Dodaj do ulubionych

Prośba o namiary na fora dot. umierania.

30.10.05, 11:50
Witajcie.
Mój ojciec umiera ( nowotwór). Jest pod opieką hospicyjną, ale to za mało, by
sobie poradzić z wszystkimi wątpliwościami. Przejrzałam różne internetowe
strony i fora hospicyjne, ale nie znalazłam na nich tego, czego on i ja
najbardziej potrzebujemy.
Może do czegoś nie dotarłam. Jeśli ktoś z Was mógłby mi podać adresy
wiarygodnych merytorycznie stron dyskusyjnych dotyczących opieki paliatywnej
(terminalnej) dorosłych, będę ogromnie wdzięczna.
Sądzę, że to może się przydać nam wszystkim tu piszącym. Zóbmy, proszę, listę
takich stron i forów dyskusyjnych.
beata
Edytor zaawansowany
  • beta65 07.11.05, 18:15
    Informuję, że mój ojciec umarł. Miał ciężką śmierć.
    Trochę mi przykro, że moja prośba pozostała bez echa. Ale się zdarza.
    Życzę wszystkim - odchodzącym i żegnającym - sił.
    beata

  • frida2 08.11.05, 17:23
    Naprawdę bardzo mi przykro.
    Przyjmij wyrazy współczucia.
    --
    Kawa czy herbata ?
  • beta65 09.11.05, 14:07
    Dziękuję, Frido.
  • ewamonika1 14.11.05, 11:36
    Beto,
    dopiero dziś przeczytałam.
    Przyjmij wyrazy współczucia.

    ps. jeśli to w czymś pomoże - polecam artykuł "Możesz odejść, bo cię kocham" -
    skopiowałam dziś do niego linki w wątku na tym forum.

    pozdrawiam,
    trzymaj się - choćby "jakoś"
    ewa
    --
    Dlaczego
  • beta65 15.11.05, 19:57
    Ewo, dziękuję.
    Przeczytałam.
    Mój tato tak właśnie umierał, a ja byłam przy nim.
    Niestety, cierpiał- mimo opieki hospicyjnej. Zmarł śmiercią głodową- gdy
    umierał, ważył 30 kg. Dlatego potrzebowaliśmy pomocy.
    Ale już PO.
    jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam-
    beata

  • regine 17.11.05, 00:18
    Wyrazy współczucia, serdeczne.Wiem przez co przeszłaś.
    Taką śmiercią zmarł mój mąż, pisałam o tym na tym forum.
    Niestety, ani ja, ani nikt nie mógł mu pomóc, z 75 kg, zostało tylko 35 kg.
    Miał tylko 54 lata i pół roku ciężkiej, głodowej choroby....
    Byłam przy nim do ostatniej chwili...Był w domu do końca, do szpitala poszedł w
    czwartek wieczorem, w piątek o 8.00 zmarł.
    Wiem, co to znaczy opieka paliatywna...Ja w domu podłączałam mu kropówki,
    robiłam zastrzyki....Ale chodził do końca, do środy przed śmiercią. W czwartek
    rano zauważyłam ,że już koniec jego i mojej męki. Odchodził, spokojnie tam,
    gdzie już nic nie boli. 12 września minęły 2 lata, a zdaje mi się, że to było
    wczoraj....Nigdy chyba nie będę w stanie zapomnieć...Jadłam i piłam wtedy,
    kiedy on spał, aby nie widział. Widziałam i czułam, ból w jego oczach, jak
    patrzył na wodę lecącą z kranu. A mogłam mu tylko zmoczyć spieczone chorobą
    usta...
    Nie chyba nigdy nie zapomnę..sad
  • beta65 17.11.05, 10:32
    Droga Regine,
    ogromnie dziękuję.
    Tobie też wspóŁczuję bardzo. Wiem, że dwa lata - a mgnienie tylko, i nic nie
    wymaże, i pustka bezmierna.

    Dla mnie cierpienie ojca było największym problemem, nie sama śmierć ( ojciec
    miał 83 lata, i chorował juz kilka lat), mnie o tyle pewnie było łatwiej, niż
    Tobie -dlatego pochylam się nad Twoim bólem przedwczesnej śmierci Twojego Męża.

    Co do samego przebiegu choroby ojca - to było tak straszne jego cierpienie, że w
    pewnym momencie zaczęłam rozważać wdrożenie sedacji ( dormicum), i na ten temat
    chciałam z kimś porozmawiać, bo spotkałam się z przeróżnymi ( sprzecznymi)
    opiniami lekarzy hospicyjnych na temat tej (legalnej) procedury.

    No, ale nie zdążyłam. A dziś, jeszcze bardziej niż wtedy, jestem przekonana, że
    dwa ostatnie dni życia mojego ojca były przekroczeniem tego, co człowiek może i
    co powinien znosić. Wszystko było "nieludzkie". Wyrazu jego oczu nie zapomnę
    nigdy. Nigdy.

    Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę sił.
    beata
  • gemini09 17.11.05, 17:25
    a ja jestem na początku tej drogi.Mój ojcieć umiera.Ma 60 lat. Rak płuc-wykryty
    rok temu.Operacyjny.Chemia-dobrze ją znosił. Zabieg w marcu. W lipcu pojedyńczy
    przerzut do mózgu.W pażdzierniku kolejne dwa guzy w ózgu i kom. rakowe w płynie
    mózgowo-rdzeniowym. Teraz chemia i naświetlanie. A potem...jeszcze nie mogę sie
    z tym pogodzić.
  • beta65 19.11.05, 12:41
    Gemini,
    ogromnie mi przykro z powodu Twojego Ojca.
    Będziecie musieli przez TO przejść, i życzę, by droga ta była jak najlżejsza.
    Gdyby jednak tak nie było, staraj się nie być sama. Mogą pojawić się takie
    problemy, z którymi nawet lekare sobie nie będą radzili- jak to było u nas.
    Pisz do mnie, gdybyś chciała o coś zapytać. Pewnie, że nie pomogę we wszystkim,
    ale może coś podpowiem. Ze mną było tak, że lekarze nie powiedzieli mi o
    wszystkim, choć prosiłam, a kiedy już zorientowali się, że pewne rzecy wiem,
    zwlekali w czasie. Nie chcieli wziąć odpowiedzialności, choć w istocie to ja ją
    bym wzięła.

    Nie chcę przez to powiedzieć, ze opieka hospocyjna była nie w porządku. Była
    naprawdę dobra, i za to będę pracownikom hospicjum domowego wdzięczna. Ale
    trzeba wiedzieć, że to tylko pomoc "techniczna", a główny ciężar leży i tak na nas.
    Gemini, jeszcze masz ojca przy sobie. Przychodzi taki moment, że już nie żal
    utraty jest najważniejszy ( choć on pewnie nigdy nie znika), ale czas, który
    jest jeszcze dany.

    Serdecznie Cię pozdrawiam.
    b.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.