• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

jak nie dac sie oszukac przez biuro podrozy? Dodaj do ulubionych

  • 10.08.12, 09:43
    na pewno jest tutuaj ktos bardziej doswiadczony, ktory juz wiele razy jechal z biurem podrozy na wakacje

    prosze o porady na jakie kruczki zwracac uwage w umowach z biurami zeby nie dac sie oszukac
    Edytor zaawansowany
    • Gość: Dick29 IP: *.Red-83-41-172.dynamicIP.rima-tde.net 10.08.12, 11:55
      Witam,


      Ja Ci powiem jak nie dac sie nabrac - po prostu zarezerwuj sobie wszystko sam! Ja tak robie od kilku lat i wszystko gra i buczy. Po dawac zarabiac biurom podrozy jak i tak z tego nic sie nie ma !?

      Z doswiadczenia powiem, ze im drozsza wycieczka tym wiecej mozna zaoszczedzic ! Nawet 1000 eur! Albo i wiecej

      Warunek jestbjeden trzeba znac przynajmniej j.angielski choc i bez tego dalo by rade to zalatwic!

      Jak wiesz gdzie chcesz leciec to najpierw szukasz hotelu, polecam : tripadvisor i holidaycheck. Tam tez masz porownywarke cen wszystkich biur podrozy ( wybierasz opcje dojazd wlasny !) jak juz znajdziesz oferte wartomtez wejsc bezposrednio na strone danego hotelu i sprawdzic ceny jakie oni oferuja, czasami warto zrobic rezerwacje bezposrednio w danym hotelu.

      Nastepnie szukasz lotu, jest mnostwo wyszukiwarek, ja korzystam z checkfelix ale tez jest wiele polskich. Zwroc uwage, ze ceny biletow lotniczych zmieniaja sie codziennie ! To jest chyba spowodowane kursami walut . . .

      Nastepnie pozostaje transport na lotnisko i z lotniska do hotelu. Tutaj albo jedziesz w ciemno i bierzesz taxi albo szukasz w internecie jakis innych form.

      Gwarantuje, ze zaoszczedzisz sporo kasy i nie bedziesz sie martwic, czy biuro moze zbankrutuje. Po co utrzymywac darmozjadow !?

      Zycze powodzenia
      • 10.08.12, 12:32
        Gość portalu: Dick29 napisał(a):

        > Z doswiadczenia powiem, ze im drozsza wycieczka tym wiecej mozna zaoszczedzic !
        > Nawet 1000 eur! Albo i wiecej [...]
        > Jak wiesz gdzie chcesz leciec to najpierw szukasz hotelu, polecam : tripadvisor
        > i holidaycheck.


        Gdybym miał korzystać z hoteli listowanych w tripadvisor moje trampingi kosztowałyby o 1000 euro więcej.

        > jak juz znajdziesz oferte wartomtez wejsc bezposredn
        > io na strone danego hotelu i sprawdzic ceny jakie oni oferuja, czasami warto zr
        > obic rezerwacje bezposrednio w danym hotelu.

        > Nastepnie szukasz lotu, jest mnostwo wyszukiwarek, ja korzystam z checkfelix al
        > e tez jest wiele polskich. Zwroc uwage, ze ceny biletow lotniczych zmieniaja si
        > e codziennie ! To jest chyba spowodowane kursami walut . . .


        To postawienie sprawy na głowie. Jeśli koszt odgrywa rolę (a o takim przypadku piszesz) najpierw wyszukuje się loty a potem szuka noclegu. A zmiany kursu walut mają doprawdy małą rolę przy cenach dostępnych biletów.

        > Nastepnie pozostaje transport na lotnisko i z lotniska do hotelu. Tutaj albo je
        > dziesz w ciemno i bierzesz taxi albo szukasz w internecie jakis innych form.


        Hm. znasz jakieś miasto, gdzie na lotnisko nie da się dojechać komunikacją miejską (poza taxi)? Mam na myśli miasto, do którego leci przeciętny wczasowicz z Polski.

        > Gwarantuje, ze zaoszczedzisz sporo kasy i nie bedziesz sie martwic, czy biuro m
        > oze zbankrutuje. Po co utrzymywac darmozjadow !?


        Nazywanie pracowników BT darmozjadami to duża przesada.

        Kornel
        --
        "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Gruzja '2011"
        • Gość: Dick29 IP: *.Red-83-41-172.dynamicIP.rima-tde.net 10.08.12, 13:03
          Ja mam dziecko w wieku szkolnym wiec nie mam mozliwosci latania w terminie jaki mi sie podoba wiec szukam najpierw hotelu ....
          Odnosnie wypowiedzi nt biur podrozy to moze presadzilem ale imtak uwazam to za zbedne wydawanie pieniedzy ( nie zawsze ale czesto)

          Pozdr
        • 10.08.12, 14:04
          w 100% zgadzam sie z Kornelem. Najpierw musisz kupic lot, bo tu roznice w cenie sa ogromne. Hotel dopasujesz do kazdej daty. Kazdy hotel sprawdzam na trip advisor ale nie rezerwuje przez te strone. W 80% rezerwuje przez booking com choc np. Egipt najtanszy ma Hotels4you. Niektore noclegi, np, tajskie wyspy tylko u agenta tajskiego, choc mozna jechac w ciemno. Sa noclegi, jak np. Petani Beach House na Perhentianie, ktory musisz zarezerwowac pol roku naprzod. Ale to wszystko znajdziesz w necie. Transfer to juz zaden problem.
          Dodam, ze jezdze 3-6 razy na wakcje za granice. NIGDY z biurem podrozy.
          • 10.08.12, 14:07
            3 -6 razy w roku, mialam na mysli. Z biurem nie byloby mnie stac pewnie na zaden urlop.
      • Gość: miko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.12, 13:46
        Ale nie każdego bawi szukanie lotów, hoteli itd. , nie każdy ma w ogóle na to czas. Nie każdy zna j.angielski. Niektórzy po prostu chcą zapłacić (i nie liczą się z tym że drogo) i mieć wszystko od a do z załatwione i nie martwić się o nic.
        • 10.08.12, 14:50
          Nie każdy.
          Brak bezpośredniej odpowiedzi na pytanie wątkodawcy wynika stąd, że na niewłaściwym forum umieścił swój post. O czym każdy może przeczytać w opisie tego forum.
          k.
        • 10.08.12, 15:17
          "mieć wszystko od a do z załatwione i nie martwić się o nic"

          Jak pokazuje wysyp bankructw w tym sezonie, z tym niemartwieniem się o nic bywa różnie. Z mojego punktu widzenia nie martwić się o nic można dopiero wtedy, kiedy osobiście się wszystko załatwi. Nie chodzi tu w ogóle o koszty, bo one zależą głównie od standardu usług na jaki się decydujemy podczas wakacji, a nie od tego, czy korzystamy z biura podróży, czy nie. Rzadziej chyba zdarzają się nagłe bankructwa hoteli niż biur. Nie słyszałem o sytuacji (co nie wyklucza, że taka mogła mieć miejsce), w której hotel nagle się zamyka i wyrzuca gości na bruk. Nawet hotelarze stosujący tzw. overbooking, czyli w pewnych okolicznościach wszyscy, jeśli muszą odesłać gościa z kwitkiem, to bardzo angażują się w znalezienie mu miejsca w obiekcie o podobnym standardzie w okolicy. Współpraca między konkurentami w tym "światku" jest zazwyczaj przykładna i mogłaby stanowić wzór dla innych branż. Hotele często też mają specjalne promocje dla gości, którzy rezerwują pobyt bezpośrednio u nich z pominięciem serwisów rezerwacyjnych, które zdzierają z hotelu spore prowizje. Wiedząc o tym wszystkim raczej byłbym skłonny zarezerwować sobie pobyt bezpośrednio przez stronę internetową hotelu (takową ma obecnie olbrzymia większość).

          Jeśli chodzi o argument czasu, to przyznam, że go nie rozumiem. Do większości biur trzeba iść, aby wybrać ofertę, wysłuchać potoku "mów sprzedażowych" agenta/-ki, podpisać umowę. Przy samodzielnym organizowaniu sobie wakacji, wszystko robi się z domu przez internet. Zważywszy, ile czasu spędza statystyczny, współczesny, zapracowany człowiek na bezproduktywnym ślęczeniu przed telewizorem i/lub komputerem, to nie zajmuje to aż tak dużo czasu. Pomijam już fakt, że faza tych przygotowań jest po prostu przyjemna.

          Argument języka. Owszem, to może być bariera, ale... Po pierwsze do zarezerwowania sobie pobytu/lotu przez stronę hotelu/linii lotniczych lub serwis rezerwacyjny nie potrzeba jakiejś szalenie zaawansowanej znajomości angielskiego. Wybór daty, miejsca, wpisanie podstawowych danych osobowych do kilku formularzy - to wszystko. Po drugie wiele interesujących nas tutaj stron internetowych ma kilka wersji językowych. Powszechny jest niemiecki, rosyjski, francuski, hiszpański, a i polski się zdarza.

          Podsumowując, to wydaje mi się, że nawet dla ludzi, którzy nie preferują aktywnego i spontanicznego wypoczynku, a raczej stacjonarne wylegiwanie się z drinkiem z parasolką przy basenie, dobrą opcją jest samodzielna organizacja wyjazdu. Nie muszą się martwić, czy biuro zbankrutuje, czy nie, nie muszą zaprzątać sobie głowy analizą sprawozdań finansowych, gwarancji ubezpieczeniowych jakichś firm itp.
          • Gość: Ani IP: *.wszmijo.edu.pl 10.08.12, 21:17
            ale mają za to problem jak zbankrutuje linia lotnicza, która mieli zamiar wrócic do domu
            • 11.08.12, 01:59
              Jak zbankrutuje linia lotnicza, to biuro podróży też im nie pomoże. Biura nie mają własnych samolotów, tylko korzystają z linii lotniczych. Przewaga klientów biura nad indywidualnym turystą jest w tej sytuacji jedynie taka, że ci pierwsi występują stadnie, mówią o nich media i siłą rzeczy szybciej zainteresują się nimi polskie służby konsularne. Jeden polski wczasowicz na Galapagos z biletem upadłej linii w ręce pewnie rzeczywiście musi się bardziej nakombinować, jak wrócić do domu niż stuosobowa grupa w Szarm el-Szejk. Nie wydaje mi się jednak, aby możliwa była sytuacja, w której nasz biedak pozostaje na Galapagos do końca życia. Albo zainteresuje się nim jakiś polski konsul w Ekwadorze, albo Ekwador sam go prędzej czy później deportuje ;)
      • 13.08.12, 18:59
        Trochę tak, ale czas to pieniądz, chociaż nigdy nie są w równowadze. Niektórzy wolą zaoszczędzić czas, wydać trochę więcej i dobrze się bawić bez zbędnych zmartwień, innych po prostu na to stać.
        --
        last minute
    • Gość: Melwin IP: 89.174.54.* 13.08.12, 15:16
      poczytaj sobie na www.eradomianki.pl/wakacje-z-biurem-podrozy-czyli-nie-daj-sie-oszukac,pa6,724,6 pamietaj, że zawsze masz prawo złożyć reklamację "jeśli jest niezadowolony z jakości usług świadczonych przez organizatora wycieczki. Sytuacja ta dotyczy wszystkich świadczeń zagwarantowanych w umowie – mówi mecenas Jakub Brykczyński z Kancelarii Adwokackiej Brykczyński i Partnerzy. Należy jednak pamiętać, że reklamacja musi być złożona w ciągu 30 dni od zakończenia imprezy, najlepiej w formie pisemnej – dodaje Jakub Brykczyński"
      • 13.08.12, 16:57
        Nie mogę się doczytać w Ustawie o usługach turystycznych paragrafu o 30 dniach na reklamację ;-)

        Kornel
        --
        "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Gruzja '2011"
    • Gość: sranie w banie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.12, 12:56
      Smiechu warte. Polec swojej cioci, spamerko.
      • 14.08.12, 13:17
        Gość portalu: sranie w banie napisał(a):

        > Smiechu warte. Polec swojej cioci, spamerko.

        Kompletnie nie rozumiem tej agresywnej reakcji!
        Chciałam pomoc i doradzić.
        Obecnie jako jedno z niewielu biur podróży jesteśmy w rewelacyjnej kondycji finansowej.
        Nikogo nie zmuszam do korzystania z naszego biura.
        • 15.08.12, 11:13
          Spamujesz.
          Poproś, panienko, swoich szefów, by wykupili płatną reklamę na gazeta.pl.

          Kornel
          --
          "Kornel: moje podróże" Ostatnie: "Słowacja'2011"
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.