Dodaj do ulubionych

Wrzątek w górach

04.12.19, 11:36
Aby dostać za darmo dowolną ilość wrzątku w górach, trzeba wstać w miarę wcześnie i odbyć drogę przez Golgotę. Tak też zrobiliśmy. Droga, którą szliśmy zamieniła się szybko w ścieżkę wijącą się po zboczu wśród owocujących drzew (tu wieśniak zaproponował nam świeże owoce) a następnie weszła w gęsty, wilgotny las. W oddali szumiał stumetrowy wodospad a właściwie dwa, gdyż woda spada dwoma strugami. Było po opadach więc na usuwającej się ziemi zaliczyłem wywrotkę, ale ostatecznie wdrapaliśmy się na Golgotę. Później już łatwe zejście do wioski. Nad rwącą górską rzeczką spotkaliśmy grupy turystów dowożonych busikami – mają tu swoją frajdę, gdyż organizowane są tu spływy My jednak ruszyliśmy w góry w poszukiwaniu wrzątku. W południowym upale leśne ptaki zamilkły, słychać było tylko cykady lub jakieś inne, głośno zachowujące się, insekty. Las zachwycał bogactwem gatunków roślin, a ja – jako bardziej doświadczony - opisywałem towarzyszce drogi drzewa i kwiaty. Przekroczyliśmy wpół-wyschnięty strumień i po pokonaniu kolejnego wąskiego garbu znaleźliśmy się w Dolinie Osamotnienia. Czas naglił. Szlak obliczony przeze mnie na max.3 h w jedną stronę okazał się trudniejszy w przejściu. Z przeciwnej strony nadchodzili wędrowcy, którzy wyruszyli dużo wcześniej (dojechali do wioski swoim transportem. Pogoda zaczęła się psuć, drobny deszcz przerodził się w ciągły opad, co oznaczało korzystne obniżenie wysokiej temperatury, ale też pojawienie się wody w butach. Taplaliśmy się w błocie i ślizgaliśmy się po miękkiej ziemi przez parę godzin. Za kolejną przełęczą odsłonił się widok na przepiękną dolinę zasłaną dymami. Ostry zapach siarki (H2S i SO2) drażnił nasze oczy i nosy. Podziemna woda bulgotała a ze szczelin wydobywał się fumarole. Wzdłuż gorącego strumienia zeszliśmy do miejsca, gdzie łączy się z innym i zaczęliśmy ostatnią wspinaczkę na stromą górę. W odległości pół godziny marszu czekał na nas upragniony wrzątek. Słońce wyszło zza chmur i gdy stanęliśmy na brzegu urwiska ukazał się wrzątek w całej okazałości. Ze środka sporego jeziora położonego w kraterze wydobywały się gigantyczne bąble pary, woda gotowała się, kotłowała. Wiatr rozwiewał co chwilę kłęby pary odsłaniając powierzchnię wrzącej wody. Widoki zachwycające.
Zaczęliśmy odwrót. Po zejściu do do strumienia zrzuciliśmy z siebie wilgotne ciuchy i wskoczyliśmy do ciepłej wody. Kąpiel w naturalnym zagłębieniu okazała się ulgą dla ciała. Nie mogliśmy sobie pozwolić na dłuższy relaks, gdyż słońce zachodziło tu o 18:00 a w dolinach jeszcze wcześniej. Przez Dolinę Osamotnienia szliśmy już w zapadającym zmierzchu a ostatnie dwie godziny drogi przez dżunglę odbyliśmy w świetle czołówki. Do miejsca noclegu dostaliśmy się załatwiając płatny transport (50 XCD – nie żal bo byliśmy zadowoleni z osiągnięcia celu).
---
Technikalia.
Boiling Lake położone jest na terenie Parku Narodowego Morne Trois Pitons. Dojazd z Ruseau do Wotten Waven (busem 3 XCD, tu spaliśmy) lub Laudat. W Titou Gorge wspomniane spływy. Prom na Dominikę z Martyniki/Gwadelupy lub Saint Lucii – 49 EUR; Lot z Paryża na Martynikę/Gwadelupę - 1000 PLN. Czas wędrówki ok.10 h do skrócenia przy suchej pogodzie,

Kornel
--
Cenisz dobre dziennikarstwo? Forum Gazeta.pl
"Kornel: moje podróże"
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka