Dodaj do ulubionych

wakacje do końca życia

16.02.03, 18:47
Mam 46 lat,parę złotych oszczędności ,żadnych szans na godziwą emeryturę,czy
znacie jakieś miejsce na świecie ,żeby sobie spokojnie na stare lata pożyć?
Najlepiej,żeby było ciepło,morze itd,itp...
Edytor zaawansowany
  • Gość: migueluski IP: 202.97.171.* 17.02.03, 15:48
    tak, szczerze ile mozesz miec na miesiac?
    mozna mieszkac w raju za cos okolo 100 dolcow miesiecznie, albo i taniej.
    morze, plaze, palmy, rybki, wodka z kokosa, itp
    ale roznie bywa, co kto lubi.
    ja jestem mlodszy, ale mysle o tym samym.
    i podobnie zadnych szans na normalna emeryture.
    w ogole z praca ( w zachodnim) tego slowa znaczeniu dalem sobie spokoj :)
    pzdr
  • Gość: Ania IP: 194.181.108.* 18.02.03, 08:42
    Bardzo mi sie podobaja Wasze plany:-)!
    Jakie wyspy typujecie ? Ja mam kilka, ale wszystkie są
    droższe od Twoich:-{

    Pozdrawienia
  • Gość: mkm IP: *.zetokat.com.pl / 192.168.0.* 18.02.03, 09:59
    Gość portalu: Ania napisał(a):

    > Bardzo mi sie podobaja Wasze plany:-)!
    > Jakie wyspy typujecie ? Ja mam kilka, ale wszystkie są
    > droższe od Twoich:-{
    >
    Witaj
    Jakie są Te Twoje wyspy???? Napisz coś o nich i jakie koszty są?
    Ja nie narzekam na brak pracy ale klimat nie za bardzo mi sie w Polsce podoba
    W ogole to otwieram konkurs na namiary na najbardziej miła wysepkę lub jakis
    ląd stały gdzie jest ciepło i gdzie z jakiejś pracy można sie w miare utrzymać
    i rozwijać.

    Pozdrawiam
    mkm
  • Gość: adam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 15:04
    na cyprze!!!! 1000 miejsc pracy WOLNYCH.czekają na polaków.Praca legalna,
    dobrze płatna. Nic tylko jechać....tyle,że odwagi brak...
  • Gość: Cygnus X-1 IP: *.localdomain / 192.168.21.* 02.04.03, 14:45
    Czytałem o takim miejscu: Goa, skrawek zachodniego wybrzeża Indii. Żyją tam
    latami np. podstarzali hipisi, więc pewnie nadaje się na bardzo długie wakacje.
    Ale, powtarzam, tylko czytałem o tym miejscu.
  • 04.07.03, 18:06
    walcie na kamczatke tam slonca jak na lekarstwo ale za 20$to mozna caly miesiac
    zyc a przyroda tam czysta jak nigdzie i na alaske blisko
  • Gość: kobza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.04, 15:58
    HEj Anaconda-lop! Co powiesz więcej o tej Kamczatce? QWybieram się właśnie
    gdzieś w Rosję ale dokładych planów nie mam? kobza@sportnet.gliwice.pl
  • Gość: smart_ass IP: 195.20.110.* 08.04.04, 11:16
    Indie szybko się rozwijają, pewnie za kilkadziesiąt lat nie będzie tam rajskich
    miejsc
  • 15.11.05, 09:48
    Byłam w Goa i mogę potwierdzić-tanio i fajna pogoda.Jedynym minusem jest pora
    monsunowa.Poznałam wielu ludzi z Europy i Stanów,którzy tam mieszkają,czasem
    rok,czasem 20lat....Też o tym myślę.
  • Gość: KrUk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 17:34
    Najlepiej wyprowadz sie na bezludna wyspe ;))
  • Gość: Eriot1 IP: *.slp.vectranet.pl / *.slp.vectranet.pl 16.07.04, 23:20
    Takie miejsce nie istnieje... najlepszym rozwiązaniem jest kupic sobie wyspe i
    na niej zamieszkac, z dala od cywilizacji, z wybranką swojgo życia...
  • Gość: piotr3 IP: *.zabrze-krakowska.sdi.tpnet.pl 16.07.04, 23:39
    Przepraszam za moj ostatni list adresowany do speca od tirowek /troche mnie
    ponioslo/ale przepraszam WAS a nie jego /. A do spotkania w SWIERKOWYCH zostalo
    juz mniej niz miesiac /czy WY CIESZYCIE SIE TAK JAK JA NA TO SPOTKANIE!! a
    MIGUS znowu spi ,albo przy tej malej Tajce zapomnial o calym swiecie
  • 15.08.04, 10:17
    szybko przestac byc bezludna hihi
  • Gość: Ewelka IP: *.netia.pl 24.09.04, 16:40
    pytam o to, bo zastanawiam się jak to zrobić, zeby niepracując móc podróżować
    podobnie jak Ty. dorywcze prace na miejscu?
  • 24.09.04, 20:03
    Kochani,
    duzo nowych osob pisze tu i w komentarzach pod artykulem.
    Fajnie, ze tyle osob zafascynowala idea Klubu M.
    To fantastycznie, ze tyle osob odwazylo sie marzyc. Bo to sa nasze marzenia,
    ktore pewnie zrealizujemy.
    Jak zawsze, pojwilo sie tez wielu sceptykow i krytykow. To normalne, nie kazdy
    ma ochote tak mocno zmienic swoje zycie i odwazyc sie na takie szalenstwo. Bo
    to jest szalenstwo.
    Ja mam tylko jedna uwage do entuzjastow, ktorzy dolaczli do nas teraz. Nie
    sugerujcie sie tylko tym co my tutaj wypisujemy, bo kazdy powinien szukac sam
    swojego raju. Znam takich, ktorzy znalezli go w Bieszczadach, takich dla
    ktorych rajem jest Grecja i takich, ktorzy nigdy nie zmieniliby sowjego miejsca
    na inne, bo je kochaja. Kazdy z Was znajdzie sobie pewnie ine miejsce i tylko
    wtedy bedzie szczesliwy!
    Pamietajcie, ze zeby zdecydowac ktore miejsce jest dla Was rajem, trzeba go
    najpierw zobaczyc, dotknac i poczuc. DLa mnie Margarita to wspaniale miejsce,
    ale ci, ktorzy mnie znaja wiedza, ze mam jeszcze kilka innych ukochanych
    miejsc, bo zanim dotarlam do Wenezueli zwiedzilam kawal swiata z plecakiem na
    plecach.
    Apeluje wiec, szukajcie SWOJEGO raju!!! Kupujcie najtansze bilety lotnicze i
    szukajcie, poznawajcie swiat. Jesli ktos zwiedza swiat z okien klimatyzowanego
    autokaru na wycieczce z biurem podrozy to ma jedynie gwarancje wysokiej ceny. Z
    pewnoscia nie pozna prawdziwego zycia w miejscach, ktore odwiedza.
    Znacie napewno wiele osob, ktore za niewielkie pieniadze podrozuja po swiecie.
    To jest mozliwe! Trzeba sie tylko odwazyc! Nie pedzcie tam, gdzie kaza wam
    dziennikarze i grupa zwariowanych czlonkow Klubu M., choc ta idea jest
    wspaniala:)
    Odwazcie sie marzyc i pamietajcie, ze kazde marzenie jest nam dane wraz moca
    jego spelnienia.
    Powodzenia
    kreola
    --
    "Pinezka" - e-zakątek ludzi myślących ;)
  • Gość: mandragora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.05, 11:47
    mozna robic cos uniwersalnego,np:tatuaze z henny,widoczki,zdjecia polaroidem...
    To jest do wykonania w kazdym turstycznym miejscu na swiecie...I mozesz szukac
    swojego miejsca...
    Cudowny pomysl,tez tak planuje,ale jeszcze nie teraz...
    Pozdrawiam;)
  • Gość: migueluski IP: 202.97.171.* 18.02.03, 15:25
    ja bylem przez miesiac na San Blas, kolo Panamy.
    zero czegokolwiek
    kilka domkow palmowych indian, wyspa 5 minut dookola na piechote.
    rano lowienie ryb, pozniej hamak i brzuchem do gory.
    noce marzenie, gwiazdy, huk fal rozbijajcych sie o rafy koralowe,
    fosforyzujace rybki, szum palm.
    pieniadze sa niepotrzene.
    a owoce morza z ogniska, hmm, bajka.
    jedyne tworcze zajecie to fermentowanie mleka kokosowego :)
    po 4 tygodniach myslalem ,ze zwariuje. jak po tym zeslaniu wpadlem w nocne
    zycie cartageny, kolumbia, to mozecie sobie wyobrazic co sie dzialo :)
    poludniowe chiny, vietnam, laos, na dobre spokojne zycie 200 dolcow
    miesiecznie wystarczy, nawet mniej, ale nie mowie o skrajnosciach. w sumie to
    ma byc emerytura.
    nie bylem na wyspach pacyfiku, ale z tego co wiem to pomijajac te
    turystyczne "raje" i 100 usd wystarczy.
    gdzie to ostatnio byl ten huragan?
    ostatnio spadaja ceny w wenezuelii, polecam Margarite, mieszkalem tam przez 6
    miesiecy i rewelacja, miesiecznie 250 usd i juz jest dobrze.
    wpisujecie inne propozycje!!!!
    po pierwsze ma byc cieplo przez caly rok i blisko morza.
    dzieki
  • 18.02.03, 16:02
    Ale fajnie, bardzo fajny temat. Juz od dluzszego czasu nosze sie z tym
    pomyslem. Wiadomo musi byc cieplo, nad morzem, bezpiecznie. Moim problemem jest
    nie "gdzie" ale "z kim" zeby nie zdechnac z nudow. Jezeli jest ktos, konkretnie
    zdecydowany , to moze tak bysmy "cos blizej Slonca" razem. To naprawde nie ma
    sensu , w takiej ponurej zimnicy, gdy tymczasem gdzes tam swieci SLONCE :)))))



  • Gość: migueluski IP: 202.97.171.* 18.02.03, 16:16
    w 100% sie zgadzam
    najwazniejsza jest POGODA
    a z kim o to sie nie martw.
    zawsze na miejscu "cos" mozna wykombinowac.
    i nie jest to kwestia pieniedzy, tylko podejscia, czasu, inteligencji :)
  • 21.02.03, 21:22
    ja jestem za tez lubie slonko tak ze mnie mozecie liczyc jet tyle fajnych
    tanich kraikow do zobaczenia jak cos to slijcie na maila ::-))
  • 24.02.03, 21:40
    do miguelski:
    fajnie jest jak ma sie doswiadczenie w temacie, ale jezeli nie, to tez trzeba
    jakos zaczac. Na pewno zawsze "cos na miejscu" sie znajdzie. Nie zebym sie
    martwila ,ale jezeli jest taka mozliowsc, zeby miec mozliwosc do kogos
    otworzyc buzie po polsku :) - dla mnie jest to wazne. Moja alternatywa
    byloby jakies tam srodowisko niemieckie. Napewno sa to inni Niemcy niz tutaj.
    Sam fakt, ze ludzie uciekaja od cywilizacji, szukaja SLONCA - swiadczy, ze z
    POGODA u nich dobrze.
    Wiadomo , ze nie chodzi o umowienie sie na "wspolne wakacje do konca zycia".
    ale swiadomosc, ze sa na miejscu ludzie w jakim sensie swoi, jest poprostu mila
    swiadomoscia.Pozdr
  • Gość: migueluski IP: 202.97.171.* 25.02.03, 03:19
    rozumiem
    wiec polecam wyspe margarita w wenezuelii.
    kryzys w tym kraju ma ta zalete ze, robi sie tam coraz taniej.
    sama wyspa jest piekna i mieszka sporo takich europejskich "emerytow" w
    roznym wieku.
    dzisiaj mozna tam kupic domek ( tam wszedzie jest blisko morza) za cos okolo
    15 000 dolarow. zalezy od miejsca moze byc taniej , moze byc drozej, ale te
    15 000 to taka cena orientacyjna za cos w jakims juz standarcie.
    miesiecznie na spokojne zycie to cos okolo 300 dolarow (pewnie mniej). a jak
    na dwie osoby to i 400 wystarczy.
    klimat dla mnie bajkowy, ciagle cieplo ale sie tego tak bardzo nie czuje, bo
    wieje wiaterek z nad morza, jedzenie glownie ryby, owoce morza itp.
    bylem tam przez pol roku.
    teraz jade na Kube.
    pzdr
  • 02.03.03, 12:43
    No i co?
    gdzie jestescie, czyzby ostanie sloneczne dni wplynely na zmiane planow :)
    Piszcie cos, robcie propozycje albo podtrzymujcie te zrobione. Podzielcie sie
    wiadomosciami jakie posiadacie, albo pytajcie.
    Wazne jst aby zyc w kraju bezpiecznym, ale jednoczesnie nie z francuskim prawem-
    polega to na tym ze moga cie aresztowac i sam musisz udowodnic swoja
    niewinnosc , nie jest tez w fajnie w krajach gdzie jest kara smierci. Jako
    obcokrajowiec latwo wplatac sie w problem i na dzien dobry masz zawsze gorsze
    karty niz tubylec. Adwokat z Nowego Yorku to droga impreza, a pomoc Ambasady
    to nic pewnego.
    Inna sprawa to vizy pobytowe. W indonezji mozna byc do 3 miesiecy jako
    turysta , z viza buisness do 6 mies. Obokrajowcy nie moga nybywac zadnych
    nieruchomosci. Na Dominikanie nie ma zadnych ograniczen. Mnie interesuje jak te
    sprawy sie maja na Sri Lance.pozdr
  • 15.08.04, 10:24
    ma to nigdzie nie znajdziesz:)
  • 17.06.03, 12:49
    raakk napisała:

    > Ale fajnie, bardzo fajny temat. Juz od dluzszego czasu nosze sie z tym
    > pomyslem. Wiadomo musi byc cieplo, nad morzem, bezpiecznie. Moim problemem
    jest
    >
    > nie "gdzie" ale "z kim" zeby nie zdechnac z nudow. Jezeli jest ktos,
    konkretnie
    >

    Tu chyba tkwi glebszy problem, samotnosc wsrod ludzi :)

    > zdecydowany , to moze tak bysmy "cos blizej Slonca" razem. To naprawde nie ma
    > sensu , w takiej ponurej zimnicy, gdy tymczasem gdzes tam swieci SLONCE :)))))


    Ja bym byla zdecydowana, nosi mnie juz od jakiegos czasu, aby to wsztystko
    zostawic i wyjechac do ciepla :)

    Aga
    >
    >
    >
  • 15.12.06, 22:55
    Ago też mam taki pomysł, chętnie się z Tobą zabiorę, może jeszcze ktoś sie
    zabierze. Wojtek
  • 14.12.03, 11:07
    Hej raakk, a może tak Azja na 2 lata+... wyjazd od Turcji po Indonezję
    październik 2004, ale nie jest to biwakowanie w jednym miejscu, tylko podróż.

    szczegóły:
    surya@op.pl
  • Gość: monti IP: *.limes.com.pl 16.07.04, 11:31
    Myślę,że Twoja opinia na temat wyjazdu jest najmądrzejsza.Przecież wszystkie
    miejsca na świecie nawet te najpiękniejsze,najcieplejsze czy najtansze z czasem
    przestają nas cieszyć i zachwycac.Bliskośc drugiej osoby- i to właśnie
    najważniejsze, bo TA OSOBA-pozwala nam cieszyć sie tym wszystkim bardziej ,
    dłużej...i gdyby nawet zabrakło słońca,a krajobraz przestał już tak ciekawic,to
    mamy obok siebie kogoś,kto może zastąpić nam to wszystko...
  • Gość: trem IP: 213.17.161.* 05.03.03, 13:45
    ludzie!!! to mial byc watek z propozycjami milych miejsc gdzie tanio mozna zyc
    na poziomie. skonczcie te bezproduktywne dywagacje i wrocmy do sedna!
  • Gość: migueluski IP: 202.97.171.* 05.03.03, 16:30
    moje typy
    Azja to:
    Tajlandia
    Wietnam
    Sri Lanka
    Oklice Kunmning (poludniowe Chiny)

    Ameryka ( cos dwa-trzy razy drozej niz Azja)
    Wyspa Margarita
    Wenezuela
    Cartagena
    Jukatan
    Brazylia

    Afryka -nie wiem za malo widzialem

  • Gość: Nula IP: *.cable.mindspring.com 09.04.04, 00:18
    moim zdaniem warto poczekac na Zimbabwe -> gdy tylko Mugabe kopnie w kalendarz
    dzialki powinny byc znow tanie. Pogoda - rewelacja caly rok, kraj przecudny,
    ludzie mili. To moj typ i obym mogla tam kiedys wrocic i zamieszkac w okolicy
    Victoria Fall lub nad jeziorem Kariba.
  • 12.10.05, 09:09
    a może po co od Razu wakacje na całe życie, zawieścić sie w jednym miejscu? a
    moze lepiej żywot wagabundy, co to poznaje NAJPIĘKNIESZE zakątki globu?
    ja marze o podróży do tajlandi, chin, indi. Myślałam o kolei transsyberyjskiej
    na początek. MARZY MI SIE wyprawa na pół roku na poczatek, by zobaczyć jak sie
    czuje w takim klimacie, a potem sie zobaczy. CZEKAMna ciekawe pomysły i
    chętnych ludzi i w ogóle na inspiracje. POZDRAWIAM

    ontheline@wp.pl
    czy znajde tu męża?
  • Gość: adam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 15:14
    ależ-przecież...
    po co tak daleko szukać...Polecam Minorkę, bo Ibiza jest już zapchana... albo
    wyspy CHORWACKIE-1000 sztuk jest w czym wybierac.BLISKO,ciepło,
    urokliwie...
    no i zostaje jeszcze GRECJA.
  • Gość: hobo IP: 212.160.235.* 22.03.03, 15:22
    podobno BELIZE (za 50 tys US) do konca zycia
    ja na razie sprawdzam w maju Polinezję francuska...
    pa
  • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 23.03.03, 05:07
    z belize to jest tak
    wystarczy ulokowac 30 000 usd w jednym z tamtejszych bankow i ma sie staly
    pobyt. zazmaczam ulokowac a nie zaplacic.
    na brazylie np. potrzeba 250 000 usd, ale to zawsze mozna obejsc.
  • Gość: fru IP: *.toya.net.pl 23.03.03, 15:10
    wątek jest super
    miło sie czyta po 5 x 11h w pieprzonym banku
    pozdrawiam Was serdecznie

    ps
    jestem pieprzonym tchórzem i dopiero uczę się marzyć
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 23.03.03, 18:07
    trzymaj sie pie...ol ten bank :)
  • 23.03.03, 21:24
    Do fru:
    Dlaczego "tchorzem"? Czy brakuje Ci odwagi na jakis "transfer" ok.$ 250.000,
    aby Twoje marzenie mogly stac sie rzeczywistoscia do konca zycia ? Pospiesz sie
    i korzystaj z okazji, lepiej Ci sie juz nie trafi:-) pozdr
  • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 24.03.03, 14:26
    to naprawde nie trzeba az tyle
    w wiekszosci tych "tanich" krajow mozna wszystko zalatwic,
    tylko na spokojnie
    przestrzegalbym tylko przed kupowaniem domu i ziemi tak na hurra.
    najpierw lepiej pomieszkac rok lub dwa, i jak sie podoba to dokladnie
    sprawdzic przepisy.
    a nie ma nic lepszego niz hamak na werendzie wlasnego domku 30 metrow od
    morza, w grudniu gdzy temperatura powietrza w nocy jest +25 C, w oddali salsa,
    merengue, rum szum palm
    pzdr
  • 24.03.03, 20:04
    Witam Miguelski
    od Ciebie oczekuje konkretnych wiadomosci. Za te juz podane dzieki, sa bardzo
    cenne, prosze o jeszcze. Gdybys przy okazji mogl cos, blizej napisac o
    poludniowych Chinach.
    Bo akurat , ze .... " merengue, rum i hamak na werandzie" to sama dobrze wiem.
    Nieuczciwe, pisac wyglodzonym slonca o takich slodkosciach.
    Chyba , ze Cie ponioslo i sam musiales troche pomazyc :) pozdrawiam
  • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 25.03.03, 06:03
    Czesc , witam
    siedze w chinach od kilku miesiecy, na poludniu tzn, guanxi , yunnan bede w
    maju, to wtedy bedziesz miala informacje najswiezsze. mam kumpla, stary
    narkoman z paryza, co wloczy sie po azji od 16 lat i mowil mi , ze najlepiej
    jest w okoloicach Kunming (yunnan). pojade to sprawdzic. cieplo, gory, pola
    ryzowe, bardzo bezpiecznie i tanio ( 200 us miesiecznie wystarcza na wszystko
    lacznie mieszkaniem).
    ja mieszkalem kilka lat w ameryce od meksyku w dol. chcialem cos zmienic i
    przenioslem sie do azji.
    jest tu duzo taniej, ale cos mi tu nie gra. brakuje mi klimatow, rozumiesz,
    salsa, merengue, puros, chicas no i manana :)
    pewnie wkrotce pojade do brazylii.
    ale mysle, ze azja jest w porzadku do takiego zycia rodzinnego, szczegolnie
    chiny, spokoj, szkola itd.
    ale ja jestem kawalerem wiec to nie dla mnie :)
    pzdr
    daj mi znac co o tym myslisz .
  • 28.03.03, 00:10
    Witam,
    No, mysle ze fajnie sobie radzisz. Potrafisz sie poruszac miedzy dwiema bardzo
    roznymi kulturami: azjatow i kreolow, gdzie kazda z osobna ma w sobie magiczna
    moc przyciagania, jedna bardziej od drugiej podchecajaca:) Rozumiem twoje
    tesknoty do goracych rytmow. Beztroskie zycie kreolow jest bardzo urokliwe.
    Promieniuja szczesciem. Nikt z nich nie ma problemu , z tym co bedzie jutro,
    ze jest biedny czy stary.Kochaja sie, a Pana Boga za to, ze dal im Slonce.
    Wystarczy im ich muzyka, a jak jeszcze troche rumu sie znajdzie, to pelen
    odjazd.
    Azjaci maja swoje recepty na zycie , unikaja skrajnosci wiec nie wpadaja w
    pelnie sczescia ale za to z nieszczesciami latwiej sie godza.
    Obcowanie na codzien z madrosciami Wschodu, przynosi napewno ukojenie ale
    to w pewnym momencie moze zemdlic, podobnie jak kolorowe zycie na karaibach w
    pewnym momencie okazac sie bezsensem.
    Zloty srodek jak zwykle lezy posrodku, to chyba nie ma co zbyt duzo rozmyslac
    na temat "gdzie", trzeba byc otwartym i losowi wyjsc naprzeciw. Wazne zeby bylo
    Slonce i w miare bezpiecznie. Trzeba umiec zachowac dystans do kultury w ktorej
    sie znalezlismy. Nie urodzilismy sie w zadnej z tych kultur, no to i do konca
    nigdzie nie bedziemy sie dobrze czuc. Na sczescie w kazdej chwili jak nas
    przestanie to bawic, mozemy kupic sobie bilet i pojechac dalej... albo wrocic
    do domu. pozdrawiam
    PS.Dzieki za ciekawe typsy na Chiny. Kunming to prawdziwe gory, prawie Tybet.
    Slyszalam o pieknych plazach na wschod od Hongkongu,.....ale tam napewno
    monsumy:( ??? Ja jestem rak i zeby oddychyc musze miec morze.
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 30.03.03, 19:53
    Ja tez witam,
    spadacie z nieba.Od dawna marzy sie mnie taki sposob na zycie.
    Moge opowiedziec o Afryce, bo przezylam trzy lata.
    Owszem mozna tanio i nad oceanem np. Kenya, ale sytuacja niestabilna.
    Nie polecam Afryki jako miejsce na wakacje do konca zycia.
    Ze wszystkich podanych propozycji jestem za Wenezuela, wyspa Margarita.
    Jakie sa warunki na stale osiedlenie? czy wiecie?
    Sadze ze trzeba byc jednak w poblizu jakiegos wiekszego skupiska.
    Tak zeby od czasu do czasu zmienic swoj zaciszny kacik na pieklo miasta
    i wrocic do siebie mowiac uff.
    Pozdr.
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 01.04.03, 07:22
    Czesc
    Na Margaricie mieszkalem przez ponad 6 miesiecy i jest jak w bajce.
    szczegolnie teraz jet dobry okres bo wenezuela sie wali i robi sie coraz
    taniej. ceny domow , zalezy co lubisz , powiedzmy od 6 000 us w gore. z tej
    gornej polki to juz za 30 -40 000 usd, naprawde super.
    ale na poczatek lepiej wynajac, okolo 150-200 usd za miesiac,
    znam sporo ludzi ktorzy zaraz po przyjezdzie sie zakochali, kupili dom,
    tropikalny ogrodek, a po paru latach nerwy im siadly, Tak to jest z zyciem na
    wyspach :)
    ze mna jest maly problem, ze po 6 miesiacach, najwyzej roku w jednym miejscu e
    zaczynam sie nudzic,
    z ta Afryka to spadlas mi z nieba.
    powiedz mi prosze, ile moze kosztowac maly domek, moze byc taki z bambusa :)
    na plazy, na miesiac,ale tak wynajety od ludzi a nie przez zadne biuro.
    gdzie bylas w Aryce i co polecasz, jakie sa ceny jedzenie w tanich knajpkach i
    ile kosztuje piwo w sklepie a ile nocnym klubie :)
    jak z praca na czarnym ladzie, cos dorywczo mozna wykombinowac?
    pzdr
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 01.04.03, 13:44
    Czesc,
    troche wiadomosci o Afryce. Najpierw trzeba zdac sobie sprawe ze to jest
    kontynent, podzielony na kraje z wplywami angielsko i francuskojezycznymi.
    We francuskiej afryce jest bardziej na luzie, ludzie sa usmiechnieci i duzo
    tancza i bawia sie. Bardziej napieci w angielskojezycznej.Do tego w afryce
    panuje podzial na swiat bialych i czarnych. Bialy ma forse z ktorej nalezy go
    obskubac.Bialy miec pieniadze, dom i samochod i placic czarnemu za pilnowanie.
    Jak chcesz pobyc na plazy w afryce w bambusowym domku do wynajecia, to musze
    cie rozczarowac- to nie istnieje.Afrykanie zyja roznie, najczesciej albo w
    slumsach albo w domach z gliny, bez wody i czesto bez swiatla. Te bambusowe
    chaty istnieja w buszu dla afrykanow i ich rodzin( w jednej chacie przecietnie
    10 osob) a takze dla bialych na wybrzezu z klimatyzacja, lazienka , tele i
    wszystkimi cywilizacyjnymi buzerkami. Do wynajecia przecietnie za 40-50$za dobe.
    Sa piekne plaze kolo Mombasy w Kenji, ale tam sytuacja jest dokladnie taka jak
    ci opisalam. Mozesz pojechac, zatrzymac sie w hotelu, zaprzyjaznic sie z
    czarnymi i szukac czegos do wynajecia bez komfortu, u nich. Byloby za 50$
    miesiecznie.Moze utargowalbys taniej.Jak chodzi o prace to zalezy gdzie i co
    potrafisz robic. Dobra fucha jest mechanika samochodowa, albo w hotelu jesli
    wlascicielem jest bialy(zaplaci ci jak czarnemu).
    Znam Kenje, Ugande, Sudan, Czad .Wszedzie( z wyjatkiem Sudanu) pije sie piwo
    prawie za darno i tanczy rege w nocnych klubach.Sudan odradzam.Afryka to
    swietna przygoda, ale napewno nie miejsce na wakacje do konca zycia.Ja
    pracowalam w Afryce dla organizacji miedzyn. i zawsze mialam slozbowy dom do
    dyspozycji.
    Pozdr.
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 01.04.03, 15:02
    Do Ewy
    bardzo ci dziekuje.
    wiem , ze Sudan to nie dla mnie :).
    pzdr
  • 01.04.03, 19:29
    A czy to muszą być tak nieucywilizowane zakatki i o tak nie pewnym bycie.
    Sądzę, ze nawet w Europie mozna takie miejsca znależć i w nich sie osiedlić za
    niezbyt wygórowane pieniadze (Hiszpania, Portugalia. A najbardziej polecam
    zakup jachtu i ustawiczna nim podróż po wszystkich wodach Świata (taniej być
    nie może).
    --
    AborygenMiejscowy
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 01.04.03, 23:19
    Hiszpania i Portugalia od kilku lat za niewielkie pieniadze sonczylo sie.
    A to ze wzgledu na niemiecki najazd. Poza tym w zimie jest chlodno, a nawet
    zimno, a to ma byc miejsce gdzie stale swieci slonce, jest cieplo i morze
    pod nosem. Co do jachtu sie nie zgadzam z powodu ceny( no tego jachtu), a
    ustalilismy ze ma byc tanio. Jak wiesz cos o jachcie do konca zycia za 20
    tys.$ to daj znac.A co z wjazdami do portow, za to tez trzeba placic. Ile to
    kosztuje?
  • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 02.04.03, 06:31
    to znowu ja sie troche pomadrze.
    w zeszlym roku przez okolo 6 miesiecy mieszkalem w Miami a glownie w Fort
    Lauderdale, troche na polnoc od Miami.
    jest tam najwieksza na swiecie marina, kilkadziesiat tysiecy lodek , takich od
    tysiaca dolcow do kilkudziesieciu milionow.
    spotkalem wiele ludzi z calego swiata wlasnie tam szukajacych dla siebie
    lodzi, gdyz podobno jest najtaniej i najwiekszy wybor.
    z tego co zauwazylemm to juz za jakies 6-10 000 dolcow mozna miec calkiem
    porzadny jachick, ( jakies 10-13 metrow). ale lodka to duze koszty utrzymania,
    ciagle trzeba o nia dbac, sol morduje wszystko, slimaki i cos tam jeszcze sie
    przykleja do wszystkiego.
    koszty postoju w marinie sa rozne. w stanach to jak pokoj w hotelu, w innych
    krajach to wiem tylko cartagene w kolumbii, 300 usd za miesiac.
    jasne , ze w jakis uroczych zatoczkach to za darmo.
    tez sie zastanawialem nad lodka i dalej zastanawiam., ale czy kiedykolwiek
    plyneliscie czyms malym na otwartym morzu?
    ja mam za soba 5 dni z panamy do kolumbii, pierwszego dnia stracilem
    przytomnosc o reszcie wole nie myslec. w zyciu tak nie rzygalem :)
    ale pewnie mozna sie do tego przyzwyczaic.
    moj kumpel, z niemiec, wlasnie w Fort Lauderdale, kupil sobie amerykanska
    barke desantowa, taka jak z normandii, kupil bo byl pijany a barka byla tania,
    tylko 1000 usd.
    jak macie jeszcze jkaies pomysly to dajcie znac.
    pzdr
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 02.04.03, 11:38
    Jesli mozna miec jacht za 10 tys$ to zgodzmy sie ze to wchodzi w rachube.
    Kiedys zrobilam wyprawe lodzia na morzu srodziemnym , miedzy wyspami greckimi.
    Wszystko bylo dobrze gdy byla dobra pogoda. Jak nadszedl sztorm to bylo pieklo.
    Padal deszcz , woda przelewala sie przez poklad, a jak poszlam rzygac do toalety
    to przez luk bryzgnela mnie fala i bylam dokladnie wszedzie mokra. Ale sa tacy
    co lubia wode, najlepszy dowod ze znalazlam na wysepce na morzu egejskim w
    schronisku kolo opuszczonego klasztoru wpis pary z Holandii, ktora oplywala
    swiat. Napisali ze byliby sie rozbili na skalach wokol wysepki. Zatem lodzia
    nie koniecznie bespiecznie, no i trzeba to lubiec.Sadze ze to moze byc dodatek
    do chatki w poblizu plazy. Ale czy koszta nie rosna nam za bardzo?
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 02.04.03, 11:53
    ja z lodki rezygnuje.
    ciebie tylko zalala fala.
    ja bylem przez 5 dni mokry. sol w oczach. lezalem workiem na pokladzie
    przywiozany do czegos tam. i bylo mi wszystko jedno, najgorsze byly noce jak
    nie moglem zasnac tylko bylem w jakims letargu.
    za dokladnie 5 tygodni sprawdze dokladnie Indochiny i bede wiedzial cos
    wiecej,, tam sa chyba najnizsze koszty zycia, ale mnie jakos wschodni styl
    zycia nie pociaga, za spokojnie tam. :)
    bessos
    pzdr
  • Gość: DIS IP: *.wist.com.pl 27.11.04, 15:01
    KI !!!!!!!!!!!
    Z ZCEGO MOZNA SIE UTRZYMAC NA MARGARICIE?? Bardzo prosze o odpowiedz na @
    disa@tlen.pl
  • 12.07.05, 22:26
    mozesz dac namiary/jesli to mozliwe/ na ta marine gdzie sa takie wyprzedaze.
    Mieszkam w charlotte i przymierzam sie do lodki na ocean. Moze masz namiary
    jeszcze na tego kolege. Sam tez przeszukam net pod tym katem. pozdr
  • Gość: echo66 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 23:25
    Zakup takiego jachtu to wydatek rzędu od 600 tys EUR do np 9 mln EUR (nowy)
    Używane (20 letnie i więcej) od 100 tys w górę.
    Oczywiście mowa o jednostkach przeznaczonych do klasycznego cruisingu, zdolnych
    do żeglugi minimum pełnomorskiej (jeśli nie oceanicznej)
  • Gość: ika IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.04, 15:34
    tak, to prawda cudownie sie ten watek czyta po 6x10 h w innym cholernym banku
    (dobrowolne robocze soboty były ostsnio)...
    pozdrawiam Was najserdeczniej
    PS ja też jestem pieprzonym tchórzem i tez probuje marzyć..
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 02.04.03, 11:56
    jeszcze jedna sprawa
    piszesz ewa, ze poszlas rzygac do toalety.
    ja to nawet o wstaniu nie marzylem. dawalem najpierw za burte a pozniej z
    braku sil na siebie, nihilizm totalny, ale moze nie macie ochoty poznawac
    szczegolow, che, che, che
    zaznaczam , ze nie bylo zadnego sztormu, normalne fale na Atlantyku
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 02.04.03, 12:17
    Oj rozumiem te rzyganiowe sprawy!
    Jak tylko wsiade na ferry , uslysze warkot silnikow i odczuje zapach
    spalin to zaraz mam nudnosci. Potem caly czas podrozy ochota na rzyganie i
    alkohol ani zarcie wcale tego nie niweluja. Ja chyba tez rezygnuje z lodzi.
    Ewentualnie cos niewielkiego zeby wioslowac.Ale to nie rozwiazanie problemu,
    jedynie skromny dodatek. Indochiny to chyba niezly pomysl, tylko nie wiem czy
    znajdziesz miejsca do zabawy i tanca na bance. Uwaga na obyczajowosc
    muzulmanska!Przestudiowalam przez net polinezje francuska; ogolnie to dla
    miliarderow, ale jestem na tropie jednej fajnej wyspy jeszcze slabo
    zasiedlonej, bez hoteli. Wyglada na rajska. Jesli chcesz namiary napisze.
    Pzdr.
  • 02.04.03, 12:27
    Błednik musi sie niestety przystosować do warunków w którym przychodzi mu
    przebywać. U jednych to trwa 5 min, u innych 3 dni. Ale sa i tacy u których
    nigdy nie daje za wygraną i tu jest kicha. Polecam jednak trening, który czyni
    cuda. A doznania w trakcie żeglowania i przebywania w wielu miejscac nie
    dadza sie porównać z niczym.
    --
    AborygenMiejscowy
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 02.04.03, 12:38
    Jaki to jest trening?- to tak z ciekawosci
  • 02.04.03, 15:01
    Witam
    miguelski, Ewa podziwiam ;-)

    Dla mnie najlepsze miejsce to wyspy greckie , a poza Europą Ameryka Środkowa i
    Południowa, moje rytmy,słońce, morze, ludzie na luzie i życie jest piękne.

    pozdrawiam Avva
  • 02.04.03, 15:07
    Ano żeglowanie - Ewo. Przynajmniej nraz w roku z tydzień. Można zacząć nawet
    od jezior, nie koniecznie greckich.
    --
    AborygenMiejscowy
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 02.04.03, 15:48
    kochani dzieki za wsparcie
    do dzisiaj jak wchodze na jakis mostek, czy cokolwiek co jest nad lub na
    wodzie to momentalnie nogi mi sie trzesa i musze sie czegos zlapac :)
    ewa, z tymi indochinami to masz racje. ja bylem ponad 5 lat w ameryce
    lacinskiej i uleglem jak to mowia tropikalizacji.
    teraz jestem w chinach bo zalapalem super prace ( ja jeszcze jestem dosc
    mlody, ale dlaczego nie przejsc na wczesniejsza emeryture :) ale te zoltki to
    zuplenie nie dla mnie. staram sie jednak nie przemeczac :)
    z tymi indochinami to sie rozejrze. ale nie sadze. tam wszystkie kobiety
    patrza na kase, jak to widze , to jak lodce rzygac mi sie chce.
    a w chinach to juz top, money, money.
    do szczescia brakuje mi pomieszkania w afryce, ta wysepka na polinezji to
    prosze bardzo , bardzo o info.
    od siebie polecam , San Blas, kolo Panamy. raj przez duze R.
    pieniadze prawie nie potrzebne. ryby, kokosy, piasek jak maka i nudy jak
    cholera :)
    co myslicie o Madagaskarze?
    jak nic mi sie trafi extra to wkrotce spadam do Brazylii. do San Salwador,
    bebny, cashaca, idealny kolor skory.
    pzdr

  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 02.04.03, 16:37
    Czesc migueluski,
    fajnie sobie zyjesz, gdybym byla facetem tobym tak samo.
    Nie ma to jak tropik, jak sie raz polknie to sie potem teskni.
    Wysepka w polinezji francuskiej nazywa sie Huahine. Ludzie (5400 mieszk.)
    zyja z uprawy wanilii, kopry i z rybolostwa. Sa 4 hotele, ale rybacy zyja w
    bambusowych domach na palach,na plazy. To co sie tobie podoba. Napewno mozna u
    nich niedrogo zamieszkac.Dostaniesz sie tam z Tahiti.Jest tam jeszcze inna
    mniejsza wyspa, nazywa sie Tahaa, ale jakos to Huahine jest bardziej
    przekonywujace. Oczywiscie trzeba zyc na sposob tamtejszy ,a nie na europejski,
    bo to bardzo drogie.
    Madagaskar to jest dobry pomysl, bardzo tanio, mozesz podlapac prace. Niedawno
    byl przewrot rzadowy, to pawnie przez jakis czas( do nastepnego przewrotu)
    bedzie spokojnie. Ja jestem we francji, tutaj sporo mowia o Madagaskarze-dowiem
    sie wiecej niz wiem na dzisiaj. Sa jeszcze Komory do przestudiowania.
    Co do Afryki -masz racje. Jak sie chce cos wiedziec o swiecie nie mozna jej
    pominac.
    Potem pewnie wyladujesz w Brazylii-mam przyjaciol co tam przezyli kilka lat i
    wciaz wspominaja jaknajlepiej.
    Pzdr<.
    P.s. Chcialam zapytac skad piszesz, ale juz zapodales.Ja znam tylko Hong-Kong.
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 02.04.03, 18:19
    czesc ewa
    pisze z shenyang, NE chiny, pieprzone pola naftowe i nic wiecej.
    ale to sa moje ostatnie dni tutaj.
    zaraz sprawdze te polinezje.
    a co do madagaskaru to juz od kilku lat za mna chodzi.
    jak cos wiesz to bardzo, bardzo prosze daj znac.
    ja powiedzmy mam pieniadze na przemieszczanie sie i kilka , kilkanascie
    tygodni zycia( pisze zycia nie wegetacji)
    mam cos tam odlozone na cos extra, ale musze byc pewien najpierw gdzie.juz raz
    prawie wybralem ( margarita) ale niewlasciwa kobieta pomieszla mi plany :)
    co mozna robic na madagaskarze ? dla mnie to rewelacja bo mam nadzieje , ze
    szybko naucze sie francuskiego. jak tam jest z dluzszym pobytem?
    jezyki ja znam piec i pol :) ?
    a tak w ogole to jestem humanistyczny.
    pisalas , o mechanice samochodowej w afryce, nie zle sie usmialem , w
    wenezuelii mialem forda z 1953 roku, wielki kabriolet, 5.7 litra silnik ,
    mustang cobra, dzieki niemu jak sie psul co drugi dzien to poznalem
    mechanike :)
    pzdr
    bessos
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 02.04.03, 18:22
    jeszcze jedno
    napisalas "gdybym byla facetem"
    to nie jet problem.
    chociaz osobiscie taki styl totalnie wyzwolonej kobiety to nie dla mnie.
    pisze ci szczerze, bo raczej wole "exotic"
    ale poznalem mnostwo zachodnich kobiet . ktore tak zyja i sa szczesliwe.
    pzdr
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 02.04.03, 23:35
    Znowu czesc,
    jest pelno qui pro quo w tej dyskusji netowej.
    Chociaz tematem wciaz sa wakacje itd.wroce do problemu pracy w Afryce.
    Afryke trzeba przezyc zeby ja zrozumiec.Jest tam sporo pracujacych bialych, ale
    95% przyjezdza z gotowymi kontraktami w rece. Sa to kooperanci, pracownicy
    wszelkiego rodzaju organizacji, stowarzyszen, sekt i diabli wiedza czego
    jeszcze.Zawsze jednak jest jakis organizam w Europie ktory finansuje jakies tam
    zadanie w Afryce . Naboru nie robi sie w Afryce tylko najczesciej w
    Europie.Pisze w Europie, bo Ameryka jest slabo reprezentowana. Spotkalam tylko
    ludzi z US aid i swiadkow jehowy, mimo ze sekt jest zatrzesienie.Jest niewielka
    grupka ludzi, ktorzy inwestuja w drobne interesy na miejscu, najczesciej w
    gastronomie.Bialy, ktory szuka pracy na miejscu jest rzadkoscia i moze nastapic
    ze profesor filozofii aplikowanej musi stac sie mechanikiem samochodowym, bo
    tylko to jest mozliwe. Stad moja sugestia, bez jakielkolwiek wiedzy o twoim
    wyksztalceniu.Spotkalam w Czadzie lekarke francuska ktora przez pol roku
    szukala pracy. W koncu dzieki poparciu z ambas. franc. dostala prace
    pielegniarki w ambas. amerykanskiej. A w tym kraju tragicznie brakuje lekarzy!
    Francuski inzynier budowlany zalapal sie do hiszpansko-kamerunskiej firmy takze
    po kilkumiesiecznym szukaniu. Praca mu sie skonczyla gdy wlasciciel musial
    uciekac(ale to calkiem oddzielna historia). Inzynier zadnej pensji na miejscu
    nie dostal. Wiem ze oddal sprawe do sadu we Francji i po kilku latach cos
    wygral.Jesli jestes humanista obieganym w jezykach to wydawaloby sie ze np.
    mozesz uczyc. I to byloby dobre gdybys byl kooperantem. Na miejscu pracy nie
    dostaniesz jako nauczyciel, bo robia to albo czarni zatrudnieni na miejscu,
    albo kooperanci, albo misje religijne, czy tam sekciarskie, wszystko jedno.
    Pewnie za duzo nudze, ale chcialabym przekazac jaknajlepiej moja wiedze o
    Afryce.
    Sadze ze na prace mozna tam liczyc, ale trzeba zlapac co sie podwinie i myslec
    o czyms praktycznym.
    Tyle na dzisiaj, jutro bedzie o Madagaskarze.
    Pzdr.
  • 03.04.03, 00:38
    Tak - ciekawe, ciekawe. To jak jest w naszej niedoszłej kolonii. Prosimy o
    spicz.
    --
    AborygenMiejscowy
  • Gość: Cygnus X-1 IP: *.localdomain / 192.168.21.* 03.04.03, 11:46
    Migueluski, dlaczego zmilczałeś moją wczorajszą "propozycję" - Goa, zachodni
    skrawek indyjskiego wybrzeża?
    Czy był tam ktoś z Was?
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 03.04.03, 12:40
    <Bylam w Goa, ale poza pora deszczowa.
    rzeczywiscie nadaje sie na wakacje do konca zycia, tylko nie wiem jak sie
    przezyje pore mokra.
    Mozna mieszkac w budce na plazy(cos takiego na czterech palach z zadaszeniem)i
    jesc w malenkich restauracjach na kolkach. 100 dolcow na miesiac wystarczy
  • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 03.04.03, 15:24
    Cygnusie XYZWHK 1 :)
    bardzo przepraszam , jakos mi wylecialo z glowy.
    bylem tam ale prawie 7-8 lat temu.
    ladny, domek z weranda na samej plazy. z dziura w dachu do ogladania gwiazd
    noca, bylo cos okolo 10 dolcow za tydzien ( moze troche taniej)
    okolice bardzo ladne, palmy, drozki itd.
    pamietam ,ze gora ryzu z warzywami i sladowym kurzcakiem na samej plazy to 1
    dolar, a genialne , ogromne krewetki tygrysie 6.
    ale jest sporo rozrywkowych ludzi z calego swiata i za duzo pokus, wiec za 100
    dolcow miesiecznie to nie ma szans. chyba , ze troche na boku.
    ja poznalem tam pania doktor z paryza i ...( zostawie komentarz dla siebie) :)
    la vida es bella.
    jest tam kilkanscie roznych plaz, anjuna, i .. nie pamietam. wiec mozna sobie
    zmieniac miejsca co chwila.
    sporo haszu ( ja nic nie pale, ani nie wciagam, tylko piwo), mocne imprezy w
    zachodnim towarzystwie. duzo nawiedzonych, ktorym iles lat temu skonczyly sie
    pieniadze i tak zostali.
    mysle, ze warto , przynajmniej na troche.
    EWA czekam na wiadomosci o Madagaskarze, please :(
    gracias
    pzdr
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 03.04.03, 17:57
    No to jedziemy na Madagaskar.
    Wiadomosci sa skrzyzowane tzn. z roznych zrodel- od ludzi ktorzy tam byli, z
    telewizji i z internetu. Sama nigdy tam nie bylam chociaz od dawna studiuje
    problem. Jak wszystkim wiadomo przez wiele lat rzad Madagaskaru flirtowal z
    komunizmem co doprowadzilo do tego co to znamy. Po niedawnym przewrocie nowy
    rzad sklania sie w kierunku gospodarki wolnorynkowej. No ale na rezultaty
    gospodarcze trzeba czekac.Kraj jest piekny, przyroda bardzo bogata, swietne
    plaze, ale na wschodzie sa wielkie fale i wiatry. Takze cyklony. Spokojniejsze
    jest wybrzeze zachodnie, ale gospodarka skupia sie na wschodzie. Klimat jednak
    nie piesci.Pora deszczowa trwa od listopada do kwietnia, co czesto urozmaicone
    jest cyklonami.Najbardziej sucho jest na poludniu. Obecnie Madagaskar jest
    biednym krajem bardzo drogim. Zarobki na miejscu od (jak dobrze pojdzie) 50$
    mies. za prace fizyczna do 200$ mies. dla technika tzn. srednie wyzsze wykszt.
    Jedzenie- w miejscowych przydroznych resto 2$ za posilek, w resto. dla turystow
    10-15$ za posilek, w hotelu 12$ za posilek.Hotel w miejscu turystycznie
    dostepnym 55$, z dala od turystyki srednio 20$ za hotel z dwoma posilkami.
    Transport:taxi brus 2$ od osoby/100 km, samolot 80$/1000 km. Znalazlam
    ogloszenie o wynajeciu komfortowej willi( 2 garaze, 4 sypialnie) za 400$ mies.
    Co do pracy to hmm, mingueluski znowu usmiejesz sie; rzad szuka szlifierzy
    kamieni szlachetnych! Sciagaja ich z Tajlandii i placa 200$/mies.
    Ostatnio zostalo sprywatyzowanych 45 przedsiebiorstw, wiec mozliwe ze u nich
    bylaby jakas praca. Potwierdzalby to fakt ze sa Francuzi(pojedyncze
    sztuki),specjalisci od zarzadzania przedsiebiorstwem, ktorzy szukaja tam
    roboty. Widzialam ogloszenie. Moim zdaniem na Madagaskarze z praca jest tak
    samo jak w Afryce-ale moze sie myle. Napewno warto tam pojechac w porze suchej.
    Dziewczyny swietne, pelno barow z piwem i tancami. Co do dluzszego pobytu - sa
    klopoty administracyjne. Wiza turystyczna jest wydawana na najdluzej 3mies.
    Powyzej trzeba sie starac o imigracje.Ludzie ktorzy tam przezyli kilka lat z
    rorzewnieniem wspominaja i chcieliby wrocic. Ale po to zyby zyc w jakim takim
    komforcie trzeba byc bogatym. Bo: wynajecie domu ok. 200$ za cos skromnego,
    koszty utrzymania(jedzenie, elektryka, transport)200-300$mies najskromniej
    liczac- Juz polecialo 500$ za osobe za miesiac nie mowiac o nieplanowanych(albo
    planowanych) rozrywkach.
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 03.04.03, 17:57
    No to jedziemy na Madagaskar.
    Wiadomosci sa skrzyzowane tzn. z roznych zrodel- od ludzi ktorzy tam byli, z
    telewizji i z internetu. Sama nigdy tam nie bylam chociaz od dawna studiuje
    problem. Jak wszystkim wiadomo przez wiele lat rzad Madagaskaru flirtowal z
    komunizmem co doprowadzilo do tego co to znamy. Po niedawnym przewrocie nowy
    rzad sklania sie w kierunku gospodarki wolnorynkowej. No ale na rezultaty
    gospodarcze trzeba czekac.Kraj jest piekny, przyroda bardzo bogata, swietne
    plaze, ale na wschodzie sa wielkie fale i wiatry. Takze cyklony. Spokojniejsze
    jest wybrzeze zachodnie, ale gospodarka skupia sie na wschodzie. Klimat jednak
    nie piesci.Pora deszczowa trwa od listopada do kwietnia, co czesto urozmaicone
    jest cyklonami.Najbardziej sucho jest na poludniu. Obecnie Madagaskar jest
    biednym krajem bardzo drogim. Zarobki na miejscu od (jak dobrze pojdzie) 50$
    mies. za prace fizyczna do 200$ mies. dla technika tzn. srednie wyzsze wykszt.
    Jedzenie- w miejscowych przydroznych resto 2$ za posilek, w resto. dla turystow
    10-15$ za posilek, w hotelu 12$ za posilek.Hotel w miejscu turystycznie
    dostepnym 55$, z dala od turystyki srednio 20$ za hotel z dwoma posilkami.
    Transport:taxi brus 2$ od osoby/100 km, samolot 80$/1000 km. Znalazlam
    ogloszenie o wynajeciu komfortowej willi( 2 garaze, 4 sypialnie) za 400$ mies.
    Co do pracy to hmm, mingueluski znowu usmiejesz sie; rzad szuka szlifierzy
    kamieni szlachetnych! Sciagaja ich z Tajlandii i placa 200$/mies.
    Ostatnio zostalo sprywatyzowanych 45 przedsiebiorstw, wiec mozliwe ze u nich
    bylaby jakas praca. Potwierdzalby to fakt ze sa Francuzi(pojedyncze
    sztuki),specjalisci od zarzadzania przedsiebiorstwem, ktorzy szukaja tam
    roboty. Widzialam ogloszenie. Moim zdaniem na Madagaskarze z praca jest tak
    samo jak w Afryce-ale moze sie myle. Napewno warto tam pojechac w porze suchej.
    Dziewczyny swietne, pelno barow z piwem i tancami. Co do dluzszego pobytu - sa
    klopoty administracyjne. Wiza turystyczna jest wydawana na najdluzej 3mies.
    Powyzej trzeba sie starac o imigracje.Ludzie ktorzy tam przezyli kilka lat z
    rorzewnieniem wspominaja i chcieliby wrocic. Ale po to zyby zyc w jakim takim
    komforcie trzeba byc bogatym. Bo: wynajecie domu ok. 200$ za cos skromnego,
    koszty utrzymania(jedzenie, elektryka, transport)200-300$mies najskromniej
    liczac- Juz polecialo 500$ za osobe za miesiac nie mowiac o nieplanowanych(albo
    planowanych) rozrywkach.
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 04.04.03, 12:06
    dzieki Ewa za wiadomosci o Madagaskarze.
    ale cos mi to wyglada za drogo to 500 us na miesiac. przeciez tam jest dochod
    na osobe cos okolo 250 us rocznie. za 500 miesiecznie spokojnie mieszkalem
    sobie w Koloumbii i Wenezuelii, ale dzieki.
    w miami jest cale mnostwo ludzi z RPA, duzo mi opowiadali o madagaskrze i
    wychodzi taniej.
    nie chce azebys mnie zle zrozumiala, ze jakos na wszystkim oszczedzam. na piwo
    i rumbe zawsze musza sie znalezc pieniadze :)
    kilka lat temu tak zabalowalem w Urumczi (zachodnie chiny) , ze zostalo mi 40
    dolcow w kieszeni. ale udalo mi sie za to wrocic do polski. prawdziwe
    mistrzostwo swiata. a ile mam wspomnien, che, che
    najbardzoej oczywiscie podobaja mi sie twoje rady na temat pracy,
    na szlifowaniu diamentow to ja sie znam od dziecka, o uprawe wanilii i kopry
    mam opanowana do perfekcji :)
    pzdr
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 04.04.03, 12:07
    dzieki Ewa za wiadomosci o Madagaskarze.
    ale cos mi to wyglada za drogo to 500 us na miesiac. przeciez tam jest dochod
    na osobe cos okolo 250 us rocznie. za 500 miesiecznie spokojnie mieszkalem
    sobie w Koloumbii i Wenezuelii, ale dzieki.
    w miami jest cale mnostwo ludzi z RPA, duzo mi opowiadali o madagaskrze i
    wychodzi taniej.
    nie chce azebys mnie zle zrozumiala, ze jakos na wszystkim oszczedzam. na piwo
    i rumbe zawsze musza sie znalezc pieniadze :)
    kilka lat temu tak zabalowalem w Urumczi (zachodnie chiny) , ze zostalo mi 40
    dolcow w kieszeni. ale udalo mi sie za to wrocic do polski. prawdziwe
    mistrzostwo swiata. a ile mam wspomnien, che, che
    najbardzoej oczywiscie podobaja mi sie twoje rady na temat pracy,
    na szlifowaniu diamentow to ja sie znam od dziecka, o uprawe wanilii i kopry
    mam opanowana do perfekcji :)
    pzdr
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 04.04.03, 16:38
    Co do madagaskaru i Afryki to jest tak ze dochod miesieczny mieszkanca jest np.
    jak podajesz 250$(moim zdaniem zawyzony)- i za to mozna zyc, ale tak jak
    miejscowy. Wszystko co pochodzi z importu jest drogie, a zycie na sposob np;
    europejski wymaga dobrych dochodow europejskich. Sa dwa tempa zycia- miejscowe,
    dla miejscowych i euro dla europejczykow , ktorzy zarabiaja dziesiec razy
    wiecej niz miejscowi. Obecnie na Madagaskarze sporo sie zmienia i w sektorze
    prywatnym( wszesniej wszystko bylo znacjonalizowane) z pewnoscia zarobki sa
    lepsze, a w przedsiebiorstwach zagranicznych moga byc takie jak w
    Europie.Ludzie ktorych poznales z RPA prawdopodobnie znali komunistyczny
    Madagaskar, gdzie zycie bylo za darmo. Potem wiele tam sie popieprzylo, byl
    kryzys ekonomiczny, infalacja, bezrobocie, slowem bardak. Obecnie jakby
    wychodzili na prosta. Moja estymacja kosztow zycia wynika z ogloszen
    mieszkaniowych i cen jedzenia, ktore najczesciej oddaja dosc dokladnie
    realia.Jesli zamieszkasz u malgaszow i bedziesz jadl w knajpkach dla
    miejscowych to za 200 $ utrzymasz sie, bo to jest juz dobry zarobek miejscowy.
    Ale gdybys chcial zyc po europejsku to musisz wydac 500 $.We Francji Madagaskar
    znany jest jako kraj drogi- no ale to mowia turysci, a nie luzacy co wedruja i
    zyja na wakacjach do konca zycia.
    Pzdr
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 04.04.03, 16:56
    rozumiem
    dzieki
    co do madagaskaru to ma juz jakas obsesje azeby tam pojechac a wiec wkrotce
    sprawdze sytuacje osobiscie.
    pzdr
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 04.04.03, 18:13
    No to dobrej drogi,
    nie zapomnij napisac stamtad,
    ciekawa bedzie konfrontacja wyobrazen z rzeczywistoscia
    Pzdr
  • 06.04.03, 16:23
    Cały wątek jest bardzo ciekawy ale ...
    Także od paru lat myślę o takiej formie wakacji do końca życia.
    Jak widomo ciężko się żyje z dala od rodaków :)
    Więc mam propozycję. Może ktoś konkretnie kto ma taką możliwość napisze :
    " Tu gdzie spędzam wakacje są domy w przystępnych cenach. Zainteresowanym
    pomogę nabyć w celu założenia polskiej kolonii :))"
    Ja się piszę. Mieszkałbym tam przynajmniej pół roku ( w zimie ).
    Takiej inicjatywy chyba w Polsce jeszcze niema. Mają swoje kolonie Niemcy,
    Anglicy i Francuzi. Spędzają tam wakacje do końca życia. A my ?
    Podoba mi sie ten pomysł w odniesieniu do Margarity. Nie byłem, ale myslę że
    fajnie. Co Wy na to ?
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 06.04.03, 18:49
    pomysl jest
    ale nigdzie nie spotkalem takiej grupy polakow zyjacych "tak sobie"
    spotykalem jednostki.
    na margarcie ( ktora polecam jak nie wiem co ), rzeczywiscie nie ma problemow
    z pogadaniem z mieszkajacymi tam europejczykami. glownie niemcy, austriacy.
    ale miejsce jest genialne, pieknie, roznorodne, jak ktos chce to spokoj i
    cisza, a dla odmiany mozna tez zaszalec.
    pzdr
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 06.04.03, 20:32
    ja tez sie pisze na Margaryte. Wdzieczna jestem migueluskiemu za wskazanie
    miejsca.Szukam kogos do wspolnej podrozy i do szukania domu do kupienia. Pomysl
    polskiej kolonii uwazam za doskonaly. Moglabym jechac na Margaryte np. we
    wrzesniu.
  • 06.04.03, 23:52
    Gość portalu: Ewa napisał(a):
    > ja tez sie pisze na Margaryte.
    > Szukam kogos do wspolnej podrozy i do szukania domu do kupienia.

    Super. Ja muszę jeszcze z 5-6 lat pomieszkać w Polsce bo dzieciaki chodzą do
    szkoły, ale dom mógłbym już kupić i jeździć na wakacje i ferie.
    A po tych 6 latach ... na co najmniej pół roku ( jak mi sie znudzi to musiałbym
    czasem wyskoczyć gdzieś na wczasy , chętnie z Wami ).
    Juz teraz chetnie podziałąm w sprawie.
    We wrześniu mógłbym chyba skoczyć z żoną na 2-3 tygodnie. Jednak dobrze byłoby
    gdybyśmy mieli już jakąś chatkę wynajętą na 1 m-c.

    Przypomniałem sobie jeszcze parę pytań :)
    Czy można tam wynając samochód, jak sie jeździ ( na Kanarach super ( jeździłem
    3 tygodnie bez problemów ) , a na Dominikanie nie polecają ( czytałem że ruch
    bez żadnych przepisów ).
  • 06.04.03, 23:39
    Gość portalu: migueluski napisał(a):
    > pomysl jest ale nigdzie nie spotkalem takiej grupy polakow zyjacych "tak
    > sobie" spotykalem jednostki.

    Bo dopiero od 12 lat możemy zbierać na "wakacje do końca życia". Pewnie Niemcy
    i Austryjacy mieli troche więcej czasu :)

    > na margarcie ( ktora polecam jak nie wiem co ), rzeczywiscie nie ma
    > problemow

    A może tak znasz jakiś adres do biura które sprzedaje tam te tanie domki
    letniskowe ? Może mieszka tam jakiś Polak który ma neta ( czy tam jest net )?

    I jeszcze jedno bardzo poważne pytanie jeśli można :)
    Moja żona twierdzi że nie wyjedzie nigdzie gdzie żyje się tylko na owocach
    morza. Ja zresztą też lubię steki. To bardzo poważnie mogłoby zaszkodzić moim
    planom !
  • 07.04.03, 00:45
    Witajcie,
    Interesujaca idea, ktora rozwazacie ma juz swoj precedens.
    Podrozujac po Polsce w lecie zeszlego roku, przeczytalem pobieznie artykul
    (nie pamietam gazety)o Karaibskiej Republice Zeglarskiej.
    Podaje to co pamietam, z zastrzezeniem, ze moge podac cos niedokladnie.
    Zalozycielem jest Andrzej Piotrowski z Chicago. Kupil/wydzierzawil wysepke
    lub jej czesc na Karaibach. Wydaje mi sie, ze nazwa wysepki to Sandy Cay.
    Pierwsze zebranie czlonkow KRZ odbylo sie w 1999 roku w Chicago.
    W zeszlym roku w sierpniu w Kolobrzegu mialo sie odbyc kolejne zebranie.
    Pozdrowienia,
    mojito.
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 07.04.03, 03:33
    co do margarity
    jedzenie to rzeczywiscie najlatiwej o ryby i homary, ale z wieprzowina czy
    wolowina nie ma problemow. oprocz tego pelno kurczakow,
    jak ktos lubi to polecam walki kogutow zawsze w sobote i niedziele.
    z samochodem nie problem. ceny rozne, mozna sie dogadac. od 50 dolaroww za
    suzuki 4#4 dziennie, ale na tydzien to moze byc jakies 160 us, ale w porlamar
    mozna dostac tico :) niestety) ale jezdzi, za jakies 200 usd na miesiac.
    samochod jest niezbedny do poszukiwan domku. z jazda w miare spokojnie, bez
    problemow.
    w CORPOTUR w pampatar, ( takie wenezuelskie ministerstwo turystyki) jest
    symaptyczna dziewczyna , jej ojciec byl polakiem i ona troche mowi po polsku,
    moze pomoc i doradzic , jak by ktos rzeczywiscie chcial cos sobie kupic.
    posrednictwo jakiejs agencji zbyteczne, oni maj tylko drogie apartamenty w
    porlamar ( samo miasto kit).
    jak co to moge poszukac maila do zaufanego adwokata, przyda sie jak juz
    znajdziecie domek. konieczne , bo ktos musi sprawdzic ,jak to jest z
    rzeczywistym prawem wlasnosci.
    ja moge wam polecic do pomocy moje ex-kochanie. mowi dobrym angielskim,
    francuskim no i i hiszpanskim.
    wrzesien to niely pomysl. wlasnie wtedy bede gdzies jechal, na margarite
    chetnie bym skoczyl.

    jeszcze jedno , kiedys na forum pisalem o znajomym , co prowadzi tam
    hotel.basen, tropikalny ogrod, pelen, luz, jak dla znajomych to jakies 7
    dolarow za pokoj.
    kolo lipca powinienem byc w polsce, wiec jak ktos ma ochote to moge udostepnic
    cale mnostwo zdjec i info azeby wiadomo bylo co chodzi.po obejrzeniu zdjec
    pojedziecie nastepnego dnia.
    co do dzieci , na margaricie sa przynajmniej dwie naprawde dobre prywatne
    szkoly, wiec to nie problemm, a tylko z pozytkiem dla dzieci. jezyk polski
    jest raczej stednio przydatny.
    pzdr
    spadam na sniadanie.



  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 07.04.03, 11:49
    Czesc migueluski,
    jestes prawdziwa kopalnia zlotych wiadomosci.
    Czy mozesz podac namiar na tego znajomego na Margarcie co za 7$ wynajmuje pokoj
    ogrod tropikalny itp. czy jest plaza w poblizu?
    Takze prosba o namiar na miejscowego zaufanego adwokata.
    Znalazlam w internecie gazete z ogloszeniami o sprzedazy domow.
    Cala masa, az nie chce sie wierzyc. Czy to sa budki, czy normalne domy?
    Ceny rzeczywiscie bardzo przystepne.
    Walka kogutow mnie nie interesuje, ale do kina poszlabym od czasu do czasu.
    Czy sa na miejscu?
    A co z twoim Madagascarem i jak znajdziesz sie w czasie?
    Pzdr.
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 07.04.03, 12:49
    czesc ewa
    co do madagaskaru to ja co mam robic podejmuje decyzje w ostatniej chwili.
    dotyczy to podrozy, kobiet i pracy. czasami srednio na tym wychodze, ale
    przynajmniej na nude nie narzekam.
    jesli chodzi o oglosznie w internecie to ceny mozesz obnizyc o jakies 20 %
    dzieki geniuszowi hugo chaveza, wenezuel idzie na dno szybciej niz titanik i
    wszystko jest na sprzedaz. na poczatku lat 90 margarita byla rajem , do
    ktorego przyjezdzalo tysiace turystow. teraz jest prawie pusto.
    mysle,ze kupienie czego tam moze byc niezla inwestycja bo przeciez kiedy ten
    idiota odejdzie i wenezuela znowu pojdzie w gore,
    naszym sojusznikiem jest tez wysoka inflacja i bezrobocie na margaricie.
    co do jakosci domow to mozesz sie zdziwic. architektura+lokalizacja niektore
    bajka. dla mnie najlepsy tam jest klimat, ciagle cieplo, ale chlodzi wieczny
    wiaterek z nad morza
    ten hotel, to napisze ci jak trafic troche pozniej bo to duzo pisania.. nie
    mam obecnie dostepu do telefonu tam ani maila. polozony jest dyskretnie tuz
    przy playa del aqua czyli glownej plazy wyspy gdzie wszystko sie dzieje. 5
    minut piechota i jestes na plazy. szef jest kubanczykiem i nudzic tam sie nie
    mozna, szczegolnie wieczorami :)
    co do kolegi adwokata to to samo ( zapiski z margarity zostawielem w polsce
    przed wyjechaniem do chin). nakieruje cie na niego jak juz bedziesz na
    miejscu, tak latwiej trafisz.
    pzdr
  • 07.04.03, 22:24
    Gość portalu: Ewa napisał(a):
    > Znalazlam w internecie gazete z ogloszeniami o sprzedazy domow.
    > Cala masa, az nie chce sie wierzyc.

    Helo :) To rzuc tu link. poogladamy i pomyslimy.

    Miguelski, co do tego hotelu za 7$ to skoro wiesz ze znajomy bedzie w lipcu w
    Polsce, moze niech skapnie tu namiarem :)
    Skoro przyjezdza do Polski to Polak ? To juz jakis punkt zaczepienia.
    A jak nie Polak to ... tez jakis punk zaczepienia :)
    Prawnicy i te sprawy beda wazni, ale najpierw trzeba zlustrowac obiekty i
    place. Zona sie przestaszyla ze chce ja wywiezc na jakas mala bezludna wyspe.
    Kolce wystawila, ale jakos dala sie namowic na rozpoznanie tematu.
    Gdyby sie udalo z Twoim znajomym, to we wrzesniu ( a moze lepiej w zimnym
    listopadzie :) moznaby zrobic tam jakis zjazd "rencisty" :)
  • 20.08.04, 20:59
    zaciekawil mnie watek " ex-kochania" ...co sie z nim stalo???
  • 20.08.04, 21:43
    Droga Fikusko,
    Miguel nie jest stary, widzialam na wlasne oczy cztery dni temu. Nie wiem jak
    tam ex-kochanie, ale obecne jest urocze i bardzo egzotyczne (tez widzialam).
    Oboje odpoczywaja w rodzinnym domu Miguela i maja sie dobrze. Wkrotce spotkamy
    sie na II zlocie Club M. Tzn. klubowicze z Miguelem:)
    Zlosliwcy do domu!!!!
    --
    "Pinezka" - e-zakątek ludzi myślących ;)
  • 07.04.03, 22:35
    mojito napisał:
    > Interesujaca idea, ktora rozwazacie ma juz swoj precedens.

    Tiaaa :) ale żeglarstwo nie znalazlo tu ... zrozumienia :)
    No ale co do wyspy ( czy jej czesci ) jak bedziesz mial jakis namiar to wrzuc :)

    Ja tak sobie tu pisze i mysle ze moze niektorzy pomysla ze to takie tam
    dyrdymaly i nic z tego nie wyjdzie. No wiec moze jednak sprobowac. Taki pomysl
    wpadl mi do lepetyny jak bylem na "kanarach". To bylo to. Europa ale "w
    klapkach" i dogadac sie mozna bez problemu. Tyle ze juz drogie chalupy. O tym
    juz pisaliscie. W kazdym razie tak mi sie podobalo, ze od tego czasu
    zaplanowalem ze kiedys kupie tam chate. No wiec jak zobaczylem ten watek,
    to ... o to wlasnie mi chodzilo. A naleze do tych co przynajmniej probuja
    realizowac marzenia. Jak do tej pory mi sie udaje :)
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 07.04.03, 23:09
    Od kilku dni studiuje w internecie wszystko na temat Margarity. Twoja zona
    niepotrzebnie martwi sie ze to zadupie. Nic podobnego. Jest wszystko-hotele
    lux, casino, bungalowy, male hoteliki, piekne plaze z pelna obsluga i dzikie
    zakatki. Tez raj zakupowy, bo to jest strefa bezclowa.Klimat bardzo dobry temp.
    w lecie nie przekracza 30°. migueluski chyba ma racje ze to zblizone do raju.
    Ceny hoteli przegladalam, b. rozne od srednio 40$ za dobe w luksusie do 10$ za
    dobe w jednogwiazdkowym. Moznaby sie dogadac ze wynajmiemy cos dobrego wspolnie
    (n.p. bungalow z 2-ma sypialniami) i koszta podzieli sie. Chyba ze dostaniemy
    od migueluskiego namiar na ten hotelik, ktorego wlasciciel jest z Kuby(ja tak
    zrozumialam, a Polak to migueluski, ktory przyjedzie do Polski w lipcu).No i
    dobrze byloby zeby ktos dobrze mowil po hiszpansku. Link na ceny domow
    zapodzial mi sie , ale jak odszukam zaraz ci podam. Natomiast nie udalo mi sie
    dowiedziec jaka jest cena biletu do Caracas. Wiem ze regularne linie sa z
    Amsterdamu, Londynu i Niemiec.Acha , jeszcze kilka cen-pelny posilek na plazy 8-
    10$, 1kg miesa wolowego 5-7$, piwo 0,5 $.No i przede wszystkim wartosc sposobu
    zycia. Cieplo, slonce, ocean, muzyka, tance, sympatyczni ludzie. Ja bym sie
    bardziej przymierzala do wrzesnia.
  • 07.04.03, 23:35
    Oki. No to troche konkretow.
    Link do chyba oficjalnej strony

    www.margaritaonline.net/
    Sa ceny hoteli , zdjecia a nawet videosy.
    Wszystko super. No ale pamietajmy ze ... szukamy "wakacji na cale zycie" a nie
    wycieczki na 3 tygodnie :)

    Masz racje co do tego goscia od hotelu za 7$. Ja zle zrozumialem.
    Tak czy inaczej chodzi o hotel za 200 $ na m-c :)))))))
    Nie dziw sie wiec ze ... troche sie "rozkojarzylem".
    Mam jednak nadzieje ze chodzi o hotel bez sufitowej dziury do obserwacji
    nocnego nieba :)
    Co do wrzesnia to chodzi mi raczej o pore roku ( czy nie jest to na przyklad
    pora desczow :).
    We wrzesniu moge pomyslec o wypadzie na powiedzmy do 3 tygodnie ( dzieciaki ida
    do szkoly ), no ale trzeba by to wlasnie wczesniej przygotowac.
    Alternatywa jest wypad na 2 tygodnie z TUI na all inclusive.

    www.atkompas.com.pl/hotele.php3?KRAJ=Wenezuela&MIASTO=wyspa%20Margarita
    Ale jak wtedy poznamy ta prawdziwa rzeczywistosc o ktora nam chodzi ?
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 07.04.03, 23:57
    Troche mi sie popieprzyly ceny. Na przyklad kilo miesa wolowego to tylko3,13$.
    Najlepiej wejdz na swietna strone: www.casatrudel.com Jest tam wiele
    praktycznych informacji wlacznie z cenami domow z miejscowej gazety.Trzebaby
    ustalic pulap ile mozemy wydac na pierwszy wyjazd i w zaleznosci od funduszu
    realizowac projekt.
    O ki?
  • 08.04.03, 00:36
    Jesli mamy "rozpoznawac" temat , to chyba nie mozemy ustalac pulapu cen :)
    Ale generalnie przymiarke okreslilismy.

    Zrobil to piotr0412, wiec zacytujmy kryteria :
    > Mam ... lat,
    > parę złotych oszczędności,
    > żadnych szans na godziwą emeryturę,
    > jakieś miejsce na świecie ,żeby sobie spokojnie na stare lata pożyć?
    > Najlepiej,żeby było ciepło,morze itd,itp...

    Nastepnie miguelski dorzucil kolejne dyrektywy :
    > mozna mieszkac w raju za cos okolo 100 dolcow miesiecznie, albo i taniej.
    > morze, plaze, palmy, rybki, wodka z kokosa, itp
    > miesiecznie 250 usd i juz jest dobrze.
    > dzisiaj mozna tam kupic domek ( tam wszedzie jest blisko morza) za cos okolo
    15 000 dolarow. zalezy od miejsca moze byc taniej , moze byc drozej, ale te
    15 000 to taka cena orientacyjna za cos w jakims juz standarcie.
    > miesiecznie na spokojne zycie to cos okolo 300 dolarow (pewnie mniej). a jak
    na dwie osoby to i 400 wystarczy.

    No cóż, miguelskiemu rosnie stopa ze 100 do 400 ( ale na 2 :)

    raakk dorzucila ciekawie :
    > Moim problemem jest nie "gdzie" ale "z kim" zeby nie zdechnac z nudow

    Tiaaa:) Chyba sie zgodzimy ze to glowne dane.
    No wiec teraz trzeba to sprawdzic.
    Jezeli da sie za "400 wystarczy", to mozemy przyjac to jako punkt wyjscia. Ja
    zapalacilem w tej zimy ponad 1200$ tylko za ogrzewanie gazem :)) Z pozostalymi
    kosztami takimi jak grubsze ciuchy , wczasy w zimie , starczy mi na pol roku
    zycia w tej cenie :)
    Czyli , mieszkajac na Margaricie wyjdzie mi taniej niz zima w Polsce. Na lato
    moge sobie przyjechac do Polski :)

    Aby to sprawdzic, trzeba tam pojechac i ... to sprawdzic. Jak juz znajdziemy
    sie w roli to pewnie beda nastepni chetni nad czym nasz rzad juz usilnie
    pracuje od jakiegos czasu rozwalajac gospodarke.

    Ktos wiec musi sie tym zajac. Jesli miguelski pomoze nam z tym hotelem za 200 $
    na m-c , to juz mamy baze. Reszta na miejscu. Czekamy wiec na namiar :)
    W miedzyczasie sprawdzmy ceny biletow z Berlina ( chyba najtaniej z ...
    Polski ).

    Cala reszte ( prawnicza ) sprawdzimy jak juz potwierdzimy ceny i zaakceptujemy
    warunki. Jerstem pewien ze zadne sprawy prawne nie beda przeszkoda jesli tylko
    faktycznie sie nam spodoba.

    No i jeszcze ... musza byc chetni :) Czekamy wiec na ewentualnych chetnych.

    Proponuje podawac tu ciekawsze info aby pieczen nabierala rumiencow.
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 08.04.03, 11:15
    Czy byles na stronie www.casatrudel.com ?
    Znalazlam adresy tanich hoteli, 7 a nawet 5$ za dobe, ale nie mam pojecia o
    standardzie. Trzeba zapytac migeuluskiego
    pzdr
  • 08.04.03, 23:12
    Gość portalu: Ewa napisał(a):
    > Czy byles na stronie www.casatrudel.com ?

    Probuje ale nie wchodzi. Przepustowosc z Polski jest :((((
    Ale sie latwo nie poddam.
  • Gość: Szczepan IP: *.alp01.telsat.wroc.pl 18.09.04, 17:07
    Moze zima na Margaricie wyjdzie taniej niz w Polsce, ale jak zarobic na nia
    pieniadze jak sie bedzie opalac na Margaricie a nie pracowac w Polsce? Zreszta
    jak sie pojedzie tam na pol roku to mozna sie juz w ogole pozegnac z praca w
    kraju. Wiec jakie jest rozwiazanie tego problemu Darth?
    Z niecierpliwoscia czekam na odp:)
    Pozdrawiam
  • 19.09.04, 00:00
    Gość portalu: Szczepan napisał(a):
    > Wiec jakie jest rozwiazanie tego problemu Darth?

    Ja nie uważam że taka wyprawa jest na JUŻ dla wszystkich choć takie wrażenie
    można odnieść po ostatnich kilkudziesięciu wpisach :)
    Jak pisałem wcześniej ja mogę najwcześniej osiąść na Margaricie za ... 7 lat.
    Tak szacuję. Rozwiązaniem jest więc ZAŁOŻENIE że chce się kiedyś spędzić
    wakacje do końca życia i ... zacząć przygotowania do tego !

    Oczywiście ci których na to stać już teraz ... mogą pakować walizkę. Inni muszą
    jeszcze na to zarobić tak jak i ja. Czyli w okresie paru ( lub parunastu ) lat
    nazbierać troche kasy aby później cieszyć się wakacjami.

    Potrzebne jest lokum. Wg miguelskiego od 20 tys. zł. To chyba nie zbyt ambitne
    wyzwanie :)

    Założyliśmy też że na życie wystarczy 100 $ /mc na osobę. Zakładając że
    emerytura wyniesie 800 zł ( 200 $ ) da się chyba przeżyć.

    No i oczywiście bilet.

    Co do opieki medycznej. Na całym świecie jest tak samo jak w Polsce, tzn.
    wszędzie są lekarze i podstawowa opieka zdrowotna a lepsza wszędzie kosztuje
    tak jak dziś w Polsce. Nie sądzę żeby na M. było drożej. Typowe leki można
    ściągać z Polski. Jak będzie nas więcej, koszty transportu lekarstw, gazet i co
    tam jeszcze będą na pewno tańsze.
    Cięższe przypadki, no cóż, trzeba doliczyc bilet do Polski ( rezerwa finansowa
    na bilet - 1 tys. $ ). A w Polsce już standard.

    To oczywiście tylko optymistyczne założenia. Aby je zweryfikować będą sie
    odbywac wyjazdy i relacje bezpośrednie. Być może ktoś się w końcu osiedli a
    inni dołączą. Ten ktoś będzie stanowił przyczółek kolonii jak sądzę.
    1 weryfikacja ma nastapić w styczniu podczas wyjazdu grupy założycielskiej.
    Oczywiście pierwsi będą mieli trudniej i drożej, ale z tym sie liczą.

    Podoba mi się hasło znane mi już z USA - " wszyscy musza zapłacić frycowe,
    sprytni zapłaca po prostu mniej" :)
    Gra jest więc nie dla przeciętnego roszczeniowego gościa z oczekiwaniami, ale
    dla gościa ZARADNEGO. To oczywiście eliminuje sporą grupę Polaków. No ale na to
    nic nie poradzimy. Do udziału zapraszamy - zaradnych :)

    Jeśli akcja wypali to nastepni chętni będą mogli uzyskać pomoc. Cały sęk w tym
    aby ktoś zaczął :)
  • Gość: Szczepan IP: *.alp01.telsat.wroc.pl 19.09.04, 00:26
    Dzieki darth za wyjasnienia.
    Jeszcze jedno male pytanko:)
    Skoro mowisz o emeryturze (800 zl) to zakladasz wyjazd dopiero w wieku
    emerytalnym? Z tego co zrozumialem z postow ktore przeczytalem sadzilem ze
    chodzi o szybszy wyjazd, szczegolnie czytajac Miguelskiego. Ale wtedy nie
    bedzie zadnej emerytury, wiec trzeba nazbierac chyba troche wiecej niz 20 tys
    zl. Bo trzeba miec na zycie codzienne, chyba ze zajmuje sie czyms na miejscu.
    Wiec glownie o to mi chodzilo. Zreszta rodzina, dzieci zwiekszaja znacznie
    koszty zycia.
    Jestem zainteresowny dlatego pytam, a nie zeby komus psuc humor sceptyzmem:)
    Nie jestem sceptyczny tylko bardzo ciekawy!!
    Z gory dzieki za odp
  • 19.09.04, 12:21
    Gość portalu: Szczepan napisał(a):
    > Jestem zainteresowny dlatego pytam, a nie zeby komus psuc humor sceptyzmem:)
    > Nie jestem sceptyczny tylko bardzo ciekawy!!

    Ależ oczywiście :)

    > Skoro mowisz o emeryturze (800 zl) to zakladasz wyjazd dopiero w wieku
    > emerytalnym? Z tego co zrozumialem z postow ktore przeczytalem sadzilem ze
    > chodzi o szybszy wyjazd, szczegolnie czytajac Miguelskiego.

    Oczywiście masz rację. Określenie "emerytura" jest DLA MNIE umowne. To po
    prostu emerytura z prywatnego funduszu czyli tego co nazbieram gdy dojdę do
    wniosku że czas. To jeśli chodzi o mnie.
    Jesli chodzi o moją wizję dla innych to obecnie jak napisałem na pewno nie jest
    to TERAZ wizja dla prawdziwych emerytów. Jest to wizja dla ludzi zaradnych.
    Natomiast w przyszłości może to być dostępne dla prawdziwych emerytów jeżeli
    będą sprzyjające warunki. Co mam na myśli ? Zobacz
    www.wprost.pl/ar/?O=66707
    Wierzę że Polska zmierza w tym kierunku a widziałem jak to działa w USA gdzie
    podobno emerytury są niskie.

    Podstawa to też założenie że kolonia kiedyś będzie funkcjonować wraz punktami
    usługowymi jak polski sklep, punkt przesyłania paczek, restauracja, klub, byc
    może lekarz i prawnik. To oczywiste że to może zająć 15 lat ale tak właśnie do
    tego podchodziłem od początku.

    Tu masz też odpowiedź na swoje pytanie czy można czymś się zająć na miejscu.
    Myślę że o ile jesteś zaradny, przedsiębiorczy czy jakkolwiek ten dar nazwać i
    posiadasz jakiś kapitał początkowy, to możesz już dołączyć już do grupy i
    szukać dla siebie mozliwości utrzymania się. Może mały hotelik ? Naprawdę nie
    wiem jakie są i będą obecnie możliwości. To się dopiero okaże. Nie możliwe jest
    obecnie odpowiedzieć na Twoje pytania. Mozna tylko planować.

    Jeśli zaś nie posiadasz obecnie kapitału to musisz poczekać na relacje innych i
    co najważniejsze, musisz sam zdecydować czy chcesz zacząć się przygotowywać na
    współudział w takiej zabawie. Wymaga to niestety chęci i poświęcenia. Nie można
    powiedzieć : spakuj walizkę i jedź. Trzeba mieć ten kapitał, ale ja wiem że
    jest możliwe go nazbierać i nie jest to niemozliwe. Czy warto ? Nie wiem ?
    Zobaczymy.
    Najważniejsze dla WSZYSTKICH którzy marzą że ktoś już próbuje to sprawdzać i
    zainwestować w to kasę i czas.
    Więcej odpowiedzi będzie pewnie od tych którzy tam pojada w styczniu :)
  • Gość: Szczeapn IP: *.alp01.telsat.wroc.pl 19.09.04, 15:00
    Dzieki Darth za wyjasnienia.
    Teraz juz kumam ideę, choć inicjujący wątek mial chyba inna wizje:)
    No ale watek ewoluowal i dobrze.
    W styczniu jedzie grupa na rekonesans czy juz na prawdziwa przygode? Bo
    slyszalem ze na rekonesans maja jechac na dniach.
    A co do tej "emerytury" to trzeba nazbierac naprawde duzo jesli chce sie tam
    zyc z rodzina , dziecmi (150 USD/osobe/miesiac + nieplanowane wydatki extra) i
    jesli sie nie jest milionerem to trzeba chyba zajac sie czyms na miejscu.
    Wiec rzeczywiscie nieodzowne jest prowadzenie jakiejs dzialalnosci, co (jesli
    szczescie dopisze) doprowadzi do powstania koloni-poloni, jaka przedstawiles w
    swoim poscie.
    Zgadzam sie ze to jest chyba jedyna droga.
    Mam jeszcze pytanie na temat kapitalu poczatkowego. Nie chodzi mi o koszty
    zycia, bo to juz mniej wiecej wiem.
    Ale czy byly jakies szacunki albo czy ktos deklarowal jaki kapital poczatkowy
    powinien miec taki pionier?Chodzi mi o to czy ktos wie ile mniej wiecej
    potrzeba na poczatek, zeby sie tam zainstalowac czy zainwestowac, a potem juz
    zajac sie czyms na miejscu.
    Bo zeby pojechac na "wakacje do konca zycia" tak zeby juz nic nie robic tylko
    zyc z "prywatnego funduszu" to chyba dopiero na emeryturze:)
  • 20.09.04, 22:21
    Gość portalu: Szczeapn napisał(a):
    > A co do tej "emerytury" to trzeba nazbierac naprawde duzo jesli chce sie tam
    > zyc z rodzina , dziecmi (150 USD/osobe/miesiac + nieplanowane wydatki extra)

    Wątek jest o wakacjach do końca życia. Żona owszem ale dzieci ? One się nie
    wpisują w tą ideę.
    Tak więc wystarczy 300 USD/osobe/miesiac. Nieplanowane wydatki, no cóż, a w
    Polsce ich nie ma ?

    > jesli sie nie jest milionerem to trzeba chyba zajac sie czyms na miejscu.

    Przeginasz z tym milionerem. 400 $ ( 300 + nieplanowane ) to ok. 1500 zł.
    Chyba 2 osoby mają takie emerytury ? A i odłożyć się da takie kwoty. Oczywiście
    można pracować, ale co Ty ciągle z tym milionerem ?

    > czy byly jakies szacunki ..., a potem juz zajac sie czyms na miejscu.

    Były. Poczytaj wątek. W uproszczeniu :
    - chatka od 20 do 40 tys. zł ( standard ale może być drożej i lepiej )
    - jak ustaliliśmy - 400 $ na życie / miesiąc na 2 osoby to sporo
    - samochód - zakup dla uproszczenia licz jak w Polsce
    - paliwo - 20 groszy za litr

    biznes ? raczej nie zaskoczysz miejscowych jak wszędzie. Szansą jest praca dla
    Polaków a ci musza najpierw sie tam znaleźć. Hotelik, to może by i było to ale
    na razie nie wiemy ile to kosztuje. Inne - nie wiem, może góralskie kierbce i
    oscypki by poszły :)
    A tak poza tym poczytaj wątek od początku. Było tam wiele o tym.

    Teraz ja zadam pytanie : czy Ty myślisz poważnie o wczasach do końca życia czy
    tylko pytasz z ciekawości ?
  • 20.09.04, 22:22
    errata : wystarczy 300 USD na 2 osoby /miesiac
  • Gość: szczepan IP: *.alp01.telsat.wroc.pl 21.09.04, 16:13
    Mysle o wakacjach do konca zycia powaznie i jestem zainteresowany. Pytam takze
    z ciekawosci. Ale skoro Miguelski pisze ze jak dla niego, czyli po znajomosci,
    najtansze zakwaterowanie to 7$/osobe/dobe (ten hotel u Kubanczyka) to daje 210
    $/osobe/miesiac za samo zakwaterowanie nie liczac nic wiecej! Chyba ze mozna
    wynajmowac jakas chatke na plazy czy gdzies za duzo mniejsze pieniadze?
    No bo przeciez za swoj dom, jak sie go juz kupi, tez trzeba placic jakis czynsz
    i oplaty za wode, prad czy co tam. No chyba ze to jest tam tanie jak barszcz
    albo w ogole nie ma czegos takiego jak czynsz. Wiec jak to jest?
    Bo jezeli chodzi o wynajmowanie czegos to 150$/miesiac/osobe wydaje mi sie malo
    realne.(skoro doba bardzo tanio to 7$/osobe)
    Ale zalozmy ze nawet te 1500zl/2 osoby(z zona)/miesiac to daje 18000 rocznie.
    Powiedzmy ze zyjemy tam tylko 40 lat to daje 720 000 PLN + nieoczekiwane
    wydatki,opieka medyczna, podroze do kraju, na wakcje:) (bo przeciez nie
    wytrzymasz na wyspie calego zycia) przez te 40 lat to bedzie cos kolo 1 mln PLN.
    Wiem ze mozna zyc z odsetek, roznych inwestycji, ale na to potrzeba sporego
    kapitalu pocztkowego. Moze troche przesadzilem z tym milionerem, ale liczylem z
    dziecmi (a to by dolozylo kolejny milion zl:), chyba ze sie ich nie ma albo
    wyjezdza w starszym wieku jak dzieci sa juz samodzielne.
    To jak jest z tym czynszem i oplatami za dom? 300$/2 osoby/miesiac starczy na
    wszystko razem z zakwaterowaniem (obojetnie czy za wynajmowanie czegos czy za
    swoj wlasny kat)?
    Jesli bylo to wyjasniane to sorry ale nie zdazylem jeszcze wszystkiego
    przeczytac.Bede czytal!
    Dzieki Darth za odpowiedzi i wyczerpujace wyjasnienia.
    Pozdro
  • Gość: Webmaster IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 12:43
    Jakie są tam ceny stałego łącza?
  • Gość: ADAM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 14:32
    JA CHCĘ Z WAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAMI !!!!!!!!!
    JUŻ ! TERAZ !! ZARAZ !!! Rzucam wszystkow cholere i jade !!!!
    adamude@wp.pl. PISZCIE CO I JAK
  • Gość: arty5ta IP: *.dsl.pipex.com 25.09.04, 15:04
    a moze lepiej wireless hotspot na plazy?
  • Gość: Cygnus X-1 IP: *.localdomain / 192.168.21.* 07.04.03, 08:57
    Pięknie dziękuję i podziwiam. Czy są na swiecie jakieś ciekawe miejsca, w
    których jeszcze nie byłeś? :)
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 07.04.03, 12:50
    cale mnostwo :)
  • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 08.04.03, 07:54
    witam wszystkich ponownie
    przejrzalem linki ktore podaliscie i generalnie www.casatrudel.com maja racje.
    mili ludzie, maja tam dwa hoteliki, ktorych goraco NIE polecam. przypominaja
    osrodki FWP.
    na samej wyspie jest jednak duzo ladniej niz na zdjeciach :)
    z tym "moim" hotelem za 200 usd miesiecznie to sprawa pewna. ale jak gdyby sie
    nie podobal czy cos takiego to wokol jest cale mnostwo innych, lepsze i gorsze
    ale na pewno sporo drozsze.
    z miejscami nie ma problemow. na miejscu taniej niz przez rezerwacje przez
    internet.
    co do przelotu to kiedys bylo bezposrednio z madrytu za 500 usd round trip,
    ale nie wiem czy tych rejsow nie odwolano.
    co do cen do rzeczywiscie najtanszy jest alkohol i benzyna jakies 20 litrow za
    dolara!!!!
    homar na plazy + butelka wina 20 dolcow, ja najbardziej lubilem kupowac ryby i
    owoce morza prosto od rybakow.
    skontaktowalem sie ze swoja znajoma z caracas (pracowalismy razem w HBO),
    obiecala, ze co do prawnikow to pomoze. ale z tym to pozniej.
    mysle, ze margarita to doskonaly wybor, sama wenezuela jest piekna a benzyna
    tak tania ze mozna wszedzie jezdzic nie myslac o paliwie.
    mialem tam forda fireland z 1953 roku , kabriolet, silnik 5.7 litra od
    mustanga cobra, bral jakies 25 litrow na 100 km, ale przyspiesznie jak w F16 :)
    psul mi sie tylko co drugi dzien.
    co do terminu wyjazdu to ja raczej tez obstaje przy wrzesniu. chyba ze cos sie
    wydarzy nieoczekiwanego , ba ja za miesiac zaczynam swoje w pelni zasluzone
    dlugie wakacje w Indochinach, ale do polski i tak musze przyjechac latem wiec
    w pelni sie pisze na wyskok na margaite.
    a jeszcze jedno, mam tam zarejestrowana firme, taka szeroka pojeta dzialalnosc,
    ( nidy nic z tym nie robilem, ale moze sie kiedys to przydac) moge np.
    reprezentowac biura podrozy,, moze w zwiazku z tym macie jakies kontakty?
    pisze moze troche chaotycznie, ale troche wczoraj za duzo piwa a dzisiaj od
    rana mialem sporo pracy :), sorry.
    przez 6 miesiecy wynajmowalem tam dom. dom byl na sprzedaz za pierwotnie
    30 000 dolarow ( taka cene podala do biura nieruchomosci) ale krok po kroku,
    rozmawiajac z wlascicielka ( stara krowa) wyczulem ze moze zejsc z ceny. po 4
    miesiacach podala mi nowa cene , jakies 18 000 usd, wiec roznica spora.
    i tak tam jest ze wszystkim , a wybor bardzo duzy.
    pzdr


  • 08.04.03, 18:27
    dla darth,
    jestem chetna.
    od kilku dni jestem bardzo zajeta. Nie mam czasu sie rozpisywac. Ciesze sie ze
    sie tak rozkrecilo.Pozdrawiam
  • 08.04.03, 23:05
    No dobra. To powiedzmy ze 3tygodnie we wrzesniu jest ok.
    Powiedzmy 8 do 28 czy jakos tak ( w zaleznosci od lotow ).
    Miguelski, czy bedziesz mogl troche miejsc zarezerwowac w tym hotelu na 3
    tygodnie ? Przepraszam ze sie Ciebie uczepilem, ale deklarowales ze mozesz :))
    No i byloby bardzo fajnie gdybys wszystkim chetnym zarezerwowal, albo ... dal
    namiar. Chyba nie chcelibysmy wyladowac z 20 kilosow od siebie jezeli mamy
    myslec o polskiej kolonii :)) Do wrzesnia moze nas byc wiecej.

    Co do tej firmy to fajnie ze ja masz. Pewnie to moze cos ulatwic no i ... jak
    bedzie wiecej chetnych Polakow, to moze byc biuro kontaktowe :)
    Co do biura podrozy, to musialbys byc tam konkretnie. Przeciez z samego faktu
    ze jakies biuro znajdzie chetnych jeszcze nic nie wynika. Musi byc ktos na
    miejscu. Niektórzy Polacy nie znają języków. Deklarujesz sie jako rezydent ?
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 08.04.03, 23:31
    Czesc,
    a ja mysle ze Migueluskiego to musimy ladnie prosic o pomoc, bo bez niego
    bedzie trudno. Co do jezykow to nie wyobrazam sobie zeby jechal ktos bez
    znajomosci angielskiego. Ale tam trzeba mowic i czytac dobrze po hiszpansku!
    Ja z moim francuskim rozumiem pisany hiszpanski, ale z mowieniem gorzej.
    Na taki rekonesansowy wyjazd to wystarczy, ale zeby kupic dom musi sie miec
    zaufanego adwokata.W zeszlym roku chcialam kupic dom na Krecie i Grek chcial
    mnie wykiwac proponujac kupienie domu, ktory byl wspolnoscia, a nie bylo zgody
    drugiego wlasciciela na sprzedaz. Takie same kawalki moga zdarzyc sie na
    Margaricie. Do tego trzeba placic cash w dolcach.
    Z postu Migueluskiego zrozumialam ze wczesniejsza rezerwacja hotelu nie jest
    konieczna, bo na miejscu zawsze sie cos znajdzie. Znalazlam informacje o lotach-
    najtaniej Lufthansa albo liniami portugalskimi za 600 $. Taniej moze byc z
    Hiszpanii, ale trzeba tam dojechac. Drazmy temat nadal, powolutku do skutku.
    Pzdr
  • 09.04.03, 00:46
    Gość portalu: Ewa napisał(a):
    > a ja mysle ze Migueluskiego to musimy ladnie prosic o pomoc, bo bez niego
    > bedzie trudno.

    Jesli moj post tak nie zabrzmial to przepraszam :) Chcialem go wlasnie o to
    prosic bardzo ladnie :))

    > Co do jezykow to nie wyobrazam sobie zeby jechal ktos bez znajomosci
    > angielskiego.

    W temacie jezykow odnioslem sie do miguelskiego dlatego, ze zapytal czy ktos ma
    jakies kontakty w biurach podrozy i zadeklarowal posrednictwo. Byc moze dlatego
    myslisz ze moje pytanie "czy deklaruje sie jako rezydent ?" bylo w "naszej"
    sprawie. Ja mialem na mysli "jego" a nie "nasza" sprawe :)

    > Ale tam trzeba mowic i czytac dobrze po hiszpansku!

    A jak nie ( ja tylko angielski i troche niemiecki ) to jestem wypisany z klubu ?
    Czy kryterium kwalifikacji do polskiej kolonii ma byc znajomosc hiszpanskiego ?
    Jesli tak, to ja sie zaczynam uczyć :) Ale serio, to uwazam ze nie. Jak sie ma
    te pare baksow na utrzymanie i chec to i jezyk sie pozna.
    Musisz wiedziec ze Polacy z Polski ( a o takich tez pisalismy ) nie znaja
    czesto jezykow. I tu widze role jakiejs osoby czy biura ( moze wlasnie
    miguelski je zalozy, a Ty bedziesz w nim pracowac :))) ktora odplatnie
    swiadczyla by pomoc takim osobom :) Ja sobie poradze, ale boje sie o liczebnosc
    kolonii jak jezyk bedzie decydujacy. Zreszta w Chicago żyje ponoc 1 mln.
    Polaków a max. 20 % zna j. angielski.

    > zeby kupic dom musi sie miec zaufanego adwokata.

    To jest oczywiste :)) Ale na razie niedzwiadek jeszcze bryka.

    > Do tego trzeba placic cash w dolcach.

    Dlaczego tak sadzisz ? A przelew z banku ? Wyobrazasz sobie siebie w Wenezueli
    z torebka w ktorej dynda 20 tys. $ ??? :)))

    > Z postu Migueluskiego zrozumialam ze wczesniejsza rezerwacja hotelu nie jest
    > konieczna, bo na miejscu zawsze sie cos znajdzie.

    Ja wole liczyc na pewniaka. Co z waliza ? No i po tej chocby 1 nocy na plazy
    moge zapomniec o wakacjach do konca zycia. Zona wybije mi je z glowy. Nie to ze
    jest dretwa , ale lubi te minimum luksusu jaki ma w Polsce :))

    > Znalazlam informacje o lotach najtaniej Lufthansa albo liniami portugalskimi
    > za 600 $.

    Dla mnie musi byc Berlin, bo to najblizej. Sprobuje zrobic rozeznanie. Pozatym
    z Berlina lata Condor ( to charter Lufthansy ) i jest sporo tanszy.
  • 09.04.03, 00:49
    darth4 napisał:
    > boje sie o liczebnosc kolonii jak jezyk bedzie decydujacy. Zreszta w Chicago
    żyje ponoc 1 mln.

    He,he, to nie znaczy ze "nasza" kolonia ma miec 0,5 mln-a :))
    Ale tez 5 osob to na "cale zycie" trocze malo. Tak z 50 do 200 byloby ok. :)
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 09.04.03, 10:47
    Co do kryteriow jezyka to oczywiscie jest pelna wolnosc.
    Nikt nikogo nie zmusza do wakacji do konca zycia ani ich nie zabrania. Ani tez
    ze znajomoscia hiszpanskiego, ani bez.Ale oczywiscie lepiej go znac.Mam
    doswiadczene bo mialam zamiar osiedlic sie na Krecie i moj slaby grecki byl
    powazna przeszkoda. Wprawdzie byly zabawne mimiczne momenty, ale to dobre na
    chwile.
    Wiadomosc o placeniu cash pochodzi od Trudlow, malzenstwa holendersko-
    niemieckiego zamieszkalego na Margaricie.Widac ze nie czytales strony ktorej
    adres ci podalam. Nie wiem czy uzbierasz 50 do 100 osob. Bedzie ciezko. To
    przeciez strasznie daleko.
    Co do rezerwacji to nie problem, jak dobrze poszukasz to znajdziesz pelno
    adresow tanich hoteli. Zapytajmy migueluskiego czy hotel 1-gwiazdkowy jest do
    przyjecia. Trzeba przeciez wynajac samochod, a to znacznie podnosi koszty.
    Pzrd
  • Gość: migueluski IP: 202.96.66.* 09.04.03, 11:38
    czesc wszystkim
    z tym hotelem, to nie chce tylko azeby ktos pomyslal, ze ja mam z tego jakas
    prowizje czyc cos takiego. z 7 dolcow za dobe trudno wyciagnac swoja dzialke :)
    ale ta cena to jest tak jak dla mnie i znajomych krolika, jak pogadam z Sergio-
    szefem to nie wiem czy to bedzie 7 moze 5 a moze 8.
    na poczatku wrzesnia koncza sie w wenezueli wakacje , wiec i tak pustawa
    Margarita pustoszeje zupelnie, wiec nie ma zadnych problemow z hotelami, nie
    zaleznie * czy ***** . wiec zakwaterowanie i to dobre przyjmijcie za pewnik i
    sie o to nie martwcie
    co do jezyka, to nie taki problem. jest duzo knajpek czy restauracji , ktorych
    wlascieciele sa z Niemiec, Kanady, itp. takze, szczegolnie przy plazach zawsze
    mozna sie po angielsku dogadac.
    ja w meksyku wykladalem historie starozytna na uniwerku po hiszpansku, wiec
    zaufajcie mojemu castellamno, ok?
    jak ktos zdecyduje sie pomieszkac dluzej to gwarantuje , ze szybko sie nauczy.
    co do samochodu to jest konieczny, chociaz tam raczcej wszedzie blisko, ale
    komunikacja autobusowa jest beznadziejna.
    sergio, ten od hotelu ma "samochod" jeep wrangler, tylo jak ostatnio
    koziolkowal to stracil dach , wiec jest kabriolet.
    mysle, ze nie policzy nam wiecej niz jakies 10-15 dolarow za dzienne
    uzytkowanie. we wrzesniu tam deszcz nie pada.
    samochod z wypozyczalni, to minimum jakies 40 dolcow, dziennie.
    600 dolcow za przelot to mysle w porzadku, przy kupnie bieltow trzeba sie tylko
    dowiadywac , czy cena uwzglednia podatek przy wyjezdzie z wenezueli (jest to 43
    lub 48 dolarow).
    mnie to sie marzy zostac tam na stale, kupic jakiegos gigantycznego jeepa i od
    czasu do czasu wozic ludzi po calej wenezueli. dzungla, gran sabana itd.
    samochod dla siebie juz znalazlem. jak chcecie go zobaczyc, to w wyszkukiwarce
    yahoo, wpiszcie el universal, venezuela, nastepnie pierwszy link,
    classificados (ogloszenia), vehiculos.
    jeep cherokee renegede.
    w wenezuelii ze wzgledu na benzyne za grosze duzo jest takich potworow.



  • 09.04.03, 11:49
    Gość portalu: migueluski napisał(a):
    > z tym hotelem, to nie chce tylko azeby ktos pomyslal, ze ja mam z tego
    jakas prowizje czyc cos takiego. z 7 dolcow za dobe trudno wyciagnac swoja
    dzialke :)

    Daj spokój. Przecież mamy się zainstalowac na dłużej, więc nie zaczynajmy od
    podejrzeń. Twoja propozycja pomocy jest bardzo ok. :))) i konkretna co
    najważniejsze.
  • 09.04.03, 12:27
    Gość portalu: migueluski napisał(a):
    > samochod dla siebie juz znalazlem.

    Obejrzałem. Bryczki wychodza miło tanio :)))
    Ja lubie tez jeep-a. Grand z 2002 cena 36000 bolivarow x 2,5 zł = około 90
    tys. :)))) W Polsce ze 150 tysiaków :((((
  • 09.04.03, 11:43
    Gość portalu: Ewa napisał(a):
    > Widac ze nie czytales strony ktorej adres ci podalam.

    Zacytuję siebie "Probuje ale nie wchodzi. Przepustowosc z Polski jest :(((( "

    > Nie wiem czy uzbierasz 50 do 100 osob. Bedzie ciezko.

    Ja ? Myslę że sami się "uzbierają" jak już będą znane konkrety. Skoro tak sie
    dzieje w przypadku Niemców czy Anglików to czemu nie Polaków ?

    > To przeciez strasznie daleko.

    1. Na wakacje na całe życie ??? Nigdzie nie jest za daleko. Byle tylko było
    przystępnie i towarzycho było ok. :)
    2. W erze lotnictwa i netu ??? Codziennie setki tysięcy latają na
    takich "dalekich trasach" :)

    > Co do rezerwacji to nie problem, jak dobrze poszukasz to znajdziesz pelno
    > adresow tanich hoteli.

    Ok, ok. Jednak wolałbym "dobrze poszukać" ale z poleceniem kogoś kto juz był w
    tym hotelu :)

    > Zapytajmy migueluskiego czy hotel 1-gwiazdkowy jest do przyjecia.

    Poczekajmy. Moze nam da konkretny namiar na hotel.

    > Trzeba przeciez wynajac samochod, a to znacznie podnosi koszty.

    Samochód najlepiej wynająć na miejscu :) Na kanarach miałem na 3 tyg.
    wynajęty. Fajnie, tylko że jeździłem w sumie 1 tydzień, no i na miejscu było
    taniej.
  • 09.04.03, 21:21
    Gość portalu: Ewa napisał(a):
    > najtaniej Lufthansa albo liniami portugalskimi za 600 $.

    Czesc :) Sprawdzilem Condora ( teraz Thomas Cook ).

    www.thomascook-flug.de
    Wylot 03.09 z Frankfurtu n/Menem z przesiadką na Tobago. Cały lot 12 godz.
    Powrót 24.09 do Frankfurtu ale bez przsiadki :) . Czas 10 godz.
    Ale cena to 960 euro ( $ ).
    Więc Twoje "znalezisko" Lufthansą za 600 $ jest ok :) Podaj proszę jakiś
    bliższy namiar na lotnisko i gdzie rezerwować.

    > Taniej moze byc z Hiszpanii, ale trzeba tam dojechac.

    Może by się opłaciło. W Europie działa już tani Rynair. Może opłacałoby się z
    Berlina do Madrytu Rynairem i dalej jak piszesz "jeszcze taniej".
  • Gość: zule IP: *.243.81.adsl.skynet.be 24.09.04, 16:40
    Jedynie pogratulowac... Tak Was czytam i nie moge wyjsc z podziwu. Zastanawiam
    sie czy to odwaga z Waszej strony czy szalenstwo. Cokolwiek to jest jeszcze raz
    gratuluje. Juz tak niewiele osob potrafi naprawde okreslic czego chce i w
    dodatku prawdziwie do tego przec. Mam nadzieje, ze Wam sie uda. Zycze zatem
    powodzenia Wam a sobie tego, zeby kiedys miec tyle odwagi (lub szalenstwa).
    Pozdrawiam
  • Gość: Nula IP: *.cable.mindspring.com 09.04.04, 00:36
    mowisz o meksykanskim San Blas?
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 10.04.03, 11:11
    uparliscie sie z ta rezerwacja , hotele, male i duze sa tam bardzo ladne.
    zawsze pelno kwiatow , roslinek itp. ZAWSZE SA MIEJSCA, w jednostkach moze
    byc full ale tylko na Boze Narodzenie jak zjezdza tam cale Caracas.
    warto najpierw pochodzic samemu poogladac pokoje, ogrodek itp ( jezeli
    ten "moj "hotelik wam sie nie spodoba).
    co do samochodow terenowych bardzo tam popularnych to numemerem 1 jest Toyta
    Machito, taki Land Crusier w starej budzie, odpowiednio wysokie zawieszenie z
    rura wydechowa jak komin na dachu, pozniej Wranglery i Cheeroke Renegede, oraz
    bardzo droga Toyota Burbuja ( wiedzma), jest to nowy podwyzszony Land Crusier.
    ale moj NO 1 to Ford Bronco.
    panie przepraszam za ten motoryzacyjny kawalek ale pomyslcie tylko za dolara
    mamy tam 18 litrow benzyny, wiec w razie jakiejs nudy w samochod i Gran Sabana
    itp, przy prawie zerowych kosztach.

    www.margarita-real-estate.com
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 10.04.03, 12:26
    Ja nie upieram sie z wczesniejsza rezerwacja hotelu.
    Wole na miejscu obejrzec i wybrac co mi sie spodoba.
    Tymbardziej ze piszesz iz nie ma z tym klopotu.
    Co do cen dojazdu, to niestety drogo. Najtaniej z Paryza Lufthansa za 600 euro.
    Sprawdzilam Niemcy, ceny takie jak podal Darth. Rowniez Hiszpania jest droga, z
    Madrydu Iberia za 800 euro. Jest dobre biuro sprzedazy biletow lotniczych Anyway
    mozna do nich wejsc przez Google, potem Anyway.com , tel O89 2893 892. Lub
    kupic bilety w biurze Lufthansy. Z pewnoscia w W-wie takowe znajduje sie.
    Pzdr.
  • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 10.04.03, 15:02
    600 za bilet to jest dobrze, taniej chyba sie nie znajdzie.
    ja myslalem,ze moze laczony lot przez miami, ale to duzo wiecej zamieszania,
    czekania na lotniskach a oszczedosci rzedu 50-100 dolarow, nie ma sensu.
    i moze nie wszyscy maja us wize
    ja na ten wyjazd sie stasznie napalilem.
    pzdr
  • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 10.04.03, 15:20
    przegladajac te oferty wezcie poprawke na to,ze sa one skierowane do ludzi nie
    znajacych sie na realiach kraju i margarity. ceny w porownaniu ze stanami czy
    eu moze sa atrakcyjne, ale w rzeczywistosci jest duzo, duzo taniej.
    ale przynajmniej obejrzycie sporo fotek i ladnych domow.
    sam znam kilka tych miejsc i wiem , ze wlaciciel poszedlby na duzo znizke
    przez duze D.

    www.viviun.com/AD-2337/
    www.viviun.com/AD-2548/
    www.viviun.com/AD-2549/
    www.viviun.com/AD-3801/
    www.viviun.com/AD-2547/
    www.viviun.com/AD-2544/
    www.viviun.com/AD-2542/
    www.viviun.com/AD-2540/
    www.viviun.com/AD-2539/
    www.viviun.com/AD-2532/
    www.viviun.com/AD-2521/
    www.viviun.com/AD-2500/
    www.viviun.com/AD-2414/
  • 10.04.03, 22:31
    Gość portalu: migueluski napisał(a):
    > uparliscie sie z ta rezerwacja

    No dobra, niech Ci bedzie. Przylatuje do Porlamar, wynajmuje wozek i ... jade
    sobie szukac hotelu bo we wszystkich sa miejsca, a ceny w okolicach 10 USD to
    żaden problem :)))
    Jest jeszcze sporo czasu i nie wiadomo w sumie co naprawde bedziemy robic we
    wrzesniu , ale ...
    Ty jestes turysta i jak jutro masz wyskoczyc na Karaiby, do Chin czy Afryki to
    pewnie no problem. Dla mnie to jednak hm... dosc egzotyczna wyprawa.
    Czy dziwi Cie ze probuje sie zorganizowac ? Ja tak "w ciemno" to moge sobie
    pojechac do Miedzyzdrojow czy nawet do Wloch. Karaiby to jednak dla mnie
    narazie egzotyka.
    Dla wyjasnienia, jak bylem w Egipcie to miejscowy gipsowy kotek z olowiem w
    srodku udajacy marmurowego byl wywolawczo proponowany za 1200 funtow egipskich
    ( okolo 300 USD ). Wartosc faktyczna dla miejscowego to pewnie 10 USD. Biorac
    pod uwage dosc krotki pobyt, trudno mi bylo go kupic taniej niz za 50 USD
    Tyle wynosi przecietna miesieczna pensja w Egipcie :)) Dla "zagraniczniaka"
    oczywiscie "taniocha". Piwo w hotelu w Kairze to "tylko" 4 USD :)) Itd, itp.
    Chodzi mi o to, ze Tobie jako "miejscowemu" latwo znalezc hotel za 7 USD. Ja w
    ofertach netowych widze jedynie takie po 65 USD od osoby. I pewnie wlasciciel
    opusci cene po negocjacjach na powiedzmy ... 45 USD.
    Nie wiem, moze sie myle, ale oferty "taniego" hoteliku nie znalazlem w necie.
    No ale ok. Ty twierdzisz ze na miejscu znajde bez problemu. Jesli tak, to ok.
    Nie upieram sie przy rezerwacji :)
  • 11.04.03, 00:09
    > Gość portalu: migueluski napisał (jako isla margarita :)

    --------------------------------------------------
    z porlamar ( miasto mozna sobie darowac-syf) autobus kolo parku w centrum do
    playa del agua. autobus bedzie sie telepal kolo 40 minut. powiedziec
    kierowcy , ze chcecie wysiasc kolo sklepu Bodegon de Johnny w playa del agua
    (nie wysiadac przy samej plazy).sklep jest po prawej stronie. od glownej drogi
    zaraz za sklepem wiedzie piaszczysta drozka w prawo, idziemy i po jakis 200
    metrach po prawej stronie jest hotelik, przed nim zadaszony bambusem daszek
    nad malym parkingiem.
    szef jest kubanczykiem i nazywa sie....cholera zapomnialem
    powiedzcie ze jestescie od Polaco-miguel, to cena za pokoj bedzie jakies 8-10
    dolcow.
    warto tam sie zatrzymac, piwa na pewno niklt wam nie bedzie zalowal. :)
    -----------------------------------------------

    wstawilem tu :)
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 11.04.03, 00:16
    Otoz mylisz sie derth. Nie wiem jaki masz motor poszukiwania, ale ja poslugujac
    sie Google znalazlam znacznie tansze ofery. 3-gwiazdkowy hotel, basen,
    ogrod,klimatyzacja, palne utrzymanie wlacznie z napojami za 40$ od osoby.
    Sa tez oferty jedno i dwugwiazdkowych hoteli za nawet ponizej 10$. Rezerwowac
    mozna przez telefon.Tylko nie mam pojecia jaki standard ofiaruje np.
    jadnogwiazdkowy hotel.Czy jest lazienka, czy tylko miednica z woda(bo i takie
    hotele widzialam w moim barwnym zyciu). Poniewaz podroz jest stosunkowo droga
    mozna"odzyskac " jej koszta przez dluzszy i tanszy pobyt.Poniewaz zaczynaja sie
    mnozyc watpliwosci zapytanie do mieugulskiego- czy hotel ktory znasz dysponuje
    lazienka przy kazdym pokoju?
    Co do rezerwacji to przeciez jest pelna wolnosc. Kto chce to zarezerwuje, komu
    na tym nie zalezy , nie zrobi tego.A tak ogolnie sadze ze aby urzadzic sobie
    wakacje do konca zycia w jakims w pol egzotycznym kraju trzeba chociaz troche
    miec dusze awanturnika.
    Pzdr.
  • Gość: migueluski IP: 202.96.66.* 11.04.03, 11:49
    wyglada to mniej wiecej tak
    plan prostokata, po dluzszych bokach pokoje parterowe.taki troche ubozszy
    wariant kolonialny. przed nimi drewniane daszki, na krotszym przeciwleglym boku
    cos w stylu restauracji z dlugim barem, (ceny alkoholu sklepowe) pod duzym
    palmowym dachem
    w srodku basen (sporej wielkosci)z ksztalcie 8 dookola lezaki i palmowe
    parasole, drozka z zwirkiem
    wszedzie duzo roslinek i kwiatow, duzo klatka z wielkimi papugami guacamaya
    pokoje to taki przedpokoj i pokoj wlasciwy, kazdy ma wlasna lazienke (czysta) i
    klimatyzacje, sciany wykladane bambusem czy czyms takim. moze mogly by byc
    troche wieksze, ale i tak wiekszosc czasu spedza sie miedzy barem a basenem.
    pewnie cos jeszcze ale nie pamietam.

    co do cen to mysle, jak ktos chce wydac troche wiecej to we wrzesniu
    spokojnie znajdzie cos super za 25-30 usd w najblizszym sasiedztwie.
    pzdr
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 11.04.03, 13:17
    czesc,
    dzieki za dokladny opis.Bardzo zachecajace.
    Pzdr.
  • 11.04.03, 16:53
    Gość portalu: Ewa napisał(a):
    > Nie wiem jaki masz motor poszukiwania, ale ja poslugujac sie Google
    > znalazlam znacznie tansze ofery. 3-gwiazdkowy hotel, basen,
    > ogrod,klimatyzacja, palne utrzymanie wlacznie z napojami za 40$ od osoby.

    Niestety, u mnie ostatnio google nie chodzi. Yahoo chodzi bez problemow i
    wiele innych. Np. ta stronka o autach chodzi the best ale juz te linki do
    nieruchomosci nie chca wchodzic :(( Nie wiem czemu. Ty szukasz z Francji a ona
    ma duzo wieksza przepustowosc do swiatowego netu niz Polska. Badz tak mila i
    pamietaj ze ja niestety pisze z Polski i podaj bezposredni link do tych
    ofert , proszę :)

    > A tak ogolnie sadze ze aby urzadzic sobie wakacje do konca zycia w jakims w
    pol egzotycznym kraju trzeba chociaz troche miec dusze awanturnika.

    A to ciekawe spostrzezenie. Dla goscia z Margarity Polska jest niewatpliwie
    calkowicie egzotyczna, a jakos nie wydaje mi sie ze mieszkajac tu musze miec
    dusze awanturnika.
    Tak w ogole to luz koncepcyjny to dla mnie akurat no problem, tylko jestes
    laskawa nie dostrzegac, ze nie kazdy odpowiada tylko sam za siebie.
    Ja na ten przyklad mam rodzine i musze o niej myslec. Nie wystarczy ze wrzuce
    w plecak hamak i hajda w egzotyke. Bywalem juz sam lub z rodzina w swiecie
    zdany tylko na siebie i moja umiejetnosc radzenia sobie, ale mam zone a ona
    lubi miec jakies tam "wygody". W Polsce mam nienajgorszy standard zycia i ...
    zona mi sie troche przyzwyczaila. Ale to nie znaczy ze jestesmy pierniki !!!
    Dla jasnosci 40-cha jest jeszcze przed nami. Po prostu zamiast awanturnictwa
    mam zmysl organizacji ktory moze byc przydatny do zorganizowania "reszty
    zycia". Oprocz podnoszenia pilota do TV ze stolika mam tez inne praktyczne
    umiejetnosci :)
    No i tak w ogole, to nie powinnismy sie oceniac co kto chce czy lubi, czy co
    komu pasuje. Nie mamy przeciez mieszkac "do konca zycia" w jednym domku.

    Pozdrawiam i ... skonczmy juz te komentarze do komentarzy :)))
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 11.04.03, 22:53
    Oto namiar na strone z ofertami hotelowymi:
    www.porlamar.com/english/hotels.htm
    Czesc
  • 12.04.03, 00:27
    Gość portalu: Ewa napisał(a):
    > Oto namiar na strone z ofertami hotelowymi:

    Wielkie dzieki i ... ladnie wchodzi :)
  • Gość: andrzej IP: *.class144.petrotel.pl 09.05.04, 10:29
    ludzie co wy tu zapierdoły uprawiacie, nie stać was na coś lepszego.
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 12.04.03, 03:25

    tak dla odmiany, wyglada to nie zle i nie znam nikogo kto tam byl, takie
    miejsca lubie najbardziej. :)


    Drink the best coffee in the world (so they say). Experience a culture that is
    a mix of African and Portuguese with a touch of Latin duende and rhythm thrown
    in. Escape the hordes. Snorkel in crystalline waters. Climb ancient volcanoes.
    Check out amazing bird life found nowhere else in the world. Lush jungles,
    untouched beaches and fabulously decaying colonial architecture rub shoulders
    on these tiny equatorial islands, formerly possessed by Portugal.

    Greener and wilder than the Cape Verde islands, they're also safer than most
    of the hotspots in Africa, more beautiful than most of the mainland countries
    nearby, and more friendly than the Friendly Islands. It's easy to run out of
    superlatives. So go chill with a stiff drink next to a soft sunset.

    Full country name: Democratic Republic of São Tomé and Príncipe
    Area: 964 sq km (376 sq mi)
    Population: 130,000
    Capital city: São Tomé (pop 35,000)
    People: Descendents of Angolan slaves and Europeans
    Language: Portuguese
    Religion: Roman Catholic
    Government: Republic
    President: Fradique de Menezes
    Prime Minister: Maria das Neves

    GDP: US$164 million
    GDP per head: US$1100
    Annual growth: 2.5%
    Inflation: 21%
    Major industries: Fish processing, textiles, soap, beer, timber, cocoa
    Major trading partners: Netherlands, Germany, Portugal, France, Belgium,
    Japan, Angola


  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 12.04.03, 11:49
    Hmm, very interesting. Zwlaszcza ta krystaliczna woda, ktorej brakuje na
    wyspach Zielonego Przyladka.
    Troche by mnie niepokoily pola naftowe na wodach zatoki gwinejskiej, ale moze
    mazut nie dociera do plaz Säo Tomé.
    Pzdr.
  • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 12.04.03, 15:07
    che, che z tym mazutem.

    sprawdzilem ceny i poza klasycznymi szczurzymi norami wychodzi troche drogo.

    Ewa , gdzie w afryce jest najtaniej, uwzgledniajac, musica y cerveza ?

    w stanach poznalem dziewczyne z kamerunu, calkiem fajna, wszystko szlo jak po
    masle. spytalem sie jej jak to jest z problemem AIDS w kamerunie , stwierdzila
    z usmiechem ze nie ma zadnego problemu bo zakazonych jest "tylko" jakies 10%
    a prezerwatywy to sa nie wiadomo po co tylko dla bialych. dalem sobie z nia
    szybko spokoj.
    ale chyba tam to normalka?

    pzdr
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 12.04.03, 17:53
    Musica y cerveza jest prawie za darmo w calej Afryce zachodniej.
    Co do reszty to zalezy jaka masz wytrzymalosc na brak wody i robale wyplywajace
    z sitka tuszu.Takze na latajace karaluchy(ogromne i brzecza jak Concorde nad
    moim miejscem zamieszkania). Jesli te drobne atrakcje nie odstraszaja cie to
    moze byc tanio wszedzie. W zachodniej fajny jest Senegal, niezly Camerun. We
    wschodniej jest nieco drozej. Fajna jest Tanzania i Mozambik, ale trzebaby
    ubrac sie w kamizelka kuloochornna.Jakikolwiek znosny hotel kosztuje tyle ile w
    Europie. Jedzenie moze byc tanie jesli bedziesz w stanie przelknac matoke(taka
    bryja z zielonych , twardych bananow). Mozesz popic sokiem wycisnietym ze
    swiezych owocow(pycha). No a wieczorem odkazisz sie cerveza.
    Dziewczyny bywaja swietne, no ale z Aids prawda .Ok.30%populacji zarazonej.Bez
    gumki nie przystepuj!Sa wszedzie dostepne , bo byl taki program WHO-
    prezerwatywy dla Afryki. Mialam zaszczyt uczestniczyc-oj bylo niemalo smiechu.
    Afrykanie wierza ze przed Aids chroni stosunek z dziewczynka. No i efekty sa
    takie jakie sa.
    Ale co z Madagascarem?
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 13.04.03, 20:04
    Zastanowilam sie i sprawdzilam gdzie w Afryca moze byc naprawde tanio z
    infrastruktura znosna dla Europejczyka. Wybor wypadl na Etiopie. W kazdym
    wiekszym miescie mozna znalesc przyzwoity hotel juz za 5 do 10$. Istnieja
    oczywiscie znacznie drozsze, ale te tanie sa zupelnie dobre. Sa tez prywatne
    pensjonaty(hotele sa panstwowe)dostepne za ta nizsza cene. Zywnosc jest tania i
    dobra. Juz od 1$ mozna zupelnie dobrze zjesc w miejscowe restauracji.Dziewczyny
    sa fantastyczne- maja wdziek dlugonogich i waskich ksiezniczek. W hotelach pije
    sie piwo i tanczy. Moze ogolna atmosfera jest mniej na luzie niz w Afryce
    rownikowej, ale wyrownuje to uroda ludzi. Nie trzeba zapominac ze oddalanie sie
    od wiekszych skupisk moze byc niebezpieczne i samotnej wyprawy w busz raczej
    bym nie polecala. Podobnie z poludniem-lepiej sobie odpuscic. Mozna wyskoczyc
    do pobliskiej Somali.Tam z infrastruktura chyba troche gorzej, ale warto zniesc
    niewygody aby troche pobyc.
    Pzdr.
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 14.04.03, 03:08
    dzieki , dzieki, wlasnie etiopia jest dla mnie numerem 2 po madagaskarze.
    a te dlugonogie ksiezniczki, che, che, bede jak krol Salomon, Saba byla
    Etiopka ( o ile cos mi sie nie poplatalo)
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 14.04.03, 12:36
    Krolowa Saba byla yemenitka, co w niczym nie umniejsza urody etiopianek.
    Nasuwa to potrzebe przestudiowania sytuacji w Yemenie.
    Pzdr.
  • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 14.04.03, 15:00
    I ja jestem po archeologii , ale wstyd.
    :) :) :)
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 14.04.03, 15:15
    eee, tam. Kazdy moze sie pomylic.
    Z tym Yemenem chodzi o ewentualnosc wakacji itd. No i gdybs chcial "robic" za
    Salomona to Yemenka potrzebna
    Pzdr.
  • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 14.04.03, 15:48
    che, che, ale tam cos za duzo islamu i pewnie one nie tancza salsy.
    kit z tym Jemenem.
    pzdr
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 14.04.03, 17:59
    Zupelna zgoda.
    Nie tylko ze ona nie tanczy salsy ale jeszcze scisla kontrola kosupmcji cerveza
    Jemen zostawiamy z boku.
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 15.04.03, 06:48
    w koncu po kilku tygodniach milczenia odezwala sie do mnie moja ex-fiance z
    Margarity.
    dzieki geniuszowi Hugo Chaveza a zwlaszcza dwu miesiecznemu strajkowi na
    przelomie roku, venezuela dokonala znaczacy krok w dol. z tego co mi pisze
    moje ex-kochanie, to ceny domow, dzialek itp. sa bardzo, ale to bardzo
    atrakcyjne. jak to latynoska kobieta nie orientuje sie za bardzo w
    szczegolach, ale jest podobno duzo taniej niz powiedzmy rok temu, a i wtedy
    nie bylo za drogo.
    wiec pakowac walizki, troche cashu w kieszen i jedziemy wykupic cala wyspe.
    pzdr

    staram sie wejsc na strony el sol del margarita, ale cos mi nie wchodza. wiec
    moze ktos moze skopiowac ogloszenia o casas i zamiescic na forum?
    dzieki
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 15.04.03, 10:08
    Od pewnego czasu strony z odgloszeniami sprzedazy casas na Margaricie sa
    nieaktywne. Zatem ani wejscie, ani skopiowanie nie jest mozliwe.
    Czyzby tak nisko upadli ze nawet internet nie dziala?
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 17.04.03, 16:51
    co do Margarity to mam propozycje.
    watek troche wymarl, wiec wszyscy zainteresowani prosze sprawdzajcie ofert
    lotow do Caracas i w razie czego prosze dac znac.
    pzdr keep your entuzjazm
  • 17.04.03, 22:10
    Helouuu z entuzjazmem :)
    Jak na razie wrzesien u mnie aktualny.
    Pozdrawiam z juz letniej Polski. Dziś było 18 st. w cieniu, a w sloncu nie
    wiem, ale mozna sie juz opalac.
    Strony do casatrudel nadal nie chodza u mnie.
  • 17.04.03, 22:38
    Witam,
    sprawdzilam wyjazd 01.09 powrot 15.10 do Caracas z Franktfurtu z Liberia
    powrotny kosztuje 664,- , bez powrotu Caracas 391,- zawsze 1 przesiadka,
    bezposredni lot ponad 1500,-.A zreszta sami sprawdzcie www.avigo.de Czy wyjazd
    bylby grupa?
    Jak macie zamiar rozwiazac sprawe swojego ubezpieczenia, mysle o dluzszym
    pobycie. Gdzie mieszkacie w Polsce, ja bede w Gdansku napewno w maju i czerwcu,
    mysle, ze dobrze byloby nawiazac kontakt, moze sie spotkac :) Pozdrawiam
  • 17.04.03, 23:05

    Folgende Fluggesellschaften fliegen Caracas an:
    Aus Europa:

    ab Madrid - Iberia täglich - Avensa 5 x wöchentlich
    ab Paris - Air France 4 x wöchentlich
    ab Frankfurt - Luftansa 3 x wöchentlich
    ab Amsterdam - KLM 6x wöchentlich
    ab London - British Airways 3 x wöchentlich
    ab Lissabon - Air Portugal 4 x wöchentlich - Avensa 1 x wöchenltlich
    ab Porto - Air Portugal 2 x wöchentlich
    ab Mailand - Alitalia täglich
    ab Rom - Alitalia 3 x wöchentlich
    ab Teneriffa - Iberia 1 x wöchentlich - Avensa 1 x wöchentlich
    zusätzlich bieten US-Fluggesellschaften Verbindungen von Europa via USA nach
    Venezuela
    Aus den USA

    ab New York - Continental täglich - American Airlines täglich
    ab Miami - American Airlines 5 x täglich - Aeropostal 4 x täglich - Avensa 2 x
    täglich - United täglich -Lan Chile 2 x wöchentlich
    ab Orlando - Aeropostal 2 x wöchentlich
    ab Atlanta - Delta/Aeropostal täglich
    ab Houston - Continental täglich
    ab Dallas - American Airlines täglich
    ab San Juan - American Airlines täglich - Lacsa täglich
    Nach Porlamar/Margarita bestehen folgende Verbindungen:

    ab Frankfurt - Condor wöchentlich
    ab Düsseldorf - LTU wöchentlich
    ab Amsterdam - Martinair wöchentlich
    ab Europa mit Charterflügen ab Spanien, England und Italien
    ab Miami - Aeropostal 2 x wöchentlich
    ab Caracas - ca. 25 x täglich

  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 18.04.03, 14:58
    Czesc,
    wydaje sie mnie ze co do podrozy istotne jest miejsce z ktorego kazdy bedzie
    wyruszal.Poniewaz nie wszyscy wyruszymy z Polski i nie koniecznie w tym samym
    terminie istotne byloby jedynie podawanie atrakcyjnych cenowo przelotow.
    N.p; Lufthansa przelot Paryz-Caracas-600 euro (wlacznie z taxe)
    Ibiza Air Madryd-Caracas-700 euro ( " )
    Lufthansa Francfort-Caracas-860 euro( " )
    Liberia Francfort-Carcas -660 (cytuje za raak)
    Co do spotkania to moze juz na miejscu? Miejscem kontaktowym moglby byc hotel
    trzymany przez Sergio w Palya del aqua. Co Wy na to?
    Zapytanie do mingueluskiego-jak jest ze zlodziejstwem na Margaricie? Wg.
    Trudlow ma byc wyjatkowo spokojnie. Czy to prawda?
    Wesolego jajka, kazdemu w inny sposob.
    Pzdr.
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 18.04.03, 18:35
    co do zlodziejstwa i bezpieczenstwa, to bez obaw, spokoj na wsi :)
    miejscem spotkania dla mnie moze byc sama Margrita, pewnie kilkudniowe roznice
    terminow nie powinny robic problemow. mysle , ze cena przelotu w granicach 600
    usd, jest ok. w razie czego, mozemy sie spotkac na lotnisku na margaricie.

    tylko jak ktos znajdzie jakas super promocje to niech da znac.
    dla mieszkajacych w polsce to latem sluze kilkuset zdjeciami i generalnym info.

    pzdr
    i Wesolych Swiat.
    m

  • Gość: kika IP: *.ipartners.pl 05.05.03, 22:49
    bardzo ciekawy i sympatyczny watek...jestem z wami od poczatku

    do wiki: dzieki za oferte !

    johnny: juz sie przestraszylam, ze nikogo w moim wieku nie ma, a tu nagle...
    a na piwo do w-wy nie wpadniesz..?

    pozdrawiam wszystkich,

    k


  • 06.05.03, 08:03
    a mnie wasze marzenia sie nie podobaja. Mieszkam w USA i kazdy dzien zycia tu
    jest przygoda. Praca? 'Oni' sie zabijaja a ja jeszcze trwam. Ciekawe jak dlugo?
    A potem? Inne miasto, inny stan. Inne srodowisko. Juz tak leci od cwierc wieku.
    Bylo poludnie, byl srodek i jest polnoc. Najlepiej zarabiac na polnocy,
    najgorzej na poludniu - zarobki glodowe. I tak z miejsca na miejsce z wiatrem
    wtor. Wiekszosc ludzi tu i tak nie ma emerytur firmowych, tylko licza na
    emeryture panstwowa. Ale wtedy juz czlowiek starszawy. Podrozowanie do goracych
    krajow/stanow mnie meczy. Jednak wol ladna zime, ladna jesin i ladna wiosne.
    WIosna sie u mnie ledwo zaczela...

    A potem? Tu latwo kupic jakis skrawek ziemi z mala chatka czy domem, kosztuje
    to taniej jak w tych tropikach, bezpieczenstwo pelne, zadnych kolorowych cweli-
    wszystko biale. Wolno mi. Podatki niskie. Zycie tanie. Starszy czlowiek duzo
    przeciez nie potrzebuje. Nie wiem jak wy, ale ja nie umiem zyc bez pasty do
    zebow, bez fryzjera, bez jakichs drobnych przyjemnosci zachodnich. Jakbym mial
    zyc jak zwierze w jakichs p..ych Chinach to wolabym byc w Polsce. Za duzo
    oglafacie filmow. Dziesiatki wizyt na Karaiby nauczyly mnie ze najlepiej w USA.
  • Gość: JOJO IP: *.qc.sympatico.ca 18.07.03, 00:04
    A Wy leszcze wiezecie temu
    migelskiemu to jest baran a nie podrornik!!!!!!!!
  • Gość: tzynk IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 18.04.03, 13:57
    Pytanie do Miguelskiego. Czy Wenezuela produkuje wina gronowe. Czy są dobrej
    jakości i w jakiej cenie? Czy może obowiązuje tam raczej kultura wódczano-piwna?
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 18.04.03, 18:24
    fajne pytanie
    glownie piwo, jakies 5-6 usd za skrzynke 36 piw 250 ml.
    duzo taniej whisky
    tani rum, captain morgan, bacardi
    johnny walker, black label jakies 12 usd, czerwonego nie pije ( syf).
    blue label to juz 60 usd.
    na margarice moze byc 2-3 razy taniej niz w Caracas.
    najtansza whisky to Vat 69, mozna sie przyzwyczaic, jakies 5 usd za 0.75
    cashasa trudna do dostania ale miejscowe "cana" smakuje prawie tak samo.
    co do win to za bardzo nie wiem ale na margarice alkohol jest smiesznie tani.
    jakis fajny francuz to 3-5 dolarow.


  • 19.04.03, 00:09
    Pozdrawiam Wielkanocnie
    Wszystkich, ktorym marza sie "wakacje do konca zycia"
    Serdeczne życzenia zdrowych , pogodnych, radosnych Świąt , pogody ducha
    ... no i do zobaczenia :)

  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 21.04.03, 11:20
    www.escapeartist.com
  • 22.04.03, 10:57
    do migueluski:
    co z SARSem w Twoich Chinach? To chyba wiesz, ze nie wolno Ci zachorowac?
    Najlepiej melduj sie codziennie - przeciez masz nam tyle do powiedzenia -
    zebysmy byli spokojni o Ciebie. Dbaj o siebie, musisz nam byc zdrowy!!!
    Zyczenia zdrowia dla Ciebie i Twoich azjatyckich Przyjaciol :-))))))))))))
  • Gość: perpetum IP: 212.160.165.* 22.04.03, 12:46
    Czy ktos juz zamawia Margherite jak jest w jakims lokalu?
    Pozdrawiam wszystkich wybierajacych sie w tamtym kierunku.Niestety do emerytury
    mam dalej niz blizej, ale jestescie moim ulubionym watkiem forumowym ( innych
    wlasciwie nie czytam ).
    Osobiscie mam nawet przewodnik po Wenezueli ( kiedys tam sie wybieralam, ale
    nagly zakret zycia czy cos w tym rodzaju... )
    pozdr
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 22.04.03, 15:38
    Mam dysk atlas swiata microsoft encarta. Oczywiscie zawedrowalam do Wenezueli.
    Niezaleznie od mapy sa fotografie i dosc aktualne dane statystyczne a nawet
    informacje kulinarne. Najbardziej jednak moja uwage zwrocily fotografie a
    wsrod nich jedna z pieknym widokiem na Playa del agua. Pod fotografia widnieje
    opis miejsca z takim oto komentarzem( wolne tl. z francuskiego)- " nic nawet
    wszechobecne komary nie sa w stanie odciagnac turystow od pieknych i licznych
    plazy Margarita, wsrod ktorych Playa del agua...". Otoz czy te komary sa az tak
    liczne ze zasluguja na wspominanie o nich w atlasie swiata microsoft encarta?
    Sprawdzilam i wiem ze w Wenezueli nie ma malarii, ale komarzyska potrafia mnie
    zatruc noc po trudach dnia( wiadomo kapiel, plaza, piwko i muzyka). Czy bomba
    antykomarowa rozwiazuje problem?
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 22.04.03, 16:10
    dzieki , dzieki
    jeszcze zyje, w moim miasteczku 3 chorych, ale przy tej liczbie ludnosci to
    nieprzesadzjmy ze strachem. przynajmniej na razie.

    co do komarow to dla mnie mala niespodzianka, pamietam bzyczenie nad uchem w
    domu ale na plazach nie spotkalem zadnego komara.
    pzdr
  • Gość: MM IP: *.pace.edu 25.04.03, 20:24
    witam wszystkich, czytam sobie ten watek i czuje sie jakbym trafil na wode na
    pustyni :P
    najlepszy watek na jaki natrafilem
    Jestem dopiero na studiach, znaczy "mlokos" jeszcze jestem, ale tak marze sobie
    aby juz "po" najzwyczajniej wyjechac (najlepiej z jakims
    towarzyszem/towarzyszka) i spedzic swoje zycie podrozujac po najpieknych,
    egzotycznych miejscach, szukajac swojejej krainy utopii. Przezyc przygode. Tak
    najzwyczajniej wyjechac, nie patrzec sie za siebie, zyc dniem dzisiejszym,
    uciekajac przed wszechogarniajaca cywilazacja :P.
    Moze pisze zbyt drastycznie, ale nie wiem jaki sens ma moje zycie, jesli mam
    pracowac przez cale zycie, powiedzmy za biurkiem, robiac te same czynnosci, zyc
    w stresie, nie miec czasu na wakacje, goniac za pieniadzem, etc.... czy to ma
    byc sens zycia???
    Ostatnio po raz n-ty widzialem film "The Beach" (pewnie przetlumaczone
    jako "Plaza", ale glowy nie daje ...) z Leo DeCaprio i po raz kolejny
    zastanawiam sie nad sensem zycia w dobie cywilizacji. I nawet gdy wydaje mi sie
    ze jestem szczesliwy, musi to byc tylko zludzenie. Nie traktuje go jako film
    kultowy, ale po prostu film ktory daje mi duzo do myslenia. W koncu i ja
    chcialbym odnalezc taka swoja "wyspe" - raj na ziemi, zyc z najukochansza
    osoba, nie przejmowac sie o sprawy materialne, lezec na plazy, podziwiajac
    zachody slonca....
    Moze tak kiedys zaczne od podrozy w 80 dni dookola swiata...
    Zreszta taka juz jestem osoba, ktorej ulubiona ksiazka jest wlasnie W 80
    dni... :P
    Achhhhhhhhhh
    Zawsze kochalem podroze, tylko czy kiedys bede mial na tyle odwagi by wyruszyc
    w taka podroz mojego zycia? Jedna, jedyna, na cale zycie? Niestety nie wiem...
    Tak czy inaczej, ucze sie hiszpanskiego, chcialbym jeszcze kiedys
    francuzkiego "liznac" ale wydaje mi sie "troche" za trudny ehh
    Rozpisalem sie, przepraszam.
    Ten pomysl z "kolonia" jest genialny... milo by miec jakby "swoja wlasna"
    egzotyczna kraine :P
    Moze sie kiedys gdzies spotkamy, albo wybierzemy razem... moze...ale napewno
    sie dolacze w dyskuzji :P
    A do miguelskiego: jestes moim bohaterem :P, moze kiedys bede mial tyle
    szczescia aby miec zycie podobne to twojego
    pozdrowienia
    Michal
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 25.04.03, 21:33
    witam serdecznie
    tez mam na imie michal, i z tym bohaterstwem czasami jestem w takim dolku , ze
    w promieniu kilku tysiecy kilometrow nikt nie rozumie o co chodzi. nie jest to
    najmilsze.
    co do filmu " Beach" ,od kilku tygodni studiuje dokaldnie Indochiny bo bede
    tam za dwa tygodnie. z tego co wyczytalem to The Beach stala sie mekka
    najtanszych backpackers pelno zygowin, smieci i kondonow, ja chyba sobie
    daruje.
    ale mam namiar na okolice Petchabari, na poludnie od Bakgkoku, podobno pieknie
    i jeszcze nie odkryte. jak tam bede to dam znac.

    po ponad 6 miesiacach w chinach, rozumiem juz brytyjczykow w kwestii np. "
    dogs and chinese not allowed". kto byl w chinach przez kilka tygodni, niech
    sie nie wtraca , please.

    z drugiej strony mam ponad 600 studentow na uniwerku, kompletnie ich nie
    rozumiem, ja to chrzanie, pieniadze,, itd.
    z tego co czytam to cale Indochiny sa podobne, mama, papa, family.
    chrzanie to , niech zyje America Latina.

    sorry, sorry, tsingtao beer jest dobre i tanie wiec niech tak pozostanie.
    pzdr
  • Gość: MM IP: *.pace.edu 26.04.03, 00:14
    z tym The Beach to tez slyszalem podobnie. Chodzi mi jednak o idee tego filmu
    nie miejsce. Sam rowniez zawsze poszukuje miejsc nieskazonych cywilizacja,
    nieodkrytych, niepopularnych. Takie sa najlepsze.
    I ameryka lacinska jest najlepsza, a przede wszystkim dziewczyny! Wiec tu tez
    sie zgadzamy
    pzdr
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 26.04.03, 05:37
    che, che Colombianas....., rece mi sie zaczynaja trzesc jak sobie przypomne :}

    jak chcesz sie zabawic w robinsona cruoe to pojedz na San Blas ( kolo Panamy),
    jedyny miejsce w ktorym bylem , gdzie nia ma na co wydac chocby dolara.
    wysepki, piasek jak maka, kokosy, rybki, itp. ciekawe jak dlugo wytrzymasz?
    pzdr
  • 26.04.03, 20:54
    witam,
    przejzalam dzisiaj loty do Venezueli. Wrzesien, z Niemiec, powrot za ok. 3
    miesiece.
    Loty z Iberia sa w cenie od 700,- e, ale trwaja od 13-15 godzin; Air France 800-
    1000,- trwaja podobie 12-13 godzin; bezposrednio lata Lufthansa 9-10 godzin, a
    Britisch Air podobnie krotko i kosztuje 920,-. Z Delta Air ok 20 godzin.
    Ceny z Berlina i Frankfurtu sa jednakowe. Nie poradzilam sobie ze znalezieniem
    lotu bezposrenio do Porlamar.Ten sam lot do Caracas maszyna pokazuje jako ok, a
    do Porlamar wyrzuca. Jaka jest inna mozliwosc dostania sie na wyspe jezeli nie
    samolotem?
    Dla niemiecko-jezycznych, znalazlam ciekawe strony:
    www.auswaertiges-amt.de (AA Deutschland)
    Bunt gemischtes: www.carilat.de
    Aktuelles Wetter: www.wetter-online.de/
    www.fernweh.com
    Allgemeine Landesinformation: www.fischer-weltalmanach.de,
    www.venezuela-web.de
    www.traveljungle.de
    www.venezuelatuya.com/siteinfo/haupsitekarte.htmPozdrawiam
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 27.04.03, 01:45
    wiatam
    bezposredniop do porlamar nic pewnie juz nie lata.

    z caracas mozna na 3 sposoby.
    samolot www.aeropostal.com zadnych problemow z biletami cena okolo 25
    dolarow. bilet kupuje sie tuz przed odlotem i zabawne jest to , ze o cene
    mozna sie targowac.

    autobus+prom, z dworca autobusowego la Bandera ( stacja metra La bandera) do
    puerto la cruz ( 6 godzin) a stamtad jest prom na wyspe 4 lub express 2
    godziny. jak pewnie przylecilmy po poludniu, to zdazymy na prom co odchodzi o
    1 w nocy. cena calosci okolo 15 dolcow. trasa bardzo ladna, jak zreszta
    wszystkie w wenezuelii.

    no i opcja no 3, to prom bezposrdenio z La Guaria, okolice lotniska, luksusowy
    express, na wyspe w jakies 4 godziny, cena to chyba 20 us, ale nie wiemm w
    jakie dni i jakie godziny, mozna sie dowiedziec bezposrednio na lotnisku.

    pzdr
  • Gość: MM IP: *.ny5030.east.verizon.net 27.04.03, 21:05
    witaj miguelaski,
    nie chce byc wcibski, czy takie tam
    ale zastanawialem sie jaka prace wykonujesz/w jakiej branzy pracujesz ze masz
    mozliwosci, czas i pieniedze na swoje podroze...
    jakbys mogl to napisz tu lub na moj adres, bo nie ukrywam ze jestem bardzo
    ciekaw
    Michal vze327x3@verizon.net
  • 29.04.03, 17:37
    do MM;
    nie chce byc wscibska , czy jakes tam , ale ciekawi mnie bardzo,
    ile Ty masz lat?:-)))A pisales ,ze jestes po studiach .Pozdrawiam
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 30.04.03, 00:15
    Czesc,
    widzialam dzisiaj bardzo interesujacy reportaz z Wenezueli.
    Pokazane byly wypadki sprzed roku az do sytuacji w lutym b.r.
    Cos mi sie wydaje , ze w kraju w ktorym byl przewrot rzadowy,
    uprowadzenie prezydenta, oddanie mu przez"lud" wladzy, a potem
    kilkumiesieczny strajk generalny sterowany przez gruba burzuazje,
    (no to mnie k**** troche niepokoi) musi byc teraz burdel!
    Napewno jest to dobry moment do zakupienia wlasnosci. Od lutego boliwar idzie
    stopniowo, ale stale w gore.Z drugiej strony sytuacja musi sie ustabilizowac
    zeby nabrac zaufania do jakiegokolwiek banku. I w ogole zaufania, bo nie mam
    zamiaru urzadzac moich wakacji do konca zycia w bananowej republice rzadzonej
    przez wojsko, w kazdej chwili gotowe do przewrotu. Juz to bralam w Afryce i
    widok czolgow oraz facetow z kalakasznikowami wycelowanymi do mnie nie naleza do
    pejzarzy ktore uwielbiam.Moze reportarz przejaskrawial sytuacje(jest to rola
    dziennikarzy) i byc moze ze na Margaricie jest wciaz rajsko, ale zaczynam sie
    zastanawiac czy nie odczekac, powiedzmy rok.
    Tymczasem proponuje dalsze poszukiwania. Co myslicie o Filipinach?
  • Gość: Cygnus X-1 IP: *.localdomain / 192.168.21.* 30.04.03, 07:24
    Migueluski, żyjesz jeszcze czy już może SARS Cię zmogło? Jeśli jeszcze jesteś
    pośród żywych to życzę zdrowia :)
  • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 30.04.03, 07:27
    pedze na ratunek.
    nie mozna porownywac Wenezuelii z Liberia czy Wyb. Kosci Sloniowej.
    Balagan spory jest. Ale w wielu sprawach sa duzo lepiej ustawieni od Polski.
    Nie mowie o ciemniakach glosujacych na Chaveza.
    Rzeczywiscie, w centrum Caracas dosyc czesto lataja kamienie. Ale w reszcie
    kraju jest spokoj.
    Nie musimy tez nic kupowac tak od razu, popatrzec, pomyslec, napic sie Cashasy.
    Co do Filipin to ta cala Azja mnie wkurza.
  • Gość: piotr IP: *.protonet.pl / 192.168.1.* 30.04.03, 07:44
    powinniście załozyć forum dyskusyjne(pt\rywatne)na temat wesołę jest życie
    staryszka w tropikach.Filipiny są O.K. tanio ,ciepło i prowincja raczej spokojna
    z małymi wyjątkami.polecam też tioman -Malezja
  • Gość: piotr IP: *.protonet.pl / 192.168.1.* 30.04.03, 07:50
  • 02.05.03, 16:27
    Witam,
    mysle ,ze Filipiny to dopiero beczka prochu dla obcokrajowcow. Grupy
    terrorystyczne moslemow uprowadzaja przedewszystkim turystow. Zamachy to tez
    raczej codziennosc, ostatnie (chyba) w marcu. Kilka z zamachow do dzis nie
    wyjasnione czyli najprawdopodobniej aprobata miejscowych.
    Ja jestem zdecydowana na wenezuele. Dla turystow jest przyjazna , z wylaczeniem
    stanow lezacych na granicy z Kolumbia, gdzie zdarzaja sie uprowadzenia.
    A, ze w Carakas lataja czasem kamienie, no coz , w hamburgu i berlinie to tez
    zdaza sie dosyc czesto.
    Myslalam , ze moze moim nastepnym etapem bylaby Sri Lanka, ale nie wiem jakie
    tam sa mozliwosci dluzszego rezydowania . Wazne jest dla mnie rowniez ,zeby nie
    byl to kraj moslemow. Pozdrawiam
  • Gość: Vooyek.. IP: router:* / 192.168.0.* 04.05.03, 11:37
    Witajcie, ten wątek czyta się jednym tchem! Pamiętam go zaraz po założeniu,
    zaglądnełem tu jak miał kilka postów, a teraz wygląda na to że nie będzie miał
    końca :)

    Czas na pytania. Zaznaczam iż nie staram się być wścibski o co posądzono już
    jednego dysputanta :) Kieruje mną jedynie podziw dla Waszego sposobu życia oraz
    ciekawość, o której niektórzy mówią że jest najprostszą drogą do piekła, no ale
    trudno się mówi :)

    Na początku do Ewy: Ciekawi mnie jak to jest z tymi organizacjami medycznymi?
    Słyszałem bowiem jedynie o "Lekarzach bez granic", czy organizacje te prowadzą
    werbunek wolontariuszy jedynie wśród lekarzy, pielęgniarek itp.? Jeżeli możesz
    to napisz coś więcej! Czy takie organizacje potrzebują też studentów, znających
    języki ale uzdolnionych raczej humanistycznie?

    A teraz do Michała vel miguelski: Nie jesteś zalogoway w gazecie więc nie mogę
    pisać na priva, dlatego pozwolę sobie napisać parę rzeczy na forum :)))
    Wszystkimi kończynami podpisuję się pod tym co napisał MM! Po prostu podziwiam.
    Mimo iż pewnie jestem dwa razy młodszy od Ciebie od kilku lat wiem że chciałbym
    żyć właśnie w ten sposób! Miałem pewien okres w którym chciałem być
    dziennikarzem...:) Z wiekiem te marzenia się skrystalizowały, zmieniając
    jednocześnie tor na taki bardziej lightowy, powiedziałbym mniej snobistyczny
    (niestety dziennikarka w Polsce z mojej skromnej perspektywy wygląda nie jak
    ciekawy zawód, ale właśnie snobizm połączony z wyścigiem szczurów i ciągłym
    stresem związanym z dochodzeniem do bezpiecznej pozyji i stanowiska, nie
    wspominając już o kasie). W tym roku zdaję na studia i złożyłem papiery właśnie
    na archeologię! Jeżeli możesz to napisz oczywiście bez żadnych szczegółów, z
    czego się utrzymujesz tak jeżdżąc po świecie, bowiem właśnie taki obraz jest
    dla mnie wakacjami do końca życia i spełnieniem wszystkich marzeń!

    Jeżeli chcesz pisz na priva: mikitonie@wp.pl

    Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na odpowiedzi Mikołaj vel Vooyek..
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 05.05.03, 13:26
    Czesc Vooyek,
    my tu o wakacjach itd., a ty o pracy, do tego ciezkiej.
    No ale dobra, otoz MSF(lekarze bez granic) zatrudnia do swoich projektow nie
    tylko cialo medyczne ale takze administratorow, ekonomistow, specjalistow od
    zarzadzania i ludzi po politologii. Studentow nie zatrudniaja. Istnieje cala
    ducka organizacji i asocjacji pozarzadowych (poczawszy od ONZ), ktore dzialaja
    w bardzo roznych dziedzinach. Zagladnij na:
    logic.org/ENCYCLOPEDIE/Associations/bigong.htm
    Znajdziesz tam liste, ktora nie wyczerpuje tematu, ale daje mala orientacje co
    do ilosci i roznorodnosci organizacji.
    Jak chcesz wiedziec cos wiecej o lekarzach bez granic to wejdz na ich strone:
    Medécins sans Frontières.
    Powodzenia na studiach.
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 05.05.03, 16:36
    witam
    nie trzeba by dziadkiem , azeby przejsc na emeryture.

    najmlodszy emeryt jakiego w zyciu spotkalem to bylo to w miami. chlopak mial
    19 lat, i w swoim zyciu pracowal cale 6 miesiecy. cos tam wymyslil dla
    Microsoftu, skasowal 2 mln usd no i sie emerytowal. niestety zmierza w zlym
    kierunku ( koka ) ale to jego sprawa.

    co do archeologii to sie nie martw. wbrew opinii jezeli naprawde ci zalezy to
    mozna z tego wyzyc i to calkiem niezle. trzeba tylko mocno dzialac na wlasna
    reke.

    ja zaraz po studiach pojechalem do gwatemalii i dalem sobie spokoj z
    archeologia po kilku ruchach szpadlem w dzunglii.

    skoncz studia, ( bo to wypada) i ucz sie jezykow. najlepiej jakbys poznal
    jakis jeden lub dwa jezyki powiedzmy rzadkie. zawsze bedziesz do przodu.

    co do organizacji UN to najwiecej moglaby ci powiedziec moja ciotka . byla
    lekarzem i zginela w nigerii, co pozwolilo wujkowi ustawic sie do konca zycia.

    pzdr
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 05.05.03, 17:24
    Poniewaz ciotka zginela to ja daje lepsze niz juz podalam polaczenie
    na srone o organizacjach: www.toile.org/psi/ong.html
  • Gość: li-po IP: *.dip.t-dialin.net 11.05.03, 11:06
    moj drogi raakku, czy to musi byc akuratnie venezuela??? na drugim koncu swiata?
    juz teraz za toba tesknie!Forum dalej bede czytac i marzyc ze kiedys tez mi
    starczy odwagi na taka zyciowa przygode.
  • Gość: perpetum IP: 212.160.165.* 05.05.03, 17:24
    Gość portalu: MM napisał(a):

    MM
    podroze, odmienni ludzie, miejsca z bajek, to dziala.. zwlaszcza na mloda
    osobe, ktora poznaje siebie przez swiat wokol. Ale uwaga, bo to jest tylko
    jedna z wielu drog i jak inne bywa niesatysfakcjonujaca czasem czesciowo
    jalowa, a zazwyczaj po prostu normalna. Wstajesz rano i probujesz zorganizowac
    sobie sniadanie i nie ma to znaczenia czy to w srodku dzungli czy w Warszawie
    ( no moze po pewnym czasie nie ma to znaczenia ). Aha, no i szybko trzeba sie
    nauczyc byc sumiennym i dobrym w tym co sie robi, bo nie jedziesz na opinii.
    Domu nie masz, ale za to kupe karteczek, ktore ciagniesz ze soba cale zycie, bo
    to Twoje jedyne zycie ( tu troche przesadzam, ale to tak dla koloru ). Zywisz
    sie innymi, chociaz coraz bardziej potrzebujesz tylko samego siebie.
    Kobiety sltalej nie masz, bo one slabo znosza zycie bez domu ( te wszystkie
    kwiatki, dzieci, firaneczki, ogrodek z nasturcjami ).
    No wiec szukasz jednej w 10 i x razach wiecej - moze pod koniec mozesz zlozyc z
    tego jaks calosc,w swojej pamieci, ale czy to nie bedzie Frankenstein w
    kobiecej wersji.
    Z drugiej strony cieplo stadla tego samego stadla, codzienny przejazd ...
    metrem do pracy, rodzinka jak z obrazka - to nie dla kazdego, nerwy puszczaja,
    patrzysz w sciane, a nuda zabija ( ducha ).
    No ale przypatrz sie co chcesz zanim kupisz bilet w jedna strone
    pzdr








    > witam wszystkich, czytam sobie ten watek i czuje sie jakbym trafil na wode na
    > pustyni :P
    > najlepszy watek na jaki natrafilem
    > Jestem dopiero na studiach, znaczy "mlokos" jeszcze jestem, ale tak marze
    sobie
    >
    > aby juz "po" najzwyczajniej wyjechac (najlepiej z jakims
    > towarzyszem/towarzyszka) i spedzic swoje zycie podrozujac po najpieknych,
    > egzotycznych miejscach, szukajac swojejej krainy utopii. Przezyc przygode.
    Tak
    > najzwyczajniej wyjechac, nie patrzec sie za siebie, zyc dniem dzisiejszym,
    > uciekajac przed wszechogarniajaca cywilazacja :P.
    > Moze pisze zbyt drastycznie, ale nie wiem jaki sens ma moje zycie, jesli mam
    > pracowac przez cale zycie, powiedzmy za biurkiem, robiac te same czynnosci,
    zyc
    >
    > w stresie, nie miec czasu na wakacje, goniac za pieniadzem, etc.... czy to ma
    > byc sens zycia???
    > Ostatnio po raz n-ty widzialem film "The Beach" (pewnie przetlumaczone
    > jako "Plaza", ale glowy nie daje ...) z Leo DeCaprio i po raz kolejny
    > zastanawiam sie nad sensem zycia w dobie cywilizacji. I nawet gdy wydaje mi
    sie
    >
    > ze jestem szczesliwy, musi to byc tylko zludzenie. Nie traktuje go jako film
    > kultowy, ale po prostu film ktory daje mi duzo do myslenia. W koncu i ja
    > chcialbym odnalezc taka swoja "wyspe" - raj na ziemi, zyc z najukochansza
    > osoba, nie przejmowac sie o sprawy materialne, lezec na plazy, podziwiajac
    > zachody slonca....
    > Moze tak kiedys zaczne od podrozy w 80 dni dookola swiata...
    > Zreszta taka juz jestem osoba, ktorej ulubiona ksiazka jest wlasnie W 80
    > dni... :P
    > Achhhhhhhhhh
    > Zawsze kochalem podroze, tylko czy kiedys bede mial na tyle odwagi by
    wyruszyc
    > w taka podroz mojego zycia? Jedna, jedyna, na cale zycie? Niestety nie wiem...
    > Tak czy inaczej, ucze sie hiszpanskiego, chcialbym jeszcze kiedys
    > francuzkiego "liznac" ale wydaje mi sie "troche" za trudny ehh
    > Rozpisalem sie, przepraszam.
    > Ten pomysl z "kolonia" jest genialny... milo by miec jakby "swoja wlasna"
    > egzotyczna kraine :P
    > Moze sie kiedys gdzies spotkamy, albo wybierzemy razem... moze...ale napewno
    > sie dolacze w dyskuzji :P
    > A do miguelskiego: jestes moim bohaterem :P, moze kiedys bede mial tyle
    > szczescia aby miec zycie podobne to twojego
    > pozdrowienia
    > Michal
  • Gość: perpetum IP: 212.160.165.* 05.05.03, 17:24
    Gość portalu: MM napisał(a):

    MM
    podroze, odmienni ludzie, miejsca z bajek, to dziala.. zwlaszcza na mloda
    osobe, ktora poznaje siebie przez swiat wokol. Ale uwaga, bo to jest tylko
    jedna z wielu drog i jak inne bywa niesatysfakcjonujaca czasem czesciowo
    jalowa, a zazwyczaj po prostu normalna. Wstajesz rano i probujesz zorganizowac
    sobie sniadanie i nie ma to znaczenia czy to w srodku dzungli czy w Warszawie
    ( no moze po pewnym czasie nie ma to znaczenia ). Aha, no i szybko trzeba sie
    nauczyc byc sumiennym i dobrym w tym co sie robi, bo nie jedziesz na opinii.
    Domu nie masz, ale za to kupe karteczek, ktore ciagniesz ze soba cale zycie, bo
    to Twoje jedyne zycie ( tu troche przesadzam, ale to tak dla koloru ). Zywisz
    sie innymi, chociaz coraz bardziej potrzebujesz tylko samego siebie.
    Kobiety sltalej nie masz, bo one slabo znosza zycie bez domu ( te wszystkie
    kwiatki, dzieci, firaneczki, ogrodek z nasturcjami ).
    No wiec szukasz jednej w 10 i x razach wiecej - moze pod koniec mozesz zlozyc z
    tego jaks calosc,w swojej pamieci, ale czy to nie bedzie Frankenstein w
    kobiecej wersji.
    Z drugiej strony cieplo stadla tego samego stadla, codzienny przejazd ...
    metrem do pracy, rodzinka jak z obrazka - to nie dla kazdego, nerwy puszczaja,
    patrzysz w sciane, a nuda zabija ( ducha ).
    No ale przypatrz sie co chcesz zanim kupisz bilet w jedna strone
    pzdr








    > witam wszystkich, czytam sobie ten watek i czuje sie jakbym trafil na wode na
    > pustyni :P
    > najlepszy watek na jaki natrafilem
    > Jestem dopiero na studiach, znaczy "mlokos" jeszcze jestem, ale tak marze
    sobie
    >
    > aby juz "po" najzwyczajniej wyjechac (najlepiej z jakims
    > towarzyszem/towarzyszka) i spedzic swoje zycie podrozujac po najpieknych,
    > egzotycznych miejscach, szukajac swojejej krainy utopii. Przezyc przygode.
    Tak
    > najzwyczajniej wyjechac, nie patrzec sie za siebie, zyc dniem dzisiejszym,
    > uciekajac przed wszechogarniajaca cywilazacja :P.
    > Moze pisze zbyt drastycznie, ale nie wiem jaki sens ma moje zycie, jesli mam
    > pracowac przez cale zycie, powiedzmy za biurkiem, robiac te same czynnosci,
    zyc
    >
    > w stresie, nie miec czasu na wakacje, goniac za pieniadzem, etc.... czy to ma
    > byc sens zycia???
    > Ostatnio po raz n-ty widzialem film "The Beach" (pewnie przetlumaczone
    > jako "Plaza", ale glowy nie daje ...) z Leo DeCaprio i po raz kolejny
    > zastanawiam sie nad sensem zycia w dobie cywilizacji. I nawet gdy wydaje mi
    sie
    >
    > ze jestem szczesliwy, musi to byc tylko zludzenie. Nie traktuje go jako film
    > kultowy, ale po prostu film ktory daje mi duzo do myslenia. W koncu i ja
    > chcialbym odnalezc taka swoja "wyspe" - raj na ziemi, zyc z najukochansza
    > osoba, nie przejmowac sie o sprawy materialne, lezec na plazy, podziwiajac
    > zachody slonca....
    > Moze tak kiedys zaczne od podrozy w 80 dni dookola swiata...
    > Zreszta taka juz jestem osoba, ktorej ulubiona ksiazka jest wlasnie W 80
    > dni... :P
    > Achhhhhhhhhh
    > Zawsze kochalem podroze, tylko czy kiedys bede mial na tyle odwagi by
    wyruszyc
    > w taka podroz mojego zycia? Jedna, jedyna, na cale zycie? Niestety nie wiem...
    > Tak czy inaczej, ucze sie hiszpanskiego, chcialbym jeszcze kiedys
    > francuzkiego "liznac" ale wydaje mi sie "troche" za trudny ehh
    > Rozpisalem sie, przepraszam.
    > Ten pomysl z "kolonia" jest genialny... milo by miec jakby "swoja wlasna"
    > egzotyczna kraine :P
    > Moze sie kiedys gdzies spotkamy, albo wybierzemy razem... moze...ale napewno
    > sie dolacze w dyskuzji :P
    > A do miguelskiego: jestes moim bohaterem :P, moze kiedys bede mial tyle
    > szczescia aby miec zycie podobne to twojego
    > pozdrowienia
    > Michal
  • Gość: Ju IP: *.aster.pl 13.12.03, 23:12
    Witam serdecznie, trochę czasu od tej rozmowy upłynęło, czytam ją teraz z
    zapartym tchem i trafiłam na Twój komentarz. od kilku lat moim największym
    marzeniem (no, jednym z wielu dużych:)) jest możliwość podróżowania i dotarcie
    na Bora Bora. pochłaniałam wszystko, co wpadło mi w ręce na temat Polinezji
    i ... jakoś nic się nie ruszyło do przodu. może za mało zacięcia, może brak
    dopingu, który przecież zawsze się przyda. No i bach!! Zupełnie przypadkowo
    natrafiam na coś, co może Bora Bora nie jest, ale tak naprawdę raj ma wiele
    twarzy i ten mój bez wątpienia może mieć tważ Margarity!! Kończę studia i
    jadę!! nie zrezygnuję i nie dam sie po raz drugi pokonać swoim wątpliwościom!
    Michął jeśli mogę cokolwiek Ci poradzić, to radzę Ci zrób to samo!!! A jeśli
    potrzebujesz dopingu i motywacji, to pomyśl o swiom bohaterze...;) ja też
    jestem pod dużym wrażeniem Migueluskiego!! Pozdrawiam
    Justyna.
  • Gość: Wiki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.03, 15:34
    Bardzo podobają mi się Wasze plany (bo to nie tylko marzenia prawda?).Pracuję w
    biurze podróży i może przydam się Wam z jedną informacją. Otóż przelot na
    Margaritę (Porlamar)kosztuje ok. 500 Euro (zawsze było poniżej 600). Są to
    wyloty z Frankfurtu nad Menem z oferty niemieckiego Neckermanna ale nie z
    wyprzedzeniem paromiesięcznym. Musicie pytać o tzw." jocery" czyli takie super
    przecenione przeloty. Pojawiają się one na 3-4 tyg. przed wylotem i są prawie
    (w 99 %) zawsze. Będę tu zaglądać częściej więc mogę Was informować na bieżąco
    o takich cenach i terminach) Pozdrawiam Was serdecznie
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 05.05.03, 16:42
    dzieki, dzieki , dzieki
    prosze jak cos to daj znac. masz nick jak moja ulubiona uczennica z veracruz,
    che, che
    sluchaj , jak pracujesz w biurze podrozy to potrzebuje namiar na bilet
    lotniczy na trasie cartagena ( kolumbia)- warszawa, jak najtaniej ma sie
    rozumiec, na koniec maja /poczatek czerwca wylot z kolumbii, bede bbbbbbbardzo
    wdzieczny,

    pzdr
  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 05.05.03, 17:34
    Hi Miguelski !!
    Ja tez mam zamiar wybrac sie do Cartageny na poczatku czerwca.
    Jestem od was dyskutantow duzo starszy wiekiem ale nie dusza i cialem.
    Jesli masz ochote to moglibysmy sie spotkac tam i pojsc na piwo.
    Ja mieszkam w Chicago
  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 05.05.03, 23:29
  • Gość: ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 05.05.03, 23:44
    na strone z namiarem na organizacje-action without borders. Zobacz na job
    proponowany w USA- poz. 36 Assistant program officer for latin america&the
    caribean. Jako (dodatkowe) kwalifikacje trzeba miec poczucie humoru. What do
    you think about?
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 06.05.03, 01:03
    witam ,
    mieszkalem w cartagenie przez 6 miesiecy dopoki nie wpakowalem sie w klopoty
    z immigration.

    miasto genialne, nie sluchaj bzdur na temat bezpeczenstwa w kolumbii.
    moze trzeba troche bardziej uwazac , ale bez przesady.

    piwo w porzadku, szczegolnie cristal oro.

    przyjezdza do mnie moje kochanie stamtad i juz widze mine mojej mamy jak ja
    zobaczy, che, che.
  • Gość: ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 05.05.03, 23:33
  • 05.05.03, 23:51
    Witam,
    Z ciekawoscia czytam wasze wypowiedzi...
    pomaly mysle o "zrywce"- poczatkowo chcialem siedziec dluzej tu gdzie jestem,
    ale pomalu wysiadam. Dobija codzienna rutyna i czas na zmiany ;-))
    Mam 42 lata.
    Mylalem o Polsce (b.zly pomysl- na szcescie nie zrealizowany i porzucony), ew.
    o Europie. Hiszpania, Portugalia, Grecja ?
    Niemniej, to o czym pare osob tu pisalo wyglada bardziej zachecajaco.
    Chetnie dolaczylbym we wrzesniu, jesli ten wypad doszedlby do skutku(
    przyznaje, ze doczytalem tylko do 100-tnego postu, jutro kontynuuje).
    Jestem od Margarity jakies 4 godziny drogi.
    Problem ze mna, ze jak mi cos odpowiada, to natychmiast ralizuje, wiec pewnie
    zakotwiczylbym tam od razu ;-)
    Pozdro
    Wieczny A.
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 06.05.03, 00:59
    zagladam, zagladam i nic nie widze.
  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 06.05.03, 06:04

    Miguelski, widac ze nie masz czasu albo ochoty spotkac sie w Cartagenie
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 06.05.03, 10:38
    witam ,
    mieszkalem w cartagenie przez 6 miesiecy dopoki nie wpakowalem sie w klopoty
    z immigration.

    ciezko wyczuc kiedy tam znowu pojade,z margarity jest blisko

    miasto genialne, nie sluchaj bzdur na temat bezpeczenstwa w kolumbii.
    moze trzeba troche bardziej uwazac , ale bez przesady.

    piwo w porzadku, szczegolnie cristal oro.

    przyjezdza do mnie moje kochanie stamtad i juz widze mine mojej mamy jak ja
    zobaczy, che, che.

    ale nawet jak pojedziesz samemu to nie bedziesz sie tam nudzil.
    pzdr


  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 06.05.03, 16:55
    W ktoryms z postow pisales ze bedziesz w Cartagena na poczatku czerwca a ze ja
    tez tam sie wybieram w tym okresie myslalem ze fajnie by bylo sie z kims
    spotkac.
    Czy moze znasz tam taki hotelik ktory nazywa sie Casa Vienna ?
    Wlascicielem jest Austriak i jego miejscowa zona i mozna sie tam dogadac po
    angielsku. Ten hotelik jest na starym miescie i ceny sa takie niskie ze troche
    sie boje. Plus jest taki ze w takim malym hoteliku latwiej o jakies prawdziwe
    wskazowki od wlasciciela tzn. co robic, gdzie sie poruszac, gdzie najlepiej
    wymienic pieniadze itd.
    Czy moze orientujesz sie ile kosztuje przelot z Cartageny do Cali ?
  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 07.05.03, 02:04
    czesc johnny
    casa viena, znam ta nore. 90% bckpackers zatrzymuje sie w cartagenie na ulicy
    media luna, dzielnica getsemani, takie podgrodzie miasta za murami. 4000-5000
    peso z lotniska , taksowka, lub 500 peso autobus czerwony Boquilla.

    casa viena jest chyba najbardziej popularna , ale nie polecam, dla mnie tam
    strasznie ciasno. dookola znajdziesz kilkansie innyh szczurzych nor w cenach
    od 3 do 5 dolcow za dobe. ja zatrzymalem sie w dorado, ladny , przestronny
    ogrodek.

    plus media luna, to ceny oraz to ,ze spotkasz duzo ludzi i na pewno nie
    bedziesz sie nudzil.
    minus to jest tam srednio bezpiecznie, ale bez przesady.
    w samym miesie zamurami, tanie nory na godziny lub na dluzej sa w okoliah
    uniwersytetu.

    sliczna kolonialna posada to jakies 20 usd, a dla koneserow i ludzi ze smakiem
    hotel santa teresa, takie kolonialne 5 gwiazdek . nie wiem , jak stoisz z
    kasa. ale jak nie najgorzej to chociaz jedna noc powinienes zaliczyc, cena
    okolo 230 dolcow za dobe.

    wieczorem koniecznie pojdz do dyskoteki Escollera, kolo kasyna atlantis , boca
    grande, bedziesz w szoku, che, che.

    jak cos wiecej o cartagenie to daj znac, dla mnie to moze i miasto numer 1.

    co do cartageny do konca zycia, to chyba jednak nie. samo miasto jest ok, ale
    czasami moze byc roznie jak chcemy pojezdzic po kraju.

    wzdloz morza, ladne apartamentowce, z basenem , kortami, i bajerami, urzadzone
    b. ladnie cos od 30 000 usd, za jakies 60 m kw.
    a w kolonialnym domie w starym miescie mozna urzadzic raj z wodospadami,
    dzungla i latajacymi papugami ( takie cos widzialem)

    pzdr i VIVA COLOMBIA con sus mujeres la mas hermosas del mundo.



  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 07.05.03, 07:06
    Dzieki za wiadomosci.
    Tak mi sie wydawalo z tym Casa Viena wiec raczej tam nie zamieszkam.
    Z kasa nie jest najgorzej ale pieniedzmi nie rzucam na lewo i prawo wiec szukam
    jakiegos pomieszczenia w granicach $50 - $100 za noc.
    Wlasciwie to chcialbym tam cos kupic bo slyszalem ze za $40 000 - $70 000
    mozna kupic bardzo ladne mieszkanie.
    Jestem po rozwodzie wiec jak to w Ameryce wiekszosc majatku zabrala mi ex- zona.
    Nie chce mi sie przez nastepne 25 lat splacac tutaj nastepnego domu i placic
    samych podatkow za dom kilka tysiecy rocznie plus kilkaset dolarow miesiecznie
    zima za ogrzewanie a w lecie za klimatyzacje. Jak sobie obliczam to te oplaty
    wyniosly by jakies $500 miesiecznie plus splata domu.
    Pod jednym wzgledem chyba jestem w lepszej sytuacji od Ciebie bo mam papiery
    amerykanskie i kanadyjskie wiec zawsze moge wsiasc w samolot i za 2-3 godziny
    byc na Florydzie.
    Czy orientujesz sie w cenach przelotu z Cartagena do Cali i Bogoty?
  • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 07.05.03, 07:50
    czlowieku , to ty dopiero masz szczescie.
    kolumbia to raj dla kawalerow, rozwodnikow , wdowcow itp niezalenie od wieku.

    w samym centrum tuz przy plaza santo domingo, znajdziesz jakis sliczny, maly
    hotelik za jakies 20-30 usd.

    mieszkania i to b. ladne sa tansze niz piszesz. miesiecznie na bardzo dobre
    zycie, okolo 800 usd wystarczy. ale podkreslam, ze to juz jest la vida loca :)
  • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 07.05.03, 07:53
    zapomnialem
    co do przelotow to nie pamietam
    sprawdz www.avianca.com
    bogote mozna sobie darowac,jedynie co warto zobaczyc to muzueum zlota,
    najwieksza kolekcja na swiecie.
    a cali to inna para kaloszy, ggggggggggggggggggoraco polecam.
  • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 07.05.03, 14:11
    jutro jade do pekinu.
    jakby cos, ( odpukac) to wypijcie za mnie kilka piw na Margaricie.
    dzieki
    migueluski
  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 07.05.03, 17:58
    Dzieki za wszystkie informacje.
    Mnie tam Azja i Azjatki zupelnie nie pociaga wiec sie tam raczej nie wybiore,
    ale baw sie dobrze.
    Znalazlem bardzo ciekawa strone o Cartagena z wielka iloscia zdjec i innych
    informacji ale niestety po hiszpansku.
    www.cartagenainfo.com
  • Gość: Ewa IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 08.05.03, 18:08
    Cos mnie sie wydaje ze ten watek zostal opanowany
    przez panow. Milo sobie gawedza . Ja sie tam nie
    wtracam do meskich spraw, ale chetnie wymienilabym
    kilka zdan z zenska watkowiczka. No na przyklad zeby
    wymienic poglady o widzianych juz krajach i pomarzyc
    razem o tym miejscu na wakacje do konca zycia.Jak my
    tam bedziemy zyly no i do licha przeciez istnieja nasze
    babskie sprawy!!!
    Pzdr.
  • Gość: realista IP: *.dip.t-dialin.net 18.05.03, 12:42
    tak sobie czytam to wasze forum i zastanawiam sie czy jest wsrod was chociaz
    jedna osoba ktora mysli o zwinieciu zagli powaznie, a nie tylko w marzeniach?
    Jak chcecie to zrealizowac? W waszych tekstach brak konkretow, jedziecie razem
    czy kazdy osobno? Nie, nie moge sobie tego wyobrazic.A jak sie okaze ze sie nie
    lubicie? Brzmi naiwnie, ale zdarzyc sie moze!?! Spotkacie sie przed wielkim
    odlotem? Jestem bardzo ciekawy..Wasze dyskusje ostatnio nagle ustaly,
    szkoda.Mam nadzieje ze powrocicie do swych marzen, bo to nikomu nie szkodzi a
    uciechy przy tym co niemiara.Realista.
  • Gość: Ewa IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 18.05.03, 23:38
    Rzeczywiscie , ostatnio watek jakby sie zacial.Stalo sie to
    od momentu wyjazdu naszego protagonisty do Pekinu. Obawiam sie
    ze wpadl tam w pulapke kwarantanny .
    Co do realizacji planow,ano zobaczymy.Jak do tej pory zabawa
    jest bardzo dobra. Mam nadzieje ze jeszcze potrwa.
  • Gość: raakk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.03, 17:13
    Witam ,
    Migueluski, odezwij sie wreszcie ,jezeli wystawiles nas na probe czasu i
    cierpliwosci, to juz chyba sie sprwdzilismy :) , usychamy z braku wiadomosci od
    Ciebie, watek powoli umiera, nie mozesz nas tak poprostu odstwic dla jakiejs
    pekinskiej "kapusty".
    realista napisal , ze MY to MARZENIE. Moze to i faktycznie tak wyglada, w moim
    odczuciu za malo u nas konkretow. W temacie "co bedzie jak sie nie polubimy" -
    niestety trzeba sie z tym odnalesc, ze taka mozliwosc istnieje, wazne jest aby
    zrobic poczatek razem, miec do kogo przyjechac, po trzech dniach mozna zmienic
    hotel. W naszym wieku "przychodzic i odchodzic" potrafimy , jestesmy wszyscy
    mniej lub wiecej "po przejsciach" . pozdrawiam


  • Gość: migueluski IP: ROUTER:* 20.05.03, 21:22
    jestem , jestem , jestem
    w moskwie
    przyjezdza do mnie kolumbijskie kochanie wiec musze pedzic do kraju
    pekin wsrod sars rewelacja , wszyscy siedza w domu, wiec spokoj i cisza i nie
    ma tloku
    ulan bator, niezle nalobuzowalem, hi, hi, hi
    transyberia czyste szalestwo, hi, hi ,hi
    moskwa rewelacja hi, hi. hi
    jutro jade do petersburga na 300 lecie
    potem do murmanska na biale noce
    i za jaies 10-14 dni bede w polsce , hi, hi, hi
    pzdr
    carpe diem
    m
  • Gość: Ewa IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 21.05.03, 11:50
    Oh boshe, migueluski, nie zdziwie sie jesli nastepnym
    razem napiszesz z marsa.
  • Gość: MM IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.03, 18:57
    hej, hej miguelski
    ja juz w PL - niestety zawieruszylem twoj email/ tzn zostal mi na innym kompie
    napisz jak bedziesz w kraju to sie gdzies mozna spotkac
    hej hej
    MM
  • Gość: migueluski IP: 195.133.228.* 22.05.03, 11:05
    ok ja bede za jakies 10 dni
    petersburg, strasznie drogo
    znowu przyjdzie mi pic piwo na bruku
    pzdr
  • 23.05.03, 09:08
    Gość portalu: realista napisał(a):
    > zastanawiam sie czy jest wsrod was chociaz jedna osoba ktora mysli o
    > zwinieciu zagli powaznie, a nie tylko w marzeniach?

    Myśli się zawsze poważnie. Inna sprawa z realizacją. Rzeczywiście, mało kto w
    Polsce podejmuje takie wyzwania. Ale to sprawa pieniędzy i w pewnym
    sensie "tradycji". Zauważ że we wszystkich pięknych miejscach mieszka
    sporo "świeżych" Anglików i Niemców. A wiec jednak ludzie realizują takie
    marzenia. Jeden Niemiec powiedział mi ze ma plan pracować do 55 lat i później
    żyć gdzieś ciepło. Ja mu wierzę. Dlaczego ? Bo wielu Niemców tak robi.
    Dlaczego więc nie Polacy ? Bo jeszcze nie mają kasy żeby kupić za 20 - 40
    tys. "swojego raju". Ale to sie zmienia i zmieni. Marzenia są więc realne. Ja
    sam napisałem ze nie mogę teraz, ale dopiero za 6 , 7 lat, bo dzieci chodzą do
    szkoły. Jakoś nie widzę szkoły na Margaricie, bo tam jest język hiszpański, a
    tego dzieciaki ni w ząb. No i nie chcę decydowac za nie co będą robc w życiu.
    Przecież moze studia, moze wyjadą gdzie indziej. Idzie ku Unii , więc one
    musza mieć swój start. Ja moge juz mysleć o wakacjach, one nie. Co ciekawe,
    moja córka woli kraje zimne !!! Podoba jej sie perspektywa mieszkania w
    Szwecji lub nawet w ... Finlandi bardziej niż np. na Kanarach. Wprawdzie nie
    była na północy a na południu tak, ale wie że tam zimno. Nigdy tego nie
    zrozumiem i ludzi którzy wolą zimniejsze klimaty. No ale właśnie dlatego
    ludzie są tacy ciekawi.

    > Jak chcecie to zrealizowac ? W waszych tekstach brak konkretow, jedziecie
    > razem czy kazdy osobno?

    Właśnie dlatego że sie nie znamy możemy sobie tylko zaplanować spotkanie. Nie
    możemy jechać razem, bo mieszkamy w różnych miejscach i to nawet na świecie.
    Na początek trzeba więc zobaczyć o co chodzi na tej Margaricie. jakie ceny,
    klimat , KOMARY ( są czy nie :) itd. itp. Do tego celu dobry jest każdy nawet
    indywidualny wyjazd. Może przy okazji się tam spotakamy. Jak nie bo cośtam, to
    chociaz ci co pojada wiedzą juz co chcemy i skrobną co myślą po wypadzie. To
    zawsze krok w przód. Celem obecnym jest przecież rozpoznanie. To może potrwać
    pare lat, ale od czegos trzeba zacząć. Celem długodystanoswym ma być pomoc dla
    chętnych na dołączenie do "kolonii polskiej". Gdybym tam był, tobym juz słał
    Wam oferty na chaty "z bali" ( nie mylic z wyspą :). a jak bedzie ktos inny
    licze na to samo. Na razie muszą nam wystarczyć wrażenia z pobytu Mguelskiego
    ( pozdrówka , ale rozumiem że po powrocie z Chin musiałeś odbyć kwarantannę w
    Petersburgu :) W końcu lepiej pić piwko na ulicy niż tłumaczyć się 2 tyg. w
    polskim szpitalu że nie całowałeś Chinki bez maseczki bo miałeś za mało czasu
    ( o 1 dzień :)

    > A jak sie okaze ze sie nie lubicie?

    Ha, w Polsce czy gdzie tam, też czasem kogoś nie lubimy, ale z tym da się żyć.
    W końcu chodzi tu o nasze wakacje, a nie o zapewnienie wakacji komuś :)
    Osobiście myślę że jak ktoś się rzeczywiście zdecyduje na takie długie
    wakacje, to nie bedzie to osoba/y która jest trudna w życiu, pamiętliwa,
    urazowa , itp. itd. Takie osoby to raczej optymiści z luźnym dosyć podejściem,
    aczkolwiek mam nadzieję że nie za luzackim. W razie czego sie okopiem i psem
    szczuć będziem :)))

    > Wasze dyskusje ostatnio nagle ustaly, szkoda.

    Eee no, lato przyszło do Polski i ten tego w las ciągnie. ktoby tam kompa
    ujeżdzał w lecie. Zimą pomarzyć o ciepłych krajach piękna sprawa, ale teraz w
    lecie ? No to do usłyszenia w grudniu :)

    A tak serio, to rzeczywiście mam małe komplikacje w planach, bo trasa mi sie
    trochę może zmienić i byc może rzeczywiście we wrześniu mi sie nie uda wpaść
    na wyspę. Ale tak czy inaczej tam chcę wpaść. Obojetnie kiedy i co się stanie
    w tej sprawie, czekam na pierwsze info z margeritowego rynku nieruchomości
    wakacyjnych od Polaków. Tak czy inaczej tam pojadę i byc może jednak we
    wrześniu. W każdym razie docelowo wątek nie powinien
    pozostać "nieskonsumowany". Czy to brzmi realnie ?

    Pozdrowienia dla wakacjuszy.
  • Gość: tzynk IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 08.07.03, 10:04
    Żeby być szczerym, lubię ciepełko, ale wybierają coś na dłużej wolałbym
    zchłodnieszy klimat. Gdzieś czytałem, że osoby urodzone w zimie tak mogą mieć.
    A jestem z lutego. Ciekawe czy inni też tak mają. I z jakiego miesiąca jest
    twoja córka?
    pzdr
  • Gość: Huby IP: *.nyc.rr.com 25.09.04, 06:19
    Napisze krotko. Trafilem przypadkowko na ten watek i naprawde zrobil na mnie
    wrazenie. Powiedzcie na jakim etapie jestescie w chwili obecnej? Ja mieszkam
    aktualnie w Stanach i rowniez planuje niedlugo zaczac "krazyc" po ciekawych
    miejscach.
    Prosze o kontakt. MOj prywatny mail hmaciejewski@poczta.fm
  • 17.06.03, 14:14
    Ewo- sledze watek i podpisuje sie obiema lapkami za pomyslem. Bradzo chetnie
    bym z Wami tam pojechala. Mysle nawet o nieco wczesniejszym wylocie, cos kolo
    sierpnia. Moglabym na poczatku poleciec tam na "zwiady" :)

    Aga
  • Gość: pedro IP: *.qc.sympatico.ca 22.05.03, 21:28
    Czesc kochani
    Rodacy!!!
    Czytalem ten watek i cieszy mnie to ze chcecie jechac do Wenezuelii na
    Margarite.Bylem tam 2 razy po 2 miesiace u mojego kumpla, ktory tam mieszkal
    przez 7 lat (TAK NA MARGINESIE CIEKAW JESTEM KIEDY TAM BYLES MIGUELSKI MIESZKA
    TAM TYLKO JEDNA RODZINA Z POLSKI) oBECNIE MIESZKAMY W KANADZIE, ZA 2 LATA MAMY
    SIE PRZENOSIC DO PORLAMAR NA STALE (PERSONALNIE WOLE ASSUNCION ALBO WIOSKE
    RYBACKA , PORLAMAR JEST DOBRE NA ZABAWY, PRZYRODA PIEKNA, POGODA CALY CZAS
    CIEPLO 25 28C.WROKU MOZE 8-12 DNI DESZCZOWYCH,NO ITE DZIEWCZYNY (ALE JA WOLE
    POLKI-SA SUPER)CZESC!!!!!
  • Gość: migueluski IP: server:* / 192.168.6.* 23.05.03, 15:34
    ta rodzina z polski
    chyba wiem o kim mowisz. czy ten pan dorywczo nie uczy anglika w szkole?
  • 24.05.03, 09:40
    Witam,
    to fajnie migueluski, ze sie znalazles. A jeszcze fajniej, ze twoje znikniecie
    bylo zwiazane z Twoim "kolumbijskim kochaniem" a nie z "pekinska kapusta"
    Czy moglbys sie blizej okreslic, co do twojego pobytu w Polsce? Czy aktualna
    jest twoja propozyzcja co do eventualnego spotkania.
    Do darth4 i innych wakacjuszy PROSBA, wpisujcie sie ze swoimi postami zawsze
    na koncu, po ostatnim poscie, inaczej - latwo nie zauwazyc, a przeciez
    wszystkie wypowiedzi sa takie ciekawe.pozdrawiam
  • Gość: migueluski IP: server:* / 192.168.6.* 24.05.03, 10:18
    czesc
    w polsce bede za jakis tydzien.
    oczywiscie mozemy sie spotkac, tylko gdzie? ja jestem z lodzi.
    proponuje jakos tak w polowie czerwca lub po.
    wtedy bede moglk sie pochwalic moim suicide black, hi, hi, hi

    za moment telepie sie pociagiem do murmanska,
    wiec daart twoja corka moze moze miec wiadomosci z pierwszej reki jak to jest
    pomiedzy bialymi misiami.\

    w petersburgu mialem troche zamieszania z rosjska policja.\
    skonczy to sie sprawa migueluski contra federacja rosyjska.\
    ale ciagle zyje a pani prokurator, fiu, fiu, fiu, hi, hi, hi
    pzdr
  • Gość: barnaba IP: *.dip.t-dialin.net 25.05.03, 12:15
    Czesc Migueluski, sadzac po tym gdzie juz byles i ile przezyles musisz byc juz
    w sedziwym wieku??? A moze mlodym facetem z fantazja ? Lub polskim 007 ?
    Wrazenie na innych robisz niewatpliwie dobre,cala reszta Marzycieli liczy na
    ciebie i Tw. doswiadczenia wierzac slepo w to co piszesz ! Bez ciebie ani rusz,
    wiec prosze nie znikaj, bo u reszty natychmiast wystepuja paniczne reakcje i
    objawy lekkiego stresu ze moze sie nie udac. Trzymaj sie Migu - Barnaba
    PS. A jak Twoja watroba po wojazach na wschodzie?
  • Gość: turli17 IP: 212.160.165.* 26.05.03, 10:41
    wyglada na to, ze w koncu ktos jednak moze wybrac sie do Wenezueli...
    A czy moga sie z Wami zabrac osoby, ktore o emeryturze na razie moga tylko
    zamarzyc? Od kilku lat chodzi mi po glowie wyjazd do Wenezueli i mam nadzieje,
    ze wspolne planowanie zmobilizuje mnie do czynu.
    A wlasciwie kto moglby wybrac sie na ekspedycje wrzesniowa?
    Musze przyznac, ze ostatni weekend w Polsce przypomnial klimaty Ameryki Pd -
    cudownie cieplo i wilgotno.
    pozdrawiam Wszystkich aktywnych formumowiczow i jeszcze liczniejsze cienie tej
    dyskusji
    Ciekawe jak Miguelski spojrzy na ciasna ale wlasna Lodz ( cena piwa...-;))
  • 26.05.03, 19:37
    Gość portalu: turli17 napisał(a):
    > A czy moga sie z Wami zabrac osoby, ktore o emeryturze na razie moga tylko
    > zamarzyc? Od kilku lat chodzi mi po glowie wyjazd do Wenezueli i mam
    > nadzieje, ze wspolne planowanie zmobilizuje mnie do czynu.

    Oczywiście !!! Właśnie o to chodzi żebyśmy założyli polską kolonię. Mile
    widziany jest więc każdy kto chciałby wziąc w tym udział. Skrobnij co o tym
    naprawdę myślisz :) Oczywiście można też tylko wpaść na wakacje.
  • Gość: turli17 IP: 212.160.165.* 29.05.03, 11:33
    no coz jesli o mnie chodzi, to mysle bardzo konkretnie. W tym roku mam 20 dni
    urlopu, co przeklada sie na ok. miesiac wolnego i chcialabym to wykorzystac we
    wrzesniu, pazdzierniku lub listopadzie. O Wenezueli mysle od dawna. Mam
    przewodnik ( ktory sie zdziebko zdezaktualizowal, ale to moze mu tylko przydac
    uroku ), a w czasie wakacji zapisuje sie na hiszpanski dla poczatkujacych
    ( warto znac choc kilka slow, zeby sie dogadac ).
    Chetnie wybralabym sie z Wami i troche rozleniwila na Margericie, ale pewnie
    potem bym odbila w nieco bardziej niedostepne ( czyt. zakomarzone )czesci Wen.

    Zycze Wam dobrze i chetnie bede sekundowala w zatknieciu polskiej flagi na
    tropikalnej wyspie. Mam nadzieje, ze stworzycie mala kolonie i ze to nie bedzie
    kolonia karna -:)), tylko otwarty na innych kawalek ladu.
    pozdrowionka
  • 26.05.03, 19:28
    Gość portalu: migueluski napisał(a):
    > za moment telepie sie pociagiem do murmanska, wiec daart twoja corka moze
    > moze miec wiadomosci z pierwszej reki jak to jest pomiedzy bialymi misiami.

    Hłe, hłe, hłe ... jak bedziesz mial kumpelska fotke z misiem przy Coca Coli, to
    zapros tego misia na tournee po Margaricie :)

    A wogole to poco sie tluczesz z Murmanska do Petrsburga i z powrotem ?
    Dostales etat na koleji trasyberyjskiej czy co :))) Masz salonke ? No bo chyba
    nie wpadles tylko na piwo na bruku ?
    Chociaz ... kto cie tam wie :)))
  • 26.05.03, 19:18
    raakk napisała:
    > Do darth4 i innych wakacjuszy PROSBA, wpisujcie sie ze swoimi postami zawsze
    > na koncu, po ostatnim poscie,

    Jeżeli wpisuje się "cytując", to jestem na końcu tego "krzaczka" do którego się
    odnoszę. Jeżeli bez cytowania, to jestem rzeczywiście na końcu.
    Ale jest na to rada. Widzę że logujesz się w "Gazecie" więc wejdz na "Moje
    forum" i ustaw sobie kolejność wg daty. Wtedy po zalogowaniu zawsze będziesz
    mieć po koleji wpisy :))

    Przy okazji - mieszkasz w Niemczech więc dzięki za 12 pkt. na Eurowizji.
    Byłem pod dużym wrażeniem ,także co do komentarza "dla naszych sąsiadów i ...
    przyjacół" powiedział NIEMIECKI PREZENTER !!! No, no, coś się jednak zmienia w
    Europie na lepsze :))
  • 28.05.03, 11:57
    darth4 napisał:

    witam
    mysle ,ze wiekszosc ludzi nie jest "nastawiona" na ostatnia date, ale to byla
    tylko taka moja prosba :)
    Co do Eurowizji, nie czuje sie upowazniona do odebrania Twojego uznania dla
    Niemcow za przyznanieduzej ilosc punktow.Nie dlatego zebym nie zyczyla Polsce
    I miejsca , ale uwazam ze ta grupa nie jest najlepsza wizytowka dla Polski :(((
    Mieszkam od 20 lat w niemczech, i jeszcze nigdy nie zdarzyla mi ani moim -teraz
    juz doroslym dzieciom- doswiadczyc jakiejkolwiek przykrosci z powodu naszego
    polskego pochodzenia.pozdr
  • Gość: Ewa IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 28.05.03, 23:28
    raakk mam zapytanie. Czy moglabym do Ciebie lub do was
    dolaczyc podczas podrozy na Margarite z poczatkiem wrzesnia?
    Moj zabojad nie pojedzie, a ja okkropnie nie lubie podrozowac solo.
    Potem na miejscu urzadze sie sama, a moze bedzie nam przyjemnie
    sie widywac?
  • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.03, 11:43
    no to jestem w polsce
    trasa petersburg -murmansk bajkowa
    samo miasto nudy
    wiec kto moze , ma ochote itd, to moze jakies spotkanie?
    ja mam czas od polowy czerwca
    pzdr
    dla wszystkich

  • 30.05.03, 15:03
    Tra ,la, la, tra ,lala
    fanfary na czesc Wodza:)))))
    Migueluski serdecznie witam i bardzo sie ciesze na nasze spotkanie. Podaj
    konkretny termin, ja sie dostosuje. Nie ma tez problemu ,zebym przyjechala do
    Twojej Lodzi, a moze Ty planujesz przyjazd do Gdanska?
    A moze zrobimy jakas grupe, zeby sobie Migueluskiego nie wyszarpywac wzajemnie
    do Ewy:
    Oczywiscie, milo mi bardzo bedzie gdyby udalo sie nam wspolnie "poleciec",mysle
    ze bedzie fajnie, na miejcu napewno sobie poradzimy :-), pozdrawiam
  • Gość: Ewa IP: *.w80-13.abo.wanadoo.fr 30.05.03, 18:52
    ja tez moge dolaczyc do spotkania.
    W czerwcu bede w polsce, w krakowie.
    Zaplanowalam wypad na mazury, wiec Lodz
    bylaby po drodze.Chyba ze kolumbijskie
    kochanie chcialoby zobaczyc dawna stolyce
    to wowczas zapraszamy. Druga polowa czerwca jest o.k.
    Jesli miejscem spotkania bedzie Lodz to czekamy
    na propozycje Miguluskiego kiedy, gdzie i o ktorej
    godzinie.
    raakk dzieki za mile slowa. Dogramy sprawe pod koniec lipca-
    z poczatkiem sierpnia.
    pzdr
  • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.03, 10:43
    witam
    zabawna sprawa
    wlasnie do gdanska i krakowa chcialem zabrac swoje kochanie
    wiec bede i tu i tu.
    a swoja droga to ja mam duzy, drewniany dom w lesie, obok dwie rzeki i zalew
    aborygeni miejscowi niepowtarzalni
    jest to 10 kilometrow za piotrkowem trybunalskim w kierunku na radom
    wiec jak macie ochote na kilka dni off to zapraszam.
    ale to tylko propzycja ja sie dostosuje
    termin , mysle ze po 15.06.
    pzdr :)
  • Gość: MM IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.03, 11:13
    Heja,
    jeszcze nie wiem, czy sie wybiore do ciebie - zalezy to czy inni tez beda, bo
    jak tak to trzeba zgadac termin.
    ALE bede na 200% w Krakowie, bo to niecala godzina drogi ode mnie. Daj wiec
    znac kiedy bedziesz w Krakowie
    MM
  • 05.06.03, 12:04
    witam,
    rozumiem, ze dajemy Migueluskiemu spokoj do - po 15 czerwca. Zycze duzo Slonca
    i pozdrowienia dla wszystkich
  • Gość: BG IP: *.dip.t-dialin.net 08.06.03, 10:21
    Jestem zainteresowany towarzyszyc wam w "wakacjach do konca zycia" w roli
    reportera.Jestem dziennikarzem i mysle ze wasze plany to super pomysl na
    reportaz albo krotki film dokumentalny.Oczywiscie nie bede wam deptal po
    pietach 24/dobe i wtracal sie do wszystkich spraw.Pracuje dyskretnie, nie
    jestem nachalny i caly material bedzie dla kazdego do wgladu. Moglibysmy zaczac
    od wspolnego spotkania w czerwcu...Co wy na to ? Jezeli nie macie ochoty byc
    filmowani to ewentualnie moge pisac. Tez bedzie ciekawe.Czesc, trzymajcie sie
    cieplo, BG
  • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.03, 21:37
    witam
    tak jakos smutno mi ostatnio bylo
    czesc kolegow pozenilo sie, jakies dzieci,maly balagan
    czesc jakos odsunelasie na bok
    kit
    dzisiaj bylem nad Zalewem Sulejowskim rewelacja, cieplo, woda , trzciny ( te
    same ktorych nie nawidzi malarz Porwasz ze Skirolawek), tanie piwo
    moje black kochanie przyjedza 18 czerwca, yo quiero ella como loco
    tak sobie mysle co do poprzedniego newsa to czemu nie.
    kamery, tlum dziennikarzy, nastoletnie fanki ( hi, hi, hi)
    a co myslicie o Cejlonie ?
    ja musze sie zdecydowac do polowy sierpnia
    smutno mi Boze ( chociaz ktory?)
    VIVA COMUNIDAD EUROPEA!!
  • 09.06.03, 10:23
    Witam!!
    Przez przypadek odnalazłem ten wątek w piątek - przeczytałem cały i
    uważam "wakacje do końca życia" za najciekawszy temat na forum!!
    Jak powiedziałem mojej dziewczynie o tym to sama się zaciekawiłą pomysłem!!
    Pozdrawiam!!
  • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.03, 14:40
    witam
    no to co ze spotkaniem ?
    gdzie ? kiedy?
    nadsylajacie propozycje.
    pzdr
  • Gość: MM IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.03, 23:40
    witam.
    proponuje krakow - kiedykolwiek
    albo gdzie wolicie :P
    pzdr
    Michal
  • Gość: turli17 IP: 212.160.165.* 10.06.03, 09:47
    a czy nie mozna byloby wymyslec miejsca bardziej centralnie polozonego - dla
    mnie Krakow, to drugi koniec Polski!
    Co myslicie o weekendzie 28-29 czerwca, albo pocz. lipca, Lodzi lub Warszawie?

    No i najwazniejsze...czy przybeda krajanki z zabojadowni?
  • Gość: migueluski IP: *.interpab.com.pl 10.06.03, 12:11
    dla mnie ok
    propunuje to chate o ktorej wspominalem pod piotrkowem.
    28/29 czerwiec ok
    ale krakow tez dobry, przynajmniej dla mnie , powinienem tam byc w pierwszy
    weekend lipca
    jakos pozniej bede w gdansku.
    co do zabojadowni to cos dawno sie nie odzywa, w mysl zasady o dzieciach ,
    rybach , zabach i glosie :)

    z moim kochaniem kilogram klopotow, oczywiscie rodzina, ja juz od dawna
    wiedzialem , ze najlepsze kobiety to sa sieroty.
    pzdr
  • Gość: migueluski IP: *.interpab.com.pl 10.06.03, 12:15
    to jeszcze raz ja
    tak bez sensu ale chcialem byc watkiem nr 200
    udalo sie, hurra, hurra
    pzdr
  • 10.06.03, 13:24
    Witam,
    Milo ze strony Miguela , ze tak serdecznie zaprasza, dziekuje. Propozycja
    Miguela o zoorganizowaniu ogolnego spotkania w jego domku w okolicach Piotrkowa
    wydaje mi sie optymalna. W polowie drogi no i pozatym pelna natura , super
    warunki na zblizenie pierwszego stopnia. Nierozsadnym byloby nieskorzystanie z
    TAKIEJ okazji :)
    Co do terminu , to mysle ze weekend 14-15 czerwca bylby odpowiedni , chociazby
    ze wzgledu chwilowe nudy i smutki Miguela ,18 czerwca przyleci „kochanie” ,
    wiec juz bedzie mial rece pelne roboty :-)
    Bez straty dla nikogo , bo „kochanie „ zostanie (najprawdopodobniej)
    przywiezione do Gdanska i Krakowa, a wiec kto ciekaw, to moze dodatkowo sie
    spotkac.
    Z mojej stony , absolutnie wykluczam termin spotkania z Wami od 26- 31 czerwca
    mam wazne terminy w Hamburgu.
    Mieguel wspomina o Sri Lance, fajny temat, ja juz wczesniej wspominalam o
    takiej alternatywie, ale teraz jestem zdecydowana na Venezuele , moze - tak jak
    juz pisalam -nastepnym etapem bedzie Sri Lanka. Szkoda, ze na Bali robia takie
    problemy :(((
    W temacie GOSCIA BG, to tez Polak , mysle ze kazdy jest mile
    widziany ......... ale moze nie koniecznie jako dziennikarz ( lub psycholog) na
    etacie . Moze sama sesja zdjec , tlumy fanow to fajna sprawa, ale tak na
    codzien nie chcialabym, zeby ktos mnie podgladal, czy komentowal moje
    zachowanie z pozycji swojego zawodu. Ja chce robic W A K A C J E . Pozdr
  • Gość: ika IP: *.chello.pl 10.06.03, 14:57
    Dawno juz nie zdazylo mi sie czytac czegos z zapartym tchem - tak wlasnie
    przeczytalam caly watek o wakacjach do konca zycia.
    Obawiam sie ze z roznych powodow nie uda mi sie dolaczyc do wyprawy
    wrzesniowej, ale na pewno nadejdzie taki dzien kiedy zawitam na Margaricie.
    pozdrawiam
    ika
  • Gość: kiraly IP: 195.94.210.* 10.06.03, 15:35
    ..właśnie chciałem to samo napisać.
    Muszę przyznać,ze nawet juz wcześniej rozgladałem sie wokół w poszukiwaniu
    takich "wizjonerów" ale bez skutku. Teraz po lekturze wróciła nadzieja,ze nie
    wszystko stracone;-)
    Macie we mnie kibica,a jeśli mozna chętnie dołączę do drużyny.
    Pozdrawiam wszystkich ciepło:-)
  • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.03, 16:34
    czyli jezeli mialby to byc ten weekend to musimy sie decydowac szybko
    dajcie znac :)

    rzeczywiscie z tym bali to lobuzy, ja rozumiem kiedy autobus, sklep leci w
    powietrze ale wysadzac dyskoteke w ktorej sa 4 bary to duzy brak taktu.

    czytam sobie o cejlonie. calkiem ladnie tam. jezeli ceny takie jak w indiach (
    bylem tam 2 razy) to calkiem, calkiem.
    ale jak by jakis tamil czy innny syngalez podlozyl cos pod moj bambusowy domek
    to by mi sie to nie spodobalo.
    pzdr
  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 10.06.03, 17:52
    To co Miguelski rezygnujesz z Kolumbii i tych pieknosci?
    Napisz jakie klopoty z rodzina , chcialbym wiedziec czego mozna sie spodziewac
    z tymi kolumbijkami
  • 10.06.03, 19:28
    Dla sprostowania, piszac o Bali nie mialam na mysli zeszlorocznych zajsc
    terorystycznych na Bali, ale bardzo ograniczone mozliwosci pobytu dla
    obcokrajowcow. Polacy otrzymuja wize na okres jednego miesiaca, europeja na
    trzy miesiace i na tym koniec, z przedluzeniem duze problemy. Max to wiza 6
    miesieczna tzw. buisnes visa. Trudno ja dostac, tylko na zaproszenie-
    poreczenie , najlepiej od indonezyjskiej firmy.
    Gdyby nie te trudnosci, to Bali jest dla mnie bezprzecznie wymarzonym miejscem
    na "wakacje do konca zycia" , ...... a nawet i " po " :o)
    pozdr
  • Gość: turli17 IP: 212.160.165.* 11.06.03, 12:03
    niestety oba najblizsze weekendy mam zajete. Zreszta nie mam pojecia jak dostac
    sie na ta dzialke w srodku trybulszczyzny ( za goraco na nasze kiepskie
    drogi,zeby jechac samochodem ze Szczecina, myslalam o pociagu... ). Jesli sie
    zobaczycie teraz to pozdrawiam serdecznie i mam nadzieje, ze pomyslicie
    konstruktywnie i bedziecie mieli rozpracowane juz nawet szczegoly dot. wyjazdu.
    W kazdym razie na wrzesien/ pazdziernik jestem przygotowana, tylko nie wiem jak
    z wiza, ale sobie zerkne do pierwszych postow, bo pewnie ktos o tym pisal.
    Rozumiem, ze chcecie sie wybrac na pierwszy rekonesans, czy moze ktos juz na
    stale?
    A czy ktos z Was poznal choc troche Ekwador?

    Co do dziennikarza, to rozumiem, ze bedzie to kolejny program typu Zielona
    karta czy inne reality show ( moze Temptation I. ). Znow swiat stanie sie
    mniejszy i jak pod mikroskopem bedzie mozna wszystko obejrzec. Moze lepiej
    pozostac kolonia wymarzona, taka 16w. znana z pieknych opisow o symbiotycznym
    zyciu nowych i dawnych mieszkancow-;)) A w razie czego, to bede Was ogladala z
    malego tv czarno- bialego o wym. min x min -przynajmniej kolory bede mogla
    sobie dopowiadac ( w koncu podczas patrzenia czlowiem tez powinien
    wykorzystywac wieksza czesc mozgu niz tylko aparat optyczny )
    pozdrowienia

  • Gość: MARANATA IP: *.pilnet.pl 16.07.04, 22:54
    Wiecie wejdzidźcie kiedyś na www.polczat.pl do pokoju religia pogadamy troche o
    Bogu co??
  • Gość: BG IP: *.dip.t-dialin.net 11.06.03, 15:18
    Widac zostalem zle zrozumiany. Sam sobie tez zrobie wakacje, moze nie do konca
    zycia ale na pewien czas."Zielona karte" widzialem, ale w waszym przypadku nie
    w tym kierunku mysle.To nie ma byc zenujace a interesujace. Intensywnie o tym
    ostatnio myslalem i wszystko wskazuje na to, ze najchetniej pracowalbym nad
    ksiazka.Piszac nie bede wam siedzial "na karku". W ogole nie chce nikomu
    przeszkadzac, ale jak sie poznamy to przeciez jakis kontakt bedzie
    utrzymywany.Ksiazka z zycia wzieta oparta na faktach autentycznych plus dobre
    fotografie (zaakceptowane i tylko te naj, naj ,najlepsze)moze byc strzalem w
    dziesiatke. Jestem stosunkowo mlodym dziennikarzem, mozna powiedziec ze jeszcze
    zielonym i szczerze mowiac widze w tym szanse dla siebie.Oczywiscie musze miec
    od was zielone swiatlo.Czekam na decyzje.Pozdrawiam.BB
  • Gość: miguelsuki IP: *.interpab.com.pl 11.06.03, 18:54
    co do spotkania
    to moze niech kazdy pooda 2-3 terminy , ktore mu odpowiadaja i moze trafimy na
    jakis wspolny.
    ja jestem otwarty z wyjatkiem weekendow 21-22 06 i pierwszy weekend lipca.
  • Gość: MM IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.03, 19:59
    Ja myslalem ze ten weekend moze byc.
    Najprawdopodobniej moglbym przyjechac, tylko jutro ide do chirurga na niewielki
    zabieg i nie wiem czy bede w stanie hmm
    Raczej pozniej to nie wiem, bo chce wyjechac do Chorwacji, ale nie mam jeszcze
    terminu... ewentualnie jakbysmy sie nie spotkali u ciebie (wlasnie gdzie
    dokladnie masz ta chatke?) to moze spotkam cie w Krakowie
    tak wiec hej
    pzdr,
    Michal

    PS
    A reporterowi daje zielone swiatlo.... tylko ze ja do Wenezueli nie przylece we
    wrzesniu bo mam jeszcze studia...
    PS2
    A wlasnie - "żabki" przyjada?
  • 11.06.03, 20:16
    Witam,
    Zaczyna byc coraz cieplej, w zwiazku z tym , dobrze by bylo gdybysmy wymienili
    swoje numery telefonow, ale moze nie koniecznie na ogolnym forum. Sluze swoim
    adresem , jako skrzynka kontaktowa
    raakk@NOSPAM.gazeta.pl
    a do Mieguel'a - jak dlugo bedziesz w Polsce i kiedy planujesz przyjazd do
    Gdanska? pozdr
  • 12.06.03, 12:56
    witam,
    szkoda :((((((((((((,ale nie zapowiada sie ,ze OGOLNE spotkanie w ten weekend u
    Ciebie, spelni sie. Krakow jest mi za daleko. Wychodzi na to, ze spotkamy sie w
    Gdansku,a wiec czekam na wiadomosc. pozdr
  • Gość: MM IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.03, 20:58
    witam,
    juz jestem po zabiegu chirurgicznym i sadzac po moim samopoczuciu, to nawet bym
    w ten weekend nie dojechal. taka duperelka, wyciecie 2 brodawek/pieprzykow a
    boli jak cholera, szczypie i swedzi, na dodatek na plecach wiec nawet dobrze
    lapkami machac nie moge...
    zostaje mi chyba Krakow
    pisac na vze327x3@verizon.net to zgadamy szczegoly
    i trzymac kciuki bo ma sie dobrze zagoic - a szwy ponosze jeszcze z 10 dni...

    pzdr,
    Michal
  • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.03, 23:30
    no to ciesze sie ,ze przezyles MM
    u mnie spokoj na wsi
    chociaz z kazdym dniem czyje sie jakos poza klimatami
    troche to smutne
    sporo sie pozmienialo
    niestety ja potrzebuje, zdecydowanie jakiegos 4-5 swiata, a u nas tylko 3
    co do pytania johnnego, o kobiety z innych planet
    to np. w azji wiazesz sie z cala rodzina, ciotki , wujki, pies kot, bawol,
    kozy , owce itp. a zawsze najwazniejsza zostanie mama , papa, ty zawsze
    bedziesz obcy i na 2-3 miejscu
    w ameryce poludniowej jest zdecydownie lepiej, ale tez wszyscy sie wtracaja.
    szczegolnie nienawidze wszystkich braci, kuzynow , wujkow i innego syfu
    szczegolnie " sympatyczne " sa senoras, gowno wiedza ale sa wyrocznia.

    na szczescie moje kochanie sie przelamalo, juz sobie wyobrazam co dzialo sie u
    niej w domu.
    ale kiedys, dawno , dawno temu bylem zareczony z meksykanka.
    to inna historia,
    jej wujek to andreas andrade, kto to ?
    obecny szef pemexu
    takiego zyciowego syfu w zyciu nie widzialem
    ale to inna historia
    cos za duzo szczerosci jak na dzisiaj
    pero esto duele
    saludos para todos
    m


  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 14.06.03, 08:14
    Szkoda ze nie wyszlo ci z ta meksykanka bo dzis byl bys meksykanskim szejkiem
  • Gość: zydzUSA IP: *.proxy.aol.com 14.06.03, 09:30
    Mam to wszystko o czym marzycie i wcale mnie to nie interesuje
  • Gość: swiatoslaw IP: *.icpnet.pl 16.06.03, 00:08
    Nie wiem czy Margerits jest juz zdecydowana, ale polecam pod rozwage Haiti -
    dobre piwo, tanio, nie ma uciazliwych tabunow wycieczek, bialy ma wysoki status
    i sa tradycje polskiego osadnictwa.
    Dziewczyny raczej brzydkie ( a moze raczej niedozywione i niezadbane )
    Poznalem tam milego Bulgara, uciekl przed komunistami po wojnie i po tulaczce w
    roznych miejscach zdecydowal sie na Haiti 20 lat temu.
    Pozdro - i przy okazji pytanie - co to byla za praca w Chinach? Ktos juz chyba
    o to pytal ale chyba nie bylo odpowiedzi
  • Gość: turli17 IP: 212.160.165.* 16.06.03, 17:28
    no to moze spotkamy sie gdzies w Polsce srodkowej ok 5-6 lipca?
    MM juz wyleczy szwy po brodawkach, no i moze odezwie/ pojawi sie Ewa i darth4,
    bo juz tak dlugo sie nie odzywaja.
    Co do tych 4 i 5 swiatow, to jestem ciekawa gdzie ich jest najwiecej na naszym
    globie ( takie czarne dziury swiata/ swiatow ). Co o tym sadzicie?
    W Polsce zrobilo sie bardzo beznadziejenie ( czyt. ludzie nie maja nadzieji i
    to po nich widac )i nawet lato nie moze przeslonic szaro ( w najlepszym razie )
    widztwa. Moze ponure chmury przeslaniaja troche horyzont tubylcow. Nie dajmy
    sie ogolnej atmosferze zniechecenia!
    pozdrowienia
  • 17.06.03, 12:18
    Swiatoslaw pisze " HAITI - bialy ma wysoki status...Dziewczyny raczej brzydkie,
    a moze raczej niedozywione i niezadbane"
    Jedno z najbiedniejszych panstw swiata. Jak ktos lubi korzystac ze statusu
    bialego????? Bylam widzialam, do dzisiaj czuje wzrok pelen bolu , zalu a moze
    nawet nienawisci. Co z tego ,ze tanio! pozdr
  • Gość: swiatoslaw IP: *.icpnet.pl 17.06.03, 17:20
    Wzrok pelen bolu i nienawisci.

    Ja nie spotkalem, moze dlatego ze nikomu nic nie zrobilem. Wrecz
    przeciwnie,zadnej nienawisci, zwlaszcza w prownaniu z majacymi duzo lepiej
    Jamajczykami, ludzie sa tam pelni zycia i optymizmu mimo ciezkiej sytuacji, a
    to najwazniejsze chyba kryterium, przy wyborze miejsca do mieszkania
    co z tego ze tanio?hmm, patrz pierwszy post w watku.
    Jesli chodzi o status bialego - lepiej sie z tym pogodz jesli chcesz mieszkac w
    jakimkolwiek czarnym kraju, i zamiast sie na to zzymac, dobrze wykorzystaj. do
    pozytywnych celow, nie mowie tu o wykorzystywaniu ludzi. Latwiej ci w urzedach,
    latwiej w kontaktach z policja, omija cie czasem przemoc jaka na sobie stosuja
    czarni.
    Aha,no i latwo jak sie malo posiada. dystans miedzy jadacym autokarem turysta z
    nikonem za 100 baniek a lokalnym pariasem zawsze bedzie inny, co innego jak tam
    zamieszkasz.
  • Gość: migueluski IP: *.interpab.com.pl 17.06.03, 12:40
    witam co do chin
    to jeszcze nigdzie nie widzialem takiego rynku pracy.
    glownie liczy sie white power, chinczycy placa i to dobrze po prostu za
    diffrent faces
    w internecie jest pelno ogloszen z rynku pracy w chinach
    ale jako kraj do mieszkania to nie, dziekuje bardzo
    pzdr
    jak dosiegniemnie jakis finasowy krach to pewnie bede musial tam wrocic, ale
    mam nadzieje , ze tak zle to nie bedzie :)

  • 17.06.03, 15:16
    Do migueluski: mozesz podac mi namiary do siebie? :)
    Aga
  • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.03, 01:07
    no dobrze
    mostojski@yahoo.com
    pzdr
  • 20.06.03, 00:16
    no tak nareszcie jakis sensowny watek chociaz trudno sie przebic przez dwiescie
    kilkadziesiat postow-stad nie wiem czy przypadkiem (albo i celowo:) ktos juz
    nie napisal o tym o czym ja chce teraz skrobnac-jezeli tak to wybaczcie
    powtorzenia-kwestia zycia i podrozowania bez koniecznosci szczegolnej troski o
    kase nurtuje mnie od lat i od lat wiem ze to mozliwe bo spotkalem sporo takich
    ludzi podrozujac-ja wiem dobrze jak to robic w indiach bo spedzilem tam ponad 2
    lata przemieszczajac sie sporo i sa tam miejsca gdzie spokojnie moglbym zyc-
    numer jeden dla mnie to kerala: rewelacyjny klimat plaze jak z bajki no i
    niezle gorki i co niebagatelne fantastyczna kultura-spedzilem tam 7 miesiecy i
    mam serdecznych przyjaciol-goa jest przepiekne ale coraz trudniej znalezc tam
    ustronne plaze (co nie znaczy ze niemozliwe) drugie miejsce to gory przez duze
    g czyli indyjskie himalaje-sa dolinki jak ze snu gdzie miejscowi buduja ci dom
    za ok 6 tys usd-jest sporo bialasow ktorzy tam zyja co nie znaczy ze panuje
    jakis tlok-miejscem absolutnie topowym ale niestety niemozliwym ze wzgledow
    administracyjnych (ograniczony czas pobytu) sa andamany gdzie mozna po prostu
    kempowac na plazy zyjac w hamaku-zreszta moglbym sie tu rozpisywac bo w indiach
    miejsc magicznych do zycia nie brakuje a koszty-no coz to chyba jeden z
    najtanszych krajow swiata-na stale bez specjalnego podrozowania mozna zyc
    spokojnie za ok 50-100 usd miesiecznie-indie maja tez ta cudowna zalete ze w
    obrebie jednego terytorium mozna znalezc wszelkie krajobrazy i to w wydaniu
    najlepszym co jakby wyklucza nude-poza indiami bardzo ciekawa opcja jest
    kambodza-tez plaze genialne i gorki
    wazne jest dla mnie to ze moge z wami powymieniac poglady na kwestie ktora dla
    mnie stanowi bardzo wazny cel zyciowy za co serdecznie wszystkim dziekuje
    --
    stosowanie zasady oko za oko
    spowoduje wylacznie ze na swiecie
    pozostana sami slepcy
    Gandhi
  • 22.06.03, 13:30
    masaladosa napisał:
    > numer jeden dla mnie to kerala: rewelacyjny klimat plaze jak z bajki no i

    Tak, wszystko to ciekawe ale
    - ciekawi mnie jak radzą sobie "niemiejscowi" z "miejscowymi". Chodzi mi o to
    że będąc w egzotycznych ale biednych miejscach spotykłem się z oczekiwaniami,
    nieufnością i jakby wrogością. Być może dotyczy to tylko turystów którzy
    kojarzą się biednym miejscowym z kolonizatorami, ale nieda się ukryć że biały
    i tak bedzie zawsze inny ( no przynajmniej przez jakieś 20 lat ). Czy odczuwa
    się to też gdy chce się zamieszkać "na stałe". W Polsce przyzwyczaiłem sie już
    do "naszych" zebraków, ale w "biednej egzotyce" ( a o takiej piszesz )
    odbieram to jako wymuszenie. Np. stoi sobie gość co ładuje walizy do samolotu
    i szczerząc kły wyciąga łapę. Nie dasz - waliza poleci na Belize :)))
  • 22.06.03, 15:57
    Gość portalu: migueluski napisał(a):

    > no dobrze
    > mostojski@yahoo.com
    > pzdr

    No dobrze, ale milczysz:)
    Mozesz mi tu, albo na priva podac namiary do zaprzyjaznionego hotelu? :)
  • Gość: raakk IP: *.crowley.pl 24.06.03, 16:52
    Witam
    dla mnnie zawsze jest bardzo wazne , zeby spedzac wakacje ( te krotkie tez) w
    kraju gdzie miejscowi turystow traktuja przyjaznie. Trzeba wziasc poprawke ,ze
    np. ceny w restauracjach sa inne dla osadnikow niz turystow. Nie mam problemu
    aby na urlopie podzielic sie z biedniejszymi od siebie ale ogolnie wrazenie
    musi byc sympatyczne. Nie wyobrazam sobie ,aby wyemigrowac do kraju gdzie
    turystow traktuje sie jako zlo konieczne (Hawaje), albo np. na haitii ,hotel
    5* bajecznie ale,.... zwiedzajac miasteczko naprawde sie balam o swoje zycie.
    pozdr
  • Gość: migueluski IP: *.interpab.com.pl 25.06.03, 12:52
    do atamanci
    w calej ameryce poludniwoej stosum\nkowo latwo dostac jakas prace w
    szkolonictwie
    roznie tylko z zarobkami.
    akurat w przedszkolach placa slanbo
    ale np. na margracicie stosunkowo latwo otworzyc wlasne przedszkole.
    koszt powiedzmy 40-50 usd od malucha i juz jest dobrze.
    inwestycja niewielka.
    a na zycie wystarczy
    ostatnio cos nie pisze bo kolumbijskie kochanie spokoju mi nie daje

  • 27.06.03, 20:16
    Kochani,

    dziekuje za wspaniale forum!!!!!!!!!! Stworzcie, prosze, te polska oaze!!!!!!!
    Ja bardzo chetnie dolacze.

    Serdecznie pozdrawiam i dziekuje za chwile oddechu w biurze, w ktorym siedze od
    12 godzin.

    Kasiulek
  • Gość: pedro IP: *.qc.sympatico.ca 02.07.03, 13:48
    Czesc!!!! Jade na Margarite(Wenezuela) w polowie stycznia na 5-6 tygodni
    zapraszam do wspolnego spedzenia wakacji.
  • Gość: miguelsuki IP: *.interpab.com.pl 02.07.03, 14:24
    witam
    cos mi sie wydaje, ze watek umarl smiercia naturalna.
    ja wyjezdzam na margarite , a pozniej do kolumbii na poczatku wrzesnia ( moze
    szybciej bo mi sie strasznie nudzi).
    bede tam przynamniej do maja.
    to jest pewne.
    wiec wszystkim zainteresowanym > stay in touch " i pzdr
    m
  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 02.07.03, 15:54
    Wyslalem Ci ciekawy artykul o Margarita Island ale po angielsku.
    Ciekaw jestem czy otrzymales

  • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.03, 23:17
    dzieki
    ale nic nie dostalem
    powtorz, prosze
    mostojski@yahoo.com

  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 03.07.03, 05:37
    Wysylam drugi raz.
    Jesli dostaniesz to moze bedziesz wiedzial jak to zrobic by udostepnic to dla
    wszystkich. Ja niestety nie jestem specem od komputerow i nie wiem jak to sie
    robi
  • Gość: migueluski IP: *.interpab.com.pl 03.07.03, 19:47
    johnny ty mnie zabijesz
    juz wiem co jest nie tak
    zapisalem sie do jakiejs glupiej grupy dyskusyjnej i nie wiem jak z tego wyjsc
    wiec wszystkie nieznane maile kasuje , wiec pewnie tak samo stalo sie z twoim
    wiec jezeli mozesz one more time to tym razem
    migueluski@gazeta.pl
    sorry :)
    dla mnie komputery tez maja za duzo przyciskow :)
  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 04.07.03, 10:38
    Wyslalem po raz trzeci. Moze tym razem dojdzie
  • Gość: turli17 IP: 212.160.165.* 04.07.03, 09:35
    Chcialabym pojechac w pazdzierniku do Wenezueli, lae jak mi sie nie uda znalezc
    towarzystwa, to moze wybierzemy sie razem. Przyznam, ze chcialabym troche
    pojezdzic, a nie tylko zazywac wywczasow na Margericie. Jaki masz plan swojej
    podrozy?
  • Gość: MIstrz IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 11:23
    ufff...przeczytalem wszystko. Jestescie fantastyczni, goraco Wam kibicuje, zeby
    wyjazd sie udal, byc moze bede kiedys mial mozliwosc chocby na chwile do Was
    dolaczyc. Uklony do Miguelskiego - szacuneczek. Czytajac Was zapomina sie o
    czesto szarej rzczywistosci. Pozdrawiam
  • Gość: raakk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.03, 13:56
    witam,
    planuje wyjazd na margarite we wrzesniu , poczatek. Kto jeszcze?
    do Mieuglskiego: kiedy bedziesz w gdansku, fajnie byloby sie spotkac ??????
  • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.03, 00:28
    witam
    ja na margarite jade na 100 %
    od 1 sierpnia jest promocja chyba KLM, do Caracas za 460 usd + taxes, ., bilet
    6 miesieczny
    mysle, ze to cena super
    w ogole chce wyjechac jak najszybciej, polskie immigration ( chodzi o
    przedluzenie wizy dla kochania) doprowadza mnie do szalenstwa, samo kochanie
    takze.
    la vida corta es
    so enjoy your live
    pzdr
    m

  • Gość: raakk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.03, 10:41
    do migueluskiego: co z twoim przyjazdem do gdanska, jezeli nie, to kiedy mozna
    sie z toba spotkac w twojej lodzi? pozdr
  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 08.07.03, 16:18
    Ciekaw jestem czy dostales wreszcie ten artykul bo wyslalem na ten nowy e-mail
  • Gość: Ewa IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 10.07.03, 19:53
    Ano jestem znow. Watek jak widac trzyma sie, choc poknocilo sie ze
    spotkaniem. Bylam przeszlo miesiec w Polsce, ale w stalych rozjazadach.
    Uniemozliwilo to propozycje spotkania u mnie, w Krakowie, choc bardzo chcialam
    poznac opalone kolumbijskie kochanie migueluskiego.Niestety we wrzesniu nie
    moge sie udac do Wenezueli. Zapowiedzieli swoj przyjazd do Fr. przyjaciele
    wobec ktorych mam zobowiazania. Zatem Margarite przeloze pewnie na styczen.
    Rownoczesnie jak pasozyt korzystajac z kazdej wiadomosci od was wszystkich.
    Pozdrowienia, trzymajmy sie!
  • Gość: JOJO IP: *.qc.sympatico.ca 18.07.03, 00:13
    jESLI NAPRAWDE MACIE OCHOTE NA WYPRAWE NA MARGARITE ALE BEZ TEGO MIGELSKIEGO TO
    DAJCIE ZNAC ,BO TEN WASZ MIGELSKI TO FACET KTORY NIGDZIE NIE BYL . TO JEST
    TYPOWY PODRORZNIK GAWEDZIERZ HA hA HA HA?>:"{p
  • Gość: pepek IP: *.qc.sympatico.ca 18.07.03, 00:00
    A Wy Leszcze Dajecie sie nabrac jakiemus tam Migielskiemu , ktory gowno wie o
    Margaricie i o Wenezueli , marzyciele gawedziarze. Do tej pory nic konkretnego
    ten znawca Amerki Wam nie podal . Ile koszytuje zycie ,ile zabawa ile
    telefon ,ile woda Bo ten WASZ Migelski gowno wie o Margaridzie , a czy ten
    Migielski kidykolwiek byl w dzunglii co on wie o Wenezuelii ???????
  • Gość: ANAKONDA IP: *.qc.sympatico.ca 18.07.03, 01:31
    TY ZUPELNIESZ MASZ RACJE , KTO TO JEST TEN MIGELSKI TO CHYBA TEN KTORY PALCEM,
    POP MAPIE ITP.
  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 18.07.03, 08:18
    A ja mam pelne zaufanie do Miguelskiego i jego wiadomosci na temat Pld.Ameryki
  • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.03, 16:55
    witam sceptykow
    jak byscie uwazniej czytali linki to podalem sporo informacji, ktorych gdzie
    indziej nie znajdziecie, ale nie mam zamiaru udowadniac, ze nie jestem
    wielbladem.
    dzieki johnny za poparcie.
    dla chetnych od 1 sierpnia jest promocja KLM za 460 usd round trip do Caracas.
    teraz jest np. BA za 560 usd do Bogoty.
  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 18.07.03, 18:08
    Ciekaw jestem czy dostales kiedys ten moj artykol ktory wysylalem kilka juz razy
  • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.03, 02:15
    szlag by to trafil
    mam go na poczcie na "gazecie" ale nie wiem jak to otworzyc.
    jezeli moglbys wyslac na mostojski@yahoo.com ?
  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 19.07.03, 16:28
    wlasnie wyslalem ten artykul po raz .......
  • Gość: krzy IP: *.przezmierowo.sdi.tpnet.pl 19.07.03, 10:21
  • Gość: krzyś IP: *.przezmierowo.sdi.tpnet.pl 19.07.03, 10:43
    Przeczytałam wszystkie wypowiedzi. Pomysł z polską kolonią na Margaricie jest
    świetny, pespektywa życia w tak uroczym miejscu (wnioskuję z tego, co pisze
    miguelski i inni)jest naprawdę bardzo kusząca. Z całego serca życzę wszystkim,
    którzy się tam wybierają, żeby im się udało, może przetrą szlaki dla nas, bo
    póki co -do emerytury to mi jeszcze daleko, nie mam kasy, mam za to długi i
    coraz bardziej odechciewa mi się życia w Polsce. Mój chłopak dowiedział się
    wczoraj, że pracę ma tylko do końca miesiąca, ja nie narzekam na brak pracy
    (właśnie zrobiłam sobie przerwę na ten list) tylko, że zarabiam coraz mniej. A
    może na Margaricie znalazłaby się praca dla nas? Mamy po 27 lat i dużo dobrych
    chęci.
    Pozdrawiam serdecznie raakk, Ewę, darth4, MM, turli17, miguelskiego i Jego
    Kochanie.
    Krzysia.
  • Gość: MM IP: *.pace.edu 20.07.03, 01:45
    ja tez pozdrawiam wszystkich.... no oprocz tego jelopa z kanady co musial sie
    podpisac w 3 nickach...

    MM

    PS
    Szkoda ze nie wyszlo spotkanie w PL. Ja po zabiego pojechalem z kolegami do
    Chorwacji i przyjechalem 12 do domu, a 15 mialem wylot....
    Ale moze spotkamy sie w ameryce pld. To teraz jedziesz do Kolumbii????
  • Gość: migueluski IP: *.interpab.com.pl 21.07.03, 11:02
    witam
    MM jak jestes w NYC to jak pewnie wiesz tam sa tanie biety lotnicze.
    np. NYC -Quito cos okolo 300 us za round trip
    na poczatku sierpnia jade przejrzec ekwador ( przez bogote) i dam znac, chyba
    to najtanszy kraj ameryki poludniowej.
    co do krzysi to z praca na margaricie jet bardzo, bardzo ciezko. gdyby bylo
    inaczej to bym sam sie stamtad nie wyprowadzal.
    pzdr
  • Gość: marcin IP: *.kepno.sdi.tpnet.pl 22.07.03, 12:10
    > na poczatku sierpnia jade przejrzec ekwador ( przez bogote) i dam znac, chyba
    > to najtanszy kraj ameryki poludniowej.

    moj brat spedzil w ekwadorze (bodajze w quito) 1 semestr studiow rok temu ,
    gdybys potrzebowal jakichs informacji moze moglby pomoc ,
    daj ew.znac na priva ( marcinm@kl.onet.pl ) to was skontaktuje

    pzdr
    MM
  • Gość: turli17 IP: 212.160.165.* 22.07.03, 15:11
    no i prosze doczekalam sie - teraz ktos o Ekwadorze. Popieram ten kierunek,
    stojac na rozdrozu - Wenezuela czy E.
    Poki co ucze sie hiszp. - moze to za duzo powiedziane,ale ochoczo.
    Widze, ze ekipa kolonizatorow nieco sie przerzedzila, ale domyslam sie, ze i
    tak wszyscy co jakis czas tutaj zagladaja.
    Ja wiernie, jak pisalam wczesniej, mysle o jesiennej eskapadzie na 4 tygodnie.
    pozdrawiam wszystkich, ktorzy sa blizej lub dalej od miejsca kolonizacji
    docelowej
    Aha - czy znacie sensowne strony, gdzie mozna znalezc towarzysza/ke podrozy?
    No i jakies informacje na temat biletow do Quito...?
    pozdrwowionka
  • 24.07.03, 12:25
    witam,
    Czy sa ludzie naprawde zainteresowani na "wakacje do końca życia" ?
    Ciekawe , ze ludzie pisza nie logujac sie, czyli maja powody na
    anonimowosc.Historie Mieguluskiego i jego iscie "hiszpanska" czyt."zakrecona"
    Margarite, w jego towarzystwie odpuscilam sobie. Fajnie , ze nie wyladowalam na
    lotnisku w Caracasz bazujac na jego bajerze , nie mam do nikogo pretensji, ze
    naiwnie uwierzylam.Mysle , ze nie ja jedna :-((((((((((((
    Ale nie trace wiary w uczciwych ludzi , ktorzy chcieliby razem spedzic swoje
    wakacje , pozdrawiam
  • Gość: turli17 IP: 212.160.165.* 25.07.03, 16:11
    raaak jesli naprawde wybierasz sie do Ameryki Pd, to rzeczywiscie moze byc nam
    po drodze.
    Tylko tyle, ze wolalabym w pazdzierniku lub drugiej polowie wrzesnia. Nie mam
    biletu i licze na atrakcyjne oferty last minute. Podaje namiary na siebie:
    kira15@gazeta.pl
  • Gość: migueluski IP: *.om.pl 28.07.03, 13:15
    MM dzieki za kontakt
    co do raak
    jak podalem pomysl o spotkaniu to jakos wszyscy wyparowali
    to skad nagle to niedowierzanie?
    ja spadam 28 sierpnia i nie mam zamiaru zamieszczac kopi biletu azeby ktos
    uwierzyl. wiec pzdr
    m
  • Gość: kirk IP: *.bondi.pl 29.07.03, 18:32
    Gość portalu: migueluski napisał(a):


    > ja spadam 28 sierpnia"

    Zdrowko,
    Spadaj, spadaj gawedziarzu-erotomanie.
    Pzdr
  • Gość: Ewa IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 31.07.03, 23:28
    ja tam migueluskiego szczegolnie nie bronie,
    ale jest on postacia niekonwencjonalna, zatem
    trudno mu znalezc calkowita akceptacje. Szkoda
    ze do spotkania w Polsce nie doszlo i nie dojdzie
    na Margaricie. Wina jest po obu stronach.Co do
    mnie,nie liczylam na udzial migueluskiego
    w naszej wyprawie. On opisujac swoje wojaze(prace?)
    wyraznie podkreslil ze decyzja o kierunku docelowym
    zapada w ostatniej chwili i czesto jest zmieniana.I to
    podczas kilkumiesiecznej znajomosci potwierdzil. Mielismy
    dobry ubaw i pomarzylismy