Mam prośbę o pomoc: Od tygodnia moja trójka dzieci ma różne objawy grypowe na
zmiane występujące: gorączka do 38,5 z bólem głowy, ból oczu, mięśni nóg i
rąk, katar lejący przechodzący w zatokowy, dołączył się do tego kaszel suchy,
duszący, momentami tak silny,że aż z odruchem wymiotnym. Ja dołączyłam do
nich wczoraj z tym kaszlem właśnie, napad trwał ok pół godziny, ale aż miałam
wymiociny w nosie i gardle.
Leczenie jakie 2 tyg. temu pomogło mi na grypę (od naszego prowadzącego
lekarza homeopaty) to phosphorus 30 kilka razy dziennie. Oprócz tego kazde z
dzieci ma swój indywidualny lek który też podaję kilka razy dziennie w
chorobie. Syn 14 letni mercurius 6, córka 11 lat natrium 6, a syn 8 letni
hepar 30 i dulcamarę 9 przy kaszlu. Przy gorączce tylko najmłodszemu dawałam
aconitum 15 , starszym nie zbijałam. Ta gorączka jest jeden dzień kolejnego
spada i znów wraca. Ja gorączki nie mam.
Przeraziło mnie gdy koleżanka słysząc mój napadowy kaszel spytała czy to nie
krztusiec/koklusz, bo podobno zdarzają się przypadki zachorowań w Gdańsku.
Czy ktoś zabralby głos i podpowiedział, bądź uspokoił mnie, że podawanie
leków zapisanych przez lekarza pomaga, tylko będzie widoczne za kilka dni.
Dodam, ze lekarz obecnie jest nieosiągalny. Dziękuję za ewentualne
podzielenie sie własnymi doświadczeniami, jeśli przechodziliście coś
podobnego. Pozdrawiam
Ola z Gdańska