Dodaj do ulubionych

Sens modlitwy o czyjeś nawrócenie

29.03.12, 11:58
Jak w temacie.
Tak się składa, że od dłuższego czasu modlę się regularnie i wytrwale o nawrócenie konkretnej osoby. Jednak czasem ogarniają mnie wątpliwości… Szczególnie po rozmowie z tą osobą, kiedy wyraźnie widzę że póki co nic z tego…
Jak to jest, przecież nawrócenie jest w gruncie rzeczy aktem woli człowieka, wręcz o to w tym chodzi by sam zdecydował. Więc właściwie czy jest sens takiej modlitwy? Więcej, czy ona w ogóle jest właściwa?...
Z drugiej strony, myślę sobie, ścieżki Jego nie są naszymi ścieżkami….
A choć samo nawrócenie jest aktem woli człowieka i nie jest przez Boga narzucone, to jednak działanie Pana w życiu człowieka może wiele zmienić, wiele mu pokazać, do niejednego przekonać. Czyż nie? Działanie, które nie ingeruje w samą wolę człowieka, a więc nie narusza zasady samostanowienia o sobie.
Doświadczyłam działania modlitwy o zmianę kogoś, po długich modlitwach ważna dla mnie osoba zmieniła swoje postępowanie (złe) a nawet sposób myślenia. Zmiana była ogromna, wręcz nie uwierzyłabym wcześniej że to możliwe. To doświadczenie dało mi wiarę w sens takich modlitw.
Jednak nawrócenie…
Wątpliwości, jak te czarne ptaki, nadlatują czasami…
Co myślicie na ten temat?
Edytor zaawansowany
  • 30.03.12, 20:32
    Też mnie to pytanie nurtowało :) No i oczywiście został przepytany kierownik duchowy. Wiem tyle, że modlitwa jest potrzebna przede wszystkim nam do sprecyzowania problemu, do uświadomienia sobie jaką ogromną mamy łaskę, że wierzymy, że idziemy za Jezusem, że doświadczyliśmy tego, co doprowadziło nas w to akurat miejsce. Modlitwa to troska o drugiego człowieka, a Jezus mówi wyraźnie, że wszystko co uczyniliśmy jednemu z tym braci najmniejszy, Jemu uczyniliśmy. Czyli jeśli chcemy czyjegoś nawrócenia, chcemy by żył z Bogiem, to w dwójnasób to jest dobre: okazujemy naszą troskę o tego człowieka i jednocześnie pokazujemy, że nam jest dobrze skoro tego samego chcemy dla tego człowieka.
    Natomiast dlaczego Bóg nie spełnia natychmiast naszych próśb, dlaczego modlimy się długo jest Jego tajemnicą. Tego też musimy się nauczyć - tego zaufania, że choć nie rozumiemy to jednak to jest dobre, bo On jest Bogiem i On wie lepiej :)
    Wiem jak trudno jest prosić o nawrócenie,sama się z tą trudnością zmagam. Wiem z doświadczenia, że możesz korzystać nie tylko z modlitwy, możesz też pościć w intencji nawrócenia tego kogoś, możesz ofiarowywać w tej intencji różne cierpienia, trudności, jakieś niedogodności. I wcale nie musi to być cierpienie na miarę nieuleczalnej choroby, wystarczy zwykły ból głowy, niechęć do zwleczenia się z łóżka rano, zmęczenie, naprawdę cokolwiek, ale zbierane systematycznie do kubeczka pt nawrócenie X.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • 07.07.12, 20:34
    W związku z tym tematem przyszły mi do głowy dwa obrazy , mianowicie :
    wytrwała modlitwa św.Moniki o nawrócenie syna (św.Augustyna) , którą św. Ambroży pocieszył słowami: matka tylu łez nie może być nie wysłuchana przez Boga.

    Druga historia związana jest zę św.Tereska od Dzieciątka Jezus , najlepiej będzie chyba jeśli ją przytoczę ze stronki o niej :
    www.sw.tereska.pl/start.php?d=dziela
    "Aby pobudzić moją gorliwość, Dobry Bóg pokazał mi, że miłe są Mu moje pragnienia. — Słyszałam kiedyś jak rozmawiano o wielkim zbrodniarzu, który miał być skazany na śmierć za straszne morderstwa; wszystko wskazywało na to, że umrze nie okazując żalu. Chciałam za wszelką cenę nie dopuścić do tego, by poszedł do piekła, i wykorzystałam w tym celu wszystkie dostępne mi środki. Mając świadomość, że sama z siebie nic nie mogę, ofiarowałam Dobremu Bogu wszelkie nieskończone zasługi Naszego Pana, skarby Kościoła Świętego, wreszcie poprosiłam Celinę, by zamówiła Mszę św. w moich intencjach, sama bowiem nie śmiałam tego uczynić w obawie, aby nie być zmuszoną do przyznania się, że to za Pranziniego, wielkiego zbrodniarza. Także i Celinie nie chciałam o tym mówić, ale ona tak czule i tak natarczywie mnie pytała, że powierzyłam jej moją tajemnicę; nie tylko mnie nie wyśmiała, ale jeszcze obiecała pomóc mi w nawróceniu mego grzesznika, co też przyjęłam z wdzięcznością, chciałam bowiem, by wszystkie stworzenia zjednoczyły się ze mną w celu uzyskania łaski dla winnego. w głębi serca czułam pewność, że moje pragnienia będą zaspokojone, niemniej, chcąc na przyszłość dodać sobie odwagi do modlitwy za grzeszników, mówiłam Dobremu Bogu, że ufając niezłomnie nieskończonemu miłosierdziu Jezusa, jestem najzupełniej pewna, iż przebaczy biednemu nieszczęśnikowi Pranziniemu i wierzyć w to będę nawet wtedy, gdyby nie wyspowiadał się i nie okazał żadnego znaku skruchy, jednak o ten znak proszę, proszę jedynie dla zwykłej mojej pociechy... Moja modlitwa została wysłuchana dosłownie! Mimo że Tatuś zabronił nam czytania jakichkolwiek dzienników, nie uważałam za nieposłuszeństwo czytanie fragmentów dotyczących Pranziniego. Nazajutrz po jego egzekucji wpadł mi w ręce dziennik: “La Croix”. Otworzyłam go pośpiesznie i co zobaczyłam?... Ach! łzy zdradziły moje wzruszenie i byłam zmuszona pójść się ukryć... Pranzini bez spowiedzi wstąpił na szafot i gotował się do włożenia głowy w ponury otwór, gdy nagle, poruszony niespodziewanym natchnieniem, obrócił się, chwycił Krucyfiks podany mu przez kapłana i trzykroć ucałował jego święte rany!... Potem jego dusza poszła przyjąć miłosierny wyrok Tego, który zapewniał, że w Niebie będzie większa radość z jednego grzesznika czyniącego pokutę, aniżeli z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy pokuty nie potrzebują!... "
  • 07.07.12, 21:01
    "Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną."

    Osobiście nawrócenie odczytuję właśnie w tym duchu , przede wszystkim jako inicjatywę Bożą , wielką łaskę i tajemnicę rozgrywającą sie w sercu człowieka . Nam czesto moze sie wydawac ,ze pierwszy krok nalezy do nas , podczas gdy jest to w istocie zawsze odpowiedz na Jego wezwanie .Oczywiscie udzial naszej woli jest nieodzowny ,ale skoro nawrócenie jest przede wszystkim ogromną łaską to wydaje mi się ,że z samej definicji nie tylko możemy ,ale wręcz powinniśmy o nią prosić(równiez dla innych)
    Św. o Pio mówił :"...Bóg bardziej objawia swą moc w naszym nawróceniu niż w stworzeniu z niczego nieba i ziemi, ponieważ większa jest opozycja między grzechem a łaską niż między nicością a bytem.

    Nicość jest mniej odległa od Boga niż sam grzesznik. W istocie nicość, będąc brakiem istnienia, nie ma żadnej mocy opierania się woli Bożej, podczas gdy grzesznik, będąc bytem, i bytem wolnym, może opierać się wszystkim nakazom boskim. Ponadto w stworzeniu chodzi o porządek naturalny, w usprawiedliwieniu bezbożnika natomiast chodzi o porządek nadprzyrodzony i boski (Ep II, s. 199).
  • 07.07.12, 21:36
    Można stwierdzić , ze Sam Kościół w liturgii św. dawał (daje?) tego klarowny przykład w modlitwie o nawrócenie Żydów .
  • 07.07.12, 22:04
    W temacie ,jeszcze parę cytatów z "Dzienniczka" św Faustyny :

    Powiedział mi Pan: Utrata każdej duszy pogrąża Mnie w śmiertelnym smutku. Zawsze Mnie pocieszasz, kiedy się (36) modlisz za grzeszników. Najmilsza Mi jest modlitwa - to modlitwa za nawrócenie dusz grzesznych; wiedz, córko Moja, że ta modlitwa zawsze jest wysłuchana.

    - Powiedz duszom, aby nie stawiały tamy Mojemu miłosierdziu we własnym sercu, które tak bardzo pragnie w nich działać. Pracuje Moje miłosierdzie we wszystkich sercach, które Mu otwierają swoje drzwi; jak grzesznik, tak i sprawiedliwy potrzebuje (148) Mojego miłosierdzia. Nawrócenie i wytrwanie jest łaską Mojego miłosierdzia.

    W pierwszy piątek miesiąca przed Komunią ujrzałam dużą puszkę (95) napełnioną Hostiami świętymi; jakaś ręka postawiła mi tę puszkę i wzięłam ją w rękę, a było w niej tysiąc Hostii żywych. - Wtem usłyszałam głos: Te Hostie są przyjęte przez dusze, którym wyprosiłaś łaskę szczerego nawrócenia w czasie tego Wielkiego Postu, a było to na tydzień przed Wielkim Piątkiem. Dzień ten przepędziłam w wielkim skupieniu wewnętrznym, wyniszczając się na korzyść dusz.

    Dziś rano, kiedy odprawiłam swoje ćwiczenia duchowne, zaraz wzięłam się do roboty szydełkiem. Czułam cicho w sercu swoim - czułam, że Jezus odpoczywa w nim; ta głęboka, a słodka świadomość obecności Bożej pobudziła mnie do tego, że rzekłam do Pana: O Trójco Przenajświętsza, mieszkająca w sercu moim, proszę Cię, daj łaskę nawrócenia tylu duszom, ile dziś ściegów zrobię tym szydełkiem. - Wtem usłyszałam w duszy te słowa: Córko Moja, za wielkie są żądania twoje. - Jezu, przecież Tobie jest łatwiej dać wiele niż mało. - Tak jest, łatwiej Mi jest dać duszy wiele niż mało, ale każde nawrócenie grzesznej duszy wymaga ofiary. - A więc, Jezu, ofiaruję Ci (304) tę szczerą pracę swoją; nie wydaje mi się ta ofiara za małą za tak wielką liczbę dusz; przecież Ty, Jezu, przez trzydzieści lat zbawiałeś dusze taką pracą, a ponieważ święte posłuszeństwo zabrania mi pokut i umartwień wielkich, dlatego proszę Cię, Panie, przyjmij te drobiazgi z pieczęcią posłuszeństwa jako rzeczy wielkie. - Wtem usłyszałam głos w duszy: Córko Moja miła, czynię zadość prośbie twojej.

    Zapytałam raz Pana, przechodząc obok grupy ludzi: Czy wszyscy są w stanie łaski, bo nie odczułam Twych cierpień. - Nie dlatego, żeś nie odczuła cierpień Moich, to wszyscy mają być w stanie łaski; niekiedy ci daję odczuć pewien stan dusz i daję ci łaskę cierpienia, to tylko dlatego, że ciebie używam jako narzędzia do ich nawrócenia.

    + Powiedział mi dziś Jezus: Pragnę, abyś głębiej poznała Moją miłość, jaką pała Moje serce ku duszom, a zrozumiesz to, kiedy będziesz rozważać Moją mękę. Wzywaj Mojego miłosierdzia dla grzeszników, pragnę ich(93) zbawienia. Kiedy odmówisz tę modlitwę za jakiego grzesznika z sercem skruszonym i wiarą, dam mu łaskę nawrócenia. Modlitewka ta jest następująca: O krwi i wodo ,któraś wytrysnęła z Serca Jezusowego jako zdrój miłosierdzia dla nas - ufam Tobie
  • 25.06.17, 21:48
    A czy moge spytac jaka modlitwe Pani odmawiala o zmiane kogos postepowania. Dziekuje Anna
  • 29.06.17, 14:41
    Taka modlitwa ma ogromny i pozytywny sens dla samopoczucia katolika.
    Umacnia katolika w pyszałkowatej pewności co do swojej racji i wyższości moralnej nad niewiernym.
    Katolik umacnia się w przekonaniu o swojej wspaniałej dobroci, wszak modli się w trosce o dobro niewiernego.

    Taka modlitwa oczywiście też nic nie kosztuje, a daje wielką satysfakcję katolikowi (coś jak chrytatywność bogaczom, którzy wpierw złupili pracowników czy kontrahentów).

    Ta modlitwa jest super i przewiduję, że będzie tak długo w użyciu jak długo będzie katolicyzm.

    --
    Religia jest dla ludzi bez rozumu.
    /Józef Piłsudski/
  • 01.07.17, 02:28
    Sens modlitwy katolika jest taki sam, jak tańce derwiszy. Po prostu inna forma tego samego zjawiska.
  • 23.07.17, 23:32
    Zachoruj.... Nie, no nie choruj. Ale to dużo daje, jak osoba, względem której ktoś grzeszy ciągle - nagle jakby przez to ciężko zachoruje. Ponoć ludzie się nawracają wtedy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.