• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

wakacje do końca życia

  • 16.02.03, 18:47
    Mam 46 lat,parę złotych oszczędności ,żadnych szans na godziwą emeryturę,czy
    znacie jakieś miejsce na świecie ,żeby sobie spokojnie na stare lata pożyć?
    Najlepiej,żeby było ciepło,morze itd,itp...
    Edytor zaawansowany
    • Gość: migueluski IP: 202.97.171.* 17.02.03, 15:48
      tak, szczerze ile mozesz miec na miesiac?
      mozna mieszkac w raju za cos okolo 100 dolcow miesiecznie, albo i taniej.
      morze, plaze, palmy, rybki, wodka z kokosa, itp
      ale roznie bywa, co kto lubi.
      ja jestem mlodszy, ale mysle o tym samym.
      i podobnie zadnych szans na normalna emeryture.
      w ogole z praca ( w zachodnim) tego slowa znaczeniu dalem sobie spokoj :)
      pzdr
      • Gość: Ania IP: 194.181.108.* 18.02.03, 08:42
        Bardzo mi sie podobaja Wasze plany:-)!
        Jakie wyspy typujecie ? Ja mam kilka, ale wszystkie są
        droższe od Twoich:-{

        Pozdrawienia
        • Gość: mkm IP: *.zetokat.com.pl / 192.168.0.* 18.02.03, 09:59
          Gość portalu: Ania napisał(a):

          > Bardzo mi sie podobaja Wasze plany:-)!
          > Jakie wyspy typujecie ? Ja mam kilka, ale wszystkie są
          > droższe od Twoich:-{
          >
          Witaj
          Jakie są Te Twoje wyspy???? Napisz coś o nich i jakie koszty są?
          Ja nie narzekam na brak pracy ale klimat nie za bardzo mi sie w Polsce podoba
          W ogole to otwieram konkurs na namiary na najbardziej miła wysepkę lub jakis
          ląd stały gdzie jest ciepło i gdzie z jakiejś pracy można sie w miare utrzymać
          i rozwijać.

          Pozdrawiam
          mkm
          • Gość: adam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 15:04
            na cyprze!!!! 1000 miejsc pracy WOLNYCH.czekają na polaków.Praca legalna,
            dobrze płatna. Nic tylko jechać....tyle,że odwagi brak...
      • Gość: Cygnus X-1 IP: *.localdomain / 192.168.21.* 02.04.03, 14:45
        Czytałem o takim miejscu: Goa, skrawek zachodniego wybrzeża Indii. Żyją tam
        latami np. podstarzali hipisi, więc pewnie nadaje się na bardzo długie wakacje.
        Ale, powtarzam, tylko czytałem o tym miejscu.
        • 04.07.03, 18:06
          walcie na kamczatke tam slonca jak na lekarstwo ale za 20$to mozna caly miesiac
          zyc a przyroda tam czysta jak nigdzie i na alaske blisko
          • Gość: kobza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.04, 15:58
            HEj Anaconda-lop! Co powiesz więcej o tej Kamczatce? QWybieram się właśnie
            gdzieś w Rosję ale dokładych planów nie mam? kobza@sportnet.gliwice.pl
        • Gość: smart_ass IP: 195.20.110.* 08.04.04, 11:16
          Indie szybko się rozwijają, pewnie za kilkadziesiąt lat nie będzie tam rajskich
          miejsc
        • 15.11.05, 09:48
          Byłam w Goa i mogę potwierdzić-tanio i fajna pogoda.Jedynym minusem jest pora
          monsunowa.Poznałam wielu ludzi z Europy i Stanów,którzy tam mieszkają,czasem
          rok,czasem 20lat....Też o tym myślę.
      • Gość: KrUk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 17:34
        Najlepiej wyprowadz sie na bezludna wyspe ;))
      • Gość: Eriot1 IP: *.slp.vectranet.pl / *.slp.vectranet.pl 16.07.04, 23:20
        Takie miejsce nie istnieje... najlepszym rozwiązaniem jest kupic sobie wyspe i
        na niej zamieszkac, z dala od cywilizacji, z wybranką swojgo życia...
        • Gość: piotr3 IP: *.zabrze-krakowska.sdi.tpnet.pl 16.07.04, 23:39
          Przepraszam za moj ostatni list adresowany do speca od tirowek /troche mnie
          ponioslo/ale przepraszam WAS a nie jego /. A do spotkania w SWIERKOWYCH zostalo
          juz mniej niz miesiac /czy WY CIESZYCIE SIE TAK JAK JA NA TO SPOTKANIE!! a
          MIGUS znowu spi ,albo przy tej malej Tajce zapomnial o calym swiecie
        • 15.08.04, 10:17
          szybko przestac byc bezludna hihi
      • Gość: Ewelka IP: *.netia.pl 24.09.04, 16:40
        pytam o to, bo zastanawiam się jak to zrobić, zeby niepracując móc podróżować
        podobnie jak Ty. dorywcze prace na miejscu?
        • 24.09.04, 20:03
          Kochani,
          duzo nowych osob pisze tu i w komentarzach pod artykulem.
          Fajnie, ze tyle osob zafascynowala idea Klubu M.
          To fantastycznie, ze tyle osob odwazylo sie marzyc. Bo to sa nasze marzenia,
          ktore pewnie zrealizujemy.
          Jak zawsze, pojwilo sie tez wielu sceptykow i krytykow. To normalne, nie kazdy
          ma ochote tak mocno zmienic swoje zycie i odwazyc sie na takie szalenstwo. Bo
          to jest szalenstwo.
          Ja mam tylko jedna uwage do entuzjastow, ktorzy dolaczli do nas teraz. Nie
          sugerujcie sie tylko tym co my tutaj wypisujemy, bo kazdy powinien szukac sam
          swojego raju. Znam takich, ktorzy znalezli go w Bieszczadach, takich dla
          ktorych rajem jest Grecja i takich, ktorzy nigdy nie zmieniliby sowjego miejsca
          na inne, bo je kochaja. Kazdy z Was znajdzie sobie pewnie ine miejsce i tylko
          wtedy bedzie szczesliwy!
          Pamietajcie, ze zeby zdecydowac ktore miejsce jest dla Was rajem, trzeba go
          najpierw zobaczyc, dotknac i poczuc. DLa mnie Margarita to wspaniale miejsce,
          ale ci, ktorzy mnie znaja wiedza, ze mam jeszcze kilka innych ukochanych
          miejsc, bo zanim dotarlam do Wenezueli zwiedzilam kawal swiata z plecakiem na
          plecach.
          Apeluje wiec, szukajcie SWOJEGO raju!!! Kupujcie najtansze bilety lotnicze i
          szukajcie, poznawajcie swiat. Jesli ktos zwiedza swiat z okien klimatyzowanego
          autokaru na wycieczce z biurem podrozy to ma jedynie gwarancje wysokiej ceny. Z
          pewnoscia nie pozna prawdziwego zycia w miejscach, ktore odwiedza.
          Znacie napewno wiele osob, ktore za niewielkie pieniadze podrozuja po swiecie.
          To jest mozliwe! Trzeba sie tylko odwazyc! Nie pedzcie tam, gdzie kaza wam
          dziennikarze i grupa zwariowanych czlonkow Klubu M., choc ta idea jest
          wspaniala:)
          Odwazcie sie marzyc i pamietajcie, ze kazde marzenie jest nam dane wraz moca
          jego spelnienia.
          Powodzenia
          kreola
          --
          "Pinezka" - e-zakątek ludzi myślących ;)
        • Gość: mandragora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.05, 11:47
          mozna robic cos uniwersalnego,np:tatuaze z henny,widoczki,zdjecia polaroidem...
          To jest do wykonania w kazdym turstycznym miejscu na swiecie...I mozesz szukac
          swojego miejsca...
          Cudowny pomysl,tez tak planuje,ale jeszcze nie teraz...
          Pozdrawiam;)
    • Gość: migueluski IP: 202.97.171.* 18.02.03, 15:25
      ja bylem przez miesiac na San Blas, kolo Panamy.
      zero czegokolwiek
      kilka domkow palmowych indian, wyspa 5 minut dookola na piechote.
      rano lowienie ryb, pozniej hamak i brzuchem do gory.
      noce marzenie, gwiazdy, huk fal rozbijajcych sie o rafy koralowe,
      fosforyzujace rybki, szum palm.
      pieniadze sa niepotrzene.
      a owoce morza z ogniska, hmm, bajka.
      jedyne tworcze zajecie to fermentowanie mleka kokosowego :)
      po 4 tygodniach myslalem ,ze zwariuje. jak po tym zeslaniu wpadlem w nocne
      zycie cartageny, kolumbia, to mozecie sobie wyobrazic co sie dzialo :)
      poludniowe chiny, vietnam, laos, na dobre spokojne zycie 200 dolcow
      miesiecznie wystarczy, nawet mniej, ale nie mowie o skrajnosciach. w sumie to
      ma byc emerytura.
      nie bylem na wyspach pacyfiku, ale z tego co wiem to pomijajac te
      turystyczne "raje" i 100 usd wystarczy.
      gdzie to ostatnio byl ten huragan?
      ostatnio spadaja ceny w wenezuelii, polecam Margarite, mieszkalem tam przez 6
      miesiecy i rewelacja, miesiecznie 250 usd i juz jest dobrze.
      wpisujecie inne propozycje!!!!
      po pierwsze ma byc cieplo przez caly rok i blisko morza.
      dzieki
      • 18.02.03, 16:02
        Ale fajnie, bardzo fajny temat. Juz od dluzszego czasu nosze sie z tym
        pomyslem. Wiadomo musi byc cieplo, nad morzem, bezpiecznie. Moim problemem jest
        nie "gdzie" ale "z kim" zeby nie zdechnac z nudow. Jezeli jest ktos, konkretnie
        zdecydowany , to moze tak bysmy "cos blizej Slonca" razem. To naprawde nie ma
        sensu , w takiej ponurej zimnicy, gdy tymczasem gdzes tam swieci SLONCE :)))))



        • Gość: migueluski IP: 202.97.171.* 18.02.03, 16:16
          w 100% sie zgadzam
          najwazniejsza jest POGODA
          a z kim o to sie nie martw.
          zawsze na miejscu "cos" mozna wykombinowac.
          i nie jest to kwestia pieniedzy, tylko podejscia, czasu, inteligencji :)
          • 21.02.03, 21:22
            ja jestem za tez lubie slonko tak ze mnie mozecie liczyc jet tyle fajnych
            tanich kraikow do zobaczenia jak cos to slijcie na maila ::-))
            • 24.02.03, 21:40
              do miguelski:
              fajnie jest jak ma sie doswiadczenie w temacie, ale jezeli nie, to tez trzeba
              jakos zaczac. Na pewno zawsze "cos na miejscu" sie znajdzie. Nie zebym sie
              martwila ,ale jezeli jest taka mozliowsc, zeby miec mozliwosc do kogos
              otworzyc buzie po polsku :) - dla mnie jest to wazne. Moja alternatywa
              byloby jakies tam srodowisko niemieckie. Napewno sa to inni Niemcy niz tutaj.
              Sam fakt, ze ludzie uciekaja od cywilizacji, szukaja SLONCA - swiadczy, ze z
              POGODA u nich dobrze.
              Wiadomo , ze nie chodzi o umowienie sie na "wspolne wakacje do konca zycia".
              ale swiadomosc, ze sa na miejscu ludzie w jakim sensie swoi, jest poprostu mila
              swiadomoscia.Pozdr
              • Gość: migueluski IP: 202.97.171.* 25.02.03, 03:19
                rozumiem
                wiec polecam wyspe margarita w wenezuelii.
                kryzys w tym kraju ma ta zalete ze, robi sie tam coraz taniej.
                sama wyspa jest piekna i mieszka sporo takich europejskich "emerytow" w
                roznym wieku.
                dzisiaj mozna tam kupic domek ( tam wszedzie jest blisko morza) za cos okolo
                15 000 dolarow. zalezy od miejsca moze byc taniej , moze byc drozej, ale te
                15 000 to taka cena orientacyjna za cos w jakims juz standarcie.
                miesiecznie na spokojne zycie to cos okolo 300 dolarow (pewnie mniej). a jak
                na dwie osoby to i 400 wystarczy.
                klimat dla mnie bajkowy, ciagle cieplo ale sie tego tak bardzo nie czuje, bo
                wieje wiaterek z nad morza, jedzenie glownie ryby, owoce morza itp.
                bylem tam przez pol roku.
                teraz jade na Kube.
                pzdr
                • 02.03.03, 12:43
                  No i co?
                  gdzie jestescie, czyzby ostanie sloneczne dni wplynely na zmiane planow :)
                  Piszcie cos, robcie propozycje albo podtrzymujcie te zrobione. Podzielcie sie
                  wiadomosciami jakie posiadacie, albo pytajcie.
                  Wazne jst aby zyc w kraju bezpiecznym, ale jednoczesnie nie z francuskim prawem-
                  polega to na tym ze moga cie aresztowac i sam musisz udowodnic swoja
                  niewinnosc , nie jest tez w fajnie w krajach gdzie jest kara smierci. Jako
                  obcokrajowiec latwo wplatac sie w problem i na dzien dobry masz zawsze gorsze
                  karty niz tubylec. Adwokat z Nowego Yorku to droga impreza, a pomoc Ambasady
                  to nic pewnego.
                  Inna sprawa to vizy pobytowe. W indonezji mozna byc do 3 miesiecy jako
                  turysta , z viza buisness do 6 mies. Obokrajowcy nie moga nybywac zadnych
                  nieruchomosci. Na Dominikanie nie ma zadnych ograniczen. Mnie interesuje jak te
                  sprawy sie maja na Sri Lance.pozdr
              • 15.08.04, 10:24
                ma to nigdzie nie znajdziesz:)
        • 17.06.03, 12:49
          raakk napisała:

          > Ale fajnie, bardzo fajny temat. Juz od dluzszego czasu nosze sie z tym
          > pomyslem. Wiadomo musi byc cieplo, nad morzem, bezpiecznie. Moim problemem
          jest
          >
          > nie "gdzie" ale "z kim" zeby nie zdechnac z nudow. Jezeli jest ktos,
          konkretnie
          >

          Tu chyba tkwi glebszy problem, samotnosc wsrod ludzi :)

          > zdecydowany , to moze tak bysmy "cos blizej Slonca" razem. To naprawde nie ma
          > sensu , w takiej ponurej zimnicy, gdy tymczasem gdzes tam swieci SLONCE :)))))


          Ja bym byla zdecydowana, nosi mnie juz od jakiegos czasu, aby to wsztystko
          zostawic i wyjechac do ciepla :)

          Aga
          >
          >
          >
          • 15.12.06, 22:55
            Ago też mam taki pomysł, chętnie się z Tobą zabiorę, może jeszcze ktoś sie
            zabierze. Wojtek
        • 14.12.03, 11:07
          Hej raakk, a może tak Azja na 2 lata+... wyjazd od Turcji po Indonezję
          październik 2004, ale nie jest to biwakowanie w jednym miejscu, tylko podróż.

          szczegóły:
          surya@op.pl
        • Gość: monti IP: *.limes.com.pl 16.07.04, 11:31
          Myślę,że Twoja opinia na temat wyjazdu jest najmądrzejsza.Przecież wszystkie
          miejsca na świecie nawet te najpiękniejsze,najcieplejsze czy najtansze z czasem
          przestają nas cieszyć i zachwycac.Bliskośc drugiej osoby- i to właśnie
          najważniejsze, bo TA OSOBA-pozwala nam cieszyć sie tym wszystkim bardziej ,
          dłużej...i gdyby nawet zabrakło słońca,a krajobraz przestał już tak ciekawic,to
          mamy obok siebie kogoś,kto może zastąpić nam to wszystko...
    • Gość: trem IP: 213.17.161.* 05.03.03, 13:45
      ludzie!!! to mial byc watek z propozycjami milych miejsc gdzie tanio mozna zyc
      na poziomie. skonczcie te bezproduktywne dywagacje i wrocmy do sedna!
      • Gość: migueluski IP: 202.97.171.* 05.03.03, 16:30
        moje typy
        Azja to:
        Tajlandia
        Wietnam
        Sri Lanka
        Oklice Kunmning (poludniowe Chiny)

        Ameryka ( cos dwa-trzy razy drozej niz Azja)
        Wyspa Margarita
        Wenezuela
        Cartagena
        Jukatan
        Brazylia

        Afryka -nie wiem za malo widzialem

        • Gość: Nula IP: *.cable.mindspring.com 09.04.04, 00:18
          moim zdaniem warto poczekac na Zimbabwe -> gdy tylko Mugabe kopnie w kalendarz
          dzialki powinny byc znow tanie. Pogoda - rewelacja caly rok, kraj przecudny,
          ludzie mili. To moj typ i obym mogla tam kiedys wrocic i zamieszkac w okolicy
          Victoria Fall lub nad jeziorem Kariba.
          • 12.10.05, 09:09
            a może po co od Razu wakacje na całe życie, zawieścić sie w jednym miejscu? a
            moze lepiej żywot wagabundy, co to poznaje NAJPIĘKNIESZE zakątki globu?
            ja marze o podróży do tajlandi, chin, indi. Myślałam o kolei transsyberyjskiej
            na początek. MARZY MI SIE wyprawa na pół roku na poczatek, by zobaczyć jak sie
            czuje w takim klimacie, a potem sie zobaczy. CZEKAMna ciekawe pomysły i
            chętnych ludzi i w ogóle na inspiracje. POZDRAWIAM

            ontheline@wp.pl
            czy znajde tu męża?
        • Gość: adam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 15:14
          ależ-przecież...
          po co tak daleko szukać...Polecam Minorkę, bo Ibiza jest już zapchana... albo
          wyspy CHORWACKIE-1000 sztuk jest w czym wybierac.BLISKO,ciepło,
          urokliwie...
          no i zostaje jeszcze GRECJA.
    • Gość: hobo IP: 212.160.235.* 22.03.03, 15:22
      podobno BELIZE (za 50 tys US) do konca zycia
      ja na razie sprawdzam w maju Polinezję francuska...
      pa
      • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 23.03.03, 05:07
        z belize to jest tak
        wystarczy ulokowac 30 000 usd w jednym z tamtejszych bankow i ma sie staly
        pobyt. zazmaczam ulokowac a nie zaplacic.
        na brazylie np. potrzeba 250 000 usd, ale to zawsze mozna obejsc.
    • Gość: fru IP: *.toya.net.pl 23.03.03, 15:10
      wątek jest super
      miło sie czyta po 5 x 11h w pieprzonym banku
      pozdrawiam Was serdecznie

      ps
      jestem pieprzonym tchórzem i dopiero uczę się marzyć
      • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 23.03.03, 18:07
        trzymaj sie pie...ol ten bank :)
        • 23.03.03, 21:24
          Do fru:
          Dlaczego "tchorzem"? Czy brakuje Ci odwagi na jakis "transfer" ok.$ 250.000,
          aby Twoje marzenie mogly stac sie rzeczywistoscia do konca zycia ? Pospiesz sie
          i korzystaj z okazji, lepiej Ci sie juz nie trafi:-) pozdr
          • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 24.03.03, 14:26
            to naprawde nie trzeba az tyle
            w wiekszosci tych "tanich" krajow mozna wszystko zalatwic,
            tylko na spokojnie
            przestrzegalbym tylko przed kupowaniem domu i ziemi tak na hurra.
            najpierw lepiej pomieszkac rok lub dwa, i jak sie podoba to dokladnie
            sprawdzic przepisy.
            a nie ma nic lepszego niz hamak na werendzie wlasnego domku 30 metrow od
            morza, w grudniu gdzy temperatura powietrza w nocy jest +25 C, w oddali salsa,
            merengue, rum szum palm
            pzdr
            • 24.03.03, 20:04
              Witam Miguelski
              od Ciebie oczekuje konkretnych wiadomosci. Za te juz podane dzieki, sa bardzo
              cenne, prosze o jeszcze. Gdybys przy okazji mogl cos, blizej napisac o
              poludniowych Chinach.
              Bo akurat , ze .... " merengue, rum i hamak na werandzie" to sama dobrze wiem.
              Nieuczciwe, pisac wyglodzonym slonca o takich slodkosciach.
              Chyba , ze Cie ponioslo i sam musiales troche pomazyc :) pozdrawiam
              • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 25.03.03, 06:03
                Czesc , witam
                siedze w chinach od kilku miesiecy, na poludniu tzn, guanxi , yunnan bede w
                maju, to wtedy bedziesz miala informacje najswiezsze. mam kumpla, stary
                narkoman z paryza, co wloczy sie po azji od 16 lat i mowil mi , ze najlepiej
                jest w okoloicach Kunming (yunnan). pojade to sprawdzic. cieplo, gory, pola
                ryzowe, bardzo bezpiecznie i tanio ( 200 us miesiecznie wystarcza na wszystko
                lacznie mieszkaniem).
                ja mieszkalem kilka lat w ameryce od meksyku w dol. chcialem cos zmienic i
                przenioslem sie do azji.
                jest tu duzo taniej, ale cos mi tu nie gra. brakuje mi klimatow, rozumiesz,
                salsa, merengue, puros, chicas no i manana :)
                pewnie wkrotce pojade do brazylii.
                ale mysle, ze azja jest w porzadku do takiego zycia rodzinnego, szczegolnie
                chiny, spokoj, szkola itd.
                ale ja jestem kawalerem wiec to nie dla mnie :)
                pzdr
                daj mi znac co o tym myslisz .
                • 28.03.03, 00:10
                  Witam,
                  No, mysle ze fajnie sobie radzisz. Potrafisz sie poruszac miedzy dwiema bardzo
                  roznymi kulturami: azjatow i kreolow, gdzie kazda z osobna ma w sobie magiczna
                  moc przyciagania, jedna bardziej od drugiej podchecajaca:) Rozumiem twoje
                  tesknoty do goracych rytmow. Beztroskie zycie kreolow jest bardzo urokliwe.
                  Promieniuja szczesciem. Nikt z nich nie ma problemu , z tym co bedzie jutro,
                  ze jest biedny czy stary.Kochaja sie, a Pana Boga za to, ze dal im Slonce.
                  Wystarczy im ich muzyka, a jak jeszcze troche rumu sie znajdzie, to pelen
                  odjazd.
                  Azjaci maja swoje recepty na zycie , unikaja skrajnosci wiec nie wpadaja w
                  pelnie sczescia ale za to z nieszczesciami latwiej sie godza.
                  Obcowanie na codzien z madrosciami Wschodu, przynosi napewno ukojenie ale
                  to w pewnym momencie moze zemdlic, podobnie jak kolorowe zycie na karaibach w
                  pewnym momencie okazac sie bezsensem.
                  Zloty srodek jak zwykle lezy posrodku, to chyba nie ma co zbyt duzo rozmyslac
                  na temat "gdzie", trzeba byc otwartym i losowi wyjsc naprzeciw. Wazne zeby bylo
                  Slonce i w miare bezpiecznie. Trzeba umiec zachowac dystans do kultury w ktorej
                  sie znalezlismy. Nie urodzilismy sie w zadnej z tych kultur, no to i do konca
                  nigdzie nie bedziemy sie dobrze czuc. Na sczescie w kazdej chwili jak nas
                  przestanie to bawic, mozemy kupic sobie bilet i pojechac dalej... albo wrocic
                  do domu. pozdrawiam
                  PS.Dzieki za ciekawe typsy na Chiny. Kunming to prawdziwe gory, prawie Tybet.
                  Slyszalam o pieknych plazach na wschod od Hongkongu,.....ale tam napewno
                  monsumy:( ??? Ja jestem rak i zeby oddychyc musze miec morze.
                  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 30.03.03, 19:53
                    Ja tez witam,
                    spadacie z nieba.Od dawna marzy sie mnie taki sposob na zycie.
                    Moge opowiedziec o Afryce, bo przezylam trzy lata.
                    Owszem mozna tanio i nad oceanem np. Kenya, ale sytuacja niestabilna.
                    Nie polecam Afryki jako miejsce na wakacje do konca zycia.
                    Ze wszystkich podanych propozycji jestem za Wenezuela, wyspa Margarita.
                    Jakie sa warunki na stale osiedlenie? czy wiecie?
                    Sadze ze trzeba byc jednak w poblizu jakiegos wiekszego skupiska.
                    Tak zeby od czasu do czasu zmienic swoj zaciszny kacik na pieklo miasta
                    i wrocic do siebie mowiac uff.
                    Pozdr.
                    • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 01.04.03, 07:22
                      Czesc
                      Na Margaricie mieszkalem przez ponad 6 miesiecy i jest jak w bajce.
                      szczegolnie teraz jet dobry okres bo wenezuela sie wali i robi sie coraz
                      taniej. ceny domow , zalezy co lubisz , powiedzmy od 6 000 us w gore. z tej
                      gornej polki to juz za 30 -40 000 usd, naprawde super.
                      ale na poczatek lepiej wynajac, okolo 150-200 usd za miesiac,
                      znam sporo ludzi ktorzy zaraz po przyjezdzie sie zakochali, kupili dom,
                      tropikalny ogrodek, a po paru latach nerwy im siadly, Tak to jest z zyciem na
                      wyspach :)
                      ze mna jest maly problem, ze po 6 miesiacach, najwyzej roku w jednym miejscu e
                      zaczynam sie nudzic,
                      z ta Afryka to spadlas mi z nieba.
                      powiedz mi prosze, ile moze kosztowac maly domek, moze byc taki z bambusa :)
                      na plazy, na miesiac,ale tak wynajety od ludzi a nie przez zadne biuro.
                      gdzie bylas w Aryce i co polecasz, jakie sa ceny jedzenie w tanich knajpkach i
                      ile kosztuje piwo w sklepie a ile nocnym klubie :)
                      jak z praca na czarnym ladzie, cos dorywczo mozna wykombinowac?
                      pzdr
                      • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 01.04.03, 13:44
                        Czesc,
                        troche wiadomosci o Afryce. Najpierw trzeba zdac sobie sprawe ze to jest
                        kontynent, podzielony na kraje z wplywami angielsko i francuskojezycznymi.
                        We francuskiej afryce jest bardziej na luzie, ludzie sa usmiechnieci i duzo
                        tancza i bawia sie. Bardziej napieci w angielskojezycznej.Do tego w afryce
                        panuje podzial na swiat bialych i czarnych. Bialy ma forse z ktorej nalezy go
                        obskubac.Bialy miec pieniadze, dom i samochod i placic czarnemu za pilnowanie.
                        Jak chcesz pobyc na plazy w afryce w bambusowym domku do wynajecia, to musze
                        cie rozczarowac- to nie istnieje.Afrykanie zyja roznie, najczesciej albo w
                        slumsach albo w domach z gliny, bez wody i czesto bez swiatla. Te bambusowe
                        chaty istnieja w buszu dla afrykanow i ich rodzin( w jednej chacie przecietnie
                        10 osob) a takze dla bialych na wybrzezu z klimatyzacja, lazienka , tele i
                        wszystkimi cywilizacyjnymi buzerkami. Do wynajecia przecietnie za 40-50$za dobe.
                        Sa piekne plaze kolo Mombasy w Kenji, ale tam sytuacja jest dokladnie taka jak
                        ci opisalam. Mozesz pojechac, zatrzymac sie w hotelu, zaprzyjaznic sie z
                        czarnymi i szukac czegos do wynajecia bez komfortu, u nich. Byloby za 50$
                        miesiecznie.Moze utargowalbys taniej.Jak chodzi o prace to zalezy gdzie i co
                        potrafisz robic. Dobra fucha jest mechanika samochodowa, albo w hotelu jesli
                        wlascicielem jest bialy(zaplaci ci jak czarnemu).
                        Znam Kenje, Ugande, Sudan, Czad .Wszedzie( z wyjatkiem Sudanu) pije sie piwo
                        prawie za darno i tanczy rege w nocnych klubach.Sudan odradzam.Afryka to
                        swietna przygoda, ale napewno nie miejsce na wakacje do konca zycia.Ja
                        pracowalam w Afryce dla organizacji miedzyn. i zawsze mialam slozbowy dom do
                        dyspozycji.
                        Pozdr.
                        • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 01.04.03, 15:02
                          Do Ewy
                          bardzo ci dziekuje.
                          wiem , ze Sudan to nie dla mnie :).
                          pzdr
                          • 01.04.03, 19:29
                            A czy to muszą być tak nieucywilizowane zakatki i o tak nie pewnym bycie.
                            Sądzę, ze nawet w Europie mozna takie miejsca znależć i w nich sie osiedlić za
                            niezbyt wygórowane pieniadze (Hiszpania, Portugalia. A najbardziej polecam
                            zakup jachtu i ustawiczna nim podróż po wszystkich wodach Świata (taniej być
                            nie może).
                            --
                            AborygenMiejscowy
                            • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 01.04.03, 23:19
                              Hiszpania i Portugalia od kilku lat za niewielkie pieniadze sonczylo sie.
                              A to ze wzgledu na niemiecki najazd. Poza tym w zimie jest chlodno, a nawet
                              zimno, a to ma byc miejsce gdzie stale swieci slonce, jest cieplo i morze
                              pod nosem. Co do jachtu sie nie zgadzam z powodu ceny( no tego jachtu), a
                              ustalilismy ze ma byc tanio. Jak wiesz cos o jachcie do konca zycia za 20
                              tys.$ to daj znac.A co z wjazdami do portow, za to tez trzeba placic. Ile to
                              kosztuje?
                              • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 02.04.03, 06:31
                                to znowu ja sie troche pomadrze.
                                w zeszlym roku przez okolo 6 miesiecy mieszkalem w Miami a glownie w Fort
                                Lauderdale, troche na polnoc od Miami.
                                jest tam najwieksza na swiecie marina, kilkadziesiat tysiecy lodek , takich od
                                tysiaca dolcow do kilkudziesieciu milionow.
                                spotkalem wiele ludzi z calego swiata wlasnie tam szukajacych dla siebie
                                lodzi, gdyz podobno jest najtaniej i najwiekszy wybor.
                                z tego co zauwazylemm to juz za jakies 6-10 000 dolcow mozna miec calkiem
                                porzadny jachick, ( jakies 10-13 metrow). ale lodka to duze koszty utrzymania,
                                ciagle trzeba o nia dbac, sol morduje wszystko, slimaki i cos tam jeszcze sie
                                przykleja do wszystkiego.
                                koszty postoju w marinie sa rozne. w stanach to jak pokoj w hotelu, w innych
                                krajach to wiem tylko cartagene w kolumbii, 300 usd za miesiac.
                                jasne , ze w jakis uroczych zatoczkach to za darmo.
                                tez sie zastanawialem nad lodka i dalej zastanawiam., ale czy kiedykolwiek
                                plyneliscie czyms malym na otwartym morzu?
                                ja mam za soba 5 dni z panamy do kolumbii, pierwszego dnia stracilem
                                przytomnosc o reszcie wole nie myslec. w zyciu tak nie rzygalem :)
                                ale pewnie mozna sie do tego przyzwyczaic.
                                moj kumpel, z niemiec, wlasnie w Fort Lauderdale, kupil sobie amerykanska
                                barke desantowa, taka jak z normandii, kupil bo byl pijany a barka byla tania,
                                tylko 1000 usd.
                                jak macie jeszcze jkaies pomysly to dajcie znac.
                                pzdr
                                • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 02.04.03, 11:38
                                  Jesli mozna miec jacht za 10 tys$ to zgodzmy sie ze to wchodzi w rachube.
                                  Kiedys zrobilam wyprawe lodzia na morzu srodziemnym , miedzy wyspami greckimi.
                                  Wszystko bylo dobrze gdy byla dobra pogoda. Jak nadszedl sztorm to bylo pieklo.
                                  Padal deszcz , woda przelewala sie przez poklad, a jak poszlam rzygac do toalety
                                  to przez luk bryzgnela mnie fala i bylam dokladnie wszedzie mokra. Ale sa tacy
                                  co lubia wode, najlepszy dowod ze znalazlam na wysepce na morzu egejskim w
                                  schronisku kolo opuszczonego klasztoru wpis pary z Holandii, ktora oplywala
                                  swiat. Napisali ze byliby sie rozbili na skalach wokol wysepki. Zatem lodzia
                                  nie koniecznie bespiecznie, no i trzeba to lubiec.Sadze ze to moze byc dodatek
                                  do chatki w poblizu plazy. Ale czy koszta nie rosna nam za bardzo?
                                  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 02.04.03, 11:53
                                    ja z lodki rezygnuje.
                                    ciebie tylko zalala fala.
                                    ja bylem przez 5 dni mokry. sol w oczach. lezalem workiem na pokladzie
                                    przywiozany do czegos tam. i bylo mi wszystko jedno, najgorsze byly noce jak
                                    nie moglem zasnac tylko bylem w jakims letargu.
                                    za dokladnie 5 tygodni sprawdze dokladnie Indochiny i bede wiedzial cos
                                    wiecej,, tam sa chyba najnizsze koszty zycia, ale mnie jakos wschodni styl
                                    zycia nie pociaga, za spokojnie tam. :)
                                    bessos
                                    pzdr
                                    • Gość: DIS IP: *.wist.com.pl 27.11.04, 15:01
                                      KI !!!!!!!!!!!
                                      Z ZCEGO MOZNA SIE UTRZYMAC NA MARGARICIE?? Bardzo prosze o odpowiedz na @
                                      disa@tlen.pl
                                • 12.07.05, 22:26
                                  mozesz dac namiary/jesli to mozliwe/ na ta marine gdzie sa takie wyprzedaze.
                                  Mieszkam w charlotte i przymierzam sie do lodki na ocean. Moze masz namiary
                                  jeszcze na tego kolege. Sam tez przeszukam net pod tym katem. pozdr
                            • Gość: echo66 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 23:25
                              Zakup takiego jachtu to wydatek rzędu od 600 tys EUR do np 9 mln EUR (nowy)
                              Używane (20 letnie i więcej) od 100 tys w górę.
                              Oczywiście mowa o jednostkach przeznaczonych do klasycznego cruisingu, zdolnych
                              do żeglugi minimum pełnomorskiej (jeśli nie oceanicznej)
      • Gość: ika IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.04, 15:34
        tak, to prawda cudownie sie ten watek czyta po 6x10 h w innym cholernym banku
        (dobrowolne robocze soboty były ostsnio)...
        pozdrawiam Was najserdeczniej
        PS ja też jestem pieprzonym tchórzem i tez probuje marzyć..
    • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 02.04.03, 11:56
      jeszcze jedna sprawa
      piszesz ewa, ze poszlas rzygac do toalety.
      ja to nawet o wstaniu nie marzylem. dawalem najpierw za burte a pozniej z
      braku sil na siebie, nihilizm totalny, ale moze nie macie ochoty poznawac
      szczegolow, che, che, che
      zaznaczam , ze nie bylo zadnego sztormu, normalne fale na Atlantyku
      • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 02.04.03, 12:17
        Oj rozumiem te rzyganiowe sprawy!
        Jak tylko wsiade na ferry , uslysze warkot silnikow i odczuje zapach
        spalin to zaraz mam nudnosci. Potem caly czas podrozy ochota na rzyganie i
        alkohol ani zarcie wcale tego nie niweluja. Ja chyba tez rezygnuje z lodzi.
        Ewentualnie cos niewielkiego zeby wioslowac.Ale to nie rozwiazanie problemu,
        jedynie skromny dodatek. Indochiny to chyba niezly pomysl, tylko nie wiem czy
        znajdziesz miejsca do zabawy i tanca na bance. Uwaga na obyczajowosc
        muzulmanska!Przestudiowalam przez net polinezje francuska; ogolnie to dla
        miliarderow, ale jestem na tropie jednej fajnej wyspy jeszcze slabo
        zasiedlonej, bez hoteli. Wyglada na rajska. Jesli chcesz namiary napisze.
        Pzdr.
        • 02.04.03, 12:27
          Błednik musi sie niestety przystosować do warunków w którym przychodzi mu
          przebywać. U jednych to trwa 5 min, u innych 3 dni. Ale sa i tacy u których
          nigdy nie daje za wygraną i tu jest kicha. Polecam jednak trening, który czyni
          cuda. A doznania w trakcie żeglowania i przebywania w wielu miejscac nie
          dadza sie porównać z niczym.
          --
          AborygenMiejscowy
          • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 02.04.03, 12:38
            Jaki to jest trening?- to tak z ciekawosci
            • 02.04.03, 15:01
              Witam
              miguelski, Ewa podziwiam ;-)

              Dla mnie najlepsze miejsce to wyspy greckie , a poza Europą Ameryka Środkowa i
              Południowa, moje rytmy,słońce, morze, ludzie na luzie i życie jest piękne.

              pozdrawiam Avva
              • 02.04.03, 15:07
                Ano żeglowanie - Ewo. Przynajmniej nraz w roku z tydzień. Można zacząć nawet
                od jezior, nie koniecznie greckich.
                --
                AborygenMiejscowy
                • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 02.04.03, 15:48
                  kochani dzieki za wsparcie
                  do dzisiaj jak wchodze na jakis mostek, czy cokolwiek co jest nad lub na
                  wodzie to momentalnie nogi mi sie trzesa i musze sie czegos zlapac :)
                  ewa, z tymi indochinami to masz racje. ja bylem ponad 5 lat w ameryce
                  lacinskiej i uleglem jak to mowia tropikalizacji.
                  teraz jestem w chinach bo zalapalem super prace ( ja jeszcze jestem dosc
                  mlody, ale dlaczego nie przejsc na wczesniejsza emeryture :) ale te zoltki to
                  zuplenie nie dla mnie. staram sie jednak nie przemeczac :)
                  z tymi indochinami to sie rozejrze. ale nie sadze. tam wszystkie kobiety
                  patrza na kase, jak to widze , to jak lodce rzygac mi sie chce.
                  a w chinach to juz top, money, money.
                  do szczescia brakuje mi pomieszkania w afryce, ta wysepka na polinezji to
                  prosze bardzo , bardzo o info.
                  od siebie polecam , San Blas, kolo Panamy. raj przez duze R.
                  pieniadze prawie nie potrzebne. ryby, kokosy, piasek jak maka i nudy jak
                  cholera :)
                  co myslicie o Madagaskarze?
                  jak nic mi sie trafi extra to wkrotce spadam do Brazylii. do San Salwador,
                  bebny, cashaca, idealny kolor skory.
                  pzdr

                  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 02.04.03, 16:37
                    Czesc migueluski,
                    fajnie sobie zyjesz, gdybym byla facetem tobym tak samo.
                    Nie ma to jak tropik, jak sie raz polknie to sie potem teskni.
                    Wysepka w polinezji francuskiej nazywa sie Huahine. Ludzie (5400 mieszk.)
                    zyja z uprawy wanilii, kopry i z rybolostwa. Sa 4 hotele, ale rybacy zyja w
                    bambusowych domach na palach,na plazy. To co sie tobie podoba. Napewno mozna u
                    nich niedrogo zamieszkac.Dostaniesz sie tam z Tahiti.Jest tam jeszcze inna
                    mniejsza wyspa, nazywa sie Tahaa, ale jakos to Huahine jest bardziej
                    przekonywujace. Oczywiscie trzeba zyc na sposob tamtejszy ,a nie na europejski,
                    bo to bardzo drogie.
                    Madagaskar to jest dobry pomysl, bardzo tanio, mozesz podlapac prace. Niedawno
                    byl przewrot rzadowy, to pawnie przez jakis czas( do nastepnego przewrotu)
                    bedzie spokojnie. Ja jestem we francji, tutaj sporo mowia o Madagaskarze-dowiem
                    sie wiecej niz wiem na dzisiaj. Sa jeszcze Komory do przestudiowania.
                    Co do Afryki -masz racje. Jak sie chce cos wiedziec o swiecie nie mozna jej
                    pominac.
                    Potem pewnie wyladujesz w Brazylii-mam przyjaciol co tam przezyli kilka lat i
                    wciaz wspominaja jaknajlepiej.
                    Pzdr<.
                    P.s. Chcialam zapytac skad piszesz, ale juz zapodales.Ja znam tylko Hong-Kong.
                    • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 02.04.03, 18:19
                      czesc ewa
                      pisze z shenyang, NE chiny, pieprzone pola naftowe i nic wiecej.
                      ale to sa moje ostatnie dni tutaj.
                      zaraz sprawdze te polinezje.
                      a co do madagaskaru to juz od kilku lat za mna chodzi.
                      jak cos wiesz to bardzo, bardzo prosze daj znac.
                      ja powiedzmy mam pieniadze na przemieszczanie sie i kilka , kilkanascie
                      tygodni zycia( pisze zycia nie wegetacji)
                      mam cos tam odlozone na cos extra, ale musze byc pewien najpierw gdzie.juz raz
                      prawie wybralem ( margarita) ale niewlasciwa kobieta pomieszla mi plany :)
                      co mozna robic na madagaskarze ? dla mnie to rewelacja bo mam nadzieje , ze
                      szybko naucze sie francuskiego. jak tam jest z dluzszym pobytem?
                      jezyki ja znam piec i pol :) ?
                      a tak w ogole to jestem humanistyczny.
                      pisalas , o mechanice samochodowej w afryce, nie zle sie usmialem , w
                      wenezuelii mialem forda z 1953 roku, wielki kabriolet, 5.7 litra silnik ,
                      mustang cobra, dzieki niemu jak sie psul co drugi dzien to poznalem
                      mechanike :)
                      pzdr
                      bessos
                    • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 02.04.03, 18:22
                      jeszcze jedno
                      napisalas "gdybym byla facetem"
                      to nie jet problem.
                      chociaz osobiscie taki styl totalnie wyzwolonej kobiety to nie dla mnie.
                      pisze ci szczerze, bo raczej wole "exotic"
                      ale poznalem mnostwo zachodnich kobiet . ktore tak zyja i sa szczesliwe.
                      pzdr
                      • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 02.04.03, 23:35
                        Znowu czesc,
                        jest pelno qui pro quo w tej dyskusji netowej.
                        Chociaz tematem wciaz sa wakacje itd.wroce do problemu pracy w Afryce.
                        Afryke trzeba przezyc zeby ja zrozumiec.Jest tam sporo pracujacych bialych, ale
                        95% przyjezdza z gotowymi kontraktami w rece. Sa to kooperanci, pracownicy
                        wszelkiego rodzaju organizacji, stowarzyszen, sekt i diabli wiedza czego
                        jeszcze.Zawsze jednak jest jakis organizam w Europie ktory finansuje jakies tam
                        zadanie w Afryce . Naboru nie robi sie w Afryce tylko najczesciej w
                        Europie.Pisze w Europie, bo Ameryka jest slabo reprezentowana. Spotkalam tylko
                        ludzi z US aid i swiadkow jehowy, mimo ze sekt jest zatrzesienie.Jest niewielka
                        grupka ludzi, ktorzy inwestuja w drobne interesy na miejscu, najczesciej w
                        gastronomie.Bialy, ktory szuka pracy na miejscu jest rzadkoscia i moze nastapic
                        ze profesor filozofii aplikowanej musi stac sie mechanikiem samochodowym, bo
                        tylko to jest mozliwe. Stad moja sugestia, bez jakielkolwiek wiedzy o twoim
                        wyksztalceniu.Spotkalam w Czadzie lekarke francuska ktora przez pol roku
                        szukala pracy. W koncu dzieki poparciu z ambas. franc. dostala prace
                        pielegniarki w ambas. amerykanskiej. A w tym kraju tragicznie brakuje lekarzy!
                        Francuski inzynier budowlany zalapal sie do hiszpansko-kamerunskiej firmy takze
                        po kilkumiesiecznym szukaniu. Praca mu sie skonczyla gdy wlasciciel musial
                        uciekac(ale to calkiem oddzielna historia). Inzynier zadnej pensji na miejscu
                        nie dostal. Wiem ze oddal sprawe do sadu we Francji i po kilku latach cos
                        wygral.Jesli jestes humanista obieganym w jezykach to wydawaloby sie ze np.
                        mozesz uczyc. I to byloby dobre gdybys byl kooperantem. Na miejscu pracy nie
                        dostaniesz jako nauczyciel, bo robia to albo czarni zatrudnieni na miejscu,
                        albo kooperanci, albo misje religijne, czy tam sekciarskie, wszystko jedno.
                        Pewnie za duzo nudze, ale chcialabym przekazac jaknajlepiej moja wiedze o
                        Afryce.
                        Sadze ze na prace mozna tam liczyc, ale trzeba zlapac co sie podwinie i myslec
                        o czyms praktycznym.
                        Tyle na dzisiaj, jutro bedzie o Madagaskarze.
                        Pzdr.
                        • 03.04.03, 00:38
                          Tak - ciekawe, ciekawe. To jak jest w naszej niedoszłej kolonii. Prosimy o
                          spicz.
                          --
                          AborygenMiejscowy
                          • Gość: Cygnus X-1 IP: *.localdomain / 192.168.21.* 03.04.03, 11:46
                            Migueluski, dlaczego zmilczałeś moją wczorajszą "propozycję" - Goa, zachodni
                            skrawek indyjskiego wybrzeża?
                            Czy był tam ktoś z Was?
                            • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 03.04.03, 12:40
                              <Bylam w Goa, ale poza pora deszczowa.
                              rzeczywiscie nadaje sie na wakacje do konca zycia, tylko nie wiem jak sie
                              przezyje pore mokra.
                              Mozna mieszkac w budce na plazy(cos takiego na czterech palach z zadaszeniem)i
                              jesc w malenkich restauracjach na kolkach. 100 dolcow na miesiac wystarczy
                              • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 03.04.03, 15:24
                                Cygnusie XYZWHK 1 :)
                                bardzo przepraszam , jakos mi wylecialo z glowy.
                                bylem tam ale prawie 7-8 lat temu.
                                ladny, domek z weranda na samej plazy. z dziura w dachu do ogladania gwiazd
                                noca, bylo cos okolo 10 dolcow za tydzien ( moze troche taniej)
                                okolice bardzo ladne, palmy, drozki itd.
                                pamietam ,ze gora ryzu z warzywami i sladowym kurzcakiem na samej plazy to 1
                                dolar, a genialne , ogromne krewetki tygrysie 6.
                                ale jest sporo rozrywkowych ludzi z calego swiata i za duzo pokus, wiec za 100
                                dolcow miesiecznie to nie ma szans. chyba , ze troche na boku.
                                ja poznalem tam pania doktor z paryza i ...( zostawie komentarz dla siebie) :)
                                la vida es bella.
                                jest tam kilkanscie roznych plaz, anjuna, i .. nie pamietam. wiec mozna sobie
                                zmieniac miejsca co chwila.
                                sporo haszu ( ja nic nie pale, ani nie wciagam, tylko piwo), mocne imprezy w
                                zachodnim towarzystwie. duzo nawiedzonych, ktorym iles lat temu skonczyly sie
                                pieniadze i tak zostali.
                                mysle, ze warto , przynajmniej na troche.
                                EWA czekam na wiadomosci o Madagaskarze, please :(
                                gracias
                                pzdr
                                • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 03.04.03, 17:57
                                  No to jedziemy na Madagaskar.
                                  Wiadomosci sa skrzyzowane tzn. z roznych zrodel- od ludzi ktorzy tam byli, z
                                  telewizji i z internetu. Sama nigdy tam nie bylam chociaz od dawna studiuje
                                  problem. Jak wszystkim wiadomo przez wiele lat rzad Madagaskaru flirtowal z
                                  komunizmem co doprowadzilo do tego co to znamy. Po niedawnym przewrocie nowy
                                  rzad sklania sie w kierunku gospodarki wolnorynkowej. No ale na rezultaty
                                  gospodarcze trzeba czekac.Kraj jest piekny, przyroda bardzo bogata, swietne
                                  plaze, ale na wschodzie sa wielkie fale i wiatry. Takze cyklony. Spokojniejsze
                                  jest wybrzeze zachodnie, ale gospodarka skupia sie na wschodzie. Klimat jednak
                                  nie piesci.Pora deszczowa trwa od listopada do kwietnia, co czesto urozmaicone
                                  jest cyklonami.Najbardziej sucho jest na poludniu. Obecnie Madagaskar jest
                                  biednym krajem bardzo drogim. Zarobki na miejscu od (jak dobrze pojdzie) 50$
                                  mies. za prace fizyczna do 200$ mies. dla technika tzn. srednie wyzsze wykszt.
                                  Jedzenie- w miejscowych przydroznych resto 2$ za posilek, w resto. dla turystow
                                  10-15$ za posilek, w hotelu 12$ za posilek.Hotel w miejscu turystycznie
                                  dostepnym 55$, z dala od turystyki srednio 20$ za hotel z dwoma posilkami.
                                  Transport:taxi brus 2$ od osoby/100 km, samolot 80$/1000 km. Znalazlam
                                  ogloszenie o wynajeciu komfortowej willi( 2 garaze, 4 sypialnie) za 400$ mies.
                                  Co do pracy to hmm, mingueluski znowu usmiejesz sie; rzad szuka szlifierzy
                                  kamieni szlachetnych! Sciagaja ich z Tajlandii i placa 200$/mies.
                                  Ostatnio zostalo sprywatyzowanych 45 przedsiebiorstw, wiec mozliwe ze u nich
                                  bylaby jakas praca. Potwierdzalby to fakt ze sa Francuzi(pojedyncze
                                  sztuki),specjalisci od zarzadzania przedsiebiorstwem, ktorzy szukaja tam
                                  roboty. Widzialam ogloszenie. Moim zdaniem na Madagaskarze z praca jest tak
                                  samo jak w Afryce-ale moze sie myle. Napewno warto tam pojechac w porze suchej.
                                  Dziewczyny swietne, pelno barow z piwem i tancami. Co do dluzszego pobytu - sa
                                  klopoty administracyjne. Wiza turystyczna jest wydawana na najdluzej 3mies.
                                  Powyzej trzeba sie starac o imigracje.Ludzie ktorzy tam przezyli kilka lat z
                                  rorzewnieniem wspominaja i chcieliby wrocic. Ale po to zyby zyc w jakim takim
                                  komforcie trzeba byc bogatym. Bo: wynajecie domu ok. 200$ za cos skromnego,
                                  koszty utrzymania(jedzenie, elektryka, transport)200-300$mies najskromniej
                                  liczac- Juz polecialo 500$ za osobe za miesiac nie mowiac o nieplanowanych(albo
                                  planowanych) rozrywkach.
                                • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 03.04.03, 17:57
                                  No to jedziemy na Madagaskar.
                                  Wiadomosci sa skrzyzowane tzn. z roznych zrodel- od ludzi ktorzy tam byli, z
                                  telewizji i z internetu. Sama nigdy tam nie bylam chociaz od dawna studiuje
                                  problem. Jak wszystkim wiadomo przez wiele lat rzad Madagaskaru flirtowal z
                                  komunizmem co doprowadzilo do tego co to znamy. Po niedawnym przewrocie nowy
                                  rzad sklania sie w kierunku gospodarki wolnorynkowej. No ale na rezultaty
                                  gospodarcze trzeba czekac.Kraj jest piekny, przyroda bardzo bogata, swietne
                                  plaze, ale na wschodzie sa wielkie fale i wiatry. Takze cyklony. Spokojniejsze
                                  jest wybrzeze zachodnie, ale gospodarka skupia sie na wschodzie. Klimat jednak
                                  nie piesci.Pora deszczowa trwa od listopada do kwietnia, co czesto urozmaicone
                                  jest cyklonami.Najbardziej sucho jest na poludniu. Obecnie Madagaskar jest
                                  biednym krajem bardzo drogim. Zarobki na miejscu od (jak dobrze pojdzie) 50$
                                  mies. za prace fizyczna do 200$ mies. dla technika tzn. srednie wyzsze wykszt.
                                  Jedzenie- w miejscowych przydroznych resto 2$ za posilek, w resto. dla turystow
                                  10-15$ za posilek, w hotelu 12$ za posilek.Hotel w miejscu turystycznie
                                  dostepnym 55$, z dala od turystyki srednio 20$ za hotel z dwoma posilkami.
                                  Transport:taxi brus 2$ od osoby/100 km, samolot 80$/1000 km. Znalazlam
                                  ogloszenie o wynajeciu komfortowej willi( 2 garaze, 4 sypialnie) za 400$ mies.
                                  Co do pracy to hmm, mingueluski znowu usmiejesz sie; rzad szuka szlifierzy
                                  kamieni szlachetnych! Sciagaja ich z Tajlandii i placa 200$/mies.
                                  Ostatnio zostalo sprywatyzowanych 45 przedsiebiorstw, wiec mozliwe ze u nich
                                  bylaby jakas praca. Potwierdzalby to fakt ze sa Francuzi(pojedyncze
                                  sztuki),specjalisci od zarzadzania przedsiebiorstwem, ktorzy szukaja tam
                                  roboty. Widzialam ogloszenie. Moim zdaniem na Madagaskarze z praca jest tak
                                  samo jak w Afryce-ale moze sie myle. Napewno warto tam pojechac w porze suchej.
                                  Dziewczyny swietne, pelno barow z piwem i tancami. Co do dluzszego pobytu - sa
                                  klopoty administracyjne. Wiza turystyczna jest wydawana na najdluzej 3mies.
                                  Powyzej trzeba sie starac o imigracje.Ludzie ktorzy tam przezyli kilka lat z
                                  rorzewnieniem wspominaja i chcieliby wrocic. Ale po to zyby zyc w jakim takim
                                  komforcie trzeba byc bogatym. Bo: wynajecie domu ok. 200$ za cos skromnego,
                                  koszty utrzymania(jedzenie, elektryka, transport)200-300$mies najskromniej
                                  liczac- Juz polecialo 500$ za osobe za miesiac nie mowiac o nieplanowanych(albo
                                  planowanych) rozrywkach.
                                  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 04.04.03, 12:06
                                    dzieki Ewa za wiadomosci o Madagaskarze.
                                    ale cos mi to wyglada za drogo to 500 us na miesiac. przeciez tam jest dochod
                                    na osobe cos okolo 250 us rocznie. za 500 miesiecznie spokojnie mieszkalem
                                    sobie w Koloumbii i Wenezuelii, ale dzieki.
                                    w miami jest cale mnostwo ludzi z RPA, duzo mi opowiadali o madagaskrze i
                                    wychodzi taniej.
                                    nie chce azebys mnie zle zrozumiala, ze jakos na wszystkim oszczedzam. na piwo
                                    i rumbe zawsze musza sie znalezc pieniadze :)
                                    kilka lat temu tak zabalowalem w Urumczi (zachodnie chiny) , ze zostalo mi 40
                                    dolcow w kieszeni. ale udalo mi sie za to wrocic do polski. prawdziwe
                                    mistrzostwo swiata. a ile mam wspomnien, che, che
                                    najbardzoej oczywiscie podobaja mi sie twoje rady na temat pracy,
                                    na szlifowaniu diamentow to ja sie znam od dziecka, o uprawe wanilii i kopry
                                    mam opanowana do perfekcji :)
                                    pzdr
                                  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 04.04.03, 12:07
                                    dzieki Ewa za wiadomosci o Madagaskarze.
                                    ale cos mi to wyglada za drogo to 500 us na miesiac. przeciez tam jest dochod
                                    na osobe cos okolo 250 us rocznie. za 500 miesiecznie spokojnie mieszkalem
                                    sobie w Koloumbii i Wenezuelii, ale dzieki.
                                    w miami jest cale mnostwo ludzi z RPA, duzo mi opowiadali o madagaskrze i
                                    wychodzi taniej.
                                    nie chce azebys mnie zle zrozumiala, ze jakos na wszystkim oszczedzam. na piwo
                                    i rumbe zawsze musza sie znalezc pieniadze :)
                                    kilka lat temu tak zabalowalem w Urumczi (zachodnie chiny) , ze zostalo mi 40
                                    dolcow w kieszeni. ale udalo mi sie za to wrocic do polski. prawdziwe
                                    mistrzostwo swiata. a ile mam wspomnien, che, che
                                    najbardzoej oczywiscie podobaja mi sie twoje rady na temat pracy,
                                    na szlifowaniu diamentow to ja sie znam od dziecka, o uprawe wanilii i kopry
                                    mam opanowana do perfekcji :)
                                    pzdr
                                    • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 04.04.03, 16:38
                                      Co do madagaskaru i Afryki to jest tak ze dochod miesieczny mieszkanca jest np.
                                      jak podajesz 250$(moim zdaniem zawyzony)- i za to mozna zyc, ale tak jak
                                      miejscowy. Wszystko co pochodzi z importu jest drogie, a zycie na sposob np;
                                      europejski wymaga dobrych dochodow europejskich. Sa dwa tempa zycia- miejscowe,
                                      dla miejscowych i euro dla europejczykow , ktorzy zarabiaja dziesiec razy
                                      wiecej niz miejscowi. Obecnie na Madagaskarze sporo sie zmienia i w sektorze
                                      prywatnym( wszesniej wszystko bylo znacjonalizowane) z pewnoscia zarobki sa
                                      lepsze, a w przedsiebiorstwach zagranicznych moga byc takie jak w
                                      Europie.Ludzie ktorych poznales z RPA prawdopodobnie znali komunistyczny
                                      Madagaskar, gdzie zycie bylo za darmo. Potem wiele tam sie popieprzylo, byl
                                      kryzys ekonomiczny, infalacja, bezrobocie, slowem bardak. Obecnie jakby
                                      wychodzili na prosta. Moja estymacja kosztow zycia wynika z ogloszen
                                      mieszkaniowych i cen jedzenia, ktore najczesciej oddaja dosc dokladnie
                                      realia.Jesli zamieszkasz u malgaszow i bedziesz jadl w knajpkach dla
                                      miejscowych to za 200 $ utrzymasz sie, bo to jest juz dobry zarobek miejscowy.
                                      Ale gdybys chcial zyc po europejsku to musisz wydac 500 $.We Francji Madagaskar
                                      znany jest jako kraj drogi- no ale to mowia turysci, a nie luzacy co wedruja i
                                      zyja na wakacjach do konca zycia.
                                      Pzdr
                                      • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 04.04.03, 16:56
                                        rozumiem
                                        dzieki
                                        co do madagaskaru to ma juz jakas obsesje azeby tam pojechac a wiec wkrotce
                                        sprawdze sytuacje osobiscie.
                                        pzdr
                                        • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 04.04.03, 18:13
                                          No to dobrej drogi,
                                          nie zapomnij napisac stamtad,
                                          ciekawa bedzie konfrontacja wyobrazen z rzeczywistoscia
                                          Pzdr
                                          • 06.04.03, 16:23
                                            Cały wątek jest bardzo ciekawy ale ...
                                            Także od paru lat myślę o takiej formie wakacji do końca życia.
                                            Jak widomo ciężko się żyje z dala od rodaków :)
                                            Więc mam propozycję. Może ktoś konkretnie kto ma taką możliwość napisze :
                                            " Tu gdzie spędzam wakacje są domy w przystępnych cenach. Zainteresowanym
                                            pomogę nabyć w celu założenia polskiej kolonii :))"
                                            Ja się piszę. Mieszkałbym tam przynajmniej pół roku ( w zimie ).
                                            Takiej inicjatywy chyba w Polsce jeszcze niema. Mają swoje kolonie Niemcy,
                                            Anglicy i Francuzi. Spędzają tam wakacje do końca życia. A my ?
                                            Podoba mi sie ten pomysł w odniesieniu do Margarity. Nie byłem, ale myslę że
                                            fajnie. Co Wy na to ?
                                            • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 06.04.03, 18:49
                                              pomysl jest
                                              ale nigdzie nie spotkalem takiej grupy polakow zyjacych "tak sobie"
                                              spotykalem jednostki.
                                              na margarcie ( ktora polecam jak nie wiem co ), rzeczywiscie nie ma problemow
                                              z pogadaniem z mieszkajacymi tam europejczykami. glownie niemcy, austriacy.
                                              ale miejsce jest genialne, pieknie, roznorodne, jak ktos chce to spokoj i
                                              cisza, a dla odmiany mozna tez zaszalec.
                                              pzdr
                                              • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 06.04.03, 20:32
                                                ja tez sie pisze na Margaryte. Wdzieczna jestem migueluskiemu za wskazanie
                                                miejsca.Szukam kogos do wspolnej podrozy i do szukania domu do kupienia. Pomysl
                                                polskiej kolonii uwazam za doskonaly. Moglabym jechac na Margaryte np. we
                                                wrzesniu.
                                                • 06.04.03, 23:52
                                                  Gość portalu: Ewa napisał(a):
                                                  > ja tez sie pisze na Margaryte.
                                                  > Szukam kogos do wspolnej podrozy i do szukania domu do kupienia.

                                                  Super. Ja muszę jeszcze z 5-6 lat pomieszkać w Polsce bo dzieciaki chodzą do
                                                  szkoły, ale dom mógłbym już kupić i jeździć na wakacje i ferie.
                                                  A po tych 6 latach ... na co najmniej pół roku ( jak mi sie znudzi to musiałbym
                                                  czasem wyskoczyć gdzieś na wczasy , chętnie z Wami ).
                                                  Juz teraz chetnie podziałąm w sprawie.
                                                  We wrześniu mógłbym chyba skoczyć z żoną na 2-3 tygodnie. Jednak dobrze byłoby
                                                  gdybyśmy mieli już jakąś chatkę wynajętą na 1 m-c.

                                                  Przypomniałem sobie jeszcze parę pytań :)
                                                  Czy można tam wynając samochód, jak sie jeździ ( na Kanarach super ( jeździłem
                                                  3 tygodnie bez problemów ) , a na Dominikanie nie polecają ( czytałem że ruch
                                                  bez żadnych przepisów ).
                                              • 06.04.03, 23:39
                                                Gość portalu: migueluski napisał(a):
                                                > pomysl jest ale nigdzie nie spotkalem takiej grupy polakow zyjacych "tak
                                                > sobie" spotykalem jednostki.

                                                Bo dopiero od 12 lat możemy zbierać na "wakacje do końca życia". Pewnie Niemcy
                                                i Austryjacy mieli troche więcej czasu :)

                                                > na margarcie ( ktora polecam jak nie wiem co ), rzeczywiscie nie ma
                                                > problemow

                                                A może tak znasz jakiś adres do biura które sprzedaje tam te tanie domki
                                                letniskowe ? Może mieszka tam jakiś Polak który ma neta ( czy tam jest net )?

                                                I jeszcze jedno bardzo poważne pytanie jeśli można :)
                                                Moja żona twierdzi że nie wyjedzie nigdzie gdzie żyje się tylko na owocach
                                                morza. Ja zresztą też lubię steki. To bardzo poważnie mogłoby zaszkodzić moim
                                                planom !
                                                • 07.04.03, 00:45
                                                  Witajcie,
                                                  Interesujaca idea, ktora rozwazacie ma juz swoj precedens.
                                                  Podrozujac po Polsce w lecie zeszlego roku, przeczytalem pobieznie artykul
                                                  (nie pamietam gazety)o Karaibskiej Republice Zeglarskiej.
                                                  Podaje to co pamietam, z zastrzezeniem, ze moge podac cos niedokladnie.
                                                  Zalozycielem jest Andrzej Piotrowski z Chicago. Kupil/wydzierzawil wysepke
                                                  lub jej czesc na Karaibach. Wydaje mi sie, ze nazwa wysepki to Sandy Cay.
                                                  Pierwsze zebranie czlonkow KRZ odbylo sie w 1999 roku w Chicago.
                                                  W zeszlym roku w sierpniu w Kolobrzegu mialo sie odbyc kolejne zebranie.
                                                  Pozdrowienia,
                                                  mojito.
                                                  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 07.04.03, 03:33
                                                    co do margarity
                                                    jedzenie to rzeczywiscie najlatiwej o ryby i homary, ale z wieprzowina czy
                                                    wolowina nie ma problemow. oprocz tego pelno kurczakow,
                                                    jak ktos lubi to polecam walki kogutow zawsze w sobote i niedziele.
                                                    z samochodem nie problem. ceny rozne, mozna sie dogadac. od 50 dolaroww za
                                                    suzuki 4#4 dziennie, ale na tydzien to moze byc jakies 160 us, ale w porlamar
                                                    mozna dostac tico :) niestety) ale jezdzi, za jakies 200 usd na miesiac.
                                                    samochod jest niezbedny do poszukiwan domku. z jazda w miare spokojnie, bez
                                                    problemow.
                                                    w CORPOTUR w pampatar, ( takie wenezuelskie ministerstwo turystyki) jest
                                                    symaptyczna dziewczyna , jej ojciec byl polakiem i ona troche mowi po polsku,
                                                    moze pomoc i doradzic , jak by ktos rzeczywiscie chcial cos sobie kupic.
                                                    posrednictwo jakiejs agencji zbyteczne, oni maj tylko drogie apartamenty w
                                                    porlamar ( samo miasto kit).
                                                    jak co to moge poszukac maila do zaufanego adwokata, przyda sie jak juz
                                                    znajdziecie domek. konieczne , bo ktos musi sprawdzic ,jak to jest z
                                                    rzeczywistym prawem wlasnosci.
                                                    ja moge wam polecic do pomocy moje ex-kochanie. mowi dobrym angielskim,
                                                    francuskim no i i hiszpanskim.
                                                    wrzesien to niely pomysl. wlasnie wtedy bede gdzies jechal, na margarite
                                                    chetnie bym skoczyl.

                                                    jeszcze jedno , kiedys na forum pisalem o znajomym , co prowadzi tam
                                                    hotel.basen, tropikalny ogrod, pelen, luz, jak dla znajomych to jakies 7
                                                    dolarow za pokoj.
                                                    kolo lipca powinienem byc w polsce, wiec jak ktos ma ochote to moge udostepnic
                                                    cale mnostwo zdjec i info azeby wiadomo bylo co chodzi.po obejrzeniu zdjec
                                                    pojedziecie nastepnego dnia.
                                                    co do dzieci , na margaricie sa przynajmniej dwie naprawde dobre prywatne
                                                    szkoly, wiec to nie problemm, a tylko z pozytkiem dla dzieci. jezyk polski
                                                    jest raczej stednio przydatny.
                                                    pzdr
                                                    spadam na sniadanie.



                                                  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 07.04.03, 11:49
                                                    Czesc migueluski,
                                                    jestes prawdziwa kopalnia zlotych wiadomosci.
                                                    Czy mozesz podac namiar na tego znajomego na Margarcie co za 7$ wynajmuje pokoj
                                                    ogrod tropikalny itp. czy jest plaza w poblizu?
                                                    Takze prosba o namiar na miejscowego zaufanego adwokata.
                                                    Znalazlam w internecie gazete z ogloszeniami o sprzedazy domow.
                                                    Cala masa, az nie chce sie wierzyc. Czy to sa budki, czy normalne domy?
                                                    Ceny rzeczywiscie bardzo przystepne.
                                                    Walka kogutow mnie nie interesuje, ale do kina poszlabym od czasu do czasu.
                                                    Czy sa na miejscu?
                                                    A co z twoim Madagascarem i jak znajdziesz sie w czasie?
                                                    Pzdr.
                                                  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 07.04.03, 12:49
                                                    czesc ewa
                                                    co do madagaskaru to ja co mam robic podejmuje decyzje w ostatniej chwili.
                                                    dotyczy to podrozy, kobiet i pracy. czasami srednio na tym wychodze, ale
                                                    przynajmniej na nude nie narzekam.
                                                    jesli chodzi o oglosznie w internecie to ceny mozesz obnizyc o jakies 20 %
                                                    dzieki geniuszowi hugo chaveza, wenezuel idzie na dno szybciej niz titanik i
                                                    wszystko jest na sprzedaz. na poczatku lat 90 margarita byla rajem , do
                                                    ktorego przyjezdzalo tysiace turystow. teraz jest prawie pusto.
                                                    mysle,ze kupienie czego tam moze byc niezla inwestycja bo przeciez kiedy ten
                                                    idiota odejdzie i wenezuela znowu pojdzie w gore,
                                                    naszym sojusznikiem jest tez wysoka inflacja i bezrobocie na margaricie.
                                                    co do jakosci domow to mozesz sie zdziwic. architektura+lokalizacja niektore
                                                    bajka. dla mnie najlepsy tam jest klimat, ciagle cieplo, ale chlodzi wieczny
                                                    wiaterek z nad morza
                                                    ten hotel, to napisze ci jak trafic troche pozniej bo to duzo pisania.. nie
                                                    mam obecnie dostepu do telefonu tam ani maila. polozony jest dyskretnie tuz
                                                    przy playa del aqua czyli glownej plazy wyspy gdzie wszystko sie dzieje. 5
                                                    minut piechota i jestes na plazy. szef jest kubanczykiem i nudzic tam sie nie
                                                    mozna, szczegolnie wieczorami :)
                                                    co do kolegi adwokata to to samo ( zapiski z margarity zostawielem w polsce
                                                    przed wyjechaniem do chin). nakieruje cie na niego jak juz bedziesz na
                                                    miejscu, tak latwiej trafisz.
                                                    pzdr
                                                  • 07.04.03, 22:24
                                                    Gość portalu: Ewa napisał(a):
                                                    > Znalazlam w internecie gazete z ogloszeniami o sprzedazy domow.
                                                    > Cala masa, az nie chce sie wierzyc.

                                                    Helo :) To rzuc tu link. poogladamy i pomyslimy.

                                                    Miguelski, co do tego hotelu za 7$ to skoro wiesz ze znajomy bedzie w lipcu w
                                                    Polsce, moze niech skapnie tu namiarem :)
                                                    Skoro przyjezdza do Polski to Polak ? To juz jakis punkt zaczepienia.
                                                    A jak nie Polak to ... tez jakis punk zaczepienia :)
                                                    Prawnicy i te sprawy beda wazni, ale najpierw trzeba zlustrowac obiekty i
                                                    place. Zona sie przestaszyla ze chce ja wywiezc na jakas mala bezludna wyspe.
                                                    Kolce wystawila, ale jakos dala sie namowic na rozpoznanie tematu.
                                                    Gdyby sie udalo z Twoim znajomym, to we wrzesniu ( a moze lepiej w zimnym
                                                    listopadzie :) moznaby zrobic tam jakis zjazd "rencisty" :)
                                                  • 20.08.04, 20:59
                                                    zaciekawil mnie watek " ex-kochania" ...co sie z nim stalo???
                                                  • 20.08.04, 21:43
                                                    Droga Fikusko,
                                                    Miguel nie jest stary, widzialam na wlasne oczy cztery dni temu. Nie wiem jak
                                                    tam ex-kochanie, ale obecne jest urocze i bardzo egzotyczne (tez widzialam).
                                                    Oboje odpoczywaja w rodzinnym domu Miguela i maja sie dobrze. Wkrotce spotkamy
                                                    sie na II zlocie Club M. Tzn. klubowicze z Miguelem:)
                                                    Zlosliwcy do domu!!!!
                                                    --
                                                    "Pinezka" - e-zakątek ludzi myślących ;)
                                                  • 07.04.03, 22:35
                                                    mojito napisał:
                                                    > Interesujaca idea, ktora rozwazacie ma juz swoj precedens.

                                                    Tiaaa :) ale żeglarstwo nie znalazlo tu ... zrozumienia :)
                                                    No ale co do wyspy ( czy jej czesci ) jak bedziesz mial jakis namiar to wrzuc :)

                                                    Ja tak sobie tu pisze i mysle ze moze niektorzy pomysla ze to takie tam
                                                    dyrdymaly i nic z tego nie wyjdzie. No wiec moze jednak sprobowac. Taki pomysl
                                                    wpadl mi do lepetyny jak bylem na "kanarach". To bylo to. Europa ale "w
                                                    klapkach" i dogadac sie mozna bez problemu. Tyle ze juz drogie chalupy. O tym
                                                    juz pisaliscie. W kazdym razie tak mi sie podobalo, ze od tego czasu
                                                    zaplanowalem ze kiedys kupie tam chate. No wiec jak zobaczylem ten watek,
                                                    to ... o to wlasnie mi chodzilo. A naleze do tych co przynajmniej probuja
                                                    realizowac marzenia. Jak do tej pory mi sie udaje :)
                                                  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 07.04.03, 23:09
                                                    Od kilku dni studiuje w internecie wszystko na temat Margarity. Twoja zona
                                                    niepotrzebnie martwi sie ze to zadupie. Nic podobnego. Jest wszystko-hotele
                                                    lux, casino, bungalowy, male hoteliki, piekne plaze z pelna obsluga i dzikie
                                                    zakatki. Tez raj zakupowy, bo to jest strefa bezclowa.Klimat bardzo dobry temp.
                                                    w lecie nie przekracza 30°. migueluski chyba ma racje ze to zblizone do raju.
                                                    Ceny hoteli przegladalam, b. rozne od srednio 40$ za dobe w luksusie do 10$ za
                                                    dobe w jednogwiazdkowym. Moznaby sie dogadac ze wynajmiemy cos dobrego wspolnie
                                                    (n.p. bungalow z 2-ma sypialniami) i koszta podzieli sie. Chyba ze dostaniemy
                                                    od migueluskiego namiar na ten hotelik, ktorego wlasciciel jest z Kuby(ja tak
                                                    zrozumialam, a Polak to migueluski, ktory przyjedzie do Polski w lipcu).No i
                                                    dobrze byloby zeby ktos dobrze mowil po hiszpansku. Link na ceny domow
                                                    zapodzial mi sie , ale jak odszukam zaraz ci podam. Natomiast nie udalo mi sie
                                                    dowiedziec jaka jest cena biletu do Caracas. Wiem ze regularne linie sa z
                                                    Amsterdamu, Londynu i Niemiec.Acha , jeszcze kilka cen-pelny posilek na plazy 8-
                                                    10$, 1kg miesa wolowego 5-7$, piwo 0,5 $.No i przede wszystkim wartosc sposobu
                                                    zycia. Cieplo, slonce, ocean, muzyka, tance, sympatyczni ludzie. Ja bym sie
                                                    bardziej przymierzala do wrzesnia.
                                                  • 07.04.03, 23:35
                                                    Oki. No to troche konkretow.
                                                    Link do chyba oficjalnej strony

                                                    www.margaritaonline.net/
                                                    Sa ceny hoteli , zdjecia a nawet videosy.
                                                    Wszystko super. No ale pamietajmy ze ... szukamy "wakacji na cale zycie" a nie
                                                    wycieczki na 3 tygodnie :)

                                                    Masz racje co do tego goscia od hotelu za 7$. Ja zle zrozumialem.
                                                    Tak czy inaczej chodzi o hotel za 200 $ na m-c :)))))))
                                                    Nie dziw sie wiec ze ... troche sie "rozkojarzylem".
                                                    Mam jednak nadzieje ze chodzi o hotel bez sufitowej dziury do obserwacji
                                                    nocnego nieba :)
                                                    Co do wrzesnia to chodzi mi raczej o pore roku ( czy nie jest to na przyklad
                                                    pora desczow :).
                                                    We wrzesniu moge pomyslec o wypadzie na powiedzmy do 3 tygodnie ( dzieciaki ida
                                                    do szkoly ), no ale trzeba by to wlasnie wczesniej przygotowac.
                                                    Alternatywa jest wypad na 2 tygodnie z TUI na all inclusive.

                                                    www.atkompas.com.pl/hotele.php3?KRAJ=Wenezuela&MIASTO=wyspa%20Margarita
                                                    Ale jak wtedy poznamy ta prawdziwa rzeczywistosc o ktora nam chodzi ?
                                                  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 07.04.03, 23:57
                                                    Troche mi sie popieprzyly ceny. Na przyklad kilo miesa wolowego to tylko3,13$.
                                                    Najlepiej wejdz na swietna strone: www.casatrudel.com Jest tam wiele
                                                    praktycznych informacji wlacznie z cenami domow z miejscowej gazety.Trzebaby
                                                    ustalic pulap ile mozemy wydac na pierwszy wyjazd i w zaleznosci od funduszu
                                                    realizowac projekt.
                                                    O ki?
                                                  • 08.04.03, 00:36
                                                    Jesli mamy "rozpoznawac" temat , to chyba nie mozemy ustalac pulapu cen :)
                                                    Ale generalnie przymiarke okreslilismy.

                                                    Zrobil to piotr0412, wiec zacytujmy kryteria :
                                                    > Mam ... lat,
                                                    > parę złotych oszczędności,
                                                    > żadnych szans na godziwą emeryturę,
                                                    > jakieś miejsce na świecie ,żeby sobie spokojnie na stare lata pożyć?
                                                    > Najlepiej,żeby było ciepło,morze itd,itp...

                                                    Nastepnie miguelski dorzucil kolejne dyrektywy :
                                                    > mozna mieszkac w raju za cos okolo 100 dolcow miesiecznie, albo i taniej.
                                                    > morze, plaze, palmy, rybki, wodka z kokosa, itp
                                                    > miesiecznie 250 usd i juz jest dobrze.
                                                    > dzisiaj mozna tam kupic domek ( tam wszedzie jest blisko morza) za cos okolo
                                                    15 000 dolarow. zalezy od miejsca moze byc taniej , moze byc drozej, ale te
                                                    15 000 to taka cena orientacyjna za cos w jakims juz standarcie.
                                                    > miesiecznie na spokojne zycie to cos okolo 300 dolarow (pewnie mniej). a jak
                                                    na dwie osoby to i 400 wystarczy.

                                                    No cóż, miguelskiemu rosnie stopa ze 100 do 400 ( ale na 2 :)

                                                    raakk dorzucila ciekawie :
                                                    > Moim problemem jest nie "gdzie" ale "z kim" zeby nie zdechnac z nudow

                                                    Tiaaa:) Chyba sie zgodzimy ze to glowne dane.
                                                    No wiec teraz trzeba to sprawdzic.
                                                    Jezeli da sie za "400 wystarczy", to mozemy przyjac to jako punkt wyjscia. Ja
                                                    zapalacilem w tej zimy ponad 1200$ tylko za ogrzewanie gazem :)) Z pozostalymi
                                                    kosztami takimi jak grubsze ciuchy , wczasy w zimie , starczy mi na pol roku
                                                    zycia w tej cenie :)
                                                    Czyli , mieszkajac na Margaricie wyjdzie mi taniej niz zima w Polsce. Na lato
                                                    moge sobie przyjechac do Polski :)

                                                    Aby to sprawdzic, trzeba tam pojechac i ... to sprawdzic. Jak juz znajdziemy
                                                    sie w roli to pewnie beda nastepni chetni nad czym nasz rzad juz usilnie
                                                    pracuje od jakiegos czasu rozwalajac gospodarke.

                                                    Ktos wiec musi sie tym zajac. Jesli miguelski pomoze nam z tym hotelem za 200 $
                                                    na m-c , to juz mamy baze. Reszta na miejscu. Czekamy wiec na namiar :)
                                                    W miedzyczasie sprawdzmy ceny biletow z Berlina ( chyba najtaniej z ...
                                                    Polski ).

                                                    Cala reszte ( prawnicza ) sprawdzimy jak juz potwierdzimy ceny i zaakceptujemy
                                                    warunki. Jerstem pewien ze zadne sprawy prawne nie beda przeszkoda jesli tylko
                                                    faktycznie sie nam spodoba.

                                                    No i jeszcze ... musza byc chetni :) Czekamy wiec na ewentualnych chetnych.

                                                    Proponuje podawac tu ciekawsze info aby pieczen nabierala rumiencow.
                                                  • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 08.04.03, 11:15
                                                    Czy byles na stronie www.casatrudel.com ?
                                                    Znalazlam adresy tanich hoteli, 7 a nawet 5$ za dobe, ale nie mam pojecia o
                                                    standardzie. Trzeba zapytac migeuluskiego
                                                    pzdr
                                                  • 08.04.03, 23:12
                                                    Gość portalu: Ewa napisał(a):
                                                    > Czy byles na stronie www.casatrudel.com ?

                                                    Probuje ale nie wchodzi. Przepustowosc z Polski jest :((((
                                                    Ale sie latwo nie poddam.
                                                  • Gość: Szczepan IP: *.alp01.telsat.wroc.pl 18.09.04, 17:07
                                                    Moze zima na Margaricie wyjdzie taniej niz w Polsce, ale jak zarobic na nia
                                                    pieniadze jak sie bedzie opalac na Margaricie a nie pracowac w Polsce? Zreszta
                                                    jak sie pojedzie tam na pol roku to mozna sie juz w ogole pozegnac z praca w
                                                    kraju. Wiec jakie jest rozwiazanie tego problemu Darth?
                                                    Z niecierpliwoscia czekam na odp:)
                                                    Pozdrawiam
                                                  • 19.09.04, 00:00
                                                    Gość portalu: Szczepan napisał(a):
                                                    > Wiec jakie jest rozwiazanie tego problemu Darth?

                                                    Ja nie uważam że taka wyprawa jest na JUŻ dla wszystkich choć takie wrażenie
                                                    można odnieść po ostatnich kilkudziesięciu wpisach :)
                                                    Jak pisałem wcześniej ja mogę najwcześniej osiąść na Margaricie za ... 7 lat.
                                                    Tak szacuję. Rozwiązaniem jest więc ZAŁOŻENIE że chce się kiedyś spędzić
                                                    wakacje do końca życia i ... zacząć przygotowania do tego !

                                                    Oczywiście ci których na to stać już teraz ... mogą pakować walizkę. Inni muszą
                                                    jeszcze na to zarobić tak jak i ja. Czyli w okresie paru ( lub parunastu ) lat
                                                    nazbierać troche kasy aby później cieszyć się wakacjami.

                                                    Potrzebne jest lokum. Wg miguelskiego od 20 tys. zł. To chyba nie zbyt ambitne
                                                    wyzwanie :)

                                                    Założyliśmy też że na życie wystarczy 100 $ /mc na osobę. Zakładając że
                                                    emerytura wyniesie 800 zł ( 200 $ ) da się chyba przeżyć.

                                                    No i oczywiście bilet.

                                                    Co do opieki medycznej. Na całym świecie jest tak samo jak w Polsce, tzn.
                                                    wszędzie są lekarze i podstawowa opieka zdrowotna a lepsza wszędzie kosztuje
                                                    tak jak dziś w Polsce. Nie sądzę żeby na M. było drożej. Typowe leki można
                                                    ściągać z Polski. Jak będzie nas więcej, koszty transportu lekarstw, gazet i co
                                                    tam jeszcze będą na pewno tańsze.
                                                    Cięższe przypadki, no cóż, trzeba doliczyc bilet do Polski ( rezerwa finansowa
                                                    na bilet - 1 tys. $ ). A w Polsce już standard.

                                                    To oczywiście tylko optymistyczne założenia. Aby je zweryfikować będą sie
                                                    odbywac wyjazdy i relacje bezpośrednie. Być może ktoś się w końcu osiedli a
                                                    inni dołączą. Ten ktoś będzie stanowił przyczółek kolonii jak sądzę.
                                                    1 weryfikacja ma nastapić w styczniu podczas wyjazdu grupy założycielskiej.
                                                    Oczywiście pierwsi będą mieli trudniej i drożej, ale z tym sie liczą.

                                                    Podoba mi się hasło znane mi już z USA - " wszyscy musza zapłacić frycowe,
                                                    sprytni zapłaca po prostu mniej" :)
                                                    Gra jest więc nie dla przeciętnego roszczeniowego gościa z oczekiwaniami, ale
                                                    dla gościa ZARADNEGO. To oczywiście eliminuje sporą grupę Polaków. No ale na to
                                                    nic nie poradzimy. Do udziału zapraszamy - zaradnych :)

                                                    Jeśli akcja wypali to nastepni chętni będą mogli uzyskać pomoc. Cały sęk w tym
                                                    aby ktoś zaczął :)
                                                  • Gość: Szczepan IP: *.alp01.telsat.wroc.pl 19.09.04, 00:26
                                                    Dzieki darth za wyjasnienia.
                                                    Jeszcze jedno male pytanko:)
                                                    Skoro mowisz o emeryturze (800 zl) to zakladasz wyjazd dopiero w wieku
                                                    emerytalnym? Z tego co zrozumialem z postow ktore przeczytalem sadzilem ze
                                                    chodzi o szybszy wyjazd, szczegolnie czytajac Miguelskiego. Ale wtedy nie
                                                    bedzie zadnej emerytury, wiec trzeba nazbierac chyba troche wiecej niz 20 tys
                                                    zl. Bo trzeba miec na zycie codzienne, chyba ze zajmuje sie czyms na miejscu.
                                                    Wiec glownie o to mi chodzilo. Zreszta rodzina, dzieci zwiekszaja znacznie
                                                    koszty zycia.
                                                    Jestem zainteresowny dlatego pytam, a nie zeby komus psuc humor sceptyzmem:)
                                                    Nie jestem sceptyczny tylko bardzo ciekawy!!
                                                    Z gory dzieki za odp
                                                  • 19.09.04, 12:21
                                                    Gość portalu: Szczepan napisał(a):
                                                    > Jestem zainteresowny dlatego pytam, a nie zeby komus psuc humor sceptyzmem:)
                                                    > Nie jestem sceptyczny tylko bardzo ciekawy!!

                                                    Ależ oczywiście :)

                                                    > Skoro mowisz o emeryturze (800 zl) to zakladasz wyjazd dopiero w wieku
                                                    > emerytalnym? Z tego co zrozumialem z postow ktore przeczytalem sadzilem ze
                                                    > chodzi o szybszy wyjazd, szczegolnie czytajac Miguelskiego.

                                                    Oczywiście masz rację. Określenie "emerytura" jest DLA MNIE umowne. To po
                                                    prostu emerytura z prywatnego funduszu czyli tego co nazbieram gdy dojdę do
                                                    wniosku że czas. To jeśli chodzi o mnie.
                                                    Jesli chodzi o moją wizję dla innych to obecnie jak napisałem na pewno nie jest
                                                    to TERAZ wizja dla prawdziwych emerytów. Jest to wizja dla ludzi zaradnych.
                                                    Natomiast w przyszłości może to być dostępne dla prawdziwych emerytów jeżeli
                                                    będą sprzyjające warunki. Co mam na myśli ? Zobacz
                                                    www.wprost.pl/ar/?O=66707
                                                    Wierzę że Polska zmierza w tym kierunku a widziałem jak to działa w USA gdzie
                                                    podobno emerytury są niskie.

                                                    Podstawa to też założenie że kolonia kiedyś będzie funkcjonować wraz punktami
                                                    usługowymi jak polski sklep, punkt przesyłania paczek, restauracja, klub, byc
                                                    może lekarz i prawnik. To oczywiste że to może zająć 15 lat ale tak właśnie do
                                                    tego podchodziłem od początku.

                                                    Tu masz też odpowiedź na swoje pytanie czy można czymś się zająć na miejscu.
                                                    Myślę że o ile jesteś zaradny, przedsiębiorczy czy jakkolwiek ten dar nazwać i
                                                    posiadasz jakiś kapitał początkowy, to możesz już dołączyć już do grupy i
                                                    szukać dla siebie mozliwości utrzymania się. Może mały hotelik ? Naprawdę nie
                                                    wiem jakie są i będą obecnie możliwości. To się dopiero okaże. Nie możliwe jest
                                                    obecnie odpowiedzieć na Twoje pytania. Mozna tylko planować.

                                                    Jeśli zaś nie posiadasz obecnie kapitału to musisz poczekać na relacje innych i
                                                    co najważniejsze, musisz sam zdecydować czy chcesz zacząć się przygotowywać na
                                                    współudział w takiej zabawie. Wymaga to niestety chęci i poświęcenia. Nie można
                                                    powiedzieć : spakuj walizkę i jedź. Trzeba mieć ten kapitał, ale ja wiem że
                                                    jest możliwe go nazbierać i nie jest to niemozliwe. Czy warto ? Nie wiem ?
                                                    Zobaczymy.
                                                    Najważniejsze dla WSZYSTKICH którzy marzą że ktoś już próbuje to sprawdzać i
                                                    zainwestować w to kasę i czas.
                                                    Więcej odpowiedzi będzie pewnie od tych którzy tam pojada w styczniu :)
                                                  • Gość: Szczeapn IP: *.alp01.telsat.wroc.pl 19.09.04, 15:00
                                                    Dzieki Darth za wyjasnienia.
                                                    Teraz juz kumam ideę, choć inicjujący wątek mial chyba inna wizje:)
                                                    No ale watek ewoluowal i dobrze.
                                                    W styczniu jedzie grupa na rekonesans czy juz na prawdziwa przygode? Bo
                                                    slyszalem ze na rekonesans maja jechac na dniach.
                                                    A co do tej "emerytury" to trzeba nazbierac naprawde duzo jesli chce sie tam
                                                    zyc z rodzina , dziecmi (150 USD/osobe/miesiac + nieplanowane wydatki extra) i
                                                    jesli sie nie jest milionerem to trzeba chyba zajac sie czyms na miejscu.
                                                    Wiec rzeczywiscie nieodzowne jest prowadzenie jakiejs dzialalnosci, co (jesli
                                                    szczescie dopisze) doprowadzi do powstania koloni-poloni, jaka przedstawiles w
                                                    swoim poscie.
                                                    Zgadzam sie ze to jest chyba jedyna droga.
                                                    Mam jeszcze pytanie na temat kapitalu poczatkowego. Nie chodzi mi o koszty
                                                    zycia, bo to juz mniej wiecej wiem.
                                                    Ale czy byly jakies szacunki albo czy ktos deklarowal jaki kapital poczatkowy
                                                    powinien miec taki pionier?Chodzi mi o to czy ktos wie ile mniej wiecej
                                                    potrzeba na poczatek, zeby sie tam zainstalowac czy zainwestowac, a potem juz
                                                    zajac sie czyms na miejscu.
                                                    Bo zeby pojechac na "wakacje do konca zycia" tak zeby juz nic nie robic tylko
                                                    zyc z "prywatnego funduszu" to chyba dopiero na emeryturze:)
                                                  • 20.09.04, 22:21
                                                    Gość portalu: Szczeapn napisał(a):
                                                    > A co do tej "emerytury" to trzeba nazbierac naprawde duzo jesli chce sie tam
                                                    > zyc z rodzina , dziecmi (150 USD/osobe/miesiac + nieplanowane wydatki extra)

                                                    Wątek jest o wakacjach do końca życia. Żona owszem ale dzieci ? One się nie
                                                    wpisują w tą ideę.
                                                    Tak więc wystarczy 300 USD/osobe/miesiac. Nieplanowane wydatki, no cóż, a w
                                                    Polsce ich nie ma ?

                                                    > jesli sie nie jest milionerem to trzeba chyba zajac sie czyms na miejscu.

                                                    Przeginasz z tym milionerem. 400 $ ( 300 + nieplanowane ) to ok. 1500 zł.
                                                    Chyba 2 osoby mają takie emerytury ? A i odłożyć się da takie kwoty. Oczywiście
                                                    można pracować, ale co Ty ciągle z tym milionerem ?

                                                    > czy byly jakies szacunki ..., a potem juz zajac sie czyms na miejscu.

                                                    Były. Poczytaj wątek. W uproszczeniu :
                                                    - chatka od 20 do 40 tys. zł ( standard ale może być drożej i lepiej )
                                                    - jak ustaliliśmy - 400 $ na życie / miesiąc na 2 osoby to sporo
                                                    - samochód - zakup dla uproszczenia licz jak w Polsce
                                                    - paliwo - 20 groszy za litr

                                                    biznes ? raczej nie zaskoczysz miejscowych jak wszędzie. Szansą jest praca dla
                                                    Polaków a ci musza najpierw sie tam znaleźć. Hotelik, to może by i było to ale
                                                    na razie nie wiemy ile to kosztuje. Inne - nie wiem, może góralskie kierbce i
                                                    oscypki by poszły :)
                                                    A tak poza tym poczytaj wątek od początku. Było tam wiele o tym.

                                                    Teraz ja zadam pytanie : czy Ty myślisz poważnie o wczasach do końca życia czy
                                                    tylko pytasz z ciekawości ?
                                                  • 20.09.04, 22:22
                                                    errata : wystarczy 300 USD na 2 osoby /miesiac
                                                  • Gość: szczepan IP: *.alp01.telsat.wroc.pl 21.09.04, 16:13
                                                    Mysle o wakacjach do konca zycia powaznie i jestem zainteresowany. Pytam takze
                                                    z ciekawosci. Ale skoro Miguelski pisze ze jak dla niego, czyli po znajomosci,
                                                    najtansze zakwaterowanie to 7$/osobe/dobe (ten hotel u Kubanczyka) to daje 210
                                                    $/osobe/miesiac za samo zakwaterowanie nie liczac nic wiecej! Chyba ze mozna
                                                    wynajmowac jakas chatke na plazy czy gdzies za duzo mniejsze pieniadze?
                                                    No bo przeciez za swoj dom, jak sie go juz kupi, tez trzeba placic jakis czynsz
                                                    i oplaty za wode, prad czy co tam. No chyba ze to jest tam tanie jak barszcz
                                                    albo w ogole nie ma czegos takiego jak czynsz. Wiec jak to jest?
                                                    Bo jezeli chodzi o wynajmowanie czegos to 150$/miesiac/osobe wydaje mi sie malo
                                                    realne.(skoro doba bardzo tanio to 7$/osobe)
                                                    Ale zalozmy ze nawet te 1500zl/2 osoby(z zona)/miesiac to daje 18000 rocznie.
                                                    Powiedzmy ze zyjemy tam tylko 40 lat to daje 720 000 PLN + nieoczekiwane
                                                    wydatki,opieka medyczna, podroze do kraju, na wakcje:) (bo przeciez nie
                                                    wytrzymasz na wyspie calego zycia) przez te 40 lat to bedzie cos kolo 1 mln PLN.
                                                    Wiem ze mozna zyc z odsetek, roznych inwestycji, ale na to potrzeba sporego
                                                    kapitalu pocztkowego. Moze troche przesadzilem z tym milionerem, ale liczylem z
                                                    dziecmi (a to by dolozylo kolejny milion zl:), chyba ze sie ich nie ma albo
                                                    wyjezdza w starszym wieku jak dzieci sa juz samodzielne.
                                                    To jak jest z tym czynszem i oplatami za dom? 300$/2 osoby/miesiac starczy na
                                                    wszystko razem z zakwaterowaniem (obojetnie czy za wynajmowanie czegos czy za
                                                    swoj wlasny kat)?
                                                    Jesli bylo to wyjasniane to sorry ale nie zdazylem jeszcze wszystkiego
                                                    przeczytac.Bede czytal!
                                                    Dzieki Darth za odpowiedzi i wyczerpujace wyjasnienia.
                                                    Pozdro
                                                  • Gość: Webmaster IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 12:43
                                                    Jakie są tam ceny stałego łącza?
                                                  • Gość: ADAM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 14:32
                                                    JA CHCĘ Z WAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAMI !!!!!!!!!
                                                    JUŻ ! TERAZ !! ZARAZ !!! Rzucam wszystkow cholere i jade !!!!
                                                    adamude@wp.pl. PISZCIE CO I JAK
                                                  • Gość: arty5ta IP: *.dsl.pipex.com 25.09.04, 15:04
                                                    a moze lepiej wireless hotspot na plazy?
                                • Gość: Cygnus X-1 IP: *.localdomain / 192.168.21.* 07.04.03, 08:57
                                  Pięknie dziękuję i podziwiam. Czy są na swiecie jakieś ciekawe miejsca, w
                                  których jeszcze nie byłeś? :)
                                  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 07.04.03, 12:50
                                    cale mnostwo :)
                                    • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 08.04.03, 07:54
                                      witam wszystkich ponownie
                                      przejrzalem linki ktore podaliscie i generalnie www.casatrudel.com maja racje.
                                      mili ludzie, maja tam dwa hoteliki, ktorych goraco NIE polecam. przypominaja
                                      osrodki FWP.
                                      na samej wyspie jest jednak duzo ladniej niz na zdjeciach :)
                                      z tym "moim" hotelem za 200 usd miesiecznie to sprawa pewna. ale jak gdyby sie
                                      nie podobal czy cos takiego to wokol jest cale mnostwo innych, lepsze i gorsze
                                      ale na pewno sporo drozsze.
                                      z miejscami nie ma problemow. na miejscu taniej niz przez rezerwacje przez
                                      internet.
                                      co do przelotu to kiedys bylo bezposrednio z madrytu za 500 usd round trip,
                                      ale nie wiem czy tych rejsow nie odwolano.
                                      co do cen do rzeczywiscie najtanszy jest alkohol i benzyna jakies 20 litrow za
                                      dolara!!!!
                                      homar na plazy + butelka wina 20 dolcow, ja najbardziej lubilem kupowac ryby i
                                      owoce morza prosto od rybakow.
                                      skontaktowalem sie ze swoja znajoma z caracas (pracowalismy razem w HBO),
                                      obiecala, ze co do prawnikow to pomoze. ale z tym to pozniej.
                                      mysle, ze margarita to doskonaly wybor, sama wenezuela jest piekna a benzyna
                                      tak tania ze mozna wszedzie jezdzic nie myslac o paliwie.
                                      mialem tam forda fireland z 1953 roku , kabriolet, silnik 5.7 litra od
                                      mustanga cobra, bral jakies 25 litrow na 100 km, ale przyspiesznie jak w F16 :)
                                      psul mi sie tylko co drugi dzien.
                                      co do terminu wyjazdu to ja raczej tez obstaje przy wrzesniu. chyba ze cos sie
                                      wydarzy nieoczekiwanego , ba ja za miesiac zaczynam swoje w pelni zasluzone
                                      dlugie wakacje w Indochinach, ale do polski i tak musze przyjechac latem wiec
                                      w pelni sie pisze na wyskok na margaite.
                                      a jeszcze jedno, mam tam zarejestrowana firme, taka szeroka pojeta dzialalnosc,
                                      ( nidy nic z tym nie robilem, ale moze sie kiedys to przydac) moge np.
                                      reprezentowac biura podrozy,, moze w zwiazku z tym macie jakies kontakty?
                                      pisze moze troche chaotycznie, ale troche wczoraj za duzo piwa a dzisiaj od
                                      rana mialem sporo pracy :), sorry.
                                      przez 6 miesiecy wynajmowalem tam dom. dom byl na sprzedaz za pierwotnie
                                      30 000 dolarow ( taka cene podala do biura nieruchomosci) ale krok po kroku,
                                      rozmawiajac z wlascicielka ( stara krowa) wyczulem ze moze zejsc z ceny. po 4
                                      miesiacach podala mi nowa cene , jakies 18 000 usd, wiec roznica spora.
                                      i tak tam jest ze wszystkim , a wybor bardzo duzy.
                                      pzdr


                                      • 08.04.03, 18:27
                                        dla darth,
                                        jestem chetna.
                                        od kilku dni jestem bardzo zajeta. Nie mam czasu sie rozpisywac. Ciesze sie ze
                                        sie tak rozkrecilo.Pozdrawiam
                                      • 08.04.03, 23:05
                                        No dobra. To powiedzmy ze 3tygodnie we wrzesniu jest ok.
                                        Powiedzmy 8 do 28 czy jakos tak ( w zaleznosci od lotow ).
                                        Miguelski, czy bedziesz mogl troche miejsc zarezerwowac w tym hotelu na 3
                                        tygodnie ? Przepraszam ze sie Ciebie uczepilem, ale deklarowales ze mozesz :))
                                        No i byloby bardzo fajnie gdybys wszystkim chetnym zarezerwowal, albo ... dal
                                        namiar. Chyba nie chcelibysmy wyladowac z 20 kilosow od siebie jezeli mamy
                                        myslec o polskiej kolonii :)) Do wrzesnia moze nas byc wiecej.

                                        Co do tej firmy to fajnie ze ja masz. Pewnie to moze cos ulatwic no i ... jak
                                        bedzie wiecej chetnych Polakow, to moze byc biuro kontaktowe :)
                                        Co do biura podrozy, to musialbys byc tam konkretnie. Przeciez z samego faktu
                                        ze jakies biuro znajdzie chetnych jeszcze nic nie wynika. Musi byc ktos na
                                        miejscu. Niektórzy Polacy nie znają języków. Deklarujesz sie jako rezydent ?
                                        • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 08.04.03, 23:31
                                          Czesc,
                                          a ja mysle ze Migueluskiego to musimy ladnie prosic o pomoc, bo bez niego
                                          bedzie trudno. Co do jezykow to nie wyobrazam sobie zeby jechal ktos bez
                                          znajomosci angielskiego. Ale tam trzeba mowic i czytac dobrze po hiszpansku!
                                          Ja z moim francuskim rozumiem pisany hiszpanski, ale z mowieniem gorzej.
                                          Na taki rekonesansowy wyjazd to wystarczy, ale zeby kupic dom musi sie miec
                                          zaufanego adwokata.W zeszlym roku chcialam kupic dom na Krecie i Grek chcial
                                          mnie wykiwac proponujac kupienie domu, ktory byl wspolnoscia, a nie bylo zgody
                                          drugiego wlasciciela na sprzedaz. Takie same kawalki moga zdarzyc sie na
                                          Margaricie. Do tego trzeba placic cash w dolcach.
                                          Z postu Migueluskiego zrozumialam ze wczesniejsza rezerwacja hotelu nie jest
                                          konieczna, bo na miejscu zawsze sie cos znajdzie. Znalazlam informacje o lotach-
                                          najtaniej Lufthansa albo liniami portugalskimi za 600 $. Taniej moze byc z
                                          Hiszpanii, ale trzeba tam dojechac. Drazmy temat nadal, powolutku do skutku.
                                          Pzdr
                                          • 09.04.03, 00:46
                                            Gość portalu: Ewa napisał(a):
                                            > a ja mysle ze Migueluskiego to musimy ladnie prosic o pomoc, bo bez niego
                                            > bedzie trudno.

                                            Jesli moj post tak nie zabrzmial to przepraszam :) Chcialem go wlasnie o to
                                            prosic bardzo ladnie :))

                                            > Co do jezykow to nie wyobrazam sobie zeby jechal ktos bez znajomosci
                                            > angielskiego.

                                            W temacie jezykow odnioslem sie do miguelskiego dlatego, ze zapytal czy ktos ma
                                            jakies kontakty w biurach podrozy i zadeklarowal posrednictwo. Byc moze dlatego
                                            myslisz ze moje pytanie "czy deklaruje sie jako rezydent ?" bylo w "naszej"
                                            sprawie. Ja mialem na mysli "jego" a nie "nasza" sprawe :)

                                            > Ale tam trzeba mowic i czytac dobrze po hiszpansku!

                                            A jak nie ( ja tylko angielski i troche niemiecki ) to jestem wypisany z klubu ?
                                            Czy kryterium kwalifikacji do polskiej kolonii ma byc znajomosc hiszpanskiego ?
                                            Jesli tak, to ja sie zaczynam uczyć :) Ale serio, to uwazam ze nie. Jak sie ma
                                            te pare baksow na utrzymanie i chec to i jezyk sie pozna.
                                            Musisz wiedziec ze Polacy z Polski ( a o takich tez pisalismy ) nie znaja
                                            czesto jezykow. I tu widze role jakiejs osoby czy biura ( moze wlasnie
                                            miguelski je zalozy, a Ty bedziesz w nim pracowac :))) ktora odplatnie
                                            swiadczyla by pomoc takim osobom :) Ja sobie poradze, ale boje sie o liczebnosc
                                            kolonii jak jezyk bedzie decydujacy. Zreszta w Chicago żyje ponoc 1 mln.
                                            Polaków a max. 20 % zna j. angielski.

                                            > zeby kupic dom musi sie miec zaufanego adwokata.

                                            To jest oczywiste :)) Ale na razie niedzwiadek jeszcze bryka.

                                            > Do tego trzeba placic cash w dolcach.

                                            Dlaczego tak sadzisz ? A przelew z banku ? Wyobrazasz sobie siebie w Wenezueli
                                            z torebka w ktorej dynda 20 tys. $ ??? :)))

                                            > Z postu Migueluskiego zrozumialam ze wczesniejsza rezerwacja hotelu nie jest
                                            > konieczna, bo na miejscu zawsze sie cos znajdzie.

                                            Ja wole liczyc na pewniaka. Co z waliza ? No i po tej chocby 1 nocy na plazy
                                            moge zapomniec o wakacjach do konca zycia. Zona wybije mi je z glowy. Nie to ze
                                            jest dretwa , ale lubi te minimum luksusu jaki ma w Polsce :))

                                            > Znalazlam informacje o lotach najtaniej Lufthansa albo liniami portugalskimi
                                            > za 600 $.

                                            Dla mnie musi byc Berlin, bo to najblizej. Sprobuje zrobic rozeznanie. Pozatym
                                            z Berlina lata Condor ( to charter Lufthansy ) i jest sporo tanszy.
                                            • 09.04.03, 00:49
                                              darth4 napisał:
                                              > boje sie o liczebnosc kolonii jak jezyk bedzie decydujacy. Zreszta w Chicago
                                              żyje ponoc 1 mln.

                                              He,he, to nie znaczy ze "nasza" kolonia ma miec 0,5 mln-a :))
                                              Ale tez 5 osob to na "cale zycie" trocze malo. Tak z 50 do 200 byloby ok. :)
                                              • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 09.04.03, 10:47
                                                Co do kryteriow jezyka to oczywiscie jest pelna wolnosc.
                                                Nikt nikogo nie zmusza do wakacji do konca zycia ani ich nie zabrania. Ani tez
                                                ze znajomoscia hiszpanskiego, ani bez.Ale oczywiscie lepiej go znac.Mam
                                                doswiadczene bo mialam zamiar osiedlic sie na Krecie i moj slaby grecki byl
                                                powazna przeszkoda. Wprawdzie byly zabawne mimiczne momenty, ale to dobre na
                                                chwile.
                                                Wiadomosc o placeniu cash pochodzi od Trudlow, malzenstwa holendersko-
                                                niemieckiego zamieszkalego na Margaricie.Widac ze nie czytales strony ktorej
                                                adres ci podalam. Nie wiem czy uzbierasz 50 do 100 osob. Bedzie ciezko. To
                                                przeciez strasznie daleko.
                                                Co do rezerwacji to nie problem, jak dobrze poszukasz to znajdziesz pelno
                                                adresow tanich hoteli. Zapytajmy migueluskiego czy hotel 1-gwiazdkowy jest do
                                                przyjecia. Trzeba przeciez wynajac samochod, a to znacznie podnosi koszty.
                                                Pzrd
                                                • Gość: migueluski IP: 202.96.66.* 09.04.03, 11:38
                                                  czesc wszystkim
                                                  z tym hotelem, to nie chce tylko azeby ktos pomyslal, ze ja mam z tego jakas
                                                  prowizje czyc cos takiego. z 7 dolcow za dobe trudno wyciagnac swoja dzialke :)
                                                  ale ta cena to jest tak jak dla mnie i znajomych krolika, jak pogadam z Sergio-
                                                  szefem to nie wiem czy to bedzie 7 moze 5 a moze 8.
                                                  na poczatku wrzesnia koncza sie w wenezueli wakacje , wiec i tak pustawa
                                                  Margarita pustoszeje zupelnie, wiec nie ma zadnych problemow z hotelami, nie
                                                  zaleznie * czy ***** . wiec zakwaterowanie i to dobre przyjmijcie za pewnik i
                                                  sie o to nie martwcie
                                                  co do jezyka, to nie taki problem. jest duzo knajpek czy restauracji , ktorych
                                                  wlascieciele sa z Niemiec, Kanady, itp. takze, szczegolnie przy plazach zawsze
                                                  mozna sie po angielsku dogadac.
                                                  ja w meksyku wykladalem historie starozytna na uniwerku po hiszpansku, wiec
                                                  zaufajcie mojemu castellamno, ok?
                                                  jak ktos zdecyduje sie pomieszkac dluzej to gwarantuje , ze szybko sie nauczy.
                                                  co do samochodu to jest konieczny, chociaz tam raczcej wszedzie blisko, ale
                                                  komunikacja autobusowa jest beznadziejna.
                                                  sergio, ten od hotelu ma "samochod" jeep wrangler, tylo jak ostatnio
                                                  koziolkowal to stracil dach , wiec jest kabriolet.
                                                  mysle, ze nie policzy nam wiecej niz jakies 10-15 dolarow za dzienne
                                                  uzytkowanie. we wrzesniu tam deszcz nie pada.
                                                  samochod z wypozyczalni, to minimum jakies 40 dolcow, dziennie.
                                                  600 dolcow za przelot to mysle w porzadku, przy kupnie bieltow trzeba sie tylko
                                                  dowiadywac , czy cena uwzglednia podatek przy wyjezdzie z wenezueli (jest to 43
                                                  lub 48 dolarow).
                                                  mnie to sie marzy zostac tam na stale, kupic jakiegos gigantycznego jeepa i od
                                                  czasu do czasu wozic ludzi po calej wenezueli. dzungla, gran sabana itd.
                                                  samochod dla siebie juz znalazlem. jak chcecie go zobaczyc, to w wyszkukiwarce
                                                  yahoo, wpiszcie el universal, venezuela, nastepnie pierwszy link,
                                                  classificados (ogloszenia), vehiculos.
                                                  jeep cherokee renegede.
                                                  w wenezuelii ze wzgledu na benzyne za grosze duzo jest takich potworow.



                                                  • 09.04.03, 11:49
                                                    Gość portalu: migueluski napisał(a):
                                                    > z tym hotelem, to nie chce tylko azeby ktos pomyslal, ze ja mam z tego
                                                    jakas prowizje czyc cos takiego. z 7 dolcow za dobe trudno wyciagnac swoja
                                                    dzialke :)

                                                    Daj spokój. Przecież mamy się zainstalowac na dłużej, więc nie zaczynajmy od
                                                    podejrzeń. Twoja propozycja pomocy jest bardzo ok. :))) i konkretna co
                                                    najważniejsze.
                                                  • 09.04.03, 12:27
                                                    Gość portalu: migueluski napisał(a):
                                                    > samochod dla siebie juz znalazlem.

                                                    Obejrzałem. Bryczki wychodza miło tanio :)))
                                                    Ja lubie tez jeep-a. Grand z 2002 cena 36000 bolivarow x 2,5 zł = około 90
                                                    tys. :)))) W Polsce ze 150 tysiaków :((((
                                                • 09.04.03, 11:43
                                                  Gość portalu: Ewa napisał(a):
                                                  > Widac ze nie czytales strony ktorej adres ci podalam.

                                                  Zacytuję siebie "Probuje ale nie wchodzi. Przepustowosc z Polski jest :(((( "

                                                  > Nie wiem czy uzbierasz 50 do 100 osob. Bedzie ciezko.

                                                  Ja ? Myslę że sami się "uzbierają" jak już będą znane konkrety. Skoro tak sie
                                                  dzieje w przypadku Niemców czy Anglików to czemu nie Polaków ?

                                                  > To przeciez strasznie daleko.

                                                  1. Na wakacje na całe życie ??? Nigdzie nie jest za daleko. Byle tylko było
                                                  przystępnie i towarzycho było ok. :)
                                                  2. W erze lotnictwa i netu ??? Codziennie setki tysięcy latają na
                                                  takich "dalekich trasach" :)

                                                  > Co do rezerwacji to nie problem, jak dobrze poszukasz to znajdziesz pelno
                                                  > adresow tanich hoteli.

                                                  Ok, ok. Jednak wolałbym "dobrze poszukać" ale z poleceniem kogoś kto juz był w
                                                  tym hotelu :)

                                                  > Zapytajmy migueluskiego czy hotel 1-gwiazdkowy jest do przyjecia.

                                                  Poczekajmy. Moze nam da konkretny namiar na hotel.

                                                  > Trzeba przeciez wynajac samochod, a to znacznie podnosi koszty.

                                                  Samochód najlepiej wynająć na miejscu :) Na kanarach miałem na 3 tyg.
                                                  wynajęty. Fajnie, tylko że jeździłem w sumie 1 tydzień, no i na miejscu było
                                                  taniej.
                                          • 09.04.03, 21:21
                                            Gość portalu: Ewa napisał(a):
                                            > najtaniej Lufthansa albo liniami portugalskimi za 600 $.

                                            Czesc :) Sprawdzilem Condora ( teraz Thomas Cook ).

                                            www.thomascook-flug.de
                                            Wylot 03.09 z Frankfurtu n/Menem z przesiadką na Tobago. Cały lot 12 godz.
                                            Powrót 24.09 do Frankfurtu ale bez przsiadki :) . Czas 10 godz.
                                            Ale cena to 960 euro ( $ ).
                                            Więc Twoje "znalezisko" Lufthansą za 600 $ jest ok :) Podaj proszę jakiś
                                            bliższy namiar na lotnisko i gdzie rezerwować.

                                            > Taniej moze byc z Hiszpanii, ale trzeba tam dojechac.

                                            Może by się opłaciło. W Europie działa już tani Rynair. Może opłacałoby się z
                                            Berlina do Madrytu Rynairem i dalej jak piszesz "jeszcze taniej".
                                  • Gość: zule IP: *.243.81.adsl.skynet.be 24.09.04, 16:40
                                    Jedynie pogratulowac... Tak Was czytam i nie moge wyjsc z podziwu. Zastanawiam
                                    sie czy to odwaga z Waszej strony czy szalenstwo. Cokolwiek to jest jeszcze raz
                                    gratuluje. Juz tak niewiele osob potrafi naprawde okreslic czego chce i w
                                    dodatku prawdziwie do tego przec. Mam nadzieje, ze Wam sie uda. Zycze zatem
                                    powodzenia Wam a sobie tego, zeby kiedys miec tyle odwagi (lub szalenstwa).
                                    Pozdrawiam
                  • Gość: Nula IP: *.cable.mindspring.com 09.04.04, 00:36
                    mowisz o meksykanskim San Blas?
    • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 10.04.03, 11:11
      uparliscie sie z ta rezerwacja , hotele, male i duze sa tam bardzo ladne.
      zawsze pelno kwiatow , roslinek itp. ZAWSZE SA MIEJSCA, w jednostkach moze
      byc full ale tylko na Boze Narodzenie jak zjezdza tam cale Caracas.
      warto najpierw pochodzic samemu poogladac pokoje, ogrodek itp ( jezeli
      ten "moj "hotelik wam sie nie spodoba).
      co do samochodow terenowych bardzo tam popularnych to numemerem 1 jest Toyta
      Machito, taki Land Crusier w starej budzie, odpowiednio wysokie zawieszenie z
      rura wydechowa jak komin na dachu, pozniej Wranglery i Cheeroke Renegede, oraz
      bardzo droga Toyota Burbuja ( wiedzma), jest to nowy podwyzszony Land Crusier.
      ale moj NO 1 to Ford Bronco.
      panie przepraszam za ten motoryzacyjny kawalek ale pomyslcie tylko za dolara
      mamy tam 18 litrow benzyny, wiec w razie jakiejs nudy w samochod i Gran Sabana
      itp, przy prawie zerowych kosztach.

      www.margarita-real-estate.com
      • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 10.04.03, 12:26
        Ja nie upieram sie z wczesniejsza rezerwacja hotelu.
        Wole na miejscu obejrzec i wybrac co mi sie spodoba.
        Tymbardziej ze piszesz iz nie ma z tym klopotu.
        Co do cen dojazdu, to niestety drogo. Najtaniej z Paryza Lufthansa za 600 euro.
        Sprawdzilam Niemcy, ceny takie jak podal Darth. Rowniez Hiszpania jest droga, z
        Madrydu Iberia za 800 euro. Jest dobre biuro sprzedazy biletow lotniczych Anyway
        mozna do nich wejsc przez Google, potem Anyway.com , tel O89 2893 892. Lub
        kupic bilety w biurze Lufthansy. Z pewnoscia w W-wie takowe znajduje sie.
        Pzdr.
      • 10.04.03, 22:31
        Gość portalu: migueluski napisał(a):
        > uparliscie sie z ta rezerwacja

        No dobra, niech Ci bedzie. Przylatuje do Porlamar, wynajmuje wozek i ... jade
        sobie szukac hotelu bo we wszystkich sa miejsca, a ceny w okolicach 10 USD to
        żaden problem :)))
        Jest jeszcze sporo czasu i nie wiadomo w sumie co naprawde bedziemy robic we
        wrzesniu , ale ...
        Ty jestes turysta i jak jutro masz wyskoczyc na Karaiby, do Chin czy Afryki to
        pewnie no problem. Dla mnie to jednak hm... dosc egzotyczna wyprawa.
        Czy dziwi Cie ze probuje sie zorganizowac ? Ja tak "w ciemno" to moge sobie
        pojechac do Miedzyzdrojow czy nawet do Wloch. Karaiby to jednak dla mnie
        narazie egzotyka.
        Dla wyjasnienia, jak bylem w Egipcie to miejscowy gipsowy kotek z olowiem w
        srodku udajacy marmurowego byl wywolawczo proponowany za 1200 funtow egipskich
        ( okolo 300 USD ). Wartosc faktyczna dla miejscowego to pewnie 10 USD. Biorac
        pod uwage dosc krotki pobyt, trudno mi bylo go kupic taniej niz za 50 USD
        Tyle wynosi przecietna miesieczna pensja w Egipcie :)) Dla "zagraniczniaka"
        oczywiscie "taniocha". Piwo w hotelu w Kairze to "tylko" 4 USD :)) Itd, itp.
        Chodzi mi o to, ze Tobie jako "miejscowemu" latwo znalezc hotel za 7 USD. Ja w
        ofertach netowych widze jedynie takie po 65 USD od osoby. I pewnie wlasciciel
        opusci cene po negocjacjach na powiedzmy ... 45 USD.
        Nie wiem, moze sie myle, ale oferty "taniego" hoteliku nie znalazlem w necie.
        No ale ok. Ty twierdzisz ze na miejscu znajde bez problemu. Jesli tak, to ok.
        Nie upieram sie przy rezerwacji :)
        • 11.04.03, 00:09
          > Gość portalu: migueluski napisał (jako isla margarita :)

          --------------------------------------------------
          z porlamar ( miasto mozna sobie darowac-syf) autobus kolo parku w centrum do
          playa del agua. autobus bedzie sie telepal kolo 40 minut. powiedziec
          kierowcy , ze chcecie wysiasc kolo sklepu Bodegon de Johnny w playa del agua
          (nie wysiadac przy samej plazy).sklep jest po prawej stronie. od glownej drogi
          zaraz za sklepem wiedzie piaszczysta drozka w prawo, idziemy i po jakis 200
          metrach po prawej stronie jest hotelik, przed nim zadaszony bambusem daszek
          nad malym parkingiem.
          szef jest kubanczykiem i nazywa sie....cholera zapomnialem
          powiedzcie ze jestescie od Polaco-miguel, to cena za pokoj bedzie jakies 8-10
          dolcow.
          warto tam sie zatrzymac, piwa na pewno niklt wam nie bedzie zalowal. :)
          -----------------------------------------------

          wstawilem tu :)
        • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 11.04.03, 00:16
          Otoz mylisz sie derth. Nie wiem jaki masz motor poszukiwania, ale ja poslugujac
          sie Google znalazlam znacznie tansze ofery. 3-gwiazdkowy hotel, basen,
          ogrod,klimatyzacja, palne utrzymanie wlacznie z napojami za 40$ od osoby.
          Sa tez oferty jedno i dwugwiazdkowych hoteli za nawet ponizej 10$. Rezerwowac
          mozna przez telefon.Tylko nie mam pojecia jaki standard ofiaruje np.
          jadnogwiazdkowy hotel.Czy jest lazienka, czy tylko miednica z woda(bo i takie
          hotele widzialam w moim barwnym zyciu). Poniewaz podroz jest stosunkowo droga
          mozna"odzyskac " jej koszta przez dluzszy i tanszy pobyt.Poniewaz zaczynaja sie
          mnozyc watpliwosci zapytanie do mieugulskiego- czy hotel ktory znasz dysponuje
          lazienka przy kazdym pokoju?
          Co do rezerwacji to przeciez jest pelna wolnosc. Kto chce to zarezerwuje, komu
          na tym nie zalezy , nie zrobi tego.A tak ogolnie sadze ze aby urzadzic sobie
          wakacje do konca zycia w jakims w pol egzotycznym kraju trzeba chociaz troche
          miec dusze awanturnika.
          Pzdr.
          • Gość: migueluski IP: 202.96.66.* 11.04.03, 11:49
            wyglada to mniej wiecej tak
            plan prostokata, po dluzszych bokach pokoje parterowe.taki troche ubozszy
            wariant kolonialny. przed nimi drewniane daszki, na krotszym przeciwleglym boku
            cos w stylu restauracji z dlugim barem, (ceny alkoholu sklepowe) pod duzym
            palmowym dachem
            w srodku basen (sporej wielkosci)z ksztalcie 8 dookola lezaki i palmowe
            parasole, drozka z zwirkiem
            wszedzie duzo roslinek i kwiatow, duzo klatka z wielkimi papugami guacamaya
            pokoje to taki przedpokoj i pokoj wlasciwy, kazdy ma wlasna lazienke (czysta) i
            klimatyzacje, sciany wykladane bambusem czy czyms takim. moze mogly by byc
            troche wieksze, ale i tak wiekszosc czasu spedza sie miedzy barem a basenem.
            pewnie cos jeszcze ale nie pamietam.

            co do cen to mysle, jak ktos chce wydac troche wiecej to we wrzesniu
            spokojnie znajdzie cos super za 25-30 usd w najblizszym sasiedztwie.
            pzdr
            • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 11.04.03, 13:17
              czesc,
              dzieki za dokladny opis.Bardzo zachecajace.
              Pzdr.
          • 11.04.03, 16:53
            Gość portalu: Ewa napisał(a):
            > Nie wiem jaki masz motor poszukiwania, ale ja poslugujac sie Google
            > znalazlam znacznie tansze ofery. 3-gwiazdkowy hotel, basen,
            > ogrod,klimatyzacja, palne utrzymanie wlacznie z napojami za 40$ od osoby.

            Niestety, u mnie ostatnio google nie chodzi. Yahoo chodzi bez problemow i
            wiele innych. Np. ta stronka o autach chodzi the best ale juz te linki do
            nieruchomosci nie chca wchodzic :(( Nie wiem czemu. Ty szukasz z Francji a ona
            ma duzo wieksza przepustowosc do swiatowego netu niz Polska. Badz tak mila i
            pamietaj ze ja niestety pisze z Polski i podaj bezposredni link do tych
            ofert , proszę :)

            > A tak ogolnie sadze ze aby urzadzic sobie wakacje do konca zycia w jakims w
            pol egzotycznym kraju trzeba chociaz troche miec dusze awanturnika.

            A to ciekawe spostrzezenie. Dla goscia z Margarity Polska jest niewatpliwie
            calkowicie egzotyczna, a jakos nie wydaje mi sie ze mieszkajac tu musze miec
            dusze awanturnika.
            Tak w ogole to luz koncepcyjny to dla mnie akurat no problem, tylko jestes
            laskawa nie dostrzegac, ze nie kazdy odpowiada tylko sam za siebie.
            Ja na ten przyklad mam rodzine i musze o niej myslec. Nie wystarczy ze wrzuce
            w plecak hamak i hajda w egzotyke. Bywalem juz sam lub z rodzina w swiecie
            zdany tylko na siebie i moja umiejetnosc radzenia sobie, ale mam zone a ona
            lubi miec jakies tam "wygody". W Polsce mam nienajgorszy standard zycia i ...
            zona mi sie troche przyzwyczaila. Ale to nie znaczy ze jestesmy pierniki !!!
            Dla jasnosci 40-cha jest jeszcze przed nami. Po prostu zamiast awanturnictwa
            mam zmysl organizacji ktory moze byc przydatny do zorganizowania "reszty
            zycia". Oprocz podnoszenia pilota do TV ze stolika mam tez inne praktyczne
            umiejetnosci :)
            No i tak w ogole, to nie powinnismy sie oceniac co kto chce czy lubi, czy co
            komu pasuje. Nie mamy przeciez mieszkac "do konca zycia" w jednym domku.

            Pozdrawiam i ... skonczmy juz te komentarze do komentarzy :)))
            • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 11.04.03, 22:53
              Oto namiar na strone z ofertami hotelowymi:
              www.porlamar.com/english/hotels.htm
              Czesc
              • 12.04.03, 00:27
                Gość portalu: Ewa napisał(a):
                > Oto namiar na strone z ofertami hotelowymi:

                Wielkie dzieki i ... ladnie wchodzi :)
        • Gość: andrzej IP: *.class144.petrotel.pl 09.05.04, 10:29
          ludzie co wy tu zapierdoły uprawiacie, nie stać was na coś lepszego.
        • 01.07.04, 23:17
          Odwiedzcie portal wyjazdy.com.pl
    • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 12.04.03, 03:25

      tak dla odmiany, wyglada to nie zle i nie znam nikogo kto tam byl, takie
      miejsca lubie najbardziej. :)


      Drink the best coffee in the world (so they say). Experience a culture that is
      a mix of African and Portuguese with a touch of Latin duende and rhythm thrown
      in. Escape the hordes. Snorkel in crystalline waters. Climb ancient volcanoes.
      Check out amazing bird life found nowhere else in the world. Lush jungles,
      untouched beaches and fabulously decaying colonial architecture rub shoulders
      on these tiny equatorial islands, formerly possessed by Portugal.

      Greener and wilder than the Cape Verde islands, they're also safer than most
      of the hotspots in Africa, more beautiful than most of the mainland countries
      nearby, and more friendly than the Friendly Islands. It's easy to run out of
      superlatives. So go chill with a stiff drink next to a soft sunset.

      Full country name: Democratic Republic of São Tomé and Príncipe
      Area: 964 sq km (376 sq mi)
      Population: 130,000
      Capital city: São Tomé (pop 35,000)
      People: Descendents of Angolan slaves and Europeans
      Language: Portuguese
      Religion: Roman Catholic
      Government: Republic
      President: Fradique de Menezes
      Prime Minister: Maria das Neves

      GDP: US$164 million
      GDP per head: US$1100
      Annual growth: 2.5%
      Inflation: 21%
      Major industries: Fish processing, textiles, soap, beer, timber, cocoa
      Major trading partners: Netherlands, Germany, Portugal, France, Belgium,
      Japan, Angola


      • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 12.04.03, 11:49
        Hmm, very interesting. Zwlaszcza ta krystaliczna woda, ktorej brakuje na
        wyspach Zielonego Przyladka.
        Troche by mnie niepokoily pola naftowe na wodach zatoki gwinejskiej, ale moze
        mazut nie dociera do plaz Säo Tomé.
        Pzdr.
        • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 12.04.03, 15:07
          che, che z tym mazutem.

          sprawdzilem ceny i poza klasycznymi szczurzymi norami wychodzi troche drogo.

          Ewa , gdzie w afryce jest najtaniej, uwzgledniajac, musica y cerveza ?

          w stanach poznalem dziewczyne z kamerunu, calkiem fajna, wszystko szlo jak po
          masle. spytalem sie jej jak to jest z problemem AIDS w kamerunie , stwierdzila
          z usmiechem ze nie ma zadnego problemu bo zakazonych jest "tylko" jakies 10%
          a prezerwatywy to sa nie wiadomo po co tylko dla bialych. dalem sobie z nia
          szybko spokoj.
          ale chyba tam to normalka?

          pzdr
          • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 12.04.03, 17:53
            Musica y cerveza jest prawie za darmo w calej Afryce zachodniej.
            Co do reszty to zalezy jaka masz wytrzymalosc na brak wody i robale wyplywajace
            z sitka tuszu.Takze na latajace karaluchy(ogromne i brzecza jak Concorde nad
            moim miejscem zamieszkania). Jesli te drobne atrakcje nie odstraszaja cie to
            moze byc tanio wszedzie. W zachodniej fajny jest Senegal, niezly Camerun. We
            wschodniej jest nieco drozej. Fajna jest Tanzania i Mozambik, ale trzebaby
            ubrac sie w kamizelka kuloochornna.Jakikolwiek znosny hotel kosztuje tyle ile w
            Europie. Jedzenie moze byc tanie jesli bedziesz w stanie przelknac matoke(taka
            bryja z zielonych , twardych bananow). Mozesz popic sokiem wycisnietym ze
            swiezych owocow(pycha). No a wieczorem odkazisz sie cerveza.
            Dziewczyny bywaja swietne, no ale z Aids prawda .Ok.30%populacji zarazonej.Bez
            gumki nie przystepuj!Sa wszedzie dostepne , bo byl taki program WHO-
            prezerwatywy dla Afryki. Mialam zaszczyt uczestniczyc-oj bylo niemalo smiechu.
            Afrykanie wierza ze przed Aids chroni stosunek z dziewczynka. No i efekty sa
            takie jakie sa.
            Ale co z Madagascarem?
            • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 13.04.03, 20:04
              Zastanowilam sie i sprawdzilam gdzie w Afryca moze byc naprawde tanio z
              infrastruktura znosna dla Europejczyka. Wybor wypadl na Etiopie. W kazdym
              wiekszym miescie mozna znalesc przyzwoity hotel juz za 5 do 10$. Istnieja
              oczywiscie znacznie drozsze, ale te tanie sa zupelnie dobre. Sa tez prywatne
              pensjonaty(hotele sa panstwowe)dostepne za ta nizsza cene. Zywnosc jest tania i
              dobra. Juz od 1$ mozna zupelnie dobrze zjesc w miejscowe restauracji.Dziewczyny
              sa fantastyczne- maja wdziek dlugonogich i waskich ksiezniczek. W hotelach pije
              sie piwo i tanczy. Moze ogolna atmosfera jest mniej na luzie niz w Afryce
              rownikowej, ale wyrownuje to uroda ludzi. Nie trzeba zapominac ze oddalanie sie
              od wiekszych skupisk moze byc niebezpieczne i samotnej wyprawy w busz raczej
              bym nie polecala. Podobnie z poludniem-lepiej sobie odpuscic. Mozna wyskoczyc
              do pobliskiej Somali.Tam z infrastruktura chyba troche gorzej, ale warto zniesc
              niewygody aby troche pobyc.
              Pzdr.
              • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 14.04.03, 03:08
                dzieki , dzieki, wlasnie etiopia jest dla mnie numerem 2 po madagaskarze.
                a te dlugonogie ksiezniczki, che, che, bede jak krol Salomon, Saba byla
                Etiopka ( o ile cos mi sie nie poplatalo)
                • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 14.04.03, 12:36
                  Krolowa Saba byla yemenitka, co w niczym nie umniejsza urody etiopianek.
                  Nasuwa to potrzebe przestudiowania sytuacji w Yemenie.
                  Pzdr.
                  • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 14.04.03, 15:00
                    I ja jestem po archeologii , ale wstyd.
                    :) :) :)
                    • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 14.04.03, 15:15
                      eee, tam. Kazdy moze sie pomylic.
                      Z tym Yemenem chodzi o ewentualnosc wakacji itd. No i gdybs chcial "robic" za
                      Salomona to Yemenka potrzebna
                      Pzdr.
                      • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 14.04.03, 15:48
                        che, che, ale tam cos za duzo islamu i pewnie one nie tancza salsy.
                        kit z tym Jemenem.
                        pzdr
                        • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 14.04.03, 17:59
                          Zupelna zgoda.
                          Nie tylko ze ona nie tanczy salsy ale jeszcze scisla kontrola kosupmcji cerveza
                          Jemen zostawiamy z boku.
                          • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 15.04.03, 06:48
                            w koncu po kilku tygodniach milczenia odezwala sie do mnie moja ex-fiance z
                            Margarity.
                            dzieki geniuszowi Hugo Chaveza a zwlaszcza dwu miesiecznemu strajkowi na
                            przelomie roku, venezuela dokonala znaczacy krok w dol. z tego co mi pisze
                            moje ex-kochanie, to ceny domow, dzialek itp. sa bardzo, ale to bardzo
                            atrakcyjne. jak to latynoska kobieta nie orientuje sie za bardzo w
                            szczegolach, ale jest podobno duzo taniej niz powiedzmy rok temu, a i wtedy
                            nie bylo za drogo.
                            wiec pakowac walizki, troche cashu w kieszen i jedziemy wykupic cala wyspe.
                            pzdr

                            staram sie wejsc na strony el sol del margarita, ale cos mi nie wchodza. wiec
                            moze ktos moze skopiowac ogloszenia o casas i zamiescic na forum?
                            dzieki
                            • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 15.04.03, 10:08
                              Od pewnego czasu strony z odgloszeniami sprzedazy casas na Margaricie sa
                              nieaktywne. Zatem ani wejscie, ani skopiowanie nie jest mozliwe.
                              Czyzby tak nisko upadli ze nawet internet nie dziala?
            • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 17.04.03, 16:51
              co do Margarity to mam propozycje.
              watek troche wymarl, wiec wszyscy zainteresowani prosze sprawdzajcie ofert
              lotow do Caracas i w razie czego prosze dac znac.
              pzdr keep your entuzjazm
              • 17.04.03, 22:10
                Helouuu z entuzjazmem :)
                Jak na razie wrzesien u mnie aktualny.
                Pozdrawiam z juz letniej Polski. Dziś było 18 st. w cieniu, a w sloncu nie
                wiem, ale mozna sie juz opalac.
                Strony do casatrudel nadal nie chodza u mnie.
                • 17.04.03, 22:38
                  Witam,
                  sprawdzilam wyjazd 01.09 powrot 15.10 do Caracas z Franktfurtu z Liberia
                  powrotny kosztuje 664,- , bez powrotu Caracas 391,- zawsze 1 przesiadka,
                  bezposredni lot ponad 1500,-.A zreszta sami sprawdzcie www.avigo.de Czy wyjazd
                  bylby grupa?
                  Jak macie zamiar rozwiazac sprawe swojego ubezpieczenia, mysle o dluzszym
                  pobycie. Gdzie mieszkacie w Polsce, ja bede w Gdansku napewno w maju i czerwcu,
                  mysle, ze dobrze byloby nawiazac kontakt, moze sie spotkac :) Pozdrawiam
                  • 17.04.03, 23:05

                    Folgende Fluggesellschaften fliegen Caracas an:
                    Aus Europa:

                    ab Madrid - Iberia täglich - Avensa 5 x wöchentlich
                    ab Paris - Air France 4 x wöchentlich
                    ab Frankfurt - Luftansa 3 x wöchentlich
                    ab Amsterdam - KLM 6x wöchentlich
                    ab London - British Airways 3 x wöchentlich
                    ab Lissabon - Air Portugal 4 x wöchentlich - Avensa 1 x wöchenltlich
                    ab Porto - Air Portugal 2 x wöchentlich
                    ab Mailand - Alitalia täglich
                    ab Rom - Alitalia 3 x wöchentlich
                    ab Teneriffa - Iberia 1 x wöchentlich - Avensa 1 x wöchentlich
                    zusätzlich bieten US-Fluggesellschaften Verbindungen von Europa via USA nach
                    Venezuela
                    Aus den USA

                    ab New York - Continental täglich - American Airlines täglich
                    ab Miami - American Airlines 5 x täglich - Aeropostal 4 x täglich - Avensa 2 x
                    täglich - United täglich -Lan Chile 2 x wöchentlich
                    ab Orlando - Aeropostal 2 x wöchentlich
                    ab Atlanta - Delta/Aeropostal täglich
                    ab Houston - Continental täglich
                    ab Dallas - American Airlines täglich
                    ab San Juan - American Airlines täglich - Lacsa täglich
                    Nach Porlamar/Margarita bestehen folgende Verbindungen:

                    ab Frankfurt - Condor wöchentlich
                    ab Düsseldorf - LTU wöchentlich
                    ab Amsterdam - Martinair wöchentlich
                    ab Europa mit Charterflügen ab Spanien, England und Italien
                    ab Miami - Aeropostal 2 x wöchentlich
                    ab Caracas - ca. 25 x täglich

                    • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 18.04.03, 14:58
                      Czesc,
                      wydaje sie mnie ze co do podrozy istotne jest miejsce z ktorego kazdy bedzie
                      wyruszal.Poniewaz nie wszyscy wyruszymy z Polski i nie koniecznie w tym samym
                      terminie istotne byloby jedynie podawanie atrakcyjnych cenowo przelotow.
                      N.p; Lufthansa przelot Paryz-Caracas-600 euro (wlacznie z taxe)
                      Ibiza Air Madryd-Caracas-700 euro ( " )
                      Lufthansa Francfort-Caracas-860 euro( " )
                      Liberia Francfort-Carcas -660 (cytuje za raak)
                      Co do spotkania to moze juz na miejscu? Miejscem kontaktowym moglby byc hotel
                      trzymany przez Sergio w Palya del aqua. Co Wy na to?
                      Zapytanie do mingueluskiego-jak jest ze zlodziejstwem na Margaricie? Wg.
                      Trudlow ma byc wyjatkowo spokojnie. Czy to prawda?
                      Wesolego jajka, kazdemu w inny sposob.
                      Pzdr.
                      • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 18.04.03, 18:35
                        co do zlodziejstwa i bezpieczenstwa, to bez obaw, spokoj na wsi :)
                        miejscem spotkania dla mnie moze byc sama Margrita, pewnie kilkudniowe roznice
                        terminow nie powinny robic problemow. mysle , ze cena przelotu w granicach 600
                        usd, jest ok. w razie czego, mozemy sie spotkac na lotnisku na margaricie.

                        tylko jak ktos znajdzie jakas super promocje to niech da znac.
                        dla mieszkajacych w polsce to latem sluze kilkuset zdjeciami i generalnym info.

                        pzdr
                        i Wesolych Swiat.
                        m

          • Gość: kika IP: *.ipartners.pl 05.05.03, 22:49
            bardzo ciekawy i sympatyczny watek...jestem z wami od poczatku

            do wiki: dzieki za oferte !

            johnny: juz sie przestraszylam, ze nikogo w moim wieku nie ma, a tu nagle...
            a na piwo do w-wy nie wpadniesz..?

            pozdrawiam wszystkich,

            k


          • 06.05.03, 08:03
            a mnie wasze marzenia sie nie podobaja. Mieszkam w USA i kazdy dzien zycia tu
            jest przygoda. Praca? 'Oni' sie zabijaja a ja jeszcze trwam. Ciekawe jak dlugo?
            A potem? Inne miasto, inny stan. Inne srodowisko. Juz tak leci od cwierc wieku.
            Bylo poludnie, byl srodek i jest polnoc. Najlepiej zarabiac na polnocy,
            najgorzej na poludniu - zarobki glodowe. I tak z miejsca na miejsce z wiatrem
            wtor. Wiekszosc ludzi tu i tak nie ma emerytur firmowych, tylko licza na
            emeryture panstwowa. Ale wtedy juz czlowiek starszawy. Podrozowanie do goracych
            krajow/stanow mnie meczy. Jednak wol ladna zime, ladna jesin i ladna wiosne.
            WIosna sie u mnie ledwo zaczela...

            A potem? Tu latwo kupic jakis skrawek ziemi z mala chatka czy domem, kosztuje
            to taniej jak w tych tropikach, bezpieczenstwo pelne, zadnych kolorowych cweli-
            wszystko biale. Wolno mi. Podatki niskie. Zycie tanie. Starszy czlowiek duzo
            przeciez nie potrzebuje. Nie wiem jak wy, ale ja nie umiem zyc bez pasty do
            zebow, bez fryzjera, bez jakichs drobnych przyjemnosci zachodnich. Jakbym mial
            zyc jak zwierze w jakichs p..ych Chinach to wolabym byc w Polsce. Za duzo
            oglafacie filmow. Dziesiatki wizyt na Karaiby nauczyly mnie ze najlepiej w USA.
      • Gość: JOJO IP: *.qc.sympatico.ca 18.07.03, 00:04
        A Wy leszcze wiezecie temu
        migelskiemu to jest baran a nie podrornik!!!!!!!!
    • Gość: tzynk IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 18.04.03, 13:57
      Pytanie do Miguelskiego. Czy Wenezuela produkuje wina gronowe. Czy są dobrej
      jakości i w jakiej cenie? Czy może obowiązuje tam raczej kultura wódczano-piwna?
      • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 18.04.03, 18:24
        fajne pytanie
        glownie piwo, jakies 5-6 usd za skrzynke 36 piw 250 ml.
        duzo taniej whisky
        tani rum, captain morgan, bacardi
        johnny walker, black label jakies 12 usd, czerwonego nie pije ( syf).
        blue label to juz 60 usd.
        na margarice moze byc 2-3 razy taniej niz w Caracas.
        najtansza whisky to Vat 69, mozna sie przyzwyczaic, jakies 5 usd za 0.75
        cashasa trudna do dostania ale miejscowe "cana" smakuje prawie tak samo.
        co do win to za bardzo nie wiem ale na margarice alkohol jest smiesznie tani.
        jakis fajny francuz to 3-5 dolarow.


        • 19.04.03, 00:09
          Pozdrawiam Wielkanocnie
          Wszystkich, ktorym marza sie "wakacje do konca zycia"
          Serdeczne życzenia zdrowych , pogodnych, radosnych Świąt , pogody ducha
          ... no i do zobaczenia :)

    • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 21.04.03, 11:20
      www.escapeartist.com
      • 22.04.03, 10:57
        do migueluski:
        co z SARSem w Twoich Chinach? To chyba wiesz, ze nie wolno Ci zachorowac?
        Najlepiej melduj sie codziennie - przeciez masz nam tyle do powiedzenia -
        zebysmy byli spokojni o Ciebie. Dbaj o siebie, musisz nam byc zdrowy!!!
        Zyczenia zdrowia dla Ciebie i Twoich azjatyckich Przyjaciol :-))))))))))))
        • Gość: perpetum IP: 212.160.165.* 22.04.03, 12:46
          Czy ktos juz zamawia Margherite jak jest w jakims lokalu?
          Pozdrawiam wszystkich wybierajacych sie w tamtym kierunku.Niestety do emerytury
          mam dalej niz blizej, ale jestescie moim ulubionym watkiem forumowym ( innych
          wlasciwie nie czytam ).
          Osobiscie mam nawet przewodnik po Wenezueli ( kiedys tam sie wybieralam, ale
          nagly zakret zycia czy cos w tym rodzaju... )
          pozdr
          • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 22.04.03, 15:38
            Mam dysk atlas swiata microsoft encarta. Oczywiscie zawedrowalam do Wenezueli.
            Niezaleznie od mapy sa fotografie i dosc aktualne dane statystyczne a nawet
            informacje kulinarne. Najbardziej jednak moja uwage zwrocily fotografie a
            wsrod nich jedna z pieknym widokiem na Playa del agua. Pod fotografia widnieje
            opis miejsca z takim oto komentarzem( wolne tl. z francuskiego)- " nic nawet
            wszechobecne komary nie sa w stanie odciagnac turystow od pieknych i licznych
            plazy Margarita, wsrod ktorych Playa del agua...". Otoz czy te komary sa az tak
            liczne ze zasluguja na wspominanie o nich w atlasie swiata microsoft encarta?
            Sprawdzilam i wiem ze w Wenezueli nie ma malarii, ale komarzyska potrafia mnie
            zatruc noc po trudach dnia( wiadomo kapiel, plaza, piwko i muzyka). Czy bomba
            antykomarowa rozwiazuje problem?
            • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 22.04.03, 16:10
              dzieki , dzieki
              jeszcze zyje, w moim miasteczku 3 chorych, ale przy tej liczbie ludnosci to
              nieprzesadzjmy ze strachem. przynajmniej na razie.

              co do komarow to dla mnie mala niespodzianka, pamietam bzyczenie nad uchem w
              domu ale na plazach nie spotkalem zadnego komara.
              pzdr
              • Gość: MM IP: *.pace.edu 25.04.03, 20:24
                witam wszystkich, czytam sobie ten watek i czuje sie jakbym trafil na wode na
                pustyni :P
                najlepszy watek na jaki natrafilem
                Jestem dopiero na studiach, znaczy "mlokos" jeszcze jestem, ale tak marze sobie
                aby juz "po" najzwyczajniej wyjechac (najlepiej z jakims
                towarzyszem/towarzyszka) i spedzic swoje zycie podrozujac po najpieknych,
                egzotycznych miejscach, szukajac swojejej krainy utopii. Przezyc przygode. Tak
                najzwyczajniej wyjechac, nie patrzec sie za siebie, zyc dniem dzisiejszym,
                uciekajac przed wszechogarniajaca cywilazacja :P.
                Moze pisze zbyt drastycznie, ale nie wiem jaki sens ma moje zycie, jesli mam
                pracowac przez cale zycie, powiedzmy za biurkiem, robiac te same czynnosci, zyc
                w stresie, nie miec czasu na wakacje, goniac za pieniadzem, etc.... czy to ma
                byc sens zycia???
                Ostatnio po raz n-ty widzialem film "The Beach" (pewnie przetlumaczone
                jako "Plaza", ale glowy nie daje ...) z Leo DeCaprio i po raz kolejny
                zastanawiam sie nad sensem zycia w dobie cywilizacji. I nawet gdy wydaje mi sie
                ze jestem szczesliwy, musi to byc tylko zludzenie. Nie traktuje go jako film
                kultowy, ale po prostu film ktory daje mi duzo do myslenia. W koncu i ja
                chcialbym odnalezc taka swoja "wyspe" - raj na ziemi, zyc z najukochansza
                osoba, nie przejmowac sie o sprawy materialne, lezec na plazy, podziwiajac
                zachody slonca....
                Moze tak kiedys zaczne od podrozy w 80 dni dookola swiata...
                Zreszta taka juz jestem osoba, ktorej ulubiona ksiazka jest wlasnie W 80
                dni... :P
                Achhhhhhhhhh
                Zawsze kochalem podroze, tylko czy kiedys bede mial na tyle odwagi by wyruszyc
                w taka podroz mojego zycia? Jedna, jedyna, na cale zycie? Niestety nie wiem...
                Tak czy inaczej, ucze sie hiszpanskiego, chcialbym jeszcze kiedys
                francuzkiego "liznac" ale wydaje mi sie "troche" za trudny ehh
                Rozpisalem sie, przepraszam.
                Ten pomysl z "kolonia" jest genialny... milo by miec jakby "swoja wlasna"
                egzotyczna kraine :P
                Moze sie kiedys gdzies spotkamy, albo wybierzemy razem... moze...ale napewno
                sie dolacze w dyskuzji :P
                A do miguelskiego: jestes moim bohaterem :P, moze kiedys bede mial tyle
                szczescia aby miec zycie podobne to twojego
                pozdrowienia
                Michal
                • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 25.04.03, 21:33
                  witam serdecznie
                  tez mam na imie michal, i z tym bohaterstwem czasami jestem w takim dolku , ze
                  w promieniu kilku tysiecy kilometrow nikt nie rozumie o co chodzi. nie jest to
                  najmilsze.
                  co do filmu " Beach" ,od kilku tygodni studiuje dokaldnie Indochiny bo bede
                  tam za dwa tygodnie. z tego co wyczytalem to The Beach stala sie mekka
                  najtanszych backpackers pelno zygowin, smieci i kondonow, ja chyba sobie
                  daruje.
                  ale mam namiar na okolice Petchabari, na poludnie od Bakgkoku, podobno pieknie
                  i jeszcze nie odkryte. jak tam bede to dam znac.

                  po ponad 6 miesiacach w chinach, rozumiem juz brytyjczykow w kwestii np. "
                  dogs and chinese not allowed". kto byl w chinach przez kilka tygodni, niech
                  sie nie wtraca , please.

                  z drugiej strony mam ponad 600 studentow na uniwerku, kompletnie ich nie
                  rozumiem, ja to chrzanie, pieniadze,, itd.
                  z tego co czytam to cale Indochiny sa podobne, mama, papa, family.
                  chrzanie to , niech zyje America Latina.

                  sorry, sorry, tsingtao beer jest dobre i tanie wiec niech tak pozostanie.
                  pzdr
                  • Gość: MM IP: *.pace.edu 26.04.03, 00:14
                    z tym The Beach to tez slyszalem podobnie. Chodzi mi jednak o idee tego filmu
                    nie miejsce. Sam rowniez zawsze poszukuje miejsc nieskazonych cywilizacja,
                    nieodkrytych, niepopularnych. Takie sa najlepsze.
                    I ameryka lacinska jest najlepsza, a przede wszystkim dziewczyny! Wiec tu tez
                    sie zgadzamy
                    pzdr
                    • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 26.04.03, 05:37
                      che, che Colombianas....., rece mi sie zaczynaja trzesc jak sobie przypomne :}

                      jak chcesz sie zabawic w robinsona cruoe to pojedz na San Blas ( kolo Panamy),
                      jedyny miejsce w ktorym bylem , gdzie nia ma na co wydac chocby dolara.
                      wysepki, piasek jak maka, kokosy, rybki, itp. ciekawe jak dlugo wytrzymasz?
                      pzdr
                      • 26.04.03, 20:54
                        witam,
                        przejzalam dzisiaj loty do Venezueli. Wrzesien, z Niemiec, powrot za ok. 3
                        miesiece.
                        Loty z Iberia sa w cenie od 700,- e, ale trwaja od 13-15 godzin; Air France 800-
                        1000,- trwaja podobie 12-13 godzin; bezposrednio lata Lufthansa 9-10 godzin, a
                        Britisch Air podobnie krotko i kosztuje 920,-. Z Delta Air ok 20 godzin.
                        Ceny z Berlina i Frankfurtu sa jednakowe. Nie poradzilam sobie ze znalezieniem
                        lotu bezposrenio do Porlamar.Ten sam lot do Caracas maszyna pokazuje jako ok, a
                        do Porlamar wyrzuca. Jaka jest inna mozliwosc dostania sie na wyspe jezeli nie
                        samolotem?
                        Dla niemiecko-jezycznych, znalazlam ciekawe strony:
                        www.auswaertiges-amt.de (AA Deutschland)
                        Bunt gemischtes: www.carilat.de
                        Aktuelles Wetter: www.wetter-online.de/
                        www.fernweh.com
                        Allgemeine Landesinformation: www.fischer-weltalmanach.de,
                        www.venezuela-web.de
                        www.traveljungle.de
                        www.venezuelatuya.com/siteinfo/haupsitekarte.htmPozdrawiam
                        • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 27.04.03, 01:45
                          wiatam
                          bezposredniop do porlamar nic pewnie juz nie lata.

                          z caracas mozna na 3 sposoby.
                          samolot www.aeropostal.com zadnych problemow z biletami cena okolo 25
                          dolarow. bilet kupuje sie tuz przed odlotem i zabawne jest to , ze o cene
                          mozna sie targowac.

                          autobus+prom, z dworca autobusowego la Bandera ( stacja metra La bandera) do
                          puerto la cruz ( 6 godzin) a stamtad jest prom na wyspe 4 lub express 2
                          godziny. jak pewnie przylecilmy po poludniu, to zdazymy na prom co odchodzi o
                          1 w nocy. cena calosci okolo 15 dolcow. trasa bardzo ladna, jak zreszta
                          wszystkie w wenezuelii.

                          no i opcja no 3, to prom bezposrdenio z La Guaria, okolice lotniska, luksusowy
                          express, na wyspe w jakies 4 godziny, cena to chyba 20 us, ale nie wiemm w
                          jakie dni i jakie godziny, mozna sie dowiedziec bezposrednio na lotnisku.

                          pzdr
                          • Gość: MM IP: *.ny5030.east.verizon.net 27.04.03, 21:05
                            witaj miguelaski,
                            nie chce byc wcibski, czy takie tam
                            ale zastanawialem sie jaka prace wykonujesz/w jakiej branzy pracujesz ze masz
                            mozliwosci, czas i pieniedze na swoje podroze...
                            jakbys mogl to napisz tu lub na moj adres, bo nie ukrywam ze jestem bardzo
                            ciekaw
                            Michal vze327x3@verizon.net
                            • 29.04.03, 17:37
                              do MM;
                              nie chce byc wscibska , czy jakes tam , ale ciekawi mnie bardzo,
                              ile Ty masz lat?:-)))A pisales ,ze jestes po studiach .Pozdrawiam
                              • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 30.04.03, 00:15
                                Czesc,
                                widzialam dzisiaj bardzo interesujacy reportaz z Wenezueli.
                                Pokazane byly wypadki sprzed roku az do sytuacji w lutym b.r.
                                Cos mi sie wydaje , ze w kraju w ktorym byl przewrot rzadowy,
                                uprowadzenie prezydenta, oddanie mu przez"lud" wladzy, a potem
                                kilkumiesieczny strajk generalny sterowany przez gruba burzuazje,
                                (no to mnie k**** troche niepokoi) musi byc teraz burdel!
                                Napewno jest to dobry moment do zakupienia wlasnosci. Od lutego boliwar idzie
                                stopniowo, ale stale w gore.Z drugiej strony sytuacja musi sie ustabilizowac
                                zeby nabrac zaufania do jakiegokolwiek banku. I w ogole zaufania, bo nie mam
                                zamiaru urzadzac moich wakacji do konca zycia w bananowej republice rzadzonej
                                przez wojsko, w kazdej chwili gotowe do przewrotu. Juz to bralam w Afryce i
                                widok czolgow oraz facetow z kalakasznikowami wycelowanymi do mnie nie naleza do
                                pejzarzy ktore uwielbiam.Moze reportarz przejaskrawial sytuacje(jest to rola
                                dziennikarzy) i byc moze ze na Margaricie jest wciaz rajsko, ale zaczynam sie
                                zastanawiac czy nie odczekac, powiedzmy rok.
                                Tymczasem proponuje dalsze poszukiwania. Co myslicie o Filipinach?
                                • Gość: Cygnus X-1 IP: *.localdomain / 192.168.21.* 30.04.03, 07:24
                                  Migueluski, żyjesz jeszcze czy już może SARS Cię zmogło? Jeśli jeszcze jesteś
                                  pośród żywych to życzę zdrowia :)
                                • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 30.04.03, 07:27
                                  pedze na ratunek.
                                  nie mozna porownywac Wenezuelii z Liberia czy Wyb. Kosci Sloniowej.
                                  Balagan spory jest. Ale w wielu sprawach sa duzo lepiej ustawieni od Polski.
                                  Nie mowie o ciemniakach glosujacych na Chaveza.
                                  Rzeczywiscie, w centrum Caracas dosyc czesto lataja kamienie. Ale w reszcie
                                  kraju jest spokoj.
                                  Nie musimy tez nic kupowac tak od razu, popatrzec, pomyslec, napic sie Cashasy.
                                  Co do Filipin to ta cala Azja mnie wkurza.
                                  • Gość: piotr IP: *.protonet.pl / 192.168.1.* 30.04.03, 07:44
                                    powinniście załozyć forum dyskusyjne(pt\rywatne)na temat wesołę jest życie
                                    staryszka w tropikach.Filipiny są O.K. tanio ,ciepło i prowincja raczej spokojna
                                    z małymi wyjątkami.polecam też tioman -Malezja
                                  • Gość: piotr IP: *.protonet.pl / 192.168.1.* 30.04.03, 07:50
                                    • 02.05.03, 16:27
                                      Witam,
                                      mysle ,ze Filipiny to dopiero beczka prochu dla obcokrajowcow. Grupy
                                      terrorystyczne moslemow uprowadzaja przedewszystkim turystow. Zamachy to tez
                                      raczej codziennosc, ostatnie (chyba) w marcu. Kilka z zamachow do dzis nie
                                      wyjasnione czyli najprawdopodobniej aprobata miejscowych.
                                      Ja jestem zdecydowana na wenezuele. Dla turystow jest przyjazna , z wylaczeniem
                                      stanow lezacych na granicy z Kolumbia, gdzie zdarzaja sie uprowadzenia.
                                      A, ze w Carakas lataja czasem kamienie, no coz , w hamburgu i berlinie to tez
                                      zdaza sie dosyc czesto.
                                      Myslalam , ze moze moim nastepnym etapem bylaby Sri Lanka, ale nie wiem jakie
                                      tam sa mozliwosci dluzszego rezydowania . Wazne jest dla mnie rowniez ,zeby nie
                                      byl to kraj moslemow. Pozdrawiam
                                      • Gość: Vooyek.. IP: router:* / 192.168.0.* 04.05.03, 11:37
                                        Witajcie, ten wątek czyta się jednym tchem! Pamiętam go zaraz po założeniu,
                                        zaglądnełem tu jak miał kilka postów, a teraz wygląda na to że nie będzie miał
                                        końca :)

                                        Czas na pytania. Zaznaczam iż nie staram się być wścibski o co posądzono już
                                        jednego dysputanta :) Kieruje mną jedynie podziw dla Waszego sposobu życia oraz
                                        ciekawość, o której niektórzy mówią że jest najprostszą drogą do piekła, no ale
                                        trudno się mówi :)

                                        Na początku do Ewy: Ciekawi mnie jak to jest z tymi organizacjami medycznymi?
                                        Słyszałem bowiem jedynie o "Lekarzach bez granic", czy organizacje te prowadzą
                                        werbunek wolontariuszy jedynie wśród lekarzy, pielęgniarek itp.? Jeżeli możesz
                                        to napisz coś więcej! Czy takie organizacje potrzebują też studentów, znających
                                        języki ale uzdolnionych raczej humanistycznie?

                                        A teraz do Michała vel miguelski: Nie jesteś zalogoway w gazecie więc nie mogę
                                        pisać na priva, dlatego pozwolę sobie napisać parę rzeczy na forum :)))
                                        Wszystkimi kończynami podpisuję się pod tym co napisał MM! Po prostu podziwiam.
                                        Mimo iż pewnie jestem dwa razy młodszy od Ciebie od kilku lat wiem że chciałbym
                                        żyć właśnie w ten sposób! Miałem pewien okres w którym chciałem być
                                        dziennikarzem...:) Z wiekiem te marzenia się skrystalizowały, zmieniając
                                        jednocześnie tor na taki bardziej lightowy, powiedziałbym mniej snobistyczny
                                        (niestety dziennikarka w Polsce z mojej skromnej perspektywy wygląda nie jak
                                        ciekawy zawód, ale właśnie snobizm połączony z wyścigiem szczurów i ciągłym
                                        stresem związanym z dochodzeniem do bezpiecznej pozyji i stanowiska, nie
                                        wspominając już o kasie). W tym roku zdaję na studia i złożyłem papiery właśnie
                                        na archeologię! Jeżeli możesz to napisz oczywiście bez żadnych szczegółów, z
                                        czego się utrzymujesz tak jeżdżąc po świecie, bowiem właśnie taki obraz jest
                                        dla mnie wakacjami do końca życia i spełnieniem wszystkich marzeń!

                                        Jeżeli chcesz pisz na priva: mikitonie@wp.pl

                                        Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na odpowiedzi Mikołaj vel Vooyek..
                                        • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 05.05.03, 13:26
                                          Czesc Vooyek,
                                          my tu o wakacjach itd., a ty o pracy, do tego ciezkiej.
                                          No ale dobra, otoz MSF(lekarze bez granic) zatrudnia do swoich projektow nie
                                          tylko cialo medyczne ale takze administratorow, ekonomistow, specjalistow od
                                          zarzadzania i ludzi po politologii. Studentow nie zatrudniaja. Istnieje cala
                                          ducka organizacji i asocjacji pozarzadowych (poczawszy od ONZ), ktore dzialaja
                                          w bardzo roznych dziedzinach. Zagladnij na:
                                          logic.org/ENCYCLOPEDIE/Associations/bigong.htm
                                          Znajdziesz tam liste, ktora nie wyczerpuje tematu, ale daje mala orientacje co
                                          do ilosci i roznorodnosci organizacji.
                                          Jak chcesz wiedziec cos wiecej o lekarzach bez granic to wejdz na ich strone:
                                          Medécins sans Frontières.
                                          Powodzenia na studiach.
                                        • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 05.05.03, 16:36
                                          witam
                                          nie trzeba by dziadkiem , azeby przejsc na emeryture.

                                          najmlodszy emeryt jakiego w zyciu spotkalem to bylo to w miami. chlopak mial
                                          19 lat, i w swoim zyciu pracowal cale 6 miesiecy. cos tam wymyslil dla
                                          Microsoftu, skasowal 2 mln usd no i sie emerytowal. niestety zmierza w zlym
                                          kierunku ( koka ) ale to jego sprawa.

                                          co do archeologii to sie nie martw. wbrew opinii jezeli naprawde ci zalezy to
                                          mozna z tego wyzyc i to calkiem niezle. trzeba tylko mocno dzialac na wlasna
                                          reke.

                                          ja zaraz po studiach pojechalem do gwatemalii i dalem sobie spokoj z
                                          archeologia po kilku ruchach szpadlem w dzunglii.

                                          skoncz studia, ( bo to wypada) i ucz sie jezykow. najlepiej jakbys poznal
                                          jakis jeden lub dwa jezyki powiedzmy rzadkie. zawsze bedziesz do przodu.

                                          co do organizacji UN to najwiecej moglaby ci powiedziec moja ciotka . byla
                                          lekarzem i zginela w nigerii, co pozwolilo wujkowi ustawic sie do konca zycia.

                                          pzdr
                                          • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 05.05.03, 17:24
                                            Poniewaz ciotka zginela to ja daje lepsze niz juz podalam polaczenie
                                            na srone o organizacjach: www.toile.org/psi/ong.html
                              • Gość: li-po IP: *.dip.t-dialin.net 11.05.03, 11:06
                                moj drogi raakku, czy to musi byc akuratnie venezuela??? na drugim koncu swiata?
                                juz teraz za toba tesknie!Forum dalej bede czytac i marzyc ze kiedys tez mi
                                starczy odwagi na taka zyciowa przygode.
                • Gość: perpetum IP: 212.160.165.* 05.05.03, 17:24
                  Gość portalu: MM napisał(a):

                  MM
                  podroze, odmienni ludzie, miejsca z bajek, to dziala.. zwlaszcza na mloda
                  osobe, ktora poznaje siebie przez swiat wokol. Ale uwaga, bo to jest tylko
                  jedna z wielu drog i jak inne bywa niesatysfakcjonujaca czasem czesciowo
                  jalowa, a zazwyczaj po prostu normalna. Wstajesz rano i probujesz zorganizowac
                  sobie sniadanie i nie ma to znaczenia czy to w srodku dzungli czy w Warszawie
                  ( no moze po pewnym czasie nie ma to znaczenia ). Aha, no i szybko trzeba sie
                  nauczyc byc sumiennym i dobrym w tym co sie robi, bo nie jedziesz na opinii.
                  Domu nie masz, ale za to kupe karteczek, ktore ciagniesz ze soba cale zycie, bo
                  to Twoje jedyne zycie ( tu troche przesadzam, ale to tak dla koloru ). Zywisz
                  sie innymi, chociaz coraz bardziej potrzebujesz tylko samego siebie.
                  Kobiety sltalej nie masz, bo one slabo znosza zycie bez domu ( te wszystkie
                  kwiatki, dzieci, firaneczki, ogrodek z nasturcjami ).
                  No wiec szukasz jednej w 10 i x razach wiecej - moze pod koniec mozesz zlozyc z
                  tego jaks calosc,w swojej pamieci, ale czy to nie bedzie Frankenstein w
                  kobiecej wersji.
                  Z drugiej strony cieplo stadla tego samego stadla, codzienny przejazd ...
                  metrem do pracy, rodzinka jak z obrazka - to nie dla kazdego, nerwy puszczaja,
                  patrzysz w sciane, a nuda zabija ( ducha ).
                  No ale przypatrz sie co chcesz zanim kupisz bilet w jedna strone
                  pzdr








                  > witam wszystkich, czytam sobie ten watek i czuje sie jakbym trafil na wode na
                  > pustyni :P
                  > najlepszy watek na jaki natrafilem
                  > Jestem dopiero na studiach, znaczy "mlokos" jeszcze jestem, ale tak marze
                  sobie
                  >
                  > aby juz "po" najzwyczajniej wyjechac (najlepiej z jakims
                  > towarzyszem/towarzyszka) i spedzic swoje zycie podrozujac po najpieknych,
                  > egzotycznych miejscach, szukajac swojejej krainy utopii. Przezyc przygode.
                  Tak
                  > najzwyczajniej wyjechac, nie patrzec sie za siebie, zyc dniem dzisiejszym,
                  > uciekajac przed wszechogarniajaca cywilazacja :P.
                  > Moze pisze zbyt drastycznie, ale nie wiem jaki sens ma moje zycie, jesli mam
                  > pracowac przez cale zycie, powiedzmy za biurkiem, robiac te same czynnosci,
                  zyc
                  >
                  > w stresie, nie miec czasu na wakacje, goniac za pieniadzem, etc.... czy to ma
                  > byc sens zycia???
                  > Ostatnio po raz n-ty widzialem film "The Beach" (pewnie przetlumaczone
                  > jako "Plaza", ale glowy nie daje ...) z Leo DeCaprio i po raz kolejny
                  > zastanawiam sie nad sensem zycia w dobie cywilizacji. I nawet gdy wydaje mi
                  sie
                  >
                  > ze jestem szczesliwy, musi to byc tylko zludzenie. Nie traktuje go jako film
                  > kultowy, ale po prostu film ktory daje mi duzo do myslenia. W koncu i ja
                  > chcialbym odnalezc taka swoja "wyspe" - raj na ziemi, zyc z najukochansza
                  > osoba, nie przejmowac sie o sprawy materialne, lezec na plazy, podziwiajac
                  > zachody slonca....
                  > Moze tak kiedys zaczne od podrozy w 80 dni dookola swiata...
                  > Zreszta taka juz jestem osoba, ktorej ulubiona ksiazka jest wlasnie W 80
                  > dni... :P
                  > Achhhhhhhhhh
                  > Zawsze kochalem podroze, tylko czy kiedys bede mial na tyle odwagi by
                  wyruszyc
                  > w taka podroz mojego zycia? Jedna, jedyna, na cale zycie? Niestety nie wiem...
                  > Tak czy inaczej, ucze sie hiszpanskiego, chcialbym jeszcze kiedys
                  > francuzkiego "liznac" ale wydaje mi sie "troche" za trudny ehh
                  > Rozpisalem sie, przepraszam.
                  > Ten pomysl z "kolonia" jest genialny... milo by miec jakby "swoja wlasna"
                  > egzotyczna kraine :P
                  > Moze sie kiedys gdzies spotkamy, albo wybierzemy razem... moze...ale napewno
                  > sie dolacze w dyskuzji :P
                  > A do miguelskiego: jestes moim bohaterem :P, moze kiedys bede mial tyle
                  > szczescia aby miec zycie podobne to twojego
                  > pozdrowienia
                  > Michal
                • Gość: perpetum IP: 212.160.165.* 05.05.03, 17:24
                  Gość portalu: MM napisał(a):

                  MM
                  podroze, odmienni ludzie, miejsca z bajek, to dziala.. zwlaszcza na mloda
                  osobe, ktora poznaje siebie przez swiat wokol. Ale uwaga, bo to jest tylko
                  jedna z wielu drog i jak inne bywa niesatysfakcjonujaca czasem czesciowo
                  jalowa, a zazwyczaj po prostu normalna. Wstajesz rano i probujesz zorganizowac
                  sobie sniadanie i nie ma to znaczenia czy to w srodku dzungli czy w Warszawie
                  ( no moze po pewnym czasie nie ma to znaczenia ). Aha, no i szybko trzeba sie
                  nauczyc byc sumiennym i dobrym w tym co sie robi, bo nie jedziesz na opinii.
                  Domu nie masz, ale za to kupe karteczek, ktore ciagniesz ze soba cale zycie, bo
                  to Twoje jedyne zycie ( tu troche przesadzam, ale to tak dla koloru ). Zywisz
                  sie innymi, chociaz coraz bardziej potrzebujesz tylko samego siebie.
                  Kobiety sltalej nie masz, bo one slabo znosza zycie bez domu ( te wszystkie
                  kwiatki, dzieci, firaneczki, ogrodek z nasturcjami ).
                  No wiec szukasz jednej w 10 i x razach wiecej - moze pod koniec mozesz zlozyc z
                  tego jaks calosc,w swojej pamieci, ale czy to nie bedzie Frankenstein w
                  kobiecej wersji.
                  Z drugiej strony cieplo stadla tego samego stadla, codzienny przejazd ...
                  metrem do pracy, rodzinka jak z obrazka - to nie dla kazdego, nerwy puszczaja,
                  patrzysz w sciane, a nuda zabija ( ducha ).
                  No ale przypatrz sie co chcesz zanim kupisz bilet w jedna strone
                  pzdr








                  > witam wszystkich, czytam sobie ten watek i czuje sie jakbym trafil na wode na
                  > pustyni :P
                  > najlepszy watek na jaki natrafilem
                  > Jestem dopiero na studiach, znaczy "mlokos" jeszcze jestem, ale tak marze
                  sobie
                  >
                  > aby juz "po" najzwyczajniej wyjechac (najlepiej z jakims
                  > towarzyszem/towarzyszka) i spedzic swoje zycie podrozujac po najpieknych,
                  > egzotycznych miejscach, szukajac swojejej krainy utopii. Przezyc przygode.
                  Tak
                  > najzwyczajniej wyjechac, nie patrzec sie za siebie, zyc dniem dzisiejszym,
                  > uciekajac przed wszechogarniajaca cywilazacja :P.
                  > Moze pisze zbyt drastycznie, ale nie wiem jaki sens ma moje zycie, jesli mam
                  > pracowac przez cale zycie, powiedzmy za biurkiem, robiac te same czynnosci,
                  zyc
                  >
                  > w stresie, nie miec czasu na wakacje, goniac za pieniadzem, etc.... czy to ma
                  > byc sens zycia???
                  > Ostatnio po raz n-ty widzialem film "The Beach" (pewnie przetlumaczone
                  > jako "Plaza", ale glowy nie daje ...) z Leo DeCaprio i po raz kolejny
                  > zastanawiam sie nad sensem zycia w dobie cywilizacji. I nawet gdy wydaje mi
                  sie
                  >
                  > ze jestem szczesliwy, musi to byc tylko zludzenie. Nie traktuje go jako film
                  > kultowy, ale po prostu film ktory daje mi duzo do myslenia. W koncu i ja
                  > chcialbym odnalezc taka swoja "wyspe" - raj na ziemi, zyc z najukochansza
                  > osoba, nie przejmowac sie o sprawy materialne, lezec na plazy, podziwiajac
                  > zachody slonca....
                  > Moze tak kiedys zaczne od podrozy w 80 dni dookola swiata...
                  > Zreszta taka juz jestem osoba, ktorej ulubiona ksiazka jest wlasnie W 80
                  > dni... :P
                  > Achhhhhhhhhh
                  > Zawsze kochalem podroze, tylko czy kiedys bede mial na tyle odwagi by
                  wyruszyc
                  > w taka podroz mojego zycia? Jedna, jedyna, na cale zycie? Niestety nie wiem...
                  > Tak czy inaczej, ucze sie hiszpanskiego, chcialbym jeszcze kiedys
                  > francuzkiego "liznac" ale wydaje mi sie "troche" za trudny ehh
                  > Rozpisalem sie, przepraszam.
                  > Ten pomysl z "kolonia" jest genialny... milo by miec jakby "swoja wlasna"
                  > egzotyczna kraine :P
                  > Moze sie kiedys gdzies spotkamy, albo wybierzemy razem... moze...ale napewno
                  > sie dolacze w dyskuzji :P
                  > A do miguelskiego: jestes moim bohaterem :P, moze kiedys bede mial tyle
                  > szczescia aby miec zycie podobne to twojego
                  > pozdrowienia
                  > Michal
                • Gość: Ju IP: *.aster.pl 13.12.03, 23:12
                  Witam serdecznie, trochę czasu od tej rozmowy upłynęło, czytam ją teraz z
                  zapartym tchem i trafiłam na Twój komentarz. od kilku lat moim największym
                  marzeniem (no, jednym z wielu dużych:)) jest możliwość podróżowania i dotarcie
                  na Bora Bora. pochłaniałam wszystko, co wpadło mi w ręce na temat Polinezji
                  i ... jakoś nic się nie ruszyło do przodu. może za mało zacięcia, może brak
                  dopingu, który przecież zawsze się przyda. No i bach!! Zupełnie przypadkowo
                  natrafiam na coś, co może Bora Bora nie jest, ale tak naprawdę raj ma wiele
                  twarzy i ten mój bez wątpienia może mieć tważ Margarity!! Kończę studia i
                  jadę!! nie zrezygnuję i nie dam sie po raz drugi pokonać swoim wątpliwościom!
                  Michął jeśli mogę cokolwiek Ci poradzić, to radzę Ci zrób to samo!!! A jeśli
                  potrzebujesz dopingu i motywacji, to pomyśl o swiom bohaterze...;) ja też
                  jestem pod dużym wrażeniem Migueluskiego!! Pozdrawiam
                  Justyna.
    • Gość: Wiki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.03, 15:34
      Bardzo podobają mi się Wasze plany (bo to nie tylko marzenia prawda?).Pracuję w
      biurze podróży i może przydam się Wam z jedną informacją. Otóż przelot na
      Margaritę (Porlamar)kosztuje ok. 500 Euro (zawsze było poniżej 600). Są to
      wyloty z Frankfurtu nad Menem z oferty niemieckiego Neckermanna ale nie z
      wyprzedzeniem paromiesięcznym. Musicie pytać o tzw." jocery" czyli takie super
      przecenione przeloty. Pojawiają się one na 3-4 tyg. przed wylotem i są prawie
      (w 99 %) zawsze. Będę tu zaglądać częściej więc mogę Was informować na bieżąco
      o takich cenach i terminach) Pozdrawiam Was serdecznie
      • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 05.05.03, 16:42
        dzieki, dzieki , dzieki
        prosze jak cos to daj znac. masz nick jak moja ulubiona uczennica z veracruz,
        che, che
        sluchaj , jak pracujesz w biurze podrozy to potrzebuje namiar na bilet
        lotniczy na trasie cartagena ( kolumbia)- warszawa, jak najtaniej ma sie
        rozumiec, na koniec maja /poczatek czerwca wylot z kolumbii, bede bbbbbbbardzo
        wdzieczny,

        pzdr
        • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 05.05.03, 17:34
          Hi Miguelski !!
          Ja tez mam zamiar wybrac sie do Cartageny na poczatku czerwca.
          Jestem od was dyskutantow duzo starszy wiekiem ale nie dusza i cialem.
          Jesli masz ochote to moglibysmy sie spotkac tam i pojsc na piwo.
          Ja mieszkam w Chicago
          • Gość: Ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 05.05.03, 23:29
            • Gość: ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 05.05.03, 23:44
              na strone z namiarem na organizacje-action without borders. Zobacz na job
              proponowany w USA- poz. 36 Assistant program officer for latin america&the
              caribean. Jako (dodatkowe) kwalifikacje trzeba miec poczucie humoru. What do
              you think about?
          • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 06.05.03, 01:03
            witam ,
            mieszkalem w cartagenie przez 6 miesiecy dopoki nie wpakowalem sie w klopoty
            z immigration.

            miasto genialne, nie sluchaj bzdur na temat bezpeczenstwa w kolumbii.
            moze trzeba troche bardziej uwazac , ale bez przesady.

            piwo w porzadku, szczegolnie cristal oro.

            przyjezdza do mnie moje kochanie stamtad i juz widze mine mojej mamy jak ja
            zobaczy, che, che.
        • Gość: ewa IP: *.abo.wanadoo.fr 05.05.03, 23:33
          • 05.05.03, 23:51
            Witam,
            Z ciekawoscia czytam wasze wypowiedzi...
            pomaly mysle o "zrywce"- poczatkowo chcialem siedziec dluzej tu gdzie jestem,
            ale pomalu wysiadam. Dobija codzienna rutyna i czas na zmiany ;-))
            Mam 42 lata.
            Mylalem o Polsce (b.zly pomysl- na szcescie nie zrealizowany i porzucony), ew.
            o Europie. Hiszpania, Portugalia, Grecja ?
            Niemniej, to o czym pare osob tu pisalo wyglada bardziej zachecajaco.
            Chetnie dolaczylbym we wrzesniu, jesli ten wypad doszedlby do skutku(
            przyznaje, ze doczytalem tylko do 100-tnego postu, jutro kontynuuje).
            Jestem od Margarity jakies 4 godziny drogi.
            Problem ze mna, ze jak mi cos odpowiada, to natychmiast ralizuje, wiec pewnie
            zakotwiczylbym tam od razu ;-)
            Pozdro
            Wieczny A.
          • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 06.05.03, 00:59
            zagladam, zagladam i nic nie widze.
            • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 06.05.03, 06:04

              Miguelski, widac ze nie masz czasu albo ochoty spotkac sie w Cartagenie
              • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 06.05.03, 10:38
                witam ,
                mieszkalem w cartagenie przez 6 miesiecy dopoki nie wpakowalem sie w klopoty
                z immigration.

                ciezko wyczuc kiedy tam znowu pojade,z margarity jest blisko

                miasto genialne, nie sluchaj bzdur na temat bezpeczenstwa w kolumbii.
                moze trzeba troche bardziej uwazac , ale bez przesady.

                piwo w porzadku, szczegolnie cristal oro.

                przyjezdza do mnie moje kochanie stamtad i juz widze mine mojej mamy jak ja
                zobaczy, che, che.

                ale nawet jak pojedziesz samemu to nie bedziesz sie tam nudzil.
                pzdr


                • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 06.05.03, 16:55
                  W ktoryms z postow pisales ze bedziesz w Cartagena na poczatku czerwca a ze ja
                  tez tam sie wybieram w tym okresie myslalem ze fajnie by bylo sie z kims
                  spotkac.
                  Czy moze znasz tam taki hotelik ktory nazywa sie Casa Vienna ?
                  Wlascicielem jest Austriak i jego miejscowa zona i mozna sie tam dogadac po
                  angielsku. Ten hotelik jest na starym miescie i ceny sa takie niskie ze troche
                  sie boje. Plus jest taki ze w takim malym hoteliku latwiej o jakies prawdziwe
                  wskazowki od wlasciciela tzn. co robic, gdzie sie poruszac, gdzie najlepiej
                  wymienic pieniadze itd.
                  Czy moze orientujesz sie ile kosztuje przelot z Cartageny do Cali ?
                  • Gość: migueluski IP: 210.82.168.* 07.05.03, 02:04
                    czesc johnny
                    casa viena, znam ta nore. 90% bckpackers zatrzymuje sie w cartagenie na ulicy
                    media luna, dzielnica getsemani, takie podgrodzie miasta za murami. 4000-5000
                    peso z lotniska , taksowka, lub 500 peso autobus czerwony Boquilla.

                    casa viena jest chyba najbardziej popularna , ale nie polecam, dla mnie tam
                    strasznie ciasno. dookola znajdziesz kilkansie innyh szczurzych nor w cenach
                    od 3 do 5 dolcow za dobe. ja zatrzymalem sie w dorado, ladny , przestronny
                    ogrodek.

                    plus media luna, to ceny oraz to ,ze spotkasz duzo ludzi i na pewno nie
                    bedziesz sie nudzil.
                    minus to jest tam srednio bezpiecznie, ale bez przesady.
                    w samym miesie zamurami, tanie nory na godziny lub na dluzej sa w okoliah
                    uniwersytetu.

                    sliczna kolonialna posada to jakies 20 usd, a dla koneserow i ludzi ze smakiem
                    hotel santa teresa, takie kolonialne 5 gwiazdek . nie wiem , jak stoisz z
                    kasa. ale jak nie najgorzej to chociaz jedna noc powinienes zaliczyc, cena
                    okolo 230 dolcow za dobe.

                    wieczorem koniecznie pojdz do dyskoteki Escollera, kolo kasyna atlantis , boca
                    grande, bedziesz w szoku, che, che.

                    jak cos wiecej o cartagenie to daj znac, dla mnie to moze i miasto numer 1.

                    co do cartageny do konca zycia, to chyba jednak nie. samo miasto jest ok, ale
                    czasami moze byc roznie jak chcemy pojezdzic po kraju.

                    wzdloz morza, ladne apartamentowce, z basenem , kortami, i bajerami, urzadzone
                    b. ladnie cos od 30 000 usd, za jakies 60 m kw.
                    a w kolonialnym domie w starym miescie mozna urzadzic raj z wodospadami,
                    dzungla i latajacymi papugami ( takie cos widzialem)

                    pzdr i VIVA COLOMBIA con sus mujeres la mas hermosas del mundo.



                    • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 07.05.03, 07:06
                      Dzieki za wiadomosci.
                      Tak mi sie wydawalo z tym Casa Viena wiec raczej tam nie zamieszkam.
                      Z kasa nie jest najgorzej ale pieniedzmi nie rzucam na lewo i prawo wiec szukam
                      jakiegos pomieszczenia w granicach $50 - $100 za noc.
                      Wlasciwie to chcialbym tam cos kupic bo slyszalem ze za $40 000 - $70 000
                      mozna kupic bardzo ladne mieszkanie.
                      Jestem po rozwodzie wiec jak to w Ameryce wiekszosc majatku zabrala mi ex- zona.
                      Nie chce mi sie przez nastepne 25 lat splacac tutaj nastepnego domu i placic
                      samych podatkow za dom kilka tysiecy rocznie plus kilkaset dolarow miesiecznie
                      zima za ogrzewanie a w lecie za klimatyzacje. Jak sobie obliczam to te oplaty
                      wyniosly by jakies $500 miesiecznie plus splata domu.
                      Pod jednym wzgledem chyba jestem w lepszej sytuacji od Ciebie bo mam papiery
                      amerykanskie i kanadyjskie wiec zawsze moge wsiasc w samolot i za 2-3 godziny
                      byc na Florydzie.
                      Czy orientujesz sie w cenach przelotu z Cartagena do Cali i Bogoty?
                      • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 07.05.03, 07:50
                        czlowieku , to ty dopiero masz szczescie.
                        kolumbia to raj dla kawalerow, rozwodnikow , wdowcow itp niezalenie od wieku.

                        w samym centrum tuz przy plaza santo domingo, znajdziesz jakis sliczny, maly
                        hotelik za jakies 20-30 usd.

                        mieszkania i to b. ladne sa tansze niz piszesz. miesiecznie na bardzo dobre
                        zycie, okolo 800 usd wystarczy. ale podkreslam, ze to juz jest la vida loca :)
                      • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 07.05.03, 07:53
                        zapomnialem
                        co do przelotow to nie pamietam
                        sprawdz www.avianca.com
                        bogote mozna sobie darowac,jedynie co warto zobaczyc to muzueum zlota,
                        najwieksza kolekcja na swiecie.
                        a cali to inna para kaloszy, ggggggggggggggggggoraco polecam.
                        • Gość: migueluski IP: 210.82.169.* 07.05.03, 14:11
                          jutro jade do pekinu.
                          jakby cos, ( odpukac) to wypijcie za mnie kilka piw na Margaricie.
                          dzieki
                          migueluski
                          • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 07.05.03, 17:58
                            Dzieki za wszystkie informacje.
                            Mnie tam Azja i Azjatki zupelnie nie pociaga wiec sie tam raczej nie wybiore,
                            ale baw sie dobrze.
                            Znalazlem bardzo ciekawa strone o Cartagena z wielka iloscia zdjec i innych
                            informacji ale niestety po hiszpansku.
                            www.cartagenainfo.com
                            • Gość: Ewa IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 08.05.03, 18:08
                              Cos mnie sie wydaje ze ten watek zostal opanowany
                              przez panow. Milo sobie gawedza . Ja sie tam nie
                              wtracam do meskich spraw, ale chetnie wymienilabym
                              kilka zdan z zenska watkowiczka. No na przyklad zeby
                              wymienic poglady o widzianych juz krajach i pomarzyc
                              razem o tym miejscu na wakacje do konca zycia.Jak my
                              tam bedziemy zyly no i do licha przeciez istnieja nasze
                              babskie sprawy!!!
                              Pzdr.
                              • Gość: realista IP: *.dip.t-dialin.net 18.05.03, 12:42
                                tak sobie czytam to wasze forum i zastanawiam sie czy jest wsrod was chociaz
                                jedna osoba ktora mysli o zwinieciu zagli powaznie, a nie tylko w marzeniach?
                                Jak chcecie to zrealizowac? W waszych tekstach brak konkretow, jedziecie razem
                                czy kazdy osobno? Nie, nie moge sobie tego wyobrazic.A jak sie okaze ze sie nie
                                lubicie? Brzmi naiwnie, ale zdarzyc sie moze!?! Spotkacie sie przed wielkim
                                odlotem? Jestem bardzo ciekawy..Wasze dyskusje ostatnio nagle ustaly,
                                szkoda.Mam nadzieje ze powrocicie do swych marzen, bo to nikomu nie szkodzi a
                                uciechy przy tym co niemiara.Realista.
                                • Gość: Ewa IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 18.05.03, 23:38
                                  Rzeczywiscie , ostatnio watek jakby sie zacial.Stalo sie to
                                  od momentu wyjazdu naszego protagonisty do Pekinu. Obawiam sie
                                  ze wpadl tam w pulapke kwarantanny .
                                  Co do realizacji planow,ano zobaczymy.Jak do tej pory zabawa
                                  jest bardzo dobra. Mam nadzieje ze jeszcze potrwa.
                                  • Gość: raakk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.03, 17:13
                                    Witam ,
                                    Migueluski, odezwij sie wreszcie ,jezeli wystawiles nas na probe czasu i
                                    cierpliwosci, to juz chyba sie sprwdzilismy :) , usychamy z braku wiadomosci od
                                    Ciebie, watek powoli umiera, nie mozesz nas tak poprostu odstwic dla jakiejs
                                    pekinskiej "kapusty".
                                    realista napisal , ze MY to MARZENIE. Moze to i faktycznie tak wyglada, w moim
                                    odczuciu za malo u nas konkretow. W temacie "co bedzie jak sie nie polubimy" -
                                    niestety trzeba sie z tym odnalesc, ze taka mozliwosc istnieje, wazne jest aby
                                    zrobic poczatek razem, miec do kogo przyjechac, po trzech dniach mozna zmienic
                                    hotel. W naszym wieku "przychodzic i odchodzic" potrafimy , jestesmy wszyscy
                                    mniej lub wiecej "po przejsciach" . pozdrawiam


                                    • Gość: migueluski IP: ROUTER:* 20.05.03, 21:22
                                      jestem , jestem , jestem
                                      w moskwie
                                      przyjezdza do mnie kolumbijskie kochanie wiec musze pedzic do kraju
                                      pekin wsrod sars rewelacja , wszyscy siedza w domu, wiec spokoj i cisza i nie
                                      ma tloku
                                      ulan bator, niezle nalobuzowalem, hi, hi, hi
                                      transyberia czyste szalestwo, hi, hi ,hi
                                      moskwa rewelacja hi, hi. hi
                                      jutro jade do petersburga na 300 lecie
                                      potem do murmanska na biale noce
                                      i za jaies 10-14 dni bede w polsce , hi, hi, hi
                                      pzdr
                                      carpe diem
                                      m
                                      • Gość: Ewa IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 21.05.03, 11:50
                                        Oh boshe, migueluski, nie zdziwie sie jesli nastepnym
                                        razem napiszesz z marsa.
                                        • Gość: MM IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.03, 18:57
                                          hej, hej miguelski
                                          ja juz w PL - niestety zawieruszylem twoj email/ tzn zostal mi na innym kompie
                                          napisz jak bedziesz w kraju to sie gdzies mozna spotkac
                                          hej hej
                                          MM
                                          • Gość: migueluski IP: 195.133.228.* 22.05.03, 11:05
                                            ok ja bede za jakies 10 dni
                                            petersburg, strasznie drogo
                                            znowu przyjdzie mi pic piwo na bruku
                                            pzdr
                                • 23.05.03, 09:08
                                  Gość portalu: realista napisał(a):
                                  > zastanawiam sie czy jest wsrod was chociaz jedna osoba ktora mysli o
                                  > zwinieciu zagli powaznie, a nie tylko w marzeniach?

                                  Myśli się zawsze poważnie. Inna sprawa z realizacją. Rzeczywiście, mało kto w
                                  Polsce podejmuje takie wyzwania. Ale to sprawa pieniędzy i w pewnym
                                  sensie "tradycji". Zauważ że we wszystkich pięknych miejscach mieszka
                                  sporo "świeżych" Anglików i Niemców. A wiec jednak ludzie realizują takie
                                  marzenia. Jeden Niemiec powiedział mi ze ma plan pracować do 55 lat i później
                                  żyć gdzieś ciepło. Ja mu wierzę. Dlaczego ? Bo wielu Niemców tak robi.
                                  Dlaczego więc nie Polacy ? Bo jeszcze nie mają kasy żeby kupić za 20 - 40
                                  tys. "swojego raju". Ale to sie zmienia i zmieni. Marzenia są więc realne. Ja
                                  sam napisałem ze nie mogę teraz, ale dopiero za 6 , 7 lat, bo dzieci chodzą do
                                  szkoły. Jakoś nie widzę szkoły na Margaricie, bo tam jest język hiszpański, a
                                  tego dzieciaki ni w ząb. No i nie chcę decydowac za nie co będą robc w życiu.
                                  Przecież moze studia, moze wyjadą gdzie indziej. Idzie ku Unii , więc one
                                  musza mieć swój start. Ja moge juz mysleć o wakacjach, one nie. Co ciekawe,
                                  moja córka woli kraje zimne !!! Podoba jej sie perspektywa mieszkania w
                                  Szwecji lub nawet w ... Finlandi bardziej niż np. na Kanarach. Wprawdzie nie
                                  była na północy a na południu tak, ale wie że tam zimno. Nigdy tego nie
                                  zrozumiem i ludzi którzy wolą zimniejsze klimaty. No ale właśnie dlatego
                                  ludzie są tacy ciekawi.

                                  > Jak chcecie to zrealizowac ? W waszych tekstach brak konkretow, jedziecie
                                  > razem czy kazdy osobno?

                                  Właśnie dlatego że sie nie znamy możemy sobie tylko zaplanować spotkanie. Nie
                                  możemy jechać razem, bo mieszkamy w różnych miejscach i to nawet na świecie.
                                  Na początek trzeba więc zobaczyć o co chodzi na tej Margaricie. jakie ceny,
                                  klimat , KOMARY ( są czy nie :) itd. itp. Do tego celu dobry jest każdy nawet
                                  indywidualny wyjazd. Może przy okazji się tam spotakamy. Jak nie bo cośtam, to
                                  chociaz ci co pojada wiedzą juz co chcemy i skrobną co myślą po wypadzie. To
                                  zawsze krok w przód. Celem obecnym jest przecież rozpoznanie. To może potrwać
                                  pare lat, ale od czegos trzeba zacząć. Celem długodystanoswym ma być pomoc dla
                                  chętnych na dołączenie do "kolonii polskiej". Gdybym tam był, tobym juz słał
                                  Wam oferty na chaty "z bali" ( nie mylic z wyspą :). a jak bedzie ktos inny
                                  licze na to samo. Na razie muszą nam wystarczyć wrażenia z pobytu Mguelskiego
                                  ( pozdrówka , ale rozumiem że po powrocie z Chin musiałeś odbyć kwarantannę w
                                  Petersburgu :) W końcu lepiej pić piwko na ulicy niż tłumaczyć się 2 tyg. w
                                  polskim szpitalu że nie całowałeś Chinki bez maseczki bo miałeś za mało czasu
                                  ( o 1 dzień :)

                                  > A jak sie okaze ze sie nie lubicie?

                                  Ha, w Polsce czy gdzie tam, też czasem kogoś nie lubimy, ale z tym da się żyć.
                                  W końcu chodzi tu o nasze wakacje, a nie o zapewnienie wakacji komuś :)
                                  Osobiście myślę że jak ktoś się rzeczywiście zdecyduje na takie długie
                                  wakacje, to nie bedzie to osoba/y która jest trudna w życiu, pamiętliwa,
                                  urazowa , itp. itd. Takie osoby to raczej optymiści z luźnym dosyć podejściem,
                                  aczkolwiek mam nadzieję że nie za luzackim. W razie czego sie okopiem i psem
                                  szczuć będziem :)))

                                  > Wasze dyskusje ostatnio nagle ustaly, szkoda.

                                  Eee no, lato przyszło do Polski i ten tego w las ciągnie. ktoby tam kompa
                                  ujeżdzał w lecie. Zimą pomarzyć o ciepłych krajach piękna sprawa, ale teraz w
                                  lecie ? No to do usłyszenia w grudniu :)

                                  A tak serio, to rzeczywiście mam małe komplikacje w planach, bo trasa mi sie
                                  trochę może zmienić i byc może rzeczywiście we wrześniu mi sie nie uda wpaść
                                  na wyspę. Ale tak czy inaczej tam chcę wpaść. Obojetnie kiedy i co się stanie
                                  w tej sprawie, czekam na pierwsze info z margeritowego rynku nieruchomości
                                  wakacyjnych od Polaków. Tak czy inaczej tam pojadę i byc może jednak we
                                  wrześniu. W każdym razie docelowo wątek nie powinien
                                  pozostać "nieskonsumowany". Czy to brzmi realnie ?

                                  Pozdrowienia dla wakacjuszy.
                                  • Gość: tzynk IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 08.07.03, 10:04
                                    Żeby być szczerym, lubię ciepełko, ale wybierają coś na dłużej wolałbym
                                    zchłodnieszy klimat. Gdzieś czytałem, że osoby urodzone w zimie tak mogą mieć.
                                    A jestem z lutego. Ciekawe czy inni też tak mają. I z jakiego miesiąca jest
                                    twoja córka?
                                    pzdr
                                  • Gość: Huby IP: *.nyc.rr.com 25.09.04, 06:19
                                    Napisze krotko. Trafilem przypadkowko na ten watek i naprawde zrobil na mnie
                                    wrazenie. Powiedzcie na jakim etapie jestescie w chwili obecnej? Ja mieszkam
                                    aktualnie w Stanach i rowniez planuje niedlugo zaczac "krazyc" po ciekawych
                                    miejscach.
                                    Prosze o kontakt. MOj prywatny mail hmaciejewski@poczta.fm
                              • 17.06.03, 14:14
                                Ewo- sledze watek i podpisuje sie obiema lapkami za pomyslem. Bradzo chetnie
                                bym z Wami tam pojechala. Mysle nawet o nieco wczesniejszym wylocie, cos kolo
                                sierpnia. Moglabym na poczatku poleciec tam na "zwiady" :)

                                Aga
    • Gość: pedro IP: *.qc.sympatico.ca 22.05.03, 21:28
      Czesc kochani
      Rodacy!!!
      Czytalem ten watek i cieszy mnie to ze chcecie jechac do Wenezuelii na
      Margarite.Bylem tam 2 razy po 2 miesiace u mojego kumpla, ktory tam mieszkal
      przez 7 lat (TAK NA MARGINESIE CIEKAW JESTEM KIEDY TAM BYLES MIGUELSKI MIESZKA
      TAM TYLKO JEDNA RODZINA Z POLSKI) oBECNIE MIESZKAMY W KANADZIE, ZA 2 LATA MAMY
      SIE PRZENOSIC DO PORLAMAR NA STALE (PERSONALNIE WOLE ASSUNCION ALBO WIOSKE
      RYBACKA , PORLAMAR JEST DOBRE NA ZABAWY, PRZYRODA PIEKNA, POGODA CALY CZAS
      CIEPLO 25 28C.WROKU MOZE 8-12 DNI DESZCZOWYCH,NO ITE DZIEWCZYNY (ALE JA WOLE
      POLKI-SA SUPER)CZESC!!!!!
      • Gość: migueluski IP: server:* / 192.168.6.* 23.05.03, 15:34
        ta rodzina z polski
        chyba wiem o kim mowisz. czy ten pan dorywczo nie uczy anglika w szkole?
        • 24.05.03, 09:40
          Witam,
          to fajnie migueluski, ze sie znalazles. A jeszcze fajniej, ze twoje znikniecie
          bylo zwiazane z Twoim "kolumbijskim kochaniem" a nie z "pekinska kapusta"
          Czy moglbys sie blizej okreslic, co do twojego pobytu w Polsce? Czy aktualna
          jest twoja propozyzcja co do eventualnego spotkania.
          Do darth4 i innych wakacjuszy PROSBA, wpisujcie sie ze swoimi postami zawsze
          na koncu, po ostatnim poscie, inaczej - latwo nie zauwazyc, a przeciez
          wszystkie wypowiedzi sa takie ciekawe.pozdrawiam
          • Gość: migueluski IP: server:* / 192.168.6.* 24.05.03, 10:18
            czesc
            w polsce bede za jakis tydzien.
            oczywiscie mozemy sie spotkac, tylko gdzie? ja jestem z lodzi.
            proponuje jakos tak w polowie czerwca lub po.
            wtedy bede moglk sie pochwalic moim suicide black, hi, hi, hi

            za moment telepie sie pociagiem do murmanska,
            wiec daart twoja corka moze moze miec wiadomosci z pierwszej reki jak to jest
            pomiedzy bialymi misiami.\

            w petersburgu mialem troche zamieszania z rosjska policja.\
            skonczy to sie sprawa migueluski contra federacja rosyjska.\
            ale ciagle zyje a pani prokurator, fiu, fiu, fiu, hi, hi, hi
            pzdr
            • Gość: barnaba IP: *.dip.t-dialin.net 25.05.03, 12:15
              Czesc Migueluski, sadzac po tym gdzie juz byles i ile przezyles musisz byc juz
              w sedziwym wieku??? A moze mlodym facetem z fantazja ? Lub polskim 007 ?
              Wrazenie na innych robisz niewatpliwie dobre,cala reszta Marzycieli liczy na
              ciebie i Tw. doswiadczenia wierzac slepo w to co piszesz ! Bez ciebie ani rusz,
              wiec prosze nie znikaj, bo u reszty natychmiast wystepuja paniczne reakcje i
              objawy lekkiego stresu ze moze sie nie udac. Trzymaj sie Migu - Barnaba
              PS. A jak Twoja watroba po wojazach na wschodzie?
              • Gość: turli17 IP: 212.160.165.* 26.05.03, 10:41
                wyglada na to, ze w koncu ktos jednak moze wybrac sie do Wenezueli...
                A czy moga sie z Wami zabrac osoby, ktore o emeryturze na razie moga tylko
                zamarzyc? Od kilku lat chodzi mi po glowie wyjazd do Wenezueli i mam nadzieje,
                ze wspolne planowanie zmobilizuje mnie do czynu.
                A wlasciwie kto moglby wybrac sie na ekspedycje wrzesniowa?
                Musze przyznac, ze ostatni weekend w Polsce przypomnial klimaty Ameryki Pd -
                cudownie cieplo i wilgotno.
                pozdrawiam Wszystkich aktywnych formumowiczow i jeszcze liczniejsze cienie tej
                dyskusji
                Ciekawe jak Miguelski spojrzy na ciasna ale wlasna Lodz ( cena piwa...-;))
                • 26.05.03, 19:37
                  Gość portalu: turli17 napisał(a):
                  > A czy moga sie z Wami zabrac osoby, ktore o emeryturze na razie moga tylko
                  > zamarzyc? Od kilku lat chodzi mi po glowie wyjazd do Wenezueli i mam
                  > nadzieje, ze wspolne planowanie zmobilizuje mnie do czynu.

                  Oczywiście !!! Właśnie o to chodzi żebyśmy założyli polską kolonię. Mile
                  widziany jest więc każdy kto chciałby wziąc w tym udział. Skrobnij co o tym
                  naprawdę myślisz :) Oczywiście można też tylko wpaść na wakacje.
                  • Gość: turli17 IP: 212.160.165.* 29.05.03, 11:33
                    no coz jesli o mnie chodzi, to mysle bardzo konkretnie. W tym roku mam 20 dni
                    urlopu, co przeklada sie na ok. miesiac wolnego i chcialabym to wykorzystac we
                    wrzesniu, pazdzierniku lub listopadzie. O Wenezueli mysle od dawna. Mam
                    przewodnik ( ktory sie zdziebko zdezaktualizowal, ale to moze mu tylko przydac
                    uroku ), a w czasie wakacji zapisuje sie na hiszpanski dla poczatkujacych
                    ( warto znac choc kilka slow, zeby sie dogadac ).
                    Chetnie wybralabym sie z Wami i troche rozleniwila na Margericie, ale pewnie
                    potem bym odbila w nieco bardziej niedostepne ( czyt. zakomarzone )czesci Wen.

                    Zycze Wam dobrze i chetnie bede sekundowala w zatknieciu polskiej flagi na
                    tropikalnej wyspie. Mam nadzieje, ze stworzycie mala kolonie i ze to nie bedzie
                    kolonia karna -:)), tylko otwarty na innych kawalek ladu.
                    pozdrowionka
            • 26.05.03, 19:28
              Gość portalu: migueluski napisał(a):
              > za moment telepie sie pociagiem do murmanska, wiec daart twoja corka moze
              > moze miec wiadomosci z pierwszej reki jak to jest pomiedzy bialymi misiami.

              Hłe, hłe, hłe ... jak bedziesz mial kumpelska fotke z misiem przy Coca Coli, to
              zapros tego misia na tournee po Margaricie :)

              A wogole to poco sie tluczesz z Murmanska do Petrsburga i z powrotem ?
              Dostales etat na koleji trasyberyjskiej czy co :))) Masz salonke ? No bo chyba
              nie wpadles tylko na piwo na bruku ?
              Chociaz ... kto cie tam wie :)))
          • 26.05.03, 19:18
            raakk napisała:
            > Do darth4 i innych wakacjuszy PROSBA, wpisujcie sie ze swoimi postami zawsze
            > na koncu, po ostatnim poscie,

            Jeżeli wpisuje się "cytując", to jestem na końcu tego "krzaczka" do którego się
            odnoszę. Jeżeli bez cytowania, to jestem rzeczywiście na końcu.
            Ale jest na to rada. Widzę że logujesz się w "Gazecie" więc wejdz na "Moje
            forum" i ustaw sobie kolejność wg daty. Wtedy po zalogowaniu zawsze będziesz
            mieć po koleji wpisy :))

            Przy okazji - mieszkasz w Niemczech więc dzięki za 12 pkt. na Eurowizji.
            Byłem pod dużym wrażeniem ,także co do komentarza "dla naszych sąsiadów i ...
            przyjacół" powiedział NIEMIECKI PREZENTER !!! No, no, coś się jednak zmienia w
            Europie na lepsze :))
            • 28.05.03, 11:57
              darth4 napisał:

              witam
              mysle ,ze wiekszosc ludzi nie jest "nastawiona" na ostatnia date, ale to byla
              tylko taka moja prosba :)
              Co do Eurowizji, nie czuje sie upowazniona do odebrania Twojego uznania dla
              Niemcow za przyznanieduzej ilosc punktow.Nie dlatego zebym nie zyczyla Polsce
              I miejsca , ale uwazam ze ta grupa nie jest najlepsza wizytowka dla Polski :(((
              Mieszkam od 20 lat w niemczech, i jeszcze nigdy nie zdarzyla mi ani moim -teraz
              juz doroslym dzieciom- doswiadczyc jakiejkolwiek przykrosci z powodu naszego
              polskego pochodzenia.pozdr
              • Gość: Ewa IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 28.05.03, 23:28
                raakk mam zapytanie. Czy moglabym do Ciebie lub do was
                dolaczyc podczas podrozy na Margarite z poczatkiem wrzesnia?
                Moj zabojad nie pojedzie, a ja okkropnie nie lubie podrozowac solo.
                Potem na miejscu urzadze sie sama, a moze bedzie nam przyjemnie
                sie widywac?
                • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.03, 11:43
                  no to jestem w polsce
                  trasa petersburg -murmansk bajkowa
                  samo miasto nudy
                  wiec kto moze , ma ochote itd, to moze jakies spotkanie?
                  ja mam czas od polowy czerwca
                  pzdr
                  dla wszystkich

                  • 30.05.03, 15:03
                    Tra ,la, la, tra ,lala
                    fanfary na czesc Wodza:)))))
                    Migueluski serdecznie witam i bardzo sie ciesze na nasze spotkanie. Podaj
                    konkretny termin, ja sie dostosuje. Nie ma tez problemu ,zebym przyjechala do
                    Twojej Lodzi, a moze Ty planujesz przyjazd do Gdanska?
                    A moze zrobimy jakas grupe, zeby sobie Migueluskiego nie wyszarpywac wzajemnie
                    do Ewy:
                    Oczywiscie, milo mi bardzo bedzie gdyby udalo sie nam wspolnie "poleciec",mysle
                    ze bedzie fajnie, na miejcu napewno sobie poradzimy :-), pozdrawiam
                    • Gość: Ewa IP: *.w80-13.abo.wanadoo.fr 30.05.03, 18:52
                      ja tez moge dolaczyc do spotkania.
                      W czerwcu bede w polsce, w krakowie.
                      Zaplanowalam wypad na mazury, wiec Lodz
                      bylaby po drodze.Chyba ze kolumbijskie
                      kochanie chcialoby zobaczyc dawna stolyce
                      to wowczas zapraszamy. Druga polowa czerwca jest o.k.
                      Jesli miejscem spotkania bedzie Lodz to czekamy
                      na propozycje Miguluskiego kiedy, gdzie i o ktorej
                      godzinie.
                      raakk dzieki za mile slowa. Dogramy sprawe pod koniec lipca-
                      z poczatkiem sierpnia.
                      pzdr
                      • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.03, 10:43
                        witam
                        zabawna sprawa
                        wlasnie do gdanska i krakowa chcialem zabrac swoje kochanie
                        wiec bede i tu i tu.
                        a swoja droga to ja mam duzy, drewniany dom w lesie, obok dwie rzeki i zalew
                        aborygeni miejscowi niepowtarzalni
                        jest to 10 kilometrow za piotrkowem trybunalskim w kierunku na radom
                        wiec jak macie ochote na kilka dni off to zapraszam.
                        ale to tylko propzycja ja sie dostosuje
                        termin , mysle ze po 15.06.
                        pzdr :)
                        • Gość: MM IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.03, 11:13
                          Heja,
                          jeszcze nie wiem, czy sie wybiore do ciebie - zalezy to czy inni tez beda, bo
                          jak tak to trzeba zgadac termin.
                          ALE bede na 200% w Krakowie, bo to niecala godzina drogi ode mnie. Daj wiec
                          znac kiedy bedziesz w Krakowie
                          MM
                          • 05.06.03, 12:04
                            witam,
                            rozumiem, ze dajemy Migueluskiemu spokoj do - po 15 czerwca. Zycze duzo Slonca
                            i pozdrowienia dla wszystkich
                            • Gość: BG IP: *.dip.t-dialin.net 08.06.03, 10:21
                              Jestem zainteresowany towarzyszyc wam w "wakacjach do konca zycia" w roli
                              reportera.Jestem dziennikarzem i mysle ze wasze plany to super pomysl na
                              reportaz albo krotki film dokumentalny.Oczywiscie nie bede wam deptal po
                              pietach 24/dobe i wtracal sie do wszystkich spraw.Pracuje dyskretnie, nie
                              jestem nachalny i caly material bedzie dla kazdego do wgladu. Moglibysmy zaczac
                              od wspolnego spotkania w czerwcu...Co wy na to ? Jezeli nie macie ochoty byc
                              filmowani to ewentualnie moge pisac. Tez bedzie ciekawe.Czesc, trzymajcie sie
                              cieplo, BG
                              • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.03, 21:37
                                witam
                                tak jakos smutno mi ostatnio bylo
                                czesc kolegow pozenilo sie, jakies dzieci,maly balagan
                                czesc jakos odsunelasie na bok
                                kit
                                dzisiaj bylem nad Zalewem Sulejowskim rewelacja, cieplo, woda , trzciny ( te
                                same ktorych nie nawidzi malarz Porwasz ze Skirolawek), tanie piwo
                                moje black kochanie przyjedza 18 czerwca, yo quiero ella como loco
                                tak sobie mysle co do poprzedniego newsa to czemu nie.
                                kamery, tlum dziennikarzy, nastoletnie fanki ( hi, hi, hi)
                                a co myslicie o Cejlonie ?
                                ja musze sie zdecydowac do polowy sierpnia
                                smutno mi Boze ( chociaz ktory?)
                                VIVA COMUNIDAD EUROPEA!!
                                • 09.06.03, 10:23
                                  Witam!!
                                  Przez przypadek odnalazłem ten wątek w piątek - przeczytałem cały i
                                  uważam "wakacje do końca życia" za najciekawszy temat na forum!!
                                  Jak powiedziałem mojej dziewczynie o tym to sama się zaciekawiłą pomysłem!!
                                  Pozdrawiam!!
                                  • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.03, 14:40
                                    witam
                                    no to co ze spotkaniem ?
                                    gdzie ? kiedy?
                                    nadsylajacie propozycje.
                                    pzdr
                                    • Gość: MM IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.03, 23:40
                                      witam.
                                      proponuje krakow - kiedykolwiek
                                      albo gdzie wolicie :P
                                      pzdr
                                      Michal
                                      • Gość: turli17 IP: 212.160.165.* 10.06.03, 09:47
                                        a czy nie mozna byloby wymyslec miejsca bardziej centralnie polozonego - dla
                                        mnie Krakow, to drugi koniec Polski!
                                        Co myslicie o weekendzie 28-29 czerwca, albo pocz. lipca, Lodzi lub Warszawie?

                                        No i najwazniejsze...czy przybeda krajanki z zabojadowni?
                                        • Gość: migueluski IP: *.interpab.com.pl 10.06.03, 12:11
                                          dla mnie ok
                                          propunuje to chate o ktorej wspominalem pod piotrkowem.
                                          28/29 czerwiec ok
                                          ale krakow tez dobry, przynajmniej dla mnie , powinienem tam byc w pierwszy
                                          weekend lipca
                                          jakos pozniej bede w gdansku.
                                          co do zabojadowni to cos dawno sie nie odzywa, w mysl zasady o dzieciach ,
                                          rybach , zabach i glosie :)

                                          z moim kochaniem kilogram klopotow, oczywiscie rodzina, ja juz od dawna
                                          wiedzialem , ze najlepsze kobiety to sa sieroty.
                                          pzdr
                                          • Gość: migueluski IP: *.interpab.com.pl 10.06.03, 12:15
                                            to jeszcze raz ja
                                            tak bez sensu ale chcialem byc watkiem nr 200
                                            udalo sie, hurra, hurra
                                            pzdr
                                            • 10.06.03, 13:24
                                              Witam,
                                              Milo ze strony Miguela , ze tak serdecznie zaprasza, dziekuje. Propozycja
                                              Miguela o zoorganizowaniu ogolnego spotkania w jego domku w okolicach Piotrkowa
                                              wydaje mi sie optymalna. W polowie drogi no i pozatym pelna natura , super
                                              warunki na zblizenie pierwszego stopnia. Nierozsadnym byloby nieskorzystanie z
                                              TAKIEJ okazji :)
                                              Co do terminu , to mysle ze weekend 14-15 czerwca bylby odpowiedni , chociazby
                                              ze wzgledu chwilowe nudy i smutki Miguela ,18 czerwca przyleci „kochanie” ,
                                              wiec juz bedzie mial rece pelne roboty :-)
                                              Bez straty dla nikogo , bo „kochanie „ zostanie (najprawdopodobniej)
                                              przywiezione do Gdanska i Krakowa, a wiec kto ciekaw, to moze dodatkowo sie
                                              spotkac.
                                              Z mojej stony , absolutnie wykluczam termin spotkania z Wami od 26- 31 czerwca
                                              mam wazne terminy w Hamburgu.
                                              Mieguel wspomina o Sri Lance, fajny temat, ja juz wczesniej wspominalam o
                                              takiej alternatywie, ale teraz jestem zdecydowana na Venezuele , moze - tak jak
                                              juz pisalam -nastepnym etapem bedzie Sri Lanka. Szkoda, ze na Bali robia takie
                                              problemy :(((
                                              W temacie GOSCIA BG, to tez Polak , mysle ze kazdy jest mile
                                              widziany ......... ale moze nie koniecznie jako dziennikarz ( lub psycholog) na
                                              etacie . Moze sama sesja zdjec , tlumy fanow to fajna sprawa, ale tak na
                                              codzien nie chcialabym, zeby ktos mnie podgladal, czy komentowal moje
                                              zachowanie z pozycji swojego zawodu. Ja chce robic W A K A C J E . Pozdr
                                              • Gość: ika IP: *.chello.pl 10.06.03, 14:57
                                                Dawno juz nie zdazylo mi sie czytac czegos z zapartym tchem - tak wlasnie
                                                przeczytalam caly watek o wakacjach do konca zycia.
                                                Obawiam sie ze z roznych powodow nie uda mi sie dolaczyc do wyprawy
                                                wrzesniowej, ale na pewno nadejdzie taki dzien kiedy zawitam na Margaricie.
                                                pozdrawiam
                                                ika
                                                • Gość: kiraly IP: 195.94.210.* 10.06.03, 15:35
                                                  ..właśnie chciałem to samo napisać.
                                                  Muszę przyznać,ze nawet juz wcześniej rozgladałem sie wokół w poszukiwaniu
                                                  takich "wizjonerów" ale bez skutku. Teraz po lekturze wróciła nadzieja,ze nie
                                                  wszystko stracone;-)
                                                  Macie we mnie kibica,a jeśli mozna chętnie dołączę do drużyny.
                                                  Pozdrawiam wszystkich ciepło:-)
                                                  • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.03, 16:34
                                                    czyli jezeli mialby to byc ten weekend to musimy sie decydowac szybko
                                                    dajcie znac :)

                                                    rzeczywiscie z tym bali to lobuzy, ja rozumiem kiedy autobus, sklep leci w
                                                    powietrze ale wysadzac dyskoteke w ktorej sa 4 bary to duzy brak taktu.

                                                    czytam sobie o cejlonie. calkiem ladnie tam. jezeli ceny takie jak w indiach (
                                                    bylem tam 2 razy) to calkiem, calkiem.
                                                    ale jak by jakis tamil czy innny syngalez podlozyl cos pod moj bambusowy domek
                                                    to by mi sie to nie spodobalo.
                                                    pzdr
                                                  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 10.06.03, 17:52
                                                    To co Miguelski rezygnujesz z Kolumbii i tych pieknosci?
                                                    Napisz jakie klopoty z rodzina , chcialbym wiedziec czego mozna sie spodziewac
                                                    z tymi kolumbijkami
                                                  • 10.06.03, 19:28
                                                    Dla sprostowania, piszac o Bali nie mialam na mysli zeszlorocznych zajsc
                                                    terorystycznych na Bali, ale bardzo ograniczone mozliwosci pobytu dla
                                                    obcokrajowcow. Polacy otrzymuja wize na okres jednego miesiaca, europeja na
                                                    trzy miesiace i na tym koniec, z przedluzeniem duze problemy. Max to wiza 6
                                                    miesieczna tzw. buisnes visa. Trudno ja dostac, tylko na zaproszenie-
                                                    poreczenie , najlepiej od indonezyjskiej firmy.
                                                    Gdyby nie te trudnosci, to Bali jest dla mnie bezprzecznie wymarzonym miejscem
                                                    na "wakacje do konca zycia" , ...... a nawet i " po " :o)
                                                    pozdr
                                                  • Gość: turli17 IP: 212.160.165.* 11.06.03, 12:03
                                                    niestety oba najblizsze weekendy mam zajete. Zreszta nie mam pojecia jak dostac
                                                    sie na ta dzialke w srodku trybulszczyzny ( za goraco na nasze kiepskie
                                                    drogi,zeby jechac samochodem ze Szczecina, myslalam o pociagu... ). Jesli sie
                                                    zobaczycie teraz to pozdrawiam serdecznie i mam nadzieje, ze pomyslicie
                                                    konstruktywnie i bedziecie mieli rozpracowane juz nawet szczegoly dot. wyjazdu.
                                                    W kazdym razie na wrzesien/ pazdziernik jestem przygotowana, tylko nie wiem jak
                                                    z wiza, ale sobie zerkne do pierwszych postow, bo pewnie ktos o tym pisal.
                                                    Rozumiem, ze chcecie sie wybrac na pierwszy rekonesans, czy moze ktos juz na
                                                    stale?
                                                    A czy ktos z Was poznal choc troche Ekwador?

                                                    Co do dziennikarza, to rozumiem, ze bedzie to kolejny program typu Zielona
                                                    karta czy inne reality show ( moze Temptation I. ). Znow swiat stanie sie
                                                    mniejszy i jak pod mikroskopem bedzie mozna wszystko obejrzec. Moze lepiej
                                                    pozostac kolonia wymarzona, taka 16w. znana z pieknych opisow o symbiotycznym
                                                    zyciu nowych i dawnych mieszkancow-;)) A w razie czego, to bede Was ogladala z
                                                    malego tv czarno- bialego o wym. min x min -przynajmniej kolory bede mogla
                                                    sobie dopowiadac ( w koncu podczas patrzenia czlowiem tez powinien
                                                    wykorzystywac wieksza czesc mozgu niz tylko aparat optyczny )
                                                    pozdrowienia

                                                  • Gość: MARANATA IP: *.pilnet.pl 16.07.04, 22:54
                                                    Wiecie wejdzidźcie kiedyś na www.polczat.pl do pokoju religia pogadamy troche o
                                                    Bogu co??
    • Gość: BG IP: *.dip.t-dialin.net 11.06.03, 15:18
      Widac zostalem zle zrozumiany. Sam sobie tez zrobie wakacje, moze nie do konca
      zycia ale na pewien czas."Zielona karte" widzialem, ale w waszym przypadku nie
      w tym kierunku mysle.To nie ma byc zenujace a interesujace. Intensywnie o tym
      ostatnio myslalem i wszystko wskazuje na to, ze najchetniej pracowalbym nad
      ksiazka.Piszac nie bede wam siedzial "na karku". W ogole nie chce nikomu
      przeszkadzac, ale jak sie poznamy to przeciez jakis kontakt bedzie
      utrzymywany.Ksiazka z zycia wzieta oparta na faktach autentycznych plus dobre
      fotografie (zaakceptowane i tylko te naj, naj ,najlepsze)moze byc strzalem w
      dziesiatke. Jestem stosunkowo mlodym dziennikarzem, mozna powiedziec ze jeszcze
      zielonym i szczerze mowiac widze w tym szanse dla siebie.Oczywiscie musze miec
      od was zielone swiatlo.Czekam na decyzje.Pozdrawiam.BB
      • Gość: miguelsuki IP: *.interpab.com.pl 11.06.03, 18:54
        co do spotkania
        to moze niech kazdy pooda 2-3 terminy , ktore mu odpowiadaja i moze trafimy na
        jakis wspolny.
        ja jestem otwarty z wyjatkiem weekendow 21-22 06 i pierwszy weekend lipca.
        • Gość: MM IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.03, 19:59
          Ja myslalem ze ten weekend moze byc.
          Najprawdopodobniej moglbym przyjechac, tylko jutro ide do chirurga na niewielki
          zabieg i nie wiem czy bede w stanie hmm
          Raczej pozniej to nie wiem, bo chce wyjechac do Chorwacji, ale nie mam jeszcze
          terminu... ewentualnie jakbysmy sie nie spotkali u ciebie (wlasnie gdzie
          dokladnie masz ta chatke?) to moze spotkam cie w Krakowie
          tak wiec hej
          pzdr,
          Michal

          PS
          A reporterowi daje zielone swiatlo.... tylko ze ja do Wenezueli nie przylece we
          wrzesniu bo mam jeszcze studia...
          PS2
          A wlasnie - "żabki" przyjada?
          • 11.06.03, 20:16
            Witam,
            Zaczyna byc coraz cieplej, w zwiazku z tym , dobrze by bylo gdybysmy wymienili
            swoje numery telefonow, ale moze nie koniecznie na ogolnym forum. Sluze swoim
            adresem , jako skrzynka kontaktowa
            raakk@NOSPAM.gazeta.pl
            a do Mieguel'a - jak dlugo bedziesz w Polsce i kiedy planujesz przyjazd do
            Gdanska? pozdr
            • 12.06.03, 12:56
              witam,
              szkoda :((((((((((((,ale nie zapowiada sie ,ze OGOLNE spotkanie w ten weekend u
              Ciebie, spelni sie. Krakow jest mi za daleko. Wychodzi na to, ze spotkamy sie w
              Gdansku,a wiec czekam na wiadomosc. pozdr
              • Gość: MM IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.03, 20:58
                witam,
                juz jestem po zabiegu chirurgicznym i sadzac po moim samopoczuciu, to nawet bym
                w ten weekend nie dojechal. taka duperelka, wyciecie 2 brodawek/pieprzykow a
                boli jak cholera, szczypie i swedzi, na dodatek na plecach wiec nawet dobrze
                lapkami machac nie moge...
                zostaje mi chyba Krakow
                pisac na vze327x3@verizon.net to zgadamy szczegoly
                i trzymac kciuki bo ma sie dobrze zagoic - a szwy ponosze jeszcze z 10 dni...

                pzdr,
                Michal
                • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.03, 23:30
                  no to ciesze sie ,ze przezyles MM
                  u mnie spokoj na wsi
                  chociaz z kazdym dniem czyje sie jakos poza klimatami
                  troche to smutne
                  sporo sie pozmienialo
                  niestety ja potrzebuje, zdecydowanie jakiegos 4-5 swiata, a u nas tylko 3
                  co do pytania johnnego, o kobiety z innych planet
                  to np. w azji wiazesz sie z cala rodzina, ciotki , wujki, pies kot, bawol,
                  kozy , owce itp. a zawsze najwazniejsza zostanie mama , papa, ty zawsze
                  bedziesz obcy i na 2-3 miejscu
                  w ameryce poludniowej jest zdecydownie lepiej, ale tez wszyscy sie wtracaja.
                  szczegolnie nienawidze wszystkich braci, kuzynow , wujkow i innego syfu
                  szczegolnie " sympatyczne " sa senoras, gowno wiedza ale sa wyrocznia.

                  na szczescie moje kochanie sie przelamalo, juz sobie wyobrazam co dzialo sie u
                  niej w domu.
                  ale kiedys, dawno , dawno temu bylem zareczony z meksykanka.
                  to inna historia,
                  jej wujek to andreas andrade, kto to ?
                  obecny szef pemexu
                  takiego zyciowego syfu w zyciu nie widzialem
                  ale to inna historia
                  cos za duzo szczerosci jak na dzisiaj
                  pero esto duele
                  saludos para todos
                  m


                  • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 14.06.03, 08:14
                    Szkoda ze nie wyszlo ci z ta meksykanka bo dzis byl bys meksykanskim szejkiem
                    • Gość: zydzUSA IP: *.proxy.aol.com 14.06.03, 09:30
                      Mam to wszystko o czym marzycie i wcale mnie to nie interesuje
                  • Gość: swiatoslaw IP: *.icpnet.pl 16.06.03, 00:08
                    Nie wiem czy Margerits jest juz zdecydowana, ale polecam pod rozwage Haiti -
                    dobre piwo, tanio, nie ma uciazliwych tabunow wycieczek, bialy ma wysoki status
                    i sa tradycje polskiego osadnictwa.
                    Dziewczyny raczej brzydkie ( a moze raczej niedozywione i niezadbane )
                    Poznalem tam milego Bulgara, uciekl przed komunistami po wojnie i po tulaczce w
                    roznych miejscach zdecydowal sie na Haiti 20 lat temu.
                    Pozdro - i przy okazji pytanie - co to byla za praca w Chinach? Ktos juz chyba
                    o to pytal ale chyba nie bylo odpowiedzi
                  • Gość: turli17 IP: 212.160.165.* 16.06.03, 17:28
                    no to moze spotkamy sie gdzies w Polsce srodkowej ok 5-6 lipca?
                    MM juz wyleczy szwy po brodawkach, no i moze odezwie/ pojawi sie Ewa i darth4,
                    bo juz tak dlugo sie nie odzywaja.
                    Co do tych 4 i 5 swiatow, to jestem ciekawa gdzie ich jest najwiecej na naszym
                    globie ( takie czarne dziury swiata/ swiatow ). Co o tym sadzicie?
                    W Polsce zrobilo sie bardzo beznadziejenie ( czyt. ludzie nie maja nadzieji i
                    to po nich widac )i nawet lato nie moze przeslonic szaro ( w najlepszym razie )
                    widztwa. Moze ponure chmury przeslaniaja troche horyzont tubylcow. Nie dajmy
                    sie ogolnej atmosferze zniechecenia!
                    pozdrowienia
                    • 17.06.03, 12:18
                      Swiatoslaw pisze " HAITI - bialy ma wysoki status...Dziewczyny raczej brzydkie,
                      a moze raczej niedozywione i niezadbane"
                      Jedno z najbiedniejszych panstw swiata. Jak ktos lubi korzystac ze statusu
                      bialego????? Bylam widzialam, do dzisiaj czuje wzrok pelen bolu , zalu a moze
                      nawet nienawisci. Co z tego ,ze tanio! pozdr
                      • Gość: swiatoslaw IP: *.icpnet.pl 17.06.03, 17:20
                        Wzrok pelen bolu i nienawisci.

                        Ja nie spotkalem, moze dlatego ze nikomu nic nie zrobilem. Wrecz
                        przeciwnie,zadnej nienawisci, zwlaszcza w prownaniu z majacymi duzo lepiej
                        Jamajczykami, ludzie sa tam pelni zycia i optymizmu mimo ciezkiej sytuacji, a
                        to najwazniejsze chyba kryterium, przy wyborze miejsca do mieszkania
                        co z tego ze tanio?hmm, patrz pierwszy post w watku.
                        Jesli chodzi o status bialego - lepiej sie z tym pogodz jesli chcesz mieszkac w
                        jakimkolwiek czarnym kraju, i zamiast sie na to zzymac, dobrze wykorzystaj. do
                        pozytywnych celow, nie mowie tu o wykorzystywaniu ludzi. Latwiej ci w urzedach,
                        latwiej w kontaktach z policja, omija cie czasem przemoc jaka na sobie stosuja
                        czarni.
                        Aha,no i latwo jak sie malo posiada. dystans miedzy jadacym autokarem turysta z
                        nikonem za 100 baniek a lokalnym pariasem zawsze bedzie inny, co innego jak tam
                        zamieszkasz.
                    • Gość: migueluski IP: *.interpab.com.pl 17.06.03, 12:40
                      witam co do chin
                      to jeszcze nigdzie nie widzialem takiego rynku pracy.
                      glownie liczy sie white power, chinczycy placa i to dobrze po prostu za
                      diffrent faces
                      w internecie jest pelno ogloszen z rynku pracy w chinach
                      ale jako kraj do mieszkania to nie, dziekuje bardzo
                      pzdr
                      jak dosiegniemnie jakis finasowy krach to pewnie bede musial tam wrocic, ale
                      mam nadzieje , ze tak zle to nie bedzie :)

    • 17.06.03, 15:16
      Do migueluski: mozesz podac mi namiary do siebie? :)
      Aga
      • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.03, 01:07
        no dobrze
        mostojski@yahoo.com
        pzdr
        • 20.06.03, 00:16
          no tak nareszcie jakis sensowny watek chociaz trudno sie przebic przez dwiescie
          kilkadziesiat postow-stad nie wiem czy przypadkiem (albo i celowo:) ktos juz
          nie napisal o tym o czym ja chce teraz skrobnac-jezeli tak to wybaczcie
          powtorzenia-kwestia zycia i podrozowania bez koniecznosci szczegolnej troski o
          kase nurtuje mnie od lat i od lat wiem ze to mozliwe bo spotkalem sporo takich
          ludzi podrozujac-ja wiem dobrze jak to robic w indiach bo spedzilem tam ponad 2
          lata przemieszczajac sie sporo i sa tam miejsca gdzie spokojnie moglbym zyc-
          numer jeden dla mnie to kerala: rewelacyjny klimat plaze jak z bajki no i
          niezle gorki i co niebagatelne fantastyczna kultura-spedzilem tam 7 miesiecy i
          mam serdecznych przyjaciol-goa jest przepiekne ale coraz trudniej znalezc tam
          ustronne plaze (co nie znaczy ze niemozliwe) drugie miejsce to gory przez duze
          g czyli indyjskie himalaje-sa dolinki jak ze snu gdzie miejscowi buduja ci dom
          za ok 6 tys usd-jest sporo bialasow ktorzy tam zyja co nie znaczy ze panuje
          jakis tlok-miejscem absolutnie topowym ale niestety niemozliwym ze wzgledow
          administracyjnych (ograniczony czas pobytu) sa andamany gdzie mozna po prostu
          kempowac na plazy zyjac w hamaku-zreszta moglbym sie tu rozpisywac bo w indiach
          miejsc magicznych do zycia nie brakuje a koszty-no coz to chyba jeden z
          najtanszych krajow swiata-na stale bez specjalnego podrozowania mozna zyc
          spokojnie za ok 50-100 usd miesiecznie-indie maja tez ta cudowna zalete ze w
          obrebie jednego terytorium mozna znalezc wszelkie krajobrazy i to w wydaniu
          najlepszym co jakby wyklucza nude-poza indiami bardzo ciekawa opcja jest
          kambodza-tez plaze genialne i gorki
          wazne jest dla mnie to ze moge z wami powymieniac poglady na kwestie ktora dla
          mnie stanowi bardzo wazny cel zyciowy za co serdecznie wszystkim dziekuje
          --
          stosowanie zasady oko za oko
          spowoduje wylacznie ze na swiecie
          pozostana sami slepcy
          Gandhi
          • 22.06.03, 13:30
            masaladosa napisał:
            > numer jeden dla mnie to kerala: rewelacyjny klimat plaze jak z bajki no i

            Tak, wszystko to ciekawe ale
            - ciekawi mnie jak radzą sobie "niemiejscowi" z "miejscowymi". Chodzi mi o to
            że będąc w egzotycznych ale biednych miejscach spotykłem się z oczekiwaniami,
            nieufnością i jakby wrogością. Być może dotyczy to tylko turystów którzy
            kojarzą się biednym miejscowym z kolonizatorami, ale nieda się ukryć że biały
            i tak bedzie zawsze inny ( no przynajmniej przez jakieś 20 lat ). Czy odczuwa
            się to też gdy chce się zamieszkać "na stałe". W Polsce przyzwyczaiłem sie już
            do "naszych" zebraków, ale w "biednej egzotyce" ( a o takiej piszesz )
            odbieram to jako wymuszenie. Np. stoi sobie gość co ładuje walizy do samolotu
            i szczerząc kły wyciąga łapę. Nie dasz - waliza poleci na Belize :)))
        • 22.06.03, 15:57
          Gość portalu: migueluski napisał(a):

          > no dobrze
          > mostojski@yahoo.com
          > pzdr

          No dobrze, ale milczysz:)
          Mozesz mi tu, albo na priva podac namiary do zaprzyjaznionego hotelu? :)
          • Gość: raakk IP: *.crowley.pl 24.06.03, 16:52
            Witam
            dla mnnie zawsze jest bardzo wazne , zeby spedzac wakacje ( te krotkie tez) w
            kraju gdzie miejscowi turystow traktuja przyjaznie. Trzeba wziasc poprawke ,ze
            np. ceny w restauracjach sa inne dla osadnikow niz turystow. Nie mam problemu
            aby na urlopie podzielic sie z biedniejszymi od siebie ale ogolnie wrazenie
            musi byc sympatyczne. Nie wyobrazam sobie ,aby wyemigrowac do kraju gdzie
            turystow traktuje sie jako zlo konieczne (Hawaje), albo np. na haitii ,hotel
            5* bajecznie ale,.... zwiedzajac miasteczko naprawde sie balam o swoje zycie.
            pozdr
            • Gość: migueluski IP: *.interpab.com.pl 25.06.03, 12:52
              do atamanci
              w calej ameryce poludniwoej stosum\nkowo latwo dostac jakas prace w
              szkolonictwie
              roznie tylko z zarobkami.
              akurat w przedszkolach placa slanbo
              ale np. na margracicie stosunkowo latwo otworzyc wlasne przedszkole.
              koszt powiedzmy 40-50 usd od malucha i juz jest dobrze.
              inwestycja niewielka.
              a na zycie wystarczy
              ostatnio cos nie pisze bo kolumbijskie kochanie spokoju mi nie daje

              • 27.06.03, 20:16
                Kochani,

                dziekuje za wspaniale forum!!!!!!!!!! Stworzcie, prosze, te polska oaze!!!!!!!
                Ja bardzo chetnie dolacze.

                Serdecznie pozdrawiam i dziekuje za chwile oddechu w biurze, w ktorym siedze od
                12 godzin.

                Kasiulek
    • Gość: pedro IP: *.qc.sympatico.ca 02.07.03, 13:48
      Czesc!!!! Jade na Margarite(Wenezuela) w polowie stycznia na 5-6 tygodni
      zapraszam do wspolnego spedzenia wakacji.
      • Gość: miguelsuki IP: *.interpab.com.pl 02.07.03, 14:24
        witam
        cos mi sie wydaje, ze watek umarl smiercia naturalna.
        ja wyjezdzam na margarite , a pozniej do kolumbii na poczatku wrzesnia ( moze
        szybciej bo mi sie strasznie nudzi).
        bede tam przynamniej do maja.
        to jest pewne.
        wiec wszystkim zainteresowanym > stay in touch " i pzdr
        m
        • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 02.07.03, 15:54
          Wyslalem Ci ciekawy artykul o Margarita Island ale po angielsku.
          Ciekaw jestem czy otrzymales

          • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.03, 23:17
            dzieki
            ale nic nie dostalem
            powtorz, prosze
            mostojski@yahoo.com

            • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 03.07.03, 05:37
              Wysylam drugi raz.
              Jesli dostaniesz to moze bedziesz wiedzial jak to zrobic by udostepnic to dla
              wszystkich. Ja niestety nie jestem specem od komputerow i nie wiem jak to sie
              robi
              • Gość: migueluski IP: *.interpab.com.pl 03.07.03, 19:47
                johnny ty mnie zabijesz
                juz wiem co jest nie tak
                zapisalem sie do jakiejs glupiej grupy dyskusyjnej i nie wiem jak z tego wyjsc
                wiec wszystkie nieznane maile kasuje , wiec pewnie tak samo stalo sie z twoim
                wiec jezeli mozesz one more time to tym razem
                migueluski@gazeta.pl
                sorry :)
                dla mnie komputery tez maja za duzo przyciskow :)
                • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 04.07.03, 10:38
                  Wyslalem po raz trzeci. Moze tym razem dojdzie
      • Gość: turli17 IP: 212.160.165.* 04.07.03, 09:35
        Chcialabym pojechac w pazdzierniku do Wenezueli, lae jak mi sie nie uda znalezc
        towarzystwa, to moze wybierzemy sie razem. Przyznam, ze chcialabym troche
        pojezdzic, a nie tylko zazywac wywczasow na Margericie. Jaki masz plan swojej
        podrozy?
    • Gość: MIstrz IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 11:23
      ufff...przeczytalem wszystko. Jestescie fantastyczni, goraco Wam kibicuje, zeby
      wyjazd sie udal, byc moze bede kiedys mial mozliwosc chocby na chwile do Was
      dolaczyc. Uklony do Miguelskiego - szacuneczek. Czytajac Was zapomina sie o
      czesto szarej rzczywistosci. Pozdrawiam
      • Gość: raakk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.03, 13:56
        witam,
        planuje wyjazd na margarite we wrzesniu , poczatek. Kto jeszcze?
        do Mieuglskiego: kiedy bedziesz w gdansku, fajnie byloby sie spotkac ??????
        • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.03, 00:28
          witam
          ja na margarite jade na 100 %
          od 1 sierpnia jest promocja chyba KLM, do Caracas za 460 usd + taxes, ., bilet
          6 miesieczny
          mysle, ze to cena super
          w ogole chce wyjechac jak najszybciej, polskie immigration ( chodzi o
          przedluzenie wizy dla kochania) doprowadza mnie do szalenstwa, samo kochanie
          takze.
          la vida corta es
          so enjoy your live
          pzdr
          m

          • Gość: raakk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.03, 10:41
            do migueluskiego: co z twoim przyjazdem do gdanska, jezeli nie, to kiedy mozna
            sie z toba spotkac w twojej lodzi? pozdr
            • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 08.07.03, 16:18
              Ciekaw jestem czy dostales wreszcie ten artykul bo wyslalem na ten nowy e-mail
              • Gość: Ewa IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 10.07.03, 19:53
                Ano jestem znow. Watek jak widac trzyma sie, choc poknocilo sie ze
                spotkaniem. Bylam przeszlo miesiec w Polsce, ale w stalych rozjazadach.
                Uniemozliwilo to propozycje spotkania u mnie, w Krakowie, choc bardzo chcialam
                poznac opalone kolumbijskie kochanie migueluskiego.Niestety we wrzesniu nie
                moge sie udac do Wenezueli. Zapowiedzieli swoj przyjazd do Fr. przyjaciele
                wobec ktorych mam zobowiazania. Zatem Margarite przeloze pewnie na styczen.
                Rownoczesnie jak pasozyt korzystajac z kazdej wiadomosci od was wszystkich.
                Pozdrowienia, trzymajmy sie!
                • Gość: JOJO IP: *.qc.sympatico.ca 18.07.03, 00:13
                  jESLI NAPRAWDE MACIE OCHOTE NA WYPRAWE NA MARGARITE ALE BEZ TEGO MIGELSKIEGO TO
                  DAJCIE ZNAC ,BO TEN WASZ MIGELSKI TO FACET KTORY NIGDZIE NIE BYL . TO JEST
                  TYPOWY PODRORZNIK GAWEDZIERZ HA hA HA HA?>:"{p
    • Gość: pepek IP: *.qc.sympatico.ca 18.07.03, 00:00
      A Wy Leszcze Dajecie sie nabrac jakiemus tam Migielskiemu , ktory gowno wie o
      Margaricie i o Wenezueli , marzyciele gawedziarze. Do tej pory nic konkretnego
      ten znawca Amerki Wam nie podal . Ile koszytuje zycie ,ile zabawa ile
      telefon ,ile woda Bo ten WASZ Migelski gowno wie o Margaridzie , a czy ten
      Migielski kidykolwiek byl w dzunglii co on wie o Wenezuelii ???????
      • Gość: ANAKONDA IP: *.qc.sympatico.ca 18.07.03, 01:31
        TY ZUPELNIESZ MASZ RACJE , KTO TO JEST TEN MIGELSKI TO CHYBA TEN KTORY PALCEM,
        POP MAPIE ITP.
        • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 18.07.03, 08:18
          A ja mam pelne zaufanie do Miguelskiego i jego wiadomosci na temat Pld.Ameryki
          • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.07.03, 16:55
            witam sceptykow
            jak byscie uwazniej czytali linki to podalem sporo informacji, ktorych gdzie
            indziej nie znajdziecie, ale nie mam zamiaru udowadniac, ze nie jestem
            wielbladem.
            dzieki johnny za poparcie.
            dla chetnych od 1 sierpnia jest promocja KLM za 460 usd round trip do Caracas.
            teraz jest np. BA za 560 usd do Bogoty.
            • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 18.07.03, 18:08
              Ciekaw jestem czy dostales kiedys ten moj artykol ktory wysylalem kilka juz razy
              • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.03, 02:15
                szlag by to trafil
                mam go na poczcie na "gazecie" ale nie wiem jak to otworzyc.
                jezeli moglbys wyslac na mostojski@yahoo.com ?
                • Gość: johnny IP: *.client.attbi.com 19.07.03, 16:28
                  wlasnie wyslalem ten artykul po raz .......
    • Gość: krzy IP: *.przezmierowo.sdi.tpnet.pl 19.07.03, 10:21
    • Gość: krzyś IP: *.przezmierowo.sdi.tpnet.pl 19.07.03, 10:43
      Przeczytałam wszystkie wypowiedzi. Pomysł z polską kolonią na Margaricie jest
      świetny, pespektywa życia w tak uroczym miejscu (wnioskuję z tego, co pisze
      miguelski i inni)jest naprawdę bardzo kusząca. Z całego serca życzę wszystkim,
      którzy się tam wybierają, żeby im się udało, może przetrą szlaki dla nas, bo
      póki co -do emerytury to mi jeszcze daleko, nie mam kasy, mam za to długi i
      coraz bardziej odechciewa mi się życia w Polsce. Mój chłopak dowiedział się
      wczoraj, że pracę ma tylko do końca miesiąca, ja nie narzekam na brak pracy
      (właśnie zrobiłam sobie przerwę na ten list) tylko, że zarabiam coraz mniej. A
      może na Margaricie znalazłaby się praca dla nas? Mamy po 27 lat i dużo dobrych
      chęci.
      Pozdrawiam serdecznie raakk, Ewę, darth4, MM, turli17, miguelskiego i Jego
      Kochanie.
      Krzysia.
      • Gość: MM IP: *.pace.edu 20.07.03, 01:45
        ja tez pozdrawiam wszystkich.... no oprocz tego jelopa z kanady co musial sie
        podpisac w 3 nickach...

        MM

        PS
        Szkoda ze nie wyszlo spotkanie w PL. Ja po zabiego pojechalem z kolegami do
        Chorwacji i przyjechalem 12 do domu, a 15 mialem wylot....
        Ale moze spotkamy sie w ameryce pld. To teraz jedziesz do Kolumbii????
        • Gość: migueluski IP: *.interpab.com.pl 21.07.03, 11:02
          witam
          MM jak jestes w NYC to jak pewnie wiesz tam sa tanie biety lotnicze.
          np. NYC -Quito cos okolo 300 us za round trip
          na poczatku sierpnia jade przejrzec ekwador ( przez bogote) i dam znac, chyba
          to najtanszy kraj ameryki poludniowej.
          co do krzysi to z praca na margaricie jet bardzo, bardzo ciezko. gdyby bylo
          inaczej to bym sam sie stamtad nie wyprowadzal.
          pzdr
          • Gość: marcin IP: *.kepno.sdi.tpnet.pl 22.07.03, 12:10
            > na poczatku sierpnia jade przejrzec ekwador ( przez bogote) i dam znac, chyba
            > to najtanszy kraj ameryki poludniowej.

            moj brat spedzil w ekwadorze (bodajze w quito) 1 semestr studiow rok temu ,
            gdybys potrzebowal jakichs informacji moze moglby pomoc ,
            daj ew.znac na priva ( marcinm@kl.onet.pl ) to was skontaktuje

            pzdr
            MM
            • Gość: turli17 IP: 212.160.165.* 22.07.03, 15:11
              no i prosze doczekalam sie - teraz ktos o Ekwadorze. Popieram ten kierunek,
              stojac na rozdrozu - Wenezuela czy E.
              Poki co ucze sie hiszp. - moze to za duzo powiedziane,ale ochoczo.
              Widze, ze ekipa kolonizatorow nieco sie przerzedzila, ale domyslam sie, ze i
              tak wszyscy co jakis czas tutaj zagladaja.
              Ja wiernie, jak pisalam wczesniej, mysle o jesiennej eskapadzie na 4 tygodnie.
              pozdrawiam wszystkich, ktorzy sa blizej lub dalej od miejsca kolonizacji
              docelowej
              Aha - czy znacie sensowne strony, gdzie mozna znalezc towarzysza/ke podrozy?
              No i jakies informacje na temat biletow do Quito...?
              pozdrwowionka
              • 24.07.03, 12:25
                witam,
                Czy sa ludzie naprawde zainteresowani na "wakacje do końca życia" ?
                Ciekawe , ze ludzie pisza nie logujac sie, czyli maja powody na
                anonimowosc.Historie Mieguluskiego i jego iscie "hiszpanska" czyt."zakrecona"
                Margarite, w jego towarzystwie odpuscilam sobie. Fajnie , ze nie wyladowalam na
                lotnisku w Caracasz bazujac na jego bajerze , nie mam do nikogo pretensji, ze
                naiwnie uwierzylam.Mysle , ze nie ja jedna :-((((((((((((
                Ale nie trace wiary w uczciwych ludzi , ktorzy chcieliby razem spedzic swoje
                wakacje , pozdrawiam
                • Gość: turli17 IP: 212.160.165.* 25.07.03, 16:11
                  raaak jesli naprawde wybierasz sie do Ameryki Pd, to rzeczywiscie moze byc nam
                  po drodze.
                  Tylko tyle, ze wolalabym w pazdzierniku lub drugiej polowie wrzesnia. Nie mam
                  biletu i licze na atrakcyjne oferty last minute. Podaje namiary na siebie:
                  kira15@gazeta.pl
                  • Gość: migueluski IP: *.om.pl 28.07.03, 13:15
                    MM dzieki za kontakt
                    co do raak
                    jak podalem pomysl o spotkaniu to jakos wszyscy wyparowali
                    to skad nagle to niedowierzanie?
                    ja spadam 28 sierpnia i nie mam zamiaru zamieszczac kopi biletu azeby ktos
                    uwierzyl. wiec pzdr
                    m
                    • Gość: kirk IP: *.bondi.pl 29.07.03, 18:32
                      Gość portalu: migueluski napisał(a):


                      > ja spadam 28 sierpnia"

                      Zdrowko,
                      Spadaj, spadaj gawedziarzu-erotomanie.
                      Pzdr
                      • Gość: Ewa IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 31.07.03, 23:28
                        ja tam migueluskiego szczegolnie nie bronie,
                        ale jest on postacia niekonwencjonalna, zatem
                        trudno mu znalezc calkowita akceptacje. Szkoda
                        ze do spotkania w Polsce nie doszlo i nie dojdzie
                        na Margaricie. Wina jest po obu stronach.Co do
                        mnie,nie liczylam na udzial migueluskiego
                        w naszej wyprawie. On opisujac swoje wojaze(prace?)
                        wyraznie podkreslil ze decyzja o kierunku docelowym
                        zapada w ostatniej chwili i czesto jest zmieniana.I to
                        podczas kilkumiesiecznej znajomosci potwierdzil. Mielismy
                        dobry ubaw i pomarzylismy sobie. Sporo takze dowiedzielismy
                        sie.Jesli ktos z obecnych na tym watku wybiera sie do Ameryki
                        pld. uprzejmie prosze o kontynuowanie watku, zarowno w trakcie
                        przygotowan, jak i po powrocie. Byc moze stworzy sie nowa
                        grupka i konkretna wyprawa dojdzie do skutku.
                        • Gość: turli17 IP: 212.160.165.* 01.08.03, 08:16
                          Zgadzam sie z Ewa.Mimo wszystko to byl jeden z ciekawszych watkow ( chociaz
                          prawde mowiac nie jestem internetowa maniaczka i nie poznalam zbyt wiele
                          forow ). Dla mnie to o wiele milsze niz jakies towarzysko - romansowe wywody (
                          tam to dopiero mozna mowic o wieloosobowosci-:)))
                          Jak mowilam wczesniej wybieram sie do Ameryki Pd. jesienia. Poki co moje
                          przygotowania ograniczaja sie do nauki hiszp. ( pods. ) i nawet nie mam jeszcze
                          przewodnika po Ekwadorze. Poniewaz na moje pytajace maile malo kto odpowiada,
                          wiec doszlam do wniosku, ze podroz ( trase i miejsce ) chyba przyjdzie wybrac
                          mi w ostatniej chwili ( decyzja biletowa ).
                          Ciagnie mnie tam ciekawosc ludzi i dystans , ktorego sie nabiera przygladajac
                          odmiennosci. Poza tym klimat, rosliny, zwierzeta i innosc.
                          Jak juz kiedys wspomnialam szukam towarzystwa na wspolna wyprawe, ale jesli
                          nikt sie nie znajdzie ( prawde powiedziawszy moje poszukiwania nie sa zbyt
                          intensywne ), topewnie i tak sie wybiore. Moze skorzystam z biura (
                          wyspecjalizowanego ), ale troche sie boje, ze to bedzie chodzenie na smyczy.
                          Czy ktos z Was mial takie doswiadczenia? No i co myslicie o samotnej podrozy po
                          Ekwadorze czy Wenezueli.
                          pozdrawiam i ...nawiazcie do watku
                          • Gość: Ewa IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 04.08.03, 23:21
                            turlit17, czy pozwolisz ze napisze do Ciebie
                            na adres kira15@gazeta.pl?
                            Mam pewna propozycje dotyczaca podrozy do Ameryki Pld,
                            wymagajaca kilku wyjasnien
                            Pzdr
                            • 16.08.03, 02:03
                              Jeżeli można chciałbym wnieść małą uwagę co do niektórych ostatnio tu
                              przeczytanych głosów. Ale czy można ? .... no cóż , wobec braku sprzeciwów :)..

                              A więc dziwię się nieco, że ktokolwiek ocenia tu INTENCJE osób tu występujących
                              lub tego czy innego postu.
                              Mam wrażenie że z powodu zbyt długiego wątku ( lub upałów ) niektórzy dochodząc
                              do końca ZAPOMINAJĄ o istocie rzeczy ! Z całym szacunkiem do różnych autorskich
                              opinii :

                              Po pierwsze autor wątku owszem miał na myśli wakacje, ale przecież nie
                              spotkanie wakacyjne, tylko wakacje DO KOŃCA ŻYCIA !!!
                              Po drugie niektórzy następni wpisywacze ( w tym i ja ) zaproponowali aby nie
                              przebywać tam gdzieś samotnie.
                              Aby ten cel osiągnąć potrzebujemy INFORMACJI !!! Tymi to najbardziej służył nam
                              Miguelski ( i wielkie Ci za to ode mnie dzięki ! ).

                              Po trzecie więc oczekiwania że te plany ktoś zrealizuje od 7-go września to ...
                              nieporozumienie. Chętni jak najbardziej są. Deklarowali się i będą następni.
                              Ale to przecież nie oznacza od 7-go czy 12-go do licha. To oznacza że słuchamy
                              tego kto ma coś do powiedzenia i snujemy plany. Czasem nawet tu aby i innych
                              podtrzymać na duchu. Co ma do rzeczy że komuś się to nie podoba ? Ja byłem już
                              w paru ciekawych miejscach świata i wiem że sporo osób ma te miejsca w nosie,
                              ale to mam ja z koleji w nosie. Mam zamiar myśleć o Margaricie na stałe, a jak
                              się da to nawet plan zrealizować. Jeżeli są inni chętni to co komu do tego ?

                              Teraz krótko do Miguelskiego. Propozycja spotkania w Polsce padło za wcześnie.
                              My tak naprawdę musimy okrzepnąć z myślą że naprawdę chcemy takich wakacji i
                              musi się ułożyć sensowny plan. Będąc realistą napiałem już ponad setkę postów
                              temu że mam szansę na realizację za parę lat. Jednak mogę wcześniej wpaść się
                              rozejrzeć i jak się uda to we Wrześniu. Nadal nie wiem czy się uda i może
                              dopiero w listopadzie. Ale nie rezygnuję !!! Skoro jedziesz na M. to daj cynk
                              stamtąd czy się coś nie zmieniło ! I jeszcze czy rzeczywiście za 25 $ jest ten
                              allinclusive czy to jakaś ściema. Czy "twój" znajomy nadal dałby miejscówkę pod
                              palmą za 7 $. KAŻDA absolutnie informacja zbliży mnie do tego zamierzenia więc
                              z góry dzięki.

                              Krótko do pozostałych. Może zapuścić nowy wątek o wdzięcznej nazwie
                              "Margarita - info" gdzie będą konkretne informacje o tym konkretnym
                              zamierzeniu ?
                              Tu już trochę dużo marzeń ( co miłe ), a za mało ( ostatnio ) konkretów.
                              Proponuję aby Miguelski założył ten wątek bo ma najwięcej do powiedzenia,
                              jedzie tam, a więc znowu będzie miał coś do powiedzenia.
                              Pozdrowienia dla chętnych realistów ale z jajem.
    • 17.08.03, 10:58
      do atamanci
      w calej ameryce poludniwoej stosum\nkowo latwo dostac jakas prace w
      szkolonictwie
      roznie tylko z zarobkami.
      akurat w przedszkolach placa slanbo
      ale np. na margracicie stosunkowo latwo otworzyc wlasne przedszkole.
      koszt powiedzmy 40-50 usd od malucha i juz jest dobrze.
      inwestycja niewielka.
      a na zycie wystarczy
      ostatnio cos nie pisze bo kolumbijskie kochanie spokoju mi nie daje

      Moze juz etraz Ci to Twoje kolumbijskie kochanie dalo trsozke wolnego i mozesz
      mi odpisac ?;)

      Czy reasumujac, mozna tam pojechac na wywiad zupelnie w ciemno?
      Bez znajomosci jezykow?




      --
      --
      pozdrawiam... Agnieszka
      GG 1723412
      • Gość: compadre IP: *.telan.pl 17.08.03, 22:00
        Witajcie,
        Czy sniac o cudownej wyspie Margarycie zwrociliscie uwage na obecna sytuacje
        ekonomiczna Wenezueli.
        Pozdrowienia,
        compadre.
        • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.08.03, 00:52
          witam
          nie pisalem, bo niektore wypowiedzi troche mnie zdolowaly.
          nie wiem skad tyle brudow na mnie , bo w sumie z forumowiczow, tylko ja bede za
          jakies dwa tygodnie na Margaricie.
          co do sytuacji ekonomicznej w wenezuelii, to rzeczywiscie katastrofa.
          prawdziwe mistrzostwo swiata w traceniu mozliwosci.

          dlugo pewne tam nie zabawie , bo brak kasy.
          ale w ekawadorze pewnie szybko cos znajde.

          pzdr
          m



          • 18.08.03, 11:53
            Gość portalu: migueluski napisał(a):

            > witam
            > nie pisalem, bo niektore wypowiedzi troche mnie zdolowaly.
            > nie wiem skad tyle brudow na mnie , bo w sumie z forumowiczow, tylko ja bede
            za
            >
            > jakies dwa tygodnie na Margaricie.

            Widzisz, tez bym mogla byc, ale boje sie leciec tam w ciemno a na moje pytania
            nie dajesz konkretnej odpowiedzi :)

            --
            pozdrawiam... Agnieszka
            GG 1723412
            • Gość: migueluski IP: *.interpab.com.pl 18.08.03, 13:33
              czesc
              jak naprawde chcesz pojechac to spotakjmy sie asap
              teraz BA do caracas to tylko 460 usd
              ja wylatuje 28 .08
              jak chcesz to pisz na mostojski@yahoo.com
              pzdr
            • Gość: mojito IP: *.bondi.pl 18.08.03, 17:49
              Witaj slonecznie,
              Daj sobie spokoj z Wenezuela w chwili obecnej.
              Pozdrowienia,
              mojito.
          • 18.08.03, 23:52
            Gość portalu: migueluski napisał(a):
            > nie pisalem, bo niektore wypowiedzi troche mnie zdolowaly.
            > nie wiem skad tyle brudow na mnie

            Masz rację. Też się zastanawiam dlaczego w Polsce nie można spokojnie wygrać
            dużo kasy w totka, kupić jakiś fajny błyszczący wózek i oglądać za parę dni
            piękną długą nową linię ( cholerną rysę od gwodździa ).
            Nie wolno mieć bez usprawiedliwienia że przecież to niechcący, nie wolno snuć
            egzotycznych planów bez usprawiedliwienia że to przecież tak na niby.
            To wszystko z biedy i ... głupoty.
            Ja wiem że jak mi by się znudził wózek, to sprzedałbym go za dużo niższą cenę i
            następny by się cieszył. A tak ... ja sobie wózka nie kupię i następny go nie
            będzie miał. Możemy więc walnąć flachę taniego wina i popier***ić na cięzki los
            i chamów co nam świecą wyflancowanymi pantoflami w oczy. No cóż. Teraz czas na
            pocieszenie. Ciebie niektóre wypowiedzi zdołowały więc olewasz to i wyjeżdzasz
            sobie na Margeritę, a ja będę musiał tu jeszcze pooddychać zawiścią do tych co
            na morzu. Jedź więc i pisz. I czytaj tylko te wypowiedzi w których niektórzy
            piszą " to najlepszy wątek na forum ", bo to właśnie wdużym stopniu Twoja
            zasługa. Pozdrawiam , zazdroszczę zawistnie i czekam na kłujące w oczy tekściki
            o tanich noclegach, palmach, plaży przy oceanie. Tylko nie kituj. Pisz całą
            prawdę. Chce tu się udusić z zawiści :)))
            • Gość: miguelsuki IP: *.interpab.com.pl 19.08.03, 11:39
              dzieki

              od razu lepiej sie poczulem.
              :}
              pzdr
              • Gość: migueluski IP: *.interpab.com.pl 19.08.03, 11:46
                • Gość: MM IP: *.pace.edu 24.10.03, 01:59
                  Ha!
                  Jest wielka szansa ze moj znajomy dostanie stypondium do Ekwadoru, i chyba sie
                  tam z nim wybiore na jakis czas.
                  Hmm, a nawet jak nie dostanie, to i tak mnie zaprasza, wiec chyba na wiosne
                  spedze troche czasu w Ekwadorze.... YUPI!
                  Jest jeszcze ktos do kogo moglbym przyjechac? ;P
                  • Gość: migueluski IP: *.detecsa.net / 64.86.208.* 24.10.03, 03:58
                    nie, ,nie
                    ja sie bardzo ekwadroem rozczarowalem,( zimno, same gory, dosyc drogo, jedzenie
                    do d..., piwo drogie, kobiety 1.40 m wzrostu) ale spotkalem sporo osob , ktore
                    sa tam na roznych stypendiach, wiec cos w tym musi byc.
                    hi, hi, hi
                    pzdr
                    m
                    • Gość: MM IP: *.ny5030.east.verizon.net 24.10.03, 06:10
                      wydaje mi sie ze w celach turystycznych ujdzie heh
                      blisko peru, no i kolumbia...
                      a ty gdzie teraz siedzisz?
                      • Gość: migueluski IP: 209.88.10.* 24.10.03, 21:39
                        cartagena, colombia
                        ale okolo 10 listopada, zrobie sobie jakies 6 tygodni wolnego bo w styczniu
                        zaczynam prace
                        mam ochote na gujane, surinam, zobacze
                        jak juz bedziesz w ekwadorze, to przejedz sie do cali cos genialnego :)
                        co do ekwadoru to jeszcze na dodatek plaze sa beznadziejne
                        pzdr
                        m
                        • 01.01.04, 07:49
                          Hej, Dosiego Roku!!!
                          Czy ktos tu jeszcze zagląda?

                          Odezwijcie się, jeśli tak.
                          • 01.01.04, 17:18
                            Do siego!!!!!!!!!! Bardzo mi slę podoba .Jestem chętny na wyjazd nawet na kilka
                            miesięcy tam gdzie ciepło i tanio!!!!!!!!ProponujE spotkanie w Warszawie.
                            • 01.01.04, 19:55
                              Cześć!
                              Fajnie, że chociaż Ty tu zajrzałeś.Czytałeś te 300 postów? Myślisz, że chociaż
                              jedno z nich pojechało na Isla Marguerita?
                              Ja też na parę miesięcy, chociaż raz w roku chciałbym przyjeżdżać do Polski.
                              Napisz do mnie na adres Gazety, taki jak mój nick.
                              • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.04, 00:23
                                witam, witam
                                nie wiem jak to sie stalo, ale jestem w polsce, przynajmniej na 2-3 tygodnie
                                ale zaraz wyjezdzam, nie wiem tylko gdzie
                                jak ktos ma ochote na spotkanie lub jakies propozycje wyjazdu to niech da znac.
                                pzdr
                                m
                                • 02.01.04, 18:29
                                  Jak kiedykolwiek będziesz przypadkiem na zachodzie Polski w okolicach Gorzowa
                                  to chętnie się spotkam.
                                  • 03.01.04, 07:06
                                    Hej Miguel, mam 300 $ na miesiąc renty,poradź, proszę, gdzie da sie za to
                                    wyżyć, ale nie w Polsce? Mogę dorobić, jestem informatykiem. Myśłałem o Krymie,
                                    Ukraina, albo Twoja Margerita, ale to chyba nie starczy, a pisaleś, że tam o
                                    pracę "bardzo, bardzo ciężko". Ten wątek jest świetny, to Ty go rozkręciłeś, a
                                    ciekawy jestem, czy ktoś z biorących udział w ydkusji chociaż raz na Margerite
                                    poleciał? A czy Ty nie mógłbys pisac, jak Kapuściński? Wtedy miałbys za co i po
                                    co podróżować.
                                    pzdr
                                    • 04.01.04, 19:07
                                      wysoki_adam napisał:
                                      > ciekawy jestem, czy ktoś z biorących udział w ydkusji chociaż raz na
                                      Margerite poleciał?

                                      No już wiemy że ... miguelski chociaż raz :)))
                                      Ja nie, ale to nie znaczy że podróżuję jedynie z klawiaturą kompa :)
                                      Byłem tu i tam, w jednym większym mieście ( no może w 2 ) europejskich mógłbym
                                      służyć za przewodnika ( dla turystów początkujących oczywiście ) i byłem już
                                      sam na sam w sytuacji "ty, lotnisko w obcym kraju i co dalej".
                                      Swoją drogą byłby to ciekawy tytuł do książki podróżniczej :)))
                                      Moim zdaniem więc nie jest istotne czy tam czy tu byliśmy, tylko czego chcemy.
                                      Mi podoba sie wizja życia w ciepłym kraju za w miare nierujnujący budżet.
                                      Pracuję na to i myslę że to da sie zrealizować.
                                      Kto też tak uważa ... powinien podejmować próby realizacji. Nie każdy ma "luz"
                                      jak miguelski ale każdy może to próbować jakoś sobie ułożyć. Ja na razie czekam
                                      aż ktoś wyśle pierwsze doniesienia z Margarity. Może będę musiał tak długo
                                      czekać aż sam napiszę :)
                                      No to do dzieła adamie, kupuj bilet i ... pisz "co tam dalej".
                                      • 04.01.04, 22:52
                                        Witam darth4!
                                        Polecieć łatwo, chodzi mi o dłuższy pobyt, kilkumiesięczny, a najlepiej 11
                                        miesięcy w roku, 12 w Polsce. Tylko czy te moje 300 $ starczy na przeżycie na
                                        tej wyspie i w jakich warunkach? Może namiot na plaży? Miguel jest teraz w
                                        Polsce, ale nie odpowiada. Ewa z Francji szukała kogokolwiek na wyjazd do
                                        Meksyku, ją bez wątpienia stać na Margeritę, ale tam nie chce.Jak zauważyłem,
                                        Ty masz jeszcze małe dzieci na utrzymaniu.Zanim dorosną, to kwestia lat.Ja
                                        jestem sam, mogę jechać gdzie zechcę, tylko finanse są granicą, dla
                                        Migueluskiego zresztą też.
                                        • Gość: Ewa IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 04.01.04, 23:46
                                          Czesc wysoki_adam,
                                          jestem realna kandydatka na podroz lub dluzszy pobyt
                                          na Margarycie.Jednak obecnie przeszkoda jest nieznajomosc
                                          hiszpanskiego.
                                          Obecnie ucze sie, wybieram sie do Meksyku, ale tylko
                                          na 3tyg. i tam sprawdze stopien mojej znajomosci
                                          jezyka.Jesli wszystko pojdzie zgodnie z moimi planami
                                          to w lecie zrobie intensywny kurs i dopiero mowiac
                                          po hiszpansku wybiore sie na Margarite. Inaczej te plany
                                          nie maja sensu.300$ to troche malo, za to moglbys przezyc
                                          gdybys mial swoja chate. Tak mi sie wydaje z relacji M.
                                          Pzdr.
                                        • 05.01.04, 17:39
                                          wysoki_adam napisał:
                                          > Polecieć łatwo, chodzi mi o dłuższy pobyt, kilkumiesięczny, a najlepiej 11
                                          > miesięcy w roku, 12 w Polsce.

                                          Dokładnie dlatego ktoś musi sie tam wybrac raz i drugi żeby sprawdzić w
                                          praktyce warunki. Miguelski twierdzi powyżej że wystarczy ci 3 setki, ale
                                          problem komu jakie warunki odpowiadają. Nie mówię o dolce vita tylko normalnego
                                          polskiego ( więc przecież nie najwyższego ) standartu. Możliwości są bardzo
                                          różne. Dla zobrazowania podam przykład Polski. Jeśli ty wyjedziesz np w góry
                                          czy nad morze na wczasy ( że o naszym globtroperze Miguelskim nie wspomnę ), to
                                          znajdziesz spanie za 20 zeta. Oczywiście nie w centrum Zakopanego czy
                                          Międzydrojów, ale powiedzmy 5 km dalej. Ty sobie poradzisz. Gdy przyjedzie na
                                          wczasy biedniejszy ( w założeniu ) Rosjanin, to znajdzie spanie za 60 zeta bo
                                          to "obcokrajowiec", bo nie wie w którą stronę te 5 km jest taniej, itd. itp.
                                          W sumie wczasowe "życie" będzie kosztować 3 razy drożej Rosjanina niż ciebie.
                                          Oczywiście jak ktoś jest z Rosji ale miejscowy to koszt spada do "krajowego"
                                          turysty :).
                                          No więc nas trudno w odniesieniu do Margerity nazać "miejscowymi" a
                                          miguelskiego ... można. Ot i różnica.
                                          Choćby miguelski dał głowę że za 20 zeta masz dzionek "u cici Jadzi" to trzeba
                                          jeszcze ją znaleźć. Ciężko jej szukac z walizkami i uwieszonymi dziciakami u
                                          boku. Kiedyś próbowałem to wyjaśnić, ale nie spotkałem sie ze zrozumieniem.
                                          Wtedy ja zrozumiałem że miguelski ma dobre checi, ale prawdziwa pomoc będzie
                                          gdy ktoś napisze " ciocia Jadzia ( czy tam Salma :) czeka z sernikiem ". Wtedy
                                          dopiero będziemy miec prawidziwy i tani punkt zaczepienia.
                                          Na marginesie tak odkryto zimowe Czechy i Słowację ale oni odkryli u Polaków
                                          kase i już tej zimy koszt w Czechach i Słowacji jest jak w ... Austrii :)
                                          Chyba góry weszły do UE od 1-go stycznia zamiast maja.
                                          Trzeba więc odkryć Margaritę :)
                                          Jeśli jesteś wolny i znasz wszędzie popularny język angielski w którym jest
                                          mnóstwo stron www o M. nazbieraj kasy z 2000 $ i ruszaj sprawdzić co tam w
                                          piachu piszczy. Migelski pewnie jak bedzie kokret to pomoże, a może i sam sie
                                          tam stawi. Ja bym tak zrobił, alem nie stanu wolnego.
                                          Jak nie ty, to musisz poczekać aż ktoś inny poda nam menu w sposób w jaki
                                          miguelski nie może, bo potrzeb osób które wolą wygrzewać się na hamaku zamiast
                                          brnąć w górskich strumykach Ekwadoru nie rozumie ( bez urazy :).

                                          > Miguel jest teraz w Polsce, ale nie odpowiada.

                                          Nie dziwię się. Piszemy od pół roku ale konkretów brak, a on w tym czasie już
                                          był tu i tam. Widac ma taką mozliwość. Może więc ty do niego dołączysz skoroś
                                          bez zobowiązań i wrzucisz cos więcej.

                                          > tylko finanse są granicą, dla Migueluskiego zresztą też.

                                          Fakt że całkiem bez kasy się nie da, ale miguelski pisał - 7 $ za nocleg.
                                          to m-c ok 200 $. Reszta żarcie :) Nie łam się. Zbieraj kasę :) Pozdrowienia.
                                          • Gość: Ewa IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 05.01.04, 18:43
                                            Jesli wysoki_adam chce pobyc na Margarycie ok.11 mies. w roku
                                            to musi mowic po hiszpansku. Wszechobecny j. angielski nie sprawdza sie
                                            w am.lac.Na przyklad w Meksyku 1 osoba na 10 zna angielski. W Wenezueli
                                            owszem-na lotnisku, w duzych luksusowych hotelach znaja angielski, ale
                                            cala ludnosc, male knajpki i male hotele tudziez sklepy wymagaja znajomosci
                                            hiszpanskiego.Do krotkiego, turystycznego pobytu moze tylko znajomosc
                                            liczebnikow i kilku prostych zdan wystarczy, natomiast do dluzszego pobytu
                                            musi sie znac dobrze hiszpanski.Tych wiadomosci nie wyciagam z rekawa tylko od
                                            przyjaciol, ktorzy czesto jezdza w tamte strony i maja rodzine na miejscu.
                                            Nasz oprzyjaciel M. mowi biegle i zapomnial podkreslic ten szczegol.
                                            Pzdr-uczcie sie hiszpanskiego!
                                            • Gość: migueluski IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.04, 02:43
                                              szlag by to trafil napisalem duzo i mi sie skasowalo
                                              witam w szczegolnosci adama wysokiego jako nowego czlonka bractwa
                                              dobrze ze podajesz wysokosc emerytury od razu wiadomo o co chodzi
                                              nic sie nie martw jest mnostwo miejsc gdzie za to zyjesz na luzie
                                              co do margarity to dzieki geniuszowi hugo chaveza to teraz wenezuela jest nie
                                              tylko najtanszym ale i najpiekniejszy krajem ameryki poludniowej
                                              za 200 usd sie utrzymasz za 300 masz swiety spokoj
                                              podaje telefon do mojego znajomego od hotelu , (niestety tylko po hiszpansku)
                                              ma na imie sergio, nr 00 58 295 249 01 72
                                              ja spadam za jakies 2 tygodnie, moze do wietnamu bo tani przelot i nie mam
                                              obecnie kasy
                                              od soboty jest duzo promocji na przeloty wiec bede wiedzial co dalej
                                              ja w prl-u sie wykoncze , nie pisalem bo zamarzlem
                                              po prostu jedzcie nie kombinujcie, life is wonderful i bedzie dobrze
                                              pzdr
                                              feliz ano nuevo



                                              • 07.01.04, 02:00
                                                Witam Wszystkich!
                                                Miguel, dzięki za dużą dawkę optymizmu(jest zaraźliwy)i za wszelkie rady i
                                                kontakty. Napisz z Wietnamu! Ja też nie lubię mrozów. Zrozumiałem, że o
                                                Ukrainie nawet nie warto rozmawiać, chociaż na Krymie ciepło i tanio, średnia
                                                płaca to raptem 40$, a 100$ to przyzwoite zarobki. No i do w miarę Polski
                                                blisko.
                                                Pozdrawiam
                                                • Gość: johnny IP: *.client.comcast.net 08.01.04, 03:49
                                                  Ja uwazam ze wlasnie powinienes zaczac od Ukrainy bo blisko, tanio i zawsze
                                                  mozesz szybko wrocic jak ci sie tam nie spodoba a Ukrainki sliczne dziewczyny
                                                  (jesli oczywiscie ten aspekt zycia jeszcze cie interesuje)
                                                  Z krajow Pld. Ameryki to chyba najlepszy z twoimi dochodami to byl by Ekwador.
                                                  Wenezuela moze jest teraz tania ale Chavez nie bedzie tam zawsze rzadzil
                                                  i sytuacja moze sie szybko zmienic na twoja niekorzysc
                                                  • 08.01.04, 05:18
                                                    Johnny, dzięki za podpowiedzi. Ukrainki znam osobiście i nie mam co do tego
                                                    żadnych wątpliwości!!!Na Ukrainie byłem przez półroku, ale 10 lat temu. Dużo
                                                    sie zmieniło. Jak już się na Krymie urządzę, to zapraszam!Przeczytaj list
                                                    Miguela o Ekwadorze - zimno,drogo, kobiety 140 cm wzrostu.
                                                  • Gość: johnny IP: *.client.comcast.net 08.01.04, 15:26
                                                    Z checia wpadne na Krym, bylem tam 2,5 roku temu ostatnio wiec mam troche
                                                    swiezsze wiadomosci niz Ty.
                                                    Ja w Ekwadorze nigdy nie bylem ale z tego co czytam to opinia o tym kraju jest
                                                    zupelnie rozna od tej ktora wyraza Miguelski.
                                                    Nie wiem czy znasz angielski ale jesli wejdziesz na strone
                                                    www.Internationalliving.com i sie zarejestrujesz za darmo beda Ci przysylac
                                                    codziennie biuletyn na temat roznych miejsc na swiecie gdzie jeszcze mozna sie
                                                    stosunkowo tanio urzadzic.
                                                    Najwazniejsze jednak to samemu pojechac i sprawdzic a w Twoim przypadku to
                                                    chyba wyjazd na Ukraine bedzie narazie najlatwiejszy
                                                    Powodzenia
                                                  • Gość: Mimi IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.04, 11:48
                                                    Moi drodzy,
                                                    Śledzę wątek od początku, rewelacyjnie się czyta. Mam kilka refleksji na temat
                                                    wątku i jego uczestników:
                                                    Migueluski- po pierwsze- postać przeciekawa, chylę czoła i zazdroszczę życia,
                                                    jakie od zawsze było moim marzeniem (a że zbliżam się dopiero do ćwierćwiecza,
                                                    więc może jeszcze je spełnię?). Nie sądzę, aby był gawędziarzem tylko i
                                                    jedynie. Owszem, ma chłopak gadane (pisane), ale żeby ściemniał? Razem z
                                                    narzeczonym Łukaszem rozmawialiśmy z nim o Amazonii (Gazeta/Turystyka/Świat),
                                                    adres spod którego nadawał był brazylijski to chyba wystarczy za dowód, że
                                                    faktycznie jeździ po świecie (no chyba, że jest takim asem komputerowym i jakoś
                                                    to wykombinował – nie wiem, nie znam się na tyle). Jedna rzecz mi nie pasuje,
                                                    mimo kilkunastu chyba postów z pytaniem what does he do for the living? -
                                                    Żadnej odpowiedzi. Wiem, to wścibskie tak się wypytywać, ale taka ludzka
                                                    natura, chciałoby się wiedzieć co robi gość, będący w pewnym sensie naszym
                                                    guru...

                                                    Osobnik z Kanady rzucający oskarżeniami i podejrzeniami –na maksa zazdrosny,
                                                    widać nawet emigracja nie wykorzenia typowej polskiej cechy narodowej...

                                                    Ewa- mam prośbę, nie strasz Wysokiego Adama, że bez znajomości hiszpańskiego
                                                    nie ma czego szukać na isla bonita. Z autopsji wiem, że wystarczy miesiąc, dwa
                                                    w towarzystwie tylko hiszpańskojęzycznego towarzystwa i będzie gadał jak...
                                                    Hiszpański w codziennej mowie jest łatwy, żeby się dogadać wystarczy kilka
                                                    podstawowych czasowników. Poza tym Ewo, duży szacunek, za to co robisz dla tego
                                                    forum, ożywiasz wątek zdecydowanie...

                                                    Wysoki Adamie- to polski ZUS płaci taką dobrą rentę? Ja mam ledwie 70 dolców a
                                                    i to wkrótce mi zabiorą, bo koniec studiów tuż tuż.

                                                    LUDZIE! Zazdroszczę Wam, nawet tych planów! Co z tego, jeśli nie pojedziecie?
                                                    Cóż warte życie bez marzeń?????? Nie kończcie tego wątku, niech nie umiera
                                                    śmiercią naturalną, bo jesteście moim światełkiem w tunelu. Czytam Was
                                                    notorycznie, zawsze z podziwem, nadzieją i w ogóle...

                                                    Pozdrawiam!!!!!


                                                  • 10.01.04, 13:16
                                                    Witam!
                                                    Mimi - dzięki za słowa wsparcia, rzeczywiście języka najlepiej uczyć się na
                                                    miejscu. Polski ZUS niektórym płaci 10(dziesięć razy więcej niż mnie.Uważam, że
                                                    Migueluski i jego podróże są autentyczne, nie mam co do tego wątpliwości. Może
                                                    teraz odezwie się z Wietnamu, poprawiając nieco bilans turystyczny z tym
                                                    krajem :-)!
                                                    Skoro dopiero ćwierć wieku Ci mija, to jeszcze najeździsz się po świecie.
                                                    EWA - jak idzie Ci z wyjazdem do Meksyku? Odezwij się !
                                                    Pozdrowionka!
                                                  • Gość: Ewa IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 10.01.04, 18:20
                                                    Czesc wysoki_adam,
                                                    Meksyk juz zaklepany pod koniec lutego. Robie wielka trasa w ciagu niespelna
                                                    3-ch tygodni. Bedzie to moje pierwsze spotkanie z ameryk.lac.Bardzo interesujace
                                                    spotkanie! Co do jezyka naciskam do wczesniejszego poznania po moich doswiadcze-
                                                    niach w Grecji. otoz tak jak cala nasza grupka od dawna marze o osiedleniu sie
                                                    w cieplejszym klimacie. 2 lata temu wybralam Krete, znalazlam fajna miescine
                                                    nad brzegim morza, tani jak sie wydawalo dom.. a potem wszystko szlag trafil
                                                    z powodu jezyka; Grecy udawali(grekow) i bezczelnie chcieli mnie zrobic w
                                                    konia.
                                                    Z kupnem domu byly cale przewalanki, bo podobnie jak na Margarycie trzeba miec
                                                    swojego przedstawiciela i spisac akt kupna w swoim jezyku. Grek chcial sprzedac
                                                    dom(jak sie okazala kompletna ruine) bez zgody wspolwlascicielki, jego bylej
                                                    zony.Szczesciem trafilam na notariusza z francuskim wyksztalceniem, ktory wykryl
                                                    szwindel. Poza tym aby osiedlic sie trzeba najpierw sprawdzic jak sie czujemy
                                                    w danym miejscu.Zeby bylo dobrze trzeba mowic jezykiem kraju.Oczywiscie jak
                                                    twierdzi Mimi mozna nauczyc sie na miejscu, ale to wymaga czasu.
                                                    wysoki-adamie, jesli masz taka rente jaka masz to znaczy ze nie jestes bylym
                                                    ubekiem albo oficerem mylycji ani tez nikim z kregu pana jaruzelskiego.
                                                    Krym znam, jest to jedno z ladniejszych miejsc jakie widzialam, ale na
                                                    margarycie tanczy sie salse.
                                                    Pozdrowionka
                                                  • 11.01.04, 00:23
                                                    Witam Ewo,
                                                    powodzenia w meksykańskiej wyprawie! Ja na stałe to jednak chcę w Polsce, tylko
                                                    na 11 miesięcy wyjazd! Miesiąc w ojczyźnie. Na Krymie salsy nie tańczą,nie jest
                                                    bardzo ciepło, ale nie ma mrozu ani śniegu i też są palmy, tanie piwo i bardzo
                                                    tania wódka! Ukrainki też piękne! Gdy wrócisz z Meksyku, to zapraszam na
                                                    Ukrainę! Po drodze Polskę odwiedzisz. O nieruchomościach za granicą nie myślę.
                                                    Pozdrowienia!
                                                  • Gość: turli17@gazeta.pl IP: *.szczecin.pl / 212.160.165.* 16.01.04, 07:55
                                                    Witam Wszystkich
                                                    wlasnie wrocilam z Wenezueli po okraglym miesiacu. Niestety na wysepce perelce
                                                    nie bylam, ale mialam okazje uczyc sie szybko hiszp. Poza tym poza piwem to
                                                    jest niestety raczej malo alkoholi miejscowych ( przynajmniej poza Isla M. -
                                                    chyba jedynym turystycznym miejscem teraz )dla pan. Za to ladne plaze, dzungla,
                                                    wodospady. Ludzie nie sa tak weseli jak sadzilam ( sytuacja polit., a moze
                                                    cecha narodowa ), ale i tak o niebo mniej pochmurni niz my.
                                                    To wiadomosc dla wszystkich sledzacych i podsycajacych watek i dowod, ze on
                                                    jednak przynosi realne owowce.
                                                    pozdrowienia i feliz anno nuevo
                                                  • Gość: migueluski IP: 212.160.97.* 19.01.04, 16:16
                                                    wreszcie cos konkretnego
                                                    dzien dobry dzien dobry
                                                    co do alkoholi miejscowych to rum cacique nie odpowiada?
                                                    pzdr
                                                    ja juz jutro frune do HK a potem ladem do indochin
                                                  • Gość: turli17@gazeta.pl IP: *.szczecin.pl / 212.160.165.* 19.01.04, 16:50
                                                    niestety nie widzialam tego rumu, chociaz na lotnisku bylo cos z pomaranczy. Do
                                                    sklepow miejscowych nie wchodzilam, bo tam kraty w oknach i w ogole srodowisko
                                                    bardzo meskie-;)). Tak sobie mysle, ze gdzies musialy byc jakies dobre napoje
                                                    koko-ananasowe, ze nie wspomne o mieszaninie wszelkich owocow z alkoholem, ale
                                                    niestety nie na mojej drodze.
                                                    Teraz jest tam pewnie slonecznie...
                                                    pozdrowienia dla wszystkich
    • Gość: robal IP: 157.25.31.* 26.01.04, 18:33
      Jest to rzeczywiście jakiś pomysł.
      Polecam wobec tego przede wszystkim Azję. Południowe Indie- ciepło, tanio, mało
      jednakże spokoju ( wszędzie pełno ludzi) i ameba.
      Malezja zwłaszcza wschodnia- pięknie, bezpiecznie, stały klimat, piękne wyspy-
      Tioman i inne- normalny kraj sensownie urządzony- po Polsce i częstym oglądaniu
      mordy Milera jest to również odpoczynek psychiczny. Ludzie życzliwi i
      wyluzowani.
      Podobna jest indonezja ale nie Java.
      Pozdrawiam
      • 29.01.04, 18:15
        No tak- jasne- Azja jest super, mili ludzie, cieplo, pieknie, tanio - ale jak
        do cholery uzyskac prawo pobytu skoro obcokrajowiec nawet nie moze tam kupic
        domu dopuki sie nie wda w spolke z kims miejscowym???
        • Gość: migueluski IP: 220.174.234.* 30.01.04, 11:48
          witam
          spotkalem goscia co kilka lat spedzil na sumatrze, nad jeziorem tuk tuk czy cos
          takiego
          wynajecie domku to 25 us na miesiac i ogolna taniocha
          co do prawa stalego pobytu to raczej w takich krajach nie problem
          co do prawa wlasnosci no to maly klopot jest, sa na to sposoby w stylu
          przychodzi rywin do michnika
          dzisiaj dla mnie wielki dzien, dostalem prace i zostaje dluzej na hainan dao
          tanie zarcie i zielono
          pzdr
          m
          • 30.01.04, 14:55
            Wielu ludzi mieszkajacych w Azji to szczesliwi posiadacze paszportow europy
            zachodniej - nawet jesli potrzebuja wizy to maja ja na pol roku, po pol roku
            wyjerzdzaja na 1 dzien gdzies do innego kraju poczym wracaja. Niestety z
            polskim paszportem na na sumatrze dlugo nie posiedzisz. W Indonezji nie chcieli
            mi nawet przedluzyc wizy turystycznej - dostalem tylko na miesiac i koniec.
            Jako osoba zainteresowana "wakacjami do konca zycia" rozgladalem sie troche za
            mozliwosciami kupna nieruchomoasci i zalozenia jakiegos spokojnego biznesu typu
            hotelik itp. Jedyne wyjscie to spolka z kims miejscowym - co niestety okazuje
            sie dosyc ryzykownym przedsiewzieciem. Jesli znacie jakies inne kraje gdzie
            jest to latwiejsze dajcie znac!
            powodzenia
            • Gość: Ewa IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 30.01.04, 17:06
              Wiadomosc prosto z ambasady Indonezji. Wszyscy udajacy sie tam wlacznie
              z mieszkancami UE otrzymuja 1-miesieczna turystyczna wize.Imigracja
              jest mozliwa po 55 roku zycia i trzeba wykazac sie regularnie naplywajaca
              emerytura. W wypadku migueluskiego jesli otrzymal oficjalna prace moze starac
              sie o przedluzenie wizy a nawet o status rezydenta.
              Migueluski-napisz jak jest na hainan dao- jakie miejsce w Indonezji polecasz na
              wakacje do konca zycia.
              • 30.01.04, 19:05
                anglicy maja wize na 3 miesiace a np holendrzy na 6 - chyba ze mnie wszyscy
                klamali :(
                ps- szkoda ze do 55 jeszcze mi sporo brakuje :)
                • Gość: Ewa IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 30.01.04, 19:31
                  anglicy i holendrzy nie oklamywali cie.
                  Przedluzenie wizy turystycznej jest mozliwe
                  na miejscu, ale wymaga to przebrniecia przez
                  uciazliwa biurokrakcje, albo lapowki. Nie
                  wszyscy maja cierpliwosc do urzedasow, albo
                  nie wiedza komu i jak wepchnec do kieszeni.
                  • Gość: migueluski IP: 220.174.234.* 31.01.04, 04:05
                    emerytura od 55 lat
                    to oni maja jakies sredniowieczne pojecie o wieku emerytalnym
                    hainan w porzadku, chyba jedyne miejsce w chinach gdzie nie narzekam
                    cos im tu nie posdzlo z gospodarka i nie zburzyli jeszcze wszystkiego azeby
                    postawic nowe
                    sa wiec waskie uliczki, stare lodki, czerwone latarnie :) i cieplo dzis okolo
                    20 stopni
                    za to poludnie chin, shenzen, kanton, cos niesamowitego, salony maserati,
                    bentleya, ferrari , same drapacze chmur
                    i ogolnie jak dla mnie do dupy
                    co do indonezji to nie wiem, nie bylem, na ta sumatre to skocze cos okolo
                    sierpnia.
                    na hainanie czysty hotelik z ladnymi krzatajacymi sie chinkami to 30 yunanow (
                    1 dolar-8.3 yunanow), jedzenie okolo dolca, lub kluski z czyms tam to pol
                    dolara
                    wczoraj jadlem genialna zupe ryby i owoce morza, warzywa i cos tam, wielki
                    gliniany garnek, do tego przystawki z dziwolagow , 2 duze piwa, za wszystko
                    zaplacilem 20 yunanow,
                    dla porownania, w hong kongu, troche makaronu, ciepla woda, i 3 gramy miesa to
                    juz 4 dolce
                    pzdr
                    m

            • Gość: johnny IP: *.client.comcast.net 31.01.04, 06:44
              Jesli masz okolo $50 000 to prawdopodobnie bys sie mogl zalapac w Panamie.
              Podobno calkiem fajne miejsce
              • Gość: johnny IP: *.client.comcast.net 31.01.04, 06:45
                To mialo byc do innit
                • Gość: migueluski IP: 221.11.135.* 31.01.04, 08:59
                  podaje ten kontakt na sumatrze
                  z Penang lodzia do Medan, ( autobus za darmo z portu do miasta)
                  z Medan minibus do Parapat, jakies 4-5 godzin
                  jezioro nazywa sie Toba, lodka na wyspe Tuk Tuk
                  rekomendowany hotelik to Laster journey gguest house, lub zartaz ten obok niego.
                  dolar dziennie, lub znizka przy dluzszym pobycie.
                  pzdr
                  co do panamy to rzeczywiscie bardzo, bardzo ladnie, szczegolnie archipelagii i
                  darien
                • 02.02.04, 14:03
                  dzieki - wqybieram sie w przyszlym roku w tamte rejony na dosc dlugo wiec na
                  pewno sprawdze
    • Gość: bb IP: 195.116.22.* 15.02.04, 19:26
      jutro mija rok od założenia tego topiku. no i jak? ktoś już mieszka na
      Margaricie? Jak z Waszymi planami? Nie kończcie tego wątku! Czytałam go całą
      okropną zimę i pozwolił mi doczekać do "prawiewiosny" obecnej! za 10 lat też do
      Was się dopiszę (jeśli będą jeszcze wolne działki na tej kolonii, oczywiście).
      Z optymistycznym pozdrowieniem czekająca na lato - b.
      • 17.02.04, 06:27
        A to mile , ze ktos zwrocil na to uwage :)
        A mialem dzisiaj grzecznie isc spac bo wczoraj nalobuzowalem w hainanskich
        lazniach, a tu dzisiaj kolejna okazja to malego co nie co ( to nie co, czy
        nieco-razem czy osobno?).
        ze mna jest problem ,ze w jednym miejscu wytrzymuje gora pol roku a potem sie
        nudze. na margaricie bylem 3 razy, 2 razy krotko, raz 6 miesiecy, potem nie
        tyle co sie znudzilem , tylko przyszedl kryzys made in hugo chavez.

        w sumie to jakos ostanio bardzo jestem z siebie zadowolony, wczoraj na moje
        lekcje zaladowala sie lokalna telewizja, wszystko ladnie tylko, ze nie mam
        pozwolenia na prace ( w zoltym kraju latwo je dostac, tylko mi na 2-3 miesiace
        nie chce sie tego zalatwiac)ciekawe czy ten program obejrzy ktos z urzedu
        imigracyjnego. :)

        do ewy: co z tym mexykiem?

        i ogolnie life is great :)
        pzdr
        m

        • 18.02.04, 11:24
          Witam, pozdrowienia dla Michała w żółtym kraju!
          Dziennikarka jakaś się ruszyła i trochę napisała o wyspie, bo Migueluskiemu się
          nie chciało... pisać! :-)))
          Opis tej pani jest , niestety, mało dokładny.
          To jest link do tego artykuliku:

          serwisy.gazeta.pl/po40/1,48135,1908845.html
          • Gość: migueluski IP: 220.174.236.* 18.02.04, 15:50
            dzieki za ten link
            troche sie pomadrze,
            co do linii brzegowej to jest ponad 360 km a nie 167.
            promy sa w porzadku, express plynie 2 godziny z puerto la cruz i 4 godziny z
            caracas. sa to naprawde bardzo nowoczesne statki.
            promy drugiej klasy sa dwa razy wolniejsze, a wiec 1.5 godziny z Cumana to cos
            mi troche za szybko. moze rzeczywiscie nie sa to jakies luksusowe lodzie, swoje
            lata maja ale nie jest tak zle.
            w najtanszej klasie na dole nie ma drewnianych lawek tylko plastikowe i nie ma
            zadnych szyb, po prostu wieje wiaterek, a fale tam nie siegaja. w ogole
            sztromowe fale w tym rejonie to rzadkosc.
            no i ten opis portu, ok ft.lauderdale to to nie jest, ale nie jest tak
            strasznie.
            reszta sie w miare zgadza, chociaz jak dla mnie to ten opis za bardzo
            turystyczny.
            a restinga to dobra jest na godzine i wypad stamtad.
            pzdr
            troche watek umiera, nie trzymajmy sie tylko samej margarity, jak ktos byl w
            jakims ladnym, niedrogim zakatku gdzie nie mozna sie nudzic, to niech da znac.
            dzieki


            • 18.02.04, 18:29
              Migueluski, nie próbowałeś dogadać się z GW, wiadomości masz mnóstwo, może
              napisałbyś coś dla przeciętnych czytelników? Korzyści byłyby dla wszystkich.
              Byłem przez 9 dni na Ukrainie, tylko zwiad, nie jest wcale tanio, oprócz
              alkoholi, jadę na dłużej w maju.
              Pozdrowienia !
              • Gość: migueluski IP: 220.174.236.* 19.02.04, 07:57
                witam
                ale tak sobie mysle ,czy nie dalem malej plamy, cumana, rzeczywiscie jest duzo
                blizej niz puerto la cruz, wiec moze rzeczywiscie da rade w 1.5 godz propmem na
                margarite, nie jestem pewien bo zawsze telepalem sie z puerto la cruz.

                co do mojego ewentualnego pisania, to cos tam gryzmolilem , potem chodzilem po
                redakcjach , ale jakies zainteresowanie srednie, mnie to zniechecilo.
                mam sporo napisanego o ameryce lacinskiej, jak bys cos chcial to ci moge
                przyslac na priva
                daj znac tylko jaki kraj cie interesuje, mam mexyk, cala ameryke srodkowa ,
                kolumbie i kube

                co do ukrainy to pewnie jest fajowo, ja zakochany jestem w rosji, bylem prawie
                wszedzie ale wiem ze troche powierzchownie.
                duzo dobrego slyszalem o splywie dnieprem, no i ukrainki :)
                pzdr

    • 29.02.04, 02:28
      czy to już koniec?
      • Gość: pike IP: *.media4.pl / 81.219.224.* 29.02.04, 18:01
        mam nadzieje ze to nie koniec.superwatek
        • Gość: rucellai IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.02.04, 20:54
          Nie, to nie koniec, czekamy aż Ewa wróci z Meksyku :)
          • 01.03.04, 05:38
            witam
            szczegolnie milo jest widziec kogos nowego.
            a co do Ewy to nam sie gdzies zapodziala.
            ja moge zaczac nadawac Life niczym CNN od 31 marca, planowana trasa to z Hainan
            do Kunming (Yunnan) na poludnie do Laosu i chce tam troche sie
            rozejrzec,pozniej zobacze co dalej.
            czasu mam do pazdziernika , kiedy to musze wpasc do Polski.
            • Gość: rucellai IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.04, 23:12
              Cześć miguelski!
              Już od jakiegoś czasu jestem fanką tego wątku. Nic nie pisałam z braku
              doświadczeń podróżniczych. Jasne, nadawaj te relacje! Może mógłbyś też
              nadsyłać zdjęcia z tych miejsc, gdzie będziesz. To by było super! Wstawiłoby
              się na jakąś stronę, żeby wszyscy mogli zobaczyć. Jakby co, mogę się tym zająć.
              Jak myślisz?
              Ewa się znajdzie :)
              • Gość: Ewa IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 03.03.04, 18:19
                wrazenia bardzo rozne , migueluski wiecej wie bo tam mieszkal;
                ja bylam jako turystka od Mexico, przez Puebla-Mont Alban, Oaxaca ,San
                Cristobal Palenque, Merida i na zakonczenie wspolczesna Sodoma i Gomora zwana
                Cancun.
                Najbardziej podobal mi sie Mont Alban, stan Chiapas , San Cristobal i okoliczne
                wioski no i oczywiscie Palenque. Cancun okropnosc, wytrzymalam 1 i 1/2 dnia.
                migueluski- jesli mozesz wyslij prosze twoje pisane wrazenia o Meksyku;
                ciekawa w tym kraju jest mieszanina pieknej natury , kolonialnej architektury(
                zwlaszcza barok meksykanski), fantastycznych piramidalnych zabytkow ktore to
                cuda pomieszane sa z syfiastymi zasmieconymi wioskami z ruederowatymi domami.
                Ludzie bardzo sympatyczni, dziewczyny rzeczywiscie niezbyt piekne.
                Najladniejsze sa Indianki z San Cristobal, tyle ze bardzo male, tak ze ma sie
                wrazenie ze na ulicach sa tylko dzieci.
                Pozdro
                • Gość: migueluski IP: 220.174.236.* 04.03.04, 04:30
                  czesc ewa , welcome back. jak tam tacosy? szkoda ze nie odezwalas sie z san
                  cristobal , moi znajomi (ex-kochanie_ prowadza tam maly hotelik.)

                  rucealli, o zdjeciach i jakies stronie life to ja myslalem, , ale jak na razie
                  to moje ciagle przemieszczanie sie pochlania mi caly zapas finansow, wiec nie
                  mam nawet aparatu cyfrowego.
                  pzdr
                  m
                  • 04.03.04, 16:54
                    ...brzmi prawie osimnastowiecznie....jednak pomysl jest.
                    Czytalem i mysle sobie ( wszyscy poniekad tutaj marza ) , co by bylo
                    gdyby ....:), wlasnie - mam na mysli - gdyby znalezc Sponsora ?
                    Chetni sa , gotowi poswiecic wiele.
                    W zamian Sposor zrealizowaby swoje cele . Innymi slowy , praca , czas i zapal za
                    pieniadze w imie obopolnych korzysci.
                    Co Wy na to ?.......marzenia ? ...jestem z duchem tego watku.

                    pzdr. viviv

                    PS. Dwa wieki temu byly Companie i Kolonisci...czyzby az tak sie zmienilo?
                    • Gość: ewa IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 04.03.04, 18:48
                      hheh viviv nic nie ma latwo. Ameryka lacinska jest swietna i latwa do
                      zaadaptowania sie , ale nigdzie nie ma za darmo. Wprawdzie w Meksyku sa ludzie,
                      ktorzy zarabiaja 150 euro/mc ,ale mieszkaja w slumsach i dorabiaja handlem
                      ulicznym.Kolonia na Margaricie do swiatny pomysl dla bogatych emerytow.Inaczej
                      nie wyjdzie.Byl wprawdzie taki jeden co to chcial dla nas wygrac na loterii,
                      ale nie wyszlo(szanasa 1/10 mil). Sponsor? Gdzie go znajdziesz? I jakie mialby
                      cele? Jesli masz jakis konkretny i realny pomysl , to zapodaj.
                      • 04.03.04, 21:37
                        ... na pierwszy rzut oka wyglada to faktycznie utopistycznie.
                        jednak jest w tym -cos- , jakas wizja , prawdopodobienstwo realizacji jest
                        zawsze proporcjonalne do zaangazowania.....no i przypadku rowniez.
                        nie mam konkretnej propozycji, ten watek czyta wielu wielu ludzi, czyli zawsze
                        jest szansa na punkt zachaczenia i na pewno wieksza niz w totka:)
                        Pomyslmy wspolnie:...reklama sprzetu turystycznego ?, wejscie na rynek z
                        ciekawym produktem,pod dany kraj i potrzeba jego dystrybucji ? , Margarita jest
                        wolno-clowa...moze w tym jest jakas szansa ?.....baza turystyczna na Ameryke
                        Poludniowa, po meczacych, pelnych wrazen eskapadach w glab kontynentu chwila
                        relaksu i odpoczynku przed powrotem do kraju(tanie noclegi)?...turystyka w tym
                        kierunku bedzie sie tylko rozwijac, a nie malec.
                        rzucam na chybil-trafil, niekoniecznie to musi byc to i niekoniecznie z Polski.
                        przyblizam temat, ciekawy jestem co Wy na to?
                        wazni sa zapalency tak jak wszedzie i przecieranie nowych szlakow....perspektywy
                        poszerzaja sie w miare ich szukania.
                        mysle ,ze jest sporo do roboty.....i mozliwosci tez sa.

                        pzdr.viviv
                        • Gość: rucellai IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.04, 23:35
                          Można pokombinować, ale pamiętaj, że jest tam poważny kryzys gospodarczy.
                          Dodatkowa trudność.
                          Jeśli ktoś jest przesiębiorczy, zawsze coś wymyśli, ale rozkręcenie biznesu, to
                          harówa a ja, szczerze mówiąc, to nie tak wyobrażam sobie wakacje do końca
                          życia/emeryturę :)
                          Wygodna jestem, co?
      • Gość: rucellai IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.04, 23:37
        No tak, a nad Wisłą mamy kolejny atak zimy, w nocy ma być –12. Kiedy ta
        wiosna w końcu przyjdzie. Aż mi trudno sobie wyobrazić po tylu miesiącach
        zimnicy, że gdzieś tam ludzie maja cieplutko.

        Ewa, jakie właściwie są zimy w Paryżu? Zrozumiałam, że ten wypad do Meksyku
        był rekonesansem pod kątem możliwości osiedlenia się. No i jak?

        Miguelski, szkoda, że nie masz aparatu, przydałaby się fotki, /jak będziesz
        kiedyś wnuczętom opowiadał: dziadziuś za młodu to ho, ho... ;)/ Byłoby
        rewelacyjnie ze zdjęciami, ale trudno. Przynajmniej odszukałam w atlasie te
        miejsca i zobaczymy, co dalej nadasz :) Nie mogę się doczekać.

        W Azji raczej mnie nie pociąga jako miejsce zamieszkania, choć kontynent jest
        bardzo ciekawy, oczywiście.
        Jeśli chodzi o niskie koszty życia, to myślę, że ceny wzrosną drastycznie wraz
        z rozwojem gospodarczym, który nastąpi. Tak się stało w Polsce, 20 lat temu,
        jeśli ktoś miał 100 dolarów na miesiąc był bogaczem, a teraz to już z tą swoją
        setką niewiele zdziała.
        • Gość: migueluski IP: 220.174.236.* 06.03.04, 04:14
          co do zdjec to robie i to bardzo duzo , ale na zwyklym aparacie.
          z tymi kosztami to jest roznie.
          iles lat temu to moglem starac sie maxymalnie ograniczyc, ale teraz to juz mam
          pewne przyzwyczajenia z ktorych raczej nie mam zamiaru rezygnowac. nie spie w w
          5 gwiazdkowych hotelach, ale takie najgorsze nory to juz omijam. takze
          wieczorne piwo, musi byc i od czasu do czasu male lobuzerstwo.
          azje na pewno jest super ciekawa, ale styl zycia tutaj mnie przytlacza
          wczoraj wlasnie ogladalem Czas Apokalipsy, hm, moze wlasnie sprobuje stworzyc
          sobie takie krolestwo jak marlon brando .
          chiny to juz wkrotce bedzie druga potega ekonomiczna na swiecie. pieniedzy
          jest tu zatrzesienie. a ze sa kontrasty, to co wszedzie sa i beda.
          ale ta chinska zarozumialosc, chory patriotyzm na maxa,zero samokrytyki no i
          plucie, charchanie, sranie na ulicach. to sie niby zmienia, ale ciagle. rzygac
          mi sie chce jak rano wychodze na ulice, i mamusia trzyma gowniarza a on wali
          kupe na chodnik.
          podroze zmieniaja i to chyba raczej takze w zla strone. ja tam chinczykow
          nienawidze chyba jak zadnego innego narodu ktory znam. to po co tu siedze?
          prozaiczne, chwilowy brak kasy i nawet jak syf to warto poznac, bo cos innego i
          cos tam mozna sie nauczyc.
          ciekawy jestem bardzo Indochin, ale jak dla mie to wszedzie w azji za bardzo
          mowi sie o pieniadzach, te wszystkie ustawiane malzenstwa, nadopieka nad
          starymi rodzicami ( nie chce tu byc zle zrozumiany, ale znam dziewczyny ktore
          rzucily studia, i pracuja non stop bo 70 letnia matka musi miec nowy model
          Nokii a tata przeciez tez ma swoje zachcianki). ci dziadkowie z reguly nie
          maja pojecia o tym ze swiat sie zmienil.
          nie wiem, dzisiaj kupilem sobie dvd ( 1 dolar) z filmem Indochiny, jeden z mich
          ulubionych.
          nie moge doczekac sie konca marca kiedy stad wyjade, jest to moj 3 raz w
          chinach i zdecydowanie ostatni.
          pzdr
          m

          • Gość: migueluski IP: 220.174.236.* 06.03.04, 05:14
            wlasnie podszedl do mnie wlasciciel kafejki internetowej w ktorej teraz jestem
            z dwoma policjantami z ktorych jeden swietnie mowi po angielsku i powiedzieli
            mi ze nie moge wiecej uzywac internetu ani tutaj wiecej przychodzic bo otwieram
            strony w jezyku ktorego oni nie znaja ( polski) wiec dla bezpieczenstwa
            Chinskiej Republiki Ludowej mam stad spierdalac.
            przysiegam ze ten kretynizm jest prawda, musze poszukac innego miejsca.
            czesto zastanawiem sie w jaki sposob chinczycy przy jednak swoim totalnym
            debilizmie zdolali wynalezc tyle rzeczy.
            anglicy mieli racje dogs and chinese not allowed.
            • Gość: lilu IP: *.rybnet.pl / *.rybnet.pl 06.03.04, 11:16
              Migueluski, mozesz zdradzic, czym zajmujesz sie zawodowo? Dopiero dzis zaczelam
              czytac ten watek i bardzo mnie to zaintrygowalo... :)
              Zawsze mnie zastanawia sposob zarobkowania osob, ktore tyle podrozuja... :)
              Ja pracuje w Polsce "na etacie" z 26 dniami urlopu w ciagu roku i az mnie
              skreca jak czytam wasze posty!!!
              Pozdrowienia dla wszystkich.
              Tak sie powoli zastanawiam nad rzuceniem malej stabilizacji i ruszeniem gdzies
              w swiat, ale na razie nie mam odwagi... :(
              • Gość: migueluski IP: 202.100.249.* 06.03.04, 12:22
                przewertuj tych 341 postow to sie dowiesz
                jak nie starczy ci czasu to ci napisze.
                teraz pisze z innej kafejki, bo z tamtej poprzedniej jeszcze wyladuje w jakims
                zoltym gulagu.
                26 dni wolnego w roku to rzeczywiscie mozna sie pociac.
                pzdr
                :)
                • 06.03.04, 13:01
                  Witaj, Miguel, z zaniepokojeniem czytam Twoje ostatnie posty z Chin. Postaraj
                  się jak naszybciej wyjechać z tej totalnej dyktatury. W razie poważniejszych
                  kłopotów daj znać, będziemy organizować ekspedycję ratunkową !:-(((

                  Czy ktoś w Polsce wie, gdzie Ty jesteś?
                • Gość: lilu IP: *.rybnet.pl / *.rybnet.pl 06.03.04, 13:59
                  OK, przebrnelam przez wiekszosc :)
                  Ciac sie nie zamierzam, zastanawiam sie po prostu, w jaki sposob mozna to
                  efektywnie zmienic :)
                  A jesli chodzi o maila, to prosze bardzo : agawol@go2.pl - mimo wytrwalej
                  lektury watku nie dowiedzialam sie wiele o praktycznych aspektach dorabiania w
                  obcych krajach - wiec jesli sie odezwiesz, strasznie sie uciesze!!
                  Pozdrowienia dla wszystkich!!!
                  PS. Nie dosc, ze mam te marne 26 dni wolnego, to dodatkowo moje kochanie ;) o
                  swoim wolnym dowiaduje sie tydzien przed wylotem. Achchchch, vive la Pologne!!
        • Gość: ewamaw IP: 81.5.252.* 06.03.04, 14:46
          Przeczytałam wczoraj cały wątek, pozdrowienia dla pozytywnych osób, jesteście
          super. Ze względów wiekowo- finansowych jeszcze nie mogę pomyśleć o emeryturze,
          mam plany na 42 urodziny jeśli sytuacja się nie zmieni diametralnie i plany
          wypalą. Narazie szukam pomysłu na następne lata.
          Mam nadzieję że wątek nie padnie, będe tu zaglądać (i pisać).
          Pozdrowionka EMW

          • 06.03.04, 18:32
            czy watek padnie czy nie?...zalezy jak dlugo bedzie sie krecil w punkcie zero.
            dopoki bedzie napedzany ciekawymi informacjami nie padnie, glowna zasluga w tym
            jest jak wszystkim wiadomo Migueluskiego - Caramba!!! :), takie skojarzenie na
            wywolanie usmiechu i slonca w zimie.
            osobiscie zaluje , ze do tej pory nie doszlo do spotkania w miejscu
            zaproponowanym przez Naszego Podroznika.
            Ewa byla w Polsce i nie znalazla ...czasu, szkoda,....a pozostali
            zainteresowani?
            Bez przeniesienia pomyslu w rzeczywistosc pozostaniemy w strefie wolno....:)

            Migueluski jak pojawisz sie, Caramba!!!, gdzies w rejonach zblizonych do zieleni
            ,mialem na mysli Twoja alergie na .....:), to nalezaloby moze ponowic probe
            jakiegos spotkania sie w realu.
            jezeli uwazasz, ze pomysl jest dobry jedynie na necie wtedy popieram rowniez.


            pzdr.viviv
            • Gość: migueluski IP: 202.100.249.* 07.03.04, 10:37
              witam
              z tym interentem to chyba tak to wyglada
              wprowadzili jakies karty magnetyczne , jak do telefonu. kazdy co widze co tu
              przychodzi teraz ma taka karte.
              w tym nowym miejscu tez przytelepal sie do mnie policjant, teraz baran jeden
              siedzi przy komputerze obok i gra w jakies kreskowki od czasu do czasu zerkajac
              na moj ekran.
              mowil ze azeby skorzystac z internetu musze miec chinskie ID i sie
              zarejestrowac. ja udalem ze nic nie kumam (moj chinski jest powiedzmy troche
              powyzej basic) i go olalem , a on dal sobie spokoj.
              na lekacji dzisiaj ( chinczyk musi sie uczyc i w niedziele inaczej nie dogonia
              ameryki :) robilem z nimi stopnmiowanie przymiotnikow. i moje ulubione pytanie
              w chinach, jaka jest ich najwieksza wyspa? wszyscy chorem sie wydzieraja
              (pojedynczo mowic ciezko im przychodzi, w komunie lepiej) Taiwan Island.
              a ja na to ze nie. no i konsternacja, zalujcie ze nie mozecie widziec ich min.
              mowie im ze najwieksza wyspa chin jest Hainan Island a nie tajwan bo ten nie
              lezy w chinach, no i wtedy dopiero sie zaczyna kabaret.
              cos mi sie wydaje ze pewnie niedlugo mnie zwolnia z tej szkoly, byle wytrzymac
              do wyplaty.
              pzdr
              m

              • 07.03.04, 12:01
                Gość portalu: migueluski napisał(a):
                > byle wytrzymac do wyplaty.

                Ej Miguelski , albo ty masz fantazję Piotrusia Pana albo świat jest aż tak
                pokręcony.
                Nie pozwalaja ci korzystać swobodnie z netu ale zatrudnili cię jako nauczyciela
                w szkole ???
                No to napisz jeszcze że wykładasz im podstawy Marksizmu-Leninizmu a o tym że
                Tajwan nie jest ich wspomniałeś tylko po to aby ich zmusić do zajęcia się w
                końcu tą sprawą :)
                No i te wielkie wypłaty w Chinach dla miejscowych cos koło paru baksów. Albo
                masz rzeczywiście małe potrzeby albo jesteś wśród nich Mandarynem :)
                ---------

                Ostatnio pojawiły sie próby skonkretyzowania planów. Zaproponowano "sponsoring"
                naszych planów. To znaczy że są jednak chętni. Każdy pomysł jest wart dyskusji.
                Jednak "sponsoring" to trochę mało konkretnie. A więc osoba sponsorowana
                musiałaby pracować dla grupy. Po pierwsze konkretnej grupy nie ma, po drugie
                nie wiadomo co potrafiłaby taka osoba i jakie wobec tego byłyby efekty.
                Jedno i drugie jest powiązane bo gdyby konkretna grupa istniała to miałaby
                konkretne plany, potrzeby i wymagania. Wówczas możnaby zastanowić się na
                finansowaniem. Pomysł nie jest głupi ale musi być realizowany po koleji.

                Jedna forumowiczka podpowiedział mi że takie przedsięwzięcie to jednak poważne
                przedsięwzięcie i tak czy inaczej będzie to jakaś forma wspólnoty.
                Wynika z tego jasno że albo każdy sobie swoją rzepkę oskrobie albo będziemy
                pożyczać sobie nożyka do jej skrobania co jak wiadomo obniży koszty z powodu
                mniejszej ilośći nożyków do skrobania. Może napisze o tym sama ale wspomne o
                tym aby ja zachęcić.

                Jeśli plan ma się próbować realizować to powinna być formalna grupa chętnych.
                Prawdą jest że ten wątek żyje dzięki Miguelskiemu i prawda jest że on sam nie
                wystarczy. Potrzebna jest pomoc organizacyjna.

                Pomyślałem że warto spróbować. Zaproponuję abyśmy powołali internetową grupę
                pod nazwą "klub M". Aby przybliżyć sie do tych "wakacji" członkowie grupy będą
                robić ... COŚ. Cokolwiek jest mile widziane.
                Miguelski juz robi.
                Ewa była w Meksyku i może napisac czy jej zdaniem lepiej myśleć o Meksyku niż o
                Margaricie.
                Cyc_22 próbował wygrać w totka dla grupy ale się nie udało :)

                Ja jeżeli będzie akceptacja spróbuję zrobić portal netowy dla grupy.
                Bedę tam podawał ciekawe linki i info. Umieścilibyśmy tam linki do członków
                grupy a przy okazji dowiedzielibyśmy sie ilu mamy chętnych.

                Taka przynależność do niczego nie zobowiązuje ale wyjaśniłaby czy rzeczywiście
                możemy i chcemy coś zrobić z naszymi marzeniami a także pomogła nie
                zdecydowanym. Ułatwiłoby to też wiele spraw w przyszłości. Np. pomogło
                zorganizowac spotkanie.

                Co o tym sądzicie ?
                • Gość: Ewa IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 07.03.04, 17:48
                  Hej darth4-masz dobry pomysl z tym klubem M.
                  Moja podroz do Meksyku potwierdzila ze:
                  1/ w Ameryce lacinskiej MUSI sie umiec mowic po hiszpansku
                  2/ koszty zycia sa prawie takie same jak w Polsce czyli mozna przezyc
                  za 200$, ale zyby zyc trzeba 1000 $
                  3/ mnie zycie tam baardzo odpowiada, ludzie sa sympatyczni, usmiechnieci,
                  uczynni, skorzy do zabawy, klimat znakomity, jedzenie tez
                  4/ jesli wybierac miedzy Meksykiem a Isla Margarita , to chyba bardziej
                  Margarita, chociaz tej ostatniej nie znam.
                  Jesli chcemy skonkretyzowac plan to 1/ grupka musi sie poznac na miejscu( bo na
                  miejscu zycie jest inne niz w Polsce)
                  2/ trzeba sprecyzowac plan co bedziemy robili, bo za darmo zyc sie nie da.
                  viviv zaproponowala wynajmowanie tanich kwater dla zmeczonych podroza
                  turystow. Ale posrednictwo to sliski interes, lepiej samemu zaproponowac jakies
                  atrakcje. Ten plan wymaga posiadania srodkow finansowych-zakup samochodu
                  terenowego, domu do wynajmowania kwater itp.Czy te pieniadze mamy? I czy sa
                  chetni to sciepki? / znow sliska sprawa , bo jezeli interes nie wyjdzie , to
                  jak odzyskac pieniadze? Chyba ze spiszemy kontrakt mowiacy ze w kazdej chwili
                  kazdy moze sie wycofac bez zgody reszty udzialowcow/. Bof, pytan jest wiele,
                  ale najpierw trzeba wyprobowac czy zycie na Margaicie nam odpowiada i czy my
                  wzajemnie sobie odpowiadamy.
                  Niezaleznie od tych rozmyslan wpisuje sie na liste klubu M. i do zobaczenia na
                  miejscu
                  Pzdr
                  Ewa
                  • 07.03.04, 18:30
                    Zawsze jest lepiej robic ...."COS"....niz nie robic nic, tym bardziej jezeli w
                    poczatkowej fazie nie nastrecza to COS wielu trudnosci.
                    to takie pseudo-motto na poczatku tego wpisu, witam Wszystkich
                    zainteresowanych :).

                    Pragne przypomniec, ze Migueluski byl swego czasu zaangazowany bardzo konkretnie
                    w realizacje spotkania, podal miejsce i czas oraz swoja calkowita
                    dyspozycyjnosc. Byl to moment, ktory zrobil go "wiarygodnym" i nie widze
                    problemu. Zawiedli "zainteresowani" . Nie ma co cofac sie w przeszlosc chcac
                    budowac przyszla Kolonie. W najblizszym czasie i tak wiele sie wyjasni na tyle
                    by nie brnac dalej we mgle, miedzy innymi dzieki stronie intenetowej.

                    darth4, swiat jest pokrecony, masz racje niewatpliwie w sensie "zaufania
                    ograniczonego" :).
                    jezeli chodzi o sponsoring, mialem bardziej na mysli sponsoring z zewnatrz niz
                    od wewnatrz....kazda opcja jest jednak otwarta.
                    przy tego typu przedsiewzieciach licza sie interesy obojga zainteresowanych i
                    tutaj jasnosc sytuacji rodzi sie wylacznie w dzialaniu.
                    dopoki dopoty nie skonfrontujemy planow z rzeczywisytoscia nigdy nie bedziwmy
                    wiedziec co i jak....
                    osobiscie jestem przekonany o powodzeniu sponsoringu chociazby dlatego, ze
                    stwarza on pewny punkt oparcia i "zlapanie przyczolka".
                    Szkoda,ze Migueluski nie zabral do tej pory glosu w tej sprawie.....a wiemy,ze
                    w Wenezueli stworzyl sobie opcje na firmowanie siebie.
                    Migueluski jezeli mozesz przedstawic swoj punkt widzenia, to prosze o to w
                    imieniu swoim i zainteresowanych......kibicow rowniez:).
                    uwazam , ze mamy spora rzesze zainteresowanych cieni....i nalezy liczyc tutaj
                    na duzy potencjal i pozytywne niespodzianki.
                    chetni beda zarowno z Polski jak i spoza, czego przykladem jest Ewa.
                    tym samym wachlarz potencjalnych sponsorow nie ograniczy sie jedynie do kraju.
                    Nie jestesmy poniekad pierwsi, ktorzy wpadli na pomysl wakacji do konca
                    zycia....lecz moze pierwsi, ktorzy chca polaczyc przyjemne z pozytecznym.
                    Na Florydzie w duzych wozach campingowych sa tysiace "Bialych ptakow", ktore
                    zlatuja sie tam co roku na przeczekanie zimy :) .
                    Polska Kolona wykracza jednak poza ten schemat i to daleko. Tym lepiej.
                    tam zycie toczyloby sie z sensem, normalnym rytmem kolonistow na stale, z
                    opcja - Wakacje.

                    Przyklad.

                    taki tam pomysl,......czy uwazacie, ze znalezienie takiego miejsca gdzie sa
                    warunki o jakich byla mowa wczesniej a jednoczesnie wystepuje unikalna fauna
                    insektow jest mozliwe ? ...mysle , ze nie ma problemu...chociazby w bliskim
                    sasiedztwie.
                    dalej,....czy zorganizowanie dystrybucji unikalnych insektow (mam na mysli
                    motyle,chrzaszcze,itp.) nie jest mozliwe?....otoz tak,...rynek jest, Japonia,
                    Europa (kolekcjonerzy gotowi duzo zaplacic).
                    z ekologicznego punktu widzenia nie ma problemow, zielone swiatlo.
                    problemy sa z pozwoleniami wywozu i wwozu , rejestracja companii i organizacja
                    na miejscu, miejscowych tubylcow....ale to juz sa szczegoly.
                    pojedynczy okaz rzadkiego motyla, mutanta, na licytacji w Japonii osiaga wartosc
                    okolo 10 000 euro....:)
                    w Nowej Gwineii tubylcy prowadza hodowle larw wspanialych motylich gigantow, za
                    przyslowiowego dolara....i jest to jedyne miejsce na swiecie gdzie one wystepuja
                    i zorganizowal to wszystko pewien przedsiebiorczy Japonczyk.....co Migueluski
                    powiesz na to :) ?
                    uwazacie, ze ten , ......hmm...:)....do Migueluskiego bo znam jego opinie na
                    temat kolorow , kolorowy zapaleniec bardzo sie przemecza?...on jest jedynie
                    swietnym organizatorem i wie jak polaczyc przyjemne z pozytecznym.
                    powtarzam, ekolodzy twierdza, ze na dodatek chroni flore(motyle i insekty
                    przerastaja wszelkie zapotrzebowania i sa tam traktowane jako szkodniki).

                    ten troche przydlugi przyklad jest jedynie przykladem...nic wiecej.
                    ale z zycia...i swiat jest byc moze pokrecony, kto wie?
                    daleki jestem od jakiejkolwiek realizacji....on mial na celu uzmyslowienie nam
                    czy sa mozliwosci i czy warto probowac.

                    darth4, to jest dobry pomysl ze strona internetowa, zobaczymy kogo mamy
                    w "strefie cienia" i zrobimy krok do przodu.

                    pzdr.viviv

                    PS. viviv to on :) Ewa :) .






                    • Gość: rucellai IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.04, 21:40
                      Chętnie się zapiszę do klubu jako sympatyk , ale nie członek, niestety, za
                      daleko dla mnie.

                      Jestem zdecydowana przesiedlić się w klimat śródziemnomorski w czasie od 5 do
                      15 lat. I tak się stanie, jeśli dożyję. Tyle to potrwa, bo nie planuję
                      zarobkowania w nowym miejscu, poza hobby, które wymaga krótkich wizyt w
                      Warszawie – może 6 razy w roku. Zbyt kłopotliwe /drogie/ z drugiej półkuli.
                      Będę wam kibicować.

                      P.S. O insektach nic nie wiem, ale brzmi ciekawie. Pozwalam sobie zabrać głos w
                      sprawie ewentualnej lokalizacji w Ameryce Pd. Podoba mi się Cartagena w
                      Kolumbii. Może łatwiej robić interesy w takim miejscu niż na wyspie? Jest tam
                      lotnisko, bardzo modny kurort, duża rotacja turystów z całego świata. Łatwiej
                      na nich zarobić niż na emerytach z rajskiej wyspy , na której - jak podaje
                      miguelski - jest obecnie nadpodaż kwater turystycznych, co może się zmieni po
                      przezwyciężeniu kryzysu gospodarczego. Tylko kiedy? /Przepraszam, że tak
                      trywialnie/.
                      Jeśli miałby to być pobyt bez biznesu, jakby wakacje/emerytura to wyspa jest
                      idealna.
              • Gość: rucellai IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.04, 21:34
                Miguelski , jeśli płacą ci za nauczanie angielskiego, to ucz angielskiego, nie
                geografii, bo ja liczę na relacje z Indochin ;)

                Chińskie ID i rejestracja...... czy to są te sławne chińskie próby cenzury
                internetu? Jak nie masz ID i rejestracji, to system sam wysyła sygnał: „pirat w
                sieci”, przychodzi policjant i albo przegania, albo siedzi obok i pilnuje, czy
                delikwent nie ściąga lub nie wysyła wywrotowych treści. Tak to działa?

                Mam takie pytanie, może dziwne, czy widzisz jakieś dysproporcje w ilości kobiet
                i mężczyzn pochodzenia chińskiego w wieku poniżej 50 lat?
              • Gość: rucellai IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.04, 21:42
                Czy zagląda tu założyciel tego wątku, piotr0412 ? Jeśli tak, to jakie są jego
                przemyślenia po roku?
                • Gość: migueluski IP: 202.100.249.* 08.03.04, 04:13
                  rucellai,jak z internetem to dokladnie nie wiem, dzisiaj np. pokazali mi
                  wydrukowana stronez onet.pl, jedna z tych co przegladalem wczoraj i spytali mi
                  sie w jakim to jezyku. jak nie zrozumieli to ktos przyiosl maly globus i im
                  pokazalem, mowie wam czaeska komedia.
                  co do dysproporcji pomiedzy liczba mlodzszych kobiet a mezczyzn, rzeczywiscie
                  to widac. nie znam dokladnych liczb ale jest cale mnostwo mezczyzn dla ktorych
                  zwyczajnie brakuje chinek.
                  a male dzieci, to jest cos co wkrotce dorosnie i bedzie rzadzic swiatem. cala
                  rodzina zrzuca sie na gowniarza, na szkole, kursy itd. wielu z tych
                  pojedynczych zoltych gowniarzy skonczy najlepsze uniwersytety w Stanach czy w
                  Europie. i przy ich liczbie to sie odczuje.
                  mysle,ze sedno sprawy jest w ich mentalnosci, to 5000 lat prania mozgow, ze
                  trzeba zachrzaniac dla kraju, dla rodziny nie liczac sie z soba.

                  co do hodowli robakow, he, he, he, dobre. i pewnie wcale nie glupie, tylko z
                  tym duzo roboty. ogladaliscie "milczenie owiec" ? zeby to tak sie nie
                  skonczylo :)

                  mysle ze powinnnismy sie spotkac i spokojnie pogadac, ja proponuje termin
                  pomiedzy pazdziernikiem a grudniem (bede wtedy w polsce walczyl ze swoim
                  doktoratem) czasu jest wiec przed nami duzo i kazdy jak naprawde chce to
                  zaklepie sobie w tym terminie czas.

                  co do finansowania, strony w internecie mogly by przyciagnac biura podrozy,
                  firmy turystyczne, itp., ktore moze chcialy by kilka zlotych dorzucic. a jak
                  jakis wiekszy interes to trzeba temu poswiecic sporo czasu, czy go macie?
                  rozumiem , ze wiekszosc z was ma rodzine, prace itp dobra cywilizacji, ktore
                  jakos mnie nie przekonuja do konca.

                  ja chyba najlepiej sie czulem w amazonii, niesamowita prostota zycia, i maly
                  budzet na poczatek, hektar lasu to okolo 2500-4000 zlotych (hektar!) koszt
                  budowy domkow minimalny.
                  mam taka propozyjce. robimy wszystko legalnie z notariuszem umowa itd. sprawami
                  wlasnosci na miejscu ja sie zajme, wiem jak to dziala, bo duzo o tym
                  rozmawialem z cudzoziemcami co tam zyja i lokalnym immigration.
                  powiedzmy , ze jest nas cztery osoby. kazda zrzuca sie po 10 000 PLN.(mysle ze
                  jest to suma do zaakceptowania dla kazdego)
                  Mamy wiec 40 000 pln, 11 000 usd. kupujemy kawalek gruntu, powiedzmy 4
                  hektary, doprowadzamy to do porzadku, ja moge zasuwac z maczeta od rana do
                  wieczora przynajmniej troche schudne (kilka kilo za duzo), stawiamy 3-4 domki,
                  male ale ladne. kupujemy 2-3 kajaki, jakos wieksza lajbe do wycieczek po
                  rzekach itp., mysle ze te 40 000 zl na wszystko wystarczy. mozemy miec wlasne
                  poletko , ja np. zauwazylem ze je sie tam bardzo malo warzyw, w ogole o warzywa
                  trudno, wiec mozna by dodatkowo sprzedawac marchewke po wioskach. musi to byc
                  jakos w miare blisko jakiegos wiekszego miasteczka, azeby byl w miare latwy
                  dojazd i od czasu do czasu mozna by upchnac troche koperku na rynku.
                  pozwoleniami ja sie zajme,
                  najwazniejszy bedzie tu internet, sprawnie dzialajaca strona internetowa w
                  kilku podstawowych jezykach.
                  ja moge sie tym powaznie zajac chocby od razu jak znajda sie chetni na
                  wspoludzial.
                  nie liczcie na jakies wielkie zyski, pewnie jak na easy life wystarczy to
                  bedzie dobrze. wiekszosc z was pewnie nie bedzie mogla tam siedziec caly czas,
                  ja tez bede chcial od czasu do czasu gdzies wyskoczyc, ale zawsze bedzie jakas
                  baza, gdzie mozna przyjechac i na luzie odpoczac wsrod genialnej przyrody. jak
                  ktos w koncu tam przyjedzie i nie bedzie mu sie podobalo, to ja sam w gescie
                  samokrytyki hukne sie glowa w jakies duze drzewo.
                  a nawet jak juz bedziecie siedziec u siebie w paryzu, nyc czy warszawie
                  wyobrazcie sobie miny swoich znajomych jak zobacza wasz letni amazonski domek.
                  szczegolow mam jeszcze duzo w glowie ale znudzilo mi sie pisac, wiec czekam na
                  odzew.
                  pzdr
                  m
                  • 08.03.04, 10:41
                    Gość portalu: migueluski napisał(a):
                    > mam taka propozycje.

                    Wchodzę :)

                    Zaskoczyłeś mnie M. Raczej myślałem że na razie wolisz latać gdziebądź :)

                    Jesli chodzi o mnie to oprócz kasy jestem gotów dołączyć także z maczetą. Mam
                    nawet maczetę i już jakowąś wprawę w tego typu przedsięwzięciach.

                    Czego potrzebujesz do strony internetowej i w ogóle ?
                    • 08.03.04, 19:07
                      W takim razie jest nas trojka.

                      pzdr. viviv
                      • 09.03.04, 00:13
                        na zachętę bardzo wstepna zapowiedź stronki.
                        Prosze o ew. sugestie odnośnie w/w.

                        Na razie na darmowej stronie republika.

                        republika.pl/clubm/.Preview.html
                        • Gość: migueluski IP: 202.100.249.* 09.03.04, 04:39
                          witam, wiem ze to miala byc margarita, a tu nagle amazomnia , ale swiat
                          zmiennym jest, a w sumie z manus chodza nawet bezposrednie autobusy na
                          margarite.
                          najpierw sprawa wlasnosci, zawsze musi byc miejscowy wspolnik przynajmniej na
                          papierze. chyba ze ktos z nas sie tam ozeni. to ze ktos juz jest zonatym to nie
                          problem, jest pewna luak prawna , ktora pozwala na mala bigamie.
                          100 dolcow dla dziewczyny , 100-200 dla prawnika i mamy uklad, ktory daje nam
                          rezydencje. ona podpisuje wczesniej rozwod (ewentualny) i intercyze (konieczna)
                          ale z ta rezydencja to w sumie nie tak trudno i da sie to zlatwic, w sumie to
                          mundo latino.
                          chyba zawsze potrzebny jest miejscowy wspolnik przynajmniej na papierze, i tu
                          jest maly problem. ja moge reczyc za Kolumbie i Peru w brazylii na razie nikogo
                          takiego nie znam. ale te problemy sa do przejscia tam na miejscu wiec na razie
                          sie o to nie martwmy.
                          jak ja to widze. po prostu akcje! jezeli bedzie nas tylko 4-5 osob to proponuje
                          po 10 000 pln skladki,cos w rodzaju rady nadzorczej, ale moze przylaczyc sie
                          kazdy nawet z symboliczna suma, zwykly akcjonariusz. azeby to w koncu ruszylo
                          to powiedzmy dajmy wszystkim czas do konca marca-kwietnia, i potem glowni
                          akcjonariusze niech wplaca na wspolne konto co okolo 1000 pln jako swego
                          rodzaju grant.
                          to okolo 40 000 pln spokojnie wystarczy na kolonie ktora widze tak. jakies 3-4
                          hektary ziemi, 3-4 domki, kajaki, sprzet wedkarski, itp.
                          te jeden , dwa domki dla turystow, zawsze od czasu do czasu ktos sie tafi.
                          zalozymy tam na miejscu wirtualny ogrod azeby kazdy w sieci mogl sobie kupic
                          jakos roslinke i patrzec jak rosnie. jest tam cale mnostwo dziwnych owocow,
                          wiec bedziemy robic egzotyczne dzemiki, ladne recznie malowane porzez indian
                          sloiki i taki dzemik bedzie kosztowac fortune, przy kosztach zbliozonych do
                          zera ( a mowia ze perpetum mobile nie istnieje)
                          co z tego ludzie beda mieli? 1.darmowe miejsce na wakacje.2.satysfakcje ze maja
                          swoja dzialke w amazonii 3. no i ewentualny zysk wspolproporcjonalny do wkladu.
                          musimy troche sobie ufac bo przeciez nie bedziemy od siebie wymagac faktur od
                          kazdego sloika dzemu.:)
                          jeszcze jedno ja tam znam sporo ludzi co robia miejscowa cepelie, od czasu do
                          czasu mozna by cos sprobowac sprzedac w polsce, we francji (ewa?) czy
                          gdziekolwiek.
                          no i na miejscu jeszcze cos sie wymysli, nawet jezeli to maja byc egzotyczne
                          motyle.
                          a jak wy w ogole stoicie z czasem, ile macie wolnego w roku? no i jak widzicie
                          moj pomyls?
                          a wiec prosze sie sprezyc i dac jasna odpowiedz, bo ja musze wiedziec na czym
                          stoje. teraz mam bilet powrtony z HK do Londynu,(wazny do 20 lipca) stamtad od
                          razu moglbym sie huknac do ameryki poludniowej szukac terenu. ale jak bedziecie
                          sie ociagac to jade do laosu , wietanamu i dalej i skocza mi sie pieniadze. ale
                          to nie problem, jak beda ludzie zdecydowani to poczatek calego przedsiewziecia
                          mozemy zaplanowac na jakis inny wspolnie ustalony termin.
                          jak bede w polsce to sluze zdjeciami , kontaktami info itp.
                          czekam na odzew, moze by tak na wszystkich innych forach dac notke o pomysle?,
                          moze kots sie znajdzie.
                          teraz musz juz pedzic.pamietacie nienackiego co pisal w raz do roku w
                          skirolawkach?" trzeba miec wyobraznie" inaczej nic sie nie osiagnie.
                          pzdr
                          • Gość: rucellai IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.04, 09:34
                            Ależ to pobudza wyobraźnię! Powiedzieć nawet można - pomysł porywający. Tzn.
                            kolonia byłaby bezpośrednio nad Amazonką w okolicy Manaus?

                            Nienackiego pamiętam, jasne. Ale u niego to było raz do roku /tylko/. ;)
                          • Gość: Ewa IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 09.03.04, 15:44
                            hej migueluski , znajac kraje latynoskie twoj plan
                            ma rece i nogi. Ja juz jestem gotowa wplacic zadatek
                            z jednym tylko ale.Okolice amazonii sa strefa malaryczna- z wlasnego
                            doswiadczenia wiem co to jest malaria, a wpieprzanie srodkow
                            zapobiegawczych nie bawilo by mnie; Tymbardziej ze pojechalabym
                            po to ,zeby zerwac z francuska cywilizacja. Cepeli indianskiej nie
                            bede sprzedawala (brak jakiegokolwiek talentu handlowego), tylko
                            zrobie konkurencje szamanowi.W ktorym kraju planujesz wykupienie terenu: peru
                            czy columbia?
                            • 09.03.04, 20:01
                              Gość portalu: Ewa napisał(a):
                              > W ktorym kraju planujesz wykupienie terenu: peru czy columbia?

                              Jeśli chodzi o mnie Peru czy Kolumbia raczej nie wchodzą w grę. Z tego co wiem
                              to w Peru i Kolumbii wojny domowe są wpisane w lokalny folklor a ja jakoś nie
                              lubię niepotrzebnego ryzyka. Jeśli będą więc takie plany to mogę prowadzić
                              taki odnośnik na stronie WWW opisaną jako
                              - wakacje do końca życia EXTREME :)
                              Jestem pewien że tu może być nawet więcej chętnych :) ale osobiście kasy na to
                              nie wyłożę. Margarita to i owszem.
                              Wenezuela poza M. ? No, to najpierw musiałbym sam zobaczyć co i jak.

                              A tak w ogóle to przed zrzutką musielibyśmy się spotkać choćby żeby zawiazać
                              formalne Stowarzyszenie bo inaczej nie założymy ani konta, ani nie będziemy
                              mogli byc niczego właścicielem.
                              Poniewaz M. wystawił konkretną propozycję to ja też zadziałam konkretnie.
                              Jesli to będzie od maja w górę to mam konkretną propozycję miejsca spotkania
                              dla grupy założycielskiej. Ale to na priva.
                              Mam więc prośbe o przesłanie mi majli wszystkich faktycznie zainteresowanych z
                              wyrażnym zaznaczeniem czy sympatyk czy chętny udziałowiec.
                              Udziałowcom prześlę moją propozycję miejsca spotkania. Ci którzy nie będą mogli
                              przyjechać ale zgłosza akces będą powiadamiani o sprawach klubowych.
                              Sympatycy także ale nie o sprawach bezpośrednio finansowych aby nie czuli
                              presji finansowej :) Być może zechcą dołączyć, ale do tego czasu nie powinni
                              się czuć zobowiązani finansowo.
                              Przesłanie mi majla z :
                              - wyrażeniem woli uczestnictwa w klubie,
                              - proponowanego statusu ( obserwator / udziałowiec )
                              potraktuję jako zgłoszenie członkowstwa.
                              Te osoby będą informowane majlem o konkretnych sprawach dotyczacych założenia
                              klubu M. Np. propozycję statutu ( dla wszystkich ) czy sprawach finansowych (
                              dla udziałowców ).
                              Oczywiście wszyscy chętni sa mile widziani :).

                              Z oczywistych powodów forum nie jest dobrym miejscem do tego typu spraw. Nie
                              sądzę też abyśmy chcieli deklarować się publicznie. Wiadomo że wakacyjny luz to
                              w Polsce luksus i może zostać obłożony akcyzą :) Niestety dla niektórych musimy
                              częściowo zejść do podziemia.
                              Forum powinno nadal pozostać miejscem do luźnych przyjemnych dywagagacji.
                              Konkrety muszą być konkretami.
                              Co wy na to ?
                              • 09.03.04, 21:35
                                Witaj, darth4.
                                jezeli otrzymales moja poczte to prosze potwierdz tutaj
                                serwer portalu gazety nie funkcjonuje jak trzeba
                                dziekuje, z

                                pzdr. viviv
                                • 09.03.04, 23:28
                                  viviv napisała:
                                  > Witaj, darth4. jezeli otrzymales moja poczte to prosze potwierdz tutaj

                                  Potwierdzam. Odesłałem majla :)
                        • 09.03.04, 10:38
                          Cześć, weż fotki od Migueluskiego, mam nadzieję, że robił jakieś zdjęcia w
                          Amazonii, pomimo nadmiernej opieki ze strony miejscowych !:-))))))))
                          Ja też jestem ewentualnym chętnym do osiedlenia się.

                          Pozdrowionka dla wszystkich!



                        • 09.03.04, 11:46
                          aktualizacja, odnośnik do strony głównej :

                          republika.pl/clubm
                          może też być

                          www.clubm.end.pl
                          Czyli club M do końca życia :)

                          Proszę o pomysły na teksty, strony i ... wogóle pomysły.
                          Mozna pisać ze stronki "napisz do nas".
                      • 09.03.04, 11:06
                        Ja ze "strefy cienia" 8-)))
                        Ale się skonkretyzowało!!! Dość zaskakująco ;-).
                        Bardzo kuszące, choć do emerytury mam jeszcze chwilkę. Z kasą powinno się udać,
                        nie wiem jak z meczetą.
                        Pozdrawiam,
                        Ina
                        • Gość: szachmatt IP: *.autocom.pl 09.03.04, 18:30
                          hm-mam 22latka-wiec emeryturke planuje niedlugo:)
                          Jestem powaznie zainteresowany pomyslem-jak sie pan miguelski skonkretyzuje odnosnie spotkania w Polsce-bedzie ciekawie....pomysl przedni...:)
                          • Gość: migueluski IP: 202.100.249.* 10.03.04, 06:20
                            dzien doberek
                            darth cos mi strasznie wolno interent tu chodzi i nie mam cierpliwosci
                            przekopywania sie przez posty szukajac twego privu, wiec podaj go prosze
                            jeszcze raz.dzieki.

                            co do margarity, nie ma tam obecnie zadnych szans na zarobienie czegokolwiek,
                            otworzyc tam hotel to jak zlapac dzika, wsadzic go na woz, posypac sciolka,
                            szyszkami, mchem , posadzic kolo niego wiewiorke i zawiezc ten caly balagan do
                            lasu.

                            co do miejsca w amazonii to trzeba pojechac, pojezdzic powiedzmy miesiac, tam
                            wszystko jest na zwolnionych obrotach i poszukac. ja to bym byl za brazylia, na
                            dzien dzisiejszy to najmniej akurat o tym kawalku amazonii wiem. chociaz w
                            amazonii kwesit panstowosci jest umowna.
                            kolumbie to moge zalatwic na poczekaniu, ale rzeczywiscie jest pewne ale.z tym
                            niebezpieczenstwem to naprawde bez przesady, ale roznie moze byc, stan amazonas
                            to rejon FARC i narcos i mysle ze z nimi nie ma problemow, moga byc nawet
                            bardzo pomocni, najgorsze w kolumbii jest DAS , czyli ich miejscowy urzad
                            bezpieczenstwa. skorumpowane, pelne gowna ,palanty, ktorzy moga wszystko.
                            co do peru to jest spokoj, swietlisty szlak dobrze wyglada w telewizji na zywca
                            to jest co innego. ale peruwianki brrr, prosze o zrozumienie, odpada.
                            wiec z mojej strony mala sugestia o brazylii, brazylia jakie ma plusy nie musze
                            chyba pisac, z tego co wiem, immigration nie robi problemow, no i kraj jest
                            ogromny jak by co to z przeprowadzka kolonii nie ma problemow ,miejsca duzo.
                            koszt wyjsciowy oszacowalem na te 40 000 zl (to naprawde tam jest duzo
                            pieniedzy), teren, domki to bedzie nawet mniej niz polowa tego, wielkosc terenu
                            to okaze sie na miejscu (znalazlem w internecie kancelarie prawna , ktora sie
                            zajmuje sprzedaza ziemi w brazylii cudzoziemcom, sa oni co prawda w san
                            salvador, ale moze moga dac jakis kontakt).
                            najwiekszy koszt moze byc z "ucywilizowaniem" kolonii, to znaczy prad i studnia
                            z pompa. generator moze sporo kosztowac i do tego spore tam koszty benzyny. no
                            i obsluga internetu, moze sie okazac ze zestaw satelitarny bedzie konieczny,
                            nie mam pojecia ile to kosztuje.chyab ze na poczatek bedzie sie wszystko
                            filmowalo, do laptopa a potem np raz w tygodniu transmisja z miejsca skad jest
                            siec. (troche to bez sensu)

                            ja w zasadzie jestem wolny jak sanki w maju, ale mysle ze dajmy wszsytkim czas
                            na okreslenie sie. spotkac sie trzeba koniecznie, wiec prosze azeby kazdy sobie
                            te jeden dzien wolnego wysuplal . jestesmy moze troch eporozrzucani po swiecie,
                            wiec jak ktos nie bedzie mogl,to bedzie sie musial okreslic finansowo.
                            ewa co do malarii, spokojnie, spokojnie, bedzie dobrze :) za duzo sie
                            naczytalas sniegow kilimandzaro :) a bardziej na powaznie to nie jest wcale tak
                            zle, cos jak ptasia grypa czy sars panic.
                            a wiec te 40 000 podzielmy na akcje powiedzmy po 50 zlotych kazda (jak
                            wszystko ruszy i beda jacys spoznieni chetni to bedzie mozna podnies ich
                            koszt ) wychodzi wiec 800 akcji, ja sie zobowiazuje wykupic 25 % (na razie).
                            a potem czysta demokracja w stylu rewolucji francuskiej o wszystkim bedziemy
                            decydowac razem, ale nie jedna osoba jeden glos, tylko jedna akcja jeden glos.
                            wiec kazdy bedzie mogl zaglosowac nad doborem roslinek, kolorem kajaka czy
                            rodzajem papieu toaletowego w kibelku.
                            co do zarobkowania to w polsce teraz chyab modny jest cukier z trzciny
                            cukrowej, ladnie go opakowac z kolonialnym logo i sprzedawac po roznych
                            kafejakch itp.
                            a wiec do wykupienia pozostalo 600 akcji, wszystko to ruszy w zaleznosci od
                            odzewu wiec carpe diem.
                            pzdr
                            m
                            • Gość: migueluski IP: 202.100.249.* 10.03.04, 06:24
                              zapomnialem dajcie znac swoim znajomym, moze im sie spodoba.
                              szachmatt, a kto poza ustawa powiedzial ze wiek emerytalny to 60 czy iles tam
                              lat.?
                              ja juz pisalem ze najmlodszego emeryta jakiego poznalem to mial 21 lat, z czego
                              pracowal tylko 2 lata, no ale dla Microsoftu.
                              pzdr
                              m
                            • Gość: szachmatt IP: *.autocom.pl 10.03.04, 08:35
                              Powaznie rozwazam kupno okolo 100akcji - tylko musimy sie wczesniej spotkac-ale jeszcze to dogadamy - pania miguelski-prosze mi podac maila do pana-mam kilka pytan odnosnie drogi rozwoju, nie tylko naszej przyszlej osady:).
                              mateuszk82@gazeta.pl.
                              pozdrowienia dla wszystkich ktorzy swoje marzenia probuja realizowac.
                            • 10.03.04, 12:55
                              majl do mnie darth4@gazeta.pl

                              Na razie mam problem. Z całego wątku wynika że Margarita to jest to.
                              Mowy nie było o Brazylii czy Kolumbii w kontekście kolonii. Byc może masz rację
                              że są źli i dobrzy partyzanci. Tyle że oni toczą jakąś tam swoją wojenkę a to
                              nie służy wakacjom , chyba że extreme :)
                              Cały rok myslałem o Margaricie. Nie brałem pod uwagę nic innego.
                              Cały ten wątek dotyczy w zasadzie cen nieruchomości w ... Wenezueli i ogólnie
                              warunków w innych krajach. Jednak sama cena nigdy nie była kryterium bo taniej
                              pewnie jest w centrum sahary.
                              Skoro nie cena to co ?
                              To warunki życia. M. jest wyspą wolnocłową i wystarczająco ucywilizowaną.
                              Co do Brazylii :
                              Na teraz nie zadeklaruję wjazdu do Brazylii. Musiałbym najpierw zobaczyć co i
                              jak zaczynając od tego że w grę wchodzi tylko teren nad oceanem z ładną plażą.
                              Ponieważ nie widziałem żebyś juz taki teren opisał ( w odróżnieniu od M. ) nie
                              mogę się na to deklarować. Tak więc na M. tak, do Brazylii na razie tylko jako
                              sympatyk. Być może to tylko mój problem ale inni też powinni wyjaśnić tą sprawę.
                              Oczywiście nadal chętnie pomogę ( stronka, info, itd. ).
                              • 10.03.04, 17:01
                                Jakos nie zajarzylam od razu ale przyznam, ze dla mnie brak dostepu do morza to
                                tez powazny problem.
                                Migueluski, co cie nagle z ta Brazylia?
                                Tam wilgotno chyba bardzo. I owadzio ;-).
                                Wydaje mi sie, ze to powinno byc miejsce, z ktorego sie nie chce wyjezdzac, a
                                nie takie, w ktorym po pewnym czasie sie teskni za cywilizacja i
                                innymi "gebami".


                                • 10.03.04, 17:31

                                  Po co pchac sie do "zungli". Bez oceanu niedobrze.
                                • Gość: padalcowa IP: *.acn.pl 11.03.04, 00:52
                                  i poza tym trudno ( przynajmniej dla mnie) znieść było by panująca tam, w
                                  Brazylii, społeczną nierówność. Dość mam własnej..czyli tej TU I TERAZ.
                              • 10.03.04, 18:00

                                Witam Wszystkich Zainteresowanych.

                                kilka refleksji na dzisiaj:

                                1.Wybor miejsca ze wzgledu na walory klimatyczno-turystyczne i stabilnosci
                                polityczno-ekonomicznej jest na pierwszym miejscu.

                                Bedziemy sie osiedlac, zalatwiac formalnosci, budowac, kupowac . Proces
                                przewidziany na lata. Nie ma mowy o miejscu, ktore nastreczac bedzie na kazdym
                                kroku trudnosci a w przyszlosci zamieni sie w scene walk podobnych do
                                dzisiejszych na Haitii. Columbia i te rejony - Migueluski na szczescie pomyslal
                                w pore :).
                                Wbrew pozorom Ameryka Poludniowa wielka jest lecz wybor miejsca nie bedzie
                                latwy. Jednak staje za jej wyborem ze wzgledow omawianych ogolnie w poprzednich
                                watkach.
                                Brazylia ma WSZYSTKO CO TRZEBA, do zalozenia kolonii, pod warunkiem znalezienia
                                odpowiedniego miejsca.
                                (Odpada ....."Jak najtaniej dotrzeć do Manaus???".....:)....skladam ta idee na
                                zaangazowanie sie w watek......?....niewazne.)
                                Jestem za miejscem nad brzegiem oceanu, z piaszczysta plaza, blisko wejscia w
                                delte Amazonii....moze kawalek wyspy, ktora jest w jej delcie, moze bardziej na
                                poludnie wzdluz wschodniej linii brzegowej.
                                Teren musi byc polozony w bezposrednim sasiedztwie jakiegos miasta
                                zapewniajacego wszelkie zaopatrzenie.( inaczej transport materialow,
                                infrastruktura, pozre nam znaczne sumy....wyspa zreszta podobnie.....jezeli
                                bedziemy budowac ). Kolonia bedzie cywilizowana, nie martwcie sie :).
                                Inaczej ma sie sytuacja jezeli bedziemy kupowac juz gotowe, ale to nie wchodzi
                                na razie w gre.
                                Lokalizacja taka daje wszystkie mozliwosci i nie przeszkadza na "rajdy" zarowno
                                w glab ladu jak i oceanu ( kolonia bedzie zrzeszac kolonistow o roznych
                                zainteresowaniach dlatego tez nie moze ograniczac sie wylacznie do dzunglii)
                                Na dzisiaj skupic sie trzeba nad ksztaltowaniem sie cen ziemii w zaleznosci od
                                polozenia na wybrzezu brazylijskim.
                                Musimy sie wstepnie w tym orientowac przed jakimikolwiek dalszymi krokami.
                                Czy bedzie nas stac na te cztery hektary . Koszty budowy sa na drugim miejscu.
                                Jak bedzie super teren to i srodki tez sie znajda chociazby pozniej.
                                Wtedy rozmowy z ewentualnym sponsorem beda mialy charakter powazny.

                                2. Margarita nie jest opcja zamknieta.

                                W porownaniu do potencjalu Brazyli wybor wypada jednak na korzysc tej drugiej.
                                Na jej wschodnim wybrzezu bedziemy prawie w centrum kontynentu, reszte zalatwia
                                polaczenia lotnicze, ktore na tamtejszy Airpass sa relatywnie
                                niedrogie.Autobusy rowniez.
                                Jezeli na Margaricie cena ziemi jest porownywalna lub duzo tansza to mozemy
                                wrocic sie do poprzednich planow. Osobiscie mysle , ze sa zblizone a nawet na
                                korzysc Brazylii.
                                Ostatnie miejsca jakie nam zostaly do wziecia pod rozwage to Gujana Francuska i
                                wyspa Trinite-et-Tobago. Na tej drugiej warunki klimatyczne zblizone do
                                Margarity, jezyk angielski, stabilnosc. Wyspa nalezy do Commonwealth. Teren
                                urozmaicony , najwyzsze wzniesienie 940 m. Wieksza od Margarity kilka razy.
                                Migueluski jaka jest Twoja opinia na temat Tobago?

                                3.Sprawy formalne.

                                Zostawiam tak jak jest dotychczas, chociaz dopiero na miejscu, na Spotkaniu,
                                dopniemy calkowicie, a na privie mozemy juz wstepnie uzgadniac wiecej.
                                Migueluski zarezerwuj dla mnie, prosze, ta sama ilosc akcji co dla Ciebie,
                                dziekuje.
                                Piszcie na Forum jak najwiecej......kazdy glos sie liczy w wyposrodkowaniu
                                tematu i kazda sugestia jest wazna.

                                pzdr. viviv













                                • Gość: ewamaw IP: 81.5.248.* 10.03.04, 22:55
                                  Im dalej w las tym więcej drzew. Pomysły stają się coraz bardziej konkretne.
                                  Moim zdaniem powinno być rzeczywiscie kawałek plaży by móc finansowo wyjść na
                                  tym. Jestem z wami nie tylko myślą. Pozdrowienia EMW
                                  • Gość: Formalista IP: *.acn.pl 11.03.04, 00:58
                                    wypowiem się w sprawie formalnej bom formalista i pragmatyk: Spadajmy stąd na
                                    Margeritę!!!!!!!!!!! Ratuj się kto może. Nie ma już nadziei na BYCIE ***TU***
                                    • 11.03.04, 03:36
                                      Obawiam sie, ze masz absolutnie racje.
                                      • Gość: migueluski IP: 202.100.249.* 11.03.04, 04:20
                                        www.rainforestweb.org/Rainforest_Regions/South_America/
                                        www.junglephotos.com/
                                        geography.about.com/cs/amazonriverandr/
                                        ze ,mna to jest tak, ja musze cos robic, tzn, nie koniecznie pracowac w
                                        kotlowni, ale musze byc zajety.
                                        pierwszy raz bylem na margaricie przez 6 miesiecy od grudnia 2002 do czerwca
                                        2003 i pelnilem role typowego househusband. mieszkalem z egzotycznym kochaniem,
                                        gotowalem, lazilem do sklepu, ogladalem copa de libertadores, surfing (tylko na
                                        brzuchu, bez przesady, ) a wieczorem stalem pod sklepem z chlopakami i pilem
                                        piwsko. takich ja wtedy poznalem jeszcze kilku, wiekszosc to niemcy.
                                        moje kochanie pracowlo w szkole ( ja tez moglem , ale stiwerdzilem ze za te
                                        pieniadze to niech sie wypchaja, wtedy bylo to ok. 300 usd, miesiecznie).
                                        teraz te 300 dolcow to tam jest kupa kasy, bo inflacja.
                                        wytrzymalem tak owe pol roku i mi sie znudzilo. margarita ma najpiekniejsze
                                        zachody slonca jakie widzialem, roznorodnosc plaz jest genialna, wszedzie
                                        kwiaty, no i ten genialny orzezwiajacy wietrzyk z nad morza. do tego gory
                                        spadajace do morza, no i zarcie. ryby, ryby, ryby, i owoce morza.
                                        obecnie ceny tam leca na leb na szyje i kupno nieruchomosci moze sie wkrotce
                                        oplacic jak szlag trafi chaveza. tylko ze tam wszystko mozna kupic a potem
                                        cholernie trudno to sprzedac. no i samochod sa tanie i co za uczucie jak
                                        wlewasz 50 litrow benzyny do baku i palcisz za to 1 (jeden( euro. :)
                                        wiec mozna sobie pozwolic na cos duzego. moim ulubionym jest ford bronco
                                        dodatkowo jeszcze odpowiednio podniesiony, 5 litrow silnik, rocznik powiedzmy
                                        1996 kosztuje cos okolo 18 000 zlotych , moze taniej moze troche drozej.mozna
                                        sprawdzic w ogloszeniach gazety universal chyba www.universal.com.ve, czy cos
                                        takiego .

                                        a amazonia trzyma cie jedank zajetym. pogoda, wilgotnosc szczegolnie na
                                        poczatku scina cie z nog, pot leje sie z ciebie jak woda przez durszlag,
                                        wieczorem pijesz cos mocno mocno mocniejszego bo nie ma szans usnac na trzezwo.
                                        ale tak jest przez pierwszych kilka dni, potem zaczynasz sie
                                        przyzwyczajac.dlaczego tak mi sie tam podobalo. ?
                                        najpierwsz pobudka okolo 5.30 i lodzia na ryby, trzeba cos zlowic azeby bylo
                                        potem na obiad.
                                        potem sniadanko,(okolo 8 rano) pijesz kakao , ktorego ziarenka sam zebrales,
                                        uprazyles, zmieliles, bulka (kupna) ale mozna i samemu, do tego dzemik wlasnej
                                        produkcji ( ja ciagle z tym dzemikiem, jak ta babcie na sexmisji). przy
                                        snaidanku uczone rozmowy i to sie wszystko przeciaga do jakis dwoch godzin.
                                        kapiel w rzece, no i potem albo hamak albo do pracy. przez pierwsze dni nie ma
                                        mowy o zadnym wysilku fizycznym , wilgotnosc cie zabije, ale po kilku dniach
                                        juz jest lepiej.
                                        do pracy to znaczy nie do biura czy kolchozu tylko na wlasne poletko, ktore
                                        zarasta w tempie takim ze wydaje sie wam ze roslinki rosna na waszych oczach.
                                        troche po popoludniu siesta, drzemka w hamaku i zbliza sie wieczor, nie jest
                                        juz tak goraco ani duszno, rzeka sie ozywia, wiec mozna znowu sobie polowic,
                                        albo po prostu nic nie robic.
                                        no i te wyjscia w dzungle z maczeta na zbieranie owocow, przypraw i czego tam
                                        jeszcze. i czesto rankiem przychodza indianie ze swiezo zlowionymi rybami lub
                                        jakims zwierzakiem upolowanym z dmuchawki.
                                        po takim dniu naprawde jestes solidnie zmeczony i zasypiasz juz spokojnie okolo
                                        8-9 (nie ma pradu)
                                        fakt faktem morza brakuje, a zycie nad morzem, domek na samej plazy to jest jak
                                        narkotyk.
                                        acha przy temacie, wlasnie odkrylem ze w moim hoteliku norze na hainanie goscie
                                        pala opium.
                                        pzdr
                                        m
                                        • Gość: migueluski IP: 202.100.249.* 11.03.04, 05:23
                                          Some good reasons not to be afraid of the Amazon region


                                          Are you afraid of the Amazon?

                                          Heat - Sun - Mosquitoes - Snakes - Piranhas -Tropical diseases - Violence -
                                          Indians - Flights

                                          Info you sometimes get on the press, not always relects reality :
                                          Do you know that:


                                          Heat:In Manaus region , the average temperature is around 28º C, with a
                                          maximum of 32ºC. The problem is sometimes the degree of humidity.
                                          On the other hand there is no pollution ! ! ! Enjoy !
                                          At night, by boat ,it can be cold and sometimes you really do not need the air
                                          conditioning.

                                          Sun:The Sun can burn you easily (we are almost on the equator line ), but a
                                          good hat will be enough to protect you. From time to time a sudden rain will
                                          refresh you. (specially from November to April ! )
                                          Sun block cream is needed when navigating because of water reflection.

                                          Mosquitoes:You need to make a distinction between the "black waters" and the "
                                          white waters ":
                                          On the BLACK WATERS Tout le bassin du Rio Negro (la rivi¨¨re qui passe ¨¤ Manaus)

                                          all the Rio Negro River area, THERE ARE NO MOSQUITOES !!!!
                                          (almost none) because of the high degree of acidity in the water, the mosquito
                                          larvae can not develop, making this region ideal for tourism.

                                          On the WHITE WATERS like the Amazon/Solimoes river system, there are
                                          mosquitoes, but specially at sunrise and sunset.
                                          During the day they are not very active ! On the boats mosquitoes are not
                                          really a nuisance during navigation, because of the air speed and also because
                                          they do not like to stay on top of water.

                                          The Snakes:They are very beautiful sometimes... and not very easily spotted.
                                          It's better to be careful... No problem with snakes on the Boat.. In the forest
                                          you should not get away from the guide established path.

                                          The piranhas:Terror movies used firstly sharks, then anacondas and
                                          piranhas ...poor animals!
                                          A good part of piranhas are fruit eaters - catching those on the flooded forest.
                                          This tasty fish ,you should try, can be mean only on the dry season when they
                                          get trapped on enclosed lakes where there is not enough food for them.
                                          We have all the space available to swim on the greatest fresh water swimming
                                          pool of the Planet without using those specific places.
                                          I swim without any problem on the black waters and I advise you to do the same!
                                          On the white waters I get information from the local inhabitants about good
                                          places to swim.
                                          Anyway you should always use bathing suits because of a small fish named
                                          candiru that has the bat habit of trying to introduce itself on any small
                                          orifice.

                                          Tropical Diseases:Amazon is not Africa.
                                          Risks are very limited here. In 17 years I have been here , I never had any
                                          problem.
                                          Malaria is present but not in more quantity then in any other part of the
                                          country.
                                          You should get vaccinated against yellow fever, and also to be careful to
                                          disinfect any small cut or bruise. Follow the advice of your doctor ,
                                          explaining that you are going to the Amazon and not to Africa.

                                          Violence: Manaus and the inland cities are very peaceful and calm. Certain poor
                                          areas in the outskirts of Manaus can be violent because of booze and drug
                                          problems, but these are areas not normally visited by tourists..

                                          The Indians:Amazon Indian Nations represent around 200.000 individuals.
                                          Those were able to survive by keeping the farthest possible away from
                                          civilization. There is very little possibility that you meet them. Specially do
                                          not try to enter a Indian reservation without a permit because this is against
                                          the law and not benefice for both parts.

                                          Air Flights:Brazilian Air Flight Companies (VARIG-VASP-GOL-TAM), are very safe,
                                          their fleet is constantly renewed..
                                          Regional flight companies use modern planes- Bandeirante (12/18 places) -
                                          Brasilia (32 places) - ATR42 - etc... You should recall that one of the fathers
                                          of aviation was a Brazilian - Santos Dumont and aviation is a long time used
                                          form of transportation in Brazil.


                                          • 11.03.04, 05:58
                                            Hej Mig-ski,
                                            jak mozna mieszkac na Margaricie za $ 300 miesiecznie?
                                            • Gość: Ewa IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 11.03.04, 10:30
                                              A ja trzymam z amazonskim planem. Sposob zycia podoba mi sie
                                              i jak opisal migueluski, jest co robic. Z pewnoscie nie tylko
                                              dzemiki. Mozna hodowac bardzo modne teraz ziolka na wiezna mlodosc
                                              i robic z nich rozne mazidla.I jest tysiac innych mozliwosci.
                                              Z Margarity po miesiacu wylegiwania sie na plazy ucieklabym z nudow.
                                              Poza tym za podany kosztorys tylko w Amazonii teren + domki sa
                                              mozliwe.Rezerwuje 1/4 akcji.
                                              • 11.03.04, 10:57
                                                Pewnie. Co kto woli. Dla mnie za duzo drzew w Amazonii.
                                                Jezeli za 300 miesiecznie moge nienajgorzej przemieszkac
                                                na Margaricie to optuje za nia. Niekoniecznie musze sie zrzeszac.
                                                Moje pytanie do M-skiego bylo natury ekonomicznej.
                                                Troche na plazy, troche pod palma, troche inaczej...
                                                Pare lat chetnie zabawie na Margaricie.
                                          • 11.03.04, 12:15
                                            Gość portalu: migueluski napisał(a):

                                            > Some good reasons not to be afraid of the Amazon region
                                            > Are you afraid of the Amazon?

                                            Po twoich opisach sprawa dla mnie jest jasna.
                                            Mamy bardzo wyraźne 2 opcje które nie mogą być zamienne.

                                            Amazonia :
                                            - małe twoim zdaniem ryzyko i aktywność wymuszoną warunkami w tropiku bez
                                            oceanu albo

                                            Margarita :
                                            - ryzyko żadne (nie występują nawet piranie jako skrzywdzone holułudzką
                                            wizją :) za to mozna umrzeć z nudów.

                                            Ty piszesz się na Amazonię a nie na Margaritę.

                                            Zastanawiałem się nad tą nudą na M. Jest to zagrożenie ale ...
                                            mi osobiście wakacje do końca życia nie kojarzą się z łowieniem sobie śniadania
                                            o 5.30 czy "sprzątaniem" maczetą roślin aby wieczorem było gdzie sie zdrzemnąć
                                            przy obecności Mosquitoes zresztą :)
                                            Ja widzę to tak. Nudze się po ... 3 m-cach więc przyjeżdzam do Polski, idę coś
                                            załatwić do urzędu i ... wyjeżdzam zadowolony że jednak wolę nudę.
                                            To oczywiście przesada :) Tak naprawdę nie mogę sie nudzić bo stamtąd zamierzam
                                            nadal prowadzić swoje sprawy.
                                            Piszesz że na M. łatwo kupić ale trudno sprzedać. A po co sprzedawać ? To ma
                                            być kolonia a nie obóz.
                                            Ok. Mamy więc 2 opcje.
                                            Może więc zaproponuję nieśmiało aby łyknąć obie :)
                                            Każdy woli czasem troche pracy i czasem trochę nudy. Może więc przy twojej
                                            pomocy kupić plac w Amazonii i na M.
                                            Kolonia A. zrobiłaby sobie zrzutkę na plac w Amazonii, a kolonia M. na plac na
                                            M. Efekt byłby taki że moglibyśmy podróżować wymieniając się wakacyjnie domami
                                            ( jak ktoś miałby życzenie ). To zapobiegłoby rozleniwieniu na M. oraz
                                            przepracowaniu w A. Oczywiście dla chetnych byłoby zanudzenie się albo
                                            zapracowanie.
                                            Proponuję to bo Ty możesz w tym pomóc i mieć zajęcie tu i tu.
                                            Jesli się tego nie podejmiesz i wybierzesz tylko A. wtedy moje plany będę
                                            realizował własną ścieżką jak planowałem wcześniej.
                                            Jesli się podejmiesz to dzielimy się na 2 grupy założycielskie ( może w
                                            przyszłości dojdzie Finlandia dla chętnych :).
                                            Każda grupa będzie sie organizowac oddzielnie a ty załatwisz pomoc
                                            organizacyjno-prawną dla obu grup w takim zakresie w jakim to będzie konieczne
                                            z Twojej strony.
                                            Innymi słowy jest to idea stworzenia jednej organizacji obejmującej rózne
                                            miejsca, na początek 2. Myślę że to ułatwiłoby organizację z powodu welkości a
                                            także możnaby jako organizacja kupować taniej bilety lotnicze i załatwiać zakup
                                            placów. Niewykluczone że docelowo da ci to zatrudnienie i kasę.
                                            To bardzo wstępny pomysł. Co o tym sądzisz ?
                                            Jeśli powiesz nie , ok. Ja robię swoje.
                                            Jeśli powiesz spróbujmy , zapytamy o zdanie innych chętnych czy i na co się
                                            piszą. A czy M. ?
                                • 11.03.04, 10:01
                                  Pomysl wysepki w delcie Amazonki bardzo mi sie podoba. Rzeczywiscie kazdy
                                  znalazlby cos dla siebie - morze, las, rzeka... tylko gór brakuje, ale mozna by
                                  robic jakies wypady 8-)))
                                  • Gość: szachmatt IP: *.autocom.pl 11.03.04, 10:55
                                    moj mail-mateuszk82@gazeta.pl
                                    Miguelski- podaj mi prosze maila do Ciebie.
                                    Powaznie rozwazam Twoj plan odnosnie amazonii-mam kilka(tylko kilka:) ) pytan do Ciebie-nie nadaja sie na forum..
                                    pozdrawiam...
                                    p.s. Nie daj sie inwigilowac Kitajcom:)...lub podeslij im www pewnego "Taty prowadzacego" do inwigilacji - moze sciagna go na misje:)))
                                  • 11.03.04, 10:59
                                    od szachmatt:
                                    moj mail-mateuszk82@gazeta.pl
                                    Miguelski- podaj mi prosze maila do Ciebie.
                                    Powaznie rozwazam Twoj plan odnosnie amazonii-mam kilka(tylko kilka:) ) pytan do Ciebie-nie nadaja sie na forum..
                                    pozdrawiam...
                                    p.s. Nie daj sie inwigilowac Kitajcom:)...lub podeslij im www pewnego "Taty prowadzacego" do inwigilacji - moze sciagna go na misje:)))
                                    • Gość: migueluski IP: 202.100.249.* 11.03.04, 14:45
                                      witam
                                      ogolnie jak pisze ze koszt zycia miesiecznie jest 300 usd to mam na mysli
                                      normalne zycie, bez liczenia grosikow i jedzenie zup w proszku ale tez nie 5
                                      gwiazdkowe hotele,mysle ze sie rozumiemy.
                                      do darth masz racje i w sumie jedno drugiego M i A nie jest tak bardzo daleko,
                                      jestem za jednym i drugim . margarita to nie aruba czy !@#%%^%^^ Bahama (ma zle
                                      wspomnienia stamtad) i jest 100 razy taniej i nie tak komercyjnie.
                                      do szachmatt w szachy to ja moge grac caly dzien a mail to mostojski@yahoo.com
                                      pzdr
                                      m
                                    • Gość: migueluski IP: 202.100.249.* 11.03.04, 14:48
                                      witam
                                      ogolnie jak pisze ze koszt zycia miesiecznie jest 300 usd to mam na mysli
                                      normalne zycie, bez liczenia grosikow i jedzenie zup w proszku ale tez nie 5
                                      gwiazdkowe hotele,mysle ze sie rozumiemy.
                                      do darth masz racje i w sumie jedno drugiego M i A nie jest tak bardzo daleko,
                                      jestem za jednym i drugim . margarita to nie aruba czy !@#%%^%^^ Bahama (mam
                                      zle wspomnienia stamtad)
                                      do szachmatt, po nicku rozumiem ze grasz w szachy wiec bedziemy grali calymi
                                      dniami, moj mail mostojski@yahoo.com
                                      co do kitajcow, dolujaco wlasnie sacze Tsingdao 2000, calkiem dobre :)
                                      pzdr
                                      m
                                      • 11.03.04, 18:16
                                        ...i pomyslec, ze z tylu miejsc swiata idee sie focalizuja w takim tempie i w
                                        jednym miejscu.
                                        Witam, dziekuje za korespondencje, witam Ewa w Brazylii :), witam
                                        darth ......no wlasnie....gdzie witam?
                                        w kilku watkach wczesniej pojawil sie temat zdjec, konkretnie chodzilo o
                                        zdjecia z wypraw M.
                                        wiadomo,ze inaczej wygladaja miasta, ludzie i miejsca w obiektywie agenta biura
                                        turystycznego, a inaczej widziane wlasnym okiem.
                                        jest mozliwosc popatrzenia na Margarite, Manaus i kazdy inny rejon swiata w
                                        sposob zblizony do "normalnego" bez kolorkow.

                                        robie to tak:
                                        wchodze na stronke : Map of Great Britain,(multimap.com), tam znajduje za pomoca
                                        przyblizen male i wieksze miejscowosci. (dla tych co nie maja dokladnych map
                                        Brazylii)
                                        jednoczesnie mam otwarta strone : Global Gazetteer Version 2, ktora zawiera spis
                                        wszystkich skupisk ludzkich, poczynajac od malutkiej wioski a konczac na
                                        stolicach. Jak znajduje sie zdjecia z normalnego zycia ich mieszkancow oraz
                                        linki do pochodnych informacj, opowiem za chwile.

                                        Link do pierwszej stronki :

                                        www.multimap.com/map/browse.cgi?X=-6500000&Y=-300000&width=500&height=300&client=public&gride=&gridn=&srec=0&coordsys=mercator
                                        &addr1=&addr2=&addr3=&pc=&advanced=&local=&scale=4000000&left.x=8&left.y=12

                                        hahaha!!!!!!....takiego linku jeszcze nie widzialem !!!!
                                        ...ale spokojnie!.....czy zadziala zobaczymy.
                                        posluguje sie Google jako motorem, jezeli nie zadziala, wystarczy go skrocic do
                                        com.
                                        jest szalenie dlugi dlatego, ze otwarlem juz na podgladzie mapy z miastem Manaus
                                        tak,tak.....to jest miasto a nie tylko dzungla!(zobaczycie sami)

                                        Link do drugiej stronki :

                                        www.calle.com/world/index.html
                                        ......to wyglada znacznie lepiej :)
                                        teraz, na tej stronce wybierzcie w spisie panstw BR Brazil
                                        pojawia sie nazwy terytorialne oraz pierwsze dwie litery miejscowosci, ktore
                                        sa polozone w tych regionach geograficznych
                                        i tak.........miasto Manaus jest polozone w prowincji o dzwiecznie brzmiacej po
                                        portugalsku nazwie Estado do Amazonas ......kliknijcie na ten link
                                        otrzymacie teraz alfabetyczny spis wszystkich miejscowosci w tej prowincji
                                        wybierzcie link z literami ......Ma.....
                                        teraz znajdzciecie w spisie nazwe Manaus........wejdzcie tam

                                        hurraaa!!! :) i tutaj jest juz album ze zdjeciami ....prawda,ze proste? :)

                                        pod linkiem FAST/Alltheweb images for Manaus

                                        jest tam duzo wiecej ale pozostawiam juz Wam ......
                                        podalem krok po kroku dla mniej zorientowanych

                                        pod kazdym zdjeciem jest czasami link, ktory otwiera strone z cala galeria i
                                        opisem.....trzeba szukac
                                        zdjec sa setki w zaleznosci od wielkosci miasta


                                        Tak wiec mamy ALBUM i to .......darth znajdziesz w ten sam sposob wiele
                                        ciekawego o Margaricie.
                                        jednak zapraszam do obejrzenia innych miejsc na wybrzezu wschodnim Brazylii
                                        okolice Salwador (wiecie jakie sa wydmy w delcie Amazoni?)......darth, czy nie
                                        sa identyczne jak Margarita?
                                        Sprawa rozbija sie o ceny, bo organizacja panstwa o wiele przewyzsza Venezuele
                                        nie mowiac juz o przyszlosci
                                        Brazylia przezyla rowniez, wczesniej, gleboki kryzys ekonomiczny jednak
                                        gospodarka nie padla
                                        na Margaricie po kilku miesiacach bedziesz znac kazdy kamien i szybko sie
                                        znudzisz, zreszta nie tylko Ty
                                        po co leciec samolotem z Margarity do np.Rio de Janeiro jak mozna autobusem za
                                        60 $ z blizniaczego miejsca jakim jest np. Salvador?
                                        Czy ceny na wybrzezu, mam na mysli kawalek plazy, i koszty zycia sa podobne? to
                                        jest wlasnie to co nalezy sprawdzic przed podjeciem decyzji.
                                        Kto nam broni lezac na plazy w hamakach i saczac cos orzezwiajacego:), nie
                                        pomyslec z czasem o dzungli?
                                        wiem, ze duzo zalezy od srodkow finansowych
                                        nie zawezajmy jednak przedwczesnie horyzontow, to jest watek dla ludzi z
                                        wyobraznia, podobno:)
                                        oraz dla TYCH wszystkich, ktorzy chca przycupnac gdzies na tanim sloneczku po
                                        ciezkiej ......wiadomo :)..i sie nie nudzic, mysle :0)

                                        do decyzji daleko.....badzmy otwarci i zacznijmy dowiadywac sie o CENY
                                        w koncu to one odegraja najwazniejsza role, chociaz osobiscie wole drozej lecz
                                        z perspektywami
                                        w koncu, ilosc akcji, a tym samym naszych mozliwosci,zawsze moze sie zwiekszyc
                                        zalezy to od zainteresowania pomyslem

                                        pzdr. viviv






                                        • Gość: Ewa IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 11.03.04, 23:18
                                          viviv dales b. dobre linki. Odwiedzilam Manaus , Belem , Macapa.
                                          Wciaz jestem po stronie Amazonii , gdzies nie bardzo daleko od Manaus.
                                          Jak sprzedam dzemiki i mazidla z amazonskich owocow i roslinek to kopne sie
                                          do opery w Manaus; tak sobie wymyslilam i lubie takie kontrasty.
                                          Nad oceanem teren bedzie drogi- juz nie ma na swiecie tanich zakatkow
                                          z plaza za darmo. Koszt terenu pod budowe domu"stopami na plazy" kreci
                                          sie w granicach 20 tys.$. Oczywiscie mowa o krajach tzw. trzeciego swiata.
                                          Co nie znaczy , ze byc moze, czesc polskiej kolonii w Ameryce pldn. znajdzie sie
                                          nad samym oceanem.
                                          Pzdr.
                                          • 12.03.04, 00:54
                                            ....czesc Ewa, przegladasz centrum, ja przegladam caly czas wybrzeze....
                                            rozpoczalem mniej wiecej od Salvadoru i posuwam sie w gore wybrzeza wsch.
                                            jestem teraz na wysokosci miasta Natal
                                            lezy ono pomiedzy Recife i Fortaleza....

                                            150 km ponizej na polud. lezy...

                                            Tibau do sul (super dojazd i okolica turystyczna)...no i te konie :)

                                            daje link.....zobaczcie te wydmy i plaze. (i rozwiazania konstrukcyjne)
                                            nie wygladaja drogo

                                            sportreis.nl/hotels/Brazilie/2170
                                            koniecznie musimy poznac ceny plaz z podobnym dostepem do oceanu
                                            jest ich bardzo duzo i sa zupelnie niezagospodarowane
                                            nie moga byc strasznie drogie,ciekawe czy sa w rekach prywatnych czy panstwa?
                                            podejrzewam , ze druga opcja

                                            a w tym linku znajdziecie Natal oraz ogolne wrazenie z wybrzeza

                                            sportreis.nl/toeristische%20informatie/Brazilie#s_Fernando%20do%20Noronha
                                            pzdr. viviv



                                            • 12.03.04, 01:02
                                              jeszcze raz

                                              Manaus, Macapa z cala delta oraz Belem juz przejrzalem.
                                              wrazeniami podzielimy sie pozniej....na razie skoncentrujmy sie na tym co robimy

                                              pzdr. viviv
                                              • Gość: migueluski IP: 202.100.249.* 12.03.04, 05:39
                                                witam viviv wielkie dzieki za te linki wlasnie biore sie za szukanie, jak jest
                                                tam wszsytko to sprawdzcie dziure o nazwie santa sophia , colombia , amazonas,
                                                to miejksce z moja hanun i szamanem, ciekawe czy bedzie.
                                                a o bahia w brazylii to slyszalem tyle, ze tylko dlatego tam nie pojechalem ,
                                                bo znajac siebie to bym tam zostal na stale, a mialem troche inne obowiazki.
                                                nie wspominalem dotad o bahii azebym nie byl posadzony ze skacze z miejsca na
                                                miejsce. no i ja tam jeszcze nie bylem.
                                                viviv zobacz strony z wyborow miss bahia :)
                                                ta kancelaria prawna z san salvador o ktorej wczesniej wspominalem wlasnie
                                                zajmuje sie takim terenami.
                                                wydaje mi sie ze te podane przez ewe 20 000 usd to moze byc cena za dzialke i
                                                domek, na margarice za to masz juz cos ladnego.
                                                w koncu musze kupic aparat cyfrowy i wtedy moglbym na zywo przesylac fotki a to
                                                zupelnie co innego.
                                                pzdr
                                                m
                                                • Gość: rucellai IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.04, 10:44
                                                  Oj, tak! Kup ten aparat. Liczę na te zdjęcia w końcu. ;)
                                                  Co słychać u Chińczyków?
                                                  Pięknie się wątek rozwija. Linki takie, że ach! Myślę, że nie byłoby źle
                                                  podzwonić po ambasadach i dokładnie się dowiedzieć o warunki osiedlenia. Może
                                                  ktoś już to zrobił? To niech się podzieli wiedzą.
                                                • Gość: rucellai IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.04, 10:53
                                                  > nie wspominalem dotad o bahii azebym nie byl posadzony ze skacze z miejsca na
                                                  > miejsce.

                                                  Na tym etapie skakanie z miejsca na miejsce jest wskazane.
                                                  • Gość: Rwa IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 12.03.04, 18:49
                                                    Pytanie o wize sluszne; do Brazylii turystyczna bez problemu, na 3 mies.
                                                    Z pobytem stalym trudniej:
                                                    www.how2immigrate.net/brazil/
                                                    Do Venezueli immigracja latwa: formularz do skopiowania w internecie.
                                                  • 12.03.04, 23:07
                                                    Skoro już rozważamy to wpadło mi opracowanie na temat wysp Vanuatu na
                                                    południowym Pacyfiku.
                                                    linki

                                                    www.vanuatu.net.vu/VanuatuOnlineDirectory.html
                                                    www.property.vu/land_sale/index.shtml
                                                    wg tego co pisze :
                                                    - archipelag 80 pięknych wysp
                                                    jeden z najatrakcyjniejszych rajów podatkowych na świecie.
                                                    - żadnych podatków i ceł ( tylko opłaty coś w rodzaju pogłównego ale tylko od
                                                    banków i niektórych rodzajów firm ).
                                                    - ludność około 180 tys ( 10 % przyjezdni )
                                                    - język angielski i hiszpański
                                                    - żadnych problemów z osiedleniem się
                                                    - pełna demokracja oparta na angielskim prawie ( do 78 była angielską kolonią ).
                                                    Od 81 w ONZ.
                                                    - ruch prawostronny.
                                                    - dobrze rozwinięta sieć komórkowa i media.

                                                    Czy wiesz cos o tym Miguelski ?
                                                    Jutro napisze więcej jeśli kogoś to zainteresuje.
                                                  • Gość: Ewa IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 12.03.04, 23:20
                                                    Dla chcacych kupic dom na Margaricie uzyteczny link z
                                                    cenami i fotografiami:
                                                    margaritainfo.webcindario.com/
                                                  • Gość: Ewa IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 12.03.04, 23:52
                                                    1 vanuatu=0,007350 euro
                                                    darth-napisz wiecej
                                                    moja australijska rodzina jezdzi tam na wakacje i sa zachwyceni
                                                  • 14.03.04, 13:11
                                                    Gość portalu: Ewa napisał(a):
                                                    > darth-napisz wiecej
                                                    > moja australijska rodzina jezdzi tam na wakacje i sa zachwyceni

                                                    A więc troche mnie poniosło. Wszystko co napisałem to prawda. Jednak ponieważ
                                                    sa to wyspy gdzie mieszczą się przedstawicielstwa międzynarodowych firm
                                                    kilkudziesięciu banków, paru firm audytorskich i kilku największych firm
                                                    prawniczych a takze siedziby kilku funduszy powierniczych jest to miejsce na
                                                    wakacje do końca życia dla bogatych. To drastycznie zawęża mozliwości
                                                    założenia ... polskiej kolonii :)
                                                    Poza tym i dlatego to raj.
                                                    Nigdy nie było tam żadnego konfliktu zbrojnego ani wojny domowej.
                                                    Ech, niektórzy to mieli geograficzne szczęście :)
                                    • Gość: zibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.05, 21:18
                                      Czytam sobie właśnie i bardzo mi się to podoba , ciekawy jestem jak się sprawy
                                      potoczyly i jak to teraz wygląda .pozdrawiam
                                      zibi
    • Gość: Voltaire IP: *.echostar.pl 12.03.04, 09:45
      Z gory przepraszam ze nie do konca na temat, ale to najaktywniejszy watek i
      najwiecej tu ludzi kompetentnych.
      Za ile miesiecznie dam rade spedzic statystyczny miesiac w Radzastanie - jako
      turysta, ale po min kosztach - spanie w najtanszych miejscach lub jakis namiot
      albo cos tp, jedzenie na ulicy itd.
      I ogolnie jakie jest tam jedzenie - wiem ze to glupio brzmi, ale chcialbym
      wiedziec co tam sie je (konkretne produkty).
      Dzieki i pozdro
      • Gość: migueluski IP: 202.100.249.* 13.03.04, 07:57
        witam wszystkich
        pierwszenstwo dla volteira, bo kolega jest nowy. wiec w radzastanie moj drogi,
        na luzie wyrobisz za 5 dolcow dziennie, ale bedzie to survival. hotelik mozna
        wylapac za 30 rupii, ja mialem pokoj (za duzo powiedziane) za 40 ale z
        widokiem na taj mahal ( w oddali i czy agra to jeszcze radzastan to nie
        sprawdzalem). czyli spanie za dolca, jedzenie swietne, co tylko zechcesz,
        talerz ryzu z roznosciami za jakies 10 rupii ( jak ja bylem to dolar byl po 35,
        teraz chyba jest okolo 50 , nie jestem pewnien), duzo kurczakow i w ogole
        roznosci,. do picia oczywiscie lassi.
        jak wybierasz sie tam jakos w maju-czerwcu to przygotuj sie ze poznasz co to
        znaczy cieplo.
        jezeli jednak moglbys miec odrobine wiecj kasy (powiedzmy 7-10 us dziennie)to
        pewnie byloby latwiej.

        odnosnie vanuatu, nie mam zielonego pojecia, sprawdzalem te strony i te domy
        wygladaja mi jak jakies tanie przedmiescia w stanach. :)

        co do tej stropny o margaricie, zdjecia domow znalazlem, ale ich ceny sa
        strasznie zawyzone. z cala odpowiedzialnosacia mowie ze za 20 000 usd mozna
        znalezc cos bardzo, bardzo ladnego a taniej tez sie znajdzie,

        hurra, wreszcie otworzyla mi sie strona
        www.diario-el-sol.com/clasificados.mv?1A
        1 dolar to pewnie teraz cos okolo 3000 boliwarow albo i lepiej (kurs
        czarnorynkowy)
        polecam paraguachi
        PARAGUACHI VENDO casa 3 hab 2 baños 300 mts de terreno urb. privada 25.000.000
        aproveche 0414-7913982- 04145892857

        a to juan griego

        URGENTE VENDO hermosa quinta en Juangriego, Urb. Brisas de Pedregales, 2
        plantas, 2 baños, cocina empotrada, family room, bar,comedor, sala, tanque 10
        lts, agua, estacionamiento, tel¨Śfono, Directv, seguridad, todos los servicios,
        remato, 25.000.000. Inf. 0416-6952666

        JUANGRIEGO, TAGUANTAR, quinta de 200 m2 construcci¨Žn, 587 m2 terreno, piscina,
        vigilancia, tanque, estacionamiento, 2 h ¨Ž 3 h, 2 b, s/c, c/e, jard¨Şn, vista al
        mar, parcela Nro. 2, 72.000.000 Bs. www.unocasa2.com, 0416-6962503, afiliado a
        Ciene, brzmi dobrze wiec przetlumacze 200 m budynku, 587 treneu, basen :) ,
        ochrona (wazne jak nas tam nie bedzie !), zbiornik na wode, parking, 2 lub 3
        pokoje ( tego nie kumam), 2 lazienki, ogrod, widok na morze, (juan griego ma
        najpiekniejsze zachody slonca jakie w zyciu widzialem). te 72 mln boliwarow
        pewnie spadna do 60 mln a wiec 20 000 usd.

        play angel, ladnie
        QUINTA PLAYA Angel al lado Persianas Mariangela frente Farmatodo, 4 h, aires, 3
        b, impecable cocina, mamposter¨Şa, estacionamiento 4 carros, 90.000.000, vende
        Evelyn Halabi. 2628644, 0414-7894835, 2623769

        rekomendowane przezemnie miesjca to manzanillo, paraguachi,juan griego mas o
        menos
        zdecydownie odpada porlamar, pamapator , i tzw, costa azul, jest tam najdrozej
        i takie powiedzmy miejscowe beverly hills na obrzezach porlamar.

        na koniec musze sie pochwalic, zalatwilem chinczykow ich wlasna bronia.
        mianowicie podrobilem chinskie ID, pan mi to zrobil za 2 zlote w
        ulicznym "biurze" no i dostalem chinska karte do interentu. :) :)
        polska gora ! czekam na gratulacje i wyrazy uznania.
        pzdr
        m
        • 13.03.04, 11:40
          Witam Miguel!
          Jeśli Cię teraz chapną żółci ludzi za podrobione IP, to cała koncepcja upadnie
          bez przywódcy, a Ty będziesz robił małe kamyki z duzych przez kilka lat, czego
          Ci serdecznie NIE życzę. Wyjedź jak najszybciej z dyktatury!
          Mnie to wszystko jedno które miejsce u Latynosów, czy Brazylia czy Margerita,
          mogę tam siedzieć 11 miesięcy w roku. Portugalskiego się kiedyś uczyłem w
          szkole, ale mało zostało po latach, słowniki i rozmówki. :-)))
          Pozdrawiam!
        • Gość: szachmatt IP: *.autocom.pl 13.03.04, 14:26
          :)))Polak potrafi:)
          a ja mam przeziebienie-mam dosc tej pogody z przelomu por roku:).
          Pozdrowienia dla wszystkich ze slonecznego dzis krakowa:)
        • 14.03.04, 13:33
          Gość portalu: migueluski napisał(a):
          > z cala odpowiedzialnosacia mowie ze za 20 000 usd mozna
          > znalezc cos bardzo, bardzo ladnego a taniej tez sie znajdzie,
          > brzmi dobrze wiec przetlumacze 200 m budynku, 587 treneu, basen :) ,
          > ochrona (wazne jak nas tam nie bedzie !), zbiornik na wode, parking, 2 lub 3
          > pokoje ( tego nie kumam), 2 lazienki, ogrod, widok na morze, (juan griego ma
          > najpiekniejsze zachody slonca jakie w zyciu widzialem). te 72 mln boliwarow
          > pewnie spadna do 60 mln a wiec 20 000 usd.

          Właśnie. Pozostanę przy M. Załóżmy że możnaby pomysleć o kupnie zgodnie z
          założeniem że zrzutka ? Ile kosztuje tam budowa domu ?
          Jeśli ładny 200 m. dom kosztuje 20 tys.$ to jaki był koszt jego budowy ?
          Jeśli koszt domu o pow. 80 m to powiedzmy 5 tys.$ to może kupić 1 h ziemi i
          postawić tam dom dla siebie + 1 dodatkowy na wynajem ( dla chetnych ) ?
          Postawilibyśmy z 10 domów w 5-ciu z czego każdy miałby swój i jeden na wynajem.
          Wspólnie opłacilibyśmy koszty uzbrojenia a koszty eksploatacji ( ochrony,
          śmieci, koszenia trawy, itd. ) byłyby pokrywane z wynajmu pozostałych domów.
          Mozna by też pomysleć o dodatkowych h. , zrobić klub i wynajem jeppów czy inne
          atrakcje. Wydaje mi sie że to dobre dla takiej kolonii na początek.
          W sumie wymagałoby trochę większego wkładu ale zakładając że chętnych będzie z
          10 osób mamy juz realny plan ( przy tych kosztach rzecz jasna ).
          Miguelski, jak sie ma koszt budowy do zakupu ?
          • 14.03.04, 13:52
            Na dziś

            1.00 PLN Poland Zlotych = 493.184 VEB Venezuela Bolivares
            1,000.00 VEB Venezuela Bolivares = 2.02764 PLN Poland Zlotych

            1 tys. Boliwarów = około 2 zł.

            korzystałem z serwisu
            www.globaltravelusa.com/converterpl.html
            z tego wynika że ceny podane na stronie Miguelskiego :
            www.diario-el-sol.com/clasificados.mv?catcode=5A&gooo=+Consultar+
            są naprawdę dostępne.

            Ponownie podaję link do strony
            republika.pl/clubm/
            gdzie staram się na bieżąco aktualizować te informacje.
            Zainteresowanych zapraszam do zgłoszenia sie do klubuM.
            Do tej pory zgłosiły sie 4 osoby. Miguelskiego zapisałem bez jego zgody bo bez
            niego tego klubu i tak nie ma. Akces do klubu ma być pierwszym praktycznym
            sprawdzianem naszych mozliwości zorganizowania się, spotkania i w mozliwości
            końcu realizacji. Wpis nie zobowiązuje do żadnych wpłat.
            Wystarczy zgłosić sie na forum w wątku kontakt i podać mi na priva
            darth4@gazeta.pl e-majl zainteresowanego.
            Ten e-majl zostanie umieszczony na stronie - członkowie clumM.
            Żadne inne dane takie jak nazwisko czy adres nie sa wymagane.
            Taka osoba moze liczyć na "wewnetrzną" wymiane informacji.
            Tak pozostanie do czasu zformalizowania klubu lub ... upadłości :)
            • Gość: Łukasz IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.04, 19:27
              Hej Darth, podoba mi się strona Clubu M, mysle ze dolacze do Was, z tym ze
              wybieram Brasil...
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.