Dodaj do ulubionych

Dom Ojców Bonifratrów w Warszawie

28.09.11, 14:52
Witam,
Chcę się z Państwem podzielić opinią na temat domu opieki Ojców Bonifratrów w Warszawie, gdzie przez kilka miesięcy przebywała moja babcia. Leżała na oddziale osób niepełnosprawnych (nie wiem, czy tak się nazywa ten oddział, w każdym razie leżała na pierwszym piętrze gdzie przebywają osoby, które nie są samodzielne i wymagają całodobowej opieki).

Podstawowym problemem tego oddziału jest brak osoby odpowiedzialnej. Siostra oddziałowa - szef - przebywa tam tylko w dni robocze od 8 do 14. Kiedy znika, panie opiekunki drastycznie zwalniają tempo prac przy chorych. Jest to dom z opieką całodobową i całotygodniową a szef oddziału poświęca jego funkcjonowaniu zaledwie 25% czasu, za który płacimy. 

Kiedy znika siostra oddziałowa nie ma nikogo kto by przejmował jej obowiązki - niczego się nie można dowiedzieć, z różnymi prośbami jest się odsyłanym do siostry oddziałowej, z którą nie ma kontaktu. Podczas moich odwiedzin spotkałam JEDNĄ życzliwą i pomocną opiekunkę, ale to kwestia charakteru tej Pani a nie polityki oddziału.
Bywa brudno. Bywa, że pacjenci nie są karmieni lub przewijani na czas. Na moje prośby i zarzuty spotykałam się z bardzo opryskliwymi odpowiedziami.
Rehabilitacja polegała na przespacerowaniu się z moją babcią po korytarzu. Nie wymagałabym szczególnych zajęć, gdyby ten dom nie był sprofilowany pod tym kontem!

Decyzję o przyjęciu podopiecznego podejmuje komisja składająca się z lekarza, opiekunów i zakonników na podstawie podania, szczegółowego wywiadu z pacjentem lub rodziną i aktualnych badań lekarskich. 
Miesięczna opłata na oddziale osób niepełnosprawnych wynosi 3200 zł. a wiec niemało. Wszystko to + piecza zakonu Bonifratrów, budzi nadzieję, ze człowiek, jaki by nie był i jakich by nie miał potrzeb, będzie tam traktowany z szacunkiem.
Niestety pacjent jest traktowany przedmiotowo a rodzina jak dopust boży.

Nie muszę dodawać, ze moja babcia nie jest już pensjonariuszką ww zakładu.

Taka scenka z ostatniej chwili:
dzwoniłam na oddział, mam jeszcze do dokończenia jakieś sprawy z siostrą oddziałową. Najpierw przez pół dnia nikt nie podnosił słuchawki – ani w pokoju lekarskim, ani w dyżurce opiekunek. Około 13. dowiedziałam się, że siostry oddziałowej dziś nie ma w ogóle. Na moje pytanie czy coś wiadomo w mojej sprawie usłyszałam zniecierpliwiony ton i polecenie żebym się kontaktowała z siostrą oddziałowa (jak, skoro jej nie ma?), na moje pytanie czy będzie jutro usłyszałam "nie wiem!"

No to tyle.
Edytor zaawansowany
  • weraikon 09.05.12, 20:17
    Mam nadzieję, że to ja jestem tą wspomnianą opiekunką. Pozdrawiam serdecznie Pani babcię i mam nadzieję, że udało się Pani zorganizować Jej całodobową, odpowiednią opiekę.

    Pozdrawiam serdecznie
    Opiekun medyczny, W.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka