Re: wakacje do końca życia

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mam 46 lat,parę złotych oszczędności ,żadnych szans na godziwą emeryturę,czy
    znacie jakieś miejsce na świecie ,żeby sobie spokojnie na stare lata pożyć?
    Najlepiej,żeby było ciepło,morze itd,itp...
    • IP: 202.97.171.*

      Gość: migueluski 17.02.03, 15:48 Odpowiedz
      tak, szczerze ile mozesz miec na miesiac?
      mozna mieszkac w raju za cos okolo 100 dolcow miesiecznie, albo i taniej.
      morze, plaze, palmy, rybki, wodka z kokosa, itp
      ale roznie bywa, co kto lubi.
      ja jestem mlodszy, ale mysle o tym samym.
      i podobnie zadnych szans na normalna emeryture.
      w ogole z praca ( w zachodnim) tego slowa znaczeniu dalem sobie spokoj :)
      pzdr
      • IP: 194.181.108.*

        Gość: Ania 18.02.03, 08:42 Odpowiedz
        Bardzo mi sie podobaja Wasze plany:-)!
        Jakie wyspy typujecie ? Ja mam kilka, ale wszystkie są
        droższe od Twoich:-{

        Pozdrawienia
        • IP: *.zetokat.com.pl / 192.168.0.*

          Gość: mkm 18.02.03, 09:59 Odpowiedz
          Gość portalu: Ania napisał(a):

          > Bardzo mi sie podobaja Wasze plany:-)!
          > Jakie wyspy typujecie ? Ja mam kilka, ale wszystkie są
          > droższe od Twoich:-{
          >
          Witaj
          Jakie są Te Twoje wyspy???? Napisz coś o nich i jakie koszty są?
          Ja nie narzekam na brak pracy ale klimat nie za bardzo mi sie w Polsce podoba
          W ogole to otwieram konkurs na namiary na najbardziej miła wysepkę lub jakis
          ląd stały gdzie jest ciepło i gdzie z jakiejś pracy można sie w miare utrzymać
          i rozwijać.

          Pozdrawiam
          mkm
          • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

            Gość: adam 15.04.04, 15:04 Odpowiedz
            na cyprze!!!! 1000 miejsc pracy WOLNYCH.czekają na polaków.Praca legalna,
            dobrze płatna. Nic tylko jechać....tyle,że odwagi brak...
      • IP: *.localdomain / 192.168.21.*

        Gość: Cygnus X-1 02.04.03, 14:45 Odpowiedz
        Czytałem o takim miejscu: Goa, skrawek zachodniego wybrzeża Indii. Żyją tam
        latami np. podstarzali hipisi, więc pewnie nadaje się na bardzo długie wakacje.
        Ale, powtarzam, tylko czytałem o tym miejscu.
        • 04.07.03, 18:06 Odpowiedz
          walcie na kamczatke tam slonca jak na lekarstwo ale za 20$to mozna caly miesiac
          zyc a przyroda tam czysta jak nigdzie i na alaske blisko
          • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

            Gość: kobza 27.04.04, 15:58 Odpowiedz
            HEj Anaconda-lop! Co powiesz więcej o tej Kamczatce? QWybieram się właśnie
            gdzieś w Rosję ale dokładych planów nie mam? kobza@sportnet.gliwice.pl
        • IP: 195.20.110.*

          Gość: smart_ass 08.04.04, 11:16 Odpowiedz
          Indie szybko się rozwijają, pewnie za kilkadziesiąt lat nie będzie tam rajskich
          miejsc
        • 15.11.05, 09:48 Odpowiedz
          Byłam w Goa i mogę potwierdzić-tanio i fajna pogoda.Jedynym minusem jest pora
          monsunowa.Poznałam wielu ludzi z Europy i Stanów,którzy tam mieszkają,czasem
          rok,czasem 20lat....Też o tym myślę.
      • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

        Gość: KrUk 16.07.04, 17:34 Odpowiedz
        Najlepiej wyprowadz sie na bezludna wyspe ;))
      • IP: *.slp.vectranet.pl / *.slp.vectranet.pl

        Gość: Eriot1 16.07.04, 23:20 Odpowiedz
        Takie miejsce nie istnieje... najlepszym rozwiązaniem jest kupic sobie wyspe i
        na niej zamieszkac, z dala od cywilizacji, z wybranką swojgo życia...
        • IP: *.zabrze-krakowska.sdi.tpnet.pl

          Gość: piotr3 16.07.04, 23:39 Odpowiedz
          Przepraszam za moj ostatni list adresowany do speca od tirowek /troche mnie
          ponioslo/ale przepraszam WAS a nie jego /. A do spotkania w SWIERKOWYCH zostalo
          juz mniej niz miesiac /czy WY CIESZYCIE SIE TAK JAK JA NA TO SPOTKANIE!! a
          MIGUS znowu spi ,albo przy tej malej Tajce zapomnial o calym swiecie
        • 15.08.04, 10:17 Odpowiedz
          szybko przestac byc bezludna hihi
      • IP: *.netia.pl

        Gość: Ewelka 24.09.04, 16:40 Odpowiedz
        pytam o to, bo zastanawiam się jak to zrobić, zeby niepracując móc podróżować
        podobnie jak Ty. dorywcze prace na miejscu?
        • 24.09.04, 20:03 Odpowiedz
          Kochani,
          duzo nowych osob pisze tu i w komentarzach pod artykulem.
          Fajnie, ze tyle osob zafascynowala idea Klubu M.
          To fantastycznie, ze tyle osob odwazylo sie marzyc. Bo to sa nasze marzenia,
          ktore pewnie zrealizujemy.
          Jak zawsze, pojwilo sie tez wielu sceptykow i krytykow. To normalne, nie kazdy
          ma ochote tak mocno zmienic swoje zycie i odwazyc sie na takie szalenstwo. Bo
          to jest szalenstwo.
          Ja mam tylko jedna uwage do entuzjastow, ktorzy dolaczli do nas teraz. Nie
          sugerujcie sie tylko tym co my tutaj wypisujemy, bo kazdy powinien szukac sam
          swojego raju. Znam takich, ktorzy znalezli go w Bieszczadach, takich dla
          ktorych rajem jest Grecja i takich, ktorzy nigdy nie zmieniliby sowjego miejsca
          na inne, bo je kochaja. Kazdy z Was znajdzie sobie pewnie ine miejsce i tylko
          wtedy bedzie szczesliwy!
          Pamietajcie, ze zeby zdecydowac ktore miejsce jest dla Was rajem, trzeba go
          najpierw zobaczyc, dotknac i poczuc. DLa mnie Margarita to wspaniale miejsce,
          ale ci, ktorzy mnie znaja wiedza, ze mam jeszcze kilka innych ukochanych
          miejsc, bo zanim dotarlam do Wenezueli zwiedzilam kawal swiata z plecakiem na
          plecach.
          Apeluje wiec, szukajcie SWOJEGO raju!!! Kupujcie najtansze bilety lotnicze i
          szukajcie, poznawajcie swiat. Jesli ktos zwiedza swiat z okien klimatyzowanego
          autokaru na wycieczce z biurem podrozy to ma jedynie gwarancje wysokiej ceny. Z
          pewnoscia nie pozna prawdziwego zycia w miejscach, ktore odwiedza.
          Znacie napewno wiele osob, ktore za niewielkie pieniadze podrozuja po swiecie.
          To jest mozliwe! Trzeba sie tylko odwazyc! Nie pedzcie tam, gdzie kaza wam
          dziennikarze i grupa zwariowanych czlonkow Klubu M., choc ta idea jest
          wspaniala:)
          Odwazcie sie marzyc i pamietajcie, ze kazde marzenie jest nam dane wraz moca
          jego spelnienia.
          Powodzenia
          kreola
          --
          "Pinezka" - e-zakątek ludzi myślących ;)
        • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

          Gość: mandragora 07.07.05, 11:47 Odpowiedz
          mozna robic cos uniwersalnego,np:tatuaze z henny,widoczki,zdjecia polaroidem...
          To jest do wykonania w kazdym turstycznym miejscu na swiecie...I mozesz szukac
          swojego miejsca...
          Cudowny pomysl,tez tak planuje,ale jeszcze nie teraz...
          Pozdrawiam;)
    • IP: 202.97.171.*

      Gość: migueluski 18.02.03, 15:25 Odpowiedz
      ja bylem przez miesiac na San Blas, kolo Panamy.
      zero czegokolwiek
      kilka domkow palmowych indian, wyspa 5 minut dookola na piechote.
      rano lowienie ryb, pozniej hamak i brzuchem do gory.
      noce marzenie, gwiazdy, huk fal rozbijajcych sie o rafy koralowe,
      fosforyzujace rybki, szum palm.
      pieniadze sa niepotrzene.
      a owoce morza z ogniska, hmm, bajka.
      jedyne tworcze zajecie to fermentowanie mleka kokosowego :)
      po 4 tygodniach myslalem ,ze zwariuje. jak po tym zeslaniu wpadlem w nocne
      zycie cartageny, kolumbia, to mozecie sobie wyobrazic co sie dzialo :)
      poludniowe chiny, vietnam, laos, na dobre spokojne zycie 200 dolcow
      miesiecznie wystarczy, nawet mniej, ale nie mowie o skrajnosciach. w sumie to
      ma byc emerytura.
      nie bylem na wyspach pacyfiku, ale z tego co wiem to pomijajac te
      turystyczne "raje" i 100 usd wystarczy.
      gdzie to ostatnio byl ten huragan?
      ostatnio spadaja ceny w wenezuelii, polecam Margarite, mieszkalem tam przez 6
      miesiecy i rewelacja, miesiecznie 250 usd i juz jest dobrze.
      wpisujecie inne propozycje!!!!
      po pierwsze ma byc cieplo przez caly rok i blisko morza.
      dzieki
      • 18.02.03, 16:02 Odpowiedz
        Ale fajnie, bardzo fajny temat. Juz od dluzszego czasu nosze sie z tym
        pomyslem. Wiadomo musi byc cieplo, nad morzem, bezpiecznie. Moim problemem jest
        nie "gdzie" ale "z kim" zeby nie zdechnac z nudow. Jezeli jest ktos, konkretnie
        zdecydowany , to moze tak bysmy "cos blizej Slonca" razem. To naprawde nie ma
        sensu , w takiej ponurej zimnicy, gdy tymczasem gdzes tam swieci SLONCE :)))))



        • IP: 202.97.171.*

          Gość: migueluski 18.02.03, 16:16 Odpowiedz
          w 100% sie zgadzam
          najwazniejsza jest POGODA
          a z kim o to sie nie martw.
          zawsze na miejscu "cos" mozna wykombinowac.
          i nie jest to kwestia pieniedzy, tylko podejscia, czasu, inteligencji :)
          • 21.02.03, 21:22 Odpowiedz
            ja jestem za tez lubie slonko tak ze mnie mozecie liczyc jet tyle fajnych
            tanich kraikow do zobaczenia jak cos to slijcie na maila ::-))
            • 24.02.03, 21:40 Odpowiedz
              do miguelski:
              fajnie jest jak ma sie doswiadczenie w temacie, ale jezeli nie, to tez trzeba
              jakos zaczac. Na pewno zawsze "cos na miejscu" sie znajdzie. Nie zebym sie
              martwila ,ale jezeli jest taka mozliowsc, zeby miec mozliwosc do kogos
              otworzyc buzie po polsku :) - dla mnie jest to wazne. Moja alternatywa
              byloby jakies tam srodowisko niemieckie. Napewno sa to inni Niemcy niz tutaj.
              Sam fakt, ze ludzie uciekaja od cywilizacji, szukaja SLONCA - swiadczy, ze z
              POGODA u nich dobrze.
              Wiadomo , ze nie chodzi o umowienie sie na "wspolne wakacje do konca zycia".
              ale swiadomosc, ze sa na miejscu ludzie w jakim sensie swoi, jest poprostu mila
              swiadomoscia.Pozdr
              • IP: 202.97.171.*

                Gość: migueluski 25.02.03, 03:19 Odpowiedz
                rozumiem
                wiec polecam wyspe margarita w wenezuelii.
                kryzys w tym kraju ma ta zalete ze, robi sie tam coraz taniej.
                sama wyspa jest piekna i mieszka sporo takich europejskich "emerytow" w
                roznym wieku.
                dzisiaj mozna tam kupic domek ( tam wszedzie jest blisko morza) za cos okolo
                15 000 dolarow. zalezy od miejsca moze byc taniej , moze byc drozej, ale te
                15 000 to taka cena orientacyjna za cos w jakims juz standarcie.
                miesiecznie na spokojne zycie to cos okolo 300 dolarow (pewnie mniej). a jak
                na dwie osoby to i 400 wystarczy.
                klimat dla mnie bajkowy, ciagle cieplo ale sie tego tak bardzo nie czuje, bo
                wieje wiaterek z nad morza, jedzenie glownie ryby, owoce morza itp.
                bylem tam przez pol roku.
                teraz jade na Kube.
                pzdr
                • 02.03.03, 12:43 Odpowiedz
                  No i co?
                  gdzie jestescie, czyzby ostanie sloneczne dni wplynely na zmiane planow :)
                  Piszcie cos, robcie propozycje albo podtrzymujcie te zrobione. Podzielcie sie
                  wiadomosciami jakie posiadacie, albo pytajcie.
                  Wazne jst aby zyc w kraju bezpiecznym, ale jednoczesnie nie z francuskim prawem-
                  polega to na tym ze moga cie aresztowac i sam musisz udowodnic swoja
                  niewinnosc , nie jest tez w fajnie w krajach gdzie jest kara smierci. Jako
                  obcokrajowiec latwo wplatac sie w problem i na dzien dobry masz zawsze gorsze
                  karty niz tubylec. Adwokat z Nowego Yorku to droga impreza, a pomoc Ambasady
                  to nic pewnego.
                  Inna sprawa to vizy pobytowe. W indonezji mozna byc do 3 miesiecy jako
                  turysta , z viza buisness do 6 mies. Obokrajowcy nie moga nybywac zadnych
                  nieruchomosci. Na Dominikanie nie ma zadnych ograniczen. Mnie interesuje jak te
                  sprawy sie maja na Sri Lance.pozdr
              • 15.08.04, 10:24 Odpowiedz
                ma to nigdzie nie znajdziesz:)
        • 17.06.03, 12:49 Odpowiedz
          raakk napisała:

          > Ale fajnie, bardzo fajny temat. Juz od dluzszego czasu nosze sie z tym
          > pomyslem. Wiadomo musi byc cieplo, nad morzem, bezpiecznie. Moim problemem
          jest
          >
          > nie "gdzie" ale "z kim" zeby nie zdechnac z nudow. Jezeli jest ktos,
          konkretnie
          >

          Tu chyba tkwi glebszy problem, samotnosc wsrod ludzi :)

          > zdecydowany , to moze tak bysmy "cos blizej Slonca" razem. To naprawde nie ma
          > sensu , w takiej ponurej zimnicy, gdy tymczasem gdzes tam swieci SLONCE :)))))


          Ja bym byla zdecydowana, nosi mnie juz od jakiegos czasu, aby to wsztystko
          zostawic i wyjechac do ciepla :)

          Aga
          >
          >
          >
        • 14.12.03, 11:07 Odpowiedz
          Hej raakk, a może tak Azja na 2 lata+... wyjazd od Turcji po Indonezję
          październik 2004, ale nie jest to biwakowanie w jednym miejscu, tylko podróż.

          szczegóły:
          surya@op.pl
        • IP: *.limes.com.pl

          Gość: monti 16.07.04, 11:31 Odpowiedz
          Myślę,że Twoja opinia na temat wyjazdu jest najmądrzejsza.Przecież wszystkie
          miejsca na świecie nawet te najpiękniejsze,najcieplejsze czy najtansze z czasem
          przestają nas cieszyć i zachwycac.Bliskośc drugiej osoby- i to właśnie
          najważniejsze, bo TA OSOBA-pozwala nam cieszyć sie tym wszystkim bardziej ,
          dłużej...i gdyby nawet zabrakło słońca,a krajobraz przestał już tak ciekawic,to
          mamy obok siebie kogoś,kto może zastąpić nam to wszystko...
    • IP: 213.17.161.*

      Gość: trem 05.03.03, 13:45 Odpowiedz
      ludzie!!! to mial byc watek z propozycjami milych miejsc gdzie tanio mozna zyc
      na poziomie. skonczcie te bezproduktywne dywagacje i wrocmy do sedna!
      • IP: 202.97.171.*

        Gość: migueluski 05.03.03, 16:30 Odpowiedz
        moje typy
        Azja to:
        Tajlandia
        Wietnam
        Sri Lanka
        Oklice Kunmning (poludniowe Chiny)

        Ameryka ( cos dwa-trzy razy drozej niz Azja)
        Wyspa Margarita
        Wenezuela
        Cartagena
        Jukatan
        Brazylia

        Afryka -nie wiem za malo widzialem

        • IP: *.cable.mindspring.com

          Gość: Nula 09.04.04, 00:18 Odpowiedz
          moim zdaniem warto poczekac na Zimbabwe -> gdy tylko Mugabe kopnie w kalendarz
          dzialki powinny byc znow tanie. Pogoda - rewelacja caly rok, kraj przecudny,
          ludzie mili. To moj typ i obym mogla tam kiedys wrocic i zamieszkac w okolicy
          Victoria Fall lub nad jeziorem Kariba.
          • 12.10.05, 09:09 Odpowiedz
            a może po co od Razu wakacje na całe życie, zawieścić sie w jednym miejscu? a
            moze lepiej żywot wagabundy, co to poznaje NAJPIĘKNIESZE zakątki globu?
            ja marze o podróży do tajlandi, chin, indi. Myślałam o kolei transsyberyjskiej
            na początek. MARZY MI SIE wyprawa na pół roku na poczatek, by zobaczyć jak sie
            czuje w takim klimacie, a potem sie zobaczy. CZEKAMna ciekawe pomysły i
            chętnych ludzi i w ogóle na inspiracje. POZDRAWIAM

            ontheline@wp.pl
            czy znajde tu męża?
        • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

          Gość: adam 15.04.04, 15:14 Odpowiedz
          ależ-przecież...
          po co tak daleko szukać...Polecam Minorkę, bo Ibiza jest już zapchana... albo
          wyspy CHORWACKIE-1000 sztuk jest w czym wybierac.BLISKO,ciepło,
          urokliwie...
          no i zostaje jeszcze GRECJA.
    • IP: 212.160.235.*

      Gość: hobo 22.03.03, 15:22 Odpowiedz
      podobno BELIZE (za 50 tys US) do konca zycia
      ja na razie sprawdzam w maju Polinezję francuska...
      pa
      • IP: 210.82.169.*

        Gość: migueluski 23.03.03, 05:07 Odpowiedz
        z belize to jest tak
        wystarczy ulokowac 30 000 usd w jednym z tamtejszych bankow i ma sie staly
        pobyt. zazmaczam ulokowac a nie zaplacic.
        na brazylie np. potrzeba 250 000 usd, ale to zawsze mozna obejsc.
    • IP: *.toya.net.pl

      Gość: fru 23.03.03, 15:10 Odpowiedz
      wątek jest super
      miło sie czyta po 5 x 11h w pieprzonym banku
      pozdrawiam Was serdecznie

      ps
      jestem pieprzonym tchórzem i dopiero uczę się marzyć
      • IP: 210.82.168.*

        Gość: migueluski 23.03.03, 18:07 Odpowiedz
        trzymaj sie pie...ol ten bank :)
        • 23.03.03, 21:24 Odpowiedz
          Do fru:
          Dlaczego "tchorzem"? Czy brakuje Ci odwagi na jakis "transfer" ok.$ 250.000,
          aby Twoje marzenie mogly stac sie rzeczywistoscia do konca zycia ? Pospiesz sie
          i korzystaj z okazji, lepiej Ci sie juz nie trafi:-) pozdr
          • IP: 210.82.169.*

            Gość: migueluski 24.03.03, 14:26 Odpowiedz
            to naprawde nie trzeba az tyle
            w wiekszosci tych "tanich" krajow mozna wszystko zalatwic,
            tylko na spokojnie
            przestrzegalbym tylko przed kupowaniem domu i ziemi tak na hurra.
            najpierw lepiej pomieszkac rok lub dwa, i jak sie podoba to dokladnie
            sprawdzic przepisy.
            a nie ma nic lepszego niz hamak na werendzie wlasnego domku 30 metrow od
            morza, w grudniu gdzy temperatura powietrza w nocy jest +25 C, w oddali salsa,
            merengue, rum szum palm
            pzdr
            • 24.03.03, 20:04 Odpowiedz
              Witam Miguelski
              od Ciebie oczekuje konkretnych wiadomosci. Za te juz podane dzieki, sa bardzo
              cenne, prosze o jeszcze. Gdybys przy okazji mogl cos, blizej napisac o
              poludniowych Chinach.
              Bo akurat , ze .... " merengue, rum i hamak na werandzie" to sama dobrze wiem.
              Nieuczciwe, pisac wyglodzonym slonca o takich slodkosciach.
              Chyba , ze Cie ponioslo i sam musiales troche pomazyc :) pozdrawiam
              • IP: 210.82.169.*

                Gość: migueluski 25.03.03, 06:03 Odpowiedz
                Czesc , witam
                siedze w chinach od kilku miesiecy, na poludniu tzn, guanxi , yunnan bede w
                maju, to wtedy bedziesz miala informacje najswiezsze. mam kumpla, stary
                narkoman z paryza, co wloczy sie po azji od 16 lat i mowil mi , ze najlepiej
                jest w okoloicach Kunming (yunnan). pojade to sprawdzic. cieplo, gory, pola
                ryzowe, bardzo bezpiecznie i tanio ( 200 us miesiecznie wystarcza na wszystko
                lacznie mieszkaniem).
                ja mieszkalem kilka lat w ameryce od meksyku w dol. chcialem cos zmienic i
                przenioslem sie do azji.
                jest tu duzo taniej, ale cos mi tu nie gra. brakuje mi klimatow, rozumiesz,
                salsa, merengue, puros, chicas no i manana :)
                pewnie wkrotce pojade do brazylii.
                ale mysle, ze azja jest w porzadku do takiego zycia rodzinnego, szczegolnie
                chiny, spokoj, szkola itd.
                ale ja jestem kawalerem wiec to nie dla mnie :)
                pzdr
                daj mi znac co o tym myslisz .
                • 28.03.03, 00:10 Odpowiedz
                  Witam,
                  No, mysle ze fajnie sobie radzisz. Potrafisz sie poruszac miedzy dwiema bardzo
                  roznymi kulturami: azjatow i kreolow, gdzie kazda z osobna ma w sobie magiczna
                  moc przyciagania, jedna bardziej od drugiej podchecajaca:) Rozumiem twoje
                  tesknoty do goracych rytmow. Beztroskie zycie kreolow jest bardzo urokliwe.
                  Promieniuja szczesciem. Nikt z nich nie ma problemu , z tym co bedzie jutro,
                  ze jest biedny czy stary.Kochaja sie, a Pana Boga za to, ze dal im Slonce.
                  Wystarczy im ich muzyka, a jak jeszcze troche rumu sie znajdzie, to pelen
                  odjazd.
                  Azjaci maja swoje recepty na zycie , unikaja skrajnosci wiec nie wpadaja w
                  pelnie sczescia ale za to z nieszczesciami latwiej sie godza.
                  Obcowanie na codzien z madrosciami Wschodu, przynosi napewno ukojenie ale
                  to w pewnym momencie moze zemdlic, podobnie jak kolorowe zycie na karaibach w
                  pewnym momencie okazac sie bezsensem.
                  Zloty srodek jak zwykle lezy posrodku, to chyba nie ma co zbyt duzo rozmyslac
                  na temat "gdzie", trzeba byc otwartym i losowi wyjsc naprzeciw. Wazne zeby bylo
                  Slonce i w miare bezpiecznie. Trzeba umiec zachowac dystans do kultury w ktorej
                  sie znalezlismy. Nie urodzilismy sie w zadnej z tych kultur, no to i do konca
                  nigdzie nie bedziemy sie dobrze czuc. Na sczescie w kazdej chwili jak nas
                  przestanie to bawic, mozemy kupic sobie bilet i pojechac dalej... albo wrocic
                  do domu. pozdrawiam
                  PS.Dzieki za ciekawe typsy na Chiny. Kunming to prawdziwe gory, prawie Tybet.
                  Slyszalam o pieknych plazach na wschod od Hongkongu,.....ale tam napewno
                  monsumy:( ??? Ja jestem rak i zeby oddychyc musze miec morze.
                  • IP: *.abo.wanadoo.fr

                    Gość: Ewa 30.03.03, 19:53 Odpowiedz
                    Ja tez witam,
                    spadacie z nieba.Od dawna marzy sie mnie taki sposob na zycie.
                    Moge opowiedziec o Afryce, bo przezylam trzy lata.
                    Owszem mozna tanio i nad oceanem np. Kenya, ale sytuacja niestabilna.
                    Nie polecam Afryki jako miejsce na wakacje do konca zycia.
                    Ze wszystkich podanych propozycji jestem za Wenezuela, wyspa Margarita.
                    Jakie sa warunki na stale osiedlenie? czy wiecie?
                    Sadze ze trzeba byc jednak w poblizu jakiegos wiekszego skupiska.
                    Tak zeby od czasu do czasu zmienic swoj zaciszny kacik na pieklo miasta
                    i wrocic do siebie mowiac uff.
                    Pozdr.
                    • IP: 210.82.168.*

                      Gość: migueluski 01.04.03, 07:22 Odpowiedz
                      Czesc
                      Na Margaricie mieszkalem przez ponad 6 miesiecy i jest jak w bajce.
                      szczegolnie teraz jet dobry okres bo wenezuela sie wali i robi sie coraz
                      taniej. ceny domow , zalezy co lubisz , powiedzmy od 6 000 us w gore. z tej
                      gornej polki to juz za 30 -40 000 usd, naprawde super.
                      ale na poczatek lepiej wynajac, okolo 150-200 usd za miesiac,
                      znam sporo ludzi ktorzy zaraz po przyjezdzie sie zakochali, kupili dom,
                      tropikalny ogrodek, a po paru latach nerwy im siadly, Tak to jest z zyciem na
                      wyspach :)
                      ze mna jest maly problem, ze po 6 miesiacach, najwyzej roku w jednym miejscu e
                      zaczynam sie nudzic,
                      z ta Afryka to spadlas mi z nieba.
                      powiedz mi prosze, ile moze kosztowac maly domek, moze byc taki z bambusa :)
                      na plazy, na miesiac,ale tak wynajety od ludzi a nie przez zadne biuro.
                      gdzie bylas w Aryce i co polecasz, jakie sa ceny jedzenie w tanich knajpkach i
                      ile kosztuje piwo w sklepie a ile nocnym klubie :)
                      jak z praca na czarnym ladzie, cos dorywczo mozna wykombinowac?
                      pzdr
                      • IP: *.abo.wanadoo.fr

                        Gość: Ewa 01.04.03, 13:44 Odpowiedz
                        Czesc,
                        troche wiadomosci o Afryce. Najpierw trzeba zdac sobie sprawe ze to jest
                        kontynent, podzielony na kraje z wplywami angielsko i francuskojezycznymi.
                        We francuskiej afryce jest bardziej na luzie, ludzie sa usmiechnieci i duzo
                        tancza i bawia sie. Bardziej napieci w angielskojezycznej.Do tego w afryce
                        panuje podzial na swiat bialych i czarnych. Bialy ma forse z ktorej nalezy go
                        obskubac.Bialy miec pieniadze, dom i samochod i placic czarnemu za pilnowanie.
                        Jak chcesz pobyc na plazy w afryce w bambusowym domku do wynajecia, to musze
                        cie rozczarowac- to nie istnieje.Afrykanie zyja roznie, najczesciej albo w
                        slumsach albo w domach z gliny, bez wody i czesto bez swiatla. Te bambusowe
                        chaty istnieja w buszu dla afrykanow i ich rodzin( w jednej chacie przecietnie
                        10 osob) a takze dla bialych na wybrzezu z klimatyzacja, lazienka , tele i
                        wszystkimi cywilizacyjnymi buzerkami. Do wynajecia przecietnie za 40-50$za dobe.
                        Sa piekne plaze kolo Mombasy w Kenji, ale tam sytuacja jest dokladnie taka jak
                        ci opisalam. Mozesz pojechac, zatrzymac sie w hotelu, zaprzyjaznic sie z
                        czarnymi i szukac czegos do wynajecia bez komfortu, u nich. Byloby za 50$
                        miesiecznie.Moze utargowalbys taniej.Jak chodzi o prace to zalezy gdzie i co
                        potrafisz robic. Dobra fucha jest mechanika samochodowa, albo w hotelu jesli
                        wlascicielem jest bialy(zaplaci ci jak czarnemu).
                        Znam Kenje, Ugande, Sudan, Czad .Wszedzie( z wyjatkiem Sudanu) pije sie piwo
                        prawie za darno i tanczy rege w nocnych klubach.Sudan odradzam.Afryka to
                        swietna przygoda, ale napewno nie miejsce na wakacje do konca zycia.Ja
                        pracowalam w Afryce dla organizacji miedzyn. i zawsze mialam slozbowy dom do
                        dyspozycji.
                        Pozdr.
                        • IP: 210.82.168.*

                          Gość: migueluski 01.04.03, 15:02 Odpowiedz
                          Do Ewy
                          bardzo ci dziekuje.
                          wiem , ze Sudan to nie dla mnie :).
                          pzdr
                          • 01.04.03, 19:29 Odpowiedz
                            A czy to muszą być tak nieucywilizowane zakatki i o tak nie pewnym bycie.
                            Sądzę, ze nawet w Europie mozna takie miejsca znależć i w nich sie osiedlić za
                            niezbyt wygórowane pieniadze (Hiszpania, Portugalia. A najbardziej polecam
                            zakup jachtu i ustawiczna nim podróż po wszystkich wodach Świata (taniej być
                            nie może).
                            --
                            AborygenMiejscowy
                            • IP: *.abo.wanadoo.fr

                              Gość: Ewa 01.04.03, 23:19 Odpowiedz
                              Hiszpania i Portugalia od kilku lat za niewielkie pieniadze sonczylo sie.
                              A to ze wzgledu na niemiecki najazd. Poza tym w zimie jest chlodno, a nawet
                              zimno, a to ma byc miejsce gdzie stale swieci slonce, jest cieplo i morze
                              pod nosem. Co do jachtu sie nie zgadzam z powodu ceny( no tego jachtu), a
                              ustalilismy ze ma byc tanio. Jak wiesz cos o jachcie do konca zycia za 20
                              tys.$ to daj znac.A co z wjazdami do portow, za to tez trzeba placic. Ile to
                              kosztuje?
                              • IP: 210.82.169.*

                                Gość: migueluski 02.04.03, 06:31 Odpowiedz
                                to znowu ja sie troche pomadrze.
                                w zeszlym roku przez okolo 6 miesiecy mieszkalem w Miami a glownie w Fort
                                Lauderdale, troche na polnoc od Miami.
                                jest tam najwieksza na swiecie marina, kilkadziesiat tysiecy lodek , takich od
                                tysiaca dolcow do kilkudziesieciu milionow.
                                spotkalem wiele ludzi z calego swiata wlasnie tam szukajacych dla siebie
                                lodzi, gdyz podobno jest najtaniej i najwiekszy wybor.
                                z tego co zauwazylemm to juz za jakies 6-10 000 dolcow mozna miec calkiem
                                porzadny jachick, ( jakies 10-13 metrow). ale lodka to duze koszty utrzymania,
                                ciagle trzeba o nia dbac, sol morduje wszystko, slimaki i cos tam jeszcze sie
                                przykleja do wszystkiego.
                                koszty postoju w marinie sa rozne. w stanach to jak pokoj w hotelu, w innych
                                krajach to wiem tylko cartagene w kolumbii, 300 usd za miesiac.
                                jasne , ze w jakis uroczych zatoczkach to za darmo.
                                tez sie zastanawialem nad lodka i dalej zastanawiam., ale czy kiedykolwiek
                                plyneliscie czyms malym na otwartym morzu?
                                ja mam za soba 5 dni z panamy do kolumbii, pierwszego dnia stracilem
                                przytomnosc o reszcie wole nie myslec. w zyciu tak nie rzygalem :)
                                ale pewnie mozna sie do tego przyzwyczaic.
                                moj kumpel, z niemiec, wlasnie w Fort Lauderdale, kupil sobie amerykanska
                                barke desantowa, taka jak z normandii, kupil bo byl pijany a barka byla tania,
                                tylko 1000 usd.
                                jak macie jeszcze jkaies pomysly to dajcie znac.
                                pzdr
                                • IP: *.abo.wanadoo.fr

                                  Gość: Ewa 02.04.03, 11:38 Odpowiedz
                                  Jesli mozna miec jacht za 10 tys$ to zgodzmy sie ze to wchodzi w rachube.
                                  Kiedys zrobilam wyprawe lodzia na morzu srodziemnym , miedzy wyspami greckimi.
                                  Wszystko bylo dobrze gdy byla dobra pogoda. Jak nadszedl sztorm to bylo pieklo.
                                  Padal deszcz , woda przelewala sie przez poklad, a jak poszlam rzygac do toalety
                                  to przez luk bryzgnela mnie fala i bylam dokladnie wszedzie mokra. Ale sa tacy
                                  co lubia wode, najlepszy dowod ze znalazlam na wysepce na morzu egejskim w
                                  schronisku kolo opuszczonego klasztoru wpis pary z Holandii, ktora oplywala
                                  swiat. Napisali ze byliby sie rozbili na skalach wokol wysepki. Zatem lodzia
                                  nie koniecznie bespiecznie, no i trzeba to lubiec.Sadze ze to moze byc dodatek
                                  do chatki w poblizu plazy. Ale czy koszta nie rosna nam za bardzo?
                                  • IP: 210.82.168.*

                                    Gość: migueluski 02.04.03, 11:53 Odpowiedz
                                    ja z lodki rezygnuje.
                                    ciebie tylko zalala fala.
                                    ja bylem przez 5 dni mokry. sol w oczach. lezalem workiem na pokladzie
                                    przywiozany do czegos tam. i bylo mi wszystko jedno, najgorsze byly noce jak
                                    nie moglem zasnac tylko bylem w jakims letargu.
                                    za dokladnie 5 tygodni sprawdze dokladnie Indochiny i bede wiedzial cos
                                    wiecej,, tam sa chyba najnizsze koszty zycia, ale mnie jakos wschodni styl
                                    zycia nie pociaga, za spokojnie tam. :)
                                    bessos
                                    pzdr
                                • 12.07.05, 22:26 Odpowiedz
                                  mozesz dac namiary/jesli to mozliwe/ na ta marine gdzie sa takie wyprzedaze.
                                  Mieszkam w charlotte i przymierzam sie do lodki na ocean. Moze masz namiary
                                  jeszcze na tego kolege. Sam tez przeszukam net pod tym katem. pozdr
                            • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                              Gość: echo66 15.04.04, 23:25 Odpowiedz
                              Zakup takiego jachtu to wydatek rzędu od 600 tys EUR do np 9 mln EUR (nowy)
                              Używane (20 letnie i więcej) od 100 tys w górę.
                              Oczywiście mowa o jednostkach przeznaczonych do klasycznego cruisingu, zdolnych
                              do żeglugi minimum pełnomorskiej (jeśli nie oceanicznej)
      • IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl

        Gość: ika 22.08.04, 15:34 Odpowiedz
        tak, to prawda cudownie sie ten watek czyta po 6x10 h w innym cholernym banku
        (dobrowolne robocze soboty były ostsnio)...
        pozdrawiam Was najserdeczniej
        PS ja też jestem pieprzonym tchórzem i tez probuje marzyć..
    • IP: 210.82.168.*

      Gość: migueluski 02.04.03, 11:56 Odpowiedz
      jeszcze jedna sprawa
      piszesz ewa, ze poszlas rzygac do toalety.
      ja to nawet o wstaniu nie marzylem. dawalem najpierw za burte a pozniej z
      braku sil na siebie, nihilizm totalny, ale moze nie macie ochoty poznawac
      szczegolow, che, che, che
      zaznaczam , ze nie bylo zadnego sztormu, normalne fale na Atlantyku
      • IP: *.abo.wanadoo.fr

        Gość: Ewa 02.04.03, 12:17 Odpowiedz
        Oj rozumiem te rzyganiowe sprawy!
        Jak tylko wsiade na ferry , uslysze warkot silnikow i odczuje zapach
        spalin to zaraz mam nudnosci. Potem caly czas podrozy ochota na rzyganie i
        alkohol ani zarcie wcale tego nie niweluja. Ja chyba tez rezygnuje z lodzi.
        Ewentualnie cos niewielkiego zeby wioslowac.Ale to nie rozwiazanie problemu,
        jedynie skromny dodatek. Indochiny to chyba niezly pomysl, tylko nie wiem czy
        znajdziesz miejsca do zabawy i tanca na bance. Uwaga na obyczajowosc
        muzulmanska!Przestudiowalam przez net polinezje francuska; ogolnie to dla
        miliarderow, ale jestem na tropie jednej fajnej wyspy jeszcze slabo
        zasiedlonej, bez hoteli. Wyglada na rajska. Jesli chcesz namiary napisze.
        Pzdr.
        • 02.04.03, 12:27 Odpowiedz
          Błednik musi sie niestety przystosować do warunków w którym przychodzi mu
          przebywać. U jednych to trwa 5 min, u innych 3 dni. Ale sa i tacy u których
          nigdy nie daje za wygraną i tu jest kicha. Polecam jednak trening, który czyni
          cuda. A doznania w trakcie żeglowania i przebywania w wielu miejscac nie
          dadza sie porównać z niczym.
          --
          AborygenMiejscowy
          • IP: *.abo.wanadoo.fr

            Gość: Ewa 02.04.03, 12:38 Odpowiedz
            Jaki to jest trening?- to tak z ciekawosci
            • 02.04.03, 15:01 Odpowiedz
              Witam
              miguelski, Ewa podziwiam ;-)

              Dla mnie najlepsze miejsce to wyspy greckie , a poza Europą Ameryka Środkowa i
              Południowa, moje rytmy,słońce, morze, ludzie na luzie i życie jest piękne.

              pozdrawiam Avva
              • 02.04.03, 15:07 Odpowiedz
                Ano żeglowanie - Ewo. Przynajmniej nraz w roku z tydzień. Można zacząć nawet
                od jezior, nie koniecznie greckich.
                --
                AborygenMiejscowy
                • IP: 210.82.168.*

                  Gość: migueluski 02.04.03, 15:48 Odpowiedz
                  kochani dzieki za wsparcie
                  do dzisiaj jak wchodze na jakis mostek, czy cokolwiek co jest nad lub na
                  wodzie to momentalnie nogi mi sie trzesa i musze sie czegos zlapac :)
                  ewa, z tymi indochinami to masz racje. ja bylem ponad 5 lat w ameryce
                  lacinskiej i uleglem jak to mowia tropikalizacji.
                  teraz jestem w chinach bo zalapalem super prace ( ja jeszcze jestem dosc
                  mlody, ale dlaczego nie przejsc na wczesniejsza emeryture :) ale te zoltki to
                  zuplenie nie dla mnie. staram sie jednak nie przemeczac :)
                  z tymi indochinami to sie rozejrze. ale nie sadze. tam wszystkie kobiety
                  patrza na kase, jak to widze , to jak lodce rzygac mi sie chce.
                  a w chinach to juz top, money, money.
                  do szczescia brakuje mi pomieszkania w afryce, ta wysepka na polinezji to
                  prosze bardzo , bardzo o info.
                  od siebie polecam , San Blas, kolo Panamy. raj przez duze R.
                  pieniadze prawie nie potrzebne. ryby, kokosy, piasek jak maka i nudy jak
                  cholera :)
                  co myslicie o Madagaskarze?
                  jak nic mi sie trafi extra to wkrotce spadam do Brazylii. do San Salwador,
                  bebny, cashaca, idealny kolor skory.
                  pzdr

                  • IP: *.abo.wanadoo.fr

                    Gość: Ewa 02.04.03, 16:37 Odpowiedz
                    Czesc migueluski,
                    fajnie sobie zyjesz, gdybym byla facetem tobym tak samo.
                    Nie ma to jak tropik, jak sie raz polknie to sie potem teskni.
                    Wysepka w polinezji francuskiej nazywa sie Huahine. Ludzie (5400 mieszk.)
                    zyja z uprawy wanilii, kopry i z rybolostwa. Sa 4 hotele, ale rybacy zyja w
                    bambusowych domach na palach,na plazy. To co sie tobie podoba. Napewno mozna u
                    nich niedrogo zamieszkac.Dostaniesz sie tam z Tahiti.Jest tam jeszcze inna
                    mniejsza wyspa, nazywa sie Tahaa, ale jakos to Huahine jest bardziej
                    przekonywujace. Oczywiscie trzeba zyc na sposob tamtejszy ,a nie na europejski,
                    bo to bardzo drogie.
                    Madagaskar to jest dobry pomysl, bardzo tanio, mozesz podlapac prace. Niedawno
                    byl przewrot rzadowy, to pawnie przez jakis czas( do nastepnego przewrotu)
                    bedzie spokojnie. Ja jestem we francji, tutaj sporo mowia o Madagaskarze-dowiem
                    sie wiecej niz wiem na dzisiaj. Sa jeszcze Komory do przestudiowania.
                    Co do Afryki -masz racje. Jak sie chce cos wiedziec o swiecie nie mozna jej
                    pominac.
                    Potem pewnie wyladujesz w Brazylii-mam przyjaciol co tam przezyli kilka lat i
                    wciaz wspominaja jaknajlepiej.
                    Pzdr<.
                    P.s. Chcialam zapytac skad piszesz, ale juz zapodales.Ja znam tylko Hong-Kong.
                    • IP: 210.82.168.*

                      Gość: migueluski 02.04.03, 18:19 Odpowiedz
                      czesc ewa
                      pisze z shenyang, NE chiny, pieprzone pola naftowe i nic wiecej.
                      ale to sa moje ostatnie dni tutaj.
                      zaraz sprawdze te polinezje.
                      a co do madagaskaru to juz od kilku lat za mna chodzi.
                      jak cos wiesz to bardzo, bardzo prosze daj znac.
                      ja powiedzmy mam pieniadze na przemieszczanie sie i kilka , kilkanascie
                      tygodni zycia( pisze zycia nie wegetacji)
                      mam cos tam odlozone na cos extra, ale musze byc pewien najpierw gdzie.juz raz
                      prawie wybralem ( margarita) ale niewlasciwa kobieta pomieszla mi plany :)
                      co mozna robic na madagaskarze ? dla mnie to rewelacja bo mam nadzieje , ze
                      szybko naucze sie francuskiego. jak tam jest z dluzszym pobytem?
                      jezyki ja znam piec i pol :) ?
                      a tak w ogole to jestem humanistyczny.
                      pisalas , o mechanice samochodowej w afryce, nie zle sie usmialem , w
                      wenezuelii mialem forda z 1953 roku, wielki kabriolet, 5.7 litra silnik ,
                      mustang cobra, dzieki niemu jak sie psul co drugi dzien to poznalem
                      mechanike :)
                      pzdr
                      bessos
                    • IP: 210.82.168.*

                      Gość: migueluski 02.04.03, 18:22 Odpowiedz
                      jeszcze jedno
                      napisalas "gdybym byla facetem"
                      to nie jet problem.
                      chociaz osobiscie taki styl totalnie wyzwolonej kobiety to nie dla mnie.
                      pisze ci szczerze, bo raczej wole "exotic"
                      ale poznalem mnostwo zachodnich kobiet . ktore tak zyja i sa szczesliwe.
                      pzdr
                      • IP: *.abo.wanadoo.fr

                        Gość: Ewa 02.04.03, 23:35 Odpowiedz
                        Znowu czesc,
                        jest pelno qui pro quo w tej dyskusji netowej.
                        Chociaz tematem wciaz sa wakacje itd.wroce do problemu pracy w Afryce.
                        Afryke trzeba przezyc zeby ja zrozumiec.Jest tam sporo pracujacych bialych, ale
                        95% przyjezdza z gotowymi kontraktami w rece. Sa to kooperanci, pracownicy
                        wszelkiego rodzaju organizacji, stowarzyszen, sekt i diabli wiedza czego
                        jeszcze.Zawsze jednak jest jakis organizam w Europie ktory finansuje jakies tam
                        zadanie w Afryce . Naboru nie robi sie w Afryce tylko najczesciej w
                        Europie.Pisze w Europie, bo Ameryka jest slabo reprezentowana. Spotkalam tylko
                        ludzi z US aid i swiadkow jehowy, mimo ze sekt jest zatrzesienie.Jest niewielka
                        grupka ludzi, ktorzy inwestuja w drobne interesy na miejscu, najczesciej w
                        gastronomie.Bialy, ktory szuka pracy na miejscu jest rzadkoscia i moze nastapic
                        ze profesor filozofii aplikowanej musi stac sie mechanikiem samochodowym, bo
                        tylko to jest mozliwe. Stad moja sugestia, bez jakielkolwiek wiedzy o twoim
                        wyksztalceniu.Spotkalam w Czadzie lekarke francuska ktora przez pol roku
                        szukala pracy. W koncu dzieki poparciu z ambas. franc. dostala prace
                        pielegniarki w ambas. amerykanskiej. A w tym kraju tragicznie brakuje lekarzy!
                        Francuski inzynier budowlany zalapal sie do hiszpansko-kamerunskiej firmy takze
                        po kilkumiesiecznym szukaniu. Praca mu sie skonczyla gdy wlasciciel musial
                        uciekac(ale to calkiem oddzielna historia). Inzynier zadnej pensji na miejscu
                        nie dostal. Wiem ze oddal sprawe do sadu we Francji i po kilku latach cos
                        wygral.Jesli jestes humanista obieganym w jezykach to wydawaloby sie ze np.
                        mozesz uczyc. I to byloby dobre gdybys byl kooperantem. Na miejscu pracy nie
                        dostaniesz jako nauczyciel, bo robia to albo czarni zatrudnieni na miejscu,
                        albo kooperanci, albo misje religijne, czy tam sekciarskie, wszystko jedno.
                        Pewnie za duzo nudze, ale chcialabym przekazac jaknajlepiej moja wiedze o
                        Afryce.
                        Sadze ze na prace mozna tam liczyc, ale trzeba zlapac co sie podwinie i myslec
                        o czyms praktycznym.
                        Tyle na dzisiaj, jutro bedzie o Madagaskarze.
                        Pzdr.
                        • 03.04.03, 00:38 Odpowiedz
                          Tak - ciekawe, ciekawe. To jak jest w naszej niedoszłej kolonii. Prosimy o
                          spicz.
                          --
                          AborygenMiejscowy
                          • IP: *.localdomain / 192.168.21.*

                            Gość: Cygnus X-1 03.04.03, 11:46 Odpowiedz
                            Migueluski, dlaczego zmilczałeś moją wczorajszą "propozycję" - Goa, zachodni
                            skrawek indyjskiego wybrzeża?
                            Czy był tam ktoś z Was?
                            • IP: *.abo.wanadoo.fr

                              Gość: Ewa 03.04.03, 12:40 Odpowiedz
                              <Bylam w Goa, ale poza pora deszczowa.
                              rzeczywiscie nadaje sie na wakacje do konca zycia, tylko nie wiem jak sie
                              przezyje pore mokra.
                              Mozna mieszkac w budce na plazy(cos takiego na czterech palach z zadaszeniem)i
                              jesc w malenkich restauracjach na kolkach. 100 dolcow na miesiac wystarczy
                              • IP: 210.82.169.*

                                Gość: migueluski 03.04.03, 15:24 Odpowiedz
                                Cygnusie XYZWHK 1 :)
                                bardzo przepraszam , jakos mi wylecialo z glowy.
                                bylem tam ale prawie 7-8 lat temu.
                                ladny, domek z weranda na samej plazy. z dziura w dachu do ogladania gwiazd
                                noca, bylo cos okolo 10 dolcow za tydzien ( moze troche taniej)
                                okolice bardzo ladne, palmy, drozki itd.
                                pamietam ,ze gora ryzu z warzywami i sladowym kurzcakiem na samej plazy to 1
                                dolar, a genialne , ogromne krewetki tygrysie 6.
                                ale jest sporo rozrywkowych ludzi z calego swiata i za duzo pokus, wiec za 100
                                dolcow miesiecznie to nie ma szans. chyba , ze troche na boku.
                                ja poznalem tam pania doktor z paryza i ...( zostawie komentarz dla siebie) :)
                                la vida es bella.
                                jest tam kilkanscie roznych plaz, anjuna, i .. nie pamietam. wiec mozna sobie
                                zmieniac miejsca co chwila.
                                sporo haszu ( ja nic nie pale, ani nie wciagam, tylko piwo), mocne imprezy w
                                zachodnim towarzystwie. duzo nawiedzonych, ktorym iles lat temu skonczyly sie
                                pieniadze i tak zostali.
                                mysle, ze warto , przynajmniej na troche.
                                EWA czekam na wiadomosci o Madagaskarze, please :(
                                gracias
                                pzdr
                                • IP: *.abo.wanadoo.fr

                                  Gość: Ewa 03.04.03, 17:57 Odpowiedz
                                  No to jedziemy na Madagaskar.
                                  Wiadomosci sa skrzyzowane tzn. z roznych zrodel- od ludzi ktorzy tam byli, z
                                  telewizji i z internetu. Sama nigdy tam nie bylam chociaz od dawna studiuje
                                  problem. Jak wszystkim wiadomo przez wiele lat rzad Madagaskaru flirtowal z
                                  komunizmem co doprowadzilo do tego co to znamy. Po niedawnym przewrocie nowy
                                  rzad sklania sie w kierunku gospodarki wolnorynkowej. No ale na rezultaty
                                  gospodarcze trzeba czekac.Kraj jest piekny, przyroda bardzo bogata, swietne
                                  plaze, ale na wschodzie sa wielkie fale i wiatry. Takze cyklony. Spokojniejsze
                                  jest wybrzeze zachodnie, ale gospodarka skupia sie na wschodzie. Klimat jednak
                                  nie piesci.Pora deszczowa trwa od listopada do kwietnia, co czesto urozmaicone
                                  jest cyklonami.Najbardziej sucho jest na poludniu. Obecnie Madagaskar jest
                                  biednym krajem bardzo drogim. Zarobki na miejscu od (jak dobrze pojdzie) 50$
                                  mies. za prace fizyczna do 200$ mies. dla technika tzn. srednie wyzsze wykszt.
                                  Jedzenie- w miejscowych przydroznych resto 2$ za posilek, w resto. dla turystow
                                  10-15$ za posilek, w hotelu 12$ za posilek.Hotel w miejscu turystycznie
                                  dostepnym 55$, z dala od turystyki srednio 20$ za hotel z dwoma posilkami.
                                  Transport:taxi brus 2$ od osoby/100 km, samolot 80$/1000 km. Znalazlam
                                  ogloszenie o wynajeciu komfortowej willi( 2 garaze, 4 sypialnie) za 400$ mies.
                                  Co do pracy to hmm, mingueluski znowu usmiejesz sie; rzad szuka szlifierzy
                                  kamieni szlachetnych! Sciagaja ich z Tajlandii i placa 200$/mies.
                                  Ostatnio zostalo sprywatyzowanych 45 przedsiebiorstw, wiec mozliwe ze u nich
                                  bylaby jakas praca. Potwierdzalby to fakt ze sa Francuzi(pojedyncze
                                  sztuki),specjalisci od zarzadzania przedsiebiorstwem, ktorzy szukaja tam
                                  roboty. Widzialam ogloszenie. Moim zdaniem na Madagaskarze z praca jest tak
                                  samo jak w Afryce-ale moze sie myle. Napewno warto tam pojechac w porze suchej.
                                  Dziewczyny swietne, pelno barow z piwem i tancami. Co do dluzszego pobytu - sa
                                  klopoty administracyjne. Wiza turystyczna jest wydawana na najdluzej 3mies.
                                  Powyzej trzeba sie starac o imigracje.Ludzie ktorzy tam przezyli kilka lat z
                                  rorzewnieniem wspominaja i chcieliby wrocic. Ale po to zyby zyc w jakim takim
                                  komforcie trzeba byc bogatym. Bo: wynajecie domu ok. 200$ za cos skromnego,
                                  koszty utrzymania(jedzenie, elektryka, transport)200-300$mies najskromniej
                                  liczac- Juz polecialo 500$ za osobe za miesiac nie mowiac o nieplanowanych(albo
                                  planowanych) rozrywkach.
                                • IP: *.abo.wanadoo.fr

                                  Gość: Ewa 03.04.03, 17:57 Odpowiedz
                                  No to jedziemy na Madagaskar.
                                  Wiadomosci sa skrzyzowane tzn. z roznych zrodel- od ludzi ktorzy tam byli, z
                                  telewizji i z internetu. Sama nigdy tam nie bylam chociaz od dawna studiuje
                                  problem. Jak wszystkim wiadomo przez wiele lat rzad Madagaskaru flirtowal z
                                  komunizmem co doprowadzilo do tego co to znamy. Po niedawnym przewrocie nowy
                                  rzad sklania sie w kierunku gospodarki wolnorynkowej. No ale na rezultaty
                                  gospodarcze trzeba czekac.Kraj jest piekny, przyroda bardzo bogata, swietne
                                  plaze, ale na wschodzie sa wielkie fale i wiatry. Takze cyklony. Spokojniejsze
                                  jest wybrzeze zachodnie, ale gospodarka skupia sie na wschodzie. Klimat jednak
                                  nie piesci.Pora deszczowa trwa od listopada do kwietnia, co czesto urozmaicone
                                  jest cyklonami.Najbardziej sucho jest na poludniu. Obecnie Madagaskar jest
                                  biednym krajem bardzo drogim. Zarobki na miejscu od (jak dobrze pojdzie) 50$
                                  mies. za prace fizyczna do 200$ mies. dla technika tzn. srednie wyzsze wykszt.
                                  Jedzenie- w miejscowych przydroznych resto 2$ za posilek, w resto. dla turystow
                                  10-15$ za posilek, w hotelu 12$ za posilek.Hotel w miejscu turystycznie
                                  dostepnym 55$, z dala od turystyki srednio 20$ za hotel z dwoma posilkami.
                                  Transport:taxi brus 2$ od osoby/100 km, samolot 80$/1000 km. Znalazlam
                                  ogloszenie o wynajeciu komfortowej willi( 2 garaze, 4 sypialnie) za 400$ mies.
                                  Co do pracy to hmm, mingueluski znowu usmiejesz sie; rzad szuka szlifierzy
                                  kamieni szlachetnych! Sciagaja ich z Tajlandii i placa 200$/mies.
                                  Ostatnio zostalo sprywatyzowanych 45 przedsiebiorstw, wiec mozliwe ze u nich
                                  bylaby jakas praca. Potwierdzalby to fakt ze sa Francuzi(pojedyncze
                                  sztuki),specjalisci od zarzadzania przedsiebiorstwem, ktorzy szukaja tam
                                  roboty. Widzialam ogloszenie. Moim zdaniem na Madagaskarze z praca jest tak
                                  samo jak w Afryce-ale moze sie myle. Napewno warto tam pojechac w porze suchej.
                                  Dziewczyny swietne, pelno barow z piwem i tancami. Co do dluzszego pobytu - sa
                                  klopoty administracyjne. Wiza turystyczna jest wydawana na najdluzej 3mies.
                                  Powyzej trzeba sie starac o imigracje.Ludzie ktorzy tam przezyli kilka lat z
                                  rorzewnieniem wspominaja i chcieliby wrocic. Ale po to zyby zyc w jakim takim
                                  komforcie trzeba byc bogatym. Bo: wynajecie domu ok. 200$ za cos skromnego,
                                  koszty utrzymania(jedzenie, elektryka, transport)200-300$mies najskromniej
                                  liczac- Juz polecialo 500$ za osobe za miesiac nie mowiac o nieplanowanych(albo
                                  planowanych) rozrywkach.
                                  • IP: 210.82.168.*

                                    Gość: migueluski 04.04.03, 12:06 Odpowiedz
                                    dzieki Ewa za wiadomosci o Madagaskarze.
                                    ale cos mi to wyglada za drogo to 500 us na miesiac. przeciez tam jest dochod
                                    na osobe cos okolo 250 us rocznie. za 500 miesiecznie spokojnie mieszkalem
                                    sobie w Koloumbii i Wenezuelii, ale dzieki.
                                    w miami jest cale mnostwo ludzi z RPA, duzo mi opowiadali o madagaskrze i
                                    wychodzi taniej.
                                    nie chce azebys mnie zle zrozumiala, ze jakos na wszystkim oszczedzam. na piwo
                                    i rumbe zawsze musza sie znalezc pieniadze :)
                                    kilka lat temu tak zabalowalem w Urumczi (zachodnie chiny) , ze zostalo mi 40
                                    dolcow w kieszeni. ale udalo mi sie za to wrocic do polski. prawdziwe
                                    mistrzostwo swiata. a ile mam wspomnien, che, che
                                    najbardzoej oczywiscie podobaja mi sie twoje rady na temat pracy,
                                    na szlifowaniu diamentow to ja sie znam od dziecka, o uprawe wanilii i kopry
                                    mam opanowana do perfekcji :)
                                    pzdr
                                  • IP: 210.82.168.*

                                    Gość: migueluski 04.04.03, 12:07 Odpowiedz
                                    dzieki Ewa za wiadomosci o Madagaskarze.
                                    ale cos mi to wyglada za drogo to 500 us na miesiac. przeciez tam jest dochod
                                    na osobe cos okolo 250 us rocznie. za 500 miesiecznie spokojnie mieszkalem
                                    sobie w Koloumbii i Wenezuelii, ale dzieki.
                                    w miami jest cale mnostwo ludzi z RPA, duzo mi opowiadali o madagaskrze i
                                    wychodzi taniej.
                                    nie chce azebys mnie zle zrozumiala, ze jakos na wszystkim oszczedzam. na piwo
                                    i rumbe zawsze musza sie znalezc pieniadze :)
                                    kilka lat temu tak zabalowalem w Urumczi (zachodnie chiny) , ze zostalo mi 40
                                    dolcow w kieszeni. ale udalo mi sie za to wrocic do polski. prawdziwe
                                    mistrzostwo swiata. a ile mam wspomnien, che, che
                                    najbardzoej oczywiscie podobaja mi sie twoje rady na temat pracy,
                                    na szlifowaniu diamentow to ja sie znam od dziecka, o uprawe wanilii i kopry
                                    mam opanowana do perfekcji :)
                                    pzdr
                                    • IP: *.abo.wanadoo.fr

                                      Gość: Ewa 04.04.03, 16:38 Odpowiedz
                                      Co do madagaskaru i Afryki to jest tak ze dochod miesieczny mieszkanca jest np.
                                      jak podajesz 250$(moim zdaniem zawyzony)- i za to mozna zyc, ale tak jak
                                      miejscowy. Wszystko co pochodzi z importu jest drogie, a zycie na sposob np;
                                      europejski wymaga dobrych dochodow europejskich. Sa dwa tempa zycia- miejscowe,
                                      dla miejscowych i euro dla europejczykow , ktorzy zarabiaja dziesiec razy
                                      wiecej niz miejscowi. Obecnie na Madagaskarze sporo sie zmienia i w sektorze
                                      prywatnym( wszesniej wszystko bylo znacjonalizowane) z pewnoscia zarobki sa
                                      lepsze, a w przedsiebiorstwach zagranicznych moga byc takie jak w
                                      Europie.Ludzie ktorych poznales z RPA prawdopodobnie znali komunistyczny
                                      Madagaskar, gdzie zycie bylo za darmo. Potem wiele tam sie popieprzylo, byl
                                      kryzys ekonomiczny, infalacja, bezrobocie, slowem bardak. Obecnie jakby
                                      wychodzili na prosta. Moja estymacja kosztow zycia wynika z ogloszen
                                      mieszkaniowych i cen jedzenia, ktore najczesciej oddaja dosc dokladnie
                                      realia.Jesli zamieszkasz u malgaszow i bedziesz jadl w knajpkach dla
                                      miejscowych to za 200 $ utrzymasz sie, bo to jest juz dobry zarobek miejscowy.
                                      Ale gdybys chcial zyc po europejsku to musisz wydac 500 $.We Francji Madagaskar
                                      znany jest jako kraj drogi- no ale to mowia turysci, a nie luzacy co wedruja i
                                      zyja na wakacjach do konca zycia.
                                      Pzdr
                                      • IP: 210.82.168.*

                                        Gość: migueluski 04.04.03, 16:56 Odpowiedz
                                        rozumiem
                                        dzieki
                                        co do madagaskaru to ma juz jakas obsesje azeby tam pojechac a wiec wkrotce
                                        sprawdze sytuacje osobiscie.
                                        pzdr
                                        • IP: *.abo.wanadoo.fr

                                          Gość: Ewa 04.04.03, 18:13 Odpowiedz
                                          No to dobrej drogi,
                                          nie zapomnij napisac stamtad,
                                          ciekawa bedzie konfrontacja wyobrazen z rzeczywistoscia
                                          Pzdr
                                          • 06.04.03, 16:23 Odpowiedz
                                            Cały wątek jest bardzo ciekawy ale ...
                                            Także od paru lat myślę o takiej formie wakacji do końca życia.
                                            Jak widomo ciężko się żyje z dala od rodaków :)
                                            Więc mam propozycję. Może ktoś konkretnie kto ma taką możliwość napisze :
                                            " Tu gdzie spędzam wakacje są domy w przystępnych cenach. Zainteresowanym
                                            pomogę nabyć w celu założenia polskiej kolonii :))"
                                            Ja się piszę. Mieszkałbym tam przynajmniej pół roku ( w zimie ).
                                            Takiej inicjatywy chyba w Polsce jeszcze niema. Mają swoje kolonie Niemcy,
                                            Anglicy i Francuzi. Spędzają tam wakacje do końca życia. A my ?
                                            Podoba mi sie ten pomysł w odniesieniu do Margarity. Nie byłem, ale myslę że
                                            fajnie. Co Wy na to ?
                                            • IP: 210.82.168.*

                                              Gość: migueluski 06.04.03, 18:49 Odpowiedz
                                              pomysl jest
                                              ale nigdzie nie spotkalem takiej grupy polakow zyjacych "tak sobie"
                                              spotykalem jednostki.
                                              na margarcie ( ktora polecam jak nie wiem co ), rzeczywiscie nie ma problemow
                                              z pogadaniem z mieszkajacymi tam europejczykami. glownie niemcy, austriacy.
                                              ale miejsce jest genialne, pieknie, roznorodne, jak ktos chce to spokoj i
                                              cisza, a dla odmiany mozna tez zaszalec.
                                              pzdr
                                              • IP: *.abo.wanadoo.fr

                                                Gość: Ewa 06.04.03, 20:32 Odpowiedz
                                                ja tez sie pisze na Margaryte. Wdzieczna jestem migueluskiemu za wskazanie
                                                miejsca.Szukam kogos do wspolnej podrozy i do szukania domu do kupienia. Pomysl
                                                polskiej kolonii uwazam za doskonaly. Moglabym jechac na Margaryte np. we
                                                wrzesniu.
                                                • 06.04.03, 23:52 Odpowiedz
                                                  Gość portalu: Ewa napisał(a):
                                                  > ja tez sie pisze na Margaryte.
                                                  > Szukam kogos do wspolnej podrozy i do szukania domu do kupienia.

                                                  Super. Ja muszę jeszcze z 5-6 lat pomieszkać w Polsce bo dzieciaki chodzą do
                                                  szkoły, ale dom mógłbym już kupić i jeździć na wakacje i ferie.
                                                  A po tych 6 latach ... na co najmniej pół roku ( jak mi sie znudzi to musiałbym
                                                  czasem wyskoczyć gdzieś na wczasy , chętnie z Wami ).
                                                  Juz teraz chetnie podziałąm w sprawie.
                                                  We wrześniu mógłbym chyba skoczyć z żoną na 2-3 tygodnie. Jednak dobrze byłoby
                                                  gdybyśmy mieli już jakąś chatkę wynajętą na 1 m-c.

                                                  Przypomniałem sobie jeszcze parę pytań :)
                                                  Czy można tam wynając samochód, jak sie jeździ ( na Kanarach super ( jeździłem
                                                  3 tygodnie bez problemów ) , a na Dominikanie nie polecają ( czytałem że ruch
                                                  bez żadnych przepisów ).
                                              • 06.04.03, 23:39 Odpowiedz
                                                Gość portalu: migueluski napisał(a):
                                                > pomysl jest ale nigdzie nie spotkalem takiej grupy polakow zyjacych "tak
                                                > sobie" spotykalem jednostki.

                                                Bo dopiero od 12 lat możemy zbierać na "wakacje do końca życia". Pewnie Niemcy
                                                i Austryjacy mieli troche więcej czasu :)

                                                > na margarcie ( ktora polecam jak nie wiem co ), rzeczywiscie nie ma
                                                > problemow

                                                A może tak znasz jakiś adres do biura które sprzedaje tam te tanie domki
                                                letniskowe ? Może mieszka tam jakiś Polak który ma neta ( czy tam jest net )?

                                                I jeszcze jedno bardzo poważne pytanie jeśli można :)
                                                Moja żona twierdzi że nie wyjedzie nigdzie gdzie żyje się tylko na owocach
                                                morza. Ja zresztą też lubię steki. To bardzo poważnie mogłoby zaszkodzić moim
                                                planom !
                                                • 07.04.03, 00:45 Odpowiedz
                                                  Witajcie,
                                                  Interesujaca idea, ktora rozwazacie ma juz swoj precedens.
                                                  Podrozujac po Polsce w lecie zeszlego roku, przeczytalem pobieznie artykul
                                                  (nie pamietam gazety)o Karaibskiej Republice Zeglarskiej.
                                                  Podaje to co pamietam, z zastrzezeniem, ze moge podac cos niedokladnie.
                                                  Zalozycielem jest Andrzej Piotrowski z Chicago. Kupil/wydzierzawil wysepke
                                                  lub jej czesc na Karaibach. Wydaje mi sie, ze nazwa wysepki to Sandy Cay.
                                                  Pierwsze zebranie czlonkow KRZ odbylo sie w 1999 roku w Chicago.
                                                  W zeszlym roku w sierpniu w Kolobrzegu mialo sie odbyc kolejne zebranie.
                                                  Pozdrowienia,
                                                  mojito.
                                                  • IP: 210.82.168.*

                                                    Gość: migueluski 07.04.03, 03:33 Odpowiedz
                                                    co do margarity
                                                    jedzenie to rzeczywiscie najlatiwej o ryby i homary, ale z wieprzowina czy
                                                    wolowina nie ma problemow. oprocz tego pelno kurczakow,
                                                    jak ktos lubi to polecam walki kogutow zawsze w sobote i niedziele.
                                                    z samochodem nie problem. ceny rozne, mozna sie dogadac. od 50 dolaroww za
                                                    suzuki 4#4 dziennie, ale na tydzien to moze byc jakies 160 us, ale w porlamar
                                                    mozna dostac tico :) niestety) ale jezdzi, za jakies 200 usd na miesiac.
                                                    samochod jest niezbedny do poszukiwan domku. z jazda w miare spokojnie, bez
                                                    problemow.
                                                    w CORPOTUR w pampatar, ( takie wenezuelskie ministerstwo turystyki) jest
                                                    symaptyczna dziewczyna , jej ojciec byl polakiem i ona troche mowi po polsku,
                                                    moze pomoc i doradzic , jak by ktos rzeczywiscie chcial cos sobie kupic.
                                                    posrednictwo jakiejs agencji zbyteczne, oni maj tylko drogie apartamenty w
                                                    porlamar ( samo miasto kit).
                                                    jak co to moge poszukac maila do zaufanego adwokata, przyda sie jak juz
                                                    znajdziecie domek. konieczne , bo ktos musi sprawdzic ,jak to jest z
                                                    rzeczywistym prawem wlasnosci.
                                                    ja moge wam polecic do pomocy moje ex-kochanie. mowi dobrym angielskim,
                                                    francuskim no i i hiszpanskim.
                                                    wrzesien to niely pomysl. wlasnie wtedy bede gdzies jechal, na margarite
                                                    chetnie bym skoczyl.

                                                    jeszcze jedno , kiedys na forum pisalem o znajomym , co prowadzi tam
                                                    hotel.basen, tropikalny ogrod, pelen, luz, jak dla znajomych to jakies 7
                                                    dolarow za pokoj.
                                                    kolo lipca powinienem byc w polsce, wiec jak ktos ma ochote to moge udostepnic
                                                    cale mnostwo zdjec i info azeby wiadomo bylo co chodzi.po obejrzeniu zdjec
                                                    pojedziecie nastepnego dnia.
                                                    co do dzieci , na margaricie sa przynajmniej dwie naprawde dobre prywatne
                                                    szkoly, wiec to nie problemm, a tylko z pozytkiem dla dzieci. jezyk polski
                                                    jest raczej stednio przydatny.
                                                    pzdr
                                                    spadam na sniadanie.



                                                  • IP: *.abo.wanadoo.fr

                                                    Gość: Ewa 07.04.03, 11:49 Odpowiedz
                                                    Czesc migueluski,
                                                    jestes prawdziwa kopalnia zlotych wiadomosci.
                                                    Czy mozesz podac namiar na tego znajomego na Margarcie co za 7$ wynajmuje pokoj
                                                    ogrod tropikalny itp. czy jest plaza w poblizu?
                                                    Takze prosba o namiar na miejscowego zaufanego adwokata.
                                                    Znalazlam w internecie gazete z ogloszeniami o sprzedazy domow.
                                                    Cala masa, az nie chce sie wierzyc. Czy to sa budki, czy normalne domy?
                                                    Ceny rzeczywiscie bardzo przystepne.
                                                    Walka kogutow mnie nie interesuje, ale do kina poszlabym od czasu do czasu.
                                                    Czy sa na miejscu?
                                                    A co z twoim Madagascarem i jak znajdziesz sie w czasie?
                                                    Pzdr.
                                                  • IP: 210.82.168.*

                                                    Gość: migueluski 07.04.03, 12:49 Odpowiedz
                                                    czesc ewa
                                                    co do madagaskaru to ja co mam robic podejmuje decyzje w ostatniej chwili.
                                                    dotyczy to podrozy, kobiet i pracy. czasami srednio na tym wychodze, ale
                                                    przynajmniej na nude nie narzekam.
                                                    jesli chodzi o oglosznie w internecie to ceny mozesz obnizyc o jakies 20 %
                                                    dzieki geniuszowi hugo chaveza, wenezuel idzie na dno szybciej niz titanik i
                                                    wszystko jest na sprzedaz. na poczatku lat 90 margarita byla rajem , do
                                                    ktorego przyjezdzalo tysiace turystow. teraz jest prawie pusto.
                                                    mysle,ze kupienie czego tam moze byc niezla inwestycja bo przeciez kiedy ten
                                                    idiota odejdzie i wenezuela znowu pojdzie w gore,
                                                    naszym sojusznikiem jest tez wysoka inflacja i bezrobocie na margaricie.
                                                    co do jakosci domow to mozesz sie zdziwic. architektura+lokalizacja niektore
                                                    bajka. dla mnie najlepsy tam jest klimat, ciagle cieplo, ale chlodzi wieczny
                                                    wiaterek z nad morza
                                                    ten hotel, to napisze ci jak trafic troche pozniej bo to duzo pisania.. nie
                                                    mam obecnie dostepu do telefonu tam ani maila. polozony jest dyskretnie tuz
                                                    przy playa del aqua czyli glownej plazy wyspy gdzie wszystko sie dzieje. 5
                                                    minut piechota i jestes na plazy. szef jest kubanczykiem i nudzic tam sie nie
                                                    mozna, szczegolnie wieczorami :)
                                                    co do kolegi adwokata to to samo ( zapiski z margarity zostawielem w polsce
                                                    przed wyjechaniem do chin). nakieruje cie na niego jak juz bedziesz na
                                                    miejscu, tak latwiej trafisz.
                                                    pzdr
                                                  • 07.04.03, 22:24 Odpowiedz
                                                    Gość portalu: Ewa napisał(a):
                                                    > Znalazlam w internecie gazete z ogloszeniami o sprzedazy domow.
                                                    > Cala masa, az nie chce sie wierzyc.

                                                    Helo :) To rzuc tu link. poogladamy i pomyslimy.

                                                    Miguelski, co do tego hotelu za 7$ to skoro wiesz ze znajomy bedzie w lipcu w
                                                    Polsce, moze niech skapnie tu namiarem :)
                                                    Skoro przyjezdza do Polski to Polak ? To juz jakis punkt zaczepienia.
                                                    A jak nie Polak to ... tez jakis punk zaczepienia :)
                                                    Prawnicy i te sprawy beda wazni, ale najpierw trzeba zlustrowac obiekty i
                                                    place. Zona sie przestaszyla ze chce ja wywiezc na jakas mala bezludna wyspe.
                                                    Kolce wystawila, ale jakos dala sie namowic na rozpoznanie tematu.
                                                    Gdyby sie udalo z Twoim znajomym, to we wrzesniu ( a moze lepiej w zimnym
                                                    listopadzie :) moznaby zrobic tam jakis zjazd "rencisty" :)
                                                  • 20.08.04, 20:59 Odpowiedz
                                                    zaciekawil mnie watek " ex-kochania" ...co sie z nim stalo???
                                                  • 20.08.04, 21:43 Odpowiedz
                                                    Droga Fikusko,
                                                    Miguel nie jest stary, widzialam na wlasne oczy cztery dni temu. Nie wiem jak
                                                    tam ex-kochanie, ale obecne jest urocze i bardzo egzotyczne (tez widzialam).
                                                    Oboje odpoczywaja w rodzinnym domu Miguela i maja sie dobrze. Wkrotce spotkamy
                                                    sie na II zlocie Club M. Tzn. klubowicze z Miguelem:)
                                                    Zlosliwcy do domu!!!!
                                                    --
                                                    "Pinezka" - e-zakątek ludzi myślących ;)
                                                  • 07.04.03, 22:35 Odpowiedz
                                                    mojito napisał:
                                                    > Interesujaca idea, ktora rozwazacie ma juz swoj precedens.

                                                    Tiaaa :) ale żeglarstwo nie znalazlo tu ... zrozumienia :)
                                                    No ale co do wyspy ( czy jej czesci ) jak bedziesz mial jakis namiar to wrzuc :)

                                                    Ja tak sobie tu pisze i mysle ze moze niektorzy pomysla ze to takie tam
                                                    dyrdymaly i nic z tego nie wyjdzie. No wiec moze jednak sprobowac. Taki pomysl
                                                    wpadl mi do lepetyny jak bylem na "kanarach". To bylo to. Europa ale "w
                                                    klapkach" i dogadac sie mozna bez problemu. Tyle ze juz drogie chalupy. O tym
                                                    juz pisaliscie. W kazdym razie tak mi sie podobalo, ze od tego czasu
                                                    zaplanowalem ze kiedys kupie tam chate. No wiec jak zobaczylem ten watek,
                                                    to ... o to wlasnie mi chodzilo. A naleze do tych co przynajmniej probuja
                                                    realizowac marzenia. Jak do tej pory mi sie udaje :)
                                                  • IP: *.abo.wanadoo.fr

                                                    Gość: Ewa 07.04.03, 23:09 Odpowiedz
                                                    Od kilku dni studiuje w internecie wszystko na temat Margarity. Twoja zona
                                                    niepotrzebnie martwi sie ze to zadupie. Nic podobnego. Jest wszystko-hotele
                                                    lux, casino, bungalowy, male hoteliki, piekne plaze z pelna obsluga i dzikie
                                                    zakatki. Tez raj zakupowy, bo to jest strefa bezclowa.Klimat bardzo dobry temp.
                                                    w lecie nie przekracza 30°. migueluski chyba ma racje ze to zblizone do raju.
                                                    Ceny hoteli przegladalam, b. rozne od srednio 40$ za dobe w luksusie do 10$ za
                                                    dobe w jednogwiazdkowym. Moznaby sie dogadac ze wynajmiemy cos dobrego wspolnie
                                                    (n.p. bungalow z 2-ma sypialniami) i koszta podzieli sie. Chyba ze dostaniemy
                                                    od migueluskiego namiar na ten hotelik, ktorego wlasciciel jest z Kuby(ja tak
                                                    zrozumialam, a Polak to migueluski, ktory przyjedzie do Polski w lipcu).No i
                                                    dobrze byloby zeby ktos dobrze mowil po hiszpansku. Link na ceny domow
                                                    zapodzial mi sie , ale jak odszukam zaraz ci podam. Natomiast nie udalo mi sie
                                                    dowiedziec jaka jest cena biletu do Caracas. Wiem ze regularne linie sa z
                                                    Amsterdamu, Londynu i Niemiec.Acha , jeszcze kilka cen-pelny posilek na plazy 8-
                                                    10$, 1kg miesa wolowego 5-7$, piwo 0,5 $.No i przede wszystkim wartosc sposobu
                                                    zycia. Cieplo, slonce, ocean, muzyka, tance, sympatyczni ludzie. Ja bym sie
                                                    bardziej przymierzala do wrzesnia.
                                                  • 07.04.03, 23:35 Odpowiedz
                                                    Oki. No to troche konkretow.
                                                    Link do chyba oficjalnej strony

                                                    www.margaritaonline.net/
                                                    Sa ceny hoteli , zdjecia a nawet videosy.
                                                    Wszystko super. No ale pamietajmy ze ... szukamy "wakacji na cale zycie" a nie
                                                    wycieczki na 3 tygodnie :)

                                                    Masz racje co do tego goscia od hotelu za 7$. Ja zle zrozumialem.
                                                    Tak czy inaczej chodzi o hotel za 200 $ na m-c :)))))))
                                                    Nie dziw sie wiec ze ... troche sie "rozkojarzylem".
                                                    Mam jednak nadzieje ze chodzi o hotel bez sufitowej dziury do obserwacji
                                                    nocnego nieba :)
                                                    Co do wrzesnia to chodzi mi raczej o pore roku ( czy nie jest to na przyklad
                                                    pora desczow :).
                                                    We wrzesniu moge pomyslec o wypadzie na powiedzmy do 3 tygodnie ( dzieciaki ida
                                                    do szkoly ), no ale trzeba by to wlasnie wczesniej przygotowac.
                                                    Alternatywa jest wypad na 2 tygodnie z TUI na all inclusive.

                                                    www.atkompas.com.pl/hotele.php3?KRAJ=Wenezuela&MIASTO=wyspa%20Margarita
                                                    Ale jak wtedy poznamy ta prawdziwa rzeczywistosc o ktora nam chodzi ?
                                                  • IP: *.abo.wanadoo.fr

                                                    Gość: Ewa 07.04.03, 23:57 Odpowiedz
                                                    Troche mi sie popieprzyly ceny. Na przyklad kilo miesa wolowego to tylko3,13$.
                                                    Najlepiej wejdz na swietna strone: www.casatrudel.com Jest tam wiele
                                                    praktycznych informacji wlacznie z cenami domow z miejscowej gazety.Trzebaby
                                                    ustalic pulap ile mozemy wydac na pierwszy wyjazd i w zaleznosci od funduszu
                                                    realizowac projekt.
                                                    O ki?
                                                  • 08.04.03, 00:36 Odpowiedz
                                                    Jesli mamy "rozpoznawac" temat , to chyba nie mozemy ustalac pulapu cen :)
                                                    Ale generalnie przymiarke okreslilismy.

                                                    Zrobil to piotr0412, wiec zacytujmy kryteria :
                                                    > Mam ... lat,
                                                    > parę złotych oszczędności,
                                                    > żadnych szans na godziwą emeryturę,
                                                    > jakieś miejsce na świecie ,żeby sobie spokojnie na stare lata pożyć?
                                                    > Najlepiej,żeby było ciepło,morze itd,itp...

                                                    Nastepnie miguelski dorzucil kolejne dyrektywy :
                                                    > mozna mieszkac w raju za cos okolo 100 dolcow miesiecznie, albo i taniej.
                                                    > morze, plaze, palmy, rybki, wodka z kokosa, itp
                                                    > miesiecznie 250 usd i juz jest dobrze.
                                                    > dzisiaj mozna tam kupic domek ( tam wszedzie jest blisko morza) za cos okolo
                                                    15 000 dolarow. zalezy od miejsca moze byc taniej , moze byc drozej, ale te
                                                    15 000 to taka cena orientacyjna za cos w jakims juz standarcie.
                                                    > miesiecznie na spokojne zycie to cos okolo 300 dolarow (pewnie mniej). a jak
                                                    na dwie osoby to i 400 wystarczy.

                                                    No cóż, miguelskiemu rosnie stopa ze 100 do 400 ( ale na 2 :)

                                                    raakk dorzucila ciekawie :
                                                    > Moim problemem jest nie "gdzie" ale "z kim" zeby nie zdechnac z nudow

                                                    Tiaaa:) Chyba sie zgodzimy ze to glowne dane.
                                                    No wiec teraz trzeba to sprawdzic.
                                                    Jezeli da sie za "400 wystarczy", to mozemy przyjac to jako punkt wyjscia. Ja
                                                    zapalacilem w tej zimy ponad 1200$ tylko za ogrzewanie gazem :)) Z pozostalymi
                                                    kosztami takimi jak grubsze ciuchy , wczasy w zimie , starczy mi na pol roku
                                                    zycia w tej cenie :)
                                                    Czyli , mieszkajac na Margaricie wyjdzie mi taniej niz zima w Polsce. Na lato
                                                    moge sobie przyjechac do Polski :)

                                                    Aby to sprawdzic, trzeba tam pojechac i ... to sprawdzic. Jak juz znajdziemy
                                                    sie w roli to pewnie beda nastepni chetni nad czym nasz rzad juz usilnie
                                                    pracuje od jakiegos czasu rozwalajac gospodarke.

                                                    Ktos wiec musi sie tym zajac. Jesli miguelski pomoze nam z tym hotelem za 200 $
                                                    na m-c , to juz mamy baze. Reszta na miejscu. Czekamy wiec na namiar :)
                                                    W miedzyczasie sprawdzmy ceny biletow z Berlina ( chyba najtaniej z ...
                                                    Polski ).

                                                    Cala reszte ( prawnicza ) sprawdzimy jak juz potwierdzimy ceny i zaakceptujemy
                                                    warunki. Jerstem pewien ze zadne sprawy prawne nie beda przeszkoda jesli tylko
                                                    faktycznie sie nam spodoba.

                                                    No i jeszcze ... musza byc chetni :) Czekamy wiec na ewentualnych chetnych.

                                                    Proponuje podawac tu ciekawsze info aby pieczen nabierala rumiencow.
                                                  • IP: *.abo.wanadoo.fr

                                                    Gość: Ewa 08.04.03, 11:15 Odpowiedz
                                                    Czy byles na stronie www.casatrudel.com ?
                                                    Znalazlam adresy tanich hoteli, 7 a nawet 5$ za dobe, ale nie mam pojecia o
                                                    standardzie. Trzeba zapytac migeuluskiego
                                                    pzdr
                                                  • 08.04.03, 23:12 Odpowiedz
                                                    Gość portalu: Ewa napisał(a):
                                                    > Czy byles na stronie www.casatrudel.com ?

                                                    Probuje ale nie wchodzi. Przepustowosc z Polski jest :((((
                                                    Ale sie latwo nie poddam.
                                                  • IP: *.alp01.telsat.wroc.pl

                                                    Gość: Szczepan 18.09.04, 17:07 Odpowiedz
                                                    Moze zima na Margaricie wyjdzie taniej niz w Polsce, ale jak zarobic na nia
                                                    pieniadze jak sie bedzie opalac na Margaricie a nie pracowac w Polsce? Zreszta
                                                    jak sie pojedzie tam na pol roku to mozna sie juz w ogole pozegnac z praca w
                                                    kraju. Wiec jakie jest rozwiazanie tego problemu Darth?
                                                    Z niecierpliwoscia czekam na odp:)
                                                    Pozdrawiam
                                                  • 19.09.04, 00:00 Odpowiedz
                                                    Gość portalu: Szczepan napisał(a):
                                                    > Wiec jakie jest rozwiazanie tego problemu Darth?

                                                    Ja nie uważam że taka wyprawa jest na JUŻ dla wszystkich choć takie wrażenie
                                                    można odnieść po ostatnich kilkudziesięciu wpisach :)
                                                    Jak pisałem wcześniej ja mogę najwcześniej osiąść na Margaricie za ... 7 lat.
                                                    Tak szacuję. Rozwiązaniem jest więc ZAŁOŻENIE że chce się kiedyś spędzić
                                                    wakacje do końca życia i ... zacząć przygotowania do tego !

                                                    Oczywiście ci których na to stać już teraz ... mogą pakować walizkę. Inni muszą
                                                    jeszcze na to zarobić tak jak i ja. Czyli w okresie paru ( lub parunastu ) lat
                                                    nazbierać troche kasy aby później cieszyć się wakacjami.

                                                    Potrzebne jest lokum. Wg miguelskiego od 20 tys. zł. To chyba nie zbyt ambitne
                                                    wyzwanie :)

                                                    Założyliśmy też że na życie wystarczy 100 $ /mc na osobę. Zakładając że
                                                    emerytura wyniesie 800 zł ( 200 $ ) da się chyba przeżyć.

                                                    No i oczywiście bilet.

                                                    Co do opieki medycznej. Na całym świecie jest tak samo jak w Polsce, tzn.
                                                    wszędzie są lekarze i podstawowa opieka zdrowotna a lepsza wszędzie kosztuje
                                                    tak jak dziś w Polsce. Nie sądzę żeby na M. było drożej. Typowe leki można
                                                    ściągać z Polski. Jak będzie nas więcej, koszty transportu lekarstw, gazet i co
                                                    tam jeszcze będą na pewno tańsze.
                                                    Cięższe przypadki, no cóż, trzeba doliczyc bilet do Polski ( rezerwa finansowa
                                                    na bilet - 1 tys. $ ). A w Polsce już standard.

                                                    To oczywiście tylko optymistyczne założenia. Aby je zweryfikować będą sie
                                                    odbywac wyjazdy i relacje bezpośrednie. Być może ktoś się w końcu osiedli a
                                                    inni dołączą. Ten ktoś będzie stanowił przyczółek kolonii jak sądzę.
                                                    1 weryfikacja ma nastapić w styczniu podczas wyjazdu grupy założycielskiej.
                                                    Oczywiście pierwsi będą mieli trudniej i drożej, ale z tym sie liczą.

                                                    Podoba mi się hasło znane mi już z USA - " wszyscy musza zapłacić frycowe,
                                                    sprytni zapłaca po prostu mniej" :)
                                                    Gra jest więc nie dla przeciętnego roszczeniowego gościa z oczekiwaniami, ale
                                                    dla gościa ZARADNEGO. To oczywiście eliminuje sporą grupę Polaków. No ale na to
                                                    nic nie poradzimy. Do udziału zapraszamy - zaradnych :)

                                                    Jeśli akcja wypali to nastepni chętni będą mogli uzyskać pomoc. Cały sęk w tym
                                                    aby ktoś zaczął :)
                                                  • IP: *.alp01.telsat.wroc.pl

                                                    Gość: Szczepan 19.09.04, 00:26 Odpowiedz
                                                    Dzieki darth za wyjasnienia.
                                                    Jeszcze jedno male pytanko:)
                                                    Skoro mowisz o emeryturze (800 zl) to zakladasz wyjazd dopiero w wieku
                                                    emerytalnym? Z tego co zrozumialem z postow ktore przeczytalem sadzilem ze
                                                    chodzi o szybszy wyjazd, szczegolnie czytajac Miguelskiego. Ale wtedy nie
                                                    bedzie zadnej emerytury, wiec trzeba nazbierac chyba troche wiecej niz 20 tys
                                                    zl. Bo trzeba miec na zycie codzienne, chyba ze zajmuje sie czyms na miejscu.
                                                    Wiec glownie o to mi chodzilo. Zreszta rodzina, dzieci zwiekszaja znacznie
                                                    koszty zycia.
                                                    Jestem zainteresowny dlatego pytam, a nie zeby komus psuc humor sceptyzmem:)
                                                    Nie jestem sceptyczny tylko bardzo ciekawy!!
                                                    Z gory dzieki za odp

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.