Czy tak powinno wyglądać leczenie
Witam, leczę się u homeopaty od ponad 5 miesięcy, chodzi o przewlekłe zapalenie. Niestety nie widzę większej poprawy jak do tej pory.
Ogólnie wygląda to w ten sposób, że dostaję 3 kulki jakiegoś leku i mam dzwonić albo jak coś się będzie złego działo albo za 1,5 miesiąca (są to najczęściej potencje C200).
No i raz, że nie zawsze jakoś specjalnie lek na mnie działa, czyli w sumie zmarnowany czas, a nawet jeśli powiedzmy mam jakieś objawy zaraz po wzięciu leku to po 1,5 miesiąca dostaję już coś innego.
Generalnie brakuje mi tu jakiegoś częstszego kontaktu telefonicznego, relacjonowania reakcji na leki i dokonywania zmian na bieżąco, bo w takim tempie to obawiam się, że potrwa to ponad rok jeśli w ogóle nastąpi wyleczenie (że o finansach nie wspomnę).
Nie wiem, czy to przypadek, ale wcześniej nie chorowałam na nic innego (w sensie przeziębienie itp.) przez 3 lata, a tej zimy podczas brania homeopatyków już 3 razy (niedawno myślałam, że umrę na opryszczkę wargową).
Ponadto pojawiło się strzykanie we wszystkich stawach (wcześniej nie miałam) no i niestety od jakiegoś roku mam problem z włosami, bo są coraz słabsze i nie chcą odrastać po bokach czoła.
Ogólnie coraz bardziej się martwię tym stanem rzeczy i tracę wiarę w powodzenie tego leczenia.
Może ktoś mi powie, czy tak normalnie wygląda leczenie u klasyków, bo ja jakoś szczerze rzekłszy nie potrafię sobie wyobrazić, żeby po 3 kulki na 1,5 miesiąca miały mnie wyciągnąć z przewlekłej infekcji :(