Zdecydowalam sie napisac na forum, poniewaz moje malzenstwo wisi na wlosku z powodu dziecka- a dokladnie jego braku.
Otoz z moim mezem jestem juz 4 lata ( ja mam 29 lat, maz 34 ). Na poczatku naszej znajomosci powiedzialam mojemu obecnemu mezu, ze ja nie zamierzam miec dzieci.
Mowilam mu o tym jeszcze wiele razy, ale on chyba nie bral tego na powaznie.
Od jakiegos czasu slysze ultimatum, ze albo decydujemy sie na dziecko albo on odchodzi.
ja sugeruje adopcje ale moj maz twierdzi, ze on chce miec swoje dziecko a nie czyjes.
Pewnie sie zastanawiacie, dlaczego nie chce miec dziecka? myslicie, ze jestem zimna su... ?
Otoz powiem tak- ja naprawde uwoelbiam dzieci, moge sie z nimi bawic, kapac , przebierac, zajmowac jak prawdziwa matka, z tym, ze jak pomysle sobie o ciazy ( jak bede wygladac ), o porodzie- o tym bolu, stresie, itp to jest to zbyt wiele dla mnie.
Jestem bardzo wrazliwa na bol i dlatego moze tak mnie to przeraza.
Jakis czas temu nasluchalam sie historii o porodzie, powiklaniach, bolu i wowczas odechcialo mi sie miec dziecka.
ponad rok temu odbylam rozmowe z moim lekarzem ginekologiem na ten temat , tlumaczac czego doklanie sie boje i lekarz widzac przerazenie w moich oczach od razu powiedzial, ze gdybym zaszla w ciaze mialabym powazne problemy , aby nie zrobic sobie czegos z obawy przed tym, co mnie czeka.
wiem, ze to sie mozewydawac chore, ale wystarczy,ze tylko pomysle, ze jestem w ciazy i mam rodzic to juz mi sie slabo robi ;-(
Moja maz stwierdzil, ze on nie chce byc z kobieta ktora nie da mu dzieccka i on w ogole nie rozumie tego czego ja sie boje i co mi chodzi po glowie.
dla niego tlumaczenia,ze panicznie boje sie bolu sa durne i mowi, ze widocznie nie chce rezygnowac ze swojego dotychczasowego zycia , co jest nieprawda, poniewaz ja moglabym sie zajmowac nawet gromada dzieci pod warunkiem ze ominie mnie rodzenie.
Moj maz dal mi max miesiac czasu na odpowiedz co zamierzam, i najlepiej gdybym zaszla w ciaze w ciagu pol roku- ma byc to dowod na to, ze go kocham i mi na nim zalezy.
a ja sie obawiam, ze nawet gdybym zaszla w ciaze to nie bede w stanie jej zniesc i cos sobie zrobie.
Wiem, ze na tym forum kazda kobieta marzy o dziecku i nie moze sie doczekac by zostac mamusia, ale moze jest tutaj ktos kto mnie zrozumie i cos doradzi.
Moze powinnam wybrac sie do jakiegos psychologa ?
nie mam duzo czasu na zastanawianie sie, poniewaz moj maz powaznie podchodzi do terminu pol roku. Nie chce go stracic , ale rowniez nie wyobrazam sobie tego calego porodu...
blagam, pomozcie