Dodaj do ulubionych

A-watek: Arktyka, Aconcagua, Argentina

12.08.07, 21:46
Do admina: nie wycinaj, to JEST O TURYSTYCE!

1. Antarktyka
Planuje tam poplynac latem (poludniowym). Opcje ktore rozwazam: Ocean Nova,
M/V Orlova, M/S Andrea, Antarctic Dream. Jesli ktos tam plynal to prosze o
podzielenie sie obserwacjami.

2. Aconcagua
Bedac w okolicy zamnierzam "zaliczyc" ta gore. Guanaco Route ma byc tego lata
zamknieta. Pozostaje "normal" route (traverse) i "lodowiec Polakow". Czy ktos
ma jakies obserwacje zwiazane z tematem?

3. Argentyna
Pomiajajac Iguazu, Buenos-Aires, Rosario, Briloche, Cordoba i Mendoza, ktore
znam, czy ktos ma jakies inne miejsca warte zobaczenia / zwiedzenia?

Licze na Smoka, Jetlaga, Boraske ... innym tez bede wdzieczny.

Podroznik SP
Obserwuj wątek
          • starypierdola Re: No to napisz cos wiecej...o Mendozie 13.08.07, 18:21
            Takie sobie kolonialne miasteczko. Relaksowa atmosfera, parki, ale w sumie male
            miasto (pewnie ze 150,000 mieszkancow; cala prowincja Mendoza to cos kolo 1 mln).
            Najciekawsze i najwieksza atrakcja to winnice. Wina dobre do bardzo
            dobrych(specjalnosc Malbec, ale inne tez b. dobre).
            Jechalem samochodem. Ciekawsze gory zaczynaja sie blizej granicy z Chile.
            Najwieksza atrakcja to chyba Parque Provincial Aconcagua, z 10 - 15 km od granicy.

            Smakosz Malbec
            SP

            PS. Z Buenos Aires do Mendozy kolo 1000 km; droga nieciekawa.Polecam wiec
            przelot do Mendozy a dalej przez gory autem do Santiago. Alternatywa:
            autem/autobusem z Sanitago, Chile, i spowrotem.
        • baark Re: No to napisz cos wiecej... 13.08.07, 17:23
          tak mi się obiło o uszy, że lodowiec polaków to jedna z tych
          gorszych dróg (gorszych w znaczeniu nie trekingowa a alpinistyczna)
          i jeszcze gdzieś czytałem, że aconcagua jest do bani, w znaczeniu
          słabe widoki i duża kasa, że nieopodal jest coś niższego o zalediwe
          kilkadziesiąt metrów za to znacznie ciekawsze, ale turyści walą na
          aconcaguę bo chca zaliczyć najwyższy szczyt
          szykowałem se tam, ale wygrała patagonia, może za dwa lata (teraz
          Bale Mountains)
          • starypierdola Lodowiec Polakow to ... 13.08.07, 18:25
            ... trasa trudniejsza, czesciowo techniczna. Traverse jest latwiejsza.

            NAjlatwiejsza jest Guanacos, ale ma byc w tym roku zamknieta (ochrona srodowiska
            i zwiazani z nia aktywisci).

            Gora jak gora; I jest duzo innych, ladnych. Najciekawsze to wlasnie to ze
            najwyzsza na polkuli poludniowej (Ameryka, Afryka, Australia) i zachodniej
            (Ameryki). Wiec jak wejdziesz masz "zaliczone" trzy-czwarte swiata.

            Goral SP
      • snowboarder powodzenia! 16.08.07, 15:17
        Moje zdanie na temat "wypraw" antarktycznych - najbardziej
        chyba wyrafinowany sposb na nabicie "turystow" w butelke.
        Wiesz jak naprawde wyglada taki rejs?
        Wsiadasz w Ushuaia pelen zapalu, marzysz o pingwinach i niezapomnianych
        widokach, wyplywasz... i masz przed soba trzy dni na otwartych
        wodach Drake Passage - statek lata jak pilka po dzikich wodach
        tego rejonu, a ty nie masz gdzie uciec. Wszyscy rzygaja non-stop
        i tylko sie modla by przezyc...
        Jesli przezyjesz, doplywasz na spokojne wody otoczenia 7-mego
        konktynentu, gdzie najczesciej po prostu nic nie widac...
        Raz cie zabiora na lad, zobaczysz pare pingwinow i.. w droge
        powrotna przez ciesnine Drake'a!

        Milych wakacji :-)))
        Wydaje mi sie, ze ci sie nudzi, myslisz, ze wszedzie juz byles
        i szukasz nowych podniet turystycznych bez zadnej wiedzy na temat,
        tego co cie czeka na takim wyjezdzie. Typowy klient
        antarktycznych operatorow turystycznych....
        • starypierdola Wyglada na to ze .... 16.08.07, 23:13
          ... masz racje z tym:

          "...Wydaje mi sie, ze ci sie nudzi, myslisz, ze wszedzie juz byles
          i szukasz nowych podniet turystycznych...."

          Ale mylisz sie w tym:

          "...bez zadnej wiedzy na temat,tego co cie czeka na takim wyjezdzie..."

          No i zeby dowiedziec sie jeszcze wiecej, pytam w kolo i tu i na innych forach
          obcojezycznych.

          Tego zas nie jestem wcale pewien:

          "...Typowy klient antarktycznych opratorow turystycznych...."

          No i co mozesz powiedziec n/t Aconcagua, moze tez El Plomo i Ojos del Salado? I
          o Argentynie?

          Ze w gorach zimno i snieg, to wiem. Ze sa inne gory tez wiem i na niektorych
          bylem... Ze sa inne kraje tez wiem i w niektorych bylem. Ale teraz akurat
          interesuje sie tym co wymienilem :)

          Sprez sie i napisz cos konkretnego.

          Spragniony nauki SP

          PS Serdeczne dzieki za zyczenia pomyslnosci :))
          • starypierdola Jeszcze tylko dodam ze ... 16.08.07, 23:24
            ... statki male to i rzuca. A male bo na lad nie pozwalaja wysiasc wiecej niz
            100 ludziom a z drugiej strony chca zapewnic uczestnikom jak najwiecej wycieczek
            na lad. I jak nie bede w stanie pic to oszczedze troche watroby. W programie
            jest kilka wypraw na lad. I przecietnie realizuja przynajmniej 3. Plus przeloty
            ruskimi helikopterami (wiekszosc statkow tez Rosyjskich)

            Pogoda moze byc mizerna, podobnie jak w New Foundland czy na Spitsbergenie. Ale
            to juz los szczescia.

            W koncu: czy np. polecil bys dodanie wizyty na S. Georgia Island? Tam podobno
            wildlife jest wspaniale :)) Falklandy planuje odpuscic.

            Pisze tyle bo jak dotad wygladasz na jedynego ktory wie o czym pisze, choc troch
            zlosliwie. Ale to ostatnie przezyje :))

            Pozdrawiam
            SP

            PS. A co do snowboarding: probowales gdzies w Portillo, La Parva, Valle Nevado??
            Jesli tak, to podziel sie wrazeniami.
            • snowboarder Re: Jeszcze tylko dodam ze ... 17.08.07, 00:21
              starypie.. napisał:

              > ... statki male to i rzuca.

              Sluchaj, moze bylo troche zlosliwie, ale bez zlosliwosci...
              Bardzo serio - plynales kiedys statkiem w naprawde trudnych warunkach?
              Niektorzy to znosza, ja np zupelnie na to nie reaguje.
              Ale moja lepsza polowa w takich warunkach umiera.
              Jesli nie wiesz, jak ty lub ten z kim planujesz ta eskapade
              to znosi, to nie tyzykuj.
              To jest po prostu koszmar i nie ma ucieczki.
              Dla porownania, znasz Kaikoure w Nowej Zelandii?
              Drake jest 100x gorszy.
              Albo znasz Aleuty na Alasce? Lowienie krabow i te rzeczy?
              Drake moze byc gorszy niz najgorsza pogoda tam.

              O snowboardzie to moze rozmowa na kiedy indziej ;-)


              • starypierdola Dzieki :) 17.08.07, 04:17
                Zdaje sobie sprawe ze to moze byc problem.

                Ale to tez moze byc przezycie ktorego warto doswiadczyc. Jak nie dla czego
                innego to choc po to aby sobie wybic z glowy takie wyprawy w przyszlosci.

                Mysle ze nie jestem zbyt wrazliwy i chyba dam sobie rade. I licze na szczescie
                :) Przeszedlem kilka testow w South Australia (Southern Ocean) i off the coast
                of Western Australia.

                Faktycznie jest jeden duzy, zupelnie nowy (2007)cruise ship ktory plynie tam
                tego lata (zapomnialem nazwy) na ktorym nie powinno zbytnio kolysac. Ale
                slyszalem ze poniewaz jest limit 100 osob na ladowania (jakas konwencja tego
                zabrania), trudno byloby postawic noge na stalym ladzie. I za kazda wycieczke
                trzeba placic ekstra.

                O snowboarding: sezon w pelni!
                www.snow-forecast.com/resorts/La-Parva.0to6mid.shtml
                A o gorach cos wiesz?

                Gornik SP
                • snowboarder Discovery 17.08.07, 17:18
                  Zakladam, ze jestes ze Stanow?
                  Wlasnie przegladalem program Discovery na nastepy tydzien,
                  wybierajac co nagrac i chyba w Czwartek jest program
                  o jakims duzym statku rejsujacym na Antarktyke.
                  Pamietaj tylko, ze oni raczej prawdy nie pokaza :-)
                  Ale ma byc cos o wycieczkach na lad i lotach helikopterem...

                  Co do gor, to mam lekko spaczony punkt widzenia, bo kiedys
                  wspinalem sie, ale podam ci przyklad moich przyjaciol, ktorzy
                  pare miesiecy temu wrocili z Kilimanjaro. Tak jak ty szukali
                  mocnych wrazen i po powrocie stwierdzili, ze to byl idiotyczny
                  pomysl. Ze ledwo przezyli i ze nigdy wiecej...

                  Wydaje mi sie szczerze, ze troche sie lapiesz ekstremalnych pomyslow,
                  a nawet podrozujac aktywnie nie wierze, ze widziales juz wszystko...
                  Jest wiele miejsc na Ziemii zapierajacych dech i niekoniecznie
                  sa to te kojarzace sie z ekstrema roznego rodzaju...

                  Piszesz o Argentynie, zdecydowanie polecilbym Torres del Paine
                  (Chile ale krok z Argentyny). Nie wymieniasz, wiec chyba nie
                  byles. Jest tam unikalny hotel Explora Lodge, skoro piszesz
                  o rejsach antarktyckich, to zakladam, ze nie musisz pytac o cene...
                  Spedz tydzien w unikalnym, przepieknym miejscu, w pelnym
                  komforcie przyjemnego hotelu z dobrym jedzeniem, jazda konna,
                  wycieczkami i co tylko chcesz. Maja tzw program 4- lub 8-dniowy
                  w ktory wliczone jest wszystko, lacznie z open bar :-)
                  Explora ma tez drugi hotel na Atacama.

                  Bedac na tamtej polkuli, byles w Nowej Zelandii? Maly kraj
                  a oferuje wszelkie mozliwe strefy klimatyczne i widokowe.
                  Poludniowa Wyspa jest wspaniala, rejs po fjordach na poludniu
                  jest o wiele wspanialszym przezyciem niz rejs na Antarktyke moim
                  zdaniem. I snowboard w Sierpniu, ale to mialo byc kiedy indziej :-)))







                  • starypierdola No wiec po kolei 17.08.07, 22:12
                    Torres del Paine.
                    Bylem. Zachwycajace. I kazdemu polecam. Przy okazji zaliczylem tez okolice Punta
                    Areans. Tez ciekawe. Ale na jeden raz. Inna podroz w okolicach to Puerto Montt
                    (Chile) do Bariloche (San Carlos de Bariloche, Argentyna) przez Andy. Tez
                    polecam. Jedna z niewielu wycieczek ktora zrobil bym drugi raz.

                    Kilimadzaro.
                    Wszedlem na szczyt w zeszlym roku. I w przeciwienstwie do twoich znajomych bylem
                    bardzo zadowolony. No ale drugi raz bym tam nie poszedl; zbyt monotonne. Cos jak
                    Ojos del Salado (choc przed wejsciem na Kili myslalem o sprobowaniu w
                    przyszlosci innych szlakow - jest kilka). Moze byc tak samo z Antarktyka: raz
                    wystarczy.

                    Discovery
                    Dziekuje za hint. Faktycznie w tej chwili jestem poz Ameryka (USA) ale mam
                    Discovery Channel.

                    NZ
                    Bylem dwa razy. Zgadzam sie ze jest wspaniala. Szczegolnie poludniowa wyspa:
                    Tatry nad morzem (zachodnie wybrzeze; wschodnie zbyt angielsko [Christchurch] -
                    szkockie [Dunedin]).
                    Ale ani na Mt. Cook ani na Mt. Tasman jeszce nie wszedlem. Wiec chyba trafi mi
                    pojechac drugi raz. Choc po Aconcagua (jak sie uda wejsc) moge zmienic zdanie.
                    Ruahu (tydzien przed wybuchem) to moje najwieksze osiagniecie.

                    A Ty jestes Kiwi?

                    Podroznik SP

                    • la_tia_julia Argentyna i Chile 19.08.07, 12:18
                      Podpisuję się rękami i nogami pod Torres del Paine, coś wspaniałego,
                      dech w piersiach zapiera.
                      W Argentynie na południu polecam Lodowiec Perito Moreno, jest
                      przepiękny. W El Calafate można wykupić wycieczkę trekkingową po
                      powierzchni lodowca z przewodnikiem, warto, chociaż widok z tarasu
                      też niesamowity. Do tego jeszcze Fitz Roy (El Chalten).
                      Pozdrawiam
                      • starypierdola Dzieki, Julia :)) 20.08.07, 01:25
                        Jak Tobie podobaly sie Torres d. Paine to napewno zainteresuje sie dwoma
                        miejscami ktore wymieniasz. Bo widac ze mamy zblizone gusty :))

                        Czy mozesz napisac o nich cos wiecej?
                        Pozdrawiam SP
                        • la_tia_julia Re: Dzieki, Julia :)) 20.08.07, 20:43
                          Nie za szto (jak już jesteśmy w rosyjskich klimatach)
                          Żeby wybrać się na lodowiec Perito Moreno najlepiej udać się do El
                          Calafate, taka turystyczna mieścina, bardzo dużo turystów wszelkiej
                          maści. Do El Calafate można przylecieć, jest lotnisko, na pewno są
                          loty z Buenos Aires (3 h lotu), Ushuaia i Rio Gallegos (stolica
                          patagońskiej prowincji Santa Cruz), chyba też z Puerto Natales
                          (Chile), ale nie jestem pewna. Można przyjechać autobusem z Rio
                          Gallegos, albo samochodem, z tego co pamiętam droga jest dobrze
                          oznakowana, to ok 300km. Jest sporo firm organizujących trekingi po
                          lodowcu, różne stopnie trudności, my za nasz, kilkugodzinny średniej
                          trudności płaciliśmy ok 100$ plus wstęp do parku narodowego (chyba
                          ok 10$). W samym El Calafate roi się od hoteli, hostali itd, są
                          nawet jakieś na terenie parku, to chyba dużo przyjemniejsze. Uwaga,
                          Perito Moreno to nie tylko nazwa lodowca ale i miasta, to nie jest
                          to samo :)

                          Z El Chalten jest już trochę trudniej, trzeba się dostać do El
                          Calafate a stamtąd chyba z 200 km do El Chalten, od października do
                          maja są codzienne autobusy, no albo samochodem (nie ma problemów z
                          wypożyczeniem, przydaja się kolce, zwłaszcza od marca). Na miejscu
                          jest sporo hoteli i hostali, my byliśmy w schronisku, ok 30 zł ze
                          śniadaniem, fajna, międzynarodowa atmosfera. Organizują również
                          wypady trekkingowe, nawet nazywają to miejsce "stolicą trekkingową"
                          Argentyny :) Trasy różne, do takich 12 godzinnych. Aha i podobno w
                          kwietniu,maju zamiera tam wszystko w związku z zimą, nawet nie można
                          hotelu załatwić.
                          To chyba wszystko, dodałam parę zdjęć z tych miejsc, może Cię
                          zachęcą :)
                          Pozdrawiam
                          --
                          here we kum and we don't care mucho
    • katahdin Re: A-watek: Arktyka, Aconcagua, Argentina 19.08.07, 19:55
      To co, teraz w kolejce czeka juz tylko Mt. Everest ? :)
      Pamietam, kiedys na foum dziewczyna opisywala wejscie na Aconcagua,
      poszukaj, moze znajdziesz cos interesujacego.
      Pomiedzy A-A jest tylko Torres, Fitz i Moreno, ale o tym juz ktos
      wspominal. Wybieralam sie tam wiosna, ale z roznych przyczyn wyprawe
      musialam przelozyc. Teraz lece na Alaske, kolejnosc prawidlowa, wiec
      juz nie jest mi zal.
      Podaje link do wypraw na Antarktyde, akurat znalazlam w dzisiejszej
      gazecie. Warto porownac ze swoja wyprawa. Twoja cena jest jak z
      bajki.
      www.quarkexpeditions.com/antarctica/v_aa08_2_2.shtml
      • starypierdola No coz, tyle to kosztuje .... 20.08.07, 01:34
        Rosjanie maja ten rynek zdominowany. I ceny rosna co roku o 25%. Popyt - podaz.
        Widze ze jedno Europejskie biuro podrozy oglasza wycieczki o ktorych wspominam
        po 9.000 do 14.000 Euro (zalezy od kabiny).

        Pewnie duzo na tym zarabiala bo widze ze zaczynaja pojawiac sie i inni,
        "standartowe" cruise ships. To moze troche zahamowac wzrost cen :))

        Dzieki za link. I jak sama widzisz statki rosyjskie .... Ale to nie znaczy ze
        zle; wiekszosc z nich byla budowana z mysla o podrozowaniu po Arktyce i
        zmodernizowana zeby zadowolic gosci ktorzy moga sobie na taka podroz pozwolic.
        Progam jest "standartowy".

        "Akademic" SP

    • borasca0107 Re: A-watek: Arktyka, Aconcagua, Argentina 20.08.07, 18:21
      Arktyka, Aconcagua? Widze, ze tegoroczne upaly zrobily swoje:)

      no w tym przypadku to ja najwyzej moge zaoferowac moje uslugi jako
      piate u wozu, albo czterdzieste osme kolo u trucka;) - w zadnym z
      wymienionych przez Ciebie miejsc nie bylam, marzyc owszem marzylam,
      ale doradzic nic sensownego nie doradze.... co najwyzej moge
      obiecac, ze ulepie sobie laleczke voodoo i w czasie Twojej podrozy
      bede sie nad nia znecac z zazdrosci;))

      p.s. wcale nie wierze, ze wdrapales sie
      na Kilimandzaro - gdzie te fotki??? grrrr


      --
      www.borasca0107.blogspot.com
        • jetlag1 Re:Rany Boskie... co tu sie dzieje?????.. 22.08.07, 03:15
          czlowiek wyjedzie na kilka dni do lasu nad wode, chwycic jakas
          zagryche do zmrozonej flaszeczki, a tu takie rzeczy....
          Smok ala M.C. Perry podbija japonie,
          katahdin plynie na alske,
          Borasca znaca sie nad lalkami
          no i SP.....WOW!!!...ruskim lodolamaczem z demobilu chce przeplynac
          biegun poludniowy!!!!... i wspiac sie na najwyzszy szczyt ameryki!!!
          ..musze cos lyknac!!!
          Imponujacy plan!!!
          I like the man who thinks BIG, go for it!!!
          S.P., niestety nie moge Ci nic doradzic, widze ze argetyne znasz
          lepiej oddemnie, choc bylem tam trzykrotnie, raz w drodze na
          statek. Moja druga polowa, spedzila tam pierwsze kilkanascie lat
          swojego zycia,tak ze wizyty zwiazane z odwiedzinami ect, plus
          wodospady itp.
          Nie bylem na poludniu, choc mam to w planie.
          oprocz tych"expedition ships" kursuje tam pare "standartowych"
          statkow,Princess, Celebrity itp, przewaznie wahadlowe rejsy10/12
          dni BA do SCL, ale HollandAmerica raz w roku ma dluzszy rejs ktory
          wlasnie zawija w te rejony ktorymi jestes zainteresowany, plus
          Falklandy/Malvinas,Horn, Magellan ect.
          Taki rejs mam w planie, ceny tez bardziej realne okolo us$3k, w tym
          roku plynie Rotterdamm, polecam ten statek, bylem na nim.
          sprawdz to na ich web stronie.
          ps: chyba skontaktuje sie z borasca i pomoge jej z ta lalka!
          jetlag
          • starypierdola Spoko, spoko, Jetlag! 23.08.07, 01:47
            Milo Cie tu poczytac :)

            Argentina (la mujer), powiadasz? Mowia ze Argentynczycy to ludzie ktorzy mowia
            po hiszpansku (a sort of...), maja wloski paszport, mysla ze sa Anglikami a
            zachowuja sie jak Francuzi.

            Pozazdroscic zony :)))

            Faktycznie rozwazalem rozne stateczki ktore plywaja po Cilijskich fjordach,
            glownie z Puerto MOntt. No ale na ten rom mam plan "usislony": SYlwester na
            ANtarktyce :)

            Pozdrawiam
            SP
            • starypierdola Shoot! 24.08.07, 04:15
              Alem tu narobil bledow! Pewnie myslalem o Borasce :))

              Mialo byc:

              "Faktycznie rozwazalem rozne stateczki ktore plywaja po Chilijskich fjordach,
              glownie z Puerto Montt. No ale na ten rok mam plan "uscislony": Sylwester na
              Antarktyce :)"

              Wyglada ze po Argentjskiej stronie nie ma porownywalnych atrakcji; oczywiscie
              pomijajac Antarktyke do ktorej wszystkie drogi wydaja sie zaczynac w Ushuaia ...

              Cruise Santiago - BA wydaje mi sie zbyt komfortowo - standartowy.

              Cruise(r) SP



        • borasca0107 Re: Nie zlosc sie, Boraska:) 23.08.07, 17:55
          starypie.. napisał:

          > Najwazniejsze ze Cie lubie :))

          Ty mi tu teraz wody sodowej z mojego
          wodoglowia nie rob bo i tak masz przechlapane :P

          > I wiesz czemu!

          tak, wiem - bos Wasc, masochista jako zywo :)

          > A z czasem na wszystko Cie bedzie stac.

          a gdzie ja ostatnio narzekalam na brak kasy?

          > Szczegolnie jak sie przekwalifikujesz na....

          hmmmm... Ty sie lepiej pomodl, aby mi sie niechcacy, z nudow i
          zastoju adrenalinowego nie przekwalifikowalo przypadkiem :)

          grrrrrrr

          :)

          --
          www.borasca0107.blogspot.com
    • starypierdola Podsumowanie (czesciowe) dla zainteresowanych 26.08.07, 12:35
      Antarktyka.
      Jak pisamem plyne na Antarctic Dram. Za kabine Shackleton place $9,360 (dwie
      osoby, all-inclusive za wyjatkiem alkoholi i do/od lotu do Ushuaia).
      11-to dniowa wyprawa (10 nocy na statku) jest standartowa (Ushuaia, Drake, Rey
      Jorge, Neko Bay, Peterman Island, Paradise Bay, Cuverville Island, Isla
      Decepcion, Wharler's Bay, Drake, Ushuaia). Wyglada na dobry deal; kupuje w
      Poludniowej Ameryce; duzo tansze niz zalatwianne przez Amerykanskie czy
      Europejskie agencje.

      Aconcagua.
      Zawezilem wybor do Andes Mountain Expediciones (Santiago, Chile) i Inka
      Expediciones (Mendoza, Argentyna). Planuje "Ruta traversia de los Polacos"
      dojscie ktore w praktyce "okraza" gore ze wszystkich stron.
      Jakiekolwiek uwagi n/t agencji czy ruty/slaku beda mile widziane.

      Argentyna
      Dzieki za info, Julia:) Chyba sie zdecyduje na El Chalten bo wyglada atrakcyjnie
      a nigdy o nim nie slyszalem. Co do lodowca w Calafate to nie jestem pewien, choc
      moze byc interesujacym porownanie z Columbia Icefields w Kanadzie.

      Dzieki za uwagi i komentaze
      SP
    • Gość: jalita A-watek: Arktyka, Aconcagua, Argentina/El Chalten IP: *.static.cablecom.ch 03.09.07, 11:01
      Witaj - kiedys jak pamietam doradziles mi dobrze na temat Afryki -
      to ja sie teraz sprobuje odwzajemnic!
      Jesli bedziesz mial troche czasu to sprobu zalatwic taka wycieczke z
      El Chalten: przez Passo Marconi na Poludniowoamerykanski Inland Eis -
      do Cirko de Los Altares ... potem jest kilka opcji powrotu w
      zaleznosci przez kogo organizujesz wycieczke. Spanie w namiotach na
      lodzie, caly dobytek na saniach ... dla mnie to byla super przygoda,
      aczkolwiec d... przemarzla jak czort! Jesli sie nie uda to idzcie
      chociaz pod Cerro Tores i przejscie w kierunku Fitz Roy'a. Polecam
      tez wycieczke do doliny Rio Elettrico i wejscie na Passo el
      Quadrado - bardzo latwa technicznie (tylko torche sniegu) a u gory
      piekny widok na tyly Cerro Torre, Fitz Roy'a ... Przejscie od Rio
      Electrico w kierunku Rio Blanco (pod Fitz Roy) i po drodze odbicie
      do Laguna Blanca ... Tez bardzo sympatycznie! Chwilami troche
      klopotu ze znalezieniem drogi, ale znasz ogolny kierunek i zgubic
      sie nie da. Acha - namiot, kocher i jedzonko nosisz sam albo
      bierzesz tragarza. W Torres bylam pare lata temu, i stwierdzam ze
      Fitz Roy & Co. w niczym nie ustepuje, jest inne a moze nawet
      sympatyczniejszy, bo slaba infrastruktura - tylko namiocik :-) - i
      dzieki temu mniej ludzi. Odziez i wyposazenie absolutnie wodoodporne
      jt niezbedne. Ale z tego co piszesz o swoich podrozach to wiesz o co
      w tym wszystkim chodzi. Dodam, ze na Antarktydzie bylam - 3 lata
      temu niewielkim Statkiem Ushuaia - owszem trzepalo okropnie, ale
      bylam caly czas na prochach i dzieki temu moglam cieszyc sie
      wysmienita kuchnia na pokladzie. Male statki maja ta zalete, ze po
      2ch dniach znasz cala zaloge i mozesz wszedzie wejsc - pierwszy raz
      widzialam "maszynownie" na statku. Nas bylo ok 40 turystow i drugie
      tyle zalogi. Wieczory sa baaardzo dlugie, ale ja ci sie trafi taka
      sceneria - wokol Packeis, przez ktory od czasu do czasu przebijaja
      sie wielorybie ogony, noc walczaca z dniem a ty siedzisz sobie na
      dziobie i zwieszasz nogi w dol ( nasz statek byl naprawde maly!) to
      bedziesz dlugo pamietal ... Sama Antarktyda troche mnie
      rozczarowala - myslalam, ze bedzie bardziej bialo. Kapiel na
      Deception Island to zawracanie glowy, mimo to - odpuscic nie mozna -
      woda w dziurze jt naprawde ciepla!!! Juz w czasie podrozy slyszalam,
      ze jest mozliwosc wykupienia wycieczki na Antarktyde ze Stanow - to
      sa samoloty wojskowe, kt. w ten sposob sobie "dorabiaja" lecisz z
      nimi do jakiejs bazy na ladzie i tam mozesz dalej robic
      wycieczki ... Koszt ok 20-25'000 USD. Jest podobno TYLKO BIALO I
      TYLKO ZIMNO!!! Niestety nie wiem jaki w tym jest faktor prawdy. Moze
      jeszcze sie kiedys dam nabrac na Antarktyde. Mimo to milego urlopu -
      pozdrawiam.
      • Gość: SP Re: A-watek: Arktyka, Aconcagua, Argentina/El Ch IP: *.cm.vtr.net 03.09.07, 12:18
        Dzieki, Jalita!

        No to mi sie dobry uczynek zwrocil z nawiazka :)) Dzieki za porady.

        Ale troche mi zabilas klina, bo musial bym chyba zostac tam dluzej niz planowalem.

        Z drugiej strony jak juz bede mial caly sprzet to moze warto. Moze przy okazji
        pojechal bym jeszcze raz do Torres del Paine.

        Piszesz duzo o lodzie i sniegu. Czy tam potrzeba czekan i raki?; warto wlec z
        Aconcagua? Spiwor mam ok, 0 F (-20 C). Marzec to nie za pozno?

        Pozdrawiam
        SP


        • jalita Re: A-watek: Arktyka, Aconcagua, Argentina/El Ch 03.09.07, 13:36
          Ja mialam taka samodmuchajaca sie mate, bardzo lekka + spiwor na -25°
          C, a na sobie wszystko lacznie z rekawiczkami i czapka! Jestem
          strashny zmarzluch, ale nie zapominaj, ze kilka nocy spisz na
          najwiekszym lodowcu swiata :-). Lina i raki konieczne - musisz miec
          buty do chodzenia po lodowcu, bo inaczej raki sa psu na bude :-) My
          wiekszosc wypozyczylismy na miejscu, mieli calkiem dobry sprzet -
          buty do chodzenia i lodowcowe mialam swoje, ale niektorzy w
          butach lodowcowych chodza tez normalnie w gorach - ja nie lubie.
          Wazny jt namiot - wodoszczelny! Chociaz noce sa tak zimne, ze nie
          unikniesz w srodku wody kondensacyjnej. Wzielismy lokalnego
          przewodnika, chociaz mamy troche doswiadczenia w chodzeniu po
          lodowcach, bo od 20lat mieszkamy w CH i gory to nasza pasja. Zreszta
          jak bierzesz wycieczke to nie musisz sie martwic o palnik, garnki,
          gaz, zywnosc, sprzet ... Oni organizuja wycieczki jesli zbierze
          sie "grupa", ja jestem na grupy alergiczna wiec po prostu placisz
          wiecej i stanowisz sam lub ze swoim towarzyszem/szka grupe! Majac na
          mysli przewodnika nie mowie o takim chodzeniu jak Torres del Paine,
          czy wypady z El Chalten: Cerro Torres, Fitz Roy, Rio Elettrico,
          Passo El Quadrado i dojscie do Lago Elettrico skad mozna nawet bez
          sprzetu dojsc do mniej wiecej 1/3 Lodowca Marconi ale potem ...
          zaczyna sie miekko i "ruchomo" ... musisz sie zwiazac! Przewodnika
          bralismy wlasnie na na Circo de los Altares. Marzec to troche pozno,
          ale my tez bylismy na przelomie lutego i marca. Nam sie udalo z
          pogoda i w czasie calego pobytu "tylko" 2
          dni przelezelismy w namiocie bo lalo bez przerwy, na szczescie to
          bylo pod Fitz Roy'em. Mowie ci super - ok.3m2 powierzchni, wilgotny
          namiot - bo jednak oddychasz, zimno, nawet herbaty sie nie chce
          zrobic... a obok ciagle ten sam chlop - ale to juz od niepamietnych
          czasow!!! Potem juz byla super pogoda - te przejscia, te
          widoki ... Z tego co widzialam na swiecie to powtorzylabym - wlasnie
          Circo de Los Altares, Roraime czy wycieczke do dzungli w Zlotym
          Trojkacie ( chociaz to ostatnie, to tylko w teorii - bylismy duzo
          mlodsi i strasznie durni, podobno cud ze przezylismy - jakos tak nam
          wyszlo ze ... poszlismy na kilka dni z namiotami do dzungi - no
          comments :-) nigdy przedtem i nigdy potem tak sie nie balam!
          Wracajac do tematu - jesli masz mozliwosc - to idz na Patagonische
          Inlandeis. Acha - nie mam porownania z Himalajami - nie bylam, jesli
          byles to moze nie bedzie to dla ciebie tak fascynujace.
          Pozdrawiam!
          • starypierdola Dzieki, Jalita :) 04.09.07, 02:47
            Ladnie mnie uswiadomilas :))
            I zaczynam kombinowac ze moze warto by zaplanowac druga podroa do Argentyny. Na
            poludnie. Terenow na poludnie od Bariloche (San Carlos de..), w Argentynie,
            praktycznie nie znam.
            Kiedys zaliczylem Chilijska strone: Punta Arenas i okolice, Torres del Paine i
            okolice.
            Jak sie leci samolotem z Punta Arenas do Puerto Montt to widac wspaniale gory,
            olbrzymie jeziora, lodowce .... I teraz wiem co to sa za gory.... Podniecajace!!

            Pozdrawiam SP
            • jalita Re: Dzieki, Jalita :) 04.09.07, 11:02
              No nie! tylko druga??? Argentyna i Chile to koniecznie druga i
              trzecia i ... jeszcze kilka. W okolicach Bariloche jt tez
              wspaniala "petelka" do zrobienia, nie ma sniegu i lodu, nieco
              trudniejsza technicznie - taka troche w stylu alpejskim, ale za to -
              od schroniska do schroniska - nie trzeba nosic zarcia, co bardzo
              odciaza. Co do lotow: jesli bedziesz lecial z Calafate do BA
              koniecznie siedziec po prawej stronie, jak sie ma szczescie to
              piekna panorama Fitz Roy'a & Co. Kiedys lecialam i pilot chyba mial
              dobry humor, bo odbil w kierunku masywu - REWELACJA!
              Pozdrawiam i milych podrozy.
              Acha - jak juz tak sobie rozmawiamy - to moze i ja cos uszczkne:
              jt, mozliwosc, ze nasz nast. wyjazd to bedzie Syria/Jordania. Masz
              moze jakies ciekawe spostrzezenia? ja oczywiscie nie mowie o
              haslach - koniecznie Petra, koniecznie Wadi Rum, koniecznie
              Palmira... Moze da sie tam gdzies tez pojsc w jakies gory?
              Oczywiscie nie mam ochoty znalezc sie na pierwszych stronach gazet,
              tak ze wszystko w miare rozsadku!
              Dzieki!
              • starypierdola He, he... 04.09.07, 16:30
                W Arg i Cl juz bylem kilka razy, tyle ze nie w stronach ktore opisujesz :)

                O Bliskim Wschodzie nic Ci nie potrafie powiedziec. Wiem ze to podstawowy "brak
                w wyksztalceniu" wiec wstydze sie przyznac ze tam nigdy nie bylem. Jakos mnie
                nie ciagnelo. Moze dla tego ze nie ma "physical challenge"? No ale jak przejde
                na emeryture......!!!

                Kiedys, przez chwile, pracowalem w Lampang (niedaleko Chiang Mai). Stamtad
                zrobilem kilka wypraw w dzungle syjamskie. Ale eskortowanych; podobalo mi sie
                ale przezyc specjaknych nie mialem. Wiec Cie podziwiam.

                Mialem po tym okazje byc na Borneo (glownie East Kalimantan). Tamtejsza dzungla
                zrobila na mnie wieksze wrazenie. Roznego jadowitego scierwa tez pelno ale w
                dodatku "obcowalem" z Dayaks(z Dajakami) - "lowcami glow". Tyle ze juz
                ucywilizowanymi. Ale czy to czlowiek wie co i jak?

                Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje.
                SP
                • Gość: jalita Re: He, he... IP: *.static.cablecom.ch 05.09.07, 09:24
                  Hej - no to jestes w moich oczach uratowany! Bo jesli ktos byl raz w
                  ARG czy CL i potem juz tam nie wraca - no to cos z nim nie tak ...
                  Wogole raz w zyciu to mozna pojechac do Pcimia, Liechtensteinu,
                  Pacanowa czy Andory, ale "wszedzie indziej" za jednym razem jest
                  trudno wszystko obleciec!

                  Zycze milego pobytu na Antarktydzie, ach ten smrodek Pingwini ...
                  Jak mysmy byli to siedzialy na jajach (nie wlasnych:-) Ty pewnie
                  zobachysz pierzace sie maluchy ... A to ze na statku turysci tyja to
                  wiesz? zarcie wysmienite , ruchu zero ... No chyba, ze ktos ma taka
                  naturalna morska bulimie - nie moj gust!
                  Ciekawa jestem jak ci sie bedzie na Antarktydzie podobalo?
                  Pozdrawiam i do uslyszenie, kiedys znowu!
          • borasca0107 Re: A-watek: Arktyka, Aconcagua, Argentina/El Ch 04.09.07, 06:51
            jalita napisała:

            > a na sobie wszystko lacznie z rekawiczkami i czapka!

            Jalita! Co tu duzo pisac -
            czytajac opis Twojej podrozy
            az mi sie plecak zaczyna sam pakowac,
            a namiot rozkladac na srodku pokoju;),
            wiatr swiszczy we wlosach, snieg skrzypi,
            woda chlupie i wieloryby pluskaja pod stopami!
            Uwielbiam taaakie opowiesci.

            > poszlismy na kilka dni z namiotami do dzungi - no
            > comments :-)

            no wiesz co? Najpierw rozgrzewasz ciekawosc, a potem krotko - no
            comments???! GRRRRRR :) - a moze jednak gdzies w necie mozna
            poczytac Twoje opowiesci o tej 'przechadzce' ? :)



            --
            www.borasca0107.blogspot.com
            • jalita Re: do borasca 04.09.07, 10:48
              W necie :-) no coz, to byla polowa lat 90tych i zadnym necie nie
              bylo mowy ... wiesz tak szczerze mowiac, to ja sie troche wstydze
              tej wyprawy wtedy do dzungli! jedyne co nas usprawiedliwia, to to ze
              byla to nasza pierwsza wyprawa do Azji, i po prostu nie mielismy za
              grosz wyobrazni ani rozsadku! Pamietam, ze w Chiang Mai wynajeslismy
              lodke ktora poplynelismy wzdluz Mekongu, po drodze wysiedli przy
              jakims osiedlu i ... poooszli! Po drodze mijalismy sporadycznie
              miejscowych i straszne ilosci wszelkiej gadziny, ktora uciekala spod
              nog.A ja sie wrecz histerycznie boje tego co nie ma nog!!!
              Najwspanialsze byly odglosy dzungli, to byl czerwiec i chyba pora
              godowa wszystkich owadow - juz nigdy potem nie przezylam w dzungli
              takiego halasu, prawie nie slyszalo sie wlasnego glosu. Jesli chodzi
              o przebijanie sie przez gaszcz to ... nie, tego nie bylo, machety
              nie mielismy, tylko scyzoryki :-) Trzymalismy sie sciezek
              miejscowych, ktore i tak byly baaardzo umowne. Na szczescie, po paru
              dniach skonczylo nam sie jedzenie i musielismy wracac. Do teraz nie
              wiem jak znalezlismy powrotna droge i wbrew wszelkiej logice nie
              wystepuje dzis w formie przestarzalego humusu :-). Dzis nigdy bym na
              cos takiego nie poszla, wprawdzie nie grozilo nam pozarcie przez
              dzika zwierzyne, ale jak sie potem dowiedzielismy, w okolicy bylo
              wiele wiosek miejscowych, ktorzy byli malo przyjazni obcym, a
              niektore beznogie mocno jadowite. Spania w nocy to za wiele nie
              bylo, caly czas nasluchiwalam i z latarka w garsci wpatrywalam sie w
              dziure, gdzie sie konczyl zamek i czekalam co przez nia wlezie!
              Kompletna idiotka - wszystko oczywiscie z zapalem lazlo do swiatla!
              Nie wiem czy wiesz jak wyglada latarka polozona w nocy na pustynia
              na pustym z pozoru piasku - nagle wokol niej wszystko sie rusza,
              schodzi sie cala okoliczna gadzina na party przy swietle! Wiele lat
              pozniej zahaczylismy o
              te rejony z drugiej strony, od Laosu i Wietnamu, ale to juz byla
              inna historia - wtedy juz bralismy loklanych przewodnikow.
              A wracajac do wycieczek w gory oj tak , ja sama jak o tym pisze to
              czuje mrowienie i ... juz bym jechala. Mimo to chwilowo odpuszczamy
              gory, nasz nastepny cel to chyba bedzie Bliski Wschod.
              Pozdrawiam
              • borasca0107 :))))))) 05.09.07, 05:55
                jalita napisała:

                > A ja sie wrecz histerycznie boje tego co nie ma nog!!!
                --
                > Jesli chodzi o przebijanie sie przez gaszcz to ... nie, tego nie
                > bylo, machety nie mielismy, tylko scyzoryki :-)
                --
                > niektore beznogie mocno jadowite.
                --
                > Spania w nocy to za wiele nie bylo, caly czas nasluchiwalam
                > i z latarka w garsci wpatrywalam sie w dziure, gdzie sie konczyl
                > zamek i czekalam co przez nia wlezie!
                --

                hehehehehe... usmiechliwe bardzo sa Twoje opowiesci!
                Jesli wpadniesz na pomysl napisania ksiazki to daj znac!
                Ustawiam sie w kolejce!:)))

                Pozdrowionka

                --
                www.borasca0107.blogspot.com
                • Gość: jalita Re: :))))))) IP: *.static.cablecom.ch 05.09.07, 09:16
                  Witaj borasco - nie, ksiazek pisac nie zamierzam, chociaz jak tak
                  sobie pomysle do czego dociagnela pewna pani, ktora
                  wymyslila "brylatego czarownika" ... hmmm ...ile to by bylo kasy na
                  podroze :-))) Pozdrawiam i ... do uslyszenia znowu. Zagladam tu
                  rzadko, ale zagladam!
                  Wspanialych podrozy!
    • s.wawelski Niezle Ci sie watek rozrosl... 06.09.07, 00:22
      Gratuluje! No ale w koncu jaki by nie byl temat wyjsciowy to zawsze
      na watkach z Twoja sygnaturka mozna pogwarzyc na rozne tematy.

      Z Japonii juz wrocilem i lecze jetlag wiec przy okazji i tu
      zagladnalem powtornie. Sushi, sashimi, chirashi i innych tym
      podobnych najadlem sie za wszelkie czasy, zreszta kuchnia japonska
      mi bardzo odpowiada.

      Wracajac do Twojego wyjsciowego pytania o Antarktyde i Aconcagua'e
      to doceniam Twoja wiare we mnie, ale tu musze Cie rozczarowac bo
      Argentyne to Ty znasz lepiej. Ale na szczescie znalazlo sie pare
      osob, ktore cos niecos ruszyly temat do przodu. O ile na Aconcagua'e
      sie nie wybieram (mam lek prezstrzeni) to niesmialo planuje z zona
      kiedys eskapade na Siodmy Kontynent, wiec nadstawiam ciekawie ucho
      aby sie co nieco dowiedziec co i jak. Na Galapagos poznalem mloda
      pare, ktora byla na Antarktydzie gdzies na przelomie lutego i marca
      i chwalili sobie wycieczke. Nic o strasznych sztormach nie
      wspominali a raczej chwalili i pogode i aure w ogolnosci.

      Wspomniales przy okazji o Kalimantanie. Ja bylem w poludniowej
      czesci (rezerwat Tanjung Puting, dorzecze rzeki Kumai). Co mnie
      zaskoczylo to to, ze bylo raczej sucho (jakby nie bylo srodek pory
      suchej), i poza mokrymi rzekami, ktorymi podrozowalem to dzungla
      byla sucha, cos a la selva na Yucatanie. Z kolei najmokrzejsza i
      najbardziej krwiopijcza dzungla dla mnie to Kostaryka (okolice
      Totuguero, tam bylem w porze deszczowej) i Amazonia (poczatek pory
      suchej, albo nazwijmy to niskodeszczowej). Kiedys wspominales o swym
      pobycie na Irian Jaya. Tak sie sklada, ze to jest jedno z moich
      marzen. Napisz cos wiecej na ten temat. Jak dlugo tam byles, gdzie
      (to sprobuje znalezc na mapie), czy dotarles do jakiejs wioski z
      tubylcami wewnatrz ladu, jakie warunki podrozowania, jak taka podroz
      zorganizowales, plus oczywiscie swoje wrazenia. Trudno powiedziec
      czy do takiej wyprawy kiedys dojdzie ale chociaz troche czlowie
      sobie pomarzy.

      Pozdrawiam,

      S.W.
      • starypierdola Serwus Smoku! 07.09.07, 02:38
        Ales Ty czujny!! W sama pore z Japonii uciekles: dzis maja tajfun (w Tokio;
        pokazuja w TV) :)))

        No chyba ze to zbieg okolicznosci :))

        O Borneo moge duzo powiedziec ale niewiele doradzic. Bylem tam przez chwile,
        ponad 10 lat temu jeszcze za czsow Suharto, w sprawach zawodowych. W Balikpapan
        z wyjazdami "w teren" do roznych zapomnianych przez Boga miejsc w glebi wyspy i
        wzdluz wybrzeza (Czy Bre-X cos Ci mowi?). Latalem albo helikopterami albo
        lokalnymi samolotami modlac sie przez caly lot zeby samolot sie nie rozlecial na
        kawalki (Garuda i jeszcze gorsze linie lokalne).

        Czy Borneo warte jest podrozy turystycznej (ktorej koszt sam ponosisz)? Mysle ze
        nie, chyba zes jakis ornitolog, albo nie mozesz zyc bez zobaczenia orangutana "w
        naturze". W koncu dzungla nie rozni sie zbytnio od innych a poza dzungla nie ma
        tam nic inego. A Dayaks to dzis normalni ludzie; pozostaly tylko legendy .....

        Irian Jaya.... nie rozni sie zbytnio od PNG (Papua New Guinea). Czy Borneo. I
        zaczyna byc troche niebezpiecznie bo lokalni aborygeni sie zaczynaja buntowac
        (ludy na poziomie kultury kamienia lupanego ktore nie maja zadnego zwiazku z
        Indonezyjczykami = Jawajczykami). Jak na Borneo trzeba byc albo gornikiem
        (miedz), albo ornitologiem czy innym botanikiem, albo tropicielem pierwotnych
        ludow zeby tam sie wybrac. Tyle ze maja tez wysokie gory, ale jakies takie
        dziwne .... No ale jak Cie korci ...

        Pozdrawiam
        SP
        • s.wawelski Re: Serwus Smoku! 07.09.07, 19:30
          Ano Irian Jaya mnie korci, stad moje pytania dotyczace tego regionu.
          Borneo to bylo jedno z tych marzen z dziecinstwa i to juz zaliczylem
          a spotkanie oko w oko z orangutanami w "naturze", jak to okreslasz,
          bylo niezapomnianym przezyciem i do dzis to bardzo mile wspominam. Z
          roznych spotkan ze zwierzetami te przygode stawiam na samej gorze
          (lub na topie, jakby napisali czolowi dziennikarze GP, lub co
          bardziej swiatowi forumowicze). Z Dayakami tez sie spotkalem, i tez
          ucywilizowanymi. Jeden nas nawet dzielnie bronil przed ciekawoscia
          orangutana, ktorego, jak mi pozniej przez tlumacza wyjasnil,
          zaciekawil moj aparat.

          Wracajac jeszcze do Nowej Gwinei, to gdybys zechcial sobie
          przypomniec co nieco o swym pobycie tam i mi jeszcze skrobnal pare
          uwag innych niz, ta ze wyspe zamieszkuja ludy niespokrewnione z
          malajsko-polinezyjskimi-chinskimi mieszkancami Jawy czy
          Celebesu [:-)], to bylbym Ci wdzieczny.

          Ciekawi mnie glownie jak latwo jest dotrzec do pewnych endemicznych
          zwierzat NG, czy w ogole mozna na nie natrafic czy tez mieszkaja w
          niedostepnych rejonach jak nosorozec z Borneo. Czy dotarcie do osad
          tubylcow z obrzeza ich swiata (o tych mieszkajacych wewnatrz wyspy
          nawet nie marze) wiaze sie z duzymi trudnosciami czy tez
          niebezpieczenstwami?

          Pozdrowienia,

          Zaciekawiony S.W.
    • snowboarder ogladalem na discovery... 10.09.07, 22:26
      No wiec program ogladalem w czwartek bodajze.
      Pokazuje rejs najlepszym ruskim lodolamaczem (nazwy oczywiscie
      nie pamietam, Klecznikow czy cos takiego, wiele razy jest powtorzone,
      ze to najnowoczesniejszy istniejacy lodolamacz, $25K od osoby
      i wyzej za rejs 3-tygodniowy).
      Plyna z Australii i trasa jest odlowtowa rzeczywiscie, dzikie
      rejony, gdzie inne statki nie maja szans.
      I musze cie zmartwic, nawet w tym programie o rzyganiu jest
      bardzo jego duza czesc. Komentarze w stylu - nawet ci, co
      rzygali non-stop w tym momencie wyczolgali sie na poklad, bo cos tam...
      Przechyly do 30 stopni non-stop, fale kilkudziesieciometrowe,
      generalnie fajna zabawa.
      Sam statek jak skansen posowiecki, prycze i meble zatrzymane
      w czasie jakies 20 lat temu...

      • snowboarder Kapitan Khlebnikov 10.09.07, 23:11
        Kapitan Khlebnikov to nazwa statku. I sa tez krotsze rejsy,
        google na szybko znajduje 12-dniowe za jakies 10 grand...
        Moment gdy statek przebija sie przez kre i foki uciekaja przed
        dziobem jest odlotowy. Odwiedziny kolonii pingwinow,
        i spacer miedzy milionem ich tez latwo sie nie zapomni...
        Tylko ten parszywy rejs na najgorszym morzu na ziemii...

        • starypierdola Ach, te fale:)) 11.09.07, 04:15
          Dopiero mnie zacheciles:)) No i jak nie bede jadl przez 11 dni to schudne ze 20
          lbs; bedzie mi o tyle latwiej wejsc na Aconcagua :))

          Programu niestety nie widzialem. Domyslam sie ze te miliony pingwinow to na
          South Georgia Island, gdzie jest ichnajwiecej (jeden z Nat'l Geografics ladnie
          to kiedys opisal), setki czy tysiace mil na wschod od Falklandow. Tam nie bede;
          nie mam tyle czasu. To jest dluzsza z dwu standartowych wycieczek.

          Rosyjskie statki sa rozne. Wszystkie male, wszystkie lodolamacze albo
          lodo-wzmocnione, budowane ze 25 czy 35 lat temu w stoczniach Norwegii, Finalndii
          i innych krajow "lodowych". Rosyjskie stocznie w tym czasie budowaly okrety i
          lodzie podwodne. Wiekszosc z nich (statkow) byla od tego czasu zmodyfikowana,
          ale do cruise ships jest im jednak daleko. W czerwcu - sierpniu plywaja na
          Arktyke, w grudniu - lutym na Antarktyke.

          Przed miesiacem jeden z nich, na Antarktyce, podplynal blisko lodowca akurat jak
          oderwala sie od niego duza gora lodowa. Wywolana tym fala spowodowala omalze
          wywrocenie sie statku. W resultacie wielu pasazerow bylo poranionych, wszyscy
          najedi sie strachu, ale nikt nie zginal.

          Moja 11 dniowa wycieczka (10 nocy na statku)z/do Ushuaia kosztuje nieco ponizej
          $5,000 na osobe, w "sredniej" kabinie. Arctic Dream ktorym plyne ma trzy
          kategorie kabin. Standartowy program; stosunkowo tanio bo kupilem wczesniej i w
          Pld. Ameryce.

          Widze ze Ty tez sie tez troche podnieciles ta Antarktyka. Po powrocie napisze Ci
          jak bylo; na wszelki wypadek :))

          Pozdrawiam
          SP

          PS. Ladne zdjecia z Chicago. Ciekawa kombinacja kolorow, swiatel i ksztaltow. I
          choc troche wydziwiasz nawet mozna poznac fotografowane miejsca :))

        • Gość: Jalita Re: Kapitan Khlebnikov IP: *.static.cablecom.ch 11.09.07, 10:26
          ... witam i sie wtrace - sorry z gory :-). Kapitana Khlebnikova
          widzielismy w porcie w Ushuaia - troche ponuro wygladal, bardzo po
          rusku - taka kolubryna - zwlaszcza przy naszej lupince. Przebijanie
          przez kre to raczej rozsuwanie ogromnych kawalow tzw, Packeis -
          faktycznie robi wrazenie, zwlaszcza jak sie z tylu za statkiem
          szybko "zamykaja". Adrenaline podnosi zachowanie tzw. "Eis-Pilota"
          ktory ze sroga mina wszystko obserwuje i sledzi w jakim tempie
          packeis zamyka sie za statkiem - jak zbyt szybko to znaczy, ze jest
          zagrozenie :-) Kapitan jt. caly czas na kontakcie z innymi statkami
          w okolicy, jak my bylismy to w Kanale Lamarcka (moze nazwe
          przekrecilam ...) utknal Kapitan Orlov, slychac bylo przez mikrofon
          jak slicznie rusy klely - co z racji mojego roku urodzenia i
          mlodosci w PRLu chyba jako jedyna rozumialam i oczywiscie nie
          omieszkalam tlumaczyc na hiszpanski, przy okazji nauczylam sie
          paru "parolacce" No i jeszcze co do tego "rzygania" - nigdy bym nie
          wpadla, ze to moze sie stac tak szeroko omawianym tematem :-) Nie
          przesadzajmy - ja jestem katastrofalna jesli chodzi o rzeczone, np.
          w samochodzie za nic nie moge jezdzic z tylu. A ten rejs przezylam -
          po prostu trzeba lyknac cos skutecznego i niestety troche uwazac z
          alkoholem, bo zle sie z tymi lekami kombinuje. SP - szerokiej drogi
          i milej podrozy!
    • Gość: jalita Re: A-watek: Arktyka, Aconcagua, Argentina IP: *.static.cablecom.ch 11.09.07, 10:31
      SP - jeszcze jedno - jest wspaniala ksiazka o wyprawie Darvina na
      Beagl'u - nie wiem czy jt przetlumaczone na polski, bo czytalam po
      ang, ale to dla ciebie chyba nie problem, bo chyba mieszkasz w USA.
      No i historia wyprawy lorda Shackeltona na Endourance - uwazam, ze
      to lektura obowiazkowa - z tej wyprawy najpiekniejsze czarnobiale
      zdjecia z Antarktydy - jeszcze na plytkach - kilka odbitek wisi w
      muzeum w Ushuaia.
      • starypierdola Shackleton & inne 12.09.07, 14:50
        Dzieki za hint, Jalita :)

        Z historia Shackleton'a sie zapoznalem. Kabina na statku ktora zamowilem nazywa
        sie "Shackleton" wiec mnie to zainteresowalo.

        O Darwinie i Beagle mam niejasne wspomnienie; korzystajac z Twojej rady przejze
        jeszcze raz. Pamietam ze plynal na polnoc wzdluz wybrzeza Chile, Peru i na
        Galapagos. Wiec musial jakos oplynac S. Ameryke.

        ¿Donde aprendiste español?
        ?Ha vivido en Argentina?

        Saludos
        SP
        • Gość: jalita Re: Shackleton & inne IP: *.static.cablecom.ch 13.09.07, 09:09
          ... ola :-), nigdy nie uczylam sie hiszpanskiego, jesli starosc mnie
          dopadnie w jakiejs sympatycznej formie, to moze na emeryturze
          wybiore sie na dluzej w tamte rejony. Moj hiszpanski bazuje na
          liczynych podrozach do Ameryki Lacinskiej i dosyc dobrej znajomosci
          wloskiego. Jako czlowiek w moim nieskromnym pojeciu kulturalny :-)
          uwazam, ze powinno sie znac jezyk kraju w ktorym sie mieszka.
          Zlosliwie sie zlozylo, ze w CH sa 3 ( a wlasciwie 4 jezyki, ale
          retoromanski to ja juz sobie odpuscilam). Po kazdym powrocie z
          urlopu obiecuje sobie, ze teraz to juz koniecznie pojde na kurs
          hiszpanskiego i ... nigdy nic z tego nie wychodzi. A niestety moj
          hiszpanski jest bardzo malo gramatyczny (czytaj nieelegancki!) z
          pisaniem to analfabetyzm kompletny, czytanie ciut lepiej ... Moze
          kiedys... sie za to zabiore.
          A co do Darwina:
          www.brunette.brucity.be/PEGASE/darwin/debeagl1.htm nie wiem
          czy znasz niemiecki?
          en.wikipedia.org/wiki/The_Voyage_of_the_Beagle angielski to
          na pewno :-) Ksiazka jest naprawde doskonale napisana. O
          Shackeltonie jt film fab. z Kenneth Branagh w roli glownej - ujdzie.
          Nie wiem jak to u was bedzie, na naszym statku byly cala
          ekipa "naukowcow" i "profesorow", ktorzy mieli wyklady zwiazane z
          Antarktyda - niektore byly b. ciekawe, do tego filmy, slajdy ...
          jakos trzeba zapelnic te dni miedzy Ushuaia a Antarktyda. Acha - w
          Ushuaia niedaleko portu na nabrzezu jest restauracja Zia Elvira -
          jesli lubisz Frutti di Mare etc... to koniecznie! srodkowy stolik
          przy oknie - evt. wczesniej zadzwonic, moga byc klopoty z miejscem.
          Pozdrowki
          • starypierdola Szwajcarzy mnie zawsze zadziwiaja ..... 14.09.07, 02:47
            ... znajomoscia jezykow.

            To Ty pewnie gdzies z poludnia: Lugano, Como, Garda..... Campione :)))

            Sluchaj, jako Schw. pewno masz buty lodowcowe Raichle. Jesli tak, to co o nich
            myslisz? A jesli nie to co mozesz na ten temat powiedziec?

            Wlasnie jestem na etapie kupowania nowych..... I sie skrobie w glowe....

            Pozdrawiam
            SP
            • Gość: jalita Re: Szwajcarzy mnie zawsze zadziwiaja ..... IP: *.static.cablecom.ch 14.09.07, 09:18
              ... pudlo :-)... jestem z Zurychu! Ticino (wloska czesc CH) dobre na
              weekendy, ale mieszkac i pracowac to ja jednak wole w czesci
              niemieckiej - nie ma to jak porzadek, punktualnosc, rzetelnosc ... i
              ta cala masa nudnych rzeczy! A Wlochy to ja uwielbiam na takie
              leniwe urlopy pomiedzy "powaznymi" wyprawami. Jutro lecimy na
              Sycylie - 14 dni dobrego jedzenia, wina, cieplego morza ...
              Osiagnelam juz ten wiek, ze raz w roku potrzebuje takiego relaksu :-)
              Co do butow - ja osobiscie na lodowiec polecam tylko SCARPA, to jest
              wprawdzie wloska firma, ale akurat te buty robia bardzo dobre,
              zreszta do chodzenia tez mam Scarpa na zmiane z Loewe. Moze Reichle
              robi roznie na rozne rynki, ale dla mnie to byl horror - raz
              kupilam, i nieszczesliwie nowe wzielam na urlop - po 3ch tygodniach
              wakacji oddalam Indiance-przewodniczce na Roraimie.
              Pozdrawiam i evtl. do ulslyshenia w pazdzierniku - chyba, ze mnie
              Sycylijska Mafia wciagnie!
          • starypierdola Jeszcze jedno: pescados i mariscos (!!) lubie .... 14.09.07, 02:52
            .. wiec dziekuje tez za hint... Bede tam dzien przed i dzien po. Wiec odwiedze
            to miejsce.

            Po niemiecku nie mowie/czytam na tyle zeby czytac ksiazke:(( No ale kazdy ma
            swoje limity. Z drugiej strony prawie wszystko co jest po niemiecku jest tez po
            angielsku. Wiec sie nie martwie :))

            A jak by co to po rosyjsku (stara szkola....) :)

            Pozdrawiam
            SP
    • katahdin Re: A-watek: Arktyka, Aconcagua, Argentina 21.10.07, 03:46
      SP, pozwolisz, ze niesmialo zapytam, czy Ty przypadkiem masz
      w posiadaniu aparat fotograficzny ??? Jestem wlasnie w trakcie
      poszukiwania nowego i tak sobie pomyslalam, co bedzie,
      jak SP wroci z Antarktydy bez zdjec !!!!
      Z ostatniej wyprawy do Afryki fotki nie dotarly na forum,
      sytuacja nie moze sie przeciez powtorzyc !

      ---
      zobacz zdjecia, kliknij na nick
      • starypierdola A no mam, ale ... 21.10.07, 06:46
        ... jestem taki leniwy ze nie chcialo mi sie nic "wstawiac". Nawet nie wiem jak
        to zrobic, a Boraska mi nie doradzila:))

        Tak, "zawodowcy" nie troszcza sie dzis o amatororow:((

        I wlasnie kupilem nowy, Fuji S8000SD; ma 18X optical zoom. To w razie jak by
        mnie nie dowiezli blisko do pingwinow i trzeba by im robic zdjecia z daleka.

        Pozdrawiam
        SP
        • katahdin Re: Do spostrzegawczego SP 21.10.07, 14:17
          >SP napisal:
          <I wlasnie kupilem nowy, Fuji S8000SD; ma 18X optical zoom. To w
          >razie jak by mnie nie dowiezli blisko do pingwinow i trzeba by im
          >robic zdjecia z daleka.

          w takim razie bedzie co ogladac :))))

          Wynika z tego, ze prosciej bylo zalozyc konto na FOTOPODROZE
          niz nim sie poslugiwac. :)))
          Wejdz na w/w forum, kliknij na swoj nick pojawi sie opcja
          DODAJ zdjecie, ze swojego albumu wybiezesz kilka przecudownych
          fotek z wejscia na Kilimandzaro, jak juz zdjecia sie zaladuja,
          OK, i juz masz zalozony album na forum. Teraz juz sa identyczne
          czynnosci jak przy wysylaniu postow. Zawsze pojawi sie opcja
          czy chcesz zamiescic zdjecie, jesli tak, wybierasz wszystkie
          z Kili, a potem z Safarii, a nastepnie z Zanzibaru, te na
          poczatek, a potem z pozostalych wypraw :)))
          powodzenia

          Ps. SP, upewnij sie, czy program Twojego rejsu zapewnia zejscie
          na lad, wyczytalam, ze niestety, nie wszystkie to gwarantuja,
          np. Holland America, NIE, co bylo dla mnie wielkim zaskoczeniem.

          ---
          fotopodroze, zobacz zdjecia, kliknij na nick

          czy teraz dziala :))))


          • starypierdola Holland America ... 22.10.07, 01:14
            ... jest w innej klasie. Maja bodajze jeden wielki statek (Santiago to Buenos
            Aires, albo odwrotnie) ktory nie moze podplynac blisko ladu / lodu ze wzgledu na
            gory lodowe i zdolnosc manewrowa. I wszystkie ladowania, jesli je maja,to
            "extras". W sumie cos dla emerytow, podobnie jak sp. "Love Boat".

            Inna grupa to glownie Rosyjskie stateczki, przystosowane to plywania w rejonach
            arktycznych / antarktycznych. Tyle ze male, do 100 pasazerow max i nie takie
            wygodne jak Holland. Ja plyne wlasnie takim i zapewniaja mnie ze beda ladowania
            ... jak przezyje Drake Passage, jedno z najbardziej wietrznych i "falujacych"
            miejsc na swiecie.

            Pozyjemy zobaczymy:)

            Co do zdjec: sprobuje ....

            Pozdrawiam
            SP
    • starypierdola Antarktyka 10.01.08, 03:53
      Dla zainteresowanych: bylem, przezylem, mialem frajde.

      Szczegoly, porady:

      1. Koszt od okolo USD10,000 w gore. W Ushuaia widzialem "Last minute offer" za
      USD4,500. Plus dojazd, hotele, napiwki... w sumie najtansza oferta mogla by byc
      kolo UDS7,000
      2.W sumie warto pojechac/poplynac. Jeden raz. 9326-ty pingwin jest dokladnie
      taki sam jak 9325-ty.
      No chyba zeby .... wejsc na Mt. Vonson, najwyzsz gore (ponad 4 800m). Kszt kolo
      USD40,000.
      3. "Choroba morska" - nie problem. Rada kapitana: bierz tabletki zanim (przed)
      wystapieniem objawow. Rada skuteczna. Na naszym statku na 80 turystow nie wiecej
      niz 4 do 5 mialo problemy. Na Drake Passage rzuca statkiem strasznie. Spadlem z
      lozka trzy razy mimo ze mialem sie do kogo przytulic.
      4. Wyglada ze Antarktyde w tym roku odwiedzi co najmniej 40 000 turystow (10 do
      12 000 wejdzie nz Kilimadzaro, 2 000 do 3 000 wejdzie na Aconcagua). W Ushuaia
      tyle statkow ze musza czekac na redzie ....

      Potencjalnym podroznikom na Antarktyde zycze powodzenia
      SP



      • s.wawelski Re: Antarktyka 10.01.08, 04:51
        Super! Gratuluje podboju Siodmego Kontynentu. Czy masz jakies zdjecia
        - chetnie bysmy wszyscy ogladneli. Gdy Cie nie bylo, powiem Ci na
        ucho, ze Twoje wielbicielki bardzo sie przejmowaly Twym dlugim
        milczeniem...

        S.W.
          • jalita Jalita do SP 13.01.08, 14:46
            ... witaj :-) milo znowu cie zobaczyc. Ale chyba sobie jaja robisz!
            co to byla za wycieczka na ktorej byles??? przypominam sobie
            chyboczaca sie drabinke, po ktorej schodzilismy do Zodiakow, ktorymi
            potem tez niezle rzucalo - ze Zodiakow trzeba bylo nierzadko
            przeskakiwac na lad, lub noge po kostki zanurzac w wodno-lodowej
            bryi.. mielismy przy tym setna zabawe... no a potem kapiel w dole
            wykopanym na brzegu na Deception Island ... "goracosc" tej wody
            wzgledna ale kapiel na Antarktydzie zaliczona ... to jak sie to ma
            do tych 72-letnich "prochn"? nie schodziliscie na lad? a byliscie w
            ciesninie Gerlacha? a kanal Lemaira... A do jakiejs bazy was
            zabrali? napisz cos? wlasnie niedawno sciagnelam sobie z Australii
            kilka plakatow ze zdjeciami Hurley'a z wyprawy Shackeltona na
            Endourance - powiesilam sobie w biurze i jak mam dosc to na nie
            patrze i zaraz mi lepiej - uwazam za absolutny szczyt kunsztu
            fotografichnego!
            Acha - to milo, ze twoje wrazenie tez sa takie - raz i hvatit! ale
            powiem ci, ze z czasem wszystko wyglada lepiej, bylam w 2004 i dzis
            wspominam lepiej niz bezposrednio po. Ale u nas byl maly Vessel -
            super ekipa (niecala 40 osob) co tez bylo nie bez znaczenia. A
            zrobiles jeszcze cos oprocz Antarktydy? miale zamiar rozszerzyc
            plan...
            Pozdrawiam.
            • starypierdola Re: Jalita do SP 14.01.08, 03:08
              > ... witaj :-) milo znowu cie zobaczyc.

              Wzajemnie, wzajemnie :) Ale jak mnie zobaczylas jak jeszcze zadnych zdjec nie
              'zapodalem'? Wiem!! Oczyma wyobrazni :)


              > co to byla za wycieczka na ktorej byles???

              Teoretycznie 12 dni, ale z tego na Antarktyce tylko 5, wiec sie czuje troche
              oszukany. Reszta to doplyniecie do i powrot (Ushuaia; ruch niesamowity, co dzien
              odplywa z 5 statkow albo i wiecej) . Wszystko o czym piszesz zaliczylem; na
              potwierdzenie mam w paszporcie pieczatki z baz Chilijskiej, Brytyjskiej i
              Argentynskiej (bazy obsadzone jako ze kazdy z tych krajow uwaza sie za
              wlasciciela tej czesci Antarktydy a Brytyjczycy ostatnio zamieszali zglaszajac
              jakies nowe roszczenia wiec i Arg i Cl sie "stawia" i obsadza porzucone bazy na
              nowo.
              Na statku bylo 80 pasazerow

              > przypominam sobie chyboczaca sie drabinke, po ktorej schodzilismy do Zodiakow,
              ktorymi potem tez niezle rzucalo - ze Zodiakow trzeba bylo nierzadko
              przeskakiwac na lad ....

              W sumie mielismy dwie do trzech ladowan dziennie. Kazdy zodiak z 10 pasazerami.
              Nie bylo zle, choc plywanie wsrod kry wydawalo mi sie troche niebezpiecznie.
              Poza pingwinami i innym zwierzem, ktory pokazuja az do znudzenia, najwieksze
              wrazenie zrobila na mnie wycieczka zodiakowa miedzy gorami lodowymi. Wrazenie
              niesamowite. Wspielismy sie tez na kilka niewielkich gor, najwyzsza bodajze z
              300 m npm. Stad moja wzmianka o Mt. Vinson.

              > .. no a potem kapiel w dole wykopanym na brzegu na Deception Island ...
              "goracosc" tej wody

              W wykopanej dziurze woda tak goraca ze nie dalo sie prawie wejsc. Do tego byl
              odplyw wiec "basen" robil sie coraz plytszy. WIekszosc z nas rozebrala sie wiec
              do kapielowek, zamoczyla w morzu (jak by nie bylo "Southern Ocean") wskoczyla do
              dziury i uciekala z niej jak poparzona... Moze ten wulkan znowu niedlugo
              wybuchnie??

              > wzgledna ale kapiel na Antarktydzie zaliczona ...

              Zaliczona (well....)

              >... to jak sie to ma do tych 72-letnich "prochn"?

              Im starsze (i grubsze) tym bardziej byly 'ochotne' na kapiel. No ale pare
              mlodszych tez bylo: kilku poludnowo amerykanskich bogaczy ze slicznymi
              dziewczynami 1/3 ich wieku :)))

              >... a byliscie w ciesninie Gerlacha? a kanal Lemaira... A do jakiejs bazy was
              zabrali? napisz cos?

              Videla (Chile), Lamaire (UK) i jedna Argentynska (zapomnialem nazwy)

              > ...wlasnie niedawno sciagnelam sobie z Australii kilka plakatow ze zdjeciami
              Hurley'a z wyprawy Shackeltona na Endourance - powiesilam sobie w biurze i jak
              mam dosc to na nie patrze i zaraz mi lepiej - uwazam za absolutny szczyt kunsztu
              fotografichnego!

              CO nie znaczy ze Shackelton cos osiagnal; stracil wszystko wlaczajac Endurance
              (to Brytyjska nazwa)i zycie, pijak, uwodziciel zon swych kolegow, i nie osiagnal
              zadnego ze swych celow, zlamal slowo dane Scotowi (tez ciekawy charakter), ale
              mial szczescie .... i potrafil przedstawic swoje wyczyny jako bohaterstwo w
              spragnionej bohaterow Anglii ktora akurat wlaczyla na smierc i zycie z Niemcami.


              > Acha - to milo, ze twoje wrazenie tez sa takie - raz i hvatit! ale
              > powiem ci, ze z czasem wszystko wyglada lepiej,

              Zgadzam sie:) Zycie bylo takie piekne jak mialem 5 lat! A moja pierwsza milosc
              (nieszczesliwa!!).... :)))

              > A zrobiles jeszcze cos oprocz Antarktydy? miale zamiar rozszerzyc
              > plan...

              Caly czas robie!! I sie przy tym poce. Dzis wrocilem z La Palomy, trzy dni, kolo
              5,000 m ale otoczona lodowcami (praktykowalem chodzenie po lodzie). Nastepne:
              El Plomo, potem Vulcan San Jose (6,000 +) a potem Aconcagua ....

              > Pozdrawiam.

              Dziekuje i tez pozdrawiam
              SP
      • katahdin Re: Antarktyka 12.01.08, 02:36
        starypie.. napisał:
        > Na Drake Passage rzuca statkiem strasznie. Spadlem
        > z lozka trzy razy

        masz w takim razie szczescie ze przezyles, ja z pewnoscia
        najpierw umre, a potem niech sie dzieje co chce.
        Czekam rowniez na zdjecia i nie tylko z pingwinami

        pzdr
        ---
        Life's an adventure, don't miss out...
    • katahdin Re: A-watek: Arktyka, Aconcagua, Argentina 02.02.08, 03:50
      starypie.. napisał:
      >...Dzis wrocilem z La Palomy, trzy dni, kolo
      >5,000 m ale otoczona lodowcami (praktykowalem chodzenie po lodzie).
      >Nastepne:
      >El Plomo, potem Vulcan San Jose (6,000 +) a potem Aconcagua ....

      ...i co z tym najwyzszym szczytem Ameryki Poludniowej, zaliczony ???
      Jezeli tak, to wroze, Mt. Everest bedzie next :)
      W maju, 71 letni Japonczyk zdobyl... z pewnoscia ogladales serie
      filmow z wyprawy na szczyt. W tym roku koszt od osoby wyniosl
      tylko 45.000 $, dosyc tlumnie bylo.

      a co ze zdjeciami, beda ? kanal Lemaira piekny ?

      ---
      Life's an adventure, don't miss out...
      • starypierdola Re: A-watek: Arktyka, Aconcagua, Argentina 27.02.08, 02:45
        Wstawilem kilka zdjec Antarktyki. Mam cala mase wiec wybor trudny.

        Jak sie wyrobie to wstawie tez kilka z Andow.

        $45,000 za Mt. Everest to chyba na "budgetowej" wspinaczce. Moje najnizsze
        wyceny sa $68,000. I to nie wliczajac kosztow dojazdu...

        Mt. Vinson (najwyzsza gora na Antarktyce, niecale 5,000 m) to $50,000. No i ta
        gora "Kosicusko" ... niestety nie najwyzsza w Australii i OCEANII.... jest jakas
        gora w PNG ktora tez ma kolo 5,000 m; ekspedycja kosztuje kolo $30,000.

        Na razie kupuje bilety loterii..... do 71-go roku chyba cos wygram...

        Pozdrawiam
        SP
        • Gość: jalita w sprawie zdjeci i siedemdziesiat jeden :-) IP: 62.2.231.* 29.02.08, 10:48
          1. noo .... gdzie te zdjecia?
          2. to 71 to lata ? twoje wlasne prawie? - no to pogratulowac! ze
          stylu pisania i tak wogole ocenialam cie na 40-50.

          i jeszcze nie na temat - ale moze masz jakies info: za 2 tygodnie
          lecimy do HK i potem poludniowe Chiny Ludowe :-) - provincja Yunan
          usw.. i dalej w kierunku Tybetu. Masz w temacie jakies
          doswiadczenia?

          Pozdrowka :-)
          • starypierdola Re: w sprawie zdjeci i siedemdziesiat jeden :-) 29.02.08, 12:02

            > 1. noo .... gdzie te zdjecia?

            "Wstawilem do mojej "galerii" zwiazanej z nickiem SP. Pokazuje mi ze mam ich 14.
            Poszukaj i jak znajdziesz napisz jak sie do nich dostac (bo ja nie jestem pewien).


            > 2. to 71 to lata ? twoje wlasne prawie? - no to pogratulowac! ze
            > stylu pisania i tak wogole ocenialam cie na 40-50.

            Do 71 mi troche brakuje. Dlatego mysle o loterii: stale mam troche czasu aby
            wygrac :))

            > i jeszcze nie na temat - ale moze masz jakies info: za 2 tygodnie
            > lecimy do HK i potem poludniowe Chiny Ludowe :-) - provincja Yunan
            > usw.. i dalej w kierunku Tybetu. Masz w temacie jakies
            > doswiadczenia?

            Nope. W Tybecie ani w Yunan nie bylem. Najdalej na poludnie w Chinach zajechalem
            do prowincji Anhui (na zachod od Nanjing). Sa tam sliczne gory Huan Shan (Zolte
            Gory). Zupelnie jak na "chinskich" obrazkach i malowidlach: streome przepaszcie,
            drzewa znieksztalcone przez wiatr, mgly ...

            Zycze przyjemnego pobytu. Napisz jak bylo. A nuz sie skusze i oszczedze troche
            grosza (w porownaniu do Everest czy Mt. Vinson)

            SP
        • katahdin Re: A-watek: Arktyka, Aconcagua, Argentina 01.03.08, 02:43
          wreszcie , ale gdzie sa te zdjecia ????

          hmmm... za takie pieniadze budzetowka ? I don't think so.
          Ekipa swietnie wyposazona we wszyskie niezbedniki,
          wlacznie z komputerami, kamerami, lunetami, komorkami,
          lekarzami itd. Lacznosc przez 24 godz. Dobrze poszukaj,
          a znajdziesz.

          Zdjecia
          Pytanie co prawda nie do mnie , ale postaram sie pomoc.
          Prosze przejsc na FotoForum: Podroze, zalogowac sie,
          jesli masz juz zdjecia w swojej galerii to dalej jest juz
          wszystko proste, nalezy tylko zalozyc watek i napisy
          naprowadza cie dalej co robic, wybierzesz od 1 do 5 zdjec
          i wyslesz, a potem juz bedziesz tylko powtarzal wyuczone
          umiejetnosci :))) jesli nadal beda problemy daj znac.

          Ps. Jak bylo w Argentynie i Chile ?

          ---
          Life's an adventure, don't miss out...
          • starypierdola Dzieki za wyjasnienia, K :)) 03.03.08, 11:53
            Na szczyt Aconcagua nie wszedlem.

            Zawrocili mnie z kolo 6,000 m (Berlin / Cholera) bo podobno mialem za wysokie
            cisnienie :(( I pogoda tez byla pod psem.

            Przyjdzie probowac jeszcze raz.

            Okazuje sie ze maja to strasznie sformalizowane i przeorganizowane. W kazdym
            Camp badaja ilosc czerwoych cialek, cisnienie, pluca...

            Pod koniec tygodnia wstawie kilka(nascie) zdjec.

            Poza tym bylo wspaniale :))

            Zawiedziony wspinacz SP
            • katahdin Re: Dzieki za wyjasnienia, K :)) 08.03.08, 15:32
              starypie.. napisał:

              > Na szczyt Aconcagua nie wszedlem.
              > Zawrocili mnie z kolo 6,000 m

              w takim razie pociesze cie, w 2006 r. facet zostal zawrocony
              prawie juz z Mt. Everest, dzielilo go tylko 300 m. w pionie od
              zdobycia, niestety dostal nakaz natychmiastowego zawrocenia,
              oczywiscie jego pierwsza reakcja bylo zbagatelizowanie, ale
              niestety, cialo odmowilo wspolpracy, ZAWROCIL i dotarl do obozu
              ledwo juz zywy !!!
              W 2007 roku powtorzyl zamiar, zdobyl ta NAJ. NAJ. ze zlamana
              reka, ktory to fakt ukryl, najgorsze bylo dla niego zejscie po
              drabinkach i na waskim szlaku nad przepasciami (jeszcze mijajac
              sie), schodzil ze lzami w oczach z bolu i ze szczescia.
              Widoki niesamowite.

              >(Berlin / Cholera) bo podobno mialem za wysokie
              > cisnienie :(( I pogoda tez byla pod psem.
              > Przyjdzie probowac jeszcze raz.

              A to ciekawe, byles zaaklimatyzowany, uwazaj wiec ...
              Ile dni trwal trekking ?

              Zdjecia z przyjemnoscia poogladam

              ---
              Life's an adventure, don't miss out...
          • s.wawelski Re: "Wstawilem kilka zdjec Antarktyki. Mam cala m 04.04.08, 22:00
            SP ceni swa daleko idaca prywatnosc i pewnie w ostatniej chwili
            zmienil zdanie... :-))

            Borasca, a moze bys tak wziela udzial w ktoryms z naszych konkursow
            fotograficznych, i jako uczestnik (pokaz wszystkim gdzie raki zimuja
            :-) ) albo przynajmniej jako gosc-ekspert glosujacy na innych :-)

            Pozdrowienia,

            S.W.
            • starypierdola Slowo sie rzeklo, kobylka u plotu ... 05.04.08, 16:12
              .... i juz prawie zdechla z glogu (ta kobylka!).

              Wstawilem tutaj:

              Gazeta.pl (next) Forum (next) FotoForum (next) starypie..

              Tyle ze sie troche zagapilem: roboty po uszy, kobiety sliczne, alkohol
              wspanialy, rozrywki nie do odrzucenia .....

              Dzis wstawie kilka z Andow.

              Podroznik SP
              • s.wawelski Re: Slowo sie rzeklo, kobylka u plotu ... 05.04.08, 18:33
                Jezeli Ty jestes zalogowany to twoj pseudo wyskoczy automatycznie i
                podobnie jak cala Twoja galeria i Twoje klucze, ale dla postronnego
                obserwatora - dla nas szarych zjadaczy chleba :-), nie. Aby zobaczyc
                Twoje zdjecie potrzebujemy nazwe kluczy, pod ktorymi umiesciles swoje
                zdjecia... Por favor...

                S.W.
              • katahdin Re: Slowo sie rzeklo, kobylka u plotu ... 06.04.08, 00:49
                starypie.. napisał:
                > Wstawilem tutaj:
                >
                > Gazeta.pl (next) Forum (next) FotoForum (next) starypie..

                zobacz co mnie wyszlo, cytuje :

                "Nie ma jeszcze zdjęć oznaczonych kluczem starypie...
                Twoje zdjęcie może być pierwsze."

                Moje :)))) !!!!

                to my tutaj wszyscy czekamy na te wspanialosci a Ty sobie
                najnormalniej w swiecie przedluzasz pryma-apryliss :)))

                ---
                Life's an adventure, don't miss out...
                  • starypierdola No to teraz jestem .... 06.04.08, 02:13
                    ... zupelnie skonfundowany :((

                    Jak wchodze na Fotoforum to mi "mowi":

                    ...Wrzuciłeś 14 zdjęć
                    które oglądano 192 razy ...

                    Czyli cos nie tak? Czy musze jakos ludzion "pozwolic" na ogladanie? I jesli tak
                    to skad sie wzielo tych 192 ogladajacych?

                    Co to jest klucz? Te 14 zdjec jest z Antarktyki (klucz "Antarktyka"??).

                    Na wszelki wypadek wstawiam kilka dodatowych z Aconcagua (klucz?) i po tym bede
                    wyjasniac co i jak. No chyba ze ten klucz wystarczy?

                    Skonfundowany SP
                    • katahdin Re: glowa do gory.... 06.04.08, 03:30
                      dlaczego nie sluchasz mlodszych ???? :)))

                      Wreszcie znalazlam, zdjecia sliczne, czekam na dalsze ale...

                      Pod napisem 'Turystyka na swiecie' tlustymi literami pisze:
                      "Zapraszamy na FotoForum: Podróże ze zdjęciami z Waszych podróży."

                      kliknij na tlusty druk "FotoForum: Podróże" i przeniesiesz sie na
                      forum z podrozami. Tutaj zalozysz watek 'Antarktyda' i wyslesz
                      zdjecia ktore juz posiadasz na swoim koncie. Teraz to juz jest
                      wszystko bardzo proste.
                      Z Andami postapisz podobnie, tylko na osobnym watku.
                      Powodzenia :)))))))))))


                      ---
                      Life's an adventure, don't miss out...
                        • katahdin Re: I co ?????!!!! 06.04.08, 04:38
                          gdzie te zdjecia /watki ??????

                          dawno sie tak nie usmialam. Jak mozna znalezc Twoje
                          zdjecia skoro nawet nazwy mylisz. W polskim atlasie
                          mamy przeciez ANTARKTYDE, a po angielsku nie piszesz
                          poprawnie :))))
                          Ja ponownie Twoich zdjec odszukac nie moglam !!!!!!!!
                          192 osoby znalazlo Twoje zdjecia ale nie mam pojecia jakim
                          sposobem, z pewnoscia jacys rozbitkowie podobni do Ciebie !!!!:)

                          ---
                          Life's an adventure, don't miss out...
                        • s.wawelski Re: glowa do gory.... 06.04.08, 07:02
                          starypie.. napisał:

                          > No to odzylem!!
                          >
                          > Wyglada ze zrobisz ze mnie ludzi :))
                          >
                          > Wdzieczny SP

                          Ja Cie tez wyciagne na dobra droge :-)

                          Forum fotograficzne dziala w dosc dziwny sposob i chyba o ile nie
                          zalozysz jakiegokolwiek watku na fotoforum to Twoja galeria
                          pozostanie ukryta...

                          Jezeli Ty wchodzisz zalogowany na fotoforum to ukazuje Ci sie
                          inna "interface" niz pozostalym uzytkownikom. Stad takie
                          przekomarzanie sie.
                          Np. jezeli klikniesz na sygnaturke kogokolwiek na fotoforum to
                          wowczas to Cie zaprowadzi do galerii tego uzytkownika (o ile ma
                          jakies zdjecia na swojej galerii) a skoro Cie tam nie ma wiec nie da
                          sie dotrzec do Twojej galerii...

                          Jasniej chyba nie dam rady :-) Moze Borasca sprobuje :-)

                          S.W.
            • borasca0107 Hej Smoku! :) 06.04.08, 05:50
              s.wawelski napisał:

              > Borasca, a moze bys tak wziela udzial w ktoryms
              > z naszych konkursow fotograficznych,

              Chwilowo wypalilam się fotopstrycznie i wena na urlopie,
              ale jeśli na forum Podróże skończylo się przerzucanie
              fotek na inne fora to dlaczego nie - z chęcią się przylączę:)

              > i jako uczestnik (pokaz wszystkim gdzie > raki zimuja :-) ) albo
              > przynajmniej jako gosc-ekspert glosujacy na > innych :-)

              hehehehehe...ego booster! Aż glupio teraz odmówić;)

              Śliczne dzięki za zaproszenie.
              Zajrzę tam na pewno!
              Pozdrowionka:)

              --
              www.borasca0107.blogspot.com
      • starypierdola WOW! 06.04.08, 14:30
        Melduje ze wszystko zrobilem zgodnie z instrukcjami. Nawet napisalem ANTARKTYDA,
        choc z czystaj przekory zostawilem Antartica i Antarctic:)

        No a teraz wracam ogladac Twoj watek. Z tym "Alaska cruise" to Ci sie udalo,
        jako ze tam zawsze mgla i deszcz ......

        Pozdrawiam
        Wyedukowany (?)SP

        PS. Dzieki, Smoku!
        • katahdin Re: WOW! 06.04.08, 16:16
          taaaak, tylko ta twoja przekora przyprawiala wszyskich
          przez kilka miesiecy o wielki bol glowy :))))

          czy teraz frekwencja ogladalnosci wzrosla ???? ile osob ? :)))

          a co do Alaski i klimatu, to dobrze kalkulowalam kiedy jechac,
          o zadnym "udaniu" nie moze byc wiec mowy :) no, wyjatkiem jest
          Mt. McKinley, tu rzeczywiscie trzeba miec szczescie,
          ktore to usmiechnelo sie do mnie w ostatnim dniu...
          sluchaj wiec mlodszych :)))

          Ps. SP. nie mysl ze te kilka fotek ktore pofatygowales
          sie nam w koncu podrzucic to juz koniec Twojej opowiesci
          z "konca swiata", ile fotek przywiozles, zaraz tu zrobimy
          remanent :)))))

          ---
          Life's an adventure, don't miss out...
            • katahdin Re: WOW! WOW ! :))) 13.04.08, 16:04
              Sp. nie musisz dziekowac, to ja dziekuje i prosze o wiecej...
              jak widac nie ma nic za darmo, chcac wreszcie oberzec twoje fotki
              nie mialam wyjscia :) i dawno juz je wszystkie obejrzalam :)))))
              jesli moge jeszcze zasugerowac, czy mozesz zamieszczac sukcesywnie
              fotki na forum w liczbie 5, zdecydowanie latwiej i szybciej sie
              je oglada niz docierac do nich po nicku.
              Zdjecia-prawdziwa uczta...a opisy fantastyczne :)

              ---
              Life's an adventure, don't miss out...
              • katahdin Re: trouble-maker...i jeszcze jedno ! 13.04.08, 16:09

                >>SP. napisal:
                >>>Tyle ze sie troche zagapilem: roboty po uszy,
                >>> kobiety sliczne, alkohol wspanialy, rozrywki nie do
                >>>>odrzucenia .....

                usmiech konajacego zgodny z powyzszym opisem :))))

                ---
                Life's an adventure, don't miss out...
        • katahdin Re: Po nitce do klebka :))))) 06.04.08, 16:58
          s.wawelski napisał:

          > bo mnie na przyklad by nie
          > przyszlo do glowy aby jego zdjec szukac poprzez link "teoria
          > fotografii" :-)

          alez ja nawet nie wiem gdzie ja bylam, w pewnym momencie
          naprawde poczulam sie jak na koncu swiata,
          byles juz 'tam' ? :) czytales ? :)
          pierwszy raz chyba jakis 'cud' mnie tam przeniosl,
          zobaczylam tylko kilka zdjec, chcialam sie natychmiast
          pochwalic, ze nareszcie znalazlam i tu zaczely sie
          powazne problemy z 'powrotem', jakies czary czy co,
          pomyslalam sobie, ze SP. zabawia sie z nami w jakis
          nieprzyzwoity sposob i zdjecia zablokowal. :)))
          swietny ubaw mialam caly wieczor,
          a teraz wypada nam chyba cicho siedziec i czekac na
          kolejne fotki :)))

          ---
          Life's an adventure, don't miss out...
          • starypierdola Re: Po nitce do klebka :))))) 06.04.08, 23:59
            > > bo mnie na przyklad by nie przyszlo do glowy
            > > aby jego zdjec szukac > poprzez link "teoria
            > > fotografii" :-)

            To proste: zdjecia z drugiej strony swiata wiec cos musi byc "do gory nogami",
            czyz nie ??!! :)

            Faktycznie "mi sie tam wstawily" ale poinstruowany przez K (dzieki!) ze maja byc
            na "Podroze" zalozylem tam drugi watek. Widzac ze jeden wpis pozwala na
            wstawienie tylko 4 zdjec, wstawilem tylko tyle zeby sie nie nameczyc.

            Rozumie ze inne mozna zobaczyc klikajac na ikone przy nicku autora wpisu??

            No to sie znowu troche rozwinalem; a przy tym mialem busy weekend. eszcze raz
            dzieki za pomoc. :)))

            Podszkolony SP

            • saqqara Pytania dwa do Staregopierdoly i Borasca 10.04.08, 09:24
              Drogi Autorze watku
              czy znajdziesz wolna chwile na garsc informacj odnosnie wejscia na
              Aconcague? ciezko bylo? przerazily mnie te odmrozone palce na Twoich
              zdjeciach. tego sie najbardziej boje :/

              I pytanie za 100 punktow do Borasca :) badz ludzka i pochwal sie
              swoja ostatnia podroza. nie ukrywam, ze z niecierpliowscia czekalam
              na Twoj powrot:) na fotki jeszcze wytrzymam, ale garsc wspomnien z
              Tybetu moglabys podrzucic. nie mialas problemow na miejscu w zwiazku
              z ostatnimi wydarzeniami?
              ps. btw, podziwiam Cie bardzo kobito. zebym ja taaki tchorz nie
              byla, to poszlabym w Twoje slady :)
              --
              Skądkolwiek wieje wiatr, zawsze ma zapach Tatr.
              J.Sztaudynger
              • starypierdola Odpowiedz Staregopierdoly ..... 11.04.08, 02:49
                "...garsc informacj odnosnie wejscia na Aconcague? ciezko bylo? przerazily mnie
                te odmrozone palce na Twoich zdjeciach. tego sie najbardziej boje :/..."

                Mam troche informacji; w koncu tam probowalem wejsc. Ale nmie wiem co Cie
                intersuje wiec moze zadaj konkretne pytania. I nie wiem gdzie, jak i kiedy weszlas.

                Ciezko? Tak. Ale da sie wejsc. Mysle ze nie wiele trudniejsze niz Kilimanjaro a
                latwiejsze niz Denali (Mt. Mc Kinley). Bardzo duzo zalezy od szczescia z pogoda.
                Jak ta dopisze, i nie masz problemow z choroga wysokosciowa, to moze byc
                calkiem latwo.

                O palce nie musisz sie martwic, jesli masz dobry sprzet i rozsadnego
                przewodnika. W koncu musialem cos ciekawego pokazac zeby bylo bardziej
                interesujace. Co rok tez kilka osob ginie (cmentarz tez pokazalem!!)

                Powodzenia
                SP
                • saqqara Re: Odpowiedz Staregopierdoly ..... 23.04.08, 18:46
                  bardzo dziekuje za odpowiedz!

                  Interesuje mnie wszystko;) ale w chwili obecnej glownie nurtuje mnie
                  kwestia noclegu. poczytalam troche i wiem, ze sie szczytu w jeden
                  dzien nie robi. i tu wlasnie nie moge znalezc info-czy wlasciwe jest
                  moje wyobrazenie wyrosniete na literaturze o wejsciach na rozne-
                  tysieczniki, ze spi sie w malych namiotach scisnietym jak sardynka?
                  a moze jednak ze wzgledu na ogromna ilosc turystow rozwiazano to w
                  inny sposob? brudu sie nie boje, z przerazeniem jednak mysle o tloku
                  na 2 m kw. oraz wiekszej ilosci dni spedzonych na duzej wysokosci i
                  na duzym mrozie plus np koniecznosci wystawienia golego tylka poza
                  namiot w wiadomej sprawie. wiem, moge na plazy zostac, ale mnie
                  niestety plaze nie kusza

                  choroba wysokosciowa sie mnie nie ima. przynajmniej do 5,5tys, bo
                  tyle cwiczylam. zupelnie bezbolesnie, ale w tym byla ogromna zasluga
                  naszego opiekuna, ktory zadbal o odpowiednie tempo wchodzenia.

                  aha. pytanie odnosnie butow. koniecznie skorupy? mam skorzane buty
                  do rakow, ale nie wiem czy nie zamarzna mi kopyta. wizja zimna mnie
                  dobija, jestem kompletnym zmarzluchem z wiecznie zimnymi konczynami.
                  one odpadna, a ja nawet nie poczuje;)
                  --
                  Skądkolwiek wieje wiatr, zawsze ma zapach Tatr.
                  J.Sztaudynger
                  • starypierdola Porady praktyczne .... 23.04.08, 21:14
                    Noclegi:
                    Spi sie stale w namiotach, tyle ze nie az takich ciasnych. Z drugiej strony jak
                    jestes scisnieta jak sardynka to cieplej :) No i jak ta sciskajaca osoba ma cos
                    pociagajacego, to sciskanie moze byc przyjemne.

                    W sumie przez ostatnie 3 - 5 dni nikt sie nie rozbiera (bo od ´campamento base´
                    wszystko trzeba niesc an grzbiecie a pod gore idzie sie coraz trudniej)i wszyscy
                    smierdza mocno i tak samo. Wiec tez nie problem.

                    Pupa na mrozie:
                    Wiekszosc ludzi w nocy sika, choby ze wzgledu na duze ilosci wody ktora sie
                    pije. Ale sika sie do butelki (panie przez lejek ktory w tym celu niosa, panowie
                    do butelek z duzym otworem), wewnatrz namiotu, zeby nie musiec wychodzic /
                    wystawiac jej na mroz. Rano sie te siki wylewa i niesie butelke (i lejek?) do
                    nastepnego obozu.
                    Duze potrzeby zalatwia sie w czasie dnia. W przypadku Aconcagua powinno sie to
                    robic do gazety, zawinac, schowac do plastikowego worka i zniesc na dol. Worek
                    plastikowy, z numerem, daja ludziom na bramie wejscowej. Tenze worek, pelen,
                    trzeba zdac przy wyjsciu; albo trzeba zaplacic kare. W praktyce roznie bywa. W
                    sumie wszystkie skaly sa posrane.

                    Choroba wyskokosciowa
                    Masz szczescie i dobrego opiekuna :) Pewnie warto by sie do niego przytulic??

                    Buty skorupy
                    Tak, trzeba miec, glownie z powodu zimna. I znowu Aconc.: Do niedawna ich
                    posiadanie bylo obowiazkowe. Ostatnio przewodnicy/Park troche zmiekli. Jak bys
                    akurat miala szczescie z pogda / sniegiem / wiaterm i temperatura to dasz rade
                    wejsc w tych ktore masz. Ale po co ryzykowac?

                    To myslisz o pojechaniu / wejsciu tam?
                    SP
              • borasca0107 :)) 12.04.08, 01:13
                saqqara napisała:

                > I pytanie za 100 punktow do Borasca :)
                > badz ludzka i pochwal sie swoja ostatnia podroza.

                Wlasnie w tym problem, ze nie mam sie czym pochwalic bo zamiast
                szarpac sie przez ostatnie trzy miesiace w podrozy, to musialam
                szarpac sie z czym innym w domu i niestety caly misterny plan znow
                diabli wzieli w ostatniej chwili :( ---- ale gdy wreszcie cudem
                dotre do Tybetu i okolic, to zaleje forum wspominkami na mur:)

                > na fotki jeszcze wytrzymam, ale garsc wspomnien z
                > Tybetu moglabys podrzucic.

                a z Boliwii i Peru nie mogę? ;) - po niedzieli wracam tam ponownie
                na krociutko, bo tylko dwa tygodnie i to w sprawach biznesowych, ale
                pewnie mimo wszystko bedzie o czym pisac;) Juz robie zapasy cytryn
                i korniszonow na dolegliwosci wysokosciowe:) Tylko wlos mi sie jezy
                na glowie, bo mi tu ciagle w wiadomosciach donosza od kilku dni o
                samolotach z American Airlines calymi stadami wycofywanych do
                przegladu, mam nadzieje, ze uda mi sie wyleciec o czasie:)

                > z ostatnimi wydarzeniami?

                w sumie to trochę mnie ominelo - zamieszki w Tybecie i sniezyce
                paralizujace ruch drogowy w Chinach, więc jak tak sobie pomysle, to
                nie ma chyba tego zlego co by na dobre nie wyszlo:)

                > zebym ja taaki tchorz nie byla, to poszlabym w Twoje slady :)

                hehehe.. moje slady wlocza sie bardzo pokretnymi sciezkami,
                podziwiac nie ma czego, ale sprobowac na pewno warto - więc nie
                pękaj, pakuj plecak i w drogę;)

                Pozdrowionka

                --
                www.borasca0107.blogspot.com
                • saqqara Re: :)) 23.04.08, 19:01
                  nie pojechalas? hm.. to co mam zrobic z lista pytan odnosnie Tybetu
                  i Butanu?:))))

                  nie podziwiac? bedzie ciezko, szczegolnie jak sobie przypomne moje
                  nieudane proby napompowania kola w rowerze, ktore zakonczylo sie
                  urwanym zaworem;))
                  aha. czekamy na fotki:)
                  --
                  Skądkolwiek wieje wiatr, zawsze ma zapach Tatr.
                  J.Sztaudynger
    • jetlag1 Re: congratulations !!! 30.04.08, 03:11
      Serwus SP,
      strasznie dawno tu nie zagladalem....
      nadrobilem zaleglosci, fotki "pingwinowe" bardzo fajne,
      z treku na szcyt tez...
      podziwiam Twoja determinacje, takie wyczyny juz nie dla mnnie...
      planuje rejs pod koniec roku w tamte strony, ale na statku dla
      straych pie..(sic!), Aconcagua poogladam z daleka....
      jeszcze raz gratuluje pieknej wyprawy,
      jetlag

      "The world is a book, and those who do not travel read only one page"
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka