Dodaj do ulubionych

Podróże a urlop w pracy

24.06.11, 14:58
Temat może dość nudny i kontrowersyjny...ale interesuje mnie jak udaje się Wam pogodzić częste podróże oraz ograniczenie urlopowe w pracy. Czytając to forum na natknęłam się na niejedną wypowiedź o licznych planach wyjazdowych i bardzo mnie to zaintrygowało. A może większość piszących tutaj nie ma ukochanego szefa i bierze urlop kiedy chce?
Edytor zaawansowany
  • 24.06.11, 15:16
    ja mam ukochanego szefa i biorę urlop kiedy chcę :)
    --
    www.panoramio.com/user/279993

    kolumber.pl/u/voyager747
  • 24.06.11, 15:19
    Proste. Wiekszosc z nas podrozuje w godzinach pracy.

    Niektorzy wirtualnie, inni 'palcem po mapie' a jeszcze inni .... w inny sposob :)

    Moze za duzo pracujesz? Albo zbyt intensywnie?

    Podroznik SP
  • 24.06.11, 15:25
    Pracuję chyba normalnie, czyli 8 h dziennie. Jeśli chodzi o urlop to mam przepisowe 26 dni w roku ale urlop dłuższy, czyli 10 dni roboczych biorę tylko raz w roku. Urlopy dłuższe są niemile widziane (szef japoniec) :(
  • 24.06.11, 15:31
    ja zawsze wyjeżdżam na tydzień, z sobotą i niedzielą to jest 5 dni urlopu tak na prawdę, czyli parę razy można pojechać w roku.
    --
    www.panoramio.com/user/279993

    kolumber.pl/u/voyager747
  • 24.06.11, 16:31
    hmmm...
    Jestem szefem. :) Mam 26 dni urlopu, jak każdy. Nigdy nie planuję wyjazdu w zbyt wcześnie, bo nie wiem czy będę mogła wziąć urlop. Najczęściej jest to 2 tygodnie przed terminem wyjazdu. :/ Jestem w "komfortowej" sytuacji, bo byłam kilka razy ściągana z urlopu przez jeszcze ważniejszego szefa, no i te dni mam "w zapasie", znaczy zawsze mi zostaje urlop z poprzedniego roku.
    Pracuję dłużej niż przypisane 8 h/dobę. Często pracuje też w sobotę. :/ Za pracę w sobotę, "zbieram" dni, które wykorzystuję na ew. wyjazdy. :)

    Raz w roku wyjeżdżam na 2 tygodnie (10 dni urlopu), potem 2 - 3 razy na tygodniowe wyjazdy (10 lub 15 dni urlopu)).


    pozdrawiam
    :)
    --
    "Lepiej kontrolować błędy swoje, niż cudze." (Demokryt)
  • 05.02.12, 15:06
    Ja też preferuję zbieranie dni do odbioru za przepracowane soboty i dokładam je do dłuższego urlopu, albo wykorzystuję przy okazji długich weekendów.
    --
    Tanie linie lotnicze
  • 28.06.11, 21:40
    A co ten japiszon chce swoje obyczaje tutaj zaszczepiać? A niech spada kitajec. Jak mu pozwalacie na takie traktowanie to Was tak traktuje. Proste jak drut. Urlop należy się jak psu zupa i w d. mam czy komuś się podoba czy nie. A jak się nie podoba to klasycznie 10 L4 i urlop.
    Nie będzie mi jakiś japiszon czy inny gniewny nawiedzony planował wakacji
  • 24.06.11, 16:41
    26 dni urlopu ustawowego daje możliwość wzięcia dwóch urlopów w roku: 2 i 3 tygodniowego. Ciężko mi wyobrazić sobie pracodawcę, który da człowiekowi więcej niż 3 tygodnie urlopu, chyba że ktoś jest nauczycielem, naukowców, zawodowym członkiem rad nadzorczych itp. Nawet te trzy tygodnie przekracza już wytrzymałość niejednego pracodawcy.
  • 29.06.11, 00:18
    > 26 dni urlopu ustawowego daje możliwość wzięcia dwóch urlopów w roku: 2 i 3 tyg
    > odniowego. Ciężko mi wyobrazić sobie pracodawcę, który da człowiekowi więcej ni
    > ż 3 tygodnie urlopu, chyba że ktoś jest nauczycielem, naukowców, zawodowym czło
    > nkiem rad nadzorczych itp. Nawet te trzy tygodnie przekracza już wytrzymałość n
    > iejednego pracodawcy.

    Po 2 tygodniach pewnie sobie uswiadamiaja, ze ten pracownik jest im w zasadzie zbedny.. ;)
  • 29.06.11, 15:33
    Ja biorę jeden porządny urlop w roku 20 kilka dnia rekord było 27 bodajże robię tak od 2004 roku szefowie się przyzwyczaili
    Pracuje normalnie na etacie
  • 30.06.11, 09:42
    w ustawie jest że ma się prawo do 3 tygodniowego urlopu raz w roku? Bo ja mam klauzulę w umowie, że nie mogę wziąć więcej niż 2 tygodnie za jednym razem! A jechać np. do Peru na 2 tygodnie do bez sensu...
    --
    soldak.pl/
  • 24.06.11, 22:35
    Mam 26 dni urlopu. Mogę wziąć w kawałkach albo jeden w całości. Przeważnie biorę 15-20 dni (roboczych) urlopu na jeden wyjazd. Nie ma z tym najmniejszego problemu.

    Moja szefowa to życiowa babka, sama też podróżuje. Zresztą u mnie w pracy jest więcej globtroterów. Jeździ się przeważnie na wlasną rękę, na długo i daleko (ostatnio: Himalaje, Kuba, Chile, Zanzibar, Brazylia, Indie).

    Raczej się nie zdarza, żeby ktoś nie dostał kilkutygodniowego urlopu. Normalnie raj dla podróżników - amerykańska korporacja :)

    --
    Brazylia
  • 25.06.11, 00:58
    Ja się przyzwyczaiłem, że biorę urlop kiedy chcę i ile chcę. Najdłuższy wypisałem na 60 dni... Ale to było w czasach, gdy urlop się kumulował ;-) Jeśli jadę na miesięczny tramping, to trudno abym mógł korzystać z 2-tygodniowego urlopu. Firma beze mnie nie zginie, a urlop i tak muszę wziąć ;-)
    Kornel
    --
    "Kornel: moje podróże"
  • Gość: Iga IP: 195.116.20.* 27.06.11, 11:59
    URLOP TO JEDNO ale skąd tyle kasy na te dalekie podróże.
    Zazdroszczę tym co mają, bo chociaż teraz podróże są coraz łatwiejsze i wbrew pozorom tańsze, to zarobki nie rosną więc jak wyjadę raz na 10-14 dni to już na inne wyjazdy kasy brak. Taka praca:-)
  • 27.06.11, 12:17
    Na ostanią podróż miałam 15 dni roboczych urlopu + do wyjazdu weekendy. Przełom lutego i marca. Jakoś ludzie wtedy urlopów nie biorą to nie miałam problemów. Przyszły rok biorę urlop ok. 17dni w styczniu... też nie ma problemu. Może to zalezy od pracodawcy, a może od naszego podejścia do długich urlopów? Ja nie mam z tym problemu, firma się beze mnie nie zawali, a najgorsze co można zrobić to wmówić sobie, że jest się niezastąpionym w firmie :-/ Oczywiście są zawody, gdy trudno wziąć urlop kiedy się chce, ale to już inna sprawa.

    --
    Kilka migawek z Tajlandii
  • 27.06.11, 12:29
    Ja sobie nie wmawiam, że jestem niezastąpiona, wręcz przeciwnie ale już taka mentalność innej nacji - jak już pisałam wcześniej mój boss jest Japończykiem i u nich branie długich urlopów jest niemile widziane. Także kiedy są chorzy nie idą na zwolnienie lekarskie tylko biorą 1-2 dni urlopu. Nie mam problemu z urlopem 14 dniowym jak przewiduje kodeks pracy bo firma bardzo tego przestrzega.
    A właśnie inna kwestia takich wojaży to finanse. Chciałam o to zapytać ale jakoś mi wstyd pytać o pieniądze. Ale jeśli komuś nie przeszkadza takie pytanie - ile przeznaczacie gotówki na dalsze wyjazdy, np do Tajlandii?
  • 27.06.11, 13:16
    Ja chętnie pogadam, ale na mailu. Możesz do mnie napisać na maryshaa (at) gazeta.pl lub podaj swojego maila. Napisze Ci jak to wyglądało u mnie od strony finansowej. Podrózuje od niedawna, na wlasną rękę i właśnie jestem w trakcie planowania podróży do Indii w styczniu :-)
    --
    Kilka migawek z Tajlandii
  • 29.06.11, 10:47
    Na szczęście tak jest tylko w Japonii, u nas to nie przejdzie bo my się nie dajemy. Ale kiedyś gdy kolega złamał nogę i miał ją w gipsie, nasz cudowny szef zaproponował by nie brał L4 na 6 tygodni tylko wykorzystał urlop :D:D:D
  • 29.06.11, 09:37
    Rozumiem, że chodzi Ci o urlop zdrowotny, bo przecież nie WYPOCZYNKOWY? Urlop wypoczynkowy jest po to, żeby się bawić, a nie chorować. Do PUP napisz anonima! :D
  • Gość: nana IP: *.dynamic.chello.pl 28.06.11, 23:56
    ale to mit, ze na podroze, trzeba wydawac mase pieniedzy. trzeba umiec sie za to zabrac. jestem pedagogiem-nauczycielem i z mojej pensji trudno by bylo wyjechac na "standardowe" wakacje. Moj najdrozszy i najbardziej "lanserski" urlop kosztował mnie 2800 za 3 tygodnie (aha, to byly jeszcze czasy dobrobytu) - przeloty samolotem, mieszkanie wyzywienie + koszty lokalnego transportu itd.
  • 29.06.11, 00:21
    > URLOP TO JEDNO ale skąd tyle kasy na te dalekie podróże.
    > Zazdroszczę tym co mają, bo chociaż teraz podróże są coraz łatwiejsze i wbrew p
    > ozorom tańsze, to zarobki nie rosną więc jak wyjadę raz na 10-14 dni to już na
    > inne wyjazdy kasy brak. Taka praca:-)

    To ja zmien.

    Dzis przyszedl do mnie znajomy i powiedzial, ze wyrzucili go z roboty.. Ale juz mowi, ze ma nowa. Na pytanie ile trwalo az dostal ja, to powiedzial, ze head-hunterzy do niego zadzwonili z oferta i po tygodniu juz byl zajety w nowej robocie.
  • 27.06.11, 13:33
    Ja jestem nauczycielem więc mam długie wakacje i mogę na długo jechać.
    Z jednej strony plus a z drugiej minus bo czasami wolałabym na krócej ale np. w listopadzie albo w marcu.

    Co do kasy, to mogę odpowiedzieć: jeżdżę co prawda daleko ale do tanich krajów.
    Śpię przeważnie w pensjonatach, hostelach, korzystam z couchsurfingu, jeździłam też jako wolontariusz - średnia moich wydatków to ok. 30$/dziennie. Do tego dochodzi bilet + jeśli się da wydatki na nurkowanie.

    Niektóre rzeczy kosztują dużo - wstępy czy jakieś wyjątkowe atrakcje (typu trekking/ wstęp gdzieś tam...) ale są rzeczy tanie.
    Pamiętam tydzień w Gwatemali, który w zasadzie spędziłam za ok. 145$ - w tej cenie było 30h hiszpańskiego w szkole językowej (6h/dziennie), zakwaterowanie i trzy posiłki dziennie. Plus jakieś drobne na piwo i gazety:). Szkoła była rewelacyjna, zakwaterowanie u rodziny jeszcze lepsze, posiłki super:)

    Skąd pieniądze?
    Ja np. bardzo często pracuję całe weekendy. Coś za coś:)
  • 27.06.11, 13:49
    A gdzie wynalazłaś kurs hiszpańskiego właśnie w Gwatemali?
  • 27.06.11, 19:55
    mała szkoła w której byłam niestety już nie istnieje, a znalazłam ja bo właściciel się kiedyś udzielał na couchsurfingu.
    Ale z ciekawości spojrzałam na strony trzech szkół w miejscowości Xela (tam właśnie byłam - super miejsce!) i cena to 150-170 dolarów za tydzień (5h/ dzień 5 dni, + tydzień zakwaterowania u rodziny z wyżywieniem).
    Aha, zajęcia są one-to-one czy jeden nauczyciel jeden student.
    --
    a tak było w Meksyku... - zdjęcia i słów parę:)
  • Gość: Iga IP: 195.116.20.* 27.06.11, 15:20
    Czasami sam pobyt jest tańszy niż bilet lotniczy;-)
    Ja z urlopem tez nie mam najmniejszego problemu. Biorę kiedy chcę i ile chcę.
    Hiszpański w Gwatemali- pozazdrościć.
    Ja szukałąm wolontariatów, ale też dość trudno się załapać.
  • 28.06.11, 20:22
    najdłuższy urlop jaki pamiętam to sprzed roku - w pracy bylam ostatni raz ostatniego lutego a wrociłam w drugim tygodniu kwietnia, po świętach wielkanocnych :)

    urlop zaoszczędzony częściowo z poprzedniego roku.
    Mój szef wie, że ciężko pracuję a ponieważ nie ma szans na podwyżkę, to chociaż w ten sposób idzie mi na rękę :)
  • 29.06.11, 00:34
    > Czasami sam pobyt jest tańszy niż bilet lotniczy;-)

    Czasami? Ja bym powiedzial, ze zawsze, gdy sie leci w cieple kraje, a nie europejskie..
  • 29.06.11, 00:33
    > Ja jestem nauczycielem więc mam długie wakacje i mogę na długo jechać.
    > Z jednej strony plus a z drugiej minus bo czasami wolałabym na krócej ale np. w
    > listopadzie albo w marcu.

    No to zorganizuj wyjazd calej klasy..
  • Gość: nana IP: *.dynamic.chello.pl 28.06.11, 23:52
    moj byly pracodawca spokojnie dawal mi sporo urlopu - nawet 3 tyg. potem byla niezla harowka i bralo sie urlop z nadgodzin. co poniektorzy brali tez bezplatne urlopy np 3 m-ce na wyprawe do USA i Kanady.
    Obecny pracodawca nie robi mi problemow, bo mam w tym momencie wakacje ;).
    Taki urok edukacji (jeden plus z niewielu, musze przyznac).
  • 29.06.11, 19:07
    Wróciłam niedawno z last minute, nie było problemu z urlopem. Tydzień wcześniej powiedziałam, że wyjeżdżam i szczerze to nie miałam jeszcze wtedy wykupionych wakacji. Wyjazd wykupiłam na 3 dni przed wylotem! Poleciałam na last minute do Egiptu i było fantastycznie! Ciepło, nie za dużo ludzi, czysto i spokojnie. Nurkowałam, byłam na kilku wycieczkach. No ale trzeba było wracać do pracy, takie życie!
  • 14.10.11, 12:50
    Ja na szczęście pracuję w firmie w której z urlopem nie mam problemu. Oczywiście nie mogę tego nadużywać, ale ogólnie uwielbiam podróże i mój pracodawca dobrze o tym wie. Wcześniej go zazwyczaj informuję kiedy lecę na wakacje i nie ma nic przeciwko, zawsze coś ładnego mu przywiozę. Ostatnio z Egiptu przywiozłam mu pięknego papirusa, rezydentka pokazała nam bazar na którym można było targować się do woli. Koniec końców kupiłam 2 papirusy i 2 dostałam do nich jeszcze za pół darmo!
  • 14.10.11, 23:50
    No właśnie jestem w temacie na tapecie, bo nie będzie mnie od 4 do 31 stycznia w robocie... Jakoś to łyknęli...postawiłam ich trochę przed faktem dokonanym 4-29.01 - Indie! bilet kupiony!! :-) 30-31.01...powrót do rzeczywitości :-)
    --
    A co tam...
  • 05.02.12, 10:02
    U mnie zawsze 2 tyg. obowiązkowo w wakacje,a reszta w ciągu roku - i nie mam problemu z otrzymaniem wolnego,które z resztą mi się należy. Co roku jeździmy z mężem na wycieczki zagraniczne. W tym roku planujemy Turcję. Mamy sprawdzone biuro podróży,które jeszcze ani razu nas nie zawiodło.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.