Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

     

AUSTRALIA - Jak to tutaj jest naprawde .... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • witam!

    Wydaje mi sie ze moje odczucia, nie beda wcale odbiegac od odczuc
    ludzi, ktorzy przed przyjazdem pracowali zawodowo i mieli juz swoj
    wlasny dorobek naukowy jak tez osiagniecia na rynku pracy, ale
    przejdzmy do tematu ....
    Nie wiem czy ma sens pisanie co robilem w Polsce, ale w pewnym sensie
    ma to duzy wplyw na tok mojego rozumowania jak i tez na moja postawe
    tutaj...
    W tym roku ukonczylem Politechnike Wroclawska, studiujac dziennie i
    jednoczesnie pracujac w pelnym wymiarze godzin...
    Przez ostatnie 5 lat laczylem obowiazki studenta i pracownika jednej
    z duzych firm komputerowych w Polsce...
    Procz tego prowadzilem wlasna firme, ktora zostawilem pod opieka
    dobrego przyjaciela na czas przyjazdu do Australii
    Tyle wstepu a teraz czas na consensus calej wypowiedzi...
    Zacznijmy od poczatku...
    Uwazam, ze kazdy kto zapragnalby przyjechac tutaj do Australii,
    powinien sobie odpowiedziec zasadniczo na jedno pytanie:
    PO CO CHCE TUTAJ PRZYJECHAC?
    Powodow moze byc wiele:
    Wszyscy zapewne po to, aby uczyc sie angielskiego, jednak niektorzy
    takze z australia wiaza swoje dalsze plany...
    Otoz, jezeli jedziesz do australii uczyc sie angielskiego, a w polsce
    do tej pory pracowales, i zyles na dobrym poziomie finansowym, to
    koniecznie !!! musisz zapewnic sobie pieniadze na czas trwania pobytu
    tutaj !!! Nawet nie licz, ze znajdziesz prace i pogodzisz jedno z
    drugim. Jezeli pogodzenie nauki z praca jest mozliwe to polaczenie
    pracy z twoimi ambicjami zyciowymi i poziomem, tym na ktorym do tej
    pory zyles jest absolutnie niemozliwe !!!
    Nie wiem dlaczego, ale wszyscy ktorych do tej pory spotkalem przed
    przyjazdem tutaj, obludnie ten temat (temat pracy) omijali szerokim
    lukiem ...
    Teraz juz wiem dlaczego. Otoz w Australii rynek pracy jest bardzo
    duzy, ale jezeli mamy na mysli tylko prace fizyczne, czyli mozesz
    zostac KITCHENHANDEM (najgorsza posada w restauracji, czlowiek do
    wszystkiego - przynies, wynies, pozamiataj), KELNEREM (konieczna
    dobra znajomosc angielskiego), DELIVERY BOY (dostarczanie pizzy, lub
    innych posilkow - marne zarobki !!!), CLEANER (sprzatasz biura,
    szkoly, instytucje), NIGHTFILL (praca w supermarkecie, po zamknieciu
    sklepu ukladanie towaru na polkach; mozliwa tez praca w czasie kiedy
    sklep jest otwarty - w moim odczuciu najlepsza praca jaka moze
    dostac "student" szukajacy pracy w wymiarze "PART-TIME" - praca w
    zaden sposob nie ponizajaca, ani nie ublizajaca)
    Jezeli nie godzisz sie na zadna z powyzszych prac, to musisz
    koniecznie miec po 1000A$ na kazdy miesiac pobytu, inaczej umrzesz z
    glodu, albo z koniecznosci wpadniesz w ogolny minimalizm ktory
    cechuje wszystkich, ktorzy tu zyja...
    Konieczne jest aby wspomniec, jak wygladaja w rzeczywistosci prace,
    ktore przy duzym szczesciu mozesz znalezc, ale wcale nie musisz
    (dzieje sie tak dlatego, ze my jako narod wybrany dostajemy
    pozwolenie na 20 godz pracy tygodniowo, kiedy ludzie z Anglii,
    Irlandii, USA, Kanady dostaja WORKING WISA i nie maja ograniczen co
    do czasu pracy (dodam, ze tych przyjezdnych jest tutaj bardzo duza
    ilosc, dlatego pracodawca woli wybrac wlasnie taka osobe ze
    znajomoscia angielskiego i nie limitowanym czasem pracy, anizeli
    kogos kto ma az takie ograniczenia)...
    Ja wyglada tutaj posada KITCHENHANDA - jest to najbardziej obrzydliwy
    i uwlaczajacy z zawodow, ktore "czekaja" na nowo przyjezdnych...
    Osoba, ktora ma taka prace, zmywa brudne gary, po tygodniu ma
    odmoczone rece, tak ze skora z opuszkow palcow schodzi, do tego w
    butach chlupie w czasie pracy woda (jest to nie do unikniecia) i od
    kolan w dol spodnie ma skopane w wodzie !!! Niedosc, ze tak wyglada
    twoja praca, to warunki w ktorych pracujesz dalece odbiegaja od
    przyjetych w Europie (80% tutejszych knajp i restauracji zamknalby
    POLSKI SANEPID), wszystko jest powierzchownie wymyte, a tak naprawde
    brudne i zapyziale od kilku lat, na zapleczach restauracji panuje
    pelna prowizorka co do instalacji urzadzen oraz sprzetu tam
    zainstalowanego, osoba ktora na to popatrzy z perspektywy pracownika,
    nigdy nie bedzie juz nic tam chciala zjesc !!!
    Moze sie to wydac czytelnikowi wrecz niewiarygodne co tutaj pisze,
    ale nie sa to tylko moje odczcucia, ale wiekszosc spotkanych tu
    ludzi, ktorzy w polsce piastowali dobre stanowiska i pracowali
    biurowo, a nie fizycznie - to jest konieczne, aby miec porownianie do
    tego co musisz tutaj robic !!!
    Osoby, ktore natomiast przyjechaly tutaj, poniewaz w Polsce nie
    widzialy perspektywy zycia dla siebie oraz pracowaly fizycznie, moga
    znalezc w Sydney np. zawod malarza, ktory jest mozna
    rzec "zarezerwowany" dla Polakow !!! Ci ktorzy przyjechali tutaj z
    takim a nie innym nastawieniem, wlasnie pracuja jako "painterzy",
    zatrudnieni przez innych polakow, ktorzy tu z "wyboru" i koniecznosci
    zyciowej pozostali, malarz na start dostaje 12,50$/godz, po 3
    miesiacach moze dostac 15$/godz... najwazniejsze jest to ze pracuje
    10 godz dziennie od poniedzialku do piatku plus oczywiscie cala
    sobota i cala niedziela (slowa zaczerpniete od jednego z polakow,
    ktory prowadzi tutaj jedna z najwiekszych firm malarskich), procz
    tego nalezy zapomniec o jakimkolwiek obijaniu sie w pracy !!!, ludzie
    ktorzy dopiero zaczynaja pracowac w tym fachu maja taka szkole zycia,
    ze nikomu tego nie zycze, upodlani sa do granic mozliwosci i
    fizycznego wycienczenia (moj wspolokator wlasnie tak pracuje, wiec na
    codzien widuje co ta praca robi z czlowieka)!!!
    Kolejna praca to KELNER-ka, wymagana znajomosc dobra angielskiego,
    dodatkowo pikanterii dodaje fakt wysokosci zarobkow - start od 10$ do
    12$ to jest max co mozesz zarobic, oczywiscie zaraz odezwa sie glosy,
    ze ja zarabiam 15$, ale prosze mi wierzyc ze takich ludzi ktorzy
    zarabiaja 15$ jako kelner-ka jest naprawde niewiele w skali calej
    rzeszy "studentow" tutaj (slowo student celowo pisze w cudzyslowiu,
    poniewaz miejscowy student nie ma nic wspolnego z prawdziwym
    studentem, miejscowy student to posiadacz wizy studenckiej - tylko
    tyle)
    Wiekszosc restauracji i kawiarni w miescie maja obcokrajowcy, ktorzy
    wcale sie nie kwapia do oferowania dobrych zarobkow, staraja sie
    wykorzystywac ludzi, ktorzy u nich pracuja do granic swoich
    mozliwosci - sa to przewaznie Wlosi, Arabowie, Azjaci.
    Kolejna praca to CLEANER, po krotce biegasz po biurach z odkurzaczem,
    na przemian ze szmata i albo scierasz kurz (musisz miec szczescie aby
    akurat scierac kurz), albo zmywasz podloge i czyscisz toalety w
    budynkach...
    DELIVERY BOY, czyli dostawca pizzy, lub innych posilkow, praca dobra,
    nawet bardzo, ale z jednym wielkim ALE, slabo platna !!! (oczywiscie
    zdarzaja sie przypadki, ze ktos dobrze zarabia, ale poraz kolejny
    pisze - sa to wyjatki, a wyjatki nie tworza reguly), zarobki 3$/za
    dostarczenie pizzy + napiwki...
    NIGHFILL (FILLER)- czlowiek, uklada-wyklada towar na polkach
    sklepowych duzych supermarketow (COLES, WOOLWORTH, IGA), praca nie
    jest ciezka, srednio platna - 12$/godz, i przede wszystkim czysta i w
    miare przyjemna. Ja sam osobiscie tak pracuje i cenie sobie ta prace
    jak zadna inna (moj jeden z wspollokatorow jest malarzem, drugi
    KITCHENHANDEM, ja tez pracowalem JEDEN TYDZIEN jako kitchenhand, ale
    za zadne pieniadze, w dodatku tak marne jak mozna tutaj zarobic nie
    podjalem sie tak obrzydliwej i upokarzajacej pracy).
    Jezeli juz sobie odpowiedziales na pytanie czy chcesz tu przyjechac i
    w jakim celu to mozesz zaczac sie pakowac, lub odlozyc pomysl na
    polke i poczekac az na twoim koncie pojawi sie wiecej pieniedzy na
    planowany przyjazd tutaj...
    Czy przyjazd tutaj w celu nauki jezyka jest dobrym pomyslem?
    Jak najbardziej TAK, poniewaz relacje cenowe i koszt zycia tutaj jest
    najtanszy ze wszystkich innych krajow anglojezycznych oferujacych
    edukacje, procz tego jest tu cieply klimat, ktory tez jest
    dodatkowych atutem.
    Na pewno kazdy zastanawia sie na ile przyjechac, a
  • Gość: DARIO IP: 203.30.252.* 02.01.03, 04:49
    CZESC DRUGA

    Na pewno kazdy zastanawia sie na ile przyjechac, a moze nawet zostac,
    bo przeciez Australia jest tak pieknym krajem i kraina mlekiem i
    miodem plynaca, niestety w tym miejscu musze krzyknac ZE NIE JEST !!!
    Nie jest ani kraina mlekiem plynaca, ani nie jest wspanialym
    krajem... jest po prostu krajem gdzie zyja ludzie, ktorym za bardzo
    nie zalezy w zyciu aby cos osiagnac, a najwazniejsze jest aby przez
    zycie nie tyle co przejsc co przepnynac, a najlepiej zostac
    poniesionym przez fale.
    Staram sie duzo z ludzi rozmawiac, oraz obserwowac tych ktorzy tutaj
    zyja i niestety wszystkich ich (IMIGRANTOW, AUSTRALIJCZYKOW) cechuje
    minimalizm, ktory dla mnie czlowiek z Europy jest nie do
    zaakceptowania! Nie wiem jak Ty - Drogi Czytelniku - pojmujesz swoja
    postawe zyciowa oraz cele i marzenia, ktore na pewno masz i chcesz
    zrealizowac, ale powiem ci jedno, w Australii tego nie osiagniesz. W tym
    miejscu znowu chcialbym podkreslic, ze sa to moje odczucia na podstawie tego co
    zobaczylem, uslyszalem, dowiedzialem sie od dziesiatkow innych osob, ktore
    mialem okazje tutaj spotkac... Oczywiscie spotkalem tez, takich ktorzy sa
    zachwycieni pobytem tutaj i upatruja ten kraj jako druga swoja
    ojczyzne, ale zapewniam was, ze Ci ludzie juz wpadli w opisywana
    przeze mnie minimalizm, albo w Polsce zasilaliby rzesze
    bezrobotnych, z powodu braku jakiegokolwiek wyksztalcenia.
    Jezeli ktos twierdzi ze zycie bez stresu i bez problemow jest tak
    cydowne jak opowiadaja mu znajomi to w tym miejscu mowie ze tak nie
    jest! Osobiscie uwazam ze jednym z najwazniejszych celow z zyciu jest
    realizacja marzen i bycie na jak najwyzszym szczeblu tego co mozesz w
    zyciu osiagnac. W Europie jest to dla Ciebie osiagane, predzej czy
    pozniej, natomiast tutaj nie - dlatego ze wiekszosc dobrych posad
    otrzymuja ludzie z krajow Anglojezycznych (taka jest czarna strona
    polityki Rona Howarda), dla ciebie pozostaje albo praca fizyczna,
    albo bedziesz urzednikiem wtopionym w spoleczenstwo, dla ktorego
    jestes NIKIM, oczywiscie tez mozesz zostac sprzedawca w sklepie,
    pracownikiem w biurze, ale poza praca w twoim zyciu bedzie pustka,
    taka ktorej na pewno do tej pory nigdy nie doswiadczyles.
    Gospodarka w Australii jest tak specyficznie zaprojektowana, ze dla
    osob pracujacych zycie tutaj nie jest drogie, ale nie jest tanie.
    System tak uksztaltowal tutaj zarobki, ze jestes w stanie zarobic
    tyle ile musisz i ani grosza wiecej, czyli odpadaja jakiekolwiek
    ekstra wydatki, typu wczasy w Europie, luksusowy samochod...
    Tutaj mozesz jedynie wtopic sie w to spoleczenstwo i zyc w nim nie
    majac nic do powiedzenia...
    Wydaje mi sie, ze dla mlodych ludzi - takich ktorzy chca siegac
    szczytow w zyciu (oczywiscie jednym sie to udaje, innym nie, ale
    wszyscy moga probowac) zycie tutaj to nieporozumienie, oczywiscie
    jezeli wyznacznikiem poziomu zycia nie jest tylko brak stresu i
    powodow do zmartwien...
    Jezeli w zyciu chcesz cos wiecej znaczyc, niz byc nikim w
    wielonarodowosciowych spoleczenstwie, ktore na dodatek nie
    reprezentuje soba zadnej kultury, to zyc tutaj nie bedziesz.
    Australia to spoleczenstwo przede wszystkim robotniecze, nie ma tutaj
    inteligencjkiej klasy spolecznej, dopiero od 20 lat naplywaja tutaj
    ludzie ktorzy postawili ten kraj na nogi, poprzez wyksztalcenie
    zdobyte w swojej ojczyznie, w przeciwnym razie Australia byla by
    drugim 3 swiatem...
    Dlaczego tutaj tak jest, dlaczego tutaj zyje sie tak a nie inaczej,
    odpowiedz jest bardzo prosta...
    Otoz jest to spoleczenstwo powstale z naplywajacej emigracji od 200
    lat, pierwszymi osadnikami byli skazancy angielscy i irlandczycy, i to
    oni zbudowali ten kraj, budowali najlepiej jak umieli - niechludnie i
    bardzo prosto, splodzili nastepne pokolenia, ktore tutaj mieszkaja i
    tak pozostalo...
    Nie maja problemow gospodarczych takich jak w innych rejonach swiata,
    nie mieli wojen, nie mieli kultury i dalej nie maja, dlatego latwo
    jest tutaj zyc kazdemu, poniewaz nie musi sie dostosowywac ani
    niczego uczyc co sprawialoby trudnosci...
    Powroce jeszcze do tematu niechlujnosci i minimalizmu, otoz 80%
    nieruchomosci, ktora tutaj sie znajduje jest w stanie mozna rzec
    oplakanym, tzn. brudna elewacja, nie wymieniane i nie malowane okna
    od 30 lat, wszystko robione jak najmniejszym nakladem kosztow i sil,
    tak aby sie zylo wygodnie i zeby sie przy tym za bardzo nie
    natrudzic...
    Centrum Sydney, jest ladne, nawet bardzo, ale reszyta dzielnic to
    brud, smrod i ubustwo, domki zbudowane w stylu wiktorianskim od 30
    lat nieremontowane, okna wszedzie drewniane ze szczelinami srednicy
    malego palca, brak jakiejkolwiek mysli architektonicznej, wszystko
    zbudowane i postawione tanio i szybko...
    Wiekszosc australijczykow - 75% to ludzie zaniedbani do granic
    mozliwosci: otyli, brudni, ubrani - bez gustu, tacy ktorym wogole nie
    zalezy na tym jak wygladaja i co inni o nich mysla. Jest to o tyle
    straszne i przygnebiajace, ze ludzie ktorzy tutaj przyjechali i
    zostali na dluzej zaczynaja wygladac podobnie. Jezeli w Polsce,
    kobiety dbaja o swoj wyglad, dbaja o siebie, to tuaj 75% niedba, ma
    to w glebokim powazaniu. Widok takich kobiet i mezczyzm powoduje u
    mnie jak i u moich przyjaciol z Polski, Czech i Slowacji odruch
    wymiotny. Domy, mieszkania wygladaja podobnie jak sami
    australijczycy, na dodatek jak jeden z moich kolegow mowi, wiekszosc
    domow smierdzi "stechlizna".
    Przed pzrylotem tutaj wyobrazalem sobie Sydney jako maisto podoben do
    Berlina, czyli duze miasto-aglomeracje, w ktorym zyje mieszanka
    kulturowa. Jakie bylo moje zdziwienie kiedy juz w pierwszym tygodniu
    zycie obalilo moj wizerunek tego miasta. Sydney nawet do piet nie
    dorasta takiemu miastu jakim jest Berlin. Berlin to miasto nie dosc,
    ze czystsze, duzo bezpieczniejsze, z przemyslana architektuta, w
    ktorym widac, ze znajduje sie w kraju o silnej gospodarce, kraju
    uprzemyslowionym, w kraju silnym... Sydney natomiast to miasto, ktore
    poza centrum (Citi) swieci nedza, bieda, nijakoscia, budem,
    malomiasteczkowoscia i kiczem, totalnym brakiem gustu.
    Jak juz wczesnuiej wspomnialem mieszkam z dwoma polakami (jeden jest
    malarzem, drugi "studentem" i pracuje jako kitchenhand) oraz z para
    mlodych ludzi z Londyny. Kate i Joe - bo tak oni sie nazywaja,
    przyjechali do Sydney miesiac temu i znalezli moje ogloszenie o
    wynajmie mieszkania i zamieszkami z nami, co prawda nie na dlugo bo
    za 2 tyg, sie wyprowadzaja ale wystarczajaco aby dowiedziec sie co na
    temat Australi mysla tacy jak oni ludzie. Otoz mysla oni identycznie
    jak ja i wszyscy ci, ktorych spostrzezenia i przemyslenia zamiesciem
    i opisalem tutaj. Ostatnio Joe stwierdzil, ze Australia dorowna
    Europie nie wczesniej jak za 10 lat, mysle ze nie potrzeba tutaj
    zbytniego komentarza. Jeszcze jedno, jednym z najwiekszych
    procentowych dochodow rynku austrlijskiego jest sektor edukacyjny,
    bowiem wlasnie tacy jak Ja napedzaja koniunktore temu krajowi. Cala
    gospodarka opiera sie tutaj na turystyce i na ludziach, ktorzy
    skuszeni "magia kontynetu" zapragneli tutaj przyleciec i zobaczyc jak
    tutaj sie zyje. Wszystkie te college i kursy przez nie prowadzone
    napedzaja koniunktore australijskiej gospodarce, nie porownywalana do
    zadnego innego kraju na swiecie. Smiem twierdzic, ze gdyby ograniczyc
    naplyw studentow i turystow, ten kraj zjadlby sie od ogona. Dlaczego?
    Poniewaz nie ma tutaj zadnej gospodarki, niczego co pozwolilo by temu
    krajowi utzryamc sie i swoich obywateli, wiekszosc zyje tutaj z tych
    ktorzy przyjechali tutaj sie uczyc lub zwiedzac. Kolejna prawda jest,
    ze Australia stanela na rowne nogi, DOPIERO bo olimpiadzie
    zorganizowanej tutaj 2 lata temu, wtedy australijski rzad otzrymal
    miliardy dolarow na zainwestowanie w swoja gospodarke i na promocje
    tego kraju. Bez tych pieniedzy, Australia by sobie nie poradzila...
    jest na to za slaba, jest to kraj ktory nic nie wyprac
  • Gość: DARIO IP: 203.30.252.* 02.01.03, 04:53
    CZESC TRZECIA

    Bez tych pieniedzy, Australia by sobie nie poradzila...
    jest na to za slaba, jest to kraj ktory nic nie wypracowal, wszystko
    co ma to wzorce zaczerpniete z innych krajow i tepo i slepo je
    nasladowane. Szczytem glupoty, ktory tuatj sie powtarza to
    pretendowanie tego kraju do udzialu w strukturach Uni
    Europejskiej !!! Tak, tak Australia ma ambicje zostac krajem
    europejskim, te ambicje co prawda widac z zyciu codziennym, poniewaz
    wiezy Australii z Wielka Brytania sa bardzo silne, chocby wiekszosc
    pieniedzy, ktore Australia dostala na rozbudowe miast, otrzymala od
    Brytyjskich Bankow...
    Na koniec czy zaluje ze tutaj przyjechalem?
    Na poczatku zalowalem, ale bylo spowodowane to faktem braku pracy
    (1,5 miesiaca szukania oraz brakiem prawdziwej az do bolu informacji
    na temat zycia tutaj) i wizja, ze ten wyjazd bedzie kosztowal duzow
    wiecej niz poczatkowo bylo zaplanowane - 25.000 zl. Jednak pogodzilem
    sie z tym faktem, odpowiadajac sobie na pytanie PO CO TUTAJ
    PRZYJECHALEM? Ja tutaj przyjechalem uczyc sie jezyka, a nie pracowac!
    Oczywiscie chetnie popracuje, ale nie jako fizol i nie za marne
    grosze, na ktore bede musial tutaj ostro zasuwac, czesto takze
    poswiecajac zajecia w szkole, za ktore nie malo zaplacilem.
    Uwazam, ze Australia jest tanim krajem aby nauczyc sie jezyka i
    jezeli tylko po to masz zamiar tutaj przyjechac to nie powinienes sie
    zastanawiac, bo nigdzie lepiej nie wydasz swoich pieniedzy. Natomiast
    jezeli nie masz pieniedzy aby oplacic swojego calego przyjazdu tutaj
    (min.75%) to poczekaj do czasu kiedy bedziesz mial i wtedy przyjedz,
    bo na nauke jezyka nigdy nie jest za pozno, a 30000zl , ktore bedzie
    cie ten wyjazd kosztowal bede procentowaly przez dalsze twoje cale
    zycie.
    Ja tutaj przyjechalem z wykupionym kursem nauki jezyka angielskiego
    na 6 miesiecy, w tym 14 tygodni General English i 10 tygodni FCE
    Cambridge Course. Szkola to AUSTRALIAN COLLEGE OF ENGLISH (podobno
    najlepsza i zarazem najdrozsza), dlatego tez w mojej szkole jest
    tylko 2 Polakow, a reszta to 80% Azjaci - Japonia i Korea, 10% Czesi
    i Slowacy, 10% Szwajcarzy i reszta to "Made in" Wenezuela, Brazil,
    Spain... Inne college, w ktorych bylem juz na korytarzy witaly ciebie
    polskimi napisami i w eterze bylo sluchac jezyk Polski, dlatego tez
    jestem zadowolony ze swojego wyboru, a nie tak jak wiekszosc
    spotkanych tutaj Polakow w klasach ma ponad 30% ludzi z Polski. W
    takim sasiedztwie wierzcie mi, nie latwo nauczyc sie jezyka
    angielskiego...
    Jezeli macie jakie pytania lub watpliwosci, to piszcie na adres
    bigdario@wp.pl

    Pozdr.
    DARIO
  • Gość: z kraju anglo. IP: *.transcanada.com 03.01.03, 19:26
    Zupelnie nie rozumiem Twojego zdziwienia.
    Kazdy kraj ma swoja specyfike!
    Kazdy kraj ma wlasne prawa zatrudnienia, pobytu czy tez nauki.

    Tylko swiadczy jak malo jestes zorientowany w wspolczesnym swiecie...
    A powracajac do specyfiki kultury dnia codziennego krajow anglo-saksonskich
    (UK, Kanada, USA, Nowa Zelandia,Australia ITD..) powinienes wiedziec,
    ze w kazdym z tych krajow dominuje SZACUNEK I REPSEKTOWANIE PRAWA!
    Prawo, ktore reguluje nasze codzienne zycie i ulatwia wspolzycie miedzy OBYWATELAMI kazdego kraju.

    Czego sie chesz spodziewac od kraju w ktorym jestes gosciem?
    Przyjezdnym gosciem nie placacym podaktow?

    Chcesz zyc z owocow czyjes pracy (nasze ogolne dobro zebrane z oplaconych podatkow)
    i spodziewasz sie "rurek z kremem" ?

    Czas sie obudzic i byc realista w swoim wlasnym kraju przed wyjazdem gdziekolwiek
    wybierasz sie za granice? ...nalezy przestac wybierac sie w obce strony "na wariata" !!!!!!!!!!!!!

    Regards :))))
  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 04.01.03, 00:16
    Ale ty DARIO jestes tepy. Takich bzdur dawno nie czytalem.
    Jesli tak kochasz Europe to dlaczego nie pojechales uczyc sie angielskiego do
    Anglii czy tez Irlandii?
    Australijczycy ktorzy przyjezdzaja do Kanady czy USA biora kursy angielskiego
    bo ich mowy nikt nie moze zrozumiec a ty pojechales sie tam uczyc. Moze
    nauczysz sie podstaw ale wymowy bedziesz sie i tak musial uczyc jeszcze raz.
    Tak ci sie podoba w Berlinie to jedz tam ale najpierw sobie troche poczytaj o
    sytuacji ekonomicznej w Niemczech a ta jest na krawedzi totalnego zalamania.
    "W Australii nic sie nie produkuje tylko jest przemysl turystyczny i szkoly
    i tylko dzieki olimpiadzie jakos stanela na nogi"
    Czlowieku, czy moze kangur kopnal cie w glowe ?
    Nie zapominaj durniu ze tam olimpiada byla juz raz w 1956 a ile jest takich
    krajow na swiecie ktore organizowaly olimpiade dwa razy ?
    Mozesz mi wytlumaczy kto im dal te miliardy dolarow bo wedlug ciebie to tak
    wyglada ze nagle rozstapilo sie niebo i worki z dolarami zaczely spadac na ta
    biedna ziemie australijska.
    Nie zapominaj rowniez ze w kazdym kraju sa sklepy, restauracje i ktos tam musi
    pracowac. Jeden jest kierownikiem a drugi musi zmywac gary tak to jest w zyciu.
    Ty palancie, powinienes podziekowac australijczykom za to ze ci w ogole
    pozwolili pracowac bo nie jestes emigrantem tylko studentem.
    Ja rozumie twoja frustracje bo oto przyjechal pan z Polski z jakims dyplomem
    wiec nalezy mu sie praca w biurze najlepiej za 5 tysiecy na miesiac plus
    samochod i telefon komorkowy.
    Ja sie zupelnie nie dziwie ze w Polsce jest tak jak jest bo to jest kraj
    zamieszkaly przez ludzi takich jak ty a wiec spier..... na drzewo
    (najlepiej eukalyptusowe)
    Musze tu dodac ze ja nie mieszkam w Australii
  • Gość: migueluski IP: 202.97.171.* 04.01.03, 08:43
    Racja, ja tez mam wyzsze wyksztalcenie, pracowalem na uniwerku, mowie 6
    jezykami
    a ameryce poludniowej wpakowalem sie finansowo wiec postanowilem odkuc sie w
    Miami.
    i co, tylko sie skurwilem przed samym soba, harujac jak idiota, az rzygac mi
    sie chcialo.
    dalem sobie spokoj po 6 miesiacach, i wrocilemm do tego co lubie i umie robic.
    teraz stoje lepiej niz kiedykolwiek.
    do pracy na poziomie polecam kraje rozwijajace sie i kraja trzeciego swiata,
    white power zawsze dziala.
    :)
  • Gość: pawel IP: *.ae.krakow.pl 05.01.03, 01:12
    Z taka gadka to wygladasz na fizola co ma gleboko w powazaniu innych i potrafi
    rzucac tylko epitetami. Moze dario rzeczywiscie przesadzil z ta olimpiada, moze
    bedzie musial uczyc sie akcentu gdzie indziej ale gosc podal wiele ciekawych,
    intrygujacych informacji. A ty co? spadowa kocie!
  • Gość: Pawel_z_Melbourne IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 05.01.03, 08:21
  • Gość: Ewelina IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.03, 15:07
    Przerażenie ogarnia!!!! Los sprawił mi niespodzinkę w postaci miejsca
    urodzenia: własnie urodzilam sie w Australii. Niestety nie mialam okazji tam
    mieszkać. Ale teraz po raz drugi - niespodzinka: jade tam. Czy bede miala takie
    odczucia jak autorzy tych postów? Czy bede tam NIKIM? Czy bede sprzatać,
    zamiatać, myc gary? Byc moze.
  • Każdy ma taką Australię, na jaką sobie zasłużył ?
    Myślę, że imigranci zabierają ze sobą swoje własne problemy i przez ich pryzmat
    widzą swój nowy kraj.

    1. Nastawienie psychiczne potrafi kompletnie zniekształcić odbiór
    rzeczywistości. Można tylko współczuć autorowi postu i jego kolegom, bo jego
    tekst świadczy o głębokiej depresji.
    Byłem w Australii dwukrotnie i troche inaczej oceniam pewne poruszone kwestie
    ekonomiczne i architektoniczne, niemniej jest to cenny przyczynek do wiedzy o
    tym, jakich stanów psychicznych można sie spodziewać, gdy się tam startuje.

    2. Pewne poruszone wątki świadczą o braku doświadczenia autora. Warunki
    sanitarno-higieniczne na zapleczu wielu polskich knajp mają się nijak do
    oslawionej surowości Sanepidu.

    Mój kolega pracujący przy zmywaku oznaczał pisakiem "używane" listki sałaty,
    które miał obowiązek zwracać do kuchni.
    Jeden listek wrócił do niego jedenastokrotnie...

    Kto pracował ten wie. Trudno zdobyć taką pracę, a jeszcze trudniej z niej
    wyżyć.
    W Australii taką robotę zdobyć można łatwo, ale trzeba jeszcze chcieć się po
    nią schylić... No, a skoro ktoś był szpakami karmiony...

    Rozwinięte kraje Europy są, jak sama nazwa wskazuje, bardziej rozwiniete
    gospodarczo i kulturalnie, ale Polakowi nie dają takich możliwości rozwoju, jak
    Australia, bo Australijczycy przyjmują Polaka, jak swego, a w Europie króluje
    rasizm i nacjonalizm - > przykladem świeci Berlin, gdzie Polakowi dają odczuć
    jego obcość na każdym kroku, począwszy od powybijanych szyb w samochodzie,
    skończywszy na szykanach w pracy i w urzędach.
    W Australii Polak jest takim samym imigrantem, jak wszyscy inni (Aborygenów
    wybili prawie doszczętnie).

    3. Dobrze, że taki post sie pojawił, bo naiwni młodzi ludzie trochę zbyt
    optymistycznie oceniają swoje szanse w zetknięciu z Zachodem i pchają się tam
    na oślep.
    Lepiej za pieniążki tatusia rozwijać biznes, albo wskoczyć na zaklepaną posadkę
    w urzędzie lub banku, zamiast zabierać nadzieję gorzej urodzonym.

    - Lecz niepotrzebnie zabiera nadzieję tym pracowitym i zahartowanym, na których
    ten kraj czeka i daje im nieograniczone mozliwości. Bo tam naprawdę jest duuużo
    lepiej niż w Polsce.
    Ale kto się w Polsce jeszcze nie sparzył, temu obce wychodki czyści się
    trudniej.

    - Myślę, że im trudniej było Ci tutaj w Polsce zapracować na ten wyjazd, tym
    łatwiej i szybciej tam wystartujesz.

    4. Młodzi ludzie wyjeżdżający na studia lub na "Work&Travel" do tej pory
    przebywali w ochronnym kokonie, jaki zapewniła im bogata rodzina.
    To są dzieci polskiej bogatej klasy średniej, która sfinansowała im edukację i
    dorzuciła kilkanaście tysięcy złociaków na wyjazd studenciaka za granicę.

    Pierwsze zetknięcie z dorosłością i twardą rzeczywistością jest zawsze przykre
    i rozczarowuje, niezależnie od tego, gdzie się odbywa. Lepiej, żeby odbywało
    się za granicą, bo przynajmniej własnej ojczyzny się nie opluwa.

    Przypominają mi się dyskusje nt "prawa pierwszej nocy" - lepiej, żeby panna
    młoda kojarzyła sobie ból z panem feudalnym, niż z własnym mężem.

    Przykro czytać te wszystkie bluzgi na forum - opluwają firmy pośredniczące,
    które im wyjazd zorganizowały, opluwają kraj w którym się znaleźli...

    Dla mnie sam fakt skorzystania z usług pośrednika przed wyjazdem świadczy o
    braku samodzielności i nie dziwię się że efekty są potem opłakane.
    Samodzielnie można załatwić wszystko bez kłopotu - Ambasada Australii zapełnia
    full serwis, a Internet dodatkowo daje możliwość wytargowania najlepszej oferty
    na miejscu przed wyjazdem.
    Ten, komu nie żal wyrzucać pieniędzy na pośrednika, nie będzie chciał się
    schylić do fizycznej pracy na miejscu.
    Specyfika polskich enklaw etnicznych na Zachodzie jest dołująca - to prawda,
    ale gdy nauczysz się języka nagle znajdziesz się w innym świecie.

    5. Dla równowagi - kilka zalet Australii:
    Klimat jest tak łagodny, że żyć można bez schronienia przez okrągły rok, np na
    plaży. Popularne jest mieszkanie w przyczepach kempingowych.

    Studenci dorabiają sobie na wiele różnych sposobów, np łowiąc ryby i sprzedając
    je do restauracji (niepotrzebna karta wędkarska), biurokracja w polskim wydaniu
    jest zjawiskiem nieznanym.
    Prawo jazdy dostaje się od ręki, nieobowiązkowe są jazdy ani łapówki. Wystarczy
    umieć. Całkowity koszt wyrobienia prawa jazdy 60 PLN.

    Sydney to jedno z najbezpieczniejszych miast na świecie, wystarczy spojrzeć do
    statystyk.

    Australia zarabia na produkcji i handlu. Jest tutaj wiele unikalnych bogactw
    naturalnych ( opale ), zyski przynosi rolnictwo ( owcza wełna ). Handel z
    Dalekim Wschodem, zwłaszcza Chinami przysparza obustronnych profitów i
    powoduje, że ceny w sklepach są niskie.
    Dlatego starcza pieniędzy na nowe autostrady, opiekę socjalną i budowę
    infrastruktury na terenach o niższej gęstości zaludnienia.

    Benzyna jest prawie tak tania, jak u nas gaz - coś koło 1,70 PLN za litr.

    Język angielski nie różni się w sposób istotny dla Polaka od wersji
    brytyjskiej, bo wszyscy oglądają od kilkudziesięciu lat telewizję i język
    urzędowy króluje, tak samo jak język polski w Polsce. Jedynie w enklawach
    etnicznych czasem trudno się porozumieć, z przyczyn oczywistych.

    Polecam link
    republika.pl/australia_zbe
    Pozdrawiam

    Karol_K
  • Gość: DARIO IP: 203.30.252.* 06.01.03, 04:20
    Kultura twojej wypowiedzi swiadczy tylko i wylacznie o srodowisku z ktorego
    pochodzisz i czasach w ktorych nalezales do szczurow ktore pierwsze opuscily
    tonacy okret...
    Polska nie utonela, a ciebie tu niema i na pewno nie bedzie...
    Przyjedz, zobacz i bedziesz wiedzial kto rzadzi Sydney i kto tu wpakowal swoje
    pieniadze...
  • Gość: DARIO IP: 203.30.252.* 06.01.03, 04:22
    wierz mi Pawle ze tez byloby mi ciezko uwierzyc w to co sam napisalem, ale sa
    to informacje sprawdzone od ludzi ktorzy tu na codzien zyja i mieszkaja...
  • Gość: DARIO IP: 203.30.252.* 06.01.03, 04:48
    ODPOWIEDZI WSTAWILEM DUZYMI LITERAMI
    Gość portalu: Karol_K napisał(a):

    ) Każdy ma taką Australię, na jaką sobie zasłużył ?
    ) Myślę, że imigranci zabierają ze sobą swoje własne problemy i przez ich
    pryzmat widzą swój nowy kraj.
    W MOIM PRZYPADKU, NIE BYLO ZADNYM PROBLEMOW, TYLKO I WYLACZNIE POZYTYWNE
    MYSLENIE ORAZ BARDZO REALISTYCZNE PODEJSCIE DO WSZYSTKICH OTACZAJACYCH SPRAW...
    )
    ) 1. Nastawienie psychiczne potrafi kompletnie zniekształcić odbiór
    ) rzeczywistości. Można tylko współczuć autorowi postu i jego kolegom, bo jego
    ) tekst świadczy o głębokiej depresji.
    CALKOWICIE ZGADZAM SIE Z PIERWSZYM ZDANIEM, JEDNAK DRUGIE NIE JEST PRAWDZIWE
    NAWET W 1%, WSZYSCY O KTORYCH PISALEM W GLOWNYM WATKU NIE WPADLI W ZADNA
    DEPRESJE TYLKO JAKO LUDZIE OBYCI I WYKSZTALCENI, ALE TAKZE ZDECYDOWANI NA NAUKE
    JEZYKA PRZEBYWAJA TUTAJ I RADZA SOBIE JAK TYLKO MOGA...
    ) Byłem w Australii dwukrotnie i troche inaczej oceniam pewne poruszone kwestie
    ) ekonomiczne i architektoniczne, niemniej jest to cenny przyczynek do wiedzy o
    ) tym, jakich stanów psychicznych można sie spodziewać, gdy się tam startuje.
    )
    ) 2. Pewne poruszone wątki świadczą o braku doświadczenia autora. Warunki
    ) sanitarno-higieniczne na zapleczu wielu polskich knajp mają się nijak do
    ) oslawionej surowości Sanepidu.
    ) MOZE I TAK, NIGDY NIE PRACOWALEM W GASTRONOMII...
    ) Mój kolega pracujący przy zmywaku oznaczał pisakiem "używane" listki sałaty,
    ) które miał obowiązek zwracać do kuchni.
    ) Jeden listek wrócił do niego jedenastokrotnie...
    )
    ) Kto pracował ten wie. Trudno zdobyć taką pracę, a jeszcze trudniej z niej
    ) wyżyć.
    ) W Australii taką robotę zdobyć można łatwo, ale trzeba jeszcze chcieć się po
    ) nią schylić... No, a skoro ktoś był szpakami karmiony...
    ) CALKOWICIE SIE ZGADZAM, ALE CZY NIE UWAZASZ ZE DOSTEPNOSC TYLKO PRACY
    FIZYCZNEJ DLA KAZDEGO PRZYJEZDNEGO TEZ SWIADCZY O DANYM KRAJU?
    PRACY FIZYCZNEJ JEST TU SPORO, ALE JA NIE NALEZE DO KLASY ROBOTNICZEJ
    I "LOPATA" MACHAC NIE BEDE....
    ) Rozwinięte kraje Europy są, jak sama nazwa wskazuje, bardziej rozwiniete
    ) gospodarczo i kulturalnie, ale Polakowi nie dają takich możliwości rozwoju,
    jak
    )
    ) Australia, bo Australijczycy przyjmują Polaka, jak swego, a w Europie króluje
    ) rasizm i nacjonalizm - ) przykladem świeci Berlin, gdzie Polakowi dają odczu
    ) ć
    ) jego obcość na każdym kroku, począwszy od powybijanych szyb w samochodzie,
    ) skończywszy na szykanach w pracy i w urzędach.
    ) W Australii Polak jest takim samym imigrantem, jak wszyscy inni (Aborygenów
    ) wybili prawie doszczętnie).
    ) CALKOWICIE SIE ZGADZAM. NALEZY DODAC ZE WSZYSCY KTORZY TUTAJ ZYJA TO
    EMIGRANCI I DLATEGO ISTNIEJE TUTAJ TAKI PORZADEK RZECZY...
    CO DO POWYBIJANYCH SZYB W SAMOCHODACH W BERLINIE TO JEST TO ABSOLUTNIE NIE
    PRAWDA, PRZYNAJMNIEJ Z WLASNYCH DOSWIADCZEN (nie raz zostawialem radio i drogi
    sprzet w samochodzie na noc w Berlinie i nigdy nic nie stracilem)

    ) 3. Dobrze, że taki post sie pojawił, bo naiwni młodzi ludzie trochę zbyt
    ) optymistycznie oceniają swoje szanse w zetknięciu z Zachodem i pchają się tam
    ) na oślep.
    ) Lepiej za pieniążki tatusia rozwijać biznes, albo wskoczyć na zaklepaną
    posadkę
    )
    ) w urzędzie lub banku, zamiast zabierać nadzieję gorzej urodzonym.
    )
    ) - Lecz niepotrzebnie zabiera nadzieję tym pracowitym i zahartowanym, na
    których
    )
    ) ten kraj czeka i daje im nieograniczone mozliwości. Bo tam naprawdę jest
    duuużo
    )
    ) lepiej niż w Polsce.
    OCZYWISCIE ZE TUTAJ JEST DUZO LEPIEJ NIZ W POLSCE, ALE TYLKO DLA PRACOWNIKOW
    FIZYCZNYCH I DLA TYCH KTORZY CHCA MACHAC "LOPATA". WYDAJE MI SIE ZE NIKT NIE
    UCIEKA Z OJCZYZNY, ABY JESC NA KOLACJE KAWIOR A W DZIEN MACHAC LOPATA...
    ) Ale kto się w Polsce jeszcze nie sparzył, temu obce wychodki czyści się
    ) trudniej.
    )
    ) - Myślę, że im trudniej było Ci tutaj w Polsce zapracować na ten wyjazd, tym
    ) łatwiej i szybciej tam wystartujesz.
    ) NA CALY WYJAZD ZAPRACOWALEM SAM, SWOJA PRACA I NIE BYLA TO PRACA FIZYCZNA
    TYLKO STANOWISKO KIEROWNICZE...

    ) 4. Młodzi ludzie wyjeżdżający na studia lub na "Work&Travel" do tej pory
    ) przebywali w ochronnym kokonie, jaki zapewniła im bogata rodzina.
    ) To są dzieci polskiej bogatej klasy średniej, która sfinansowała im edukację
    i
    ) dorzuciła kilkanaście tysięcy złociaków na wyjazd studenciaka za granicę.
    )
    ) Pierwsze zetknięcie z dorosłością i twardą rzeczywistością jest zawsze
    przykre
    ) i rozczarowuje, niezależnie od tego, gdzie się odbywa. Lepiej, żeby odbywało
    ) się za granicą, bo przynajmniej własnej ojczyzny się nie opluwa.
    )
    ) Przypominają mi się dyskusje nt "prawa pierwszej nocy" - lepiej, żeby panna
    ) młoda kojarzyła sobie ból z panem feudalnym, niż z własnym mężem.
    )
    ) Przykro czytać te wszystkie bluzgi na forum - opluwają firmy pośredniczące,
    ) które im wyjazd zorganizowały, opluwają kraj w którym się znaleźli...
    ) CALKOWICIE SIE ZGADZAM, POSREDNIK JAK KAZDY INNY ZARABIA I MA DO TEGO PRAWO,
    ZGADZAM SIE JEDYNIE Z TOTALNYM BRAKIEM NIEDOINFORMOWANIA MLODYCH, CHETNYCH,
    SPRAWGNIONYCH WYJAZDU...
    ) Dla mnie sam fakt skorzystania z usług pośrednika przed wyjazdem świadczy o
    ) braku samodzielności i nie dziwię się że efekty są potem opłakane.
    ) Samodzielnie można załatwić wszystko bez kłopotu - Ambasada Australii
    zapełnia
    ) full serwis, a Internet dodatkowo daje możliwość wytargowania najlepszej
    oferty
    )
    ) na miejscu przed wyjazdem.
    ) Ten, komu nie żal wyrzucać pieniędzy na pośrednika, nie będzie chciał się
    ) schylić do fizycznej pracy na miejscu.
    ) Specyfika polskich enklaw etnicznych na Zachodzie jest dołująca - to prawda,
    ) ale gdy nauczysz się języka nagle znajdziesz się w innym świecie.
    )
    ) 5. Dla równowagi - kilka zalet Australii:
    ) Klimat jest tak łagodny, że żyć można bez schronienia przez okrągły rok, np
    na
    ) plaży. Popularne jest mieszkanie w przyczepach kempingowych.
    ) PRZEPRASZAM, ALE RECE OPADAJA....
    WYJEZDZASZ Z POLSKI Z GODNYCH WARUNKOW, ABY CIESZYC SIE SLONCEM I MIESZKAC
    JAK "PIES" W BUDZIE, TFUUU W PRZYCZEPIE KEMPINGOWEJ... SORRY ALE TO NIE DLA
    MNIE...
    ) Studenci dorabiają sobie na wiele różnych sposobów, np łowiąc ryby i
    sprzedając
    )
    ) je do restauracji (niepotrzebna karta wędkarska), biurokracja w polskim
    wydaniu
    )
    ) jest zjawiskiem nieznanym.
    TUTAJ NIE MA BIUROKRACJI? BZDURA ! JEST TAK ROZWINIETA JAK WSZEDZIE INDZIEJ,
    TYLKO ROZNICA POLEGA NA TYM, ZE NA ROZPATRZENIE SPRAWY CZEKA SIE TUTAJ 5 RAZY
    KROCEJ NIZ W POLSCE, A AUSTRALIJCZYCY JAK ZADEN INNY NAROD KOCHAJA "PAPIERKI",
    JAK NAJWIECEJ PAPIERKOW...
    O WEDKARSTWIE I KLOSOWNICTWIE NIE SLYSZALEM, NIKT TUTAJ OD STUDENTA ZADNYCH RYB
    NIE KUPI ANI NIE KUPUJE...
    ) Prawo jazdy dostaje się od ręki, nieobowiązkowe są jazdy ani łapówki.
    Wystarczy
    )
    ) umieć. Całkowity koszt wyrobienia prawa jazdy 60 PLN.
    )
    NIEPRAWDA, TRZEBA ZDAC EGZAMIN, CO DO LAPOWKARSTWA TO PRAWDA TUTAJ GO NIEMA
    ) Sydney to jedno z najbezpieczniejszych miast na świecie, wystarczy spojrzeć
    do
    ) statystyk.
    ) MOZE BYLO, TERAZ NA PEWNO NIE JEST, DO BANKTOWN NAWET POLICJA BOI SIE W NOCY
    WIEZDZAC, A KOLEGA MIESZKA PRZY SAMEJ STACJI I RAZ NA MIESIAC SLYSZY STRZALY I
    W DZIEN WIDZI KREW NA ULICY PO JAKIMS SZTYWNIAKU...
    ) Australia zarabia na produkcji i handlu. Jest tutaj wiele unikalnych bogactw
    ) naturalnych ( opale ), zyski przynosi rolnictwo ( owcza wełna ). Handel z
    ) Dalekim Wschodem, zwłaszcza Chinami przysparza obustronnych profitów i
    ) powoduje, że ceny w sklepach są niskie.
    PRAWDA...ALE DZIEJE SIE TAK DLATEGO ZE JEST TU OGROMNY RYNEK ZBYTU, NAPEDZONY
    PRZEZ TAKICH JAK JA ORAZ PRZEZ TURYSTOW
    ) Dlatego starcza pieniędzy na nowe autostrady, opiekę socjalną i budowę
    ) infrastruktury na terenach o niższej gęstości zaludnienia.
    )
    ) Benzyna jest prawie tak tania, jak u nas gaz - coś koło 1,70 PLN za litr.
    ) BEZOLOWIOWA KOSZTUJE 0,90$, CZYLI PONAD 2 ZL
    ) Język angielski nie różni się w sposób istotny dla Polaka od wersji
    ) b
  • Gość: Jurek IP: *.dialup.optusnet.com.au 06.01.03, 12:59
    > 5. Dla równowagi - kilka zalet Australii:
    > Klimat jest tak łagodny, że żyć można bez schronienia przez okrągły rok, np
    na
    > plaży. Popularne jest mieszkanie w przyczepach kempingowych.
    >

    HA ha ha - NIGDZIE TAK NIE ZMARZLEM JAK W AUSTRALII!!! DOMKI Z DYKTY, BRAK
    OGRZEWANIA, Z POKOJU DO POKOJU CIAGAM ZA SOBA GRZEJNIK! i to w Brisbane! Spytaj
    sie ludzi z Melbourne jak im szczeka lata w zimie.
    NO TAK... POPULARNE JEST MIESZKANIE W PRZYCZEPACH KEMPINGOWYCH... A GDZIE MAJA
    CI LUDZIE MIESZKAC??? TO NIE Z WYBORU I KLIMATU!
    I TYLE DLA ROWNOWAGI.
  • Gość: Karol_K IP: *.gda.cdp.pl / 62.181.161.* 06.01.03, 21:28
    Jakiś mało kulturalny Johnny kontynuuje podstępnie ten wątek na forum Polonia.
    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=44&w=4150885
  • Gość: Andy IP: 199.243.100.* 06.01.03, 22:05
    No coz Dario,
    Gratuluje solidnego opracowania i rzeczowego przedstawienia rzeczywistosci
    australijskiej.
    Ja gleboko wierze w kazde slowo, ktore tu napisales.
    Mam podobne wrazenia (jesli nie identyczne) dotyczace poziomu zycia w
    Kanadzie. Mieszkam w Toronto.
    Dosyc szybko zrozumialem jak doszlo do utworzenia takich emigracyjnych "rajow"
    jak Kanada i Australia.
    Ja w kazdym razie wyjezdzam stad juz niedlugo. Chce zapewnic mojemu synowi
    lepsze i ciekawsze zycie. Przyjazd tutaj byl w pewnym sensie bledem chociaz
    tez niezla nauka. Nawiasem mowiac ja mialem szczescie bo pracuje w swoim
    zawodzie (IT) a mimo to nie jestem zadowolony z tego co tutaj widze. Czesto z
    zona wspominamy nasze europejskie eskapady... ech lza sie w oku kreci. A tu
    wokol syf ... jak w Australii.

    Pozdrawiam i zycze szczesliwego powrotu.
  • Gość: DARIO IP: 203.30.252.* 07.01.03, 00:35
    witam!

    dokladnie tak jak mowisz, potwierdzam !!!
    tutaj od maja do wrzesnia jest zima, co prawda nie podobna do europejskiej bo
    sniegu niema i temperatura okolo 10 stopni ale wysoka wilgotnosc sprawia ze
    ludzie budza sie ze szronem na ustach !!!
    w sydney nie jest tak strasznie w zimie jak w Melbourne ale tam rzeczywiscie
    nie jest ciekawie...

    pozdr.
    DARIO
  • Gość: DARIO IP: 203.30.252.* 07.01.03, 00:43
    witam!

    bardzo pozytywnie zaskoczyla mnie twoja wypowiedz i ciesze sie ze znalazla sie
    na forum bo to oznacza ze sa jeszcze ludzie dla ktorych slowo "raj" kojarzy sie
    nie z zamorskim krajem i ze starym mitem, ale z kultura i poziomem zycia w
    europie, a nie w domku z dykty i gliny zbudowanym przez spoleczenstwo bez
    kultury...
  • Punk mysleni azalezy od punktu siedzenia. Jakbys zarabial 100K rocznie
    opisalbys Oz zupelnie inaczej.
    Jako mieszkanka Australii z wieloma Twoimi spostrzezeniami sie zgodze, ale, no
    wlasnie jest jedno ale, o ktorym Ty nie wspomniales a ktore przeslanie te
    wszystkie be - takiego luzu nigdzie indziej nie doswiadczysz i serdecznosc
    ludzka.
  • Gość: DARIO IP: 203.30.252.* 07.01.03, 06:23
    moze i prawda, ale samym luzem i nie wyzywisz rodziny, a mieszkanie w domu z
    dykty po 5 latach sie ci znudzi, a wtedy moze byc za pozno...
  • Typowy tekst kogos kto jest tutaj "przejazdem" i juz wie lepiej i wszystko.
    Takie ilosci bzdur i ogolnien dawno nie widzialem.
    Ale moze toche do rzeczy:
    - jestem 22 lata w tym kraju i od 21 lat pracuje nie fizycznie . Jestem w IT.
    - mam kolegow ktory sa tez tutaj ok 20 lat i tylko jednostki pracuja w fabryce
    ale takie mieli zawody z Polski
    - nikt nie mieszka w domach jak piszesz z tektury - fakt jest ze 75% domow
    jest brick-veener - cos co wlasnie wchodzi do Polski
    - Fakt tem jest ze Sydney jest moze nawieksza wioska bo 4 mln ludzi musi
    gdzies mieszkac i kazdy chce miec wlasny domek
    - faktem jest ze tylko 20% sydnejczykow mieszka w tzw blokach i to jest pelna
    cegla
    - faktem jest ze srednia cena domu to 300,000 AUD i chyba to nie jest
    przyczepa czy fibro
    Moglbym tak wyliczac bez konca - ale moze powim jedno- nic a to nic nie
    zrozumiales z sensy zycia australijskeigo i jesli pozyjesz dluzej to moze
    odkryjesz to ze pogon za kielbasa czy marchewka do niczego nie prowadzi.
    Oprocz tego - widac ze obracales sie glownie w gronie "studentow" i ludzi na
    nich zerujacych i wlasnie masz takie a nie inne spostrzezenia, ale nie
    rozciagaj tego na cale spoleczenstwo, bo ignorancja razi w oczy.
    Typowe twoje zdanie o posadach w instytucjach rzadowych - moze umsknelo twojej
    udaze ze najwyzszym urzednikiem w Public Serwis do niedawna byl prof.
    Zubrzycki Polak z krwi i kosci i jest dosyc liczne grono POlakow w Kanberze na
    dobrych posadach.
    A Olimpiadzie to nawaliles tyle bzdur ze az przykro bylo czytac. Olimpiada
    byla finansowana poprzez Rzad Stanowy i prywatny biznes. Staduin byl zbudowany
    przez Multiplexer - true blue oz comany - beda budowac nowe Wembley. itp itp

    --
    Ozpol
    Miedzy rajem a codziennoscia
  • Gość: Karol_K IP: *.ima.pl 07.01.03, 15:48
    Proponuję posłużyć się w miarę aktualnymi danymi statystycznymi, które
    publikuje CIA (Centralna Agencja Wywiadowcza USA) na stronach:

    www.cia.gov/cia/publications/factbook/geos/as.html(Australia)
    oraz
    www.cia.gov/cia/publications/factbook/geos/pl.html(Polska)

    Przeciętny Polak nie dożywa siedemdziesiątki, zaś wynędzniały ale za to
    wyluzowany australijski mężczyzna świetuje swoje 77-te urodziny.

    Nie wiem, jak wy, ale ja chciałbym sobie dodać extra siedem lat życia.
    Dzisiaj miałbym dwadzieścia trzy.

    Prawie jedna piąta Polaków żyje poniżej progu ubóstwa,
    co i nie powinno dziwić, bo dochód narodowy na głowę brutto
    jest prawie trzy razy mniejszy, niż w Australii
    (odpowiednio $8800 i $24000)

    Te "brudasy i niechluje" mają prawie dwa razy mniejszą śmiertelność noworodków,
    który to wskaźnik jest powszechnie używany do porównywania jakości opieki
    medycznej i sanitarnej.

    Analfabetyzmu w Australii nie stwierdzono, podczas gdy w Polsce co setny
    mężczyzna i co pięćdziesiąta kobieta podpisują się trzema krzyżykami.

    Na dane dotyczące bezrobocia lepiej w ogóle nie patrzeć. W Australii zasilek
    przysługuje dożywotnio i wystarcza na skromne życie, a mimo to jest tam trzy
    razy mniej bezrobotnych, niż w Polsce.

    Nieźle wysysają tych studentów, na których niby jedzie cała ekonomia -
    gospodarka zarabia prawie 466 miliardów dolarów rocznie.

    Dlatego ( dzięki tym naiwnym studenciakom z Polski ) zostaje im w kieszeni
    nadwyżka budżetowa - rzecz nieznana w Polsce - z którą nie wiedzą co zrobić,
    więc budują bez sensu wciąż nowe autostrady i wiercą tunele.

    Polacy mają za to deficyt budżetowy w tej samej wysokości
    = 2,7 miliarda dolarów.

    Ale jest coś, w czym Polacy biją na głowę te durne australijskie małpy:
    ilość telewizorów i stacji telewizyjnych !

    Pozdrawiam




  • Gość: Karol_K IP: *.gda.cdp.pl / 62.181.161.* 07.01.03, 15:58
  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 07.01.03, 17:15
    Z tego co pamietam jednym czy tez glownym inzynierem w firmie ktora budowala
    ten stadion tez byl Polak
  • Powiem tak: ja tez przyjechalam tu z dyplomem, mialam swietna prace w Polsce,
    wydawalo mi sie ze szyczyty tu osiagne, jest jednak inaczej, wykonuje prace na
    nizszym stanowisku niz w Polsce, za wieksza kase i co najwazniejsze mam swiety
    spokoj. Nie mam Szefa z zawysokim ego, nikt mnie nie szantazuje ze mnie zwolni,
    nie siedze po godzinach "bo musze" a jak siedze to mi placa.
    Powiedzmy szczerze, nie jest tak jak CI sie wydawalo ze bedzie i narzekasz.
    Tytual magistra polozyl Ci klapki na oczy.

    Zycze powodzenia
  • Gość: DARIO IP: 203.30.252.* 08.01.03, 02:54
    witam!

    w czesci masz racje, ale w drugiej niestety nie...
    wyksztalcenie zdobyte w Polsce absolutnie nie przyslonilo mi spojrzenia na
    wszystko co mnie tutaj otacza...
    studia procz wiedzy nauczyly mnie bardzo dobrze zycia i sposobu w jaki trzeba w
    nim postepowac oraz jak przez nie przejsc, natomiast najbardziej nie do
    zaakceptowania jest dla mnie to aby byc nikim tutaj, sama praca i pieniadze to
    nie wszystko, liczy sie takze to co robisz i w jakim srodowisku zyjesz...

    pozdr.
    Dario
  • Alez moj drogi, to co robisz i w jakim srodowisku zyjesz zalezy tylko i
    wylacznie od Ciebie. Mniej wiecej to wyglada tak, jak ide na prywatke i nie
    podoba mi sie muzyka i goscie to wychodze.

    Moje pierwsze wrazenie z pobytu w Oz byly podobne do Twoich pojakims czasie
    (pondad 2 lata) mam zupelnie inne spojrzenie - o wiele bardzie pozytywne.
  • Gość: DARIO IP: 203.30.252.* 08.01.03, 03:06
    KOMENTARZ WSTAWILEM DUZYMI LITERAMI...

    ozpol napisał:

    > Typowy tekst kogos kto jest tutaj "przejazdem" i juz wie lepiej i wszystko.
    > Takie ilosci bzdur i ogolnien dawno nie widzialem.
    ZAPEWNIMA CIE, ZE NIE SA TO BREDNIE I BZDURY TYLKO RZECZYWISTOSC WIDZIANA
    OCZAMI CZLOWIEKA, KTORY NIE WROSL W TO SPOLECZENSTWO, JA MAM POROWNANIE,
    TYNATOMIAST BEDAC TUTAJ 22 LATA JUZ JEGO NIEMASZ, CHYBA ZE POROWNUJESZ
    DZISIEJSZA AUSTRALIE Z POLSKA LAT 80-TYCH...
    > Ale moze toche do rzeczy:
    > - jestem 22 lata w tym kraju i od 21 lat pracuje nie fizycznie . Jestem w IT.
    GRATULUJE. ZLE BY SWIADCZYLO O TOBIE GDYBYS BYL TU TYLE I BYL DALEJ
    PRACOWNIKIEM FIZYCZNYM...
    > - mam kolegow ktory sa tez tutaj ok 20 lat i tylko jednostki pracuja w
    fabryce
    > ale takie mieli zawody z Polski
    > - nikt nie mieszka w domach jak piszesz z tektury - fakt jest ze 75% domow
    > jest brick-veener - cos co wlasnie wchodzi do Polski
    OJ MIESZKA, MIESZKA, WYSTRACZY POJECHAC POCIAGIEM 50 KM OD SYDNEY...
    A RESZTA JEST REMONTOWANA, JAK NAJTANIEJ, JAK NAJSZYBCIEJ...
    > - Fakt tem jest ze Sydney jest moze nawieksza wioska bo 4 mln ludzi musi
    > gdzies mieszkac i kazdy chce miec wlasny domek
    > - faktem jest ze tylko 20% sydnejczykow mieszka w tzw blokach i to jest pelna
    > cegla
    > - faktem jest ze srednia cena domu to 300,000 AUD i chyba to nie jest
    > przyczepa czy fibro
    OCZYWISCIE, ALE NIE CHODZI MI O TO GDZIE KTO MIESZKA, ALE JAK MIESZKA, BO NIE
    POWIESZ MI ZE CI WSZYSCY LUDZIE NIE MAJA PIENIEDZY ABY TE DOMY ODREMONTOWAC!
    IM TO PO PROSTU NIE PRZESZKADZA I TAK ZYJA....
    > Moglbym tak wyliczac bez konca - ale moze powim jedno- nic a to nic nie
    > zrozumiales z sensy zycia australijskeigo i jesli pozyjesz dluzej to moze
    > odkryjesz to ze pogon za kielbasa czy marchewka do niczego nie prowadzi.
    TYLKO USMIECH NA TWARZY I "NO WORRY MATE..." - TO JEST KULTURA...
    > Oprocz tego - widac ze obracales sie glownie w gronie "studentow" i ludzi na
    > nich zerujacych i wlasnie masz takie a nie inne spostrzezenia, ale nie
    > rozciagaj tego na cale spoleczenstwo, bo ignorancja razi w oczy.
    NIESTETY NIE OBRACALEM SIE W SRODOWISKU STUDENTOW I LIDZI NA NICH ZERUJACYCH,
    TYLKO W AUSTRALIJSKIEJ RZECZYWISTOSCI ...
    > Typowe twoje zdanie o posadach w instytucjach rzadowych - moze umsknelo
    twojej
    > udaze ze najwyzszym urzednikiem w Public Serwis do niedawna byl prof.
    > Zubrzycki Polak z krwi i kosci i jest dosyc liczne grono POlakow w Kanberze
    na
    > dobrych posadach.
    CALKOWICIE SIE ZGADZAM... BO SA TO LUDZIE WYKSZTALCENI I WLASNIE TACY JAK ONI
    POSTAWILI TEN KRAJ NA NOGI, INACZEJ BYLBY TUTAJ 3 SWIAT...
    > A Olimpiadzie to nawaliles tyle bzdur ze az przykro bylo czytac. Olimpiada
    > byla finansowana poprzez Rzad Stanowy i prywatny biznes. Staduin byl
    zbudowany
    > przez Multiplexer - true blue oz comany - beda budowac nowe Wembley. itp itp
    PIENIADZE DOSTALI OD KOMITETU OLIMPIJSKIEGO I OD PRYWATNYCH FIRM, ALE PIERWSZE
    PIENIADZE NA ROZBUDOWE AUSTRALII NIE ZOSTALY TUTAJ WYPRACOWANE TYLKO
    POZYCZONE... LUB NAWET DANE...

    pozdr.
    dario
  • Dario, powiedz czego Ty sie spodziewales jadac do au? szczerze.. wydaje mi sie
    ze reprezentujesz przyklad typu Polaka, ktory uwaza ze w innych krajach jest
    raj...jedz gdziekolwiek indziej i dowiesz sie, ze wszedzie cos jest
    beznadziejne.
    Z praca: jaka moze dostac dobra prace ktos, kto sie dopiero uczy jezyka z
    wyksztalceniem w dziedzinie, ktora przezywa gleboki kryzys... do tego bez
    pozwolenia na prace? w Europie masz rownie nikle szanse (w niektorych krajach
    zerowe) na prace za biurkiem. 3 lata temu bylaby to inna rozmowa, ale teraz sa
    takie realnia. Tu Twoje zale wygladaja zalosnie....Przepraszam jezeli jestes
    wysokiej klasy specjalista, bo tacy ciagle nie maja problemow z praca (masz je
    wiec nim nie jestes).


    Wyluzowanie ludzi bywa bardzo meczace dla kogos lubiacego porzadek, ale
    wyspiarze tacy sa i jadac tam powinienes juz to wiedziec (generalizujac w
    Europie jest wiele krajow rownie 'leniwych' i 'balaganiarskich', moze wyjedz do
    Ameryki Poludniowej....).

    To prawda, ze budownictwo jest kiepskie, nie jest to wyjatek w krajach o
    umiarkowanym klimacie (nic nie zamarza, sciany nie pekaja, po co instalacja
    grzewcza? - a ze sciany gnija po paru latach... )

    To prawda ze na tle Europy au turystycznie ma niewiele do zaoferowania, zero
    klimatu 'historii' itp (wg mnie) - magia marketingu i tyle. Ale chyba niektorym
    sie podoba. Jak to jest dla Ciebie bardzo wazne jedz co sasiadujacej NZ
    (pieknie....).

    Czekam na odpowiedz czego oczekiwales... i skad Ci to przyszlo do glowy, ile
    ksiazek/publikacji na ten temat czytales, z iloma ludzmi mieszkajacymi w .au
    rozmawiales przez wyjazdem?




  • Gość portalu: DARIO napisał(a):

    > KOMENTARZ WSTAWILEM DUZYMI LITERAMI...
    >
    > ozpol napisał:
    >
    > > Typowy tekst kogos kto jest tutaj "przejazdem" i juz wie lepiej i wszystko
    > .
    > > Takie ilosci bzdur i ogolnien dawno nie widzialem.
    > ZAPEWNIMA CIE, ZE NIE SA TO BREDNIE I BZDURY TYLKO RZECZYWISTOSC WIDZIANA
    > OCZAMI CZLOWIEKA, KTORY NIE WROSL W TO SPOLECZENSTWO, JA MAM POROWNANIE,
    > TYNATOMIAST BEDAC TUTAJ 22 LATA JUZ JEGO NIEMASZ, CHYBA ZE POROWNUJESZ
    > DZISIEJSZA AUSTRALIE Z POLSKA LAT 80-TYCH...

    === anie slowe nie pisalem o porownaniu do Polski - Australia jest taka jaka
    jest i z Twoich wpisow mam wrazenie ze moze pomyliles Australie z Austria albo
    byles caly czas nawalony ze takie teksty piszesz

    > > Ale moze toche do rzeczy:
    > > - jestem 22 lata w tym kraju i od 21 lat pracuje nie fizycznie . Jestem w
    > IT.
    > GRATULUJE. ZLE BY SWIADCZYLO O TOBIE GDYBYS BYL TU TYLE I BYL DALEJ
    > PRACOWNIKIEM FIZYCZNYM...
    ==== nie ma czego gratulowac, bo kazdy robi to co moze i co potrafi
    i nie musi sie ani wstydzic.

    > > - mam kolegow ktory sa tez tutaj ok 20 lat i tylko jednostki pracuja w
    > fabryce
    > > ale takie mieli zawody z Polski
    > > - nikt nie mieszka w domach jak piszesz z tektury - fakt jest ze 75% domow
    >
    > > jest brick-veener - cos co wlasnie wchodzi do Polski
    > OJ MIESZKA, MIESZKA, WYSTRACZY POJECHAC POCIAGIEM 50 KM OD SYDNEY...
    > A RESZTA JEST REMONTOWANA, JAK NAJTANIEJ, JAK NAJSZYBCIEJ...
    ==== tutaj sypnales sie ladnie - pociagiem po Sydney - 50 km czyli gdzie do
    Woop Woop. Moze jakbys wzial samochod to moze i bys wiecej zobaczyl. Jakie
    dzielnice widziales.
    Czy wiesz gdzie jest North Sydney, Chatswood czy Parramatta - i co slumsy sa???
    O jaki remontach piszez - czyzbys nie widzial zadnych nowych dzielnic. Moze
    powiesz gdzie 50,000 ludzi zamieszkuje ktore przyjezdza do Sydney co roku w
    ramach emigracji? W przyczepach kampingowych????

    > > - Fakt tem jest ze Sydney jest moze nawieksza wioska bo 4 mln ludzi musi
    > > gdzies mieszkac i kazdy chce miec wlasny domek
    > > - faktem jest ze tylko 20% sydnejczykow mieszka w tzw blokach i to jest pe
    > lna
    > > cegla
    > > - faktem jest ze srednia cena domu to 300,000 AUD i chyba to nie jest
    > > przyczepa czy fibro
    > OCZYWISCIE, ALE NIE CHODZI MI O TO GDZIE KTO MIESZKA, ALE JAK MIESZKA, BO NIE
    > POWIESZ MI ZE CI WSZYSCY LUDZIE NIE MAJA PIENIEDZY ABY TE DOMY ODREMONTOWAC!
    > IM TO PO PROSTU NIE PRZESZKADZA I TAK ZYJA....
    ====== i dalej te same bzdury .. czy ty tylko byles w domach remontowach??
    Moze podasz dokladnie w jakiej dzielnicy mieszkales, bo wyglada ze gdzies w
    Redfern czy nedznej czesci Coogee?
    Czy sadzisz ze wszytkie domy za powyzej 500,000 AUD nadaja sie do remontu albo
    to ruiny??? Sprawdz jeszcze raz www.realestate.com.au i moze cos innego
    zobaczes jesli nie miales szczescia zobaczyc albo nie chciales


    > > Moglbym tak wyliczac bez konca - ale moze powim jedno- nic a to nic nie
    > > zrozumiales z sensy zycia australijskeigo i jesli pozyjesz dluzej to moze
    > > odkryjesz to ze pogon za kielbasa czy marchewka do niczego nie prowadzi.
    > TYLKO USMIECH NA TWARZY I "NO WORRY MATE..." - TO JEST KULTURA...
    ======= a co widziales w kulturze australijskiej jak byles tutaj. Bo za 1000
    dollarow na miesiac czyba tylko big mac i pudelko piwa i takie masz wyobrazenie.
    Byles chociaz pod Opera bo nie sadze ze w srodku czy wiesz jakie sa teatry.
    I co zlego "No worries mate!!" - wyluzuj sie i zycie jest prostrze.


    > > Oprocz tego - widac ze obracales sie glownie w gronie "studentow" i ludzi
    > na
    > > nich zerujacych i wlasnie masz takie a nie inne spostrzezenia, ale nie
    > > rozciagaj tego na cale spoleczenstwo, bo ignorancja razi w oczy.
    > NIESTETY NIE OBRACALEM SIE W SRODOWISKU STUDENTOW I LIDZI NA NICH ZERUJACYCH,
    > TYLKO W AUSTRALIJSKIEJ RZECZYWISTOSCI ...
    ============ jakiej australijskiej rzeczywistosci - za 1000 dolow na miesiac -
    to margines a nie zeczywistosc - zasilek jest 180 na tydzien.
    Co takiego robiles (oprocz nauki) zeby wiedziec jaka jest ta "rzeczywistosc"?


    > > Typowe twoje zdanie o posadach w instytucjach rzadowych - moze umsknelo
    > twojej
    > > udaze ze najwyzszym urzednikiem w Public Serwis do niedawna byl prof.
    > > Zubrzycki Polak z krwi i kosci i jest dosyc liczne grono POlakow w Kanberz
    > e
    > na
    > > dobrych posadach.
    > CALKOWICIE SIE ZGADZAM... BO SA TO LUDZIE WYKSZTALCENI I WLASNIE TACY JAK ONI
    > POSTAWILI TEN KRAJ NA NOGI, INACZEJ BYLBY TUTAJ 3 SWIAT...
    ===============
    Kazdy kraj jest stawiany na nogi przez ludzi. Cos cienko zapiales !!!

    > > A Olimpiadzie to nawaliles tyle bzdur ze az przykro bylo czytac. Olimpiada
    >
    > > byla finansowana poprzez Rzad Stanowy i prywatny biznes. Staduin byl
    > zbudowany
    > > przez Multiplexer - true blue oz comany - beda budowac nowe Wembley. itp i
    > tp
    > PIENIADZE DOSTALI OD KOMITETU OLIMPIJSKIEGO I OD PRYWATNYCH FIRM, ALE
    PIERWSZE
    > PIENIADZE NA ROZBUDOWE AUSTRALII NIE ZOSTALY TUTAJ WYPRACOWANE TYLKO
    > POZYCZONE... LUB NAWET DANE...

    === No to rewelacka - wiesz lepiej niz wszyscy wokolo. Od kiedy Komitet
    Olimpijski daje pieniadze i kiedy dawal?
    Totalna bzdura i bez sensu.


    >
    > pozdr.
    > dario

    ========== Nie wiem dlaczego tak sie upierasz przy takim obrazie Australii i
    tego co tutaj widziales. Moze dostales po dupie i tego sie nie spodziewales.
    Ale rozumny czlowiek - a za takiego sie podajesz - powinien przyjac argumenty i
    fakty od ludzi co wiedza i widza lepiej. A ja uwazam ze Ty nie masz racji i
    typowo po Polsku postanowiles przywalic Australii i Australijczyka - ale po nas
    i tak to splywa. A ja pisze dla innych, zeby wiedzieli ze jest to kraj ladny i
    przyjemny i inny (dzieki Bogu) od reszty swiata.

    --
    Ozpol
    Miedzy rajem a codziennoscia
  • Gość: DARIO IP: 203.30.252.* 10.01.03, 05:56
    szkoda mi czasu na negowanie tego co napisales...

    ps. TAK komitet olimpijski daje pieniadze na organizacje olimpiady
  • Gość: DARIO IP: 203.30.252.* 10.01.03, 06:14
    usenetgazeta napisała:

    > Dario, powiedz czego Ty sie spodziewales jadac do au? szczerze.. wydaje mi
    sie
    > ze reprezentujesz przyklad typu Polaka, ktory uwaza ze w innych krajach jest
    > raj...jedz gdziekolwiek indziej i dowiesz sie, ze wszedzie cos jest
    > beznadziejne.
    ABSOLUTNIE NIE SPODZIEWALEM SIE RAJU, ALE CZEGOS LEPSZEGO NIZ W POLSCE...
    POLSKE DALEJ UWAZAM ZA NAJLEPSZE MIEJSCE DO ZYCIA DLA POLAKA, BO WBREW POZOROM
    JEST TO KRAJ DUZYCH MOZLIWOSCI...
    AUSTRALIA JEST KRAJEM DUZYCH MOZLIWOSCI I JEST TO PRAWDA, ALE NAJBARDZEJ
    ZALOSNY TUTAJ JEST MINIMALIZM, KTORY CECHUJE TYCH LUDZI.. NIE JEST ON
    PODYKTOWANY BRAKIEM PIENIEDZY TYLKO TAKIM A NIE INNY PODEJSCIEM DO ZYCIA...
    > Z praca: jaka moze dostac dobra prace ktos, kto sie dopiero uczy jezyka z
    > wyksztalceniem w dziedzinie, ktora przezywa gleboki kryzys... do tego bez
    > pozwolenia na prace?
    JEZYK ZNAM DOSC DOBRZE, A POZWOLENIE NA PRACE MAM, W KRAJACH EUROPY ZACHODNIEJ
    ORAZ W IRLANDII I UK, KIERUNEK KTORY SKONCZYLEM WCALE NIE PRZEZYWA KRYZYSU
    (dodam ze nie jest to informatyka, ani telekomunikacja)
    w Europie masz rownie nikle szanse (w niektorych krajach
    > zerowe) na prace za biurkiem. 3 lata temu bylaby to inna rozmowa, ale teraz
    sa
    > takie realnia. Tu Twoje zale wygladaja zalosnie....Przepraszam jezeli jestes
    > wysokiej klasy specjalista, bo tacy ciagle nie maja problemow z praca (masz
    je
    > wiec nim nie jestes).
    JA PISZE TUTAJ O PROBLEMACH Z PRACA DLA STUDENTOW, KTORZY POSIADAJA POZWOLENIE
    NA PRACE W WYMIARZE 20 GODZ/TYDZ, NIE SZUKALEM PRACY W PELNYM WYMIARZE GODZIN I
    NA DOBRYM STANOWISKU, WIEM ZE PRZY DOBREJ ZNAJOMOSCI JEZYKA NIE JEST TRUDNOSCIA
    ZNALEZIENIE TAKIEJ PRACY CHOCBY W KIERUNKU MOJEGO WYKSZTALCENIA...
    AUSTRALIA TO OGROMNY RYNEK ZBYTU ORAZ MOZLIWOSCI, WYSTARCZY PRZEJZEC GAZETE I
    SA PELNE STRONY OGLOSZEN NA TEMAT PRACY, NIE TYLKO FIZYCZNEJ ALE TAKZE W SFERZE
    BUDZETOWEJ LUB DUZYCH KORPORACJI... - TO JEST BARDZO DOBRE
    MOJ TEKST MIAL NA CELU UZMYSLOWIENIE MLODYM LUDZIOM ZDECYDOWANYM NA PRZYJAZD
    TUTAJ, ABY ZABRALI ZE SOBA PIENIADZE NA CZAS POBYTU, BO INACZEJ ICH NIE ZAROBIA
    CHARUJAC FIZYCZNIE ITP.
    >
    >
    > Wyluzowanie ludzi bywa bardzo meczace dla kogos lubiacego porzadek, ale
    > wyspiarze tacy sa i jadac tam powinienes juz to wiedziec (generalizujac w
    > Europie jest wiele krajow rownie 'leniwych' i 'balaganiarskich', moze wyjedz
    do
    >
    > Ameryki Poludniowej....).
    JA WLASNIE LUBIE PORZADEK...
    >
    > To prawda, ze budownictwo jest kiepskie, nie jest to wyjatek w krajach o
    > umiarkowanym klimacie (nic nie zamarza, sciany nie pekaja, po co instalacja
    > grzewcza? - a ze sciany gnija po paru latach... )
    I TO JEST DNO !!! BUDOWNICTWO TUTAJ JEST W OPLAKANYM STANIE, TO JAK BUDUJA WOLA
    O POMSTE DO NIEBA, ZADNEJ WENTYLACJI W KAZDYM DOMU KARALUCHY I GRZYB NA
    SCIANIE, TAK ROZWINIETY GOSPODARCZO KRAJ POWINIEN BUDOWAC SOLIDNIE I DOBRZE,
    ALE JEST INACZEJ...
    WG MNIE WYNIKA TO Z WLASNIE Z TAKIEGO A NIE INNEGO PODEJSCIA DO ZYCIA, NO WORRY
    I MIEC WSZYSTKO GLEBOKO GDZIES - JEST TO DOBRE ALE NA KROTKA METE...
    >
    > To prawda ze na tle Europy au turystycznie ma niewiele do zaoferowania, zero
    > klimatu 'historii' itp (wg mnie) - magia marketingu i tyle. Ale chyba
    niektorym
    > sie podoba. Jak to jest dla Ciebie bardzo wazne jedz co sasiadujacej NZ
    > (pieknie....).
    PIEKNIE TO UJALES I O TO MI CHODZILO, ZE JEST TO TYLKO MAGIA MARKETINGU...
    BRAK JAKIEGOKOLWIEK POPARCIA W RZECZYWISTOSCI...

    > Czekam na odpowiedz czego oczekiwales... i skad Ci to przyszlo do glowy, ile
    > ksiazek/publikacji na ten temat czytales, z iloma ludzmi mieszkajacymi w .au
    > rozmawiales przez wyjazdem?
    >
    NIE WIEM CZY DOKLADNIE CZYTALES MOJ TESKT, ALE JA W ZADNYM MIEJSCU NIE
    NAPISALEM ZE AUSTRALIA NIE JEST WARTA ZWIEDZENIA I PRZYJECHANIA TUTAJ, JA TYLKO
    OPISALEM TO CO MNA NAJBARDZEJ WSTRZASNELO I NIE ZNALAZLEM NA PYTANIE: DLACZEGO
    TAK JEST? ZADNEJ ODPOWIEDZI, PROCZ NIECHLUJSTWA, MINIMALIZMU I BRAKU ODBROBINY
    DOBREJ WOLI ABY TO ZMIENIC...
    AUSTRALIJCZYCY TO LUDZIE, KTORZY AKCJEPTUJA SWOJ STYL ZYCIA TAKIM JAKIM JEST I
    NAWET NIE ZALEZY IM ABY COS W NIM ZMIENIC NA LEPSZE... - I TO NAJBARDZEJ MNIE
    TUTAJ UDERZYLO, WRECZ ZMIAZDZYLO...

    WSZYSTKIE PUBLIKACJE BARDZO OGOLNIKOWO I NIE EMOCJONALNIE PODCHODZA DO TEMATU
    AUSTRALII, CO PRAWDA NIE MOZNA IM ZARZUCIC KLAMSTWA, ALE BRAK MOWIENIA
    OBIEKTYWNEJ PRAWDY CZYNI WIELE ZLEGO DLA WSZYSTKICH TYCH KTORZY SIE TU
    WYBIERAJA...

    pozdr.
    dario
  • Ozpol,
    Napisz na prywa kto ci placi za pisanie tylko ladnie o Australii... Czy to moze
    wydawnictwo 'Lonely Planet'?
  • > ABSOLUTNIE NIE SPODZIEWALEM SIE RAJU, ALE CZEGOS LEPSZEGO NIZ W POLSCE...

    hmm, jezeli chodzi o drogi to Polska jest wiele lat swietlnych za krajem w
    obszarze wiekszym od Europy z ludnoscia w ilosci polowa polskiej.
    W Au jest czysto w zdecydowanej wiekszosci miejsc ... u nas jest brudno w
    zdecydowanej wiekszosci miejsc.
    W Sydney bylam kilka dni wiec nie przecze ze moga tam byc brudne miejsca.
    W Polsce idziesz do sklepu to ciagle w wiekszosci miejsc pani patrzy wilkiem i
    odzywa sie w sposob opryskliwy (do mnie akurat uderzylo w czasie swiatecznego
    pobytu w kraju, i co smieszne byly to firmowe sklepy w duzych miastach) - nie
    zauwazylam tego w au.
    i takich roznic (waznych- niewaznych) jest mnostwo.

    A w Polsce zawsze jest najlepiej bo ta mentalnosc/zwyczaje uwazasz za normalne,
    tu sie ma starych przyjaciol itd.


    > POLSKE DALEJ UWAZAM ZA NAJLEPSZE MIEJSCE DO ZYCIA DLA POLAKA, BO WBREW
    POZOROM
    >
    > JEST TO KRAJ DUZYCH MOZLIWOSCI...

    nie zaprzeczam, choc jest wiele rzeczy ktore po dluzszym pobycie za granica
    staja sie niesamowicie drazniace (np ciagle marudzenie i narzekanie bez powodu,
    kombinatorstwo/lapowkartwo podniesione do zalety/normalki ktorym wypada sie
    chwalic w kazdym momencie - zaczynajac od placenia za bilet w pociagu
    kontrolerowi polowy kwoty w lape, brania przedmiotow z pracy dla siebie,
    dzwonienia na maxa z telefonow firmowych - bo nikt nie powiedzial ze telefon
    sluzbowy sluzy do spraw sluzbowych a wszystko poza powinno miec umiar itd itd w
    kazdym drobnym detalu zycia. O duzych sprawach juz nie wspomne - co dziwne
    dotyczy prawie wszystkich, mlodych ludzi rowniez! W ten sposob nie wyrobimy
    sobie zaufania i beda traktowali nas jak potencjalnych zlodziei, ktorych trzeba
    kontrolowac na kazdym kroku....)

    > AUSTRALIA JEST KRAJEM DUZYCH MOZLIWOSCI I JEST TO PRAWDA, ALE NAJBARDZEJ
    > ZALOSNY TUTAJ JEST MINIMALIZM, KTORY CECHUJE TYCH LUDZI.. NIE JEST ON
    > PODYKTOWANY BRAKIEM PIENIEDZY TYLKO TAKIM A NIE INNY PODEJSCIEM DO ZYCIA...

    i maja do tego prawo, sa niby minimalistyczni a zobacz do czego doszli przez
    niewiele lat bedac usytuowanym w bardzo niekorzystym gospodarczo miejscu na
    ziemi.
    Aha, nie wiem czy wiesz pracuja 45 godzin tygodniowo (etat).


    > JEZYK ZNAM DOSC DOBRZE, A POZWOLENIE NA PRACE MAM, W KRAJACH EUROPY
    ZACHODNIEJ
    > ORAZ W IRLANDII I UK, KIERUNEK KTORY SKONCZYLEM WCALE NIE PRZEZYWA KRYZYSU
    > (dodam ze nie jest to informatyka, ani telekomunikacja)
    hmm, strzelasz
    1) UK i Ire to rowniez Europa Zachodnia(fizycznie, bo np wg Anglikow Irladnia
    to nie Europa :))))
    2)wiekszosci krajow Europy Zach. pozwolenie na prace zwiazane jest z jedna firma
    3) nie mow ze masz otworta dzialalnosc w kazdym kraju Europy Zachodniej

    no ale to detale... ciagle dziwie sie czemu nie pojechales do Europy Zachodniej
    uczyc sie jezyka, a do .au tylko na wakacje...

    > JA PISZE TUTAJ O PROBLEMACH Z PRACA DLA STUDENTOW, KTORZY POSIADAJA
    POZWOLENIE
    > NA PRACE W WYMIARZE 20 GODZ/TYDZ, NIE SZUKALEM PRACY W PELNYM WYMIARZE GODZIN

    to napisz co taki student moglby robic i za jakie pieniadze... i co z tego by
    miala firma zatrudniajaca.
    Wszedzie studenci wykonuja podobne prace (chyba ze sa na praktykach, ale to juz
    trzeba umiec sobie wczesniej zalatwic).


    > TUTAJ, ABY ZABRALI ZE SOBA PIENIADZE NA CZAS POBYTU, BO INACZEJ ICH NIE
    ZAROBIA
    >
    > CHARUJAC FIZYCZNIE ITP.
    hmm, uwazasz ze w E Zach utrzymasz sie za 20 godzin/tydz pracy?
    maly przyklad: Irlandia (mowia bogaty kraj sukcesu) min na godzine 6.25 (cos
    takiego) euro. x20 = 125 euro/tydzien (mowia ze niektorzy pracodawcy nawet tego
    nie placa). To akurat/z reguly jednak za malo na codzienna szkole jezykowa. Za
    wlasny pokoj musisz zaplacic jakies 500euro/miesiac (to tyle co
    zarabiasz). 'Studenci' zyja a nawet oszczedzaja bo pracuja ponad 40 godzin,
    mieszkaja po kilku w jednym pokoju, jedza w miejscach, w ktorych pracuja,
    szukaja zajecia, gdzie daja napiwki lub praca jest bardzo ciezka i za to wiecej
    platna (np budowy). I tak zawoza troche pieniedzy do domu. Nie wierz ze
    gdziekolwiek ktokolwiek placi wiecej, niz musi.

    > JA WLASNIE LUBIE PORZADEK...
    generalnie to Europa Polnocna (srodkowa).

    > I TO JEST DNO !!! BUDOWNICTWO TUTAJ JEST W OPLAKANYM STANIE, TO JAK BUDUJA
    WOLA
    >
    > O POMSTE DO NIEBA, ZADNEJ WENTYLACJI W KAZDYM DOMU KARALUCHY I GRZYB NA
    > SCIANIE, TAK ROZWINIETY GOSPODARCZO KRAJ POWINIEN BUDOWAC SOLIDNIE I DOBRZE,
    > ALE JEST INACZEJ...
    > WG MNIE WYNIKA TO Z WLASNIE Z TAKIEGO A NIE INNEGO PODEJSCIA DO ZYCIA, NO
    WORRY
    >
    > I MIEC WSZYSTKO GLEBOKO GDZIES - JEST TO DOBRE ALE NA KROTKA METE...

    zapraszam do Irlandii, 5 lenie domy maja zagrzybione cale sciany. Karaluchom
    chyba za zimno :))))
    No i zaden kraj nie 'dostal/wzial' tylu pieniedzy od innych nacji (bezposredno
    jak i posrednio bedac rajem podatkowym na terenie Unii i sciagajac
    inwestycje/'inwestycje' - jakby ich nie bylo Unia dostalaby srednio dwa razy
    tyle od krajow chcacych tu dzialac)

    > PIEKNIE TO UJALES I O TO MI CHODZILO, ZE JEST TO TYLKO MAGIA MARKETINGU...
    > BRAK JAKIEGOKOLWIEK POPARCIA W RZECZYWISTOSCI...

    ale ja nie napisalam ze australia jest brzydka - jest piekna ale wg mnie chowa
    sie przy krajach srodziemnomorskich/europejskich (o innych miejscach na ziemi
    nie wspomne), duza przestrzen, doslownie pare wyjatkowych rzeczy.

    > OPISALEM TO CO MNA NAJBARDZEJ WSTRZASNELO I NIE ZNALAZLEM NA PYTANIE:
    DLACZEGO
    > TAK JEST? ZADNEJ ODPOWIEDZI, PROCZ NIECHLUJSTWA, MINIMALIZMU I BRAKU
    ODBROBINY
    > DOBREJ WOLI ABY TO ZMIENIC...
    > AUSTRALIJCZYCY TO LUDZIE, KTORZY AKCJEPTUJA SWOJ STYL ZYCIA TAKIM JAKIM JEST
    I
    > NAWET NIE ZALEZY IM ABY COS W NIM ZMIENIC NA LEPSZE... - I TO NAJBARDZEJ MNIE
    > TUTAJ UDERZYLO, WRECZ ZMIAZDZYLO...

    a ja powtarzam, ten kraj i tak bardzo duzo osiagnal (czemu pracowici, sumienni
    Polacy ciagle maja im wiele rzeczy do pozazdroszczenia?, naprawde biednych
    ludzi w .au jest niewspolmniernie mniej niz w Polsce).

    czy nie wydaje Ci sie ze szesliwego czlowieka nie ma sensu uszczesliwiac?
    Wychowali sie w takim srodowisku i tak im dobrze.

    > WSZYSTKIE PUBLIKACJE BARDZO OGOLNIKOWO I NIE EMOCJONALNIE PODCHODZA DO TEMATU
    > AUSTRALII, CO PRAWDA NIE MOZNA IM ZARZUCIC KLAMSTWA, ALE BRAK MOWIENIA
    > OBIEKTYWNEJ PRAWDY CZYNI WIELE ZLEGO DLA WSZYSTKICH TYCH KTORZY SIE TU
    > WYBIERAJA...

    proza, zwykle przezycia ludzi - nie broszury reklamowe.
    Kazdy widzi swiat inaczej wiec nie wiem co masz na myslisz piszac 'obiektywna
    prawda'. Mozna mowic o faktach, ale wtedy nie broszury a roczniki statystyczne
    do reki.
    ale sie rozpisalam...
  • Gość: z kraju anglo IP: *.transcanada.com 10.01.03, 18:21
    Czytam wasze wypowiedzi, jednych zadowolonych z wyboru, drugich rozgoryczonych z pobytu
    w obcym sobie duchowo srodowisku...i dochodze do wniosku, kazdy powinien zyc tam, gdzie czuje sie
    najlepiej.
    Jak wspomnialem w jednym z moich powyzej wypowiedzi...kazdy kraj ma swoja specyfike, charakterystyke
    i jesli ktos z wyboru podjal decyzje mieszkania w takim czy innym kraju powinien ulozyc
    sobie zycie tak jak jest jemu najlepiej. (do posiadanej osobistej inteligencji i kultury!!!)

    Natomiast gadanie...tu jest zle...a tam jest dobrze.....niczego nie udawadnia ani do niczego nie prowadzi.....

    Jedno jest pewne i to bede powtarzal...kazdy kraj zyje z wypracowanego bogactwa przez swoich obywateli.
    Dlatego sie nie dziw jeden z drugim, ze swoi, wlasni obywatele sa brani na pierwszy plan - bo to jest ich kraj !!!!

    A z ta kultura starej Europy na codzien? to moze pogadamy sobie innym razem:)))))))

    PODROZE KSZTALCA!!!...i otwieraja glowy, przyswiadczaja nowych doswiadczen zyciowych,
    daja wspaniale perspektywe spojrzenia na zycie...
    .i na to juz nie trzeba uniwersyteckich dyplomow...tylko posiadac troche wlasnego mozgu!!!!!!

    Czy sie myle? poczytajmy dalsze wypowiedzi..... :))))))))

  • Gość: aga IP: *.tychy-sikorskiego.sdi.tpnet.pl 11.01.03, 10:57
    Jak udalo ci sie wyjechac i znalez dobra praca? Najpierw byl to tylo kurs
    jezykowy a potem mialas po prostu sczescie?
  • Moj maz jest australijczykiem i chyba mialam duzo szczescia.

    Pozdrawiam
  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 11.01.03, 17:17
    Kobiety to maja latwo.
    Wystarczy tylko troche urody i wszystko moga zalatwic
  • W dzisejszycg czasach i "troche" nie wystarczy.:-))))
  • Gość: kasia_ania IP: 144.132.98.* 16.01.03, 06:49
    Chcialabym tylko dodac kilka luznych uwag na dwa tematy tutaj poruszane:
    budownictwo i turystyka (jej uroki a raczej "magia marketingu")

    1. Budownictwo - faktem jest ze standard odbiega od norm do ktorych sa
    przyzwyczajeni Polacy, Niemcy, Francuzi czy inni Europejczycy i moze mocno
    razic:

    - Wiekszosc nowych domow od dobrych 30 lat stawia sie na drewnianym "stelazu" -
    wyglada to jak domki z zapalek, sciany sa z plyt pilsniowych (czy plasterboard -
    nie wiem jak to przetlumaczyc na polski). Cegly, betonu czy kamienia daja
    tylko (jezeli wogole) na wierzch, cos takiego zamiast otynkowania budynku :))
    No i hop, masz dom gotowy.

    - Powody sa rozne: szybkosc budowania domu (masz gotowy wlasny dom w 3-4
    miesiace, calkowicie wyposazony), male wydatki (taki dom moze posiadac kazdy
    pracujacy Australijczyk nawet ze srednia pensja), cieplejszy klimat ktory
    pozwala na pozostawienie rur na wierzchu czy pominiecie insulacji (ale uwaga:
    czasem tylko w teorii!).

    - Nie jest to ideal domu dla kazdego tylko raczej najlatwiejsza z mozliwosci.
    Fakt, Australijczycy (przewaznie anglo-saskiego pochodzenia) uwazaja ze taki
    dom im zupelnie wystarczy i sa z nich dumni (z tych nowych, nowoczesnych,
    ladnie wyposazonych). Tak samo emigranci z krajow mniej rozwinietych gdzie nie
    mieli zapewnionego takie standardu ciesza sie ze moga posiadac dom a nie
    chatke. Natomiast wiekszosc emigrantow z Europy buduje sobie wlasne domy wedlug
    norm przywiezinych z ojczystego kraju. Preferuja oni domy solidne, z cegly, z
    ogrzewaniem i klimatyzacja. I tak na przyklad na naszej ulicy wlasnie staje
    piekny nowoczesny dom, na dwie cegly i ze szpara dylacyjna w srodku. I juz wiem
    ze to Grecy go buduja - juz od roku, ale przynajmniej bedzie solidny. Domy
    ceglane spotyka sie wiec en masse :) w dzielnicach zamieszkanych przez Grekow,
    Hiszpanow, Wlochow. Takze Polacy i Niemcy wola sami postawic sobie dom czy
    udoskonalic podstawowy projekt poprzez wlaczenie do niego np. centralnego
    ogrzewania.

    - Trzeba pamietac ze w Australii nie ma tradycji posiadania jednego domu do
    konca zycia i jeszcze przekazania go potomkom - raczej odwrotnie, jeden czlowek
    czy rodzina przez 30 lat bedzie wlascicielem co najmniej 2 lub 3 roznych domow.
    Tutaj kazdy pracuje na swoj wlasny dom wiec rodzinne gniazdo po odejsciu dzieci
    zostaje sprzedane a pieniadze wydane na zakup innego. Typowo, mlode rodziny
    posiadaja dom przez 15-20 lat a potem sprzedaja. Mlodzi ludzie bez dzieci
    czesto kupuja dom na 3-4 lata, sprzedaja korzystniej, nastepnie kupuja drozszy,
    po 5 latach i remoncie sprzedaja jeszcze drozej ipt itd. Australijczycy nie
    widza wiec sensu ani potrzeby budowania solidnego domu, takiego co bedzie stal
    200 lat i wiecej, poniewaz obrot domow na rynku nieruchomosci jest fenomenalny
    a nowi wlasciciele czesto po prostu burza "stary" (taki co ma, ho, ho, 20
    lat... :)) dom i buduja swoj wlasny od podstaw. To jest inwestycja nie na cale
    zycie a raczej tymczasowa, pozwalajaca na szybkie zarobienie kilkunastu czy
    kilkuset tysiecy dolarow poprzez tani zakup a droga sprzedaz wyremontowanego
    np. domu.

    - wydaje mnie sie ze domy ktore ogladales byly budowane wiecej niz 50 lat temu,
    a wtedy krolowala mentalnosc jak najbardziej brytyjska: owszem i z cegly ale
    budowane tradycyjnie to znaczy np. z wychodkiem na zewnatrz i bez ogrzewania, z
    jednym tylko kominkiem w salonie. Taka sama sytuacja odnosi sie w dalszym ciagu
    do straszych domow w Anglii, to po prostu specyfika ich tradycyjnej metody
    budowania ktora zostala przeniesiona do OZ (badz co badz kolonii angielskiej
    wiec pod jej wplywami).

    - Najwazniejsze jest to ze ten kraj umozliwia ludziom wybor: albo szybkie
    posiadanie milutkiego domku z ogrodkiem, albo dluzsze i czasem mozolne
    budowanie sobie swojego Zamku (w mysli maksymy: moj dom, moj zamek :))) Nikt
    ani zmusza do wyboru jednego lub drugiego, ani nie odstrasza od realizacji
    rozniacych sie od tutejszej normy planow.

    - Ogolem, w Australii dbaja bardziej o estetyke i wyglad zewnetrzny calego
    domu, _wraz_ (podkreslam) z ogrodem i innymi przybytkami niz np. w Polsce, mam
    wrazenie. Moze jest to bardzo powierzchowne, ale przynajmniej mile dla oka. Co
    nie znaczy ze np. na zapleczu nie walaja sie jakies smieci. Ale nie jest to
    zjawiskiem normalnym. Faktem natomiast jest ze w starszych dzielnicych Sydnej
    czy Melbourne, znajdzie sie uliczki zywcem z Dickensowskich opisow
    wiktorianskich slumsow. No ale tak samo jest chyba i w wielu miastach
    Europejskich... czyz nie? Wystarczy popartzec na warszawska Prage :)))

    - i na zakonczenie opis moich wlasnych przezyc :D) Po przyjezdzie do Melbourne
    w wieku lat 14, mieszkalam kolejno w:
    a) jednopietrowym ceglanym bloku, 2 pokoje z kuchnia plus lazienka, bez
    ogrzewania. Standard na normalnym poziomie (czyli nie nedza i nie marmury :)
    b) trzypietrowym ceglanym bloku, 3 pokoje z kuchnia, lazienka, grzejnik
    w "salonie". Normalne, czyste, nowoczesne mieszkanie.
    c) drewnianym domku (typu letniskowego, powiedzialby ktos z Polski :) 2 pokoje
    z kuchnia, lazienka w nedznym stanie, grzejnik w duzym pokoju, hektary ogrodu.
    d) ceglanym domu z lat 40tych, 4 pokoje z kuchnia, lazienka z malym
    grzejnikiem, grzejnik w salonie, wielgachny ogrod dookola domu. Tam to
    rzeczywiscie budzilam sie ze szronem na ustach!!! :D)
    e) ceglanym domu z lat 70tych, 5 pokoi z kuchnia, lazienka, centralne
    ogrzewanie, ladny ogrodek. Wzgledny luksus :P)
    f) ceglano-drewnianym domku typu "czworakow", 3 pokoje z kuchnia, lazienka,
    minimalistyczny ogrodek :) Normalny standard.
    g) drewnianym domu z lat 20tych, odremontowanym, 3 pokoje z kuchnia, lazienka,
    centralne ogrzewanie, maly ogrodek. Nowoczesny.

    Chyba nie tak zle jak na 16 lat wegetacji w Astralii? :)))

    A o turystyce to chcialam tylko napisac ze taka natura jak tutaj malo ktory
    kraj moze sie pochwalic - w _jednym_ kraju mamy cala game, od pustyni i sawann,
    poprzez lasy tropikalne i subtropikalne, busz, lasy eukaliptusowe, parne
    wawozy, rzeki i wodospady, do gor i sniegu. Ze o plazach, skalnych przeleczach
    i kretych nadmorskich drogach nie wspomne. To moze nie rekompensuje braku
    klimatu historii, ale pozwala dac ujscie innym namietnosciom, oddychac pelna
    piersia i cieszyc sie z widoku pustki az po czerwony horyzont i z ciszy
    dzwoniacej w uszach w upalne poludnie. Albo obserwowac kangury, emu, kolczatki
    czy wreszcie koale w niezmaconym niczym spokoju, gdzies tam, w puszczy...

    Pozdrowienia.

    Kasia
  • Gość: ola& IP: *.wodan.pl 23.01.03, 16:45
    Draznia mnie takie wypowiedzi jak twoja DARIO...
    Jakis czas temu pojawila podobna wypowiedz na temat Australii, facet byl nawet
    zdziwiony ze limit bagazu do Australii wynosi 20 kg, zalaczyl przy tym cala
    mase takich samych uwag.
    Trzeba bylo przed wyjazdem do Australii dowiedziec sie czegos o tym kraju,
    poczytac ksiazek, poszukac informacji w Internecie. Juz na samym forum gazety
    wyboraczej znajdziesz duzo informacji.........
    Natomiast ty ograniczyles sie do czytania ulotek i hasel reklamowych jakies
    firmy za posrednictwem ktorej wyjechales.... i sie rozczarowales. Nic dziwnego.
    Wyjezdzam do Sydney za 3 tygodnie na 6 miesieczny kurs jezykowy. Wszystko
    załatwiłam sobie sama, kontaktujac sie bezposrednio z Uniwersytetem,
    Twoja wypowiedz, jak sam piszesz, ma byc ostrzezeniem dla osob wyjezdzajacych
    na studia do Aus - czyli np. taki jak ja.
    Natomiast wg mnie jest dowodem na twoja bezmyslność i cieleca wiare w reklame.

    Pozdrawiam,
  • Gość: ITGuy IP: 208.29.168.* 27.01.03, 22:42
    Hej Pozdorwienia z USA i ja mam takie samo zdanie o USA i tez pracuje w IT no i
    tak samo jak ty mam zamiar wyruszac z powrotem do europy odezwij sie to
    podyskutujemy o mozliwosciach
    Pozdrowienia Robert
  • Gość: wrota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.03, 10:05
    az mnie w gardle sciska..

    Zobaczymy, jak zaczniesz spiewac, kiedy juz tam bedziesz. Twoja wypowiedz to
    jakas karykaturalna mieszanina arogancji (ile to ja ksiazek przeczytalam i jaka
    jestem madra) i ignorancji (zajmujesz stanowisko na temat kraju, ktory znasz
    tylko z ww. ksiazeczek).
    No, ale pewnie sie myle - prawdopodobnie juz po tygodniu pracy zostaniesz
    menago, a po miesiacu wicepremierem NSW. Wszyscy z wytesknieniem czekamy na
    moment, w ktorym rozslawisz imie Polski.

    Dario ostrzega ludzi i wskazuje na dolki, w ktore mozna wpasc - to dla
    wyjezdzajacych bardzo uzyteczne informacje i chwala mu za to. Fajnie tez, ze
    odzywaja sie inne osoby, ktore podejmuja rzeczowa dyskusje. Oby jak najmniej
    postow z oklepanym "zal mi ciebie" i inwektywami zamiast argumentow..
  • Gość: Aborygen IP: *.proxy.aol.com 09.02.03, 09:14
    Gość portalu: kasia_ania napisał(a):

    ) Chcialabym tylko dodac kilka luznych uwag na dwa tematy tutaj poruszane:
    ) budownictwo i turystyka (jej uroki a raczej "magia marketingu")
    )
    ) 1. Budownictwo - faktem jest ze standard odbiega od norm do ktorych sa
    ) przyzwyczajeni Polacy, Niemcy, Francuzi czy inni Europejczycy i moze mocno
    ) razic:
    )
    ) - Wiekszosc nowych domow od dobrych 30 lat stawia sie na
    drewnianym "stelazu" -
    )
    ) wyglada to jak domki z zapalek, sciany sa z plyt pilsniowych (czy
    plasterboard
    ) -
    ) nie wiem jak to przetlumaczyc na polski). Cegly, betonu czy kamienia daja
    ) tylko (jezeli wogole) na wierzch, cos takiego zamiast otynkowania budynku :))
    ) No i hop, masz dom gotowy.
    )
    ) - Powody sa rozne: szybkosc budowania domu (masz gotowy wlasny dom w 3-4
    ) miesiace, calkowicie wyposazony), male wydatki (taki dom moze posiadac kazdy
    ) pracujacy Australijczyk nawet ze srednia pensja), cieplejszy klimat ktory
    ) pozwala na pozostawienie rur na wierzchu czy pominiecie insulacji (ale uwaga:
    ) czasem tylko w teorii!).
    )
    ) - Nie jest to ideal domu dla kazdego tylko raczej najlatwiejsza z mozliwosci.
    ) Fakt, Australijczycy (przewaznie anglo-saskiego pochodzenia) uwazaja ze taki
    ) dom im zupelnie wystarczy i sa z nich dumni (z tych nowych, nowoczesnych,
    ) ladnie wyposazonych). Tak samo emigranci z krajow mniej rozwinietych gdzie
    nie
    ) mieli zapewnionego takie standardu ciesza sie ze moga posiadac dom a nie
    ) chatke. Natomiast wiekszosc emigrantow z Europy buduje sobie wlasne domy
    wedlug
    )
    ) norm przywiezinych z ojczystego kraju. Preferuja oni domy solidne, z cegly, z
    ) ogrzewaniem i klimatyzacja. I tak na przyklad na naszej ulicy wlasnie staje
    ) piekny nowoczesny dom, na dwie cegly i ze szpara dylacyjna w srodku. I juz
    wiem
    )
    ) ze to Grecy go buduja - juz od roku, ale przynajmniej bedzie solidny. Domy
    ) ceglane spotyka sie wiec en masse :) w dzielnicach zamieszkanych przez
    Grekow,
    ) Hiszpanow, Wlochow. Takze Polacy i Niemcy wola sami postawic sobie dom czy
    ) udoskonalic podstawowy projekt poprzez wlaczenie do niego np. centralnego
    ) ogrzewania.
    )
    ) - Trzeba pamietac ze w Australii nie ma tradycji posiadania jednego domu do
    ) konca zycia i jeszcze przekazania go potomkom - raczej odwrotnie, jeden
    czlowek
    )
    ) czy rodzina przez 30 lat bedzie wlascicielem co najmniej 2 lub 3 roznych
    domow.
    )
    ) Tutaj kazdy pracuje na swoj wlasny dom wiec rodzinne gniazdo po odejsciu
    dzieci
    )
    ) zostaje sprzedane a pieniadze wydane na zakup innego. Typowo, mlode rodziny
    ) posiadaja dom przez 15-20 lat a potem sprzedaja. Mlodzi ludzie bez dzieci
    ) czesto kupuja dom na 3-4 lata, sprzedaja korzystniej, nastepnie kupuja
    drozszy,
    )
    ) po 5 latach i remoncie sprzedaja jeszcze drozej ipt itd. Australijczycy nie
    ) widza wiec sensu ani potrzeby budowania solidnego domu, takiego co bedzie
    stal
    ) 200 lat i wiecej, poniewaz obrot domow na rynku nieruchomosci jest
    fenomenalny
    ) a nowi wlasciciele czesto po prostu burza "stary" (taki co ma, ho, ho, 20
    ) lat... :)) dom i buduja swoj wlasny od podstaw. To jest inwestycja nie na
    cale
    ) zycie a raczej tymczasowa, pozwalajaca na szybkie zarobienie kilkunastu czy
    ) kilkuset tysiecy dolarow poprzez tani zakup a droga sprzedaz wyremontowanego
    ) np. domu.
    )
    ) - wydaje mnie sie ze domy ktore ogladales byly budowane wiecej niz 50 lat
    temu,
    )
    ) a wtedy krolowala mentalnosc jak najbardziej brytyjska: owszem i z cegly ale
    ) budowane tradycyjnie to znaczy np. z wychodkiem na zewnatrz i bez ogrzewania,
    z
    )
    ) jednym tylko kominkiem w salonie. Taka sama sytuacja odnosi sie w dalszym
    ciagu
    )
    ) do straszych domow w Anglii, to po prostu specyfika ich tradycyjnej metody
    ) budowania ktora zostala przeniesiona do OZ (badz co badz kolonii angielskiej
    ) wiec pod jej wplywami).
    )
    ) - Najwazniejsze jest to ze ten kraj umozliwia ludziom wybor: albo szybkie
    ) posiadanie milutkiego domku z ogrodkiem, albo dluzsze i czasem mozolne
    ) budowanie sobie swojego Zamku (w mysli maksymy: moj dom, moj zamek :))) Nikt
    ) ani zmusza do wyboru jednego lub drugiego, ani nie odstrasza od realizacji
    ) rozniacych sie od tutejszej normy planow.
    )
    ) - Ogolem, w Australii dbaja bardziej o estetyke i wyglad zewnetrzny calego
    ) domu, _wraz_ (podkreslam) z ogrodem i innymi przybytkami niz np. w Polsce,
    mam
    ) wrazenie. Moze jest to bardzo powierzchowne, ale przynajmniej mile dla oka.
    Co
    ) nie znaczy ze np. na zapleczu nie walaja sie jakies smieci. Ale nie jest to
    ) zjawiskiem normalnym. Faktem natomiast jest ze w starszych dzielnicych Sydnej
    ) czy Melbourne, znajdzie sie uliczki zywcem z Dickensowskich opisow
    ) wiktorianskich slumsow. No ale tak samo jest chyba i w wielu miastach
    ) Europejskich... czyz nie? Wystarczy popartzec na warszawska Prage :)))
    )
    ) - i na zakonczenie opis moich wlasnych przezyc :D) Po przyjezdzie do
    Melbourne
    ) w wieku lat 14, mieszkalam kolejno w:
    ) a) jednopietrowym ceglanym bloku, 2 pokoje z kuchnia plus lazienka, bez
    ) ogrzewania. Standard na normalnym poziomie (czyli nie nedza i nie marmury :)
    ) b) trzypietrowym ceglanym bloku, 3 pokoje z kuchnia, lazienka, grzejnik
    ) w "salonie". Normalne, czyste, nowoczesne mieszkanie.
    ) c) drewnianym domku (typu letniskowego, powiedzialby ktos z Polski :) 2
    pokoje
    ) z kuchnia, lazienka w nedznym stanie, grzejnik w duzym pokoju, hektary ogrodu.
    ) d) ceglanym domu z lat 40tych, 4 pokoje z kuchnia, lazienka z malym
    ) grzejnikiem, grzejnik w salonie, wielgachny ogrod dookola domu. Tam to
    ) rzeczywiscie budzilam sie ze szronem na ustach!!! :D)
    ) e) ceglanym domu z lat 70tych, 5 pokoi z kuchnia, lazienka, centralne
    ) ogrzewanie, ladny ogrodek. Wzgledny luksus :P)
    ) f) ceglano-drewnianym domku typu "czworakow", 3 pokoje z kuchnia, lazienka,
    ) minimalistyczny ogrodek :) Normalny standard.
    ) g) drewnianym domu z lat 20tych, odremontowanym, 3 pokoje z kuchnia,
    lazienka,
    ) centralne ogrzewanie, maly ogrodek. Nowoczesny.
    )
    ) Chyba nie tak zle jak na 16 lat wegetacji w Astralii? :)))
    )

    )
    ) Pozdrowienia.
    )
    ) Kasia


    ) Kasia podaje w punkcie "g", ze mieszka w wyremontowanym drewnianym domu z lat
    ) 20-tych. Zaznacza jednoczesnie, ze dom jest NOWOCZESNY.Oczywiscie jak na 16-
    ) cie lat wegetacji to calkiem niezle. Nalezy tez pamietac, ze dzisiejsza
    ) Australia jest okolo 25 lat opozniona w stosunku do USA. To nie jest blef ani
    ) proba ponizenia Australii i jej mieszkancow a fakt, ktory potwierdzaja sami
    ) Australijczycy mieszkajacy w USA. Nalezy tez pamietac, ze oba te kraje starto-
    ) -waly w tym samym czasie a wiec cos w tym jest co opisywal DARIO, majac na
    ) mysli powolnosc dzialania i pewien rodzaj niedbalstwa oraz szukanie latwizny
    ) zyciowej ( byle jak budowac aby kupy sie trzymalo, byle jak sie ubrac i byle
    ) jak zjesc). Technologia budownictwa DKW (Dykta-Klej-Woda)jest popularna i
    ) niemal wszedzie widoczna. Ale skoro Australijczykom to odpowiada to jest to
    ) ich wybor i ich sprawa,a inni moga miec swoje wlasne opinie ale nie powinni
    ) a nawet nie maja prawa ich krytykowac ani pouczac.Ogolnie Australijczycy tak
    ) jak ich sasiedzi Kiwi maja opinie ludzi zyczliwych i przyjaznie nastawionych
    ) do nowoprzybylych. Wiecej tez dokonali w ostatnich 200-tu latach niz Polska w
    ) calym tysiacleciu i dlatego mamy tak duzy procent chetnych ludzi do emigracji
    ) oraz taka sytuacje w kraju jaka jest. Jest tez szansa, ze w Polsce zajda
    ) pozytywne przemiany i spoleczenstwo zacznie zyc,pracowac i zarabiac godniej.
    ) Juz dzisiaj wielu Polakow pracujac w swoich zawodach zarabia podobnie jak
    ) w NZ, Kanadzie czy Australii. Osobiscie znam kilka osob z branzy IT, ktorzy
    ) naprawde zarabiaja dobre pieniadze. Takich ludzi jest stosunkowo niewiele ale
    ) juz sa i to jest dobry znak. Podobnie jest z polskimi sportowcami i np.
    ) pilkarze w
  • Gość: , IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 11.03.03, 05:15
    To do Ciebie,
    Tak, - do Ciebie Dario.

    Zal mi dupe sciska jak slysze jakie masz klopoty bracie.
    Nie jestem czlowiekiem latwowiernym ale wierze w Twoja relacje.
    Istotnie masz szalenie subiektywne podejscie do tematu, zebrales baty, ale
    grunt, ze sie nie poddajesz i masz zamiar odbic sie.

    Nie kladz jeszcze lagi na te 25 patoli.

    Jezeli chcesz uczyc sie angielskiego to ja mysle, ze popelniles blad,
    drobny blad. Najlepiej jednak wyjechac i uczyc sie angielskiego w USA.

    Najlepiej tu gdzie ja siedze czyli w Californii.

    Do plusow naleza lepsze pieniadze zarabiane w podobnych pracach jak w Australi,
    lepsze warunki mieszkaniowe, chociaz tez mozesz miec pecha, tania szkola.

    To sa argumenty dla ktorych ja Ciebie zapraszam do Californii.

    Podziele sie z Toba swoim doswiadczeniem, podesle Ci niezbedne informacje i
    bedziesz mial 2-ga szanse.

    Wyjazd tutaj nie przyniesie Ci strat.
    Ale musisz sie liczyc z tym, ze prace bedzie Ci na poczatku trudno znalesc,
    chyba, ze chcesz od razu zaczac od najpodlejszego zajecia w cleaning service i
    potem cos sobie znajdziesz.

    Mozesz tez nic nie robic.
    Twoja wolna wola.
    Co zrobisz to bedzie,
    pozdrawiam,

    Hejka.

  • Gość portalu: , napisał(a):
    Najlepiej tu gdzie ja siedze czyli w Californii.
    > Podziele sie z Toba swoim doswiadczeniem, podesle Ci niezbedne informacje
    > Wyjazd tutaj nie przyniesie Ci strat.>


    Czy bedziesz tak miły i wyslesz mi te informacje? Potrzebuje odmiany w zyciu.
    pozdrawiam
  • Gość: , IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 11.03.03, 16:36
  • dario to do ciebie
    1--czesc tez studiuje (na uni)siedze w perth.z tymi pracami to prawda starcza
    mi coprawda na czesne ale...robie tu w cleaning zbieram makulature do
    recyclingu praca troche lepsza od twoich ale ta sama parafia(znalazlem to bo tu
    mieszka chrzesny mojego przyjaciela z polski i mi to zalatwil ale pierwsze pol
    roku sprzatalem z odkurzaczem bo nawet on mi nic nie mugl pomoc oni patrza
    tylko na australijskie doswiadczenie i jak juz mialem 6 mies paktyki w 1 firmie
    to juz moglem sobie szukac no i jezyk pewnie mialem lepszy bo przyjechalem tu z
    FCA).sparzyles sie na firmie posredniczacej bo to wszystko oszusci bez wyjatku,
    nikogo nie spotkalem zadowolonego z uslug posrednika mieszkania 3 razy drozsze
    od cen (albo przynajmniej 2)rynkowych itd szopki takie jak z "jackowa".ja tego
    nie mialem bo wspomniany znajomy mi w tym pomugl ale co spotykam to nowe
    sensacje slysze.99% przyjezdza przez posrednikow.
    polecam strone "perfect australia" w wyszukiwarce znalazlem na wp.pl
    2.---Jednak nie moge sie zgodzic z reszta tzn o australijczykach ,domach itp
    to zalezy od ludzi jesli ktos jest malarzem to o jakiej kulturze my mozemy
    muwic to i w polsce dom malarza to bez gustu i syf.
    Przed kazda premiera przed teatrami sa tlumy to samo opera ludzie tutaj to
    kochaja nawet ci ze sredniej klasy. kina to samo najwiecej % na swiecie ludzi
    chodzacych do kin.pokarz mi w polsce kto chodzi do opery...
    Po prostu obracasz sie w takim gronie i juz nie mozesz sie doczekac wyjazdu do
    domku tak mi sie wydaje...bez urazy nie kazdy sie nadaje wiele osub teskni i to
    strasznie ale nie muwi o tym ja mam to szczescie ze nie albo jestem za krutko(4
    rok),na potwierdzenie pogadajcie z jakims polakiem co tam siedzi i cos mu
    niepasuje w australii gdy sie powie ze w polsce to tak czy tak to od razu
    zrenice w ich oczach sie rozszerzaja i sluchaja tak jakbyscie muwili ze kosmici
    wyladowali.
    3----TE domy teraz (mam dyslekcje ale to nieznaczy ze jestem glupi to jak
    jakies komentarze to do tresci) co ci sie nie podobaja ,tu jest taki klimat
    pojedz do grecji to dopiero zobaczysz lepianki za miastem. poza tym oni nie
    maja domu na 3 pokolenia a remont takiego domu 30 letniego(pracowalem przy
    rozbiurkach ale haruwa to wiem mniej wiecej jaki koszt)to mniej wiecej 1/2 ceny
    nowego domu i to bez kredytu takiego jaki dostaniesz na kupno nowego domu.----i
    to jest glowna przyczyna a nie niechlujstwo (tez ale nie glowna)
    4----po prostu inny styl zycia tu nikt nie gotuje w domu bo gotuja hinscy .nie
    dbaja o dom bo po 15 latach maja nowy to samo z samochodem o ile w biurze
    pracuja to umyty ale takie wany co cos naprawiaja to na deszczu sie myja i oni
    sie z tego smieja,karaluchy muwia ze to 'pets' zwierzatko domowe prawdziwy ozis
    ma bul glowy jak ma jechac do city bo muwi ze to dla hinskich oni lubia country
    wszyscy kochaja busz popularne sa tu wycieczki a ty po prostu jestes oficerem w
    biurze i nigdy nie zrozumiesz hipisowskich pogladow (podobne do hipisowskich
    muwie o oz w country) razi cie kult tezyzny fizycznej a ich razi twoja
    informatyka ktura w country jest niepotrzebna zrozum nie musisz akceptowac
    tylko zrozum (chociaz oni twoja infor. zaakceptowali).takiej otwartosci jaka tu
    jest niema nigdzie taki spokuj jakbys pojechal dalej gdzies w busz z kolegami
    ozisami ze szkoly to bys zrozumial i moze docenil poza tym dali ci prace a malo
    co cie rozumieja moze nie tobie ale wielu studentom daja .ale ty sie zadajesz
    tylko z polakami co guwno wiedza i klapki na oczach maja pogon za pieniadzem
    muwie o tych co tu siedza(tak jak ten gosc z californi zal mi ciebie i zycze ci
    miliona dolarow po tam pojechales )a jak im powiesz to pomuz zalatw to muwia no
    teraz ciezko zobaczymy stary jeszcze wczoraj to bym ci pomugl a tu tez sie
    wypowiadal taki geniusz ze ty niby pierdola bo przez posrednika itd. a jak niby
    miales pojechac ani jezyka ani zetelnych info. ciekawe jak on pojechal z jakimi
    info.20 lat temu to by tu nawet malpe przyjeli palancie bo emigrantow
    potrzebowali a sie madrzysz(muwi ze nie tylko kielbasa sie liczy bo taki jest
    tu utarty shemat wsrud emigracji ale wszyscy za kielbasa on pewnie tez{muwie
    pewnie moze jest w porzadku ale napadl na ciebie jak typowy emigrant to mu
    pojehalem},zreszta znakomita wiekszosc tamtej emigracji siedzi
    na bezrobociu na rencie itd. i to nawet ten geniusz musi przyznac.
    Niemozesz kytykowac tej kultury nic o niej nie wiedzac, pierwsi osadnicy wybili
    aborygenow bo bez kultury pierwotki a teraz zachwycaja sie ich kultura ludzie
    na calym swiecie a bumerang to cud techniki jak kolo.nigdzie indziej nie
    wynaleziony i ty tak samo podchodzisz do calej australii a to blad----wiem co
    muwie tez pracowalem ciezko zebami zgrzytalem bo tytul inz.z panstwowej uczelni
    ze studiow dziennych mialem a jak mi ozis powiedzial ze tu to guwno nic nie
    warte to sie gotowalem tak jak ty ale to tylko dowodzi jaka jest edukacja w
    polsce ze wszystkie kraje ja olewaja.po skonczonym w australii collegu nawet w
    kazdym kraju akceptuja twoj zawud a z polski nawt doktor na mojej uczelni z
    polski 2 lata musi powtarzac(4,5 letnie studia to polowa) z 11 lat praktyka w
    polsce jako lekaz niezle co...
    5---no koncze bo sie rozpisalem ale niemoglem popuscic bo piszesz do ludzi w
    polsce kturzy o australii moga wiedziec tylko to co w atlasie i hca sie
    dowiedziec cos od kogos co tu jest a ty piszesz ze syf ,bida z nedza i brud no
    innej pracy nie znajda nie ma nawet takiej opcji ale kultura jest ciekawa i
    warto zobaczyc jak mozna spokojnie zyc wakacji takih nigdzie nie znajda
    nurkowanie poszukiwanie zlota w buszu (jak u nas bursztyn tylko wykrywacz
    trzeba miec jeden ozis tu kolo mnie siedzi taki typowy kumpel z tej mojej
    inzynierii i jak mu to przetlumaczylem co ty tu naopisywales to skwitowal to
    krutko i tak typowo po australijsku---
    oh no come on...
    krytykujesz a nie rozumiesz ale do tych z polski co sa entuzjastycznie
    nastawieni jak ta dziewczyna ze co to nie ona zimny prysznic bedziecie
    fizycznie pracowac jak dario muwil i nie raz zlapiecie dola bo na prywatce w
    polsce byliscie w centrum a tu serwujecie zimne drinki dla debili z oficow
    recepcjonistek itd..itd..trzeba to przezyc aby zrozumiec
  • dario to do ciebie
    1--czesc tez studiuje (na uni)siedze w perth.z tymi pracami to prawda starcza
    mi coprawda na czesne ale...robie tu w cleaning zbieram makulature do
    recyclingu praca troche lepsza od twoich ale ta sama parafia(znalazlem to bo tu
    mieszka chrzesny mojego przyjaciela z polski i mi to zalatwil ale pierwsze pol
    roku sprzatalem z odkurzaczem bo nawet on mi nic nie mugl pomoc oni patrza
    tylko na australijskie doswiadczenie i jak juz mialem 6 mies paktyki w 1 firmie
    to juz moglem sobie szukac no i jezyk pewnie mialem lepszy bo przyjechalem tu z
    FCA).sparzyles sie na firmie posredniczacej bo to wszystko oszusci bez wyjatku,
    nikogo nie spotkalem zadowolonego z uslug posrednika mieszkania 3 razy drozsze
    od cen (albo przynajmniej 2)rynkowych itd szopki takie jak z "jackowa".ja tego
    nie mialem bo wspomniany znajomy mi w tym pomugl ale co spotykam to nowe
    sensacje slysze.99% przyjezdza przez posrednikow.
    polecam strone "perfect australia" w wyszukiwarce znalazlem na wp.pl
    2.---Jednak nie moge sie zgodzic z reszta tzn o australijczykach ,domach itp
    to zalezy od ludzi jesli ktos jest malarzem to o jakiej kulturze my mozemy
    muwic to i w polsce dom malarza to bez gustu i syf.
    Przed kazda premiera przed teatrami sa tlumy to samo opera ludzie tutaj to
    kochaja nawet ci ze sredniej klasy. kina to samo najwiecej % na swiecie ludzi
    chodzacych do kin.pokarz mi w polsce kto chodzi do opery...
    Po prostu obracasz sie w takim gronie i juz nie mozesz sie doczekac wyjazdu do
    domku tak mi sie wydaje...bez urazy nie kazdy sie nadaje wiele osub teskni i to
    strasznie ale nie muwi o tym ja mam to szczescie ze nie albo jestem za krutko(4
    rok),na potwierdzenie pogadajcie z jakims polakiem co tam siedzi i cos mu
    niepasuje w australii gdy sie powie ze w polsce to tak czy tak to od razu
    zrenice w ich oczach sie rozszerzaja i sluchaja tak jakbyscie muwili ze kosmici
    wyladowali.
    3----TE domy teraz (mam dyslekcje ale to nieznaczy ze jestem glupi to jak
    jakies komentarze to do tresci) co ci sie nie podobaja ,tu jest taki klimat
    pojedz do grecji to dopiero zobaczysz lepianki za miastem. poza tym oni nie
    maja domu na 3 pokolenia a remont takiego domu 30 letniego(pracowalem przy
    rozbiurkach ale haruwa to wiem mniej wiecej jaki koszt)to mniej wiecej 1/2 ceny
    nowego domu i to bez kredytu takiego jaki dostaniesz na kupno nowego domu.----i
    to jest glowna przyczyna a nie niechlujstwo (tez ale nie glowna)
    4----po prostu inny styl zycia tu nikt nie gotuje w domu bo gotuja hinscy .nie
    dbaja o dom bo po 15 latach maja nowy to samo z samochodem o ile w biurze
    pracuja to umyty ale takie wany co cos naprawiaja to na deszczu sie myja i oni
    sie z tego smieja,karaluchy muwia ze to 'pets' zwierzatko domowe prawdziwy ozis
    ma bul glowy jak ma jechac do city bo muwi ze to dla hinskich oni lubia country
    wszyscy kochaja busz popularne sa tu wycieczki a ty po prostu jestes oficerem w
    biurze i nigdy nie zrozumiesz hipisowskich pogladow (podobne do hipisowskich
    muwie o oz w country) razi cie kult tezyzny fizycznej a ich razi twoja
    informatyka ktura w country jest niepotrzebna zrozum nie musisz akceptowac
    tylko zrozum (chociaz oni twoja infor. zaakceptowali).takiej otwartosci jaka tu
    jest niema nigdzie taki spokuj jakbys pojechal dalej gdzies w busz z kolegami
    ozisami ze szkoly to bys zrozumial i moze docenil poza tym dali ci prace a malo
    co cie rozumieja moze nie tobie ale wielu studentom daja .ale ty sie zadajesz
    tylko z polakami co guwno wiedza i klapki na oczach maja pogon za pieniadzem
    muwie o tych co tu siedza(tak jak ten gosc z californi zal mi ciebie i zycze ci
    miliona dolarow po tam pojechales )a jak im powiesz to pomuz zalatw to muwia no
    teraz ciezko zobaczymy stary jeszcze wczoraj to bym ci pomugl a tu tez sie
    wypowiadal taki geniusz ze ty niby pierdola bo przez posrednika itd. a jak niby
    miales pojechac ani jezyka ani zetelnych info. ciekawe jak on pojechal z jakimi
    info.20 lat temu to by tu nawet malpe przyjeli palancie bo emigrantow
    potrzebowali a sie madrzysz(muwi ze nie tylko kielbasa sie liczy bo taki jest
    tu utarty shemat wsrud emigracji ale wszyscy za kielbasa on pewnie tez{muwie
    pewnie moze jest w porzadku ale napadl na ciebie jak typowy emigrant to mu
    pojehalem sorry moze jestes w porzadku},zreszta znakomita wiekszosc tamtej
    emigracji siedzi
    na bezrobociu na rencie itd. i to nawet ten geniusz musi przyznac.
    Niemozesz kytykowac tej kultury nic o niej nie wiedzac, pierwsi osadnicy wybili
    aborygenow bo bez kultury pierwotki a teraz zachwycaja sie ich kultura ludzie
    na calym swiecie a bumerang to cud techniki jak kolo.nigdzie indziej nie
    wynaleziony i ty tak samo podchodzisz do calej australii a to blad----wiem co
    muwie tez pracowalem ciezko zebami zgrzytalem bo tytul inz.z panstwowej uczelni
    ze studiow dziennych mialem a jak mi ozis powiedzial ze tu to guwno nic nie
    warte to sie gotowalem tak jak ty ale to tylko dowodzi jaka jest edukacja w
    polsce ze wszystkie kraje ja olewaja.po skonczonym w australii collegu nawet w
    kazdym kraju akceptuja twoj zawud a z polski nawt doktor na mojej uczelni z
    polski 2 lata musi powtarzac(4,5 letnie studia to polowa) z 11 lat praktyka w
    polsce jako lekaz niezle co...
    5---no koncze bo sie rozpisalem ale niemoglem popuscic bo piszesz do ludzi w
    polsce kturzy o australii moga wiedziec tylko to co w atlasie i hca sie
    dowiedziec cos od kogos co tu jest a ty piszesz ze syf ,bida z nedza i brud no
    innej pracy nie znajda nie ma nawet takiej opcji ale kultura jest ciekawa i
    warto zobaczyc jak mozna spokojnie zyc wakacji takih nigdzie nie znajda
    nurkowanie poszukiwanie zlota w buszu (jak u nas bursztyn tylko wykrywacz
    trzeba miec jeden ozis tu kolo mnie siedzi taki typowy kumpel z tej mojej
    inzynierii i jak mu to przetlumaczylem co ty tu naopisywales to skwitowal to
    krutko i tak typowo po australijsku---
    oh no come on...
    krytykujesz a nie rozumiesz ale do tych z polski co sa entuzjastycznie
    nastawieni jak ta dziewczyna ze co to nie ona zimny prysznic bedziecie
    fizycznie pracowac jak dario muwil i nie raz zlapiecie dola bo na prywatce w
    polsce byliscie w centrum a tu serwujecie zimne drinki dla debili z oficow
    recepcjonistek itd..itd..trzeba to przezyc aby zrozumiec
    muj mail tomek6414@wp.pl dla tych co chca sie zapytac jak jest a nie do dyskusji
    z polaczkami kim oni to nie sa w australii i jaki to ja jestem glupi
  • Gość: Mag IP: 195.194.12.* 01.04.03, 13:31
    Mylisz sie w kwestii placenia podatkow.Studenci i inni przyjezdni pracownicy
    zatrudnieni legalnie (ciezko jest pracowac nielegalnie w Oz)placa podatki.Moga
    wprawdzie ten podatek odzyskac,ale wekszosc tego nie robi.Szkoda tylko ze nie
    ie czerpiemy rzadnych korzysci z placenia podatkow.
  • Gość: Bug IP: 195.194.12.* 01.04.03, 13:46
    Dario you are dickhead!Edytor tekstu-amator sie znalazl.
  • Gość: Adam IP: *.cr / 10.0.0.* 11.04.03, 12:47
    Jak już jesteś w Australii, to może zechcesz wybrać się do sąsiednich krajów?
    Warto. Zanim pojedziesz najpierw poczytaj: www.oceania.stosunki.pl -
    wszystko o Oceanii i to po polsku. Polecam
  • Gość: Kasia IP: *.rivernet.com.au 22.09.03, 15:19
    Mam nadzieje ze dario wrocil do Polski i jest szczesliwy na swoim kierowniczym
    stanowisku, patrzac jak polowa kraju bruk z glodu ogryza.
    Nie wiem czy ktos o tym wspomnial ale ogromna roznica jest pomiedzy studiami w
    Polsce i w Australii ... Dario ja tez bylam na polibudzie i takie przekrety
    jak tam tutaj sie nigdy nie zdarza .... o sciaganiu, oszukuwaniu,
    przepisywaniu zapomnij ... zostaniesz usuniety z uczelni szybciej niz myslisz.
    No i tutaj studenci sa uwazani juz za "mala smietanke" bo byc studentem tutaj
    a byc studentem w Polsce to duza roznica. Do czego zmierzam ... roznica w
    kulturze na uczelniach w Posce jest powiedzmy szczerze dosyc niska. No ale to
    mozna wyjasnic rzadza znalezienia jakiejkolwiek pracy .. tutaj nie musisz byc
    magistrem zeby miec super prace, jezeli zalezy ci na pieniadzach. Rada do
    nowych przyjezdnych : jesli nie jestes przygotowany na ciezka prace to nawet
    tutaj nogi nie stawiaj.
  • Czesc Dario,

    Nie czytalem nawet calego postu...kilka zdan wystarczylo. Bylem w podobnej
    sytuacji jak ty, chociaz studia (Pol. Krakowska) mialem tylko rozgrzebane i
    dokoptowalem je tutaj w Kanadzie. Na poczatku robilem glupawe roboty ale
    wiedzialem ze bylo to tylko tymczasowe. Pchaj do przodu i po paru latach
    bedziesz robil to co chcesz i bedziesz smial sie z tego postu iles tam lat
    temu. Powodzenia, zycie jest piekne, tylko troche cierliwosci, mase solidnej
    roboty i dobre zeczy nadejda. Pozdrowienia z Vancouver!

    Aha, nie biez niepowodzen personalnie, jezeli mozesz!!!
  • Gość: annnnnn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 13:02
    czesc DARio i inni

    PYTANIE JEST DOSC WAZNE PO CO GDZIEKOLWIEK JEDZIESZ
    W SUMIE ZAWSZE PYTASZ SIEBIE SAMEGO CO CHCESZ POPRZEZ TO OSAGNAC-ZYSAKC A CO
    STARCIC ROBISZ SOBIE TAKI BILANSIK
    JA BYLAM NA 3 M-CE NIE PRACOWALAM MAL TYLKO TRZY WOLNE ZAJECIA PO 15$ ZA H
    KILKA RAZY TAZKE MOZE NIEWIELE UDALO MIS IE ZAROBIC ALE NASATWILAM SIE NA
    POZNAIE OZ CZYLI TAKIE OWE ZWIEDZZNIE A POBYTEM W KILKU MIASTACH PO TYDZIEN -
    DWA BADZ TRZY I TO TANIM KOSZTEM JAK SIE TYLKO DALO Z CALE QLD - RAFKI
    WODOSPADY GORY ITP CZESC NSW I SA WZGORZA I WINNICE NO I ZABAWY NA POWIETRZU I
    COROCZNE BIG DAY OUT ;)
    TAKZ DOSC SPORO JAK NA 3MICHY ALE BYLO WATRO TYCH LUDZI MIJESC ITP

    JECHALM DO JEDNEJ WYJATKOWEJ OSOBY A POZNALAM INNYCH TAKZE WYJATKOWYCH I
    WSPANIALYCH LUDZI KTORZY SWOIM ZYCIEM MYSLENIEM TYM CO ROBIA USWAIDOMILI MI
    DUZO WAZNYCH RZECZY KTORYCH MOZNA ZNALESC W NASZEJ CODZIENNOSCI

    JAK BEDE MIEC KIEDY KOLWIEK OKZAJE TAM JESZCZE POJECHAC TO NAPWENO ALE JUZ Z
    INNYM MOZE NASTAWIENIEM
    MARZY MI SIE TAM POJECHAC TAK ZA KILKA LATEK DOSC SPORYCH
    ABY ODSWIERZYC STARE I POZANAC NOWE

    TAKE CARE ALL

    MOJ EMAIL
    a zreszta po co
  • Ufffffff........

    Dawno tak sie nie zmeczylam przy czytaniu..........
  • Gość: Nemo IP: 5.2.1R1D* / *.mtnk.rnc.net.cable.rogers.com 24.09.03, 14:19
    Dodalbym jeszcze ze:
    chleb jest do kitu,
    historii nie maja,
    po lewj stronie durnie jezdza,
    druty na slupach w miescie,
    i najwazniejsze: Australia to nie Polska. Tragedia!!!!
  • Gość: Nemo IP: 5.2.1R1D* / *.mtnk.rnc.net.cable.rogers.com 24.09.03, 14:19
    Dodalbym jeszcze ze:
    chleb jest do kitu,
    historii nie maja,
    po lewj stronie durnie jezdza,
    druty na slupach w miescie,
    i najwazniejsze: Australia to nie Polska. Tragedia!!!!
  • Gość: Emigrant IP: *.dialup.eol.ca 24.09.03, 17:30
    Nie jest takie trudne, mnostwo chlopcow z wawy daje dupy w Zurychu,
    jednoczesnie pracujac jako masazysci, oficjalnie przez agencje, z
    ubezpieczeniami itd. Po jakims czasie dostajesz pozwolenie na osiedlenie,
    "C" /5 lat/, z tym ze po wejsciu Polski do Euroraju i to sie zmieni, umowy
    bilateralne Ch z EU /mozesz rejestrowac wlasna dzialalnosc - dawanie dupy,
    masaze, konsultacje IT, co dusza zapragnie /.
    Wyciagniesz lekko 10000 CHF.
    Jestem od 3 lat, wlasnie dociagnalem do 200 000 CH, i wracam, do normalnych
    ludzi /tzn. kraju nad Wisla/.
    A+

    "geezer" <geezers@o2.pl> wrote in message
    news:bkn1q7$2ic6$1@news2.ipartners.pl...
    > Witam
    > Mysle o wyjezdzie emigracyjnym do Szwajcarii. Wiem, ze jest to bardzo
    trudne
    > (wrecz niemozliwe - dla Polaka) aby osiedlic sie tam na jakis czas
    legalnie.
    > Czy ktos z Was orientuje sie w temacie?
    > dzieki za info
    > Pozdr
    > geez
  • Gość: polonus IP: 198.138.227.* 26.09.03, 15:39
    zadziwijace rzeczy piszesz, Sydney brudne Berlin piekny ????

    W berlinie bylem 6 razy i poza nijakim nowoczesnym czystym centum sa tam tez
    tureckie dzielnice (3-ci swiat) ogolnie miasto nigdy nie sprawilo na mnie
    specjalnego wrazenia, w przecziwienstwie do Sydney w ktorym bylem na wycieczce
    (nie mieszkalem i nie pracowalem). Gdzie ty widzial tych brudnych i
    zaniedbanych australiczykow na tylach knajpy ??, ba ja nie spotkalem przez 8
    dni pobytu a bylem i na prowincii w Blue mountains, w Melbourne w wielu
    miastaczkach w Australii polodnowej nad Oceanem????
    Domy na przedmiesciach Sydney piekne murowane w przeciwienstwie do papierowej
    nedzy w USA, jest czysto schludnie. Kraj sprawil na mnie wrazenie duzo
    bogatszego czystszego bardziej zadbanego niz USA. Centum Sydney jest po prstu
    bajeczne.
    Musisz byc sflustorwany praca ze masz tak diametralnie ine odczucie niz ja.
  • Polonus, sam piszesz, ze w Australii byles tylko 8 dni i to w dodatku na
    wycieczce. Chyba wiesz, ze na wycieczce nie poznasz prawdziwego oblicza tego
    (czy jakiegokolwiek innego) kraju. Nie pokaza Ci tam slumsow, a City
    przedstawia najladniej jak moga (nie twierdze, ze jest brzydkie). Do takich
    prawdziwych pubow tez Cie nie zaprowadza... Wiec nie porownuj swoich odczuc z
    osoba, która tam pracuje i pozanje kraj 'od kuchni'...
    pozdrawiam
  • Gość: polonus IP: 198.138.227.* 26.09.03, 19:18
    wszystko co piszesz prawda, ale dario pisze ze ludzie zaniedbani a tego nie
    widzialem a widzialem na tej wycieczce tysiace ozich :) wiecej spotkalem ozich
    przy paru okazjach w innnych czesciach swiata i robili dobre wrazenie.
  • Gość: Mała IP: *.lubin.dialog.net.pl 27.09.03, 09:50
    Zastanawiam się nad studiowaniem w Australii. Co wy o tym myślicie?
  • Jezeli Cie na to stac, to swietny pomysl.
  • Gość: OZ IP: 61.95.54.* 12.12.03, 02:28
    CZLOWIEKU, ZYCIE UCIEKA CI JAK GAZ Z ZAPALNICZKI, ZANIM SIE OBEJRZYSZ CZAS
    BEDZIE SIE ZEGNAC Z PIEKNYM SWIATEM, WIEC CIESZ SIE POKI MOZESZ, GDZIEKOLWIEK
    JESTES, COKOLWIEK ROBISZ. ZOSTAW TE WSZYSTKIE PIERDOLY I CIESZ SIE BO "ZA
    CHWILE" BEDZIE ZA POZNO!!!
  • Dopiero dzis dotarlam do tej rok trwajacej dyskusji. Jestem z Australii. Kiedys
    wegierski taksowkarz jak sie dowiedzial, ze jetem polskiego pochodzenia spytal
    mnie, dlaczego wszyscy Polacy w Australii to taksowkarze. Odpowiedzialam mu, ze
    gdyby pracowal na uniwersytecie, to myslalby ze wszyscy Polacy pracuja jako
    wykladowcy.
    dario nie mial szans przy swojej pozycji poznac inteligencji, poznac naprawde
    piekna Australii, pojechac, zobaczyc itp. Czy widziales muzea? Czy byles w
    Operze i nie tylko na koncercie w sali glownych, ale na innych, kameralnych
    wydarzeniach? Czy piles wino we wspanialych winiarniach? Czy spotkales
    wspanialych ludzi, ktorzy rowerem przejezdzaja Australie. Czy wiesz, ze
    wiekszosc tych co mieszkaja w karawanach robi to z wyboru, nie z biedy?
    Kiedys dawno temu przeczytalam rade, by otaczac sie jedynie ludzmi pozytywnie
    nastawionymi do zycia. Przejmuje sie wtedy ich optymizm i widzi lepiej. Tobie
    Dario to tez radze.
    Przebywales w Australii w malym gettcie i nie wysciubiles z niego nosa. Wyplyn
    teraz na szersze wody. Chocby podejmij sie spoolecznej pracy - 2 godziny w
    tygodniu gdziekolwiek. Od razu znajdziesz przyjaciol i inne srodowisko.
    powodzenia!
  • Gość: Misiek IP: 5.2.* / *.chello.pl 21.12.03, 12:03
    Przeczytałem cały ten długi wątek. Mam bliski kontakt z dziewczyną (po 40),
    której brat przed kilkunastu laty wyjechał do Australii. Z listów od niego
    przekazywała mi informacje tam zawarte. Było nieźle, czasem wspaniale. Na
    zdjęciach pełny luz, kąpiele w oceanie i duży samochód. Już po Igrzyskach w
    2000 odwiedziła brata. Była tam miesiąc. Bezpośrednio po powrocie niewiele
    chciała mówić. Była lekko zszokowana tym co zobaczyła, a co tak odbiegało w
    rzeczywistości od pocztówkowego przedstawiania Australii przez jej brata. Jej
    niezależny opis poskładany ze szczątków późniejszych opowiadań, odpowiada w
    wielu szczegółach temu, co opisał Dario. Ona zweryfikowała to co znała z listów
    z tym co zobaczyła. I nie piszcie tu, że była tylko miesiąc, że jest wielu
    innych, którzy mają inaczej. Bo to prawda. Ale liczy się ogólne wyniesione
    wrażenie. Czasem wystarczy kilka dni. A wierzcie, że to co zobaczyła było
    uzasadnieniem do wielokrotnego powtarzania: "ale mi żal Andrzeja" i "dobrze, że
    mama tego nie widziała". Szczegółów nie piszę. Znajdziecie je w tekstach
    Daria.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.