Dodaj do ulubionych

homeopatia a wiara

21.06.10, 12:06
Niektóre źródła podają, że Hahnemann przyznał się publicznie do tego
skąd ma ten dar, skąd ma wiedzę na temat homeopatii? Czy należy
stosować ją jeśli wiadomo, że źródło wiedzy jest niepewne? Ponoć
wiedzę uzyskał od złego ducha w seansie spirytystycznym, więc jeśli
ktoś jest chrześcijaninem to czy jest wskazane aby ją stosował?

Ja przez wiele lat stosowałam homeopatię u mnie, u mojego męża,
dzieci, poznałam kilku homeopatów, to byli dobrzy ludzie, z dużą
wiedzą.

Jestem ciekawa Waszego podejścia do tej kwestii, szczególnie do osób
wierzących

pozdrawiam serdecznie
monika
Edytor zaawansowany
  • idonea 21.06.10, 16:27
    A co to za "niektóre źródła"? Bo "które źródła" mówią, że znalazł to metodą
    empiryczną, eksperymentalną.
  • neoaferatu 22.06.10, 09:17
    Też jestem ciekawa jak nazywa się źródło, które podaje takie fakty.
  • iktoto 22.06.10, 12:25
    Informacje na temat homeopatii mam z Szumu z Nieba
    www.wspolnoty.jezuici.pl/index.php?
    option=com_content&task=view&id=305&Itemid=33 , to dwumiesięcznik
    Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej, Robert Tekieli w Encyklopedii
    New Age porusza ten temat, Aleksander Posacki...

    80% homeopatów posługuje się wahadełkiem, energetyzuje te leki,
    aby "lepiej" działały. Ilu ezoteryków działa z czystych pobudek? ma
    czyste serce? intencje? też niewielu. Więc jaką energię dają nie
    mając czystego serca bo to jest podstawą dobrego działania dobrej
    energii o wysokich wibracjach. Negatywna, niska energia też może dać
    uzdrowienie ciała fizycznego. Z własnego doświadczenia widzę, że
    leki homeopatyczne działały nie tylko na moje ciało fizyczne. Skoro
    działały na to co niewidzialne, czyli myśli, emocje to do duszy też
    pewnie docierały, jak głęboko zeszło ich działanie? nie wiem. Teraz
    po latach widzę, że moje objawy chorobowe zostały zepchnięte
    głębiej, homeopatycznie leczyłam również emocje, miałam stany
    depresyjne. Każdy problem należy "przetrawić", przepłakać,
    wykrzyczeć, zaakceptować... Kiedyś chyba na tym forum dopisałam jako
    mama.mimi homeopatę łódzkiego.

    Dlaczego pacjenci homeopatów niekiedy trafiają do egzorcystów?
    Osobiście znam homeopatę, który pracuje wahadłem.

    Ośrodki homeopatyczne poszukują medium do opracowywania nowych
    leków. Kogo przywołują w seansie spirytystycznym uzyskując
    informację? Tworzy się typowy przekaz energetyczny poczynając od
    źródła czyli informatora poprzez lek do pacjenta, takich ściezek w
    obecnych czasach mamy "na pęczki" i niestety wiele z nich jest
    negatywnych

    pozdrawiam
    monika
  • iktoto 22.06.10, 12:27
    podzieliło mi odnośnik do strony, to poniżej to jeden
    odnośnik,przepraszam:

    www.wspolnoty.jezuici.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=305&Itemid=33
  • idonea 22.06.10, 15:13
    Nie widzę tu odniesienia do żadnych źródeł. Kompletna dezinformacja, bo "pamięć
    wody" to nie jest koncept religii pogańskich czy New Age'u, tylko hipoteza
    mechanizmu działania homeopatii sformułowana przez francuskiego badacza
    Jacques'a Bienveniste w latach 1980-ych.
    Eksperyment Bienveniste, w którym pokazał, że homeopatyczne roztwory histaminy
    działają na białe ciałka krwi w podobny sposób, jak sama histamina, został
    kilkakrotnie powtórzony przez niezależne laboratoria.
    Żródło - Michael Brooks
    Things
    that dont make sense - the most baffling scientific mysteries of our time

    (13 rzeczy, które nie mają sensu - najbardziej zadziwiające naukowe zagadki
    naszych czasów).
    Autor jest fizykiem, autorem wielu naukowych publikacji.
  • halszka111 22.06.10, 12:37
    Osobiście znam czterech homeopatów i żaden nie korzysta z wahadła. Ale za to z
    wahadła korzystał inny mój terapeuta przy diagnostyce, szło mu doskonale i nie
    widzę w tym nic złego. Niektórzy mają taki dar i tyle. Gorzej jak go nie mają i
    uzywaja wahadła.
  • matthewr 22.06.10, 15:12
    czy papieże są opętani? stosując i utrzymując homeopatów na swoich pałacach?
  • matthewr 22.06.10, 15:18
    mimo tego program bardzo racjonalny, tzn. nei tyle program co obecny tam
    dominikanin:)
  • iktoto 23.06.10, 12:23
    Przez wiele lat pracowałam energią, skończyłam kilka kursow z
    zakresu bioenergoterapii, chirurgii fantomowej, pracowałam wahadłem.
    To nie jest takie proste jak nam się wydaje. Nam się wydaje, że ktoś
    sobie nad nami powaha, mamy jakiś efekt, potwierdzenie naszych
    przypuszczeń i jest dobrze, to nie jest zabawa.
    Poddając się takiej np analizie przez wahadło, przez wahającego
    otwieramy się na niego, na to co sobą reprezentuje, otwieramy się na
    energie, które są w nim, przy nim, nie zawsze są to przyjazne
    energie, nawet jeśli odczuwamy jakąś poprawę w naszym samopoczuciu,
    zdrowiu, efekty bywają widoczne po latach, bo co z tego, jeśli
    odczuwamy poprawę zdrowia fizycznego a dusza ucierpiała?

    Otacza nas duchowa rzeczywistość, obojętnie czy papież jest taki czy
    inny to ta rzeczywistość istnieje i jeśli się na nią otwieramy
    poprzez terapię np energią to musimy być świadomi zagrożeń
    duchowych. Krępujące nas więzy pękną nie dlatego, że terapeuta je
    zetnie energetycznie, musimy to przepracować, wtedy problem zniknie
    a negatywna energia nie będzie się podczepiać. Terapeuta będąc w
    wyższych wibracjach a my ich klienci w niższych, jesteśmy na gorszej
    pozycji, bo wyższa wibracja jest ochroną, my osłabieni, chorzy
    jesteśmy słabsi energetycznie a energia leci jak jej się podoba.

    Bóg to Najwyższa Wibracja i to jest nasza największa ochrona :),
    Szatan to najniższa wibracja, nie ma do nas dostępu jeśli mamy
    ochronę z Wysoka ;), nad którą warto pracować.

    Możemy otrzymać charyzmaty Boże w ciągu całego życia, nawet my
    przeciętne szaraczki możemy je dostać, tylko trzeba chcieć pójść tą
    drogą.

    monika
  • idonea 23.06.10, 18:22
    Dobra, ale co to ma wspólnego z homeopatią?

    Nie mogę znaleźć linku, ale było robione badanie w Niemczech, czy da się te leki
    dobierać przy pomocy wahadełka (wyszło, że się nie da, co nie znaczy że ludzie
    nie próbują).

    Czy drożdże w próbówce, które reagują na roztwory homeopatyczne, też wystawiają
    się na zagrożenie duchowe?
  • iktoto 24.06.10, 12:44
    wielu terapeutów dobiera leki wahadłem.

    Czy drożdże wystawiają sie na zagrożenia duchowe tego nie wiem. Mam
    z nimi na pieńku ;), namęczyłam się, żeby zwalczyć grzybicę. My
    ludzie jesteśmy narażeni na zagrożenia duchowe ze względu na duszę,
    która jest Bożą Cząstką.
    Na drożdze mozna wpływać homeopatycznie, to fakt, bo drożdze też
    mają pole energetyczne, na które można wpłynąć.
    Człowiek ma pole energetyczne: oprócz ciała fizycznego mamy pole
    mentalne, emocjonalne, wyższe ciała duchowe.... Wszystkie te pola są
    połączone energetycznie. Wpływając na nasze myśli, zmieniamy emocje,
    ciało fizyczne, wpływając na emocje, na ciało emocjonalne zmieniamy
    ciało mentalne, ciała duchowe, ciało fizyczne, energia leci jak po
    kabelkach we wszystkie możliwe strony. To są duże zależności,
    dlatego tak ważne jest, aby mieć czyste myśli, aby pracować nad
    swoimi emocjami, aby wyrzucać z siebie np złość, nie dusić jej w
    sobie, bo urośnie, bałagan "pójdzie" na dalsze ciała, powstanie
    choroba. Dlatego można również mieć wpływ na własną duszę.

    Skoro pobieramy z lekiem informację zakodowaną energetycznie to
    poprzez nią lek zmienia nasze myśli, emocje, ciało fizyczne... dla
    mnie to manipulacja, bo poprzez kulkę doznajemy poprawy na zdrowiu
    np emocjonalnym, ale nadal nie rozwiązaliśmy problemu, ktory
    spowodował zaburzenie emocjonalne, dopóki tego nie odkopiemy to
    problem nie zniknie z naszego życia, może się przesunąć głębiej i do
    końca życia możemy żyć w nieświadomości. Wydaje się nam, że jest
    super, a jest zupełnie inaczej, ale niby skąd to możemy wiedzieć.
    Parę lat temu homeopata prowadził mnie, moje emocje, na tamtą chwilę
    pomogł mi, ale teraz z perspektywy czasu widzę, że nie pomógł, tylko
    problem zostal zamaskowany, zapudrowany.

    Jeśli na początku "układanki" jest Zły Duch, który uaktywnił się
    poprzez dawanie informacji komuś, jak stosować leki, jak je tworzyć,
    obojętnie kiedy to było, czy 100 lat temu czy rok temu a my teraz
    bazujemy na tych recepturach, dajemy wiarę temu, że zadziała, to
    łączymy się ze Złym Duchem, tworzymy ściezkę dostępu do nas, do
    naszych ciał. Homeopata jest pośrednikiem, nawet jeśli jest dobrym
    człowiekiem, to kulka ma swoje negatywne źródło.
    Wielu czołowych homeopatów to ludzie pracujący energią, co
    przedstawia np Andrzej Sereda, Hahnemann też pracował energią.

    Dla porównania: Biblia, Jezus, ksiądz, Komunia Św. Na początku
    tej "układanki" jest Jezus Chrystus, Bóg. Czytając z wiarą Biblię
    łączymy się z Bogiem, przyjmując Komunię Św łączymy się z Jezusem,
    bo przyjmujemy Jezusa w tym maleńkim Opłatku i nieważne jest to, że
    ksiądz jest grzesznikiem, ksiądz jest tylko narzędziem. Ważne jest,
    co ma w ręku, On został uświęcony do tego, jest pośrednikiem. Dzięki
    niemu zwykły opłatek staje się Ciałem. Przyjmując Komunię Św Ona
    wpływa na duszę, na nas całych w zależności od tego, co sobą
    reprezentujemy, co nosimy w sobie, czy jesteśmy czyści, jeśli jest
    okej to ta energia Boża, Jezus umacnia nas od środka, od duszy,
    podnosi nasze wibracje. Czystość duszy będzie promieniowała na nasze
    ciała niewidzialne, potem widzialne, na końcu na ciało fizyczne.

    monika


  • nikaa818 25.06.10, 15:14
    Dzięki Tobie w ogóle zainteresowałam się sprawą.Po wczorajszym
    buszowaniu i czytaniu wypowiedzi osób duchownych oraz po obejrzeniu
    poniższego materiału
    www.tvp.pl/religia/programy-katolickie/my-wy-oni/wideo/homeopatia/1638143
    otrząsnęłam się.
    Mam z homeopatią do czynienia od miesiąca. I co gorsza nie
    praktykuję na sobie tylko na dzieciach :(
    Fakt udało się córce uniknąć antybiotyku,sądzę ,że dzięki specyfikom
    od homeopaty.Tylko teraz zauważam i kojarzę fakty.Jestem u
    rodziców,którzy co chwilę dziwują się "co się stało z dziewczynkami?
    Czy chore? Czemu takie smutne,apatyczne,niechętne do zabawy?" Poza
    tym ostatnich parę nocy płakały przez sen :(
    Kurde,przestało mi się to podobać. Wyrzuciłam dziś wszystkie
    fiolki.Trochę tego było.Jest mi smutno i boję się o ich zdrowie ale
    konsekwencje trwania w tym mogą być gorsze.Tak chciałam wierzyć ,że
    jakiś lekarz wreszcie naprawdę zainteresował się ich zdrowiem i mogę
    mu zaufać.Teraz przypominam sobie jakieś teksty o horoskopach ,
    które homeopatka rzuciła mimochodem. Miałam też znamienny sen dziś
    i traktuję go jako dpowiedź-znak na moje wieczorne modlitwy.
    Zastanawiam się teraz tylko czy powinnam już interweniować u
    jakiegoś księdza bo różnica w zachowaniu jest.:(
  • matthewr 25.06.10, 18:13
    przecież to kulki oparte na cukrze... albo sama woda... Ja tam bym uważał przy
    kupowaniu mandarynek, bo moja sprzedawczyni zawsze czyta horoskopy i gazety o
    tytułach "Gwiazdy... coś tam". Czy to nie sprawi, że moje mandarynki będą złe?
  • nikaa818 26.06.10, 09:29
    i sądzsz , że cukier i woda uzdrawia? w takim układzie przepłacasz!
  • iktoto 26.06.10, 11:29
    nikaa, ja też miałam chorowite dzieci, teraz jest lepiej, też
    szukałam pomocy w różnych źródłach, nie zawsze trafionych.
    Nie bój się, będzie dobrze, zaufaj :), chciałaś dobrze dla swoich
    dzieci.

    skąd jesteś?

    Podaj imiona swoich dzieci, Twoje i męża, moja zaufana przyjaciółka,
    charyzmatyczka z naszej Odnowy w Duchu Świętym jedzie w poniedziałek
    na mszę uzdrowieniową do Łodzi do Jezuitów, chętnie przedstawi Was i
    Waszą intencję, poprosi o pomoc dla Waszej rodziny :)
    Możesz również przez internet uczestniczyć w takiej mszy z daną
    intencją. W skupieniu usiądziesz przed netem i wysłuchasz jej, to
    też bardzo pomaga. Jeśli chcesz podam Ci namiar na ten kościół.

    Kiedy rodzice żyją w ciemności i dzieci są zanurzone w ciemności.
    Jeśli chcesz możesz pójść do spowiedzi i wyrzucić to zło z siebie,
    chodzi o to, aby to co w nas wyszło na zewnątrz, zeby zostało
    wypowiedziane, odżałowane.

    nasuwają mi się słowa z pięknej książki "Zraniony Pasterz" Daniela
    Ange:
    "Dla Niego nikt nie jest na zawsze stracony, nikt nie jest za
    daleko, nikt nie jest zbyt wielką ruiną. Jakież cierniste zarośla
    przeszkodziłyby Mu, by nas dosięgnąć? Jeśli będzie trzeba, zejdzie
    nawet do piekła, ale w końcu nas odnajdzie."

    głowa do góry ;)
    monika
  • nikaa818 26.06.10, 14:33

    dziękuję za pociechę. :) Napisałam wiadomość na skrzynkę gazetową. pozdrawiam
  • iktoto 26.06.10, 21:50
    odpisałam :)

    radio.odnowa.org/
    tutaj będzie transmisja mszy, można usiąść przed netem i duchowo ją
    przeżyć, kilometry nie są tu przeszkodą :)

    monika
  • matthewr 27.06.10, 21:17
    a co jeśli przed homeopatią miałem wielkie problemy, byłem chory często i gęsto,
    samopoczucie tragiczne, wyniki krwi tragiczne, zawroty, problemy z krążeniem w
    wieku 18 lat.
    5 lat minęło i .... modlę się jeszcze więcej, uczestniczę w życiu Kościoła bez
    zmiany na gorsze i dopiero czuję, że żyję, pomagam dzieciakom z domu dziecka
    (ucząc je), klaksonu na drodze nie używam prawie wcale (co kiedyś było nie do
    pomyślenia), a sprawami obywatelskimi i swoim zachowaniem... daję chyba dobry
    przykład, pomagając pijanym w środku zimy..., szukając włascicieli piesków, czy
    tez znalezionych tablic rejestracyjnych..

    i co? i czy też mam się obawiac, że zgrzeszyłem, choć nikt nie wie naprawdę czy
    tak było i w jaki sposób miałbym to zrobić? czy moje intencje są złe, lecząc sie
    homeopatycznie? a jesli leki wytwarzam sam... w aptece u ojca, od niedawna to
    też grzech? jakoś czarów nie odprawiam, a krzyż wisi na ścianie tam gdzie wisiał
  • iktoto 27.06.10, 22:19
    matthewr, nie odpowiem na Twoje pytania, bo nie znam na nie
    odpowiedzi. Nie wiem jakim jesteś człowiekiem. Życzę Ci jak
    najlepiej.
    Nie wiem jaki przykład dajesz. Ja jeśli oceniam to na ludzki sposób,
    może być błędny.
    Bóg ma swój sposób spojrzenia na nas.
    My ludzie patrzymy powierzchownie, mogę jedynie powiedzieć coś na
    swój temat. co odkryłam? jak doszłam do prawdy o sobie i swoim
    sercu?
    Przez długi czas pomagałam ludziom bo nie chciałam widzieć swoich
    ran, za bardzo by bolało, nie chciałam podświadomie tego bólu.
    Lepiej się czułam pomagając innym, zepchnęłam siebie żeby jakoś żyć.
    Intencje swoje z tamtego czasu zobaczyłam dopiero niedawno kiedy
    zaczęłam szukać.

    Nasze najważniejsze prawo to Miłość i tego nam życzę

    pozdrawiam
  • iktoto 27.06.10, 12:10
    fragment rozmowy z Panią, która ukończyła kursy bioenergoterapii,
    homeopatii...:
    ...."Po rekolekcjach przypomniał mi się jeden z fragmentów wykładów
    o tym, żę im mniejsze stężenie leku, tym silniejsze jego działanie,
    i dlaczego tak jest. Wykładowca mówił o jakiejś kuli energetycznej,
    która jest tym większa, im mniejsze jest steżenie leku. I przy
    dużych rozcieńczeniach nie ma praktycznie już nawet jednego atomu
    rozcieńczonej substancji, a kula energetyczna może mieć średnicę
    nawet do 9 metrów. Duch Święty pokazał mi niebezpieczeństwo całego
    rozważania na temat działania substancji, których nie ma...
    Granulki, które są sprzedawane w aptekach, to jest glukoza
    nasączona..."potencją", energią niewiadomego pochodzenia...Coś czego
    mamy unikać...otwieranie się na energie niewiadomego
    pochodzenia...Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam, było spalenie
    dyplomu, który dostałam. I wtedy poczułam się uwolniona.
    Pomodliliśmy się, żeby zwierzchność, która była nade mną, związana z
    homeopatią, też odeszła.".....

    "Jak wynika z niepublikowanej jeszcze rozmowy Grzegorza Górnego z
    księdzem Janem Szymborskim, oficjalnym egzorcystą warszawskim
    Archidiecezji Warszawskiej, który do listopada 2003 przeprowadził
    1070 modlitw o uwolnienie, daje się zaobserwować specyficzną
    sekwencję objawów wywołanych kontaktem z homeopatią. Na ową
    sekwencję składają się: brak radości i pokoju, brak poczucia sensu
    życia, nieuzasadniony niepokój oraz zniechęcenie. Podkreślam, że w
    wypadku homeopatii mówimy o modlitwach o uwolnienie, a nie o
    egzorcyzmach! Nie są mi znane przypadki związanych z nią obsesji czy
    opresji duchowych, nie mówiąc już o opętaniu."

    "Najczęściej problemy po kontakcie z homeopatią rozpoznawane są na
    poziomie pneumy (brak duchowej radości, oór przed modlitwą,niepokój
    duchowy) i psyche (zaciemnienie władz umysłu, związanie woli).
    Jednak u osób nie prowadzących regularnego życia duchowego zmiany
    rozpoznawane są głównie na poziomie psychicznym i somatycznym
    (depresje, przeniesienia objawów). Homeopatia jest szkodliwa nie
    tylko dla chrześcijan."

  • smaragdin 27.06.10, 19:00
    Homeopatia to w wielkim skrócie :
    Już 200 lat przed Hahnemannem wielki Paracelsus powiedział:"W żadnym
    wypadku żadna choroba nie może być wyleczona per contraria-czyli
    przeciwieństwem, zawsze zaś podobieństwem".
    Paracelsus znał zasadę podobieństwa, jednak nie potrafił produkować
    lekarstw poprzez potencjalizację. Zamiast tego produkował swoje leki
    posługując się alchemią.
    Paracelsus był wielkim lekarzem tak samo jak Samuel Hahnemann.To
    byli lekarze naznaczeni przez Boga .Uzdrawiania można się wyuczyć w
    ograniczonym zakresie, prawdziwy uzdrowiciel musi być przez naturę
    mianowany na kapłana, musi być wtajemniczonym.Paracelsus i Hahnemann
    byli takimi wtajemniczonymi przez naturę.

    W języku greckim słowo >pharmakon< oznacza zarówno truciznę, jak i
    lekarstwo .
    Lek homeopatyczny potencjonowany (od 24D i C12 w górę) jest
    pozbawiony materialności.A więc tym czym jest hostia w religii
    chrześcijańskiej, tym samym jest lek homeopatyczny w homeopatii .
    Pionierzy homeopatii sprawdzali na sobie i na własnym organizmie
    (dzisiaj też to czynią), kilka tysięcy różnych substancji-leków,
    badając w ten sposób ich toksyczność. Lekarz homeopata, sam
    wywoływał/uje u siebie chorobę i stawał/je się współcierpiącym;
    właściwe znaczenie słowa homeopata to; homoion-podobnie, pathein-
    cierpieć. I jak dzięki potencjalizowaniu z toksyny powstaje
    lekarstwo, tak lekarz-homeopata, wywołujący u siebie dobrowolnie
    jakąś chorobę, staje się prawdziwym uzdrawiaczem; w cierpieniu staje
    sie podobny do chorego.

    Potencjalizowanie, to oczyszczanie środka-substancji z materialnych
    cząstek które zawiera w sobie, a dokladnie jest to
    proces "uduchawiania materii", tym właśnie jest homeopatyczny lek-
    można powiedzieć iż jest uduchowiony .
    A jak dobrze wiecie, wszystko co istnieje jest dziełem Stwórcy-
    Jedynego Boga . A więc, nie ma się czego obawiać, jeśli się naprawdę
    wierzy . Dlaczego dajemy wiarę, iż opłatek jest przemieniony w krew
    i ciało Chrystusa, a nie pokładamy tej wiary w odniesieniu do leku
    homeopatycznego .

    W tym momencie przychodzi na myśl Jezus Chrystus, który będąc Bogiem
    dobrowolnie stał się cierpiącym człowiekiem aby homeopatycznie-
    poprzez podobne cierpienie- móc zbawić człowieka .
    Zadanie homeopaty polega na odkryciu prawdziwej choroby na którą
    cierpi chory .

    I jak pewnie wiecie z własnego doświadczenia, nie każdy kto skończył
    szkołę czy kurs zaraz staje się prawdziwym lekarzem-terapeutą czy
    100% profesjonalistą . Musi do tego dojrzeć . Z tego powodu, moim
    skromnym zdaniem bez sensu jest obwinianie homeopatii czy
    jakiegokolwiek innego systemu medycznego jeśli się go nierozumie i
    nie poznało do końca, iż jest nieskuteczny .
    Do terapeuty można mieć pretensje, jeśli sprawia wrażenie wiedzącego
    i znającego się na rzeczy a okazuje się potem w praktyce, że nim
    jeszcze nie jest . I być może, że nigdy nim nie będzie, bo nie jest
    mu to dane. Najważniejsze w tym jest, aby przede wszystkim był
    uczciwy wobec siebie i pacjenta, a napewno będzie to z korzyścią dla
    obu.
    Paracelsus powiedział: "To co gryzą zęby, to nie lekarstwo; nikt nie
    widzi lekarstwa . Nie tkwi ono w materii, lecz w sile".
    Pana Boga też nie widać, ale ludzie wierzą. I to jest cała tajemnica
    wiary. Boga można odczuć i zobaczyć, jeśli tylko potrafi się
    patrzeć. To, że ja w coś nie wierzę, czegoś nie wiem i czegoś nie
    dostrzegam, nie upoważnia mnie do twierdzenia, iż dane prawo-
    zjawisko nie istnieje.

    Pozdrawiam i Szczęść Boże
    Zbyszek Dziopa(chrześcijanin)





  • iktoto 27.06.10, 21:03
    witaj smaragdin

    ja nie winię systemu, staram się nie oceniać ludzi, wciąż uczymy się
    jednak teraz po wielu latach doświadczeń, porażek, sukcesów,
    potknięć, widzę, że najważniejsze jest nasze serce, intencja, z
    czego zostaniemy kiedyś rozliczeni wszyscy, bo aby dojść tam dokąd
    zmierzamy musimy oczyścić się z wszystkiego co niesiemy ze sobą, z
    naszego bagażu. Spotkałam wielu ezoteryków i wiem, że nie chcę ich
    pomocy, nie ufam im, tak bardzo nieliczni mają czyste serca a to
    jest wg mnie podstawa pracy energią, nie chcę już ryzykować, zbyt
    dużo mam do stracenia.
    Homeopatia to metoda ezoteryczna, nie dam jej mojej wiary, tym
    bardziej, że firmy homeopatyczne parają się oprócz wyrobu swoich
    środków ezoteryką, dodatkowo energetyzują kulki "ulepszając" je. Tak
    łatwo otworzyć ścieżkę do naszej duszy.

    Jeśli coś ma choć pozór zła odstawiam to.
    Mt 7,15-20
    Ostrzeżenie przed fałszywymi apostołami

    Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej
    skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich
    owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? Tak
    każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe
    owoce.Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać
    dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie
    wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach.

    skąd tyle nękań po zażyciu tych specyfików?

    Będąc na kursach widziałam jacy ludzie dostają legitymacje, wcale
    nie trzeba dużo wiedzieć aby mieć tytuł bioenergoterapeuty,
    medytacje przeprowadzane są kiedy człowiek nie jest kompletnie
    świadom zagrożeń duchowych, wchodzi w świat energii "brudny", z
    różnymi energiami w sobie, które mogą go łatwo zmanipulować. Ja
    mając syf energetyczny osiągałam naprawdę niezłe efekty w
    jasnowidzeniu, prowadzący był zszokowany, ja zresztą też, siłę w
    leczeniu energią też miałam ale co z tego, skoro serca nie miałam
    oczyszczonego, skoro na dnie jego było brudno. Co dawałam?
    Czyściłam to moje biedne serce wiele razy jednak dopiero Jezus
    pokazał mi, gdzie tkwi mój problem i jak bardzo głęboko on tkwi i
    jak bardzo rzutuje na może życie, na moich bliskich. Teraz to On
    mnie uzdrawia, kiedy uzna to za stosowne, to On mi pokazuje moje
    braki, mój brud skryty gdzieś głęboko. Nie jest łatwo zobaczyć to co
    się nabroiło, przyznać się do tego. To Jezus pokazał mi, że te
    wszystkie metody to za mało. Ani bioenergoterapia, ani homeopatia
    nie pomogły mi, nie odkryły mojej prawdy, udowodnił mi, że brud
    pomimo moich wysiłków jest. Niekiedy zobaczenie tej prawdy bardzo
    boli, przeszłam Jego terapię wstrząsową będąc na granicy załamania,
    ale trzymał mnie mocno, dał mi kobietę, która mnie podtrzymała.
    Dopiero po obejrzeniu dokładnie moich ran oczyścił je, nie ja, On
    swoją siłą. Bolało bardzo.

    Bóg dał nam wolną wolę, mamy prawo wybierać, błądzić, wybieramy albo
    krótszą albo dłuższą drogę do Niego.

    pozdrawiam
    monika
  • iktoto 27.06.10, 22:12
    jeszcze mi się nasunęło więc dopisuję, póki nie uciekło:
    Komunia Św: obojętnie jakim człowiekiem jest kapłan to podczas mszy
    św uświęca opłatek, przemienia go w ciało i krew Chrystusa, mówi o
    tym Biblia, minęło tyle lat a prawda jest wciąż ta sama, Bóg jest
    źródłem tego sakramentu bez względu na pośredników, którzy dokonują
    uświęcenia podczas mszy.
    Kulka, jak piszesz jest uduchawiana, dajemy jej wiarę, zgadzam się z
    Tobą, ale co jest na początku tej kulki? zgadzam się, że Hahnemann
    prowadził wiele doświadczeń, ale był okultystą, wielu homeopatów to
    okultyści, uzyskują informacje od duchów, żeby uzyskiwać lepsze
    efekty. Od jakich duchów? Z kim się łączą energetycznie?? kiedy my
    dajemy wiarę kulce łączymy się z tymi duchami, z którymi łączyli się
    ci ezoterycy, niekoniecznie z przyjaznymi nam.
    złe duchy, niskie energie też mogą uzdrawiać nasze ciało, potrafią.

    pozdrawiam
  • neoaferatu 28.06.10, 09:50
    Iktoto świetnie żonglujesz informacjami, straszysz innych posługując się
    emocjami. Twierdzisz ze homeopaci źle energetyzują kulki? Każdy moze wymyslać
    takie bzdety. Homeopaci nie produkują leków homeopatycznych. Nie odwołujesz sie
    do zadnego naukowego źródła, tylko do jakichś osób które podobno egzorcyzmują.
    Tymczasem Papież Jan Paweł II wyraxnie w oficjalnym liscie do lekarzy napisał,
    ze homeopatia jest dozwolona. A ty siejesz ferment i wzbudzasz sensację
    powołując się na ogólnikowe wypowiedzi. Twoja sofistyka jest na dosyć dobrym
    poziomie, ale nie dość dobrym : wg ciebie jeśli kulki wywołują pogorszenie (co
    zresztą na początku leczenia jest normalne, bo organizm leczy sie wtedy z
    choroby), to wg ciebie oznacza to ze kulki są opętane przez złą energię, a
    jezeli kulki powodują poprawę, to tez znaczy, że sa opętane przez złą energię. W
    kazdym razie wszystko wg ciebie dowodzi, ze kulki są opętane przez złą energię.
    Gratuluję udowodnienia kazdej wyssanej z palca bzdury. Jestem osobą trzeźwo
    myślącą i współczuję tobie braku myślenia a twoim ofiarom, które zmanipulowałaś
    - straty czasu i nerwów oraz pozbawienia sie sensownego leczenia. Chrystus
    powiedział - po owocach poznacie ich. TOwoce twojego działania i twoich
    manipulacji to odciagnięcie ludzi od barzo dobrego sposobu leczenia. a Owoce
    leczenia sie homeopatią to zdrowie psychiczne i fizyczne.
  • iktoto 28.06.10, 13:22
    neoaferatu, to nie tak, jak piszesz. nie twierdziłam nigdzie, że
    kulki są opętane, to bzdura. też nie pisałam, że homeopaci źle
    energetyzują kulki, tylko, że energetyzują a to jest zasadnicza
    różnica, nie twierdzę również, że homeopaci to źli ludzie. I
    homeopaci i wszyscy inni ludzi, my, Ty, księża, nauczyciele...
    kierują nami różne intencje. Spotkałam na swojej drodze homeopatę,
    który osobiście skierował mnie do konfesjonału, bo twierdził, że to
    tędy droga, przez kościół, przestrzegał przez ezoteryką, żeby tego
    nie ruszać, nie wchodzić. Chodzi mi o narzędzie w ręku człowieka,
    skąd ono jest, jakie jest jego źródło... Nie zamierzam nikogo
    manipulować, chcę tylko przedstawić swój punkt widzenia, każdy
    wybierze jak będzie uważał, mam nadzieję, że nie pod moim wpływem
    tylko pod wpływem własnych przemyśleń. Każdy powinien być świadomy,
    że otwiera się na świat duchowy, że kulka nie działa tylko na ciało
    fizyczne.
    Nic z palca nie wyssałam, nie zamierzam tworzyć nowych teorii,
    podałam kilka tytułów, z których korzystałam.
    Chciałam przekazać dla mnie prawdę najważniejszą, że zwracając się
    bezpośrednio do Jezusa może On nas uleczyć z wszystkich ran, chorób,
    co mozna np zobaczyć we wspólnotach, które działają przy kościołach,
    ja uczestniczę w spotkaniach Odnowy w Duchu Świętym. Są
    przeprowadzane modlitwy wstawiennicze, jest bardzo wiele uzdrowień
    nie tylko z chorób fizycznych, ale również z ran przeszłości, z
    czego ja zostałam uzdrowiona. Jako maleńkie dziecko byłam
    molestowana przez mężczyznę, co zakopałam głęboko, co niby zniknęło,
    o czym "nie wiedziałam", szukalam wielu sposobów leczenia wielu
    chorób, których nie rozumiałam, skąd one się biorą, czemu wciąż
    jestem chora, ale problem schodził coraz głębiej. Spotkało mnie
    wiele złego z tego powodu, że jako dziecko mnie zablokowano na
    dorosły świat, dlatego że nie bylam w stanie zwrócić się o pomoc
    wtedy kiedy tego bardzo potrzebowałam, dzięki czemu pogrązyłam się
    jeszcze bardziej w tym g... Nikt mnie nie pytał o zdanie czy mam
    ochotę na chorą bliskość z facetem czy może jako dziecko potrzebuję
    poglaskania po głowie zamiast penisa!!! Musialam stracić dziecko,
    żeby przejrzeć na oczy, musialam sięgnąć dna. Nie mów mi o
    manipulacji, bo zostalam jej poddana bardzo skutecznie i nie
    zamierzam tego na nikim przerabiać. Chcę szanować wolną wolę
    drugiego człowieka, piszę to co dyktuje mi serce. Jezus rozświetlił
    moje rany, musiałam się wszystkiemu przyjrzeć, wykrzyczeć, zeby bólu
    nie przenosić na własne dzieci i dopiero wtedy mogło to zostać
    uzdrowione, nie wcześniej. Musimy wszystko pojąć, dlaczego nas coś
    spotyka, dlaczego czegoś doświadczamy, dlaczego cierpimy. Próbowałam
    wyleczyć rany homeopatycznie, w ten sposób lęki z jednych
    przechodzily w inne objawy, jednak problem wciąż istniał, bo nie
    rozumiałam, dlaczego to się dzieje,dlaczego to mnie spotyka. Żeby
    zacząć zdrowieć trzeba zejść do duszy, ją uzdrowieć, nie wierzę, że
    można to zrobić bez zaglądania do niej, np poprzez
    bioenergoterapię,..., próbowałam i nic to nie dało, starcilam sporo
    czasu na szukanie. Odcięcie od Boga powoduje, że zaczynają sie nas
    trzymać choroby, nas i naszych dzieci.

    powodzenia
  • matthewr 28.06.10, 14:07
    ludzie błagam nie poruszajcie tematu bioenergoterapii na forum o homeopatii.
    Samą bioenergoterapię uważam za grzech i mam świetny przejaw jej złego wpływu w
    swojej rodzinie, ale jak każdy mi pisze, że homeopaci energetyzują kulki to się
    zastanawiam czy Wy ludzie byliście tego świadkiem?
    Bo ja niejednokrotnie widziałem jak takie leki się prodokuje w Gdańsku, w
    Warszawie... i pojąć Was nie mogę.
  • kasia_271 28.06.10, 16:07
    Do mnie też jakoś absolutnie nie przemawia to, co wypisuje iktoto...
    Przecież sporadyczne przypadki działań niepożądanych po homeopatii
    (źle dobrane leki) są porównywalne do skutków ubocznych lekow
    alopatycznych. A jednak zażywaniu alopatii nie przypisuje się
    szatanowi.
    Jednak większość ludzi leczonych homeopatią zyskuje
    zdrowie, spokój wewnętrzny, dobry humor i wiele innych pozytywnych
    doznań. Nie znam nikogo „opętanego” przez lekarzy homeopatów, znam
    natomiast ludzi uzależnionych od medycyny konwencjonalnej.
    A Bioenergoterapia to dla mnie zupełnie inna bajka...
    Może i grzeszę, ale to co wypisuje iktoto bardziej pachnie mi jakąś
    sektą... Cóż, każdy ma prawo do swoich przekonań. Ja wybieram
    homeopatię.
    --
    Maciuś 01.04.2005r.
    Hania 03.08.2008r.
  • iktoto 28.06.10, 18:08
    Odnowa w Duchu Świętym nie jest uważana za sektę, przynależy do
    kościoła katolickiego, to fantastyczni ludzie.

    warto było założyć ten wątek chociażby dla tej dwójki dzieci, mam
    nadzieję, że mają się lepiej

    pozdrawiam
  • matthewr 28.06.10, 18:19
    a nie uważasz, że doprowadzasz swoimi teoriami do kolejnych rozłamów? Papież
    akceptuje, Wy nie, jezuici akceptują, ksiądz z parafii obok mnie nie... czy my
    nadal wyznajemy tą samą wiarę?
    Czy składniki podawane przez mego wuja, mieszane w automacie w aptece to
    szatańskie złooo? Czy te drobinki zmielonych ziół są nosicielem złych mocy?

    Czy też pogorszenie homeopatyczne uważacie za zło? Takie samo pogorszenie notuje
    się po chociażby wyciągu z pestek grepfruta i różnych ziół, a nawet antybiotyków
    czasem.

    O co w tej Waszej teorii się rozchodzi? Dlaczego za fakt, że wyleczyłem np.
    astmę, ma mnie pochłonąć piekło??

    Pytam bo to co piszesz nie jest dla mnie zrozumiałym. Pozdrawiam:)
  • iktoto 28.06.10, 18:32
    Jeśli należę do wspólnoty katolickiej, tak zostałam ochrzczona,
    przyjmuję teraz Sakramenty święte to uważam, że powinnam
    przestrzegać reguł tam panujących.
    Jeśli mi się nie podoba ta reguła to nie mogę jej naginać pod własną
    osobę bo tak mi wygodnie.
  • iktoto 28.06.10, 20:13
    Ja naprawdę nie jestem w żadnej sekty. Ruch Odnowy w Duchu Świętym
    jest rozsiany po całym świecie. Raz do roku w Częstochowie na Jasnej
    Górze jest zjazd tych wspólnot z całego świata. W tym roku było
    kilkadziesiąt tysięcy ludzi. W tym roku spotkanie odbyło się chyba
    14 czerwca.
    W naszej grupie większość to kobiety, mało jest młodych ludzi, mało
    jest mężczyzn ale są, ja jestem z tych młodszych, są to osoby
    świeckie. Pieczę nad tymi wspólnotami sprawują księża. Ujawnia się
    wiele charyzmatów, jest wiele uzdrowień, uwolnień. Nasza grupa raz w
    miesiącu jeździ na msze uzdrowieniowe do Łodzi do Jezuitów. To nie
    są jacyś fanatycy, to naprawdę wspaniali ludzie. Nasza wspólnota
    spotyka się w budynku przykościelnym, czasem przychodzi ksiądz,
    przeprowadza konferencję, jest wspólna modlitwa.

    www.youtube.com/watch?v=lqFBw8UmemQ
    to akurat z Łodzi z jakiegoś spotkania, ja w Odnowie jestem od
    niedawna, ale zostaję z nimi :). Nie chcę już szukać, mam dość
    błądzenia. We wspólnocie jest bezpieczniej. Nawet jeśli księża
    nieraz błądzą to Boża prawda w końcu i tak zwycięży, nieraz trzeba
    na to poczekać dłużej, nieraz krócej ale zwycięża :)

    a Oni chyba śpiewali w tym roku w Częstochowie na spotkaniu Odnowy
    www.youtube.com/watch?v=32t6BATpRno&NR=1
    Chwała Panu
    Jezus żyje :)
  • nikaa818 28.06.10, 21:29
    matthewr napisał:

    Czy też pogorszenie homeopatyczne uważacie za zło? Takie samo
    pogorszenie notuj
    > e
    > się po chociażby wyciągu z pestek grepfruta i różnych ziół, a
    nawet antybiotykó
    > w
    > czasem.
    Tak, ale pogorszenie fizyczne- nudnosci czy wymioty. Moje córki są
    zdrowe na ciele ale co powiesz na utratę chęci życia,
    przygnębienie,apatię, zero uśmiechu,nocne lęki w czasie przyjmowania
    homeopatycznych leków???? To raczej objaw choroby a nie zdrowia.
    Odstawiłam homeopatię i widzę różnicę w zachowaniu dzieci. Dlaczego
    homeopatia działa na psychikę, na ducha? ?
  • halszka111 28.06.10, 21:42
    > Tak, ale pogorszenie fizyczne- nudnosci czy wymioty. Moje córki są
    > zdrowe na ciele ale co powiesz na utratę chęci życia,
    > przygnębienie,apatię, zero uśmiechu,nocne lęki w czasie przyjmowania
    > homeopatycznych leków???? To raczej objaw choroby a nie zdrowia.
    > Odstawiłam homeopatię i widzę różnicę w zachowaniu dzieci. Dlaczego
    > homeopatia działa na psychikę, na ducha? ?

    A leki psychotropowe to w takim razie na co działają? Polecam również wątek o
    skutkach ubocznych Singular na Alergiach.


  • kasia_271 28.06.10, 22:04
    Nawet nie trzeba przytaczac przypadku psychotropow. Wystarczy zwykly Zyrtec czy
    Clemastin... Po tych to dopiero dziecko traci chec do zycia, robi sie marudne i
    apatyczne. Czy to tez działanie szatana?
    --
    Maciuś 01.04.2005r.
    Hania 03.08.2008r.
  • nikaa818 28.06.10, 22:17
    kasia_271 napisała:

    > Nawet nie trzeba przytaczac przypadku psychotropow. Wystarczy
    zwykly Zyrtec czy
    > Clemastin... Po tych to dopiero dziecko traci chec do zycia, robi
    sie marudne i
    > apatyczne.
    Ta... ale te wstrętne leki konwencjonalne mają na ulotkach wypisane
    ewentualne wszystkie skutki uboczne. A cudowne kulki z wody i cukru
    nie posiadają takowych! więc co jest???
  • halszka111 28.06.10, 22:32
    Piszę po raz kolejny: przeciągający sie dłużej zły nastrój po leku homeo jest
    dla homeopaty sygnałem do zmiany leku bo świadczy o tym, ze lek został źle
    dobrany. Tyle.
  • kasia_271 28.06.10, 22:45
    nikaa818 napisała:
    > Ta... ale te wstrętne leki konwencjonalne mają na ulotkach wypisane
    > ewentualne wszystkie skutki uboczne. A cudowne kulki z wody i cukru
    > nie posiadają takowych! więc co jest???

    chyba masz rację, z pewnością to lucyfer we własnej osobie ;)


    --
    Maciuś 01.04.2005r.
    Hania 03.08.2008r.
  • nikaa818 28.06.10, 23:27
    Nie powiedziałam,że lucyfer. Zastanawiam się co może być powodem ?
    Jakiś musi być.
  • nikaa818 28.06.10, 22:14

    >
    > A leki psychotropowe to w takim razie na co działają?

    No takie jest ich zadanie chyba aby działały na psychikę??? Ale
    skoro ja leczę kulkami katar i kaszelek to dlaczego mam dziecko
    przybite bardziej niż było zanim podałam kulki? Przecież one nie
    mają żadnych skutków ubocznych? Czyż nie? Ewentualnie mogą nie pomóc
    ale zaszkodzić nie maja prawa???!

  • halszka111 28.06.10, 23:46
    Jesli zostaną źle dobrane to to właśnie może być skutek uboczny. Wpisz sobie w
    wyszukiwarkę próba lekowa, to też jest poniekąd skutek uboczny leków homeo. One
    nie działają tylko na katarek i kaszelek tak jak twierdzisz, lek kóry podałaś na
    kaszel i kater ma całe spektrum działania i może leczyc też inne choroby
    zupełnie z infekcjami nie związanymi. Chociaż nie należy w zasadzie uzywać w
    przypadku homeo z są to leki na daną chorobę a raczej na człowieka który
    przejawia konkretne cechy między innymi również osobowości i upodobania i maprzy
    okazji różne dolegliwości. Ten sam lek moze byc uzywany w przypadku np. AZS i
    padaczki u różnych ludzi. Tak już jest że leki homeo silnie odziaływują na
    psychikę, mozna nimi leczyc np. depresję ale jeśli jest to oddziaływanie
    negatywne (zły nastrój, drażliwość i itd przez dłuższy czas) to znaczy że lek
    jest źle dobrany i trzeba szukac innego. Psychika nie jest oddzielona on
    konstytucji fizycznej. Nasz homeo zawsze sie pyta przy każdym leku (tzn. jakiś
    czas po podaniu) o nastrój, samopoczucie.
  • nikaa818 28.06.10, 21:24

    Ja widzę,że "życie" w nie wraca. Bardzo Ci dziekuję.
  • nikaa818 28.06.10, 23:37
    Wklejam co wysłał mi Dominikanin którego poprosiłam o radę.W
    częściach bo duże:

    Autor: Samuel Pfeifer "Czy zdrowie za wszelką cenę"
    "Effata" Wrocław 1994r. str. 83-101

    Rozdział 6

    Homeopatia - energia kosmiczna w butelkach

    Proszę przeprowadzić wywiad na temat: czym właściwie jest
    homeopatia. Otrzymacie najprzeróżniejsze odpowiedzi. Na
    przykład: "To przecież ta medycyna, w której niczego nie ma!
    Przynajmniej nie szkodzi" Iub: "Przecież uzdrowiciele w
    Appenzellerland w Szwajcarii stosują homeopatię. Czy nie jest to
    okultyzm?" Tak naprawdę to jednak nikt nie wie, co należy rozumieć
    pod pojęciem homeopatia.

    Właściwie co to jest homeopatia?

    Podstawowa definicja sformułowana została przez Samuela Hahnemanna
    (1755-1843): "podobne Ieczy się podobnym", albo jak to zostało
    kiedyś w inny sposób sformułowane: "Homeopatia jest oddziaływaniem,
    polegającym na tym, że chory otrzymuje Iek. który przy próbie na
    osobie zdrowej wyzwala podobne symptomy, co u chorego." Weźmy
    praktyczny przykład: Pacjent ma rozwolnienie.
    Wszyscy wiemy, że olej rycynowy wywołuje rozwolnienie również u
    człowieka zdrowego. Według zasad homeopatii należy więc pacjentowi
    także podać olej rycynowy jako Iek.Gdyby jednak ów biedak otrzymał
    olej rycynowy w normalnej dawce, prawdopodobnie nie byłby już w
    stanie opuścić WC. Dlatego Iek trzeba rozcieńczyć. Tu dochodzimy do
    kolejnego ważnego punktu homeopatii: do nauki o rozcieńczaniu.
    Najprościej mówiąc, homeopatom chodzi o to, aby obejść się jak
    najmniejszą ilością Ieku. Swoje rozcieńczenia oznaczają Iiterą D
    od "decymalny", po której znajduje się cyfra arabska, określająca
    Iiczbę zer za jedynką. Rozcieńczenie D 10 jest więc stosunkiem
    jednego centymetra sześciennego do 10.000.000.000 centymetrów
    sześciennych Iub jednej łyżeczki na bak o wysokości 100 metrowej
    wieży kościelnej. Wielu homeopatów jednak stosuje jeszcze wyższe
    rozcieńczenia. Sam Hahnemann wolał rozcieńczenie c 30 (C =
    centezymalny (tzn.1:100), przy którym w butelce nie znalezionoby już
    ani jednej molekuły środka Ieczniczego.
    Aby wyjaśnić, dlaczego środek ma być mimo to skuteczny , musimy
    przejść do trzeciej ważnej zasady homeopatii, do potencjalizacji
    (potęgowania - tłum.) która wprowadza nas w świat magicznych
    wyobrażeń.
    Gdy homeopata wytwarza jakiś środek, przygotowuje najpierw
    pierwotną nalewkę, np. z drobno siekanej pokrzywy, z której soku
    robi wyciąg alkoholowy. Następnie bierze część tej pierwotnej
    tynktury, rozcieńcza ją 9 częściami rozpuszczalnika i roztwór ten
    wstrząsa w szklanym naczyniu. Posiada on teraz rozcieńczenie jednej
    dziesiątej, a więc D 1, Iub, jak on to nazywa, "potencję D 1". Aby
    otrzymać D 2, bierze ponownie 1 część roztworu D 1 - i wstrząsa ją z
    9 częściami rozpuszczalnika.
    środek homeopatyczny rozcieńczany jest więc w stopniach
    dziesiętnych, mimo że można by w zasadzie od razu dodać jedną kroplę
    pierwotnej tynktury do np. 999.999 kropli rozpuszczalnika, aby
    uzyskać potencję D 6. Jednak Hahnemann był przekonany, "że proces
    wstrząsania ma większe znaczenie niż samo . rozcieńczanie". Przez
    wstrząsanie (potencjalizację) uwalnia Się coś dynamicznego. To, co
    ciemny Mesmer(1) czyni bezpośrednio, Hahnemann uzyskuje pośrednio:
    przez żywą Iudzką rękę staje się terapeutą odręcznym.
    Innymi słowy: Hahnemann wierzy, że w procesie wstrząsania "chwyta
    się" do homeopatycznego środka kosmiczną "moc życia". Moc, która
    przy magicznym zaklinaniu i nakładaniu rąk przechodzi bezpośrednio
    na pacjenta. tu ma być przenoszona na środek homeopatyczny i
    przekazywany pośrednio.
  • nikaa818 28.06.10, 23:38
    Kim był Samuel Hahnemann?

    Aby Iepiej zrozumieć jakąś naukę, dobrze jest rzucić okiem na życie
    jej założyciela. U Samuela Hahnemanna widać szczególnie wyraźnie, że
    słuszny opór przeciw wadom jego czasów nie prowadzi do rozwiązania
    problemów Iudzkości, jeśli jest on z ducha antychrystusowego.
    Życie Hahnemanna przedstawiono obszernie w różnych biografiach,
    chciałbym więc w tym miejscu ograniczyć się do nielicznych faktów.
    Urodził się w roku 1755 jako syn malarza porcelany w Miśni (Niemcy
    Wschodnie). Był wybitnie zdolnym uczniem, umożliwiono mu więc studia
    medyczne w Lipsku, Wiedniu i Erlangen. Wszelkie próby zbudowania
    sobie egzystencji Iekarskiej zawiodły, żył więc z żoną i
    dziewięciorgiem dzieci przeważnie w wielkiej biedzie. Dzięki swojej
    niezmordowanej aktywności zmienił ponad dwadzieścia razy miejsce
    zamieszkania. Na życie zarabiał tłumaczeniem książek z języka
    angielskiego, włoskiego i francuskiego. Stale też eksperymentował z
    wytwarzaniem nowych środków leczniczych. Stawał się coraz bardziej
    znany jako krytyk ówczesnej medycyny akademickiej. Po śmierci jego
    pierwszej żony, ożenił się po raz drugi w wieku 80 lat. Zmarł w roku
    1843 w Paryżu ostatecznie jako bogaty człowiek.

    Rozważając sytuację medyczną XVIII wieku, można zrozumieć dlaczego
    Hahnemann się jej sprzeciwiał. środkiem leczniczym na wszystko było
    puszczanie krwi. Terapia zapalenia płuc polegała więc na tym, aby
    choremu w ciągu 14 dni upuścić 7 Iitrów krwi. Najczęściej choroba
    zostawała "uleczona" dzięki śmierci pacjenta. Jedni zapisywali
    całymi funtami opium, inni natomiast próbowali wypędzać z ciała
    chorobę przez codzienną lewatywę.
    Hahnemann intuicyjnie czuł, że wiele z tego, co wychwalano jako
    medycynę akademicką, nie mogło zapewnić prawdziwej pomocy. W
    artykułach i książkach coraz mocniej sprzeciwiał się "wielce
    utytułowanym partaczom zdrowia". Mimo woli przychodzi tu na myśl
    niemiecki chirurg Hackethal, który w naszych czasach z podobnie
    nieokrzesaną gwałtownością sprzeciwia się przesadnie
    stechnicyzowanej medycynie akademickiej. przeczuwając, że problem
    leży w leczeniu nie traktującym już człowieka jako całości (por.
    rozdział 1).
    Z czasem w charakterze Hahnemanna nastąpiła specyficzna
    przemiana. Stawał się coraz bardziej szorstki, niecierpliwy , coraz
    mniej godny zaufania. Zerwał wieloletnie przyjażnie; nawet w
    stosunku do ludzi, którzy byli po jego stronie, dochodziło do
    niespodziewanych, niepohamowanych ataków.
    Ta przemiana oddziaływała także coraz mocniej na jego dzieci. Ich
    los był pasmem tragedii: Małżeństwa trzech córek rozpadły się, dwie
    jego córki zostały zamordowane w tajemniczy sposób, kolejna zmarła
    już w wieku 30 lat. Jedyny jego syn Fryderyk opuścił żonę i dziecko,
    i zaginął. Biograf Fritsche nawet twierdzi: "Fryderyk Hahnemann
    musiał przeżyć do końca to, co jego ojciec przekazał mu z
    demoniczności." w roku 1810 Hahnemann wydał swoje główne
    dzieło "Organon der Heilkunst". Książkę tę poprzedziły wieloletnie
    badania. Na drogę homeopatii skierowały go raporty angielskiego
    Iekarza Cullen'a o działaniu kory chinowej przeciw malarii.
    Hahnemann wypróbował ten surowiec na sobie samym.Stwierdził przy tym
    symptomy podobne do malarii: gorączka, dreszcze i zmęczenie(2).
    Każdy napad trwał dwie do trzech godzin po zażyciu środka; poza tym
    czuł się dobrze.
    Hahnemann wpadł nagle na pomysł: To, co gorączka wyzwala u
    zdrowych, uzdrawia gorączkę chorych! Zaczął więc dokonywać prób, z
    niezliczonymi materiałami, na sobie samym, swojej rodzinie i swoich
    przyjaciołach. Każdy symptomik, rzekomy czy też prawdziwy, notowano
    skrupulatnie: 1422 symptomy doświadczalne odkrył przy Belladonnie
    (ekstrakt z wiiczej jagody), 1267 przy Nux vomica (wronie oko), 1163
    przy roślinie Pulsatilla (Anemon futrzany).
    Co więcej: tworzył relację między "charakterem" środka
    leczniczego a charakterem chorego. Zajęcie się tu homeopa tyczną
    charakterologią byłoby zbytnim odejściem od tematu. Jednak kto
    poszukuje pełnego przeglądu, znajdzie go w książce
    Prokopa "Medizinischer Okkultismus" (Okultyzm medyczny).
    Choroby chroniczne stawiały Hahnemanna przed specyficznymi
    zagadnieniami. Dlaczego jego środkami tak wielu Iudzi nie udało się
    uleczyć? Odpowiedzi na to udzielił w swoim dziele, napisanym już w
    podeszłym wieku: "Die chronischen Krankheiten, ihre eigentumliche
    Natur und homoopathische Heilung" (Choroby chroniczne, ich właściwa
    natura i Ieczenie homeopatyczne). Stwierdza w nim: Siedem ósmych
    wszelkich chorób chronicznych spowodowanych jest
    przez "Psora" , "wewnętrzny świerzb". Gdy lek trafia w jeden z jej
    członów, wyrasta od razu niezliczona ilość nowych. Z
    szczególną "złością występuje", kiedy zabiera się jej zewnętrzną
    oznakę zła zamieszkującego wewnątrz, wysypkę. Jego rada dla
    przewlekle chorych wszelkiego rodzaju: co 30 do 50 dni tylko jedna
    dawka homeopatycznej siarki wewnętrznie. Nawet biograf Gumpert,
    który porównał Hahnemanna do Lutra, Goethego, Kanta i Bismarcka,
    twierdzi: "Ten rodzaj uprawiania homeopatii pozostaje wyjątkowym
    fenomenem psychicznym i wymaga wprost hinduskiej zdolności
    zagłębiania się i koncentracji, sięgającej daleko poza granice
    doświadczania" (Podkreślenia autora).
    Jak dalece jest to prawdą, pokazuje dokładne badanie filozofii
    stojącej za homeopatią, która we wszystkich elementach przeniknięta
    jest wyobrażeniami hinduistycznymi i buddyjskimi.

    Konfucjusz, prosta droga do Boga?

    Różnorodne pojęcia, stale używane w nauce homeopatycznej, wprawiają
    w zdumienie. Mowa tu o sile życia, o harmonii z energią świata, o
    ciele eterycznym. Mimo woli myśli się o naukach, przeniesionych do
    nas na Zachód przez guru i joginów. Im bardziej zagłębimy się w
    lekturę książek Hahnemanna i jego uczniów , tym bardziej trzeba
    stwierdzić: Homeopatia we wszystkich istotnych punktach bazuje na
    filozofii naturalnej o charakterze wschodnim.
    Już w młodości Hahnemann przystąpił do wolnomularzy. Ruch ten z
    pewnością stosuje wiele chrześcijańskich sloganów, a w wielu
    świątyniach wolnomu-larskich wyłożona jest nawet Biblia. Jednak
    poselstwo Ewangelii o zbawieniu zgubionego człowieka przez śmierć
    krzyżową Jezusa wolnomularze zdecydowanie odrzucają. Dla nich
    zbawienie znajduje się w samym człowieku. F.C. Endres pisze w
    książce "Das Geheimnis des Freimauers" (Tajemnica
    wolnornularza). "Moc przebaczania grzechów znajduje się w nas
    samych. Możliwość rozpoczęcia
    nowego życia, nie obciążonego ciężarami przeszłości, znajduje się w
    naszej duszy..." Duszpasterstwo wciąż potwierdza, że wolnomularze,
    którzy szczerze zwrócili się do Chrystusa, czuli się natychmiast
    zmuszeni do wystąpienia z loży.
    Nic dziwnego, że Hahnemann, jako członek loży, nazwał
    Jezusa "Arcyfantastą". Jeden z biografów Hahnemanna
    pisze: "Arcyfantasta Jezus z Nazaretu, który nie prowadzi
    oświeconych prostą drogą do mądrości, ale który pragnie wywalczyć
    razem z celnikami i grzesznikami trudną drogę do królestwa Bożego na
    ziemi,... ten przyjmujący na siebie ciemność świata mąż boleści,
    jest dla amatora mądrości eterycznej pomylony." I
    dalej:"Chrześcijaninem Hahnemann być nie może, mimo iż jest pobożny
    jak pietysta. Bóg Hahnemanna wprawdzie ingeruje ciągle w życie jako
    prowadząca i obdarowująca moc, ale prowadzi do poznania i obdarowuje
    mózg, a nie serce... Lekarzem Hahnemann jest przy łóżku chorego, bo
    inaczej nie potrafi. Ale tam, gdzie walczy jako Poznający oraz prosi
    o oświecenie, dociera do bliskiego duchowego sąsiedztwa ze Wschodem.
    Jego wzorcem jest Konfucjusz" (podkreślenie autora).

    O Konfucjuszu Hahnemann sam napisał w pewnym liście:"Można tu
    wyczytać boską mądrość, bez otoczki cudów i bez zabobonów. Ważnym
    znakiem czasu jest to, że możemy teraz u nas czytać Konfucjusza. Już
    wkrótce, w królestwie szczęśli wych duchów, uścisnętego dobroczyńcę
    Iudzkości, który wskazał nam prostą drogę do mądrości i pr
  • nikaa818 28.06.10, 23:39
    Jednym z najbardziej znanych homeopatów Szwajcarii jest obecnie
    około 80-Ietni Adolf Voegeli. Spotkałem tego autora wielu książek i
    dyskusyjnych pism o homeopatii, w pewnym zurychskim hotelu. Nasza
    rozmowa toczyła się wokół mechanizmów działania homeopatii. Paląc
    skręta opowiadał mi o swoich doświadczeniach z homeopatią; jak Ieczy
    chłopów z wallijskich dolin z zapalenia płuc i uzdrawia menedżerów z
    wrzodów żołądka wyłącznie esencjami homeopatycznymi. Zapytany o moc
    kosmiczną,którą Hahnemann "potencjalizował" do swoich środków,
    wyjaśnił: "Wie pan, wierzę w moc gwiazd. Pewien astrolog
    przepowiedział mi siedem lat temu, kto będzie moją drugą żoną, zanim
    ją poznałem." Dr Voegeli opublikował artykuł na temat sposobu
    działania homeopatii w "Zeitschrift fur Klassische Homoopathie".
    Załączony przy nim spis literatury podobny jest do zbioru literatury
    okultystycznej, hinduistycznej i antropozoficznej. Dr Voegeli
    twierdzi, że działanie wyższych potencji ma naturę duchową.
    Najlepsze wyjaśnienie daje hinduistyczna filozofia Sankhya.
    Według niej człowiek posiada nie tylko ciało, ale także ciało
    eteryczne ze specjalnym systemem przekazu energii. To eteryczne
    ciało ma porządkować funkcje obronne organizmu i wspomagać
    uzdrowienie zranień. W tym zakresie homeopatia jest rzekomo
    skuteczna.
    Kolejnym systemem energetycznym, sterującym odczu ciami
    człowieka, ma być ciało astralne. Najwyższą formą energii człowieka
    jednakże ma być jego duch, którego celem jest stawanie się coraz
    doskonalszym odbiornikiem impulsów boskich z kosmosu. "Celem
    człowieka jest wyższy rozwój uduchowienie." Do tego nie wystarcza
    tylko jedno życie, a logicznym następstwem jest nauka o
    reinkarnacji, która ma w końcu doprowadzić do doskonałości.
    Wschodnia filozofia manifestuje się zresztą także u wielu innych
    autorów. I tak uzdrowiciel Ulf Evert wywodzi, że u podstaw zdrowia
    leży niezakłócony przepływ energii. "Choroba jest przede wszystkim
    następstwem zakłócenia rozdziału energii wewnątrz organizmu."
    Homeopata londyński dr J.P. Randeira wskazuje drogę do
    uzdrowienia: "środki homeopatyczne. przez proces potencja- lizacji,
    są w stanie odtworzyć harmonijny przepływ sił życiowych w każdej
    komórce Iudzkiej." z nieomal religijną żarliwością wyraża to inny
    homeopata:
    "W świętym akcie potencjalizacji moc uzdrowieńcza wyzwala się z
    więzów struktur ziemskich i przywraca w chorym organizmie harmonię."
    Nauki, leżące u podstaw homeopatii, są obecnie w sposób najbardziej
    bojowy reprezentowane przez antropozofów, w medycynie których
    homeopatia zajmuje pozycję centralną (por.rozdział 9). Jednak
    wschodnia filozofia, jako podstawa homeopatii, wije się niby
    czerwona nić również przez wszystkie sposoby leczenia uzdrowicieli.

    Homeopatia dziś

    Temu, kto przyjrzał się nieco dziwacznym ideom Hahnemanna, trudno
    będzie uwierzyć, że jeszcze w erze nauki można być w pełni
    zwolennikiem guru homeopatii. Jest jednak na odwrót. W samych
    Niemczech sztukę homeopatii praktykuje ponad 1000 Iekarzy i około
    3500 oficjalnie dopuszczonych uzdrowicieli. 14 szpitali posiada
    oddziały homeopatyczne.
    Filozoficzne i medyczne ujęcia dzisiejszej homeopatii otrzymały
    tylko nowe oblicze. zasadniczo będąc wiernymi naukom Hahnemanna.
    Winniśmy rozróżniać trzy rodzaje homeopatów.
    1. Tych, którzy "odmitologizowali" homeopatię i nie podają
    skrajnie rozcieńczonych ani "ładowanych kosmicznie" środków.
    Przeważnie nie przekraczają D 6 do D 12, aby być pewnym, że możliwe
    jest jeszcze oddziaływanie materialne. Odrzucają magiczne
    wyjaśnienie homeopatii a także nie "potencjalizują" swoich środków
    według wzoru Hahnemanna. Chodzi im głównie o lek biologiczny bez
    działań ubocznych.
    2. Druga grupa zaprzecza wstydliwie teoriom medycznym Hahnemanna.
    uznanym obecnie za fałszywe. Niektóre zespoły badawcze tego kierunku
    intensywnie trudzą się, aby przy pomocy najnowszej technologii
    zaprezentować dowody naukowe dla homeopatii. Niektórzy nie
    wzbraniają się używać przy tym wahadła jako urządzenia pomiarowego,
    co uzyskane dane stawia pod wielkim znakiem zapytania.
    3. Trzecia grupa wierzy ślepo naukom Hahnemanna. Jego wypowiedzi
    np. na temat świerzbu jako przyczyny schorzeń chronicznych,
    wprawdzie nie są już brane dosłownie, przesunięto je natomiast do
    sfery pozazmysłowej i uznano tam za prawidłowe. Ludzie ci wyznają
    otwarcie swoją wiarę w astrologię i inne praktyki spirytystyczne.
    Jako szczególnie aktywną grupę specjalną należy wymienić tu
    antropozofów

  • nikaa818 28.06.10, 23:40
    "Strophantus gratus" na Ięk przed ostrymi przedmiotami

    Z Iicznych ugrupowań homeopatycznych pragnę przedstawić tylko kilka
    przykładów, które pokażą nam lepiej. w jakim świecie pojęć się
    poruszają. Wszystkie przykłady wyjęto z książek nowszych dat,
    odpowiadają one obecnemu stanowi wiedzy homeopatycznej.
    Pierwszy przykład ilustruje ślepą wiarę w teorie Hahi1emanna.
    Znajduje się on w książce F. Gausa "Wie finde ich das passende
    Arzneimittel?" (Jak mogę znaleźć właściwy lek) GauS pisze: "Z
    wdzięcznością uświadamiamy sobie, że homeopatia jest sposobem
    leczenia, który do dziś najlepiej się potwierdził i utrzymał.
    Zwłaszcza w naszych czasach należy szczególnie podkreślić, że leki
    homeopatyczne nie posiadają żadnych tzw. działań ubocznych, które
    bardziej szkodzą niż uzdrawiają." O ezoterycznej zawartości
    homeopatii napomknął tylko w jednym zdaniu w odniesieniu do wysokich
    potencji od D 30 do D 1000 i wyżej: "Wysokie potencje działają
    znacznie głębiej, sięgają do najtajniejszych procesów życiowych..."
    Tak jak niegdyś Hahnemann, GauS wyprowadza także najdelikatniejsze
    różnice w swoich diagnozach. Rozróżnia więc nie mniej niż 24 formy
    lęku. Dla każdej z tych form należy podać inny lek.
    Na lęk przed porodem zapisuje "Cimicifuga" (srebrna świeca) w
    rozcieńczeniu D 30, na "lęk przed czymś, co może wyłonić się z
    kąta" - fosfor D 6. "Lęk przed dużym smutkiem i opłakanym nastrojem"
    wymaga "Antimonium crudum" (naturalny antymon), a "lęk przed ostrymi
    przedmiotami (nóż, widelec itp)" Ieczy przy pomocy "Strophantus
    gratus"(3) D 6.
    To, że ta błazeńska pełnia diagnostyczna utrudnia bardzo
    porozumienie z medycyną akademicką, staje się oczywiste. A w
    dodatku: Jak homeopata do tego dochodzi, żeby na lęk przed ostrymi
    przedmiotami podawać właśnie "Strophantus gratus" w koncentracji D
    6, a nie coś innego o innej potencji?
    Tylko dla tych 24 form lęku Gaus zna 30 środków o potencji D 6 do D
    1000. Daje to 715.680 możliwości leczenia lęku! To pytanie pozostaje
    jednak tylko na marginesie.

    Skąd pochodzi energia?

    Następny przykład o stanie dzisiejszej homeopatii wyjęto z książki
    Paula Uccusica. "Naturheiler". Informuje on o "naukowych" badaniach
    w Instytucie Ludwika Boltzmanna w Wiedniu, którego kierownik, prof.
    Bischko, napisał jeden z najważniejszych podręczników dla zachodnich
    akupunkturzystów. W instytucie tym dr Otto Maresch pracuje nad
    badaniem mocy leczniczej wysokich potencji (a więc D 30 do D 1000 i
    więcej). Jak widzieliśmy , w tym rozcieńczeniu w buteleczce nie
    znajduje się już ani jedna czynna molekuła. Działanie lecznicze, jak
    wyjaśniają homeopaci, środek posiada wtedy dzięki mocy
    kosmicznej, "schwytanej" w procesie potencjalizacji.
    Dr Maresch bada więc tę moc leczniczą. Ponieważ kosmicznej mocy
    życiowej nie można zmierzyć fizycznymi metodami pomiarowymi,
    potrzebuje do tego innych środków. Uccusic pisze: "Nie należy się
    zrażać tym, że Maresch używa nadal bioindykatorów celem udowodnienia
    promieniowania mikrofalowego, mianowicie różdżki i wahadła." Kiedy
    już dla czytelnika staje się jasne, że środki wróżbiarskie, różdżka
    i wahadło, są bardzo niewinnymi naukowymi "bioindykatorami" ,
    przytacza Się, dla wyjaśnienia tej mocy, porównanie z mikrofalówką,
    która swymi niewidocznymi promieniami gotuje mięso w ciągu kilku
    minut. A jeśli kwarc drgający w przyrządzie nadawczym promieniuje
    mikrofalami, dlaczego więc takimi drganiami nie może promieniować
    także człowiek, jakiś organ, guz lub lek?
    Skoro dla wszystkich jest oczywiste, że przyrząd nadawczy potrzebuje
    źródła energii, Uccusic winien jest odpowiedzi na pytanie, skąd
    pochodzi energia w środkach homeopatycznych.
    Aby więc dla każdej choroby i dla konkretnego pacjentą znaleźć
    właściwe lekarstwo, Maresch ustalił następującą próbę:
    " środek homeopatyczny będzie wykazywał tym Iepsze działanie,im
    precyzyjniej jego zasadnicza długość fali odpowiada fali chorego
    organu Iub chorego systemu." Dla sprawdzenia leku na ludziach
    zdrowych osobie badanej przytwierdza się do "systemu
    elektromagnetycznego" (merydiany, punkty akupunkturowe) pięć
    elektrod. Przy szukaniu środka przeciwrakowego trzyma ona w ręku
    proszek, wykonany z prawdziwego guza nowotworowego. Igła wychyla się
    wówczas bardzo mocno. Następnie poszukuje środka działającego
    przeciw temu "promieniowaniu raka". Po wypróbowaniu różnorodnych
    materiałów, igła wraca nareszcie do pozycji zerowej: sok fiołkowy w
    potencji homeopatycznej
    D 8 - D 12 działa przeciwrakowo!
    Ale można jeszcze prościej: "Krótszą jest droga przez
    bioindykator wahadło." Aby jednak móc stwierdzić to "naukowo
    udowodnione" promieniowanie - także przy pomocy "neutralnego"
    przyrządu elektromagnetycznego - potrzeba czegoś więcej:Jednak nie
    każdy Iekarz może się tego nauczyć, ponieważ niezbędna jest
    określona nadwrażliwość.
    Nadwrażliwość na co? Dlaczego energie te mogą być odczuwane tylko
    przez nielicznych, specjalnie wrażliwych Iudzi? Jakie energie są tu
    mierzone? Kurt Koch używa zamiast słowa nadwrażliwość słowo
    medialność. Pisze on: "Medialność sąsiaduje przeważnie z grzechami
    czarów. Jeśli przodkowie w trzecim a nawet w czwartym pokoleniu byli
    spirytystami Iub magami albo uprawiali inne formy sztuk
    okultystycznych, ich potomkowie zwykle posiadają zdolności
    medialne... Wrażliwość na różdżkę i reakcję wahadła sązdolnościami
    medialnymi."


  • nikaa818 28.06.10, 23:40
    Naukowe badania homeopatii

    Naukowe badania homeopatii są w kręgach fachowych bardzo sporne. Do
    dziś w rozmowach wielu homeopatów wskazuje na to, iż homeopatycznego
    działania Ieczniczego nie da się uchwycić metodami naukowymi. Inni
    podjęli poważne i kosztowne studia kliniczne, równocześnie jednak
    zastrzegając, "że nie wolno stąd zajmować stanowiska w odniesieniu
    do codziennej praktyki klinicznej".
    Tak jak i wielu Iekarzy nie jestem więc osobiście przekonany, że
    homeopatię można udowodnić naukowo. Utwierdziłem się w swoim
    przekonaniu dzięki książce "Homoopathie und Wissenschaft"
    (Homeopatia a nauka). Wyczerpująca informacja na temat jej wyników
    przekroczyłaby ramy tej książki. Interesujące są być może niektóre
    wywody dr Donnera, który sam był homeopatą i którego celem było
    naukowe podbudowanie nauk homeopatycznych. Pierwsza jego poważna
    próba znalezienia prawdy, w dżungli homeopatycznych twierdzeń,
    zakończyła się fiaskiem i odejściem dr Donnera od pseudoreli- gijnej
    wiary w homeopatię.
    Wątpliwości dr Donnera zaczęły się podczas wykładu w obecnie
    jeszcze istniejącym szpitalu homeopatycznym Roberta Boscha w
    Stuttgarcie. Tam pewien znany homeopata wywodził, że środek "Apis
    mellifica" najlepiej działa
    u pacjentów ze schorzeniami prawostronnymi, połączononymi z "brakiem
    pragnienia" i "woreczkiem na dolnej prawej powiece". Szczególnie
    dobrze miał on działać przy prawostronnym zapaleniu jajników,
    podczas gdy na lewą stronę należy podawać inny lek.
    Kiedy Donner przebadał stare informacje o działaniu "Apis
    mellifica" (po prostu jadu pszczelego), przeczytał nie tylko, że po
    lewej stronie występuje podwójna ilość chorób, ale także,
    że "woreczek pod okiem" po raz pierwszy wystąpił wskutek obrzęku po
    użądleniu pszczoły. Jego wątpliwość została rozbudzona i w ciągu
    kilku lat podjął badania na blisko dwustu lekarzach,
    poddając próbie potencję D 4 do D 12. Porównywał "skuteczne" środki
    homeopatyczne z zupełnie neutralnymi materiałami, zwanymi w
    medycynie "placebo" . .
    Rezultaty były druzgocące. Już przy pierwszych próbach z
    nieskutecznymi placebo występowały u osób poddanych testowi,
    wierzących w homeopatię, liczne objawy, często tak gwałtownie, że
    niezbędne było przerwanie prób. Pewna lekarka berlińska, po
    trzydniowym przyjmowaniu placebo, dostała tak silnych napadów
    migreny, że przez pół roku mogła już tylko pracować na pół
    etatu. "Niewierzący" natomiast nie odczuwali żadnego działania
    zarówno przy stosowaniu placebo jak i środków homeopatycznych.
    Szczególnie interesujące było zachowanie pewnego Iekarza
    homeopaty , będącego w zespole kierującym tymi doświadczeniami. Przy
    próbie stosowania "Nux vomica" w astronomicznej potencji C 30
    (odpowiada D 60) zapomniał, że podano najpierw placebo. Przyjął
    informacje osób poddanych doświadczeniom i odczytywał objawy, które
    były mu znane przy stosowaniu Nux vomica! Co nie pasowało do jego
    koncepcji, po prostu opuszczał. To wydarzenie ukazuje dalszy słaby
    punkt w długich listach symptomów polekowych, zebranych w historii
    homeopatii: Jeśli osoba kierująca doświadczeniami wie, co podaje,
    odczytuje z podanych symptomów to, co uważa za słuszne, resztę
    traktując jako nieważne.
    Ma to już niewiele wspólnego z poszukiwaniem prawdy, które winno
    być pragnieniem właśnie chrześcijan. Jednak mimo to, jestem zdania,
    że większość homeopatów kłamie nieświadomie. Ale ich sposób myślenia
    jest przeważnie nakierowany na ścieżkę działania homeopatii, tak że
    nie są już zdolni do rozważań krytycznych.

    Więcej ciał czynnych w jarzynach niż w środkach homeopatycznych

    Gdyby rzeczywiście nasze choroby uzależnione były tylko od braku
    pewnych elementów śladowych i związków mineralnych, Wówczas trudno
    pojąć, dlaczego mielibyśmy jeszcze przyjmować środki homeopatyczne.
    Bowiem "zanieczysz- czenia, które mimo kuchennych, technicznych
    sposobów obróbki, znajdują się na naszych codziennych produktach
    spożywczych, zawierają więcej 'calcarea', 'silicea'. 'carbonicum'(4)
    i innych środków używanych w homeopatii, niż używane pod tymi
    określeniami leki. "Na co więc wszystkie te środki homeopatyczne.
    których ciała czynne występują już w naszym naturalnym otoczeniu?"
    Argumentem, używanym chętnie przez homeopatów jako dowód ich nauki,
    jest szczepienie. Tu rzeczywiście podobne leczy się podobnym. Zabite
    i osłabione zarazki wstrzykuje się pod skórę i chronią one
    szczepionego właśnie przed tymi zarazkami. To, że ten środek
    zapobiegawczy można stosować przy małej ilości spośród znanych
    obecnie ponad 10.000 chorób, przemilcza się celowo. Nie podejmuje
    się również próby udowodnienia występowania także przy stosowaniu
    środków homeopatycznych tych procesów obronnych organizmu. które
    uaktywnione zostają przez szczepienie. Byłoby to zresztą
    bezsensowne, ponieważ tam nie występują.
    Przykład ten pokazuje nam również, jak bez skrupułów wyrywa się
    naukowe wypowiedzi z ich kontekstu, dla wsparcia tych absurdalnych
    nauk. Prokop przypisuje homeopatom "wspaniałą zdolność
    identyfikowania odkryć naukowych z podstawami homeopatii, których
    nawet przy najlepszych chęciach nie można sprowadzić do wspólnego
    mianownika."


  • nikaa818 28.06.10, 23:41
    Dlaczego więc homeopatia odnosi takie sukcesy?

    Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że homeopatia odnosi sukcesy.
    Każdy z moich czytelników na pewno słyszał już relacje znajomych i
    krewnych. którzy zostali uzdrowieni w sposób cudowny dzięki środkowi
    homeopatycznemu, zapisanemu im przez bioterapeutę. Nie chcę tych
    relacji tak po prostu Iekceważyć. Problemem jest tylko: Dzięki czemu
    tak naprawdę zostali uleczeni? Dzięki temu środkowi? Dzięki
    kosmicznej, okultystycznej mocy tego Ieku? Dzięki towarzyszącym
    środkom zaradczym (zakaz palenia. zakaz przyjmowania używek,
    wypoczynek)? Albo dzięki wierze w terapeutę względnie w jego
    środki? .
    Powszechnie dziś wiadomo, że schorzenia cielesne mogą być
    wywoływane wpływami psychicznymi. Pomyślcie o bólu brzucha po
    przeżytym szoku. Trudności w rodzinie mogą wywołać migrenę, a
    kłopoty miłosne mogą też czasem uzewnętrzniać się w
    niewytłumaczalnym rozwolnieniu. Nawet w chorobie nowotworowej
    odkryto rzekomo, jako przyczynę ją wywołującą, czynniki psychiczne.
    Odwrotnie także wpływy psychiczne mogą doprowadzlć do uzdrowienia z
    chorób. Czy przypominacie sobie, jak będąc małym dzieckiem
    biegliście ze skaleczeniem do mamusi? Jakże dobroczynna była
    przychylność, jakie cuda czynił plaster? No więc, my dorośli
    potrzebujemy być może nieco bardziej skomplikowanych form leczenia,
    w gruncie rzeczy jednak reagujemy, jeśli nawet nie chcemy tego
    przyjąć do wiadomości, podobnie jak to dziecko ze zranieniem.
    Już w ubiegłym stuleciu dokonywano pierwszych eksperymentów z
    placebo, a więc substancjami nie zawierającącymi absolutnie żadnych
    ciał czynnych. Odkryto, że ważniejsza od działania substancji leku
    jest wiara, że środek ten działa. Lekarz, który pacjentowi zapisuje
    jakiś środek z wielkim przekonaniem, osiąga nawet słabymi lekami
    duże sukcesy. Odwrotnie - zawodzi zwykle dobrze działający środek,
    jeśli zapisywany jest przez lekarza krytycznego, milczącego i
    pesymistycznego. Najważniejszym czynnikiem leczniczym jest więc sam
    Iekarz (Iub terapeuta), wielu autorów mówi więc już o "drażetce
    Iekarz".
    Tam, gdzie brak relacji zaufania między lekarzem a pacjentem,
    stosowanie placebo lub środków homeopatycznych jest bezsensowne i
    bezcelowe. Nie zawsze tym, który podaje komuś z przekonaniem środek
    homeopatyczny. musi być bioterapeuta, może to być również sąsiadka
    lub przyjaciółka, która osiągnęła
    rewelacyjny sukces zwalczając stale nękające ją bóle głowy.
    Efekt placebo jest z pewnością przy środkach homeopatycznych
    najważniejszą przyczyną ich sukcesu. Można to było jednoznacznie
    udowodnić w wielu studiach, które wymieniłem wyżej. Ten efekt wcale
    nie musi być zły, może przecież zaoszczędzić zażywania wielu
    niebezpiecznych leków. Ale
    chrześcijanom nasuwa się przede wszystkim pytanie: Dlaczego wierzymy
    w homeopatyczne kuleczki sypkie i nalewki zamiast w moc modlitwy?
    Jakże wielkie jest niebezpieczeństwo oddawa nia większej czci
    właśnie środkom homeopatycznym (ale nie tylko im) niż Bogu!
    Istnieje jednak jeszcze dalszy powód sukcesów medycyny
    homeopatycznej. Niedawno córka menedżera jakiegoś wielkiego zakładu
    opowiedziała mi, że jej rodzice przebywali w chrześcijańskim
    uzdrowisku, gdzie leczono ich m.in. środkami homeopatycznymi.
    Kuracja odniosła ogromny sukces, rodzice wrócili naprawdę wypoczęci
    i wzmocnieni. Pytam: Co tu pomogło?
    Dr Lipross, autor książki "logik und Magie in der Medizin" (logika i
    magia w medycynie), pisze: "Już deptak uzdrowiskowy, obligatoryjny
    koncert uzdrowiskowy i wiele innych rzeczy ubocznych są równie
    skuteczne dla wyniku leczenia, co miejscowe ryty przy kuracjach
    polegających na piciu i kąpielach." Uzdrowienia nie spowodował
    środek homeopatyczny, ale cała atmosfera, wędrówki, spokój i
    odprężenie. Lek służył tylko do tego, aby zadość uczynić wierze we
    współczesną medycynę pigułkową, i wywołać wrażenie, że było się
    rzeczywiście "leczonym".
    Najmniejsze prawdopodobieństwo spowodowania uzdrowienia należy
    przypisać samemu środkowi homeopatycznemu. Z punktu widzenia
    organiczno-materialnego po środku leczniczym o rozcieńczeniu
    homeopatycznym powyżej D 6 nie należy się już spodziewać żadnego
    działania.

    Wpływy okultystyczne poprzez homeopatię?

    Nawet jeśli homeopaci podejmują ciągle nowe pseudonaukowe próby
    wyjaśnienia skuteczności wyższych potencji, to dotychczas nie udało
    się ich udowodnić. Nie dziwi więc, że w uzasadnianiu wysokich
    potencji szerzą się wyobrażenia magiczno-okultystyczne. Hahnemann, w
    swoim najważniejszym dziele, "Organon", wskazał dobitnie na
    działania magnetyzmu zwierzęcego Mesmera, tę "często w sposób
    nierozsądny zaprzeczaną moc uzdrowieńczą", i popierał ją bez oporów
    oraz sam stosował.
    Widzieliśmy, że zarówno on jak i jego współcześni zwolennicy
    wierzą, że przekazują przy pomocy swoich potencjalizowanych środków
    leczniczych "kosmiczne energie życiowe".
    Mesmer uczył, że zdrowy człowiek może naładować się magnetycznie z
    magne-tycznego pola siłowego ziemi, a potem poprzez potarcie rękami,
    mieć uzdrawiający wpływ na chorych Iudzi. W jego "Palais Mesmer" w
    Paryżu często spotykała się śmietanka towarzyska na "Seancen"
    magnetycznych. Chorzy gromadzili się w pomieszczeniu wyposażonym ze
    wschodnim przepychem i trzymając się za ręce, tworzyli łańcuch. Z
    sąsiedniego pokoju docierała rytmiczna muzyka, napięcie
    wzrastało. "Potem wystąpił Mesmer. Ubrany jak hinduski czarownik.
    Przechodzi wzdłuż łańcucha z żelazną sztabką, rozmawia cicho z
    pacjentami, pociera ich magnetyczną sztabką, wiąże uwagę każdego
    chorego wpatrując się w niego. Wkrótce ten czy ów chory zaczyna
    drżeć, potem krzyczeć, śmiać się, tańczyć lub spazmować. Zamierzony
    przez Mesmera "kry-zys" nastąpił!" Doświadczenie wykazało, że
    magnetopatię Mesmera praktycznie należy traktować jako praktykę
    okultystyczną.
    Zarówno pastor Modersohn jak i dr Kurt Koch poważnie ostrzegają
    przed kontaktem z magnetopatami. Często bowiem po Ieczeniu przez
    magnetyzera występują zdolności medialne.
    Tą drogą dar wróżenia wahadłem otrzymał także były pastor Bolte. Jak
    wielu . innych homeopatów wybiera on dla pacjenta właściwy środek
    przy pomocy wahadła. W swojej książeczce: "Von der Pendelvorschung
    zur Wunderheilung" (Od badań z wahadłem do cudownego uzdrowienia)
    pisze: "Siadłszy przy biurku z wahadłem, wziąwszy Iistę Schwabe'go
    środków homeopatycznych i zamówiwszy telefonicznie znaleziony środek
    w Lipsku." Wahadło często zaleca mu środek o wysokiej potencji.
    Co więcej: Bolte zaczyna "ładować magnetycznie" butelki.
    "Zostało coś, co w razie potrzeby można często włączyć: Duchowe moce
    lecznicze zaklęte w butelce! Można więc duchową mocą lub pomocą
    nieba tak naładować wino lub alkohol, że staną się ściśle określonym
    środkiem Ieczniczym: przeciw określonym chorobom infekcyjnym,
    przeciw pasożytom lub dowolnie innym. Jest to sztuka, której można
    nauczyć każdego nowicjusza tej duchowej metody leczenia. Nawet
    lekarzy nauczyłem już skutecznego jej stosowania. w końcu założyłem
    sobie nawet całe skrzyneczki takich naładowanych, napełnionych,
    homeopatycznych buteleczek..." Dr Koch opisuje następstwa takiej
    diagnozy i leczenia.
    Opowiada o człowieku. który zasięgnął porady zaklinacza i przyjął
    jego "namagnetyzowany" środek leczniczy. "Cierpienie cielesne
    zniknęło, za to wystąpiły zaburzenia psychiczne i utrata pewności
    zbawienia."

    Czy chrześcijanin winien przyjmować środki homeopatyczne?

    Jest to naturalnie problem sumienia, który każdy, czytający tę
    książkę, musi rozwiązać sam. Dla uniknięcia nieporozumień należy
    ponownie podkreślić, że nie każdy homeopata stosuje wyżej opisane
    praktyki (por. też s. 90). Poznałem terapeutów i lekarzy, którzy
    pragną przy pomocy środków homeopatycznych stosować po prostu tylko
    nieszkodliwą medycynę.
  • nikaa818 28.06.10, 23:43
    Pewien były enegoterapeuta i magnetyzer napisał do mnie:
    "Z pewnością wiele chrześcijan nie potrafi odróżnić, czy te "metody
    lecznicze" pochodzą od wroga, i padają ofiarą nieodpowiedzialnych
    terapeutów, zwłaszcza gdy zdrowie pragnie się odzyskać za wszelką
    cenę, zamiast za wszelką cenę szukać woli Bożej.
    Przy tej sposobności chciałbym tu przede wszystkim wspomnieć, że nie
    wolno nam wszystkich metod leczniczych z góry sklasyfikować jako
    okultystyczne. I tak np. homeopatia jako taka nie ma nic wspólnego z
    czarami... Jednak niektórzy tak zwani terapeuci posługują się tymj
    środkami w sposób nieodpowiedzialny, zaklinając je magicznie, aby na
    pewno działały. w takim przypadku te środki Iecznicze działają już
    jako "środki kontaktowe" wroga i poddają nas pod jego panowanie i
    zależność."
    Oto opinia człowieka, który dawniej sam był terapeutą. Osobiście
    nie przypisywałbym samemu środkowi żadnej mocy okultystycznej. Jako
    magiczną należy traktować dopiero wiarę pacjenta w nadnaturalne
    kosmiczne moce Iecznicze.
    Jednak po tym wszystkim, co zestawiłem w tym rozdziale, nie mógłbym
    żadnemu z pacjentów przepisać środków homeopatycznych. Ten, kto to
    jednak czyni, często nie uświadamia sobie, jakie podłoże posiada ta
    nauka. Odradzałbym zwłaszcza środki przekraczające potencję D 6,
    gdyż poza tymi granicami istnieją już tylko mistyczne (jeśli nawet
    pseudonaukowo zabarwione) wyjaśnienia ich działania.
    Należy wystrzegać się szczególnie homeopatów, którzy używają
    wahadełka, czytają z ręki, magnetyzują lub leczą na odległość.Jednak
    pacjentowi trudno te praktyki rozpoznać.
    Jak można stwierdzić, z jakiego źródła pochodzą środki
    homeopatyczne, które się połyka? Gdzie trzeba nam postawić słynną
    kreskę czy używać środki homeopatyczne, czy trzymać się od nich z
    dala? Udzielenie odpowiedzi na to pytanie pozosta wiam czytelnikowi,
    w obliczu skądinąd wątpliwego podłoża i działania tych środków.
    Rezygnacja ze środków homeopatycznych nie sprawi trudności majac na
    uwadze to, że obecnie stoi do dyspozycji dostateczna ilość środków
    roślinnych, które bez zbędnego rozcieńczania i "potencja-lizacji"
    wykazują działanie łagodne, bez skutków ubocznych.

    -------------------
    1) Mesmer był odkrywcą magnetyzmu zwierzęcego i hipnozy.

    2) Uwaga do prób Hahnemanna na sobie: reakcje sprawdziły się później
    tylko u uczulonych na chininę. Ponieważ Hahnemann przyjął już
    chininę w Siebenburger jako człowiek młody, przypuszcza się, że w
    tych doświadczeniach na sobie samym doszło do objawów alergicznych,
    które mogą przebiegać w sposób typowy tak, jak opisał je Hahnemann.
    On jednak określił je jako symptomy malarii Tak jak w irydologii
    homeopatia buduje więc na błędzie odkrywcy.

    3) Gatunek afrykańskiej rośliny o silnym działaniu na mięsień
    sercowy.

    (4) Calcarea = ziemia wapienna. silicea = krzemionka. carbonicum =
    węgiei.


    i finisz :)




  • homopatka 29.06.10, 00:10
    spece o koszenia siana boja sie okultyzmu wiecej niz diabel swieconej wody. Boja
    sie bo ten okultyzm doskonale znaja i wiedza ze narozrabiali przez 2000 lat co
    niemiara.
  • matthewr 29.06.10, 12:01
    a ilu papieży "dawało na lewo i prawo"? a ciekawe czy nika wie, że nie tak dawno
    każdy ksiądz znał się na ... ASTROLOGII (co jest dla mnie chore akuraT)
    pomijając kwestie księży gwałcących dzieci..

    A wy tam, że ten Samuel taki i taki był...
  • iktoto 29.06.10, 12:39
    nikt nie twierdzi, że księża są święci, w każdym z nas jest walka
    sił, w nich też, nikogo nie usprawiedliwia fakt, że jest "kimś" i
    może przez to bezkarnie ranić dzieci, każdy z nas będize musiał
    przepracować swoje występki.

    ja lubię takie konfrontacje, bo dzięki nim dowiaduję się co mam w
    sercu na dnie. Dzięki postowi chyba Twojemu matthewr, nie jestem
    pewna, ale było w nim o manipulacji, że ja manipuluję. Przyznaję,
    wściekłam się, no, bez przesady, raczej wkurzyłam się, bo nie jest
    moim zamiarem manipulowanie kimś. Jako, że chcę odkrywać co jest we
    mnie, chcę tej prawdy, nieraz bolesnej to przyszło poznanie, że jest
    we mnie jeszcze złość na to co działo się w moim dzieciństwie.
    Odczułam złość na tamtą sytuację, kiedy nie uszanowano moich granic,
    jeszcze trochę to zabolało, emocje jeszcze nie zostały odreagowane,
    konkretnie złość. Wtedy zostałam skutecznie zablokowana na odczucie
    złości. Mogłam przekierować złość na Ciebie, bo jak mogłeś mnie tak
    ocenić? Ale masz prawo, szanuję to, bo to dzięki takim sytuacjom
    dowiadujemy się czegoś o sobie co jest warte przemyślenia dla
    każdego z nas, dlaczego coś, ktoś nas wścieka, często odbijamy się w
    tych osobach jak w lusterkach, boli nas bo jesteśmy do nich podobni,
    rażą nas ich grzechy bo sami jesteśmy nie lepsi, a łatwiej komuś
    przyłożyć niż swoje przemyśleć.

    Dobra pozycja tego dominikanina i tu nasunęło mi się, że powinnam
    napisać swoje doświadczenie z czasu, kiedy pracowałam energią, bo w
    homeopatii wciąż przewija się ezoteryka, energia, praca energią,
    wzbudzanie energii w czymś co nic w sobie nie ma i nagle jest dużo
    energii. Nie jest dla mnie wygodnym przyznawanie się do tego, ale
    czuję, że powinnam to napisać. Jeden incydent mi się nasunął.
    Koleżanka od wielu lat pracująca energią miała ataki duchowe,
    pomagalam Jej, bo bywała zmęczona tymi udręczeniami, wg Niej był to
    atak Jej kolegi po fachu, czyli bioenergoterapeuty, ja malo
    wiedziałam w tej kwestii, raczej polegałam na Jej zdaniu. Popełniłam
    wtedy błąd pracując energią, wielki błąd, i prawdopodobnie dlatego
    właśnie wtedy jakaś wg mnie negatywna, niska energia weszła w moje
    ciało fizyczne, odczułam wtedy lęk, może inaczej, moja dusza, serce
    to odczuło. Ta energia jest we mnie do dzisiaj, "walczę" z nią, to
    są subtelne odczucia, czuję, kiedy się przesuwa, odczucia zmieniają
    się, być może ktoś inny mając taką energię nie odczułby jej, tego
    też nie wiem. Otwierając się na świat duchowy musimy być świadomi
    tego, że taka energia może się w nas usadowić, my nie odczujemy
    tego, bo to może być coś maleńkiego, co zostanie potem w nas przez
    nas wzbudzone pod wpływem jakichś czynników, np pojawiają się
    odczucia typu złość,... to wtedy zwiększamy siłę tej energii, ona
    albo w nas urośnie, albo osłabi się w końcu i zniknie. Od nas zależy
    co stanie się dalej. Gdybym pracowała teraz energią nie wiem gdzie
    ona pójdzie, do kogo? w jakiej postaci? co dalej z nią będzie? jakie
    uczucia wzbudzi u kogoś? a może wcale nie pójdzie? tylko wysoka
    wibracja pójdzie? Fakt jeden jest dla mnie najważniejszy: to ja
    byłabym odpowiedzialna za to co podałam dalej. Jeśli zrobiłabym to
    nieświadomie moja wina byłaby mniejsza, jeśli świadomie podaję coś
    niskiego, negatywnego (w moim pojęciu) to moja odpowiedzialność
    będzie większa. Dlatego ja nie zaryzykuję, nie chcę otwierać się na
    duchowość niewiadomego pochodzenia od kogoś kogo nie znam, nie chcę
    tworzyć ścieżek do mnie, chcę mieć jedną ścieżkę i trzymać się jej.
    Wciąż się uczę. Kiedy jako dziecko, niemowlę ktoś mnie unieruchomił
    i wykorzystał moją bezbronność też mnie nasycił niską energią, stąd
    moje choroby układu pokarmowego, zatok, stąd lęk w niektórych
    sytuacjach. Mając za sobą np takie sytuacje jak ja, które zostały
    zepchnięte do podświadomości, które nie zostały odżałowane,
    wykrzyczane, wypłakane, przebaczone nosimy to w sobie, ja nie mogę
    dawać komuś energii, bo nie wiem co pójdzie, bo moje serce nie jest
    czyste. Pracuję nad nim wciąż i jest coraz lepiej. Cieszę się, że
    jestem tu i teraz z moją świadomością, zaczęłam siebie w końcu
    lubić, nie muszę udowadniać komuś swojej wartości, co czyniłam
    wciąż, bo chodziłam jak nieudacznik, dlatego teraz uważam, że moje
    intencje nie były czyste.
    Jakie intencje miał i czy był czysty ten czy tamten wahadełkujący?
    nie mnie oceniać, ale trzeba być świadomym, bo niewiedza nie zwalnia
    nas z odpowiedzialności

    Chwała Panu :)
  • homopatka 29.06.10, 00:07
    dobrzy ludzie z duza wiedza a jakby byli zli ludzie z duza wiedza to co?

    Chrzescijanie to w ogole maja problemy zaczynajac od biblii ktora jest zlepkiem
    roznych mocno pozmienianych zrodel. Pierwsza czesc biblii zostala spisana
    dopiero 150 lat po fakcie. Czekali po co?


    Homeopatia to woda z cukrem i placebo, szczegolnie wg
    www.independent.co.uk/life-style/health-and-families/health-news/doctors-call-for-total-nhs-ban-on-homoeopathy-2011735.html
    Jest tylko jeden problem z tym: zwierzeta lecza sie homeopatia a placebo to nie
    jest cos na co piesek lub kotek dalby sie nabrac i kazda psiara i kociara to wiedza.
  • smaragdin 29.06.10, 10:33
    Wątek został zatytułowany:Homeopatia i wiara.Czy nie jest on cześcią
    rzeczywistości,pytam o to Szanowne Antagonistki ? Czy dalej
    zamierzacie przeczyć prawu do istnienia homeopatii i wiary ?

    iktoto. <Sądzisz,iż proboszcz mnie teraz wyklnie ze swojej parafii
    jeśli na jednej ścianie wmoim mieszkaniu i w jednym pokoju wisi
    podobizna Jana Pawła II a na drugiej rabina żydowskiego,gdy
    naprzykład przyjdzie po kolendzie ?
    Dzięki Tobie przyszedł mi pomysł do głowy,aby jeszcze zamieścić
    podobizny innych wielkich przywódców duchowych innych wielkich
    religii.Pomyślałem sobie tak,ponieważ nie dostrzegam żadnej różnicy
    między tymi religiami.Przecież one wszystkie uczą tego samego.Prawdy
    absolutnej i miłości do Boga.
    I do przemyślenia podam Ci ten mały fragment tekstu :
    "Immanentna wspaniałość obejmuje wszystkie światy,wszystkie
    stworzenia,dobre i złe.I jest prawdziwą jednością.Jak może nosić w
    sobie przeciwieństwa dobra i zła?
    Bo w rzeczywistości żadnych przeciwieństw tam nie ma,a zło jest
    tronem dobra.

    Baal Szem Tow

    I jeszcze jeden fragment:
    "Całe stworzenie istnieje w tobie,a wszystko,co w tobie
    jest,istnieje także w stworzeniu.Nie ma granicy między tobą a
    przedmiotem,który jest bardzo blisko ciebie,tak samo jak nie ma
    oddalenia między tobą a bardzo oddalonymi przedmiotami.Wszystkie
    rzeczy,najmniejsze i największe,najniższe i najwyższe,istnieją w
    tobie jako tobie równe.Jeden jedyny atom zawiera wszystkie żywioły
    ziemi.
    Jedno jedyne poruszenie ducha zawiera wszystkie prawa życia.W jednej
    jedynej kropli wody tkwi tajemnica nieskończonego oceanu.Jedna
    jedyna postać,w jakiej ty sam występujesz,zawiera wszelkie formy
    występowania życia w ogóle.

    Kahil Gibran
    (p.s. naprawdę,ciemne typy z pod ciemnej gwiazdy to napisały)

    nikaa818. <Nikt zdrowy na umyśle nie odbiera nikomu prawa do
    korzystania z medycyny konwencjonalnej i tym bardziej nie odrzegnuje
    go od takiego zamiaru.Bynajmniej ja mam takie doświadczenia.Ale
    lekarze-alopaci,uzurpują sobie takie prawo i odmawiają tego prawa
    homeopatii. Z jakiego powodu tak czynią ?
    Musisz sobie uświadomić,iż człowiek to duch-dusza-ciało.Prawdziwe
    leczenia musi przebiegać na wszystkich trzech płaszczyznach
    jednocześnie a nie dotyczyć tylko pojedynczego symptomu oderwanego
    od całości jaką jest człowiek.

    Szczęść Boże i Bóg zapłać za wykład
  • iktoto 29.06.10, 12:54
    smaragdin, ja jestem na początku drogi, szukam, uczę się, moja wiara
    nie jest jeszcze taka silna, przyznaję się, pozostawia wiele do
    życzenia. Nie chcę się chwiać, ale sytuacje życiowe pokazują mi, że
    muszę nad sobą popracować. Dla mnie najważniejsze to odkryć prawdę
    we mnie ukrytą, co czynię. Błędem było uciekanie przed nią.
    Ważne jest dla mnie przyznanie się do porażek.

    Co zrobi proboszcz z Twojej parafii to ja nie wiem :). Wieszaj sobie
    na ścianie kogo chcesz, Twój wybór. Jeśli wyklnie niesłusznie to On
    poniesie odpowiedzialność za błędną ocenę sytuacji, jeśli przez to
    Ty "ucierpisz" to też będzie Jego odpowiedzialność. Najprościej jest
    kogoś wykląć, oczywiście w danej chwili najprościej.
    Obecnie staram się nie mieszać religii ze sobą, nie znam Ich, nie
    mogę korzystać z czegoś co znam "po łepkach", poznaję
    chrześcijaństwo, jest mi dobrze tak jak jest, co nie oznacza, że
    krzyczę na buddystów, islamistów... :)
  • nikaa818 29.06.10, 15:45
    smaragdin napisał:

    Nikt zdrowy na umyśle nie odbiera nikomu prawa do
    > korzystania z medycyny konwencjonalnej i tym bardziej nie
    odrzegnuje
    > go od takiego zamiaru.Bynajmniej ja mam takie doświadczenia.Ale
    > lekarze-alopaci,uzurpują sobie takie prawo i odmawiają tego prawa
    > homeopatii. Z jakiego powodu tak czynią ?

    Pewnie dlatego ,że:

    Naczelna Rada Lekarska uważa, że działania takie stoją w
    sprzeczności z art. 57 Kodeksu Etyki Lekarskiej, który mówi: "Lekarz
    nie może posługiwać się metodami uznanymi przez naukę za szkodliwe,
    bezwartościowe lub niezweryfikowanymi naukowo. Nie może także
    współdziałać z osobami zajmującymi się leczeniem, a nie
    posiadającymi do tego uprawnień", jak również ze stanowiskiem
    Naczelnej Rady Lekarskiej Nr 24-02-IV z dnia 8 listopada 2002r. w
    sprawie tzw. medycyny alternatywnej.

    wiecej tutaj:
    www.jezuici.pl/rozmawiamy/forum/47/n/184

  • smaragdin 29.06.10, 23:18
    nikaa818
    Nie o to pytałem,ale niech już tak zostanie.Rozumiem,iż dopóki
    to "wielce szanowne grono" będzie stać na straży zdrowia
    publicznego,to nie mamy co liczyć na powszechną opieką homeopatyczną
    w tym zdawałoby się uroczym kraju,wolnym od ostracyzmu ?
    Wydaje mi się,iż trzeba będzie przekupić "wszechmocną nowoczesną
    naukę" aby w końcu dokonała tego epokowego odkrycia,iż homeopatia
    naprawdę leczy-w pełnym tego słowa znaczeniu.
    I rozumiem też ,iż "wszechmocnej nowoczesnej nauce i jej metodom
    badawczym" można dawać bezgraniczną wiarę,iż homeopatia jest nie
    skuteczna.Ale przecież "wszechmocnej nowoczesnej nauce" też do tej
    pory nie udało się udowodnić istnienia Pana Boga,co usilnie od swego
    powstania stara się czynić.Ale rozumiem,iż niektórzy ludzie trzeźwo
    myślący tak już mają.
    To jak to jest? Medycy po AM, mogą uprawiać homeopatię a homeopaci
    po homeopatycznych profesjonalnych studiach, nie mogą uprawiać
    swojego zawodu. To mi dopiero sprawiedliwość.


  • iktoto 30.06.10, 14:01
    smaragdin, a widziałeś gdzieś sprawiedliwość? ;)

    pozdrawiam
  • smaragdin 01.07.10, 17:59
    Tak.Choćby na tym forum.Chwała oraz serdeczne dzięki ludziom,którzy
    je stworzyli i udostępnili takim jak my,abyśmy mogli się wygadać.

    Szczęść Boże.Zdrowia Życzę sobie i Tobie,i Wszystkim dookoła
    (Lucyferowi też, bez niego nic by się nie dokonało(takie tam herezje
    rozsiewam;-wierzę,że Pan mi wybaczy)
  • m.war 29.06.10, 10:42
    od kogo pochodzą szczepionki, które okaleczają i prowadzą do nieodwracalnych
    chorób jak np. autyzm czy stwardnienie rozsiane???? od
    Boga? czy tak? czy to od Boga mamy szczepienia, antybiotyki i sterydy???
  • kasia_271 29.06.10, 11:13
    Nikaa818, to co wypisujesz to nie trzyma sie kupy...
    1) Dlaczego jakiś ksiądz podważa słowa samego papieża Jana
    Pawła II, ktory dopuszczał stosowanie homeopatii?
    2) Dlaczego leczenie konwencjonalne czesto nie przynosi takiego
    efektu placebo, jak homeopatia? Szczegolnie niemowlęta i zwierzeta
    muszą silnie wierzyc w homeopatie, bo u nich efekt rzekomego placebo
    wystepuje zwykle zaraz po 1-2 dawce.
    3) Znam tez pewną panią ginekolog (ktora z pewnościa nie ma nic
    wspolnego z leczeniem homeopatycznym), ktorej historia bardzo
    przypomina mi pasmo nieszcześć Hannemana opisywane przez Ciebie
    powyżej. Dwoje jej synow jednocześnie zginelo w wypadku
    samochodowym, a corka jest po rozwodzie. Sama też już jest wdową
    mimo dość mlodego wieku.
    4) Podobnie znam wielu ludzi, którzy lecząc sie tradycyjnie u
    lekarza trafiają na źle dobrane leki, popadając w coraz wieksze
    problemy ze zdrowiem, depresje, uzależnienia. Na pewno Ty też znasz
    takie przypadki, a mimo to nie przypisujesz im działania sił
    nadprzyrodzonych. Dlaczego???
    5) Leki konwencjonalne tez okreslasz
    stwierdzeniem „wstrętne”... Więc co Twoim zdaniem mam robić, gdy
    dziecko z powodu alergii chce się zadrapać na śmierć? Żarliwie się
    modlić? Musiałabym być nawiedzona i skrajnie nieodpowiedzialna....

    Nie przemawia do mnie żadne Twoje słowo, ani argumenty iktoto. Nie
    dopatruję się działania złych duchów tudzież szatana w leczeniu
    homeopatią. Nie chcę się zamykać na skuteczną metodę leczenia, tylko
    dlatego, że ludzkość nie do końca odkryła jeszcze zasadę tej
    skuteczności i niektórzy z powodu niewiedzy probują staszyć
    innych „duchami” i „nawiedzoną energią z kosmosu”. Ktoś kiedyś
    napisał: „że nie ma na coś dowodu nie oznacza, że tego czegoś nie
    ma. W ten sposób należałoby uznać, że zanim nie odkryto Ameryki to
    jej po prostu nie było”.
    Tworca antyseptyki I. Semmelweis też swego czasu nie potrafił
    precyzyjnie wyjaśnić mechanizmu zakażenia. Był atakowany przez
    środowisko lekarzy nieakceptujących jego teorii, w związku z czym
    przeżył załamanie nerwowe, trafił do szpitala psychiatrycznego gdzie
    wkrótce zmarł. Pewnie takich przypadków z historii mozna by
    przytoczyć setki..........

    --
    Maciuś 01.04.2005r.
    Hania 03.08.2008r.
  • nikaa818 29.06.10, 15:34
    kasia_271 napisała:

    2) Dlaczego leczenie konwencjonalne czesto nie przynosi takiego
    > efektu placebo, jak homeopatia? Szczegolnie niemowlęta i zwierzeta
    > muszą silnie wierzyc w homeopatie, bo u nich efekt rzekomego
    placebo
    > wystepuje zwykle zaraz po 1-2 dawce.
    Oczywiste jest , że na niemowlęta efekt placebo nie może działać. A
    zatem jesli nie ma w kulkach nic co mogłoby leczyć to co działa
    skoro nie podświadomość? Wszak w wysokich potencjach nie ma
    praktycznie żadnej substancji która mogłaby oddziaływać leczniczo.

    4) Podobnie znam wielu ludzi, którzy lecząc sie tradycyjnie u
    > lekarza trafiają na źle dobrane leki, popadając w coraz wieksze
    > problemy ze zdrowiem, depresje, uzależnienia. Na pewno Ty też
    znasz
    > takie przypadki, a mimo to nie przypisujesz im działania sił
    > nadprzyrodzonych. Dlaczego???
    No bo jest to pewnie ewidenta pomyłka lekarska. Zły dobór leku do
    schorzenia.

    5) Leki konwencjonalne tez okreslasz
    > stwierdzeniem „wstrętne”... Więc co Twoim zdaniem mam robić, gdy
    > dziecko z powodu alergii chce się zadrapać na śmierć? Żarliwie się
    > modlić? Musiałabym być nawiedzona i skrajnie nieodpowiedzialna....
    >
    Miałam na mysli wstretne w cudzysłowiu :) co nie znaczy , że uważam
    je za świetne i niezastąpione. Przeciwnie, dla mnie to ostateczność.
    Kurczę, nie oceniam Ciebie. Mam dziecko niespełna roczne, które
    wciąż choruje, to zapalenie płuc to oskrzela... :( Konwencjonalne
    podejście czyli "bach antybiotyk" skłoniło mnie do szukania i
    trafiłam do homeopaty. dalej wiadomo co było. wiem ,ze jest to
    skuteczna metoda leczenia i boje sie o zdrowie moich dzieci,boje sie
    że znów sie zacznie.ale skoro : nie bardzo wiadomo dlaczego
    właściwie homeopatia działa ; istnieje możliwość , że niektorzy
    homeopaci stosują pachnące okultyzmem metody ; twórca homeopatii
    nazywał Chrystusa arcy-fantastą to chrześcijanin powinien chyba
    przestac byc bezkrytycznym wobec tej metody leczenia.
    mnie po prostu to czego sie dowiedziałam o homeopatii nie pozwala z
    czystym sumieniem i spokojem serca podawać tych leków swoim
    dzieciom.Postanowiłam zwrócić sie ku naturalnej medycynie - zioła
    etc. a z konwencjonalnej korzystac jak nie bedzie wyjścia.Homeopatia
    póki co-nie.
    Niewykluczone,że sie mylę oceniając homeopatie w ten sposób.Może
    być.Pozdrawiam i zdrowia życzę. Moje dzieciaki też alergiczne
    i "atopiczne" więc rozumiem ...



  • neoaferatu 30.06.10, 23:58
    A moje dzieciaki już nie są ani alergiczne ani atopiczne. Wyleczyli je homeopaci
    klasyczni. Farmaceutyczni lekarze potrafili czasem tylko zagłuszyć objawy -
    wyleczyć nie potrafili.
  • matthewr 01.07.10, 13:44
    Wniosek z tej dyskusji taki, że pewne osoby próbują poprzez opowiadanie o
    bioenergoterapii, odsunąć nas od homeopatii. Odczuwam, że stara się z nas zrobić
    idiotów... , którzy mylą podstawowe pojęcia, skrajnie od siebie różne
  • neoaferatu 01.07.10, 15:44
    To taka sprytna manipulacja - mieszać tematy - mieszać bioenergoterapię i
    homeopatię, żeby robić wodę z mózgu tym naiwniakom czyli nam. Najpierw temat
    homeopatii potem nagle dołącza się wahadełko, potem szybciutko jeszcze
    bioenergoterapię, potem dowala się jakieś bzdety o złej energii żeby nastraszyć
    jak najwięcej frajerów i juz temat rozpracowany a czytelnicy zmanipulowani. Juz
    przerazone mamy biegną bez zastanowienia do egzorcystów, a manipulator bardzo
    wazny i pełen satysfakcji ze tyle zamętu i fermentu udało mu się zrobić. Co
    jakis czas czytam podobne bzdety sensatów, którzy wbrew oficjalnej opinii
    Koscioła i przy braku jakichkolwiek dowodów z uporem maniaka wypisują, że ktoś
    ale nie wiadomo kto, ze gdzieś ale nie wiadomo gdzie podobno był opętany?
    Inna sprawa ze po takim nastraszeniu może się komuś wydawać, bo przecież strach
    ma wielkie oczy, że rzeczywiście może coś jest na rzeczy i w tych lekach sam
    szatan siedzi albo i nawet dziesięć szatanów, a jak nie udowodnić, że nie
    pięćdziesiąt tysięcy?
    Tymczasem z listu, który wystosował Jan Paweł II do polskich lekarzy, jasno
    wynika, ze Kościół Katolicki zezwala na stosowanie homeopatii. I dla katolika to
    jedyna wiążąca oficjalna opinia, bo innej oficjalnej nie ma.
  • nikaa818 01.07.10, 22:24
    neoaferatu napisała:
    Juz
    > przerazone mamy biegną bez zastanowienia do egzorcystów, a
    manipulator bardzo
    > wazny i pełen satysfakcji ze tyle zamętu i fermentu udało mu się
    zrobić.
    Do księdza nie poleciałam , spanikowałam po prostu ale uspokoił
    mnie mail od Dominikanina. Zaś lektura od niego uswiadomiła mi , że
    homeopatia jest sprawą kontrowersyjną i stosunek Kościoła do niej
    jest niejednoznaczny . a skoro jest niejednoznaczny to ja wolę nie
    ryzykować. A co do manipulatora ;)to jestem mu wdzięczna bo zwrócił
    mi uwagę na ten fakt. Lepiej wiedziec cos więcej na temat
    specyfików , które się podaje własnym dzieciom.A fakt ,że
    samopoczucie im sie poprawiło jest dla mnie znakiem, że w tym tkwił
    u nas problem.

    Tymczasem z listu, który wystosował Jan Paweł II do polskich
    lekarzy, jasno
    > wynika, ze Kościół Katolicki zezwala na stosowanie homeopatii. I
    dla katolika t
    > o
    > jedyna wiążąca oficjalna opinia, bo innej oficjalnej nie ma.

    a do jakiego listu Jana Pawła II do lekarzy się odwołujecie? Ja
    trafiłam tylko na list ponizszy,którym dysponuje Małopolskie
    Stowarzyszenie Lekarzy Homeopatów , będący
    odpowiedzią Jana Pawła II na pytanie skierowane przez jednego z
    członków w.w. stowarzyszenia, u
    którego pojawiły się wątpliwości co do stosowania homeopatii przez
    lekarza
    katolika:
    „Watykan 22 czerwca 2004 r. Sekretariat Stanu
    Szanowny Panie,
    W ostatnich dniach Jego Świątobliwość Jan Paweł II przekazał mi
    kilka listów,
    które od dawna spoczywały na Jego biurku. Wśród nich był także list
    od Pana z
    marca br. Prosił mnie, aby odpowiedzieć w Jego imieniu. Chętnie to
    czynię.
    Odpowiadając na Pana pytanie należy stwierdzić, że – o ile mi
    wiadomo – nie
    istnieje jakiś dokument Magisterium Kościoła, który podejmowałby
    wyłącznie
    temat homeopatii. Niedawno ukazał się dokument Papieskiej Rady ds.
    Kultury i
    Papieskiej Rady ds. Dialogu z Religiami pt. „ Jesus Christ the
    bearer of the
    water of Life, A Christian reflection on the “New Age”, w którym
    porusza się
    temat leczenia naturalnego z homeopatią włącznie. Jest to jednak
    ujęcie w
    perspektywie ideologii New Age i dlatego wydaje się mieć wydźwięk
    negatywny.

    Generalnie rzecz biorąc Kościół nie zabrania stosowania homeopatii w
    leczeniu, o ile nie wiąże się to z magią, bądź akceptacją idei
    religii
    wschodnich, szczególnie buddyzmu. Kościół ostrzega jednak przed
    takim
    stosowaniem naturalnych metod leczenia, które odrzucałoby metody
    naukowe,
    sprawiając, że pacjent ufając np. energoterapeutom, rezygnowałby z
    leczenia
    szpitalnego, które na pewnym etapie rozwoju choroby jawiłoby się
    jako
    niezbędne. Istnieje też bogata tradycja stosowania leków
    naturalnych,
    przechowywana zwłaszcza w monasterach zakonnych i w młodszych
    zgromadzeniach,
    które parają się pomocą ludziom chorym jak np. bonifratrzy. Wydaje
    się zatem,
    że nic nie stoi na przeszkodzie, aby były stosowane leki
    homeopatyczne, zawsze
    jednak z tym zastrzeżeniem, że najważniejsze jest zdrowie pacjenta,
    a lekarz
    nie może mu szkodzić nawet przez zaniedbanie tego, co rozwój nauki
    medycznej
    daje jako skuteczne narzędzie do przychodzenia z pomocą.
    Ojciec Święty wdzięczny jest Panu za życzenia. Odwzajemnia je,
    polecając Pana
    i Pańskich pacjentów dobroci Boga. Wyprasza wszelki potrzebne łaski
    i
    błogosławieństwo.
    Z wyrazami szacunku
    Ks. Paweł Ptasznik, Sekcja Polska Sekretariatu Stanu”.


  • iktoto 02.07.10, 09:12
    Widzę, że cokolwiek bym napisała to jestem sekciara, manipulator,
    sensatka szukająca poklasku. Nie jest mi potrzebne niczyje uznanie.
    Chciałam jedynie przedstawić że homeopatia to ezoteryczna metoda i
    że należy być tego świadomym.
    Dlaczego niby ja sieję zamęt? Dlaczego ktoś poczuł niepokój? Gdyby
    każdy był pewien swojego stanowiska to nie odczułby niepokoju, bo
    jego serce i rozum wie.
    Kiedy ja jestem pewna czegoś to nic mnie nie poruszy, nic mnie nie
    zaniepokoi w danej kwestii

    Z Bogiem
  • kasia_271 02.07.10, 09:34
    W czyjej konkretnie wypowiedzi doszukujesz sie niepokoju??
    Chciałas dyskusji to miałaś dyskusję... Każdy przedstawił swój punkt
    widzenia i nic poza tym.
    Nie wiem czego sie tu doszukiwać.... i nie ma sie na co obrażac, bo
    Twoich przekonań o istnieniu Boga nikt nie probował negować,
    natomiast nie dziw się, że ludzie tutaj "tłumnie" zareagowali na
    Twoje dziwne argumenty. Wsadziłaś kij w mrowisko probując
    podważyć nasze przekonania
    ... (w dodatku przytaczając błędne
    porównania i podejmując próby straszenia normalnych ludzi).

    --
    Maciuś 01.04.2005r.
    Hania 03.08.2008r.
  • mlodziutka11 02.07.10, 12:05
    nie no muszę coś napisać:)
    homeopatia to zła energia buachacha:)
    iktoto skoro każesz nam dogłębnie analizować jak działa homeopatia
    to sądzę że ty dokładnie przeanalizoałaś każdy lek medycyny
    akademickiej:0 wiesz jak działa ibuprofen??
    Wszystkie opisane przez Ciebie wątpliwości są jedynie Twoje,
    kompletnie nie przekonujące wykłady:)
    Prawo też tu nie ma nic do rzeczy bo już sąd orzekał w sprawie
    łamania kodeksu..
    co do ibuprofenu:)....
    Działanie ibuprofenu polega głównie na hamowaniu
    cyklooksygenaz: konstytutywnej (COX-1) odpowiedzialnej za syntezę
    prostaglandyn spełniających funkcje fizjologiczne w przewodzie
    pokarmowym i nerkach; indukowanej (COX-2) odpowiedzialnej za syntezę
    prostaglandyn pozapalnych w miejscu zapalenia. Z przewodu
    pokarmowego wchłania się bardzo szybko, częściowo w żołądku i w
    większym stopniu w jelicie cienkim. Maksymalne stężenie w osoczu
    osiąga 1–2 h po podaniu tabletki, a 1 h po podaniu zawiesiny.
    Metabolizm zachodzi w wątrobie. t1/2 we krwi wynosi 2 h. W 90% wiąże
    się z białkami osocza. Wydala się z moczem w postaci 2 nieczynnych
    metabolitów. Eliminowany całkowicie z krwi po 24 h po podaniu
    ostatniej dawki. Hamuje agregację płytek krwi (słabiej i krócej niż
    kwas acetylosalicylowy).

    --
    Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani...
  • iktoto 03.07.10, 21:19
    nie mam lęków

    pozdrawiam
  • wiesia140 03.07.10, 00:17
    nika818 masz priv
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
    pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
  • idonea 02.07.10, 12:08
    Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego wielu ludzi "głęboko wierzących"
    zamiast wewnętrznego pokoju ma w sobie tyle lęku i zamiast we wszystkim, co
    dobre widzieć Opatrzność i rękę Boga widzą coś wręcz przeciwnego. Dla mnie to
    nie jest wiara, ile właśnie brak wiary, a może nawet wiara w to, że diabeł tu
    rządzi, a nie Bóg.
    Dla mnie homeopatia jest po prostu częścią nauk medycznych, że nie wszyscy
    lekarze z niej korzystają, to wielka szkoda. No nie wiemy na razie jak działa -
    nie wiemy także, jak działa grawitacja. Ale to nie powód, by wymyślać, w
    zastępstwie nauki, wyjaśnienia "ezoteryczne".
  • mea_51 04.07.10, 19:55
    Z bliskiego otoczenia znam szkodliwe działanie homeopatii/ już same nazwy leków
    homeopatycznych tak bardzo kojarzą się z imionami demonów/.Apeluje do młodych
    mam - nie eksperymentujcie na swoich dzieciąch, bo zapłacicie wy albo one
    kiedyś za to wysoką cenę.Zbyt wysoką!
  • ewa164 04.07.10, 20:24
    Rany boskie...
    Ludzie, nie wstyd Wam?
    Nazwy leków mogą się kojarzyć z imionami demonów wyłącznie nieukom.
    Proponuję troszkę poczytać. Botaniki, fizyki, chemii. Wiedza nie boli, naprawdę.
    Jeśli dla kogoś to zbyt trudne, to choćby warto przejrzeć kilka ilustrowanych
    albumów z roślinkami. Ładne, kolorowe, przyjemne dla oka, a i dowiedzieć się
    czegoś można. ;-)

    Te "straszliwe nazwy" to po prostu nazwy łacińskie roślin, używane na całym
    świecie przez botaników, nazwy łacińskie pierwiastków i związków chemicznych,
    używane na całym świecie przez chemików itd. Niektóre z nich się różnią nieco od
    obecnie używanych, bo pozostały w tradycyjnym brzmieniu - botanika ma to do
    siebie, że często dokonuje zmian w nazewnictwie (niekiedy nawet kilkakrotnie w
    ciągu kilku lat stara nazwa zastępowana jest nową).
    Ot i cała tajemnica "demonicznych" nazw.


  • neoaferatu 04.07.10, 21:50
    No tak np. homeopatyczny demon Chamomilla (Rumianek) albo demon Ferrum (Żelazo)
    albo demon Tarantula (Pająk Tarantula). A także allopatyczny demon Penicillium
    (Penicilina), demon Aspirin Bayer i spokrewnona z nim demonica (?) Polopiryna.
  • mea_51 04.07.10, 23:18
    neoaferatu napisała:

    > No tak np. homeopatyczny demon Chamomilla (Rumianek) albo demon Ferrum (Żelazo)
    > albo demon Tarantula (Pająk Tarantula). A także allopatyczny demon Penicillium
    > (Penicilina), demon Aspirin Bayer i spokrewnona z nim demonica (?) Polopiryna.
    >

    Perfakehl, Notakehl.... jakie to dla Ciebie śliczne i naturalne...Nie wciskaj
    ludziom nieprawdy, bo każdy wie,że produkty homeopatyczne powstają na bazie
    naturalnych składników , tutaj dyskusja toczy się na temat "homeopatia a wiara".
    Chodzi o "pierwiastek duchowy", który usiłujesz wyeliminowac z homeopatii
    nieudolnym szyderstwem.
  • dr.kaumanawardze 11.07.10, 00:57
    zyebalas ja jak bura suke
  • mea_51 04.07.10, 23:02
    Perfakehl , Notakehl ...- rzeczywiście, pięknie brzmiące, iście łacińskie
    nazwy! I jak sama nazwa mówi - pierwsza zawiera candidę a druga
    penicillum.Polecam poczytac odpowiednia literaturę i nie ubliżam od nieuków.
  • mariolaosa5 05.07.10, 13:25
    te nazwy które napisałaś to są nazwy leków firmy sanum, a nie nazwy
    typowych pojedynczych leków homeopatycznych sam lek notekehl zawiera
    w swoim składzie Penicillium chrysogeum w sumie tak on powinien się
    nazywać, a co do pomocy demona przy tworzeniu leków homeopatycznych
    to może antybiotyki i te setki leków farmakologicznych (które do dnia
    dzisiejszego w ponad 70 % tych leków skutki uboczne nie są znane
    przeczytaj choć by jedną z ulotek jest napisane jeżeli wystąpią inne
    skutki zgłoś do lekarza lub farmaceuty)może one też powstają przy
    pomocy demona tego nigdy się nie dowiemy więc po co takie głupie
    dopatrywania dopłóki coś nie zostanie zatwierdzone dopóty będą się
    dopatrywać w tym i dobre i te straszne rzeczy i tak jest z homeopatią
    czego jeszcze nie przepiszecie temu przecież nikt nikogo nie zmusza
    do stosowania tego z tym co ty wypisujecie to wszyscy którzy chodzą
    na joge do bioenergoterapeutów używają leków homeopatycznych mają
    powiązania z demonami. A gwałciciele mordercy złodzieje bandyci kto
    im każe to robić tam się dopatrujcie demonów.
    Ludzie takie straszne rzeczy dzieją się na świecie takie katastrofy,
    a wy zajmujecie sie takimi rzeczami jak nazwa notekhel to niby nazwa
    jakiego demona. ŻAL............
    --
    lb1f.lilypie.com/tEdZp1.png
  • neoaferatu 05.07.10, 13:41
    Mea 51 ja nie stosuję leków izopatycznych firmy Sanum i nie podawałam nazw typu
    Notakehl, więc swoje szyderstwa zgłoś pod inny adres.
  • neoaferatu 05.07.10, 13:50
    Iktoto ja kupuję leki homeopatyczne wyłącznie w aptekach w opakowaniach
    fabrycznych. A ty napisałaś, że homeopaci dodatkowo w 80% wahadełkiem
    energetyzują jeszcze te leki. To niby latają po aptekach i między półkami
    machają tymi wahadełkami czy jak? Moje wszystkie koleżanki kupują leki wyłącznie
    w aptece. A żaden z homeopatów klasycznych, z których usług korzystałam, nie
    zajmował się produkcją leków. Żaden z nich nie posługuje się też wahadełkiem. To
    skąd niby te informacje o tym, że w 80% homeopaci energetyzują wahadełkami leki?
    Znowu jakieś wyssane z palca rewelacje?
  • neoaferatu 05.07.10, 13:55
    I skąd ja niby mam wiedzieć, że np. jakiś lekarz allopatyczny nie przekrada się
    do apteki i np. nie energetyzuje cichcem leków allopatycznych np. Baktrimu albo
    Paracetamolu?
  • neoaferatu 05.07.10, 13:57
    A co jeżeli sprzedawczyni w warzywniaku naenergetyzowała mi wahadełkiem
    ziemniaki i to 5 kg? Skąd ja mam to wiedzieć?
  • iktoto 06.07.10, 12:25
    Nie wysysam sensacji z palca, nie potrafię i nie widzę sensu, nie to
    jest moją intencją. Podałam kilka źródeł, z których korzystałam i to
    nie są gazetki kolorowe.
    Nie szukam problemu tam gdzie go nie ma, wyrosłam z tego.
    Nie wiem, czy kupujesz dobre wartościowe ziemniaki czy przeazotowane
    czy jeszcze inne? skąd ja to mam wiedzieć?
    Wiele doświadczeń życiowych za mną, niekoniecznie łatwych,
    wyciągnęłam z nich wnioski, pracowałam energią, poznałam kilku
    ezoteryków, kilku charyzmatyków kościelnych, obserwowałam jacy to
    ludzie, odnalazłam w końcu Boga, stąd ten wątek. Cieszę się w końcu
    życiem, po wielu trudnych latach. Pomimo dobrego prowadzenia
    homeopatycznego uważam tę metodę za nieskuteczną, bo ciało fizyczne
    to nie wszystko. Co z tego, że odniosę korzyść na ciele fizycznym,
    skoro w duszy nadal skrywa się bałagan, który spowodował tę chorobę?
    Nie wystarczy przypudrować.
    Zawsze byłam przeciwnikiem Baktrimów, Paracetamoli, pediatrów
    dających antybiotyki, wkurzałam sie, kiedy słyszałam jak łatwo
    przepisują antybiotyki. Ja szukałam lepszych lekarzy, którzy
    przepiszą leki nie szkodzące np wątrobie, z antybiotyku korzystałam
    w ostateczności z ciężkim sercem. Korzystałam z biorezonansu
    magnetycznego. Teraz kiedy ja jestem bliżej Boga, moje dzieci
    zaczynają wychodzić na prostą z chorobami, nie dlatego że wyrastają
    z nich. Też wiele lat walczyłam z dietami, 5 przemianami, dietą
    optymalną, dużo tego było, zmęczyło mnie to, ale teraz widzę, że
    jest prostszy i pewniejszy sposób.
  • kasia_271 06.07.10, 12:38
    Ale wciąz nie wiem czy dobrze rozumiem jaki to sposób?
    Wystarczy "bycie bliżej Boga"????
    Mam odstawić wszystkie lekarstwa i czekać cierpliwie (oczywiście
    modląc sie przy tym)aż minie alergia, zapalenie płuc itd.???

    --
    Maciuś 01.04.2005r.
    Hania 03.08.2008r.
  • matthewr 06.07.10, 14:04
    w Namibii też są blisko Boga, a nie dożywają czesto 10 roku życia...
    Bóg i homeopatia nie wyklucają się, leki te są pochodzenia naturalnego, i fakt,
    że działają skutecznie, nie może ich dyskwalifikować i stawiać na równi z szatanem.

    Proszę tu więcej nie pisać o "pracy z energią" bo to jest czysty szarlatanizm i
    nijak nie przystaję do tematyki FORUM.
  • iktoto 10.07.10, 21:00
    ja wciąż zbliżam się do Boga, ale leków chemicznych nie odstawiam,
    bo to byłaby głupotą z mojej strony.
    nie wiem jaka jest Twoja droga do Boga, ja wiem, że dla mnie cennym
    jest bycie we wspólnocie, korzystanie z modlitwy wspólnoty, nie
    szukam po omacku, nie eksperymentuję, jeśli coś ma pozór zła staram
    się unikać tego, moim dzieciom bardzo pomaga modlitwa wstawiennicza.

    Nie wychodzę z założenia, że wszystko pochodzi od Boga, unikam tego,
    co może pochodzić od Złego Ducha. Nie chcę tego.
    Jest wiele pozycji w księgarniach np katolickich, gdzie można
    znaleźć, co ma pozór zła.
    Odczułam swego czasu ataki Złego Ducha na sobie i nie zamierzam się
    z Nim jednoczyć, idę w drugą stronę, do Góry.
  • iktoto 10.07.10, 21:23
    unikam to nietrafione słowo do powyższego postu, raczej nie
    korzystam z tych źródeł
  • dr.kaumanawardze 11.07.10, 00:59
    homeopatia leczy bez wiairy ale wiara potrzebna do stosowania homeopatia bo
    inaczej to nie pomoze za nic.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka