Dodaj do ulubionych

jak sie odblokowac?

11.12.06, 10:01
Dziewczynki, od kilku cykli proboje i nic. lekarz mowi, ze wszystko jest w
porzadku tylko zablokowalam sie, za duzo mysle itp. czy macie jakies swoje
sposoby sprawdzone, dzieki ktorym sie wam udalo? czy np. wyjazd na 2 tyg. cos
pomoze?
Edytor zaawansowany
  • pelnanadzieii 11.12.06, 10:08
    Sama bym chciałasmile Staram się już ponad 2 lata... Wiele osób mówiło mi, że za bardzo chcę. Kilka razy postanawiałam, że nie będe myślała, liczyła. Ale i tak podświadomie myślałam czy to dni płodne itd. Wyjad=zd jak najbardziej. Ale nie po to żeby tam zajść, tylko dla relaksusmile Dla mnie oderwaniem się od tych myśli jest zajęcie się czymś: dużo pracy, przeprowadzka, realizacja jakiś planów.
    Chyba za bardzo nie pomogłam. Ale będę trzymała kciukismile obyś i Ty i ja jak najszybciej stały się słodkimi grubaskami.
    pozdrawiam
  • wrotka13 12.12.06, 14:24

    Witam was kochane dziewczynysmileJa również starałam się długo o wymarzoną ciążę
    tj. 9 cykli. Rónie często zadawałam sobie podobne pytania, jak się odblokować i
    dalej nie wiem co u nas zadziałało? Czy decyzja, że po powrocie z wakacji
    podejmujemy się leczenia w PROVICIE, czy totalne wyluzowanie i piękny,
    spontaniczny seks. Ku naszemu ogromnemu zdziwieniu i jeszcze większej radości
    po przyjeździe z wakacji nie dostałam okresu i okazało się, że jestem w ciążysmile
    Obecnie jest to 25 tydzień i 2 dni, ciąża na początku była zagrożona
    (plamienia, krwawienie, szpital), wszystko przetrzymaliśmy i czekamy na marzec.
    Dziewczyny ja Wam życzę POWODZENIA, a Pełnąnadziei doskonale kojarzę z moich
    tutejszych czasów. Zobaczycie, że niedługo też będziecie się cieszyły rosnącym
    brzuszkiem.
  • pelnanadzieii 12.12.06, 14:32
    Jejku bardzo się cieszę Twoim cudemsmile Ja już chyba przestałam marzyć. Już nie płaczę przy @, czasami tylko jak mąż przytuli i obydwoje myślimy o tym kiedy my to pękam. To mój 26 cykl starań. Ale co ważne zrobiłam sobie badania. Hormony ok, cykl monitorowany idealny. Teraz jeszcze badanko nasienia i zobaczymy na czym stoimy. Staram się nie nakręcać, ale w tym miesiącu kłuł mnie jajnik i już ziarenko nadzieii zasiane...wiem, że to częsty objaw, ale u mnei pierwszy raz w życiu 3 dni po owu i do tego skurcze brzucha. Pierwsz myśl, że może to to...ale nie nakręcam się bo i tak @ przyjdzie za ok tydzien czasusad

    pozdrawiam
  • wrotka13 12.12.06, 14:41
    Wykreślamy ostatnie zdaniesmile Precz z @smile U nas też badania były ok i moje i
    męża, więc tym większa była złość, że się nie udaje. Ja miałam tylko plamienia
    przed okresowe i zażywałam luteinę, a później duphaston. Ponieważ nic nie
    pomagało przestałam zażywać i w lipcu nie było ani plamienia ani @. Trzymam
    mocno kciuczki za grudzień, w końcu to miesiąc cudówsmile)
    --
    bd.lilypie.com/L22Vp2.png
  • pelnanadzieii 12.12.06, 15:14
    sad to już 3 grudzień. Przytulanko było w samą porę po owu stwierdzonej na monitoringu ale ja myślę, że będę wiedziała kiedy zajdę...tak jakoś podświadomie. Wiem, że teraz nic z tego, po prostu wiem, ale nadzieja matką głupich. Mąż badanie zrobił dziś, więc w następnym tygodniu się okaże. A @ ok środy 20.12 Boże jak bardzo chciałabym móc powiedzieć w Wigilię mężowi, że zostanie tatąsmile Ale już chyba nie mam siły nawet marzyćsad
  • fairycharlotte 12.12.06, 15:34
    Ja się próbowałam usilnie odblokować, tzn. przestałam mierzyć temperaturę (choc
    i tak wiedziałam, kiedy owu, bo to czuję - ból jajnika), starałam się zająć
    czymś innym, czyli np. fajnymi wypadami rowerowymi i pieszymi w weekendy,
    zaplanowałam sobie wakacje, planowałam malowanie sypialni... Oczywiście nie
    przestałam myśleć o dzidzi, nie zapomniałam o staraniach, ale chociaż troszkę
    się wyluzowałam. Zaplanowałam, że we wrześniu poślę męża na badania do Invimedu,
    a na razie nie będę się martwić... I to częściowe wyluzowanie się POMOGŁO!!!
    Podkreślam, że to było CZĘŚCIOWE wyluzowanie się, trochę na siłę, ale zadziałało smile
    --
    Moja kruszynka...
  • nefree 12.12.06, 16:11
    Mi lekarz polecil wyjazd na 2 tyg. najlepiej od poczatku cyklu, ale co ja na
    takim wyjezdzie bede robila w zimie, ilez mozna spacerowac, tak to choc do
    pracy pojde. Tez odstawilam temp. tylko tabletki nie pozwalaja mi zapomniec.
    Pelnanadziei, ja tez czekam do ok. 20-go smile i tez chcialabym dac taki prezent
    mezowi jak Ty smile trzemam kciuki!
  • pastma 13.12.06, 08:32
    a ja nie wierzę w te blokady! Bo niby jak to logicznie wytłumaczyć? Jak kobieta
    się boi i nie chce, to zachodzi, a jak chce i na przyjęcie nowego życia jest
    maksymalnie otwarta, to nici. Nie trzyma się. Może mi to ktoś wytłumaczyć?
    Przecież są pary, które po prostu się decydują i udaje się za pierwszym razem.
    Moja mama zachodziła w ciążę 5 razy z czego cztery przy współżyciu 5-7 dni przed
    owulacją (mam trzy siostry). To się nazywa płodność! Moim zdaniem to nie
    blokady, ale kłopoty z płodnością, które mamy.
    Albo to gadanie, że z innym facetem by się udało od razu. Obrzydliwe. Nawet nie
    umiem tego sobie wyobrazić, że z kimś innym mogłabym chcieć być i się rozmnażać!
    Słyszałam to tylko raz, gdzieś tu albo na forum o niepłodności, ale ta hipoteza
    wydaje mi się idiotyczna, wstrętna i okrutna.
    Przepraszam za może zbyt ostry ton, ale jestem w ostatnich dniach cyklu i pewnie
    to napięcie przedmiesiączkowesad
  • pelnanadzieii 13.12.06, 09:17
    Nefree pełna nadziei to ja byłam 2 lata temu, teraz już nie mogę nawet marzyć. W tym cyklu jeszcze jak na złość codziennie intensywnie o tym myślę i codziennie chce mi się płakać. Więc o takim prezencie nawet już nie marzęsad Choć wiara czyni cuda...tylko stąd na to brać siłę? Ale oczywiście trzymam kciuki za Ciebiesmile
    Czuje podświadomie że @ przyjdzie i jak co miesiąc zburzy ostatni cień nadziei.
    Pastma...nie wiem ile się starasz, ale są naukowe dowody na to, że blokada psychiczna często jest tego przyczyną. Ja mam piękną owulację, hormony ok. Tylko co z tego jak codziennie pomimo innych zajęć myślę o tym kiedy będę mamą, kiedy fasolka we mnie zamieszka. Czekam już 26 cykli i uwierz, że każde zbliżenie (pomimo prób wyluzowania) poprzedza pytanie czy to dziś? Wiem, że to chore, ale jeśli się czegoś bardzo pragnie i obsesyjnie o tym myśli to uwierz mi można zablokować się psychicznie. Znam wiele par, które starało się kilka lat, a potem, już po 30 kiedy straciły nadzieję, przestały non stop o tym myśleć zaszły w ciąże. Cud? Nie sądzę. I tu żadna z dziewczyn nie mówi, że aby mieć dziecko zdradziłaby męża czy coś w tym stylu. Słyszałaś o wrogości śluzu? Zapewne tak. Więc to o to chodzi i jest prawdą, że z innym partnerem udałoby się za pierwszym razem. Ale się rozpisałamsmile
  • mentafolia 13.12.06, 09:35
    Moze badania nasienia cos u Was wyjaśnią ?
    DZiwne jest tylko to,że do tej pory żaden lekarz na to nie wpadł...

    Trzymam za Ciebie kciuki i żeby @ nie przyszła smile)
  • pastma 13.12.06, 10:39
    naukowe dowody? błagam o jakiś link! Ja naprawdę chętnie uwierzę w blokadę, ale
    na razie po prostu nie umiem.
    Ja nie znam par, o jakich piszesz. Znam inne, które "zaskoczyły" za pierwszym
    podejściem.
    Nie myślę obsesyjnie o poczęciu dziecka a do pierwszej próby podchodziłam z
    pewnością siebie (o której w tym wątku pisze ktoś inny, że może niby ona jest
    konieczna). Były cykle, że byłam wyluzowana. Jestem zdrowa. Staramy się pół roku
    i pewnie jeszcze w grudniu zrobimy badanie nasienia. Jestem jednak przekonana,
    że wyjdzie świetne. Mój mąż jest najbardziej zdrowym człowiekiem, jakiego znam!
    A jeśli chodzi o ewentualnego innego "partnera". Absolutnie nie chodziło mi o
    zdradę, tylko o takie gdybanie: gdybym zakochała się w kimś innym i wyszła za
    niego, to być może już byłabym mamą; o taką hipotezę, że niby jajeczku
    odpowiadałby bardziej plemnik innego mężczyzny (wg. mnie bzdura i chętnie
    zobaczyłabym jakieś dowody naukowe). Bo o to chyba tej osobie chodziło. Nie o
    wrogi śluz. O nic co po miesiącach badań dałoby się wykryć.
  • mentafolia 13.12.06, 09:32
    pastma napisała:

    > a ja nie wierzę w te blokady! Bo niby jak to logicznie wytłumaczyć?

    Pastmo

    Nie wszystko da się logicznie wytłumaczyć,tym bardziej w medycynie.A juz ludzka
    psyche jest nieodgadniona smile)

    Tak się zastanowiłam czytając ten wątek i na przykładzie niektórych przyjaciół i
    znajomych doszłam do takiej oto tezy ( a raczej hipotezy smile ): najszybciej
    zaciążają osoby pewne siebie i tego,ze wszystko bedzie ok.Takie którym w ogóle
    do głowy nie przychodzi,ze cos moze się nie udać,które mają w głębokim poważaniu
    choroby,dokładną obserwacje cyklu,testy owulacyjne,wizyty u lekarzy i całą tę
    otoczkę...
    A dodam jeszcze,że wśród tych osób jest dziewczyna latami lecząca
    endometriozę,prawie bez szans na naturalną ciążę,dzisiaj już mama smile)...a
    przestało jej zalezec zupełnie,nawet wmówiła sobie,że dzieci są "fuj" i
    własciwie to po co jej i,ze nie chce.Dwa lata temu w styczniu powiedziała mi,ze
    chyba ma nawrót choroby bo @ nie ma juz od 3 miesięcy...w lipcu urodziła
    corkę..lekarz powiedział "to cud"..

    jak to wytłumaczyc logicznie ? smile

  • pelnanadzieii 13.12.06, 09:53
    Masz zupełną rację. Jak się nie myśli, że coś jest nie tak to bez problemu zachodzą dziewczyny w ciążęsmile
    Ja niestety przez 2 lata chodizłam do gina, który bez monitoringu przepisał luteinę. Brałam 2 cykle i dałam sobie spokój, potem jak zrobiłam na własną rękę hormony wyszły ok, więc luteina chyba nie była konieczna. A może się mylę. Teraz na szczęście trafiłam na prawdziwego lekarza, który poważnie zastanawia się czemu nie ma ciąży. Owu na monitoringu potwierdzona, hormony ok. Teraz czekamy na badania męża i jeśli one będą ok, to chyba wrogość śluzu.
    Jak napisałam wcześniej wiara czyni cuda, więc muszę wierzyć!!! Może w następnym cyklu odpuszczę sobie temperaturę i zostanę tylko przy monitoringu. Zawsze jak tempka spada łapię doła i dodatkowo się stersuję, że znowu nici. Dziewczyny trzymam za wszystkie kciuki, za mnie też....@ będzie ok 20sad
  • nefree 13.12.06, 10:16
    w moim przypadku juz w 2 nieudanym cylku wpadlam w "panike" tzn. bardziej
    zaczelam sie bac, ze cos jest nie tak. od razu wyslalam meza na badania, sama
    tez zrobilam co trzeba, wszystko jest w porzadu, wiec dlaczego nic sie
    niedzieje? 4 cylke teraz z onitoringiem, tabletki w kolko i nic. Nikt mnie nie
    przekona, ze nie ma blokady, mam kilka przykladow z otoczenia.
  • karmelek37 13.12.06, 20:10
    "najszybciej
    zaciążają osoby pewne siebie i tego,ze wszystko bedzie ok.Takie którym w ogóle
    do głowy nie przychodzi,ze cos moze się nie udać,które mają w głębokim poważaniu
    choroby,dokładną obserwacje cyklu,testy owulacyjne,wizyty u lekarzy i całą tę
    otoczkę..."

    Mentafolia, niestety jestem zaprzeczeniem Twojej hipotezy. Nawet do głowy mi
    nie przyszło, że mogę mieć problemy, zawsze raczej bałam się, że wpadnę. Nigdy
    nie liczyłam, nie obserwowałam, nie przywiązywałam wagi do objawów płodności,
    pełen spontan. Kiedy po roku bezowocnych starań (a raczej niezabezpieczania się
    po prostu) zaniepokoiłam się i przeczytałam w necie że niepłodność dotyczy
    kilkunastu procent par byłam w ciężkim szoku. Bo ja byłam pewna, że jak
    przestanę się zabezpieczać to od razu zaciążę. Ale nic z tego...
  • mentafolia 13.12.06, 21:33
    Karmelku

    Bo tak naprawdę główną przyczyną niemozności zajścia w ciążę są problemy z
    plodnością.Na szczęście często tylko czasowe,o niewyjaśnionych przyczynach.
    Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt,że kobiety które już rodziły,są zdrowe,ich
    partnerzy również, nie moga zaciążyć?I odwrotnie : pary starające sie dłuzszy
    czas zachodzą dopiero po roku czy dwóch?...

    Nie uważam,że wszystkie przypadki są spowodowane blokami,ale cos w tym jest.
    Neurobiologia i biochemia człowieka to bardzo skomplikowane dziedziny i chyba
    nigdy nie będziemy wiedziec o sobie wszystkiego.
    Pozornie nic nieznacząca sytuacja,stres czy chocby nasze myśli uruchamiają
    niezwykle skomplikowane reakcje chemiczne w naszych organizmach o których nawet
    nie mamy pojęcia.
    Przykład: wystarczy,że kobieta karmiąca pomysli o swoim głodnym dziecku a
    zaczyna jej cieknąć pokarm.Albo to co chyba kazda z nas przezyła: planujemy cos
    waznego,jestesmy podekscytowane i pewne,że wypadniemy super,wszystko dopięte na
    ostatni guzik i ...obsuwa na całego.Trema nas zeżarła.

    A wszystkie tego przyczyny siedza w naszych głowach.Jesli więc nasze mysli maja
    związek z tak banalnymi sytuacjami to dlaczego nie z zajściem w ciążę?

    Nie jestem z żadnego towrzystwa różdżkarskiego,na wszystko lubię mieć dowody,ale
    człowiek jest tak złożoną istotą,że wielu reakcji nie da się prosto i logicznie
    wyjaśnić.Niestety.

    Jesli ktoś dobrnął do końca tych dywagacji to go serdecznie pozdrawiam smile))
  • wroba 14.12.06, 11:22
    Bardzo mądrze piszesz, zgadzam się w całości wink
    --
    mały miły Miś
  • pepperann 14.12.06, 14:16
    Mentafolia,
    Bardzo to ładnie ujęłaś. Czasem zapewne jest rzeczywiście jakaś psychiczna
    blokada. Człowiek jest jednością i psychika ma wielki wpływ na ciało. Natomiast
    często - za często- lekarze, którzy nie potrafią pomóc i osoby, które tego
    problemu nie znają mówią: "Wyluzuj się i wszystko będzie ok". Zazwyczaj stres
    związany ze staraniami jest skutkiem, a nie przyczyną nieudanych prób zajścia w
    ciążę. Potem może się z tego zrobić błędne koło, to prawda.

    Na pewno napięcie i obsesyjne myślenie nie pomaga. Ale jak ktoś mówi: "wyluzuj
    się i odblokuj", ja to odbieram jako: "nie potrafisz zajść w ciążę, bo się
    spinasz, bo nie potrafisz się zachowywać jak normalna kobieta, na pewno masz
    nieudane życie seksualne, bo tylko myślisz o produkwaniu dziecka, nie zawracaj
    głowy, że coś ci dolega, histeryczko, bo coś z tobą jest nie w porządku".
    Bardzo to jest niefajne. Ciekawe czy faceci też się powinni odblokować, bo
    inaczej słabą spermę produkują. Tego jakoś nie słyszałam wink
  • mentafolia 14.12.06, 19:38
    Co do zachowania "normalnej kobiety" to bym dyskutowałasmile)
    bo chyba tylko NIEnormalne nie panikuja kiedy po dłuzszym czasie nie mogą zajść
    w ciążę...

    A co do facetów zgadzam się.Zauważyłam,że my tu panikujemy,robimy wszystkie
    możliwe badania,dostajemy schizy,co cykl mamy ciąże urojone,a badanie nasienia
    facet robi dopiero po długim czasie nieudanych prób.Myslę,że oni wstydzą się
    ewentualnej nieplodności bo to takie niefacetowskie i przecież macho powinien
    miec gromadę dzieci,kazde z inną najlepiej smile))

    Kobiety tez sa trochę winne takiej sytuacji.Często czytałam wypowiedzi dziewczyn
    "to na pewno moja wina,on taki jurny i taki okaz zdrowia" smile) a potem sie
    okazuje,że plemniki okazu zdrowia coś niemrawe...

    A stres zarówno u kobiet jak i u facetów najpierw rozwala gospodarkę
    hormonalną,a potem to juz wszystko moze zacząć szwankować.Nawet sperma smile)

  • renate_s 15.12.06, 22:53
    ... ja jednak wierze w blokady tak jak i w inzuicje...Zaszlam w ciaze w marcu
    przy 2 cyklu staran.Po zabiegu ,kontrola, wszystko niby OK ... i do tej pory
    nic.W grudniu wybieram sie do innego lekarza na kontrole.Jakos nie moge tego
    zrozumiec, wspolzyje bez zabezpieczenia i nic????Pewnie gdybym bardzo nie
    chciala dziecka, lub mila romans zaszlabym od razu...Znacie prawo Murphy
    ego? "ta druga kolejka zawsze posuwa sie szybciej"Niektorych rzeczy nie da sie
    logicznie wytlumaczyc.Znacie ten fenomen, ze kobiety szybko zachodza w ciaze po
    adopcji? bo sie pogodzily z nieplodnoscia i wyluzowaly.
  • chrumpsowa 16.12.06, 12:28
    Znacie ten fenomen, ze kobiety szybko zachodza w ciaze po
    >
    > adopcji? bo sie pogodzily z nieplodnoscia i wyluzowaly.

    Moi znajomi nie zaszli, a nie czytali forum - to pewnie dlatego he, heh. Lekarze
    rozkladali rece, bo wyniki zarowno znajomej jak i znajomego b. dobre.
    Rozpoznanie: nieplodnosc idiopatyczna... Maja 4 adoptowanych dzieci.

    Ja zgadzam sie w 100% z pastma. Ludzie, skoro lekarze mowia, ze rok staran
    miesci sie w normie to dlaczego twierdzicie, ze np. w 7 cyklu zaszlam z
    wyluzowania? To jest norma. Kazdy wierzy jednak w to co chce. Zamiast
    przestudiowac porzadnie zasady cyklu, etc. wolicie sie nakrecac wzajemnie. Moze
    sie nie udawac z roznych powodow: hormony moga byc super, ale np. jajowody
    przytkane i wtedy z ciazy nici. Dwie znajome pary zaszly wlasnie po
    laparoskopii. Przyczyn braku ciazy moze byc mnostwo. Nawet jesli z hormonami,
    plemnikami, budowa narzadow rodnych jest wszystko cacy to np. w 1 cyklu moglo
    sie nie udac, bo np. byl LUF(pechrzyk nie pekl) i wtedy mimo prawidlowych testow
    na LH i sprawdzania temp. tego sie nie wykryje. Za drugim razem pecherzyk pekl,
    ale np. jajeczko nie wypadlo tylko sie przykleilo i co? Znow owulacja
    niemozliwa! Trzeci raz to stres i kobiecie przesunela sie owulacja, wyszystko
    bylo w porzadku, ale nie trafili... Wiec to sa przyklady teoretyczne 3 cykli,
    gdy mimo iz nie ma wiekszych problemow to jednak sie nie udalo. Dodajmy, ze
    plemniki sa produkowane w takich "transzach" - oczywiscie produkcja jest na
    biezaco, ale w okreach 3 m-cnych. Jesli cos zaburzy produkcje plemnikow i sa
    gorszej jakosci (np. mniej ruchliwe) to dopiero po 3 miesiacach te plemniki moga
    sie odnowic i poprawic swoja jakosc. Dodajmy budowe narzadow rodnych: jajnik nie
    jest polaczony z jajowodem "sztywno" popatrzcie tu:
    www.iner.pl/?x=1&s=2
    Jajeczko wiec moze sie zgubic, moze sie przykleic do scianki pecherzyka
    Graafa... Na pewno stres nie sprzyja plodnosci. Natomiast jesli taka blokada
    istnienie i jest tak powszechna dlaczego nikt dokladnie nie bada mechanizmu jej
    powstawania????? Skoro normalnie co 2-ga kobieta z forum deklaruje, ze ja ma?
    Z przytoczonego przez ktoras z Was przykladu o potedze podswiadomosci, ze
    kobieta pomysli o dziecku i zaczyna leciec jej mleko... Wiec mozna opisac
    chemicznie jak to sie odbywa, ktore hormony, na ktora czesc mozgu dzialaja, jest
    poznany mechanizm. Natomiast o tej blokadzie kazdy mowi, a nikt jej nie opisal i
    nie zbadal... Przeciez powinno byc tak, ze przy tej blokadzie COS (hormon np.)
    musi wplywac na COS (jajnik, macica,etc.) i w efekcie blokady nie ma ciazy.
    Rzeczywiscie stres moze wyplywac na poziom prolaktyny i ta moze blokowac
    owulacje, ale to bedzie widac i w tym przypadku mowi sie o hiperprolaktynemii
    czy prolaktynie czynnosciowej. Dla mnie osobiscie to, ze nie zawsze zachodzi
    sie, gdy mozna i gdy sie chce jest dowodem na to ze jednak dzieci daje Bog.
    Blokada b. latwo jest sobie wytlumaczyc: po co poznawac jak funkcjonuje kobiecy
    orgnizm, po co czytac o hormonach, po co lekarz ma sie wysilac i tlumaczyc Ci
    dlaczego nie ma ciazy? Latwiej mu pwiedziec niech sie pani nie stresuje itd. W
    dzisiejszych czasach chcielibysmy wszsytko od razu, szybko, sprawnie, tak jak my
    sobie zapanujemy. Do tego chcielibysmy miec wszystko pod kontrola. Gdy cos nie
    idzie po naszej mysli rodzi sie frustracja i szukamy wytlumaczenia. Najlepiej
    znalezc takie, ktore z jednej strony bedzie proste do wytlumaczenia, ale tez
    takie, ktore bedzie nas usprawiedliwialo. No i jest blokada!!! Nie udaje mi sie
    zajsc w ciaze? Za bardzo o tym mysle, czytaj: to zalezy ode mnie kiedy zajde...
    Wystarczy tylko wylaczyc myslenie o dziecku, wyluzowac sie a ciaza sama
    przyjdzie. Jakie to proste, nie? O wiele mniej skomplikowane niz kobiecy
    organizm, nie trzeba robic badan, molestowac lekrzy, gdy po roku staran sie nie
    udaje... Wystarczy wyluzowac...
    --
    è meglio la delusione vera di una gioia finta ma quando la delusione cresce la
    pressione aumenta
  • chrumpsowa 17.12.06, 09:05
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=54065197&a=54079785
    Moim osobistym zdaniem warto sie nie przejmowac i "luzowac" do 12 cyklu staran.
    Potem do porzadnego specjalisty na szczegolowe badania!!!

    --
    è meglio la delusione vera di una gioia finta ma quando la delusione cresce la
    pressione aumenta
  • pastma 19.12.06, 08:01
    A ja zgadzam się zupełnie z Tobą smile Dodam tylko, że im lepiej poznaję swój i
    męża organizm, im więcej wiem o przeróżnych zależnościach, oddziaływaniach i
    możliwościach, wychodzi, że praktycznie wszystko jest ok a dzieci jak nie ma tak
    nie ma, to dla mnie tym oczywistsza jest droga do Boga z pytaniem: Panie, jaki
    Ty masz wobec nas plan? czy to nie jest dla nas dobry czas? Gdzieś tam w
    organizmach jest oczywiście zawsze bezpośrednia przyczyna. Lekarze nie umiejąc
    jej znaleźć nazywają taką niepłodność idiopatyczną lub zablokowaniem. Ludzie
    wierzący nazywają to jednak inaczej smile
  • helka06 19.12.06, 10:52
    chrumpsowa - super wyjaśnienia! dzięki.
  • helka06 19.12.06, 10:57
    Czy możesz napisać coś więcej o swoich znajmoych, którzy mają 4 adoptowanych
    dzieci? Czy są szczęśliwi - zawsze słyszałam same negatywne opinie nt
    adoptowanych dzieci, że kradną, są okrutne (to od osób je posiadających), ale
    ostatnio, jak usłyszałam, że matki pozostawiają swoje noworodki w szpitalu (w 1
    szpitalu np 12 dzieci, z czego dwójka w wieku 2 lat), a szpital nie chce ich
    oddawać do Domu dziecka, to zaczęłam się zastanawiać, czy za jakiś czas, nie
    adoptować takiego maluszka i mu pomóc w życiu wink Choć z mężem się
    zastanawiamy, czy mając własną dwójkę, będziemy mogli kochać je i wychowyać tak
    samo jak własne. Pozdrawiam.
  • chrumpsowa 19.12.06, 15:49
    Chcialam cos dodac - rzeczywiscie mega cisnienie na dziecko, doszukiwanie sie
    "objawow", stresowanie sie kazdym kluciem, bolem piersi nie jest dobre. Zgadzam
    sie, ze trzeba starac sie nie panikowac. Natomiast nie mozna zwalac winy za brak
    dziecka na te blokade, czy twierdzic, ze sama chec posiadania dziecka dziala
    antykoncepcyjnie wink)) Lekarze daja zdrowym parom rok na starania, oczywiscie sa
    tez inne glosy, ze po 6 cyklach mozna podejrzwac jakies nieprawidlowosci.
    Natomiast te nieprawidlowosci moga same zniknac tylko potrzeba czasu i zamiast w
    6 ciaza moze pojawic sie w np. w 7 czy 8 cyklu. Dlatego wazne jest wiedziec jak
    funkcjonuje organizm, ze np. testy LH nie pokazuja SAMEJ owulacji tylko sa
    pozytywne na 24h do 36h PRZED Owulacja, ze jajeczko zyje krotko, bo 24h, a
    zdolne jest do zaplodnienia tylko przez ok. 12h, ze plemniki moga przezyc w
    drogach rodnych przy sprzyjajacych warunkach do 5 a wg. niektorych 7 dni, ale
    zdolne do zaplodnienia sa raczej przez 72 h. To wszystko sprawia, ze jednak
    zaczyna sie rozumiec to, ze szanse zdrowej pary na poczecie w pojedynczym cyklu
    wahaja sie od 30-40% - to nawet nie jest polowa wink Dlatego uwazam, ze nie warto
    sie stresowac jak za 1 czy 3 razem nie wychodzi, ale i nie mozna twierdzic, ze
    nagle sie zablokowalam... Istnieje mnostwo medycznych wyjasnien dlaczego trzeba
    czekac na ciaze, dlaczego wakacje dobrze robia (na wakacjach brak stresu,
    odpoczynek a to wplywa na obnizenie "stresozaleznej" prolaktyny, ktora moze
    zaburzac owulacje).

    A juz opowiadam o znajomych. Wedlug mnie sa zupelnie normalna rodzina smile Dzieci
    sa b. sympatycznie i nie sprawiaja jakichs wiekszych problemow. Mam znajoma
    rodzine, w ktorej jest 2-ka nastolatkow i te biologiczne dzieci zalaza niezle za
    skore swoim rodzicom. Znajomi nie maja wiekszych problemow finansowych. Maja
    wlasna firme. Znajoma odkad jest 4 dzieci nie pracuje. Dzieci sa w wieku 15, 13,
    7 i 5 lat. Helko06 ja tez z mezem myslalam o adpcji, nawet jesli bedziemy miec
    wlasne dzieci. Mysle, ze milosc rodzi sie juz wtedy, gdy takie dziecko sie
    widzi. Naprawde serce sie kroi patrzac na maluchy, ktore az lgna i szukaja
    milosci. Oczywiscie z adopcja tez nie jest tak prosto. Trzeba przejsc
    odpowiednie procedury, miec min. 3-letni staz malzenski. Zycze Wam dobrych
    wyborow. Na pewno jest to b. powazna decyzja, ktora trzeba dobrze przemyslec i
    przedyskutowac takze z dziecmi bilogicznymi. Pozdrawiam.
    --
    Wrzucilam na luz wink
  • renne1 19.12.06, 16:06
    Zajefajny linksmile))))))) Tak trzymać!!!!
  • fairycharlotte 19.12.06, 23:35
    Co do "wyluzowywania się" to moim zdaniem może to miec jednak znaczenie w
    przypadku faceta, tzn. im bardziej zestresowany facet tym słabsze mogą być
    plemniki, pewnie nie jest to regułą, niemniej jednak MOŻE miec znaczenie, rzecz
    jasna facet nie musi być zestresowany brakiem dzieciaka, mój był zestresowany
    swoją sytuacją w pracy. 2 tygodnie wolne od pracy zadziałały. (Dodam, że nie był
    to urlop wyjazdowy, ja pracowałam, po prostu on odpoczał od swojej pracy)
    --
    Moja kruszynka...
  • yafffa 20.12.06, 16:04
    To trochę a propos wyluzowywania i jego medycznego uzasadnienia. Moja siostra,
    parę lat temu, była pod opieką endokrynologa z racji b. nieregularnych cykli.
    Nie starała się o dziecko, po prostu chodziła do tej poradni bo bez leków miała
    cykle po 60 albo więcej dni. Wszystkie badania hormonalne ok. I w końcu kolejna
    pani doktor powiedziała jej, że kobiecy organizm i wpływ różnych rzeczy na
    cykle nie są tak na 100 proc poznane przez medycynę. Zwłaszcza przysadka,
    której nie wszystkie wydzielane hormony można w ogóle zbadać. I że przypuszcza
    się, że spory na nie wpływ ma psychika, zwłaszcza jakieś nieświadomoe blokady.
    W każdym razie, siostra dała sobie spokój i zaczęła mniej więcej w tym czasie
    chodzić na psychoanalizę, bo miała rózne problemy osobiste. Po ok. dwóch
    latach, kiedy przeszła analize i znalazła miłość swojego życia (obecny mąż),
    cykle jak na dotknięciem czarodziejskiej różdżki sie uregulowały. I zaszła w
    ciążę zaraz jak przestała się zabezpieczaćsmile
    Nie chcę oczywiście wam mówić, że na pewno tak jest i u każdej tak samo. Mnie
    też - podobnie jak którejś z Was - hasło "to kwestia psychiki" kojarzy się
    negatywnie: słyszę "to twoja wina, nie potrafisz zapanować nad własnymi
    emocjami". Podobnie jak wielu z Was, wydaje mi sie, że mogę nie panować nad
    swoim ciałem (np. akceptuję że mogę mieć jakieś choroby) ale że panuję nad
    psychika i brak ciąży to moja "wina". Otóż jest to przekonanie z gruntu BŁĘDNE.
    Podświadomość właśnie dlatego nazywa się podświadomością, że nie zdajemy sobie
    z niej sprawysmile
    Reasumując: myslę że przyczyną większości kłopotów jest jakiś czasowy problem z
    płodnością czy pech, o którym ktoś już wyżej pisał. Ale jesli ktoś ma
    rzeczywiście wrażenie, że "coś tam" z środku, w podswiadomości siedzi i blokuje
    ciążę, powinien się udac do psychologa. Nie doszukiwać się samemu, luzować na
    siłę, udawać, że nie ma problemu. Być może to zabrzmi jak herezja, ale skąd
    wiecie, czy podświadomie - powtarzam, podświadomie - naprawdę chcecie mieć
    dziecko? Może jest jakaś blokada? Albo np. macie jakiś problem z akceptacją
    siebie jako kobiety? Powodów moze być milion, ale samemu naprawdę trudno je
    znaleźć.
    Sama chodzę do psychologa od czasu poronienia i naprawdę trudno byłoby mi się
    bez tego pozbierać. Dopiero jak wszystko opowiedziałam, nazwałam, przepłakałam
    jeszcze raz, czuję że coś złego się skończyło i mogę zacząć od początku. Mało
    tego - coraz mniej obsesyjnie myślę o ciąży, po raz pierwszy od dwóch lat chce
    mi się robić coś innego, mieć jakieś plany (np. na nastepne wakacje albo zmiany
    pracy), żyć teraźniejszością, a nie ciągłym czekaniem. Nie znaczy to, że
    skresliłam plan pt. dziecko z mojego życia. Dalej chodzę do gina, łykam leki i
    sprawdzam owu. Ale coraz bardziej udaje mi się wcielać w życie zasadę "będzie
    co ma być". I wiecie co - dużo lepiej mi z tymsmile
  • chrumpsowa 20.12.06, 17:35
    Yaffa bardzo ciekawie napisalas. Wg. mnie tez masz racje smile Jednakze takie
    prawdziwe blokady wg. mnie wcale tak czesto sie nie zdarzaja. Jak poobserwuje
    sie forum to:

    - jednak z czasem wyjasnia sie dlaczego nie ma dziecka: np. slabe plemniki, brak
    owulacji, wady macicy (np. jednoroznosc i brak jednego jajowodu).

    - jednak z czasem mimo produkowania przez zainteresowane mnostwa watkow "czy
    jestem w ciazy", czy "w tym cyklu bardzo bola mnie piersi czzby sie udalo", w
    koncu sie udaje!!!! No i dodajmy udaje sie "w normie" czyli do roku staran a
    przewaznie do 8-9 cyklu.
    Dodam, ze nie wysmiewam czy nie krytykuje tych dziewczyn, ktore sie
    niecierpliwia i chca pogadac z kims kto jest w podobnej sytuacji.

    Tak wiec bardzo, bardzo czesto o tej blokadzie mowi sie na wyrost jak tylko w
    pierwszym czy drugim cyklu nie udaje sie zajsc w ciaze.
    I tu Yaffa zgadzam sie z Toba w 100%:
    Mnie
    > też - podobnie jak którejś z Was - hasło "to kwestia psychiki" kojarzy się
    > negatywnie: słyszę "to twoja wina, nie potrafisz zapanować nad własnymi
    > emocjami". Podobnie jak wielu z Was, wydaje mi sie, że mogę nie panować nad
    > swoim ciałem (np. akceptuję że mogę mieć jakieś choroby) ale że panuję nad
    > psychika i brak ciąży to moja "wina". Otóż jest to przekonanie z gruntu BŁĘDNE.


    Pozdrawiam smile

    --
    Wrzucilam na luz wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.