Dodaj do ulubionych

Szczepienia - proszę o pomoc

15.06.04, 14:25
Mój 5 miesięczny synek jeszce nie był szczepiony , i ściga nas pediatra.
Wyczytałam, że można pomóc dziecku podając Thuję 9CH przed szczepieniem i
Sulfur 9CH po. Czy ktoś mógłby to potwierdzić swoim autorytetem bądź
doświadczeniem?
I w jakiej dawce to podać?
Będę bardzo wdzięczna, pozdrawiam - Agnieszka.
Edytor zaawansowany
  • astria1 15.06.04, 14:27

    jagusik a jakie szczepienia zalegają ?



    {a moim marzeniem by było aby tych szczepien juz nie było...}

    pzdr
    Anna
  • jagusik 15.06.04, 14:41
    Jejku, tego nie wiem, mały był szczepiony tylko po porodzie - chyba gruźlicą, a
    i to podobno jest do powtórki, bo przedawnione... Popatrzę w książeczkę, może
    tam coś jest.
    Dziękuję za szybką odpowiedź.
    Aga
  • astria1 15.06.04, 14:59

    Aga...oczywiscie pozniej spojrze dokladnie do moich ksiazek podam Ci co i jak
    trzeba podać... ale moze podyskutujm chwikle ...bo jesli nie szczepilas
    jak "lekarz" nakazal to nie może jeszcze wstrzymaj sie jak najdłuzej - mozna to
    zrobic bez obaw wystarczy ze napiszesz karteczkę z oswiadczeniem i zostawisz to
    pielęgniarce ktora zajmuje się szczepieniem dzieciaczków. Ta kartka dla
    pielęgniarki jest bardzo ważna bo ona się musi rozliczac wobez "sanepidu"z
    ilosci wykonanych szczepien itd. - gdy pielęgniarki takie coś mają to dają Ci
    spokoj.
    Oświadczenie moze wygądać tak: "oswiadczam iż decyzję o terminie i rodzaju
    szczepien pozostawiam do swojej
    dyspozycji. O ewentualnym terminie i rodzaju szczepienia powiadomię osobiście
    punkt szczepień "

    Czy coś podobnego..... :-)) lub poprostu ... mozna och dobra co dalej mozna
    napisac powiem pozniej o ile chcesz to wiedziec.

    Tak czy inaczej Aga ja osobiscie wcale nie szczepię swoich dzieci ale to moja
    bardzo przemyślana decyzja - wiem ze dla Ciebie to moze byc trudna decyzja ale
    chociaz moze sprobuj przeciągnąc jak najdalej tę całą ilość szczepien żeby tak
    nie bombardować swojego maluszka.

    Ja i tak az klaszcze w ręce ze nie szczepiłaś do dzis :-))

    Jesli chcesz to mogę tu dalej coś Ci tłumaczyć, naświetlac itd :-))

    pzdr
    Anna

    Ps. zajrzyj jeszcze tu jesli nie bylaś - juz tu coś o szczepieniac mówilismy..

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=19760&w=12221501
  • lilka91 16.06.04, 01:00
    > Oświadczenie moze wygądać tak: "oswiadczam iż decyzję o terminie i rodzaju
    > szczepien pozostawiam do swojej
    > dyspozycji. O ewentualnym terminie i rodzaju szczepienia powiadomię osobiście
    > punkt szczepień "

    Aniu, teraz ja zapytam niedyskretnie: czy Ty jesteś lekarzem z wykształcenia?

    Tylko nie odbieraj tego, jak atak. Też jestem raczej przeciwko szczepieniom,
    ścigana ciągle przez przychodnię.
  • astria1 16.06.04, 01:39

    Lilka :-) wykształcenia czysto...medycznego nie mam :-)
  • lato30 27.10.05, 09:06
    Zazdroszę Tobie astria1 bo możesz taką karteczkę dać pani w Twojej przychodni.
    U nas problem jest nawet ze zwolneniami wypisywanymi od homeopatów. Nawet jeśli
    jest to lekarz specjalisa, który ma prawo do zwolnienia dziecka z obowiązkowego
    szczepienia. U nas restrykcyjnie trzymają się prawa. Jak wiesz nie możesz sama
    decydować o szczepieniach. Możesz zostać podana do sądu. NAPRAWDĘ jest takie
    prawo. Dwa lata temu została stazana matka dzecka, która nie poduszczała do
    szczepień obowiązkowych ze względów religijnych. Tylko nikt nas nie pyta czy
    chcemy szczepić dzieci?
  • very_martini 15.06.04, 15:07
    No właśnie, Aga, ja powótrzę wielokrotne zastrzeżenia Astrii - my Cię tu do
    ciemnogrodu nie namawiamy i w zaścianku nie trzymamy na siłę, ale decyzję
    zdecydowanie warto przemyśleć. Za wieloma granicami nie szczepi się dzieci
    poniżej roku bodajże, a przynajmniej nie obowiązkowo. Ale, zanim tu na nas
    policję naślą, forum zamkną a nas do więzienia wsadzą za namawianie do złego,
    zerknij sobie w tamten wątek, gdzieśmy nota bene sto razy powtarzały, że
    szczepionek na stosie palić nie będziemy, bo to wielkie osiągnięcie nauki, ale
    zachłystywać się też nie bardzo

    16%VOL
    22%VAT


    --
    takie tam... forum homeopatyczne
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760
  • astria1 15.06.04, 15:24

    Very_Martini :-) i jak Cię tu nie lubic :-))

  • jagusik 15.06.04, 16:25
    Poczytam wieczorkiem , bo mi dzieci płaczą...
    I dzięki za wsparcie, bo już się zaczęłam łamać w tym nie-szczepieniu.
    Agnieszka
  • astria1 15.06.04, 16:26
    To się nie łam :-)) my mamy tu tyleee cierpliwości ze mozemy długo na ten temat
    gadac :-)))

    pzdr
    Anna
  • jagusik 16.06.04, 15:12
    Wczoraj niestety sieć mi padła, i nie miałam dostępu do mądrości wirtualnych,
    dlatego sięgnęłam po słowo pisane.
    "Medycyna naturalna dla dzieci" - autora nie podam, bo będę cytować
    Odnośnie szczepień:
    1. błonica i tężec
    mimo że obie te choroby występują w krajach rozwiniętych stosunkowo rzadko, to
    jednak są tam obecne, wskutek czego istnieje duży nacisk na stosowanie przeciw
    nim szczepionek uodparniających. Praktyka wykazała, że ich efekty uboczne są
    niewielkie i że można je bezpiecznie stosować u zdrowych dzieci
    2.koklusz
    jest chorobą trudną w pielęgnacji i może doprowadzić do zupełnego wyniszczenia
    płuc, a nawet zgonu.Rozwija się jednak bardzo wolno i jest podatny na leczenie.
    Skuteczność szczepienia jest wątpliwa. w tych okolicznościach można by rozważać
    możliwość rezygnacji z poddawania dziecka szczepieniu.
    3.polio
    wirus jest bardzo rozpowszechniony, a przebieg choroby tak gwałtowny, że nie ma
    nawet czasu na rozpoczęcie leczenia. Najwłaściwszą więc radą jest zalecenie
    szcsepienia przeciw polio
    4.odra
    w kajach rozwiniętych przestała być groźną chorobą. Odradza się szczepienia - w
    Polsce obowiązkowe
    5.gruźlica
    ostatnie badania wskazują, że szczepionka BCG daje niewielką osłonę przeciw
    gruźlicy. Raczej odradza się jej przyjmowania - w Polsce obowiązkowe


    ???????????? i co??zaszczepić błonicę i tężec, koklusz i polio, jak tu radzą?
    Dodam jeszcze, że synek jest naszym drugim dzieckiem - pierwsza córka jest
    zaszczepiona na wszysko w młodym wieku, dlatego teraz jestem ostrożna.
    I wcale się nie czuję zachęcana do ciemnogrodu :-))))
    pzdr Agnieszka
  • lilka91 17.06.04, 10:54
    Dołaczę się do tematu ze swoimi "groszami"

    > 1. błonica i tężec
    > mimo że obie te choroby występują w krajach rozwiniętych stosunkowo rzadko

    Z błonicą zgoda, ale czy tężec występuje rzadko? Oczywiście my tu możemy tylko
    dumać i opierać się na innych doniesieniach, ale przed tężcem ostrzegają, bo
    dziecko czesto się kaleczy, itp, itd.
    Więc może na teżec warto?

    > 2.koklusz
    Zdania są podzielone, chciałam tylko zauwazyć, że obowiązkowemu szczepieniu
    podlega jedynie dziecko do bodajże 3 czy 4 lat(potem przepada szczepienie)

    > 3.polio
    > wirus jest bardzo rozpowszechniony,
    A niby gdzie on jest rozpowszechniony? W formie utajonej? Nosicielstwo?
    Tu akurat jestem przeciw, ostatecznie zabita szczepionka.

    > 4.odra
    > w kajach rozwiniętych przestała być groźną chorobą. Odradza się szczepienia -
    w
    > Polsce obowiązkowe

    Jestem przeciw.

    > 5.gruźlica
    > ostatnie badania wskazują, że szczepionka BCG daje niewielką osłonę przeciw
    > gruźlicy.
    I ja też z wieloma takimi opiniami się spotkałam.

    Przy okazji jeszcze raz apel, jeżeli ktoś się dogrzebie do obowiązujących
    przepisów to pliisss.
    To, że uwzględnili oświadczenie Astri, jeszcze nie przesądza sprawy.
  • astria1 17.06.04, 11:42
    lilka91 > Przy okazji jeszcze raz apel, jeżeli ktoś się dogrzebie do
    obowiązujących
    > przepisów to pliisss.
    > To, że uwzględnili oświadczenie Astri, jeszcze nie przesądza sprawy.

    Lika :-) ten przepis juz podawalismy w poprzednim linku o szczepieniach gdzie
    ja sie upieralam ze szczepienia nie są obowiązkowe a dziewczyna jednak
    wytoczyła argument który mówi jasno ze te obowiązki jednak istnieja... Lilka
    spr. nie mogę teraz kopac..pozniej coś jeszcze Wam powrzucam o szczepieniach
    ale taka mała "dygresyjka" :-) takie oświadczenie powtarzam jeszcze raz jest
    dla spokoju "zycia pracowniczego" pielęgniarki i tak robi sie w wielu
    przychodniach trzeba tyko wiedzieć jakie pacjent ma prawa

    Pozdrawiam dziewuchy do wieczora !
  • lilka91 17.06.04, 23:08
    astria1 napisała:

    > Lika :-) ten przepis juz podawalismy w poprzednim linku o szczepieniach
    > spr. nie mogę teraz kopac..pozniej coś jeszcze Wam powrzucam o szczepieniach

    Tak, dokopałam się; wynika z nich, że niby obowiazek , ale ...Więc jakby ktoś,
    coś, jeszcze ...

  • jagusik 17.06.04, 08:36
    czekam z utęsknieniem.
    Aga
  • astria1 17.06.04, 11:36
    jagusik :-)

    Odpowiem Ci to tak jak ja to widzę z własnej strony - osobiście nie szczepię i
    nie zaszczepię przeciw tym chorobom. Moja decyzja jest bardzo przez mnie
    przemyślana i podejmując taki krok jeszcze bardziej muszę być świadoma tego ze
    nie daj boże ale gdy przypadkiem moje własne dziecko zachoruje na którąś z tych
    chorób to wiem że będę siebie obwiniać ze jednak nie zaszczepiłam.
    Rozważając jednak wiele za i przeciw, to tych argumentów przeciw szczepieniu
    dla mnie jest wiele więc postanowiłam nie szczepić moich dzieci.
    Jeśli jednak coś się wydarzy to wiem ze będę umiała pomóc własnym dzieciom,
    moje koleżanki które nie szczepią mają mnie w razie czego – homeopatia posiada
    w swoim zapleczu leki które pomogą skutecznie w razie zachorowania lub będą
    świetnym dodatkiem do leczenia tradycyjnego.

    Znajomi w Polsce są w razie czego tez „obstawieni” swoim homeopatą.
    Jagusik- mam kontakt z tymi dziećmi (nie szczepionymi) te dzieci nie chorują,
    świetnie się rozwijają, jest to bardzo charakterystyczne ze te dzieci uczą się
    wszystkiego dużo szybciej niż rówieśniki szczepione. Nie podważam oczywiście ze
    dzieci szczepione są „gorsze” NIE ! nie są inne ale coś musi być w tym że
    jednak dzieciaczki są bardzo zdrowe, nie zapadają na zwykłe wirusówki, dzieci
    są spokojne, uśmiechnięte, cierpliwe w szkole nauka nie sprawia im kłopotu a
    wręcz są bardzo dobrymi uczniami.
    To jest podsumowanie osiągnięć znanych mi dzieciaczków z terenu polski (znajomi
    lub dzieci innych homeopatów )

    Ponieważ mam teraz kontakt z matkami w przedszkolach (prelekcje ) to same
    mamy zwracają jednak uwagę na to ze szczepionki „sykotyzują” te młode
    organizmy – dotychczas dzieci które nie chorowały zaczynają chorować, choroby
    się przeciągają a dzieci zapadają na coraz to inne choroby.

    Nie piszę tego tu o swoich dzieciach bo można mnie posądzić iż w razie choroby
    działam homeopatia i dzieci dlatego są zdrowe ale napiszę cos innego o moim
    starszym synu (lat12) - Jego niestety ale nie zbyt regularnie ale jednak
    szczepiłam i zaszczepiłam go również tą bardzo kontrowersyjną szczepionką MMR
    (świnka-odra-różyczka) Homeopatię zaczęłam poznawać i stosować dopiero później
    więc tez uważałam ze nie ma nic lepszego jak tylko zabezpieczyć własne dziecko.
    Mój syn urodził się o czasie itd. rozwijał się świetnie, nie miał większych
    problemów w okresie około niemowlęcym- był dzieckiem ogólnie mówiąc normalnie
    się rozwijającym i łapiącym co najwyżej czasem jakieś katary ale po MMR –e
    dziecko moje stało się bardzo wrażliwe na wszystko co możliwe było, chorowania
    nie było końca, stał się bardzo „ruchliwy” raczej powinnam
    napisać „nadpobudliwy” ale to słowo nigdy mi nie pasuje ponieważ syn był
    grzeczny ale strasznie niecierpliwy, płaczliwy , dotychczasowe jego
    zainteresowania jak kredki, plastelina zostały odrzucone, nie miał cierpliwości
    do niech.
    Za chwilę dziecko trafiło do zerówki...okazuje się ze taki chłopczyk który
    świetnie rysował, lepił z plasteliny nie ma cierpliwości aby powtarzać te
    czynności w zerówce.

    Nie wiem czy odczuwasz tę różnice co piszę - to są bardzo charakterystyczne
    zmiany w zachowaniu dziecka z dziecka spokojnego, uśmiechniętego, cierpliwego
    stał się dzieckiem o którym ogólnie psycholodzy mówią „nadpobudliwym” – wiem ze
    to wina akurat tego szczepienia MMR i tak uważam ze syn miał mnóstwo szczęścia
    ze nie skończyło się to u niego gorszymi powikłaniami typy „autyzm” – Syn w tej
    chwili jest już spokojny :-) (cdn.)
  • astria1 17.06.04, 11:36
    (II część) - mówi się ze wyrósł z „ruchliwości” ale jest dzieckiem który
    osiąga kiepskie wyniki w nauce i to nie jest jakieś zaniedbanie z naszej strony
    ( poświęcamy mu dużo cierpliwości i angażujemy się z życie szkolne w miarę
    kiedy tego sytuacja wymaga) ale jego brak cierpliwości jest nadal strasznie
    charakterystyczny . ma uznaną „dysgrafię” - choć np. osiąga ogromne sukcesy z
    życiu sportowym.
    Drugi syn już nie szczepiony - jako dwulatek liczył do 10 :-) obecnie szykuje
    się do zerówki umie pisać, czytać, liczyć a córeczka tez zbliża się do dwóch
    latek i bardzo przypomina swoim zachowaniem średniego syna.

    Miałam pisać o podstawowych szczepienia ale mam nadzieje ze mi wybaczysz ze
    dołożyłam watek o MMR –e – jakoś to się tu połączyło mi w jedną całość.

    Jagusik jak masz postąpić ? ja wiem :) ale to Ty musisz podjąć decyzję. Chyba
    ze masz w swoim mieście dobrego homeopatę klasycznego – wtedy porozmawiaj z nim
    jak on się zaopatruje wobec szczepienia i czy w razie czego upewnij się czy
    możesz liczyć kiedyś na jego natychmiastowa pomoc gdyby się okazało ze jednak
    coś by się wydarzyło.
    Mnie się wydaje ze to jest takie dla Ciebie najrozsądniejsze wyjście abyś
    poszukała tego homeopaty.

    Jeśli jednak nie uda Ci się takiego „wiernego pomocnika” :) znaleźć to jak już
    będziesz chciała szczepić to rozciągnij jak najdalej to szczepienie które
    teraz chcesz szczepić czy wiesz ze w Japonii szczepią dopiero 2 latki- do tego
    czasu pozwalają organizmowi prawidłowo się rozwijać a u nas w Polsce
    bombarduje się już noworodki – nie wiem co tak naprawdę ma sens czy to nagminne
    szczepienie czy dobrze pojęte słowo zdrowe społeczeństwo nie mówię tu już o
    tej żenującej komercji w firmach farmaceutycznych które tak naprawdę żądzą
    naszymi dziećmi – a korupcja wśród lekarzy znana jest nam wszystkim. Na końcu
    pozostaje Twoje dziecko jako „konsument” tej „kliki” która rodzicom głośno
    krzyczy dla „dobra dziecka” gdy tak naprawdę to dobro nazywa się „pieniądz” .

    Jagusik cokolwiek zrobisz to wiem ze zrobisz to właśnie dla dobra dziecka –
    jesteś wspaniałą matką i tak postępujesz aby jak najbardziej pomoc dziecku.
    Jako homeopata mówię nie szczep a jeśli już to wytrzymaj chociaż jeszcze do
    roku czasu – jako matka mówię rozważ wszystkie za i przeciw gdybym była Twoją
    przyjaciółką powiedziałabym Ci ze „Jaguś szukajmy tak długo aż znajdziemy
    takiego homeopatę co nam pomorze” :-)

    W homeopatii oprócz tych leków które podałaś istnieje jeszcze coś takiego
    jak „szczepionka homeopatyczna” np. homeopatyzuje się np. tak jak u waszym
    przypadku teraz wirus., „BCG” i podaje się tę szczepionkę przed szczepieniem
    jak i po szczepieniu - prawdopodobieństwo powikłań powinno być
    zminimalizowane. Jednak dobrze by było abyś trafiła w swoim mieście lub
    okolicach na homeopatę klasycznego – on będzie wiedział jak przez to Cie
    przeprowadzić :-)

    Jagusik – poczytaj :-) jeśli chcesz coś więcej wiedzieć to się pytaj –
    wieczorkiem cos postaram się dopowiedzieć

    Pzdr
    Anna



  • agaschm 17.06.04, 12:24
    Ja w kwestii szczepień wybrałam rozwiązanie kompromisowe, tzn: zaszczepiłam
    dziecko na tężec, błonicę, polio, odpuściłam natomiast gruźlicę i odrę.
    Jest całkiem możliwe, że szczepienia wpływają na zachowania i osobowość dzieci
    skoro udowodniono, że nawet po MMR może rozwinąć się autyzm. Zawsze wydawało mi
    się, że homeopatia może niemal całkowicie "naprawić" to co nasza
    medycyna "popsuła", dlatego zastanawiam się dlaczego Astrii-zajmującej się na
    codzień homeopatią nie udało się doprowadzić syna do stanu równowagi, pozbyć
    się dysgrafii i sprawić, że nie będzie taki "charakterystyczny" (rozumiem że tu
    ukryty jest jakiś problem).
    pozdrawiam
    Agata
  • astria1 18.06.04, 12:54
    agaschm napisała:

    > > się, że homeopatia może niemal całkowicie "naprawić" to co nasza
    > medycyna "popsuła", dlatego zastanawiam się dlaczego Astrii-zajmującej się na
    > codzień homeopatią nie udało się doprowadzić syna do stanu równowagi, pozbyć
    > się dysgrafii i sprawić, że nie będzie taki "charakterystyczny" (rozumiem że
    tu
    >
    > ukryty jest jakiś problem).


    aga :-) to nie tak ze nie udało się - udało się uzyskac poprawę na iinnym polu
    na tym prawdopodobnie bedzie trzeba jeszcze pracowac - Ogólnie nie jest juz
    taki charakterystyczny wiec smiem powiedziec ze najgorsze za nami :-)

    pzdr :-)
    Anna
  • jagusik 17.06.04, 13:10
    WIELKIE DZIĘKI - poczytam, popytam, do zobaczenia.
    Pozdrawiam, Aga
  • akownik 17.06.04, 14:17
    Homeopatia jest najpierw po to bysmy nie popsuli swojego zdrowia i
    zycia.Niestety nie zawsze moze naprawic to co popsula alopatia.Czy w waszym
    otoczeniu nie ma osob ktore zachorowaly krotko po szczepieniu?Czasem wiele lat
    pozniej.Sykoza wywolywana przez szczepienia jest podstepna.Choroby rozwijaja
    sie powoli i niepostrzerzenie.Powoli ustepuja a zdrowienie zabiera mnostwo
    czasu.Byc moze psorycy maja lepiej.
  • alpiot 17.06.04, 14:57
    Witajcie
    Od siebie dodam, że gwałtowne zostrzenie alergii u mojego dziecka miało miejsce
    po I szczepieniu w przychodni. I do tej pory (dzidzia 1,5 roku) "huśtamy się"
    po tym zdarzeniu. Gwałtowne zaostrzenie oznacza w naszym przypadku przejście z
    nietolerancji tylko i wyłącznie mleka krowiego oraz jego przetworów na
    nietolerancję wszystkiego co jadłam jako matka karmiąca piersią.
    Pytanie do ludzisk parających się homeopatią: czy możecie chociaż w
    przybliżeniu napisać na jakie choróbska naraziłam moje dziecię pozwalając
    zaszczepić jako noworodka na WZW B i gruźlicę, oraz w wieku 6 tygodni na
    błonicę, tężec, krztusiec i WZW B? Jak bardzo jeszcze może ucierpieć jej
    zdrowie i ile czasu może zająć naprawa skutków tych szczepień?
    Oczywiście dalszych szczepień nie było i długo jeszcze nie będzie, o ile w
    ogóle będzie (zastanawiam się jak długo będę mogła bronić resztek jej zdrowia
    przed szczepionkowym lobby).
    Pozdrowienia
    Aga
  • astria1 17.06.04, 19:34
    Alpiot i reszta Dziewczyn...pozniej coś dopowiem.. dajcie mi czas bo mnie
    robota się zawala..
    :-)
  • lilka91 18.06.04, 11:16
    astria1 napisała:

    > Alpiot i reszta Dziewczyn...pozniej coś dopowiem.. dajcie mi czas bo mnie
    > robota się zawala..

    Spoko, spoko, czekamy.

    Chciałam zapytać, czy ktoś z Was mógłby przytoczyć wygladająco wiarygodnie
    informacje na temat częstotliwości występowania, powikłań (zgony?, brrr). Czy
    są statystyki mówiące o relacji skaleczeń do liczby zachorowań?
  • orchidea22 18.06.04, 11:02
    żeby wszystko było w jednym miejscu:

    Synek ma 5 miesięcy, zaszczepiliśmy go szczepionką zintegrowaną (7 w jednym,
    Miśtal (homeopata z Krakowa) tylko z niedowierzaniem kręcił głową jak można
    było, ale cóż, nasz pediatra był zachwycony więc zaszczepiliśmy - bez
    komentarza...), po trzech dniach straszne
    problemy z brzuszkiem, przeraźliwy płacz, prawie-biegunka, etc, po siedmiu
    wysoka gorączka i kaszel. Najpierw mokry, potem suchy. Cztery dni pod rząd
    chodziliśmy do lekarzy, wszyscy mówili że zdrowy, ale że na wszelki wypadek
    antybiotyk (jedna pani, ta od szczepienia zresztą, przepisała antyb. na 20
    dni!!!!). Nie zaaplikowałam no bo NA CO skoro zdrowy??? Ale tak kaszlał że w
    niedzielę wylądowaliśmy na ostrym dyzurze - to samo, zdrowy, ale wskazana
    konsultacja u laryngologa. No dobrze - poniedziałek - laryngolog - dziecko
    zdrowe! A tymczasem płuca wykaszliwuje. Do pediatry znów. Antybiotyk. Złamałam
    się, jakieś szmery w oskrzelach, pan bałby się dziecko bez osłony zostawić,
    antybiotyk. Dałam. 5 dni. Biegunka non stop, zapach chemii w kupce. Kontrola.
    Wszystko w porządku, odstawić antybiotyk. Kaszlał i charczał jeszcze ale to
    podobno może się do dwóch tygodni utrzymywać. Po dwóch dniach w nocy temp. 39
    st., kaszle świszczaco PRZEpotwornie, trzecia rano, przerażeni gnamy do
    szpitala. Na oddział. Dziecko - uwaga - ZDROWE, ale skoro nas jego stan
    niepokoi - przyjmą. Po dniu wyklarowało się zapalenie krtani, oskrzeli, płuc i
    nie wiem jeszcze czego. Dożylnie antybiotyk. I tak półtora tygodnia spałam na
    ogrodowym leżaczku, a Wiktorowi przez dwie godziny dziennie ładowali w żyłkę
    Klacid. Wypisali. Kaszle dalej, ale tak podobno do dwóch tygodni -
    jak już pisałam. Syropek, nawilżać powietrze i oklepywać.

    Z syropkiem dałam sobie spokój, poszlismy do homeopaty. Co boli dodatkowo to
    fakt, że dziecko jest INNE: był radosny, spokojny, szczęśliwy bobas, a teraz
    jest płaczliwy, marudny, niespokojny...
  • jagusik 18.06.04, 11:19
    Orchidea, bardzo Ci współczuję tych wszystkich przejść z Maluchem.
    Czy możesz napisać, co to za szczepionka?
    Dodam jeszcze, że homeopatia super działa w leczeniu spustoszeń
    po-antybiotykowych. Nasz mały człowiek już to przerabiał.
    Aga
  • orchidea22 18.06.04, 11:55
    a pewnie: szczepionka sześciowalentna Infanrix Hexa + szczepionka przeciw
    meningokokom z grupy C - Menjugate. Ta pierwsza to przeciw: błonicy, tężcowi,
    krztuścowi, wzw B, polio i Hib. Meningokoki to bakterie wywołujące zapalenie
    opon mózgowych, posocznicę, sepsę (ostatnio masowe szczepienia w Holandii i
    Anglii w związku z większą ilościa zachorowań i dużą śmiertelnością)... Własnie
    niedawno przeczytałam na stronie gsk
    (www.szczepienia.pl/szczepienia2/index.php?id=247) o możliwych reakcjach
    poszczepiennych. Cytuję:

    Bardzo częste
    Miejscowe: ból, zaczerwienienie, obrzęk.
    Ogólne: utrata apetytu, gorączka, senność, drażliwość.


    Częste
    Reakcje miejscowe wywołane szczepieniem, nietypowy płacz, niepokój, infekcja
    wirusowa, zakażenie górnych dróg oddechowych, zapalenie oskrzeli, zapalenie
    spojówek, kaszel, katar.


    Rzadkie
    Zapalenie skóry, osłabienie, ból brzucha, biegunka, zapalenie jelit, nieżyt
    żołądkowo-jelitowy, wymioty, senność, zakażenie, zapalenie ucha środkowego,
    wyprysk, zaparcie.


    Bardzo rzadkie
    Drgawki, reakcje uczuleniowe.

    Wygląda na to, że załapaliśmy się na "częste" i "rzadkie"... Czy myslicie że to
    normalne i nie ma co się buntować, bo korzyści większe od szkód, czy też można
    uruchomić jakąś aferę (stłumi sie ją oczywiście w zarodku, koncern pieniędzy ma
    sporo). Jasne, że moge zrezygnować ze szczepień, zastanawiam sie tylko na ile
    to pieniądze a na ile troska o dobro małych ludzi tym wszystkim kieruje... No i
    ta bezsilność. NIE WIEM czy moge NIE szczepić, nie jestem lekarzem, nie wiem
    gdzie i jakie czyhaja zagrożenia, NIE WIEM jak uchronić malucha.. Piszcie kto
    wie to może nam sie łatwiej bedzie na coś zdecydować... Astria, zazdroszczę Ci
    decyzji i pewności tej decyzji... No i przede wszystkim umiejętności, by w
    razie czego natychmiast reagować...
  • very_martini 18.06.04, 16:55
    Orchideo, w wielu zagranicach nie ma obowiązkowych szczepień dla dzieci poniżej
    chyba nawet 2 roku życia (cuś mię się widzi, że w Wielkiej Brytwanii). Jakoś te
    dzieci przeżywają:)
    Ja od 10 chyba roku życia skutkiem jakiegoś dziwnego zbiegu okoliczności nie
    byłam szczepiona na nic, więc nawet nie wiem, na co powinnam, krzywda jakaś
    straszna mi się nie stała i mam nadzieję, że do więzienia nie pójdę:)


    16%VOL
    22%VAT


    --
    takie tam... forum homeopatyczne
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760
  • alpiot 18.06.04, 17:48
    Tak wam powiem szczerze Dziewczyny (i Chłopaki), że ja z tych wszystkich chorób
    na które się szczepi, to się najbardziej boję SEPSy. Moja znajoma miała to
    świństwo w wieku 22 lat. Jej matka w kilka godzin po przyjęciu do szpitala
    usłyszła od lekarza "Jeśli córka przeżyje następną dobę to będzie żyła. Na to
    nie ma lekarstwa". Znajoma żyje, ale była juz dużą dziewczynką - moja
    dziewczynka jest 20 lat mniejsza. Jednoczesnie słyszałam też opinię, ze jak
    będzie się dzieci dalej tak szaleńczo szczepić to i SEPSa będzie częściej.
    Pozdr
    Aga
  • syrenka70 29.06.04, 23:00
    Ciekawa jestem dlaczego na tych stronach informacje są saszyfrowane tylko dla
    lekarzy co?
  • very_martini 20.06.04, 12:00
    Ej, a ja właśnie dzisiaj z rana przeczytałam sobie w piątkowej Rzeczpospolitej
    o tym, jak metale ciężkie w otaczającym nas świecie wpływają na wolniejszy
    rozwój inteligencji u dzieci... To skrót raportu WWF. Oczywiście, słowa o
    szczepionkach i o tym, że niektóre konserwuje się metalami ciężkimi.... Ale
    warte przeczytania...
    www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040618/nauka/nauka_a_1.html
    www.panda.org/campaign/detox/the_solution/what_is_reach.cfm
    a to znalazłam kilka tygodni temu przez zupełny przypadek i pochłonęły to
    otchłanie mojego twardego dysku... Może teraz na coś się przyda
    darzycia.nowoczesny.pl/forum/viewtopic.php?t=884
    16%VOL
    22%VAT
  • alpiot 22.06.04, 14:10
    Astria,
    wpadniesz tu jeszcze?
    :-) :-) :-)
  • astria1 22.06.04, 15:07

    alpiot !!! pewnie :-) ze wpadne narazie Ci chyba odstawiłam kolejny wyklad z
    klasycznej na innym wątku :-))

    do piatku jestem zawalona robotą -wiec bede tylko wpadać... ale piszcie... :-)
  • astria1 29.06.04, 01:28
    Witajce :-)

    Chciałam Wam polecić - coś do czytania
    *********
    " Jak leczyć dzieci homeopatcznie? " Carola i Ravi Roy (Oficyna Wyd. -
    Polig."ADAM" - Warszawa)

    ...W tej książce znanych homeop. i lekarzy rodzice pragnący skutecznie wspierać
    fizyczny i umysłowy rozwój swoich dzieci, znajdą proste i szybkie metody.

    .... Obok zastosowania homeopatii rodzice znajda tu porady dot. zapobiegania
    chorobom oraz dietetyczne i ogólne zalecenia w przypadku zachorowań dzieci.
    Szczególnie jednak zaangazowali się autorzy w kontrowersyjny i dyskutowany
    szeroko temat szczepień. Czy są one niezbędne i co może wnieść do tematu
    homeopatia..
    *********
    Moja własna uwaga ze dla osób nie związanych z homeopatią nie zalecam tematu
    leków konstytucyjnych poniewaz obrazy przedstawione są małowyraziste.


    pzdr

    Anna
  • syrenka70 29.06.04, 22:53
    Mój syn do 8 miesiaca był dosc spokojnym dzieckiem, wtedy sielanka skończyła
    się stał się b. ruchliwy i niecierpliwy-( dopiero teraz te fakty łączę - ma lat
    2,9, ) PO podaniu potrójnej szczepionki PRIORIX,( za namową pani z przychodni -
    o zgrozo żebym wtedy wiedziała to co teraz) - dziecko przez 3 dni miało
    biegunkę i nagłe wymioty. Z pomocą przyszła koleżanka - podałam BAPTISIA
    TINCTORIA - wTEDY JESZCZE nic o homeopatii nie wiedziałam. W przychodni zadnej
    pomocy nie otrzymałam, oczywiscie dzieci szczepi sie w sobotę więc, pozostał mi
    dyzur nocny. Pani doktor z przychodni odpierała zarzut że to niejest efekt
    szczepionki , a wirus, dopiero po zmianie dyżuru inna pani doktor przyznała że
    tak moze dziać się po szczepionce. Dodam że syn nigdy nie chorował poważnie. Do
    8 miesiaca jeden katar! Dopiero teraz zaczęłam kojarzyć fakty.
    U mojego dziecka tuz po urodzeniu pojawiła się sapka, teraz wiem że to po
    szczepieniu na gruźlicę - ( homeopata stwierdził u niego skazę tuberkulinową).
    Wtedy gdy miał 6 tygodni pediatra powiedziała mi że to efekt wiotkich mięśni! W
    pełni wszystko zaczęło z niego wychodzić po odstawieniu od piersi - miał wtedy
    2 lata. Pojawił sie chroniczny katar i trwał 7 tygodni. Dzięki homeopatii
    wyszedł z niego. NIe zaszepię na pewno p/ gruźlicy to wiem, a inne szczepienia
    bardzo się zastanawiam
  • agaschm 30.06.04, 10:46
    Właśnie przed chwilą otzrymałam telefon z pogóżkami z Sanepidu. Poinformowano
    mnie, że wydano w stosunku do mnie decyzję administracyjną w sprawie
    przymusowego szczepienia mojego dziecka. Dyskusja z Panią pielęgniarką była bez
    sensu,stwierdziła, że informacje, które posiadam pochodzą z jakiś bvrukowców i
    są nieprawdziwe. Ona osobiście pracuje w Sanepidze 27 lat i nie słyszała o
    przypadkach ciężkich powkłań poszczepiennych jak np. autyzm... nazwała mnie
    niedobrą, nieświadomą zagrożeń matką, która nie dba o zdrowie dziecka.
    Nadmieniam, że nie zaszczepiłam 7- letniego syna na gruźlicę i odrę.
    Wydana decyzja ma nakładać na mnie obowiązek doprowadzenia dziecka do
    zaszczepienia, a jeśli tego nie uczynię, będzie na mnie nałożona kara pieniężna-
    ale nie jednorazowo lecz tak długo będą mnie nękać karą pieniężną, aż w
    reszcie "zmądrzeję" i zaszczepię dziecko!
    POMOCY!! Poradźcie co mam zrobić.
  • astria1 30.06.04, 11:25

    a zlozylas takie oswiadczenie w przychodni ? ! az mi sie wierzyc nie chce ze
    w tych czasach zechcialo sie kobiecie z TSSE zadzwonic :-) podaj choć miasto
    gdzie takie nadgorliwce pracują . a poza tym to bzdura totalna ze ktos
    zapakuje Ci malucha i podda bez Twojej pisemnej zgody szczepieniom.
    Jak by nie było musisz podpisac przy pielegniarce kwitek ze WYRAZASZ zgodę na
    szczepienie. Bez tego podpisu dziecka nie zaszczepią chyba ze zastosują wobec
    Ciebie "ograniczenie" praw rodzicielskich ale aga :-)) to juz pachnie
    skandalem gdyby ktoś spróbował coś takiego zrobić. Babka z sanepidu wykonuje
    swoją pracę moze jest az zbyt ambitna i nie roumie co Ty "wyprawiasz" ale się
    zastanów czy to jest realne o czym ona mowi. Ciekawe czy w ten sam sposob
    powiadamia rodziny patologiczne, matki alkocholiczki ktore nawet do lekarza
    nie przychodzą z wizytą kontrolną - juz widzę zmasowany atak na sady rodzinne
    w celu wymuszenia takiego "ograniczenia"...

    Jeszcze jedno nikt nie ma prawa zaszczepic Ci dziecka kiedy Ty informujesz ze
    dziecko jest przeziębione, łączy się to z tym ze podpisując zgodę na
    zaszczepienie zgadzaz się aby Twoje dziecko z katarem Ci zaszczepiono nawet
    pomimo tego ze lekarz zezwoli bo teraz obowiązują takie standarty w szczepieniu
    ale jesli Ty twardo powiesz lekarce ze pomimo ze niby mozna to Ty chcesz aby
    dziecko bylo zdrowe w trakcie szczepienia wiec lekarz nie ma prawa zmusic Cię
    do podpisania kartkio a przy tym nie wyrwie Ci dziecka i samo zaszcepi bo ma
    taki kaprys.

    Aga wiec jesli wołają Cię na szczepienia to informuj ze dziecko wlasnie
    przechodzi infekcję ale po drugie zostaw podpisane oswiadczenie pielęgniarce
    ze zglosisz się do szczepienia w innym czasie gdy stan zdrowia dziecka
    ulegnie poprawie. Powtarzam to kilkakrotnie ze ta biedna pielęgniarka jest
    kontroloeana przez sanepid i musi czym się wykazać.
    Jeszcze jedno nie dystkutuj z nimi o powiklaniach poszczepiennych bo to jest
    takie gadanie jak z "betonami" (Martini ulubione słówko) :-)

    Aga:-) Trzymaj sie wrazie czego pisz..

    pzdr
    Anna
  • agaschm 30.06.04, 11:52
    Muszę przyznać, że nigdy przed szczepieniem nie proszono mnie o podpisanie
    czegokolwiek, w końcu to przecież "obowiązek nałożony na nas" przez
    ustawodawcę.
    Jak do tej pory ignorowałam wezwania z przychodni- bo też nie miałam innej
    potrzeby aby się tam pojawiać. Nie zostawiałam żadnego oświadczenia, a pani w
    Sanepidzie powiedziała, że moje oświadczenie nie ma żadnej dla nich wagi, gdyż
    nie jestem lekarzem a tylko lekarz może stwierdzić co tak naprawdę jest dobre
    dla mojego dziecka.
    poza tym wysłała mnie na edukację do pewnego szacownego profesora w poradni
    Szczepiennej (sorry ale nie pamiętam dokładnej nazwy), który wytłumaczy mi jaki
    błąd mogę popełnić nie szczepiąc dziecka.
    Mieszkam w Poznaniu i to tutejszy Sanepid jest taki nadgorliwy.
    Muszę sobie jakoś z tym problemem poradzić- na razie poprosiłam Panią aby
    wstrzymała się z wysłaniem tej strasznej "decyzji administracyjnej", mam jej nr
    telefonu i będę z nią jeszcze rozmawiać.
    Dzięki za każdą wskazówkę.
    Agata
  • astria1 30.06.04, 12:01
    Aga pozostanmy na tamtym nowtym wątku OK ?

  • agaaska 01.07.04, 15:11
    Czytam z ciekawością wątki o szczepieniach choć własnych dzieci jeszcze nie mam
    i mam nadzieję, że do tego czasu szczepienia nie będą już obowiązkowe.
    Często piszecie o regulacjach prawnych, do których nie możecie dotrzeć, dlatego
    poszperałam i podaję:

    1. USTAWA z dnia 6 września 2001 r. o chorobach zakaźnych i zakażeniach. (Dz.
    U. z dnia 31 października 2001 r.)
    2. ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ZDROWIA z dnia 19 grudnia 2002 r. w sprawie wykazu
    obowiązkowych szczepień ochronnych oraz zasad przeprowadzania i dokumentacji
    szczepień. (Dz. U. z dnia 30 grudnia 2002 r.)

    Pozdrawiam i życzę wytrwałości w odpieraniu ataków SANEPIDu i służby zdrowia.
    Agaaska

    ps. Jakby ktoś był zainteresowany treścią tych aktów prawnych to proszę o
    kontakt mailowy.
  • bkt 07.07.04, 09:29
    Czytam to wszystko i WŁOS MI SIĘ JEŻY NA GŁOWIE.
    Ludzie przecież jesteście dorośli nawet mówicie że macie jakie takie pojęcie o
    medycynie.
    Rozważyć trzeba za i przeciw - wątpliwe zagrożenia wynikające ze szczepionek i
    realne zagrozenia wynikające z PRAWDZIWYCH chorób i ich skutki uboczne.
    No skutkiem zaniedbywania szczepień są coraz częstsze choroby u dzieci - u
    mojej córki w przedszkolu był krztusiec.
    Różyczka - pomyślcie o stresach kobiet ciężarnych które nie mają w ogóle
    przeciwciał - np. ja. Nie słyszeliście o zagrożeniu wirusem różyczki u
    ciężarnych?
    A nikt z was nie słyszał o wirusie Hib? Moja koleżanka prokurator ostatnio
    prowadziła sprawę śmierci dziecka - lekarz nie zdiagnozowała w porę albo
    posocznica była tak szybko że dziecko zeszło bardzo szybko.
    Czy ryzyko śmierci dziecka nie jest dla was argumentem za szczepieniem?
    Przeciwko macie jakieś wydumane mądrości - ie chcę nikogo obrażać ale jesteście
    dorośli a wasza działalność tutaj jest odnośnie szczepień po prostu szkodliwa -
    przekonujecie osoby niezoriwentowane w temacie do tego żeby nie chroniły swoich
    dzieci przed groźnymi chorobami.

  • agaschm 07.07.04, 11:24
    Piszesz, że należy rozważyć dokładnie Za i Przeciw, natomiast sama bardzo
    jednostronnie wypowiadasz się. Każdy ma prawo mieć własne zdanie na ten temat.
    Jednak zastanawiając się nad wszystkimi Za i Przeciw pomyśl jakie jest ryzyko
    zachorowania na „Prawdziwą” chorobę? A jakie jest ryzyko powikłań
    poszczepiennych? Liczby te będą co najmniej równe. Wiele szczepień w Polsce
    można uznać za zbędne np. gruźlica, która atakuje organizmy słabe, osoby
    niedożywione, żyjące w ubóstwie- potwierdzi to każdy medyk. Po co więc szczepić
    masowo wszystkich na gruźlicę skoro ryzyko zachorowania dotyczy tylko
    nielicznej grupy osób? Poza tym coraz więcej mówi się o nieskuteczności tej
    szczepionki, która zawiera żywe prątki gruźlicy bydlęcej, która nie powinna
    rozwijać się w człowieku. Okazuje się jednak, że zdarzają się przypadki osób u
    których ta choroba rozwija się bezpośrednio po szczepieniu. Znam w moim
    otoczeniu kilka osób, które taką „gruźlicę przeszły”. Nie znam natomiast
    osoby/dziecka, które zachorowało na „prawdziwą” gruźlicę. Nie oznacza to że
    uważam iż choroba nie istnieje, wiem, ze szpitale zakaźne pełne są dzieci
    chorych na gruźlicę, jednak okazuje się że chorują dzieci szczepione...
    Słyszałam również, że ta szczepionka z uwagi na jej niepotwierdzoną
    skuteczność oraz ryzyko częstych powikłań ma zniknąć z kalendarza obowiązkowych
    szczepień.
    Są też szczepienia, nad którymi warto się zastanowić a nie są tak obciążające
    dla organizmu np. tężec.
    Nie można absolutnie szczepić dzieci wszystkimi dostępnymi na rynku
    szczepionkami, należy pamiętać że szczepionka nie jest taką sobie witaminą,
    którą można podać na wszelki wypadek, bo przecież nie szkodzi – chociaż
    ostatnio lekarz powiedział mi że nawet witamina C na działanie uboczne.
    Pamiętajmy również, że organizm zaszczepiony na jedną chorobę, zaczyna
    organizować siły obronne przeciwko niej i staje się mniej odporny na inne
    zachorowania – dopóki nie otrząśnie się po tym szczepieniu i osiągnie stan
    równowagi- o ile w ogóle osiągnie.
    Problem tak naprawdę nie jest tylko w tym czy szczepić czy nie – lecz
    w „przymusowości” szczepień oraz braku poszanowania swobody podejmowania
    decyzji w tej kwestii. Czy mieszkańcy innych krajów Unii są bardziej światli
    niż my? Oni mogą wybierać, szczepienia są zalecane lecz nie obowiązkowe.
    Nie da się jednoznacznie powiedzieć co tak naprawdę jest lepsze podawanie
    szczepień, czy nie, odpowiedź znajduje się pewnie gdzieś po środku, uważam
    jednak, że każdy powinien mieć możliwość dokonania wyboru, które ryzyko
    podejmie : ryzyko zachorowania na „Prawdziwą” chorobę, czy ryzyko zaistnienia
    powikłań poszczepiennych.
  • beba2 07.07.04, 12:29
    Bkt !
    My tu właśnie rozważamy za i przeciw - dziwne, że tego nie zauważyłaś.
    Owszem każdy z nas jest dorosły i podejmuje decyzje zgodnie ze swoją wiedzą i
    odpowiedzialnością ( ja dziecko szczepiłam, chwała Bogu na nas powikłania nie
    trafiły, natomiast nie nazywam nieodpowiedzialnością nieszczepienie dzieci).
    Twój kpiący ton w sprawie naszej ( no powiedzmy, że będę mówić za siebie - więc
    mojej) wiedzy medycznej, jest nie na miejscu. Nie rób ze mnie idiotki, która
    nie słyszała o różyczce i jej teratogennym działaniu. Ale podaj mi choć jeden
    powód, dla którego należałoby zaszczepić dziewczynkę poniżej 13 roku życia, a
    tym bardziej chłopca w dowolnym wieku.
    Owszem słyszałam też o HiB, ale jakoś nie dotarły do mnie żadne nowinki ze
    świata medycznego, aby heamophilus influenza typu B zmienił się nagle z
    bakterii w wirusa (???)
    Ponadto dzieci zaszczepione przeciw HiB w 50 % są jego nosicielami, tak samo
    jak dzieci nie szczepione !
    Jeśli szczepiłaś swoje dziecko przeciw tej BAKTERII , to możesz zrobić wymaz z
    nosogardzieli i przekonać się czy w posiewie nie wyjdzie z dodatkową cholerą o
    nazwie Staphylococcus aureus. Na to jeszcze nie wynaleźli szczepionki, a wiele
    ciężkich zakażeń uogólnionych ( typu sepsa) powoduje także on.
    Jeżeli masz 100% pewność po szczepieniu przeciw powyższym,że Twoje dziecko jest
    zabezpieczone przed sepsą wywoływaną przez nie, to to można własnie nazwać
    nieodpowiedzialnością i brakiem wiedzy medycznej.
    Jeśli jesteś tak dobrze zorientowana i raczysz kpić sobie z innych zweryfikuj
    najpierw swoją wiedzę.
    --
    beba2
  • bkt 07.07.04, 15:28
    Powód żeby szczepić dzieci na różyczkę 0- żeby je uchronić przed efektami
    ubocznymi.a w przyszłości przed problemami.

    Owszem robiłam dziecku wymaz z gardła - Staphylococcus aureus owszem było, 2-
    tygodniowa kuracja Bactrimem wybiła (potwierdzone drugim wymazem), od tego
    czasu skończyło się chorowanie. Kolejne wymazy były jałowe
    A to dziecko na HIB naprawdę umarło.
    Jeśli są badania naukowe potwierdzające skuteczność szczepionek, to jakie masz
    argumenty podające je w wątpliwość?
    Przez takie niefrasobliwe podejście do tematu w krajach zachodnich zwiększa się
    zachorowalność na te choroby, na które się kiedyś dzieci szczepiło.
    Znam osoby chore na gruźlicę, ale pozwolę sobie nieśmiało zauważyć że wystarczy
    stan osłabienia dziecka po chorobie np. anginie żeby złapać każde dziadostwo
    które się przyplącze, niekonieznie dziecko musi być niedożywione.
  • beba2 07.07.04, 18:06
    Bactrim wybił gronkowca ??? Poczytaj trochę na ten temat zanim zaczniesz takie
    rzeczy opowiadać. Gronkowiec nie jest wrażliwy na sulfonamidy, rzadko idzie na
    jakiekolwiek antybiotyki. Moje dziecko ma gronkowca, choć wziął chyba wszystko
    co się dało w tym zakresie i hiba ( choć dawno temu był szczepiony).
    Prawdopodobnie gdyby jego organizm osłabiła jakaś poważna infekcja, byłaby
    możliwość na uaktywnienie tych bakterii i sepsa gotowa. Ale gdyby wszyscy
    myśleli w ten sposób i drżeli przed nią to jak by życie wygladało. Większość
    ludzi ma pewne bakterie we własnej florze bakteryjnej śluzówki, co nie oznacza,
    że kiedykolwiek się uaktywnią. Równie dobrze może się to zdarzyć po szczepionce.
    Nie słyszałaś nigdy o reakcji poszczepiennej, która daje obraz choroby poronnej.

    Na proste pytanie dotyczące różyczki nie dałaś żadnej tak naprawdę odpowiedzi.
    Rózyczka nie powoduje prawie nigdy żadnych powikłań, jest chorobą bardzo
    łagodną, dlatego nigdy się przeciwko niej nie szczepiło dzieci. Dopiero
    niedawno wprowadzono to szczepienie, jako zabezpieczenie przed zachorowaniem w
    czasie ciąży i uszkodzeniem płodu. Innej przyczyny nie ma.
    No więc po co chłopcu to szczepienie? I po co półtorarocznej dziewczynce ? W
    ciążę zachodzi się od pewnego wieku, więc spokojnie można dac dziwewczynkom
    jedną- dwie dawki tej szczepionki począwszy od 13 roku życia.

    Nie jestem przeciwniczką wszystkich szczepień, ale ich umiarkowaną zwolenniczką.
    Nie wszystko dobre co poleci byle konował lub nawet dobry lekarz, ale uwiązany
    darmowymi wczasami od konkretnej firmy farmaceutycznej ( oczywiście za
    przepisywanie każdemu dziecku jak leci, np. szczepionki przeciw kleszczom,
    nawet w rejonie w ktorym kleszczy jak na lekarstwo).

    --
    beba2
  • bkt 07.07.04, 20:08
    Beba
    mówimy o faktach
    mam dowody - papier z wynikiem i antybiogramem
    i papier mówiący o tym że gronkowca po terapii nie ma
    i nie potrzebuję nic poczytać bo wystarczy że mam dowód że tak było.
    zresztą jest bactrim na antybiogramie z tego badania - gronkowiec był na to
    wrażliwy. Nie wiem czy bactrim to sulfonamid czy nie ale mam dowód na to że
    zadziałał. Może lepiej ty coś poczytaj?
    A dziecko przestało chorować na cokolwiek - przez półtora roku nie miała nawet
    kataru.
    No i podałam jej też coś w rodzaju szczepionki - Bronchovaxom.
    Co rok, dwa podaję IRS19. Działa.

    Z tego co wiem różyczka jest bardzo niebezpieczna w wieku dorosłym - więc
    lepiej ejst na nią szczepić dzieci?
    Nawet u dzieci powoduje powikłania. Znam osobę dorosłą która chorowała na
    różyczkę i druga co choworała na świnkę.
    Co by było gdyby wszyscy zrezygnowali ze szczepień? Czy zdajecie sobie sprawę z
    tego co robicie.
    Na szczeście jest w tym kraju prawo i paragrafy na takich.
  • beba2 07.07.04, 20:35
    No to gratuluje rozsądku i ładowanie bakterii dziecku w IRS, i to nie
    jednorazowo, a kilkukrotnie.
    Tak się zastanawiam, co Ty robisz na tym forum ?
    Nikt nie mówi, żeby wszyscy zrezygnowali ze szczepień, coś Ty się tak
    uczepiła???
    A z gronkowcem to miałaś szczęście, wyjątkowo niegroźny szczep skoro pomógł
    bactrim.
    Co do dowodów, którymi dysponujesz, no cóż, czasem taka bakteria jest bardzo
    uciążliwa i nie daje się niczym wytępić, a czasem po prostu znika sama. a to,
    że w tym momencie dziecko jej nie ma , nie znaczy, że nie może złapać w każdej
    chwili.
    Nie posądź mnie, że źle życzę Twojemu dziecku ( broń Boże), ale taka niestety
    jest ta bakteria.

    Ty twierdzisz, że nie potrzebujesz nic czytać, a doradzasz to mnie...no cóż ja
    czytam cały czas.

    Ja również znam osoby dorosle , ktore przeszły i różyczkę i świnkę ( nawet
    świnka u mężczyzny na szczęście bez powiklań, które zdarzają się u osób
    doroslych, ale rzadziej niż powiklania poszczepienne u dzieci).

    JA NIE MÓWIĘ NIE SZCZEPIĆ W OGÓLE, PYTAM PO CO MAŁE DZIECI NA RÓŻYCZKĘ ???
    Teraz było wyraźnie?

    "Paragrafy na takich " - no, na jakich ? Chyba się za bardzo rozchuśtałaś.

    I jak dla mnie nie jesteś tu mile widziana, ze względu na ton w jakim
    prowadzisz dyskusję.
    --
    beba2
  • astria1 07.07.04, 23:14

    he he he :-))

    ..wiesz Beba - BKT nie dyskutuje :-) Ona poprosu stanęła, łapki na biodra
    polozyła i grożącym palcem wykrzykuje.. "Paragrafy na takich " !!! :-)))

    No tak - nic dodać nic ując :-) Droga BKT proszę najpierw zapoznać się
    dokładnie o czym piszemy a potem się gorączkować - zresztą każdemu wolno pisać
    co się chce to fakt, ale kultury moja panno !!! kultury trochę !! i zapoznania
    się scisłego z naszymi wypowiedziami od początku forum ..zalecam

    pzdr
    Anna
  • beba2 07.07.04, 23:29
    A kuku Astria, a Ty tu czego na tym forum szukasz ? ! Wynocha :0)
    hahahahaaaahahhhhaaaaaaa!
    --
    beba2
  • astria1 08.07.04, 08:01
    Ty mnie tu nie wywalaj z forum :-) ja własnie idę zajrzeć na link co niej jaka
    osoba o nicku "zawiedzeni" podała o homeopatii klasycznej :-) he he he he ...

    Coraz ciekawiej sie robi :-) a od dyskutantów nie merytorycznych odgonić sie
    nie będzie mozna :-)


    pzdr
    Anna

  • bkt 08.07.04, 15:05
    Od dyskutantów merytorycznych się nie będzie można odgonić bo po prostu tutaj
    tacy nie zaglądają - spójrzcie tylko na dyskusję - dyskutują tylko dwie osoby
    (kółeczko wzajemnej adoracji) a jak ktoś ma inne zdanie to go z forum
    wywalacie - ja stąd spadam bo nie podoba mi się wasze zacietrzewienie. No i
    poza tym nie będę siedzieć tam gdzie mnie nie chcą.
    Ale generalnie taki jest poziom forów w gazecie wyborczej.
    Ja podtrzymuję swoje zdanie że to do czego namawiacie jest niebezpieczne. U
    mojej córki w przedszkolu jest krztusiec, myślę że to przez takie podejście
    rodziców.
    DO widzenia.

    Potwierdza się że adwokaci medycyny naturalnej to osoby agresywne.
    Niestety to od tych metod odstrasza.

    Mimo wszystko spróbuję znaleźć lekarza homeopatę dla młodszego dziecka który ma
    już czwartą anginę w życiu (21 miesięcy).
    Mam nadzieję że nie będzie tajemniczym małomównym doktorem z długą brodą albo
    nawiedzoną panią w gabinecie w stylu Ludwik dwudziesty która za pomocą dłoni
    (aura) bada poziom żelaza we krwi - autentyk, spotkałam się kiedyś z taką panią
    specjalistką medycyny naturalnej i homeopatii tak przynajmniej mówiła.
    do widzenia,
  • very_martini 08.07.04, 15:23

    Gdybys wczytala sie w forum, zauwazylabys na pewno, ze my bardzo aktywnie
    tepimy osoby z rozdzkami i innymi tego typu akcesoriami ZBEDNYMI homeopacie.
    Co do agresji - jesli ktos jest agresywny wobec nas, a smiem zauwazyc, ze w
    dyskusji z nami nie wystartowalas z neutralnej pozycji, to nam tez sie gotuje w
    zylach. Mnie jednak zawsze strzela, jak ktos nie umie przeczytac kilku postow
    ze zrozumieniem (i moze to dotyczyc i Ciebie, i Beby, i Astri...) i na to
    zawsze reaguje wysypka.
    Nie wspomne tez o tym, jak tepi sie homeopatie na innych forach - wpadnij, a
    zobaczysz, co to jest 'agresja', a raczej arogancja. Przeczytaj sobie dyskusje
    z optymalsami i moze jednak dojdziesz do wniosku, ze my tu nie kasamy tak
    mocno, jak Ty bys chciala.

    Do widzenia. Ciao ciao Italia...

    16%VOL
    22%VAT
    (very przepraszam za chwilowy brak polskich ogonkow)
  • astria1 08.07.04, 15:43
    bkt napisała:

    > Od dyskutantów merytorycznych się nie będzie można odgonić bo po prostu tutaj
    > tacy nie zaglądają - spójrzcie tylko na dyskusję - dyskutują tylko dwie osoby
    > (kółeczko wzajemnej adoracji) a jak ktoś ma inne zdanie to go z forum
    > wywalacie - ja stąd spadam bo nie podoba mi się wasze zacietrzewienie. No i
    > poza tym nie będę siedzieć tam gdzie mnie nie chcą.

    hola hola :-) czy Ktoś Ci powiedział ze Ciebie tu niechce ? dobra zeby się
    zbytnio nie wysilać to bardzo Cię proszę abyś zapoznała się jeszcze z takim
    wątkiem bynajmniej ktos z zewnątrz podobnie jak Ty się tu wypowiedział..
    oto link:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15302&w=13696125
    Tyle w kwestii szczepień..

    > Ale generalnie taki jest poziom forów w gazecie wyborczej.
    > Ja podtrzymuję swoje zdanie że to do czego namawiacie jest niebezpieczne.

    Widzisz to wlasnie jest Twoj wielki problem który zwie się "nie zrozumienie
    pisanego tekstu" Wlasciwie mogę się czuć urażona...wskaż nam gdzie my namawiamy
    do nie szczepienia ?? ani razu żadna osoba nie usłyszała od nas NIE SZCZEP
    DZIECKA !! jedynie co mogła usłyszeć to "Rozważ" na co szczepić. Wiec bądz tak
    dobra, poczytaj spokojnie nasze "głupiutkie wywodziki" ale tak zupełnie
    spokojnie zrób to a wtedy dopiero odpisuj.

    > mojej córki w przedszkolu jest krztusiec, myślę że to przez takie podejście
    > rodziców.
    > DO widzenia.

    Myślę że jestes w wielkim błędzie :-) ponieważ moje dzieci NIESZCZEPIONE
    powinny w pierwszej kolejnosci zachorować ! jakoś odpukać w przedszkolu
    sredniego syna gdy tez przeleciał krztusiec (u 2 dzieci stwerdzono objawy
    krztuścca)- zresztą to byli chlopcy z którymi moj syn miał kontakt - również
    się nie zaraził dla ciekawostki ! Ci dwaj chłopcy byli zaszczepieni
    p/krztusccowi więc kto od kogo ma się zarazac ? To chyba naprawdę paranoja nie
    twierdzisz ?

    > Potwierdza się że adwokaci medycyny naturalnej to osoby agresywne.
    > Niestety to od tych metod odstrasza.

    Oczywiscie ze bywają takie osoby co odstraszają :-) ale i pacjenci również są
    podobni prawda ?
    Wracając do forum homeopatii - prawdopodobnie jestes chyba w niesamowitej
    mniejszosci gdy te slowa masz ochotę do nas kierować proszę podsyłam wątek:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=19760&w=14037285

    > Mimo wszystko spróbuję znaleźć lekarza homeopatę dla młodszego dziecka który
    > ma już czwartą anginę w życiu (21 miesięcy).

    Wiesz... zebym nie była "prorokiem na miotle" :-) ale gdy znajdziesz homeopatę
    (ja radzę z maluszkiem iść do klasycznego) to wiedz że mozesz się spodziewać
    pytania typu: "kiedy zaczeły się anginy. Jak dziecko zniosło szczepienia, Czy
    stan dziecka nie pogorszył lub nie zmienił się po którymś ze szczepień" - BKT -
    rusz swoje sumienie i zastanów się czy tez przy okazji zdrowie maluszka tez
    nie ma związku własnie z którymś ze szczepień. Pamietaj ! ja nie pdważam
    szczepienia jedynie sygnalizuje to co ....w podanym wczesniej wątku
    przeczytałaś.


    > Mam nadzieję że nie będzie tajemniczym małomównym doktorem z długą brodą albo
    > nawiedzoną panią w gabinecie w stylu Ludwik dwudziesty która za pomocą dłoni
    > (aura) bada poziom żelaza we krwi - autentyk, spotkałam się kiedyś z taką
    >panią specjalistką medycyny naturalnej i homeopatii tak przynajmniej mówiła.

    Aaaa...widzisz własnie po to już tu się tak produkujemy, aby mama do ciebie
    podobna wiedziała gdzie i do kogo ma trafić aby przypadkiem jej się nie
    przydazyło własnie to co piszesz - cóz narazie nie mamy wpływu na to ze takie
    osoby istnieją ale z drugiej strony pacjent powinien wiedzieć (czyt. informować
    się) dla wlasnego interesu do kogo trafia

    > do widzenia,

    nawzajem...

    Jesli masz pytania odnosnie homeopatii smialo je zadawaj chyba ze w/g Ciebie
    nasze odpowiedzi nie zachowują potrzebnego poziomu o którym Ty sama nam
    zarzucasz.. ale wtedy zweryfikuj i swój poziom - ponieważ większość
    wypowiadających się na forum twierdzi inaczej.

    Dobra BKT - moze będzie dobrze jak z nami zostaniesz, poczytasz a w razie czego
    pytaj się, przyjzyj się ze mamy dosc cierpliwośći aby odpowiadać na wiele
    spraw, spojrz ze jednak atmosfera na forum jest miła a tak jak to bywa w zyciu
    nie zawsze jest wszędzie miło i łagodnie.

    Pzdr w pokojowym nastawieniu..
    Anna
  • agaaska 09.07.04, 15:02
    Witam.

    Gratuluję skutecznej terapii.

    Jako dziecko wzięłam wszystkie przewidziane szczepienia plus jeszcze trochę
    dodatkowych, bo moja mama tak jak Ty lubiła mnie co roku jakimś tam świnstwem
    zaszczepić oczywiście to już robiła prywatnie.
    Sama miałam przyjemność mieć gronkowca (a nawet dwa złocistego i zwykłego, nazw
    lacińskich nie pamiętam, ale gdzieś mam wynik wymazu na pamiątke). Byłam akurat
    w szkole średniej (3 kl. dokładnie) i żaden antybiotyk mi nie pomógł, oj a
    najadlam się ich najadłam średnio co dwa tygodnie dostawałam nowy bo może
    zadziała a na antybiogramie ich liczba drastcznie się kurczyła i tak prawie
    przez rok czasu.Jadłam te antybiotyki jak cukierki, a tyłek jeszcze do dziś mi
    się odzywa po zastrzykach, chodziłam do szkoły przez tydzień czasem udało mi
    się dwa (stale biorąc antybiotyk) a potem znów zwolnienie, bo gronkowiec
    atakował mocniej. W wyniku tegonaturalna odporność organizmu gdzieś mi zanikła
    i znów zaczęło się wpychanie we mnie jakiś preparatów na wzmocnienie.

    Nie wiem co mi pomogło, ale ja stawiam na wizualizację, bo kuracja
    antybiotykowa to mnie mało nie wykończyła i tak kiedyś leżąc kompletnie
    zrezygnowana i wyczerana, ułożyłam swoją pierwszą wizualizację strasznie prostą
    i mało skomplikowaną, ale na szczęście bardzo skuteczną.

    I wiecie jak terazo tym myślę to cieszę się, że wtedy się tak nie trąbiło o
    gronkowcach i ludziach, którzy przez to świństwo umarli, bo pewnie bym się z
    tego nie wyciągnęła.
    A skutki tego wyniszczenia odczuwam do dziś. Tylko, że teraz 10 razy się
    zastanowię nim wykupię przepisaną przez lekarza receptę i jeśli czuję, że coś
    mi nie pomoże to ląduje to w koszu, a ja szukam pomocy gdzie indziej i tak
    trafiłam na to forum :)

    Pozdrawiam

    --
    Głupota nie zwalnia od myślenia.
    S.J.Lec
  • very_martini 07.07.04, 18:18
    Droga Oswiecona Bkt.

    A ja Ci powiem, ze mnie Opiekuncze Panstwo Polskie i sanepid wyrzadzily krzywde
    szczepiac mnie na rozyczke, kiedy mialam 11 lat. Powinni byli zalozyc, ze nie
    zajde w ciaze przed dwudziestka, a stara zasada mowi, ze jesli juz chorowac na
    rozyczke, to dziecieciem bedac. Efekt jest taki, ze nie odchorowalam bedac
    dzieckiem, teraz mam padaczke, a kazdy napad jest przeciwwskazaniem do
    szczepienia i tym sposobem przez niewiadomo ile nie da sie mnie zaszczpic.
    Ekstra, co? Gdybym wtedy miala cos do powiedzenia, to kazalabym sie zaprowadzic
    do domu, w ktorym ktos choruje na rozyczke, i zarazic, zeby to odchorowac i
    miec z glowy, a nie teraz zastanawiac sie, co by tu zrobic. Na szczescie ciazy
    nie mam w planie, ale gdybym miala, i nie miala kontaktu z homeopatia, ktora
    mozna rozyczke dobic w kilka dni i krzywda sie moze dziecku nie stanie, to
    mozesz sobie wyobrazic, jak trzeslabym sie przez te kilka miesiecy. Chcesz
    pozazdroscic? Albo sie zamienic? Moge Ci podac # telefonu, dokonamy transakcji

    16%VOL
    22%VAT
    (very przepraszam za chwilowy brak polskich ogonkow)
  • 020305r 20.10.04, 22:53
    Mili Państwo,
    bardzo chciałabym zaprosić do nowego wątku te osoby,które moga podzielić się
    doświadczeniem od strony praktycznej.Przeczytałam juz całą masę tematów w
    związku z tym ,zaczynam juz nawet kojarzyć kto się jak tu nazywa.Swój temat
    zatytułowałam "NIE SZCZEPIENIE-Wasze doświadczenia".Będzie mi miło jak
    którakolwiek z Was da znak życia.Uciekłam z forum edziecko-zdrowie i jakimś
    cudownym przypadkiem trafiłam na forum homeopatia.Odnowiłam kilka wątków już
    gdzieś pochowanych,ale tak naprawdę to interesuja mnie już tylko Wasze w
    związku z"nie szczepieniem"- "przygody".Bardzo sedecznie Was Panie Drogie
    pozdawiam i ciesze się przeokrutnie,że nie jestem sama.
  • aga_76 03.11.04, 23:22
    Cześć dziewczyny:)
    Jestem na forum o Homeopatii po raz pierwszy i cóz....od razu mam problem, oczywiście ze szczepieniem....ale od początku...
    DO tej pory byłam przekonana, że szczepiąc dziecko na "co tylko się da" robię co dla niego najlepsze.
    /Mam córkę Julkę- 4,5 roku i właśnie jest zaszczepiona na wszystko...tyle że ten "przypadek" chyba należałoby rozważać inaczej, z uwagi na jej wrodzoaną chorobę, ale nie o tym chciałam.../
    W lipcu urodziałam Tymka, na szczęście zdrowego jak rybka:). Oczywiście szczepienia jak normalnie. Jak miał 10 tyg. kazali nam przyjśc po raz kolejkny na sczepienie (miała być ta skojarzona: 5 w 1), niestety nie dowieźli, więc nie szczepiliśmy, potem w domu zaczęły się choróbska, chorowałam ja oraz Julka, Tymek nic nie złapał, ale pediatra powiedziała, ze nie mozna go szczepic gdy w domu choroby. Dodatkowo od czasu gdy skończył 1 tydzień zaczęły mu paskudnie ropieć oczy, antybiotk nie pomógł, więc w końcu poszłam zrobić wymaz z oka. Wymaz robiłam dokąłdnie w dniu szczpienia małego (1 godzinkę po). Miał wtedy 15 tygodni skończone. Okazało się, że mały ma w oku Hemophilus Influenzae. ANtybiotyk. Zaczął antybiotyk pomagać łącznie z masowaniem kanalika. Ale co...4 dni później Tymek zachorował: kaszel okrutny oraz katar. Męczy się bidulek okropnie. Pediatr stwierdziała, że to pewnie wirusowe i dąła mu leki (Eurespal, Clemastinum, S.Prawoslazowy). Nie pomaga....leków nie chce pic, więc daję na siłę, chyba mu nie smakuja, więcej spi, nie "grucha" tak jak kiedyś, nawet pierś ciągnie raczej niechętnie....
    Teraz po czytaniu Wasego forum, zaczyna nachodzić mnie mysl, ze to po szczepieniu tym HIB'em...i jestem załamana..nie wiem co teraz...?

    Dzięki jesli komus udało się to przeczyatć,bo ciut długo...
    Pozdawiam.
    Aga.
    P.S. Acha u JUlki nie zauwazyłam nic niepokojącego po szczepionkach (chociaz jak była szczepiona Hib'em to była ciut starsza)
    A.
  • very_martini 04.11.04, 10:21
    Nie panikować, przede wszystkim, a następnym razem, kiedy będziecie się
    szczepić, WYMÓC na pediatrze, żeby się łaskawie upewnił, czy szczepi zdrowe
    dziecko. Po takich przejściach, według mnie, dziecko nie kwalifikuje się do
    szczepienia przez co najmniej pół roku - chociaż pewnie przychodnia będzie
    miała na ten temat inne zdanie. Jeśli chcesz szczepić dalej, to te 5 w jednym
    sobie odpuść, najwięcej powikłań jest właśnie po tych cudeńkach.
    Na ten katar i kaszel można by coś wykombinować, tylko musiałabyś podać w miarę
    dużo objawów i czekać na któregoś Mądrego Człowieka - może załóż nowy wątek?
    Możesz też od razu spróbować z jakimiś kompleksowymi lekami - jeśli to
    faktycznie wirus, to oscillococcinum. Możesz rozpuścić w wodzie albo wsypać do
    paszczy, może pociamka, bo to słodkie.


    16%VOL
    22%VAT

  • beba2 09.02.05, 21:17
    hop
  • kasiula.m 26.10.05, 22:59
    robię "do góry" bo wątek dość stary, dla mnie ważny - może ktoś jeszcze
    skorzysta :)
    Na edziecku (zdrowie) wiele starych "dobrych" wątków zostało
    zarchiwizowanych :(
  • very_martini 29.10.05, 17:53
    To chyba całość wywiadu Szymona Hołowni z doc. Włodzimierzem Gutem,
    mikrobiologiem z PZH. Jest stąd:
    ttp://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_051029/plus_minus_a_7.html a
    wklejam, żeby przyszłe pokolenia nie musiały płacić za dostęp do archiwum.

    Rz: Zaszczepił się już pan przeciw grypie?

    Włodzimierz Gut: Nie.

    I to mówi wirusolog?

    Tak, bo wirusolog wie, że dostępna szczepionka chroni przed wirusem grypy, który
    krążył po świecie przed rokiem. A szczepionka przeciwko temu, który krąży
    dzisiaj, będzie gotowa dopiero za rok. Nie dajmy się zwariować. Jeśli dotychczas
    nie zachorowałem, to znaczy, że mój organizm świetnie sobie z tegorocznym
    wirusem radzi. A jeśli zachoruję - to szczepienie i tak mi nie pomoże. Mój
    stosunek do masowych szczepień przeciw grypie streszcza ludowa historia o
    rodzinie, która mieszkała w domu z dziurawym dachem. Na pytanie gości, dlaczego
    nie można załatać dachu, ojciec rodziny odpowiadał z żelazną logiką: - Jak pada,
    to nie można, a jak nie pada - to po co?

    A choćby z tego powodu, że ciągnie do nas ptasia grypa, a szczepionka przeciw
    zwykłej grypie - jak powtarzają epidemiolodzy - może złagodzić jej objawy. Zapas
    szczepionek zniknął z aptek już dawno, media rysują mapy przelotów ptaków, słowo
    "pandemia" odmieniane jest przez wszystkie przypadki. Telewizja pokazuje ludzi,
    w których widok gołębia siadającego na kuchennym parapecie budzi stany lękowe.
    Pan się nie boi?

    A pamięta pan, jak dwa lata temu trąbiono, że za chwilę świat ogarnie pandemia
    SARS? I co? Od 1997 r. w liczącej dwa miliardy mieszkańców Azji zmarło na SARS
    120 osób. Tymczasem co roku na zwykłą - nie żadną ptasią - grypę umiera w samych
    tylko Stanach Zjednoczonych ok. 35 tysięcy ludzi. 16 tysięcy osób umiera co roku
    w Afryce na zapalenie mózgu, ale nasze media wolą ekscytować się niezwykle
    rzadko spotykaną w Europie gorączką zachodniego Nilu. W ostatnim czasie
    wykształciła się grupa tzw. wirusów medialnych, których nikt nie widział, ale
    wszyscy się ich boją. A jeśli się boją - będą szukać szczepionek. Gdy zaś
    wzrośnie popyt na szczepionki - wzrośnie też ich cena. I koło się zamyka.

    Sugeruje pan, że larum wokół pandemii ptasiej grypy podniosły firmy farmaceutyczne?!

    To pan powiedział. Ja mogę tylko podawać fakty. A fakty są takie, że - po
    pierwsze - ptasią grypę mieliśmy obok siebie zawsze, bo ptaki są naturalnymi
    gospodarzami wirusów grypy. Te wirusy zawierają wsobie dwa powierzchniowe
    białka, jedno z nich oznaczamy literą H, drugie - literą N. A każde z tych
    białek dzieli się na kilkanaście typów. I - żeby było nam weselej - każdy z
    kilkunastu typów H może próbować się połączyć z każdym z kilkunastu typów N, co
    w sumie może dać astronomiczną liczbę odmian. A więc rozbudzanie w ludziach
    nadziei na to, że jest lub będzie szczepionka, która zabezpieczy ich przed
    ptasią grypą, to mydlenie im oczu. Po drugie - trzeba pamiętać, że człowiek może
    się zarazić ptasią grypą - podobnie jak np. małpią ospą - tylko w razie kontaktu
    z naprawdę olbrzymim stężeniem wirusa. Musiałby naprzykład iść na zakażoną fermę
    i porządnie nawdychać się pyłu. Statystycznie i tak jest bardziej prawdopodobne,
    że prędzej dostałby od tego pyłu zapalenia spojówek niż grypy, ale załóżmy, że
    miał pecha. Zwierzęcy wirus namnoży się w człowieku, ale i tak nie będzie mógł
    "przeskoczyć" na inną osobę. Bo on po prostu tego nie potrafi. Podobnie jak
    wielu innych rzeczy, o które się go posądza. Gdy się czyta pełne emocji teksty o
    wirusach, ciarki chodzą po krzyżu. Oto wirus "straszy", "zabija", sprytnie
    przeskakuje z ptaka na ptaka, byle tylko zakazić jak największe rzesze ludzi,
    jest "podstępny", bywa "niszczycielski". Istne skrzyżowanie wszechmocnego
    Supermana z wcielonym diabłem. Niewidzialny twór, który czyha na człowieka i
    podejmuje z nim inteligentną walkę.

    A tak nie jest?

    Nie, bo wirus nie żyje, jak np. bakteria. Wirus to martwa dyskietka, na której
    zapisano jakąś informację i przyklejono do niej odrobinę białka, żeby zanęcić
    komórkę, aby tę dyskietkę przyjęła i odczytała. Wirus sam nie może zrobić nic.
    Sensem jego istnienia jest podłączenie się do komórkowego zasilania i
    rozpoczęcie powielania informacji, którą w nim zapisano. Jak to działa? Weźmy
    wirusa opryszczki, jednego z kilkuset, które z pewnością siedzą teraz w pana i
    moich komórkach i czekają, aż coś się zacznie dziać, aż się zdenerwujemy, aż
    skoczy nam temperatura, aż się przeziębimy. Wirus wtedy się włącza i zaczyna
    powielać. Gospodarz orientuje się, że pojawił się intruz, i próbuje z nim
    walczyć. Niektóre zakażone komórki poświęcają się i od razu popełniają
    samobójstwo, inne starają się przeszkadzać wirusowi, wprowadzając błędy do
    kolejnych kopii terrorysty. Skutek jest taki, że choć zjednej cząsteczki wirusa
    może powstać nawet kilka milionów nowych - tylko jeden na tysiąc może być
    aktywny. Wirus w ogóle musi się strasznie napracować, żeby zrobić nam krzywdę.
    Jeśli w kropelce śliny, która ląduje na naszym nabłonku, znajduje się 1000
    cząsteczek wirusa grypy, 999 z nich i tak trafi do komórek, w których nie będzie
    mogło działać. Komórki pożrą je bez odczytania zawartości. Jedyną realną siłą
    wirusów jest ich różnorodność, bo jak będą się różnić, będzie większa szansa, że
    jakaś komórka przyjmie je jednak na swój garnuszek. Dlatego wciąż się krzyżują,
    kopiują, zmieniają.

    I na to właśnie zwracają uwagę ci, którzy ostrzegają przed ptasią grypą. Bo
    przecież może być tak, że jej wirus trafi na kogoś z grypą czysto ludzką,
    dojdzie do wymieszania ich DNA i powstanie zabójcza mieszanka, wędrująca od
    człowieka do człowieka.

    Tyle że to naprawdę nie jest takie proste. Weźmy osławioną hiszpankę, która na
    pocz. XX wieku przyczyniła się do śmierci milionów ludzi, choć nikt nie wie ilu,
    bo ich liczba w publikacjach rośnie z roku na rok (i niedługo pewnie okaże się,
    że wszyscy zmarli między 1918 a 1920 umarli właśnie na ten rodzaj grypy).
    Prawdopodobieństwo, że w bardzo krótkim czasie dojdzie do około dziesięciu
    mutacji, które umożliwią przejście wirusa z człowieka na człowieka, było mniej
    więcej takie jak szansa na wygraną w totolotku. Proszę spojrzeć na wirusa
    księgosuszu, który od zarania dziejów żył sobie spokojnie w populacji
    przeżuwaczy. Krowę udomowiono 7 tysięcy lat przed naszą erą. A dopiero po dwóch
    tysiącach lat kontaktów człowieka z bydłem z księgosuszu powstał wirus odry.

    I kolejne ważne pytanie - kto jest temu winny? Bo przecież nie krowa. Otóż sami
    ściągnęliśmy sobie nieszczęście na głowę. Historia epidemiologii dobitnie
    pokazuje zresztą, że jesteśmy w tym naprawdę wybitnymi specjalistami.
    Kilkanaście lat temu w Boliwii wybuchła epidemia groźnej gorączki krwotocznej.
    Wywołał ją wirus, który zanim przeskoczył na ludzi, przez długie lata
    pasożytował na gryzoniach, które uwielbiały kukurydzę. Wirus nie dręczył ich
    zbyt mocno, gryzonie i bez niego przymierały bowiem głodem, a wirus doskonale
    wiedział, że martwy gospodarz to gospodarz kiepski (nawiasem mówiąc, do takich
    samych wniosków doszedł zresztą ostatnio ludzki wirus HIV, który z roku na rok
    słabnie). W Boliwii sytuacja była stabilna, dopóki na horyzoncie nie pojawił się
    człowiek, który założył plantacje kukurydzy. Gryzonie zaczęły się mnożyć jak
    mrówki. Ludzie coraz częściej się z nimi stykali. I tak to się zaczęło. Podobnie
    jest z ptasią grypą. Ona była zawsze. Problemy zaczęły się wraz z pojawieniem
    się przemysłowych hodowli, gdzie trzyma się razem tysiące kur, kaczek i gęsi.
    Tam wirus, który dotychczas pasożytował spokojnie na gęsiach, prędzej czy
    później wpadnie na pomysł, by przenieść się na kaczki, a z kaczek na indyki,
    tworząc fascynujące z punktu widzenia wirusologa mieszanki, bo akurat wirusy
    grypy mają genom wygodnie podzielony, tak by łatwiej się dzielił i łączył w
    coraz to nowe kombinacje.

    Ale przecież do tego nie trzeba wielkich ferm, każdy polski rolnik chowa gęsi
    razem z kurami czy indykami.

    Jasne. Tyle że jeśli gospodarzowi, który ma
  • very_martini 29.10.05, 17:56
    Podobnie jest z ptasią grypą. Ona była zawsze. Problemy zaczęły się wraz z
    pojawieniem się przemysłowych hodowli, gdzie trzyma się razem tysiące kur,
    kaczek i gęsi. Tam wirus, który dotychczas pasożytował spokojnie na gęsiach,
    prędzej czy później wpadnie na pomysł, by przenieść się na kaczki, a z kaczek na
    indyki, tworząc fascynujące z punktu widzenia wirusologa mieszanki, bo akurat
    wirusy grypy mają genom wygodnie podzielony, tak by łatwiej się dzielił i łączył
    w coraz to nowe kombinacje.

    Ale przecież do tego nie trzeba wielkich ferm, każdy polski rolnik chowa gęsi
    razem z kurami czy indykami.

    Jasne. Tyle że jeśli gospodarzowi, który ma dziesięć kur, padnie jedna, to on ją
    ugotuje lub zakopie. A w wypadku wielkich ferm zadziała efekt skali. Bo jeśli w
    miejscu, gdzieżyje dziesięć tysięcy gęsi, padnie sto, natychmiast przyjedzie
    telewizja i naród dozna szoku. Zacznie się masowe wybijanie stad, ceny wędlin
    drobiowych spadną. Im dłużej na to patrzę, tym bardziej przypomina mi się to, co
    w latach 90. rozpętano wokół BSE. Wirusa wywołującego BSE odkryto w Anglii w
    1986 r. Sytuację opanowano w 1990 r. A kiedy rozpętano całą tę histerię wokół
    choroby szalonych krów? W 1993 r., gdy już było wiadomo, że Anglia się podniesie.

    Twierdzi pan, że histerię wokół ptasiej grypy mogą "sponsorować" nie tylko
    producenci szczepionek, ale i właściciele stad trzody chlewnej?!

    I znowu - to pan powiedział. Ja pamiętam tylko, że gdy już opadły nieco emocje,
    nawet prasa zwracała uwagę, że żyjemy w epoce wolnego rynku, który - z zasady -
    ucieka się do różnych metod dławienia konkurencji.

    Tyle że proponowana przez pana spiskowa teoria - choć atrakcyjna - nie tłumaczy
    wszystkiego. Przecież ta sama prasa opisywała jednak śmiertelne ludzkie ofiary
    gąbczastego zapalenia mózgu.

    Jasne, że opisywała, bo gąbczaste zapalenie mózgu może mieć nie tylko podłoże
    wirusowe, ale i genetyczne. I ze statystyk wynika, że np. w Polsce powinno na to
    umierać rocznie około 40 osób. Ten wskaźnik potwierdza się w praktyce, i to
    głównie tych ludzi opisywały gazety. Zresztą, wśród krów też przez długie lata
    obserwowano stały odsetek zachorowań. Pierwszą "szaloną krowę" opisano we
    Francji w 1873 r.! I wszystko byłoby dobrze, gdyby w latach 80. XX wieku Anglicy
    nie wpadli na pomysł, by przerabiać padłe krowy - w tym te chore - na paszę dla
    krów żywych. Początkiem problemu była więc ludzka chciwość. Człowiek może
    zresztą naruszać naturalną równowagę nie tylko z powodów rynkowych. W Papui
    Nowej Gwinei rozpowszechniła się na przykład tradycja zjadania przez żałobników
    mózgu zmarłego, by posiąść jego mądrość. I tak zaczęła się epidemia wirusa
    "śmiejącej się śmierci", innej postaci gąbczastego zapalenia mózgu. Dziś
    naprawdę nie ma już powodów do obaw. Liczba pacjentów, u których stwierdza się
    genetyczną odmianę tej choroby, wciąż jest dużo wyższa niż tych, u których
    wywołał ją wirus.

    I jeszcze jedno. Zarzuca mi pan tworzenie spiskowych teorii dziejów. A mi chodzi
    tylko o to, by ludzie, zamiast zabijać się o szczepionki przeciw ubiegłorocznej
    grypie czy SARS, nie zapomnieli o "klasycznych" szczepieniach przeciw odrze czy
    polio. Mieliśmy przecież nie tak dawno epidemię polio, która okaleczyła setki
    ludzi, a wzięła się właśnie z zatrzymania programu szczepień. Zaczęła się w
    Nigerii, przeszła przez Sudan, Jemen, doszła aż do Indonezji. Ludzie nie
    szczepili się, bo im się nie chciało, bo po co, uciekali się nawet do argumentów
    religijnych, dlatego tę epidemię określono mianem epidemii fundamentalistów
    islamskich. Wyprodukowanie dobrej szczepionki na wirusa to cud, więc jak już się
    uda - trzeba z tego korzystać.

    Jak to - cud?

    Ano tak. Z robieniem szczepionek antywirusowych jest bowiem tak, że zawsze jest
    coś za coś. Jeśli chcemy mieć 100 proc. pewności, że szczepionka "nie nabroi",
    wycinamy wirusowi materiał genetyczny i uczymy organizm reagować obroną na samo
    tylko białko. Tylko że będzie to obrona mało skuteczna. Możemy też próbować
    osłabiać wirusa, zmieniać jego właściwości, zarażając nim kolejne hodowle
    komórek. Tyle że im dalej jesteśmy od oryginału, tymwiększa szansa, że zrobimy
    szczepionkę przeciw czemuś, co nie istnieje. Albo taką, która może zagrażać
    życiu pacjenta.

    Weźmy szczepionkę przeciw czarnej ospie, którą należy podawać w młodym wieku, bo
    później może wywoływać komplikacje. I załóżmy, że ktoś nas dziś nastraszył i
    chcemy natychmiast zaszczepić przeciw czarnej ospie wszystkich Polaków, którzy
    urodzili się po 1980 r. i nie byli już na nią szczepieni. Mielibyśmy pewnie
    kilka tysięcy trupów. A co, jeśli alarm okazałby się fałszywy? Wziąłby pan na
    siebie taką odpowiedzialność? Ostatnio odwiedził mnie specjalista od
    zabezpieczenia terrorystycznego, pytając, czy Polska powinna kupować szczepionkę
    przeciw ospie. Odpowiedziałem mu cytatem z Biblii: Cokolwiek uczynisz, źle
    uczynisz. Jak nie kupisz szczepionki - powiedzą, że nie dbasz o kraj, jak kupisz
    - że niepotrzebnie wydajesz pieniądze. A jeśli pytasz, czy czarna ospa będzie -
    to nie będzie. Przynajmniej za życia tej szczepionki.

    Czy aby na pewno? Kilka lat temu media na całym świecie rozpisywały się o
    poradzieckich zapasach wirusa czarnej ospy, obliczanych podobno na 30 ton!

    A po co nam od razu Rosjanie? Ostatni przypadek czarnej ospy odnotowano w 1983
    r., a więc trzy lata po ogłoszeniu ostatecznego wyeliminowania tej choroby ze
    świata. Zaraziła się nią techniczka pracująca nad tzw. szczepami muzealnymi.
    Kilka lat temu panika ogarnęła Stany Zjednoczone. Prasa rozpisywała się o młodym
    człowieku, który poszedł do biblioteki, sięgnął po starą książkę, z której
    wypadła koperta. A z koperty - strupy czarnej ospy z czasów wojny secesyjnej. Na
    szczęście wirus nie był widać zbyt dobrze wysuszony i nie przetrwał. Ale gdyby
    przetrwał - byłby to chyba najpiękniejszy niezamierzony atak terrorystyczny w
    historii.

    A co z tymi, którzy działalność terrorystyczną prowadzą świadomie, przecież oni
    też mają dostęp do wirusów?

    Może i mają, tylko co im po wirusie, który zabije także ich samych, ich rodziny,
    być może całą ludzkość? Zresztą - po co mają sięgać po wirusy, skoro znacznie
    łatwiej "wyprodukować" bakterie? Wytworzenie skutecznej broni wirusologicznej to
    wyższa szkoła jazdy, do tego potrzebne są wielkie pieniądze, państwowe laboratoria.

    Skąd więc kilka lat temu wziął się wąglik w amerykańskich listach?

    Ale co to był za wąglik, przed którym chronił zwykły szalik i który, jeśli coś
    komuś zainfekował, to co najwyżej jamę ustną, a nigdy nie przedostał się do
    płuc?! Jeszcze raz apeluję - nie bójmy się wąglika, SARS czy wirusa ebola,
    którego nawet gdyby ktoś chciał - nie zawlecze do Polski, bo zanim dojedzie z
    buszu na lotnisko, będzie już ciężko chory. Bójmy się raczej tego, żeby nie
    załamał się program szczepień przeciw różyczce. Przecież również w Polsce
    podnoszą się głosy, że ta szczepionka jest "niemoralna". Pół wieku temu na
    skutek wyroku sądowego w USA dokonano aborcji, a naukowcy, niejako przy okazji,
    pobrali od płodu komórki i na nich wyhodowali szczepionkę. Ta szczepionka
    każdego roku tylko w Polsce chroni przed około sześciuset aborcjami, do których
    mogłoby dojść ze względu na uszkodzenia płodu, wirus różyczki jest bowiem bardzo
    niebezpieczny dla kobiet w ciąży.

    I naprawdę - pana zdaniem - oprócz różyczki, ospy i odry nic nam dziś nie grozi?
    Te 35 tysięcy osób, które w Stanach umierają na grypę, nie powinno dać nam
    jednak do myślenia?

    Jasne, że powinno. Tylko co, pana zdaniem, powinniśmy zrobić?Ogłosić, że może
    wystąpić epidemia? Kilka lat temu w Indiach ogłoszono przez radio, że w kraju
    może wybuchnąć epidemia dżumy. Wszyscy natychmiast rozjechali się we wszystkie
    możliwe strony - do rodziny, w góry, na wieś. Wyobraża pan sobie, co by było,
    gdyby tam naprawdę była dżuma? Trzeba dostosować reakcję do zagrożenia. Na razie
    cyrkulacja tych około 300 odmian wirusów oddechowych, które pewnie mamy szansę
    złapać, zakończy się p
  • beba2 30.10.05, 09:10
    Boskie, po prostu boskie :) Ten pan został moim idolem juz jakiś czas temu,
    kiedy pisał, ze się nie szczepi.
    Tak mi się teraz nasunęło:
    Rozumiem, ze są lekarze, którzy zalecają te szczepienia, kiedy czlowiek
    przychodzi do nich do gabinetu ( moze powoduje nimi chęć zysku - gratyfikacje
    od firm farmaceutycznych, a moze po prostu NIE WIEDZĄ TEGO o czym pisze ten
    wirusolog??)
    Po prostu wierzyc się w to nie chce.
    Ale z drugiej strony ja czytam wypociny lekarzy, którzy przewijają sie przez
    forum Wborczej, to wrecz nabieram pewnosci, ze ich głupota sięga zenitu. Nie
    dość, ze na temat szczepień nie wiedzą nic, to jeszcze działają na szkodę
    potencjalnego pacjenta. Tragedia.
    Współczuję wszystkim nieświadomym ludziom, którzy zaszczepią swoje dzieci
    czymś co moze im tylko zaszkodzić, a nie uchronić przed tym, przed czym niby
    powinno.
  • kajmal 31.10.05, 11:13
    z watkiem o grypie mozna sie zgodzic, ale co z rozyczka (rewelacyjna logika w
    szczepieniu chlopcow, w ich interesie a nie populacji otaczajacych ich kobiet),
    co z odra (czy rzeczywiscie konieczne jest szczepienie na nia), co ze swinka
    (tym razem u dziewczynek) Ten pan jest chyba duzym proklamatorem tych
    szczepien, ktore w przeciwienstwie do grypy sa obowiazkowe...
  • very_martini 06.11.05, 16:32
    żeby było całościowo, wklejam polemikę z artykułem:

    Zadziwiła mnie treść wywiadu Szymona Hołowni z doc. Włodzimierzem Gutem z
    Zakładu Wirusologii Państwowego Zakładu Higieny ("Plus Minus", 29.10.05, nr
    254). Z lektury tej dowiedzieć się można między innymi, że nie warto szczepić
    się przeciwko grypie, gdyż szczepionka uodparnia na szczepy wirusa, które
    krążyły po świecie rok wcześniej. A szczepy te, szanowna redakcjo, nadal krążą i
    będą krążyły do końca sezonu grypowego w przyszłym roku. Oczywiście
    przewidywania WHO i Instytutu Pasteura mogą być chybione, ale nie są
    bezpodstawne i nie zalecają szczepień przeciwko zeszłorocznym szczepom, jak
    twierdzi doc. Gut. Redaktor Hołownia wie na temat szczepień więcej niż doc. Gut,
    gdy pyta skromnie, czy jednak takie szczepienie nie zmniejszy objawów
    niezależnie od tego, jaki wirus nas zaatakuje. Doc. Gut ma na to odpowiedź w
    formie przypowieści o łataniu dachu. A ja mam inną: kiedy mojej matce pewien
    lekarz oznajmił: "co ma być, to będzie", po krótkim namyśle stwierdziła, że nie
    warto leczyć się u lekarza, który z góry zakłada, że nie będzie w stanie jej
    pomóc. Doc. Gut przedstawia nam taką właśnie filozofię i też nie warto go słuchać.

    Medialne zamieszanie wokół możliwej pandemii grypy pochodzenia ptasiego doc. Gut
    uzasadnia spiskową teorią i plotką podsycaną przez producentów leków, którzy na
    panice zarobić mają niebotyczne sumy. Dowodem na to ma być sprawa choroby
    szalonych krów sprzed kilku lat i pandemii SARS. W Polsce teorie spiskowe
    trafiają niestety na podatny grunt, co świadczy jedynie o zacofaniu naszego
    społeczeństwa, a doc. Gut w nonszalancki sposób na strachu buduje własne,
    oryginalne, teorie szerzenia się wirusów... w mediach. Przecież epidemia SARS
    skończyła się 120 ofiarami tylko dzięki zastosowaniu szczególnych środków
    ostrożności. Pomimo to miała ona jednak dramatyczny przebieg w doskonale
    przygotowanej Kanadzie.

    O przyszłej pandemii grypy i jej pochodzeniu od ptaków donoszą naukowe
    czasopisma już od kilku lat. Biją one na alarm po to, abyśmy przygotowali się
    jak najskuteczniej na jej odparcie, m.in. gromadząc tamiflu (na którym firma
    Roche zarobi, a jakże). Czy te pisma (np. "Nature" i "Science") też biorą udział
    w spisku?

    Takie podejście do bardzo poważnych spraw epidemiologicznych, publicznie
    prezentowane przez pracownika Państwowego Zakładu Higieny, zasługuje moim
    zdaniem na przemyślenie przez jego szefów. Publiczne głoszenie takich bzdur jest
    bowiem nie tylko społecznie szkodliwe, ale ma znamiona dywersji wobec
    zatrudniającej doc. Guta instytucji. Jest też po prostu niezgodne z jego etyką
    zawodową.

    A na tym nie koniec naukowych nowości w wypowiedzi docenta. Otóż z wywiadu
    dowiadujemy się również, że gąbczaste zapalenie mózgu wywołuje wirus! Brawo,
    doc. Gut wykazuje się zadziwiająco dogłębną wiedzą (...)
    dr. hab. Jacek Kubiak, biolog pracujący w CNRS i na Uniwersytecie Rennes 1 we
    Francji

    Miło mi, że autor polemiki jest świadomym, dobrze wychowanym i ceniącym wiedzę
    naukowcem. Szczególnie urzeczony jestem apelem do moich zwierzchników. To
    prawda, że jeśli ktoś się ze mną nie zgadza, najlepiej nałożyć mu knebel. Ale to
    hamuje postęp, który, jak mojemu szanownemu koledze wiadomo, jest wynikiem
    ścierania się poglądów, a nie działania jednym głosem. Daleki jestem od
    spiskowej teorii dziejów, co nie oznacza, że uważam, iż 100 proc. ludzi jest
    uczciwych i bezstronnych. Ponadto nie twierdziłem, że BSE wywołuje wirus (mimo
    że taka hipoteza powinna być autorowi polemiki również znana). Tyle w odpowiedzi
    na uwagi dr. hab. Jacka Kubiaka. Jeśli ma ochotę podyskutować merytorycznie,
    służę moim adresem. Szczegółowe omawianie przesłanek merytorycznych zajęłoby
    zbyt wiele miejsca.

    Jako odpowiedź na charakter polemiki, zacytuję motto prawdziwego autorytetu:
    "Mogę się z tobą nie zgadzać, ale do końca będę walczył, byś mógł wypowiedzieć
    swoją opinię".
    Włodzimierz Gut
  • very_martini 21.02.06, 18:38
    No to jeszcze jedna rzecz, znowu z Rzepy
    www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060221/publicystyka/publicystyka_a_6.html
    Ptasia histeria

    Tytułowa bohaterka powieści Johna Coetzeego "Elisabeth Costello" wywołuje
    międzynarodowy skandal, porównując w jednym z wykładów cierpienia zwierząt
    hodowlanych do Holokaustu. To nie wytwór literackiej fantazji; to język
    radykalnych obrońców praw zwierząt.

    Taka językowa histeria bywa niesmaczna. Ale bodaj groźniejsza jest inna odmiana
    histerii, którą dziś obserwujemy w związku z ptasią grypą. Dzień w dzień media
    bombardują nas informacjami i obrazami, świadczącymi, że wobec śmiertelnego
    zagrożenia ludzkość przygotowuje się na wojnę totalną z wirusem. A jak wojna
    totalna - to i totalne środki. Wróg jest już u granic, na niemieckiej Rugii cały
    drób domowy ma zostać wytępiony do nogi. Niedzielne "Wiadomości" pokazały, jak
    Małopolska już jest gotowa do likwidacji zarażonego ptactwa za pomocą swoistych
    komór gazowych z dwutlenkiem węgla o zabójczym stężeniu.

    Według danych Światowej Organizacji Zdrowia na ptasią grypę zachorowało
    dotychczas ok. 160 osób na całym świecie; zmarła - niecała setka. To nawet nie
    ułamek procentu ofiar znanych od lat chorób, które nie stają się powodem
    światowej mobilizacji. Co więcej (w "Rz" obszernie o tym mówił mikrobiolog
    Włodzimierz Gut), ptasią grypą człowiek może się zarazić jedynie poprzez
    wyjątkowo pechowy zbieg całego szeregu okoliczności.

    Ale ptasia grypa żyje już własnym życiem jako kolejny (po BSE i SARS) "wirus
    medialny". I jako swoiste alibi dla światowych polityków, którzy, nie potrafiąc
    ochronić swych obywateli przed mnóstwem realnych zagrożeń, tu pokazują, jak
    spektakularnie potrafią stać na straży ich bezpieczeństwa*.

    Za rok, dwa, zapewne ptasia grypa przestanie być "trendy". Pojawią się inne
    lęki, wszyscy zapomną o milionach martwych ptaków. Tylko gdzieś w zakamarkach
    naszych umysłów pozostaną obrazy zagazowywanych kurzych stad i ich palonych
    zwłok. Obrazy okrucieństwa, sprzedawanego pod sztandarem walki o bezpieczeństwo
    ludzkości. Walka z ptasią grypą może okazać się groźniejsza od niej samej. Nie
    dla życia, ale dla rozumu i wrażliwości.

    Piotr Bratkowski

    16%VOL
    22%VAT


    * to zdanie uważam za najcelniejsze podsumowanie tego, co się dzieje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka