Dodaj do ulubionych

Nie akceptuję arcybiskupa

27.05.12, 11:12
Nie akceptuję arcybiskupa i już. Nie jest to dla mnie problemem duchowym, ale sam fakt, że moją diecezją od niedawna kieruje człowiek, który był tajnym współpracownikiem SB budzi we mnie ogromny niesmak. Przestudiowałem sobie ipeenowskie akta dostępne tu i ówdzie i nie mam wątpliwości, że robił to dla własnej wygody. Szlag mnie trafił gdy napisał list z okazji rocznicy wprowadzenia stanu wojennego, bo jego treść była szczytem hipokryzji. I szlag mnie trafia gdy co tydzień pisze do mnie list odczytywany w kościołach. Wiem od księży niektórych, że te listy skracają, albo nie odczytują ich w ogóle, bo trudno oprzeć się wrażeniu są one zabiegiem czysto piarowskim. Bóg jeden wie dlaczego nas pokarał tym człowiekiem.
Edytor zaawansowany
  • 27.05.12, 20:54
    Bóg nie karze, więc tego człowieka nie dostaliście za karę :) Natomiast ja widzę co najmniej dwa powody jego obecności w Waszej diecezji: pierwszy i podstawowy jest taki, że Bóg ma nadzieję, że znajdzie się jakaś dobra dusza, która będzie się za niego modliła codziennie i wówczas człowiek ten dostrzeże zło, które wyrządził i nadal wyrządza innym ludziom. A drugi powód to Wasz trening cierpliwości. Możesz być pewny, że teraz jesteście szczególnie obdarowywani przez Boga łaską cierpliwości i trudnej miłości bliźniego. Jako dyżurny antyklerykał doskonale Ciebie rozumiem i wierzę, że jest Ci bardzo ciężko. To czas Twojej nauki, że nawet w bardzo trudnej chwili masz być wierny Bogu i Kościołowi - wspólnocie grzeszników, gdzie czasem trudno być, ale gdzie człowiek tak czy siak wzrasta w wierze.
    Mój sposób w takich chwilach to modlitwa. I doskonale wiem jak Ci ciężko, bo ostatnio dostrzegam poważne rysy na charakterze księdza, z którym mam sporo do czynienia i najchętniej olałabym go i poszła w diabły i Pireneje. Ale wiem, że to zła droga i co prawda początkowo może byłoby mi łatwiej, ale tak czy siak w ostatecznym rozrachunku źle bym na tym wyszła. Dlatego codziennie modlę się za tego gagatka i cały czas wierzę, że łajza otworzy oczy ;)
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • 07.07.12, 22:33
    twoj_aniol_stroz napisała:

    > Bóg nie karze,

    Nie to ,ze sie czepiam , do samego watku sie nie odnosze , ale jedynie do powyzszego stwierdzenia . Przecież czytamy w malym katechizmie iz „Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze” a o ile wiem nie przestalo byc aktualne .
  • 11.07.12, 16:40
    Posłuszeństwo i jeszcze raz posłuszeństwo.
    Pan Bóg dobrze wie co robi. Może ma dla Niego lub dla Ciebie konkretne zadanie związane z tą sytuacją.

    Przykre, że dorośli ludzie pozostają tak minimalistyczni. Proponuję poczytać np. Katechizm Kościoła Katolickiego a w nim na temat tejże sprawiedliwości oraz dokładniejsze studiowanie Biblii oparte na Tradycji Kościoła.
    Pozdrawiam.
    --
    Mama:
    Aniołka '08
    Anielki '09
    Asi '12
  • 20.07.12, 14:15
    I na czym ta hipotetyczna kara polega?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • 02.08.12, 12:02
    Nie zrozumieliśmy się . Nie odnosiłem się w ogóle do wątku , a jedynie do tego krótkiego stwierdzenia ,ze Bóg nie karze , podczas gdy jedna z głównych prawd wiary mówi co innego .
  • 09.08.12, 09:57
    No i pytam jak wygląda to Boże karanie? Co przez to rozumiesz? Co jest karą Boga?
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • 13.08.12, 20:27
    Przyklad z Biblii :

    " Natan oświadczył Dawidowi: "Ty jesteś tym człowiekiem. To mówi Pan, Bóg Izraela: Ja namaściłem cię na króla nad Izraelem. Ja uwolniłem cię z rąk Saula. 8 Dałem ci dom twojego pana, a żony twego pana na twoje łono, oddałem ci dom Izraela i Judy, a gdyby i tego było za mało, dodałbym ci jeszcze więcej. 9 Czemu zlekceważyłeś <słowo> Pana, popełniając to, co złe w Jego oczach? Zabiłeś mieczem Chetytę Uriasza, a jego żonę wziąłeś sobie za małżonkę. Zamordowałeś go mieczem Ammonitów. 10 Dlatego właśnie miecz nie oddali się od domu twojego na wieki, albowiem Mnie zlekceważyłeś, a żonę Uriasza Chetyty wziąłeś sobie za małżonkę. 11 To mówi Pan: Oto Ja wywiodę przeciwko tobie nieszczęście z własnego twego domu, żony zaś twoje zabiorę sprzed oczu twoich, a oddam je twojemu współzawodnikowi, który będzie obcował z twoimi żonami - wobec tego słońca. 12 Uczyniłeś to wprawdzie w ukryciu, jednak Ja obwieszczę tę rzecz wobec całego Izraela i wobec słońca". 13 Dawid rzekł do Natana: "Zgrzeszyłem wobec Pana". Natan odrzekł Dawidowi: "Pan odpuszcza ci też twój grzech - nie umrzesz, 14 lecz dlatego, że przez ten czyn odważyłeś się wzgardzić Panem, syn, który ci się urodzi, na pewno umrze".
    15 Natan udał się potem do swego domu. Pan dotknął dziecko, które urodziła Dawidowi żona Uriasza, tak iż ciężko zachorowało. 16 Dawid błagał Boga za chłopcem i zachowywał surowy post, a wróciwszy do siebie, całą noc leżał na ziemi. 17 Dostojnicy jego domu, podszedłszy do niego, chcieli podźwignąć go z ziemi: bronił się jednak; w ogóle z nimi nie jadał. 18 W siódmym dniu dziecko zmarło. Słudzy Dawida obawiali się powiadomić go, że dziecko umarło. Twierdzili: "Jeżeli, gdy dziecko jeszcze żyło, przemawialiśmy do niego, a głosu naszego nie usłuchał, to jak możemy mu powiedzieć, że chłopiec umarł? Może uczynić [sobie] coś złego". 19 Gdy jednak Dawid zauważył, że słudzy jego rozmawiają szeptem, zrozumiał, że dziecko zmarło. Pytał więc sługi swoje: "Czy dziecko umarło?" Odpowiedzieli: "Umarło".
    20 Dawid podniósł się z ziemi, umył się i namaścił, zmienił swe ubranie i wszedłszy do domu Pańskiego oddał pokłon. Powróciwszy do domu zażądał, by mu podano posiłek, którym się pożywił. 21 Słudzy na to mu powiedzieli: "Co ma znaczyć twój sposób postępowania? Gdy dziecko żyło - płakałeś, lecz gdy zmarło - powstałeś i posiliłeś się". 22 Odrzekł: "Dopóki dziecko żyło, pościłem i płakałem, gdyż mówiłem sobie: "Kto wie, może Pan nade mną się ulituje i dziecko będzie żyło?" 23 Tymczasem umarło. Po cóż mam pościć? Czyż zdołam je wskrzesić? Ja pójdę do niego, ale ono do mnie nie wróci".
    24 Dawid okazywał współczucie dla swej żony Batszeby. Poszedł do niej i spał z nią. Urodził się jej syn, któremu dała imię Salomon. A Pan umiłował go 25 i posłał [o tym wiadomość], i za pośrednictwem Natana nazwał go Jedidiasz - ze względu na Pana. "
  • 13.08.12, 20:54
    Z dekretów Soboru Trydenckiego :


    30. Gdyby ktoś mówił, że po otrzymaniu łaski usprawiedliwienia każdy pokutujący grzesznik uzyskuj e takie odpuszczenie winy i zmazanie wiecznej kary, że nie podlega już żadnej karze doczesnej do odpokutowania w tym świecie lub w przyszłym w czyśćcu, zanim będzie mógł wejść do królestwa niebieskiego - niech będzie wyklęty.


    12. Gdyby ktoś mówił, że wraz z winą Bóg odpuszcza zawsze całą karę, a zadośćuczynienie penitentów nie jest niczym innym niż wiara, przez którą pojmują, że Chrystus za nich zadośćuczynił - niech będzie wyklęty.
    13. Gdyby ktoś mówił, że kary doczesnej należnej za grzechy nie można Bogu zadośćuczynić przez zasługi Chrystusa karami przez Niego wymierzonymi i cierpliwie zniesionymi, czy nałożonymi przez kapłana, ani nawet dobrowolnie przyjętymi, jak posty, modlitwy, jałmużny lub inne dzieła pobożności, i że dlatego najlepszą pokutą jest jedynie nowe życie - niech będzie wyklęty.
  • 13.08.12, 21:02
    Warto w tym miejscu przypomniec dosc chyba zapomniana nauke o odpustach , polecam szczegolnie :

    PAWEŁ VI
    KONSTYTUCJA APOSTOLSKA
    INDULGENTIARUM DOCTRINA
    O odpustach

    www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pawel_vi/konstytucje/indulgentiarum_doctrina_01011967.html

    Czytamy w niej m.in. :
    "2. Z Objawienia Bożego wiemy, że następstwem grzechów są kary, nałożone przez boską świętość i sprawiedliwość. Muszą one być poniesione albo na tym świecie przez cierpienia, nędze i utrapienia tego życia, a zwłaszcza przez śmierć(3), albo też w przyszłym życiu przez ogień i męki, czyli kary czyśćcowe(4).



    Kary nakładane są przez sprawiedliwy i miłosierny wyrok Boży dla oczyszczenia dusz, dla obrony świętości moralnego i dla przywrócenia chwale Bożej pełnego jej blasku. Każdy bowiem grzech powoduje zakłócenie powszechnego porządku, który ustalił Bóg z niewypowiedzianą mądrością i nieskończoną miłością; przynosi też zniszczenie ogromnych dóbr tak samego grzesznika jak społeczności ludzkiej. Chrześcijanie wszystkich czasów jasno zdawali sobie sprawę, że grzech jest nie tylko przekroczeniem Bożego prawa, ale ponadto wzgardą lub zaniedbaniem osobistej przyjaźni między Bogiem i człowiekiem(6), chociaż nie zawsze wprost i otwarcie, że jest on prawdziwą nigdy dostatecznie dającą się zmierzyć obrazą Boga; co więcej jest niewdzięcznym odrzuceniem miłości Bożej, zaofiarowanej nam w Chrystusie. Wszak Chrystus nazwał swoich uczniów przyjaciółmi, nie sługami(7).

    3. Do pełnego wiec odpuszczenia grzechów i do tak zwanej naprawy konieczne jest nie tylko odnowienie przyjaźni z Bogiem: przez szczere nawrócenie duchowe i odpokutowanie obrazy wyrządzonej Jego mądrości i dobroci, lecz także całkowite przywrócenie wszystkich dóbr, pomniejszonych lub zniszczonych przez grzech, tak osobistych jak społecznych i tych, które odnoszą się do samego porządku wszechrzeczy. Dobra te muszą być przywrócone bądź przez dobrowolną naprawę, co się nie obejdzie bez trudu, bądź przez poniesienie kar, wymierzonych przez sprawiedliwą i świętą mądrość samego Boga. Przez kary rozbłyska w całym świecie świętość i jasność chwały Boga. Z istnienia zaś i z ciężkości kar poznajemy głupotę i złość grzechu oraz jego przykre następstwa.

    Nauka o czyśćcu wykazuje niezbicie, że nawet wtedy, kiedy wina została już odpuszczona, pozostać mogą i rzeczywiście często pozostają kary, które trzeba spłacić, lub pozostałości po grzechach z których trzeba się oczyścić(8).


    Albowiem "Jednorodzony Syn Boży... nabył skarb Kościołowi walczącemu... Ten właśnie skarb... powierzył św. Piotrowi, klucznikowi nieba i jego następcom, swoim na ziemi namiestnikom, aby był rozdawany wiernym dla ich zbawienia i aby prawdziwie pokutującym i spowiadającym się udzielano go miłosiernie, dla szczególnych i rozumnych przyczyn, odpuszczając doczesną karę należną za grzech, bądź częściowo, bądź całkowicie, tak ogólnie, jak i w poszczególnych wypadkach (według tego, co uznają za pożyteczne przed Bogiem). Wiadomo, że do powiększenia tego skarbu przyczyniają się zasługi Najśw. Bogarodzicy i wszystkich wybranych"(36).

    8. To odpuszczenie kary doczesnej należnej za grzechy, zgładzone już co do winy, zostało nazwane właściwym imieniem "odpustu"(37).

    Odpust ma coś wspólnego z innymi środkami czyli sposobami przyjętymi do usunięcia pozostałości po grzechach, lecz równocześnie od tychże sposobów całkiem się różni.

    W odpuście bowiem Kościół, używając swej władzy szafarza owoców odkupienia Chrystusa Pana, nie tylko się modli, lecz wiernym odpowiednio przysposobionym prawomocnie rozdziela skarb zadośćuczynień Chrystusa i Świętych na odpuszczenie kary doczesnej(38)."
  • 14.08.12, 15:09
    No dobrze, ale nadal nie widzę tu odpowiedzi na pytanie w jaki sposób Bóg karze. Pytam, bo to co zacytowałeś to jedynie konsekwencje grzechów przez nas popełnionych. Absolutnie każdy grzech pociąga za sobą bardzo określone konsekwencje. Jeśli spojrzymy na wiarę, na Pismo Św to szybko zauważymy, że to nie Bóg surowo nakłada kary na człowieka, ale to człowiek popełniając grzech zaciąga na siebie karę za ów grzech. Nam jest trudno zrozumieć dlaczego grzech jest tak bardzo raniący, bo my nie widzimy wszystkiego. Gdybyśmy znali "wartość" grzechów, ich konsekwencje to wówczas bardzo starannie byśmy je omijali. Niestety jesteśmy ślepi na świat duchowy i dlatego dość łatwo popełniamy grzechy. Człowiek doświadczając miłości Boga odkrywa swoją grzeszność, widzi jak bardzo odstaje od wzorca jakim jest Jezus. To właśnie jest konsekwencją skonsumowania owocu z drzewa poznania dobra i zła. Człowiek stracił bezpowrotnie naturalną zdolność posłuszeństwa wobec Boga natomiast "zyskał" bardzo silna pokusę oceniania co jest dobre a co złe. A biorac pod uwagę, że nie zna przyszłości i dodatkowo nie widzi świata duchowego to ta umiejętnośc jest bardzo dla człowieka utrudniająca mu życie. Dlaczego? Bo nie znając co najmniej 3/4 danych w zadaniu podejmuje się osądu, czy coś jest dobre, czy nie. A potem ocenia Boga z tej perspektywy. No i wyłażą takie kwiatki jak choćby zacytowana przez Ciebie historia Dawida. To Dawid popełniając grzech pociągnął za sobą całą lawinę kolejnych grzechów, które miały bardzo konkretne konsekwencje. To samo przerabiamy w naszych czasach. Wszelkie zdrady, rozpady związków, nieślubne dzieci, aborcje,kłamstwa itd to wszystko pociąga za sobą całą masę problemów.Część z nich widać gołym okiem, część dostrzegają niektórzy,ale myślę,że spora część tych konsekwencji leży poza zasięgiem naszego wzroku.
    Kolejna rzecz czyli czyściec i kary czyśćcowe. Myślę, że w chwili śmierci oglądając nasze zycie w prawdzie poznajemy ogrom naszego zła i jednocześnie czujemy ogrom miłości Boga do nas. Widzimy w pełnej rozciagłości jak wielką była ofiara Jezusa i jak duże było nasze nieposłuszeństwo za życia. To nie Bóg z surową miną wydaje wyrok skazujący na x lat cierpienia w czyśćcu. To człowiek sam decyduje, że w takim stanie nie może żyć u boku Jezusa i odchodzi by się oczyścić. To człowiek sam decyduje, że odrzuca Bożą miłość, że niemożliwe jest po tym jak żył by został zbawiony i odchodzi do piekła. Bóg nie po to dał człowiekowi wolną wolę by w ostatecznej chwili nam ją odebrać i nakazać wykonanie wyroku. Pismo Św pokazuje obraz Boga na miarę tamtych czasów, tamtych zwyczajów. Czy np Bóg faktycznie chciał by Izaak został złożony w ofierze? Czy może raczej chciał pokazać Abrahamowi, że On absolutnie nie życzy sobie ofiar z pierworodnych dzieci jak to mieli w zwyczaju robić w tamtych czasach wszyscy ludzie?
    Z tym karaniem Boga to jest trochę tak jak z rodzicem i dzieckiem: tłumaczysz, że paluchów nie pcha się do ognia,bo się dzieciak oparzy.No i co robi spora grupa dzieci? ano jak rodzic nie widzi to ładuje łapy do ognia i oczywiście ma poparzone palce. I co? To rodzic ukarał bólem poparzonych palców? Pewnie rodzic, bo ostrzegał, więc to pewnie jego wina, że nałożył taką karę! ;) A potem jeszcze taki rodzic nie robi nic, żeby bąbel nie bolał! Tak właśnie wygląda karanie przez Boga. Najpierw my napsocimy, a potem się ciężko dziwimy, że ponosimy konsekwencje tego przed czym ostrzegał nas Bóg i na dokładkę jeszcze twierdzimy, że to On nas ukarał i teraz cierpimy.
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • 30.07.17, 10:39
    Gdy lustracja sięgnęła biskupów, natychmiast dziwnym trafem zakończyła swój żywot. Jest to więc sfera najmniej dotknięta lustracją w tym kraju. Nie najlepiej to świadczy nie tylko o biskupach, ale także o samych katolikach pozornie zawsze dążących do prawdy. Każdy wybiera swoje towarzystwo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.