Dodaj do ulubionych

Via ferraty w Tyrolu - można wypożyczyć sprzęt?

29.12.12, 22:15
Kuszą mnie łatwe via ferraty, bo wybieram się na wakacje do austriackiego Tyrolu. Nie posiadam jednak sprzętu, czy można na miejscu wypożyczyć sprzęt wspinaczkowy np. w dolinie Otztal, czy też Stubai? Szukałam w sieci, ale udało mi się znaleźć jedynie kursy lub możliwość wynajęcia instruktora. Mam na myśli łatwe trasy, bo nie mam doświadczenia wspinaczkowego, jednak bardzo lubię trekking w wąwozach typu Słowacki Raj oraz parki linowe.
Edytor zaawansowany
  • miro.67 05.01.13, 17:21
    Witaj.W maju 2012r.spędzaliśmy urlop w dolinie Otztal ( rok wcześniej Stubai) . Zaliczyliśmy również oczywiście kilka bardzo fajnych Via ferrat-ek ( niektóre nawet kilkakrotnie) . Sprzęt posiadaliśmy częściowo własny - tylko 4 kpl. , a było nas 13 osób więc znajomi postanowili wypożyczyć dla siebie brakujący ekwipunek abyśmy mogli bawić się w większej grupie. Znaleźli taki punkt ( zdaje się że jakiś sklep sportowy ) ale zaoferowana cena ( za zestaw dla 1 osoby dorosłej ) była tak zaporowa ( podajże 25euro/3-4godz.) że zdecydowaliśmy się wyruszać w kolejnych dniach w mniejszych grupach ( 4 os.) wahadłowo . Jedni na basen lub spacer a 1 zespół na wspinaczkę . Jeśli myślisz poważnie o tej formie poznawania gór ( Słowacki Raj to dobra "rozgrzewka" - też tak zaczynaliśmy ) to warto zainwestować we własny , osobisty sprzęt . Zwróci się po jednym ( pierwszym ) wyjeździe . A wydaje mi się że jak raz spróbujesz via ferrat to już z tego nie zrezygnujesz . My w tym roku atakujemy wiosną kolejne Tyrolskie dolinki ( Pitztal , Kaunertal ) . A poza tym może kiedyś zrobią ( tak jak planują) z Orlej Perci via ferratkę więc sprzęt będzie jak znalazł :D
  • jusytka 05.01.13, 21:49
    Dzięki, brzmi zachęcająco... Faktycznie ceny mają zaporowe, więc już wiem, że tylko zakup wchodzi w grę. Pytanie, czy warto kupować? Co roku wybieramy inny kraj na wakacje i nie wiem czy ten sprzęt będzie mi jeszcze potrzebny... Wiesz może jaka jest orientacyjna cena kompletu niezbędnego na via ferratach? (wystarczy uprząż, lonża i kask)? Do Zakopca mam za daleko (o ile pojawi się pierwsza via ferrata na Orlej Perci) i jakoś specjalnie mnie tam nie ciągnie, krócej jedziemy niemieckimi autostradami w Alpy, a poza tym już mnie zaraziły, byłam raz w Styrii, a potem wracając z Włoch zatrzymaliśmy się w płn Tyrolu. Teraz latem wybieramy się tylko do Austrii większą grupą najpierw do doliny Stubai (5 dni), a potem Oztal (7 dni). Już czytam co się da o tych dolinach, napisz mi proszę, co warto tam zaliczyć, bo szlaków jest tam tak dużo, że nie wiadomo co wybrać... Mamy zamiar wykupić karty rabatowe w obu dolinach. Korzystaliście może z raftingu?
    --
    ***Gwiazdki 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców jedenastolatków
  • miro.67 06.01.13, 13:48
    Witaj. Odpowiadać na Twoje pytania zacznę od końca ( od najłatwiejszego ) - nie z raftingu nigdy nie korzystaliśmy choć podobno są tam ku temu niezłe możliwości . Można spróbować zasięgnąć informacji pod adresem www.area47.at/home/ . Co do innych atrakcji - no cóż wszytko kwestią gustu i upodobań . O wycieczkach górskich i/lub spacerach( oraz via ferratach ) nie ma się co w ogóle rozpisywać bo jest tego ogromny wybór . Na pewno nie do "zaliczenia" podczas jednego urlopu :) . Z pozostałych atrakcji ( pozasportowych ) mogą być ,np. w dolinie Otztal ciekawe baseny www.aqua-dome.at/pl w Langenfeld , bardzo sympatyczne miasteczko Oetz u wlotu do doliny , lub w dolinie Stubai pociąg ( a w zasadzie bardziej tramwaj ) który za kilka euro zawozi w kilkadziesiąt minut fajną górską drogą szynową ( ładne widoki ) do ścisłego centrum (serca) Innsbruck-a ( nie warto pchać się do miasta swoim autem) . Zwiedzanie samego miasta (poza zakupami) oczywiście też bardzo polecam. Jeśli kogoś interesuje historia i zabytki trzeba sobie zarezerwować chociaż jeden cały dzień .
    Podstawowy zestaw na ferraty da się skompletować od ok.350zł.(uprząż Lhotse -sklep firmowy lub Allegro ok.100zł., kask wspinaczkowy np.Venitex Granite Wind ok.100zł. ląża -ja preferuję ląże z lin a nie z taśm typu "harmonijka" ok. 150zł. dlaczego?-
    4outdoor.pl/news/11266/wezwania-producent%C3%B3w-do-wycofania-lon%C5%BCy-do-via-ferrata-%E2%80%93-wsp%C3%B3lny-problem) do 600zł. ( za cały oryginalny dedykowany zestaw Petzl-a ). Obuwie wystarcza dobre treckingowe ( nie muszą być buty wspinaczkowe) . My każdy taki wiosenny ( majowy) pobyt łączymy dodatkowo z narciarstwem i "kąpielami słonecznymi" na lodowcach . I podczas każdego urlopu brakuje nam jak zwykle czasu aby zrealizować cały zaplanowany ( i ustalony wcześniej w domu) program :DDD
  • jusytka 06.01.13, 19:24
    Dzięki, Aqua Dom i Area 47 to oczywiście punkt obowiązkowy, już podczas wcześniejszych wizyt ostrzyłam sobie na nie ząbki, ale nie były po drodze ;) Nad sprzętem muszę się jeszcze zastanowić, komplety, które rzuciły mi się w oczy w sklepach wspinaczkowych kosztowały ok. 600 zł, a więc sporo. Ty podajesz sporo niższą cenę, mam jeszcze czas na zastanowienie się. Kuszą mnie ferraty, ale trochę się ich boję ;) Wypatrzyłam fajny i ogromny park linowy w dolinie Stubai, co ciekawe, bez limitu czasowego! www.outdoorprofi.at/Home.outdoorprofi.0.html My wyjeżdżamy tylko zimą i latem, z uwagi na szkolne wakacje i ferie zimowe, więc mamy do wyboru, albo narty, albo na wędrówki po górach. Narty na lodowcu latem jakoś mnie nie pociągają, choć ten w dolinie Stubai jest podobno wyjątkowy... Na lodowcach w Stubai-u, czy w Oztal-u są jakieś fajne szlaki do wędrówek bez specjalistycznego sprzętu?
    --
    ***Gwiazdki 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców jedenastolatków
  • nisat 07.01.13, 18:57
    Z przyjemnością dołączę się do dyskusji.
    Byłem w sierpniu na ferratach w Austri w rejonie Dachstein. Pojechałem ze swoim sprzętem
    ale niestety po dwóch dniach byłem zmuszony wypożyczyć kask. Mozna to zrobić w każdym większym sklepie sportowym. Wypożyczają cały zestaw lub jego poszczególne części. Choć słyszałem, że po ostatnim śmiertelnym wypadku ( pękła lonża z wypożyczalni) nie będą wypożyczali lonży. Kas na trzy dni kosztował mnie 17 E. Nowy można kupić najtańszy za 50E.
    Wracając do rejonów Austrii polecam gorąco dwie dolinki na zachód od Oetztal : Pitztal i Kaunertal z wejściem przez lodowiec na Wildspitze.
    Pozdrawiam ferratowców
  • jusytka 07.01.13, 21:30
    Tam się wybiera Miro.67, ja w tym roku wybrałam Otztal i Stubai. Jak zdecydujemy się na zakup sprzętu, może w czasie kolejnych wakacji odwiedzimy też inne doliny, dolinę Kaunertal brałam pod uwagę, mają fajne karty rabatowe. W rejonie Dachstein też byłam, ale z małymi wtedy dziećmi, więc żadne ferraty nie wchodziły w grę. Mój mąż stwierdził dzisiaj, że wakacje w tym regionie uważa za najfajniejsze. Czytałam o śmiertelnym wypadku, na skutek pęknięcia lonży, ale nie jestem pewna, czy mówimy o tym samym. Dla mnie to informacja, że lonżę warto kupić nową i niespecjalnie na niej oszczędzać. Co sądzicie o takim zestawie? Zastanawiam się czemu nie podają na jaką osobę jest przeznaczony. Nie ma tam żadnych rozmiarów uprzęży, a lonżę nie doprasowuje się do wagi?
    --
    ***Gwiazdki 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców jedenastolatków
  • jusytka 07.01.13, 21:31
    www.alpamayo.eu/zestaw-kit-via-ferrata-petzl.html
    --
    ***Gwiazdki 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców jedenastolatków
  • nisat 08.01.13, 00:27
    Dobra cena jak na Petzla.
    Uprząż kupuje się na miarę, natomiast lonżę nie - jest tylko jeden rozmiar i niezależny od wagi.
    Nie zapomnij o rękawiczkach. Jest na nie jeden tani patent : OBI
    Pozdrawiam i życzę sukcesów na ferratach.
  • jusytka 13.03.13, 17:48
    nisat napisał:

    >Nie zapomnij o rękawiczkach. Jest na nie jeden tani patent : OBI

    Sprzęt już skompletowany. Jedyną rzeczą na której oszczędzę to rękawiczki. Nie mam zamiaru wydawać na nie 100 zł, zabiorę rowerowe :)
    --
    ***Gwiazdki 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców dwunastolatków
  • nisat 08.01.13, 00:33
    Jeśli chodzi o wypadek śmiertelny to z pewnością słyszałeś o tym samym.
    Bylo to na poczatku sierpnia w Austrii.
    Facet pożyczył lonżę z wypożyczalni i odpadł.
    Podobno była to lonża renomowanego producenta.....
    Pamiętaj o ubezpieczeniu - najlepiej w Alpenverein.
    Godzinna akcja ratownicza ze śmigłowcem = 6000E.
    Rachunek był 5 dni po akcji w skrzynce pocztowej w Polsce.....
    Pozdrowienia
  • jusytka 08.01.13, 09:40
    Dzięki. Tak, ten renomowany producent podobno zdecydował się na wymianę swoich lonż obecnym użytkownikom, bo nie miała prawa się rozerwać na skutek zwykłej eksploatacji... Ubezpieczenie podróżne zawsze wykupuje, ale zastanawiam się, czy nie trzeba wykupić jakiegoś specjalnego ubezpieczenia, tak jak w przypadku wyjazdów narciarskich.
    Jeszcze jedno pytanie, mieszkam nad morzem i nie mam tu dostępu do jakiś specjalnych szkoleń, czy zwykłe szkolenie jakie musimy odbyć przed wstępem do parków linowych będzie wystarczające, by poruszać się po najłatwiejszych ferratach?
    --
    ***Gwiazdki 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców jedenastolatków
  • piernik235 13.03.13, 19:56
    W Niemczech jest teraz akcja wycofywania lonży z linami, tak więc z punktu widzenia bezpieczeństwa oba typy są równoważne.
  • jusytka 18.03.13, 12:20
    A możesz coś więcej o tej akcji napisać?
    --
    ***Gwiazdki 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców dwunastolatków
  • piernik235 18.03.13, 20:43
    Z grubsza chodzi o to, że starzenie się lin może mieć gorsze skutki niż oczekiwane:
    www.alpenverein.de/chameleon/outbox/public/4d411887-1e79-76cb-46c9-ccf65bbf999f/Via-ferrata-set-recalls_20983.pdf
    Powyższy pdf jest dodatkiem do niemieckiego komunikatu DAV (Deutscher Alpenverein): www.alpenverein.de/presse/rueckrufaktion-von-klettersteigsets-viele-klettersteigsets-weisen-erhebliche-maengel-auf_aid_12404.html
  • m-canoe.pl 13.03.13, 13:22
    Witam,

    W Tyrolu rafting organizuje także od 2 lat polska firma. Jeśli jesteście zainteresowani jak to wygląda w sieci można znaleźć filmiki, np. www.youtube.com/watch?v=a_zYPdo9TXM

    Cała oferta raftingowa (Austria, Włochy, Szwajcaria, Słowacja, Słowenia) dostępna jest na stronie m-canoe.pl/pl/oferta
  • jusytka 13.03.13, 14:39
    No tak, ale to są specjalnie zorganizowane wyjazdy pod rafting. Co to na do rzeczy z ferratami?
    --
    ***Gwiazdki 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców dwunastolatków
  • piernik235 13.03.13, 19:58
    Co to znaczy, że z "zrobią z Orlej Perci via ferratkę"? Zmienią przebieg?
  • yestor 14.03.13, 09:01
    piernik235 napisał(a):
    > Co to znaczy, że z "zrobią z Orlej Perci via ferratkę"? Zmienią przebieg?

    Dyskusja na ten temat trwa od lat. Mnóstwo kontrowersji, mnóstwo różnic zdań. Frakcja przerobienia Orlej na via ferratę zakłada demontaż wielu fragmentów łańcuchów i częściowe zastąpienie innym rodzajem ubezpieczeń (stalowe liny?) - tak przynajmniej słyszałem. Podwyższenie trudności ma ponoć na celu odstraszenie wielu przypadkowych turystów. To jest oczywiście tylko jedna z opcji.
    Jak wiadomo, na razie w celu zmniejszenia tłoku wprowadzono tylko ruch jednokierunkowy na części szlaku.
    Wątpię, czy niedługo przerobią Orlą na via ferratę.
    Poza tym w Polsce w ogóle nie ma tradycji i wiedzy na temat sprzętu do autoasekuracji. Przypuszczam, że wzrosłaby liczba wypadków.
  • jusytka 14.03.13, 09:15
    yestor napisał:

    >Poza tym w Polsce w ogóle nie ma tradycji i wiedzy na temat sprzętu do autoasekuracji. Przypuszczam, że wzrosłaby liczba wypadków.

    Jestem przeciwnego zdania, to teraz na Orlej jest rekordowa liczba wypadków śmiertelnych, bo ludzie tam chodzą bez żadnego zabezpieczenia! Ferrata właśnie temu służy, by można chodzić po tego typu szlakach bezpieczniej!
    Poza tym w przeciwieństwie do klasycznej wspinaczki chodzenie po niej nie wymaga skomplikowanego sprzętu. Do łatwiejszych ferrat jak Orla Perć (w klasyfikacji austriackiej poziom B) wystarczy uprząż, lonża i kask na głowie. Założenie uprzęży wyposażonej w nowoczesne klamry i połączenie jej z lonżą jest tak proste, że nawet moje dziecko świetnie sobie dało z tym radę! Poza tym popularność parków linowych wśród dzieci potwierdza również to, że posługiwanie się tym sprzętem również nie należy do skomplikowanych.
    --
    ***Gwiazdki 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców dwunastolatków
  • piernik235 14.03.13, 20:55
    Orla Perć na pewno nie jest ferratą klasy B. Jeśli w ogóle to A, a właściwie na poziomie trudnych szlaków nie klasyfikowanych jako ferraty. Tam się zawsze chodziło bez zabezpieczenia, bo brak trudności uzasadniających asekurowanie się. Ja łapałem się łańcuchów przy pierwszym przejściu, jak brakowało mi doświadczenia w takim terenie; potem ignorowałem je (chyba, że zdarzyło mi się tam być w deszczu i omsknięcie skończyłoby się kilkadziesiąt - lub więcej - metrów poniżej).

    Posługiwanie się lonżą jest proste, odpowiednia reakcja w razie problemów (załamanie pogody, nieoczekiwanie duże trudności, dostanie kamieniem z góry, ...) to zupełnie inna historia.
  • jusytka 15.03.13, 15:25
    piernik235 napisał(a):

    >Orla Perć na pewno nie jest ferratą klasy B. Jeśli w ogóle to A

    Orla Perć w tej chwili w ogóle nie jest ferratą, ale gdyby poprowadzono tam poręczówkę, jej trudność określono by na B zdaniem Jarka Kardasza, który jest dla mnie autorytetem w dziedzinie ferrat:
    jarekkardasz.republika.pl/
    >Tam się zawsze chodziło bez zabezpieczenia, bo brak trudności uzasadniających asekurowanie się.

    Tam zginęło blisko 100 osób, nie tylko niedzielnych turystów właśnie dlatego, poprowadzenie ferraty byłoby bardzo zasadne moim zdaniem!
    www.orlaperc.com.pl/wypadki.php
    --
    ***Gwiazdki 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców dwunastolatków
  • piernik235 15.03.13, 21:33
    Ferraty to nie są szlaki ubezpieczone linami, żeby było bezpiecznie, tylko mniej lub bardziej trudne drogi wspinaczkowe ze stałymi linami umożliwiającymi przejście bez własnego sprzętu wspinaczkowego (i z pewnymi ułatwieniami). Dlatego pociągnięcie poręczówek Orlą Percią ferraty z niej nie zrobi.

    W Alpach jest cała masa normalnych szlaków dużo trudniejszych od O. P., potencjalnie bardziej niebezpiecznych i pomimo tego nie posiadających żadnych ubezpieczeń. To, że nie ma tam specjalnie wielu wypadków, wynika z faktu, że chodzący po nich mają odpowiednie kompetencje. A dla osób bez odpowiedniej wiedzy (szczególnie tych, którzy nie potrafią ocenić niebezpieczeństwa związanego z odpadnięciem w konkretnym miejscu ferraty) uprząż i lonża - nawet używane poprawnie - mogą dać fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Część wypadków na ferratach w Alpach była spowodowana tym, że ofiary wyraźnie nie doceniły sił działających na przeloty i lonże w przypadku odpadnięcia w niekorzystnych warunkach (ocena kiedy warunki są niekorzystne wymaga całkiem sporej wiedzy i chyba też praktyki).
  • jusytka 16.03.13, 17:03
    piernik235 napisał(a):

    >Ferraty to nie są szlaki ubezpieczone linami, żeby było bezpiecznie, tylko mniej lub bardziej trudne drogi wspinaczkowe ze stałymi linami umożliwiającymi przejście bez własnego sprzętu wspinaczkowego

    Co ty wygadujesz?
    Cytuję z Wikipedii:
    Via ferrata – (z włoskiego "żelazna droga") ubezpieczony szlak turystyczny, wyposażony dla celów autoasekuracji w linę stalową, stopnie, drabinki i mosty.

    Autoasekuracja na ferracie polega na konieczności korzystaniu ze sprzętu asekuracyjnego, czyli uprzęży, lonży i kasku! Dzięki temu takie przejście jest bezpieczne, bo w razie odpadnięcia ktoś co najwyżej się potłucze, a nie spadnie w przepaść i ginie, jak to się dzieje na Orlej Perci.
    --
    ***Gwiazdki 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców dwunastolatków
  • piernik235 16.03.13, 18:20
    Wybrałaś fałszywą wikipedię jako źródło informacji:
    Angielska: "A via ferrata is a protected climbing route",
    Niemiecka: "Ein Klettersteig ist ein [...] gesicherter Kletterweg" (Kletterweg = droga wspinaczkowa).

    >
    > Autoasekuracja na ferracie polega na konieczności korzystaniu ze sprzętu asekur
    > acyjnego, czyli uprzęży, lonży i kasku! Dzięki temu takie przejście jest bezpie
    > czne, bo w razie odpadnięcia ktoś co najwyżej się potłucze, a nie spadnie w prz
    > epaść i ginie, jak to się dzieje na Orlej Perci.
    >
    To "ktoś co najwyżej się potłucze" jest niestety tylko pobożnym życzeniem. Z rzeczywistością ma to tyle wspólnego, co twierdzenie, że siedząc w samochodzie odczujesz w razie wypadku co najwyżej krótki wstrząs. W przypadku ludzi, którym na Orlej Perci udaje się spaść w przepaść, można być pewnym, że na ferracie też znaleźliby sposób na zrobienie sobie krzywdy. Poza tym tylko odpadnięcie w co najmniej pionowym terenie gwarantuje, że nie przyłożysz żadną istotną częścią ciała o jakiś kawał skały czy któryś z tych wystających przelotów mocujących linę.
  • yestor 15.03.13, 14:34
    jusytka napisała:
    > Jestem przeciwnego zdania, to teraz na Orlej jest rekordowa liczba wypadków śmi
    > ertelnych, bo ludzie tam chodzą bez żadnego zabezpieczenia! Ferrata właśnie tem
    > u służy, by można chodzić po tego typu szlakach bezpieczniej!
    > Poza tym w przeciwieństwie do klasycznej wspinaczki chodzenie po niej nie wymag
    > a skomplikowanego sprzętu. Do łatwiejszych ferrat jak Orla Perć (w klasyfikacji
    > austriackiej poziom B) wystarczy uprząż, lonża i kask na głowie.

    Miej świadomość, że należymy do bardzo, bardzo niszowego towarzystwa. Wystarczy popatrzeć w lecie, jakie tłumy i jak wyekwipowane poruszają się na Orlej Perci. Liczba wypadków jest duża, bo ludzie nie mają pojęcia o sprzęcie, o zagrożeniach, o trudnościach trasy, o pogodzie, o niczym. Kiedyś zwaliło mnie z nóg pytanie zadane mi przez jakiegoś tatusia z 3-osobową rodzinką, schodzącego z Kasprowego do Murowańca, gdzieś tak naprzeciw Kościelca: "przepraszam pana, czy to są TATRY ?". (!!!) Oto jest przeciętna wiedza. A co bardziej energiczni po wjeździe na Kasprowy zapuszczają się na Świnicę lub dalej na Zawrat (jeszcze nie Orla Perć, ale trudności takie same) i dlatego później w statystykach TOPR jest to najbardziej "wypadkowy" szlak.
    Oczywiście, że via ferrata ma służyć poprawie bezpieczeństwa. To wszystko prawda, co piszesz. Ale ilu z przeciętnych ZWIEDZAJĄCYCH TPN wie, co to jest karabinek, lonża, płytka hamująca? Wiedza powszechna wciąż jest bliska zeru!
  • jusytka 15.03.13, 15:44
    Masz rację, Polakom takiej wiedzy brakuje, mało tez jest informacji w sieci o ferratach w języku polskim. Jednak dla chcącego nic trudnego! Ja też miałam jeszcze kilka miesięcy temu mgliste pojęcie o sprzęcie, a teraz po przekopaniu całej masy informacji w sieci dotyczących sprzętu i ferrat wiem już sporo, choć raczej jest to wiedza teoretyczna (nie licząc parków linowych) Miro.67 uświadomił mi w tym wątku, że nie warto wypożyczać, tylko trzeba zainwestować w swój sprzęt. Od podjęcia decyzji do zakupu upłynęło mnóstwo czasu, bo musiałam na temat sprzętu dowiedzieć się jak najwięcej, pytałam też bardziej doświadczonych na forum np. Piernika 235. Sprzęt czeka już gotowy, teraz czeka nas wyprawa do dużych parków linowych w ramach treningu, studiujemy też w sieci różne filmy i instrukcje o samej technice pokonywania łatwiejszych oczywiście ferrat, bo na trudne wcale się nie wybieram, bo typowa wspinaczka mnie "nie kręci" ;)
    --
    ***Gwiazdki 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców dwunastolatków
  • piernik235 15.03.13, 21:50
    >
    > typowa wspinaczka mnie "nie kręci" ;)
    >
    To masz pecha, bo na ferratach chodzi głównie o wspinaczkę.

    Jeśli chodzi o parki linowe, to moja wiedza na ich temat sprowadza się do tego, że raz jeden widziałem. Wygląda na fajną zabawę, ale w tym, który mi się oglądnęło liny byłe rozciągnięte między drzewami i nie więcej niż 10 m nad ziemią. Oczywiście każdy trening w czymś takim jest lepszy niż żaden, ale balans na linie 10 m nad ziemią w otoczeniu ograniczonym koronami drzew, a 100 m powietrza pod stopami i za plecami, to dla wielu ludzi bardzo duża różnica. Mi są znane przypadki ludzi wspinających się, którzy na początku swojej kariery nie mieli żadnych problemów w skałkach do 20 m wysokości, a w Tatrach na łatwiejszych drogach wspinaczkowych niż te robione w skałkach mieli - przynajmniej na początku - problemy psychiczne, gdy czuli pod sobą 200, czy 300 m powietrza.
  • jusytka 16.03.13, 16:44
    No cóż, pogadamy w takim razie jak wrócę z tej mojej wyprawy, czyli w lipcu. Sama jestem ciekawa swoich wrażeń ;)
    A co do wspinaczki, za typową uznaje taką, gdzie nie ma ułatwień typu: klamry, drabiny itp.
    --
    ***Gwiazdki 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców dwunastolatków
  • piernik235 16.03.13, 18:27
    >
    > A co do wspinaczki, za typową uznaje taką, gdzie nie ma ułatwień typu: klamry,
    > drabiny itp.
    >
    Zgadzam się. To jest też dokładnie to, czego należy oczekiwać na nowszych ferratach klasy B (i na 100% spotka się na C): odcinki wspinaczkowe ubezpieczone tylko liną.
  • yestor 16.03.13, 22:49
    piernik235 napisał(a):
    > Jeśli chodzi o parki linowe, to moja wiedza na ich temat sprowadza się do tego,
    > że raz jeden widziałem. Wygląda na fajną zabawę, ale w tym, który mi się ogląd-
    > nęło liny byłe rozciągnięte między drzewami i nie więcej niż 10 m nad ziemią.

    Tak się składa, że jeden z lepszych w Polsce parków linowych mam 1 km od domu. Trudno było nie być. :-) Przeszedłem go dwukrotnie w ramach towarzyszenia synom, ale też dla ciekawości, jak to się ma do gór.
    Wrażenia? Park linowy nie ma nic wspólnego ze wspinaczką. Chodzi głównie o to, aby kolejne odcinki były jak najbardziej wymyślne i dawały jak najwięcej zabawy. W parku linowym trzymasz się rękami przede wszystkim liny lub innych sztucznych gadżetów, bo niczego innego nie da się uchwycić. Na ferracie chwytasz się przede wszystkim skały (honorowo: tylko skały, ale wiadomo, jak jest w praktyce).
    W parku linowym, w którym byłem, na samym początku jest przejście po gołej stalowej linie. Uczucie bardziej jak w cyrku. W obuwiu miejskim typu jakieś lekkie adidasy, wędrowanie po linie nie jest najprzyjemniejszym uczuciem, lecz przecież w lecie nie lata się po mieście w butach górskich z twardą podeszwą.
    Uważam, że istotne są dwie rzeczy. Po pierwsze: park linowy daje dobre obycie ze sprzętem, bo przepinek lonż jest tam na setki. Nabiera się pewnego rodzaju automatyzmu. Po drugie: park linowy daje pewne obycie z luftem, bo jednak do wędrówki po gołej linie kilka czy kilkanaście metrów nad ziemią trzeba mieć pewną odporność. Podobnie ze zjazdami na tyrolce, których w parkach linowych mnóstwo. Zgadzam się jednak z tym, co napisał Piernik, że co innego 10 metrów powietrza pod tyłkiem, a co innego 300 metrów pionowej skały i olbrzymie przestrzenie sąsiadujących dolin.
    I jeszcze jedno. Park linowy jest bezpieczny, jeżeli chodzi o "odpadnięcia". Pomijam ewentualne kwestie uszkodzenia się sprzętu. Ale lina asekuracyjna jest praktycznie cały czas poziomo, więc nie ma mowy o locie w dół.
  • jusytka 17.03.13, 13:31
    yestor napisał:

    > Na ferracie chwytasz się przede wszystkim skały

    Niekonicznie, na łatwiejszych masz mnóstwo klamr, drabin, mostków itp Akurat na ferraty, na które ja sie wybieram nie muszę się wspinać po skałach. Bardziej przypominaja ubezpieczone szlaki turystyczne. A poza tym w parkach linowych można się oswoić ze sprzętem, który jest podobny do tego, który jest konieczny na ferratach.
    --
    ***Gwiazdki 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców dwunastolatków
  • piernik235 14.03.13, 21:12
    Dzięki.

    >
    > na razie w celu zmniejszenia tłoku wprowadzono tylko ruch jednokie
    > runkowy na części szlaku.
    >
    No to sporo się zmieniło w porównaniu z czasami gdy tam bywałem.

    Gdyby w Tatrach urządzono parę ferrat, to i tradycja by się wykształciła. Jakby je odpowiednio urządzić (trudne miejsce na samym wejściu), to by większość tych bez pojęcia i rozumu wyhamowało. To że w Alpach w ostatnich latach było względnie dużo wypadków na ferratach zostało spowodowane rosnącą ilością trudnych ferrat i ludzi będących w stanie pokonać trudne miejsca na pierwszych metrach, ale nie kilkaset metrów wyżej (opadnięcie z sił, problemy psychiczne z ekspozycją i trudnościami).
  • jusytka 14.03.13, 12:23
    Sprzęt już skompletowany, więc klamka zapadła. Napisałeś, że wybierasz się wiosną na ferraty. Może napisałabyś jakąś relację po powrocie? Jeśli zamieszczasz gdzieś w sieci fotki z takich wypadów, poproszę o linki.
    --
    ***Gwiazdki 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców dwunastolatków
  • monikakowal5 10.12.14, 12:30
    Ja też się zastanawiałam nad tym gdzie można wypożyczyć sprzęt w Tyrolu. Zanim znalazłam przydatne info musiałam się dużo naszukać ale mam i się z Wami tym podzielę nartywtyrolu. pl tutaj jest o wypożyczalniach, może komuś się to przyda:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.