Dodaj do ulubionych

chcialabym by napisal ktos kto wrocil

20.04.12, 20:21
by napisal jak sie odnalazl na nowo w polsce?
czy nie czul sie jak nie u siebie? obco?
jak bylo ze znalezieniem pracy?
czy wracal z dziecmi czy sam? jak sie onalazly dzieci?
moze ktos zajrzy? napisze?
Edytor zaawansowany
  • 21.04.12, 14:55
    wypowiedzi z innego forum:
    malo pozytywne dla potencjalnego powracajacego sad

    "Polska jest piekna i wspaniala to fakt! ALE ja wrocilam tutaj rok temu i do tej pory nie potrafie sie odnalezc! Moj synek 6 lat bardzo szybko sie zaklimatyzowal i nie chce wracac skad przyjechalismy a ja? tak strasznie tesknilam za rodzina za znajomymi i za miejscami te wszystkie lata (8 lat nie bylam w kraju) i taaaaaak baaaardzo sie rozczarowalam! nie moge znalezc pracy ktora by mnie satysfakcjomowala finansowo (zycie jest tutaj cholernie drogie!) i teraz z tego powodu lapie doly
    zastanow sie naprawde wrocic z zachodu jest strasznie trudno"


    "ja również wróciłam. Też siedząc za granicą idealizowałam Polskę, wydawało mi się, że tak tu pięknie, wszystkie zarzuty, że brak pracy i pieniędzy w kraju traktowałam z przymrużeniem oka, zawsze mówiłam, że mi nigdy nie było w Pl źle... tylko, że problem polega a tym, że ja przed wyjazdem z Pl nie utrzymywałam się samodzielnie, więc źle mi nie było, bo rodzice całkiem dobrze zarabiali. Teraz wylądowałam w innym mieście, gdzie nikogo nie znam, rodzina, przyjaciele i znajomi są daleko tak, czy siak, a z resztą każdy ma własne życie i ten czas mojego wyjazdu sporo zmienił, wiele mi umknęło... siedzę sama w domu z dzieckiem bez pracy i bez szans na pracę, czy dzienne studia, na których tak bardzo mi zależało, jak tu wracałam, bo... Polska to nie kraj Europy zachodniej, gdzie żłobek, czy ninia nie jest aż takim problemem. Życie z jednej pensji+ wynajem mieszkania oznacza, że prawie w ogóle nie zostaje kasy na nic, czasem trzeba się zastanawiać na zasadzie, czy kupić dziecku jabłko, czy zrobić obiad. Mnie tu trzyma w tej chwili tylko praca partnera, bo on ma szanse na rozwój i nadzieja, że mi się taka szansa również trafi wink ale czasem z utęsknieniem wspominam życa za granicą, gdzie żyje się o wiele łatwiej. "


    "Moja szwagierka wróciła, też miała wyidealizowany obraz; problemy były z pracą, a jak była, to w porównaniu z jej londyńskimi zarobkami, po prostu śmieszne pieniądze. Pobyła ok. roku, wróciła do Londynu, tu - kupiła sobie mieszkanie-bazę na wakacje, gdy będzie przyjeżdżać."
    --
    forum o powrotach:
    forum.gazeta.pl/forum/f,199113,_POWRACAJACY_Z_EMIGRACJI_.html
  • 25.04.12, 18:46
    Zanim zdecydujecie się wrócić, proponuję przeprowadzić skromne doświadczenie.
    Wystarczy w paść do kraju, ze skromną wizytą.
    Napisać uprzedni śliczne CV ( dorzucić nr. tel. 5 zł starter) Wziąć kilka ogłoszeń z sieci i porozsyłać na nie swe CV.
    I czekamy na odpowiedź.

    Będziecie mieli szkic tego, co się dzieje na rynku pracy.
    Możecie sobie rozsyłać siedząc nawet na końcu świata, tyle że z oddzwonieniem problem może zaistnieć.
    --
    vidmo76.blox.pl/html suspicious
  • 28.04.12, 06:33
    tak, tez jestem ciekawa opinii osob, ktore wrocily, ale mnie bardziej interesuja osoby, ktore byly tu z dala od najblizszych... jak sie odnalazly w rodzinie, jak rodzina znajduje dla nich czas, bardziej chodzi mi o relacje rodzice-dzieci...
    oczywiscie napewno pierwsze tygodnie sa napewno piekne, ale jak jest pozniej...
  • 28.04.12, 15:54
    mysle- ale tylko mysle, bo nie przezyla- ze na poczatku jest jak na wakacjach, dopiero z czasem relacje przechodza na normalne tory, na relacje rodzice-samodzielne dzieci. zalezy czego sie oczekuje? jednym meczace pewnie bedzie ulgowe traktowanie, nadskakiwanie i odwiedziny codzienne na poczatku. inni brak ciaglego zainteresowanie "potem" beda interpretowali tak, ze rodzina sie nie interesuje i wlasciwie kontakty sa jakby sie bylo za granica. pewnie wiele zalezy jakie relacje byly przed wyjazdem, jak silne sa wiezy i jak sie te relacje ustawi po powrocie.


    --
    forum o powrotach:
    forum.gazeta.pl/forum/f,199113,_POWRACAJACY_Z_EMIGRACJI_.html
  • 28.04.12, 20:49
    i tego wlasnie sie boje ... Tego, ze wroce dla nich, a oni poprostu maja juz swoje zycie
    i nadrabianie tego czasu, kiedy sie nie mielismy na codzien, juz nie da sie nadrobic...Moja corka wtedy byla zareczona, wyszla za maz, ma juz swoje dzieci... Nie wiem, czy byliby szczesliwi kiedy codziennie nawiedzalabym ichsmile
    A co ja tam bede robic? Tu zawsze gdzies wyjezdzam, mam piekna plaze.. wielki jezioro jak Baltyk, latem wszedzie jakies imprezy w parkach... pikniki, wystepy... Jest co robic, jak odpoczywac, no i mam juz tu swoje ulubione zajecia... Nie wiem, jakos zupelnie sie tam nie widze, oprocz tego, ze chce przytulac swoich wnukow, jezdzic z nimi zabierac wszedzie...ale czy stac mnie bedzie na cotygodniowe wyjazdy, chodzenie do kina, teatru i las... las taki prawdziwy, pachnacy lipcem /sosny/ poziomki, jagody, takie prawdziwe, polskie... i truskawki... Tu wszystko jest, ale po tylu latach smaku sie nie zapomina, no chyba, ze juz sa takie opryski lasow, ze nic sie nie da z nich jesc /tego nie wiem/

  • 29.04.12, 18:12
    ale czy ty bys chciala nadrobic czas, czy po prostu zyc niedaleko, byc w razie czego obok, spotykac sie od czasu do czasu, zjesc czasami niedzielny wspolny obiad, spotkac sie z wnukami niekoniecznie codziennie??? mysle, ze ani ty , ani corka nie jestescie nauczone (a tym samym nie potrzebowalybyscie obie) wizyt codziennych. ale fajna jest swiadomosc, ze mozna KIEDY SIE CHCE wspolnie wypic kawe, badz razem isc na festyn, byc obok kiedy wnuki, badz dzieci maja wazne wydarzenia. mysle, ze to nie chodzi o nadrabianie czasu, ale by moc przezyc kolejne lata blisko.
    co do reszty- mysle, ze to znowu kwestia przyzwyczajenia sie, tak jak to bylo na poczatku emigracji w obcym miejscu. tylko, wydaje mi sie, ze szybciej idzie sie przyzwyczaic "u siebie", niz gdzies w miejscu nieznanym zupelnie pod zadnym wzgledem(zwyczajow, smakow, zapachow, itd) smile

    --
    forum o powrotach:
    forum.gazeta.pl/forum/f,199113,_POWRACAJACY_Z_EMIGRACJI_.html
  • 01.05.12, 03:57
    nie, to nie o to chodzi...nie chce sie tam przyzwyczajac , bo jeszcze pamietam, ze nie bylo mi dobrze... a to, zeby byc przy nich, uczestniczyc w waznych wydarzeniach czy poprostu byc, to moje marzenie.. .i wlasnie w tym ambaras, za bardzo sie boje tego co robilabym wtedy, kiedy nie bylabym z nimi...
    przed wyjazdem nie maialam tam dobrego czasu... zle go wspominam... a wyjechac stad gdzies blizej .. to nie wchodzi w gre, nie mam juz sily poraz kolejny urzadzac sie na nowo...
    Najlepszym rozwiazaniem byloby, zeby oni tu chcieli przyleciec, albo zebysmy razem wyjechali do innego miasta. ale to tylko moje marzeniesmile
  • 01.05.12, 13:02
    Świat który znacie ze wspomnień i do którego tak chcecie wracać, dawno już nie istnieje.
    Wszystko skończyło się zaraz po Waszym wyjeździe. Oczywiście we wspomnieniach wszystko wygląda inaczej, a melancholia mówi co innego.
    --
    vidmo76.blox.pl/html suspicious
  • 28.08.15, 17:31
    Witam, z zaciekawieniem czytam wasze watki, również szukam opinii osob które wrocily po długiej emigracji. Krotko o mnie: mam 35,corka 9, jestem po rozwodzie, w Polsce mieszkam od 16 lat, urodziłam się na Bialorusi. Choć obecnie nie mam pracy, ale mam wspaniałych ludzi wokół, 80% czasu tęsknie i myślę o powrocie do Grodna gdzie mieszkają rodzice i bracia. Wiele lat nie dawałam sobie do tego prawa : powrót na Białoruś po tylu latach wydawal mi się ,, porazką" , co powiem rodzinie ( dalszej), jak z pracą, co mówić znajomym. Na różne sposoby próbowałam ujarzmić tęsknotę, pracowałam na ten temat z psychologiem, dużo czytałam, rok temu kupiłam własne mieszkanie w Gdańsku, myslalam, że wtedy poczuje że to mojej miejsce na ziemi. To też nie poskutkowało. Nie umiem oszukać swojej duszy. Najważniejsze że nie chce już oszukiwać dłużej. Czas powrotu nie jest najlepszy jeśli chodzi o sytuację ekonomiczną. Dlatego będąc w Polsce staram się sobie znaleźć sposób na dobrą pracę i wykorzystanie swojego polskiego ,, dorobku" i kontaktów w Polsce
  • 05.09.15, 10:19
    alenoczka80 napisał(a):

    > Witam, z zaciekawieniem czytam wasze watki, również szukam opinii osob które wr
    > ocily po długiej emigracji. Krotko o mnie: mam 35,corka 9, jestem po rozwodzie,
    ============================================

    Niezwykle kontrastowe są życiorysy rodaków na wygnaniu!

    Ot, co... ©

    --
    My country, right or wrong; if right, to be kept right; and if wrong, to be set right.
    My fellow Poles, ask not what your country can do for you, ask what you can do for your country! I have nothing to offer but blood, toil, tears and sweat. Tropienie Pseudo Patriotów - moją pasją życiową! Imagine Germany without Germans!©
  • 31.08.15, 14:09
    Podbijam pytanie.
    Tez się zastanawiam. Mieszkam za granica 10 lat. Czuje się sfrustrowana, zmęczona tym jezykiem (flamandzki) ta mentalnością, ta ciasnota tego d,iwnego kraju, tymi ludźmi. Pracowalam tylko z Belgami, ale tych fajnych jest naprawdę niewiele. Na życie rodzinne i towarzyskie nie narzekam. Ja i moj maz czujemy się juz zmęczeni tym krajem. Dzieci są na tyle male, ze się szybko dostosuja. Myślimy o powrocie. Ma ktoś jakieś doświadczenia?
  • 10.09.15, 10:10
    Miałam kilkoro klientów, którzy myśleli o powrocie. Kilkoro w końcu się zdecydowało i trochę żałują (głównie narzekają na niskie pensje, i to w Warszawie). Z drugiej strony chwalą, że wreszcie są u siebie, wśród ludzi myślących tak jak oni. Z tych osób, które wróciły, jedna osoba myśli o powrocie do Anglii z całą rodziną.
    Ale część się nie zdecydowała na powrót, a prace były już dość zaawansowane (szukanie pracy, mieszkania, szkoły dla dzieci). Wystraszyła ich biurokracja, małe zarobki i brak perspektyw rozwoju zawodowego.

    --
    Anna Sawczuk
    certyfikowany doradca zawodowy
    www.pracaikariera.wordpress.com
    e-marketingowiec - marketingmalejfirmy.pl
  • 25.03.16, 15:05
    Wróciłem dwa tygodnie temu, jeszcze szukam pracy, nieważne! W UK przez 10 lat było OK mimo to zaczęło mi brakować polskiej Polskości. Mam nadzieję że wróciłem jako lepszy człowiek i dołożę wszelkich starań żeby utrzymać się w Wierze i po prostu żyć dobrze z drugim człowiekiem.

    --
    >>>>>> PRAWDA JEST W KORANIE <<<<<<

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.