Dodaj do ulubionych

katar i kaszek od 2 tygodni

22.08.05, 11:38
Moje 2-latki (od tygodnia :)) smarcza juz 2 -tygodnie. Na początku katar był
zielonkawy teraz juz tylko wodnisty. Dodatkowo Bartek pokasłuje, kilka
kaszlnieć dziennie, ale brzydko-taki głęboki, mokry kaszel. Byli osłuchiwani
(Bartosz x 2)i nic nie słychać złego. Kuba dostaje tylko Bioaron C i
multisanostol, natomiast Bartek dodatkowo Ambroksol a od 3 dni Clemastynę i
Eurespal. I nic, jakby wodę pił. Temperatury nie ma, humory i apetyt b/z.
Poradźcie coś. Jak tylko się ta infekcja zaczęła dałam im Oscillo kilka razy.
Brali Thymulinę ale teraz maja przerwę przed nastepna "sesją"
--
pozdrawiam
Dorota i Kuba&Bartek
Edytor zaawansowany
  • very_martini 22.08.05, 11:48
    Ło Matko Bosko, po co klemastyna? Ktoś mu stwierdził alergię? Sory, ale
    trzepanie w ciemno antyhistaminami to przesada, tym bardziej, że to według mnie
    nie jest alergia, skoro lek nie działa ani trochę. Chyba że piszę głupotę, Beba
    przyjdzie, nakrzyczy i napisze prawdę.
    Coś mam wrażenie, że lekarz nie ma na Was pomysłu. Naszym ostatnim forumowym
    hitem w kwestii kaszlu jest... odrobaczenie
    A tak poza tym, żebyśmy mogli Ci pomóc, potrzeba dużo więcej objawów, niż
    napisałaś. Mogą być nieapetyczne i się nie wstydź, że się rozpisujesz (bo
    niektórzy się wstydzą).

    16%VOL
    22%VAT
  • dorek3 22.08.05, 12:14
    Jeśli ta nieapetyczna sprawa to kupa to niezuważyłam żadnych zmian.
    Myślałam, ze gdy chodzi o robaki czy alergie to kaszel jest suchy. On cały czas
    ma katar który mu spływa (potwierdzone oględzinami gardła), nigdy nie był
    alergikiem, aczkolwiek ostatnio ciągle łapie jakąś infekcje - od maja (a to
    przeceiż nie sezon) juz trzecią. Przed tem nie było zupełnie problemu. Nie
    chodził i nie chodzi do żłobka.
    --
    pozdrawiam
    Dorota i Kuba&Bartek
  • very_martini 22.08.05, 12:19
    no to po co lek na alergię, skoro to nie uczulenie?
    w kwestii nieapetycznych szczegółów chodziło mi o dokładny opis kaszlu i kataru.
    Co do robali - myślałam,że jedna sztuka ma suchy kaszel, a druga mokry.


    16%VOL
    22%VAT
  • dorek3 22.08.05, 15:23
    Kaszel ciężko opisać - normalnie dorosły odkszlnie ze dwa razy i sie ta flegma
    (sorry...) odrwie. a on ma słaby odruch wykrztuśny i jak kaszlnie 3 x to sie
    odrywa a jak raz to sobie tam tkwi (tak jest zazwyczaj). "Normalny" flegmisty
    kaszel.
    Katar wodnisty. Trochę się zmniejszył, bo przestał przeszkadzać w spaniu -
    wystarcza sól w spray i ew. Euphorbium
    Pod wływe Twojego maila zadzwoniłam do naszej pediatry ( nie udało mi się
    wczesniej pokazać małego z uwagi na urlop) i kazała mi to wszystko odstawić.
    Wizyta dopiero w piątek, ale boję się, że raczej nic odkrywczego nie wymyśli.
    Stwierdziła że dokąd jest katar moze byc i kaszel (bo spływa).
    --
    pozdrawiam
    Dorota i Kuba&Bartek
  • akownik 22.08.05, 19:39
    Anginy,blokady nosa,częste przeziębienia a także nieszczelność jelit/czyli np
    siusianie na czerwono po zjedzeniu buraków/ to objawy alergii.
    Dlatego warto dawać homeopatyczne leki antyalergiczne.

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=32472
  • very_martini 22.08.05, 19:52
    napisz "być może objawy alergii". Siusianie na czerowno po burakach nie zawsze
    świadczy o alergii, ale o zatruciu organizmu i po dobrej diecie oczyszczającej
    przechodzi.
    Pozdrowienia od siusiającej kiedyś na czerwono niealergiczki.

    16%VOL
    22%VAT
  • akownik 22.08.05, 20:07
    Choroby przewodu pokarmowego a także npzapalenia uszu i zatok/uszy i zatoki to
    także część przewodu pokarmowego/to objawy alergii.
    Po prostu weź wtedy lek antyalergiczny/Histaminum lub Poumon histamine/a
    zobaczysz jakie będą efekty.

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=32472
  • very_martini 22.08.05, 20:10
    "Lecz" alergie homeopatycznie w ten sposób na swoim forum, ale nie tutaj, bo jak
    ktoś sobie burdelu w organiźmie przez takie rady narobi i przyjdzie tutaj z
    pretensjami, to się spalę ze wstydu!


    16%VOL
    22%VAT
  • beba2 22.08.05, 20:38
    Widze, ze pan doktor zostal jasnowidzem i jest w stanie na podstawie objawów,
    które moga swiadczyc o 10 innych powodach, i w dodatku na odleglosc twierdzi,
    ze to alergia. Gratuluje odwagi.
    Wlasnym oczom nie wierze. I w zasadzie mogloby mnie to ubawic, gdyby nie to, ze
    zdrowiem moga przyplacic biedne dzieci.

    P.S. Jestem za granica i nie mam polskich liter, a tak naprawde, to schrzanila
    mi sie klawiatura.
  • kama58 23.08.05, 14:24
    very_martini napisała:

    > napisz "być może objawy alergii". Siusianie na czerowno po burakach nie zawsze
    > świadczy o alergii, ale o zatruciu organizmu i po dobrej diecie oczyszczającej
    > przechodzi.
    > Pozdrowienia od siusiającej kiedyś na czerwono niealergiczki.

    To niby nie dot. homeo, ale ogromnie zaciekawlicie mnie tymi stwierdzeniami.
    Pierwszy raz spotykam się z takimi teoriami: alergia, nieszczelność, zatrucie, a
    ja myślałam, że to po prostu całkiem normalne.
  • very_martini 23.08.05, 14:32
    Też tak zawsze myślałam, ale moja mama sie w zeszłym roku serio zainteresowała
    dietą oczyszającą i Spec-w-tej-dziedzinie powiedział, że siusianie na czerwono
    po buraczkach to podstawowy test na stopień zanieczyszczenia organizmu. I
    faktycznie, po 6 tygodniach uczciwego detoksu mocz po burakach był jak po
    wszystkim innym.

    16%VOL
    22%VAT
  • maleszka1 23.08.05, 14:59
    Ale jaja!!! Jak berety! W życiu nie wiedziałam że jak siusiam po burakach na
    czerwono to jest coś ze mną nie tego. Normalnie chyba w końcu z własnym
    zdrowiem udam się do mojego homeodoka. Pozdrowionka Joanna.
    --
    a oto i moje babiątka ;o)
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=23861077&a=23861077
  • akownik 23.08.05, 15:10
    Sugeruję nie wizyty u speca od detoksu.On zawsze będzie widział wszystko przez
    pryzmat zanieczyszczenia organizmu.Pójdź na wykłady dla lekarzy.Dowiedzsię
    czegoś więcej na ten temat.Może dowiesz się też dlaczego w tych samych warunkach
    jedni ulegają zanieczyszczeniu a inni nie.I rzecz najważniejsza:spróbuj nie
    tylko oczyszczania,bo robisz miejsce na nowe zanieczyszczenia,tylko spróbuj
    sprawić byś
    nabrała na to odporności.Zobacz,że najpierw jest usadowieniesię w organiźmie
    czynnika alergotwórczego a potem jego zanieczyszczenie.Nie musisz być
    zanieczyszczona by sikać na czerwono.
  • very_martini 23.08.05, 15:15
    Oczyścić się zawsze warto, moim skromnym zdaniem, i co mądrzejsi lekarze to
    zalecają. Witz polega na tym, żeby to była indywidualnie dobrana terapia w
    kontakcie ze specjalistą, a nie notatki z wykładu. Twoja teoria o oczyszcaniu
    mnie dziwi - czyżbym miała nie sprzątać w łazience, bo czyste kafelki lepiej
    przyciągają brud? Z tego, co piszesz, wynika, że dieta tylko przeszkadza w
    leczeniu, co jest wielką bzdurą. No, chyba że ktoś się "oczyszcza" dietą 1000
    kalorii.
    Ale gdzieżbym tam się śmiała kłócić z Wielkim Akownikiem

    16%VOL
    22%VAT
  • kama58 23.08.05, 15:33
    Wiecie, co?
    Całkiem poważnie: nie wiem czy się śmiać czy szukać dziury w całym (ze
    wskazaniem na to pierwsze:).

    Jeszcze moja ś.p. Babcia tłumaczyła mi jako dziecku - w odpowiedzi na moje
    przerażenia po zajrzeniu do muszli - że to normalka. Cała pierwotna i obecna
    rodzinka siusia na czerwono (co najwyżej z różnymi odcieniami:)i przez myśl nie
    przyszło mi dociekać tematu, tymbardziej że w żadnej pozycji nawet śladu takiej
    sugestii nie znalazłam (homeodocy w czasie wywiadu też nie pytają o to, a może
    się mylę?)

    No, cóż, człowiek uczy się przez całe życie.
    Na razie uśmiecham się czytając to wszystko, ale kto wie, co będzie dalej ...
    Może zacznę eksperymenty: buraki - oczyszczanie - buraki - inna kuracja - buraki
    - wnioski (w międzyczasie siusianie)...

    Zabiliście mi klina, nie ma co :):):)


  • very_martini 23.08.05, 15:40
    Mnie też zawsze tak powtarzano, moja mama również, ona się o tym dowiedziała
    całkiem niedawno.
    Myślę, ze komuś oszalałemu na punkcie oczyszczania nawet kropla buraczkowego
    moczu spędzi sen z powiem, a my, normalni śmiertelnicy... Hehe. Najprościej
    zrobić to, co robię ja: nie jem buraków:P

    16%VOL
    22%VAT
  • akownik 23.08.05, 15:54
    Nie rozumiesz co piszę?Nie chodzi o to,że oczyszczanie przeszkadza.Trzeba
    oczyszczać organizm,ale to nie sprawi,że po jakimś czasie nie powtórzy się
    wszystko od nowa.Ja nie mówię tylko o notatkach z wykładu.Mówię o swojej praktyce.
    A co rzeczy śmiesznych:też na początku śmiałem się gdy na wykładzie
    usłyszałem,że zatoki to część układu pokarmowego.Śmiałem się do czasu gdy nie
    sprawdziłem tego w praktyce.
    Ale tak to już jest,że ja mam tu odmienne poglądy od waszych.
    Ja jem buraki a na czerwono nie sikam i to wcale nie znaczy,że nie mam zatrutego
    organizmu.Ale najbardziej zatrute są moje myśli.I cieszę się z tego bo okazuje
    się,że wynikające z tego wnioski przynoszą korzyść innym.
    Więc nie wyśmiewaj tylko sprawdź.Przekonasz się,że przeciwdziałanie alergii jest
    dużo skuteczniejsze od samego oczyszczania organizmu/które też jest
    potrzebne,ale nie wystarczające/.

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=32472
  • kama58 23.08.05, 16:41
    akownik napisał:

    > Nie rozumiesz co piszę?
    To do Martini?

    > A co rzeczy śmiesznych:też na początku śmiałem się gdy na wykładzie
    > usłyszałem,że zatoki to część układu pokarmowego.

    Ja zawsze uważałam, że organizm to całość, naczynia połaczone; szwankowanie
    jednego organu rzutuje na inny. I dlatego tak ciągnie mnie do homeo, chociaż
    widzę mnóstwo niedoskonałości w tej metodzie. Przyznasz jednak, że z tymi
    zatokami to trochę wywrotowe podejście - czuję, o co w tym biega, ale w każdym
    razie dzieciom nie polecę tego mówić na lekcjach w szkole :)

    > Ale tak to już jest,że ja mam tu odmienne poglądy od waszych.
    Eeee tam, każdy pogląd na wagę złota :)

    > Ja jem buraki a na czerwono nie sikam i to wcale nie znaczy,że nie mam
    zatruteg o organizmu.

    Dobrze, odwróćmy problrm: czy każdy Twoim zdaniem, kto sika na czerwono po
    burakach powinien się leczyć ?

    >Ale najbardziej zatrute są moje myśli.I cieszę się z tego bo okazuje
    > się,że wynikające z tego wnioski przynoszą korzyść innym.

    Z problemów rodzą się odkrycia ...

    > Więc nie wyśmiewaj tylko sprawdź.Przekonasz się,że przeciwdziałanie alergii
    jest dużo skuteczniejsze od samego oczyszczania organizmu/które też jest
    > potrzebne,ale nie wystarczające/.

    Sugerujesz, że moja rodzina popełnia od wieków błąd nie lecząc się na alergię?
    A Babcia uchodziła za okaz zdrowia ...
    Naprawdę, bez cienia złośliwości, zaintrygował mnie temat i tyle!
  • very_martini 23.08.05, 16:51
    no mnie teraz też zastanawia, na co mam alergię. Anyway, mój drogi, alergię też
    przepięknie leczy się dietą, o czym chyba dobrze wiesz jako naturopata przez
    duże EN. Czasami sama dieta wystarczy - i nie mówię tu o diecie eliminacyjnej,
    która jest żadnym leczeniem, ale jedynie unikaniem alergenu.

    Sposób na sprawdzenie alegii za pomocą buraków jest, myślę, prosty, ale
    upierdliwy: jesz przez kilka dni jakiś produkt tylko i wyłącznie, zagryzasz
    burakami (oczywiście, żyjesz w odizolowaniu, żeby nie kusic innych alergenów).
    Siuśki czerwone - znaczy się, że alergia na to. OK. Czyli już jeden punkt na
    liście jest. Teraz następny produkt przez jakiś czas - siuśki czerwone - alergia
    jak w pysk strzelił. Mozna zapisać na liście. Kolejny produkt przez kilka dni i
    buraczki na koniec... i tak bez końca.

    Co do pytania - rozumiem, co piszesz, ale jak dla mnie się to kupy nie trzyma i
    więcej nie będę z Tobą na ten temat dyskutować. Bo nie.

    16%VOL
    22%VAT

    \
  • akownik 23.08.05, 17:43
    Do kama 58:to martini nie rozumie co piszę,nie Ty.
    Suferuję,że każdy kto sika na czerwono po burakach powinien się leczyć,nawet
    wtedy jeśli dla martini nie trzyma się to kupy.Nie pierwszy raz zresztą.
    Co do zatok:nie mam podejścia wywrotowego.Kiedyś medycyna zachodnia uważała,że
    mówienie o potrójnym ogrzewaczu to też bzdury.
    Z problemów rodzą się odkrycia.Szkoda tylko,że niektórzy nie chcą dyskutować,ani
    sprawdzić w praktyce tego o czym się mówi.Przypomina mi to sytuację kiedy pani
    profesor z Krakowanie pamiętam nazwiska,ale działo się to w programie
    telewizyjnym/powiedziała,że nie wierzy w to iż można przez kilka lat nie jeść a
    tylko przyjmować płyny.Nie chciała też badać takiego fenomenu.Powiedziała:Nie,bo
    nie.Mimo iż człowiek,którego to dotyczyło stał obok niej i był gotów poddać się
    wszelkim badaniom i obserwacjom.
    Ciebie temat zaintrygował i chwała Ci za to.Inni obrażają się/chyba/ i nie chcą
    dyskutować,ani nie ma w nich cienia chęci poznania czegoś nowego.
  • kama58 23.08.05, 16:28
    very_martini napisała:

    > a my, normalni śmiertelnicy... Hehe.

    he,he, pamiętasz ? - już kiedyś doszliśmy do konkluzji, że nia ma chyba całkiem
    zdrowych ludzi;

    Wychodzi na to, że ludzie dzielą się na chorych i ... zwykłych śmiertelników.
    (a gdzie miejsce dla hipochondryków?)
    Ubawiłaś mnie Martini, nie pierwszy raz (ale teraz chyba trochę mimochodem).
    Jakby co, to rzucisz po znajomości tą dietą oczyszczającą, pomijając
    indywidualne podejście?

    >Najprościej
    > zrobić to, co robię ja: nie jem buraków:P

    Nieee, ten numer nie przejdzie, ja bardzo lubię buraczki ...
  • very_martini 23.08.05, 16:37
    >nia ma chyba całkiem zdrowych ludzi;
    ni mo ni mo, pacjent zdrowy to pacjent nieprzebadany

    Może hipochondrycy tworzą specjalną kastę uprzywilejowanych? Tylko hipochondryk
    chyba nie będzie się chciał oczyszczać, bo na to żadnych tabletek nie ma.
    Dieta ogólnie rzecz ujmując polegała na jedzeniu warzyw i owoców li i jedynie
    przez 6 tygodni i ani dnia dłużej - bez ograniczeń ilościowych w kwestii
    gramatury. Podejrzewam, że nikt sobie nią krzywdy nie zrobi, ale jest to jeden z
    tych mniej zawiłych detoksów, pozostałe są różne i za te najbardzej
    skomplikowane sama bym się nie brała.

    16%VOL
    22%VAT
  • kama58 23.08.05, 16:47
    very_martini napisała:
    > owoców li i jedynie
    > przez 6 tygodni i ani dnia dłużej - bez ograniczeń ilościowych w kwestii
    > gramatury.

    No to dla mnie! Owoce mogę na okragło, bez ograniczeń ilościowych - w to mi
    graj! Co prawda potem czuję się jak balon: bardziej napchana niż po normalnym
    jedzeniu, a przy tym mnie mdli jeśli nie skubnę choć trochę węglowodanów w
    postaci pieczywa. Sześć tygodni mówisz, na samych warzywkach i owocach - chyba
    nie wytrzymałabym ...

  • beba2 23.08.05, 18:35
    A niektórym się wydaje, ze po kilku wykładach dla lekarzy stają się lekarzami,
    ba, nawet kimś o wiele ponad nimi. Żenada. Nie mogę tego czytać. Praktyka,
    praktyka, praktyka...Rentgen w oczach, jasnowidztwo i wszechwiedza. To lubię.
  • very_martini 23.08.05, 18:44
    No własnie pewnie na tym to polega, że czujesz się jak balon, bo jesteś
    zanieczyszczona, hehe. Już napisałam Kwiatkowi - ja jestem mięsożercą i na tej
    diecie wytrzymałam tydzień. Instynkt krwiożercy budził mnie w nocy i kazał iść
    do nocnego po kiełbasę, więc się nie opierałam, tym bardziej że nocny blisko i
    kiełbasy dużo.

    16%VOL
    22%VAT
  • beba2 23.08.05, 18:58
    Nie mów, ze wracałaś po tak wycieńczającej wyprawie z samą tylko kiełbachą,
    hehehe...
    Chodź się lepiej odtoksycznić ze mną. Kupiłam coś na dzisiejszy meczyk. Nie to
    zebym Cię chciała częstować, ale jak sobie coś zakupisz, to udzielę Ci
    audiencji.
  • very_martini 23.08.05, 19:06
    hm...
    możemy nie prać naszych brudów przy ludziach? Wątek jest o kaszlu, a Ty tu ze
    sportem i jednym z moich niehomeopatycznych zainteresowań...

    16%VOL
    22%VAT

  • kwiatek223 23.08.05, 18:37
    Witam! Very martini czy mozesz napisac cos wiecej na temat tej diety
    oczyszczajacej bo mi by sie na pewno przydala.
  • very_martini 23.08.05, 18:41
    już napisałam wszystko, co wiedziałam: warzywa i owoce do oporu. Zakazana
    kofeina, cukier, tłuszcze i białko. I słodkie owoce, typu arbuzy i czereśnie. I
    jeszcze banany i ziemniaki. Chleb też, nawet taki z pełnego przemiału. Ja
    próbowałam, ale po tygodniu dałam spokój - jestem mięsożerna i chodzę po
    ścianach, jak nie dostanę kotleta przynajmniej raz na 3 dni.

    16%VOL
    22%VAT

  • kwiatek223 23.08.05, 18:46
    A co np z platkami owsianymi, kefirem, jogurtem naturalnym, muesli??? Sorki za
    moja upierdliwosc...Aaa Very martini dostalas mojego maila?
  • very_martini 23.08.05, 18:52
    co do płatków to się nie dam pociąć, musiałabym dopytać. ale nabiał odpada - bo
    białko i tłuszcz:) Aha, i strączkowe też chyba odpadają - za dużo białka.
    Przynajmniej mama nie jadła.
    sory...

    16%VOL
    22%VAT
  • kama58 23.08.05, 19:21
    Słuchajcie, a może by tak eksperyment? Nieszkodliwy, dla dobra ludzkości (pod
    kątem alergi?) ...
    Wszyscy tu zgromadzeni zajadamy się przez następny tydzień braczkami, napychamy
    rodzinkę i ... obserwujemy siuśki.
    Potem grzecznie meldujemy, wyciągamy wnioski...

    W międzyczasie czekam(y) na nukowe sugestie Stefana; liczę, że dorzuci coś
    ciekawego na temat.

    Co Wy na to ?
    :)
  • very_martini 23.08.05, 19:27
    ja odpadam, jestem na innej diecie i buraczki zakazane:P do września żadnych
    odstępstw.

    16%VOL
    22%VAT
  • very_martini 23.08.05, 19:31
    a w kwestiach naukowych - też liczę, bo sprawdzałam w różnych źródłach, czemu
    tak jest, ale nie znalazłam. Większość podręczników medycznych pisze, że tak
    jest ok i koniec, a tam, gdzie się wspomina o tym, że to świadczy o felerach w
    radzeniu sobie z toksynami, jakiejkolwiek bibliografii ani widu, ani słychu:(

    16%VOL
    22%VAT
  • beba2 23.08.05, 20:12
    Takie czerwone siuśki oznaczają nieszczelność jelit, a nie alergię czy zatrucie
    organizmu toksynami. Nieszczelność ta nie jest sama w sobie wskazaniem do
    leczenia.
  • very_martini 23.08.05, 20:15
    no to jak jest - po oczyszczeniu jelita się uszczelniają, czy jak? moja matka
    jest dla mnie dowodem niemalże nie do zbicia - jak się odtruje, to test
    buraczkowy jest ok, a jak je niezdrowo (czyli tak, jak ja), to nie jest ok?
    Kurdę, nic z tego nie kumam.

    16%VOL
    22%VAT
  • beba2 23.08.05, 20:27
    Jak juz prać własne brudy/siuśki to proszę bardzo: ja się odżywiam
    najniezdrowiej jak mozna i po burakach nie siusiam na czerwono. Jak dla mnie
    związku nie ma, ale jak dla innych ma, to niech sobie tworzą teorie jakie im
    się podoba.
  • very_martini 23.08.05, 20:32
    No to może ja to kiedyś sprawdzę na sobie, jak dojrzeję do oczyszczenia. Albo
    się wczytam, ale to chyba na emeryturze. Jak ktoś będzie miał alternatywne
    wyjaśnienie (czyli już 3, hehe), to niech da znać!

    16%VOL
    22%VAT
  • kama58 23.08.05, 22:25
    Beba, Martini - ja tam liczę na nasze Forumowiczki, niech się dla nauki
    poświęcają, jeśli Administracja pozwoli i strony użyczy :)

    Akownik, rzuć jakimś autorytetem do wsparcia swej teorii o alergiach.
    Do mnie najbardziej, jeśli już w ogóle o jakiejś teorii musimy mówić, przemawia
    nieszczelność jelit
  • kama58 23.08.05, 22:33
    very_martini napisała:

    > a w kwestiach naukowych - też liczę, bo sprawdzałam w różnych źródłach, czemu
    > tak jest, ale nie znalazłam. Większość podręczników medycznych pisze, że tak
    > jest ok i koniec,

    Tak - tzn jak?
    Piszesz o tym detoksie? Bo się już pogubiłam.
    I jeszcze popatrzmy na to od takiej życiowej strony: wygląd naszych kupek też
    zależy od tego, co jemy ...
    Jakby na to nie spojrzeć zanieczyszczeni jesteśmy, nie ma co.

    Akownik, a w drugą stronę wg Ciebie możemy wnioskować, tzn brak czerwonych
    siuśków=brak alergii?
  • beba2 23.08.05, 22:35
    Zaraz się posikam, hihihihi...na niebiesko, hehehehehe. Kama, ubawiłas mnie
    totalnie.
  • very_martini 24.08.05, 00:04
    to teraz wszyscy posiadacze dzieci z alergią robią buraczki zasmażane i sadzają
    dzieci na nocnikach. Które siusia nie-na-czerwono - miesiąc cieżkich robót za
    oszukiwanie medycyny.

    16%VOL
    22%VAT
  • kama58 24.08.05, 00:11
    very_martini napisała:

    > to teraz wszyscy posiadacze dzieci z alergią robią buraczki zasmażane i sadzają
    > dzieci na nocnikach. Które siusia nie-na-czerwono - miesiąc cieżkich robót za
    > oszukiwanie medycyny.

    Wiecie co, dawno się tak nie ubawiłam :)
    A ja naprawdę całkiem serio chciałam rozgryźć terorię akownika.
  • tom_j23 23.08.05, 23:07
    kama58 napisała:

    > W międzyczasie czekam(y) na nukowe sugestie Stefana; liczę, że dorzuci coś
    > ciekawego na temat.

    Na tę chwilę nie mogę znaleźć "naukowych" :-) dowodów na to, że po zjedzeniu
    buraczków u zdrowego człowieka kolor moczu nie zmienia się. Wręcz przeciwnie -
    w polskiej strefie internetowej znalazłem linki, z których wynika, że owszem -
    zmienia się:
    tinyurl.com/bh6cs
    www.forumpediatryczne.pl/specjalista/ep,68
    www.diagnostykalab.pl/pacjent/bad_podstawowe/mocz/mocz_barwa.htm
    W anglojęzycznej strefie internetowej moim zdaniem można zaufać witrynie
    MedlinePlus:
    tinyurl.com/dhovl
    Z niej link "Urine Color: What Does It Mean?" prowadzi do strony:
    www.mayoclinic.com/invoke.cfm?id=AN00868
    W tabelce piąty wiersz "Pink or red" (czyli różowy lub czerwony) wg autorów
    strony może być spowodowany "Certain foods, such as beets and berries, and food
    dyes" (czyli "pewne pokarmy, jak buraczki i jagody i barwniki żywnościowe").

    Co do teorii o wpływie "nieszczelności" jelit na kolor moczu, to proponuję na
    początek artykuł o anatomii i fizjologii nerek:
    www.resmedica.pl/rmart0013a.html
    Zwróćcie uwagę na punkt "przesączanie kłębuszkowe". Przesączaniu podlega woda z
    OSOCZA (czyli faktycznie - krwi). A więc, aby w moczu pojawił się barwnik z
    buraczków, musi najpierw dostać się on do krwi. Jeśli nerki nie są uszkodzone -
    to ich błona filtracyjna przepuszcza cząsteczki o średnicy do 20-40 nm
    (nm=nanometr, tj. jedna milionowa milimetra).
    Zwróćcie też uwagę na fakt, że zdrowe nerki nie przepuszczają białka, a więc
    średnica cząsteczek białka jest większa od podanej wyżej granicy.

    Trzeba sobie wobec tego odpowiedzieć - jaką średnicę mają cząsteczki barwnika w
    burakach oraz czy cząsteczki o tej średnicy są u zdrowego człowieka wchłaniane
    z jelita do krwiobiegu.
    Popatrzcie na układ pokarmowy:
    resmedica.pl/rmart0005.html
    W części "Trawienie i wchłanianie substancji pokarmowych" w ostatnim akapicie
    dowiadujemy się, że wchłanianiu podlegają białka, węglowodany, woda i inne
    pierwiastki (jony).
    Teraz można przeprowadzić następujące rozumowanie: skoro w jelicie wchłaniane
    są cząstki o wymiarach od pojedynczych jonów do stosunkowo dużych białek, to
    aby jelito nie przepuściło barwnika do krwi - cząsteczka barwnika musiałaby być
    większa od cząsteczki białka (bo białka są przepuszczane). Z drugiej strony
    wiemy, że nerki nie przepuszczają cząstek o wymiarach białek. Stąd można
    wysunąć wniosek, że "bariera" nie leży w jelicie, ale w nerkach (bowiem jelito
    przepuszcza do krwi cząsteczki większe niż błona filtrująca w nerkach). Krótko
    mówiąc, jelito musi być na tyle "nieszczelne", aby przepuścić do krwi białka,
    jeśli zatem cząsteczka barwnika jest mniejsza od białka, to musi przejść do
    krwiobiegu, jeśli ponadto jest mniejsza od 20 nm - to przejdzie do moczu.

    No to pozostało nam ostatnie pytanie - co barwi w burakach? Główną substancją
    barwiącą w burakach jest betacyjanin (inaczej - betanina E 162). Niestety nie
    znam wymiarów cząsteczki betacyjaniny, ale jest to związek chemiczny (nie
    mieszanina), a więc jest prawie pewne, że cząsteczka tego barwnika jest
    zdecydowanie mniejsza od cząsteczek różnych białek. Tak więc tymczasem nie
    wyobrażam sobie takiego "uszczelnienia" jelit, aby białka przechodziły do krwi,
    zaś ten barwnik nie. A skoro przedostaje się do krwi, do dostaje się do nerek.
    Wróćcie jeszcze raz do anatomii nerek. Spójrzcie na część "Transport bierny" -
    szósty akapit. Jest w nim napisane, że część składników jest reabsorbowana
    (woda, białka, glukoza, itp.) natomiast niektóre leki i barwniki są
    przepuszczane dalej. Wydaje się, że logiczne jest, aby reabsorbowane były te
    składniki, które są organizmowi potrzebne, natomiast pozostałe - są wydalane.

    No to jak to jest, że niektórzy twierdzą, że wydalają ten barwnik z moczem, a
    inni nie? Jedyne co przychodzi mi w tej chwili do głowy, to dość karkołomne
    stwierdzenie, że to właśnie zdrowy organizm prawidłowo trawi (rozdrabnia)
    komórki buraka wydobywając z nich barwnik, który przedostaje się do krwi i
    dalej do moczu. Być może organizm "oczyszczony" nie zawiera prawidłowej flory
    bakteryjnej i nie może rozdrobnić komórek zawierających ten barwnik. (Nie
    napisałem wcześniej, ale cząsteczka barwnika "siedzi" wewnątrz komórki podobnie
    jak w roślinach zielonych cząsteczki chlorofilu). Potwierdzeniem tej tezy
    mógłby być "test buraczkowy" opisany w końcówce tego artykułu.
    tinyurl.com/clkc9
    Być może jest też tak, że samo trawienie i uwalnianie barwnika do krwi, a potem
    jego filtracja lub reabsorpcja przez nerki zależy od aktualnego zapotrzebowania
    na ten barwnik lub na substancje, z których on się składa. Stąd być może
    obserwujemy różne reakcje. Być może po "oczyszczeniu", o którym pisała Martini,
    w organizmie jest za mało jakiejś substancji (pierwiastka), który może być
    uzyskany z tego barwnika i stąd organizm go nie wydala.



    Stefan

  • beba2 23.08.05, 23:14
    O ja pierdzielę...że tez Ci się chciało :) Bardzo dobre :)
  • kama58 23.08.05, 23:57
    tom_j23
    Jesteś niesamowity !!!
    No, jeszcze ze śmiechu nie sikam, ale płakać płaczę, na razie bezbarwnie:):):):

    Czyli mamy kolejną teorię?
  • kama58 24.08.05, 00:45
    Chyba już poszliście spać, ale ja cały czas się śmieję.
    Stefan, Ty to masz głowę. Podziwiam Cię i tyle.
    Mam nadzieję, że Akownik się nie obraził i odniesie się merytorycznie do Twoich
    wywodów:)
  • tom_j23 24.08.05, 01:09
    kama58 napisała:

    > Chyba już poszliście spać, ale ja cały czas się śmieję.

    Ale z czego Ty się śmiejesz? W sumie sprawa jest ciekawa, a zrozumienie naszego
    organizmu nie jest wcale takie proste. Nie wiem, czemu u niektórych osób mocz
    jest zabarwiony po buraczkach, a u innych nie. Ale chętnie się dowiem.
    Nie zawsze teoria jest zgodna z praktyką. Np. w tym artykule są obalane
    niektóre mity (choćby ten o kwasowości cytryny, o czym pisał już Marek):
    www.polania.pl/dok/ponomarenko/mity.doc

    Być może w przypadku buraków i barwnika w nim zawartego też nasz organizm
    zachowuje się niezgodnie z teorią. W końcu jemy rośliny zielone zawierające
    chlorofil, a mocz nie barwi się na zielono. Tym niemniej warto dyskutować, bo
    to zmusza nas do poznawania budowy i funkcjonowania naszych organizmów, a to
    jest interesujące (przynajmniej dla mnie).


    Stefan

  • kama58 24.08.05, 01:23
    tom_j23 napisał:

    > Ale z czego Ty się śmiejesz?

    Widocznie taki mam nastrój po tych buraczanych rozważaniach, a Twój interesujący
    - jednak naukowy - tekst dołożył swoje:)

    > W sumie sprawa jest ciekawa, a zrozumienie naszego
    > organizmu nie jest wcale takie proste.

    Ależ oczywiście.

    >Nie wiem, czemu u niektórych osób mocz
    > jest zabarwiony po buraczkach, a u innych nie. Ale chętnie się dowiem.

    Jednak teoria alergiczna jest nieco rewolucyjna ...
    A jeszcze bardziej chyba nakaz leczenia wszystkich z zabarwionym po burakach
    moczem. Jaka ja byłam do dzisiaj uboga w wiedzę, cały czas żyłam w przekonaniu,
    że u wszystkich się zabarwia.

    >Tym niemniej warto dyskutować, bo
    > to zmusza nas do poznawania budowy i funkcjonowania naszych organizmów, a to
    > jest interesujące (przynajmniej dla mnie).

    Toteż dlatego wychwyciłam ten szczegół z wypowiedzi Akownika i drążę temat:)
    Chyba nic złego w tym, że na wesoło ?

  • tom_j23 24.08.05, 02:05
    No i chyba będzie trochę jaśniej. Zapoznajcie się z tym artykułem:
    www.borgis.pl/czytelnia/pf/2001/01/04.php

    Zwróćcie uwagę na akapit pierwszy pod rysunkiem. Barwa barwników
    antocyjaninowych zależy silnie od pH roztworu. Co prawda betanina należy do
    innej grupy (betacyjanin), ale nie wykluczone, że działa tu podobny mechanizm.
    Wynikałoby stąd, że to czy w moczu jest widoczny ten barwnik zależy od pH
    moczu, a stąd już prosta droga do postawienia tezy, że jeśli jest widoczny - to
    pH jest kwaśne (to może działać jak papierek lakmusowy). W tym układzie "winę"
    za widoczność barwnika ponosiłyby nie "nieszczelne" jelita, ale "zakwaszenie"
    organizmu, co mogłoby wyjaśnić brak zabarwienia po oczyszczeniu.


    Stefan
  • dorek3 24.08.05, 09:02
    To teraz ja poprosze o wyjaśnienie: jak ma się zakwaszenie Organizmu (co to za
    jednostka chorobowa?) do pH moczu, który przecież powinien być lekko kwaśny.
    Jeżeli jest zależność zabawrwienie-pH w przypadku betaniny to jak najbardziej
    słuszne wydaje sie czerwone zabarwienie moczu po buraczkach.
    Chyba zatoczyliśmy koło...
    --
    pozdrawiam
    Dorota i Kuba&Bartek
  • beba2 24.08.05, 10:15
    Cicho . Nie wolno się śmiać. Trzeba słuchać naukowych wywodów, choćby jeden
    przeczył drugiemu, a trzeci sam sobie. Ten wątek to merytoryczne mistrzostwo
    absurdu i dlatego strasznie mi się podoba.
    Od tej chwili juz nikomu nie wolno się śmiać, heheheeh, tylko mnie.
  • tom_j23 24.08.05, 10:21
    beba2 napisała:

    > Od tej chwili juz nikomu nie wolno się śmiać, heheheeh, tylko mnie.

    E tam. Śmiać się wolno. Pytałem tylko z czego? Może mam kiepskie poczucie
    humoru i nie zauważyłem specjalnie niczego śmiesznego.


    Stefan
  • kama58 24.08.05, 10:25
    beba2 napisała:

    > Ten wątek to merytoryczne mistrzostwo
    > absurdu i dlatego strasznie mi się podoba.

    Mnie również.
    Tu nawet teoria, że poczucie humoru w danym temacie zależy od koloru siuśków po
    buraczkach nie sprawdza się ...
  • very_martini 24.08.05, 10:52
    Ten wątek to merytoryczne mistrzostwo
    > absurdu i dlatego strasznie mi się podoba.

    żeby było absurdalniej dodam, że zaczęło się od kaszlu i kataru. Ja się
    zagubiłam merytorycznie i metodologicznie, a tu w dodatku Kama mi chichrze.. Na
    marginesie: wczoraj na innym forum miałyśmy zagwostkę w kwestii "h" w wyrazach
    chichotliwych, bo sytuacja wygląda tak:
    hihi - ale uCHichrać się
    haha - ale... uCHaCHać się, czy uHaHać się? Słowniki milczą, przynajmniej te,
    które mam pod ręką w domu, jedyny, w którym by to mogło być, koleżanka do pracy
    wyniosła, a z google wychodzi, że jednak częściej pisze się CH

    No i jeszcze siuśki... Wy sprawdzajcie, bo ja nie jem buraków. Ani na buraków
    nie głosuję.

    16%VOL
    22%VAT
  • kama58 24.08.05, 11:04
    very_martini napisała:

    > żeby było absurdalniej dodam, że zaczęło się od kaszlu i kataru.

    Sami widzicie do czego może doprowadzić katar od 2 tygodni, nie ma co
    bagatelizować problemów ...

    > a tu w dodatku Kama mi chichrze..
    Dosłownie, do łez:)

    > hihi - ale uCHichrać się
    > haha - ale... uCHaCHać się, czy uHaHać się? Słowniki milczą

    Ja tam ustnie chichram się ...

    >Ani na buraków nie głosuję.

    Chyba rzeczywiście muszę zamilknąć, bo w końcu wyjdę na buraka (buraczkę?),
    tylko że zbyt dociekliwa jestem z natury :)
  • tom_j23 24.08.05, 10:38
    dorek3 napisała:

    > Jeżeli jest zależność zabawrwienie-pH w przypadku betaniny to jak najbardziej
    > słuszne wydaje sie czerwone zabarwienie moczu po buraczkach.

    Chwila - a czy ja napisałem, że nie? Starałem się jedynie wyjaśnić czemu u
    jednych jest zabarwienie, a u innych nie.
    Ponadto w tym artykule była mowa o barwniku zawartym w aronii. To jest inny
    barwnik niż ten buraczkowy. Na temat tego buraczkowego nie znalazłem podobnego
    artykułu. Ale zasugerowałem, że być może w przypadku tego barwnika zachodzi
    podobne zjawisko (czyli zależność kolor od pH). Ale w jakim zakresie pH i jakie
    barwy przyjmuje - to nie wiem.
    Przy następnej okazji (buraczki na obiad) postaram się zrobić testy :-).

    Co do samego pH moczy, to w tym artykule:
    tinyurl.com/6cyhb
    jest napisane, że pH może się zmieniać od 4,5 do 8. Być może u tych osób, które
    nie obserwują zabarwienia moczu, pH jest inne od tego, które jest u tych,
    którzy obserwują i to by wyjaśniało sprawę.

    Co do "zakwaszenia" organizmu, to generalnie jest tak, że nasza standardowa
    dieta jest zbyt kwaśna, stąd większość cierpi na różne dolegliwości z tego
    wynikające, ale to już inny wątek, a że niektórych on śmieszy, to chyba trzeba
    sobie dać spokój :-).


    Stefan

  • very_martini 24.08.05, 10:43
    ale ja po aronii siusiam normanie!!! A zjadam na tony,jak uda mi się kupić.
    Eh, jak już coś się wyklaruje, to się namiesza. Ale ja bym się w kwestii
    buraczków skłaniała do tego, że jeśli to faktycznie ma związek z pH, to wyszłoby
    na to, że odtrucie przywraca właściwą równowagę.

    16%VOL
    22%VAT
  • kama58 24.08.05, 10:49
    tom_j23 napisał:
    > a że niektórych on śmieszy, to chyba trzeba
    > sobie dać spokój :-).

    Przez uśmiech do wiedzy to źle ???

    Kurcze, że też mi przez tyle lat nie wpadło do głowy, aby skonsultować
    (podglądnąć u innych?)te siuśki po buraczkach.
    No, dalej nie wiem, czy mam się leczyć (ba, z całą rodziną)czy nie, a Ty chcesz
    wątek kończyć?
    Przcież jak pójdę do lekarza z tym problemem, to się dopiero ze mnie zacznie po
    cichu naśmiewać, a Akownik za daleko, nie wiem więc czy przez internet coś
    zechce poradzić...
    :):):)
  • very_martini 24.08.05, 10:56
    Zechce poradzić to, co zawsze daje na alergię, jaka by nie była, więc to ja Ci
    mogę powiedzieć, hehe.
    Trza buraczki sprawdzić w jakimś wiarygodnym źródle - internetowi nie ufam za
    bardzo. Jak mi powiecie, jaki specjalista się tym zajmuje, to we wrześniu
    przejdę się na AM i złapię jakiegoś profesorka na dyżurze, bo nie podejrzewam,
    żeby któryś z moich znajomych lekarzy miał jakąś głębszą wiedzę na temat
    siuśków, buraczków i aronii.

    16%VOL
    22%VAT
  • tom_j23 24.08.05, 11:49
    kama58 napisała:

    > No, dalej nie wiem, czy mam się leczyć (ba, z całą rodziną) czy nie,
    > a Ty chcesz wątek kończyć?

    Kombinujesz. Przecież jest napisane, że pH 4,5-8 jest w normie. A że
    prawdopodobnie w tym zakresie barwnik zmienia kolor, to efekty są takie jakie
    są.
    Ale faktem też jest, że większość ludzi stosuje dietę zakwaszającą (co
    prawdopodobnie powoduje czerwone zabarwienie), więc wynika z tego, że ci,
    którzy nie mają zabarwionego moczu po burakach po prostu zdrowiej się
    odżywiają. Więc jeśli odczuwasz jakieś dolegliwości, to po prostu zmień dietę
    na mniej kwaśną i napisz czy się lepiej czujesz i co z barwą moczu, a jeśli
    czujesz się zdrowa - to zapomnij o sprawie.



    Stefan


  • beba2 24.08.05, 13:14
    > więc wynika z tego, że ci,
    którzy nie mają zabarwionego moczu po burakach po prostu zdrowiej się
    odżywiają.


    Eee tam, no przeciez napisałam, ze się zdrowo nie odżywiam, a po burakach nie
    mam żadnych nietypowych kolorów.
  • kama58 24.08.05, 19:07
    tom_j23 napisał:

    > kama58 napisała:
    >
    > > No, dalej nie wiem, czy mam się leczyć (ba, z całą rodziną) czy nie,
    > > a Ty chcesz wątek kończyć?
    >
    > Kombinujesz.

    Ja???
    To raczej Akownik :)

    Marku, mam nadzieję, że rozumiesz, iż wywrotowe - żeby nie powiedzieć absurdalne
    - teorie często spotykają się z uśmiechem na twarzy i wybaczysz nam. Nie
    przekonałeś mnie, co nie oznacza, że nie masz racji i kiedyś nie powiemy: a
    Akownik mówił ...:)
    Szkoda że wycofałeś się z dyskusji, może wespół ze Stefanem doszlibyście do
    rozsądnych, wspólnych wniosków. A tak pozostają profesorowie Martini:)
  • very_martini 24.08.05, 19:14
    a, czyli Martini nie dochodzi do sensownych wniosków?
    To sami sobie na tym forum piszcie same sensowności.
    Baj:)

    16%VOL
    22%VAT
  • kama58 24.08.05, 19:27
    very_martini napisała:

    > a, czyli Martini nie dochodzi do sensownych wniosków?
    > To sami sobie na tym forum piszcie same sensowności.
    > Baj:)

    Martinusiu kochana, ależ oczywiście, wybacz:):):). Nawet Stefan przyznał rację,
    że coś w tym oczyszczaniu dzwoni ....
    A tak w ogóle to wszystkich Was lubię i doceniam, a każdą z teorii tak tyci, tyci:)
  • very_martini 24.08.05, 19:31
    NAWET Stefan, o kurde...

    16%VOL
    22%VAT
  • beba2 24.08.05, 19:38
    Wynocha! Wszyscy.
    Jeden rzucił absurdem i zwiał, a reszta się zaraz pozabija udowadniając sobie,
    kto ma rację. Nikt z Was nie ma ! Ja mam, hehehehe. Oczywiście, że jaaaaa :)
  • very_martini 24.08.05, 19:39
    moja racja jest bardziej mojsza niż twojsza!

    16%VOL
    22%VAT
  • kama58 24.08.05, 19:40
    very_martini napisała:

    > NAWET Stefan, o kurde...

    Wiedziałam, wiedziałam, że to wychwycisz!!! No, tak mi się napisało, ale
    przyznasz, że te jego szczególnie pierwsze wywody były super.
    Wiesz, Ty z Bebą jesteście w ogóle poza konkursem, wnioski prima sort. Przecież
    powszechnie wiadomo, że Panie przodem, a panowie z tyłu niech kombinują :)

    Tak sobie przy okazji myślę, że jak ktoś pierwsze zetknięcie z homeo miał teraz
    na przykładzie buraczków, to ...
  • beba2 24.08.05, 20:36
    Po pierwsze primo: Martini wychwytuje wszystko.
    Po drugie primo: Wywody Stefana super, szkoda, ze jego argumenty są opierane na
    ( przepraszam, ale muszę ) gównianych pod względem wiarygodności źródłach
    internetowych. I nie umniejszam tu w żadnym razie pozanetowej wiedzy naszego
    Sztefena.
    Po trzecie primo: My jesteśmy poza konkursem, bo nie przeszłyśmy eliminacji do
    idola.
    Po kolejne primo: Jesteśmy facetami.

    Pierwsze zetknięcie ze zhomeopatyzowanym burakiem, jest zawsze przyjemniejsze
    niż spotkanie z burakiem prawdziwym typu Endrju L i Ojciec Ry. Oni nie dają się
    potencjonować.

    A w ogóle to mowiłam: Szatap. Cisza, bo zbanuję wszystkich.
  • tom_j23 24.08.05, 20:57
    beba2 napisała:

    > Po drugie primo: Wywody Stefana super, szkoda, ze jego argumenty
    > są opierane na ( przepraszam, ale muszę ) gównianych pod względem
    > wiarygodności źródłach internetowych.

    Z tym internetem - to bym nie przesadzał. Owszem - są w internecie "gówniane"
    informacje, ale są i również wiarygodne. Podpieram się internetem, bo to
    ułatwia dyskusję (podaję link i z głowy), ale moje poglądy są w większości
    wypadkową przejrzenia iluś tam stron (w tym renomowanych serwisów
    anglojęzycznych) oraz innych źródeł. Nie podaję Wam wszystkich źródeł, bo to
    bez sensu (komu chciałoby się to studiować). Podaję to, co moim zdaniem jest
    wiarygodne i odsiane od plew.

    > A w ogóle to mowiłam: Szatap. Cisza, bo zbanuję wszystkich.

    A banuj - co mi tam :-).


    Stefan

  • beba2 24.08.05, 21:45
    Dobra, dostajesz bana.
  • tom_j23 24.08.05, 21:47
    beba2 napisała:

    > Dobra, dostajesz bana.

    Zaraz - obiecywałaś wszystkim!

    Stefan
  • beba2 25.08.05, 11:39
    Ale tylko Ty się zgodziłeś :P
  • kama58 25.08.05, 11:42
    beba2 napisała:

    > Ale tylko Ty się zgodziłeś :P

    Dokładnie :):):)
  • beba2 22.08.05, 15:08
    No dobra, juz zrozumiem syropek ambroxol, eurespal też zdarza się lekarzynom
    przepisywać. Ale jak już podają go równocześnie z innym lekim o charakterze
    antyhistaminowym ( tu clemastinum ), to ja wymiękam.
    Ale nie będę znowu pyszczyć na lekarzy. Trzeba by było ich wszystkich wsadzić
    do kotłaz gorącą wodą. Albo moze zimny prysznic na zakute łby. mam dość jak
    czytam takie maile. Jak znajdę trochę więcej czasu to napiszę coś konkretnego.
  • dorek3 22.08.05, 23:10
    Przegladając szybko forum do mojeg niehomeopatycznego umysłu przyszedł jednyny
    pomysł aby dac dzieciakom HOMEODOSE 8: 20 kropli w 100 ml. Dałam łyżeczkę
    wieczorem i kazałam dziadkowi tak podawać przez cały dzień. Może być?
    Coś jeszcze należy im podać?
    Postanowiłam pójść do dr Oczkowskiego, ciekawe czy teraz przyjmuje czy
    urlopuje.
    --
    pozdrawiam
    Dorota i Kuba&Bartek
  • very_martini 23.08.05, 10:19
    Próbuj, ale powiedz dziadkowi, żeby dolał do tego jeszcze z pół litra - taniej
    będzie:) Producento zależy na tym, żeby ludzie zużuwali tego jak najwięcej, więc
    każą takie nieziemskie ilości wlewać, 5 kroplu by zupełnie wystarczyło, ale tym
    sposobem miałabyś buteleczkę na długo dłużej, a im nie o to chodzi.
    Jak wrócisz do domu i objawy będą mniejsze - czego Wam życzę - to spokojnie
    możesz odstawić.
    W kwestii Oczkowskiego - nic prostszego, jeno zadzwonić. Ten lekarz dobrze się
    sprawdza w stanach ostrych.

    16%VOL
    22%VAT
  • dorek3 23.08.05, 14:49
    Jestem chemikiem z wykształcenia i stężenie wydawało mi się i tak niewielkie.
    Wiem, że to nie do końca chodzi o ilość, ale to odruch.
    --
    pozdrawiam
    Dorota i Kuba&Bartek
  • very_martini 23.08.05, 14:51
    Oooo, stężenie to bardzo drażliwe słowo w niektórych antyhomeokręgach:)

    16%VOL
    22%VAT
  • beba2 23.08.05, 15:30
    Ciekawe jak można nazwać stężenie, którego nie ma ;-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.