Dodaj do ulubionych

Ktora jozefowska podstawowka lepsza?

18.08.06, 13:03
Witam.
Od niedawna jestem mieszkancem Michalina. W przyszlym roku nasze dziecko
idzie do zerowki. Napiszcie, ktora podstawowke polecacie dla 6-latka? Jakie
sa zalety i wady odbu szkol?
Dziekuje z gory!
Cinqueterre
Edytor zaawansowany
  • doomi 18.08.06, 13:14
    A teraz się zacznie ;D
    Moim zdaniem dwójka. Osobiste odczucia pominę, natomiast faktem jest, że w tym
    roku szóstoklasiści z dwójki wypadli lepiej w teście na koniec szóstej klasy.
    Różnica była niewielka, ale jednak.

    A tak poważnie to myślę, że obie szkoły tak naprawdę są porównywalne. Ja
    mieszkam w takim miejscu, gdzie brałam pod uwagę posłanie dziecka do obu szkół
    (podobna odległość). Wybrałam jednak dwójkę, ponieważ moje dzieci mają
    bezpieczniejszą do niej drogę. I tak: nie przechodzą przez tory, ani przez
    żadne bardzo ruchliwe skrzyżowania. Wyjątkiem jest graniczna, ale tam dzieci
    przeprowadza przez pasy Pani "Stopka". No i nie powiem, względy sentymentalne
    też miały jakieś znaczenie - sama jestem absolwentką dwójki smile

    Na tym forum więszkość forumowiczów to absolwenci jedynki, więc myślę, że
    pewnie będą polecać tamtą szkołę (co zresztą jest naturalne).

    Ja oprócz samej szkoły zainteresowałabym się wychowawcami do jakich dziecko ma
    szansę uczęszczać w początkowych latach nauki. Bo to podstawa.

    Aha, w dwójce działa bardzo prężnie "stowarzyszenie uśmiech dla dwójki",
    dzieciaki korzystają ze świetnie wyposażonej pracowni dentystycznej (z
    pracownią rtg). Zero kolejek, przemiła obsługa. Mój panikarz sam chodzi do
    dentysty w szkole, więc to mówi samo za siebie.


    Skopiowałam ze strony szkoły co jeszcze zakupili:
    CO JUŻ KUPILIŚMY

    1. Aparat RTG do gabinetu stomatologicznego wraz z oprzyrządowaniem,
    uzyskaniem potrzebnych zezwoleń i montażem

    2. Podest (projekt i wykonanie) wykorzystywany na festynach i
    uroczystościach szkolnych

    3. Tuba do nagłośnienia imprez plenerowych

    4. Sfinansowanie kosztów naprawy szkolnej aparatury nagłaśniającej

    5. Pianino elektroniczne - profesjonalny instrument, łączący cechy pianina
    i keyboardu. Będzie potrzebne na lekcjach muzyki, a także w czasie imprez
    szkolnych

    6. Zaciemnienie okien w szkolnej sali gimnastycznej



  • malinela 18.08.06, 17:00
    Moim zdaniem jedynka ;o)
    Jest laureatem prestiżowego programu Szkoła z klasą:

    szkolazklasa.gazeta.pl/szkolazklasa/2,58422,,,,5187201,P_SZKOLA_Z_KLASA.html

    Moja siostrzenica jest szczęśliwą abiturientką zerówki, dlatego moja wiedza
    ogranicza się do zerówki i wywiadu środowiskowego na temat klas 1-3 i to tylko
    w jedynce, choć zgadzam się z doomi, obie podstawówki są porównywalne.

    O zerówce mogę mówić w samych superlatywach - wysoki poziom nauczania, dobra
    atmosfera, panie wsłuchane w potrzeby dzieci.

    Trzeba pamiętać, że to jest podstawówka publiczna, tym samym od szczęścia
    zależy, w jakiej grupie rówieśników znajdzie się dziecko. Być może moja
    siostrzenica miała szczęście, ale w jej grupie nie było dzieci, które miałyby
    problemy z nauką. Co równie ważne, nie było "fali". Znam mamę, która przeniosła
    dziecko z dwójki do jedynki, bo dzieci mu dokuczały. Loteria ? a może w jedynce
    tak jest.

    Jeśli chodzi o nauczycielki zerówki i klas 1-3 wszystkie mają dobrą opinię
    wśród rodziców, jak i środowiska związanego ze szkolnictwem.

    Powodzenia w wyborze.

    ps
    Doomi, to jakie my mamy wspomnienia związane z podstawówką nie ma większego
    znaczenia, bo to zupełnie inna podstawówka... i całe szczęście!
    ps2
    Ale pamiętasz, że byliśmy lepsi w kosza;o)




    --
    "Tu są(..)wszyscy nienormalni. Ja jedna jestem normalna, tylko zidiociała ze
    starości."
    Jadwiga Iwaszkiewiczówna
  • doomi 18.08.06, 18:04
    > Moim zdaniem jedynka ;o)
    > Jest laureatem prestiżowego programu Szkoła z klasą:
    >

    Dwójka też smile

    Znam mamę, która przeniosła
    >
    > dziecko z dwójki do jedynki, bo dzieci mu dokuczały. Loteria ? a może w
    jedynce
    >
    > tak jest.


    W klasie mojej córki jest dziewczynka, którą rodzice przenieśli z jedynki, za
    to w zeszłym roku jedna mama zabrała dziecko od nas do jedynki, więc ile ludzi
    tyle opinii i decyzji.

    > Ale pamiętasz, że byliśmy lepsi w kosza;o)
    >

    Pamiętam, zresztą "za moich czasów" w ogóle raczej jedynka miała lepszą opinię.
    Ale jak sama mówisz, to już nie są te same szkoły smile I dobrze!

    Tak czy siak nadal uważam, że co byśmy nie napisały te szkoły są tak naprawdę
    podobne (poziom, warunki lokalowe, kadra, a nawet ilość uczniów). Zresztą Urząd
    miasta też chyba obie szkoły traktuje równo. W tym samym czasie obie przeszły
    termoizolację i wymianę okien, teraz robione są dachy.

    Ja bardzo dużą uwagę przywiązuję do tego, aby moje dzieci miały możliwość
    socjalizowania się z kolegami. Czyli aby szkoła była ich naturalnym
    środowiskiem - mają mieć możliwość sami do niej dojść i wrócić, spotykać się ze
    szkolnymi kolegami na osiedlu, wspólnej jazdy na rowerach itd. Jestem skrajną
    przeciwniczką wszelkich dojazdów do szkół (nie mówię oczywiście o przypadkach
    kiedy jest to konieczne). A znam to z autopsji i wiem o czym mówię.
    Poświęciłabym nawet szkołę lepszą na rzecz gorszej, jeśli miałaby ona być
    oddalona znacznie od naszego miejsca zamieszkania.

  • doomi 18.08.06, 18:12
    Aha, muszę jeszcze dodać, że w dwójce kadra pedagogiczna i dyrekcja jest
    wyczulona na przemoc. Dzieci nie są w takich sytuacjach pozostawiane same
    sobie. Przerabialiśmy w klasie syna różne sytuacje i muszę powiedzieć, że
    rekacja ze strony szkoły była natychmiastowa. Na pewno sporym problemem jest
    fakt, że jest to właśnie jak słusznie napisała malinela szkoła publiczna, więc
    chodzą do niej różne dzieci, więc dużo zależy od szczęścia (jakie dzieci trafią
    się w klasie naszego). Co więcej, nawet w skrajnych przypadkach dzisiejsza
    szkoła ma praktycznie związane ręce, czyli w przypadku dzieci bardzo trudnych
    (hm, a raczej trudnych, nie mających ochotę na współpracę rodziców) szkoła
    niewiele może zrobić. Czasami zdarzają się rodzice, którzy przynoszą
    zaświadczenie na przykład o ADHD i jest to dla nich jak tarcza obronna. Bo
    przecież ma ADHD i nie mógł się powstrzymać, to nie jego wina, a jego choroby,
    a tak w ogóle to inne dzieci zaczynają, a on/ona się tylko broni. To oczywiście
    taki skrajny przypadek.
    Chodzi mi tylko o to, że to nie kwestia jedynki czy dwójki, ale kwestia
    odpowiedzialności za własne dziecko, uczciwości wobec innych itd.
    Ciężkie przypadki trafiają na pewno do każdej szkoły, wiem natomiast, że w
    dwójce nie chowają głowy w piasek i takie sytaucje są rozwiązywane na bieżąco
    (chociaż z różnym skutkiem).

    Sądzę jednak, że w jedynce jest tak samo smile
  • doomi 18.08.06, 18:22
    malinela napisała:
    "Jeśli chodzi o nauczycielki zerówki i klas 1-3 wszystkie mają dobrą opinię
    wśród rodziców, jak i środowiska związanego ze szkolnictwem"

    A z takim podejściem do sprawy to się nie zgodzę wink, bo wszędzie są panie
    lepsze i gorsze, bardziej lubianie i mniej. To normalne. W dwójce też są panie
    które poleciłabym z czystym sumieniem i takie od których trzeba się trzymać z
    daleka wink Co więcej, znajdzie się i taki "nauczyciel", który znalazł się tu
    chyba za karę ;P

    Ot życie!
  • cinqueterre 21.08.06, 11:09
    Tak jak myslalem, glosy sa podzielone : ) A zatem moze jakies inne kryteria?
    Np. ktora z nich jest bardziej kameralna (mniej dzieci, a co za tym idzie -
    sadze - wieksza opieka nauczycieli)? Czy dzieci z Michalina chodza czesciej do
    dwojki? W podtekscie chodzi mi o to, aby syn mial po szkole blisko kolegow z
    klasy... Czy gimbus, ktory zabiera dzieci z Willowej jedzie do obu szkol?
    Pozdrawiam Janusz
  • doomi 21.08.06, 12:23
    Janusz, już pisałam wcześniej, że w obu szkołach jest podobna liczba dzieci. Są
    podobnej wielkości. Generalnie w szkołach podstawowych obowiązuje rejonizacja,
    czyli w marcu-kwietniu rodzice dzieci sześcioletnich dostają zawiadowmienie ze
    swojej szkoły o rozpoczęciu do niej zapisów. Tak więc generalnie dzieci z
    michalina chodzą do dwójki. Willowa to też rejon dwójki. Oczywiście są
    odstępstwa, bo jeśli rodzic się uprze to dyrekcja przyjmuje dzieci także spoza
    rejonu.
    Autobus jadący przez willową na pewno dowiezie dziecko do dwójki, czy także do
    jedynki nie wiem. Na stronie miasta są trasy szkolnych autobusów więc się
    zorientuj.
  • marcelina333 26.08.06, 11:31
    Zdecydowanie dwójka. Pracuję w oświacie, więc wiem co mówię.
  • krzysio1972 28.08.06, 12:05
    marcelina333 napisała:

    > Zdecydowanie dwójka. Pracuję w oświacie, więc wiem co mówię.

    To nam troche rozjasn, dlaczego zdecydowanie dwojka, bo ja moge napisac
    'zdecydowanie jedynka, bo tak' i wlasciwie wyjdzie na to samo, sila argumentacji
    podobna wink
    Jestem sam zainteresowany, dwoch moich siostrzencow w tym roku idzie do jedynki
    do zerowki, a za pare lat moj syn i poza osoba pani dyrektor nie widze
    problemow. A sentyment duzy, jestem absolwentem jedynki (a byly to czasy
    niepodwazalnej dominacji jedynki zarowno na polu sportowym jak i edukacyjnym),
    kliku moich nauczycieli nadal uczy, moi znajomi tam ucza, dzieci moich znajomych
    ucza sie tam, badz beda sie uczyc. I tu wlasnie pojawia sie kolejne kryterium
    wyboru, wg mnie dobrze jest jesli dziecko bedzie sie uczyc razem ze swoimi
    kolegami z podworka, ja sam bede sie lepiej czul wsrod rodzicow i nauczycieli,
    ktorych znam, z ktorymi sam sie kiedys wychowywalem. Obecnie szkoly sa
    porownywalne, taze moze najwazniesze okazac sie utozsamianie z taka 'mala
    ojczyzna' zlokalizowana wokol szkoly.


  • cinqueterre 28.08.06, 15:24
    Marcelino333, mozesz napisac cos wiecej? Przydalyby sie faktycznie jakies
    argumenty...
  • lamelka007 28.08.06, 08:34
    moja pociecha od tego roku idzie do zerówki do dwójki. narazie moje odczucia sa
    pozytywne. i mam nadzieję że tak już zostaniesmile
  • cinqueterre 05.09.06, 15:49
    Lamelko, napisz ile dzieci jest w klasie? Co konkretnie jest podstawa twoich
    pozytywnych odczuc? Czy wiecie moze czy jest jakies przedszkole (nie szkola) w
    okolicach Jozefowa, ktore ma zerowke? Licze, ze jednak ten watek bardziej sie
    rozwinie : )
    Pozdrowienia
  • doomi 05.09.06, 16:07
    Prywatne przedszkole na samorządowej w Józefowie ma zerówkę. Czesne 850 zł +
    wpisowe.
    Z państwowych przedszkoli, odział przedszkolny posiadają przedszkola otwockie
    (najbliższe w świdrze).

    W klasie mojej córy (III) jest 22 dzieci.
  • kasiak_28 05.09.06, 16:57
    jeszcze 4 lata temu w przedszkolu w Michalinie była "0" ale czy nadal jest nie
    wiem. Ja również jestem za dwójką. I nie dlatego , że jestem jej absolwentką,
    bo nie jestem !
  • lamelka007 06.09.06, 08:32
    niestety w kalsie 0 mojego dziecka jest 32 dzieci - wyż demokraficzny anno
    domini 2000. w jedynce podobno są wolne miejsca ale pomimo apelu kadry
    pedagogicznej nikt nie chce sie przenieść. moje pozytywne odczucia biorą się
    między innymi z tego powodu że: grupa jest bardzo liczna i na naszą prośbę pan
    dyrektor zartrudnił dodatkową osobę. jest to sygnał że bardzo poważnie traktuje
    zdanie rodziców, dobro dzieci i róznież swoich pracowników. szkoła jest czysta,
    a aktywność popołudniowa na boisku szkolym też o czymś świadczy! a jak będzie
    dalej ? - czas pokaże!
  • muffinek2 06.09.06, 14:09
    Czy w szkołach podstawowych w Jozefowie (w obu) jest religia?
  • doomi 06.09.06, 14:24
    W dwójce jest, ale nie wszytkie dzieci chodzą.
  • muffinek2 06.09.06, 14:26
    A czy z tym jakies problemy, jak dziecko na religie nie chodzi? Tzn. czy
    nauczyciele/dyrekcja maja z tym jakis problem, bo dzieci to raczej trudno
    ocenic. Moze ktos ma jakieś doświadczenia w tym względzie.
    A jak dziecko nie chodzi na religie to na jakies zajecia np. z etyki w to
    miejsce, czy idzie do domu, albo do swietlicy?
  • doomi 06.09.06, 14:31
    Nie ma najmniejszych problemów. Ani dzieci się tym nie emocjonują, ani
    wychowawca. W młodszych klasach dziecko w tym czasie idzie do świetlicy. Nie
    wiem jak w starszych. W klasie córki nie chodzi na religię dwoje dzieci. Do
    tego stopnia nie wzbudza to emocji, że nawet nie plotkuje się z jakiego powodu.
    Córka pytała się mnie, dlaczego przyjaciółka nie przystępuje do I Komunii Św.
    więc powiedziałam zgodnie z prawdą, że nie wiem, być może jest innego wyznania
    (tu mała rozmowa na ten temat z dzieckiem), a być może jej rodzina jest
    niewierząca. I koniec tematu.
  • muffinek2 06.09.06, 14:32
    uff, to pocieszające - nawet nie chodzi o brak plotek, tylko o to, że spokojnie
    się to przyjmuje, dzieki

    doomi napisała:

    > Nie ma najmniejszych problemów. Ani dzieci się tym nie emocjonują, ani
    > wychowawca. W młodszych klasach dziecko w tym czasie idzie do świetlicy. Nie
    > wiem jak w starszych. W klasie córki nie chodzi na religię dwoje dzieci. Do
    > tego stopnia nie wzbudza to emocji, że nawet nie plotkuje się z jakiego
    powodu.
    >
    > Córka pytała się mnie, dlaczego przyjaciółka nie przystępuje do I Komunii Św.
    > więc powiedziałam zgodnie z prawdą, że nie wiem, być może jest innego
    wyznania
    > (tu mała rozmowa na ten temat z dzieckiem), a być może jej rodzina jest
    > niewierząca. I koniec tematu.
  • doomi 07.09.06, 12:57
    Lamelko, zapomniałaś dodać, że tak dużo dzieci jest tylko w tej
    zerówce "całodziennej". Dzisiaj zerknęłam na listy i w drugiej zerówce jest 24
    dzieci, w trzeciej też coś koło tego.
  • lamelka007 07.09.06, 14:14
    ja sie zaumuje tylo swoją zerówką ale w jednej z tych niecałodziennych jest
    napewno powyżej 25 osób
  • doomi 07.09.06, 14:16
    No to faktycznie ten rok 2000 to taki całkiem udany musiał być smile
    Współczuję tak licznej grupy, "za moich czasów" w tej samej zresztą szkole było
    nas w klasie 36 osób. MASAKRA powiadam!
  • doomi 07.09.06, 15:46
    Masz rację: w jednej jest 32, w drugiej 24, a w trzeciej 28!
  • truski1 08.09.06, 10:28
    a w jedynce są 4 grupy "0", ale nie wiem po ile liczą dzieci
  • lamelka007 08.09.06, 10:30
    po mało osób liczą - poniżej 25. dlatego jest aprl do rodziców z dwójki żeby
    przenosili swoje dzieci do jedynki. ale chyba nikt nie chce? ciekawe dlaczegosmile
  • truski1 08.09.06, 10:59
    Myślę, ze powód jest jeden. Rodzice mają blizej do tej szkoły, chcą aby dzieci
    chodziły ze swoimi kolegami/koleżankami z sąsiedztwa. Bo poziom, wyposażenie,
    są podobne. No dyrektorzy są inni. Ale myślę, ze w tym przypadku nie ma to
    większego znaczenia (choć mogę się mylić) ale nie sądzę.
  • lamelka007 08.09.06, 11:07
    oj chyba jednak masmile
  • truski1 08.09.06, 11:43
    a mam pytanie jak wygląda u Was czyli w dwójce- plac zabaw dla dzieci? Zabawki
    fajne, nowe, stare, pomalowane obdrapane itd....
  • lamelka007 08.09.06, 12:00
    tak naprędce zobaczłam że jest zjeżdżalnia, karuzela i huśtawki. podłoże jest
    zdedownie piaszczeste z janego piachu- jest go bardzo dużo. ale jak będę miała
    okazję obejrzeć dokładnie to podzielę sie moimi obserwacjamismile
  • doomi 08.09.06, 13:05
    Plac zabaw jest całkiem niezły.
    Korzystają z niego głównie dzieci z zerówek, dzieci z młodszych klas czasami
    idą tam w ramach lekcji wf. I ku mojej ogromnej radości dzieci świetlicowe jak
    tylko jest ciepło też mają okazję się tam wyszaleć przed powrotem do domu.
  • doomi 08.09.06, 15:52
    Truski, specjalnie dla Ciebie odbierając dziecię ze szkoły zajrzałam na plac
    zabaw. Ba! nawet fotki porobiłam hi hi. Tak więc na placu zabaw są nowoczesne
    urządzenia: konik na sprężynie, dwie huśtawki typu waga, coś w rodzaju
    karuzeli - ale takiej co to się na niej stoi, a nie siedzi. Dwie huśtawki z
    opon na łańcuchach. Zjeżdżalnia o konstrukcji drewnianej z plastikowym
    ślizgiem, dwie zabawki typu "kombajn" z drabinkami, i jakimiś innymi cudami
    oponowymi, coś w rodzaju zakręconej drabinki. Wszytko kolorowe, drewniane lub
    metalowe. Wszystko nowe, żadnych staroci.

    Fotki wrzucę za jakąś godzinkę, bo teraz spadam od kompa.
  • truski1 07.09.06, 11:41
    W jedynce przynajmniej w jednej grupie "0" religia jest ostatnią lekcją i
    dzieci (a jest ich dwoje) idą wcześniej do domu.
  • doomi 07.09.06, 12:58
    Bo z założenia tak właśnie powinno być, że religia ma być lekcją pierwszą, albo
    ostatnią. W praktyce wychodzi to różnie.
  • truski1 11.09.06, 10:21
    wielkie dziękie za taki odzew. Zaptałam, bo ja co prawda tego placu zabawa w
    jedynce nie widziałam, ale podobno bardzo smutno on wygląda. Zaproponowałam by
    RR w szkole (czy tez rodzice z zerówek) się skrzykneli i coś z tym zrobili,
    może jakis wspólne malowanie w sobotę czy też po godzinach pracy. Moze
    podchwycą temat i coś zrobią.
  • doomi 20.09.06, 11:57
    A w dwójce same nowości. Ostatnio zaproponowano uczniom nowe kółka
    zainteresowań: fotografii cyfrowej, programowania HTML, astrologiczne,
    programowania LOGO.

    Oprócz tego instnieje zespół piosenki józefinki, kółko taneczne czikita, kółko
    języka angielskiego, plastyczne, teatralne, matematyczne, polonistyczne,
    przyrodnicze, dziennikarskie, przyrodnicze, globe, chór, sks, zajęcia
    korekcyjne, można też uczyć się dodatkowo włoskiego, niemieckiego i
    francuskiego.
    Być może czegoś nie wymieniłam smile

    W każdym razie napisałam o tym, co szkoła proponuje naszym dzieciakom ZA DARMO!
  • lamelka007 20.09.06, 12:06
    a na dodatek pan Dyrektor ma zawsze czas dla rodziców i ich problemów smile)) co
    więcej włącza się również w ich rowiązywanie!!!!
  • truski1 20.09.06, 12:23
    tylko pozazdrościć. Postaram się dowiedzieć co oferuje "jedynka", bo aż mnie
    kujnęło w boku. Oczywiście proszę to przyjąć z przymrużeniem oka
  • doomi 22.09.06, 10:51
    Truski, masz jakieś info o jedynce? bo Ciebie kujnęło, a mnie skręca -
    ciekawość oczywiście smile
  • muffinek2 22.09.06, 11:42
    ojej, zawrotu glowy dostałam, chyba w przyszłym roku wyślę mojego urwisa do
    zerówki w dwójce, dzieki za info

    doomi napisała:

    > A w dwójce same nowości. Ostatnio zaproponowano uczniom nowe kółka
    > zainteresowań: fotografii cyfrowej, programowania HTML, astrologiczne,
    > programowania LOGO.
    >
    > Oprócz tego instnieje zespół piosenki józefinki, kółko taneczne czikita,
    kółko
    > języka angielskiego, plastyczne, teatralne, matematyczne, polonistyczne,
    > przyrodnicze, dziennikarskie, przyrodnicze, globe, chór, sks, zajęcia
    > korekcyjne, można też uczyć się dodatkowo włoskiego, niemieckiego i
    > francuskiego.
    > Być może czegoś nie wymieniłam smile
    >
    > W każdym razie napisałam o tym, co szkoła proponuje naszym dzieciakom ZA DARMO
  • truski1 22.09.06, 13:16
    Biję się w piersi. Jeszcze nie sprawdziłam. Strona szkoły........ nieco
    nieaktualna..... I to daje do myślenia.... Muszę się skontaktować, może i nawet
    z samą panią dyrektor, a może wystarczy np. z Panią z zerówki. Ale jak tylko mi
    się uda napiszę.
  • asieksan5 06.10.06, 10:51
    moja córka teraz poszła do dwójki i jestem bardzo zadowolona, w klasach jest 23-
    25 osób. Od tego roku jest klasa integracyjna, od pierwszej klasy jest
    angielski.
    --
    src="<a href="b1.lilypie.com/uqr1p1""
    target="_blank">b1.lilypie.com/uqr1p1"</a> alt="Lilypie Baby Ticker"
    border="0" />Szymus ma</a>
  • lamelka007 04.02.07, 10:54
    od wychowania przedszkolego jest jeszcze pani Paulina - nazwiska niepamiętam ,
    i od niedawna jest pani Monika Stawińska, która jest pedagogiemsmile
  • doomi 04.02.07, 12:19
    Zgłoś w takim razie uwagi adminowi strony. Ja nim nie jestem smile
  • luka06 04.02.07, 14:37
    Podobało mi się zaangażowanie nauczycieli ze szkoły nr 2 podczas imprezy
    Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. I nie chodzi tylko o sprawy
    organizacyjne, ale przede wszystkim o udział w zabawie. Widziałam Panie
    nauczycielki pląsające w "wężyku" a i sam Pan Dyrektor wskoczył na scenę. To
    dobrze kiedy nauczyciele nie stoją z boku a potrafią się bawić razem z dziećmi
  • skwarka30 05.02.07, 12:22
    z tego co piszecie, dwojka podniosla poziom. Jestem jej absolwentka i powiem
    Wam, ze "za moich czasow" czyli dobre kilkanascie lat temu dwojka miala
    zdecydowanie gorsza opinie od jedynki. Zarowno pod wzgledem kadry, osiagniec
    jak i poziomu nauczania. Wiec nie dziwi mnie, ze wiekszosc absolwentow poleca
    jedynke - tyle, ze czasy sie jak widac zmienily (co cieszy, bo moj siostrzeniec
    we wrzesniu idzie do zerowki do dwojki).

    Nauczyciele w dwojce reprezentowali (nie wiem, czy jeszcze tam pracuja, wiec
    nie bede rzucala po nazwiskach) - zenujacy poziom kultury osobistej i wiedzy.
    Metody wychowawcze tez pozostawialy wiele do zyczenia.

    Wyniki i osiagniecia naukowe: jedynka miala znacznie wyzszy odsetek osob, ktore
    dostaly sie do szkol srednich niz dwojka.

    Fakt, ze dwojka miala wieksza liste laureatow olipmiad, ale to bylo spowodowane
    tym, ze pojedyncze egzemplarze zawyzyly srednia statystyczna (w moim roczniku
    jedna dziewczyna byla laureatka olimiad z 4 przedmiotow...)

    Wazny jest tez dystans z domu do szkoly - nie zawsze bedziesz mogla je odwiesc.
    Wez tez pod uwage koniecznosc przechodzenia przez tory kolejowe i w jakim to
    mialoby byc miejscu - z tego powodu wiele dzieci z Michalina chodzilo mimo
    wszystko do podstawowki w Falenicy.
  • bbb21 20.03.07, 09:38
    jak pisaliści sporo dzieci zaczęło chodzić do niej od września '06
    Jeśli możecie, podzielcie się swoimi uwagami!
    --
    "Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat"
  • lamelka007 20.03.07, 12:04
    a jak zerówka Cie interesuje? calodzienna czy taka 5-cio godzinna?
  • bbb21 21.03.07, 12:09
    bardziej całodzienna, ale chętnie dowiem się o jednej i drugiej
    --
    "Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat"
  • lamelka007 21.03.07, 12:54
    Będzie o całodziennejsmile
    Ja i moja pociecha jesteśmy zadowolone. Nie jest to „wysokie C” (zważywszy na
    warunki lokalowe)ale nie mam większych zastrzeżeń.
    Zerówka mojej córki jest bardzo liczna – 32 osoby w tym 26 chłopców, w związku
    z tym udało się dojść do porozumienia i dyrektor zatrudnił dodatkową panią –
    pomoc (w szkolnej zerówce przy normalnej liczbie dzieci kogoś takiego nie ma).
    Druga rzeczą wprowadzoną pierwszy raz jest podział gromadki na 2 stadka w
    których każda z pań (są ich 2 plus pomoc) realizuje zakres dydaktyczny – to tak
    jakby było 16 osób w klasiesmile
    Szkoła generalnie robi dobre wrażenie – tak z wejścia, jest czysto, często
    widać krzątające się panie sprzątaczki, nie ma „bydła” – klasa całodzienna jest
    na parterze obok biblioteki a cała reszta szkoły jest wyżej.
    Bardzo prężnie działa rada rodziców, która ma stowarzyszenie użytku
    publicznego, organizowane są kilka razy do roku różne akcje mające na celu
    zbieranie pieniędzy: z tych środków jest np. gabinet dentystyczny, pracownia
    komputerowa.
    Pan Dyrektor ma czas dla rodziców i rozmawia zawsze gdy zostaje o to
    poproszony i stara się aby żaden problem nie pozostawał bez rozwiązania.
    Szkoła ma monitoring, w środku dnia jest zamknięta krata w drzwiach wyjściach
    ale jest domofon, przy pomocy którego można skontaktować się z zerówką
    Planowana jest budowa parkingu i wjazdu do szkoły od strony ul. Wawerskiej –
    plany podobno są szkoła czeka na kasę z miasta.
    Jest dużo zajęć pozalekcyjnych: językowych, artystycznych i sportowych. Minusem
    jest to że jest jedna sala gimnastyczna ale jest coś na rzeczy i ma być
    budowana druga - początek inwestycji najprawdopodobniej 2008 roku.
    Jedna z naszych Pań idzie do klasy pierwszej. Nie wiem czy zostanie pani
    Paulina ale jeśli tak to tylko z pożytkiem dla dzieci. O innych Paniach od
    zerówek nie napiszę bo ich nie znam.
    To tak na szybko. Gdybyś miała pytania to spróbuje na nie dopowiedziećsmile

  • bbb21 22.03.07, 08:49
    dziękuję za bardzo wyczerpujące informacje smile
    czy dobrze zrozumiałam, że 32 osoby są w jednej sali?
    Na parterze obok biblioteki miałam kiedys zajęcia z plastyki (tak się chyba ten
    przedmiot nazywał). Szkoła robi bardzo dobre wrażenie, byłam tam jesienią ub.
    roku., Pamietam ją ze swoich podstawówkowych czasów: była blado-beżowa, ponura.
    Dzięki jeszcze raz.
    Pozdrawiam
    --
    "Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat"
  • lamelka007 22.03.07, 13:13
    w grupie jest 32 osoby. zajęcia dydaktyczne prowadzone są w 2 grupach po 16
    osób w dwóch różnych salach. przez całą resztę czasu dzieci są razem, niestety
    głównie w 1 sali.
  • blueberry15 24.03.07, 16:34
    Witam,
    Mój syn chodzi o zerówki całodziennej w szkole przy Granicznej i jestem tak
    bardzo niezadowolona z tego, co się tam dzieje, że w ogóle rezygnuję z tej
    szkoły i do pierwszej klasy posyłam go zupełnie gdzieindziej. Grupa jest bardzo
    liczna, więc jedynym pomysłem pań prowadzących jest pacyfikacja, czyli nie mów,
    nie ruszaj się, nie biegaj, nie oddychaj, i najlepiej zachowuj się tak, jakby
    cię nie było. Uważam, że jeśli dziecko jest choć trochę lepsze i bystrzejsze od
    tzw. średniej krajowej, to w tej szkole po prostu się zmarnuje, bo będzie
    musiało równać do gorszych. Innym problemen jest niekończący się korowód pań,
    które opiekują się dziećmi po południu. Codziennie inna. Nie sposób dowiedzieć
    się od nich, co dzieci robiły wcześniej, bo: "wie pani, ja to tylko mam
    zastępstwo". Wycieczek bardzo mało, ciekawych zajęć zero. Więc wszystkich
    przestrzegam przed zerówką w tej szkole.
  • lamelka007 26.03.07, 08:27
    jak widać nie wszystkich można zadowolić - ale to normalne
  • blueberry15 26.03.07, 15:19
    Żeby zadowolić wszystkich, trzeba być przeciętnym, bo tylko przeciętność trafia
    w gust tak zwanej większości. A w przypadku tej szkoły słowo "przeciętny" to i
    tak komplement. I to dany na wyrost. Szkoła, czy może raczej zerówka, bo nie
    wiem, co dzieje się w starszych klasach, jest po prostu słaba. Nie znam innej,
    gdzie dzieciom zabrania się pożyczania sobie różnych rzeczy, na przykład kredek
    i ołówków. W normalnej dobrej szkole promuje się zachowania prospołeczne, tu
    się ich zabrania. I nie znam innej szkoły, gdzie w piękny słoneczny dzień nie
    wychodzi się za karę na plac zabaw. Jak również nie słyszałam o normalnej,
    przyjaznej dziecku szkole, gdzie trzeba podpisać każdą kredkę z osobna, na
    podwieczorek, zamiast kanapki lub owocu, dostaje się batoniki, i gdzie system
    kar (czarne i białe kropki) jest dużo ważniejszy niż system nagórd. Jeśli o
    mnie chodzi, te 230 złotych, które muszę co miesiąc płacić, uważam za
    zmarnowane. I tyle.
  • lamelka007 26.03.07, 15:39
    mam zatem nadzieję, że twoje dziecko trafi do takiej szkoły, która zadwoli cię
    w 100%.
    ps. opłata za zerówkę całodzienną wynosi 130 zł
  • blueberry15 26.03.07, 17:41
    Plus około 100 złotych za kiepskiej jakości posiłki i 26 za rytmikę, na którą
    moje dziecko nie chce chodzić, bo pani krzyczy i zmusza do tańca. A chłopcy,
    jak wiadomo, tańczyć lubią średnio...
  • muffinek2 27.03.07, 12:08
    Oj, wlasnie sie wystraszylam, bo dzis zapisalam moje dziecko do zerowki na
    Granicznej.
    Oczywiscie, ze kazdy widzi co chce, ale w kwestii faktow, czyli czy
    rzeczywiscie dzieci dostaja batoniki na podwieczorek? no tego to ja nie znosze,
    lamelko napisalas, ze ostatnio sporo sie poprawilo, co to znaczy?

    a moze ktos cos napisze o drugiej zerowce w Jozefowie?
  • borsuk09 27.03.07, 12:24
    w kwestii batoników,
    bo kilku interwencjach rodziców, batoników ma nie być,
    moje dziecko ostatnio było zadowolone z podwieczorków , dostali ( zgodnie z
    sugestiami rodziców) chałkę z masłem- była pycha!
    Kiedyś były całe jabłka - teraz ma byc np połówka jabłka plus jakać kanapka
    czy np chałka. Mnie zniechęca " ogólna niemoc" wszystko trzeba wychodzic, od
    Dyrektora po Burmistrza itp. To ,że 32 osobowa grupa została podzielona na dwie
    to zasługa rodziców ,którzy aktywnie wiercą Dyrekcji i Burmistrzowi
    przysłowiową "dziurę w brzuchu",tak samo jak to ,że została zatrudniona
    dodatkowa Pani do pomocy .
  • muffinek2 27.03.07, 12:30
    borsuk09 napisała:

    > w kwestii batoników,
    > bo kilku interwencjach rodziców, batoników ma nie być,
    > moje dziecko ostatnio było zadowolone z podwieczorków , dostali ( zgodnie z
    > sugestiami rodziców) chałkę z masłem- była pycha!
    uff, to się nieco uspokoiłam, dzięki za informację i niech żyje buła z masłem!

    dziecko mojej kolezanki chodzi do prywatnej szkoly na Wale, też dzieci
    dostawały batoniki na podwieczorek, bo interwencji rodziców przestały je
    dostawać, reakcja była szybka, ale wychodzić też to trzeba było
  • borsuk09 27.03.07, 12:43
    jozefovicz,
    sory ale uważam , że miasto stać na to aby " zasponsorowac" angielski naszym
    dzieciom. a dodatkowy angielski to nie widzimisię zozhisteryzowanych mamusiek i
    gównarstwa tylko standard w edukacji dzieci w dziejszych czasach.
  • jozefovicz 27.03.07, 12:52
    Sory, ale teksty "miasto stac aby zasponsorowac" tylko mnie upewniaja ze dobrze
    od poczatku cie odbieralem: typ rozhisteryzowanej i do tego mocno roszczeniowej
    mamuski.
    Akurato o agnielski sie dowiadywalem zapisujac dziecko do szkoly i to rodzice
    chcieli aby dzieci uczyl ten a nie inny nauczyciel za taka wlasnie kwote. I
    akurat angielski w zerowce uwazam za zbedny, a juz na pewno nie jako
    koniecznosc. Trzeba dziecku dac szanse przyzwyczaic sie do nowe szkoly, do pan,
    kolegow itd. Zerowka to jest taki okres przejsciowy miedzy przedszkolem i
    szkola i tak to nalezy traktowac. Chron mnie opatrznosci od takich rodzicow w
    przyszlym roku.
  • lamelka007 27.03.07, 12:39
    nie wydaje mi się że to powód do strachusmile
    pisząc o zeróce całodziennej dla jednej z forumek chciałm przedstawić jak
    najbardziej ogólne informacje o tym jaka jest szkoła, jakie są tam warunki -
    nie wnikając w szegółowy sytuacje w danej grupie. z bardzo prostego powodu - co
    grupa to inna sytuacja, inne problemy.
    chciałm pokazać, że jeśli jest problem to należy go zgłosić lub/i zaproponować
    inne rozwiązanie a wtedy problem jest rozwiązywany - tak jak w przypadku
    nieszczęsnych podwieczorków. już nie dostają batoników. są to np. kanapki,
    rogalik plus do tego coś do picia lub owoc.
    a fakt jest taki, że aby coś uległo zmianie to trzeba zakomunikować odpowiednim
    osobom o takiej potrzebie. nikt nie jest doskonały. jeśli nie ma bdźców
    mówiących o tym, że coś jest nie tak to jak ma to zmienić?
    sprawy, które poruszają moi adwersarze to problemy bardziej złożne. i nie da
    się ich ot tak rozstrzygnąć. jak chcesz mojej subiektywnej opinii to mogę
    napisać na skrzynkę. tymczasem pozdrawiamsmile
  • muffinek2 27.03.07, 13:18
    lamelka007 napisała:
    > nie wydaje mi się że to powód do strachusmile

    zdecydowanie Twoj głos jest rozsądny, jeśli będę miała jakieś watpliwości to
    będę pytać, przez chwilkę tylko się zatrwozyłam, bo dosłownie wróciłam z
    Granicznej, jak dla mnie to trudności są to po to, żeby sobie z nimi radzić
  • m975 27.03.07, 14:42
    muffinek a do jakiej zerówki zapisałaś syna?
    Bo może moja córka miała być choć jedna znajomą twarz w szkole- oczywiście
    jesli ją przyjmą....
  • muffinek2 27.03.07, 19:40
    m975 napisała:

    > muffinek a do jakiej zerówki zapisałaś syna?
    > Bo może moja córka miała być choć jedna znajomą twarz w szkole- oczywiście
    > jesli ją przyjmą....

    zapisałam go na Graniczną, byłby zachwycony gdyby Twoja córa chodziła z nim do
    jednej szkoły, a może i klasy, często gości w jego opowieściach
    przedszkolnych...
  • lamelka007 27.03.07, 08:07
    - Mojemu dziecku i jeszcze paru innym (konsultowałm) nikt nie zabrania
    pożyczania kredek.
    - owszem, dzieci RAZ nie wyszły za karę ale po reakcji rodziców na to zdarzenie
    jestem pewna, że nikt więcej nie będzie miał takich pomysłów!!!
    - kredek NIE TRZEBA podpisywać - taka była sugestia pań nauczycielek w reakcji
    na skargę rodzica, z którą udał się do dyrekcji aby poskarżyć się, że dziecku
    kredki giną!
    - były problemy z podwieczorkami ale zostało to zgłoszone i wiele się zmieniło
    - są też czerwone kropki - za dobre zachowanie - a jak ktoś ma cały tydzień
    czerwone kropki dostaje nagrodę
    ale każdy widzi to co chce !
  • truski1 27.03.07, 08:58
    Nie znam warunków ani klimatu w dwójkowej zerówce. Ale wydaje mi się, ze zawsze
    można się jakoś dogadać. Zgłosić ewentualne uwagi i będą one wysłuchane. Jest
    tam świetny dyrektor, który nie jest głuchy na potrzeby rodziców. Piszesz, ze
    nie ma wycieczek, a zaproponowałaś, by jakieś były???? Przecież to dodatkowe
    koszty. Wiesz mi że namówienie wszystkich rodziców do tego by ich dzieci
    pojechały gdzieś na wycieczkę wcale nie jest łatwym zadaniem. Zebranie
    pieniędzy, przekonanie innych do słuszności twoich propozycji. Wierz mi czasami
    graniczy z cudem. Wiem to z własnego doświadczenia działam w RR w przedszkolu.
    Ostatnio zarówno my jak i dyrekcja miałyśmy awantury co do słuszności
    uiszczenia opłaty na fundusz z którego korzystają wszyscy. Opłacane są
    teatrzyki, koncerty, prezenty na mikołaja dzień dziecka itd. Ale okazuje się,
    ze dla niektórych to nie jest oczywiste. Ostatnio jeden pan nie chciał nic
    kupić dziecku na kiermaszu, bo stwierdził, ze to dzieci powinny sprzedawać a
    nie panie. Nie pomogły błagania dziecka – Tato dlaczego taki jesteś.... Ale
    niestety ile ludzi tyle opinii. Nie dogodzisz wszystkim. Ale opłata za rytmikę
    to trochę wysoka. My w przedszkolu płacimy 17 zł
  • borsuk09 27.03.07, 10:47
    Moje dziecko ,tez chodzi do omawianej zerówki , ja równiez nie jestem
    zadowolona i zabieram je do innej szkoły.
    Na zajęcia dodatkowe moje dziecko zbyt chętnie nie chodzi.
    Co do kosztów to trzeba doliczyc jeszcze język angielski 370 zł za semetr(74zł
    miesięcznie ) w sumie koszt zerówki to ponad 330zł miesięcznie.
    Co do nauki angielskiego, to nie uczęszczają na te zajęcia wszystkie dzieci -
    tu jest prawdziwa segregacja - z Panią idą tylko te ,których rodzice płacą i
    dzieci te sa przez Panią wyczytywane.
    Jeżeli chodzi o kropki , odbieram to jako system kar :masz być idealny ( tzn
    siedziec cicho - wyprostowany, nie odzywać się nie pytany !). Piękna tresura !
    ps. moje dziecko ma tylko jedną białą kropkę, reszta to czerwone. a biała to
    kara za trzymanie rąk w kieszeniach - bardzo wychowawcze!
    A pożyczać kredek nie można ! Pod karą kropki!
  • jozefovicz 27.03.07, 12:20
    He, to w koncu jak to jest z ta szkola? Co prawda i tak moje dziecko idzie tam
    od wrzesnia bez wzgledu na to co tu przeczytam, ale nie powiem dobrze wiedziec
    na co sie trzeba przygotowac. Nie zebym bronil opinii lamelki, ale opinia tej
    drugiej pani zdaje sie byc mocno rozhisteryzowana. A co w tym dziwnego ze na
    agnielski chodza tylko te dzieci, ktorych rodzice placa? w przedszkolu niby
    bylo inaczej? Tylko rodzice moga miec zal do siebie za owa "segregacje". W
    koncu to oni domagali sie dodatkowego jezyka obcego, a ze nie wszystkich stac,
    albo tez nie maja ochoty dzieci zapisywac w tym miejscu, tylko moze gdzies
    indziej to chyba ich sprawa. Gowniazeria w takich postach wychodzi. Dzieci
    kredek pozyczac nie moga, tez sie wychowawczyni nie dziwie, skoro potem
    histeryczki przychodza ze kredki gina. Mam wrazenie ze takie posty pisza
    niezrownowazone mamusie ktore chcialyby zeby z ich dzieckiem obchodzono sie jak
    z jajkiem, bo ich dziecko jest wybitne, najzdolniejsze i nalezy traktowac je
    wyjatkowo.
    A prawda jest taka drogie mamuski, ze przejscie z przedszkola do szkoly to duze
    wyzwanie dla psychiki malego ucznia. O ile jednak dziecko szybko adaptuje sie
    do nowych warunkow, to rodzice juz niekoniecznie. Tak wlasnie oceniam dwa posty
    rozhisteryzowanych mamusiek.
    A ucieczka przed problemem, to rzeczywiscie fantastyczny pomysl ;] dziekuje w
    imieniu reszty rodzicow, bedzie troche luzniej.
  • truski1 27.03.07, 13:38
    Muffinka- pytałąś o zerówkę w jedynce. Moje dziecko jeszcze tam nie uczęszcza,
    ale na pewno będzie. Mam jednak trochę informacji. Poza skargami na siostrę
    zakonną, która podobno jest nie koniecznie, nie ma jakiś problemów. Potrafi np.
    zostawić dzieci same, bo np. skończyła zajęcia i nie interesuje jej, ze rodzice
    jeszcze po swoje pociechy nie przyszły. Nie pomyśli by np. zaprowadzić je na
    świetlicę i zostawić na drzwiach kartkę. Albo np. zostawia je z innymi
    rodzicami, nie pytając czy zaopiekują się pozostałymi do czasu przybycia ich
    rodziców. Ale zostało już to zgłoszone i chyba jakoś dyrekcja wpłynie na
    siostrę. (dla niewtajemniczonych lekcja religii jest ostatnią).
    Stołówka podobno jest ok. Nie słyszałam by ktoś skarżył się na posiłki.
    Panie są bardzo chętne aby dzieciaki gdzieś chodziły, odpowiadają na każda
    formę współpracy. Ostatnio były wraz z dziećmi na przedstawieniu, które
    zorganizowało nasze przedszkole (RR) Przyszły wszystkie 4 zerówki. Rodzice też
    tam załatwiają jakieś wyjścia do kina, wycieczki.
    Lokalowo nie jest najlepiej, ale jak ktoś kiedyś gdzieś napisał- szkoła nie
    jest z gumy. Dzieci przybywa, szkoła się nie rozbudowuje. Ale to inny temat.
    Problem zacznie się od września, szczególnie jeżeli chodzi o 1 klasy, bo już
    jest więcej chętnych niż miejsc, a jeżeli wszyscy są z tzw rejonu, będą
    przyjęci. Może się okazać, ze klasy będą 30 paro osobowe, chyba, ze burmistrz
    da kasę na utworzenie kolejnego oddziału. Ale ta kwestia dotyczy obu szkół.
    U nas dyrekcja też wysłuchuje rodziców- ale niestety nie przekłada się to na
    porozumienie z nauczycielami-i tu jest pat. Nauczycielom coraz mniej się chce
    tam pracować. Ale nie chce się w to wgłębiać ich sprawa jak to organizują.
    Przekonam się sama jak moje dziecko zacznie tam chodzić. Wtedy jak będzie to
    się w jakiś sposób odbijało to bardziej się tym zainteresuję, albo i nie.
  • muffinek2 27.03.07, 14:17
    w zerowce jest religia? to ciekawe i to z taką dobrze przygotowaną
    pedagogicznie siostrą...
  • luka06 27.03.07, 15:05
    Ja też dorzucę parę zdań nt zerówki na Granicznej. Bo czytając niektóre wpisy
    możnaby odnieść wrażenie, że nic dobrego w tej szkole (klasie) się nie dzieje.
    Klasa jest liczna, ale przypomnę, że to rodzice na jednym z pierwszych zebrań
    nie zdecydowali się na podział klasy (a taki wariant proponował Dyrektor). Wtedy
    jeszcze nie wiedzieliśmy o tym, że jedna z Pań odejdzie (ze wzgl. osobistych) i
    nasze dzieci przez kilka miesięcy były skazane na zastępstwa (co może świadczyć
    o ostrożnym dobieraniu kadry). Z tego co wiem w drugiej szkole sytuacja była
    podobna i dzieci też ciągle miały inną Panią. Podział klasy na dwie grupy (po
    interwencji rodziców) okazał się dobrym rozwiązaniem. To z kolei może być
    dowodem na to, że niektórzy z rodziców tylko narzekają a inni działają (i chwała
    im za to).
    A tak w ogóle to jestem pełna podziwu dla nauczycielek, które po całym dniu są
    jeszcze uśmiechnięte. Chętnie odpowiadają na pytania i są otwarte na propozycje
    i uwagi (co często podkreślają).
    Oczywiście dla "lepszego" dziecka za odpowiednie pieniądze na pewno znajdzie się
    "lepsza" szkoła. Zastanawiam się tylko co będzie jeśli po roku i ta nowa szkoła
    okaże się nie dość dobra? Kolejna zmiana?
    Poza tym już w tym roku Pan Dyrektor zapowiedział, że powstaną cztery pierwsze
    klasy co powinno rozwiązać problem "nadliczebności" klas (ponadto kilkoro
    niezadowolonych rodziców zabierze swoje dzieci do "lepszych" szkół)
  • bbb21 27.03.07, 15:47
    do "0" jest podobno bardzo dużo chętnych dzieci od września.
    Jesli rodzice są chętni do negocjowania z nauczycielem i dyrektorem to jest
    bardzo ważne. Natomaist nie ma nigdzie idealnych sytuacji i naprawdę często
    bywa tak, że to rodzice wymyślają jakieś niestworzone rzeczy itp. I wybaczcie,
    że to napiszę, ale są czasem strasznie rozwydrzeni.
    Zgadzam się z jednym z przedmówców, że to sami rodzice powodują takie a nie
    inne zachowania nauczycieli czy wychowawców (mam na myśli historię z kredkami).
    Słyszałam o podobnym zdarzeniu w przedszkolu z samochodem dziecka.

    Dla dziecka kolejne nowe środowisko to wielka zmiana i te z dzieci, które
    adaptują się dłużej w nowym miejscu mogą to bardzo przeżywać.
    Życzę sobie, aby moje dziecko, które zapewne też będzie chodziło do tej szkoły,
    było z niej zadowolone. I to będzie też zależało ode mnie.
    Pozdrawiam


    --
    "Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat"
  • do73 27.03.07, 20:20
    Doświadczenia z zerówki w jedynce mam sprzed dwóch lat. Myślę, że było całkiem
    nieźle. Problemy, jakie się przydarzały, związane były z zachowaniem kilku
    uczniów a nie kadry.
    Moja córa chodziła do zerówki całodziennej. Grupą opiekowały się na zmianę dwie
    Panie. Starały się organizwać zajęcia tak, aby były ciekawe. Były organizowane
    wycieczki do kina, teatru. Był też wyjazd na warsztaty, na których formowały
    figurki z gliny, malowały, szkliwiły i wypalały je (nie pamiętam w jakiej
    miejscowości to było). Były oczywiście wycieczki po Józefowie.
    Religia jest w zerówce - ktoś o to pytał. Siostra jest trochę mało
    zorganizowana, ale moja córa bardzo chętnie uczestniczyła w zajęciach.
    Minus zerówki całodziennej - to niezbyt duża sala, ale dzieci czasem mogły
    wychodzić na świetlicę, która jest obok.
    Wyżywienie ogólnie OK, choć czasem problematyczne było wyegzekwowanie
    zapewnienia dla mojej panny posiłków bez czekolady zamiast np. nutelii czy
    właśnie batonika czy pierników w czekoladzie (zdarzały się batoniki, ale nie
    było to nagminne)
    Angielski w jedynce bezpłatnie jest od I klasy. W zerówce myślę, że można sobie
    darować. Nie pamiętam, czy dwa lata temu była możliwość uczęszczania na odpłatny
    angielski.
    Zapewniona jest za to całkowicie bezpłatna opieka logopedy (zajęcia
    cotygodniowe) - na starcie wszystkie dzieci są testowane pod kątem potrzeby
    takich zajęć. Pani logopeda jest naprawdę kompetentna i co bardzo ważne - lubią
    ją dzieci i chętnie chodzą na zajęcia.
    Co do kredek i innych przyborów szkolnych - to złożyłam na pierwszym zebraniu
    propozycję, aby zakupić wspólnie wyprawkę dla wszystkich, tak jak robiliśmy to w
    przedszkolu, ale niestety byli rodzice, którzy nie wyrazili na to zgody. A
    szkoda, bo wtedy nie byłoby problemu z pożyczaniem, zabieraniem itp. Wszystkie
    kredki, zeszyty, bloki itd. musiały być podpisane.

    Generalnie zarówno ja, jak i moja córa byłysmy zadowolone z zerówki w jedynce smile
    W tym roku zapisuję tam moją drugą córę smile


    --
    MLKS Józefovia
  • blueberry15 27.03.07, 22:03
    Witam forumowiczów,

    Będzie o Dwójce, nie Jedynce, bo mój post zaginął gdzieś w cyberprzestrzeni,
    więc muszę pisać jeszcze raz. Jeśli się odnajdzie i będziecie czytali dwa razy
    to samo, wybaczcie.
    Czuję się wywołana do tablicy niektórymi postami, więc dorzucam kolejne trzy
    grosze. Nim jednak zacznę, mam gorącą prośbę do józefoviaka: jeśli nie
    potrafisz dyskutować tak, by nie obrażać osób z którymi się nie zgadzasz,
    ogranicz swoje występy publiczne do imienin u cioci albo do wieców Samoobrony.
    Nie jestem "gówniarzerją" ani "rozhisteryzowaną mamuśką" i wypraszam sobie
    podobne epitety. Chyba że chcesz, żebym odnosiła się do twoich uwag
    słowami "niektórzy prostacy"... Ale chyba nie o to chodzi.
    A teraz do sedna, czyli zerówki w Dwójce. Mam wrażenie, że krytykując ją
    naruszyłam miejscowe małomiasteczkowe tabu, które o miejscowej szkole, kościele
    i przychodni nakazuje mówić albo dobrze, albo wcale.
    Jeśli skrytykowałam zerówkę całodzienną, to nie po to, żeby sobie ponarzekać,
    tylko po to, by pokazać jej słabe strony. Myślę, że osoby, które chcą posłać
    tam dzieci, powinny mieć pełen obraz sytuacji. Lamelka pisze, że ostatnio wiele
    się tam zmieniło na lepsze. Możliwe. Szkoda, że od początku roku minęło już
    siedem miesięcy. A oto jak wygląda moja wersja zdarzeń, w punktach.

    1. Wyjątkowo liczna grupa została podzielona dopiero w styczniu, choć od
    samego początku mówiliśmy dyrektorowi, że będzie problem. Rzeczywiście
    zaproponował podział grupy. Jaki? Ano taki, żeby rodzice przenieśli część
    dzieci do zerówek kończących się o 13. W takim razie jaki sens miało
    zapisywanie dziecka do zerówki całodziennej.

    2. "Ostrożne dobieranie kadry" trwało od końca października do końca stycznia,
    czyli równe trzy miesiące. Moim zdaniem nie świadczy to o dbałości, tylko o
    nieporadności dyrekcji.

    3. Problem batoników i słodyczy na podwieczorek doczekał się finału w lutym,
    czyli po pół roku.

    4. W tym roku szkolnym w zerówce nie ma nawet jednej obowiązkowej godziny
    angielskiego. Część dzieci miała angielski w przedszkolu i rodzice słusznie
    oczekiwali, że nauka będzie kontynuowana. Dlatego sami musieliśmy znaleźć
    szkołę językową, co może nie jest całkiem bez sensu. Dlatego angielski, o
    którym mowa w postach nie jest dodatkową opcją dla dzieci histerycznych mam,
    tylko jedyną możliwością.

    5. Dzieci bardzo rzadko jeżdżą do muzeów (były tylko raz, w Muzeum
    Geologicznym), do kina, do teatru. Do końca roku zostały trzy miesiące. Może
    coś się zmieni...

    6. Ani razu nie odbyła się żadna impreza integrująca rodziców i dzieci. Mam na
    myśli uroczysty dzień babci i dziadka, wspólną Wigilię, malowanie pisanek przed
    Wielkanocą, itp.

    Tak wyglądają fakty, a z tymi jak wiadomo nie ma sensu dyskutować. Chyba że
    ktoś uważa, że skoro takie są, to już jest ich problem, czyli faktów.
    Oczywiście można wyręczyć szkołę we wszystkim. Chodzić, prosić, wiercić
    dziurę w brzuchu, organizować... Można wziąć na siebie to zadanie, pod
    warunkiem, że za nic się nie płaci. Wiadomo, darowanemu koniowi..., itp. Tyle
    że całodzienna zerówka kosztuje. I moim zdaniem ten, kto za nią dobrowolnie
    płaci, ma prawo wymagać czegoś w zamian.
    Ja w każdym razie nie widzę siebie w roli kaowca, bo mam swoją pracę. I w
    godzinach pracy pracuję, a nie na przykład wydzwaniam po teatrach czy dyskutuję
    na forum mieszkańców Józefowa. A o dziesiątej wieczorem kasy teatrów
    dziecięcych są zwykle zamknięte.
    Tyle z mojej strony. Wszystkim amatorom walki z lokalnymi wiatrakami życzę
    wytrwałości...
  • magdam110 28.03.07, 07:34
    Moje dzieci co prawda do przedszkola chodziły pięć lat temu ale za angielski
    musiałam dodatkowo płacić. Wydaje mi się że to że lekcje angielskiego w
    programie nauczania są od pierwszej klasy wynika z przepisów a nie z dobrej czy
    złej woli dyrektora szkoły.
  • do73 28.03.07, 08:08
    To, że bezpłatne lekcje nauczania angielskiego są od I klasy, zależy od dobrej
    woli burmistrza, który je finansuje, oraz szkoły, która je organizuje (tak
    przynajmniej nas poinformowano.
    --
    MLKS Józefovia
  • doomi 28.03.07, 10:21
    Oj troszkę smutno się czyta niektóre posty. Nie z powodu różnicy zdań, tylko
    niektórych emocje poniosły zupełnie niepotrzebnie.

    Odniosę się tylko do niektórych rzeczy: krytyka jest wskazana jak najbardziej,
    także krytyka miejscowego tabu: szkół, przedszkoli czy przychodni. Ale krytyka
    konstruktywna. Jeśli komuś szkoła się nie podoba, to ma prawo zabrać z niej
    swoje dziecko, ale jak już ktoś napisał, nie jest to żadne rozwiązanie
    sytuacji. Zwłaszcza że problemy o których piszecie są do przeskoczenia.

    Pewnie że lepiej czekać aż inny rodzic za nas wszystko załatwi, a potem jeszcze
    narzekać, że działał nie dość szybko (to uwaga ogólna, chociaż zainspirowana
    gdzieś wyżej).
    A prawda jest taka, że bez wsparcia i nacisku rodziców szkoła oferuje
    tylko "pakiet podstawowy". Słusznie napisała do73 że nawet lekcje języka
    angielskiego musieliśmy sobie "wywalczyć", choć akurat w naszym
    wypadku "wywalczenie" to po prostu zgłoszenie prośby na zebraniu szkolnym i
    rada wychowawczyni, aby napisać w tej sprawie list do dyrekcji. Dzięki temu
    moje dziecko miało angielski od drugiej klasy, a następne roczniki już od
    pierwszej.

    Prawdą jest również, że trafiają się różne klasy (tu mówię głównie o
    rodzicach), a więc takie, gdzie nic się nie dzieje, bo najnormalniej w świecie
    nie ma się kto tym zająć i takie, gdzie dzieci mają full atrakcji.

    Ale przyczyny takiego stanu rzeczy są dwie: choć zabrzmi to może dziwnie,
    czasami trafia się klasa biedniejsza, czasami bogatsza. Tak samo jak trafiają
    się w klasie rodzice społeczni i aspołeczni. I dużo zależy od tego jak te siły
    się rozłożą. A wszystko to piszę z praktyki i obserwacji.
    Co więcej, moje dziecko zmieniło szkołę z powodu przeprowadzki z warszawskiej
    na józefowską i po prostu oniemieliśmy z zachwytu. A muszę przyznać, że bałam
    się tego bardzo i raczej spodziewałam się zmiany na gorsze. Żeby być jednak
    szczerą i sprawiedliwą muszę przyznać, że zachwyt dotyczył głównie organizacji,
    zajęć pozalekcyjych, atmosfery, wspaniałej pracy świetlicy i... dyrekcji
    otwartej na sugestie rodziców. Poziom niestety jest gorszy i to zauważalnie.
    Ale nic to, to jest szkoła podstawowa i moi koledzy - absolwenci dwójkowi
    pokończyli w większości bardzo dobre uczelnie.

    Do czego zmierzam? Ano do tego, że zamiast załamywać ręce sama działam i nie
    oglądam się na nikogo. Miałam momenty zwątpienia bo kilka razy spotkała mnie
    krytyka takich rodziców jak wyżej: wszystko było źle, prezenty mikołajkowe
    kiepskie, a wycieczki nie dość wspaniałe. I nie chodzi o to, żeby dzwonić po
    teatrach w godzinach pracy, ale o to, że na festynie szkolnym (który odbywa się
    w soboty) nie było ani jednej osoby chętnej do pomocy w zorganizowaniu stoiska.
    Okazało się, że to był jakiś klasowy marazm, bo po roku nastąpiły małe roszady
    dzieci (a więc i rodziców) i nagle okazało się że można.

    W tym roku rodzice dzieci "dwójkowych" zapewne wiedzą, że będzie organizowany
    następny festyn pod hasłem "unia eruopejska". Festyn, który wymaga ogromu
    zaangażowania ze strony rodziców, trzeba dzieciom zrobić stroje narodowe,
    wymyśleć program artystyczny (bo w trzeciej klasie to jeszcze sami nie
    wymyślą), przygotować potrawy regionalne, stoisko itd. Ogrom pracy! I wiecie
    co? zaangażowała się połowa rodziców w mojej klasie. Nawet ja, która obraziłam
    się na cały świat po jednym z zebrań wink Powiem szczerze, że wmontowałam się na
    maksa, bo muszę przygotować 44 pompony chirliderskie w barwach niemiec i w
    dodatku 12 maja obstawiam grilla. Ale wiecie co? Ogromnie się cieszę, bo widzę
    że rodzice zaczęli się wreszcie integrować: ktoś inny kupuje kiełbski, bułeczki
    i inne pierdoły, ktoś inny robi regionalne sałatki, piecze ciasta, kupuje
    flagę... tata, który się nigdy na zebraniach nie odzywał zrobi dzieciom nadruki
    na koszulkach zakupionych przez jeszcze innego rodzica. Ktoś przygotuje
    dzieciom płytę z podkładem muzycznym, ktoś nauczy kroków i będzie super.
    Ale to wszystko by się nie udało bez ogromnego zaangażowania ponad 10 osób.
    Czy w każej klasie znajdzie się taka dziesiątka?

    I jeszcze jedna refleksja: widziałam jak dziewczyny walczyły o przedszkole. Nie
    wszystkie metody popieram, ale osiągnęły cel. A przecież z tego co czytałam
    taka sytuacja trwała od lat. Co robili poprzedni rodzice? przeczekiwali,
    zapisywali dzieci gdzie indziej, chociaż tu mieliby dwa kroki lub... zabierali.

    Więc faktycznie rodzice dzielą się na trzy grupy: roszczeniowych, olewających
    wszystko i takich co staną na głowie jeśli trzeba żeby zamiast "pakietu
    podstawowego" był "pakiet ekstra"

    Do jakiej grupy należycie? wink
  • borsuk09 28.03.07, 13:31
    widzisz doomi,
    zle nas oceniłaś, może nie jestesmy tak aktywne jak lamelka ( i chwała jej za
    to ) ale chętnie zgłaszałyśmy się do pomocy, czy to do udania sie z delegacją
    do burmistrza, czy do pomocy przy imprezach. byliśmy jednymi z niewielu
    rodziców , którzy zgłosili sie chociażby do przyniesienia dodatkowych artykułów
    szkolnych czy też poczęstunku na wigilię dla dzieci ( podajże 12 osób wpisało
    się na listę i coś przyniosło na 32), w kwestii kredek to chciałam kupić kredki
    i zostawić jako wspólne ale to i tak by nic nie zmieniło.
    Mam dobry kontakt z Panią Dorotą i Panią Pauliną i bardzo je lubię, nie było
    tez zastrzezeń do nich.
    Najczęściej sytuacje nieprzyjemne zdarzały sie na zastępstwach - i dotyczyły z
    tego co wiem jednej Pani, której się niektóre dzieci boją -w kazdym bądź
    razie sprawa była poruszona i ma być dobrze.
    Jeżeli chodzi o Panie na zastępstwach ( dyzurujące popołudniami )to naprawdę
    trudno sie od nich czegoś dowiedzieć.
    Prosiliscie o opinie to podzieliłam się swoją , nie mam ochoty wdawac sie z
    nikim w pyskówki ani nikogo obrażać. Mówimy o pewnych rzeczach także po to by
    uczulić przyszłych "zerówkowych rodziców" na pewne rzeczy i aby szybciej mogli
    sobie z nimi poradzić.
    Mój syn chętnie się uczyl angielskiego w przedszkolu i to z niezłym skutkiem o
    czym się przekonałam w wakacje. Skoro nauka jest przyjemnością i przynosi
    rezultaty to miło by było jakby mogły uczyć się angielskiego wszystkie dzieci.

    Z doświadczenia wiem,że szkoła co jakiś czas dzwoni po okolicznych firmach
    szukając sponsorów na różne pomoce szkolne ( mapy, atlasy itp ), więc
    sponsoring nie jest czymś nowym .
    tyle odemnie
  • doomi 28.03.07, 14:16
    Nikogo kogo nie znam nie oceniam. Oceniłam tylko wypowiedzi na forum a to duża
    różnica.
    Zresztą Twój ostatni post jest w zupełnie w innym tonie niż poprzednie i o to
    chyba chodzi. Bo krytyka jest potrzebna wszędzie, tylko zależy w jakim stylu.
    Nie zamierzam jednak się tutaj wymądrzać, bo też przechodziłam różne etapy
    szkolnego rodzicielstwa.

    Masz rację, smutno gdy na 32 osoby zaangażowanych jest tylko 12. Ale czasami na
    całą klasę jest ich tylko 2 lub 3. I te trzy osoby też muszą sobie pewnie
    czasami odpowiadać na pytanie "w imię czego ja to w sumie robię, skoro wszyscy
    inni mają gdzieś". Sama tak miałam.
    A jaką niewdzięczną rolą jest zbieranie kasy na cokolwiek... gdy na Twój widok
    niektórzy rodzice uciekają wink i dylemat, dlaczego mamy wiecznie sponsorować
    niektóre dzieci (wcale nie te najbiedniejsze).

    Ale ja w tej chwili znowu uogólniam i odbiegam od "Waszych" zerówkowych
    problemów. Chciałam tylko pokazać, że naprawdę wiele można zmienić samym
    nastawieniem i chęcią...

    Życzę w każdym razie, żebyście były zadowolone ze swoich wyborów: czy
    zabierzecie swoje dzieci z tej szkoły czy nie smile

    Pozdrawiam i bez urazy proszęsmile

    > Z doświadczenia wiem,że szkoła co jakiś czas dzwoni po okolicznych firmach
    > szukając sponsorów na różne pomoce szkolne ( mapy, atlasy itp ), więc
    > sponsoring nie jest czymś nowym .
    > tyle odemnie

    Do tego nie mogę się odnieść, bo tak naprawdę nie bardzo rozumiem o co chodzi z
    tym sponsoringiem, w jakim sensie to piszesz.
  • doomi 28.03.07, 14:22
    Przepraszam, przeczytałam jeszcze raz uważnie Twoje wypowiedzi i już wiem o co
    chodzi z tym sponsoringiem. Chodzi Ci o to, że ktoś mógłby zasponsorować naukę
    angielskiego przez dzieci z zerówki całodziennej...
    wybacz, ale to absurd. Czym innym jest zakup pomocy szkolnej, czy laptopa (był
    taki przypadek w szkole), sprzętu gimnastycznego itd. czyli rzeczy z których
    może korzystać wiele dzieci w szkole, a czym innym sponsorowanie nauki języka
    dla grupki dzieci... no ale może ja mam inne pojęcie sponsoringu dla szkoły.
  • borsuk09 28.03.07, 15:23
    Doomi,
    w jednej z wawerskich szkół - państowych,
    cała klasa uczęszcza na angielski dwa razy w tygodniu.
    sponsorzy pomogli i kilka "groszy" dorzuciła gmina,
    i od zerówki dzieci chodziły na angielski. Klasa liczy 17 osób.
    Syn koleżanki mówi, że najlepsza zabawa to jest na angielskim.
    Nie chodzi mi o sponsoring grupki dzieci ale a zorganizowanie angielskiego dla
    całej klasy.
  • doomi 28.03.07, 15:31
    Jedna klasa na tle całej szkoły to dla mnie właśnie mała grupka.

    Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś zawalczyła o dofinansowanie miasta i
    znalazła sponsora!
  • luka06 28.03.07, 12:52
    bluberry15 muszę odnieść się do "Twojej wersji zdarzeń" nie po to żeby Cię
    przekonywać, ale dlatego, że "osoby, które chcą posłać tam dzieci, powinny mieć
    pełen obraz sytuacji". Napisałaś też, że "Tak wyglądają fakty, a z tymi jak
    wiadomo nie ma sensu dyskutować" - nie będę więc dyskutować tylko przedstawię
    "moją wersję zdarzeń".
    Ad.1. Na drugim spotkaniu rodziców z p.Dyrektorem i nauczycielkami Dyrektor
    zaproponował trzy rozwiązania tej trudnej sytuacji. Jeden z wariantów zakładał
    podział klasy na dwie 16-sto osobowe grupy, co wymagałoby zatrudnienia dwóch
    dodatkowych osób. Odbyło się też głosowanie rodziców. I wszyscy obecni
    jednogłośnie zgodzili się nie dzielić klasy (podział wiązałby się z wędrówkami
    dzieci po salach a tego rodzice chcieli uniknąć, no i także zmian związanych z
    podziałem klasy i nowymi nauczycielami). Zajęcia edukacyjne miały się odbywać od
    9.00 do 12.00 a od 12.00 do 17.00 wyjścia na plac zabaw i zabawa.
    Ad.2. Podobno w drugiej szkole też długo trwało znalezienie nowej nauczycielki,
    więc może to problem bardziej złożony niż tylko "nieudolność".
    Ad.4 W przedszkolu dzieci mają angielski ale nie jest on obowiązkowy i trzeba za
    niego dodatkowo płacić. I podobnie jest w zerówkach. Nadal są to oddziały
    przedszkolne, z tym że w szkołach. Zaproponowano nam angielski prowadzony przez
    Panią, która od lat uczy w tej szkole. Część rodziców jednak nie była zadowolona
    z tej propozycji i na własną rękę poszukała zewnętrznej szkoły językowej. W
    przypadku "0" dyrekcja niczego nie narzuca - można nie chodzić na angielski,
    można zaproponować dowolną szkołę i jeżeli znajdą się chętni to szkoła
    udostępnia sale (wolny rynek). Dopiero od I klasy szkoła przejmuje na siebie
    obowiązek organizowania zajęć.
    Ad.5. Rzeczywiście w muzeum dzieci były raz i raz w teatrze. W najbliższym
    czasie dzieci pojadą jeszcze do Muzeum Archeologicznego i do teatru. Poza tym
    biorą udział we wszystkich (lub prawie wszystkich) imprezach, które odbywają się
    w MOK-u (oczywiście dla dzieci).
    Ad.6. O integracji w tym przypadku trudno mówić ale odbyły się Jasełka
    przygotowane przez dzieci dla rodziców, babć i dziadków.
    I to by było na tyle.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka