Dodaj do ulubionych

Informacje na temat Wenezuelii i Margarity

IP: *.eranet.pl 08.05.08, 19:32
Wybieram sie w czerwcu na Margaritę chciałabym uzyskac jak najwięcej
informacji co warto zobaczyc, czego sie wystrzegac itp.
Edytor zaawansowany
  • Gość: daniel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.08, 09:47
    ja też wybieram się w czerwcu na Margaritę, może się spotkamy? ;) no
    ale informacji tez nie ma zbyt wiele więc drodzy forumowicze
    napiszcie nam coś więcej :)
  • tierralatina 15.05.08, 20:28
    Sama Margarita poza plazami i morzem specjalnych atrakcji nie ma. Mozna
    ponurkowac, poplywac na winsurfie lub kitesurfie, napic sie taniego i dobrego
    rumu...
    Atrakcje sa poza Margarita. Polecam chociazby nawet jednodniowa wycieczke
    (organizuja ja lokalne agencje) na archipelag Los Roques. To jeden z
    piekniejszych zakatkow Wenezueli.

    Z Margarity mozna tez wybrac sie na wiele innych wciekawych wycieczek, ale w
    wiekszosci sa one wielodniowe.

    Czego sie wystrzegac? Przede wszystkim lazenia po zapadnieciu zmroku poza
    terenami hoteli i osrodkow wypoczynkowych.
    --
    Tierralatina
  • nitika 24.06.08, 09:46
    By;ismy ze znajomymi- najpięknijsza wycieczka w moim życiu.
    Koniecznie na dwudniową na wodospady ze spaniem w dzungli:)))))))))))
  • Gość: Kasia2 IP: *.ar.wroc.pl 24.06.08, 10:00
    Ja tez polecam wyprawę nad Orinoko i do Canaimy. Przy okazji oglada
    sie najwyzszy wodospad swiata Angel Falls. Canaima rewelacja! Po
    Margericie polecam objazd Jeep Safari. Mozna zwiedzic najciekawsze
    zakatki wyspy a przy okazji niezle sie pobawic. Wycieczki najlepiej
    kupowac w lokalnych biurach a nie od rezydentow. Wycieczka taka sama
    a ceny u rezydentow duzo, duzo wyzsze. Polecam np. biuro Rudiego
    (Niemiec, ktory badzo lubi Polakow!) przy Playa del Agua. Solidnie,
    ceny rozsadne. Co do wieczornych spacerow poza hotelami- na poczatku
    tez nas straszono, ale potem wieczorami spacerowalismy po Playa del
    Agua i plazy. Bylo bezpiecznie ale oczywiscie trzeba byc rozsadnym.
    Wenezuela jest przepiekna. Zycze udanego pobytu!
  • Gość: daniel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.08, 10:02
    Właśnie wróciliśmy z wakacji na Margaricie, oto garść informacji: To
    nie są prawdziwe Karaiby tzn. nie ma błękitnego morza, białego
    piasku i palm. Wyspa jest bardzo brudna i zaśmiecona. Hotel LTI
    Costa Caribe Beach, w którym mieszkaliśmy nie był remontowany od lat
    i bardzo to widać. Obsługa ma turystów z Europy w głębokim poważaniu.
    (gdy maja przyjechać miejscowi wszystko bardzo się poprawia) O
    wszystko trzeba długo i cierpliwie walczyć (długo to znaczy kilka
    dni…). Informacje w biurach podróży, że za magiczne 10 dolarów można
    dostać lepszy pokój itp. to mit! Za pokój z widokiem na morze trzeba
    dopłacić 10 dolarów na dzień za większy pokój 30 dolarów, nawet, gdy
    jest to już wcześniej załatwione w biurze podróży wcale to nie
    oznacza, ze taki pokój się dostanie….podobnie z łóżkiem małżeńskim a
    o pakiecie dla nowożeńców to już nie wspomnę…. Barmani i kelnerzy
    mają w d….ie napiwki, które od nas dostają (zazwyczaj następnego
    drinka robią gorszego) Woda w basenie uffff….. do tego jest jej
    sporo za mało…. Rezydenci i obsługa kreują atmosferę strachu,
    opowiadania o kradzieżach i gwałtach, strażnicy z karabinami na
    końcach plaż itp. Stada wałęsających się dzikich psów również na
    terenie hotelu. Ceny w sklepach wysokie, szczególnie w stosunku do
    zarobków miejscowej ludności ( np. butelka wody mineralnej w
    przeliczeniu na złotówki ok. 4 zł), informacje o tym, że Margarita
    to strefa wolnocłowa i dobrze jest kupować tam TV czy perfumy to
    bajki, ceny na te towary są 2 razy wyższe niż w PL. Również za
    miejscowe wyroby tradycyjne trzeba sporo płacić nie bardzo można
    negocjować. Można wypłacać boliwary w bankach lub bankomatach, ale
    kurs jest bardzo niski np. za dolara dają ok. 2 boliwarów ( rezydent
    daje 2,5, obsługa 2,7 a na ulicy jeszcze więcej) funkcjonują nowe i
    stare boliwary 1nowy =1000 starych. Wylot z wyspy to niezłe
    przeżycie – transfer z hotelu 4 godziny przed wylotem a to, dlatego
    żeby na lotnisku był czas na bardzo dokładną, kilkukrotną kontrolę
    wszystkich pasażerów i wszystkich toreb włącznie z prześwietleniami
    w szpitalu ( to nie dla wszystkich…) Nie radzę samemu kierować
    samochodem – nie obowiązują zasady ruchu drogowego i większość
    kierowców nie ma OC. Nie radzę jechać tam, gdy mamy kłopoty ze
    zdrowiem, bo o pomocy można pomarzyć (spotkani w hotelu Polacy
    reanimowali chorego na serce Anglika, zamiast karetki przyjechała po
    niego taksówka i gość zmarł….) Wszyscy poznani Europejczycy mieli
    zatrucie pokarmowe (1-3 dni z wymiotami, biegunką i gorączką…).
    Trochę czasu ( tydzień) zajmuje przestawienie zegara biologicznego,
    dlatego wstaje się o 5 rano a koło 19 większość jest już
    nieprzytomna. Jedzenie w naszym hotelu było bardzo słabe tzn. dużo,
    ale nie smaczne i codziennie to samo. Drinki w opcji wszystko w
    cenie nie są specjalnie wyszukane i po kilku dniach trudno coś
    wybrać. Za 2 dolary można wynająć sejf, choć nam wydawało się, że
    pod tym akurat względem było ok. to inna grupa Polaków mówiła, że
    ich okradziono. Animacje w naszym hotelu były żenujące a te bardziej
    ciekawe np. lekcje tańca czy siatków plażowa były raz na tydzień. Na
    wyspie nie ma za bardzo, co zwiedzać, miasta są brzydkie, brudne i
    gorące, zabytków może kilka łącznie, zakupy też bez sensu ze względu
    na wysokie ceny.
    To może na poprawienie humoru trochę plusów: paliwo kosztuje około 9
    groszy za litr , ludzie mimo biedy są weseli, można za 500 dolarów
    polecieć na kontynent do delty Orinoko i Parku Canaima i to naprawdę
    warto! super widoki i przeżycia, czyściej, lepsze jedzenie, mili
    ludzie. W dżungli dużo egzotycznych zwierzaków. Warto spytać u
    agenta o szczegółowy program wycieczki my byliśmy z biurem LTA i
    była to wersja łagodniejsza niż inne tzn. nie było spaceru po
    dżungli nocą i ptaszników w pokojach. (nie wszyscy to lubią ;)
    Morze jest ciepłe i fajnie się w nim pływa, spore fale także można
    sobie poskakać. Na plaży wieje (czasami dość mocno) miło chłodząca
    bryza, świeci i opala słoneczko. Byliśmy na początku czerwca -
    początek pory deszczowej - i czasami padało ale nie jak to można
    gdzie indziej przeczytać 5 minut tylko godzinę dwie. Polecam raczej
    hotele z własną plażą (własną to nie znaczy zamkniętą dla ludzi
    spoza hotelu bo przyjść może teoretycznie każdy) jest czyściej, są
    darmowe leżaki itp.
    Podsumowując: jeżeli chcesz jechać na plażowe lenistwo wybierz może
    śródziemne. Jeżeli chcesz jechać na podróż poślubną chciałbyś, żeby
    było wyjątkowo, luksusowo, kwiaty szampan, palmy itd. jedź na
    Dominikanę lub do Meksyku. Jeżeli pragniesz egzotycznych doznań leć
    do Wenezueli, ale na kontynent na dobrą objazdówkę. Jeżeli chcesz
    być w dżungli warto się zaszczepić (żółta febra 2 tyg. przed
    wyjazdem w wojewódzkich sanepidach koszt 150 zł – biura podróży nic
    o tym nie wspominają nawet jak się zapyta). Zabierz gotówkę, bo z
    kartą dużo stracisz, nie szukaj koniecznie w kantorach drobnych
    dolarów na napiwki, bo dawanie ich jest bez sensu. Uważaj na opisy
    na forach turystycznych, informacje tam zawarte często dawno już są
    nie aktualne…. Teraz dwa słowa o biurze podróży, z którym
    jechaliśmy: Amigos Jelenia Góra – małe wydaje się dynamiczne biuro,
    ale niestety brak doświadczenia w obsłudze takich kierunków odbija
    się na klientach. Nie wspomnieli o szczepieniach, które warto mieć,
    nie wiedzieli o możliwości dopłaty do lepszego pokoju ( na miejscu
    kosztowało to dużo więcej), nie zarezerwowali dodatków na podróż
    poślubną i to wszystko mimo tego, że wyraźnie o to pytaliśmy i
    prosiliśmy. Do tego, gdy trafimy na właścicielkę biura możemy
    usłyszeć, np., że „stwarzamy same problemy” ( po ty jak spytałem o
    szczepienia) i tym podobne teksty, generalnie nie polecam kontaktu,
    jeżeli nie chcecie się denerwować, bo Panienka uważa się za
    najmądrzejszą a klientów za głupków i zło konieczne. Ciekawe jest
    też to, że Pani właścicielka niedawno była na Margaricie i
    wydawałoby się, że jako profesjonalistka będzie skarbnicą wiedzy na
    ten temat a tu klops…… nie dowiecie się niczego widocznie drinki
    dobrze jej smakowały…..
  • Gość: Jo@nna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.08, 01:40
    Jak bardzo można różnić się w opiniach dotyczących tego samego miejsca.Wprawdzie
    byliśmy tam 4-lata temu, lecz wspominamy zupełnie odwrotnie. Miła atmosfera,
    bardzo sympatyczna obsługa, smaczne jedzenie. No cóż, może jesteśmy mniej
    wymagający.~Życzę udanych wakacji na Margaricie i wspaniałych zakupów.
  • Gość: mayen IP: *.polkomtel.com.pl 10.07.08, 10:59
    W 2006 roku byłam na objazdówce po Wenezueli i muszę przyznac, że
    oprócz Caracas, Margarita, to było najmniej ciekawe miejsce :). Co
    prawda nasz hotel był nowy, obsługa, jak na standardy wenezuelskie
    bez zarzutu (panuje wszechobecna maniana :), trzeba się po prostu
    przyzwyczaić), ale sama wyspa jest mało atrakcyjna , zwłaszcza po
    zwiedzaniu wcześniej kontynentu. Canaima jest po prostu cudowna, noc
    nad Orinoco każdy musi przeżyć, na las Roques nie byłam (i żałuję),
    Los Frailes - miła wycieczka na nurkowanie wokół ładnych skałek.
    Jeżeli byłaby okazja, warto odwiedzić Meridę (Andy).
    Co do cen, to się nie zgadzam - w sklepie, w krórym robilismy zakupy
    drogo wcale nie było,a na kłopoty żołądkowe pomagał przepyszny, tani
    rum st Teresa z colą. :) Kłopoty żołądkowe związane są głównie ze
    zmianą flory bakteryjnej, warto zaopatrzyć się przynajmniej w
    laremid, a najlepiej w nifuroksazyd. Przydaje się też OFF MAX
    (zwłaszcza nad Orinoco) lub cos innego (mocnego)na komary.
    Zaszczepić się warto, my szczepilismy się na żołta febrę, tężec,dur
    brzuszny. Na wzw A i B zaszczepiłam się już wcześniej, bo to i u nas
    się może przydać. Mieliśmy tez malarone ze soba, ale okazał się
    zbędny.
    Aha, jeżeli ktos lubi śnieżnobiałe ręczniki, niech przyjedzie z
    własnym - suszą pranie na dachach i to niestety widać.
    Uwaga - do kontaktów potrzebna jest przejściówka na inne napięcie.
    Warto spróbowac ichniejszego rumu, kakao, wołowiny, smażonych
    bananów, sera i takich galaretek z owoców zawinietych w liście
    bananowca - PYCHA!
  • gyszynk 21.07.08, 20:14
    Ludzie Wenezuela to nie śródziemnomorski kurort, to Ameryka Południowa. Jeśli
    kogoś denerwuje że ludzie mają inne podejście do życia, że nie zawsze jest
    czysto, że nie zawsze je się srebrnymi sztućcami a kierowcy mają gdzieś
    przepisy drogowe to niech tam nie jedzie. Myślę że osoba która wybiera się do
    Wenezueli liczy właśnie na poczucie tej egzotyki a ją można spotkać tam na
    każdym kroku i oto właśnie chodzi. I jeszcze jedno, jeśli ktoś był 2 tygodnie na
    Margaricie i nie ruszył tyłka do Caracas, do dżungli, w Andy, nie pojeździł po
    kontynencie, to niech nikomu nie mówi że był w Wenezueli.
  • mayen 25.07.08, 17:27
    gyszynk napisał:

    > I jeszcze jedno, jeśli ktoś był 2 tygodnie na
    > Margaricie i nie ruszył tyłka do Caracas, do dżungli, w Andy, nie
    pojeździł po
    > kontynencie, to niech nikomu nie mówi że był w Wenezueli.

    Święte słowa :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka