Dodaj do ulubionych

Lotnisko New Dehli - Agra

27.09.19, 14:36
Wiem, że istnieje odpowiednie forum ale na nim, jak na innych "egzotycznych", głównie handluje się jakimiś pigułkami.
No więc zamierzam sobie w przerwie plażowania w Goa wyskoczyć do Tadź Mahal (taką pisownię podaje Wikipedia). Myślę o samolocie z Goa do Delhi, z lotniska bezpośrednio do Agry, tam dwie noce w hotelu, powrót tą samą drogą.
Usiłowałem coś sensownego znaleźć w sieci ale proponowane mi wersje roją się od jakichś przesiadek.
Ma ktoś jakieś doświadczenie?
P.S.
Podróż pociągiem z Goa odpada. Nie mam ochoty tłuc się przez pół Indii niechby nawet wynajętą salonką.


--
Pustelnia
Obserwuj wątek
    • zbyfauch A żarcie w Goa? 27.09.19, 21:26
      Można zjeść coś przyzwoitego na śniadanie "na mieście"? Nie makuchy, grzanki czy jajecznicę a jakieś ichnie. Czy bezpieczniej jest wykupić śniadanie w hotelu?


      --
      Pustelnia
    • kornel-1 Re: Lotnisko New Dehli - Agra 01.10.19, 02:05
      zbyfauch napisał:

      > No więc zamierzam sobie w przerwie plażowania w Goa wyskoczyć do Tadź Mahal (ta
      > ką pisownię podaje Wikipedia). Myślę o samolocie z Goa do Delhi, z lotniska bez
      > pośrednio do Agry, tam dwie noce w hotelu, powrót tą samą drogą.

      Skoro nie lubisz się męczyć (a Indie są duże i męczące), to radzę: odpuść. Czy gdybyś miał okazyjny wyjazd do Los Angeles, to koniecznie chciałbyś zobaczyć Statuę Wolności - bo nie widziałeś (zakładając, że nie byłeś w Nowym Jorku)? Myślę, że nie - i że wybrałbyś parki narodowe na zachodzie USA (zakładając, że nie znasz)
      Tak więc myślę, że lepszym pomysłem jest poznanie południowych Indii - wybierz tani i bezpośredni lot do Maduraj, Madrasu lub Mysore. Radżastan/Złoty Trójkąt/Agrę zwiedzisz przy innej okazji

      Kornel
      --
      Cenisz dobre dziennikarstwo? Forum Gazeta.pl
      "Kornel: moje podróże"
      • zbyfauch Nie jadę sam, 01.10.19, 08:40
        (nie zamierzam się tu skarżyć, tylko wyjaśnić) a z żoną, która nie pali się do przeżywania spektakularnych przygód a także woli nieco komfortu. Mnie wystarczyłaby bambusowa chatka w pobliżu plaży, byle bez szczurów, mógłbym też podróżować tańszymi środkami lokomocji. Tak więc planowanie urlopu jest u mnie często skomplikowanym szukaniem kompromisu w ramach trzech podstawowych czynników; czasu, pieniędzy i oczekiwań nas obojga.
        A szczególnie jeśli chodzi o Indie, w których jeszcze nie byłem (najbliżej na Cejlonie) mam też osobiste obawy dotyczące szczególnie nędzy i żebractwa. Do tej pory największą nędzę widziałem w Kambodży, i wystarczy.
        W internecie krążą opinie, że Goa to Indie w wersji light, polecane właśnie tym, którzy jadą tam po raz pierwszy. Pożyjem, zobaczymy. Przykład ze "Szkatułą* Wolności" pasuje w wymiarze przestrzennym, niemniej Tadź Mahal "waży" chyba więcej. Tym bardziej, że nie wiem, czy do Indii jeszcze kiedyś pojadę.



        --
        Pustelnia
        • kornel-1 Re: Nie jadę sam, 01.10.19, 09:00
          zbyfauch napisał:

          > (nie zamierzam się tu skarżyć, tylko wyjaśnić) a z żoną, która nie pali się do
          > przeżywania spektakularnych przygód a także woli nieco komfortu.


          Powszechne zjawisko :(

          > mam też osobiste obawy dotyczące szczególnie nędzy i żebractwa. Do tej
          > pory największą nędzę widziałem w Kambodży, i wystarczy.


          Nastaw się na najgorsze. Nie mam doświadczeń z najbiedniejszymi regionami Afryki dotkniętymi okresowo wojną lub głodem, ale Indie są u mnie na topie, jeśli chodzi o tego rodzaju widoki/kontakty. Zacytuję fragment mojego dziennika podróżnego:

          "Przy uliczce z fajerwerkami [New Delhi - przyp. Kornel] - tragiczny obraz. Oto przy rynsztoku leży 30-letni Indus, stopy ma powykręcane, nogi podkurczone. Ubrany jest w ledwo trzymające się na nim łachmany. Przez jego ciało przebiegają skurcze i dreszcze. Mężczyzna nachyla się nad ściekiem i zanurza usta. Nabiera cuchnącej cieczy i powoli porusza bezzębnymi szczękami rozmiękczając jakieś jedzenie trzymane w ustach. Nikt nie zwraca na niego uwagi, sklepikarze i przechodnie zajęci są swoimi sprawami. To też jedna z twarzy Indii."

          Było to na końcu miesięcznego trampingu, kiedy wydawało mi się, że nic już mnie nie ruszy.

          > niemniej Tadź Mahal "waży" chyba więcej. Tym bardziej, że nie wiem, czy do Indii jeszcze kiedyś pojadę.


          Tadż Mahal to ikona Indii i stąd powód do odwiedzin. A jednak największe wrażenie wywarł na mnie Jaisalmer. Myślę, że w Indiach jest więcej miejsc zachwycających niż mauzoleum w Agrze. Ja miałem takie podejście przed wyjazdem, cytuję:

          "Wyobrażałem sobie, że zobaczę Taj Mahal o wschodzie słońca, cały spowity mgłą. Mało tego: uznałem, że ten widok będzie dla mnie tak zachwycający, że nic później nie będzie się z nim równać. Dlatego, między innymi, rozpoczęliśmy tramping od wschodniego Radżastanu, by móc później w pełni docenić uroki mauzoleum w Agrze. "


          Skoro więc rozważasz powrót do Indii, wykorzystaj pobyt na Goa, by zwiedzić południowe Indie - mniej turystyczne, bardziej naturalne a równie atrakcyjne kulturowo i przyrodniczo.

          Kornel
          --
          Cenisz dobre dziennikarstwo? Forum Gazeta.pl
          "Kornel: moje podróże"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka