że kogoś będze to obchodziło. Jeśli ktoś
            podejmuje samodzielnie decyzjęo ciąży to powinien również ponieść jej
            konsekwencje, a ja nie zamierzam być hipokrytką i twierdzić, ze los tego
            dziecka w jakikolwiek sposób mnie obchodzi.
            • muntu Re: kontakty z ojcem 21.05.06, 17:20
              Napisałas, że jestes bardzo zła, a moim zdaniem jestes po prostu baaaaaardzo
              głupia. Przeczytaj jeszce raz swój wywód i moze Ci sie przejaśni. To nie ona
              zdecydowała o urodzeniu dziecka, tylko oboje współżyjąc mieli tego świadomośc,
              że dziecko może się "przytrafic". Jestem zwolennikiem legalnej aborcji, więc nie
              dopatruj się w moich słowach moherowej moralności. Jeśli on myśli tak jak ty to
              znaczy, że jest nieodpowiedzialnym kutasem. Jesteście siebie warci i tyle
              • ola.x1 do muntu 21.05.06, 18:54
                Wiesz Muntu, zapisz się do jakiejś z obecnych partii, bo większość wyznaje
                Twoje poglądy. Poza tym ja ciebie nie obrażam i myślę, że fakt, że jest to
                anonimowe słowo pisane nie upoważnia cię do mówienia mi, że jestem głupia.
                Prawda jest taka, że to kobieta rodzi dziecko i potem nie może zachowywać się
                jakby nie wiedziała skąd się biorą dzieci. Poza tym jeśli zachodzi się w ciąże
                z dość przypadkowaym partnerem, to trzeba liczyć się z tym, że on niekoniecznie
                musi mieć ochotę zostać "tatusiem". Decyzja o dziecku powinna być decyzją obu
                stron, a nie postawieniem kogoś pod ścianą. Obecnie mamy już 21 wiek i całą
                gamę środków antykoncepcyjnych do wyboru, więc bocian może przylecieć na
                życzenie. I potem takie "przypadkowe matki" nie powinny dziwić się, że kolejna
                kobieta nie odczuwa instynktu macierzyńskiego w stosunku do ich pociechy. Myślę
                też że takie głupawe zachodzenie w ciążę to robienie krzywdy dziecku, które
                potem wyrasta z piętnem niechcianego dziecka.
              • ola.x1 Re: kontakty z ojcem 31.05.06, 12:26
                Myślę, że tak. Wolałąbym, aby to było dziecko mojego obecnego partnera.
                Oczywiście nie jest i nic na to nie poradzę. Mój partner akceptuje to dziecko.
                Ojciec dziecka raczej nei utrzymuje z moją córeczka kontaktów. przyznam, że
                jest mi to na rekę. Dzięki temu możemy żyć "w mirę normalnie".:)
    • 123d2 Re: kontakty z ojcem 21.05.06, 18:05
      zgadzam się ze to jest idiotyczne obwiniać za ciążę ,,przypadkową;tylko
      kobietę,moja druga ciiąża też była wpadką, przy czym zagrożoną ciążą i muszę
      powiedzieć że jestem dumna bo urodziłam piękną córeńkę, mimo że tatulek też
      sugerował to i owo a potem gdy dziecko podrosło to czasem widzę błysk w jego
      oczach na jej widok.
      • ola.x1 do 123d2 21.05.06, 19:00
        piszesz o innej sytuacji, bo jak rozumiem "tatulek" miał wybór. A ja piszę o
        kobietach, które zachodzą w ciążę z facetami, którzy nie mają ochoty na dzieci.
        Ja gdybym wpadła z partnerem, który chciał się tylko ze mną przespać, to
        czułabym się strasznie głupio i już na pewno nie chciałabym od niego alimentów,
        nazwiska dla dziecka etc. Ale cóz, ja jestem niezależna i znam się na
        antykoncepcji, więc takie wpadki mi się nie przytrafiły, a jeśłi by tak się
        stało, to nie obarczę jakiejś innej rodziny konsekwencjami mojej
        nieodpowiedzialności.
    • ola.x1 do 123d2 21.05.06, 19:07
      Poza tym, z tego krótkiego opisu jaki przedstawiłaś raczej nie wynika, że
      miałaś do czynienia z odpowiedzialnym facetem. Myślę, że nie powinnaś patrzeć
      na to co on robi i z kim się spotyka, tylko zająć się sobą i dziećmi. Myślę, że
      dla nich jest to ważne, aby widziały, że ty nei tkwisz myślami w przeszłości. A
      twój były na pewno szybko się znudzi ojcowaniu trójce dzieci.
    • 123d2 Re: kontakty z ojcem 21.05.06, 20:36
      pewnie masz rację;tylko naprzykład kilka lat temu nie potrafiłam wytłumaczyć
      dziecku dlaczego jego tata nie chce się z nim spotykać chociaż przchodził prawie
      codziennie nakarmić psa.Jestem świadoma że to ktoś bardzo nieodpowiedzialny ale
      ciągle nie mogę sobie nawet wytłumaczyć że można tak traktować swoje własne
      dzieci- żałowac im swojego czasu ,kasy -ja wiem ze to chore ale dla mni
      niezrozumiałe.
      • ola.x1 Re: kontakty z ojcem 21.05.06, 20:51
        Już napisałam (może nawet dość dosadnie), że facet zaczyna nowe życie i nie
        czuje tak jak ty, a kolejna kobieta z którą jest prawdopodobnie tak samo jak ja
        nie ułatwia tych spotkań. Widzisz, dla kolejnej kobiety przeszłość faceta jest
        problemem i złości ją to, że on gdzieś chodzi. Ja wiem, że to nie jest
        popularne myślenie i zaraz ktoś znowu napisze mi, że jestem głupia, ale chcę ci
        to wyjaśnić. Tak samo jak ty masz problem z myśleniem że on teraz opiekuje się
        czyimiś dziećmi, tak samo tę czy inną kobietę wkurza to, że on zostawił jakieś
        życie. A faceci kochają dzieci warunkowo... to znaczy najlepiej jak są piękne,
        mądre, a najlepiej nie potrzebują już kasy. Nie zmienisz tego i będziesz sie
        tylko zadręczać. Szkoda twojego myślenia o nim. Ja o moim byłym mężu nie myślę,
        nie interesuje mnie jego nowe życie, a teściowej zaznaczyłam, że możemy o
        wszystkim rozmawiać, ale bez poruszania tematu pana X. Wtedy znacznie mniej
        boli i cżłowiek zaczyna żyć swoim życiem. Wiesz, ja po rozwodzie (pieć lat
        temu) zmieniłam wszystko w moim życiu. Mieszkanie, samochód, zaczęłam uczyć się
        nowych rzeczy, dobra praca sama do mnie przyszła. Myślę, że to dlatego że się
        nie poddałam mimo, że cholernie bolało. Nie licz na tego faceta i nie patrz na
        to ile on wyda na wasze dzieci, bo staniesz się smutna i zgorzkniała.
        • ola.x1 do 123.d2 21.05.06, 21:03
          cd... a psa karmił z jednego z dwu powodów: albo nie wiedział jak przyjść do
          ciebie i dzieci, więc krążył wokół psa i podpatrywał co robicie, albo bał się,
          że pies będzie głodny. Myślę, ze on ma spory problem z radzeniem sobie z
          emocjami jak większosć facetów z resztą, dlatego odcina się od tych emocji.
          Mówi sobie, że to nie jest istotne, że tych emocji nie ma. Tak jak ja, wiem że
          źle robię utrudniając te kontakty z córką, ale nie mam kontaktu z tą częścią
          mnie, która poczułaby się z tego powodu głupio. To taki dualizm zachowania,
          który faceci dość często stosują. Wiesz, on teraz tak będzie plątał się po
          twoim życiu, zjawi się na uroczystościach, ale nie będzie go kiedy zadwonisz z
          problemem.
          • 123d2 Re: do 123.d2 21.05.06, 21:21
            tak ogólnie to ja o tym wszystkim wiem.Nie boli mnie że odeszłam od niego no
            moze tylko tyle ze zrobiłam to bardzo późno-15 lat małzeństwa- nawet powiem że
            cieszę się że mam go z głowy tylko wkurza mnie to że kiedy się pojawia to robi
            zamieszanie w naszym życiu.A wiem że dzieci za nim tęsknią;osobiście z chęcią
            nie otworzyłabym mu drzwi;kilka razy pokazałam mu dzwi ale syn miał do mni żal.A
            tak naprawdę to nie interesuję się dziećmi wcale i to mni wkurza,on ma czas na
            wszystkie swoje przyjemności a ja padam czasem ze zmęczenia.Mam nadzieje że to
            kiedyś minie ale poki co czasami mnie rusza.
            • ola.x1 Re: do 123.d2 21.05.06, 21:29
              ustal mu konkretne wytyczne odnośnie widzeń i najlepiej wyjdz z domu. dzieci z
              czasem zauważą jakiego mają tatę, ale poczekasz jeszcze na to parę lat. I
              najlepiej wyjdz z domu jak on przychodzi. Zobaczysz, że szybko się znudzi. Nie
              licz na niego, zacznij żyć tak jakby umarł, a alimenty traktuj jak rentę. Nie
              szrp się, bo to cię niszczy. Zadbaj o siebie i jak ten dupek przychodzi, upiecz
              ciasto, niech będzie zapach i nie poczęstuj go:) Albo zrób jego ulubioną
              potrawę i też mu nie daj, powiedz że już jest stara i boisz się że mu
              zaszkodzi:) G
            • ola.x1 Re: do 123.d2 22.05.06, 11:34
              Widzisz ile obelg mnie spotkało w związku z tym, że chciałam ci szczerze
              wyjaśnić z czego wynika to, że twój były ojcuje jakiejś trójce dzieci, a dla
              waszych wspólnych dzieci ma mniej czasu niż dla psa. O dziwo, ty, czyli osoba
              najbardziej zainteresowana nie zareagowałaś agresywnie:)) Myślę, że te osoby
              która korzystając z anonimowości sieci piszą mi, że jestem głupia po prostu
              nigdy nie miały do czynienia z tego typu sytuacjami, albo żyją w jakimś
              wymyślonym przez siebie świecie:) Moje odpowiedzi, mimo tego, że dość brutalne
              były jednak dla ciebie życzliwe. Ja jestem rozwiedziona, kiedyś też nie mogłąm
              dać sobie rady ze zrozumieniem wielu spraw. Ktoś powiedział mi w końcu
              brutalnie jak wygląda ta sytuacja. I o dziwo zrozumienie przyniosło mi spokój i
              to, że mogę dziś być szczęśliwa. Przepraszam cię, jeśłi to co napisałąm
              zabolało, ale kierowałam się życzliwością. MOgłam ci oczywiście
              napisać "trzymaj się, głowa do góry i będzie dobrze" Ja jednak pamiętam, że gdy
              ktoś mi tak mówił w trakcie gdy byłam w dołku, to tylko mnie to złościło.
      • ola.x1 do ojca 22.05.06, 11:06
        Myslę, że w takim moherowym kraju każdy kto potrafi głośno powiedzieć prawdę
        jest uważany za głupiego. Człowieku, opamietaj się i zdejm te różowe okulary
        hipokryzji:)) Mój pogląd nie jest odosobniony, mam przyjaciółki, które żyją z
        partnerami posiadającymi dzieci z poprzednich związków. I mówią do
        mnie: "WIesz, ja udaję, że doceniam jego kontakty z dziećmi, ale staram się
        manipulować tak, żeby jak najdalej od tamtej rodziny, organizuje czas tak, żeby
        miał ochotę spędzać go ze mną i z moim dzieckiem". Mam przyjaciela, któy
        powiedział mi, że mimo, że jego obecna partnerka początkowo starała się udawać,
        a może nawet nie udawać to teraz widzi jej milczącą niechęć do spotkań z jego
        dziećmi. Mój przyjaciel przynajmniej nie jest hipokrytą i potrafi to zrozumieć.
        Sama mam córkę z poprzedneigo zwiazku i doceniam to, że mj obecny partner
        zachowuje się poprawnie, ale jestem realistką i wiem, że wolałby mieć ze mną
        własne dziecko. Zbudowanie przyjaznych stosunków z dziećmi partnera wymaga dużo
        czasu, tolerancji, czasem zdarzają się sytuacje jak w filmie, ale rzadziej niż
        częściej. W wielu przypadkach dochodzą jeszcze kwestie finansowe (od razu
        dodam, że dla mnie nie ma to istotnego znaczenia, bo alimenty nie stanowią
        istotnego uszczerbku dla mojego budżetu, a od mojego byłego partnera w ogóle
        nie otrzymuję alimentów, bo nie chcę). Nie spodzewaj się, że w wielu dość
        ograniczonych budżetach domowych nowa partnerka będzie piała z zachwytu, że
        duża część kasy musi odejść na jakieś poprzednie zobowiazania.

        I jeszcze jedno. Myślę, że sieć nie daje ci prawa obrażania kogoś tylko z tego
        powodu, że jest to anonimowe. Domyślam się, że jesteś człowiekiem dość małego
        formatu skoro siedzisz na forum dla rozwódek i "plujesz". Każdy ma prawo
        wyrazić swoje zdanie, a ja po prostu starałam się wyjaśnić kobiecie z czego
        może wynikać fakt, że jej były mąż żałuje czasu i kasy na ich wspólne dzieci. I
        w przeciwieństwie do ciebie o dziwo ona nie zareagowała agresywnie.
        • eevita Re: do ojca 25.05.06, 14:13
          Prawdą jest,że kazda kobieta chciałaby miec faceta skoncentrowanego tylko na
          niej, to naturalne,że chcemy zeby to znami spedzał cały wolny czas i wszystko
          robił tylko dla nas..:) Ale niestety teraz czesto tak nie jest.. wchodzimy w
          zwiazki z ludżmi, którzy mają tzw. zobowiązania... I ja, z własnego
          doswiadczenia mysle,że lepiej te zobowiązana po prostu zaakceptowac, przejśc
          nad nimi do porządku dziennego, wpisać je w terminarz..bo one przeciez są.. ja
          tez wolałam spędzac czas z moim facetem, a nie z jego dziecmi, mysle,że to
          chyba naturalne, bo jego kochałąm a ich przeciez nie. Ale chyba
          zracjonalizowałam całą sytuacje, i tak naprawde przez jego relację z nimi
          zobaczyłam jaki z niego człowiek... bo ludzi poznaje sie przez jego stosunek
          do dzieci i zwierząt... i wiedziałm juz ze jest złym ojcem, i jak mielismy
          wspólne dziecko, to powielał schematy z 1szego związku, o których słyszałam od
          jego matki.. Bo moz ei kochał to dziecko.. troche przez miłosc do mnie, ale juz
          opiekowac sie nim nie lubił i piweluchy mu smierdszai ly tak samo jak w
          przypadku 1szej dwójki:) Juz nie jestesmy razem, i poiwm wam,że widzac to jaki
          jest dla dzieci powinnam to wszystko przewidziec co poźniej nastapiło, bo
          człowiek charakteru nie zmieni.. A.. i na początku byłam karmiona historiami o
          wrabianu w dzieci..taa, poxniej sie dowiedziałm,ż eprawda wyglądałą trochę
          inaczej.. Cóż, oczywiascie, jak to zakochana kobieta, wierzyłąm we wszystko co
          mówił..;)
          A, i ja wcale nie uwazam,ż ekobiety, które nie utrudniaja swoim facetom
          kontaktó z dziećmi są zakłamane, ja przeciez tez na początku miałąm do nich
          niechętny stosunek, ale kiedy wpisałam je sobie wmój sposób spedzania czasu to
          zaczełąm je traktowac jak członków rodziny, takich których sie nie kocha, ale o
          któryh sie troszczy ( powiedzmy dalszych kuzynów ), i wcale mi nie
          przeszkadzało,ze razem gdzies wyjezadzamy, ani to,że moje dziecko było wręcz
          zakochane w przyrodnim rodzeństwie... To chyba kwestia wytłumaczenia sobie,
          ustawienia pewnych spraw, i tyle.. teraz, kiedy się z nimi juz nie spotykam, bo
          juz rok nie jestem z ich ojcem przyłapuje sie,że onichmysle, i jak rozmawiam z
          tesciową to pytam co u nich, wcale nie z grzeczności, ale naprawde jestem
          ciekawa..
          I owszem,zdarzało mi sie powiedziec cos niemiłego na ich temat, czasem byłąm
          zniecierpliwiona, ale patrzac z perspektywy czasu nie moge nazwac mojego
          stosunku do nich niechęcią.. I też głosno mówie prawde, nie zalezy mi, co kto o
          tym pomysli..:)
    • 123d2 Re: kontakty z ojcem 22.05.06, 20:36
      nie wkurzyła mnie żadna z wypowiedzi; mam może troszkę inne
      spojstrzezenie,faktem jest że dalej mnie sytuacja moja wkurza ale tak naprawdę
      to jego nigdy nie interesowały dzieci i zawsze ktoś nim manipulował.Pewnie dużo
      czasu minie żebym na to spokojnie popatrzyła.A jeśli chodzi o ustalenie wizyt u
      dzieci już kilka razy próbowałam ale bez rezultatu ,zastanawiałam się czy nie
      idiotycznie byłoby załatwić to sądownie - ale z drugiej strony zmuszać go do
      bycia ojcem.
    • nenella Re: kontakty z ojcem 23.05.06, 11:24
      A ja bym była bardzo szczęśliwa, gdyby mój były mąż założył nową rodzinę i
      zapomniał o mnie i córeczce na dobre. Przynajmniej byłby z nim święty spokój.
      Niestety, on potrafi nie dać znaku życia przez ponad pół roku, a któregoś dnia
      nagle się zjawia, bez uprzedzenia oczywiście, stęskniony tatuś, przychodzi po
      kilka razy w tygodniu, chce zabierać dziecko na jakieś bezsensowne wyjazdy w
      środku roku szkolnego, wszystko go nagle interesuje, we wszystko się wtrąca,
      wszystko krytykuje, narobi zamieszania, namąci młodej w głowie i... pufff znika
      znów, na kolejne kilka miesięcy. Mój Boże, albo rybki, albo akwarium. Zaczynam
      myśleć o tym, żeby pozbawić go praw i w ogóle go nie wpuszczać, ale boję się,
      że skrzywdzę tym córkę, chociaż ona twierdzi, że jest za.
      • ola.x1 do nenella 23.05.06, 11:58
        To ja ci napiszę jak to wygląda z drugiej strony. mój partner też odzywa się do
        córki z poprzedniego związku "zrywami" i też jej proponuje wyjazdy w środku
        roku szkolnego. Bo tak naprawdę wynika to ztego, ze w danym momencie nie ma z
        kim wyjechać. Ja jestem zajęta teraz pewnym rocznym projektem, który zakończę w
        grudniu, więc on nagle udaje "ojca" i doprawdy nie rozumiem jej matki, że
        pozwala, aby tak manipulować dzieckiem. Jego córka teraz cieszy się, że ma
        tatusia, a za chwilę tego tatusia nie będzie miała gdy ja będę miała czas (mi
        akurat nie zależy aby on utrzymywał kontakty z córką) Matki, które pozwalają na
        takie manipulowanie swoimi dziećmi są w mojej ocenie dość dziwne. DOprowadzisz
        do tego, że on będzie tym "dobrym niedzielnym tatą", a ty tą "niedobrą matką".
        poza tym mój partner mąci swoej córce w głowie(jego córka ma chyba 12 lat)
        Śmieje sie z religii, mimo, że jej matka jest katoliczką i generalnie powoduje,
        że to dziecko zaczyna czuć się zagubione. On jej wmawia na przykład, że żyje w
        beznadziejnym kraju i że powinna myśleć o emigracji i niby delikatnie, w ramach
        motywacji dołuje to dziecko mówiąc mu, że jest za mało wysportowana, albo że
        powinnaćwiczyc taniec bo to kształtuje sylwetkę. Mi kompletnie nie zależy na
        tym dziecku, ale przyznam ci się, że gdybym to ja byłabym jego matką, to nie
        pozwoliłąbym mu na kontakty z ojcem bez mojej obecności, albo może nawet wcale.
        Nie chcciałabym, aby cała moja praca wychowawcza była w ciągu godziny obracana
        w niwecz, bo słowa niedzielnego tatusia są święte. Nie wiem jaki jest ojciec
        twoej córki, ale zastanów się czy te kontakty nie kosztują twoejgo dziecka zbyt
        wiele. A co do ograniczenia praw rodzicielskich, to nie uda ci się to.
        • nenella Re: do nenella 23.05.06, 12:14
          Ach, moje dziecko jest mądre i ma swoje zdanie o "niedzielnym tacie"
          (wręcz "odświętnym"), nie muszę się martwić, że ona go będzie idealizować. Co
          innego mnie martwi, boję się, że to się w jakiś sposób odbija na jej psychice,
          że to ją rani, chociaż z pozoru wydaje się, że jej nie wzrusza w żaden sposób.
          Nie wiem czy nie byłoby o wiele lepiej dla niej gdyby mogła o nim po prostu
          zapomnieć, tak jakby nigdy nie istniał.
          • amanda_s Re: do nenella 23.05.06, 12:47
            Mylisz sie Nenella. Dziecko to jest dziecko, a tata potrafi wiele namącić. Ja
            wiem jak mój partner mąci swojej córce w gowie. potem nie da się tego wyplenić
            z pomocą najlepszego psychologa. Miedzy wierszami umniejsza wartość jej matki.
            To jest twój wybór, ale ja wiem, ze na pewno nie pozwoliłabym na
            takie "niedzielne pranie mózgu", albo bezwzględnie chciałąbym być obecna przy
            tych spotkaniach. Ale ja mówię oczywiści o moim partnerze i jego córce, a nie
            znam twojego byłego męża. Niewyklucozne, że to wartościowy i potrafiący
            przekazać dziecku wiele mądrości facet. A że nie uwzględnia kwestii roku
            szkolnego, bo to dziecko chce dostosować do swoich planów wyjazdowych to
            oczywiście drobiazg...Ile Twoja córka ma lat?

            nenella napisała:

            > Ach, moje dziecko jest mądre i ma swoje zdanie o "niedzielnym tacie"
            > (wręcz "odświętnym"), nie muszę się martwić, że ona go będzie idealizować. Co
            > innego mnie martwi, boję się, że to się w jakiś sposób odbija na jej
            psychice,
            > że to ją rani, chociaż z pozoru wydaje się, że jej nie wzrusza w żaden
            sposób.
            > Nie wiem czy nie byłoby o wiele lepiej dla niej gdyby mogła o nim po prostu
            > zapomnieć, tak jakby nigdy nie istniał.
        • eevita Re: do nenella 25.05.06, 14:20
          O rany, z tego, co piszesz, Olu, wynika,że strasznie kieski gośc z tego Twojego
          partnera, piszesz o nim same niefajne rzeczy.. Ciekawe jestem, dlaczego z nim
          jestes skoro go tak xle postrzegasz?:)
          • ola.x1 do evita 25.05.06, 21:06
            Owszem, to kawał chama. Gdybym potrafiła odpowiedzieć dlaczgeo kobiety
            wydłużają agonię u boku alkoholików, chamów, kretynów etc. to pewnie
            napisałąbym dobrą książkę. Pewnie jeszcze nie dojrzałąm do rozstania, bo mam za
            duzo innych zajęć.
    • 123d2 Re: kontakty z ojcem 23.05.06, 21:30
      ja myślę że te kontakty wszystkim wyszły by na ,,zdrowie,,- dzieciom napewno, j
      a miałabym czas dla samej siebie; rodzina ex byłaby wniebiwzięta i utwierdzona w
      przekonaniu że ich synuś i brat w jednej osobie jest super tata itp.On jest
      facetem tragicznie nie odpowuedzialnym i wiem że to sąm moje wymysły żeby
      zmienił się chociaż w stosunku do dzieci.Jestem zmęczona ,nastolatek sprawiający
      kłopoty,córka która ma trzy lata,praca która jest mało płatna i tysiące spraw
      które musze sama rozwikłać, dlatego gdybm miała taką możliwość z chęcią
      przystałabym na wizyty moich dzieci u ,,taty,,.
    • ola.x1 Re: kontakty z ojcem 26.05.06, 00:52
      Poza tym to jest beznadziejne, że tak naskoczyłyście na mnie:)
      Negujecie, że dwa plus dwa jest cztery, bo wasza wizja macierzyństwa
      spowodowałą, że wasz mózg został pozbawiony obszaru rzeczowej oceny sytuacji.
      Jak widać wprawiłam w drgania waszą macicę i jajniki i pewnie wywołałam
      spontaniczną owulacje.
      • anka611 Re: kontakty z ojcem 28.05.06, 19:42
        Ola jest szczera. Dokładnie mialam takie same wyobrazenie o nowej ex. Dlatego
        NIGDY NIE POZWOLE JEJ ZBLIZYC SIE DO MOJEGO DZIECKA, BO WIEM ZE JEST DLA NIEJ
        OBCE. BEDE WALCZYC O DOBRO DZIECKA, NAWET JESLI MIALOBY TO SIE SKONCZYC
        OGRANICZENIEM KONTAKTOW Z OJCEM
        • ola.x1 do Anka 28.05.06, 20:23
          Dziękuję Aniu, że przywróciłaś mi wiarę w ludzi na tutejszym forum i doceniłaś
          to, że starałam się wyjaśnić niektórym ososbom jak wygląda sytuacja po drugiej
          stronie lustra.
              • futurix2 Re: Wszyscy 29.05.06, 12:40
                Mam na imię Tomek, mam 34 lata i również jestem po rozwodzie. Mam 6 letniego
                syna.
                Z pewnością nie jestem obiektywny choć bliskie są mi dramatyczne przeżycia
                związane z rozpadem rodziny. Nie jest moją rolą aby oceniać postawy innych
                ludzi, sam wiem jak trudno wznieść się ponad własną słabość, poczucie zdrady, ,
                utraconego zaufania i żalu za doznane krzywdy.
                Mimo tych dramatycznych wydarzeń cały czas czułem się jednak odpowiedzialny za
                mojego syna. Dorośli mają czas na przemyślenia, na porozumienie się, na
                odbudowę dialogu. Jednym zajmuje to kilka tygodni innym całe lata. Ale
                pamiętałem że mój syn nie może czekać tak długo. Potrzebuje miłości, którą
                dawałem mu przez 5 lat, w dalszym ciągu, bez względu na to co my dorośli
                zrobimy z naszym życiem. Z byłą żoną korzystaliśmy z mediacji i poradni
                psychologów aby jak najszybciej dojść do porozumienia i mimo rozwodu w dalszym
                ciągu wspólnie wychowywać dziecko. Bo nie mogłem przestać kochać i wychowywać
                mojego syna dlatego, że rozpadło sie nasze małżeństwo.
                Początki były niezwykle trudne ale warto było pokonać lęki urazy pomiędzy
                dorosłymi.
                Buduję nowy związek. Nie przeszkadzam budować nowego życia byłej żonie. Ale
                każde z nas wie, że nasz wspólny syn zawsze będzie potrzebował miłości mamy i
                taty. Pawełek jest wspaniałym radosnym chłopcem. Jestem z niego dumny i widzę,
                żę wychowanie dziecka to długodystansowy bieg, ale nagrody czekają niemal co
                kilometr.
                Nie warto budować związku na niechęci do dziecka. Nie umiałbym zbudować relacji
                z kobietą, która nie uznaje miłości do dziecka z poprzedniego związku. Nie
                można wymagać aby mężczyzna czy kobieta wyparła się miłości do dziecka. To
                ogromna krzywa wyrządzona przede wszystkim małemu człowiekowi. Ten duży także z
                czasem zrozumie, że wypierając się miłości do dziecka wyparł się samego siebie.
                Wszystkim forumowiczom z problemami życzę tego co i sobie, czyli wytrwałości,
                mocy i wiary w to, że warto kochać.
                Tomek
                • nikcik11 do futurix2 31.05.06, 11:53
                  gratuluję Ci podejścia do sprawy
                  życzę wszystkiego dobrego

                  napisałeś "Nie warto budować związku na niechęci do dziecka. Nie umiałbym
                  zbudować relacji z kobietą, która nie uznaje miłości do dziecka z poprzedniego
                  związku. Nie można wymagać aby mężczyzna czy kobieta wyparła się miłości do
                  dziecka. To ogromna krzywa wyrządzona przede wszystkim małemu człowiekowi"
                  zgadzam się z tym jaknajbardziej jednak wiem, że są momenty w których bardzo
                  trudno zachować równowagę w uczuciach do dziecka i osoby, z którą się jest
                  obecnie. Pewnie, że tych uczuć nie da się przyrównać, chodzi mi tylko o to, że
                  bardzo łatwo w takiej sytuacji kogoś skrzywdzić - dziecko lub partnera.
                  To cholernie trudna sytuacja ale wierzę, że możliwa do osiągnięcia.
                  Jestem z mężczyzną, który ma syna z poprzedniego związku. Jest z nim bardzo
                  związany, spędza z nim mnóstwo czasu, myślę, że Mały jest dla niego
                  najważniejszy w życiu. I nie przeszkadza mi to wcale. Wręcz przeciwnie - ta
                  jego miłość właśnie mnie użekła. Jestem pewna, że tak samo będzie kochał mnie i
                  nasze dziecko. I nawet jeśli zdarzają się chwile gdy schodzę na drugi plan,
                  wiem, że tak jest właściwie. Kocham go również za tą jego Miłość do Małego.
                  Nawet jeśli czasem jest mi przez chwilę smutno, że teraz włąsnie nie jest ze
                  mną...

                  Nie rozumiem kobiet, które utrudniją facetom kontakty z dziećmi z byłych
                  związków. Powinny zdawać sobie sprawę, że ktoś kiedyś może potraktować je w ten
                  sam sposób...

                  pozdrawiam
              • katkam81 Re: do Oli 30.05.06, 16:21
                Wiesz Ola to nie ty jesteś głupia, pusta itd. Masz swoje poglądy i uczucia -
                wolno Ci! A do tego nie boisz się do nich przyznać! Masz ochotę być z kimś ale
                żyć swoim a nie wspólnym życiem i jeśli Ci z tym dobrze to OK. I to nie z Tobą
                jest coś nie tak tylko z Twoim facetem.
                Bo to on jako ojciec nie powinien doprowadzać do takiej sytuacji - nie chciał
                tego dziecka to nie powinien się pojawiać w jego życiu (nikt mu przecież nie
                nakaże widzeń) a jeśli już się pojawił to powinien przyjąć na siebie pełną
                odpowiedzialność i BYĆ OJCEM NA DOBRE I NA ZŁE niezależnie od okoliczności i
                zdania następnych partnerek w relacjach z którymi taki stan rzeczy stawiać
                powinien prosto : "Kontakty są i będą, albo to zaakceptujesz albo KONIEC"

                Nie sztuka namieszać dziecku w głowie i pojawić się kiedy mu pasuje. Sztuką jest
                tak ułożyć sobie życie, żeby dziecko (którego w końcu nikt o decyzję nie pytał)
                miało oparcie w ojcu i w miarę jasną i stabilną w tej kwesti sytuacje!

                Sztuką jest takie zbudowanie relacji z dzieckiem aby wszystkie strony układanki
                były w miarę zadowolone. Jeśli Ty lub dziecko nie chcecie się kontaktować nie
                zmuszać nikt nikogo nie powinien, ale on skoro już wszedł w życie tego dzieciaka
                powinien systematycznie kontaktować się z córką - I powinno to (w granicach
                rozsądku oczywiście) być priorytetem dla Tatuśia.

                Wiem z autopsji że ułożenie sobie normalnych relacji w układzie On, Ona i jego
                dzieci (a zatem także ich mama) jest skomplikowane i wymaga czasu a także wiele
                wysiłku i dobrej woli każdej ze stron, ale naprawdę warto nie tylko dla dobra
                dzieci, bo takie poukładane relacje odbijają się też korzystnie na nowym
                układzie partnerskim. Ale inicjatorem tego musi być TATUŚ o ile zależy mu na
                dzieciach i nowej rodzinie, bo nikt wokół tego chodzić za niego nie będzie - to
                jemu przede wszystkim powinno na tym zależeć. I nie ma się co dziwić Tobie że go
                nie zachęcasz tylko dążysz do sytuacji dla siebie najwygodniejszej. No chyba że
                zamierzacie stanowić pełną rodzinę i ewentualnie mieć dzieci, bo jeśli tak to
                dziwniłoby mnie jedynie założenie że facet jest odpowiedzialny, poważny i wart
                związania z nim życia i że następnego potomka będzie traktował inaczej, bo na to
                napewno nie możesz liczyć.
                • ola.x1 do Katkam 31.05.06, 10:09
                  Dziękuję za odpowiedz, ale tak jak zauważyłeś nikt nie pytał dziecka o zdanie,
                  ale "tatusia" też nikt nie pytał o zdanie. Uważam, że w dobie rozpowszechnienia
                  środków antykoncepcyjnych nie powinno być niechcianych ciąż i niechcianych
                  dzieci. I przyznam, że takie kobiety, które bezmyślnie zachodzą w ciąże
                  napawają mnie obrzydzeniem. Meżczyzna niestety ma mały udziałw antykoncepcji
                  jeśli kobieta mówi mu, że zabezpieczyła się. Kiedyś myslałam, że zaliczyłam
                  wpadkę z factetem, z którym się spotykałam (wpadkę byłaby z mojej głupoty).
                  Powiedziałam mu o tym, a on odowiedział: "Wiesz, ja nie planuję być teraz
                  ojcem". I myślę, że miał pełne prawo do takiej odpowiedzi. Na szczęście było to
                  tak zwany "fałszywy alarm", ale chyba umarłabym ze wstydu gdybym miała go potem
                  ścigać o "ojcostwo". Jeśli podjęłabym decyzję o urodzeniu dziecka, to byłabym
                  świadoma, że jest to tylko i włącznie moja decyzja. Z resztą z facetem po kilku
                  miesiącach rozstaliśmy się. Nadal jesteśmy przyjaciółmi i lubimy się. Nie
                  uważam, że kiedykolwiek mnie zawiódł. Teraz jestem z kimś innym i przyznam, że
                  cieszę się że nikomu przez głupotę nie skomplikowałam życia.
                  • katkam81 Re: do Katkam 02.06.06, 13:07
                    Zgadzam się że w dzisiejszych czasach nie powinno być niechcianych ciąż, ale
                    niestety się zdarzają. Ja w podobnej sytuacji uznałam że urodzić czy nie to
                    tylko moja decyzja i nie zamierzałam obarczać nikogo odpowiedzialnością za taki
                    stan rzeczy (choć to także jak się okazało był fałszywy alarm).
                    W innym twoim poście przeczytałam jednak że Twój partner Ci nie powiedział o
                    dziecku - masz prawo czuć się tym dotknięta i nie dziwię Ci się że po paru
                    latach taką wiadomość ciężko jest zaakceptować. Zastanów się jednak czy to że
                    nie chciał i został wrobiony to nie przypadkiem kolejne kłamstwo by zmniejszyć
                    wagę tego że Cię oszukał.
                    Ja wiedziałam to od początku i z pełną świadomością decydowałam się na ten
                    związek. Wiem dziś że to była słuszna decyzja i warto było włożyć wysiłek w
                    ułożenie sobie dobrych relacji z jego dziećmi. Kiedy obserwuje jak bawią się z
                    ojcem wiem że będzie wspaniałym tata także dla naszych dzieci. A jemu kontakty z
                    nimi i możliwość przywwiezinia ich do domu także dużo daje. Więc jeśli kochasz
                    go i myślisz o poważnym związku proponuję przełamać się i sprubować! Jeśli
                    jednak nie zależy Ci w 100% lub masz ochote tylko się z nim spotykać zostaw
                    sprawy swojemu biegowi lub odejdź (łatwo powiedzieć trudniej robić - NIESTETY)
                    Pozdrawiam!
                • ola.x1 Do Katkam81 07.06.06, 14:58
                  z uwagą przeczytałam to co napisałaś. Myślę, że jesteś mądrą kobietą. Jeśli
                  chodzi o mnie, to nie potrafię być taka mądra i wyważona. Przede wszystkim
                  czuje się oszukana. Gdzies w środku czuję, że powinnam to zakończyć, bo ktoś
                  mnie oszukał i co więcej uważa, że nic się nie stało!! Teraz każe mi
                  zaakceptować sytuację, albo podjąć decyzję o rozstaniu (ale to ja mam podjąć,
                  bo on jest...prześladowany, napiętnowany i dręczony). Jeszcze nie potrafię
                  podjąć decyzji o rozstaniu. Myślę jednak, że podejmę ją, bo nie chcę być z
                  kłamcą, któy uważa, że złe jest tylko to co się wyda, ale jak się wyda to
                  trzeba uznać to za normę... Mam inną filozofię.
    • gora431 Re: kontakty z ojcem 30.05.06, 22:20
      zawsze myślałam że nasze relacje po rozwodzie będą w miare kulturalne, w końcu
      to my się rozstaliśmy a dzieci powinny wiedzieć że nadal są kochane i nie
      opuszczone przez nas.Zupełnie niedawno dowiedziałam się że mój ex miał kochankę
      od kilku lat prawdop.wówczas gdy ja byłam w ciąży.Wszyscy w pray oczywiścieo
      romasie wiedzieli, aja kie dy tam bywałam przedsatiał mnie jako swoją zonę , a
      kochanka kryła sie za miomi plecami .Po rozwodzie ''ujawnili'' swój związek dla
      rodzin(rodzicó, sióstr itp,A teraz tatuś zapomniał o swoich dzieciach, widuje je
      tylko no prośbe syna,i też nie zawsze dotrzymuje obietnic tak wię syn często
      czeka na darmo.Myślę że bardzo mało jest takich rozbitych rodzin ,ktore mimo
      wszystko pamiętają o swoich dzieciach.Gratyluję mądrej posawie FUTURIX2-wasze
      zachowanie świadczy o odpowiedzialności i mądrości zyciowej.Chciałabym żeby moje
      dzieci też miały ojca mimo ze nie mieszka z nimi i nigdy w zyciu nie
      organiczałabym wzajemnych ich spotkń.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka