Dodaj do ulubionych

Faecalis w drogach rodnych i moczowych

25.11.19, 23:24
Dobry wieczór wszystkim.
Piszę tu pierwszy raz w akcie rozpaczy. Po prostu doszłam do ściany. Historia jest długa, ale może ktoś doczyta do końca i coś doradzi.
Od 2011 roku meczę faecalisem w pochwie. Objawia się to pieczeniem a raczej paleniem w kroczu (pochwa i okolice odbytu) bez innych objawów klinicznych typu opuchniecie, zaczerwienienie czy uporczywe upławy. W stanach zaostrzenia chorują dodatkowo drogi moczowe. Początkowo byłam leczona przez pół roku standardowo czyli antybiotykami z antybiogramu. Nic to nie dało. Bakteria jak była tak była. A ja czułam się coraz gorzej. Odpuściłam sobie to leczenie. Postanowiłam podnieść odporność. Zdrowe odzywianie, probiotyki, specjalne mieszanki ziół. Nic. Objawy były, ale dawały żyć. Z tą bakterią zaszłam w ciążę. Urodziłam zdrowe dziecko. Przez okres ciąży też były objawy. Na głowie stawałam żeby tę ciążę donosić. Rodziłam naturalnie i po porodzie objawów prawie nie było. Nie sprawdzałam czy jest ten faecalis czy nie (nie chciałam się dołowac) cieszyłam się dobrym samopoczuciem. 2 lata po ciąży znów się zaczęło. Nie chcę pisać jak mnie to zdołowało. Kolejne antybiotyki i nic. Faecalis jak siedział tak siedzi. I pewnie tak bym sobie żyła cierpiąc gdyby nie to, że moja córeczka chyba ode mnie załapała to paskudztwo. Wyszło jej z moczu faecalis 10 do 5 szczep hlgr czyli taki jak mój. Siedzę i wyję, bo o ile sama mogę się z tym męczyć o tyle świadomości, że moje dziecko będzie przechodzilo taką gehennę jak jak nie pozwala mi normalnie funkcjonować. Nie wiem jak to możliwe, że ona to ode mnie złapała. Uwerzcie, że mam świra na tym punkcie i przestrzegam zasad higieny aby nikt przeze mnie nie ucierpiał.
Bardzo proszę o odpowiedź czy homeopatia jest w stanie pozbyc się tak opornej w leczeniu wersji paciorkowca?
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka