Dodaj do ulubionych

Co nowego slychac w SANDOMIERZU ?

14.06.11, 18:22
Pogoda piękna od kilku dni.
Czy turyści zapełniają miasto?
Edytor zaawansowany
  • 15.06.11, 09:31
    Jestem zła! Może to wróży burzę chociaż żadnych oznak nie widać, a może po prostu popisałam wczoraj i nic. Zginęło.
    A w Sandomierzu podobno miało być wczoraj otwarcie bulwarów/ to wiadomość z forum Echa/ - wysłałam swojego człowieka obserwatora i nic. Zresztą tego się spodziewałam , bo niby dlaczego tak w środku tygodnia, kiedy na sobotę i niedzielę przygotowywane są atrakcje z okazji Dni Sandomierza.
    Miałam nadzieję że forum rozrusza się ale tu potrzebny dynamit.
    Nawet nie chcę pisać co o nas mieszkańcach myślę! A o młodych!
    Przepiękny stadion a na nim 1 osoba trenująca! Jesteśmy gnuśni , aspołeczni i może to sprowokuje kogoś. Może się obrazi?
    A w Sandomierzu cudnie- przekwitły piwonie, irysy, jeszcze pachną dzikie bzy na skarpie.
    Skansen w Rynku ożyje w sobotę i niedzielę. Pewnie turyści przyjadą , mam nadzieję zachwycą się urokami miasta a my byle do zimy i spokoju.
  • 16.06.11, 18:06
    Nadal jesteś zła?
    Nie warto, szkoda życia na złoszczenie się, jest na to za krótkie, nie zlość sie proszę, podejdz do lustra i uśmiechnij się do siebie. Ulzy napewno.
    Ja wysyłam Ci juz uśmiech :)
  • 18.06.11, 11:35
    W Sandomierzu spokoj, nikomu nie chce się pisać.
    Ta pogoda duszna, parna, męcząca wszystkich żle nastraja.
    Niebo jest zachmurzone, może wreszcie dzisiaj trochę popada. Koło domu zaczyna wszystko powoli wysychać, az zal patrzeć. Kurzy się okropnie.
    Mamy wesele w budynku, wszystcy kibicujemy i zyczymy, mlodej parze szczescia.
    Mieszka nas bardzo mała, tylko sześć rodzin i żyjemy dosc zgodnie, tak więc wzydarzenie jakie ma dziś nastąpić w jakims sensie przeżywamy wszyscy. Te dzieciaki rosly przy nas, dojrzewaly, konczyły studia. Teraz zaczynaja zakładać własne rodziny i wyprowadzają się do swoich nowych domów.
    Rozpisałam się nie na temat, ale na swoje wytłumaczenia mam to, ze lubię tych młodych ludzi, są mili i sympatyczni i życzę im wszystkiego najlepszego.
    Pozdrawiam Ciebie Wini i sandomierzan.
  • 19.06.11, 08:23
    Dziękujemy za pozdrowienia.
    A u nas Dni Sandomierza - atrakcje!
    Ale niestety doczekaliśmy się deszczu, bardzo potrzebnego tylko dlaczego dzisiaj?
    Patrzę w niebo z nadzieją, że się ,,przetrze".
    Na błoniach - piękne miejsce ale jak jest pogoda. Stoi scena, coś się wczoraj działo, nawet kilkanaście osób widziałam! Wesołe miasteczko działa, piwo czeka. Tylko pogody!
    Nowe bulwary zazieleniły się i trzeba spieszyć z otwarciem zanim woda przyjdzie! Jak widać optymistka ze mnie. No i tak sobie będziemy pisać. Ty o weselu, ja o imprezach i pogodzie.
    A tak szykowałam się na Kasę! Może do wieczora się zmieni pogoda, tylko ta mokra trawa!
  • 19.06.11, 20:14
    Podglądalam Sandomierz przez kamerki i chyba pogoda nie dokuczyła za bardzo.
    Mam nadzieje, że na koncercie byłaś i czas spedzilas przyjemnie, a o wielkiej wodzie nie myśl nawet. Tego dobra bylo już u Was w nadmiarze. Wystarczy na długo.
    U nas pogoda podobna, ten deszcz byl potrzebny.Bylam na Festiwalu Kwiatów w Ogrodzie Botanicznym w Zabrzu i napatrzylam się na cudenka. Szkoda, ze kwiaty żyją tak krotko.
    Jezeli Ty byłaś na koncercie, a ja na Festiwalu Kwiatow to znaczy, że obie mialyśmy dobry, sympatyczny dzień.
    Optymizmu więcej życzę, a popisać sobie o tym i o owym możemy, jeżeli oczywiście będziesz miala na to ochotę.
    Dobrej nocy.
  • 20.06.11, 11:37
    Na koncercie nie byłam! Patrzyłam w niebo i już mieliśmy jechać kiedy nadeszła WIELKA CZARNA CHMURA. Odpuściłam Kasę! Z bólem, ale po południu przejeżdżaliśmy wokół miasta i zaglądnęliśmy na rynek. Turyści też się wystraszyli pogody. Zwykła spokojna niedziela. Nad Wisłą kilkadziesiąt osób - może 30. Więcej zaangażowanych w występy i sprzedających.
    Zazdroszczę wyprawy do Ogrodu Botanicznego. Ja to uwielbiam! Bywam we wszystkich miejscach gdzie jest coś zielonego. / czyli w zasadzie na targu / . Marzy mi się wyprawa do Chorzowa, Ołomuńca i Bolestraszyc. To ostatnie pewnie uda się zrealizować bo w ciągu jednego dnia można obskoczyć. Na dłużej staram się nie wyjeżdżać z powodu zwierzyny. Bolestraszyce należy oglądać w okresie kwitnienia rododendronów, irysów i lilii wodnych. Czyli w zasadzie po terminie - zostały lilie. To piękne miejsce. Wojsławice też za daleko.
    Zostaje własny ogródek i kamerka na rynku. Pozdrawiam forumowiczów
  • 21.06.11, 18:20
    Szkoda,ze nie byłaś na koncercie, ale sadząc po wpisie wielkimi literami, chmura musiała być istotnie OGROJMNA.
    Zawsze mozna posłuchac lubianego zespołu z płyty, chociaz to nie zastąpi koncetu słuchanego ogladanego na żywo.
    Marzysz o wyjezdzie w piękne miejesca, myślisz tez o Chorzowie. Ten park jest istotnie zachwycający. Jeżeli jednak kiedyś zdecydujesz się na przyjazd do nas, to mogę byc przewodnikiem, jak będziesz chciała.
    Slask wbrew stereotypom jest zielony.
    W Zabrzu jest pięć parków i mnóstwo skwerów. W centrum miasta są trzy parki.
    Nie skłamię, jak napiszę, ze mieszkam w parku. Płot oddziela naszą posesje od parku.
    Wychodzę z klatki budynku, robie 10 kroków i już parku.
    Śląsk czeka na Ciebie i jezeli zdecydujesz się kiedyś na przyjazd, zostaniesz przyjęta z otwartym sercem.
    Tak więc szybka decyzja, opieka dla zwierzaków i już można jechać.
    Miłego, spokojnego wieczoru :)
  • 21.06.11, 19:03
    A u nas dziś święto. Wrocław został wybrany jako Europejska Stolica Kultury 2016 roku :) Na spontaniczne świętowanie już się wrocławianie zwołują do Rynku. Szkoda, że świtem wstać muszę, bo też bym chętnie poświętowała ;)
    Tak czytam, jak "rozprawiacie" o tej "zieloności" i tak sobie myślę, że u nas wszędzie zielono. I wody dużo i mostów. To też sprawia, że Wrocław jest taki piękny.
    W Zabrzu byłam wieeele lat temu i prawdę mówiąc, niewiele z tego dwudniowego pobytu pamiętam. Pewnie zmieniło się dużo, jak wszędzie. Polska nam pięknieje cała.
    Pozdrawiam Was radośnie :)
    --
    www.pajacyk.pl
  • 21.06.11, 21:25
    Gratulacje dla Wroclawia i mieszkańców.
    Nie powiem żebym nie zazdrosciła trochę. Katowice też startowaly. Przegrały, trochę smutno, ale taki jest werdykt kilku nieomylnych i trzeba z godnoscią pogodzić się z tym.
    Nawiasem mówiąc przeczuwałam, ze Wrocław wygra.
    Bawcie się z tego powodu wspaniale na pięknym, kolorowym wroclawskim rynku i Ty chociaż przez chwilę nie uciekaj od zabawy. Jedną zarwaną noc mozna odespać.
    Po latach, bylam parę miesięcy temu we Wroclawiu. Wypiękniał tak, że trudno bylo mi poznać miasto.
    Zabrze też zmieniło się. Odnawiane są stare secesyjne kamienice, jest mnóstwo zieleni i z miasta przemyslowego, Zabrze bardzo wolno staje się miastem turystycznym.
    Mamy tu bardzo ciekawe zabytki techniki, niedługo będzie mozna przepłynac sztolnia górniczą, łódkami takimi, jakimi przed laty spławiany byl pod ziemią węgiel.
    Pozamykano zakłady przemysłowe i na Śląsku nie ma już tej szarosci jaką powodował przemysł.
    Mogę bardzo dlugo opisywać wszystkie zmiany jakie u nas zaszły, ale obawiam się, ze zanudzę na smierć swoją pisaniną.
    WIWAT WROCŁAW.
    Bawcie się wesoło do białego rana.
    G R A T U L A C J E :)
    A jednak trochę mi zal, ze nie Katowice :(

    P.S.Sandomierz tez odnioł niedawno sukces. Zostal uznany za jedno z najpiękniejszych miasteczek w Europie i zdjęcia z Sandomierza są umieszczone w albumie wydanym z tej okazji.
    Sandomierz bedzie rozsławiony z czego bardzo cieszę się, ale i Wy z tego powodu pewno tez się cieszycie.
    W rankingu na onet.pl miał kilkaset głosów wiecej od Kazimierza nad Wisłą.
  • 25.06.11, 23:15
    Dziękuję za gratulacje w imieniu wszystkich wrocławian. Smutne, że niektórzy nie umieją przyjąć godnie porażki, tylko już doszukują się spiskowych teorii, choć komisja wybrała Wrocław jednogłośnie. Ale nic to, i tak się cieszymy :)
    Wierzę, że Zabrze i cały Górny Śląsk się zmienił i ciągle zmienia. Najważniejsze, by mieć dobrego włodarza.
    Coś tu cicho od kilku dni. Gdzie jesteś jaspis-jaspis? Spodziewałam się, że Ciebie tu zastanę codziennie. Zaczynam się niepokoić. Odezwij się...
    --
    www.pajacyk.pl
  • 26.06.11, 15:52
    Witajcie !
    Jestem.Miałam atak okropnego lenia, ale juz biorę sie w garść i wracam do ''żywych''.
    Przez ostanie dni nie moglam zmusic się do jakiegokolwiek działania.
    Może to wolne dni, moze pogoda ?
    Nie wiem.
    Ale jeszcze dziś nie jestem sobą.
    Nie mam pomyslu o czym Wam napisać, może Wini odezwie się i dzięki niej coś wspolnie wymyślimy.
    Forum nadal trudno rozruszać, piszemy tylko my trzy.
    Wini napisala kiedyś, ze sanomierzanie są jacyś zgnuśniali.Chyba ma rację, skoro nie potrafią cieszyć się nawet własnymi sukcesami.
    Sandomierzanie obudzcie się i piszcie o tym co dzieje się w tym jednym z najpiękniejszych miejsc w Polsce.
    Pozdrawiam Was obie:) i czekam na Wasze posty .
    Może jeszcze ktoś inny, coś napisze do sandomierzan ?
  • 27.06.11, 10:01
    Dobrego, spokojnego tygodnia :D
  • 27.06.11, 11:02
    Leń jest zakaźny.
    Cierpią na to niemal wszyscy Sandomierzanie/ prowokuję ale i to nic nie da/.
    Wczorajsza niedziela bez atrakcji ale z piękną pogodą dopisała turystami. Nie wiem co robili bo tylko przejeżdżałam ale samochody stały jak na koncercie Rodowicz/ dawno temu ale chyba rekord/.
    Spóźnione gratulacje dla Wrocławia. O sukcesie Sandomierza cicho. A Kazimierz cudownie żywy.
    Idę gnuśnieć.
  • 28.06.11, 22:35
    Myslałam, ze Pan Leń już przegoniony, a on siedzi nadal, uparciuch jeden.
    Do kazdej czynności musze się zmuszać.
    Może zapisac sie do Partii Dobrego Humory (jest taka) i to będzie lekiem na całe zło.
    Idę poczytać trochę. Mam kilka nowych książek.
    Czytać mi się ciągle chce.
    Dobrej nocy.
  • 01.07.11, 21:53
    Zimno, smutno i ponuro, tak jakoś listopadowo.
    Kolejny raz wielka woda zaczyna straszyć.
    W okolicach Zywca woda już narobiła dużo szkody.
    Zaczynam się martwić tym, ze bedzie powtórka z ''rozrywki''. Ma lać jeszcze do poniedzialku.
    Trzymam kciuki za Sandomierz z nadzieją, że nic złego u Was nie stanie się.
    Spokojnej nocy bez deszczu :)
  • 02.07.11, 22:41
    Cicho i smutno.
    Wini i wrocławianko, gdzie jesteście ?
    Odezwijcie się, co z Wami się dzieje ?
    Wysyłam Wam po uśmiechu na dobry koniec tygodnia.
    :) :)
    I dobranc.
  • 03.07.11, 09:36
    Co słychać? A leje! Zbieram deszczówkę i żadne uśmiechy nie pomagają. Od Wisły jestem daleko ale nie spodziewam się niczego dobrego. Jak nie przestanie padać to nie doczekamy otwarcia bulwarów - a tak pięknie byłoby!
    U nas Jarmark Jagielloński. Pewnie tak udany jak Dni Sandomierza. Wczoraj byli Skaldowie- nie wiem czy publiczność dopisała, bo sama głowy nie wychylam. Szkoda, bo druga szansa zmarnowana. Spodziewałam się gości- komu chce się ruszać z domu.
    Czekajmy lepszych dni.
  • 03.07.11, 18:40
    I u nas lało od wczoraj. Po 16.00 się wypogodziło, zaświeciło słońce, a teraz znów pochmurno, ale póki co nie pada. Rzeczywiście, takie ulewy przywołują złe wspomnienia powodziowe :(
    Weekend więc senny i domowy, bo wychodzić się nie chce.
    Ale nie dajmy się złym nastrojom, wszak jutro i słońce zdarzyć się może. Pozdrawiam Was ciepło i jednak słonecznie :)
    --
    www.pajacyk.pl
  • 03.07.11, 22:36
    Był czas gdy czczono słońce. Przez wiele stuleci budowano wieże złociste, ołtarze, składano hołd o swicie, aż w toku wydarzeń wygasł człowiek dla słońca, które dalej świeci...
    To kawałeczek prozy pięknej poetki Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej.
    To takie małe czary mary, zeby słońce szybko zaświeciło od nowa.
    U nas straszliwie lało przez caly dzień. Ten okrokny deszcz, który był trochę potrzebny, wprawia w paskudny nastrój. Jest juz go za dużo
    Deszcz i zimno, nie chciało się z domu nosa wystawić.
    Fajnie, ze obie pojawiłyścię się na chwilę na forum.
    Szkoda tylko, że Wini kolejny raz nie udały się plany zwiazane z koncertem.
    Wiedziałam, że w Sandomierzu miał być Jarmark Jagiellonski i było mi trochę smutno, ze nie mogę być w tym czasie u Was, ale ta pogoda zrobiła to, że jest mi trochę mniej smutno.
    No to, zyczę nam wszystkim powrotu lata i dużo słońca w nowym tygodniu.
  • 04.07.11, 09:33
    Przed chwilą wychyliłam się z domu . Zaświtała nadzieja na miły poniedziałek -dużo nie wymagam - żeby nie padało, było jasno, znośna temperatura. Straciłam nadzieję. Wiadomości czerpię z Echa - ciekawe czy oni mają bezpośrednie wiadomości czy też od kogoś, kto odważnie bywa w centrum. Nasze centrum to właściwie nowa część miasta. Stare miasto to odludzie- ilu ma mieszkańców? A ja mieszkam jeszcze dalej na obrzeżu miasta. Jestem w stanie dojść ale kombinuję żeby dojechać. Lepiej siedzieć w domu jak inni. Wyjrzę jak zaświeci słońce. No to poczekajmy . Pawlikowska nie zadziałała.
  • 04.07.11, 23:13
    Cóż prognozy nadal nie są ciekawe. Może jednak udało Ci się dostać do centrum, moze mimo wszystko słońce Pawlikowskiej odczaruje te ponure dni.
    Przecież Słońce jest gdzieś tam za chmurami.
    Niech wyjdzie, lato ucieka nam tak szybko, a jest takie krótkie.
    Stanowczo za krótki.
    Czy my musialyśmy urodzić się w takim klimacie?
    Dobrze, że chociaż białe niedzwiedzie nie ganiają po ulicach.
  • 06.07.11, 07:47
    Nowy dzień-leje.
    Powoli spogląda Sandomierz w stronę Wisły.
    Psychicznie jest mi trochę lepiej, przypomniałaś mi, w jakim to kraju przyszło mi żyć.
    Przecież ja lubię nasz klimat- zmiany pór roku. Lubię zimę i lubię deszczowe lato też , tylko bez przesady. Na moje nastroje nałożyły się jeszcze sprawy domowe- pada technika, a jak pada technika to hurtem. I ubytki w zwierzyńcu.
    Ale wyjrzałam na dwór/ na pole/ -zieleń jak w deszczowym maju. Zapas deszczówki na spodziewaną suszę. I prognozy upału na niedzielę. Morele spadają, wiśnie gotowe.
    No to czekamy na słońce i będziemy narzekać, że gorąco.
  • 07.07.11, 00:26
    U nas nie padalo, ale dzień był ponury i pochmurny, dopiero wieczorem wypogodziło się, niebo bylo bez chmurki, słocńe pięknet, czyzyki wysoko latały na pogodę.
    Z techniką tak jest, jak zaczyna się sypać, to juz jedno po drugim. Seria musi być.
    Szkoda zwierzaków, są takie zalezne od nas.
    Pamiętam jak bardzo przeżywaliśmy to, że naszą psinę musieliśmy uśpić.
    To bylo straszne. Po 16 latach prowadzić przyjaciela na śmierć, ale nie było wyjscia. Staruszek okropnie cierpiał.Pozwalać zwierzakowi na okropne cierpienie, było nieludzkie. Zaprowadzenie do weterynarza by uśpił go, było przerażające.
    Jeszcze teraz jak o tym piszę, chce mi się płakać.
    Kończę, bo zrobiło mi się bardzo smutno, ale czekamy na piękną pogodę, bez deszczu, ale i bez suszy.
    Chyba chcę zbyt wiele.
    Dobrej nocy i pogodnych dni i pogody ducha dla Ciebie.
  • 07.07.11, 19:57
    Pogodę już mamy. Technika w dobrych rękach. O tym nie chcę nigdy myśleć. Nigdy!
  • 07.07.11, 20:27
    U nas też cudnie, a myślenie o technice jest istotnie bardzo męczące.
    Podzielam Twoje zdnie. O niej też nie chcę myśleć !
  • 10.07.11, 16:35
    Przed chwila podgladałam przez kamerki Sandomierz. Na Rynku bardzo duzo spacerowiczów, aż mi zazdrość, ze nie mogę na chwilę przysiąść w kawiarni i zajadać pyszne lody, trochę pogapić się na miejsca do których tęsknę, odpocząć w spokoju od dużego, dusznego miasta.
    Zabrze pozdrawia Sandomierz :)
  • 11.07.11, 11:12
    Sandomierz pozdrawia Zabrze.
    Rzeczywiście dużo turystów przyjechało, a my niewiele w ten weekend proponowaliśmy.
    Ale pogoda była piękna, spokój, dla mieszczucha wielkomiejskiego odpoczynek.
    Te lody to jak wszędzie. Ja najbardziej lubię z zielonej budki gałkowe.
    Kiedyś po osiedlach jeździł samochód chłodnia. Byłam stałym odbiorcą ale niewiele osób kupowało, bo obok w sklepie tańsze i przestali jeździć.
    Bulwar prezentuje się świetnie, przetrwał zagrożenie dużym deszczem, czekamy z niecierpliwością na otwarcie. Wisła duża ale piękna. Wysyp moreli- na wjazd na giełdę czekają niebywałe ilości samochodów. I jak co roku coś się zmarnuje. I tak sobie żyjemy
  • 11.07.11, 20:50
    A Wrocław, i Sandomierz, i Zabrze pozdrawia :)
    Morele... bardzo lubię, ale ceny u nas za kilogram, wcale nie wskazują, że to pełnia sezonu. Ponad 10 zł. Podobnie i inne owoce nie są wcale tanie. Takie już chyba nigdy nie będą :(
    Na giełdzie w Sandomierzu można kupić taniej, ale zawsze dziwi mnie to, jak wszystko drożeje przez tę krótką drogę, jaką ma do przebycia z giełdy na miasto. W sklepie w Sandomierzu czasem ceny owoców i warzyw, wcale się nie różnią od tych z Wrocławia. Nie potrafię tego zrozumieć, zwłaszcza gdy słyszę, że rolnicy czasem wracają z giełdy z niesprzedanym towarem i muszą go po prostu niszczyć, nic nie zarabiając, tylko tracąc.
    U nas po wczorajszym upale, dziś przyjemny chłodek. Wolę to niż smażenie się na patelni w mieście. Czyż upały nie mogą być tylko nad morzem? No, ewentualnie nad jeziorami, czyli tam, gdzie ludzie spędzają urlop.
    Do mojego urlopu jeszcze ponad miesiąc, niestety, i na razie o nim nie myślę.
    Pozdrawiam pogodnie :)
    --
    www.pajacyk.pl
  • 12.07.11, 09:36
    W obu przypadkach zgadzam się absolutnie.
    Ranek mamy taki odpoczynkowy- chłodniej, siąpiło ale fajnie.
    Wczoraj wieczorem zrobiliśmy objazd Sandomierza.
    Relacja: turyści jeszcze po niedzieli zostali. Trasa do Wisły przez Dolne podwale przepiękna, na trasie knajpka- ma powodzenie. U zbiegu ulic pod zamkiem koparki - coś kombinują. Na dole pod zamkiem roboty drogowe, robią nowy rozjazd do Krakowskiej, utrudnienia na Kraków.
    Bulwar cudny, niedostępny jeszcze, nowy okrąglak oszklony, pierwsza łódka przybiła do nowych stanowisk .
    Wisła piękna.
    Giełda- siedzą umęczeni rolnicy, czekają na klienta. Wszystkiego w bród- ziemniaki, cudne buraki / takie podłużne jakie uwielbiam/ , fasolka , pomidorów zatrzęsienie, czosnek, cebula -różna. A wszystko czyściutkie, popakowane w wielkich worach. Detalista niewiele kupi.
    Na duży handel byłam za wcześnie. Dopiero o zmroku zaczynają się zjeżdżać producenci.
    Kupiłam opakowanie pomidorów eko za 16 zł . Olbrzymie, piękne, smaczne. Nieco mniejsze były po 15. Nie ważyłam ale na opakowaniu jest 6 kg. Być może ktoś kto bierze więcej kupuje taniej ale ja nawet nie próbuję się targować kiedy widzę umordowanych rolników.
    Czyli 2,7 za kg. I teraz muszę jeść. Jednak ma się większą ochotę do zjedzenia kiedy kupimy 3 sztuki.
    No i takie są nasze problemy- będzie burza z gradem czy znowu się uda.
  • 13.07.11, 16:01
    Witaj :)
    Z tego co piszesz wynika, że w Sandomierzu stale coś się dzieje, miasto modernizuje się i zmienia się stale na korzyść. Szkoda, ze tych zmian nie można podglądąć przez kamerki, ale nie mozna zainstalować ich w kazdym miejscu.
    Kolejny raz wspominasz o bulwarach. Muszą być piękne. Staram się sobie wyobrazić to miejsce.
    Oj, jak ja tęsknię. Tak tęsknię, ze aż boli, ale będę starała się jeszcze lata przyjechać do Sandomierza.
    Trochę przeraża mnie jazda pociagiem, ale sprzedalam swoje autko i juz nie mam zamiaru kupować nowego. Muszę przyzwyczajac się od nowa do publicznych środków lokomocji.
    Dawno nie korzystałam z nich. Jak łatwo człowiek przyzwyczja się do wygody i jak trudno z niej zrezygnować i zmienić przyzwyczajenia.
    Po tym jak opisałaś giełdę, to az poczułam zapach pomidorów pachnacych słońcem i zaraz sobie poszłam kupić i pomidory i morele. Wiem od właściciela straganu, ze sa przywozone ze skupu w Sandomierzu.
    Piszesz tez o cięzkiej pracy rolnika. Wiesz, myślałam wiele razy o tym, że Ci ludzie, którzy najwięcej napracują się przy tym, żeby napełnić nasze brzuchy, mają najmniej korzyści ze swojej pracy. Zarabiają najwiecej rózni pośrednicy. To jest niesprawiedliwe.
    U nas też piękne lato. Dzieciaki rozrabiają pod domem. Jakoś tego roku dużo dzieci zostalo w mieście. Szkoda tych dzieciaków, które wakacje muszą spędzać w domach. Dawniej pod domem o tej porze roku, cisza aż dzwoniła.
    Dlaczego wszystko zmienia się na gorsze,aie moze to tylko mnie tak się wydaje ?
    Jak myślisz mam rację, czy nie ?
  • 13.07.11, 20:28
    > Kolejny raz wspominasz o bulwarach. Muszą być piękne.

    I ja zwróciłam uwagę na te opisy bulwarów i też jestem ich niezmiernie ciekawa. Mam nadzieję, że uda mi się je zobaczyć jeszcze tego lata.

    Ja bym nie powiedziała, że wszystko zmienia się na gorsze, przeciwnie, wydaje mi się, że jest dużo lepiej. Właśnie przeczytałam w necie, że z badań Diagnozy Społecznej 20011 wynika, że 80% Polaków to szczęśliwi ludzie. I choć z reguły większość narzeka na rosnące ceny (w tym i ja) i wiele innych rzeczy, to ogólnie zadowolenie z życia rośnie. Jak czytam w artykule, wyjątkiem są Ci, których jedynym źródłem utrzymania jest to, co uzyskają od państwa, w postaci rent i zasiłków. Tu rzeczywiście jest bardzo źle.
    Polska jest krajem dość biednym i nic dziwnego, że nie może zapewnić wysokiego poziomu życia wszystkim obywatelom. Mamy wiele do nadrobienia.
    Pozdrawiam gorąco, z nadzieją czekając na jutrzejsze bardziej rześkie powietrze. Uff...
    --
    www.pajacyk.pl
  • 13.07.11, 23:39
    Tak tak wiele zmienia się na lepsze, tylko tych dzieciaków w tym roku zostało tak duzo w mieście i zrobilo mi się ich żal. Rodzice w pracy, jak pracę mają, a one tluka się same po ulicach, a u nas z pracą jeszcze nie jest najgorzej. Trochę wędruję po miescie i szukam miejsc, które mogą zniknąć niedlugo. Staram się uwiecznić te miesca. Są to takie miejsca w ktorych mieszkają najbiedniesi, często wylkuczeni ludzie. Spotykam w tych miejscach ludzi bardzo biednych. Nie sadzilam, ze jest ich aż tyle. Bieda jest schowana w najciemniejszych zakamarkach miast. Te miejsca, to miejsca zapomniane przez ludzi i Boga.
    Tacy ludzie pochowani zyją w każdym mieście.
    Zawsze będą biedni i bogaci ludzie. Jedni z wlasnej winy, inni, bo los tak zrzadził. Tylko takich ludzi jest zbyt wiele i nie można wszystkiego zrzucać na to, że państwo jest ciągle biedne. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, ze rosnie nam pokolenie, ktore dziedziczy biede po swoich rodzicach. To jest chyba nowe zjawisko w naszej rzeczywistości.
    Dosc smutnych refleksij, cykam w brzuszek pajacyka, chociaż pomogę tyle, a jeszcze odpis kazdego roku od podatku, też pomoze, chociaz to wszystko za mało.
    U nas tez pogoda cudna, moze trchę za duszno, ale i tak cieszę sie latem. Ciesze się kwitnacymi liliami i rózami w parku i tym,ze mogę załozyć letnią kolorowa sukienkę. Mimo tych wszystkich smutków o których wczesniej pisałam, życie potafi byc piękne i cieszmy się nim póki sił nam starcza.
    Dobrej nocy Tobie i wini.
  • 14.07.11, 18:48
    Coś pisałam i zniknęło. Może i dobrze bo powtórzę delikatniej to co wcześniej napisałam. Przede wszystkim człowiek sam kieruje swoim życiem. Lekkomyślni, nie zabiegający o swoją przyszłość liczą na innych. A jaspis współczuje ich dzieciom i i im. Ciekawe ile jest tam prawdziwej biedy a ile niechlujstwa, pijaństwa. Słabym , chorym trzeba pomagać ale nie pasożytom.
    Moja sąsiadka, która podobnie biadoliła nad losem biednych poproszona o wskazanie czy zna kogoś komu należałoby pomóc nikogo takiego nie znalazła. Najbardziej biedę widać w niedzielę pod kościołem - każdy biedny przyjeżdża furą. Dalej pobuntuję się za chwilę.
  • 14.07.11, 21:22
    > Zawsze będą biedni i bogaci ludzie. Jedni z wlasnej winy, inni, bo los tak zrzadził. Tylko takich > ludzi jest zbyt wiele i nie można wszystkiego zrzucać na to, że państwo jest ciągle biedne.
    > Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, ze rosnie nam pokolenie, ktore dziedziczy biede po
    >swoich rodzicach. To jest chyba nowe zjawisko w naszej rzeczywistości.
    W jednym masz rację. Zawsze byli, są i będą ludzie biedni i bogaci. Cóż, takie życie. Nawet bardzo bogate kraje mają swoich biedaków. Równo miało być w socjalizmie, ale jak było, wszyscy wiemy.
    Nie zgodzę się natomiast z tym, że dziedziczenie biedy jest nowym zjawiskiem. Tak też było zawsze, że jedni biedni rodzice poświęcali dzieciom swój czas, troskę, czytali książki, inspirując je do poznania świata, do zdobywania wiedzy, do zadbania o siebie, a inni swoją biernością, pesymizmem, zarażali swoje dzieci, pokazując swoim przykładem, że nie warto się starać, że można jakoś żyć z tych marnych zasiłków, jakie da opieka socjalna. Jeśli był spokój w domu, to już dużo. A ile tych dzieci patrzyło na pijaną matkę, czy ojca, którzy tylko w ten sposób ubarwiali swoje nieciekawe, przegrane życie.
    Znam osoby, których rodzice byli biedni i niewiele w sensie materialnym mogli im dać, ale wspierane i kochane, pokończyły studia, pozakładały rodziny i dobrze im się wiedzie.
    I zgadzam się z wini, że pomagać trzeba ludziom chorym, starszym, a nie zdrowemu chłopu, który wraz z nieporadną żoną czeka na jałmużnę z MOPS-u, która zapewni jego całej rodzinie przetrwanie, bo przecież nie normalne życie. I "łykają" tacy ludzie tę propagandową papkę, że wszystkiemu winien rząd, a jak wygra PiS, to im da i od razu się polepszy. Już raz rządził i jakoś nie dał. Żaden rząd nie sprawi, by wszyscy byli zadowoleni, bo na to pracują oni sami.

    Ech, jak się poważnie zrobiło. A wieczór taki piękny i tak pięknie śpiewają ptaki, cykają jakieś świerszcze. Aż się dziwię, że jeszcze nie śpią. Pozdrawiam :)

    Oj, smutno się zrobiło
    --
    www.pajacyk.pl
  • 15.07.11, 11:06
    No to myślimy tak samo. A może nawet mamy na uwadze te same rodziny? A głód dzisiaj to nie ten głód prawdziwy . W najgorszej biedzie coś jadłam. Czy dzisiejsze dzieci jadłyby rosół z młodych gawronów, czy smażone wróble. Ja nie jadłam , ale tak jedli tutaj ludzie którzy wrócili do niczego po wysiedleniu. Mieszkali w ziemiankach a jedli co wygrzebali z ziemi. Starzy ludzie z okolicznych wsi potwierdzą, tylko że nikt już nie chce o tym rozmawiać. Dzisiaj nie ma schabu nie ma obiadu.
    A dziecko musi mieć komputer. I na kolonie musi wyjechać. Wszystko się zmieniło i mamy inne wymagania.
    Moja kuzynka pomaga w kuchni przy kościele. Piękna idea. Sama ledwo na nogach stoi ale pomaga. Obiera gary ziemniaków itp. Przychodzą żony pijaków z dziećmi. Młode, zdrowe. Zjedzą i pójdą. Nawet na myśl im nie przyjdzie może jutro ja poobieram ziemniaki. Ponieważ kuzynka mieszka w pobliżu co chwilę czegoś brakuje więc do niej. Emerytki, która ma ogródek i stara się mieć w nim wszystko.
    Po kilku latach służenia innym zauważam, że trochę inaczej pojmuje dobroczynność.
    No to tyle z pozycji sytej.
    A w Sandomierzu znowu obawiamy się burzy i oby znowu przeszła bokiem.
    Na giełdzie wczoraj wieczorem były takie góry towaru, że zadziwiły nawet znajomego, który bywa tam często i nawet on był zdumiony. Mieszczuchy jedzcie więcej bo się zmarnuje! Podobno zatrzęsienie moreli a sezon krótki.
    O !? Deszcz!
  • 16.07.11, 23:30
    Wini i hgwd witam.
    Dziś, to mnie uciekł mój post. Był dośc długi.Staralam się uzasadnić dość szczegółowo swoje zdanie na temat o którym rozmawiamy, ale teraz krótko.
    Swój post napisałam pod wpływem impulsu i tego co ostatnio zobaczyłam w zakamarkach miasta w ktorych nie byłam od lat. Generalnie macie rację. Są ludzie którym warto i nalezy pomagać i są tacy ktorym dobrze jest żyć na koszt innych i Ci ludzie chyba nawet nie chcą pomcy. Dobrze im jest tak jak jest. Spoleczeństwo bierze za nich i za ich rodziny odpowiedzialność
    Szkoda, ze tak mało jest chetnych na kupowanie od rolników tego co wyprodukowali i pewno zmarnuje się wiele tych smakowitych wspanialości, szkoda też, ze zołądki mają ograniczą pojemność i nie można najeść się na zapas.
    Przetwory na zimę też juz większość z nas przestało robić.
    Mam nadzieję, że burze jednak ominęły Sandomierz.
    Nas jakoś gwaltowne burze omijają, chociaż od czasu do czasu dość solidnie grzmialo. Po burzy była na niebie wspaniała tecza. Takiej już dawno nie widziałam.
    Dobrej nocy i pogodnej niedzieli bez burz.
  • 20.07.11, 22:36
    Pada, leje, siąpi i kapie.
    Na Śląsku byly nawałnice i są szkody. Zwłaszcza piękne okolice Zywca kolejny raz zostały poszkodowane
    Noc ma być niespokojna i u Was i u nas, oby nic tak zlego nie przyniosla jak w ubieglym roku.
    Nad nami wiszą ołowiane chmury, ale w tej chwili jeszcze nie pada. Niebo wygląda grożnie.
    Niech ta noc minie nam wszystkim spokojnie.
    Dobranoc.
  • 21.07.11, 12:11
    Były jakieś burze ale przesypiałam. Teraz chłodny ranek / już południe! nawet nie zauważyłam/
    Wychodzi coś jakby słoneczko. Letnia nuda.
  • 21.07.11, 22:46
    Letnia nuda i letnie lenistwo mogą być całkiem przyjemne, pod warunkem, że tak dzieje się tylko od czasu do czasu.
    Idę poczytać, dobrej nocy.
    Nuda juz mi się znudziła.
  • 22.07.11, 11:49
    Dalej siąpi, a we Wrocławiu szykuje się fantasryczna impreza. Niech im się uda i pogogoda dopisze im wspaniale.
    Ciekawe, czy wroclawianka coś napisze nam o tej imprezie.
    Ostatnio prawie wszedzie ciekawe, plenerowe imprezy psuje deszcz.
    Wracaj słonce !!!
    Miłego popołudnia.
  • 22.07.11, 14:18
    Wracaj słońce!
    Jak to w tradycji Sandomierza -wczorajsza impreza też sądzę, że została zakłócona pogodą. Piszę sądzę, bo nad samą Wisłą bywa zupełnie inny klimat. U nas w czasie trwania imprezy lunęło niebywale. Przezorna młodzież z sąsiedztwa nawet się nie wybierała na uroczystości. Przyszła niedziela jak każe tradycja, też sądzę będzie okrojona do minimum na lądzie. A takie ciekawe imprezy zaplanowane. Życie letnie w zaniku. Pesymistka.
  • 23.07.11, 11:50
    Dzisiaj potrafie myśleć tylko o Norwgii z przerazeniem.
    Dlaczego, czlowiek nienawidzi czlowieka , dlaczego dzieją się na śiwiecie tak straszne rzeczy, czy jest tylko kwestią czasu, że u nas stanie się coś podobnego i czy nadal człowiek, to brzmi dumnie ?
  • 23.07.11, 20:29
    U nas próbkę w Łodzi już mieliśmy.
    Straszne! Dzień wcześniej chyba czytałam w Wyborczej o wychowaniu dzieci w Norwegii i co widzimy? Młody, przystojny, sympatyczny człowiek strzela do dzieci jak do kaczek. Nie wzrusza go krew, krzyki- półtorej godziny poluje na rodaków!
    Jestem przeciw karze śmierci ale zaczynam wątpić czy nie należałoby eliminować takich zbrodniarzy. I absolutnie nie dawać broni każdemu!
  • 24.07.11, 00:28
    Próbka w Łodzi, czlowiek w Krakowie podkładający matriały wybuchowe, to tylko przedsmak tego co moze się wydarzyć i u nas.
    Zastanawiam się tez nad tym, co taki czlowiek czuje w chwili kiedy slyszy krzyki dzieciaków i błagania o życie.
    Czy coś czuje ?
    Co do kary śmerci jestem takiego samego zdania. Jestem zdecydowanie przeciwna, ale w niektórych przypadkach to.......
    Broni nie powinno być wcale na świecie. Czy politycy kiedyś zdobędą się na to żeby powiedzieć stop produkcji wszelkiej broni. Cóż, to tylko może być marzeniem.
  • 24.07.11, 22:32
    > Dalej siąpi, a we Wrocławiu szykuje się fantasryczna impreza. Niech im się uda i pogogoda
    > dopisze im wspaniale.
    > Ciekawe, czy wroclawianka coś napisze nam o tej imprezie.

    Nie wiem, którą imprezę masz na myśli, wszak trochę ich jest...Weekend był pogodny, bezdeszczowy i ciepły. Tak, że ok. Na żadnej imprezie nie byłam, bo sobota robocza i "sklepowa" (wyprzedaże ;) ),a niedziela gości. Jutro praca od nowa...

    Też jestem zszokowana tragedią w Norwegii. Brak słów. I też jestem przeciwna karze śmierci, choć jak Wy, jednak zrobiłabym pewne wyjątki. Natomiast co do posiadania broni, nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że gdyby nie można było jej legalnie kupić, to byłby spokój. Broń legalnie zakupiona jest kontrolowana i zwykle mają ją "normalni" ludzie. Natomiast wszyscy pozostali zawsze znajdą możliwość nabycia jej nielegalną drogą.
    I popieram wypowiedź, nie pamiętam już kogo w TV, że gdyby choć jedna osoba na tej norweskiej wyspie miała broń, to uratowałaby zapewne życie kilkudziesięciu młodych ludzi. A tak, byli bez szans na jakąkolwiek obronę. Bo broń to też narzędzie do obrony.
    A wizja zaprzestania produkcji broni w ogóle, jest nawet nie marzeniem, ale mrzonką. Tak nigdy się nie stanie, z wielu powodów. Ale Ty na pewno zdajesz sobie, jaspis, z tego sprawę, tylko bezsilność i złość w obliczu takich tragedii sprawia, że chcielibyśmy zaklinać rzeczywistość. :(

    --
    www.pajacyk.pl
  • 25.07.11, 08:57
    Coraz bardziej wstrząśnięta Norwegią i podziwiam chłopca, który nie drgnął kiedy został raniony i miło, że wciąż mówi doskonale po Polsku.
    A co do broni to upieram się że Polacy są zbyt impulsywni, popijają i broń dla każdego to nieszczęścia. Zauważcie ile wypadków w tym samobójstw zdarza się ludziom legalnie posiadającym broń/ policjantom, myśliwym/ . A oni są specjalnie weryfikowani, broń w domu zabezpieczona. Wkurzony sąsiad nie będzie łapał za kołek w płocie - złapie za strzelbę.
    Nie chcę broni. Żyję jak Norwegowie w spokojnym kraju. A z wariatami trzeba się liczyć.
  • 25.07.11, 15:29
    Witajcie !
    Hgwd, jezeli chodzi o imprezy to mam na myśli Erę Nowe Horyzonty. Ciekawa impreza. Duzo ciekawych filmów. Relicje z imprezy bardzo interesujące.

    Jeśli chodzi o Norwegię, to nadal jesteśmy pod wrazeniem horroru. To wszystko dzialo się tak l
    blisko nas.
    Moje marzenie o tym by świat był bez broni jest nierealne. Wiem o tym, ale marzenia czasami się spelniają.
    Lot Ikara ku Slońcu tez wydawal się nierealny do spelnienia, a jednak latamy i zdobywam wszechświat. Moze za wiele lat moje marzenie o świecie bez broni też się spełni.
    Tylko co jeszcze musi się wydarzyć, zeby takie marzenie jak moje ( i chyba nie tylko moje) spełnilo się w przyszlości ?
    Wini, chłopiec z Norwegii też zadziwił mnie swoja opowieścią o tym co przeżył.
    Jaka ogromna wola życia musiała go powstrzymać od tego, zeby nawet nie drgnąć w momencie kiedy ugodziła Go kula.
    Swietny chłopak, pieknie mówi po polsku. Chwala mu za to, że nie zapomniał ojczystego języka. Jego relacja przeraza. Zamachowiec to jakiś glaz lodowy. Nie potrafię wyobrazić sobie tego, jak mozna patrzac w oczy, zabijać.
    Nie, nie powinno być zgody żeby broń była dostępna dla wszystkich. Za dużo jest szaleńców nie tylko u nas. Tacy są wszędzie.
    Zastanawiałyscie się kiedys nad tym ile odkryc zrobionych w tym cely, by słuzec człowiekowi, jest wykorzystywane przeciw ludziom.
    Nie chce broni, nie chcę, zeby człowiek zabijał człowieka, chcę zyć w szczesliwym świecie wsród szczesliwych ludzi.
    Marzenie ?
  • 25.07.11, 20:41
    jaspis-jaspis napisała:

    > Witajcie !
    > Hgwd, jezeli chodzi o imprezy to mam na myśli Erę Nowe Horyzonty. Ciekawa impre
    > za. Duzo ciekawych filmów. Relicje z imprezy bardzo interesujące.

    Od razu pomyślałam, że chodzi Ci o festiwal, ale zmyliła mnie ta potrzeba ładnej pogody, o której wspomniałaś i zwątpiłam ;) Chociaż imprez około festiwalowych bez liku i tu rzeczywiście pogoda gra główną rolę.
    Tak, to bardzo ciekawa impreza, niszowe filmy dla publiczności o wysublimowanych gustach.
    A bilety wyprzedane prawie. Almodovarem jestem już chyba trochę przesycona, ale irańskie Rozstanie bardzo mnie ciekawi.

    O Norwegii pisać już nie będę, bo wszystkie słowa wydają mi się w obliczu tej tragedii banalne. Tego nie sposób zrozumieć ani pojąć. To nam się jednak tylko wydaje, że żyjemy w spokojnym kraju (tak, jak Norwegom do tej pory), a tak naprawdę nie wiemy, gdzie czai zło, kto mija nas na ulicy, w tramwaju, w kinie i do czego zdolny jest człowiek. Nieprzeciętnej inteligencji potrafi użyć w jakże makabrycznym i nieludzkim celu. Czy to jeszcze człowiek, czy zaprogramowany potwór?
    Świat bez broni? Mrzonki i utopia. Ja aż taką niepoprawną marzycielką nie jestem, choć marzyć lubię ogromnie. Świat jest piękny, ale i brutalny, niestety.

    Od soboty u nas ładna pogoda. Ciepło, ale nie gorąco. Tak, jak lubię. Pozdrawiam, mimo wszystko, pogodnie :) Życie toczy się dalej...
    Jaspis, pierwsza literka mojego nicka to B,a nie H ;)
    www.pajacyk.pl
  • 26.07.11, 21:57
    Bgwd, przepraszam za pomylkę i obiecuję poprawe na stałę ;)
    Almodovaro nie znudził mi się jeszcze i mam nadzieje, szybko nie znudzi się. Tak mysle, ale zobaczymy?
    Masz chyba rację, jeżeli chodzi o Norwegię. Za duzo słów i dramiat zaczyna zmieniać się w trywialne wydarzenie. Tak nie moze być.
    Pozostaje wspólczucie i milczenie w pokorze nad trumnami.
    Czy u nas może zdarzyć się coś takiego ? Szaleńcy rządni władzy i rozgłosu są wszędzie, niestety i nigdy nie wiadomo jak uzyją swojej inteligencji, bo to są bardzo często ludzie inteligentni. Potrafią dokladnie przygotować, zaplanować swoje działanie i skonstruować narzedzie zbrodni,a wszystko to obudują chorą ideologia. Zamiast wykorzystać swoją inteligencje, czasami geniusz dla ludzi, wykorzystują przeciwko nim.
    O swiecie bez broni i bez przemocy nie przetanę marzyć. Może wielcy tego świata za iles tam lat tez o tym zamarzą i nasza planeta stanie się Atlantydą, ktorej nie dopadnie zaden kataklizm.
    Marzenia czasem spełniają, a to moje, moze w tej chwili utopijne marzenie, kiedyś stanie się rzeczywistoscią.
    Nie sadziłam, że za mojego zycia upadnie komunizm, myślałam, ze już zawsze będziemy zniewoleni, a jednak jesteśmy wolni.
    Inna rzeczą jest to, czy ta nasza wolność jest dla wszystkich jednakowo łaskawa ?
    Dosyć pisaniny na dziś.
    Dobrej nocy Tobie i Wini, jeżeli tu jeszcze dziś zerknie.

    P.S.
    U nas ciągle smutno, buro i ponuro, aż czlowieka zaczyna jakaś depresja dopadac, jak w listopadzie.

  • 27.07.11, 09:29
    Zerknęłam rano. Ludzie !!!!!!!!!! co to się wczoraj powyrabiało! To o pogodzie. Gdybym normalnie siedziała w domu nie przeżyłabym tego . Niestety w najstraszliwszą ulewę musiałam wyjechać. I tak oczywiście nie zdążyłam na czas bo tego co się stało nie widziałam jak długo żyję w Sandomierzu. Zalana, nieprzejezdna Mickiewicza koło świateł z Koseły. Żeromskiego z utopionymi samochodami. Zwalony mur cmentarza katedralnego. Rzeki wody spływające z okolic Seminarium na Zawichojską. Woda, woda, woda. To tylko miejsca które odwiedziłam. Co się działo w okolicach Krakowskiej niech opowie ktoś z tamtych okolic.
    Nasze bulwary- nawet nie chcę myśleć.
    Dawno temu jechałam do pociągu do Tarnobrzega. Też była burza i zwalony modrzew i splątane druty koło kapliczki koło kościoła w Nadbrzeziu. Zastanawiam się czy już stał kościół? Chyba nie. Tylko ta kapliczka której nie zauważam teraz / pewnie stoi/ ale bez modrzewia jakaś taka niewidoczna i przytłoczona wielkością kościoła.
    A ranek optymistyczny. Pozdrawiam Zabrze i Wrocław.
  • 27.07.11, 12:14
    Pierwsza wiadomość jaką dzisiaj uslyszałam, to była wiadomość z Sandomierza
    o prawdziwym Potopie.
    Mickiewicza, tam mieszka teraz cześć mojej rodziny, tez musieli przeżyć chwile grozy. Musialo być strasznie, ale cóz mogę napisać w tej sytuacji. Trzymajcie się i nie dajcie wodzie i nastepnych godzin i dni BEZ DESZCZU zyczę.
    Teraz przestalo lać w Zabrzu, ale to nie był taki deszcz jak opisujesz.
    Dla Sandomierza i okolic na dziś prognoza optymistyczna.
    Powodzenia, trzymam kciuki za Was.
  • 27.07.11, 14:15
    Mieszkańcy żalą się na antenie TVN24 , że władze nie udrażniają od kilku lat rowów, studzienek kanalizacyjnych.
    Co ciekawe pan burmistrz urzęduje lat 10 !!!
    Na dodatek Huta którą tak ratowali , dziś odmawia pomocy i nie zgadza się na otwarciu "tam" które są w jej gestii. A to pozwoliłoby obniżyc poziom wody na ulicach.
    Kwadratura koła ?
    Współczuję !
  • 27.07.11, 20:19
    Wini, proszę napisz, czy u Was wraca wszystko do normy ?
    Spokojnej nocy dla całego Sandomierza.
  • 27.07.11, 21:24
    Widząc w TVN24 wesoło to nie jest.
    Ci co dochodzili do siebie po lecie ub.r., ponownie zostali zalani.
  • 28.07.11, 09:55
    Poranek. Nie jest źle. Słoneczko wyszło i schowało się. Bulwary ocalały ale ledwo ledwo. Lewobrzeżny Sandomierz wraca do życia. Suszymy się. Gorzej po prawej stronie. Najpaskudniej we Wielowsi i okolicy. Tam nie chce woda spływać. Wypompowują, a domy które były w ub. roku zalane, pięknie wyremontowane stoją na ogół jak na wyspach - ogródki wypielęgnowane zamieniły się w stawy a pośrodku dom. Tyle widać z drogi. Wisła duża ale jak nie doleje to powinna wytrzymać.
    W Tarnobrzegu zaliczyłam świątynię grubasów MC Donalda. Tłumy ciekawskich. Żniwa! Ja już się najadłam . Ciekawe kiedy wszyscy zaliczą i wrócimy do naszego jedzenia. Dobrze, że drogo bo dzieci byłyby nienasycone. Wielki świat! Ameryka! Paskudztwo ale kawka pyszna.
    No to do lata.
  • 28.07.11, 11:24
    Teraz jest relacja w TVN24.
    Tzw." Kozie schodki" nie istnieją, po prostu zmyte przez wodę
  • 28.07.11, 11:40
    www.tvnmeteo.pl/informacje/ciekawostki,49/dlaczego-w-sandomierzu-tak-leje,1052,1,1.html
  • 28.07.11, 18:59
    Dziękuję za wiadomość. Przeczytalam rano, ale byłam dość zajęta i odpisuję dopiero teraz.
    Cieszę się, że kataklizm nie przybral takich rożmiarów jak w ubiegłym roku.
    Szkoda ludzi którzy ucierpieli kolejny raz, na szczęscie nie wszyscy.
    Woda, bez której nie możemy zyć, potrafi być okrutna, to straszny zywioł.
    Parę lat temu uciekałam z gór, powódż mnie wygonila i widoki, które oglądałam po drodze pozostaną mi w pamięci na zawsze. Najgorsza w tym wszystkim była bezradność.

    Bulwary muszą być naprawde piękne, skoro wspominasz je kolejny raz i cieszysz się z tego, ze ocalały.
    Wspominasz o ciekawskich z baru dla grubasów.
    Tacy ludzie którzy pędzą paść oczy nieszczęsciem innych, okropnie mnie irytują. Nie pomogą,
    tylko przeszkadzają.
    To jedzenie z MC Dnalda jest okropne i słusznie nazywane śmieciowym, ale dzieci uwielbiają je, a grubasów po ulicach toczy się każdego roku więcej.
    Na pociechę chociaż na koniec podrózy napiłaś się dobrej kawy.
    Trzymajcie się jakoś, mogę z Wami być tylko myślami i z calego serca zyczyć, zeby ludzie poszkodowani kolejny raz, szybko doszli do siebie i poradzili sobie szybko z doprowadzeniem swojego dobytku do dobrego stanu.
    Niech dobre Anioly opiekują się Wami i do lata.
    Ma wrócic w przyszlym tygodniu.

  • 28.07.11, 19:03
    P.S.
    Amadeo ma zawsze wiadomosci z pierwszej ręki i chętnie dzieli się nimi, tak jak np. dzisiaj.
    Tylko podziękować :)
  • 29.07.11, 21:02
    > Wspominasz o ciekawskich z baru dla grubasów.
    > Tacy ludzie którzy pędzą paść oczy nieszczęsciem innych, okropnie mnie irytują. Nie pomogą,
    > tylko przeszkadzają.
    Ale wini chyba nie miała na myśli tłumów ciekawskich, oglądających zniszczenia, spowodowane zalaniem, ale tłumy ciekawych nowo otwartego Mc Donalds`a w Tarnobrzegu. Jak mniemam, do tej pory tam go nie było.
    Jedzenie śmieciowe, ale zyska na pewno zwolenników, którzy będą stałymi gośćmi. Tak jest wszędzie i nigdy takie lokale nie świecą pustkami.

    Rzeczywiście, zniszczenia, jak na ulewę, ogromne. Obawiam się, że skarpa sandomierska ucierpiała bardzo i może, i w przyszłości być zagrożona. I znowu poszedł się zły PR Sandomierza, że zalany. Ktoś, kto nie zna topografii miasta, a chciałby je odwiedzić, na pewno zrezygnuje. A przecież tak, jak w ubiegłym roku, zalana prawa część, a zabytkowa, ta najważniejsza nie. Mimo wszystko, życzę wielu turystów miastu, bo oni zostawiają pieniądze.
    U nas ostatnie dni były ciepłe i bezdeszczowe, ale już jutro ma się to zmienić, niestety. Lipiec ogólnie jest bardzo deszczowy, burzowy i niszczycielski w tym roku.
    Pozdrawiam póki co pogodnie. :)
    --
    www.pajacyk.pl
  • 30.07.11, 17:43
    Tak jest, mc donald to wydarzenie w naszej okolicy. Najbliżej pielgrzymowano do Ostrowca. Teraz mamy bliżej.
    Sobota tradycyjnie w deszczu bo zaplanowano atrakcje. Tylko wczoraj był koncert na rynku. Było miło ale tłumów nie było. TV wystraszyła potencjalnych turystów , a szkoda bo było pięknie.
    Wreszcie byłam na bulwarach. Uważam , że jest cudnie. Widok na miasto z dołu od Wisły zachwycający. Niestety szkody ulewa narobiła spore. Zalane dolne trakty spacerowe, z wody wystają oparcia ławeczek. Droga do kościoła św. Jakuba zrujnowana. Ładnie obudowane cieki wodne zrujnowane, osuwiska, graty naniesione przez wodę. Dużo roboty będzie. Najbardziej boli to co cieszyło np. pięknie wyremontowana jezdnia pod zamkiem. Dopiero oddana a już podmyta i ruch odbywa się tylko połową jezdni. W ogóle cały ruch idzie na mosty. Robią się korki. Nerwowi kierowcy jeszcze bardziej korkują przejazd.
    Napstrzykałam zdjęć ale technicznie nie są godne publikacji/ miałam taki zamiar/ ale obejrzałam galerię i nie odważę się pokazać tym bardziej, że było już późno a w galerii mistrzowie fotografii i ich sprzęt.
    A na bulwarach cudownie i ludzie już spacerują. Przepięknie uporządkowane, odsłonięte widoki, pozostawione nieliczne ale piękne drzewa. Jeszcze dawny okrąglak nie gotowy ale stateczki czekają na gości, stoliczki z szachownicami śliczne, plac zabaw dla dzieci gotowy, parkingi pojemne. Wędkarze już siedzą. Bulwary zaczynają żyć. Piękne miejsce. Czysto, pięknie , przestronnie i oby tak zostało. No to zapraszamy.
  • 01.08.11, 21:34
    Co do tej amerykanskiej restauracji, to fakt, zle Cię zrozumiałam, ale zasugerowałam się tym, ze u nas ta jadłodajnie jest tak długo, iz wydawało mi się, że tak musi byc wszędzie,
    a przeciez tak nie jest.
    U nas jak nie leje, to siąpi, jak nie siąpi to mży i tak w koło Macieju. Zaczyna mnie już chyba dopadać depresja.
    Kolejny raz pogoda zepsuła Wam rozrywkę, ale z postu wynika, że Ty spędziłaś czas miło. Dobrze, że wreszcie. Kilka razy musiałaś zrezygnować przez paskudną pogodę.
    Fajnie, ze bulwary są tak ładne jak myślałaś.
    Nabieram coraz większej ochoty na spacer po nich i obejrzenie tych pięknych widoków. Może pod koniec sierpnia przyjadę na kilka dni do Sandomierza, ale to ciągle jeszcze nic pewnego.
    Widziałam zdjęcia jezdni pod zamkiem, fakt, bardzo ładnie to wyglądało, szkoda, że wszystko zniszczone i wszystko trzeba remontować od nowa.
    Natura potrafi być okrutna i nieprzewidywalna.
    Wspiminasz kolejny raz okrąglak. Czy piszesz o tej szklanej budowli nad Wislą, która powstała w czasach słusznie minionych ?
    Tak wszystko pieknie opisujesz, że po kazdym poście bardziej tęsknię za Sandomierzem.
    Niech już to nasze miasto przestaną nękać te wszystie nawalnice. Dość tego.
    Wszystkiego dobrego i do następnego spotkania na forum.

    P.S.
    Może jednak wstawisz kilka zdjęć, wspomninałaś wcześniej, że napstrykałaś troche, może nie są aż tak słabe, jak Ci się wydaje.
  • 02.08.11, 14:25
    No to ośmieliłam się i wstawiłam kilka zdjęć. Jeszcze ich nie widzę i nie wiem czy zobaczę bo może coś pokręciłam . To mój debiut i co się załadowało to prawdopodobnie będzie. Jak się rozochocę to pokażę i okrąglak - tak to kultowe miejsce dla tamtych czasów. Mam nadzieję, że ożyje w lepszej wersji.
    Koniecznie trzeba u nas być / najlepiej gdyby była pogoda- no może tylko gdyby nie lało/ - właśnie polało.
  • 02.08.11, 17:19
    Nie wiem, jakim sposobem wklejałaś te zdjęcia, bo nie da się "wkleić" zdjęć do napisanego na forum postu. Musiałabyś mieć stworzony jakiś album, do którego podałabyś linka, żeby inni mogli zobaczyć. Można założyć konto np. na fotosik pl. i wklejać do albumu same zdjęcie Sandomierza, bez prywatnych.
    --
    www.pajacyk.pl
  • 02.08.11, 17:30
    może na razie taki "substytut". Na środku strony trochę zdjęć.
    www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=1100511&page=9
    --
    www.pajacyk.pl
  • 03.08.11, 11:17
    Zalogowałam się w galerii. I dalej nie pamiętam - coś wklejałam . Przeniosłam z picassy i wklejałam. Ale takie widoczki jak moje / tylko technicznie lepsze/ są na you tube. A u nas słońce ! Cudne!
  • 03.08.11, 16:13
    Nie martw się Wini, ćwiczenie czynie mistrza. Spróbuj jeszcze i uda się.Skorzystaj z rad bgwd, ja tez będę próbowała swoje zdjęcia powklejać w Zabrzu i nie przejmuję się tym, że może nie będą najlepsze technicznie, jak skrytykują, to będę wiedziała jakie robię błędy i to też jest jakaś nauka. Czekam nadal na Twoje zdjęcia. Te które są już na forum obejrzałam i widzę, ze woda narobiła sporo szkód. Szkoda tych wszystkich pięknych miejsc. Zniszczenia duże i te osuwiska, które wyglądają grożnie, ale podobno zostały już zabezbieczone.
    U nas wreszcie dzień bez deszczu. Słońce raz wychodzi, a raz chowa się za chmury, ale dzień jest przyjemny.
    Byłam przed południem w Gliwicach, mialam sprawy do pozałwiania. Sprawy te nie pozwalały mi na przyjazd do Sandomierza.
    Teraz jeszcze czekam na gości z zagranicy i po ich wyjeżdzie, moze i ja będę mogla wreszcie wyruszyć.
    Juz nie mogę wytrzymać w domu !
    Pozdrawiam obie dziewczyny :)
  • 03.08.11, 18:39
    Ależ mnie się udało! 4 zdjęcia są w galerii/ świętokrzyskie/. Czekamy na zdjęcia jaspis.Jaspis w Gliwicach a ja wysiadywałam na rynku bo pogoda wymarzona.
    Jazda po mieście i parkowanie w tej chwili to plaga! Wszędzie roboty, ulice pozamykane, korki, nerwy i gorąco. Mamy swoje miejsca do parkowania czy szybkiego przejazdu - nic z tego . Zatłoczone, trudno się wycofać, no to skończyło się na spokojnym wysiadywaniu i bajczeniu z dawno nie widzianymi znajomymi a zorientowanymi w problemach miasta i władz. Po mieście chodzą wyłącznie turyści / w umiarkowanej ilości/ . Jakiś muzyk próbuje grać na skrzypcach ale pewnie straż miejska już go przepędziła. Usunięto też na mały rynek stragany. Zrobiło się pusto, estetycznie i bez życia. Tylko pod kotwicą do nieba turyści pozują do zdjęć i przemyka rynkiem autor tego pomysłu/ zauważalny, malowniczy/i oby miał jeszcze jakieś pomysły. A na weekend zapowiadają jak zwykle- żeby wszystko się popsuło. Tym razem popsuć się ma w Tarnobrzegu Jarmark Dominikański. Szkoda bo bywam, zawsze coś interesującego kupię lub zobaczę/ znaczy kwiatki albo ser albo chleb/ .

    bgw podesłała link - oczywiście obejrzałam ale ja mam to na co dzień, pokażcie co u Was słychać. No to czekam na zdjęcia z Zabrza i Wrocławia. Chyba już nie będę wstawiała zdjęć bo na you toube jest pełno Sandomierza.Chyba że zobaczę coś czego inni nie widzą..
  • 03.08.11, 21:08
    > bgw podesłała link - oczywiście obejrzałam ale ja mam to na co dzień, pokażcie
    > co u Was słychać. No to czekam na zdjęcia z Zabrza i Wrocławia. Chyba już nie b
    > ędę wstawiała zdjęć bo na you toube jest pełno Sandomierza.Chyba że zobaczę coś
    > czego inni nie widzą..

    Link był dla jaspis, nie dla Ciebie, wszak drzewa do lasu nosić nie będę ;)
    Wklejanie zdjęć z Wrocławia (zrobionych przeze mnie) mija się z celem, bo w necie tego mnóstwo i ja bym na pewno takich dobrych nie zrobiła.:)

    > Ależ mnie się udało! 4 zdjęcia są w galerii/ świętokrzyskie/
    A no właśnie, są w galerii, bo na forum to niemożliwe. Szkoda, że tu linka do tej galerii nie podesłałaś, ale zaraz sobie znajdę.
    Pozdrawiam z pogodnego Wrocławia. Pogoda świetna, ciekawe, jak długo? :)


    --
    www.pajacyk.pl
  • 03.08.11, 21:14
    Znalazłam. Fajnie Ci wyszły.
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,719,127574535.html
    --
    www.pajacyk.pl
  • 03.08.11, 21:33
    Z Wrocławia na początek proponuję pokaz fontannowy :)
    www.youtube.com/watch?v=Z3SQ5gvQUDU
    --
    www.pajacyk.pl
  • 03.08.11, 22:33
    Obejrzalam.
    Wspaniałe !!!
    Muzyka cudownie dobrana, wspaniale połączone z sobą różne gatunki, a Taniec z szablami.....
    Czapki z głów, na zywo to musi dech zapierać z wrażenia.

    P.S.
    Też myślałam, ze link jest dla Wini, jeśli dla mnie, dziękuję.
  • 04.08.11, 08:56
    Cudownie! I znowu zżera mnie zazdrość- na Małym Rynku mamy paskudztwo.
  • 04.08.11, 23:14
    Cieszę się, że Wam się podoba. Dodam tylko, że program nie jest zawsze taki sam, więc i obrazy oraz muzyka zmieniają się. Są różne pokazy okolicznościowe, np. Euro2012 i wizyta Platiniego ;)

    > Cudownie! I znowu zżera mnie zazdrość- na Małym Rynku mamy paskudztwo.
    Wini, my też mamy swoje paskudztwo i to na Rynku Głównym, niestety. Całkiem współczesna i niektórym, o dziwo, nawet się podoba. Pierwsza w podanym niżej linku. A różnych fontann u nas dostatek.
    wroclaw.free.art.pl/photo/fontanny.php
    A wracając do Sandomierza, to niezmiennie ubolewam nad fatalnym stanem parku miejskiego. Mógłby być piękny, a straszy swoim wyglądem i odchodami gołębi. Dlatego z radością spostrzegłam na głównej stronie miasta plan jego zagospodarowania, z fontanną pośrodku. Oby jak najszybciej zmienił swoje oblicze i stał się miejscem wypoczynku mieszkańców, a także cieszył oko przyjezdnych. Bo dotychczas, gdy zdarzało mi się go przemierzać, będąc w Sandomierzu, robiłam to w iście sprinterskim tempie, by było to już poza mną.
    --
    www.pajacyk.pl
  • 05.08.11, 12:36
    Tak jest - park straszy /odchody nie gołębi ale gawronów/.Wczoraj wieczorem po nakarmieniu komarów na prześlicznym bulwarze, właśnie tamtędy wracaliśmy. Czarno, pusto, strasznie. Wprawdzie lampy się świecą ale nikt nie odważa się spacerować. A może być tak pięknie.
    Natomiast bulwary powoli zaczynają żyć, a widoki na miasto cudowne. Wisła opada, wyłoniły się z wody ławeczki i widać chodnik. Zamulony ale podobno nie uszkodzony. Tylko lekki smrodek i komary. Ale to minie. Zniszczenia powoli są naprawiane. Dalej utrudnienia w ruchu, ale robi się.
    Pozdrawiam
  • 05.08.11, 20:25
    > Tak jest - park straszy /odchody nie gołębi ale gawronów/.
    No, właśnie, jak już wczoraj wysłałam swojego posta, to tak się zastanowiłam, że to chyba niesłusznie obarczyłam winą gołębie. Wszak idąc przez park słyszałam nad swoją głową złowieszcze: kra...kra... Czułam się, jak w filmie u Hitchcocka ;)


    > Wczoraj wieczorem po
    > nakarmieniu komarów na prześlicznym bulwarze,

    A u nas komarów nie ma, choć Wrocław cały na wodzie. Ale do walki z nimi ruszyły potężne siły, z lądu, powietrza i wody ;)
    www.sfora.biz/Tak-Polacy-wygrali-wojne-z-komarami-Jest-sposob-a34679
    Dobrze, że Sandomierz powoli wraca do przed nawałnicowej świetności. Będzie co podziwiać.
    Jaspis, a Ty kiedy ostatni raz byłaś w Sandomierzu? Ja w ubiegłym roku, na przełomie sierpnia i września.
    --
    www.pajacyk.pl
  • 07.08.11, 17:54
    Witajcie.
    Dopiero dzisiaj wstawiłam swojej zdjecia. Są na moim profilu. Są tylko cztery, ale niebawem będzie ich więcej.
    Na jednym z nich jest oczywiście fontanna, najładniejsza z tych, które są w miescie. Jest ich kilka, daleko im jednak do fontann wroclawskich.
    Na drugim jest fragment ul.Wolniości. Jest to najdluzsza ulica w Polsce, bo ma az 14 km.
    Dwa ostatnie zdjęcia, to zabytkowa wieza ciśnień, która niestety popada w ruinę, a władza nie bardzo wie jak ją zagospodarować. Szkoda, bo to może być ciekawe miejsce spotkań, mozna też wykorzystać teren wokół wieży.
    Na razie tyle. Jezeli uznacie, ze moje zdjecią są do przyjęcia, wstawie ich wiecej i opiszę w ten sposob Zabrze.
    Bgwd w Sandomierzu nie bylam przez parę lat. Tak jakoś wyszło. Tak więc, jeśli moje plany zrealizuję, to w tym roku będę miała wiele nowych miejsc do obejrzenia, albo moze nie nowych, tylko pięknie odnowionych i na nowo zagospodarwanych. Szkoda, ze deszcze zrobiły tyle szkód.
    Wczoraj mialam wyjazd, ktorego nie planowałam byłam przez cały dzień Beskidach, a ścislej mówiac w pięknej wsi beskidzkiej - Rycerce. Znajomi mają tam domek letniskowy i wyciaglęli mnie. Szkoda, że tak krotko, bo już dzisiaj rano był powrót do domu.
    Kocham góry i dla mnie każda chwila tam spędzona jest ważna. Trochę więcej niż godzina jazdy samochodem (oczywiscie jak nie ma korków) i juz jestem w górach.
    A teraz niebo robi się nad nami ołowiane i gdzieś z daleka dochodzą odgłosy grzmotów i będziem mieli burze i deszcz, ale tego lata, to nic nowego.
    Pozdrawiam i spokojnego weczoru bez ulewnego deszczu, nam zycze :)
    Może burza przejdzie gdzieś bokiem ?


  • 07.08.11, 19:42
    Witam!
    Zarezerwowałem hotel w Sandomierzu na najbliższy tydzień od wtorku). Proszę o najświeższe informacje - głównie chodzi o pogodę, stan dróg, ograniczenia związane podtopieniami, itp.
    A przy okazji - nie pogardziłbym jakimiś wskazówkami turystycznymi dot. miasta i okolic (maks. do 70-100 km).

    Pozdrawiam serdecznie

    Paweł
  • 08.08.11, 12:01
    Pogoda- taka sobie - do zwiedzania. Rano coś chlapnęło.
    Co do ograniczeń w podróżowaniu itp. to zależy skąd nadjeżdżasz i gdzie się zatrzymasz.
    Wczoraj zamknięty był odcinek Podwala - można było przejechać od Mickiewicza do zamku i skręcić albo w lewo pod hotel Grodzki albo pod katedrę. Wszędzie ciasno. Sandomierz nie jest duży, wszędzie można na piechotę. I radziłabym zostawić samochód na parkingu i bez nerwów zwiedzać. Co zwiedzić? Obowiązkowo katedrę, rynek, Dom Długosza, Bramę Opatowską, zamek i muzeum w nim, kościół św. Jakuba i trasę podziemną. Przespacerować się nowym traktem od Piszczel/ czy Piszczeli?/ do Wisły nad nowy bulwar i popatrzeć z dołu na miasto. Posmarować się olejkiem goździkowym bo komary zeżrą żywcem.
    Ominąć wzrokiem fontannę na Małym Rynku!
    Kupić coś z krzemienia pasiastego, zjeść coś w Ciżemce pod parasolem bo miło i gołąbki i wróble zaglądają, wypić kawę w Małej bo tam piją ekipy Ojca Mateusza- podobno siedzą również w Koregardzie. . Można zjeść też w 30-ce i popatrzeć na ludzi o ile będą na rynku albo posiedzieć w którejkolwiek z garkuchni obok rynku. Trudno mi polecać bo raczej jadam w domu i na mieście lubię tylko sajgonki od Wietnamca i lody z Zielonej budki.
    Okolica- jak z dziećmi to obowiązkowo do Bałtowa. Z młodzieżą też.
    Uwielbiam Kurozwęki i krok dalej Szydłów.
    Kazimierz nad Wisłą mieści się w zasięgu kilometrów, a cudowny zawsze.Popływać stateczkiem albo w Sandomierzu albo w Kazimierzu, można wrócić przez Janowiec. Przed powrotem polecam odwiedzić giełdę i obkupić się w warzywa i owoce.
    No to zaplanowałam pobyt. Miłego pobytu i dobrej drogi.
    Jak tam sandomierzanki? co pominęłam?
  • 08.08.11, 12:29
    > Jak tam sandomierzanki? co pominęłam?

    Góry Pieprzowe, Ucho Igielne, wąwóz Królowej Jadwigi?
    Okolice Sandomierza:
    www.polskieszlaki.pl/wycieczki/relacja,146,sandomierz-i-okolice.html
    Okolice Kielc to jaskinia Raj np.

    Jest co zwiedzać. Miłego pobytu na tej urokliwej Ziemi Sandomierskiej :)


















    --
    www.pajacyk.pl
  • 08.08.11, 12:41
    Salve Regina, koniecznie Wąwóz Królowej Jadwigi, kościoły samdomierkie, podziemia koscioła sw. Józefa, wspinaczka na Bramę Opatowską w pogodny dzień i oglądanie niezapomnianych widokw, należy też zobaczyć i przejść się po piwniczkach samdomierskich mieszczan z ktorych utworzono wspaniały labirynt godzien obejrzenia, jezeli nie został zniszczony przez wodę.
    Pozdrawiam, wspaniałych przeżyć wywiezionych z Sandomierz i powrotów co jakiś czas w to miejsce pelne uroku.
  • 08.08.11, 14:01
    jaspis-jaspis napisał:

    > Salve Regina, koniecznie Wąwóz Królowej Jadwigi, kościoły samdomierkie, podziem
    > ia koscioła sw. Józefa, wspinaczka na Bramę Opatowską w pogodny dzień i oglądan
    > ie niezapomnianych widokw, należy też zobaczyć i przejść się po piwniczkach sam
    > domierskich mieszczan z ktorych utworzono wspaniały labirynt godzien obejrzenia
    > , jezeli nie został zniszczony przez wodę.
    > Pozdrawiam, wspaniałych przeżyć wywiezionych z Sandomierz i powrotów co jakiś c
    > zas w to miejsce pelne uroku.

    Bardzo dziękuję za wszystkie informacje. Właśnie zarezerwowałem bilety w Jaskini Raj.

    Pozdrawiam

    Paweł

    P.S.
    Nie wiem jak się podpina listy pod konkretne wypowiedzi, więc odpisuję "ciurkiem".


  • 08.08.11, 13:45
    Dziękuję za (p)odpowiedź.

    Pozdrawiam

    Paweł
  • 08.08.11, 13:43
    Dziękuję za informacje.

    > Co do ograniczeń w podróżowaniu itp. to zależy skąd nadjeżdżasz i gdzie się zat
    > rzymasz.

    Jedziemy z "góry" (Toruń), a noclegi mam w "Sarmacie".

    > Sandomierz nie jest duży, wszędzie można na piechotę. I radziłabym zostawić
    > samochód na parkingu i bez nerwów zwiedzać.

    Tak zamierzamy.

    > Kupić coś z krzemienia pasiastego, zjeść coś w Ciżemce pod parasolem bo miło i
    > gołąbki i wróble zaglądają, wypić kawę w Małej bo tam piją ekipy Ojca Mateusza

    Dobrze, że nie Tadeusza. Ojców u nas dostatek...
    A'propos - właśnie - Ojców!

    > Kazimierz nad Wisłą mieści się w zasięgu kilometrów, a cudowny zawsze.

    Tak, sam też polecam Kazimierz.

    I pozdrawiam

    Paweł

  • 08.08.11, 16:26
    Hotel najwytworniejszy , najlepiej położony. Samochód bezpieczny. Widoki piękne. Dobrego wypoczynku. A na Salve Regina to ja nie byłam / nie powiem ile lat w Sandomierzu/ Na Bramie również. Na Pieprzówkach raz. Zamiast wyprawy do Wąwozu św. Jadwigi lepiej pojechać w Kazimierzu do ich wąwozów. Atrakcyjna jazda i nie męczące podejście. Dobrego wypoczynku. Pozdrawiam.

  • 08.08.11, 16:34
    Mnóstwa wspanialych przeżyć, dużo miłych wspomnień i pogody, pogody, pięknej pogody :)
  • 08.08.11, 16:56
    jaspis-jaspis napisał:

    > Mnóstwa wspanialych przeżyć, dużo miłych wspomnień i pogody, pogody, pięknej pogody :)

    Dziękuję.
    Tak, pogoda odgrywać będzie kluczową rolę! Byleby nie padało, czego życzę szczególnie mieszkańców terenów zagrożonych podtopieniem.

    Pozdrawiam
  • 08.08.11, 16:54
    wini3 napisała:

    > Zamiast wyprawy do Wąwozu
    > św. Jadwigi lepiej pojechać w Kazimierzu do ich wąwozów. Atrakcyjna jazda i nie
    > męczące podejście.

    Jak pisałem - do Kazimierza jeżdżę - chyba że mowa o KazimierzY? Wąwóz Korzeniowy znam i jestem zauroczony w ogóle tym miejscem.
    Jeszcze raz dziękuję za życzenia

    Paweł
  • 08.08.11, 16:42
    Ojców i Kraków nie mieszczą się w planowanych kilometrach. / ale cudowne/ I Wieliczka!
    U św. Józefa już nie pokazują truchła kasztelanki i dobrze ale o ile pamiętam to ona zostawała wyłącznie w pamięci turystów/ szczególnie dzieci/.
    Właściciele Sarmaty są kontaktowi i zauroczeni Sandomierzem - mogą zapewnić przewodnika po mieście . Opowiedzą rzeczy których nie ma w żadnym przewodniku.
  • 08.08.11, 16:50
    wini3 napisała:
    > Ojców i Kraków nie mieszczą się w planowanych kilometrach. / ale cudowne/

    Tak, wiem, ale to było skojarzenie z tymi "ojcami"...
    Co nie znaczy, że Ojcowa nie odwiedziłbym - tym bardziej, że bylem tam ostatni raz ...pewnie 30 lat temu.

    > Właściciele Sarmaty są kontaktowi i zauroczeni Sandomierzem - mogą zapewnić pr
    > zewodnika po mieście . Opowiedzą rzeczy których nie ma w żadnym przewodniku.

    Pięknie dziękuję.

    Paweł
  • 09.08.11, 08:48
    Jest słoneczko! Można jechać !
    Jaspis gdzie te zdjęcia? Nie mogę znaleźć - zresztą zginęło mi nawet Zabrze.
  • 09.08.11, 09:34
    Witaj:)
    U nas tez ranek piękny. Niebo błekitne, aż chce się zyć.
    Zaraz wyruszam z domu, szkoda czasu na siedzwnie.

    Wini najedz kursorem na mój nick w tym wątku .Kliknij i otworzy się mój profil, tam są zdjecia. Wystrczy kliknąć na zdjęcie i powiększy się.
    Teraz powinnaś znalezć bez problemu.
    Ciekawa jestem Twojej oceny
  • 09.08.11, 09:41
    fotoforum.gazeta.pl/5,1,801.html
  • 09.08.11, 13:04
    Teraz widzę, Robić, robić zdjęcia i pokazywać ! Pogoda do zdjęć! A fontanny wszyscy mają lepsze. Obejrzałam naszą - jakby ktoś narobił na środku ryneczku.
  • 14.08.11, 15:46
    Tak tu cichutko.
    Od kilku dni nikt nic nie pisze.
    Gdzie jesteście ? Co robicie ciekawego, a może długi weekend tak wszystkich rozleniwił?
    Czekam na Was.
  • 14.08.11, 17:40
    Zrobiła się pogoda, co mnie cieszy podwójnie bo mam nadzieję, że relacje pablosa z wypadu do Sandomierza będą pozytywne. Myślę, że jest aktualnie w mieście.
    No i cieszę się bo na przystankach poza centrum postawiono daszki. Wprawdzie nie korzystam ale widywałam zmokniętych ludzi. Zawsze to do przodu.
  • 14.08.11, 23:44
    wini3 napisała:

    > Zrobiła się pogoda, co mnie cieszy podwójnie bo mam nadzieję, że relacje pablos
    > a z wypadu do Sandomierza będą pozytywne. Myślę, że jest aktualnie w mieście.

    Tak, dokładnie tak było. Właśnie wróciliśmy do domu po 5-dniowym pobycie w Sandomierzu, jego bliższych i dalszych okolicach. Po kolei:

    1) Nocleg
    We wtorek przyjechaliśmy do Sandomierza - tak jak pisałem noclegi mieliśmy zarezerwowane w "Sarmacie". Nie zawiedliśmy się. Pobyt w hotelu okazał się bardzo miły, a pracownicy bardzo życzliwi i uczynni. Właściciele również.
    Hotel zasługuje na swoje 3 gwiazdki.

    2) Gastronomia
    Podczas pobytu stołowaliśmy w różnych miejscach, często poza Sandomierzem (w czasie wycieczek).
    Śniadania w "Sarmacie" - bufet szwedzki, prawie "bardzo dobry". Bardzo dobry byłby, gdyby oferta choć trochę się zmieniała (tak więc piąte śniadanie wyglądało tak samo jak pierwsze).
    Dania obiadowe i kolacyjne bardzo dobre.
    Jedliśmy dwa razy w restauracji-hotelu "Pod Ciżemką" - trudno zgodzić mi się z wpisami na "Gastronauci.pl". My byliśmy zadowoleni - z jakości jedzenia, i z obsługi. Zmorą były komary, ale to w ogóle light motive naszego pobytu.
    Ze wspomnień kulinarnych zaznaczę tylko mięso z bizona (po burgundzku) - wyśmienite. Potrawy z bizona można doświadczyć w Kurozwękach.
    Kawa dobra w wielu miejscach - np. w "Kordegardzie" (tu dodatkowo polecam tartę z rabarbarem), "Sarmacie", itp.

    3) Turystyka
    Sandomierz ciekawy, choć chyba nieco więcej się spodziewaliśmy. Szczególnie wieczorem brakuje klimatu, jaki można spotkać w nieodległym Kazimierzu. Rzeczywiście kręci się trochę nieciekawego towarzystwa. No i te komary...
    Panoramy ze stateczku nie udało się zobaczyć, bo kapitan nie mógł zebrać wymaganej liczny chętnych. Choć i tak z drugiej strony: jak przyjeżdżać to w środku tygodnia - w sobotę był już tłok i ścisk. (podobnie jest zresztą w Kazimierzu...)
    Natomiast warto zaznaczyć kilka ciekawych inwestycji turystycznych w tym mieście (pominąwszy "turystykę podziemną" i inne charakterystyczne zabytki). Na pierwszy plan wysuwa się teren bulwaru - jak ruszy pełną parą, ściągnie dodatkowych turystów. Podobnie ciekawym pomysłem jest ta aleja spacerowa ciągnąca się od bulwaru po bodajże ul. Mickiewicza.
    Rzeczywiście, żal z powodu tych strat jakie przyniosły ostatnie ulewy (podmyte drogi).

    Poza Sandomierzem zwiedziliśmy: Ujazd (zamek Krzyżtopór), Baranów Sandomierski, Chęciny, Jaskinia Raj, Kurozwęki, Staszów, Rytwiany, Opatów. Pewnie coś pominąłem.
    Nie udało się dotrzeć do Ćmielowa (żona trochę żałuje). Wszystko warte odwiedzenia. Najmniej polecam Krzyżtopór (prace budowlane, brak zaplecza turystyczno-informacyjnego).
    W Kurozwękach uderza niemile pazerność - bilet pogania bilet. Jeden za samo wejście, kolejny na zwiedzanie pałacu, kolejny za bizonie safari, jeszcze jeden na labirynt w kukurydzy, itd. Ani się człowiek nie obejrzy a 100 zł (za 2 os.) poleci... Choć wrażenia ciekawe.
    Ogólnie - wyjazd bardzo udany, jesteśmy zadowoleni i polecamy innym te tereny.
    Burmistrzowi pod rozwagę podsunąłbym pomysł z opryskami na komary, bo te potrafią zepsuć humor, pobyt i skutecznie ograniczyć korzystanie z zaplecza gastronomicznego. Pierwszym zakupem w Sandomierzu był "Raid" na komary, bo zielony teren koło naszego hotelu roił się od tego czarnego paskudztwa...

    Pozdrawiam

    Paweł
  • 15.08.11, 09:46
    Miło mi ,że zechciałeś odpowiedzieć. W zasadzie tego się spodziewałam. Nie żałujcie Ćmielowa, żałujcie Bałtowa! Sandomierz niestety nie ma tego życia co Kazimierz. Krzysztopór tylko ciekawy raz do roku w czasie imprezy. Można było pominąć bo na uboczu.
    Co do komarów to w tym roku są wyjątkowo wściekłe. Przyczyniłam się do tego magazynując deszczówkę. Teraz wieczorami nie wychylam się z domu- nawet burmistrz nie pomoże- siedzą w każdym krzaku.
    Pozdrawiam
  • 15.08.11, 13:54
    >Sandomierz ciekawy, choć chyba nieco więcej się spodziewaliśmy. Szczególnie wieczorem
    > brakuje klimatu, jaki można spotkać w nieodległym Kazimierzu. Rzeczywiście kręci się trochę nieciekawego towarzystwa.

    No, niestety, masz rację. Sandomierz chyba jeszcze nie potrafi wykorzystać tkwiącego w nim potencjału i "zwabić" turystów, by zostali tu dłużej niż jeden dzień.
    Jestem pod urokiem Sandomierza, przyjeżdżam co roku, by odwiedzić rodzinę. Zawsze po południu życie miasta zamiera i jest, po prostu, nudno. A na placykach i skwerkach samo szemrane towarzystwo. Sandomierz po 18.00 nie ma nic do zaoferowania, a przecież do nocy zostaje jeszcze tyle godzin.
    Dlatego, jakkolwiek chętnie na kilka dni przyjeżdżam, tak równie chętnie wyjeżdżam.

    Cieszę się, że ten pobyt w samym Sandomierzu i okolicach, będziecie miło wspominać.
    Pozdrawiam :)
    --
    www.pajacyk.pl
  • 15.08.11, 19:47
    Witajcie !
    Milo, ze Pablos odezwał się i zrelacjonował pobyt w Sandomierzu i okolicach i że czas spedzony w Sandomierzu będzie wspominał z sympatią.
    Wspominał,ze wieczorami nie ma co robić w Sandomierzu. Zabrze duże miasto, a zycie po godz. 18 praktycznie zamiera.
    U nas na Sląsku nic nowego nie dzieje się. Dni ostatnie mijają jakoś monotonnie, chociaż ja nie nudzę się, a od wtorku czekam na gości i już cieszę się na ich przyjazd. Zwali mi się az 6 osób. Dom mocno zaludni się, będzie gwarno i wesoło.
    Za tydzień będę wreszcie mogła pomyśleć o wyjezdzie do Sandomierze. Rodzina już wie, że wybieram się do nich na parę dni. Cieszą się, że przyjadę.
    Miłego wieczoru, a Ty Wini nie daj się komarom.
  • 16.08.11, 09:15
    Turystyka w Sandomierzu to błędne koło. Zdarzają się turyści, oblecą miasto i już ich nie ma. Gorzej jak w ogóle nie przyjadą. Sandomierz leży na uboczu i nie żyje wyłącznie z turystów. Stare miasto to raczej skansen- wymiera po sezonie- o ile jest w ogóle sezon.
    Ojciec Mateusz też się kiedyś skończy albo znudzi albo przeniesie zwabiony przez inne miejscowości. Zostanie infrastruktura , koszta - tak już bywało. Przezorni słyszę, że już się pakują. I tak od lat. W dni powszednie pusty rynek, nie mówiąc o wieczorach.
    Tak wygląda prowincja. Żyjemy sobie cichutko, powolutku na uboczu.
    Mieszkam tu już tak długo, że pamiętam gdzie sięgało miasto / kończyło się za parkiem/ .
    Jedyna stacja benzynowa naprzeciw koszar/ których nie ma/.
    Piszczele z których wychodziłam budząc zdumienie autochtonów! Przyzwoita kobieta nie chodziła tamtędy - zrozumiałam dlaczego kiedy usłyszałam ho! i uchylony płaszcz. Zresztą innym razem za murem kościoła św. Józefa przepędzałam osobnika, który cieszył się widokiem nastolatek stojących na skraju parku.
    Nie słyszę żeby aktualnie ktoś taki straszył dziewczynki. Ale i mnie nikt już nie postraszy. Niestety . Wszystko mija i idzie naprzód. Na Kruków. I tak pesymistycznie zakończę.
  • 15.08.11, 22:38
    wini3 napisała:

    > Miło mi ,że zechciałeś odpowiedzieć. W zasadzie tego się spodziewałam. Nie żałujcie
    > Ćmielowa, żałujcie Bałtowa!

    Jest jeszcze sporo miejsc nieodkrytych, więc mówimy "do zobaczenia".
    Miejsca tworzą przede wszystkim ludzie, a tych, których spotkaliśmy na naszej turystycznej drodze, będziemy miło wspominać.

    Pozdrawiam

    Paweł
  • 16.08.11, 09:19
    I miło nam, że jeszcze tu pablos zaglądasz. Czekamy na jaspis - ja też wyglądam gości.
  • 16.08.11, 20:39
    > Ojciec Mateusz też się kiedyś skończy albo znudzi albo przeniesie zwabiony przez inne
    > miejscowości.

    Sam ojciec Mateusz już podobno do Włoch wyjeżdża i do Sandomierza nie wróci. Ale jego przyjaciele i... mordercy ;) chyba zostaną, póki co, w mieście.

    > Mieszkam tu już tak długo, że pamiętam gdzie sięgało miasto / kończyło się za parkiem/ .

    O, tego, by miasto kończyło się za parkiem, to nawet ja nie pamiętam. Pamiętam, że kończyło się za trzema blokami (obecnie chyba ul. Króla). Dalej były już tylko ogrody. Były bloki na Kosełły, koło stadionu, za nimi też już koniec. Na placu, gdzie dziś bazar, odbywały się czasem jakieś imprezy: występ jakiegoś zespołu, wesołe miasteczko przyjeżdżało. To było zawsze duże święto, bo rozrywek wiele nie było. Ani dla dorosłych (kawiarnia "Słoneczko" i chyba nawet dansingi), ani dla młodzieży (głównie harcerstwo i zajęcia sportowe po lekcjach. I mój ulubiony sposób spędzania wolego czasu: jedyna wówczas w mieście biblioteka na Starym Mieście.
    Ech, z nostalgią wspominam jednak te ubogie, siermiężne czasy, wszak wspomnienia dzieciństwa i młodości zawsze są najprzyjemniejsze.

    > Piszczele z których wychodziłam budząc zdumienie autochtonów! Przyzwoita kobieta nie chodziła tamtędy - zrozumiałam dlaczego kiedy usłyszałam ho! i uchylony płaszcz.

    O "moich" Piszczelach już kiedyś wspominałam. Dzikie, mroczne, ale robiliśmy tam harcerskie ogniska. Wspomnienia bardzo fajne.

    > Niestety . Wszystko mija i idzie naprzód. Na Kruków. I tak pesymistycznie zakończę.

    Z tego, co pamiętam, kiedyś na Krukowie mieszkali Cyganie. Dziś kojarzy się tylko z cmentarzem.
    Rzeczywiście, pesymistyczny koniec... A dzień dziś był taki piękny. Uśmiechnij się :)
    --
    www.pajacyk.pl
  • 16.08.11, 23:20
    Obie wspominacie o miejscach, które są mi bliskie. W jednym z tych miejsc znajdował się sad wujostawa.
    Sad wspominałam w jednym z moich postów. To było jedno z tych miejsc w których bardzo kubiłam w dzieciństwie bywać
    Pola które były za dawnym cmentarzem zydowskim.
    Tych pól już nie ma. Miejsce z którym zawsze w przeszłosci witałam się zaraz po przyjeżdzie do Sandomierza.
    Bibliteka na Starym Mieście. Też wspomnienia.
    Może nie tyle bibliteka, co pani bibliotekarka tam pracująca. Ta pani była zaprzyjażniona z moją babcią, dość często odwiedzała babcie. Często była zapraszana na wieczorne pogaduszki starszych pan, przy herbatce i pysznej szarlotce. Taką szarlotkę piekła tylko moja babcia. Nigdy póżniej tak pysznej nie jadłam.
    Pani biblitekarka (niestety zapomniałam jej nazwiska) mieszkała w domu tuz koło nas. Dom otaczał spory zaniedbany ogród. Domek w stylu starego dworku szlacheckiego też byl zaniedbany i ponury. Mimo, ze mieszkali w nim ludzie, wieczorami zawsze byl ciemny. Straszył ślepymi, ciemnymi oknami, koło domu nie było prawie nigdy widać krzątających się ludzi. Pani bibliotekarka zasusona stara panna, swoim wyglądem przypominała starą ciotkię zywcem wycięta z bardzo starej fotografi zrobionej w sepii.
    Nie wiem dlaczego ale bardzo się jej bałam.
    Babcia czasami wysyłała mnie do niej zeby zaprosic na wspominana wczesniej herbatę i szarlotkę. Stałam zwykle długo pod drzwiami nim zapukalam zeby powiedzieć z czym przychodzę. Wiele razy wracałam do domu i mówiłam , ze pani bibliotekarki nie ma, a ja nawet jedneym palcem nie stuknełam, bo paralizował mnie strach.
    Nie rozumiem do dziś tego irracjonalnego lęku, bo pani byla sympatyczna i częto przynasiła mi ksiażki do czytania.
    Moze to z powodu tych stale ciemnych okien wieczorami, a moze ten zapuszczony i zniedbny ogród tak działal na moją dzieciętą wyobraznie.
    Mam nadzieję, że nie zanudziłam wspomnieniami.
    Dobrej nocy :)
  • 17.08.11, 13:30
    Tylko ruszyć i wspominają!
    Może z tym końcem miasta przesadziłam, ale tam gdzie bazar już jako członek spółdzielni mieszkaniowej starałam się o działkę. Niestety jak wszystko w Sandomierzu działki były dla swoich. Ustosunkowany znajomy, który został obdzielony takąż odstąpił mi grządkę i jeszcze jednemu znajomemu / wybitnym członkiem społeczeństwa dopiero potem stał się/. Świetnie położone- tuż przy jezdni, po czym wstydził się za nas bo zapuściliśmy je niemiłosiernie.
    A potem odebrali.
    Kręciłyśmy się w tym samym czasie i tych samych miejscach.
    Gdyby żyła moja wszechwiedząca znajoma nie miałabym trudności z ustaleniem pani bibliotekarki. Ja w bibliotece byłam chyba tylko kilka razy , przetrzymałam książkę zbyt długo i przestałam wypożyczać/ mam wstręt przed wymacanymi książkami i wszystkim innym macanym zresztą- jestem znaną awanturnicą w sklepach, a sprawy higieny poszły naprzód m. inn. dzięki mnie!/Ostatnio wczoraj - ćwiczę równo - personel i klientów! Na szczęście coraz mniej powodów do awantur - jak było dawniej możemy powspominać np. chleb rzucany na ladę. Że też przeżyliśmy to!
    Kruków - to jeden z najpiękniejszych widoków na miasto i okolicę. Szkoda, że niektórzy już tego nie oglądają . Zresztą od św. Pawła też piękny widok i wcale nie pesymistycznie. Takie jest życie.
    Idę na zakupy ulżyć sobie.
  • 18.08.11, 20:12
    > Tylko ruszyć i wspominają!

    To zaraźliwe, wini :) A wspomnienia mają taki niezaprzeczalny urok i czar. I rzeczywiście, mamy podobne.
    Akurat temu, że działkę zapuściłaś, mnie nie dziwi, bo sama nie rozumiem zamiłowania niektórych do "grzebania" w ziemi :) Pamiętam jednak, że kiedyś mieć działkę, to było marzenie i spędzało się na nich dużo czasu.
    Chleb rzucany na ladę... jakże mogłabym zapomnieć. Rzeczywiście z higieną nie było za dobrze, a jednak nie było tylu alergików, co dziś i nie słyszało się, by ktoś od tych bakterii jakoś specjalnie się rozchorował. Za to powietrze było bardziej czyste, mniej środków chemicznych w owocach i warzywach i mimo że często nie wyglądały, jak namalowane, to były smaczne i zdrowe.
    Jaspis, czy Ty chodziłaś do szkoły podstawowej w Sandomierzu, czy wcześniej wyjechałaś?
    Ja kończyłam SP nr 2, a Ty, wini? Może pamiętacie jakichś nauczycieli, którzy szczególnie zapadli Wam w pamięć?
    Jaspis, absolutnie nie zanudzasz wspomnieniami, pisz jak najwięcej. Chętnie poczytamy.
    --
    www.pajacyk.pl
  • 18.08.11, 23:42
    Wini, dobre chwile można wspominać bez końca, a takze miejsca i ludzi do których czlowiek tęskini.
    ''Szanujmy wspomnienia, smakujmy ich treść
    Nauczmy się je cenić
    Szanujmy wspomnia, bo warto je mieć
    Gdy zbliży się nasz coun desiere''
    Tak śpiewali niegdyś Skaldowie.
    Czy to nie jest piękne ?

    Jesli chodzi o rzucany chleb na ladę, czy inne niestympatyczne zachownia, to jednak tzw ''niewidzialna ręka rynku'' też zrobiła swoje.
    O higienie i innych sprawach nie będę juz pisała, bo napisałyście to wszystko z czym i ja się zgadzam.

    Bgwd, nie chodziłam do szkoły w Sandomierzu. Od pierwszej klasy S.P. moja edukacja odbywała się w Zabrzy i Katowicach.
    Szczęsliwe to lata, warte wspomnień, chociaż tak jak u wielu młodych ludzi były to także lata buntu.
    Nie chodzilam do szkoly w Sandomierzu, ale przed laty próbowała wrócić do Sandomerza i przez jakiś czas pracowałam w Sandomierzu, jednak mój tato nie wytrzymał, przyjechał i naklonił mnie do powrotu do Zabrza, póżniej jeszcze raz bylam bliska zamieszkania kolejny raz w Sandomierzu, ale i tym razem nic z tego nie wyszło.
    Więcej juz nie chciałam uciekać ze Śląska.
    Widzisz jak to jest bgwd, Ty pisałaś wcześniej, że za nic na stałe nie wrocisz do Sandomierza, a ja dwa razy byłam bliska zamieszkania w Sandomierzu od nowa i nic z tego
    nie wyszło. Teraz tez juz chcę siedzieć w miejscu gdzie korzenie zapuściłam za głęboko.
    Cieszę się, że nie zanudzam wspominkami, bo bałam się, ze możecie uznać za ględziare.
    Na dziś juz dość pisaniny i dobrej nocy.


  • 20.08.11, 21:47
    Wpadam tylko na chwilę, by Was powiadomić, że jutro jadę do Sandomierza :) Sprawdzę, co też się tam przez rok zmieniło. I obejrzę bulwary :)
    Niestety, nie będę miała dostępu do netu.
    Pozdrawiam.
    --
    www.pajacyk.pl
  • 20.08.11, 21:50
  • 20.08.11, 21:57
    UPS, uciekło mi forum.
    Baw się dobrze, ja też mam zamiar lada dzień pojawić się w Sandomierzu, ale nie wiem co się dzieje u rodzinki. Dzwonię przez cały dzień i nikt nie odbiera telefonu, a wiem napewno, że nigdzie nie wyjechali.
    Martwię się bo jedna z ciotek ma już 81 lat i leżała ostatnio w szpitalu.
    Oby tylko nic złego nie stało się.
  • 22.08.11, 17:36
    I mnie uciekło a napisałam wyczerpująco i dłuuuugo. Za długo. A teraz będę pisała sama do siebie. Ja gości już zaliczyłam. Do miłego powrotu.
  • 23.08.11, 19:24
    Moi goscie wyjeżdzają w czwartek, a moje plany wyjazdowe zaczęły się i skończyły na polanach.
    Jestem zła, ale wyżej pasa nie podskoczę.
    Nasza wrocławianka zepewne zda relacje z pobytu w Sandomierzu .
    Jestem okronie zła !
  • 24.08.11, 09:55
    Pewnie będzie burza! Mnie tak nosi właśnie przed burzą, a plany mają to do siebie, że je się zmienia.
    Nie zazdrość bgwd - jest okropnie gorąco - tylko leżeć i dyszeć. Wieczorem tną komary. Siedzę w domu i cieszę się, że idzie jesień. Cieszmy się czym tam mamy. np. cieszę się, że nie muszę sama do siebie pisać. Pozdrawiam porannie - jeszcze nie dyszę.
  • 25.08.11, 23:05
    Witam wieczorową porą i dziękuję za słowa pociecieszenia.
    U nas tez upał okropny, ale ja lubię ciepło, chyba w poprzednim życiu byłam afrykanką.
    Goście wyjechali rano, dom zrobił się cichy i spokojny i tak będzie do przyszłej wiosny.
    Już zapowiedzieli się.
    Musialam trochę ogarnąć mieszkanie, bo bałaganu trochę zostało, ale nie marudzę i już cieszę się na następną wizytę i na te dlugie nocne Polaków rozmowy, przy lampce dobrego wina z ludzmi, ktorych się lubi, są niezastąpione.
    A teraz spać pora.
    Dobranoc.
  • 28.08.11, 23:29
    Wini
    puk puk, co u Ciebie?
    Martwie się, że nic nie piszesz. Pozdrawiam nocnie i czekam na wiadomość od Ciebie.
    Spokojnej nocy :)
  • 29.08.11, 08:17
    Pozdrawiam porannie- bardzo porannie bo obudził mnie dym. To mój sąsiad, który widocznie nie mógł spać postanowił palić ścięte chwasty. Pilnowałam zza firanki ognia dopóki nie upewniłam się, że on przy tym jest. W sobotę dyszeliśmy - upał był niesamowity. Nawet zrezygnowałam z koncertu - wprawdzie wieczór był przyjemny ale trudno było się podnieść i podejrzewałam operację komarów. Może bgwd była? Dowiemy się. Dzień zapowiada się do życia. Szaro. Zaczynamy nowy tydzień - oby fajny.
  • 29.08.11, 23:02
    Witaj !
    Odezwałaś się, juz przestałam się martwić.
    Na takiego sąsiada trzeba uważać, bo ''sprawa'' moze wymknąc spod konroli.
    Sobota tez u nas była bardzo upalna i temperatura powietrza była podobno najwyższa w kraju, też dyszeliśmy, ale jak już pisałm wczesśniej chyba w poprzednim życiu bylam mieszkanką Afryki, męczę się, ale aż tak bardzo nie cierpię.
    Tym bardziej, że nie było parno.
    Skoro tak się zle czułaś nie dziwię się, że nie chciało Ci się ruszac z domu w niedzielę.
    U nas niedziela była piękna i dlatego wybralam się w swoje ulubione miejsce w miescie.
    Byłam zobaczyć, co dzieje się w ogrodzie botanicznym w koncu lata.
    W tym miejscu jest przepięknie, grzędy jeszcze pelne kwiatów, cynie mają tak duzo róznych barw, że az się w glowie kręci od kolorów. Rosarium mieni się kolorami. Róze od bialych przeż herbaciane, moje ulubione, aż do ciemnoczerwonych. Niektóre krzewy już przybierają jesienne kolory.
    Nad oczkami wodnymi pochylają się brzozy, plywają stadka dzikich kaczek, kwitną liliowce, obok oczek wodnych porobione sklaniaki, a koło malej palmiarni w ogromnych donicach rosną palmamy.
    Przez chwilę można wyobrazić sobie, że jest się w tropikach.
    Nacyklam mnóstwo zdjęć. Wstawię je do swojego profilu, ale idzie mi to wklepywanie zdjeć trochę opornie. Kwestia jeszcze paru ćwiczeń i nie będzie sprawiało mi to trudności.
    Czekam takze na relację naszej wrocławianki z pobytu w Sandomierzu, moze też wstawi jakieś zdjęcia.
    No i kolejny raz, jak zaczęłam pisać to nie mogłam zatrzymać się, ale teraz już
    dobrej nocy i do następnego pisania.
  • 31.08.11, 10:50
    A ja biegnę oglądać zdjęcia - może już są?
    Wczoraj wojażowałam. Bez aparatu - tylko z telefonem ale nie umiem sobie z nim poradzić.
    Oświadczam- Polska się zmienia i nikt mi tego nie podważy! Pięknieje. Robi się wielki świat.
  • 31.08.11, 21:29
    Zdjęć jeszcze nie ma, jak będą, zaraz Ci napiszę.
    Mnie tez jeszcze sprawia troche trudnosci umeszczania zdjęć na profilu, ale dojdę do wprawy, tak samo jak i Ty szybko poradzisz sobie z robieniem zdjęć telefonem.
    Ćwiczenie czyni mistrza.
    Polska faktycznie zmienia się wspaniale, ale w naszej naturze lezy ciągłe jęczenie i narzekanie.
    Moze w końcu kiedyś się to zmieni i będziemy umieli cieszyć się własnymi osiągnięciami.
    :)
  • 01.09.11, 21:23
    Hej, hej, witam Was już z Wrocławia :) Wróciłam dziś wczesnym rankiem. Cóż, pobyt w Sandomierzu podobny do wielu innych. No, może poza jednym, nieznośny upał... Ja Afrykanką na pewno w poprzednim życiu nie byłam ;) Sama nie wiem kim, bo zarówno upału, jak i zimna nie znoszę. Optymalna temperatura dla mnie to ok. 24 stopni i słoneczko. Upał skutecznie uniemożliwił mi, jak przypuszczała wini, długie spacery i naprawdę nie chciało się wychodzić z domu. Na żadnym koncercie nie byłam. Tak naprawdę, to wrocławskie propozycje już zaspakajają mnie w tym duchowym względzie ;)
    Bulwary piękne, mogłyby być dobrym miejscem na częste spędzanie miłego popołudnia, ale... w dzień upał, później komary. Na pływanie "łabędziowym kajakiem" nie skusiłam się :)
    Na Starym Mieście odkryłam pierogarnię, która informuje: Tu jada ojciec Mateusz i kusi bogactwem pierogów. Ponoć nie ma takich nawet w Krakowie, jak głosi zręczna reklama. Nie próbowałam, bo w taki upał nawet jeść się nie chciało. Słyszałam jednak, że od ubiegłorocznych wakacji cena porcji wzrosła ok. 140% !!!
    Miasto pięknieje, codziennie słychać było hałasy, spowodowane różnymi pracami. Wszędzie uwijali się robotnicy. Na nowym osiedlu zaawansowane prace przy dotychczasowym, nijakim boisku. Już widać różnicę. Park, niestety, taki sam, jak co roku. Szkody po przejściu nawałnicy jeszcze nie wszystkie naprawione. Zdjęć nie robiłam, więc nie mam co wklejać. Dlaczego? Sama nie wiem. Może dlatego, że aparatem zawładnęła moja latorośl, ale robiła zdjęcia, które są zbyt prywatne, by je tu zamieszczać.
    Widać, że Sandomierz staje się coraz bardziej "światowy", a nie tkwi w roli sennego, zapyziałego miasteczka. Przykre to, że, jak opowiadała rodzina i znajomi, młodzież z Sandomierza wyjeżdża, bo z pracą jest kiepsko. Nawet prorokują, że Sandomierza za jakiś czas, stanie się miastem samych starszych ludzi, bo kto tylko może, szuka dla siebie miejsca w innych, większych miastach. A mój Wrocław ostatnio bardzo modny w tego typu wędrówkach ;)
    Rodzina odwiedzona, pooddychałam atmosferą Sandomierza i szczęśliwie wróciłam do domu. Sandomierz adieu, mam nadzieję, że do następnego roku... :)
    --
    www.pajacyk.pl
  • 01.09.11, 21:28
    Aha, zapomniałam dodać, że podróżując do Sandomierza, widziałam wszędzie zaawansowane prace na drogach, w miastach i miasteczkach. Wszędzie wiele się dzieje i rzeczywiście, jak informuje PO w swoim haśle wyborczym, Polska jest w budowie. To bardzo... budujące uczucie. Zmienia się nasz kraj na lepsze, a to cieszy.
    --
    www.pajacyk.pl
  • 02.09.11, 09:14
    No to czekamy za rok. Może park wypięknieje, a może klimat będzie bardziej sprzyjający. Cieszę się, że mamy podobne spojrzenie na miasto i sprawy.
    Ja ciągle widzę Sandomierz z moich pierwszych lat pobytu i doprowadzają mnie do szału ludzie którzy nie chcą widzieć zmian. Złoszczą mnie mieszkańcy, którzy nie korzystają z tego co dla nich zrobiono/ pustawy piękny stadion, koncerty o umiarkowanej frekwencji, imprezy/. Wstydzę się jeśli sama nie biorę udziału.
    I młodzież bazgrząca po wszystkim. Ale to bolączka wszystkich. Brak szacunku do dokonań -chuligaństwo i głupota ogólnopolska.
    Czy tak już zawsze będzie, że grupa głupców i chamów będzie dewastowała to za co zapłacili wszyscy? Czy nie wychowamy świadomych obywateli? Tylko kamery, ochroniarze?
    No i zrobił się nowy wątek. Pozdrawiam szczęśliwie powracającą i jaspis
  • 02.09.11, 09:15
    I tylko my trzy na tym forum!
  • 02.09.11, 23:06
    Witajcie obie.
    Tak zostałyśmy tylko trzy i mam nadzieję, ze jeszcze będziemy trwały jakiś czas na forum.
    Witam po wakacjach. Szkoda, że upał zepsuł Ci trochę pobyt w Sandomierzu, ale to jest chyba, mimo wszystko, lepsze od ciągle lejacego deszczu.
    Co do pozytywnych zmian w Polsce, mamy podobne spostrzeżenia. Ja dodam tylko, że wszystko zmienia się blyskawicznie. Denerwują mnie te ciągle narzekania, ale my juz chyba tacy jesteśmy, nie potrafimy się cieszyć, ale za to w krytykowaniu wszystkiego jesteśmy niezastąpieni.
    Jeśli zaś chodzi o łobuzów, którzy niszczą bezmyślnie swoje otoczenie, to kary powinny być natychmiastowe, jeżeli takiego delikwenta złapią i ta kara powinna być wg mnie taka, zeby już nigdy łobuz nie miał ochoty na powtórkę swojego durnego działania.
    Tak więc zgadzamy się w wielu sprawach.
    Dobrej nocy i do następnego spotkania na forum.
  • 05.09.11, 13:19
    No to zaczęłyśmy nowy tydzień. - Sprawozdanie z soboty- drżałam czy znowu pogoda nie spłata figla i nie pokrzyżuje planów imprez zaplanowanych na sobotę. Bo w niedzielę nie wiem czy coś organizowano.
    Pogoda była świetna, komary mało aktywne. Tylko wieczorem było zimno a nie wierzyłam, że aż tak może być. Wytrzymałam bo zrobiłam wreszcie frekwencję na koncertach. A było warto.
    Poszłam na kabaret Hrabi - Okazało się , że jestem na koncercie grupy Hrabia z sąsiedniego Mielca. Podobno mieli coś tam wygrać w tv , nie wiem co bo nie oglądam.
    Siedziałam znudzona, zła, zawiedziona. Nie był to koncert dla starszych pań, szczególnie dostojnych ale rozkręciło się i doczekałam Poparzonych Kawą Trzy. Było przemiło, już zamówiłam płytę. Gdyby się w Waszych stronach pojawili zaliczcie koniecznie, a sprawdźcie na you tube.
    Wielkich tłumów jak to w Sandomierzu nie było/ przygadał nam Hrabia/ - niech żałują. A potem widok nocnego Sandomierza - cudo - był pięknie oświetlony, spokojny. Chamstwo podobno operuje w innej okolicy.
    Niedziela w poszukiwaniu atrakcji. Nie było- tylko dobre jedzonko ale w pewnej odległości od Sandomierza. Wskażę na życzenie.
    No i zaczynamy nowy tydzień - podobno grozi zmiana pogody. Deszcz potrzebny, grzyby nie chcą rosnąć a już czas. Tylko prosimy z umiarem. Pozdrawiam .
  • 05.09.11, 20:21
    O, to fajnie, że jednak miło spędziłaś sobotni wieczór.
    Co do zmiany pogody, to u nas właśnie po burzy, ale deszcz ciągle pada. Jutro ma być pogodnie i chłodniej. Już się cieszę :) Prognozy, jak na wrzesień, są obiecujące. Oby tylko się sprawdziły.
    Pozdrawiam :)
    --
    www.pajacyk.pl
  • 07.09.11, 19:44
    Witajcie obie wieczornie.
    Tez napiszę za bgwd, że cieszę się, iż sobotę speńdzilaś tak jak sobie zaplnowałaś i w końcu dobrze się bawiłaś.
    Sobotę przesiedziałam w domu, ale za to w niedzielę ze znajomymi wieczór spędzilam w sympatycznej knajpce.
    Dlaczego tak jest, ze jak jest coś fajne, to mija zawsze za szybko ?
    U nas za parę dni bedzie swięto miasta. Zabrzański Wrzesień i zawsze jakaś ciekawa impreza do zaliczenia znjadzie się.
    Jeszcze nie zorientowałam się jaki jest program tego swięta.
    Jezeli będzie coś godnego opisania, to opiszę.
    Jedno jest pewne. Blisko domu, tak jak co roku będzie jakaś impreza, ale ja za tego typu imprezami nie przepadam za bardzo. Zwykle jest zbyt dużo milośników chmielu, ale muszę przyznać, ze policja pilnuje zawsze spokoju. Myśle, że i tym razem będą pilnowali, zeby piwosze nie zepsuli zabawy.
    Po wczorajszym dośc upalnym dniu, dzisiaj juz jest bardzo jesiennie. Chyba będzie trzeba powoli myśleć o wyciaganiu jesiennych ciuchów. Jak ja nie lubię tych jesiennych i zimowych ubrań, ale cóż a takim klimacie zyjemy.
    Dobrej nocy i miłego nowego dnia.
  • 11.09.11, 11:25
    We Wrocławiu i Sandomierzu dużo się dzieje, a nasz Zabrzański Wrzesień przeniesiony na 1 i 2 pażdziernika.
    Nie wiem czy to dobrze, bo może być zimno i plenerowe imprezy mogą nie udać się.
    Ale witam w słoneczną niedzielę :)
  • 11.09.11, 12:32
    Nic nie może wiecznie trwać ! Piękna pogoda również. Podejrzewam , że październikowy termin imprez zabrzańskich będzie doskonały.
    W Sandomierzu dzisiaj przepięknie. Czy coś się dzieje nie wiem. Wysłałam czujki na miasto. Sama gotuję z radością - są goście- poszli szlakiem Ojca Mateusza - wyłącznie tylko tam gdzie on! Resztę oglądali wielokrotnie - ale nie nasze nowości! Niewątpliwie zostaną przegonieni nową trasą nad Wisłę i bulwary. Piszczele chyba zostaną im oszczędzone.
    Właściwie żałuję, że nie poszłam. Obiad jakoś by się zrobił. Trudno , może jeszcze jakieś piękne niedziele przede mną.
    Jaspis! Sprawdzam ciągle czy są zdjęcia! Bgwd chyba kulturalnie szaleje- czekamy na relacje.
  • 16.09.11, 22:09
    Co tu tak cicho o zmierzchu? ;) I to od 5 dni.
    Wyjechałyście gdzieś, czy jak?
    We Wrocławiu rzeczywiście dużo się działo i dzieje. Nie sposób wszystkiego opisać. Kongresowi Kultury towarzyszyło wiele imprez, w których mogli wziąć udział wrocławianie za darmo. Instalacja tu, instalacja tam, muzyka, światło, woda, fajerwerki, robiły wrażenie. Nie można było wszystkiego "oblecieć", zwłaszcza jak się pracuje i ma inne obowiązki. Wratislavia Cantans to koncerty i muzyka z wyższej półki. W tym roku jakby melomanów mniej na koncertach. Później otwarcie nowego stadionu dla zwiedzających, walka Kliczki z Adamkiem (nie byłam). Teraz nad stanem finansów w Europie, a raczej jak jej pomóc w kryzysie, debatują u nas tęgie (mam nadzieję) głowy europejskich ministrów finansów. Z tej okazji związkowcy z całej Europy zapowiedzieli na jutro wielką manifestację i już boimy się korków. Ufff, jak bym chciała to wszystko opisywać ze szczegółami, to nie starczyłoby mi czasu, którego za wiele nie mam. Pogoda na razie dopisuje. Może jednak będzie trochę złotej, polskiej jesieni.
    Pozdrawiam zatem ciepło :) Odezwijcie się.

    --
    www.pajacyk.pl
  • 18.09.11, 11:42
    No to jestem. Pogoda była fantastyczna- jeszcze jest ale już podejrzewam zmianę- jak to optymistka. Zazdrościłam wydarzeń Wrocławiowi.
    W Echu / kultura/ zapowiedź kryminału o akcji dziejącej się w Sandomierzu. Podobno nawet Machulski zainteresowany kręceniem filmu na podstawie książki. Oby.
    Od czasu Agaty Christi chyba nie czytałam kryminału ale osadzony w realiach Sandomierza , z mapką zdarzeń na pewno kupię a może i przeczytam. Do czego zachęcam sandomierzanki na obczyźnie.
    Mam też nowy temat na końcu języka ale muszę jeszcze coś sprawdzić. Pozdrawiam
  • 20.09.11, 22:20
    Takze witam i tez muszę pochwalić pogodę.
    Tak szybko minęły mi te ostatnie dni, ze dopiero jak dzisiaj zajrzałam na forum Sandomerza uzmysłowiłam sobie, że czas pędzi jak szalony. Tyle dni od ostatniego wpisu uciekło.
    Też obserwuję z oddali wszystko to, co dzieje się we Wrocławiu i zawsze w takich przypadkach jest mi żal, ze nie mogę brać w tym wszystkim udziału. Tyle ciekawych wydarzenień ''dla oczu i dla duszy'' omija nas.
    Cieszę się, ze Machulski być może będzie kręcił film w Sandomierzu.
    Machulski, to gwarancja na dobry film, a jezeli książka na posdtawie której ma być kręcony film jest dobra, to można mieć nadzieję, że za jakiś czas spędzimy intreresujacą godzinę albo dwie w kinie, a Sandomierz będzie kolejny raz rozsławiony.
    W Zabrzu nie dzieje się nic ciekawego sennie i nudno.
    Nie mogę doczekać się pazdziernika, bo zapisałam się na dwa ciekawe kursy, które zaczynają się w pazdzierniku. Trzeba jeszcze trochę pouczyć się i mózgowi nie dać zgnuśnieć. Liczę też na kontakt z ciekawymi ludzmi. Zajęcia mają być prowadzone przez wykładowców z Uniwersytety Ślaskiego, tak więc zapowiada się ciekawie.
    Czekam z ciekawością na to, co Wini ma do napisania i na relacje z Wrocławia.
    Pozdrawiam obie Panie i dobrej nocy.
  • 20.09.11, 16:00
    dzisiaj deszczowo, ale turyści są :)

    --
    Najlepszy blog o Sandomierszczyźnie www.mojesandomierskie.pl
  • 24.09.11, 12:21


    Witajcie !
    Ani bgwd, ani wini. Tak cichutko i spokojnie.
    Gdzie się podziałyście ?
    Co u Was nowego?
    Smutno bez Waszych postów. Po tylu miesiącacach wspólnego pobytu na forum, bez Waszych postów, czuję się tak jakbym straciła nagle dwie dobre znajome.
    Czekam na wiadomości i pozdrawiam słonecznie:) w piękny, słoneczny, jesienny dzień.
    Tak od wczoraj, od godz, 11.04 mamy jesień.

    P.S.
    Wini, wstawiłam wreszcie zdjęcia z ogrodu botanicznego. Na razie tylko trzy, ale będzie ich więcej.





  • 24.09.11, 22:55
    No, hej, hej, jestem :) Nie smuć się jaspis, wszak rzadko, ale jednak wpadamy :)
    U nas też złota, polska jesień i zapowiada się, że zagości na dłużej. Oby.
    Wrocław przez ostatnie dwa dni był chyba najbardziej strzeżonym miastem w PL, bo na nieformalny szczyt zjechali się wszyscy ministrowie obrony UE. Niestety, ciągłe przemieszczanie się samochodów VIPowskich i żandarmerii wojskowej na świetlnych i dźwiękowych sygnałach, dość skutecznie blokowało ruch w mieście i mieliśmy dodatkowe korki :( Co dziwiło, to właśnie to ciągłe przemieszczanie się w tę i z powrotem, w zupełnie przeciwnych kierunkach w jednym czasie, w całym Wrocławiu i o każdej porze dnia. Może dla zmylenia przeciwnika ;)
    Sobotę spędziłam pracowicie, robiąc gruntowniejsze porządki ( a pogoda taka śliczna), ale w tygodniu zawsze czasu brakuje, gdyż jak już pisałam, jestem jeszcze kobietą pracującą ;)
    We Wrocławiu, jak zawsze, dużo się dzieje. Mnie najbardziej ciekawi to:
    www.miastowroclaw.pl/index.php?option=com_eventlist&view=details&id=1052:koncert-grayna-obaszewska-piewa-czesawa-niemena&Itemid=277
    Bo i Niemena, i Łobaszewską bardzo lubię. Poza tym sama Mleczarnia ma wyjątkowy klimat i jest obleganym przez wrocławian miejscem.
    Pozdrawiam serdecznie :) Wini na pewno też tu niebawem zagości.
    --
    www.pajacyk.pl
  • 25.09.11, 13:22
    Witaj bgwd !
    Miło, że zajrzałaś i napisałaś kilka slów.
    Jesien u nas jesień piękna, tak samo jak w całej Polsce. Lato nadrabia zaległości.
    Jak zwykle ciekawe wiadomości z Wrocławia. O tej konferencji niewiele mówiono i pisano w mass mediach.
    Koncet z udziałem takiej odtwórczyni utworów Niemena, był zapewne duzym przeżyciem.
    Niemena uwielbian, a jak slyszę ''Dziwny jest ten świat'' (słowa stale aktualne), to ciarki chodzą mi po plecach.
    Właściwie nie ma utworu Niemena o którym mogę powiedzieć, że mi się nie podoba.
    Z upływem czasu, porównujac z tym, co dzieje się teraz w tzw muzyce rozrywkowej, doceniam go coraz bardziej.
    Być może ze względu na wspomnienie bardzo wczesnej młodości.
    Drugą artystką, którą wielbię, jest i była E. Dymarczyk.
    Jest jeszcze Stare Dobre Małzenstwo. Ten zespoł głównie z powodu tekstów E.Stachury, ale i muzyka tez się bardzo liczy.
    Teksty Stachury są cudowne, ponadczasowe.
    Jeżeli jednak chodzi o SDM, nie jestem chyba zbyt oryginalna, bo wielu sobie ich wysoko ceni, są wspaniali.
    Zabawilam się w recenzenta :), ale nic odkrywczego nie napisałam, prochu nie wymyśliłam.
    Dzisiaj niedziela, a Zabrze jest ospałe i nic ciekawe nie dzieje się.
    Gdybym nie zorganizowała sobie dnia, to śmierć z nudów murowana.
    Tak więc wyruszam w miasto po przygodę ;-), pozdrawiam i czekam na wiadomości.
  • 26.09.11, 09:19
    Cały czas jestem ale cicho. Korzystam z pogody, bywam tu i tam. Zdjęć nie widzę! Są na galerii Śląsk? Zaglądam też na forum Śląska gdzie jaspis broni polskości! Dobrze! My tu w pewnej odległości inaczej widzimy sprawy. A może ja chciałabym inaczej to widzieć. Po to jest wspólna Europa żeby nie było animozji i zastanych nieporozumień. Niech każdy będzie tym kim się czuje. A granice? Po co granice. Mówię też o sprawach Litwy i Ukrainy. Możemy żyć w spokoju nie rozpamiętując bez przerwy jak to było. Dość szowinistów. I wojen.
    Tyle polityki. Jak tam wybory? Znowu trzeba głosować na partie, a tak chciałoby się zagłosować na człowieka. Mądrego, odpowiedzialnego. Przerżnie wybory a ja zagłosowałabym na niewłaściwą partię. Kiedy doczekamy jednomandatowych okręgów. Może ludzie chętniej uczestniczyliby w wyborach.
    Pogoda cudna, ludzie ciężko pracują przy zbiorach. A sady cudo! Śliczne małe drzewka i cudnie wykolorowane jabłuszka. Tylko kto to kupi i za ile? Sadownicy zbierają nie tracąc nadziei. Turyści jeszcze przyjeżdżają. Atrakcji w mieście raczej nie ma. Tylko mury i pogoda.
  • 27.09.11, 17:59
    Dzien dobry :)
    Najpierw meldunek pogodowy.
    Jest cudownie, słonce świeci na blękitnym niebie, chmurek brak, a ja nawet opalałam się przez godzinę.
    W taką piękną pogodę wędrowałam po ciekawych zakamarkach miasta.
    Wbrew temu, co mówią o mieście malkontenci, są u nas takie miejsca. Trzeba tylko umieć patrzeć i widzieć, nie tylko patrzeć.
    Zdjęcia są umieszczone na moim profilu.
    Kliknij na mojego nicka, otworzy się profil i zobaczysz zdjęcia, następnie kliknij na zdjęcie i będziesz miała powiększene zdjecie.
    Sprawy związane ze Śląskiem są bardziej skomplikowane, niż wydaje się to, komuś kto patrzy na to z boku.
    Żeby to zrozumieć trzeba chociaz trochę poznac dość skomplikowaną historię tego regionu i mie można chyba tak do końca potępiać poglądów ludzi, ktorzy mówią o autonomii.
    Za to ostanie zdanie nie osądzaj mnie przypadkiem. Nie będę tego tłumaczyła teraz, bo to jest temat na bardzo dlugą rozmowę.
    Bardzo jednak irytują mnie ludzie, którzy na silę chca pomniejszyć rangę i wagę Powstań Śląskich, to obok Powstania Wielkopolskiego, jedne z nielicznych zwycieskich powstań.
    Nie wiesz o tym, że mój mąż (nie zyje od paru lat) byl rodowitym Ślązakiem i zawsze on mówił i jego rodzice takze, że są najpierw Polakami, a póżniej Slązakami. Dziadkowie byli powstancami.
    Niejedna historia ślaskiej rodziny noze być tematem na doskonały scenariusz filmowy, ale wszystkie te opowiesci są zbyt długie i skomplikowane zeby tu i teraz je opwiadać. Wiele rodzin ślaskich w trakcie ostatniej wojny przeżywało prawdziwe dramaty i nie zawsze śmierć bliskiej osoby była powodem dramatu.

    Od polityki nie da się uciec i powiem Ci, ze jeżeli chodzi o zasadnicze sprawy zwiazane z wyborami, to mam podobne zdanie do Twojego.
    Może wreszcie kiedys będziemy mieli te jednomandatowe okręgi, ale nie sadzę zeby to stało się za prędko, ponieważ zbyt wielu panów musiałoby oderwać pupy od foteli semjmowych, a tego bardzo boją się.
    Żeby chociaż była możliwaość na to, aby wyborcy mogli odwolać posła który nie spełnia nalezycie swoich obowiązków, to jednak też chyba są tylko moje fantasmagorie.
    Na jedno i drugie będziemy czekali jeszcze przez lata. Tak sądzę, ale lepiej żebym w tym przypadku nie miała racji.
    Czekam na Wasze posty i pozdrawiam.

    P.S.
    Napisz proszę, czy odnalazłaś zdjecia ?


  • 29.09.11, 09:14
    Meldunek pogodowy - cudnie. Aż prosi się deszcz.
    Polityka -precz. Zgadzamy się w poglądach. Absolutnie. Zaglądam na forum Zabrza i wiem mniej więcej co myślą bywalcy tego forum.
    Do zdjęć dotarłam - proszę o jeszcze. Nie tylko wierzby ale szczegóły. Ciekawostki ogrodu, odrobinki, które trudno zauważyć. Nie miałam pojęcia, że tak można wstawiać zdjęcia. Szukałam w galerii. Spróbuję i ja coś wstawić. Najlepiej powój od sąsiadki ale jeszcze muszę pstryknąć. Ale piękny! Nie mogę się napatrzeć - w ub. roku kwitł u mnie.
    I melduję, że wczoraj robiłam zdjęcia z telefonu i udało mi się przenieść do picassy. Sukces techniczny! Do roboty w ten cudny dzień!
  • 02.10.11, 13:35
    Minęło kilka dni, a meldunek pogodowy wciąż taki sam - cudnie, słonecznie, bardzo ciepło. Piękny mieliśmy wrzesień tego roku, a i październik, póki co, wspaniały. Deszcz mógłby popadać, ale nocą, wtedy byłaby pełnia pogodowego szczęścia.
    Zdjęcia też widziałam i jest ich, niestety, ciągle mało ;) Bierzcie się do fotografowania. Ja też fotografować lubię, ale czas, a właściwie jego brak, nie pozwala na długie wędrówki z aparatem. Posiłkując się więc zdjęciami innych, zapraszam na wirtualny spacer po naszym wielkim Parku Szczytnickim.
    www.google.pl/search?q=park+szczytnicki+wroc%C5%82aw+zdj%C4%99cia&hl=pl&sa=X&biw=1024&bih=583&prmd=imvns&tbm=isch&tbo=u&source=univ&ei=DUaITvngH6Ws0QWPuNEF&ved=0CEAQsAQ
    Cóż, od polityki w te piękne dni nie uciekniemy. Za tydzień wybory. Cieszę się, że mamy takie same poglądy, bo polityka może bardzo poróżnić ludzi ;)
    Nie znajduję powodu, dla którego duża część Polaków (oby nie większość), na własne życzenie chce sobie zafundować państwo mitomanii, spisków, szukania winnych i dzielenia społeczeństwa, wierząc w te wszystkie wierutne kłamstwa i naiwne obietnice, że wszystkim będzie się żyło wspaniale. Tego nikt nie jest w stanie spełnić.
    Szczególnie dziwi mnie podatność na taki tani populizm tzw. ściany wschodniej, której mieszkańcom dzieje się podobno najgorzej. Młodzi wyjeżdżają do miast, w których, bynajmniej, takie poglądy nie są powszechne i tam szybciej znajdują pracę i swoje miejsce w życiu. Zazdrościmy Niemcom, Francuzom, Anglikom jakości życia, a zamiast głosować za nowoczesnością, rozwojem, za optymizmem, spokojem społecznym, wolimy oddać głos na całkowite przeciwieństwa. Czy w tych podziwianych przez nas krajach marzeń, ma miejsce to, co nam chce zaserwować jedyny prawy i sprawiedliwy?
    Ech, lepiej pójdę na obiad...:)
    Pozdrawiam Was niedzielni i jesiennie :)

    --
    www.pajacyk.pl
  • 03.10.11, 08:25
    Politycznie absolutnie popieram i cieszę się, że są tacy którzy myślą identycznie. Może nie będzie tak źle za tydzień.
    A teraz sprawozdanie z najpiękniejszej jesiennej niedzieli.
    Pogoda wymarzona. Turystów dużo - tak dużo, że krążyliśmy żeby zaparkować. Potem długi spacer deptakiem na zamek gdzie odbywała się impreza kulinarna. Głodnych tłumek. Prezentowanie uczestników, podawanie dokładnych przepisów, a głodny tłumek spoglądał cierpliwie na zakończenie części oficjalnej i dorwanie się do prezentowanych i wysychających na ostrym słońcu pyszności. Cierpliwi inni ale nie ja. Ulżyłam sobie zwracając uwagę na warunki kwoki z kurczątkami zamkniętej w klatce na kanarka, gdzie nie mogła się ruszyć, kurczęta piszczały na upale spragnione/ najbardziej spragniona byłam ja/ .
    Panie / chyba przyszłe posłanki/ piszczały z zachwytu i mąż widząc moje nieobliczalne nastawienie zarządził odwrót. Podsumowanie imprezy- nuda, pompa , trema, skrępowanie. Brakuje kogoś kto na luzie poprowadziłby to wszystko i gara z czymś do zjedzenia / żeby można było kupić/ zanim dorwie się lub nie do poczęstunku.
    Dalsza część leniwej niedzieli - spokój, na rynku dopuszczono do zakłócania spokoju Peruwiańczyka , którego muzyka cudownie podkreślała nastrojową niedzielę. Pod Bramą Opatowską też ciemny grajek i też nienachalnie wkomponował się w nastrój.
    Wśród turystów interesujący ludzie, ładne psy, a nawet tubylcy.
    Straż miejska bardzo dekoracyjna- ładni chłopcy, na ładnych rowerach , ślicznie ubrani . Nowość- meleks wozi turystów - to też element atrakcji. Brakowało warty przy pomniku. Mam nadzieję, że odwiedzający przyjemnie spędzili czas i zauważyli urodę miasta bo piękniej to może tylko w śniegu prezentuje się/ ale do tego nie tęsknię/ Ciekawe czy ktoś mnie poprze w obserwacjach. Teraz czekamy na relację jaspis, która miała niebywałe atrakcje przy pięknej pogodzie/ co przepowiedziałam/ . Pozdrawiam .
  • 05.10.11, 00:35
    Witajcie !
    Pogoda nadal piękna. Szkoda, że juz jutro nas opuści ale lato nadrobiło zaległości.
    Święto miasta było takie sobie. Najfaniejsza byla kawalkada przebieranców, która przeszla przez miasto. Oczywiście komitety wyborcze musiały skorzystać z okazji i też były obecne w kawalkadzie, co nie bardzo mi się podobała i nie byłam w tym odosobniona.
    W parku koło którego mieszkam odbywalo się mnóstwo imprez. Były atrakcje tak pomyślane, ze dla każdego było coś miłego. Dla dzierci bajka o Sarbniku. Skarbnik to duch zyjący w sztolniach kopalnianych, który pomaga górnikom w chwili niebezpieczeństwa ale potrafi też ukarać górnika za niecne czyny. Pózniej kabaret, kilka miejscowych zespołów rockowych (całkiem przyzwoitych), a na zakonczenie występ M.Brodki, zepsuty bardzo złym nagłośnieniem. Basy dudniły tak, że było to okropne. Na rozpoczecie imprezy zagrała górnicza orkiestra dęta. Orkiestry gornicze tradycyjnie były przy każdej kopalni. Impreza zakonczyła się bardzo skromnym pokazem sztucznych ogni. To wszystko działo się w sobotę. W niedziele tez było parę imprez ale te odpuściłam sobie bo była piękna pogoda i wolałam powłóczyć się troche po okolicy.
    Zaczynając pisać na forum postanowiłam sobie, że nie będę pisała o polityce ale od tego nie da się uciec. Polityka dosłownie osacza nas wszedzie, a teraz kiedy PiS moze wygrać, to juz trudno nie wspomnieć o tym.
    Zadziwia mnie to, ze ludzie mają taką słabą pamięc, ze nie pamiętają jak te indywidua nami rzadziły. To co mówi Kaczyński w tej chwili jest antypolskie. Dlaczego tak wielu ludzi tego nie rozumie ? To co dziś powiedział o Angeli Merkel jest prawdziwym kuriozum. Jak można powiedzieć, że w chwili kiedy On zostanie premierem, Angela Merkel będzia pesona non grata.
    Rozumiem pamięć o wojnie ale dzisiaj świat jest inny i Niemcy to juz nie Ci sami ludzie, którzy byli rzadzeni przez Hitlera. Tak się składa, że pare razy byłam w Niemczech i spotykałam się tam z bardzo sympatycznym przyjeciem. Muszę przyznać, że bylam mile tym zaskoczona.
    Bgwd ma rację, zazdrościmy ludziom zyjącym na Zachodzie Europy, jednocześnie większość z nas moze zaglosować na PiS i tym samym oddalimy się od tej wymarzonej Europy.
    Byłam takze w kilku innych miejscach Europy i prawie zawsze spotykałam ludzi radosnych, uśmiechniętych, zadowolonych z życia i co najwżniejsze życzliwych i ufnych. Kiedy u nas tak będzie i czy będzie ?
    Mam jednak nadzieję, że większość zaglosuje rozsądnie i odda głos na ludzi patrzących w przyszlość, ze większość z nas nie bedzie chciała zyć w oparach smoleńskich.
    Tak więc idziemy zagłosować na właściwych ludzi, którzy będą nami mądrze rządzili i jakoś przeprowadzą nas przez drugą falę kryzysu w miarę spokojnie.
    Dobrej nocy :)


  • 10.10.11, 08:52
    No i po pogodzie i po wyborach.
    Jednak nie jesteśmy tacy durni jak podejrzewaliśmy i jednak coś pamiętamy. Głosowaliśmy jak jaspis zalecała, a rączka mnie świerzbiała i gdyby nie liczenie się, że jednak może wygrać ten którego nie życzyłabym sobie widzieć przy władzy kto wie na kogo zagłosowałabym!
    Moim młodym sąsiadom obojętne jest kto u władzy. Od lat próbuję im uświadomić że nie powinno tak być, że powinni głosować. Nic z tego- nie chodzą i już. Sądzę że ich dzieci też nie będą chodzić . Natomiast wychodząc spotkałam 90- letnią panią. Samotną ale żywotną / jak na swój wiek -z dumą oświadczyła że za 10 lat będzie miała setkę-wierzę w to bo zawsze była bardzo czynna i zdrowa/ , która z trudem zdążała na wybory. To stare pokolenie któremu nie jest obojętne. Przy okazji zauważyłam, że lokal jest niedostępny dla niepełnosprawnych nawet dla takiej starszej pani która bez poręczy nie mogła wejść po schodach - dalsze schody pokonała trzymając się ściany. Pozdrawiam
  • 10.10.11, 11:26
    Pogoda jesienna, ale po wyborach w sercu ,,maj''.
    Cieszę się, ze głosowałyśmy jednakowo i wygrali ci, którzy chyba powimmi wygrać.
    Tak czy inaczej czeka nas chyba trudny pod względem ekonomicznym rok 2012, ale jakoś to przeżyjemy.
    Jezeli chodzi o nie chodzenie na wybort młodych ludzi, to oni są chyba najbardziej poszkodowani w wyniku transformacji oraz to, że wielu z nich nie pamięta czasów słusznie minionych. Dlatego zostają w domach.
    Czy mam rację tak rozumując ?
    Młodziez z mojej rodziny była na wyborach i cieszę się z ich postawy.
    Mnie sprawia radość, że mogę mieć jakiś wplyw na swój los i losy kraju, chociaż obecna ordynacje wybprcza nie zadawala mnie, tak samo jak wielu innych.
    Moze kiedyś wreszcie będą wybory bezposrednie.
    Cieszę się tez z tego, że z mojego regionu wygrał wybory czlowiek na którego głosowałam.
    Palikot zrobił psikusa takiego, że chyba nikt tego nie spodziewał się.

    Też pozdrawiam i chociaż za oknami dość ponuro, pogody ducha życzę :)
  • 10.10.11, 18:25
    No, to i ja się przyłączę do tej radości z wyników wyborów. I jestem dumna z mądrości moich "ziomali" :), bo u nas wygląda to tak:
    W okręgu wrocławskim Platforma zdobyła 50,44 proc. poparcia, a PiS 25,69.
    Jeszcze wyżej partia Donalda Tuska wygrała w samym Wrocławiu (okręg obejmuje też pobliskie powiaty), gdzie zdobyła 53,6 proc. głosów, a PiS - 25,05.

    Moja kandydatka do Senatu weszła, ale druga do Sejmu już nie :( Szkoda, bo świadomie zagłosowałam na kobietę, mimo że miała odległe miejsce na liście. Podoba mi się to, co robiła już do tej pory na rzecz lokalnej społeczności. Trudno, może następnym razem się uda.

    A więc święto, choć tak jak napisała jaspis, czeka nas trudny rok, a może i kilka lat. Budujące, że będziemy to przeżywać we względnym spokoju (bo że PiS nie dopuści do całkowitego to pewne) społecznym, bez pogrążania się w przeszłości, bez jątrzenia, populizmu i mitomaństwa. Jakoś damy radę. :)
    U nas też zimno, pochmurno, a po południu zaczął padać drobny deszcz. Żegnaj lato na rok...
    Pozdrawiam jesiennie, ale ciepło :)



    --
    www.pajacyk.pl
  • 11.10.11, 12:21
    Świętujcie, świętujcie a ja zmieniłabym miejsce zamieszkania.
  • 11.10.11, 14:00
    wini3 napisała:

    > Świętujcie, świętujcie a ja zmieniłabym miejsce zamieszkania.

    WINI
    Dużo szcześcia w nowym miejscu :)
    Zmiana ulicy ?
    Chyba nie miasta ?
    Napisz gdzie teraż będziesz mieszkał, jezeli nie jest to, tajemnicą.
    Nie gań mnie za bardzo z tego powodu, że jestem takie ciekawski stworzenie.
    Jeszcze raz duuuuuuuuuuuużo powodzenia w nowym miejscu :)
  • 11.10.11, 14:08
    WINI
    To jeszce raz ja.
    Co za qwi pro qwo wyszlo ;-)
    Przeczytałam, że zmieniłaś miejsce zamieszkania, ale szczęścia i powodzenia nadal niezmiennie zyczę :) i zmiany miejsca zamieszkania też, jezeli jest to, Twoim marzeniem.
  • 11.10.11, 12:32
    Fajnie, że wpadłaś na chwilę, zeby wspólnie cieszyć się ze zwycięstwa PO.
    Mamy zapewnione pare lat spokoju, może będziemy żyć nieco skromniej ale za to, spokojnie.
    Pisałam już pare razy, ale powtórzę to, jeszcze raz.
    Wolę chleb ze smalcem z PO, niż chleb z szynką z PiS. Ci ostatni mają zapach '' bolszewii'',
    a tego ''zapachu'' nie znoszę.
    PiS jeszcze narobi kłopotów i chyba przedsmak tego był wczoraj w Krakowie po Wawelem.
    Poczekamy, zobaczymy ?
    W naszym regionie PO wygrała z wynikiem bliskim 45%, tak więc nie mamy się czego wstydzić.
    Taki wspaniały wynik we Wrocławiu nie dziwi mnie, poniewaz Twój region nie zrobił skoku w przyszlość. W ostatnich latach był to,'' lot odrzutowca''. chyba największe, pozytywne zmiany mialy miejsce na Dolnym Slasku, a we Wrocławiu i bliskich okolicach w szczególności.
    Teraz cała reszta kraju niech pędzi do przodu żeby dorównać Wam.
    Takich zmian życzę nam wszystkim.
    Do następnego spotkania na forum.
    Pozdrawiam :) i czekam na wiadomości.

    P.S.
    Dokleiłam parę zdjęć na swoim profilu.
  • 12.10.11, 08:58
    Tak naprawdę to nie mam szans na zmianę miejsca zamieszkania. Gdzie spojrzę to wyborcy PIS-u. Musiałabym na Śląsk lub do Wrocławia. Ale było , minęło. Przynajmniej wiem z kim mam do czynienia. Przykre, że nawet w rodzinie! Świętokrzyskie i podkarpackie to zawsze się wychyli.
    I zbiera żniwa niechęci. Pipidówa.
    Zdjęcia obejrzałam - pracuj jaspis dalej. Lubię oglądać. Pozdrawiam
  • 12.10.11, 18:31
    To ja jestem dumna z mojej "sandomierskiej" Mamy, bo ani przez chwilę nie było takiej opcji, by głosowała na PiS. Głosowała na PO. I jest osobą naprawdę wierzącą, ale nie daje się omamić, tylko myśli samodzielnie i wyciąga wnioski. I widzi, że całe to zachowanie, poglądy, a nade wszystko nienawiść do myślących inaczej, nijak się ma do postawy chrześcijanina, choć oczywiście Pisowcy za takich się mają.
    Wiem, że niektórzy z mojej rodziny głosowali również na PSL. O tym, by ktokolwiek głosował na PiS, nie słyszałam.
    Wini, mnie najbardziej dziwi to, o czym już pisałam wcześniej: że tam ludzie narzekają, że młodzi wyjeżdżają do innych miast, że nie żyje się dobrze, ale zawsze wybierają opcję, która im tego lepszego życia na pewno nie zapewni. Z przekory? Z zazdrości, że inni mają lepiej? Czy to już uwarunkowane mentalnością danych terenów? Przecież i świętokrzyskie się zmienia na lepsze. Tego nie widzą?
    Czytałam kiedyś, że ludzie jako grupa, różnią się bardzo nawet w obrębie własnego kraju. Podobno są przeprowadzane takie badania w zakresie upodobań i np. w zachodniej Polsce bardzo dobrze sprzedają się jedne perfumy, a na wschodzie zupełnie inne i to dotyczy ponoć wielu rzeczy. Przyznam, że byłam tym zaskoczona, ale chyba coś w tym jest.
    U nas dziś znów ładna pogoda i dość ciepło. Czy na długo? Obawiam się, że raczej nie. Pozdrawiam :)
    --
    www.pajacyk.pl
  • 12.10.11, 21:51
    Witajcie.
    Także wiele razy zastanawiałam się nad tym, dlaczego ludzie w tym regionie aun blog dokonują takich wyborów ?
    Dziwię się, dlaczego tak popularny jest czlowiek, gardzący ludżmi ?
    Dlaczego takiemu człowiekowi ufają ?
    I chyba jest jedna odpowiedz. Ciągle wyrocznią jest ksiądz proboszcz.
    Wszystko tak szybko zmienia się, że i w tym regionie nastąpią zmiany w mentalności ludzi.
    Takie zmiany są chyba nieuniknione i chyba już następują, są jednak bardziej powolne niż na zachodzie i w centrum Polski.
    U nas te zmiany w myśleniu w rozumieniu otaczającego nas świata natępowały szybciej z tego powodu, że mieliśmy łatwiejszy dostęp do Europy Zachodniej, jesteśmy blizej i mieliśmy więcej mozliwości by podglądać i wzorować się na nich.
    Czy wszystko, co od nich przejmujemy jest dobre i słuszne, to już całkiem inna sprawa.
    Wini, nadejdzie taki czas w którym w Sandomierzu i w sandomierskim nie będzie tak duszno, zrobi się przeciąg i wywieje stare i nieco zatęchłe powietrze.

    Pozdrawiam i dobranoc :)


  • 13.10.11, 09:41
    Przynajmniej wiem, że są inne starsze panie w tym mieście, które myślą jak ja. Głosowały pewnie w szkole nr 2? Czy tak bgwd? A zmieni się u nas kiedy wrócą ci którzy wyjechali i zobaczyli trochę innych ludzi. Ale koniec polityki. Mam temat. Ukazała się książka Miłoszewskiego - kryminał osadzony w realiach Sandomierza. Miałam wcześniej o tej książce napisać ale zamierzałam najpierw przeczytać. W związku z szumem jaki powstał wokół niej/ wczoraj w radio wysłuchałam audycji na ten temat- niestety przypadkowo usłyszałam i nawet nie wiem jaka to stacja nadawała - pewnie Kielce/ - polecam . Sama zaraz kupię w Merlinie - poczytałam recenzje klientów i uważam, że trzeba to przeczytać . Z kryminałów już wyrosłam ale to nie tylko kryminał, a Ojciec Mateusz kontra Ziarna Prawdy powinny znowu promować Sandomierz. O innych książkach o Sandomierzu i jego ludziach następnym razem. A są ciekawe pozycje do czego pisałam, że się przymierzam. Jak wiadomo nie jestem tubą p. Miłoszewskiego i polecam bezinteresownie. Zresztą kto tu zagląda? tylko Wy dwie Panie. Pozdrawiam i miłej lektury i śledzenia konfliktu.
  • 13.10.11, 21:38
    Do Sandomierza też przyjdzie ''nowe', taka kolej rzeczy jest chyba nieunikniona.
    Ale dobrze, koniec polityki.
    O tym, ze taka ksiązka ma wyjść, gdzieś czytałam.
    Muszę kupić koniecznie i jak obie przeczytamy książkę to, będziemy mogły trochę o niej pogadać.
    Clekawe, czy będzie się nam podobała ?
    Ja takze już dawno wyrosłam z czytania kryminałów, ale dla tej książki muszę zrobić wyjątek.

    Pogoda pod psem i jesienny deszcz dzwoni o szyby.
    Dobranoc i snów wiosennych, życzę :)
  • 16.10.11, 22:25
    > Głosowały pewnie w szkole nr 2? Czy tak bgwd?
    Nie, nie w "dwójce", tylko w tym budynku, gdzie jest sklep, dawniej nazywany "Niskiem". Kojarzysz?

    O książce słyszałam, ale chyba w najbliższym czasie nie uda mi się przeczytać.
    Ze swej strony polecam Wam powieść Wiesława Myśliwskiego "Widnokrąg", w której wraz z autorem przenosimy się do dawnego Sandomierza i okolic. Urodzony w pobliskich Dwikozach pisarz,ma niesamowity dar opowiadania i czyta się jednym tchem. Równie dobre są inne jego książki. Jeśli czas Wam pozwala, naprawdę warto zainteresować się jego twórczością. Dobra literatura na długie jesienne i zimowe wieczory. A może już ją znacie?
    Pozdrawiam jesiennie :)
    --
    www.pajacyk.pl
  • 17.10.11, 08:59
    Oczywiście, kojarzę. Mój mąż w /chyba jednym z niewielu czynie społecznym/ pracował przy wykopach pod ten budynek. Kto jeszcze pamięta czyny społeczne ?!
    A Myśliwskiego oczywiście znamy, czytany był.
    Książkę już mam. Zaczynam czytać - w Sandomierzu wykupiona, a i gdzie indziej podobno świetnie się sprzedaje. Pomaga film Uwikłanie /na podstawie poprzedniej powieści / zbierający pozytywne recenzje od widzów. W Sandomierzu wrze - oburzeni kontra traktujący powieść jak fikcję literacką. Samokrytyczni chyba jednak widzą ziarno prawdy. Na spotkanie / o ile do niego dojdzie/ z autorem na pewno polecę. Nawet wiem kogo spotkam . Powinno być gorąco. Doniosę jak było. A poniedziałek piękny tylko zimny.
  • 18.10.11, 20:53
    Ja muszę się przyznać, że chociaż coś mi się o uszy obiło o filmie i o napisanych przez Myśliwskiego książkach to, nic nie czytalam tego autora. Obie tyle pozytywnego o autorze piszecie, że już teraz z calą pewnościo popędzę do księgarni i zabieram się za czytanie.
    Wini, jak będzie spotkanie, a Ty będziesz na spotkaniu, napisz koniecznie sprawozdanie. Obie czekamy z ciekawoscią.
    Wstyd mi, że ja sandomierzanka mam tylko strzępki wiadomości o Tym pisarzu. Błąd naprawię najprędzej jak tylko będę mogła. Zaraz znajdę sobie coś do poczytania o Myśliwskim w Googlach i już nie będę taka zielona.
    Trzymajcie się ciepło :), bo każdego dnia robi się zimniej.
  • 21.10.11, 09:46
    No nie wiem czy do spotkania dojdzie, bo Sandomierz coraz bardziej rozsierdzony sposobem postrzegania przez autora. Zaczęłam czytać i bawię się. Mąż czyta wyrywkowo i uważa, że to książka z kluczem. Krzyczy - to ona! Na pewno ona! Nie potwierdzam bo jej aż tak nie znam. W każdym razie autor jest świetnie wprowadzony w środowisko - lepiej niż ja. No to gniewajmy się!
    Jednym słowem jestem zajęta. A czyta się lepiej niż Myśliwski/ przepraszam p. Myśliwskiego ale dla przeciętnego czytelnika Miłoszewski jest lepiej przyswajalny-po prostu inny poziom- teraz przepraszam p. Miłoszewskiego .
    Zrobiło się chłodno, wilgotno, mglisto. Jak to w jesieni. No to trzymajmy się .
  • 26.10.11, 13:39
    Wini, chyba już mamy jako naród to w genach, że wszelką krytykę przyjmujemy niezwykle emocjonalnie i niestety, zamiast ona nas skłaniać do przemyśleń, z góry jest odrzucana. Bo jak to, ktoś Polaka ośmiela się krytykować? Przecież wszystkim wiadomo, że my to taki bohaterski, prawy i zawsze prześladowany, biedny naród.
    Może jednak do spotkania dojdzie, choćby z tego powodu, by nawet niezadowoleni i obrażeni, mogli skonfrontować swoje odczucia ze źródłem, czyli samym autorem.
    Rzeczywiście jest dość chłodno i mgliście, choć u nas jeszcze nie tak bardzo. A i tak jestem chora na zapalenie oskrzeli :( Nie pamiętam już, kiedy ostatnio zdarzyło mi się chorować na choroby przeziębieniowe, a tu masz. Tym razem bez L4 się nie obyło. Przeraźliwie dusi mnie kaszel, czuje się fatalnie i nawet czytać mi się nie chce, choć to doskonały czas, by nadrobić zaległości.
    Pozdrawiam Was mimo wszystko radośnie i ciepło :)
    --
    www.pajacyk.pl
  • 29.10.11, 12:29
    Mam nadzieję, że choroba mija. Razem z cudną pogodą. Czas wyjazdów- Wczoraj jechaliśmy - plaga! Cieszymy się modernizacją dróg ale wczoraj byliśmy załamani. Dziękuję kierującemu ruchem, że zrozumiał i jeszcze nam pozwolił przejechać. Czasem ktoś naprawdę się spieszy- oddawaliśmy życzliwość w drodze powrotnej. Jaspis zajęta na miejscu, bgwd kuruje się, tylko ja przeżywam jak co roku planowany wyjazd. I co tym razem się wydarzy- przeżyłam już rozwaloną skrzynię biegów i jazdę w takiej mgle, że kiedy zabrakło linii na skrzyżowaniu tuż przy domu ledwo skręciliśmy. Udawało się. No to zdrowia / a może dobrze byłoby po wyzdrowieniu zaszczepić się? / kiedy zaczynałam się ciągle przeziębiać - szczepię się co roku. Nie miewam angin, gryp ani porządnych katarów. Nie wiem czy to ma coś wspólnego ze szczepionką ale jestem odporna, a nie przesadzam ze zwracaniem uwagi na zdrowie. Z czego jestem znana. No to mam nadzieję do pogadania po święcie.
  • 29.10.11, 21:09
    Witajcie obie !
    Przez ostatnie tygodnie żyłam w ciągłym pędzie, po dość leniwym lecie, dobra odmiana.
    Lubię taki ruch, ale jak przychodził wieczó,r juz nie chciało mi się nic.
    Dzisaj wreszcie musiałam zabrac się za doprowadzanie mieszkania do porzadku, zrobiłam co miałam do zrobienia i padłam na fotel.
    Ciesze sie wini, ze ''przygody samachodowe'' pokończyły się dobrze, a bgwd wraca do zdrowia.
    Mnie przeziębienia jakoś nie dopadają, wprawdzie nie szczepię się, ale od jesieni zawsze zaczynam zajadac cerutin, być moze mnie to, pomaga.
    Ksiązki jeszcze nie przeczytałam, ale po Wszystkich Świętych zabieram się za czytanie .
    Przeczytałam kilka recenzji, jednak sama muszę sobie wyrobic zdanie.
    Poruszane są dość delikatne tematy z którymi jak słusznie napisała wini, nie potrafimy się uporać.
    Znam historię z Sandomierz zwiazaną z Zydami, ale nie bardzo chcę opisywać, to zdarzenie z czasów wojny, bo swiadkowie już nie zyją, tylko ja zachwałam tę historię w pamięci.
    Nie jest to, historia z której mozemy byc dumni.
    Zgadam się z tym, ze niektóre sprawy powinno się czasami przecinać jednym cięciem skalpela, tylko czy ktoś odważny znajdzie się ?
    Lepiej myśleć o sobie, ze jestesmy w 100 % wspaniałym, szlachetnym, bez skazy narodem.
    Krytyki nie lubimy przyjmować, oj nie lubimy.
    Chcę zeby juz było po Wszystkich Świętych, dla mnie od paru lat to, trudny czas.
    Wspomnienia przytłaczją.
    Ciepi się po śmierci rodziców, ale cierpienie po śmierci męza jest inne.
    Dlaczego tak się dzieje ?
    Dosyć smutków.
    Pogoda u nas też wspaniała. Wczoraj nawet widziałam kilku odważnych chodzących w ubraniach z krótkimi rękawkami, ale to chyba lekka przesada.
    Park za oknem juz bardzo jesienny i na rzeczce płynącej blisko mojego domu widzialam stadko dzikich kaczek.
    Zawsze tu zimują. Znak, że zima jest już blisko, ale ja sobie mówię, ze teraz już każdy dzień przybliża nas do wiosny i tym optymistycznym akcentem kończę.
    Pozdrawiam, dobiej nocy i do następnego spotkania na forum.

  • 30.10.11, 14:29
    Witam i ja :)
    Choroba, niestety, nie chce się ewakuować z mojego organizmu. Wprawdzie po piątkowym osłuchaniu, w oskrzelach już czysto, ale gardło fatalnie i stąd ten męczący kaszel. Mam wrażenie, że to jakieś zapalenie krtani lub tchawicy. Jeden antybiotyk nie pomógł i, niestety, muszę dobrać kolejny trzydniowy.
    I, paradoksalnie, to chyba właśnie szczepienie p/grypie jest tu głównym winowajcą, a może przebywanie wśród chorych po szczepieniu. Wcześniej nigdy tego nie miałam, a w tym roku 11-go października szczepienie a za kilka dni pogorszenie samopoczucia i w końcu choróbsko.
    Ubolewam nad moją chorobą tym bardziej, że to taki szczególny czas, a ja, póki co, muszę siedzieć w domu, a pogoda taka ładna, wszyscy odwiedzają cmentarze...Mam nadzieję, że i mi uda się jednak być tam choć na chwilę.


    > Wspomnienia przytłaczją.
    > Ciepi się po śmierci rodziców, ale cierpienie po śmierci męza jest inne.
    Bardzo dobrze Cię rozumiem, jaspis, bo dotyczy to również mnie, a wszystko jeszcze takie świeże, choć minęły 2 lata :( Ale cóż, choć brzmi to banalnie, życie toczy się dalej, więc żyjmy...

    Mnie bardzo interesuje historia Żydów w Polsce, szczególnie na wschodzie Polski. Czytam wszystko, co mi wpadnie w ręce, szczególnie historie konkretnych ludzi. Z opowiadań rodziców wiem, że przed wojną w Sandomierzu i okolicach mieszkało bardzo dużo Żydów. Ponieważ rodzice w tym czasie byli dziećmi, niczego konkretnego nie zachowali w pamięci. Sam drobne opowieści, strzępki wspomnień. Nawet chciałam odwiedzić cmentarz żydowski, ale mama mówiła, że to dziki, zapuszczony teren, gdzie czasem bywa jedynie podejrzane towarzystwo, więc zrezygnowałam.
    We Wrocławiu jest piękny zabytkowy cmentarz żydowski, zadbany i odwiedzany przez wycieczki. Kawał historii...
    Pozdrawiam nastrojowo w ten czas zadumy i wspomnień...
    --
    www.pajacyk.pl
  • 31.10.11, 08:12
    Bez nawiązywania po kim cierpimy!
    Wczoraj wieczorem byłam na Krukowie odwiedzić przyjaciół. To piękne miejsce. Poza tym w internecie pogrzebałam na stronach cmentarzy i popłakałam się. Znalazłam groby rodzinne ze zdjęciem. I z datami śmierci. Miałam szansę jeszcze Ich spotkać - gdyby nie to lenistwo!
    Znalazłam grób przyjaciółki- odwiedzę może kiedyś. Reszta wynurzeń po świętach. Zdrowia!
  • 31.10.11, 22:07
    Wini.
    Bardzo wzruszyło mnie to, co napisałaś.
    Ile razy ja żałowalam, że z lenistwa z kimś z moich bliskich nie porozmawiałam, odsuiwałam rozmowy na jutro. Wydawało się, ze mam czas.
    Dzisiaj tych ludzi już nie ma, rozmowy nie zostaly przeprowadzone, pozostał żal do samej siebie i myślenie o tym, że może czegoś waznego nie wysłuchałam, czegoś ważnego nie wiem i juz nigdy nie dowiem się.
    Pozostał smutek i wspomnienia o nieusłyszanych słowach.
    Wni czekamy na dalszy ciąg Twojej opowieści.

    Hgwd - wracaj do zdrowia, nie daj się chorobie i opowidaj co u Ciebie słychać.
    Wszystkiego dobrego dla obu Pań.
  • 05.11.11, 22:36
    Hej, hej, no gdzie Was stąd wywiało?
    Ja już "na chodzie", choć jeszcze słychać czasem w głosie chorobę. Jakoś mnie długo trzyma, ale nie daję się. Pogoda tak cudna, że grzechem byłoby siedzieć w domu. Prawdziwa polska złota jesień. Słonecznie, ciepło i te kolorowe, szeleszczące liście. Ta feeria rozmaitych barw wprost urzekająca. Oby jak najdłużej można się było takimi widokami cieszyć. Mam nadzieję, że zima nie da nam się zbyt mocno we znaki.
    Otrząsnęłyście się już z melancholii i smutku przemijania? Jeśli tak, to napiszcie, co u Was.
    Pozdrawiam jesiennie :)
    --
    www.pajacyk.pl
  • 06.11.11, 10:12
    Pogoda u mnie przecudna. Niestety lepiej nie pisać bo to nie melancholia ale już chandra mnie gnębi. Przez kilka dni oglądałam niedoszłą katastrofę. Przypominają mi się złe chwile, które na szczęście również skończyły się dobrze. Ale do lotów już tak bardzo się nie pcham. Niby normalna komunikacja ale nie zawsze jest kapitan Wrona. Zdrowia
  • 10.11.11, 23:59
    Witajcie.
    W Zabrzu i okolicach pogoda niezmiennie piękna. Słońca pod dostatkiem, ale już drugą noc mamy lekkie przymrozki i nagle liście z drzew pospadały.
    Z żalem sprzątnełam kwiaty z balkonów, chocaż w tym roku były na balkonach dłuzej niż zwykle, ale za to w mieszkaniu zazieleniło się, bo część kwiatów z mieszkania była wysłana na ''balkonowe wakacje''.
    Melancholia jesienna też mnie męczy, nawet bieganie z kijkami po parku nie pomaga.
    Dni jakoś leniwiej uciekają, ale i tak czas pędzi za szybko.
    Dlaczego ten czas tak ucieka, przemija bezpowrotnie ?
    Na filozofowanie mi się zebrało, ale to z winy jesieni.

    Także przezywałam, a póżniej podziwiałam umiejętności pilota, Pana Wrony.
    Pasazerowie mieli niebywałe szczęscie, że na takiego pilota trafili.
    Mnie jednak nie zniechęca to przykre wydarzenie do latania samolotami, pewno dlatego, że sama niczego tak przerażającego nie przeżyłam, przciwnie, lot nad Holandią wspominam co jakiś czas. Miałam szczęście, bo nad Holandią leciałam za dnia, była przepiekna pogoda i samolot leciał na takiej wysokości, że mogłam oczy ''napaść'' widokami.
    W dzień z lotu ptaka i nasz Śląsk takze cikawie wygląda, też miałam łut szczęścia i podziwiłam.
    Nocą widok miast, na które patrzy się z nieba jest wspaniały, niezapomniany. Te tysiace migających świateł.
    Widziałyście zapewne też podobne widoki, jak latałyście samolotami ?

    Jutro święto narodowe i będziemy kolejny raz święto, które powinno być radosne, świętowali z zadęciem, nadęciem i na smutno.
    Czy my kiedyś nauczymy się cieszyć z pozytywnych wydarzeń zwiazanych z naszą Ojczyzną ?
    Francuzi cieszą się z podobnego święta, Amerykanie także, a my tylko smęcimy i smęcimy, nad grobami płaczemy i rany rozdrapujemy.
    Kończę swoje smęcenie i radosnego Święta Niepoległości zyczę nam wszystkim.
    Dobrej nocy, czekam na Wasze posty.





  • 11.11.11, 12:16
    No to już święto- wszystko jak napisałaś a ja dodaję na nudno. Flaga powiewa/ chyba tylko u mnie/, kotyliona nie zrobiłam. Słonko wygląda. Uczestniczę w tv uroczystościach.
    Część zieleniny zniosłam do domu, resztę zniosę ale strasznie ciężkie donice, czekam na pomoc męża, ale on coś zwleka/ jak co roku/ i pewnie zabiorę się i zniosę sama. Z tymi samolotami to nie mam dużego doświadczenia ale podziwiałam cudowne oświetlone miasta, morze i morze . Chmury i od czasu do czasu osiedla, domki, rzeki. Podróżowałam sobie bez wyobraźni , kiedy moja sąsiadka gryzła palce i popijała. Ryzyk fizyk- żyje się raz! Dopiero lądowanie w Warszawie dostarczyło emocji. Mgła jak mleko. Bieganie personelu, maskowany niepokój. Nad samą ziemią mgła była mniejsza - było dobrze. Ale staram się nigdzie nie wybierać. Coraz bardziej cenię życie. A teraz proza życia- trzeba myśleć o obiedzie. Świątecznym . Jak zwykle pozdrawiam Panie.
  • 11.11.11, 20:16
    Święto dobiega konca.
    Przez jakiś czas oglądałam to, co działo się w Warszawie.
    Jestem tym przerażona i oburzona.
    Miało być radośnie, wspólnie i zgodnie, a to co się tam wydarzyło, to............. i tu mialam ochotę napisać bardzo dużo brzydkich słów.
    Zaraz będą jacyś mądrale mówić, ze to bieda, brak pracy itp historie, ale czy ta bieda i brak pracy upoważnia do niszczenia, draństwa, chulogańskich wybryków, rzucania kamieniami w policjantów ?
    Chyba nie.
    Teraz nalezy sobie zadać pytanie, czy te wszystkie wybryki są w efekcie wypowiedzi niektórych polityków, hierachów koscielnych i wreszcie ciąglego judzenia ojca dyrektora ?
    W pewnym sensie, tak.
    Czy moze psychologia tłumu, owczy pęd, bezmózgowa zbiorowość, utracenie indywidualności, braku myślenia racjonalnego, brak dobrych wzorców ?
    Dlaczego zawsze pędzimy do samozagłady ?
    Kolejny raz w jakimś sensie zepsuliśmy coś, co powinno być piękne i radosne .
    Gorzko i smutno jest mi dzisiaj, a powinno być radośnie i wesoło.
    Została jednak radość z tego, ze jesteśmy wolni i wolni pozostaniemy.
    Dobrej nocy mimo wszysto.
  • 16.11.11, 22:16
    Bgwd - nie ma.
    Wini - też przepadła.
    Czy jesienny splin Was męczy ?
    Mnie trochę splin dopadł.
    Pogda dość ponura, ale co tam pogoda.
    Za pare dni spadnie śnieg, (tylko niech nas nie zamęczy ) i wszystko zrobi się piękniejsze.
    Splin gdzieś sobie odejdzie i humory wszystkim się poprawią.
    Wracajcie obie, bo forum bez nas zamiera.
    Dużego uśmieszka ( :D ) wysyłam i czekam.
    Dobranoc miłe Panie.

  • 17.11.11, 08:47
    Splin, chandra a może nawet depresja. I jesienna nuda. Naprawdę nie ma o czym pisać. Jestem wirtualna, żyję tv i internet.
    Działania? Zamiotłam spadłe liście- ostatnia na mojej ulicy.
    Czekam wiosny! Zdrowia!
  • 17.11.11, 21:18
    Jestem i ja, ale też nie mam nic ciekawego do opisania. Jesień nastraja nostalgicznie i zimno już...brrr... a ja jestem ciepłolubna. Wstaję rano do pracy, a tu ciemno za oknem, wyjść się z domu nie chce, a że jestem też śpiochem (niestety, u mnie nie sprawdza się to, że im starsza, tym mniej snu potrzebuję), to czekam do soboty, by wreszcie pospać dłużej. Myślę, że jakoś przezimujemy w lekkim stanie uśpienia, jak niedźwiedzie, a wiosną optymizm wróci i zagości w nas na dłużej. :) No, chyba że kryzys będzie dotkliwy i nam ten optymizm trochę zakłóci. Ledwie ze sklepów poznikały znicze, już wszędzie bożonarodzeniowe dekoracje, świecidełka i tylko patrzeć, jak codziennym zakupom, będą towarzyszyć kolędy, tudzież inne dyżurne "Merry Christmas". Wrocław już zyskał świąteczną oprawę, a przed centrami handlowymi i jeszcze nieśmiało w środku, błyskają kolorowymi światełkami choinki. Ale i ten, zdawałoby się, radosny, świąteczny czas, jakoś mnie zbytnio nie cieszy. Ot, przyjmuję to jako kolejny miły przerywnik codzienności, ale bez nadmiernej euforii. Nie popadam w szał przedświątecznego sprzątania ani zakupów, przyjmuję raczej stoicki spokój obserwatora tego szaleństwa.
    Czy widmo kryzysu zmieni świąteczne nawyki Polaków: zastaw się, a postaw się? Wątpię, bo ogromna jest siła przyzwyczajenia, a wszelkie święta nabrały już bardzo komercyjnego charakteru. I tego szczerze żałuję. Brakuje mi tego niepowtarzalnego uroku, tej magii, którą pamiętam z własnego dzieciństwa. Wspomnienia, wspomnienia... częściej wracają w te coraz dłuższe wieczory.
    Pozdrawiam Was serdecznie i oby...do wiosny ;)
    --
    www.pajacyk.pl
  • 17.11.11, 23:13
    Dobry wieczór.
    Byłyście obie na forum. Bardzo dobrze, trochę zycia.
    Mnie tez smętek jesienny dopada, też jest zimno. W powietrzu czuć lekki mrozik, rześki i przyjemny. W Krakowie spadł już pierwszy śnieg. U nas też pewno będzie śnieżyć niedługo.
    Lubię śnieg, ale bgwd nie będzie zadowolona z tego, nasza dziewczyna ciepełko lubiąca.
    W Zabrzu na ulicach jeszcze świąt nie widać. W marketach już choinki poubierane stoją. W sklepach jeszcze nie widać ludzi robiących zakupy świateczne, chyba jeszcze za wcześnie, ale nasi rodacy kochani z pewnością za parę dni będą robili zakupy, jak zwykle, ponad miarę.
    Po świętach śmietniki, resztkami świątecznymi zostaną zapełnione, jak zwykle.
    Na mrozie znajdę jakiegoś biednego psiaka podarowanego w prezencie gwiazdkowym. Mam takie głupie szczęście, że co jakiś czas takiego nieszczęśnika znajduję, a ze biedaka takiego w domu niestety zatrzymać nie mogę, ( mimo, ze psy w moim domu byl przez lata) to póżniej w schronisku dla zwierząt będą przepychanki, bo pani uzna, że własnej psiny chcę się z domu pozbyć, a mnie chciało się plakać, ze nie mogę psiaka zostawić.
    Oby takiej przygody przykrej już nie mieć nigdy więcej.
    Święta z dzieciństwa wszystkie chyba wspomninamy, to byl cudny czas. Teraz już, faktycznie święta coraz bardziej zatracają swoj magiczny czar.
    Ile było radości jak na pare tygodni przed świętami robiliśmy ozdoby na choinkę.
    Mama i ja wraz z rodzenstwem siadliśmy w pokoju wkoło dużego stołu. Na stole góra kolorowch bibułek, słomki, wydmuszki z których robiło się pajacki, połówki łupinek z orzechów z nich malenkie koszyszyczki, cukierki kilorowe w ksztalcie sopli, były kupowane i malutkie kolorowe jabłuszka, oczywiscie kupowane.
    Na choince świeczki, palace się zywym ogniem. To nie to samo, co wprawdzie bezpieczniejsze współczesne lampki, ale te palące się świeczki dawaly domowi tak duzo ciepła i przytulności.
    Mieszkanie pachniało pastą do podłogi i świezością wypranych firanek, a w kaflowym piecu buzował ogień i jak milo było przytulic się do ciepłego pieca.
    W moim rodzinnym domu jeszcze byly takie piece.
    Tak, wspomnienia czasów, które bezpowrotnie mnęły i wspomnienia rzeczy, których już nie ma, a miały tyle uroku i ciepła w sobie.
    Dzisiaj idziemy i kupijemy wszystko.
    Może pomyśleć o zrobieniu takch świąt w stylu retro, świąt ze wspomnień ?
    O kryzysie nie będę pisała, chociaż też się go boję, ale tym będę sobie humor zatruwać po Nowym Roku, mam jeszcze trochę czasu. Teraz wolę pomyśleć o czymś przyjemniejszym.
    Wy dziewczyny tez nie myślcie o tym, na nowe smutki przyjdzie czas, że ten kryzys jest chyba nieunikniony, cieszmy się jeszcze chwilą, która trwa.
    Dobrej nocy, mnóstwa pozyrywnych mysli, mimo wszystko ;)
  • 21.11.11, 08:59
    Odpowiedziałam. Długo, powiedziałabym osobiście, wylewnie. I co? nie ma.
    Tak mnie to zniechęciło, bo nie lubię się powtarzać, że zaniemówiłam na kilka dni.
    Jak to w poniedziałek zaczęło się- lepiej się nie odzywać. Jestem cała na nie. Pozdrawiam do czasu jak mi minie.
  • 22.11.11, 17:10
    WINI
    Niech Ci mija szybko, najszybciej jak moze i wracaj do nas.
    Czekamy !!!
    Podrawiam i zdrówko :)
  • 22.11.11, 19:20
    Wini, dobra rada ode mnie: przed wysłaniem postu, skopiuj sobie jego treść. Też mnie kiedyś doprowadzało do szału, jak się "napisałam" i wszystko poszło... Teraz zawsze kopiuję sobie prawym przyciskiem myszki i nie mam takich denerwujących niespodzianek.
    Mam nadzieję, że nie będziesz się zbyt długo "boczyć", co? To na poprawę nastroju:
    demotywatory.pl/3561631/Niedziela-05-00
    demotywatory.pl/3568490/Przyjaciel
    demotywatory.pl/3564747/Kultura
    Podobno od piątku deszcz i wiatr. Trzymajcie się zatem ciepło :)

    --
    www.pajacyk.pl
  • 24.11.11, 09:34
    Dziękuję za słowa wsparcia. Właściwie to co mogą kogoś obchodzić moje humory. Staram się z tym uporać czytając blog blondyna i blondyn. Posłucham setny raz Przechowalni -/ demotywatory nie działają. /
    A przede wszystkim poawanturowałam się i trochę ulżyło.
    Nie wiem czy Wy też to macie- ciągle daję się nabrać przeróżnym cwaniakom. Stara i ciągle głupia - i to mnie wkurza! Moja wieczna naiwność. Ale poodkręcałam trochę.
    Przysięgałam sobie , że nic przez telefon nie załatwię i milutko, milutko i mają mnie!.
    No i zrobi się temat naciągania. A teraz klikam prawym przyciskiem i niech idzie wiadomość że awanturnicy poprawiło się! Czekam na odzew pozdrawiam
  • 24.11.11, 18:09
    Trudniej przychodzi mi odmawianie bliskim osobom. O, tu można mnie czasem wykorzystać :)

    --
    www.pajacyk.pl
  • 24.11.11, 18:26
    Asertywność jest trudną sztuką, ale warto się jej nauczyć we własnym interesie.
    Teraz przed świętami moze być bardzo przydatna. Manipulują nami na wszelkie możliwe sposoby.
    Nie dajmy się :)
    Dobrze Wini, ze udalo Ci się poodkręcać błędne decyzje, trzymam kciuki za tym zeby udało odkręcić się wszystko do końca.
    :)
    Piszcie nadal.
    Miło widzieć Was obie na forum.
  • 24.11.11, 18:34
    Tym razem i mnie dopadł jakiś chochlik, i ostało się jeno jedno zdanie z mojego postu, tak mozolnie przed chwilą napisanego. Ba, co więcej, ja mam tylko to jedno zdanie skopiowane. I pomyśleć, że dopiero co, dawałam Ci radę, jak tego uniknąć....wściekłam przeokropnie... Fatum jakieś, czy co? Postaram się jednak odtworzyć tę moją ulotną twórczość.

    Otóż, odnośnie "naciągania", jestem na to całkowicie odporna. Z racji mojego zawodu, wiem, jak to wszystko działa od tzw. podszewki, więc wykazuję się dużą asertywnością. Reguły psychologii, socjotechniki, neuromarketingu, itp. sztuczki na mnie wpływu nie mają. A odkąd mam zastrzeżony nr telefonu, żaden "uszczęśliwiacz" nie zakłóca mi domowego miru. Nigdy nie wyrażam też zgody przy zakupach, czy korzystaniu z usług, na wysyłanie do mnie folderów, reklamówek, ofert, kwitując propozycję stwierdzeniem ,iż uważam się za świadomego konsumenta/ klienta i potrafię sama odnaleźć produkt, którego potrzebuję.
    No, ale większość z nas, nie ma na ten temat wiedzy i staje się wdzięcznym obiektem zabiegów, speców od manipulacji, gotowych na wszystko, by osiągnąć swój cel.Co więcej, prawie wszyscy jesteśmy wówczas przekonani, że to była nasza i tylko nasza decyzja.
    I tu miało być to właśnie zdanie:
    Trudniej przychodzi mi odmawianie bliskim osobom. O, tu można mnie czasem wykorzystać :)
    Ale, pocieszmy się, że wszyscy popełniamy błędy, na których całe życie się uczymy. I tym filozoficznym (choć banalnym) stwierdzeniem, żegnam się i serdecznie pozdrawiam :)

    Hmm... poprzednio napisany post, chyba był jakiś dłuższy... Ale cóż, uleciał w wirtualny niebyt.


    --
    www.pajacyk.pl
  • 25.11.11, 11:09
    A u nas cudne słoneczko i wszystko złe mija- nikt nie dzwoni, nie nagabuje, w nocy spałam/ poprzednia okropna/. W tym zaginionym liście pisałam m.inn do bgwd żeby była cierpliwa, bo doczeka nocy które będą potwornie długie.
    We wczorajszym dużym formacie świetny artykuł o depresji. Poczytałam - do wybierania smreka jeszcze nie doszłam bo i problemów nie mam
    A co do asertywności to wydawało mi się zawsze, że jestem odporna na nagabywanie i umiem powiedzieć nie. Taka szkolona jak bgwd nie jestem ale czuję i ,,stroszę" się natychmiast- nawet powiedziałabym niegrzecznie, szczególnie jeśli jakiś smarkacz zwraca się do mnie po imieniu. Natomiast mój mąż zgadza się na wszystko, tylko że później albo go nie ma, albo to resort żony. Ale nie odmawia, bo ci ludzie tak zarabiają i muszą mieć wyniki bo inaczej ich zwolnią. I to ja mam odmawiać. A teraz szybko kończę , bo jeśli nawet prawy przycisk nie działa. Słoneczka wszędzie!
  • 25.11.11, 18:04
    U nas też słoneczko pięknie swieciło, ale wiał dość nieprzyjemny wiatr, tak więc radość ze słońca została nieco zepsuta.
    Cieszę się Wini, że u Ciebie nastrój wraca do norm i ze, sen też przyszedl, a maleńka depresja dopada nas wszystkich jesienią.
    Za miesiąc już zacznie dnia przybywać i krzątanina związana z świętami przegoni wszystkie ślady depresji, chociaz ja juz dawno skończyłam z szalenstwami związanymi z świętami zimowymi i wisennymi. Jest mi z tym bardzo dobrze.
    Nauki hgwd musimy sobie przyswoić, bo zna się na tym i wie o czym pisze.
    Mnie udało się skutecznie przepłoszyć dwóch ''nagabywaczy'' telefonicznych.
    Na razie spokój, ale przed świętami z pewnościa będą jeszcze dzwonili jacyś sprzedający niesamowite towary po niezwykle atrakcyjnych cenach i bez których nie będzie można osiągnąć pełni szczęscia.
    Prawdę mówiąc bawią mnie Ci wszyscy dziwni sprzedawcy.
    Wini mam nadzieje, że oduczysz swojego męza skutecznie ulegania takim niezwyklym okazjonalnym zakupom, ale nasi Panowie już tacy czasami bywają, że te wszystkie mniej przyjemne sprawy zostawiają nam do załatwienia.
    Ja pamiętam, jak to bywało w przeszłosci, ale dzisiaj wspominam to wszystko z sentymentem.
    Jestem jednak w całkowicie innej sytuacji .
    Dobrze, że humor i sen do Ciebie wróciły i nich juz tak pozostanie.
    Piszcie, pozdrawiam obie :)

  • 25.11.11, 22:04
    wini napisała:
    > A teraz szybko kończę , bo jeśli nawet prawy przycisk nie działa.

    Działa, działa, o to możesz być spokojna. To najwyraźniej ja byłam wczoraj taka roztargniona, że zrobiłam o jeden klik za dużo i zamiast "kopiuj", poszło "wytnij" ;)

    I u nas dziś cudny dzień, i tak ciepły, jak wiosną, więc depresji dziś u mnie nie było. Tym bardziej, że byłam w ramach relaksu u fryzjera :) Chyba miałam z Was najcieplej, bo obserwując prognozę pogody, widzę, że cały czas jesteśmy najcieplejszym miejscem w Polsce. Swoją drogą, dobrze się stało, że z Sandomierza nie wywiało mnie np. do Suwałk ;)
    Masz rację, jaspis, spece od reklamy dwoją się i troją, byśmy uwierzyli, że szczęśliwymi możemy być tylko wówczas, gdy staniemy się posiadaczami danego produktu. Reguła wpływu społecznego działa na każdego. Cóż, takie to mamy komercyjne czasy, gdzie szczęście nabiera innego wymiaru i realnych, fizycznych kształtów, zamiast pozostać w sferze uczuć. Podobno każdy wspomina z rozrzewnieniem czasy swojej młodości nie dlatego, że były one takie wspaniałe, ale dlatego że był młody. Może my mamy to samo?
    Odnośnie mężczyzn, to chyba nie bez powodu mówi się, że są z Marsa, a kobiety z Wenus. Czasem więc trudno się nam wzajemnie zrozumieć. Ale też zauważyłam, że chętnie cedują na kobiety, załatwianie tzw. trudnych spraw, gdy trzeba komuś odmówić, powiedzieć wprost kilka słów prawdy. Lubią być w tej komfortowej sytuacji, gdy są postrzegani jako mili, uczynni, a baba to ta zła. Twój mąż, wini, też zapewne woli wybrać czasem takie bezpieczne zachowanie. Ale masz za to mężowską wdzięczność, że wykonałaś za niego kawał dobrej roboty i oszczędziłaś, tak męczącego, stresu ;)
    Dziś u nas kolejny mecz na nowo wybudowanym stadionie. Szał. Gramy z Wisłą Kraków. Miejsc 43 000 i zabrakło biletów. Ale widzę, że póki co, przegrywamy 1:0 po strzale karnym. Zadziwiające, że nawet Ci, którzy wcześniej nie bywali, teraz wzięli się do czynnego kibicowania. Ponoć to ewenement w skali kraju, że stadion zapełnia się, nie po raz pierwszy, do końca. Inne miasta, mające nowe stadiony na Euro 2012, takiej frekwencji nie zanotowały. Przeczytałam o tym we wczorajszej prasie. I ja lubię obejrzeć dobry mecz, ale poziom naszej piłki skutecznie mnie zniechęca. Wolę koszykówkę i żużel, ale dziś i tym dyscyplinom poświęcam niewiele czasu. Kiedyś chodziłam na mecze i uwielbiałam tę atmosferę. Zupełnie inna niż na piłce nożnej. No, i żadnych "kiboli" tam nie ma.
    Pozdrawiam dziś zatem sportowo :)
    --
    www.pajacyk.pl
  • 30.11.11, 09:18
    Jeśli nie odpiszę natychmiast to ,,mija mi."
    Pogoda dalej cudna.
    Wracając do nagabywaczy - mąż nie deklaruje się absolutnie. To ja załatwiam realizację i wycofywanie się.
    Jaspis liczysz na dojazd pociągiem! Sandomierz odkąd pamiętam korzystał z autobusów.
    Moje dziecko /a było to lata temu/ żeby przejechać się prawdziwym pociągiem- pojechaliśmy na trasę Rzeszów - Kraków. Potem owszem do Warszawy jeździli studenci ale w zasadzie korzystaliśmy raczej z autobusów. Ten dojazd na stację! Nigdy taxi, nie było jak zawiadomić, że przyjechało się/ nie było komórek/ . A teraz ładną stację przerobili na klub, a powódź zalała po pierwsze piętro. Sklepiki obok podniosły się ale stacja i okolica żałosne. Ile razy przejeżdżam Lwowską mam uczucie, że jadę po dnie jeziora. To było niewyobrażalne. Po tym co widziałam nie mam zaufania do mieszkania, czy inwestowania po tej stronie Wisły. Na szczęście nie mam takiej potrzeby. Żyję na górce i grozić może mi tylko trzęsienie ziemi.
    Bgwd - czy fryzjer poprawił samopoczucie? Jeśli chodzi o mnie to zdziwiłam się, bo mnie nic tak nie frustruje jak - fryzjer, kosmetyczka, krawcowa, lekarz/ każdej specjalności/ , fotograf. Na szczęście z niektórych usług mogę zrezygnować i rezygnuję nawet jeśli nie powinnam / np. chyba nikt już nie chodzi do krawcowych/- niestety do lekarzy czasem się musi.
    Do fryzjera nie chodzę żeby nie narazić się na stwierdzenie, pytanie ,, co z ciebie zrobiła?". I chodzę zarośnięta.
    Ale ja już nic nie muszę, a jestem wirtualna i jest to bardzo wygodne - coś jak czapka niewidka. Czego i Wam życzę , a teraz ruszam na słoneczko i powietrze, bo o tej porze piece wygaszone i można oddychać.
  • 30.11.11, 23:50
    Witam.
    Prawdopodobie nie będę mogła pisać przez jakiś czas.
    Miałam przykry wypadek, ale Wy piszcie.
    Nie dajcie umrzeć forum.
    Odpowiem hurtem na wszystkie posty, jak tylko będę mogła.
    Pozdrwiam :)

    PS. Na poprawę nastroju w tej chwili, nie pomoze mi nawet najlepszy fryzjer i najcudniejsze maniciure.
  • 01.12.11, 08:15
    Przeraziłaś nas!
    Trzymamy forum/ ja/ , czekamy na powrót.
    A w Sandomierzu wiekopomne wydarzenie na poprawę nastroju- Doda podpisuję płytę!
  • 01.12.11, 18:26
    Przeraziłam się i ja. Jesteś jaspis taka tajemnicza, ale trzymam mocno kciuki, byś szybko wróciła do nas i oby wszystko było ok. Nie wiem, czy macie pocztę e-mail na gazeta.pl ze swoim nickiem z forum. Ja mam. Jakby któraś zechciała napisać coś, czego nie chciałaby pisać na ogólnie dostępnym forum, zapraszam.
    Wini, pewnie wszystkie nastolatki z Sandomierza zbiegną się na to "wydarzenie" ;)
    Pozdrawiam
    --
    www.pajacyk.pl
  • 01.12.11, 18:31
    Zapomniałam napisać o fryzjerze, że też... nie lubię chodzić. Tym razem, było to coś wyjątkowego, bo pierwszy raz w życiu farbowałam włosy i robiłam lekki balejaż. Spodziewałam się jakiejś diametralnej odmiany, ale jest prawie tak, jak zwykle, bo kolor zbliżony do naturalnego. Nie widać tylko siwych, których było już zdecydowanie za dużo. Naprawdę relaksuje mnie dobra książka, kawa i... święty spokój.
    --
    www.pajacyk.pl
  • 02.12.11, 09:07
    Mamy te same upodobania a oceniałam Cię przez pryzmat motorynki. Widać nadmiar energii już wyparował. Na forum pisze mi się coraz łatwiej o sprawach osobistych bo chyba nikt tak daleko nie sięga, żeby sprawdzić ostatni wpis, skoro nikt nawet na pierwsze pytanie w sprawie porodu nie odpowiada. /Oczywiście wini3@ gazeta.pl jest aktualny./ Niestety ja mogłabym odpowiedzieć o warunkach jakie były w starym szpitalu, ale trochę poszliśmy naprzód.
    Doda była i spotkanie chociaż na peryferiach chyba było udane, bo o 16-tej przejeżdżaliśmy i wracali nastolatkowie a w oświetlonym sklepie widać było kolejkę na schodach.
    Wczoraj trochę pooglądałam Sandomierz na youtube i widzę jak mało wiem co dzieje się w mieście. Polecam SandomierzPl i kinoman 092. Szczególnie kinoman, którego oczywiście rozszyfrowałam po głosie. I bardzo ciekawe zdjęcia z lotu ptaka. SandomierzPl widziałam w akcji ale to młodsze pokolenie i nie znam osobiście. Ale bywa tam gdzie należy. Przepięknie reklamuje miasto. No to trzymajmy forum do pojawienia się jaspis. /i prawym przyciskiem!/
  • 06.12.11, 08:58
    No to żeby forum nie zamarło napiszę sama do siebie.
    Ale o czym? Patrzę na kamerę - czasem ktoś przemknie- spóźnieni 2 uczniowie, Telegraf przywiózł towar, jakiś samochód ale kamera odwróciła się. Wygląda słoneczko. Spokój, cisza, wszyscy zajęci lub znudzeni. I prawy przycisk.
  • 08.12.11, 23:41
    Wini, chciałabym dotrzymać Ci kroku tu na forum, ale ostatniego czasu mam, jak na lekarstwo. Nie, żeby coś specjalnego się działo, ale jakoś ciągle coś trzeba zrobić, załatwić. Dziś znalazłam jednak trochę, by pójść do kina, na szeroko reklamowane "Listy do M". W sam raz na przedświąteczny czas, bo cała akcja filmu rozgrywa się w jeden wigilijny dzień. Nie jest to na pewno film wybitny, ale i pośmiać się można, i łza się chwilami w oku zakręci.
    Co do wspomnianej przez Ciebie "motorynki", to sprężam się tylko wtedy, kiedy muszę (niestety lub "stety", jestem obowiązkowa i uporządkowana), nie zawalam terminów, nie spóźniam się na spotkania, dotrzymuję słowa. Czasem to przeszkadza w życiu, bo nie zawsze z ludźmi o takich samych cechach, przychodzi nam współpracować i w ogóle mieć do czynienia. Uwielbiam za to te chwile, gdy nic nie muszę i mam, wspomniany już wcześniej, święty spokój. Ale to może dopiero na emeryturze, a zważywszy na plany podwyższenia wieku emerytalnego, to raczej w najbliższej przyszłości mnie nie czeka. ;)
    Cieszę się, że w Sandomierzu dzieje się o wiele więcej niż by się wydawało i miasto ma coś do zaproponowania mieszkańcom. Dobra nawet i taka Doda, co zdoła przyciągnąć nastolatków na spotkanie. Najważniejsze, żeby nie siedzieli bezczynnie przed blokiem, bo nuda jest najgorsza i generuje różne głupie pomysły.
    Niby pogoda trochę się pogorszyła, ale nadal jest nienaturalnie ciepło, jak na grudzień i zastanawiam się, czy do nas w ogóle przyjdzie ta zima? Podobno śnieg już spadł i były problemy komunikacyjne w niektórych regionach, ale we Wrocławiu zimy ani słychu, ani widu.
    Pozdrawiam zatem ciepło i zmykam spać, bo o 5.00 już mam pobudkę :)
    --
    www.pajacyk.pl
  • 09.12.11, 09:26
    Cieszę się, że dotrzymujesz mi kroku w podtrzymywaniu forum. Teraz wiem dlaczego marzysz o odespaniu codzienności! Wstawanie o 5-tej! Ale zapewniam Cię, że jeszcze pomarzysz żeby noc się skończyła. Wprawdzie osobiście nie jestem zainteresowana wiekiem emerytalnym / niczego się nie dorobiłam- normalny pasożyt/ ale gdzie mogę sprzeciwiam się podniesieniu wieku.
    Uważam, że wiek powinien być znacznie niższy i niższa emerytura, a kto czułby się na siłach pracowałby dalej i zwiększał emeryturę. Widzę naokoło emerytów / także wcześniejszych/ , sprawnych, nudzących się, narzekających na marne pieniążki, bezskutecznie szukających możliwości dorobienia/ to ci mobilni/ lub tylko narzekających i armię rencistów/ od lat na rentach.
    Wspominam spółdzielnię inwalidów, która umożliwiała pracę ludziom mniej sprawnym. Miałam z nimi bliskie kontakty i wysoko oceniałam rzetelność i pracowitość.
    Moje pierwsze spotkanie z Sandomierzem --to miasto inwalidów i pijaków. Wszędzie byli widoczni. Niewidoczni teraz i jedni i drudzy. A może moje postrzeganie miasta się zmieniło?
    Pada śnieg! No powiedzmy - prószy!
    No to zdrowia, pięknej zimy i napisz choćby dwa słowa dla podtrzymania forum. i prawym
  • 10.12.11, 23:34
    Rzeczywiście, dla mnie godzina 5.00 rano to nieludzka pora. Jak można wyrywać człowieka ze snu w środku nocy?! Trudniejsze dla mnie jest to tym bardziej, że 1. jestem śpiochem 2. nie wstaję tak zawsze, a gdyby to było regularne, to może organizm by się jakoś przyzwyczaił. Co więcej, wstając kilka razy pod rząd o 5.00 i będąc wieczorem już przez to niezwykle wyczerpaną, za nic nie położę się wcześnie spać. A przecież mogłabym i wtedy spałabym dłużej niż te 4, max 6 godzin. Nie potrafię logicznie wyjaśnić tej mojej dziwnej skłonności do "wysiadywania" do późnych godzin. Póki co, jakoś daję radę. Cóż, jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma i żyje się dalej.
    Też nie jestem entuzjastką przedłużania wieku emerytalnego, szczególnie u kobiet i też jestem za prawem wyboru: komu zdrowie pozwoli i ma chęci dorabiania, by zwiększyć emeryturę, niech pracuje dłużej.

    > Moje pierwsze spotkanie z Sandomierzem --to miasto inwalidów i pijaków. Wszędz
    > ie byli widoczni. Niewidoczni teraz i jedni i drudzy. A może moje postrzeganie
    > miasta się zmieniło?
    Chyba jednak trochę Ci się postrzeganie zmieniło, bo ja, jak przyjeżdżam, to inwalidów rzeczywiście jakoś nie widzę, ale amatorów ulicznego picia bardzo wielu. Zwróciłam na to wielokrotnie uwagę. Spróbuj letnią porą ( w biały dzień!) przejść się wokół bazaru, stadionu, zawsze tam wystają lub wysiadują na ławeczkach, na przy bazarowym murku.To chyba takie newralgiczne miejsca. Kiedy bym nie szła, zawsze są i to nie dwóch, czy trzech, ale po kilku w kilku grupach. Strasznie się to rzuca w oczy i, niestety, to mi się też z Sandomierzem kojarzy :( Pewnie mieszkasz w zupełnie innej okolicy i stąd inne wrażenia.
    U nas śniegu jeszcze tej jesieni nie widzieliśmy. U Was też podobno leżał niedługo. Może choć święta będą białe i przynajmniej w tym względzie, zyskają one trochę magii. Chociaż trudno mi jakoś w to uwierzyć.
    A u nas, jak co roku, bożonarodzeniowy jarmark. Klimat świąt tu czuć chyba najbardziej.
    www.google.pl/search?q=jarmark+bo%C5%BConarodzeniowy+wroc%C5%82aw+foto&hl=pl&prmd=imvns&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=LdrjTpPjO8O2hQfMmKnSAQ&sqi=2&ved=0CDQQsAQ&biw=1024&bih=583
    Ciekawam, jak się miewa nasza jaspis. Zostawiła nas tu z nutką niepokoju. Oby niebawem zagościła tu z powrotem.
    Póki co, będziemy wini trwać wiernie na posterunku ;) Pozdrawiam.

    --
    www.pajacyk.pl
  • 12.12.11, 08:54
    No to zacznę od pijaczków. Tak ten murek to punkt zborny. Od lat. Ale po mieście się nie rozłażą. Dawniej pod Caritasem naprzeciw prokuratury- czyli seminarium na ławeczce zawsze leżał pijaczek. Znani mi starzy pijaczkowie wymarli a młode pokolenie nie pije na umór.
    Zresztą mieszkam na obrzeżach miasta i na ryneczku prawie w ogóle nie bywam - jeśli to raczej na giełdzie. Na nogach już za daleko, a samochodem nie ma gdzie stanąć i zapłać! A tego potwornie nie lubię i unikam. Zresztą Sandomierz ma taki układ, że załatwić 3 sprawy musisz stanąć w 3 miejscach i 3 razy zapłać. No to jadę do Galicji i załatwiam miło, szybko i bez nerwów. Gdyby ktoś czytywał forum naświetliłby pewnie moje spostrzeżenia. Załatwianie spraw w Sandomierzu to stres. Chyba, że to ktoś znajomy. Dlatego codzienne zakupy mnie nie stresują bo panie miłe i znajome. Naprawdę nie wymagam specjalnego traktowania ale nie demonstrowanej niechęci./ ponieważ nikt tego nie czyta to się wyrażę- może to ja jestem ,upierdliwa"?-czytaj asertywna!/
    Zazdroszczę jarmarku! Uwielbiam atmosferę wszelkich imprez. Nic nie kupuję / jestem już zblazowana latami życia/ ale lubię popatrzeć. Ślicznie macie!
    Wczoraj też obleciałam Galicję, niczego sensownego nie kupując bo co potrzebne starym, na dietach? O jaspis myślę i wydaje mi się że to chyba zdrowie . Miejmy nadzieję, że wróci niedługo i w dobrym humorze. Na dzisiaj wystarczy bo wystrzelam się z wszelkich myśli i o czym będziemy pisać aby trwać. I prawym!
  • 13.12.11, 12:04
    Witajcie obie, wini i hgwd.
    Przyczłapałam na forum i będę nadal męczyć.
    Miałam trochę problemów z okiem, leżałam nawet króciutko w szpitalu, ale idzie wszystko już ku dobremu, ale żeby nie zwariować z radości, złapałam przeziębienie.
    W sobotę już nawet byłam w Krakowie w Muzeum Narodowym obejrzałam wystawę malarstwa Turnera.
    Blask z niektórych obrazów bije taki, że aż oczy razi.
    Obrazy pełne ruchu, wiatru, morza i ziemi.
    Miałam dość ambitne plany na zwiedzanie nowych miejsc w Krakowie, ale kolejka po bilety w Narodowym była tak duże, ze musiałam z części planów zrezygnować.
    Rynek pięknie odnowiony, Sukiennice też, wszędzie tlumy ludzi. Przez rynek trudno było przejść, tym bardziej, że na rynku jest kiermasz bożonarodzeniowy.
    Na straganach dużo pieknego rękodzieła, ale i tandety też.
    Największa kolejka stała przy grzańcu galicyjskim, miałam ochotę spróbować, ale stanie w takiej kilometrowej kolejce odstraszyło mnie.
    Kupiłam więc sobie aniołka drewnianego i poszłam na kawę do klubu.
    Aniolek stoi na półce z książkami, nad kanapą w mojej "dziupli", uśmiecha się do mnie .
    Mam nowego, wesołego, opekuńczego domownika :)
    Kraków pięknie przyozdbiony na Święta. Wszystko skrzy się, błyszczy i mieni kokorami.
    Kryzysu wcale nie widać. Wesoło i radośnie na Rynku Krakowskim. Występy zespołów z kilku ościennYch państw, jeden szczególnie mi się podobał. W moim odczuciu był na dość dobrym poziomie. Postałam trochę, posluchałam zespołu, który był ze Lwowa. Nie śpiewli, jednak znanych nam lwowskich piosneczek, była to całkiem inna muzyka i śpiew.
    Podobalo mi się, chociaż ja wolę słuchać muzyki i śpiewu w trochę innych warunkach i w spokoju, zwłaszcza jak wykonawcy są na przyzwoitym poziomie.
    Za oknami świeci słońce, niebo bez jednej chmurki, dość ciepło, ptaki podśpiewują, jak na początku wiosny. Coś ptaszkom w ich małych ptasich główkach pokręiło się, ale przyroda wysyła im dziwaczne sygnały, a szare rozrabiaki odpowiadają na nie.
    Wini Twój ostatni post jest taki jakiś depresyjny.
    Nie narzekaj na wiek, ciesz się życiem, bo nie metryka jest ważna, tylko nasza dusza, młoda dusza.
    Przed nami jest jeszcze tak dużo pięknych dni.
    Hgwd, jak przeczytałam, że musisz tak wcześnie wstawać, to aż mi ciarki po plecach przeszly, ze i ja tak kiedyś musiałam, a jestem nicnym Markiem. Lubię nocą posnuć się, poczytać, czasami cichutko coś zrobić, zeby nie budzić sąsiadów, a tak naprawdę gdyby można było przewrócić dobę trochę do gory nogami, ale nie można.
    Rano za to lubię sobie trochę pospać.
    Teraz od jakiegoś czasu mogę sobie pozwolić na takie szalenstwa.
    Wracjąc do Krakowa, zrobiłam trochę zdjęć, ale jakoś marnie mi wyszly tym razem.
    Chyba z winy mojego oka, jeszcze nie do końca zdrowego. Może uda mi się coś w miarę przzwoitego wybrać i wstawić do profilu.
    Rozpisalam się, a jeszcze nie o wszystkim napisałam o czym chcialam napisać.
    Muszę zająć się trochę mieszkaniem. Prawie trzy tygodnie nic nie robienia, zaczyna być widoczne.
    Jeszcze raz witam i pozdrawiam.


    Dziwyny, my mamy młode dusze i serca które rwą się do życia.

  • 14.12.11, 18:36
    O, jak miło Cię jaspis znowu "słyszeć" :) Cieszę się, że problemy ze zdrowiem zdają się zmierzać do końca. I podziwiam, że już zdążyłaś na wycieczkę do Krakowa pojechać. Masz rację, nieważne, ile ma się lat. Ważne, na ile się człowiek czuje, a póki zdrowie jakoś dopisuje i optymizm jest, to niestraszne nam lata ;) Choć czasem i mnie dopada taki depresyjny czas, skłania do przemyśleń, robienia rachunku zysków i strat. Nie lubię się w nim pogrążać i staram się czym innym zająć moje myśli.
    Z Twojego opisu wynika, że Kraków w tym przedświątecznym okresie, bardzo przypomina Wrocław. Też wszystko lśni, błyszczy, mieni różnymi kolorami. Na naszym jarmarku także i tandetę znaleźć można, ale jakoś pośród tych wszystkich wspaniałości i świątecznego zawirowania, trochę mniej razi. Ja też, jak wini, mało już kupuję i nie gromadzę pamiątek z tego i owego, bo później sprzątania, odkurzania więcej, a na to szkoda mi tracić czasu.
    Muszę ze wstydem przyznać, że nie byłam w muzeum od lat, a obrazy oglądam tylko w internecie, cały czas, nieustannie, chwaląc sobie ten wynalazek, który pozwala zobaczyć wszystko, być wszędzie, nie ruszając się z domu. Pewnie, że to zaledwie namiastka realności, ale jednak...
    Jaspis, skoro nie udało Ci się wszystkiego opisać, to czekamy na więcej.
    Już wcześniej wywnioskowałam z czasu zamieszczania Twoich postów, że rannym ptaszkiem nie jesteś ;) Z moich wynika to samo. Ja też jestem sową, która nocą buszuje, a rano lubi spać. Co z tego, skoro nie zawsze może i zrywa się w środku nocy (dla mnie tak właśnie jest o 5.00 rano), bo obowiązki wzywają. Ech, życie...
    Pozdrawiam i czekam na Wasz odzew :)

    --
    www.pajacyk.pl
  • 15.12.11, 10:26
    Ranny ptaszek wita ! Wczoraj nie udało mi się napisać jak się cieszę z pojawienia się jaspis!
    Podejrzewałam sprawę zdrowia i znając sprawy z własnych doświadczeń wiem, że tak się czuje pacjent przed diagnozą. Później czy tak, czy inaczej godzimy się i naprzód!.
    Sprawa Krakowa- żyję w Sandomierzu bo nie miałam możliwości żyć w Krakowie. Teraz po latach i strasznych doświadczeniach trochę moja miłość do Krakowa osłabła ale zawsze czuję ten dreszcz chodząc ulicami tego cudownego miasta.
    Widzę przywiązanie ludzi żyjących na ,,ziemiach odzyskanych" ale my urodzeni i żyjący na starych ziemiach chyba inaczej to czujemy. Nie jestem rewizjonistką ale we Lwowie czuję się trochę jak w Krakowie. No i zrobiła się polityka. Brońmy wspólnej Europy! I spokojnego bytowania.
    Muzea- czasem chodzę i właśnie boję się czy nie przegapiłam wystawy w muzeum w Stalowej Woli/ trudno mi to przez usta przechodzi bo to muzeum w Rozwadowie!/ . Wyczółkowski. Kiedyś już byłam na tej wystawie ale mają nowe obrazy. To jest wspaniałe muzeum - bez tłoku można obejrzeć najwspanialsze wystawy, bo ciągle mają coś nowego i niezwykłego. A teraz do roboty bo dzień krótki a żyję tylko kiedy jest jasno.
    Myśli zachowuję na następne wpisy - nie wystrzelać się, bo a nuż trzeba będzie podtrzymywać forum. I prawym
  • 15.12.11, 22:07
    Witam nocne i ranne ptaki.
    Dziękuję za dobre slowa.
    Zdrowie juz prawie w normie. Jeszcze jedna wizyta u okulisty mnie czeka, ale już sama wiem, że jest wszystko w porządku.
    Kraków uwielbiam. Węrdując uliczkami Karakowa, czuję się tak, jakbym wypiła kilka lampek dobrego wina. Zawsze mam lekki zawrót głowy po wszystkich cudownościach krakowskich.
    W Muzeum Narodowym, Wtczółkowskiego też podziwiałam i innych wielkich także, ale jak już pisałam Turner był głównym celem wyprawy.
    Ciekawy malarz i ciekawa postać. Czlowiek, który miał trzy życia.
    Raz był bywalcem królewskiego pałacu, dobrze czującym się wśród ówczesnych wielmoży, innym razem żył wśród prostych ludzi i zachowywał się jak menel, by pózniej mieszkać razem ze swoim ojcem i zachowywac się jak mruk i odludek.
    Przy tym wszystkim cały czas malując i zdobywając sławę za życia i majątek dzięki swojemu malarstwu.
    Podróżował też wiele po całej Europie, co widać w jego malarstwie.
    Fascynująca postać.
    Zerknęłam też do Piwnicy pod baranami, żeby przywołać stare wspomnienia i sprawdzić, czy spotkam ducha Piotra Skrzyneckiego?
    Ducha Piotra Skrzyneckiego nie spotkałam, bo dzień był, a On za życia więcej nocnym zyciem żyl, niż dziennym.
    Wsponienia poplynęły i muszę się Wam pochwalić, ze miałam okazję poznać tego człowieka, bardzo ciepłego, któremu popularność i sława nie przewróciły w głowie
    Na kawę zatrzymałam się jednak w innym miejscu.

    Dzisiaj wieczorem przespacerowałam się po centrum Zabrza i powiem Wam, że świąteczna dekoracja w Żabrzu, bardziej podoba mi się niż krakowska.
    W Zabrzu jest mniej pstrokato. Naprawdę ładniejsza.
    Wini wspominasz Lwów. Nigdy we Lwowie nie byłam, ale mam ogromną ochotę kiedyś pojechać i zwiedzić to miasto.
    Może moje marzenie spelni się kiedyś. W koncu to nie jest tak daleko, a stare miasto, które było kiedyś nasze Polskie warto poznać, tym bardziej, że nasza Politechnika Śląska powstała dzięki profesorom przesiedlonym ze Lwowa na Śląsk. Na Śląsku jest bardzo dużo lwowiaków.
    W Zabrzu też ich wielu mieszka.
    Hgwd, niezmiennie współczuję Ci, że musisz zrywać się skoro świt. Dla sowy to prawdziwa udręka, ale aby do najbliższego urlopu, a pózniej do emerytury.
    Głowa do góry, jakoś to przeżyjesz, ja przezyłam i mogę snuć się nocami do woli i Ty doczekasz się cudnego snucia nocą.
    Tymczasem pielęgnujmy nasze dusze młode o cialach nie zapominając i cieszmy się życiem, bo warto
    Sowo miła i skowronku, nocy spokojnej życzę.
    Dobranoc.

  • 16.12.11, 09:39
    Chyba zacznę nową stronę!
    Zacznę od dekoracji świątecznych. Przejechaliśmy wieczorem wokół miasta. Sandomierz też ubrany. Może nie tak bogato ale lśni, świeci i wydaje mi się, że gustownie.
    Z Lwowem czuję związek, byłam dawno temu,/kilka razy/ mam nadzieję że się zmienia bo był bardzo zaniedbany. Kiedy Lwów był stolicą Kraków był grajdołem prowincjonalnym. Ale od Krakowa, przez Tarnów, Jarosław, Przemyśl do Lwowa coś mnie ściska kiedy tam jestem. W Rzeszowie mnie nie ściska- ciekawe dlaczego.
    Sprawdzałam czy jaspis zdążyła wstawić zdjęcia. Jeszcze - jak tu się mówi oszczędnie, a mnie śmieszy. Podładuję baterię i wyruszę udokumentować dekoracje w naszym mieście.
    Czy ja napisałam Wyczółkowski? Muszę sprawdzić - przecież to byłam na Malczewskim i chyba aktualnie jest Malczewski- ze zbiorów m.inn. ze Lwowa! Piszę i nie wiem o czym ale wiem co oglądałam.
    Ale we Wrocławiu będzie się działo! Myślę że bgwd będzie uczestniczyła!
    W piwnicy nigdy nie byłam . Za moich czasów bywali tylko znajomi. U Kantora na Łobzowskiej też nie byłam ale była starsza koleżanka, dziewczyna architekta który ją wprowadził i pamiętam do dziś jej relację. To był szok! A pana Piotrusia pamiętam jak przechodził w nieodłącznym kapeluszu. I Mrożka jak przemykał na rowerze.
    I zapach w delikatesach u Hawełki . Reszta wspomnień na później. a teraz do roboty bo słoneczko a dzień krótki. Pozdrawiam sówki.
  • 13.05.16, 19:15
    Dziś kilka słów na temat zwiedzania Sandomierza meleksem przy wykorzystaniu sandomierskiej firmy ULA. Strona internetowa zapowiada wspaniałe możliwości zwiedzania miasta Sandomierza ? żółtymi meleksami. Zwiedzanie nimi to wielka przyjemność dla osób starszych, niepełnosprawnych, rodzin z małymi dziećmi i chętnych do tzw. "szybkiego zwiedzania". Jestem ?pomysłodawczynią? zwiedzania miasta tymi elektrycznymi pojazdami, ?rodowitą sandomierzanką? i ?licencjonowanym przewodnikiem turystycznym (źródło: ulameleksy.pl/#home) Dalej w treści strony opisane są trasy: mała i większa, co obejmują, ile trwają itd. No normalnie miód! Już w grudniu ubiegłego roku zaprosiłem Mysz do Sandomierza. Ponieważ w wielu miejscach w sieci jest wzmianka o tej atrakcji, a nogi też już nie te co kiedyś to pomyślałem, że warto zarezerwować taki meleks na dzień naszego zwiedzania. Pierwszy mail napisałem już w styczniu 2016, ale przyszła odpowiedź, że jest za wcześnie żeby dokonać rezerwacji. Okay! Do kwietnia przecież dużo czasu! Na trzy tygodnie przed przyjazdem napisałem maila ponownie. Tym razem przyszła odpowiedź, żeby rozmawiać bezpośrednio z meleksem. Dlatego też telefonowałem do Właścicielki Firmy, uzgodniliśmy datę, godzinę, miejsce początku trasy i cenę usługi. Gdy 23 kwietnia 2016 o godzinie 10:30 przed Bramą Opatowską nie pojawił się przewodnik z meleksem poczekaliśmy jeszcze chwilę i zadzwoniłem do Właścicielki Firmy. Okazało się, że o nas zapomniano. Najzwyczajniej w świecie zapomniano! Polecono nam, żebyśmy poczekali jeszcze kilkanaście minut i jak meleks będzie wracał z trasy to nas zgarnie? (Zgarnąć to można liście na kupę, jak opadną jesienią z drzew!) Zagotowałem się, bo ustalenia były takie, że będziemy mieć przewodnika tylko dla nas. Specjalnie zająłem się rezerwacją kilka miesięcy wcześniej, żeby mieć stuprocentową pewność usługi. Niestety stało się inaczej. Przeszliśmy na Rynek i stąd pojechaliśmy innym meleksem na przejażdżkę po Sandomierzu. Usług Firmy Ula Meleksy nie polecam nikomu ? wręcz odradzam korzystanie z jej usług. Firma niepoważna i nietaktowna. Nawet nie potrafiła przeprosić. Zupełny brak honoru.
  • 30.12.16, 06:11
    W Sandomierzu zamontowano platformę przyschodową, która umożliwi dostęp do kina "Starówka" osobom z niepełnosprawnością.
    www.liftplus.pl/sandomierskie-kino-przyjazne-dla-niepelnosprawnych

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.