Dodaj do ulubionych

Czy opieka domowa jest lepsza?

27.06.06, 17:12
Edytor zaawansowany
  • maria88 27.06.06, 17:26
    Uwazam,ze większość ludzi obłoznie i nieuleczalnie chorych nie moze mieć
    wystarczjącej do potrzeb opieki w domu. Przede wszystkim nie ma w domach
    odpowiednich łózek , sprzętu rehabilitacyjnego, odpowiednio przystosowanych
    łazienek. W większości przypadków chory i rodzina męczą się. Opieka lekarska
    i pielęgniarska - fachowa - jest dorywcza.Często ciężko chorą osobą opiekuje
    się tylko jeden członek rodziny.
  • rispetto 05.07.06, 20:43
    Słyszałaś kiedyś o hospicjum domowym? Nie każdy obłożnie, nieuleczalnie chory
    potrzebuje bezustannej opieki medycznej. Jeśli rodzina jest w stanie i przede
    wszystkim chce opiekować się taką osobą, to jest to idealne rozwiązanie.
    --
    Pozdrawiam
    Paweł
  • maria88 05.07.06, 21:48
    Rodzina zapewnia napewno komfort psychiczny choremu ale to jest za mało.
    Miałam mamę w domu po udarze mozgowym z niedowaładem prawostronnym. Dziś dopiero
    wiem, jak musiała się męczyć z powodu braku łozka z materacem przeciwodlezynowym.
    Ile było kłopotu ze zrobieniem codziennej toalety. Leząc 3 m-ce nie miała ani
    jednej odlezyny, ale my z siostrą byłyśmy wykończone fizycznie i psychicznie.
  • rispetto 06.07.06, 09:00
    Takie rzeczy jak materac przeciwodleżynowy można "zorganizować" i to jest
    najmniejsza przeszkoda. Ten komfort psychiczny osoby chorej jest rzeczą, której
    nie kupisz
    Oczywiście nalezy się zastanowić, czy (przepraszam za wyrażenie) obsługa osoby
    chorej nie prowadzi do autodestrukcji osoby pomagającej, ale z własnego
    doświadczenia wiem, że jak się chce, to można. Trzeba tylko bardzo, bardzo
    chcieć ...
    --
    Pozdrawiam
    Paweł
    ____________
  • maria88 06.07.06, 10:02
    To wszystko co jest potrzebne poza osobistą opieką jest wręcz nie do załatwienia
    w małych miejscowoSciach.Brak kontaktu z psychologiem, lekarzem, pielęgniarką
    (chyba, ze sprowadzisz ich prywatnie) bo Sluzba Zdrowia robi Ci łaskę.Lekarze
    odwiedzający potrzebni są o róznej specjalnoSci w zalezności od stanu zdrowia
    pacjenta np.wewnętrzny, onkolog, dermatolog. A co z terapeutami? Ich bez pieniędzy
    do domu nie sprowadzisz.A sprzęt rehablitacyjny? Podawanie kroplowek itp.
    Chyba nigdy nie opiekawłeś się jednosobowo cięzko chorym, ze uwazasz, ze
    ze wszystkim mozna sobie poradzić w domu z chorą polską sluzbą zdrowia.
  • rispetto 06.07.06, 14:36
    Na początek proponuję, żebyś nie oceniała mnie, gdy nie masz pojęcia o kim
    mówisz. Od ponad dwóch lat opiekujemy się z żoną córeczką chorą na SMA, więc
    zebraliśmy trochę własnych doświadczeń, a nie od znajomych i z internetu. Nasza
    córeczka oddycha przy pomocy respiratora i wymaga 24-godzinnej opieki. Nie
    wiem, czy odległość 30 km od dużego miasta jest duża, czy mała, ale generalnie
    nie ma problemu, żeby zjawił się u nas jakiś specjalista. Swego czasu mieliśmy
    trochę problemu z dermatologiem, ale ten też do nas przyjechał, dzięki
    staraniom żony. Lekarz pediatra odwiedza nas regularnie i przyjeżdża na każdy
    nasz telefon, pielęgniarka jest minimum raz w tygodniu, a jeśli potrzeba to
    częściej. Córeczka dwa razy w tygodniu ma rehailitację. Za nic nie płacimy.
    Pieniądze są potrzebne jeśli chodzi o sprzęt rehabilitacyjny, bo wiadomo, że
    NFZ nie refunduje wszystkiego, ale tu pomocny jest PCPR i inne fundacje oraz
    organizacje pozarządowe i samorządowe. Na pewno nie da się nic zrobić, jeśli
    nie puka się ciągle do tych instytucji.
    Hospicjum to też życie. Znasz to hasło?

    --
    Pozdrawiam
    Paweł
  • maria88 06.07.06, 17:34
    Znam doskonale. W hospicjum miałam kuzyna, ktory niedawno zmarł. JeSli chcesz
    przeczytaj moje linki ktore pisałam gdy jeszcze zył.Oburzona byłam i jestem
    opieką medyczną ktorej właściwie nie było bo z góry został przez Panią Doktor
    przekreślony jako osoba, ktorej zadna rehabilitacja wcześniej prowadzona jest
    niepotrzebna itd. Gdy upominał się o swoje prawa jako pacjent to zaczę to go
    faszerować relanium co łacznie z lekami przeciwbolowymi dawało skutek ciągłego
    spania, nie moznoSC dobudzenia w porze posiłku a w końcu zgon, ktory przeciez
    mogł ale musiał być taki szybki.Nie widziałam w tym hospicjum zeby komukolwiek
    zrobiono kroplówkę lub kogoś rehabilitowano do pozycji siedzącej lub
    chodzącej.
    Wspólczuję Ci bardzo, ze masz tak chore dziecko. Wierzę ze moze znajdzie się
    kiedyś lek
    na to by powróciło do normalności. Czego Ci zyczę z całego serca.
    Ja tez starałam się robić wszystko aby ulzyć w cierpieniu swoim bliskim
    ale mam bardzo przykre doświadczenia jesli chodzi o pomoc słuzby zdrowia.
    Przypuszczam, ze gdy choruje dziecko to reakacja na problemy jest inna od
    tej gdy chodzi o osoby w wieku tzw.zawansowanym.
    Ale
  • rispetto 06.07.06, 20:40
    Z hospicjum jest tak, że z definicji jest to miejsce, gdzie ludzi się nie
    leczy, ale pozwala godnie i bezbopleśnie umierać. Nie chcę dyskutować z tą
    filozofią, bo to bardzo delikatna sprawa szczególnie dla osób, które miały z
    hospicjum do czynienia. Mi to się nie podoba i między innymi dlatego nasza
    córka jest w hospicjum domowym, a nie stacjonarnym, bo mamy kontrolę chociażby
    nad tym, jakie leki jej się podaje. I opiekę ma napewno lepszą, bo gdy my się
    nią opiekujemy to opiekujemy się naszą ukochaną córeczką, a tam opiekowaliby
    się nią jak kolejną pacjentką. Wierzę w dobre intencje hospicjum, ale nie
    wymagam cudów.
    --
    Pozdrawiam
    Paweł
    ____________
  • maria88 07.07.06, 22:57
    Własnie co to znaczy "godnie i bezboleśnie" i ze się chorych w hospicjach nie
    leczy tzn. jest to
    autanazja ktorej jestem przeciwna. Kazdy człowiek mimo, ze wisi na nim wyrok
    śmierci ale jest sprawny umysłowo, chce zyć, powinien być leczony w taki sposób
    na jaki medycyna współczesna pozwala. Nie powinno być przerywania leczenia gdyz
    w kazdym momencie mogą zostać odkryte nowe leki. Do hospicjów trafiają ludzie
    dlatego, ze ich członkowie rodzin nie dają sami rady aby podołać wszystkim
    obowiązkom. Jak moze jedna osoba opiekować się obłoznie chorym dorosłym a przy
    tym bezwładnym człowiekiem, ktoremu kilka razy trzeba zmienić pozycję, wymienić
    pampersy, przygotować posiłki, zrobić toaletę podać kroplówki? I gdy taka
    sytuacja ciągnie się kilka lat. Dlatego zastanawiam się jak to właściwie
    powinno być w takiej sytuacji? Moze ktoś mądry mi odpowie.
  • rispetto 08.07.06, 20:37
    Od leczenia są szpitale i inne tego typu placówki, a hospicja są od tego, co
    napisałem. Przynajmniej tak afilozofia jest lansowana przez hospicjum, z którym
    mamy kontakt. Tak jak pisałem nie chcę z tym dyskutować, bo to zbyt delikatna
    kwestia. Opieką nad osobami obłożnie chorymi i niedołężnymi powinny w moim
    mniemaniu zajmować się "domy spokojnej starości", a nie hospicja.
    --
    Pozdrawiam
    Paweł
    ____________
  • ciutka 15.03.07, 22:58
    Domy spokojnej starosci, sa dla osob starszych- jak sama nazwa mowi a hospicja
    sa od tego, zeby osoba godnie mogla odejsc, zaznaczam godnie -nie odstawiajac
    lekow na sile, nie otumaniajac pacjenta na sile i nie robiac z niego " worka"
  • czuk1 26.08.06, 13:42
    Cele hospicjum określają przepisy prawa polskiego Swiatowej Organizacji zdrowia.
    Troche to inne (alb znacznie inne) jest zadanie hospicjum, od tego jak
    chce,widzi i być może stosuje Riposto:
    Według powstałego w 1990 roku raportu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) opieka
    hospicyjna jest to „aktywna, dotycząca wszystkich sfer życia opieka nad
    pacjentem cierpiącym na schorzenie niepoddające się leczeniu przyczynowemu”.
    Definicja ta wskazywać może również na pomoc chorym nieznajdującym się w stanie
    terminalnym, z potencjalną możliwością wyleczenia. W późniejszym czasie opieka
    paliatywna została przez WHO określona jako „podejście poprawiające jakość życia
    pacjentów w obliczu śmiertelnych chorób oraz ich rodzin”. Współczesna idea
    opieki hospicyjnej nie wyrasta z niedostatków medycyny czy systemu opieki
    zdrowotnej, ale współpracuje z nimi i korzysta z ich osiągnięć. Jej zadaniem nie
    jest przyspieszenie czy opóźnienie śmierci chorego. Jest ona nakierowana na
    utrzymanie najwyższej możliwej jakości życia pacjenta aż do końca.

  • czuk1 26.08.06, 13:44

    przepraszam...RISPETTO,a nie riposto.
  • ealex 10.11.06, 17:55
    nie zgadzam sie z tobą . mój tata chorował na raka . do końca był w domu .
    zorganizowaliśmy opiekę w domu . lekarz był 2 razy w tygodniu , pielęgniarka
    codziennie , do dyspozycji psycholog , ksiądz . i za nic nie zapłaciłyśmy nawet
    złotówki . oczywiście tylko leki trzeba było we własnym zakresie wykupić . aha
    materac przeciwodleżynowy i wózek inwalidzki też z hospicjum tata dostał .
  • paniewa 27.11.06, 16:27
    Zgadzam się, to wszystko można załatwić. Miałam dobre doświadczenie z hospicjum
    domowym na żoliborzu gdy umierała moja mama. Do końca była w domu i miała
    opiekę moją i lekarza(na telefon) i pielęgniarki(codziennie) z tego hospicjum,
    a także księdza. Za nic nie zapłaciłam grosza. Wystarczy zadać sobie trudu i
    poszukać.
  • ciutka 15.03.07, 23:02
    a no wlasnie, z tym roznie bywa... ja musialam sie o wszystko wyklocac i
    lekarka laske robila ze przyjdzie, pielegniarka wpadala i tylko cisnienie
    mierzyla, bo miala lepiej oplacalnych pacjentow, byc moze ze to dlatego ze w
    Warszawie, pozdrwiam!
  • highlanderka 30.08.07, 23:31
    Jestem przekonana, że dla kogoś kto potrafi znieść trudy opieki nad ciężko
    chorym bliskim, domowe hospicjum jest idealnym wyjściem!Opiekowałam się
    umierającą mamą (od rozpoznania przerzutów do śmierci upłynęło 9 tygodni) i
    dobrze wiem ,że chcieć to móc.Było ciężko, oprócz tego prowadziłam rodzinny dom
    i opiekowałam się samotnie swoim 2letnim dzieckiem.Przez ostatnie 3 tygodnie
    pomagali nam ludzie z hospicjum- pielęgniarka, lekarz (konsultacje i wizyty "na
    telefon"),był ksiądz.Hospicjum umożliwiło nam dostęp do sprzętu medycznego(nie
    był nawet potrzebny)i darmowo do niektórych leków.Nie wyobrażam sobie ,że
    mogłabym pozwolić umierać najbliższej osobie w samotności, zależnej od obcych
    osób.Myślę, że zapewnienie komfortu psychicznego i bliskości w ostatniej drodze
    jest ważne zarówno dla chorego jak i rodziny...Oczywiście jęki konającego czy
    podawanie morfiny to rzeczy , o których chce się jak najszybciej zapomnieć i
    które sprawiają,że zastanawiamy sie dlaczego nie zrobi tego ktoś za nas..
    Jedną z myśli jaka przynosiła mi ulgę po śmierci mamy było to,że byłaby z nas
    dumna,że zdaliśmy egzamin z miłości.
    Rozmawiałam z kilkoma jeszcze osobami, których bliscy znajdowali sie pod opieką
    tego hospicjum, że taka fachowa pomoc i masa miłości to najlepsze co można
    podarować osobie, która od nas odchodzi.
  • bonzee32 10.04.07, 13:17
    Nie wiem. W domu osoba umierajaca ma rodzine, ale niekoniecznie profesjonalna
    pomoc medyczna na kazde skinienie. Ja opiekowalam sie moja mam i zdarzyl mi sie
    moment, ze nie bylam w stanie podac mamie morfiny do motylka, zadzwonilam po
    lekarke, ktora przyjechala w 5 minut. Ale te 5 minut moja mam czekala.
  • maria88 12.04.07, 17:27
    Juz zabierałam głosna ten temat ale jednak przypomnę, ze oddanie osoby do
    hospicjum to nie zaniesienie rzeczy do pralni. Kazdy kto jest zmuszony tak
    postąpić robi to w ostateczności i z konieczności. Oczywiście bywa taka rodzina
    ze nie interesuje się chorym z różnych innych powodów. Porównywanie pracy
    lekarza lub pielęgniarki hospicyjnej w domu pacjenta, gdy oprócz niego jest ktoś
    z członków
    rodziny nie moze być w większości naganne. Natomiast gdy pacjent w hospicjum
    jest sam
    i rodzina przebywa z nim tylko dorywczo to zdarza się niestety tak jak w Hospicjum
    Caritasu w Warszawie gdzie jest całkowity brak zainteresowania w kierunku
    utrzymania pacjenta przy życiu
  • ciutka 15.04.07, 23:27
    Tak hospicjum Caritasu w Warszawie na ul. Krakowskie Przedmiescie jest fatalne.
    Na oko wszystko ładnie, ale tak naprawdę usmiercaja i otumaniają ludzi!!!!MOja
    babcia miała codziennie kogos z rodziny i cóż z tego jak o 20 tej podawali babci
    promezynę. Moja babcia miala niewydolnosc serca, niewydolnośc nerek, miażdżycę
    naczyń i mimo to podano jej taki lek:
    www.przychodnia.pl/el/leki.php3?lek=1793
    Była osobą ciepłą i spokojną, po podaniu tego leku, przestała mówić, jeść, nie
    dawano jej żadnych kroplowek( mimo że nie jadła), mimo iż noga spuchła jak balon
    a stopa zsiniała, nie dawano jej tych leków które brała w domu( miedzy innymi
    3x1 tabl. furosemidu).Na pytanie czemu do 14 tej nie dostała jeszcze furosemidu,
    lekarka bezszczelnie mi odpowiedziała że jak bedzie taka potrzeba to dostanie i
    w tym dni zmarła... Przestrzegam przed oddawaniem kogokolwiek do tego
    hospicjum!!!!! Tym hospicjum powinny sie zaintersować media i prasa!!!!!
    Pozdrawiam Beata.
  • maria88 16.04.07, 23:16

    Przede wszystkim Organy Sprawiedliwości bo tyle się przecież ostatnio mówi i

    pisze o "naturalnej śmierci".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka