Re: zielone kupki u 10 miesięcznego dziecka

Homeopatia

założyciel: homeo.mod

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mój synek od pół roku robi zielone kupki. Robiłam badanie kału i wyszły
    liczne kolonie Candida albicans oprócz tego obecne pałeczki Escherichia coli
    i Klebsiella pneumoniae.
    Dziecko poza tym wydaje się byc zdrowe. Nie ma kolek. Profilaktycznie pije
    mleko Bebilon Pepti (alergia w rodzinie). W kale nie ma krwi, ani śluzu.

    Pediatra powiedziała, że nie należy się tym przejmować, bo wynik jest dobry,
    ale nie daje mi to spokoju. Wydaje mi się, że przyczyna leży w drożdżakach
    Candida albicans.
    Doradźcie co mogę dać małemu na te nieszczęsne zielone kupki, bo nie wierzę,
    że jest to normalne przez tyle czasu....


    Pozdrawiam,
    Monika
    • 31.12.06, 21:40 Odpowiedz
      I nie ma (mial) zadnych innych objawow?
      --
      Homeokulka
      • 31.12.06, 21:50 Odpowiedz
        długo miał pleśniawki w jamie ustnej, z którymi nie mogłam sobie poradzić.
        Stosowałam różne preparaty niehomeopatyczne (np. aphtin, nystatyna) pomogło
        dopiero po smarowaniu syropem Flumycon (fluconazolum).

        Teraz ma odrobine szorstką lekko zaczerwienioną skórę (czasami)na policzkach,
        budzi sie często w nocy do jedzenia. Był karmiony piersią do 7 mies. i zielone
        kupki już były...

        • 31.12.06, 22:18 Odpowiedz
          Czy przypadkiem nie pije bebilonu pepti 2??
          • 31.12.06, 22:20 Odpowiedz
            Nie doczytałam że takie kupy były wcześniej, przepraszam. A czy one były non
            stop takie, ani razu żadnego wyjątku?
            Swoją drogą pytanie powyższe nadal aktualne.
            • 31.12.06, 22:25 Odpowiedz
              pije bebilon pepti 2, ale nie partię wycofywaną :)

              Kupki są taki cały czas, podejrzewałam juz jakieś składniki w zupie, ale ich
              modyfikacja nic nie dawała.
              • 31.12.06, 22:29 Odpowiedz
                acha jeśli to może mieć jakiś związek, miały miał przez jakiś czas małą
                ciemieniuchę na główce i w brwiach, teraz nie ma.

                Poza tym nie ma bóli brzucha, jest pogodny, spokojny, ma apetyt, nie lubi tylko
                deserków (kwaśne)
                • 31.12.06, 22:43 Odpowiedz
                  chciałam jeszcze dodać, że stolce są o prawidłowej konsystncji
                  • 31.12.06, 22:53 Odpowiedz
                    Radzilabym isc z tym do homeopaty. Co prawda nie jest to jakis dramatyczny stan
                    chorobowy, ale przez to, ze byly uporczywe plesniawki i ciemieniucha, to jednak
                    wyglada to na cos chronicznego.
                    --
                    Homeokulka
                    • 01.01.07, 01:37 Odpowiedz
                      a dlaczego nie je mleka matki?
                      • 01.01.07, 10:02 Odpowiedz
                        bo mleko matki się skończyło, jak matka wróciła do pracy
                        • 01.01.07, 13:40 Odpowiedz
                          Nie leczy się objawu, a dziecko. Więc jeżeli tylko kupka jest zielonkawa po
                          Bebilonie, tok brak podstaw do interwencji. Oczywiście historia dziecka jest
                          taka, że grzybica może powrócić. Również konieczność podawania Bebilonu Pepti,
                          czyli mleka martwego w pewnym sensie, predysponuje do grzybic. Grzyby chętnie
                          rozwijają się na martwych szczątkach organicznych. Ale skoro dziecko
                          się "trzyma", to trzeba czekać. Nadgorliwość gorsza od faszyzmu.
                          Powodem braku laktacji po powrocie do pracy jest zwykle (nie zawsze) zmiana
                          sposobu ssania u dziecka, na wysysanie z butelki. Dziecko tracąc odruch ssania
                          piersi nie stymuluje jej do produkcji mleka. Zatem wracając do pracy należy
                          podawać inne pokarmy w tym czasie, a mleko z kubka, lub łyżeczką. No ale to
                          jest rada na "następne dziecko"
                          • 01.01.07, 18:02 Odpowiedz
                            Czy chociaż tutaj możemy nie siać terroru laktacyjnego? :)
                            Mleko matki jest najlepsze i to nie ulega wątpliwości, ale mleko matki swoje, a
                            życie swoje...

                            --
                            Pusta puszka robi najwięcej hałasu
                            • 01.01.07, 18:25 Odpowiedz
                              Z tego co zrozumialam zielona kupka juz byla w trakcie karmienia piersia. Wg
                              mnie bylo stlumienie plesniawek, wiec jest powod do leczenia. Nawet, jak
                              dziecko ma sie dobrze. Wg. Hahnemanna juz wystawianie goracych stop spod koldry
                              jest objawem latentnej psory. Moim zdaniem zielona kupka tez jest oznaka
                              ukrytej skazy.
                              --
                              Homeokulka
                              • 01.01.07, 20:06 Odpowiedz
                                Nie jest wykluczone, że jest objawem ukrytej skazy. Matka mówi o alergii w
                                rodzinie. Powstaje pytanie, czy wkraczamy w momencie ukrytej skazy, czy wtedy
                                gdy się ujawnia ewidentnie. Ponieważ po Bebilonie stolce zielone są, a być może
                                są zielone z powodu innych składników diety (jabłka?), powstaje pytanie czy
                                wkraczać, czy nie. Czy dziecko jest pogodne, jk sypia itd. No i wracamy do
                                tezy: jeżeli jesteś homeopatą z otwartą głową nie lecz internetowo.
                            • 01.01.07, 20:00 Odpowiedz
                              To nie jest terror laktacyjny, tylko zwrócenie uwagi na fakt, że gdyby matki
                              karmiły piersią do końca 9 miesiąca życia(bez dokrmiania mlekiem
                              obcogatunkowym) , to dochody homeopatów (lekarzy i nielekarzy), a także
                              doktowrów innych specjalności spadłyby dramatycznie
                              • 01.01.07, 21:29 Odpowiedz
                                Tak jak napisałam kupki były zielone także wokresie karmienia piersią...
                                Widzę, że wątek schodzi na inne tory, jeśli chodzi o ścisłość - też uważam, że
                                mleko matki jest najlepsze dla dziecka, ale są w życiu różne przypadki takie
                                jak choroba matki, osłabienie, brak odporności itp.
                                Karmiłam tyle ile mogłam, zresztą nie czuję się w obowiązku tłumaczyć się ze
                                swoich decyzji.
                                Ludzie, którzy powtarzają ciągle o konieczności karmienia piersią jak mantrę,
                                zamiast skupić się na swoich niedoskonałościach, zatruwają innym życie,
                                powodując, że kobiety, które np. chciałyby karmić a nie mogą (z różnych
                                przyczyn) są rozgoryczone, mają poczucie winy i żyją w przekonaniu, że są
                                sadystkami dla swoich dzieci.

                                Reasumując: Medycynaholistyczna - dziękuję za rady, ale to nie moje pierwsze
                                dziecko i mam świadomość co dla niego najlepsze (kolejnych dzieci nie planuję,
                                więc nie skorzystam).BTW nie oceniaj innych jak nie znasz okoliczności, które
                                skłoniły do podjęcia takiego czy innego wyboru...

                                Dzwoiniłam do homeopatki i twierdzi, że winą zielonych kupek są drożdżaki i
                                kazała dać dziecku 2 krople 1 x dziennie krople Albicansan przez 8 dni. Macie
                                jakieś doświadcznia z tym lekiem?
                              • 02.01.07, 14:51 Odpowiedz
                                Mam potrzebe uściślenia, ze gdyby nie było szczepień, paniki antybiotykowej i
                                większa znajomość procesów laktacyjnych to faktycznie niewiele by osób zarobilo
                                na takich matkach i ich dizeciach...
                                Pomarzyć na nowy rok zawsze można :(
                                PS. Karmiłam ponad 2,5 roku, nie dokarmiałam (jeden wyjątek po szczepieniu i
                                moze dlatego tak sie to ciągnie za nami), trzymałam dietę i dziecko raczej tez i
                                efekt tego taki, ze pomimo wszytsko kości mocne, zęby całe, ale alergia, moze
                                nietolerancja, ale niestety jest. Moze pomogłaby restrykcyjna dieta, ale czasem
                                życie jest życiem ...
                                • 02.01.07, 15:13 Odpowiedz
                                  otóż to - zycie jest życiem, gdybać można w nieskończoność: gdyby środowisko
                                  nie było skażone, gdyby zywność była naturalna bez konserwantów, gdyby ogólnie
                                  było mniej chemii, więcej lasów itd., ale żyjemy w takim otoczeniu jakim zyjemy
                                  i zrzucaneie wszystkich niepowodzeń i całego zła tegio świata na karb
                                  karmienia, czy niekarmienia piersią wydaje się byc bez sensu.
                                  Na chorobę i niewydolność organizmu składa sie szereg czynników, może długość
                                  karnienia ma jakiś nieznaczny wpływ, ale jest to kropla w morzu.

                                • 02.01.07, 15:20 Odpowiedz
                                  Wszystko co robiłaś i co sensownie robią inne matki nie zawsze jest skuteczne
                                  ponieważ:
                                  1)mamy obciążenia tzw skazowe, a ludzkim językiem mówiąc
                                  genetyczne,odziedziczone i to się ma prawo ujawnić,
                                  2)noworodki są po urodzeniu, bez wiedzy matek, często dokarmiane w oddziale
                                  mieszanką mleka krowiego, co przy nieszczelnej błonie śluzowej daje gwarancję
                                  uczulenia, które mie zawsze sie jednak potem manifestuje
                                  3)zwykle trafia się jakiś jeden antybiotyk w historii, a to już ma konsekwencje'
                                  4)pokolenie matek często było wychowane na krowim mleku, pszenicy,
                                  szczepionkach, antybiotykach,czego konsekwencją jest alergizacja, a co z kolei
                                  co odbija się na zdrowiu dzieci

                                  5)dziecko nabywa odporności przez przechorowanie chorób, ważne tylko aby to
                                  były choroby ostre, a nie przewlekłe


Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.