Dodaj do ulubionych

nie mam już siły:-((((((

14.11.06, 10:56
Dziewczynki bardzo się cieszę jak piszecie, że macie w końcy swoje upragnione 2 krechy...ale zawsze zadaję sobie pytanie kiedy ja je ujrzęsad Staram się już ponad 2 lata...po ziołach okres mi się skrócił z 48 do najwięcej 36 dni.
Ostatni miałam 26 dni, najkrótszy bez tabletek anty. Teraz jest 33dc...i czekam na @. Nic nie boli tylko przez dzień plecy, jak na@ no i może ze dwa razy zaćmił brzuch. Ja już nie mam siły czekać, marzyć, patrzeć na kobiety w ciąży. Boże, dlaczego kobiety nadużywające alkoholu mają dzieci, a my tak długo czekamy? co @ łapię doła i z każdym miesiącem jest gorzej. A @ znów się dziwnei zachowuje, tzn cykl. W tamtym miesiącu 26, teraz już 33dc i @ nie ma. Pewnie będzie po 36 dniach...więc czekam. Męczę Was pewnie, ale nikt mnie tak nie zrozumie jak Wy. pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • kuleczka44 14.11.06, 11:08
    Nie meczysz nas, po to tu jestesmy przeciez.
    Tak to jest ze nie ma sprawiedliwosci na tym swiecie.
    ja w sumie nie staram sie dlugo ale tez mam problem z cyklami. Ostatni mial 41
    dni, teraz jest 39 i tez nic.
    Pozostaje tobie tylko starac sie znalezc sily na kolejne proby, latwo sie mowi,
    wiem, ale co innego mozna zrobic? Poddac sie?
    Masz taki fajny nick, postaraj sie jednak wykrzesac jeszcze troche nadziei a na
    pewno sie uda. ja w to wierze!
  • pelnanadzieii 14.11.06, 11:30
    Kuleczka kochana jesteś, ale nadziei ja już nie mamsad tyle razy ją miałam, tyle razy wypatrywałam jakiś objawów, a teraz nic komlpetnie, czuję się tylko nieswojo przed @.
    Przestałam wierzyć. WIEM,że to nie pomaga, ale naprawdę już nie mam sily. Nie chodzę tak gdzie są małe dzieci...na kobietę z brzuszkiem patrzę z zazdrością. A jak słyszę, że którać ze znajomych jest w ciąży to płaczę i pogrążam się dalej. Czyli błędne koło. od @ do @, ale już bez marzeń.
  • moniamis1 14.11.06, 11:56
    Mówi Ci to osoba, która zobaczyła 2 kreski-wczoraj.Rozumiem, co czujesz, również przechodziłam to wielokrotnie...W pewnym momencie zdałam sobie sprawe, ze przecież wcześniej czy później ten moment nadejdzie, bo prawdopodobienstwo, ze jestesmy bezplodni jest znikome, a w ostateczności istnieją inne matody.To nie jest jakieś tam gadanie, bo na prawde zaczełam tak myśleć-po 3 niedudanych cyklach z testami owul(kiedy powinno się już zgłosić do lekarza),obserwacji mierzenia temp.Ogólnie nasze starania trwały rok. Tak się przyzwyczaiłam do tego starania, że nie mogę cały czas się oswoić z myślą, że dokonało się. Jest to dla mnie tak niesamowity CUD.Wiesz ja cały czas starałam się wyciągąc plusy, tego, zę jeszcze i wciąż nie.Tak na prawde gdyby udalo sie nam za pierwszym razem, mielibysmy bardzo ciezka sytuacje.Wierzę, że Bóg wybrał dla nas najlepszy moment i jestem przekonana, że Was również obdarzy tym szczesciem.
    zyczę Ci spokoju,dalszej cierpliwosci i upragnionego mależnstwa!Uwierz w to, że każda chwila cierpiena zostanie Ci wynagrodzona chwilą wielkiej radości.
    Ps-cholerka alez sie trozgadalam.
  • pelnanadzieii 14.11.06, 12:12
    moniamis1 kochana kiedyś też tak sobie mówiłam, nie teraz to następnym razem, ale tego nast. razu nie ma. Mam cudownego męża, pracę, wszystko niby ok, ale coraz bardziej brakuje nam dzieciątka. Mąż mnie wspiera ale widzę jak jest mu przykro kiedy po raz kolejny przychodzi @, jak patrzy na inne dzieci...
    moniamis1 moje wielkie gratulacje i dbajcie o siebiesmile.
    Marzę o tym momencie kiedy ujrzę II kreski i mój cud będzie rósł we mnie. TYLKO BOŻE DAJ MI SIŁĘ do tego czekania.
    dziękuję Wam wszystkim.
  • aleksandra1977 14.11.06, 12:48
    do pelnanadziei i Wszystkich, ktore czekaja:
    Dziewczyny,
    jeszcze niedawno slowo "mama" kierowane do mnie bylo tylko marzeniem i istnialo
    w mojej wyobrazni. Marzeniem, ktore wydawalo mi sie nierealnym.
    Winowajca calej tej sytuacji byla skaczaca prolaktyna i mimo, ze bralam leki na
    jej zbicie, ona, bezczelnie, dalej rosla.
    Bywaly dni, ze ryczalam jak bobr patrzac z zazdroscia i zloscia na te
    dziewczyny, ktore wkrotce zostana mamami. Bylam wsciekla, ze one maja swoje
    szczescie, a ja dalej nic. Do tego zdawalam sobie sprawe, ze latka leca, a ja
    niekoniecznie chce, aby moje dziecko mowilo do mnie "babciu". Na ulicy, u
    znajomych, w tv widzialam tylko i tylko ciezarne i male dzieci. Wpedzalam sie w
    coraz wiekszy dolek, co w rezultacie skonczylo sie nerwica lekowa i braniem
    lekow.
    Zrobilsmy z mezem badania i naprawde nie bylo sie do czego przyczepic. Moje
    cykle byly raz bardzo krotkie, raz znow bez konca. Niejednokrotnie zadawalam
    pytanie lekarzowi "czemu jest tak zle skoro jest tak dobrze?!". Pytanie
    pozostawalo retorycznym... Comiesieczne wykresy z temperatura i pilnowanie
    terminow wykanczalo mnie. Nasze przytulanka stawaly sie raczej stresem niz
    przyjemnoscia, bo wszystko sprowadzalo sie do tego, czy tym razem sie uda, czy
    znow przyjdzie @.
    Bralam leki antydepresyjne, ktore wplywaly na przzsadke mozgowa i tym samym
    podnosily poziom prolaktyny. Z jednej strony wiec zbijalam ja norprolaciem, a z
    drugiej podnosilam antydepresantem. Paranoja, ale bez tych lekow nie moglam
    zupelnie funkcjonowac.
    Na poczatku lipca poszlam na dlugowyczekiwany 3-tygodniowy urlop. Postanowilam
    tym razem inaczej podejsc do sprawy. Obiecalam sobie, ze tym razem nie bede
    patrzec w wykresy. Wreszcie kochalismy sie bez stopera, nie patrzac na date smile
    Po urlopie wrocilam do pracy, ale... czulam sie bardzo zmeczona. Swoje
    samopoczucie usprawiedliwialam tym, ze byl to aktywny urlop smile
    Dokladnie 25.09. bardzo zle, bylo mi slabo i bardzo bolala mnie glowa.
    Wieczorem doszly mdlosci. Rano to samo i zamiast do pracy poczlam do lekarza.
    Internista powiedzial, ze to migrena i dal mi przeciwbolowy imigran. Jednak
    stojac w aptece wcale nie wykupilam recepty, tylko kupilam test. Jakiez bylo
    moje zdziwienie, gdy test okazal pozytywny. Dwie wyrazne kreski. Nie wierzylam.
    3 godziny pozniej ginekolog potwierdzil 7 tygodniowy pecherzyk ciazowy, a ja
    uslyszalam bicie malego serduszka... Tym razem plakalam ze szczescia.
    Dzis to juz 13 hbd, dzidzius ma 5,5cm, rozwija sie prawidlowo. 16.11. znow
    zobacze go na USG.

    Dziewczyny, wiem, ze trudno powiedziec sobie, ze sie uda, gdy sie nie udaje.
    Do mnie szczescie usmiechnelo sie w najmniej spodziewanym momencie.
    Przesylam same dobre fluidki i wierze, ze Wam tez sie uda.
    --
    BABY MAUS artykuły dla dzieci

    Nasz Skarb będzie z nami za...
  • pelnanadzieii 14.11.06, 13:08
    Aleksannda dziękuję, dziękuję Wam wszystkim. Cieszę się, że piszecie, ale jak to czytam to płaczę, więc chyba poczekam na tą wredotę i dopiero się odezwę. Tylko kiedy łaskawie przyjdzie.
    Aha dziewczynki spójrzcie na mój ost. wykres jak myslicie kiedy mogła byc owu wg Was?
    www.fertilityfriend.com/home/15935d
  • maialina1 14.11.06, 18:09
    Wiem z wlasnego doswiadczenia ze nic tak nie pociesza jak drugi co ma tak
    samo smile Mozna sie pozalic razem. Wiec ja tez juz prawie dwa lata, a do tego mam
    regularne cykle, 28 dni z wyjatiem ostatniego, 23 indifferent
    Gdybym miala nieregularne to chociaz mialabym na co zwaic wine, a tak to nie ma
    nic.
    Pozdrawiam.
  • wiekowa1 14.11.06, 13:24
    No dobszszsz...
    Po raz kolejny streszczę moją historię:
    Mam lat między 30 a 40.
    kilka lat temu zaszłam w ciążę, w 7 m-cu cesarka, córeczka zmarła po kilku
    godzinach od porodu, przyczyną ponoć była bakteria, której nigdy nie
    zdiagnozowali.
    Potem przez 4 LATA próbowałam zajść. I NIC!!!! Współżyliśmy w każdym momencie
    cyklu. I przed owu, i w trakcie. I kilka dni pod rząd, i centralnie w środku
    owu - tylko raz, żeby było porządnie. I kicha. Dostałam skierowanie do poradni
    leczenia niepłodności. Nie poszłam tam, bo nie chcialam już badań, niepewności,
    wogóle miałam dość.
    Przestałam chodzić do IKEI - bo tam zawsze natykałam się na spacerujące kobiety
    z brzuszkiem. Nienawidziłam słuchać wiadomości że znowu ktoś z rodziny albo
    znajomych "zaciążył".
    Skończyliśmy się starać w zeszłym roku - koniec, kropka, będziemy jednym z
    wielu bezdzietnych małżeństw - bo już wiek nie ten i zaczyna się robić
    niebezpiecznie.
    Kupiłam kilka paczek Alwaysów w promocji, po super niskiej cenie.
    I wpadliśmy!!!!
    No a dzisiaj mamy piękniusią córeczkę, inteligentną (bo po starszych
    rodzicach), a ja odmłodniałam o 10 latsmile
    Pelnanadziei, trzymam kciuki!!!
  • pelnanadzieii 14.11.06, 15:19
    wiekowa1 jak fajniesmile ale podbudowująca historia.
    ja już wiele razy próbowałam nie liczyć i iść na żywioł, ale zawsze zadawałam sobie pytanie czy to może dziś?
    KOCHANE JESTEŚCIE*******pozdrawiam
  • bulinkaj 14.11.06, 18:47
    Pełonanadzieii, bardzo Cię rozumiem. Dzisiaj rozpoczęłam kolejny, jedenasty
    cykl starań i tylko dlatego, że @ przyszła krótko przed wyściem do pracy nie
    mogłam się rozkleić. Cały dzień byłam i nadal jestem jak zamroczona. Wszytko w
    pracy robiłam mechanicznie, nic do mnie nie docierało, po pracy zakupy, potem
    obiad. Jak już byłam w domu właczyłam radio, a tam stara, ale jakże piękna
    piosenka "Cudownych rodziców mam" i wtedy nie wytrzymałam, płaczę do teraz...
    Wszędzie słyszę, czytam: musicie się wyluzować... Do jasnej cholery, jak mam to
    zrobić? Ostatni cykl to było zrezygnowanie z termometru, brak jakichkolwiek
    obserwacji swojego organizmu, seks wtedy kiedy mieliśmy ochotę i ani się
    obejrzałam jak minęło mi 28 dni. I co??? Przyszła @... Ja tak jak Ty, nie mam
    siły...
  • mug75 14.11.06, 20:46
    witajciesmile
    na przekór się uśmiecham, bo mogłabym też napisać teraz o swoich smutkach (
    pewnie jeszcze kiedyś napiszę w takim tonie, niestetywinkale nie dziś. Mam co
    prawda właśnie 8 dc. ponad rok myślenia czy sie może uda, spoglądania z
    przestarchem na kolejne miesiące,upływający czas i kolejne urodziny bez dziecka.
    W międzyczasie i odpuszczałam sobie ( jak mi się wydawało),i wyjeżdżałam (co
    podobno dobrze),i piłam ziółka, i nogi do góry trzymałam, i rzucałam się w stos
    innych zajęć, albo dla odmiany więcej odpoczywałam, i spacerowałam, ale to
    wszystko na razie na nic.Wyniki ok, nie wiem jak u męża,bo z tym trudniej,by się
    tego podjąć,ale i tak mam cały czas wrażenie, że zagłuszam w sobie jedno- tylko
    strach, że jestem bezpłodna,albo mój mąż, że nigdy nie doczekamy się własnego
    dziecka. Zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę ja w to wcale nie wierzę że się
    uda. Nie wiem dlaczego są kobiety, które nie muszą tak nad wszystkim myśleć jak
    ja, po prostu nagle są matkami. Ja widać mam inną "karmę". Muszę naprawdę dojść
    sama do przekonania, że bzdury jakieś siedzą we mnie, po co mi te lęki, po co te
    obawy. widać to nie był czas na to. Jak już pisałyście wyżej- tez przecież
    wierzę, że wszystko jest całością, że nie działa w oderwaniu, że może ja sobie
    egoistycznie życzę coś przyspieszyć, ale to nie ja decyduję do końca kiedy ktoś
    zawita na ziemię przez moje ciało. Nie mam do tego prawa by to wymuszać, bo nie
    znam całości Planu...Dlatego WIEM, coraz bardziej do mnie dociera. Jedyne co
    mogę ( ok, po zrobieniu wsyztskich badań, niech będzie), jest modlić się z
    ufnością o ten cud, który nastąpi i tak czy ja się zadręczę czy nie ( i
    wszystkich w koło). Nie muszę zawsze mieć świadomości kiedy. Wiem, że to będzie
    cud. Ale dlaczego mam go nie doświadzcyć, skoro tyle innych cudów stało się już
    moim udziałęm- mam cudownego męża, to był naprawdę cud, że się spotkaliśmy, że
    jesteśmy ze sobą. Od początku wiem, że chcę mieć z nim dziecko. Jeśli tak ma
    być, będzie z nami już niedługo. Czuję to i chcę wierzyć, że każda z Was
    znajdzie ten swój najlepszy czas.I że ja go znajdę i doświadczę. Powiem Wam,że w
    przypadku wielu rzeczy, których bardzo zawsze pragnęłam,a nie wydarzały się od
    razu,nabierałam takiego stracha w sobie w środku, że blokowałam się, i nie mogło
    sie to wtedy w żadnym razie udać. Dopiero gdy COŚ w środku mnie, albo przez
    czyjeś usta mnie oświeciło, że uwierzyłam, ze dam radę, dopiero wtedy taka rzecz
    do mnie przychodziła.Tak było odkąd miałam 7 lat i uczyłam sie pływać,gdy byłam
    nastolatką marzącą o pierwszym chłopaku, gdy chciałam dostać się na wymarzone
    studia, znaleźć pracę w innym mieście u boku ukochanego, sprzedać mieszkanie w
    szybkim tempie, setki,setki rzeczy mi sie przypominają. Widzę tylko, że przez
    wielkie tempo, w oderwaniu od swej duchowości, gonię w piętkę i zapycham czas
    tysiącami badań,a wsyzstko na nic, póki nie uwierzę w siebie, w nas
    naprawdę.Czego i Wam życzę! Z całego serca. Przepraszam, że tak przydługo mi
    wyszło. Kiedyś pisałam pamiętnik w trudnych chwilach, może czas do tego wrócić?
    trzymajcie sie i uszka do góry ( nie tylko nogiwink, będzie dobrze!
  • pelnanadzieii 15.11.06, 10:13
    Miałam się nie odzywać i czekać na @, ale nie mogęsmileWasze odpowiedzi dają tyle optymizmu. Dziś u mnie 34dc, temp. spadła już o 1 kreskę, więc jutro będzie. Czuję się zresztą niewyraźnie, jak na @.Martwi mnie tylko ta rozbieżność między @. Ost. była po 26 d., teraz już 34 dzieńsad Ptarzyła któraż z Was kochane na mój wykres, który wcześniej wkleiłam. Sama nie wiem jak mam na niego patrzeć, choć moim zdaniem owu była raczej 22 dc, nie 18, jak pokazał ff.
    Wiecie co chyba od następnego cyklu rezygnuję z termometra i naprawdę co ma być to będzie. Bóg ma swój plan i nasze zadręczanie nic tu nie da. Wierzmy w to, że się uda, a kiedy to zdecyduje ONsmilePozdrawiamsmile
  • moniamis1 15.11.06, 10:38
    Z wykresem to ci nie pomogęcrying
    Widzę jednak, że masz jeszcze szanse..może @ wcale nie przyjdzie!!!!
    Tak bym chciała, aby i Wam się udało, bo tak dobrze wiem co czujeszcrying
    Najgorsze to czekanie, wiem...Najchętniej powiedziałabym - cierpliwości, ale to taki wkurzający tekst w tej sytuacji...ale niebawem się wyjaśni.Dodam jeszcze, żebyś nie doszukiwała się objawów-ja też to robiłam zawsze a w tym cyklu jakoś nie-no i proszę - zadnych konkretnych objawów(oprócz II kresek, braku @,piersi bolą delikatniej niż na @ no i może braku apetytu-ale to może schiza).
    Bądz dzielna. Mam nadzieję, że ten cykl będzie jednak u Ciebie pozytywnywinkTrzymam kciuki
  • pelnanadzieii 15.11.06, 11:34
    moniamis @ będzie na 100% u mnie. Nic co prawda nie boli mnie dziś, piersi w u ogóle w tym cyklu nie bolą...tylko są fajne dużesmileChodze co chwila do łazienki jak zwykle przed @, tempka spadła o 2 kreski nie o 1 jak pisałam wczesniej, więc dziś lub góra jutro przywitam @. Zreszta wczoraj nakrzyczałam na szefa, miałam płaczący dzień, więc wszystkie znaki wskazuję na@. Nie łudze się zupełnie, tym bardziej, że ff jakoś nie pokazał w 100% owu a moje tempki były dziwne.
    Bardzo się cieszę, że i Tobie i innym dziewczynom październik przyniósł cudsmile pozdrawiam
  • moniamis1 15.11.06, 12:11
    Ale wiesz, co do płaczliwych i humorzastych dni...to przyznać muszę, że u mnie jest gorzej niż na @!!W piątek miałam tak straszną kłótnię z moim M, jakiej nie miliśmy od ślubu, i dłużej!!!Fatalnie, jak sobie to przypomne, to aż mi głupio przed sąsiadami...Humorek to ja mam!!!No ale to jak przed @ tyle że ze wzmocnioną siłą!Z tymi objawami różnie bywa, jedne nie mają nic, lub znikome(jak ja)a inne od razu czują i mają objawy.Nie ma co sie nastawiac.
    W każdym razie ja ci z całego serca życze dalszej nadziei(bo warto) i niespodzianek!
  • pelnanadzieii 15.11.06, 12:22
    Myślę, ze będę wiedziała jeśli to nastąpi. Objawy to ja mam, ale na @ i mnóstwo przeciw ciążysad, choćby ta tempka, przy ciąży spadać nie powinna. No cóż czekam na nią i na kolejny cykl (nowa szansa), ale odpuszczę sobie temperaturę, musze jakoś się wyluzować, jak nie będę wiedziała kiedy mam owu mniej więcej nie będę wypatrywała objawów. A nadziei pomimo braku sił postaram się nie tracić, ale płacz ani zadręczanie nie pomoże, więc co ma być to będzie, na razie będzie @ sad((
  • brydka26 15.11.06, 14:11
    No to my sie staramy pol roku, wiec widze, ze nie ma co wpadac w panike.
    Wydawalo mi sie, ze jak tylko zaczniemy, to od razu bedzie sukces. Kolezanki
    zachodzily jak na komende w miesiac, dwa, najwyzej trzy po odstaawieniu
    pigulek. Na poczatku czekalam niecierpliwie i z entuzjazmem. Potem
    niecierpliwie i ze zdenerwowaniem. Potem lapalam dola jak @ przychodzil. A
    wlasnie jestem na etapie, ze z jednej strony zaczelam robic badania, zeby
    ustalic, czy wszystko jest ok, a z drugiej zrobilam sobie w glowie liste
    rzeczy, ktore w moim zyciu sa cudowne: facet ten, z doktoratem sie posuwam,
    mamy teraz pieniadze, planujemy wyjazd na narty, ja zaczelam sie wreszcie
    odchudzac, bo przez kilka ostatnich miesiecy mi sie wydawalo, ze jak bede
    mniej jesc, to bedzie mniejsza szansa. Jestesmy szczesliwi... I pewnie dziecko
    by wszystko dopelnilo, ale teraz tez jest dobrze. Nagle bardzo, tak jak na
    poczatku, zaczelam sie cieszyc tym co mamy we dwoje i robic plany na przyszlosc
    we dwoje. Jak sie nam jegomosc (badz chetniej jegomosciowa) pojawi, to je
    zmienimy, a poki co grunt, zeby sie wszystko wokol tego nieistniejacego jeszcze
    dziecka nie krecilo! Pozdrawiam slonecznie, bo troche slonca dzis sie przyda!
    Bry.
  • pelnanadzieii 15.11.06, 14:59
    @ czuję coraz bardziej, brzuch mnie od kilku godzin pobolewasad
    ale cóz tak ma być, przynajmniej tym razem. Dziewczyny postanowiłam nie płakać jak dostanę 2, tylko cieszyć się z tego co mam. Jestem ponad 3 lata po ślubie, mam kochającego męża, jest dobrze. Adzidziuś tez będzie...hmmm tylko kiedy. Nadziei we mnie coraz mniej, ale nie mogę budzić się i zasypiać z myślą tylko o jednym. Jestem mądra dopóki nie zobaczę ciężarnej albo małego dziecka, ale postaram się. Trzymam za nas kciuki.
  • pelnanadzieii 16.11.06, 10:13
    Dziś tempka spadła do 36,6, więc @ przybędzie, ale wiecie co mam dziwnie dobry humor. Nie będę się dołowała kolejną @, bo przecież to kolejna szansasmile Wcześniej miałam co 48 dni, więc to był powód do dołowania. A teraz...powiedzmy, że wszystko się reguluje i przygotowuje moje ciało na mieszkanko dla dzidziusiasmile Nawet ostatnio trochę przytyłam (teraz już chyba nie mam niedowagi), wszystko w wiadomym celu. Cel uświęca środki. Więc grzecznie czekam na mój maleńki cud. Oczywiście trzymam cały czas kciuki za nas wszystkie.
  • pelnanadzieii 16.11.06, 15:48
    Jak pisałam wcześniej @ będzie dziś albo jutro, bo tempka dziś spadła, ale ja mam dobry humor od raza i się nie przejmuje, że teraz nie wyszło. Widocznie tak ma być. Aż sama sobie się dziwię, dzielna jestemsmile pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.