IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.06.03, 16:09
Wkrótce wybieram się do Meksyku. Mam już bilety, a teraz poszukuję namiarów
na jakieś tanie noclegi gdzieś w centrum Mexico City. Jeśli ktoś mógłby mi
pomóc to bardzo proszę!!! Za dodatkowe informacje, co zwiedzić oraz własne
przeżycia i doświadczenia też byłabym bardzo wdzięczna.
Z góry dziękuję!!!1
Edytor zaawansowany
  • Gość: pablo IP: 195.117.77.* 11.06.03, 17:07
    Witaj,

    Meksyk to jeden z najbardziej fascynujących krajów świata, to zapewne już
    teoretycznie wiesz...., więc trochę uwag praktycznych:
    1. Zakładam, iż porozumiewasz się po hiszpańsku - po angielsku dogadasz się w
    eleganckich hotelach, wysokiej klasy knajpach, droższych sklepach etc., czyli
    wszędzie tam, gdzie "czyhają" na bogatego turystę. Jesli chcesz podróżować w
    miarę tanio, MUSISZ przyswoić przynajmniej podstawowe słownictwo.
    2. Meksyk nie jest krajem specjalnie tanim, 50 USD dziennie na 2 osoby to
    minimum, które musisz przyjąć (przy założeniu, iż dużo zwiedzasz, a nie
    siedzisz w jednym miejscu) - najdroższy w Meksyku jest właśnie transport. Jeśli
    jedziesz sama - przygotuj się na 30 USD.
    3. Mam nadzieję, iż jedziesz przynajmniej na 3 tygodnie, w przeciwnym razie
    będziesz musiała korzystać z przelotów wewnętrznych (odległości!!!), co
    dodatkowo podroży koszt wyjazdu.
    4. Korzystaj z nocnych autobusów - są b. wygodne i bezpieczne, a w ten sposób
    oszczędzasz na noclegach. Uwaga: podróżuj tylko autobusami "lux" (pozostałe są
    powolne, o standardzie nie wspominając...)
    6. Jeśli jedziesz w minimum 3 osoby, zastanów się nad opcją wynajmu samochodu
    (ok. 30 USD dziennie) - Meksykanie prowadzą szybko i agresywnie, ale "da się
    przeżyć".
    7. Kup aktualny przewodnik Lonely Planet - ani razu mnie nie zawiódł (w ciągu
    mninionych 5 lat byłem w Meksyku 2 x po miesiącu, zawsze korzystając z
    najnowszych edycji tego tytułu).
    8. Na plażę wybierz Karaiby, a nie Pacyfik. Najlepiej ulokuj się gdzieś na
    Jukatanie (polecam okolice Tulum, Puerto Aventuras, Akumalu) - ale broń Boże
    Cancun !!!
    9. KONIECZNIE ZOBACZ: Palenque, Chitchen Itza, Tulum, Oaxaca, Taxco, muzeum La
    Venta w Villahermosa.
    10. MOŻESZ SOBIE DAROWAĆ: Acapulco, Cancun, kanion Sumidero.
    11. POZOSTAŁE TZW. ATRAKCJE: wg uznania (np. Merida, Uxmal).
    12. Jesli masz czas - pojedź na kilka dni do GWATEMALI. Rewelacja !!! Wspaniały
    folklor, zabytki i krajobrazy (no i duuuuuużo taniej).

    Hasta Luego !
    Pablo
  • Gość: Kasia IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 12:12
    Pablo,
    dziękuję Ci bardzo za cenne wskazówki. Niestety nie mówię po hiszpańsku, mam
    nadzięję,że angielski mi wystarczy. Jesli nie to zawsze pozostaje swojskie "na
    migi".Pozdrawiam
  • Gość: pablo IP: 195.117.77.* 11.06.03, 17:07
    Witaj,

    Meksyk to jeden z najbardziej fascynujących krajów świata, to zapewne już
    teoretycznie wiesz...., więc trochę uwag praktycznych:
    1. Zakładam, iż porozumiewasz się po hiszpańsku - po angielsku dogadasz się w
    eleganckich hotelach, wysokiej klasy knajpach, droższych sklepach etc., czyli
    wszędzie tam, gdzie "czyhają" na bogatego turystę. Jesli chcesz podróżować w
    miarę tanio, MUSISZ przyswoić przynajmniej podstawowe słownictwo.
    2. Meksyk nie jest krajem specjalnie tanim, 50 USD dziennie na 2 osoby to
    minimum, które musisz przyjąć (przy założeniu, iż dużo zwiedzasz, a nie
    siedzisz w jednym miejscu) - najdroższy w Meksyku jest właśnie transport. Jeśli
    jedziesz sama - przygotuj się na 30 USD.
    3. Mam nadzieję, iż jedziesz przynajmniej na 3 tygodnie, w przeciwnym razie
    będziesz musiała korzystać z przelotów wewnętrznych (odległości!!!), co
    dodatkowo podroży koszt wyjazdu.
    4. Korzystaj z nocnych autobusów - są b. wygodne i bezpieczne, a w ten sposób
    oszczędzasz na noclegach. Uwaga: podróżuj tylko autobusami "lux" (pozostałe są
    powolne, o standardzie nie wspominając...)
    6. Jeśli jedziesz w minimum 3 osoby, zastanów się nad opcją wynajmu samochodu
    (ok. 30 USD dziennie) - Meksykanie prowadzą szybko i agresywnie, ale "da się
    przeżyć".
    7. Kup aktualny przewodnik Lonely Planet - ani razu mnie nie zawiódł (w ciągu
    mninionych 5 lat byłem w Meksyku 2 x po miesiącu, zawsze korzystając z
    najnowszych edycji tego tytułu).
    8. Na plażę wybierz Karaiby, a nie Pacyfik. Najlepiej ulokuj się gdzieś na
    Jukatanie (polecam okolice Tulum, Puerto Aventuras, Akumalu) - ale broń Boże
    Cancun !!!
    9. KONIECZNIE ZOBACZ: Palenque, Chitchen Itza, Tulum, Oaxaca, Taxco, muzeum La
    Venta w Villahermosa.
    10. MOŻESZ SOBIE DAROWAĆ: Acapulco, Cancun, kanion Sumidero.
    11. POZOSTAŁE TZW. ATRAKCJE: wg uznania (np. Merida, Uxmal).
    12. Jesli masz czas - pojedź na kilka dni do GWATEMALI. Rewelacja !!! Wspaniały
    folklor, zabytki i krajobrazy (no i duuuuuużo taniej).

    Hasta Luego !
    Pablo
  • Gość: mexicana IP: 148.228.174.* 11.06.03, 20:21
    > Meksyk to jeden z najbardziej fascynujących krajów świata, to zapewne już
    > teoretycznie wiesz...., więc trochę uwag praktycznych:

    tak, najbardziej fascynujaca jest meksykanska biurokracja.
  • Gość: polishAM IP: *.26.72.20.Dial1.Weehawken1.Level3.net 11.06.03, 23:14
    A teraz Ci poradzę gdzie nie należy jechać. Do Tijuany MX, chyba, że masz takie
    same zainteresowania jak ja czyli whoremongering. By the way będę tam w
    najbliższy weekend.
  • Gość: sylwia IP: *.tele2.pl 13.06.03, 09:19
    gratuluję wyboru miejsca wakacyjnego. byłam w meksyku dwukrotnie i chętnie
    pojechałabym jeszcze kilka razy. opinia pabla jest świetna i bardzo prawdziwa.
    na wypoczynek polecam miasteczko PLAYA DEL CARMEN a w szczególnosci swietny i
    TANI (ok. 7$ za osobę) hotelik w barze na 5th avenue - Babaloo Bar. Swietna
    atmosfera, bliziutko do morza i no i mieszkasz w najlepszym barze w mieście.
    Będąc tam pozdrów ode mnie najlepszego kelnera na świecie - kanadyjczyka -
    Phelippe. Milej podrozy !!!! Aha, jesli masz jeszcze wiecej czasu to koniecznie
    pojedz do Belize. Niesamowita atmosfera, cudne wysepki - polecam jesli lubisz
    nurkowanie. Wize mozesz zalatwic w mexico city albo w chetumal.
  • Gość: pablo IP: 195.117.77.* 13.06.03, 10:19
    A propos Belize: zgadzam się, iz to genialne miejsce na wypoczynek. Polecam
    wysepkę Caye Caulker (ok. 40 minut motorówką od Belize City), a na niej -
    Paradise Resort. Nazwa szumna, ale to po prostu b. przyjemny hotelik nad samą
    plażą za 15 USD/pokój 2-os. W przyhotelowej knajpie za 8-10 USD homary i
    krewetki !!!
    Belize to właściwe miejsce dla wszystkich, którzy chcą fajnie wypocząć w
    nieskomercjalizowanej atmosferze. Słoneczko,piaseczek, drinki, wschody i
    zachody. Poza tym - życie podwodne... Żona nurkowała na żerowisku płaszczek.
    Wrażenia (i zdjęcia) niepowtarzalne. Do tego można natknąc się na delfiny...
    Raj ?!
    Wizę można załatwić już przed wyjazdem - w konsulacie W. Brytanii w W-we ("od
    ręki" za 140 zł) lub na granicy (bezproblemowo za zbliżoną kwotę).

    Pozdrawiam
    Pablo
  • Gość: Kasia IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 15:27
    Sylwia dziękuję za adres. Jesli tam będę na pewno go pozdrowię.
  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 13.06.03, 15:48
    Meksyk to syf chyba ze zatrzymasz sie w jakims kurorcie.
    Nigdy wiecej tam nie pojade.
  • Gość: pablo IP: 195.117.77.* 13.06.03, 16:02
    Johnny, jak długo byłeś w Meksyku ? co widziałeś ?

    Rozumiem, że spędziłeś upojne 2 tygodnie w kurorcie "all inclusive" i
    przypadkowo wybrałeś się na wycieczkę fakultatywną. Ruiny były stare, słońce
    grzało za mocno, komary cięły jak wściekłe, a w dodatku w zasięgu wzroku nie
    miałeś swojego ulubionego piwa (mezcal i tequilę pewnie zostawiasz dla brudnych
    Meksykańczyków, prawda?).

    Trzeba było jednak nie wyściubiać nosa z baru...

    Cieszę się, że nigdy nie zamierzasz wrócić do Meksyku.

    Pablo
  • Gość: mexicana IP: 148.228.174.* 13.06.03, 18:16
    a ja tam jestem podobnego zdania co johny.
    oprocz dawnych piramid, od czasow konkwisty meksykanie nie stworzyli NIC.
    jedynie indianie sa warci zainteresowania ale miasta meksykanskie sa
    beznadziejne, nie mowiac juz o mentalnosci meksykanskiej- rodem sprzed wiekow.
    kurorty sa fajne i gente de la costa + indianie. reszta to bezndzieja, brud i
    klamczuchy okropne. zeby to zrozumiec trzeba wlansie troche pomieszkac w mex.
    to co dziala najlepiej to autobusy, no i oczywiscie wszystko za co placisz,
    czyli jest milutko jak pojawia sie comida, czyli dinero.
  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 13.06.03, 19:07
    Dzieki kolego .
    Wlasnie dlatego zeby zobaczyc prawdziwy Meksyk nie pojechalem do zadnego
    kurortu tylko na wlasna reke.
    Zaczalem od Mexico City i autobusem jezdzilem po kraju.
    Podroz planowalem na caly miesiac ale po 10 dniach nie moglem juz patrzec na ta
    nedze, tych ludzi ktorym nie moglem pomoc, brud, smrod i wrocilem do cywilizacji
    tzn. Kalifornii.
    Moze kogos to pociaga ale nie mnie acha zapomnilem jeszcze, alkoholu prawie
    wcale nie pijam a skoro ktos wyzej wspomnial o tym to pewnie ma to ciagle na
    mysli wiec idz do baru i sie dobrze uwal albo rob to do lusterka, twoj wybor
  • Gość: mexicana IP: 148.228.174.* 13.06.03, 19:33


    > Dzieki kolego .
    skad Ci przyszlo do glowy, ze jestem kolega, ja jestem
    kolezanka!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 13.06.03, 19:38
    Jak widac jestem malo domyslny ale dzieki za wsparcie mimo wszystko
  • snowboarder 13.06.03, 21:43
    Pacific czy Karaibskie wybrzeze?
    jestem tego samego zdania co wy, podroze w smrodzie i
    biedzie mnie kompletnie nie pociagaja, ale pojechalbym na
    pare dni odpoczac, posiedziec w jakiejs fajnej knajpie
    i sie niczym nie przejmowac. Czytalem wiele opisow i
    nadal nie wiem, dokad. Cabo, Accapulco, co radzicie?
    Fajnie by bylo jakies ruiny przy okazji zobaczyc, ale
    zeby nie byly za daleko i zeby sie autobusem badz
    samochodem nie szlajac po bezdrozach. Dzieki z gory za rady.
  • Gość: mexicana IP: 148.228.174.* 13.06.03, 21:57
    oba wybrzeza sa ok.
    polecam isla mujeres- piekne plaze, super do kapania, przy okazji mozna
    zobaczyc cancun i ruiny majow na jukatanie.
    jesli chodzi o pacyfik to znam puerto escondido - super, mozesz pojechac do
    chiapas.
    podobno fajna jest playa del carmen, ja nie znam.
  • Gość: polishAM IP: *.157.80.5.Dial1.Weehawken1.Level3.net 14.06.03, 02:55
    Najlepze dziewczyny są z Guadalajara. Zawsze uśmiechnięte i przyjazne.
    Dziewczyny Chiapas są nieufne. Z Mexico City są cwane ale mimo wszystko
    uczciwe. Znam też z Ciuhalala (zła pisownia), też OK. Ale najlepsze i
    najładniejsze dziewczyny na świecie to Columbijki z Cali (dyskutowane na forum
    erotica).
  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 14.06.03, 08:28
    Wlasciwie wszystkie kurorty sa fajne (ja znam tylko te z wybrzeza Pacyfiku)
    nie zrob tylko tego bledu i nie zapusc sie zbyt dalego od glownej ulicy bo
    doznasz szoku.
    Ja samochodem po Meksyku nie jezdzilem bo nie jestem samobojca a autobusy ale
    te ekspresowe sa bardzo dobre, czyste z klimatyzacja wiec zeby oszczedzic sobie
    nerwow raczej sam nie prowadz.
    Do Cali wyjezdzam najdalej na poczatku sierpnia wiez bede sie mogl podzielic
    wrazeniami po powrocie a narazie na forum "wakacje do konca zycia" jest jeden
    ekspert ktory nazywa sie Miguelski i warto chociaz tylko jego poczytac
  • Gość: Kondor IP: 217.153.35.* 20.06.03, 12:08
    Gość portalu: johnny napisał(a):

    > Wlasciwie wszystkie kurorty sa fajne (ja znam tylko te z wybrzeza Pacyfiku)
    > nie zrob tylko tego bledu i nie zapusc sie zbyt dalego od glownej ulicy bo
    > doznasz szoku.
    > Ja samochodem po Meksyku nie jezdzilem bo nie jestem samobojca a autobusy ale

    He, he. Meksykanie dziwnie troche jeżdżą, ale i tak lepiej od Polaków. Na
    drogach bezpieczniej niż w naszym wspaniałym kraju...
  • Gość: columbiana IP: 200.77.96.* 14.06.03, 18:23
    a glupie kutasy sa wszedzie.
  • Gość: v IP: *.10.249.adsl.cistron.nl 17.06.03, 19:11
  • Gość: pablo IP: 195.117.77.* 16.06.03, 10:13
    Kasiu,
    nie czytaj nastepnych wiadomości, gdyz nie wnoszą nic nowego do dyskusji.
    Pochodzą od niewyzytych erotomanów (niejaki polisHam) bądź ludzi, którzy
    prawdopodobnie pomylili Meksyk z Hawajami... Przypuszczam, iz są to
    zakompleksiałe Polaczki pracujące w USA przy azbeście albo "na zmywaku",
    którzy na wakacjach chcą odreagować fakt, iz w USA są obywatelami niższej
    kategorii. Bądź też podtatusiali goście od giełdy (komputerów?) -
    przyzwyczajeni do życia w odhumanizowanej rzeczywistości w towarzystwie sobie
    podobnych bezmózgowców, którym tylko kasa w głowie.

    Jedź do Meksyku, zwiedzaj, wypoczywaj i bądź sobą....

    Hasta Luego !
    Pablo
  • Gość: Kasia IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.06.03, 11:48
    Dziękuję Pablo
    Jak na razie jeszcze się nie boję, ale prawdę mówiąc im bliżej wyjazdu tym
    więcej myśli krąży mi po głowie.Opinie innych przyjmuję, ale tak propo to gdzie
    nie ma biedy i ludzi potrzebujących pomocy???? Nawet nie trzeba daleko szukać...

    wyjeżdżam 2 lipca. Na tydzień tylko, ale dobre i to
    Jak wrócę to napiszę.
    Pozdrawiam
    Kasia
    Ps. Jeszcze nie po hiszpańsku
  • Gość: mexicana IP: 148.228.174.* 16.06.03, 18:54
    to ty chyba nigdy nie byles tu na dluzej.
    fajnie jest wlasnie byc turysta, chyba nie znasz wogole zycia przecietnego
    meksykanina i nigdy tutaj niczego nie zalatwiales!!
  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 17.06.03, 05:14
    Chyba zakompleksiony to jestes ty ze musisz meczyc sie w Polsce i jadac do
    takiego kraju jak Meksyk chcesz sobie udowodnic ze dobrze zrobiles zostajac w
    Polsce bo gdzie indziej jest jeszcze gorszy syf.
    Powinienes rowniez wiedziec ze ci co tu pracuja na azbescie lub przy zmywaniu
    naczyn raczej nie maja legalnych papierow i nigdzie nie jezdza.
    A co do wygladu to mam nadzieje ze majac tyle lat co ja bedziesz tak samo
    wygladal jak ja i bedziesz w takiej samej formie fizycznej bo wlasnie moi
    koledzy ze szkoly ktorzy mieszkaja w Polsce to zgorzkniali, grubi, bezzebni i
    prawie lysi staruszkowie czekajacy tylko z utesknieniem na emeryture.
    Ja jak jade na urlop to jade po to by sie zabawic a nie ogladac slumsy.
    Moze ciebie to kreci ale mnie nie.
  • Gość: pablo IP: 195.117.77.* 17.06.03, 12:19
    Widzisz Johnny, chyba miałem rację....

    Ty na wakacje jeździsz, aby się zabawić, i dlatego niepotrzebnie pojechałeś do
    Meksyku.... Hawaje byłyby w sam raz (a propos - byłeś ? bo ja tak i strasznie
    się rozczarowałem, Ty byłbyś pewnie zachwycony miejscową kulturą rodem z
    cepelii i Polinezyjczykami z komiksów). Na pewno kręci Cię Niagara i cukierkowa
    Floryda, a unikasz Nowego Orleanu, bo tam dużo Czarnych i niebezpiecznie...

    Ja natomiast jeżdżę po świecie, aby poznawać innych ludzi, "smakować" odległe
    kultury, cieszyć oczy egzotycznymi krajobrazami. I wyobraź sobie, iż na te
    wszystkie podróze zarabiam w Polsce, a zwiedziłem na pewno więcej od Ciebie.

    Nie wiem, kim jesteś, ale przeraża mnie Twoja mentalność, rozumiem, iż chcesz
    (musisz ?) być bardziej amerykańscy, niż Twoi sąsiedzi zza płotu. Byłem
    kilkakrotnie w USA, bo kraj ten warto odwiedzić, a niektóre miejsca "rzucają na
    kolana" (np. parki narodowe, Góry Skaliste, czy choćby San Francisco - jedno z
    najpiękniej połozonych miast na Ziemi). Natomiast Amerykanie, no cóż, spuśćmy
    zasłonę milczenia... To chyba najbardziej zakompleksieni ludzie na świecie. Z
    jednej strony - prości "do bólu", z drugiej - butni i aroganccy, którzy chcą
    brakiem szacunku dla innych (ludzi, kultur, religii) pokryć brak własnej
    kultury i obycia... Przykro, iż stałeś się jednym z nich....

    Tym kończę naszą dyskusję, która zdecydowanie wykroczyła poza ramy portalu
    turystycznego. Pozostańmy każdy przy własnym zdaniu.
    Mam natomiast nadzieję, iż nigdy nie będę miał wątpliwego zaszczytu poznania
    Twojej osoby (przepraszam za złośliwość). Na szczęście, jak widzę, nie bywamy w
    tych samych miejscach. W Meksyku znalazłeś sie przecież przez przypadek,prawda?
    Może trzeba było coś poczytać przed wyjazdem, uniknąłbyś rozczarowania....

    Pablo
    PS. Jeśli byłeś na Hawajach i na Florydzie, na następne wakacje polecam
    Dominikanę. Co prawda niewiele tam do oglądania, ale przecież, na Boga, nie
    zabytków szukasz podczas urlopu... Tak więc nie będziesz musiał schodzić z
    plaży... A jeśli Ci się przypadkiem zdarzy, to "syf" tam mniejszy niz w
    Meksyku, no i slumsy jakieś skromniejsze (na pewno mniejsze niż te, na które
    można natknąć się w USA)...
  • Gość: cracovian IP: *.bankofamerica.com 17.06.03, 16:40
    Ja uwielbiam Meksyk, mieszkam w Stanach i do tej pory z Twoja opinia o Meksyku
    jak najbardziej sie zgadzalem. Jesli jednak zaczynasz pluc na "Amerykanow"
    praktycznie bez powodu i na podstawie Twoich krotkich obserwacji to musze
    jednak zabrac glos...

    Nie ma kraju rownie kolorowego jak Stany i nigdzie na swiecie nie znajdziesz
    tak roznych i ciekawych ludzi (od skrajnosci do skrajnosci). Mowiac, ze
    Amerykanie sa pusci i beznadziejni wkladasz ich do tego samego pudla - czyzbys
    tylko chcial uciac Johnnemu, czy moze naprawde tak myslisz? Czy bedac w San
    Francisco nie zauwazyles ogromnej ilosci swietnie wyksztalconych i bogatych
    Azjatow? Czy nie widziales tam milonow nowo-przybylych Meksykanow? Czy Oni nie
    sa wedlug Ciebie "Amerykanami"?

    Osobiscie uwazam, ze Polska, na podstawie moich paru wizyt w ostatnich latach,
    to kraj skrajnej beznadziejnosci, glupoty i najbardziej ponurych i tepych ludzi
    na swiecie, ale zawsze mam ogromna nadzieje, ze tak naprawde nie jest; ze po
    prostu mi sie tak wydaje... Ale to nie znaczy, ze bede wszystkich Polakow w ten
    sposob publicznie opisywal. Moze po prostu od tych azbestow, slonca i smoly
    zupelnie pomieszalo mi sie w glowie?


    Wracajac do tematu to resortow na Yucatanie bym nie polecal - tam jest duzo
    pieknych hotelikow, no i w ciagu tygodnia trzeba niezle sie najezdzic, zeby cos
    zobaczyc. Choc pare osob juz wypowiadalo sie na tych forach przeciwko Merida to
    ja nadal uwazam, ze to jedno z najpiekniejszych i bogatych kulturowo miast w
    Meksyku. Z drugiej strony jesli masz ograniczony hotelowy budzet to pewnie
    brudu i smrodu nie unikniesz stad tez chyba sie wziela ta nienawisc do tego
    miasta. Za ok. $50 mozna sie zatrzymac w jednym z paru wyjatkowo przyjemnych
    hotelikow w samym centrum. Merida to by byla rowniez doskonala baza na
    zwiedzanie Jukatanu. Stamtad dosc latwo mozna sie autobusem dostac do Uxmal,
    Chitchen, plazy Progeso, jak i rowniez do Cancun skad szybciutko trzeba uciekac
    barka na Isla Mujeres. Bodajze w niedziele, wejscie do Uxmal i Chitchen Itza
    jest za darmo, wiec warto w ten dzien w jedno z tych miejs sie wybrac
    (osobiscie wole Uxmal), poniewaz bilety wstepu sa w inne dni dosc drogie. Potem
    zwiedzanie Tulum i dzien w parku Xel Ha. Nie mozna rowniez zapomniec o
    zwiedzaniu roznego typu cenotes (podziemnych jeziorek) - moje ulubione to
    Dzintup w okolicach slicznego miasta Valladolid. Fajnie by bylo gdybys wziela
    ze soba troche przyborow szkolnych takich jak kolorowe kredki, gumki, itd. Ja
    lubie je dawac malutkim dzieciom Majowskim, ktore przez cale dnie sprzedaja
    wyroby swoich rodzicow. Bedziesz sie naprawde lepiej wtedy czula, bo biedy w
    Meksyku, szczeglonie tej indianskiej nie unikniesz.

    Wybrzeze Pacyfiku jest rowniez warte zobaczenia (najbardziej lubie Rincon de
    Guayabitos na polnoc od Puerto Vallarta), ale jak na zwiedzanie i poza plazami
    i krajobrazami to malo jest tam atrakcji.
  • Gość: POLAK IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.06.03, 19:27
    Gość portalu: cracovian napisał(a):

    >
    Jesli jednak zaczynasz pluc na "Amerykanow"
    > praktycznie bez powodu i na podstawie Twoich krotkich obserwacji to musze
    > jednak zabrac glos...

    PARAFRAZUJĄC

    JESLI JEDNAK ZACZYNASZ PLUC NA POLAKÓW ( PATRIOTYCZNIE TO TAK?) PRAKTYCZNIE BEZ
    POWODU I NA PODSTAWIE TWOICH KRÓTKICH OBSERWACJI W CZASIE KILKU WIZYT W
    OSTATNICH LATACH TO JA TYM BARDZIEJ MUSZE ZABRAC GŁOS!!!!

    Mowiac, ze POLSKA to kraj skrajnej beznadziejnosci, glupoty i najbardziej
    ponurych i tepych ludzi czyzbys tylko chcial uciac PABLOWI, czemu wkładasz
    wszystkich POLAKÓW do tego samego pudla , O PRZEPRASZAM NIE WSZYSTKICH
    POLAKÓW, ROZUMIEM ZE CI CO EMIGROWALI - CZYLI TACY JAK TY?- SA PRZECIWIENSTWEM
    TYCH W KRAJU CZYLI SA "NADZIEJNI" MADRZY WESELI I OSTRZY?

    A Czy bedac w KRAJU nie widziałeś ludzi wykszałconych , bogatych,
    ETC...SŁABO SIĘ ROZGLADAŁES, ALBO MASZ SŁABY WZROK, ALBO CO GORSZA ZŁE
    NASTAWIENIE, PO PROSTU USILNIE SZUKAŁEŚ POTWIERDZENIA Z GÓRY ZAŁOŻONEJ TEZIE
    Ale to nie znaczy, ze bede wszystkich Polakow w ten sposob publicznie
    opisywal. A CO NIBY TU ZROBIŁEŚ? POUCZAJAC INNYCH SAM PRZEGIAŁES MAKSYMALNIE .
    UOGÓLNIASZ, OBRAZASZ I W OGOLE SZKODA SŁOW MOGŁABYM JESZCZE TU PRZYTOCZYC WIELE
    NASUWAJACYCH SIE WPROST NA USTA OKRESLEŃ I EPITETÓW ZE SKARBNICY POLSKICH
    PRZYSŁÓW ALBO DZIEŁ LITERACKICH ALE DARUJE SOBIE , CHYBA NIE WARTO NAJLEPIEJ
    ZACYTUJE CIEBIE, Moze po prostu od tych azbestow, slonca i smoly zupelnie
    pomieszalo CI sie w glowie?CAŁE SZCZESCIE ŻE DODAJESZ ASEKURACUJNIE zawsze mam
    ogromna nadzieje, ze tak naprawde nie jest, prostu mi sie tak wydaje... A TO
    ZNACZY ZE MOZE JESZCZE EWENTUALNIE ROKUJUSZ...
  • Gość: cracovian IP: *.bankofamerica.com 17.06.03, 23:04
    Podalem dla przykladu, ze Polska na pierwszy rzut oka wyglada tak jak wyglada,
    wiec nie bardzo ciekawie - no moze poza Krakowem :-) Mowie tu o zyciu
    codziennym, jego szarosci, polityce, widoczym zlodziejstwie i korupcji, itd. Na
    calym swiecie tak jest choc w roznym stopniu to widac. Wyraznie powiedzialem,
    ze na podstawie moich pobieznych obserwacji tak mi sie WYDAJE i wiem (albo mam
    nadzieje), ze w rzeczywistosci tak nie jest. Dlatego tez nie lubie ogolnikowo
    wypowiadac sie o ludziach i wkladac wszystkich Polakow do tego samego pudla tak
    jak to zrobil wlasnie Pablo z prawie 300-milionowa rzesza ludzi, o ktorej ani
    On ani nawet ja tak naprawde nie mamy zielonego pojecia.

    Przestan sie pluc i krzyczec, bo jeszcze zawalu dostaniesz...
  • Gość: mexicana IP: 148.228.174.* 17.06.03, 18:19
    meksyk, to piekny kraj, smutni ludzie, wladza pieniadza, wladza wladzy, wojska
    itd.
    Pablo Tobie podoba sie kraj i zgadzam sie z tym ale warunki zycia w tym kraju,
    gdzie 99% ludzi nie ma ubezpieczenia medycznego to juz zupelnie inna bajka.
    chiapas jest interesujace ale tylko na powierzchni, im glebiej tym smutniej,
    tym bardziej apatycznie.
    Dominikana jest ok, ludzie sa ok, chociaz straszne rzeczy sie dzialy.
  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 18.06.03, 09:02
    Masz absolutna racje tak piszac o Polsce.
    Ja staram sie jezdzic do Polski dwa razy do roku ale tylko ze wzgledu na moich
    rodzicow ktorzy maja juz ponad 80 lat.
    Gdy ich zabraknie to i mnie w Polsce rowniez zabraknie.
    Jak to jest ze w tym kraju gdzie mieszkaja sami geniusze do wladzy zostaja
    wybrani debile,zlodzieje, roznego rodzaju aferzysci, oszusci, lapowkarze.
    To wy madrzy Polacy na nich glosujecie.
    To przez takich jak wy tysiace wyksztalconych ludzi musi wyjezdzac do Ameryki i
    pracowac ciezko na tutejszych budowach,w restauracjach, przy sprzataniu czy
    opiece nad starymi ludzmi a potem opluwacie ten kraj i tutejszych mieszkancow.
    Pablo masz racje ze Amerykanie sa glupi bo wpuszczaja do siebie takich jak ty.
    Ciekawe dlaczego narod tylu geniuszy tak malo ma przedstawicieli w swiecie
    interesow, kultury, nauki, polityki.Gdzie te piekne Polki, ktore uwazaja sie za
    najpiekniejsze na swiecie ale jakos reszta swiata nie chce tego zauwazyc.
    Jestescie gburowaci, niemili, konfliktowi, prostacy po prostu i dlatego tak
    niewielu przedstawicieli naszego narodu osiagnelo poza granicami wielki sukces.
    Napewno zaraz napiszesz a dlaczego ty nie osiagneles tego sukcesu.
    Ja uwazam ze na swoj sposob cos w zyciu osiagnelem. Majac tylko mature
    skonczona w Polsce przyjechalem tu nie wpadlem w narkomanie czy alkoholizm,
    bez problemu posluguje sie jezykiem angielskim i osiagnelem taki standard zycia
    na jaki w Polsce nie mialbym zadnych szans i od chwili otrzymania paszportu
    jezdze sobie po swiecie ale tylko tam gdzie mam ochote.
    Ty oczywiscie wcale mnie nie znajac wiesz lepiej ode mnie gdzie bylem na ale
    jest to cecha was wszystkich mieszkajacych w Polsce.
    Wiecie wszystko najlepiej i jestescie najmadrzejsi na swiecie
  • Gość: pablo IP: 195.117.77.* 18.06.03, 10:06
    Oj Panowie,
    nie wiem kiedy wyjechaliście z kraju. Przypuszczam, iz dawno, gdyż ze swoja
    mentalnościa i wizerunkiem Polski zostaliście w czasach głębokiego socjalizmu
    lub też stanu wojennego.
    Mnie też kiedys taki mysli chodziły po głowie, ale zostałem i nie żałuję. Mam
    dobrą pracę i niezłe zarobki pozwalające co roku spędzać wakacje na Hawajach, w
    Meksyku czy w Australii. I tak jak Wy, mam paszport w kieszeni oraz biegle
    posługuję sie angielskim (i dwoma innymi językami)....

    Nie pisałem nigdzie (odp. Johnnemu), iz Polska to kraj geniuszy i pięknych
    kobiet (ja za najpiekniejsze uważam Wenezuelki, a Wy?) - wręcz przeciwnie
    zgadzam się, iz nadal u nas dużo łapowkarstwa, oszustw i przekrętów, a polityka
    w Polsce to wyjątkowa brudna profesja, tyle, że nie o tym rozmawialiśmy...

    Nie wiem, z jakich środowisk się wywodzicie, ale ja wśród swoich obecnych
    przyjaciól, czy też kolegów z klasy nie mam (tu Twój cytat, Johnny)
    "zgorzkniałych, grubych, bęzzębnych i prawie łysych staruszków czekających na
    emeryturę". Chłopie, to obrazek może z zapadłej wioski spod Białegostoku albo
    Białej Podlaskiej, ale na szczęście przeciętny Polak jest juz zupełnie inny.
    Może za rzadko bywasz w Kraju i zachowałeś w pamięci obraz sprzed wielu lat....

    Co zaś dotyczy mojego poglądu na mieszkańców USA: Cracovian, zgadzam się z tobą
    w 100%, Ameryka to niesłychana mozaika kulturowa i narodowościowa, ale dla mnie
    bogaty Chińczyk mieszkający w S. Francisco nadal pozostanie Chińczykiem,
    podobnie jak Kubańczyk w Miami, czy Włoch w N.Y - nadal będą przedstawicielami
    swojego "ojczystego" narodu. Wręcz, przeciwnie chylę czoła przed dokonaniami
    mniejszości narodowych, byle nie plwali na kraj swoich Ojców, tak jak lubią
    robic Polacy...
    Pisząc o "przecietnym Amerykaninie" myslałem o tych, których spotykałem (na
    ulicy, w knajpie, w autobusie) podrózując wielokrotnie po Stanach albo po
    świecie: bardzo często są to infantylni studenci, którzy mylą Azję z Afryką
    albo reprezentanci middle class, którym dzieci wyfrunęły juz z domu, a oni
    postanowili pierwszy raz wyściubić nos poza rodzinną Alabamę... Jedni i drudzy
    są niedouczeni i prości, brak im podstawowej wiedzy o otaczającym świecie,
    ludziach, kulturze, sztuce. Żałośni w swojej małomiasteczkowości i zapatrzeni
    we własne "ego", nie interesują się niczym będąc przekonanym, iż i tak u nich w
    Ameryce wszystko jest lepsze, większe, piękniejsze etc. Szkoda, że i Wy,
    Panowie (zwłaszcza Johnny) doszlusowaliście do tego żenującego poziomu...

    Howgh ! (jak mawiał mój idol z lat dziecięcych - Winnetou)

    Pablo
  • Gość: cracovian IP: *.bankofamerica.com 18.06.03, 14:46
    Jeden mit, ktory Polacy beda meczyc do usranej smierci to Amerykanska znajomosc
    geografii... Czy naprawde biegla znajomosc geografii to oznaka wyzszosci i
    super inteligencji? Calkiem niedawno wlasnie tutaj w gazecie byl artykul o
    poziomie szkol i nauczania na swiecie w krajach wzglednie cywilizowanych.
    Amerykanie byli w pierwszej dziesiatce (najlepiej wypadly kraje skandynawskie),
    a Polacy cos drudzy od konca. Mowisz o Alabamie, a ja Ci wspomne o 40% ludzi
    nadal mieszkajacych na wsi i malych miasteczkach, ktorych wiekszosc nadal
    mysli, ze ziemia jest plaska.

    To sa b. glupie dyskusje "MY" vs. "WY" w ogole nie majace sensu. Pierdolenie o
    tolerancji religijnej, poszanowaniach praw czlowieka, zaawansowaniu naukowym,
    osiagnieciach kultury, itd. ciagle ten sam belkot... Za trzydziesci lat, byc
    moze, pogadamy o tym inaczej.

    Mowisz o swojej pracy, ze masz tak dobrze, ze zarabiasz kupe, ze mowisz tyloma
    jezykami, itp. Powiedz to rzeszy super inteligentych Polskich studentow
    (szkoda, ze jest tylko 16% Polakow z wyszym wyksztalceniem!), ktorych polowa
    nadal jest na zasilku i ktorych wiekszosc nadal nie zna drugiego jezyka.
  • Gość: pablo IP: 195.117.77.* 18.06.03, 16:37
    Nie zarabiam "kupę" tylko nieźle (nawet w kłótniach starajmy się operować ładną
    polszczyzną) i nie znam żadnego bezrobotnego z wyższym wykształceniem... A
    języków nauczyłem się podczas kolejnych podróży po świecie, do czego znajomość
    geografii bardzo sie przydaje...

    Kończę tę dyskusję, bo za kilka godzin wyjeżdżam na krótkie wakacje (nie
    zostawię adresu, gdyż zapewne Johnny skomentuje, iz tam tylko syf i slumsy)...

    Pablo
  • Gość: mexicana IP: 148.228.174.* 18.06.03, 20:11
    > (szkoda, ze jest tylko 16% Polakow z wyszym wyksztalceniem!), ktorych polowa
    > nadal jest na zasilku i ktorych wiekszosc nadal nie zna drugiego jezyka.

    }to juz 16%%, myslalam, ze 10%
  • Gość: chiquita IP: *.prodigy.net.mx 18.06.03, 18:45
    (Pablo Tobie podoba sie kraj i zgadzam sie z tym ale warunki zycia w tym kraju,
    gdzie 99% ludzi nie ma ubezpieczenia medycznego to juz zupelnie inna bajka.
    chiapas jest interesujace ale tylko na powierzchni, im glebiej tym smutniej,
    tym bardziej apatycznie.

    DZIEWCZYNO O CZYM TY MOWISZ????????????
    99% LUDZI NIE MA UBEZPIECZENIA ???? A SLYSZALAS MOZE O CZYMS TAKIM JAK SEGURO
    SOCIAL I O CRUZ ROJA ????
    LUDZIE TUTAJ MOGA IS DO LEKARZA ZA DARMO .
    NIE WIEM GDZIE TY BYLAS W MEXYKU ....JA MIESZKAM W GUADALAJARA . ZYCIE TUTAJ
    JEST O WIELE LEPSZE NIZ W WIELU INNYCH KRAJACH .
    WCZESNIEJ MIESZKALISMY W SAN DIEGO GDZIE URODZIL SIE MOJ SYNEK ...ALE
    PLASTIKOWOSC I SZTUCZNOSC TEGO KRAJU DOPROWADZILA NAS DO SZALENSTWA .
    TERAZ MIESZAKMY W GUADALAJARA I JEST SWIETNIE .

    A CO DO BIUROKRACJI ...TO POJEDZ SOBIE DO WLOCH TO ZOBACZYSZ CO TO JEST
    BIUROKRACJA ....
    CO DO POLAKOW W USA SIE NIE WYPOWIADAM BO MAM NA ICH TEMAT SWOJE ZDANIE KTORE
    WIELU BY SIE NIE PODOBALO .
    UWAZAM ZE PABLO JEST BARDZO MADRYM I WYKSZATLCONYM GOSCIEM .
    PABLO - MAMY BARDZO PODOBNE ZAMILOWANIA . JA MIESZKALAM 8 LAT W INDIACH I BYLO
    CUDOWNIE ...

    A MEKSYK ...
    PO ZWIEDZENIU PRAWIE WSZYSTKICH KRAJOW SWIATA I DLUUUUUGICH POSZUKIWANIACH
    MOJEGO MIEJSCA NA ZIEMI ...STWIERDZAM ZE JEST NAJPIEKNIEJSZYM KRAJEM NA
    SWIECIE !

    I.... queridos amigos ... nos vemos un dia en mi Mexico lindo ! Los voy
    esperar ... aqui en este pais mistico ....
    los quiero mucho !
    chiquita
  • snowboarder 18.06.03, 19:39
    Wow! "8 lat w Indii i bylo wspaniale". A teraz w Meksyku
    i tez ci sie bardzo podoba.
    To w takim razie chyba odpuszcze sobie Meksyk...
    W koncu sa jeszcze Wyspy Dziewicze i pare innych, gdzie
    z pewnosci by ci sie nie podobalo, bo cywilizacja nieco
    odbiega od indyjskiej.
    Rozumiem, ze sa fajne hotele w Meksyku i mozna sie pewnie
    tam zaszyc, ale chcialem choc zwiedzic slynne ruiny, a ta
    uwaga o Indii kompletnie mnie zlamala. Do tego dochodza
    komary, ktore podbno daja sie niezle we znaki. Trudno.
  • Gość: mexicana IP: 148.228.174.* 18.06.03, 20:09
    > DZIEWCZYNO O CZYM TY MOWISZ????????????
    > 99% LUDZI NIE MA UBEZPIECZENIA ???? A SLYSZALAS MOZE O CZYMS TAKIM JAK SEGURO
    > SOCIAL I O CRUZ ROJA ????

    a czy ty skarbuniu slyszalas o tym, ze seguro social maja pracownicy
    uniwersyetow i pracownicy rzadowi???. wlasnie mowie o seguro, kotku.
    nawet teraz leci reklamowka: mimo,ze nie mamy seguro to verde nam pomoze.
    zaden indianin nie ma seguro.
    to jest rzeczywsicie mistyczny kraj, w ktorym ogromna rzesza ludzi jest skazana
    na zebranie, a w usa mieszka 9mln meksykanow.
  • Gość: cracovian IP: *.bankofamerica.com 18.06.03, 22:37
    Tak, kazdy kraj i nawet kazde miasto jest super jesli ma sie dobra prace i
    forsa przez okno leci. W momencie kiedy pieniedzy ni mo to szybciutko mistyka
    danego kraju prysnie.

    Kazdy pieprzy cos innego: Pablo o Amerykanach sie wypowiada, chiquita o
    Polakach w Stanach nie chce nic brzydkiego glosno powiedziec, reszta i Ja o
    Polsce nie ma dobrego zdania. Czy komus do glowy przyszlo, ze to sa dziecinne
    dyskusje? Kazdy wie, ze w Mexico City sa dzielnice gdzie jest "Ameryka", a
    zaraz obok ludzie nie maja gdzie sie po prostu wysrac. Czy nie jest podobnie w
    Warszawie albo w Nowym Jorku? Jesli juz mamy patrzec ogolnikowo to pomyslmy
    nastepujaco... Jakie szanse na sukces w danym kraju ma przecietna, zdrowa i
    gotowa do roboty osoba? Jesli masz pieniadze to przyjaciele i dzieci od razu
    madrzejsi sie robia, jest czas na rozwoj kulturowy, jezyki i zwiedzania...
    Gdyby kazdy mogl w Polsce i Meksyku pracowac w rzadzie albo liniach lotniczych
    to by byl czas na podziwy rodzinnego kraju i podrozowania - czy nieprawdaz?

    Z forsa w kieszeni nawet Indie da sie przyjemnie zwiedzic. Moja siostra niezle
    sobie nawet w Nigerii przez pare lat zyla kiedy Jej maz okragly milionik $
    rocznie na reke dostawal. Mojemu bratu rowniez w Warszawie doskonale sie zyje,
    ale chlopak trzy razy wiecej niz przecietny Amerykanin zarabia. Nie musi w
    spalinach Fiatem bez klimatyzacji zasuwac ani noca po zasmieconych ulicach z
    pracy na piechote wracac. Nawet na jakies przyjecie pelne aktorow i lokalnej
    inteligencji od czasu do czasu tez sie przejdzie, a na wakacje do Hiszpanii
    albo na Floryde dzieci zabierze - zyc nie umierac, no nie? On tez mi powie,
    ach, jaka ta Warszawa wspaniala, czysta i do tego jaka tania!

    Dla mnie, Merida to miasto czystosci i luksusu - dla innych tutejszych
    forumowiczow z $20 budzetem na dzien, Merida to brud, smrod i ubostwo...
  • snowboarder 18.06.03, 23:27
    musze przyznac, ze madrosc przez ciebie przemawia, mimo
    zgrubnej formy ;-)
    jednak jest pewne ale. Jesli juz musisz gdziesz zyc, to
    mozesz sie odciac szczelnie od otoczenia i w swoim
    kokonie udawac, ze na zewnatrz nie ma swiata. I jest OK.
    Do czasu, gdy raptem np zachorujesz i bedziesz MUSIAL
    wezwac karetke pogotowia made in Poland. A jesli nawet
    zdecydujesz sie na "prywatna" karetke made in Poland, to
    obsluza cie ci sami lekarze, ktorzy w tygodniu przacuja w
    "panstwowym" szpitalu. Lekarze wszyscy uczyli sie razem w
    tej samej szkole i mimo "prywatnej" nalepki sa tyle samo
    warci, czyli nic. Takze generalnie w IDEALNYCH warunkach
    mozesz zyc w dowolnym miejscu i uchowasz sie przed
    otoczeniem.
    Jednak gdy jedziesz na wakacje, z wyjatkiem lezenia przez
    tydzien na lezaku, chcesz zobaczyc miejsce, ktore
    wybrales, zwiedzic, zobaczyc cos nowego. Zatem nie ma
    mozliwosci odciecia sie od otoczenia, bo miedzy innymi
    dla tego otoczenia jedziesz tam a nie gdzies indziej.
    Wiec nie mow, ze mozesz zwiedzic przyjemnie Indie, bo
    jest to pieklo na ziemi i poza masochistami nie ma
    normalnych ludzi, ktorzy by lubili to miejsce. Oczywiscie
    biednych "studenciakow" z Polski na inne kierunki czesto
    nie stac, wiec jada do Indii a potem maja wspaniale
    wspomnienia, bo co maja powiedziec. Wiekszosc tzw.
    trampingowcow jest dwulicowa. Z jednej strony wszedzie
    bylo super. Z drugiej, gdy wchodza w detale, nagle
    okazuje sie, ze rzygali non stop, chorowali, byl brod i
    smrod, wszyscy probowali ich okrasc, a niektorym sie to
    udalo itd, itd. Wiec jak tak NAPRAWDE bylo? Fajnie, nie?
    Ja szukam ciekawych, egzotycznych kierunkow, gdzie
    jednoczesnie panuje cywilizacja i nie odchorowujesz
    "wakacji" przez dwa tygodnie po powrocie. Myslalem, ze
    Meksyk spelnia te kryteria. Teraz wyglada, ze raczej nie.
    Jak ty uwazasz?
    I widzac twoje oblatanie, mozesz porownac uczciwie Meksyk
    do innych kierunkow bardziej cywilizowanych lub nie?
    Napisz gdzie jeszcze gdzie byles jest podobnie, moze tez
    bylem i bede mial jakies porownanie. Bo to porownanie z
    India mnie podlamalo.
  • Gość: mexicana IP: 148.228.174.* 18.06.03, 23:36
    na wakacje meksyk jest ok.
  • Gość: cracovian IP: *.bankofamerica.com 19.06.03, 16:17
    Osobiscie nie chce nigdzie w swoim wolnym czasie poza Meksykiem jezdzic. Czasem
    przejade sie do Chicago, na wyspy na wybrzezu Georgii, na Floryde albo nawet
    gdzies do Europy - wszedzie jest przyjemnie i nigdy mnie nic przykrego
    (odpukac) tam nie spotkalo, ale... Meksyk ma zawsze cos wiecej w sobie.

    Zawsze mam ze soba wspanialego przewodnika (moja zone), zwiedzilismy
    przesliczny Jukatan, troche polnocy, a teraz dosc czesto jezdzimy nad Pacifik w
    stanie Nayarit (baza w Tepic, plaza w Rincon albo San Blas). Zawsze jest jednak
    na wszystko za malo czasu :-( Na pewno biedy nigdzie nie unikniesz, ale jak do
    Kentucky albo Indiany pojedziesz to tez ludzi biednych i nieszczesliwych
    zobaczysz. I to jest chyba podstawowa roznica - duzo ludzi biede w Meksyku
    klepie, ale mordy wykrzywionej tam ze zlosci nigdy nie zobaczysz. W Europie
    natomiast praktycznie kazdy wyglada na wkurzonego. Nie powie Ci "Dzien Dobry"
    ani nawet na Ciebie nie popatrzy. Mieszkajac i bedac praktycznie wychowanym na
    Poludniu bardzo mnie juz to razi. W Stanach, szczegolnie tutaj, tego az tak nie
    widac - ten "sztuczny" amerykanski usmiech i zainteresowanie powoli staje sie
    ludzka natura i osobiscie nie ma nic przeciwko temu.

    Nigdy w Meksyku nie chorowalismy, poniewaz nie jemy na ulicy albo w jakis
    brudnych knajpach. Pijemy wode tylko z butelki i mieszkamy w niezlych
    hotelikach. Ktos mi powie, ze to wszystko kosztuje, ale majac jedynie trzy
    tygodnie wakacji (plus pare dni swiatecznych), siedzenie w tym czasie na
    kibelku albo w pokoju bez klimy to mnie za bardzo nie bawi. Jestem w pelni
    swiadomy, ze jest duzo potencjalnych niebezpieczenstw (choroby, drugorzedne
    drogi, skorumpowana policja i wojsko, zlodzieje, itp.), ale jest tyle rowniez
    przyjemnosci, zabytkow, kultury, wspanialego jedzenia, kolorowych ludzi i
    pieknych kobiet, dobrej kawy, niskich cen i pogody, ze Meksyku nie mozna sobie
    odmowic - I taka jest prawda :)

  • Gość: mexicana IP: 148.228.174.* 19.06.03, 19:09
    taka jest PRAWDA WAKACYJNA. jak bys chcial tutaj wejsc w system spoleczny, to
    szczeka by ci opadla, bo tutaj wszystko toczy sie w swoim tempie. na poczatku
    moze to byc nawet smieszne ale jesli sa naprawde wazne sprawy to juz zupelnie
    cos innego.

    jakbys mial pensje placona z opoznieniem, to tez zupelnie inna sprawa.

  • Gość: cracovian IP: *.bankofamerica.com 19.06.03, 19:35
    Prawde mowiac, dostrzeglem duzo wiecej spolecznego rasizmu w Meksyku niz
    gdziekolwiek indziej. Poza paroma wyjatkami, im wyzsza pozycja w firmie albo
    rzadzie tym skora jest bielsza - nieprawdaz? Na Jukatanie Majowie sa naprawde
    podle traktowani przez lokalnych turystow :-( Nie wspomne rowniez o telewizji
    gdzie otwarcie z nich i innych "mieszanek" sie potrafia nasmiewac...
  • Gość: mexicana IP: 148.228.174.* 18.06.03, 23:29

    >
    > A MEKSYK ...
    > PO ZWIEDZENIU PRAWIE WSZYSTKICH KRAJOW SWIATA I DLUUUUUGICH POSZUKIWANIACH
    > MOJEGO MIEJSCA NA ZIEMI ...STWIERDZAM ZE JEST NAJPIEKNIEJSZYM KRAJEM NA
    > SWIECIE !

    najpiekniejsze to maja stroje prezenterki w telewizji;;))
  • Gość: polishAM IP: *.24.153.209.Dial1.Weehawken1.Level3.net 20.06.03, 17:44
    Wiedziałem, że ktoś mi przygada. Ale ponieważ kilka dni temu byłem w Mexyku, a
    za kilka dni znowu się wybieram to mogę powiedzieć coś na ten temat. Ja
    odwiedzam tam najgorsze miejsca i speluny Tijuany, Mexicali, Nogales Sonora,
    czy Loredo. Ładne hotele i ośrodki mnie nudzą. Tu w Stanach robi się kasę, to
    jest prawda i każdego to się tyczy bez względu na pozycję (social ladder). Poza
    tym musicie wiedzieć, że ja mieszkałem przez dziesięć lat w Afryce i mam swój
    styl i zachcianki. Poza tym w ogóle wędrowałem po świecie i lubię schodzić z
    tzw. przetartych szlaków. Co do mojego statusu finansowego to nie chcę nikogo
    wpędzać w frustrację, po co zaczynać licytację. Ogólnie, życie w Mexyku jest
    twarde, ale opiera się jeszcze na ludzkiej życzliwości na zasadzie, jeżeli ty
    mi pomożesz dzisiaj to ja tobie jutro. Każdy kto zna życie wie, że Mexykanie są
    różni. Smutni, weseli, życzliwi i obojętni. Tam się odezwała dziewczyna z
    Guadalajary, to chyba ciekawe miejsce, dziewczyny uśmiechnięte. Chiquita napisz
    coś więcej, bo chętnie się tam wybiorę. I wizytor do Cali, proszę o najświeższe
    info.
  • Gość: polishAM IP: 200.77.203.* 23.06.03, 22:16
    Wlasnie pisze z kawiarenki internetowej jedna przecznica od ulicy juarez zaraz
    niedaleko tego luku widocznego jeszcze z San Diego. Staram sie podtrzymac ten
    watek. polishAM z Tijuany.
  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 24.06.03, 07:16
    Jak tylko dojade do Cali to dam znac.
    Let's keep in touch.
    Ten Pablo to pokrecony czlowiek i jest mi go serdecznie szkoda.
    Jak kazdy Polak z kraju musi sie pochwalic na co go stac, jaki jest madry
    i koniecznie wywyzszyc ponad reszte. To jest choroba nieuleczalna chyba.
    Ciekawe dla kogo on pracuje?
    Wolomin, Pruszkow lub rzad.
    Tylko ci ludzie maja dosyc pieniedzy i czasu by tak zyc w Polsce.
    Mam rowniez znajomych w Polsce ktorym sie swietnie powodzi i pracuja dla siebie
    ale oni nie maja czasu na wojazowanie po swiecie bo po powrocie z takiej
    podrozy po ich interesach nie pozostal by slad.
    Takie sa realia zycia w Polsce.
    Mam nadzieje ze to sie zmieni i Polacy beda zyli w miare normalnym kraju bo
    tez sobie na to zasluguja ale obawiam sie ze wezmie to kilka pokolen a napewno
    jak przynajmniej wymrze pokolenie takich jak ten Pablo
  • Gość: cracovian IP: *.bankofamerica.com 24.06.03, 16:31
    Nie, co Ty? Pablo przeciez zaznaczyl, ze w Polsce jest teraz tak super i prawie
    kazdy Polak tak zyje... Wszyscy sa szczesliwi, usmiechnieci, geografie swietnie
    znaja, kazdy z wyzszym wyksztalceniem ma prace, jest duzo tolerancji
    (szczegolnie tej religijnej), politykow wreszcie maja madrych,
    bezkonfliktowych, no i cale szczescie, ze wreszcie uczciwych. Drugi doslownie
    Meksyk sie z tej Polski zrobil :-)
  • Gość: mexicana IP: 148.228.174.* 24.06.03, 18:07
    troche wiecej solidarnosci panowie, bo w naszym kraju wbrew pozorom nie jest
    tak zle.
    a pablo przeciez moze pracowac w national geografic, albo miec sklep z ciuchami.
  • Gość: cracovian IP: *.bankofamerica.com 24.06.03, 18:23
    ...albo moze byc latajacym kelnerem
  • sharon_s 24.06.03, 23:21
    Gość portalu: cracovian napisał(a):

    > ...albo moze byc latajacym kelnerem

    tez;)
  • Gość: Pedro IP: *.chello.pl 27.06.03, 03:50
    Pozdrawiam wszystkich, którzy brali udział w dyskusji o Meksyku. Spędziłem tam
    trochę czasu i darzę ten kraj niezwykłym sentymentem, dlatego z ciekawością
    przeczytałem Wasze wypowiedzi.

    W przypadku Meksyku, z jednej strony bardzo dobrze rozumiem ludzi
    zafascynowanych odmiennością kulturową, etniczną i społeczną tego kraju, a z
    drugiej strony rozczarowanie osób, którzy chcą maksymalizować relaks i
    przyjemności podczas nielicznych dni urlopu, a rzeczywistość meksykańska nie w
    pełni im na to pozwala.

    Prawda jest taka, że ponad 40 mln. mieszkańców żyje poniżej granicy skrajnego
    ubóstwa (wg definicji ONZ poniżej 1 USD per capita dziennie), a slumsom w
    Mexico City, jeśli chodzi o wielkość, dorównuje chyba tylko Rio de Janeiro. W
    1986 r. zgodnie z danymi spisu ludności w Mexico City mieszkało ok. 23 mln.
    osób – w takim mieście (i w takim kraju) nie zawsze jest komfort i
    bezpieczeństwo. Nie tylko trzeba uważać na bandytów i złodziei, ale również na
    to, żeby nie urazić „arogancją bezmyślnego turysty” zwykłych ludzi.
    Z drugiej strony amerykańskie hotele w meksykańskich kurortach typu Puerto
    Vallarta, Acapulco, czy Cancun oferujące amerykańskie usługi po amerykańskiej
    cenie zapewniają całkowitą izolację od brudu, smrodu i syfu.

    Niestety, brud, smród i syf są wpisane w ten kraj, ale najgorsze jest to, że
    większość z nas tak to traktuje: „brud, smród i syf”, a nie „bieda,
    nieszczęście i tragedia ludzka”. Mamy zazwyczaj zbyt wiele własnych problemów i
    zbyt mało czasu, żeby spojrzeć na odwiedzany kraj przez pryzmat tego kraju.
    Najczęściej patrzymy przez pryzmat dobrych bądź złych usług turystycznych...
    Na szczęście miałem wystarczająco dużo czasu i mało problemów, żeby próbować
    poznać prawdziwy Meksyk i prawdziwych Meksykanów. Udało mi się dzięki temu
    odkryć wspaniałe rzeczy i poznać wielu szczerych, gościnnych, skromnych i
    mądrych ludzi. W każdym kraju na świecie, który zwiedzacie, można dokonać
    takich odkryć i tego Wam życzę –abyście ich dokonywali :-)

    Pedro

    P.S.

    Dla Kasi i innych a propos bezpieczeństwa w Mexico City

    1) nigdy nie bierz taksówki z ulicy – na lotnisku jest specjalna budka, w
    której możesz zamówić, albo poproś obsługę w dobrym hotelu lub knajpie (tam
    mówią po angielsku)
    2) dla Meksykanów jesteś Güerra (biała skóra, jasne oczy), która ma pieniądze –
    noś okulary słoneczne i opal się przed wyjazdem
    3) nie gap się na ludzi (zwłaszcza prosto w oczy) – może się to komuś nie
    spodobać, a w najgorszym wypadku...
    4) w miejscach publicznych pełnych ludzi zawsze idź pewnie przed siebie i
    udawaj, że dokładnie wiesz dokąd zmierzasz, nawet tak jakbyś się spieszyła –
    ograniczysz wtedy możliwość zaczepki ze strony ulicznych sprzedawców (sprzedają
    wszystko co się tylko da w bardzo głośny i nachalny sposób), naciągaczy i
    innych hochsztaplerów.
    5) nie daj się złapać w pułapkę przypadkowo spotkanego, bardzo miłego,
    pomocnego i mówiącego po angielsku Meksykanina – bardzo często takie spotkania
    są tylko z pozoru przypadkowe, a tak naprawdę służą wyłudzeniu pieniędzy
    6) Metro – nigdy nie stać blisko torów, ale przy ścianie – wtedy sztuczny tłum
    nie wepchnie Cię na siłę do wagonu metra, w którym znajduje się ok. 20-30
    kieszonkowców (żadnych szans – kiedyś na stacji Hidalgo zostałem złapany w taką
    pułapkę – wiedziałem co się święci, więc na przemian co sekundę zmieniałem
    wolną rękę: raz na plecak, w którym były dokumenty, raz na kieszeń, w którym
    była kasa; za 20 razem dotknąłem ręką pustej kieszeni i było po zawodach :-(


    Dla polishAM:

    Guadalajara to rzeczywiście fascynujące miasto, chociaż bywa nazywane
    Gaydalajara, a z drugiej strony (bynajmniej nie geograficznej :) jest bardzo
    blisko Ciudad Juarez i Tijuana, tak więc trzeba uważać, żeby nie zaczepić
    niewłaściwego gościa w knajpie, bo nawet wspaniała meksykańska policja nie
    pomoże, entonces guarda tu culito mucho :-) y cuida de los narcos y otra gente
    poco amable


    A Chiquita:

    Me da mucho curiosidad como estas viviendo en Guadalajara y en Mexico por lo
    genral – saludos cordiales y cuidate mucho!


    Dla wszystkich zainteresowanych plażami nad Pacyfikiem:

    Jest taka bardzo mała i piękna miejscowość, która nazywa się Mazunte (blisko
    Puerto Angel w stanie Oaxaca) i nie ma nic wspólnego z żadnymi kurortami, ani
    ze slumsami. Tubylcy są mili, jedzą i sprzedają to, co złowią, a w pobliżu jest
    wielu mieszkańców i turystow pochodzenia EU i US, którzy znudzili się życiem w
    cywilizowanym świecie. O ile dobrze pamiętam, to za 1,5 USD można wynająć
    hamak, a ja z moją dziewczyną i przyjacielem wynajęliśmy górę z dwoma domkami
    na szczycie (za 5 USD): łóżka na linach, strzecha z liści palmy, lampy naftowe
    i drewniana instalacja hydrauliczna, no i oczywiście Ocean w odległości 500m w
    linii prostej – mieliśmy tam spędzić 2 dni, ale zostaliśmy tydzień, a przez
    pierwsze trzy dni w ogóle się nie odzywaliśmy – tak było pięknie; przy okazji
    pozdrawiam Adama, jeśli tu kiedyś zajrzy... pamiętasz Oachinango??

    Dla miłośników kuchni:
    1) Chicharon - świnska skóra - czasem chrupiąca, a czasem gotowana -
    wyrafinowany przysmak krajowy
    2) Chapulines - smażone koniki polne - w smaku podobne do popcornu
    3) tacos al pastor - dostępne na południu kraju - najsmaczniejsze ze wszystkich
    tacos - oczywiście tylko i wyłącznie z ulicy !!!
    4) (agua de/con) alfalfa - zmiksowana lucerna z wodą - wyśmienity napój
    odświeżający
    5) aguacate - avocado - w Meksyku są najlepsze na świecie
    6) licuados con leche - owocowe koktajle mleczne - polecam z Guayava i Mango
    7) mole poblano - lokalna potrawa z Puebli - kurczak w sosie czekoladowym
    8) cabrito - smaczna kózka - lokalna potrawa w Monterrey
    9) abanero - jeden z bardzo wielu odmian chili - najossstrzejsze - kroić tylko
    w rękawiczkach
    Można by długo pisać... Mówią, że kuchnia meksykańska jest jedną z trzech
    najważniejszych na świecie obok francuskiej i chińskiej. Smacznego...
    *)Indio - moim zdaniem najlepsze piwo meksykańskie <caguama - butelka o poj. 1
    litra :-)

  • Gość: Kasia IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.06.03, 13:33
    Pedro! Twoja wypowiedź jest bardzo dobrym podsumowaniem "tego wszystkiego "co
    tutaj się działo, a za wskazówki dziękuję!!
  • Gość: polishAM IP: *.24.154.14.Dial1.Weehawken1.Level3.net 06.07.03, 09:37
    Johnny ja wiem, że jedziesz do Cali w drugiej połowie lata, ale czekam
    cierpliwie i naprawdę oczekuję wyczerpujących publikacji z wrażeń. Ja będę
    wizytorem na podstawie tego co napiszesz, ale już wiem od znajomych i ogółu.
    Laski z Cali to najpiękniejsze dziewczyny na świecie. Pedro, nastąpiłeś na mój
    słaby punkt. Avocado to mój zimowy przysmak. To ciężkostrawne (warzywo,
    owoc??), które jem w nieprzyzwoitych ilościach, wprost uwielbiam. Tu w USA
    bardzo drogie i w New York kosztuje po jednym dolarze i więcej za sztukę, ale w
    MX jest taniej. Również w okolicach San Diego (Oceanside i Temelcuda) jest
    taniej. Avocado jest tłuste i teraz latem przerzucam się na melony (honey dew).
    No i jeszcze drobiazg. Kiedy w Californi temperatura 110 stopni to Tijuana jest
    całkiem znośna i lekki chłodek dominuje. W nocy doradzam nawet cienką koszulkę
    z długim rękawem. Kocham to miejsce. Jak zawsze podtrzymuję ten wątek.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka