Dodaj do ulubionych

jak długo jeszcze???

26.11.05, 21:45
wiem,ze juz nie mamy na co liczyc,ze maz wyzdrowieje jednyna osoba ktora
bardzo kocham , maz ma raka pluc po przerzutach z jelit (stomik) po opeacji
trwa to wszystko juz 5 lat a od ostaniego przerzutu minal wlasnie rok,maz
jest leczony paliatywnie to wszystko ze strony SZ nic wiecej juz sie nie da
zrobic;-( jest mlody za mlody aby tak umierac (37 lat)
patrzac na meza strasznie cierpie i nie opuszcza mnie mysl,ze on umiera.
jest strasznie slaby choc po mieszkaniu chodzi a jeszcze m-c temu wrocil na
pol etatu do pracy pomimo tego,ze od kilku m-cy bierze morfine i z m-ca na m-
c wieksze dawki obecnie 3x dziennie po 60.
juz nie moge patrzec jak on cierpi kaszle dusi sie itp.
Jestem zwyczjnie ciekawa jak to dlugo jeszcze potrwa ? aczkolwiek nie jestem
z tym oswojona napewno bo smierci nie mozna oswoic,boje sie tej chwili jak
kazdy ale chcialabym wiedziec.
I jeszcze jedno czy powinnam i kiedy zglosic meza do hospicjum to cos da?
Edytor zaawansowany
  • 27.11.05, 04:19
    Kamusia. Wtedy kiedy on sam powie, ze nie da rady. Trzymaj sie bo jeszcze duzo
    przed toba.
  • 28.11.05, 12:06
    Współczuję Ci bardzo...Nawet nie wiesz jak...Ale mam takie pytanie, mój mąż nie
    dostawał morfiny w zastrzykach, bo nie było miejsca, gdzie można by było tą
    igłę wkłuć. Może poproś lekarza o plastry, z lekiem przeciwbólowym, są o różnym
    natężeniu środka przeciwbólowego. To naprawdę było dobre, pomagało...Bez
    dodatkowego kłucia w ciało, którego nie było...Nie pamiętam nazwy leku, to było
    już, lub tylko, 2 lata temu...Zapomniałam nazwy leku.
    Wiem, jak Ci jest ciężko, wiem ile jeszcze przed Tobą....
    Przeszłam przez to, codziennie widząc jak najbliższa osoba znika i odchodzi.
    Jeśli chodzi o hospicjum domowe..Będziesz wiedziała kiedy, jestem pewna, tylko
    musisz to wcześniej, powoli, przedyskutować z mężem....Przygotować go do tego,
    nic na siłę...On Ci to powie, wiem, że powie...
    Życzę Ci wytrwałości...Bo będzie Ci potrzebna...
  • 28.11.05, 12:16
    A tej chwili, kiedy będzie już odchodził, nie bój się, oni odchodzą bardzo
    spokojnie, cichutko....Mąż twój choruje już 5 lat, już pogodziłaś się z
    myślą ,że odejdzie...Mój mąż chorował tylko, lub aż pół roku...Od pierwszego
    dnia wiedziałam ,że to koniec, musiałam szybciej się przygotować niż Ty.
    Wiem, że to boli, mocno, jeszcze teraz po 2 latach, ale nie bój się. Starajcie
    się czas dany Wam ,wykorzystać jak najlepiej, mąż Twój chodzi, mój też chodził
    do prawie ostatniej chwili...Niech te ostatnie dni, jeszcze bardziej Wam obojgu
    pomogą to przetrwać. Bo jest ciężko, a będzie jeszcze ciężej Tobie, gdy on
    odejdzie....Pustka, której nie można niczym zastąpić.
  • 28.11.05, 19:49
    tak zrozumieć mnie może tylko ktoś taki jak ty kto już to wszystko przerabiał.
    regine dziękuję Ci miałabym wile pytań ale nie wiem czy wypada chciałabym
    Ciebie prosić abyś opisała jak takie odejście wygląda ? co mąż wtedy mówił ?
    jak się człowiek zachowuje ? itp,itd strasznie boję się tego ;-(
    Rzeczywiście to już pięć lat ale tak naprawdę dopiero dotarło do mnie "to"
    jakieś dwa m-ce temu mówisz,że mogłam się oswoić przez tyle lat , nie z tym nie
    można się oswoić ja nadal wierzę,że stanie się cud.
    Poza tym powiedz na jakiego raka umierał twój mąż ? też z dnia na dzień był
    coraz słabszy ? wylewał z siebie litry potu ? dusił się ? jak to było ?
    Jakie to wszystko straszne wiem,że dużo tych pytań ale rozumiesz mnie prawda.
    Najpierw straciłam dwoje dzieci teraz mąż ;-((( odchodzi ;-(
    Ta morfina którą mąż bierze pomaga a czym się różnią te plastry ?
  • 29.11.05, 02:19
    Chorobę, jej przebieg i odchodzienie, mego męża znajdziesz tutaj w wątku "Jak
    wyjaśnić choremu".
    Dużo tu napisałam, a co do plastrów nie pamiętam nazwy , mąż dostawał je z
    przychodni paliatywnej, zmieniałam mu co 2-3 dzień i były bardziej skuteczne od
    morfiny.Przeczytaj to co opisałam wątku, jutro jeśli będziesz miała jakieś
    pytania zajrzę i odpowiem. Jestem od ciebie starsza, mój mąż miał tylko ,lub aż
    54 lata, któtko chorował, dzieci już dorosłe na swoim, a ja mam świat tylko w
    monitorze komputera, nie licząc drobnych zakupów.
    Proszę pytaj , odpowiem natychmiast.Mam dużo czasu i trochę juz przeżyłam.
    Pozdrawiam ciepło, Was oboje...smile
  • 30.11.05, 01:19
    Zniknęłaś z forum zdrowie teraz jesteś tutaj i piszesz ,że oprócz tego ze
    cierpi twój mąż straciłaś dwoje dzieci. Przecież niedawno urodziłaś ? Jak
    czują się córki? 31XII2004 Twój mąż miał 35 lat teraz 37 ?Czy jesteś
    pewna ,tego co piszesz?.Wszystkie twoje posty można przejrzeć na Oślej łące.
    Mam mieszane uczucia tym bardziej ,że nicki też zmieniałaś. Mam watpliwości.
  • 30.11.05, 12:25
    Nie chcę osądać pochopnie, jednak jednak rzecz mi się w opisanej sytuacji nie
    zgadza. Z tego, co wiem, to morfinę podaje się co cztery godziny ( z zachowaniem
    ośmiogodzinnego odstępu nocnego). Zatem nie trzy razy dziennie. To zbyt powazna
    sparwa, by móc się tutaj omylić. Jeśli jest tak, jak mówię, to znaczyłoby , iż
    autorka podała nam z jakichś względów nieprawdę.
    Jeśli się mylę, przepraszam.
  • 30.11.05, 12:32
    słusznie przepraszasz mąż przyjmuje morfinę trzy razy dziennie po dwie 30 mg.I
    starzeje się z tąd ma 37 latwink to takie trudne aby zrozumieć poza tym nie mam
    już ochoty niczego tłumaczyć osobą tak "wrażliwym" na czyjąś krzywdę taka
    straszna znieczulica panuje w niektórych oj współczuję Wam jak kiedyś Was albo
    kogoś z Waszych bliskich dopadnie rak lub jakas inna ciężka choroba-naprawdę
    współczuję.
  • 30.11.05, 18:04
    Piszesz, że Twój mąż przyjmuje 3x dwie 30 mg. Nie ma takich dawek w ampułce-30
    mg. Są 10 i 20.
    Sprawdziłam- morfinę na pewno podaje się co 4 godz. Możliwe jest czasowe
    podawanie środdawek. Ale nigdy 3x dziennie.

    Nie ja pisałam o wieku Twojego męża, więc mnie nie oskarżaj.

    Resztę Twoich uwag pominę milczeniem.


  • 30.11.05, 18:20
    morfina też jest w tabletkach 30 mg,60 mg itd i chyba wiem lepiej jak i ile
    podaję ją mężowi.Poza tym po co ty się tu udzielasz mądrego medyka chcesz
    udawać przeczytałaś gdzieś ,że morfina jest w ampułkach a co z resztą
    wiadomości?.Nie chcę Cię obrażać bo teraz już wiem jak życie jest krótkie i
    kruche poza tym za marne aby się oskarżać.
  • 30.11.05, 18:34
    Beato przeczytałam o twoim ojcu,przepraszam i bardzo wspłóczuję ja ojca
    staciłam równo dwa lata temu w samą wigilię miał 72 lata nigdy nie pił nie
    palił nie chorował był wsaniałym ojcem w wigilię rano o 7 zmarł na zawał;-(
    potem straciłam dwoje dzieci w odstępie trzech lat a teraz mąż umiera nie mam
    już siły.
  • 09.12.05, 14:28
    dokładnie tak
    --
    peterstillman
  • 30.11.05, 12:47
    napisałam na priv,pozdrawiam serdecznie
  • 09.12.05, 13:57
    Brawo Kamusiasmile)))
    Masz tupet.
    --
    To czyje ty masz geny ? smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.