Dodaj do ulubionych

CAŁA SIĘ TRZĘSĘ...

10.09.07, 09:48
I jest mi niedobrze i chce mi się płakać sad
Kwadrans przed dziewiątą na piaskowej zaatakował mnie ogromny pies.
Owczarek albo coś w tym stylu. Psisko wybiegło z małego zagajnika i
po prostu rzuciło się na mnie głośno warcząc i szczekając. Stanęłam
jak słup soli i chyba to mnie uratowało, bo pies podbiegał i się
cofał, podbiegał i się cofał, cały czas warcząc groźnie. Najgorsze
były momenty gdy podbiegał do mnie od tyłu i czułam że zaraz za
moment mnie capnie sad Masakra. Czułam chyba wszystkie tętnice na
swoim ciele tak szybko krążyła mi krew.
W końcu z posesji PIASKOWA 25 wybiegła właścicielka i zaczęła wołać
psa. Tylko że ten w ogóle się nie słuchał. W dodatku nie miał obroży
więc nie miała za co go chwycić, a rozwścieczony pies zaczął w końcu
rzucać się również na nią.
Wybiegł właściciel i wreszcie wspólnymi siłami zagonili psa na
posesję.
Właścicielka mnie przeprosiła, a ja dalej stałam jak słup soli...

W końcu powiedziałam, że przykro mi bardzo, ale to nie jest sytuacja
gdzie "przepraszam" załatwi sprawę i że jestem zmuszona zadzwonić do
straży miejskiej.
TĄ ULICĄ CODZIENNIE WRACA ZE SZKOŁY MOJE DZIECKO!
Kobieta powiedziała, że i tak powie strażnikom, że ja KłAMIĘ!!
po czym zamknęła bramę na łańcuch i się ulotniła.

Teraz część druga: dzwonię do straży i średnio miły pan strażnik
miejski przyjmuje interwencję. Jest (chyba) mocno zaspany, więc na
wszelki wypadek dwa razy podaję adres, a także swoje nazwisko. Pan
mówi, że sprawdzą. Pytam się co sprawdzą? a on na to, czy to pies
właścicieli. Mówię, że oczywiście że tak, bo teraz jest już w
boksie, albo na łańcuchu (szczekanie słychać teraz na końcu
posesji). Pytam, czy poinformują mnie o tym jak przebiegła
interwencja. Pan na to, że nie mają takiego obowiązku, że oni
sprawdzą tylko czy pies szczepiony? Na moje ???? pan twierdzi, że co
więcej mogą? Jak to co? a mandatu nie dostanie, a jak pies
szczepiony to może biegać bez kagańca po ulicy? zakłopotanie pana
strażnika i ciche, że nie, nie może. Ale że się więcej nie dowiem.
No to mówię, że tak tego nie zostawię i po południu przyniosę pismo
w tej sprawie. A pan na to, że tylko sąd może ich zmusić do podania
mi informacji czy właściciele dostali mandat, czy pouczenie, czy w
ogóle wpuścili strażników na posesję. No żesz!

Zdziwiona jestem bardzo, bo w zeszłym roku nie było takich
ceregieli, straż współpracowała i informowała na bieżąco o
interwencjach. A teraz co?

Zadałam jeszcze pytanie co zrobi jak ten sam pies pogryzie jakieś
dziecko, moje na przykład. I wiecie co mi powiedział?
To samo, my spiszemy tylko to co do nas należy, a reszta należy do
pani.
To po jakiego grzyba nam ta straż?

Jestem podwójnie zawiedziona: i nieodpowiedzialnością ludzi, którzy
trzymając groźnego psa nie potrafią go upilnować i niefrasobliwością
oraz ogólnie pojętym tumiwisizmem strażników.

ps. pół godziny czekałam na ulicy aż zjawią się strażnicy bo byłam
ciekawa czy właściciele w ogóle otworzą furtkę ale się nie
doczekałam.

ps2. sprawy oczywiście tak nie zostawię
Obserwuj wątek
    • marius68 Re: CAŁA SIĘ TRZĘSĘ... 10.09.07, 10:03
      doomi napisała:
      ... wybiegła właścicielka i zaczęła wołać psa. Tylko że ten w ogóle
      się nie słuchał. W dodatku nie miał obroży więc nie miała za co go
      chwycić, a rozwścieczony pies zaczął w końcu rzucać się również na
      nią. Wybiegł właściciel i wreszcie wspólnymi siłami zagonili psa na
      posesję. ...

      Tacy ludzie nie powinni mieć prawa do trzymania agresywnych psów.
      Jeżeli nie są w stanie kontrolować swoich podopiecznych to powinno
      się im je zabrać. Niedopuszczlne jest takie nieposłuszeństwo.
      Generalnie nie boję się psów, ale widzę że w tej sytuacji też bym
      się nieźle najadł stachu.
      Mariusz

      • truski1 Re: CAŁA SIĘ TRZĘSĘ... 10.09.07, 10:23
        Dobrze, ze strach Cię sparaliżował. Bo jak byłby to mały piesek to
        można by było pokusić się o machnięcie parę razy torba, ja tak
        robię, kiedy mały szczekacz wyskakuje mi do nogi, choć na szczęście
        już teraz w kagańcu, po, jak się okazuje nie tylko mojej
        interwencji. Ale takie wielkie bydle mogłoby chcieć z tobą walczyć i
        mogłoby się to skończyć tragicznie. Zapewne teraz będą go przez
        jakiś czas mocno pilnować, ale zapewne do następnego razu…. Jednak
        czarno widzę, aby udało Ci się coś właścicielom zrobić. Bardzo Ci
        współczuję.
      • doomi Re: CAŁA SIĘ TRZĘSĘ... 10.09.07, 10:24
        W zeszłym roku na sienkiewicza moje dzieci zostały nieźle
        poturbowane przez nieznanego psa: syn miał rozdartą kurtkę, oboje
        wrócili do domu przerażeni, zapłakani i brudni, bo oboje powalił na
        ziemię. Córka miała odarty policzek, bo wpadła na podmurówkę.
        Wtedy straż się mocniej przejęła, ale pies uciekł i tyle.
        Zresztą o czym my mówimy: kiedyś na moją interwencję, że pies biega
        bez kagańca i groźnie warczy kazali mi tego psa pilnować i biegać za
        nim dopóki nie przyjadą...
        • doomi Re: CAŁA SIĘ TRZĘSĘ... 10.09.07, 10:31
          Piszę właśnie pismo do straży miejskiej, bo chcę wiedzieć jaką
          podjęli interwencję i czy w ogóle podjęli, bo jak wspomniałam na
          pewno nie pół godziny po zdarzeniu... oraz do burmistrza (bo on jest
          organem odpowiedzialnym) zapytanie czy straż miejska może odmówić mi
          informacji. Dodam do tego kopię pisma do SM.
          Właśnie o to chodzi, że niewiele właścicielom można zrobić. Ale na
          pewno można dać mandat za nieupilnowanie zwierzęcia. Mandat zaboli i
          może będą pilnowali "pieska" dłużej niż 3 dni. Bo w siłę pouczeń
          jakoś nie wierzę.
          Wielu ludziom nie chce się interweniować w takich sytuacjach a
          szkoda sad
        • truski1 Re: CAŁA SIĘ TRZĘSĘ... 10.09.07, 10:32
          Zresztą o czym my mówimy: kiedyś na moją interwencję, że pies biega
          bez kagańca i groźnie warczy kazali mi tego psa pilnować i biegać za
          nim dopóki nie przyjadą...

          Bardzo śmieszne, może powinni zająć się kabareciarstwem ...
          • doomi Re: CAŁA SIĘ TRZĘSĘ... 10.09.07, 10:37
            Dokładnie jak w kabarecie. Bo panowie jak przyjechali to nadal
            pilnowali pieska i czekali potem TRZY!! godziny na przyjazd
            weterynarza z Płońska (o ile mnie pamięć nie myli). W każdym razie z
            tym weterynarzem UM podpisał umowę na wyłapywanie bezpańskich psów.
            W dodatku to kosztuje niebotyczne pieniądze (są stare wątki na ten
            temat, zaraz poszukam) i ze zrozumiałych (finansowo) względów bardzo
            panowie strażnicy miejscy nie lubią takich upierdliwców jak doomi wink

            Tyle tylko, że wtedy strażnik był pełen zrozumienia, kontaktował się
            ze mną wielokrotnie w ciągu dnia i nie robił problemów z
            przekazaniem prostej informacji jak zakończyła się sprawa z ich
            strony!
    • surmia Re: CAŁA SIĘ TRZĘSĘ... 10.09.07, 10:50
      Doomi współczuję...

      Miałam podobną sytuację, tyle, że uczestniczyła w nim moja 11 letnia wówczas
      córka. Wracała ze szkoły a z posesji obok której przechodziła wyjeżdżał autem
      właściciel. Oczywiście posesja byłą chroniona przez agresywnego rotwailera. Pies
      wybiegł i rzucił się na córkę. Na szczęście był posłuszny, bo właściciel zdołał
      go odwołać. Jednak pies zdążył uderzyć dziecko zębami. Miała rozerwane spodnie i
      ranę na nodze. No wściekłam się totalnie.
      W dodatku właścicielka psa nazwała mnie matką wariatką, bo przecież nic się nie
      stało...
      Zawiadomiłam Straż. Odpowiedzieli tak jak Tobie. Poszłam powiadomić Policję.
      Marudzili, ale przyparci do muru sporządzili jakąś notatkę, zgłoszenie czy jak
      to się tam u nich nazywa. I wiem, że kontrolowali potem tę posesję z
      niebezpiecznym psem. Oni muszą to zrobić jak ktoś zgłasza i jest w dodatku
      uparty. Policjant był bardzo miły i współczuł jak mu opowiedziałam - też miał
      małe dziecko.
      Miałam poza tym pewność, że gdyby się to powtórzyła, właściciel psa odpowiadałby
      podwójnie - recydywa. Na policji rzadziej giną takie zgłoszenia.
      Poskutkowało!!!! Pies jest pilnowany bardzo.

      Wkurza mnie bezmyślność ludzka...pieski bez smyczy...
        • surmia Re: CAŁA SIĘ TRZĘSĘ... 10.09.07, 11:58
          Nie na Piaskowej i było to dawno temu. Napisałam o tym, bo jeśli Straż nic nie
          chciała zrobić (w moim przypadku tak było) to należy zgłosić taki fakt na
          Policję. Policja po prostu jest skuteczniejsza i nikt nie może np. odmówić
          Policji wejścia na posesję.

          I uważam, że należy zgłaszać takie sytuacje zawsze. Nie powinno się nigdy
          odpuszczać. I żadnych ugód z nieodpowiedzialnymi głupcami, którym się wydaje, że
          mają groźnego obrońcę domu. Mają potencjalnego zabójcę.

          Moje dziecko miało głęboki uraz psychiczny bardzo długo. Wiem, że do dziś na
          widok takiego psa odczuwa to samo co wówczas - boi się strasznie. Mimo tego, że
          sama mam dużego psa w domu.
          • arkadia67 Re: CAŁA SIĘ TRZĘSĘ... 10.09.07, 14:20
            Kiedy mojego syna "udziabał" na wiosnę pies sąsiadów, też
            zadzwoniłam do straży. Nic z tego, z tymi Panami nie wiele się da
            zrobić. Zadzwoniłam więc na POLICJĘ. W 15 minut byli na miejscu i
            załatwili sprawę. Ja nie chciałam tych ludzi karać mandatem, bo są
            biedni, ale chciałam żeby dostali nauczkę. I dostali. Pies chodzi po
            podwórku w kagańcu i jest zaszczepiony. Pan policjant dzwonił do
            mnie dwa razy informując mnie co już zostało zrobione i jak sprawa
            została załatwiona.
              • shelmahh kaganiec/wyobraznia -off top 10.09.07, 16:00
                juz tak troszke obok moge napisac,ze z tym kagancem tez trzeba uwazac..bylem
                swiadkiem zdarzenia gdy pies wyrwal sie wlascicielowi i w metalowym kagancu
                rzucil sie na chlopaka..tak mu wyjechal z tego kaganca,ze zlamal szczeke :\

                druga sprawa jest bezpieczenstwo samego psa..wielu wlascicieli mysli,ze kaganiec
                zalatwia sprawe i pies moze latac samopas po parku/lesie etc..ale co sie stanie
                w przypadku gdy ich pupil bedzie zaatakowany przez innego psa? obroni sie?
                zostanie zagryziony w kagancu.
                • wielebny123 Re: kaganiec/wyobraznia -off top 10.09.07, 19:51
                  Proszę Cię zatem odpowiedz mi na dwa pytania:
                  1. Co by się stało, gdyby wspomniany pies nie miał kagańca? Przegryzłby mu
                  tętnicę szyjną? To ja już wolę złamaną szczękę.

                  2. Co Twoim zdaniem jest mniejszym złem: zagryzienie psa przez psa czy
                  zagryzienie człowieka przez psa? Domyślam się, że w ogóle nie pochwalasz
                  puszczania psów samopas ale "zagryzieniowa" argumentacja troszkę Ci nie wyszła.
      • doomi Re: CAŁA SIĘ TRZĘSĘ... 10.09.07, 11:19
        Na chwilę obecną sprawa wygląda tak: właściciele nie wpuścili
        strazników na posesję. Straż teraz ustala właścicieli i jeśli nadal
        ich nie wpuszczą lub nie będą chcieli okazać karty zdrowia psa to
        dostaną wniosek do sądu grodzkiego.
        W tej chwili nic nie można zrobić, bez moich pisemnych zeznań. Jeśli
        je złożę (co oczywiście zrobię) to będzie się przeciwko właścicielom
        toczyć postępowanie administracyjne. O tym oczywiście rano pan
        strażnik mnie nie poinformował. Czyli pewnie sprawa by się skończyła
        jak ...dziesiąt podobnych. Piesek jest teraz zamknięty i OK.
        Ale nic z tego, choćby skończyło się tylko nerwami moimi i właścieli
        pieska (przyjmuję że mają nerwa, skoro nie wpuszczają straży), bo
        będziemy mieli sytuację: słowo ich przeciwko mojemu to niech to
        nauczy chociażby naszych wspaniałych strażników jak załatawia się
        takie sytuacje od A do Z.

        O telefon do straży i zasięgnięcie info co się dzieje poprosiłam
        małża. Jak się okazuje to był dobry ruch, bo pan jakoś bez problemów
        tłumaczył co się dzieje w tej chwili i co mamy zrobić, aby ruszyć to
        dalej (pisemne zeznanie/zgłoszenie zdarzenia).
        Co więcej, dowiedziałam się u źródła, czyli w stołecznej straży
        miejskiej, że oni w takich wypadkach wpsółpracują z poszkodowanymi i
        udzielają wszelkich informacji o toczącym się postępowaniu!
        • shelmahh hmm 10.09.07, 11:50
          sprawa jest o tyle nieciekawa,ze pies Ci nic nie zrobil i nie ma prawnych
          podstaw do tego by ukarac wlascicieli..jedyne co sie wydarzy w tej sprawie to
          pouczenie wlascicieli by lepiej zabezpieczyli posesje..

          sam niestety jestem przykladem zlego wlasciciela,ktorego pies pogryzl swego
          czasu dziewczynke..pies przeskoczyl przez ogrodzenie i ugryzl dziewczyne w
          policzek tak,ze miala w nim otwor..szpital, zszywanie i...................nic
          sie nie wydarzylo..sprawdzono ksiazeczke szczepien, policja kazala (co z reszta
          zrobili wczesniej moi rodzice) przeprosic i bylo po sprawie

          dopoki nic sie nie wydarzy to zadne sluzby nie podejma dzialan..nawet jesli
          zobaczysz nastolatkow krecacych sie przy samochodzie i zadzwonisz po policje to
          i tak nie podejma dzialan do momentu gdy nie zaczna sie wlamywac do samochodu..i
          to samo jest z psem..prawo nie chroni obywatela,ktory nie doznal zadnego
          uszczerbku a nawet pogryzienie przez psa moze byc zakonczone polubownie..niska
          szkodliwosc czynu itp..

          zeby bylo ciekawiej nie slyszalem nigdy o tym by ktos dostal mandat za to,ze
          pies biega bez kaganca lub chodzi bez smyczy czy wlasciciel nie sprzata po psie
          na spacerze

          • doomi Re: hmm 10.09.07, 12:00

            "sam niestety jestem przykladem zlego wlasciciela,ktorego pies
            pogryzl swego
            czasu dziewczynke..pies przeskoczyl przez ogrodzenie i ugryzl
            dziewczyne w
            policzek tak,ze miala w nim otwor..szpital, zszywanie
            i...................nic
            sie nie wydarzylo..sprawdzono ksiazeczke szczepien, policja kazala
            (co z reszta
            zrobili wczesniej moi rodzice) przeprosic i bylo po sprawie"


            Ciekawa jestem, czy tak lajtowo byś opisywał sytuację gdyby to
            dotyczyło Twojego syna...

            Znajomi dokładnie w takiej samej sytuacji (tylko rana była na
            brzuchu) podali właściecieli pieska do sądu i dostali odszkodowanie.


            > zeby bylo ciekawiej nie slyszalem nigdy o tym by ktos dostal
            mandat za to,ze
            > pies biega bez kaganca lub chodzi bez smyczy czy wlasciciel nie
            sprzata po psie
            > na spacerze

            No to niedużo w swoim życiu słyszałeś, ja znam kilka takich
            przypadków!

            Masz szczęście że to nie Twój pies mnie dzisiaj napadł wink
            Byłoby gorąco.
            • marius68 Re: hmm 10.09.07, 12:13
              Też mam psa powszechnie uważanego za agresywnego.
              I pomimo tego że jest potulny jak baranek to przy wykupie
              ubezpieczenia za dom kupiłem też ubezpieczenie OC z opcją
              odszkodowania za szkody wyrządzone przez psa.
              Pies może na przykład wybiec nagle i wpaść pod samochód i wtedy
              właściciel ma prawo domagać się od nas odszkodowania za zniszczenie
              auta.
              Nie wiem czy uda Ci się wywalczyć cokolwiek jak nie zostałaś
              pogrysiona (Bogu dzięki). Szkody na zdrowiu psychicznym ciężko jest
              udowodnić.
              Pomimo wielkiej staranności czasami i mi się zdażało że przy
              wyjeżdzaniu czy powrocie na posesję pies wysadził nos przez otwrtą
              bramę, ale nie wyobrażam sobie by mógł to zrobić gdyby zachowywał
              się choć w części podobnie do opisanego przez Ciebie pieska.
              Ci ludzie są nieodpowiedzialni.
              Mariusz
              • surmia Re: hmm 10.09.07, 12:19
                Wykupienie polisy nie zwalnia od myślenia!!!!!!!!

                A skąd wiesz, że w momencie gdy Twój pies "wysadza nos" gdy wyjeżdżasz, nie
                nadchodzi jakieś dziecko? Czy uzgodniłeś z psem, że nie będzie się rzucał na
                obcych? Czy masz to od niego na piśmie? A czy drobnym druczkiem nie napisano
                tam, że jak pies będzie miał zły humor (jego prawo) to wówczas umowa nie obowiązuje?

                Mam wrażenie, że doomi nie tyle chodzi o odszkodowanie ile o to, żeby takie
                sytuacje więcej się nie zdarzały. A może to nastąpić dzięki ogromnym karom
                nakładanym na bezmyślnych właścicieli. Do odebrania psa włącznie.
              • doomi Re: hmm 10.09.07, 12:23
                Mariusz, nie chcę nic wywalczyć.
                Chcę tylko, żeby Ci ludzie ponieśli konsekwencje swojego zachowania.
                W tym wypadku nawet nie wpuszczają straży i co za tym idzie nie ma
                możliwości sprawdzenia nawet tego szczepienia.
                Jak tak dalej pójdzie, będzie sprawa w sądzie grodzkim.

                Pewnie ich to niczego nie nauczy (patrz wypowiedź shelmahha), ale
                czy to znaczy że mam odpuścić i czekać aż wydarzy się nieszczęście?
                Pytanie retoryczne oczywiście, bo nie zamierzam wink
                • marius68 Re: hmm 10.09.07, 12:30
                  Nie doomi, ja bym nie odpuścił. Zachowanie tych ludzi zasługuje na
                  to aby zostali przykładnie ukarani.

                  Surmia, czy wyobrażasz sobie, że każdy właściciel będzie najpierw
                  stawał przy posesji, wchodził przez furtkę, przywiązywał psa, wracał
                  do auta i dopiero wtedy otwierał bramę.
                  Jeżeli jest to taki pies jak opisany przez Doomi jest to zasadne.
                  Ale wymaganie tego od wszystkich właścicieli czworonogów jest
                  naiwne.
                  Mariusz
                  • surmia Re: hmm 10.09.07, 12:45
                    No to jestem naiwna, ale właśnie tego wymagam, gdy ktoś ma psa luzem biegającego
                    po podwórku i właśnie wyjeżdża.

                    A może NAJPIERW zamknąć psa a POTEM wyjeżdżać? Trudno, jak się ma psa to się ma
                    obowiązki. Ja też wyjeżdżam i też mam psa. Ale mój ZAWSZE jest w tym czasie
                    zamykany. NIGDY nie powinno się zdarzyć, aby pies wybiegał samopas na ulicę.
                    Prawdopodobnie właśnie tego doomi dziś doświadczyła.

                    I naprawdę nie ma znaczenia, czy Twój pies jest przyjazny czy nie. Zawsze może
                    zaatakować. Wystarczy, ze mu się jakiś zapach nie spodoba. Pogadaj z fachowcami.

                    I naprawdę, nie życzę Ci marius68, abyś musiał kiedyś znaleźć się w sytuacji o
                    której pisze doomi. Właśnie takie lekkie traktowanie spraw związanych z dużymi
                    (małymi zresztą też) psami prowadzi do tragedii.
                    • marius68 Re: hmm 10.09.07, 12:59
                      Nie będę Ciebie Surmia już przekonywać, bo widzę że mi się to nie
                      uda.
                      Ale uważam że podstawa do dobre wychowanie psa.
                      Jeżeli robi się z niego agresywne zwierze to nic nie pomoże.
                      Zawsze może przegryźć smycz, urawać łancuch lub zrobić podkop.
                      I wtedy nic nie pomoże.
                      Mówiąc, że mój pies czasem wystawia nos wyrażałem się precyzyjnie.
                      On ma prawo wystawić nos poza linię ogrodzenia, ale nie ma prawa
                      wybiec na ulicę pomimo że brama jest otwarta. A pomimo agresywnego
                      wyglądu agresywny nie jest.
                      Nie wiem z jakimi fachowcami rozmawiałaś, ale pies który atakuje bo
                      nie spodobał mu się jakiś zapach powinien być bezdyskusyjnie
                      odizolowany od przypadkowych kontaktów z ludzmi.
                      Musisz zrozumieć, że psy nie są maszynkami do zabijania, niektore są
                      przez chorych ludzi takimi uczynione.
                      Mariusz

                      • surmia Re: hmm 10.09.07, 13:07
                        Mylisz się. Właśnie takie myślenie - mój pies nigdy by tego nie zrobił -
                        doprowadza do tragedii. Pies to zwierzę, a zwierzę nie jest nigdy do końca
                        przewidywalne. I nie piszę o zwierzętach z gruntu agresywnych, tylko o tych
                        ułożonych, które czasem się nie słuchają.
                        Ja też mam psa, który kocha wszystkich. Jest uosobieniem poczciwości. Jest
                        dobrze ułożony. Zamykam go zawsze gdy wyjeżdżam.

                        Jak zachowuje się Twój pies gdy zbliża się listonosz?
                  • surmia Re: hmm 10.09.07, 12:47
                    marius68 a może ten pies przed atakiem na doomi wymknął się na sekundę, bo
                    właściciel wyjeżdżał???????
                  • zuzazuzazuza A ja tak robie... 10.09.07, 15:00
                    Nie mam psa groznego, ale wloczege, wiec albo wyjezdzamy samochodem
                    we dwie osoby: jedna wyjezdza, druga stoi miedzy psem a brama. Albo
                    jak jest to jedna osoba, to pies jest na moment przyczepiany do
                    specjalnej smyczy przy schodach...Moze to przesada, ale ja wole
                    poswiecic te minute wiecj niz sie denerwowac...
                    • surmia Re: A ja tak robie... 10.09.07, 15:25
                      zuzazuzazuza jak to dobrze, że to napisałaś, bo myślałam, że tylko ja taka
                      naiwna jestem. I zapewniam - to nie jest przesada, to powinna być norma.
                      Zabezpieczenie psa nie trwa tak długo jak leczenie ewentualnych pogryzień...
                      • shelmahh szczegolnie,ze.... 10.09.07, 15:48
                        ...pogryzienia sie brzydko goja :\

                        nie ma co specjalnie dyskutowac na ten temat..albo ktos umie sie zajmowac psem
                        albo musi sie tego nauczyc, czego ja jestem przykladem..chociaz czasem sobie
                        ciezko wyobrazic do czego sa zdolne psy i jak potrafia kombinowac jesli np jakas
                        suka w okolicy ma cieczke..nie kazdy majac groznego psa ma dobre ogrodzenie a
                        nawet jesli takie ma to nie wymysli sobie tego,ze pies umie zrobic np 5m podkop
                        aby sie wydostac a takich przypadkow jest masa

                        a teraz inna sprawa zwiazana z zachowaniem doomi w trakcie zajscia..zareagowala
                        prawidlowo bo nie ruszyla sie z miejsca..i tego sie trzeba nauczyc..stac w
                        miejscu, nieruchomo, nie patrzec prosto w oczy psu bo jest to dla niego wyzwanie
                        do walki..jedyny problem jest z owczarkami kaukaskimi,ktore maja najbardziej
                        prymitywna psychike i nie do konca wiadomo jak zareaguja :\
              • czempis Re: hmm 10.09.07, 12:36
                shelmahh napisał:

                > Pani Pepek Swiata wyrazila laskawie swoje zdanie..szkoda odpisywac na takie
                > zaczepne posty
                A dlaczego? Brak argumentow? Juz wyobrazam sobie Ciebie shelmahh, gdyby ta cala
                sytuacja dotyczyla Twojego dziecka!
                • zerwikaptur1 Re: hmm 10.09.07, 12:47
                  czempis napisała:

                  > shelmahh napisał:
                  >
                  > > Pani Pepek Swiata wyrazila laskawie swoje zdanie..szkoda odpisywac na tak
                  > ie
                  > > zaczepne posty
                  > A dlaczego? Brak argumentow? Juz wyobrazam sobie Ciebie shelmahh, gdyby ta cala
                  > sytuacja dotyczyla Twojego dziecka!

                  tia, wystarczy przypomnieć sytuację na ścieżce rowerowej na Wale, wtedy
                  p.Shelmahh nie był taki wyrozumiały. Wprost przeciwnie, aż kipiał z oburzenia
                  --
                  • wielebny123 Re: hmm 10.09.07, 13:04
                    shelmahh napisał:
                    >Pani Pepek Swiata wyrazila laskawie swoje zdanie..szkoda odpisywac
                    > na takie zaczepne posty

                    Pan pępek świata Shelmahh nie wiedział co napisać, więc jak zwykle obraził się
                    na połowę forumowiczów...
                    Po raz kolejny okazał się nieodpowiedzialnym i egocentrycznym pieniaczem.
                    No ale nie po raz pierwszy pokazał nam, że siebie mierzy inną miarą niż pozostałych.
                    Pewnie teraz wyśle coś do niektórych na priva (ha ha ha) - w każdym razie
                    uprzedzam - każdy głupi list od Shelmahha opublikuję na forum i tym razem nie
                    pozwolę na bezkarne go usunięcie.
              • surmia Re: hmm 10.09.07, 13:01
                Shelmahh to nie było fajne, sam prowokujesz...

                Ludzie, ja myślę, że shelmahh napisał to, co napisał, żeby oddać sytuację tej
                drugiej strony podczas takich wypadków. Napisał, że nie poniósł żadnych
                konsekwencji swej bezmyślności. Po prostu mamy złe prawo. Podzielił się z nami
                wiedzą na temat działania służb mających nas chronić. Nie pisał tego żeby
                wyśmiać czy umniejszyć sprawę.
                I tak podziwiam, że się przyznał do takiego wydarzenia.
                No proszę, a tu sami naiwni...

                Czyż nie tak było, shelmahhu?
                • shelmahh Re: hmm 10.09.07, 13:36
                  surmia umie czytac i normalnie zrozumiala to co napisalem smile nie bede dalej
                  komentowal popisow wielebnego ani nikogo innego..kazdy czyta jak potrafi a ze
                  nie kazdy potrafi to nie moja sprawa smile
                  • jozefovicz Re: hmm 10.09.07, 13:48
                    Surmia uzyla ironii, a ze nie zrozumiales to nie nasza sprawa.
                    Niektorzy pisza do ciebie wprost, niektorzy pieknie cie podchodza
                    zebys sam sie obnazyl. Z dobrym zreszta skutkiem.
                    • shelmahh Re: hmm 10.09.07, 13:58
                      no ja obnazony przed Jozefowiczem hyhy smile)) podobam Ci sie? -pytam wprost..nie
                      musisz sie krepowac smile ale byloby lepiej gdyby w dyskusjach uzywac argumentow typu:

                      "> Niektorzy pisza do ciebie wprost, niektorzy pieknie cie podchodza np (i tu
                      wklejasz posta,w ktorym mnie podchodza)
                      > zebys sam sie obnazyl (i tu tez wklejasz posta, w ktorym sie obnazam). Z
                      dobrym zreszta skutkiem (i tu tez wklejasz puentujacego posta podkreslajacego
                      moje obnazenie na forum!)".

                      potem wpisujesz na tablicy wynikow 1:0 dla jozefowicza i jest po sprawie :]
                      umiesz tak?
                          • shelmahh ... 10.09.07, 14:28
                            a mi tam wcale do smiechu nie jest..uwazam,ze post doomi to wazna sprawa..psy
                            nie powinny wybiegac i gryzc ludzi na ulicy a sam jestem przykladem tego,ze
                            niestety nie zawsze mozna psiaka upilnowac co konczy sie mega tragicznie
                            (pogryziona zostala moja kolezanka, ktora draznila psa przez ogrodzenie az ten
                            sie wkurzyl, wyskoczyl i pogryzl) zarowno dla osoby pogryzionej jak i
                            wlasciciela..byla policja, poszkodowana, szpital i nic sie nie wydarzylo i nie
                            dlatego,ze unikalem kary, krecilem tylko,ze w Polsce takie sprawy zalatwia sie
                            polubownie..musi byc tylko dobra wola obu stron do rozwiazania sprawy..tylko
                            tyle i tego dotyczy temat a nie mojego syna, Zony czy mojego maila do
                            wielebnego..mam nadzieje,ze wlasciciele psa wyciagneli wnioski z calej sytuacji
                            i nikt sie wiecej nia nadzieje na ich "pupila"..koniec obnazania przed
                            jozefowiczem bo sie jeszcze chlopak zakocha a ja Zonaty przecie jestem i nici z
                            milosci ;P
                            • jozefovicz Re: ... 10.09.07, 15:04
                              taaa
                              teraz sie okazuje, ze to nie dziewczynka tylko dziewczyna,nawet
                              znajoma, w dodatku biednego psa draznila zaraz przeczytamy ze to
                              wlasciwie pies zostal pogryziony.
                              Po prostu nie wierze, ze rodzice nie dostali mandatu bo nawet w
                              razie kolizji drogowej z udzialem policji winny zdarzenia dostaje
                              mandat. Czyz nie ?
                              Zreszta niech doomi sie wypowie bo z tego co czytam to o zadnej
                              wspolpracy nie ma mowy, wlascciele nie wpuscili strazy miejskiej. No
                              i ja na miejscu doomi bym nie odpuscil, zwlaszcza gdy poczatkowe
                              przeprosiny zamieniaja sie w atak.
                              Jesli zlozyc do kupy twoja historie to ktos draznil psa i pies
                              odplacil sie agresja, chociaz to nikogo nie tlumaczy bo ogrodzenie
                              ma byc takie abypies sie nie wydostal.
                              Autorka watku o ile dobrze czytam zostala zaatakowana na ulicy badz
                              chodniku no chyba ze ? doomi draznilas psa?
                              • shelmahh Re: ... 10.09.07, 15:19
                                jozefowicz: lopatologicznie trzeba Ci tlumaczyc smile ale szampon wypity przed
                                chwila to i ochota na "dyskutowanie" wieksza

                                wina lezala po naszej stronie (moich rodzicow przede wszystkim)..to nie ulega
                                zadnej watpliwosci bo w takich przypadkach wina lezy zawsze po stronie
                                wlasciciela psa..ale takie mamy prawo,ze nic sie z tego powodu nie stalo chociaz
                                rany dziewczyny byly bardzo powazne..nie bylo sprawy sadowej, nie bylo mandatu -
                                bylo pouczenie,zeby zabezpieczyc ogrodzenie tak,zeby pies nie wyszedl..notabene
                                pracujac w schronisku widzialem psy, ktore laza po plotach jak koty jesli
                                poczuja cieczke wink a ja dalej sie obnazam przed Toba..a Ty podchodzisz mnie
                                znienacka..ach niech mowia,ze to nie jest milosc ;P
                                • zerwikaptur1 Re: ... 10.09.07, 15:29
                                  ciekawe, w Polsce mamy prawo że jak mnie pogryzie twój pies to nie będzie sprawy
                                  sadowej, nie będzie mandatu? a który to paragraf?

                                  i najpierw była twoja wina, teraz rodziców? a może to wina Ojca Dyrektora???
                                  --
                                  • surmia Re: ... 10.09.07, 15:40
                                    o matko, to już nudne jest...toż pisze facet, że JEST winny ale NIKT mu nic nie
                                    mógł zrobić, bo PRAWO nie przewiduje takich kar. Pisze, że to głupie i
                                    niesprawiedliwe. Można wytoczyć sprawę na własny koszt i samemu. Owszem. Ale nie
                                    dzieje się to automatycznie.

                                    Tzn. zdaje się, że przewiduje jednak gdy okres niedyspozycji po pogryzieniu trwa
                                    dłużej niż 7 dni -
                                    "art. 157 kodeksu karnego: Art. 157. § 1. Kto powoduje naruszenie czynności
                                    narządu ciała lub rozstrój zdrowia, inny niż określony w art. 156 § 1, podlega
                                    karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. § 2. Kto powoduje naruszenie
                                    czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający nie dłużej niż 7 dni,
                                    podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat
                                    2. § 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 lub 2 działa nieumyślnie, podlega
                                    grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. § 4.
                                    ściganie przestępstwa określonego w § 2 lub 3, jeżeli naruszenie czynności
                                    narządu ciała lub rozstrój zdrowia nie trwał dłużej niż 7 dni, odbywa się z
                                    oskarżenia prywatnego. § 5. Jeżeli naruszenie czynności narządu ciała lub
                                    rozstrój zdrowia trwał dłużej niż 7 dni, a pokrzywdzonym jest osoba najbliższa,
                                    ściganie przestępstwa określonego w § 3 następuje na jej wniosek.

                                    Osoba, która sprawuje opiekę nad zwierzęciem odpowiada za spowodowanie obrażeń
                                    ciała u innej osoby, wywołane zachowaniem zwierzęcia. Należy przyjąć, że
                                    "średnim" uszkodzeniem ciała jest - zgodnie z art. 157 § 1 k.k. - naruszenie
                                    czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający dłużej niż 7 dni. Okres 7
                                    dni odnosi się do czasu trwania niesprawności narządu ciała bądŸź choroby
                                    (rozstroju zdrowia), a nie do stwierdzonego przez lekarza czasu niezdolności do
                                    pracy. Ustalenie czy mamy do czynienia ze średnim czy innym uszkodzeniem ciała
                                    należy w pierwszym etapie do biegłego lekarza, którego opinia podlega kontroli
                                    sądu i ten ostatecznie wypowiada się, co do kwalifikacji prawnej rodzaju
                                    uszkodzenia ciała. "
                                    • shelmahh Re: ... 10.09.07, 15:55
                                      i bardzo dobrze,ze to napisalas bo w mysl przepisow nie wydarzylo sie nic co
                                      dawalo by podstawy do tego by scigac wlascicieli psa,ktory de facto nie pogryzl
                                      nikogo :\ a ze doomi najadla sie strachu przy okazji to inna sprawa i nie zycze
                                      nikomu by sie znalazl w podobnej sytuacji..mozna byc jedynie brawo doomi za
                                      wlasciwe zachowanie w trakcie ataku bo moglo sie skonczyc bardzo zle a egzekucja
                                      prawna bylaby nawet w takim przypadku bardzo trudna :\ grzywna, wyrok w
                                      zawieszeniu..nic co spowodowaloby,ze kara bylaby dotkliwa
      • doomi Re: CAŁA SIĘ TRZĘSĘ... 10.09.07, 16:04
        ło jessuuu, ale wątas.
        Wróciłam, dziecko ze szkoły odebrałam, piaskową szerokim łukiem
        ominęłam.

        Do meritum:
        doomi szła po chodniku, pies wyskoczył z zagajnika na przeciwko
        posesji nr 25. Od razu zaatakował, a po dobrych kilku chwilach
        wybiegła z posesji właścicielka, za nią właściciel. Nie bez trudu
        zagonili psa na działkę, po czym właściciel omotał bramę łańcuchem.
        Z nerwów nie pamiętam czy przed czy po mojej informacji, że wzywam
        straż. Ale po akcji z łańcuchem czułam że współpracy nie będzie. I
        nie ma. Nie ma więc też mowy o polubownym zakończeniu sprawy.

        Mam już pismo, zaniosię z samego rana do siedziby SM, a także oddam
        na dziennik w Urzędzie dla Burmistrza. Dlaczego? bo mnie pan
        strażnik najpierw chciał olać i nie doinformował co i jak. Zmienił
        diametralnie podejscie po telefonie od małża.

        Więcej nie wiem, oprócz tego, że jeśli nadal właściele będą się
        uchylać od wpuszczenia na posesję/pokazania książeczki szczepień to
        straż sama z siebie skieruje wniosek do sądu grodzkiego. Jutro się
        dowiem czy próbowali jeszcze raz. Dopytam się też, czy mam się
        zwrócić również do policji.
        Na pewno na niekorzyść właścicieli psa działa to, że nie otwierają
        straży. A to wszystko jest protokołowane i w razie sądu grodzkiego
        będzie miało znaczenie. Czy nauczy ich cokolwiek mandat, czy
        wystarczy pouczenie, a może nic z tych rzeczy? nie wiem, ale
        doprowadzę sprawę do końca! Chociaż też będę do tego sądu pewnie
        ciągana.

        Obawiam się jednego, że wywiozą gdzieś psa na parę dni i będą
        próbowali wymigać się jakimiś kitami. No ale zobaczymy.

        Moja postawa w czasie ataku nie wynikała z niczego innego jak ze
        strachu. Była efektem szoku i zaskoczenia. Nie wykluczam, że
        następnym razem zareaguję inaczej... to raczej kwestia jakiegoś
        odruchu a nie wiedzy.

        Aha, jutro panom strażnikom polecę forum i wątas jako obowiązkową
        lekturę na wtorek smile
        • doomi Re: CAŁA SIĘ TRZĘSĘ... 10.09.07, 16:20
          Polecam lekturę tym wszystkim, którzy twierdzą, że nic nie można
          zrobić gdy pies biega bez kagańca czy nie jest na smyczy.
          Pies nie musi nikogo ugryźć, żeby właściciel dostał mandat za to, że
          pies biega sobie po mieście. Nie wspominając o psie, który atakuje
          człowieka (nawet jeśli nie pogryzie).
          zwierzeta-forum.low.pl/vt4202.htm?sid=a521ce94c9b79dcb048ad43d830301fe

          To link pierwszy z brzegu, w miarę możliwości czasowych znajdę
          odpowiednie przepisy obowiązujące w tej kwestii w Józefowie!
          • shelmahh przepisy 10.09.07, 16:36
            sprawa wydaje sie dosc prosta

            mowia o tym przpisy:

            www.senat.gov.pl/K5/dok/sejm/081/3809.pdf

            wlasciel psa musi zapewnic bezpieczenstwo innych, budujac ogrodzenie na terenie
            posesji,ktore uniemozliwi wyjscie psa na zewnatrz.kto tego nie przestrzega
            podlega karze grzywny..pamietajmy tylko,ze w Polsce nie ma precedensu i kazda
            sprawa jest rozpatrywana indywidualnie..jesli pies nie uciekal wczesniej, nie
            bylo skarg, nikogo nie pogryzl to nie bedzie pol grzywny a jedynie pouczenie
            Pana Policjanta,zeby lepiej pilnowac burka..pies nie byl wyprowadzany poza
            posesje, wiec nie stosuje sie tu przepisow mowiacych o tym jak nalezy
            wyprowadzac psa idac ulica..niestety ja to widze tak,ze dopoki nie pogryzie to
            nie ma sprawy :\ dziwi mnie postawa wlascicieli,ktorzy nic sobie z tego nie
            robia..moze znaja przepisy? ja bym kupil kwiaty i ladnie przeprosil za swoja
            nieuwage i obiecal,ze wiecej sie to nie powtorzy
            • doomi Re: przepisy 10.09.07, 16:50
              Jeśli nie było skarg? a może inni sobie odpuszczali?
              no to moja będzie pierwsza.
              Jeśli nie daj bosze ten pies kogoś pogryzie to ktoś będzie miał
              łatwiej dochodzić swoich praw!
              Jak dla mnie jasne jest, że w tym wypadku są przepisy które można
              zastosować w tej sprawie. Ich pies? ich - więc nie dopilnowali. Nie
              ich? to przykro mi, do schroniska. Może znajdzie odpowiedzialnych
              opiekunów.

              Może to kwestia interpretacji, ale nikt pieska nie zapyta czy sam
              wyszedł, czy go wypuścili bez smyczy i obroży. Po prostu znalazł się
              za ogrodzeniem bez zabezpieczenia i to jest FAKT.

              A odpuszczać sobie tylko dlatego że w Polsce mamy takie a nie inne
              prawo, które w dodatku ciężko wyegzekwować nie zamierzam.

              Zresztą skąd wiesz jak było? sąsiadka rodziców wypuszcza pieska na
              ulicę za potrzebą żeby jej działeczki nie paskudził. Podlega według
              Ciebie przepisom czy nie? wink
              • shelmahh Re: przepisy 10.09.07, 17:05
                ok ok smile rozumiem Ciebie bo sam mialem kilka takich sytuacji (jako dzieciak),
                chociaz nie bylo nigdzie wlasciciela..pamietam strach i nie zycze nikomu takich
                atrakcji - nawet Tobie ;P

                Twoj przypadek jest trudny bo nie ma punktu zaczepienia aby ukarac kogokolwiek -
                nie ma ofiary - w przypadku oskarzenia/skargi,ktore wniesiesz, policja zrobi
                wywiad srodowiskowy i sprawdzi jak wyglada opieka nad psem..sprawdzi czy nie
                bylo wczesniej skarg, czy wlasciciel nie jest karany..te wszystkie punkty musza
                byc spelnione aby mozna bylo sie sadzic..

                a tak na logike..co by bylo gdyby kazdy wlasciciel,ktorego pies opuscil posesje,
                byl karany grzywna? to tak nie dziala..musi byc krew i ofiara..tutaj na
                szczescie ofiar nie bylo, chociaz Twoje oburzenie jest jak najbardziej zasadne
                • shelmahh dobry prawnik by sie przydal doomi 10.09.07, 17:11
                  w usa zostalabys milionerka smile))))
                  w Polsce moze pomoc dobry prawnik,ktory udowodni,ze ponioslas uszczerbek na
                  zdrowiu psychicznym i teraz sie boisz chodzic ulicami,ktorymi do tej pory
                  uczeszczalas, przez co musialas zmienic nawyki zwiazane ze przemieszczaniem sie
                  po Jozefowie

                  i w sumie to nie jest smieszne bo sam czesto wracalem ze szkoly dookola bo balem
                  sie jednego psa co czasem umial wyskoczyc :\ wiesz co by pomoglo?
                  zainteresowanie prasy lokalnej tym tematem i napietnowanie tych,ktorzy zle
                  pilnuja swoich psow..szkoda tracic czas na policji akurat w tym konkretnym
                  przypadku - a artykul(y) w prasie loklanej zwroca uwage mieszkancow na problem i
                  dzieki temu pomozesz wiekszej ilosci osob..mysle,ze nawet Policja czy Straz
                  Miejska jesli by zostala postawiona pod mikrofonem/dyktafonem tez inaczej by
                  mowila niz w sposob jaki opisalas przy kontakcie z Toba
                • doomi Re: przepisy 10.09.07, 17:15
                  > a tak na logike..co by bylo gdyby kazdy wlasciciel,ktorego pies
                  opuscil posesje
                  > ,
                  > byl karany grzywna?

                  Jak to co by było? byłby porządek i już. I odpowiedzialność za
                  zwierzę. Proste i logiczne!
                  I strach przed karą, nawet finansową.

                  > to tak nie dziala..musi byc krew i ofiara..

                  Tak? poproszę odpowiedni fragment w przepisach.

                  Zresztą KONIEC nie będę się więcej tłumaczyć. To nie ja zaatakowałam
                  tego psa wink
                  • wielebny123 Re: przepisy 10.09.07, 20:07
                    Nie macie racji co do ułomności polskiego prawa. Kodeks karny mówi jasno (celowo
                    przytaczam cały artykuł, żeby nikt mi nie zarzucał manipulacji):

                    Art. 160. § 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty
                    życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności
                    do lat 3.
                    § 2. Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na
                    niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
                    § 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 lub 2 działa nieumyślnie,
                    podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
                    § 4. Nie podlega karze za przestępstwo określone w § 1-3 sprawca, który
                    dobrowolnie uchylił grożące niebezpieczeństwo.
                    § 5. Ściganie przestępstwa określonego w § 3 następuje na wniosek pokrzywdzonego.

                    Duży pies (trudny do opanowania nawet przez właścicieli) biegający bez opieki
                    poza ogrodzeniem w zupełności wyczerpuje definicję niebezpieczeństwa ciężkiego
                    uszczerbku na zdrowiu - weźmy pod uwagę wracające tą drogą dzieci, dla których
                    atak psa mógłby skończyć się tragicznie. Oczywiście w tej sytuacji zastosowanie
                    ma raczej § 3, bo chyba działania umyślnego tu nie było (nikt np. nie poszczuł
                    nikogo psem).
                    Nie ma tu zastosowania fakt, że niebezpieczeństwo zostało dobrowolnie uchylone -
                    uchylenie nastąpiło post factum, więc jeśli poszkodowana (zgodnie z § 5 nie jest
                    to ścigane z urzędu, tylko na wniosek pokrzywdzonego).
                    Poza tym w kwestii tej również w Polsce można dochodzić odszkodowania w procesie
                    cywilnym.
                    Wszystko zależy od tego ile się ma samozaparcia i pieniędzy na dobrych prawników...

                    Ja proponuję co najmniej program minimum - nie odpuszczać straży miejskiej -
                    niech się do czegoś, oprócz ćwiczeń z obsługi fotoradaru i ganiania babć
                    handlujących pietruszką, przydadzą.
                    • exot Re: przepisy 10.09.07, 20:43
                      Dokladnie tak. Prawo przewiduje kary nie tylko za szkody dokonane ale tez za
                      spowodowanie samego zagrozenia. Az dziwne ze niektorym tak trudno to zrozumiec.
                      • surmia Re: przepisy 10.09.07, 21:11
                        Bo tu działa prawo Kalego.

                        Osoby pozbawione wyobraźni, niepilnujące psa nigdy nie przyjmą do wiadomości, że
                        łamią prawo. Prawo do bezpieczeństwa. Do czasu gdy ich samych spotka takie
                        nieszczęście.

                        Długo jeszcze będziemy dochodzić do tego co dzieje się w sprawie posiadania
                        zwierząt chociażby w Anglii. Tam można być ukaranym już nawet za to, że pies
                        szczeka w nocy, nie mówiąc już o obsikaniu przez obcego psa prywatnego trawnika.
                        I nikomu nie przyjdzie nawet do głowy wyjść na spacer z psem bez smyczy.

                        Dlatego potrzebne są takie doomi (jak brzmi liczba mnoga???), które są uparte i
                        dochodzą swego angażując i Straż Miejską i Policję jeśli trzeba. Bo te służby od
                        tego między innymi są.

                        amen
                        • shelmahh Re: przepisy 10.09.07, 21:36
                          no nie do konca amen bo przez przypadek dzialajac w emocjach doomi rowniez
                          zlamala prawo (sic!), podajac adres osoby, co do ktorej padly tu
                          zarzuty..piaskowa 25 przez co dana osoba jest rozpoznawalna..jesli zdarzyloby
                          sie,ze to forum czytane byloby przez znajomych owego Panstwa, pracodawce czy
                          kogokolwiek kto rozpoznal by owych ludzi, to smialo moga podac doomi do sadu za
                          znieslawienie czy naruszenie dobr osobistych bo moga powiedziec,ze owszem pies
                          uciekl ale nie dzialali w zlej woli i od tamtej pory lepiej pilnuja zwierzaka..

                          z jednej strony wszyscy zgadzamy sie co do faktu,ze pies biegajacy bez opieki to
                          sytuacja,ktora nie powinna sie wydarzyc a z drugiej zapominacie o tym,ze to
                          moglo byc zwykle jednorazowe zapomnienie sie tych ludzi..rozumiem strach i
                          emocje ale nie dajmy sie zwariowac..to co sie dzieje w tym temacie na forum to
                          jakis zly sen..w emocji napisany adres, straszenie sadem, policja, straza
                          miejska, myslenie o surowej i przykladnej karze i to wszystko w przypadku gdy
                          nikt nie zostal pogryziony (na szczescie)..mam nadzieje,ze zanim wytoczycie
                          armate walczac z mucha to emocje opadna i zrozumiecie,ze te sprawe mozna
                          zalatwic w inny sposob - bezposrednio u wlascicieli psa bez pomocy sadow,
                          policji i strazy miejskiej..

                          nie wiem czy macie w pamieci sytuacje gdy jako dzieciaki smigaliscie na rowerach
                          po okolicy a od czasu do czasu jakis kundel smigal obok szczekajac i lapiac za
                          nogawke..szkoda,ze wtedy nikt nie wpadl by zawolac milicje :\


                        • exot Re: przepisy 10.09.07, 22:44
                          > Długo jeszcze będziemy dochodzić do tego co dzieje się w sprawie posiadania
                          > zwierząt chociażby w Anglii. Tam można być ukaranym już nawet za to, że pies
                          > szczeka w nocy, nie mówiąc już o obsikaniu przez obcego psa prywatnego trawnika
                          > .
                          > I nikomu nie przyjdzie nawet do głowy wyjść na spacer z psem bez smyczy.

                          Niestety duza czesc ludzi w Polsce uwaza ze prawo jest jakims obcym narzedziem
                          wymierzonym przeciwko nim i ich osobistym wolnosciom. W konsekwencji policje tez
                          uwaza sie za wroga (wszelkie kontakty z nia niewskazane), a korzystanie ze
                          swoich praw jako osoby pokrzywdzonej wrecz wstydliwe. Taki typ myslenia.
                          • wielebny123 Re: przepisy 10.09.07, 23:52
                            Po prostu niektórzy żyją albo jeszcze w świadomości "głębokiej komuny" i służby
                            porządkowe kojarzą się wyłącznie z aparatem represji, albo uderzył im do głowy
                            nurt gangsta-młodzieżowy z tymi ich psami, HWDP, mitami gloryfikowanymi przez
                            chociażby hiphopowych artystów.
                            Załatwianie spraw we własnym zakresie jest na ogół nieskuteczne, chyba że
                            zaczniemy stosować metody sędziego Lynch'a ale bliżej nam wówczas będzie do
                            "cywilizacji" dzikiego zachodu reprezentowanej dziś przez panów określanych
                            mianem ABS (Absolutnie Bez Szyi), czyli swojskich "karków" vel "dresiarzy".
                            Całe szczęście, że większość z forumowiczów to ludzie cywilizowani, o czym
                            dobitnie świadczą wypowiedzi w tym wątku.
                            • shelmahh Re: przepisy 11.09.07, 09:36
                              tradycyjnie sie z Toba nie zgodze..to,ze na tym forum wiekszosc uwaza,ze sprawy
                              pomiedzy sasiadami rozwiazuje sie wylacznie przy pomocy policji czy strazy
                              miejskiej nie oznacza,ze to jest norma i tak nalezy postepowac..krotko mowiac
                              wiekszosc na tym forum niekoniecznie ma racje chociaz ma prawo do takich a nie
                              innych pogladow..hwdp czy jakies inne fanaberie mlodziezowe to temat na zupelnie
                              inna dyskusje bo nic sie nie dzieje bez przyczyny a policja swieta nie jest, nie
                              mowiac o porazce w postaci strazy miejskiej, ktorej rownie dobrze mogloby nie
                              byc i nic wielkiego by sie nie stalo

                              umiejetnosc rozwiazywania konfliktow, dobra wola, dyplomatyczne podejscie do
                              zalatwiania spraw miedzyludzkich czy tych nam najblizszych czyli
                              miedzysasiedzkich to dla mnie podstawa w spoleczenstwach
                              obywatelskich..korzystanie ze sluzb mundurowych w takich sytuacjach uwazam za
                              pojscie na latwizne a co wiecej za powazne naduzycie bo wg mnie wytacza sie
                              armate aby walczyc z mucha na suficie..to wlasnie Wasze myslenie polegajace na
                              tym,ze jako jedyne rozwiazanie w przypadku kwestii spornych pomiedzy ludzmi
                              widziecie oddanie sprawy do sadu, zaangazowanie policji to wlasnie akcja rodem z
                              przeszlosci gdzie z radoscia pisano donosy bo sasiad cos tam cos tam..

                              najdziwniejsze jest to,ze odzegnujac sie od zamierzchlych czasow sami do nich
                              wracacie a brak zaufania do policji uwazacie za jakies fanaberie z pogranicza
                              kultury hiphopowej czy kibicowskiej..a tak na szczescie nie jest..brak zaufania
                              wynika jedynie z tego,ze policja sama jest umoczona w uklady z bandyterka a Ci
                              co nie sa po drugiej stronie czesto sa nieudolni w swoim postepowaniu co budzi
                              frustracje i niechec do korzystania z ich uslug..do tego dochodzi jeszcze masa
                              innych zarzutow,ktore mozna skierowac w kierunku sluzb mundurowych i w koncu
                              mamy czasy,ze mozna mowic o tym glosno i bez leku o siebie czy swoja rodzine..

                              w tym konkretnym przypadku (zaatakowanie doomi przez psa) wszyscy jak jeden maz
                              chcieli ukarania wlascicielki z UL. PIASKOWEJ 25 i nikt nie skupil sie na tym,ze
                              przy okazji zostalo zlamane prawo bo w wyniku ujawnienia adresu Pani i Pana z
                              tej posesji naruszono powaznie ich prawa co akurat w tej sytuacji mogloby sie
                              skonczyc skazaniem doomi i ukaraniem Jej grzywna..nikt nie chce widziec drugiej
                              strony medalu..nikt nie chce rozwiazac konfliktu i zrobic cos dla innych chocby
                              w postaci poruszenia tematu w prasie lokalnej co jest w mojej ocenie lepszym
                              pomyslem niz angazowanie policji czy strazy miejskiej

                              a jest jeszcze jedna sprawa..nikt nie zajaknal sie,ze pani z posesji piaskowa
                              25, nie miala obowiazku wpuszczac ani policji ani stazy miejskiej..takie jest
                              jej prawo,ze bez nakazu nikt nie moze naruszac prywatnosci obywateli RP..

                              skoro wszyscy sa tu tacy praworzadni to czemu umknely Wam fakty tego typu? nie
                              mam pojecia..tak czy siak czy sie to komus podoba czy nie, nie ma jednego wzorca
                              zachowan w tej sytuacji i kazdy moze miec swoje zdanie na ten temat - ani lepsze
                              ani gorsze - po prostu inne

                              • jozefovicz Re: przepisy 11.09.07, 09:48
                                Farmazony facet pie.przysz i tyle. Krecisz sie w koleczko i sam nie
                                wiesz o co ci chodzi. W dodatku masz jakas fobie przed policja,
                                nawet nie chce wnikac dlaczego. Ta mucha do ktorej tak sie
                                przyczepiles to grozny wielki pies z ktorym pewnego dnia moze bedzie
                                musial zmierzyc sie ktos z twoich bliskich. Co wtedy?
                                Piszesz bardzo niekonsekwentnie. Raz radzisz autorce polubowne
                                zalatwienia sprawy, innym razem straszysz ja odpowiedzialnoscia
                                karna, a jeszcze innym uwazasz ze to wlasciciele zwierzaka powinni
                                przyleciec do niej z kwiatami.
                                W ogole najlepiej wsadzic doomi dla przykladu za kratki, niech sie
                                wszyscy tutaj naucza do czego prowadzi takie donosicielstwo. Po cos
                                ty doomi w ogole lazla tą piaskowa? malo ulic wkolo? sama jestes
                                sobie winna bo kielbase pewnie na sniadanie zjadlas i zebow nie
                                umylas.

                                Doomi zarty zartami ale trzymaj sie dzielnie i nie przejmuj sie
                                ludzmi pokroju szelmaha. amen.
                                • truski1 Re: przepisy 11.09.07, 10:08
                                  Zapewne, gdyby właścicielka psa zachowała się inaczej, to i doomi
                                  nie zareagowałby tak.

                                  "Kobieta powiedziała, że i tak powie strażnikom, że ja KłAMIĘ!!
                                  po czym zamknęła bramę na łańcuch i się ulotniła"

                                  Jeżeli potem dzwoni do straży i tam słyszy, że z lekka jej problem
                                  olewają, to agresja w niej wzrasta. Czuje się pozostawiona sama ze
                                  swym problemem, że Pani, która ją zlekceważyła, tak w zasadzie
                                  zostaje bezkarna. Potem nie chce wpuścić strażników (jej prawo), ale
                                  cały czas uchyla się od odpowiedzialności za zachowanie swojego psa.
                                  To wybacz ale można się wkurzyć i to na maksa.
                                  Zgadzam się z Tobą, ze jest druga strona medalu, ale wybacz, jeżeli
                                  ktoś ucieka od odpowiedzialności, ma psa, który jest groźny, nie
                                  zabezpieczył terenu (może było to pierwszy raz) ale tak się zdarzyło
                                  to musi się liczyć z konsekwencją.
                                  • doomi Re: przepisy 11.09.07, 10:20
                                    Dokładnie tak truski!
                                    z tym, że moja agresja nie narastała i nie narasta. Moje uczucia
                                    można opisać inaczej: przerażenie, strach, bezradność, bezsilność.
                                    Ale głównie STRACH - strach o moje dzieci!

                                    Jeśli właściciele posesji wytoczą mi proces o zniesławienie
                                    (pomijając fakty, czy wygrają i tak dalej) to jeśli taka będzie wola
                                    sądu, poniosę konsekwencje. Nie będę się uchylać ani usuwać swoich
                                    wypowiedzi. KONSEKWENCJE. O to chyba chodzi, nieprawdaż?

                                    ps. a jeśli ponownie zdarzy się taka sytuacja, znowu napiszę tu
                                    adres właścicieli. Tych czy innych.
                                    • shelmahh Re: przepisy 11.09.07, 10:46
                                      w sumie to Twoja walka i masz prawo do dzialan,ktore Ty uznajesz za
                                      zasadne..tyle tylko,ze przy okazji jestes moderatorem tego forum i powinnas byc
                                      jak najbardziej obiektywna w swoim pisaniu :\ moderator nie moze sprzyjac
                                      jakiejs postawie na forum, nie moze zalatwiac tu prywaty..moze mniej niz
                                      przecietny user bo ma swiecic przykladem i byc jak najbardziej neutralny w
                                      stosunku do poruszanych tematow..Ty jestes tutaj jak Prezydent - emocje na bok i
                                      obiektywizm niezaleznie od swoich wlasnych pogladow smile

                                      nie chcialbym doomi abys miala sprawe o znieslawienie bo poruszylas wazna sprawe
                                      dla nas wszystkich..sposob jej zalatwiania mnie osobiscie nie do konca odpowiada
                                      ale jesli dzieki temu inni wlasciciele psow, zaczna zwracac lepsza uwage na
                                      swoje zwierzaki to chyba warto sie tym tematem zajac
                                      • taktrzymajdoomi Re: przepisy 11.09.07, 16:38
                                        Gościu weź się w garść i odczep się od dziewczyny. W sumie to możesz
                                        ją jedynie w tyłeczek szanowny pocałować. Pod warunkiem że się doomi
                                        zgodzi.
                                        To jest jej prywatne forum i zanim zaczniesz się mądrzyć to poczytaj
                                        regulamin. I tak jest wyrozumiała dla twoich dyrdymałów.

                                        EOT bo i tak nie jestem zainteresowany twoją odpowiedzią.

                                        3maj się doomi.


                                        • shelmahh :)))))))))))) 11.09.07, 16:51
                                          gdyby odwaga byla Twoja mocna strona to bys napisal,ze chcesz sie spotkac,
                                          pogadac i wyjasnic swoje pretensje do mnie a tak ukrywasz sie za anonimowym
                                          nickiem i uwazasz,ze Twoj post zalatwia sprawe..mezczyzni tak nie
                                          postepuja..chlopcy z podstawowki tak
                                        • shelmahh masz racje w jednym :) 11.09.07, 17:03
                                          to jest forum prywatne dotyczace Jozefowa i z dotychczasowej formuly wynika,ze
                                          mozna miec tu jedynie poglady spojne z tym jakie maja znajomi doomi smile rozumiem
                                          to i szanuje..czy jest oddzielne forum Jozefowa dla wszystkich mieszkancow,
                                          niezaleznie od ich pogladow? serio sie pytam :]
                                              • kiniasriniapierdzinia Re: kinia :) 11.09.07, 17:27
                                                a ja wlasnie lubie sobie posrynic i pierdzynic wink
                                                i nie oczekuje ze ktos bedzie dokonywal glebszych analiz tych
                                                wywodow ale oczekuje ze kazdy post bedzie oceniany indywidualnie.
                                                czyli ze raz sie ktos ze mna zgadza a czasami ze nie. a nie na
                                                zasadzie ze "ta to jakas glupia" i juz przy kazdej okazji dla zasady
                                                bedzie na "nie". a tu jak widze jest wielu takich zapatrzonych w
                                                niejaka dumi.
                                                • shelmahh Re: kinia :) 11.09.07, 22:29
                                                  no coz..kazdy ma prawo wpatrywac sie w cokolwiek i kogokolwiek.to nie moja sprawa :]

                                                  szkoda czasu na jakies analizy forum..skoro jest to forum prywatne dla waskiej
                                                  grupy mieszkancow to w ogole nie ma o czym mowic smile jego zalozyciele maja prawo
                                                  do prowadzenia go jak chca..moga nawet mnie tu nie wpuszczac..moze przyjdzie
                                                  czas,ze powstanie jakies niezalezneforum Jozefowa dla wszystkich i bedzie mozna
                                                  miec inne zdanie niz reszta bez narazania sie na jakies pisanie o trolach

                                                  niech wielebny sie spotka ze mna i powie mi,ze jestem trolem wink

                                                  dorosli ludzie przeciez rozmawiaja w ten sposob

                                                  pozdro!
                                                  • feelek facet, odpuść, pls.!!! 11.09.07, 23:20
                                                    chyba już ostatni raz podejmuję polemikę z pp. stwierdzeniami;

                                                    1. to forum ma status prywatnego ale jest otwarte dla wszystkich,
                                                    nie chrzań gościu, ze jest inaczej

                                                    2. nikt ci tu nie zabrania pisać, więc po co piszesz, ze ktoś cię tu
                                                    nie wpuści?

                                                    3. naucz się różnić (bo nie umiesz) a nie będziesz miał problemu

                                                    4. forum prywatne to takie, które może sobie założyć każdy, może być
                                                    i kilka forów józefowskich, jak jest np. kilka nt. Łomianek, idź i
                                                    sobie załóż własne jak ci się nie podoba to,
                                                    (chyba zresztą zacząłeś pisać w jakimś innym forum nt. Józefowa.
                                                    Kłopot będzie bo tam jest z 15 wpisów jak do tej pory.
                                                    Tu jest ich ponad 30 000, pisuje ponad 100 osób, więc ździebko
                                                    więcej jest do kogo się odezwać)

                                                    albo się jakoś z tym pogódź albo przestań chociaż pitolić

                                                    [to ostatnie to apel tylko abyś boże broń sobie nie pomyślał że cię
                                                    do czegoś zmuszam.]

                                                    pzdr.
                                                    F.
                                                  • shelmahh Re: facet, odpuść, pls.!!! 12.09.07, 09:32
                                                    ale ja nie mam czego odpuszczac..uwazam po tym co tu widze od samego poczatku
                                                    gdy tu jestem,ze ludzie o innych pogladach od znajomych krolika nie maja szans
                                                    na normalna dyskusje..ma byc poparcie dla jednych slusznych tez a jak nie ma to
                                                    jest sie trolem, to trzeba szukac rozwiazan abym nie mogl pisac badz nie mozna
                                                    bylo mnie czytac..juz nie pamietasz? poczytaj sobie wielebnego i sobie odpusc
                                                    pisanie mi,ze to forum dla wszystkich bo dla wszystkich nie ma tu miejsca bo
                                                    jesli ktos bedzie mial inne zdanie to bedzie disowany raz za razem..

                                                    a wszystko opiera sie na tym,ze inaczej oceniam sprawe "niepogryzienia doomi"
                                                    niz wiekszosc ludzi tutaj..mi nie zalezy by ktos zmienial poglady ale by
                                                    zaakceptowal to,ze mozemy sie nimi roznic smile a co wiecej..sprawa ze zlamaniem
                                                    prawa przez doomi zostala niezauwazona, skomentowana,ze nie mam racji i nikt nie
                                                    zostal znieslawiony a sama doomi napisala,ze jesli trzeba bedzie to bedzie
                                                    podawac adresy osob..z jednej strony prawo i sprawiedliwosc z drugiej zrobmy
                                                    wszystko by bylo na nasze

                                                    i z taka postawa sie nie zgadzam wiec feelek odpusc sobie jakies apele bo rownie
                                                    dobrze mozesz apelowac do innych o odrobine wiecej rozsadku w tym co pisza na forum

                                        • shelmahh forum dla mieszkancow Jozefowa i sympatykow? 11.09.07, 17:06
                                          jedyne co jest bledna informacja na stornie glownej forum to to,ze nie jest to
                                          forum dla mieszkancow Jozefowa i jego sympatykow ale wylacznie dla znajomych
                                          doomi i osob o podobnych pogladach smile mozna zmienic ten zapis a dzieki temu
                                          uniknie sie nieporzadanych tresci i osob smile
                                          • wielebny123 Re: forum dla mieszkancow Jozefowa i sympatykow? 11.09.07, 19:13
                                            Coś mi się wydaje, że Shelmahh bardzo chciałby porządzić tym forum, tyle że nikt
                                            go tutaj nie chce (sam nazwał się "osobą niepoRZądaną").
                                            Wydawało by się że poważny człowiek, a takie "dziecko neostrady" z niego
                                            wychodzi. Internet naprawdę nie jest dobrym miejscem do leczenia swoich
                                            kompleksów - lepiej pofatygować się do psychologa.

                                            Chyba czas przestać karmić trolla bo i tak się zanadto już się na tym forum upasł.
                                        • truski1 Re: przepisy 12.09.07, 08:41
                                          A u ciebie to wszystko ok.? fajny niczek sobie założyłeś. Puc, puc,
                                          kto tam- ni to tam, jak to ni totam jak ktoś puc puc, a wiatr hulał
                                          i hulał…….
                                      • feelek Shelmah nie masz u mnie poparcia: 11.09.07, 20:07
                                        Shelmah nie masz u mnie poparcia:
                                        choć forum jest prywatne, coś z tego może dla Doomi i wynika ale
                                        jak jestem tu od ponad roku to ani Doomi ani Majka nigdy nikogo nie
                                        zmuszały do wyznawania ich poglądów

                                        to jest, jak mówił IMĆ p. Skrzetuski - niesłychane materii
                                        pomięszanie:
                                        mylisz 2 rzeczy: to, że ty się z czymśtam nie zgadzasz co doomi
                                        głosi, nie znaczy, ze ona sobie coś uzurpuje, dyktuje, wycina,
                                        wymusza

                                        osobiście nie zetknąłem się z jakimkolwiek przypadkiem wycięcia
                                        czegokolwiek przez moderatorki

                                        poza sytuacją gdy ty o to optowałeś

                                        temat nie jest żadną prywatą
                                        no zlituj się co Waść wypisujesz
                                  • shelmahh Re: przepisy 11.09.07, 10:32
                                    truskismile zgadzam sie,ze mozna byc cala sytuacja wkurzonym na maxa

                                    ale dziajac w emocji mozna popelnic bledy i samemu sobie nabic guza..caly czas
                                    mysle o tej sprawie i uwazam,ze jest to dobry moment do tego by poruszyc ten
                                    temat szerzej - wlasnie na lamach prasy lokalnej..nalezy uczulic ludzi na
                                    to,zeby pilnowali lepiej swoich zwierzakow, by nie dochodzilo do takich sytuacji
                                    jak wczoraj..czy sad zmieni cos w Jozefowie i okolicy? czy akcja bedzie miala
                                    szerszy wymiar czy bedzie raczej prywatna vendetta doomi? moim zdaniem na razie
                                    idzie w kierunku tej drugiej opcji :\ a jeszcze przy okazji ktos moze sie
                                    przyczepic do doomi za podanie adresu przez co dana osoba jest
                                    rozpoznawalna..uwazam,ze ujawnianie takich informacji to sliska sprawa i chce
                                    myslec,ze wlasnie emocje byly tu zlym doradca..

                                    mam taki przyklad.sasiadowi permanentnie uciekaly z podworka psy..duze wilki i
                                    ludzie sie ich bali jak smigaly po ulicy..nie bylo dla mnie problemem aby z
                                    usmiechem na ustach, podczas nieobecnosci sasiada zalatac mu plot aby psy
                                    przestaly uciekac..nie zwrocilem mu uwagi,ze zle zabezpieczyl posesje, nie
                                    naslalem policji ani strazy miejskiej..podziekowal za pomoc zdziwiony moja
                                    pozytywna postawa..ale moglem to zalatwic inaczej..zrobic mu awanture,ze ludzie
                                    boja sie chodzic obok naszej dzialki, ze psy wbiegly rowniez na moje podworko i
                                    przewrocily mi synka,ze zniszczyly mi czesc ogrodzenia itd..dzieki normalnej
                                    postawie mam super relacje z sasiadem, piwo niejedno wypite a psy juz nie
                                    uciekaja bo naprawiono plot..tyle,ze wiem rowniez,ze w razie czego moge liczyc
                                    na jego pomoc i to zupelnie bezinteresowna
                                  • ludwik_13 Re: przepisy 11.09.07, 10:33
                                    Ważne bardzo jest zachowanie właściciela. Mnie się zdarzylo, że
                                    dziecko sąsaidów (kilkuletnie) weszło bez pukania do naszego domku -
                                    drzwi nie byly na zamek zamknięte. A w przedsionku leżał pies
                                    (owczarek niemiecki wielkiej łagodności) , któremu się to nie
                                    spodobało i chyba bardziej ze zdziwienia niż z agresji capnął (był
                                    siniak )za rączkę lub nóżkę (już nie pamiętam). I choć nie było w
                                    tym zdarzeniu naszej winy, to lataliśmy do rodzicow dziecka ze
                                    świadectwem szczepienia (żeby ich uspokoić) i do dziecka z czekoladą
                                    (żeby nie miało złych wspomnień, urazów itp.). Od tego czasu
                                    pilnowaliśmy zamykania drzwi na klucz.
                                    • truski1 Re: przepisy 11.09.07, 11:07
                                      No to ja, a może bardziej moja ciocia, bo ja byłam niepełnoletnia,
                                      zachowała się kiedyś bardzo nieodpowiedzialnie.
                                      Kiedyś zostałam pod opieką właśnie tej cioci, rodzice wyjechali, a
                                      mieliśmy psa, który co prawda nie rzucał się jakoś specjalnie, ale
                                      jak już ktoś wszedł na podwórko, to bez obecności właścicieli, nie
                                      mógł się z niego wydostać, bo capał za łydkę. Więc można było się po
                                      nim spodziewać różnych rzeczy. Jednak moja cioteczka uwielbiała psy
                                      (mieszkanka
                                      Warszawy) dla niej pies na łańcuchu to coś strasznego. Wiec
                                      postanowiła go odczepić. Pies był szczęśliwy. No to ja wykorzystując
                                      nieobecność rodziców, doszłam do wniosku, ze w zasadzie piesek może
                                      się z nami pobawić w pobliskim lasku. Misiek był szczęśliwy, skakał,
                                      nikogo nie gryzł do momentu…. kiedy jeden z moich kolegów dla żartów
                                      postanowił we mnie rzucić piłką. Byłam odwrócona tyłem. Pies
                                      odczytał to jako atak na mnie i cap kolegę za nogę. Dosyć mocno
                                      uszkodził mu ścięgna pod kolanem. Jego rodzice, najpierw krzyczeli,
                                      potem ochłonęli. Sprawdzili czy pies był szczepiony, poprosili by
                                      przyszli rodzice jak wrócą. Poszli, dali im chyba jakieś pieniądze,
                                      ja kolegę odwiedzałam z czekoladą. Natomiast już nigdy nie przyszło
                                      mi do głowy by chwalić się pieskiem znajomym.
                                • shelmahh Re: przepisy 11.09.07, 10:14
                                  jak zwykle nie podales przykladu, jak zwykle nic nie cytujesz..wkladasz w moje
                                  usta slowa, ktorych nie uzylem:

                                  "jeszcze innym uwazasz ze to wlasciciele zwierzaka powinni
                                  > przyleciec do niej z kwiatami.
                                  > W ogole najlepiej wsadzic doomi dla przykladu za kratki, niech sie
                                  > wszyscy tutaj naucza do czego prowadzi takie donosicielstwo."

                                  to sie jozefovicz nazywa "projekcja" i jest to dosc powszechne zjawisko znane w
                                  psychologii

                                  • jozefovicz Re: przepisy 11.09.07, 10:25
                                    > "jeszcze innym uwazasz ze to wlasciciele zwierzaka powinni
                                    > > przyleciec do niej z kwiatami.


                                    chcesz to masz
                                    ja bym kupil kwiaty i ladnie przeprosil za swoja
                                    nieuwage i obiecal,ze wiecej sie to nie powtorzy
                              • kowalik26 Re: przepisy 11.09.07, 11:29
                                Ręce opadają gdy się czyta Twoje wypowiedzi. Rozumiem, że mimo
                                ewidentnego złamania obowiązującego prawa i skrajnie chamskiego i
                                nieodpowiedzialnego zachowania właścicieli wg Ciebie nie należy SM
                                ani policji zawiadamiać, bo to donosicielstwo. Tak? Rozumiem, że
                                dopiero gdyby blizny (może trwałe i szpecące) ozdobiły ciało Doomi a
                                przy niekorzystnym zbiegu okoliczności odbyłby się pogrzeb
                                zagryzionego dziecka (sporo takich pogrzebów się już w tym kraju
                                odbyło) należy odwołać się do służb mających w swój "statut" wpisaną
                                dbałość o przestrzeganie prawa. Tak?
                                Twoje poglądy są naprawdę szokujące - musi być trup aby w to włączyć
                                policję? Na takie sytuacje gdzie ewidentnie jest zagrożone życie i
                                zdrowie ludzkie trzeba reagować jednoznacznie, bo jak się poczujesz
                                gdy po wypiciu piwa z sąsiadem-właścicielem agresywnego,
                                niepilnowanego psa tenże (pies nie sąsiad) zagryzie dziecko? Nie
                                będziesz miał wyrzutów sumienia, iż w imię świętego spokoju z
                                sąsiadem nie zrobiłeś wszystkiego aby temu zapobiec? Nie będziesz
                                czuł się winny? Toż to jest właśnie "pójście na łatwiznę" o którym
                                pisałeś!! Łatwiej dogadać się z sąsiadem "przy piwie" niż przejść
                                przez całą procedurę policyjno-sądową. Podkreślę jeszcze raz - nie
                                mówimy o rzuceniu papierka, mówimy o sytuacji zagrożenia zdrowia a
                                może i życia ludzkiego!!! Ciekawe, że bardziej boli Cię złamanie
                                prawa (?) przez Doomi polegające na ujawnieniu adresu niż
                                nieupilnowanie agresywnego psa!! A przy okazji mam wątpliwości co do
                                owego naruszenia prawa przez Doomi. Na czym ono niby polega? Na
                                podaniu adresu? Możliwości identyfikacji? Jak ja podam przypadkowy
                                adres - Marszałkowska 123 m. 24 to też można zidentyfikować -
                                złamałem prawo? Albo wink)) niebieski domek na rogu Dobrej i ....
                                (jakiejś tam ;-P) to też złamałem? Na 100% można zidentyfikować i
                                domek i ... właściciela!! Myślę, że nie masz racji w tym temacie -
                                dopiero podanie pełnych danych osobowych wraz z adresem byłoby
                                naruszeniem ustawy o ochronie danych osobowych a to nie miało
                                miejsca. Ja (jak wiekszość osób czytajacych ten wątek) nie wiem KTO
                                mieszka na Piaskowej 25.

                                Trochę wyczucia Shelmah
                                • wielebny123 Re: przepisy 11.09.07, 11:46
                                  Brawo Kowalik! Sam bym pewnie lepiej tego nie napisał.

                                  A co do podnoszonego przez Shelmahha pogwałcenia prywatności, to wygląda na to
                                  bazowanie na własnych przeczuciach nijak się ma do znajomości prawa. Tradycyjnie
                                  przytoczę odpowiedni artykuł:

                                  Ustawa o ochronie danych osobowych
                                  Art. 6.
                                  1. W rozumieniu ustawy za dane osobowe uważa się wszelkie informacje dotyczące
                                  zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej.
                                  2. Osobą możliwą do zidentyfikowania jest osoba, której tożsamość można określić
                                  bezpośrednio lub pośrednio, w szczególności przez powołanie się na numer
                                  identyfikacyjny albo jeden lub kilka specyficznych czynników określających jej
                                  cechy fizyczne, fizjologiczne, umysłowe, ekonomiczne, kulturowe lub społeczne.
                                  3. Informacji nie uważa się za umożliwiającą określenie tożsamości osoby, jeżeli
                                  wymagałoby to nadmiernych kosztów, czasu lub działań.

                                  Tak więc w świetle ustawy Doomi nie ujawniła niczyich danych osobowych - zgodnie
                                  z art 6.2 ustawy, nie jest nimi adres (nawet nie wiadomo - zamieszkania,
                                  zameldowania, czy po prostu miejsce pobytu danego dnia o danej godzinie). Dla
                                  upierających się, że jednak posługując się numerem domu, można określić
                                  tożsamość osoby jest jeszcze art. 6.3. Pozostaje więc tylko pozew cywilny (w
                                  końcu sądzić się można o wszystko) ale i tu nie widzę żadnych szans na wygraną.
                                  • shelmahh Re: przepisy 11.09.07, 12:03
                                    zalezy od tego czy w wyniku podania danych, owa osoba cos by stracila:

                                    1.prace bo pracodawca nie chcialby wspolpracowac z osoba,ktora ma cos na
                                    sumieniu i ma sprawe w sadzie o czychanie na czyjes zdrowie a dana osoba bylaby
                                    zidentyfikowana poprzez podanie jej adresu zamieszkania;

                                    2.normalne relacje ze znajomymi,ktorzy odsuneli by sie od niej bo nie chca miec
                                    do czynienia z osoba,ktora zachowuje sie nieodpowiedzialnie;

                                    3. zaufanie kontrachentow i strate finansowa z tego tytulu w przypadku gdyby
                                    ktos prowadzil firme a dana osoba zostala by rozpoznana na podstawie podanego
                                    adresu;

                                    chociaz jestem pewny,ze nikomu sie nie bedzie chcialo scigac doomi po sadach

                                    chyba,ze doomi oddda sprawe do sadu to panstwo z ulicy piaskowej 25 beda sie
                                    bronic i doomi sama im dala narzedzie do tego a szkoda bo bylo to zupelnie
                                    niepotrzebne zagranie.

                                    grzywny sie skompensuja a obie strony zostana ukarane

                                • shelmahh Re: przepisy 11.09.07, 11:55
                                  niepotrzebnie sie unosisz bo nie pisze pod wplywem emocji a staram sie na
                                  spokojnie podejsc do sprawy..co do ujawnienia danych to nie liczy sie to,ze Ty
                                  zidentyfikujesz te Pania/Pana ale np pracodawca, znajomi, ktorzy moga poczytac
                                  zarzuty pod ich adresem..Ciebie to nie rusza ale w kregu znajomych owa Pani moze
                                  byc wytykana palcem za swoje zachowanie..czy forum jest sadem,ze mozna sie w ten
                                  sposob zachowywac? nie jest i dlatego uwazam,ze dzialanie doomi pod wplywem
                                  emocji mogloby byc (zakladam,ze tak nie bedzie) dla Niej bolesne..mnie to nie
                                  boli ale zwracam na to uwage w przeciwienstwie do innych osob, ktore wrecz
                                  namawiaja doomi do tego by byla dzielna w tym temacie bez wzgledu na koszty
                                  jakie poniesie

                                  rozumiem kowalik,ze z przyjemnoscia dasz doomi kaske na oplacenie grzywny w
                                  przypadku gdyby jednak ktos sie pokusil o wytoczenie jej sprawy..dasz kaske na
                                  adwokata i oplacenie kosztow sprawy..

                                  ale zebys wiedzial,ze nie mozna podawac Twoich danych (Twojego adresu w
                                  kontekscie konkretnych zarzutow) to wyobraz sobie sytuacje,ze ktos pisze o Tobie
                                  w necie,ze "pan mieszkajacy na ulicy xxx o numerze domu yy to zlodziej i nie
                                  przestrzega prawa a na dodate cham i prostak"..Ci co Ciebie nie znaja mieli by
                                  te sprawe gdzies..ale juz Twoj pracodawca czy znajomi na pewno byliby
                                  zainteresowani co z Toba jest nie tak i to jest wlasnie naruszenie dobr
                                  osobistych bo poprzez taka akcje moglbys np miec problemy w pracy czy w
                                  relacjach ze znajomymi..tak trudno to zrozumiec? i przykro mi,ze musze Ci takie
                                  sprawy tlumaczyc bo jesli mozna wytoczyc sprawe o niepilnowanie psa i narazenie
                                  ludzi na utrate zdrowia (chba w tym kierunku powinna pojsc argumentacja) to i
                                  mozna o naruszenie dobr osobistych..ani jedna sprawa ani druga nie budzi moich
                                  emocji bo nie dotyczy mnie osobiscie wiec daruj sobie jakies osobiste
                                  przytyki..zarowno Ty jak i ja jestesmy postronnymi obserwatorami i nic nam do
                                  tego..ale skoro w poprzedniej dyskusji tak dbales o praworzadnosc to i sprawa
                                  dotyczaca znieslawienia nie powinna budzic w Tobie zadnych watpliwosci..

                                  a czy musi byc trup aby wlaczyc w to policje? a czy mozna aresztowac zlodzieja
                                  za to,ze stoi obok samochodu i dopiero sie namysla czy cos ukrasc czy nie?
                                  niestety musi byc trup/kradziez aby policja mogla sie wlaczyc do sprawy..

                                  popatrz na ustawki kiboli..nikogo nie aresztuja za to,ze chca sie bic..aresztuja
                                  za udzial w bojce a nie za przygotowania do niej
                                  • kowalik26 Re: przepisy 11.09.07, 12:39
                                    jednak gdy ten "kibol" już wyjmie ten nóż z kieszeni i wyciągnie go
                                    w moją stronę to policja nie musi czekać aż flaki ze mnie wypruje.
                                    Ciekawe, że nie odpowiedziałeś na większość pytań.
                                    Doomi nikogo nie "zniesławiła" podając adres pod którym miało
                                    miejsce zdarzenie - może to faktycznie byli goście właścicieli
                                    posesji? a może ... włamywacze którzy korzystali z nieobecności
                                    właścicieli?
                                    No nic. Bardziej przystępnie swoich racji wyłożyć nie umiem, więc
                                    zakładam, że przy Twojej inteligencji zrozumiałeś moje argumenty
                                    (nie było tam wbrew Twojej opinii wycieczek osobistych). Fakt, że
                                    ich nie podzielasz świadczy o tym, że pozostajemy każdy przy swoim
                                    zdaniu. Jak dla mnie EOT (koniec tematu). Pozdrawiam
                                    • shelmahh Re: przepisy 11.09.07, 13:29
                                      w sumie nie ma sie o co spierac smile ja tam sie ciesze,ze doomi nic sie nie stalo
                                      - to byla najwazniejsza informacja w tym calym temacie - inne aspekty tego
                                      wydarzenia, znajda final w sadzie. dla mnie pozytywnym wnioskiem plynacym z tej
                                      dyskusji jest nasza roznorodnosc w pogladach smile i ze mozemy je smialo
                                      komunikowac - jest na to miejsce wlasnie na tym forum..zle by bylo gdyby wszyscy
                                      mowili jednym glosem a tak musimy sie liczyc z roznymi pogladami czy sie z nimi
                                      zgadzamy czy nie smile i tak uwazam,ze dyskusja byla w miare rzeczowa i obylo sie
                                      bez inwektyw - pomimo emocji jakie budzi ten temat

                                      pozdrowki i w sumie nie ma juz nic do dodania
    • feelek SKWDwJW 11.09.07, 00:08
      proponuję: SKWDwJW -
      Spontaniczny Komitet Wspierania Doomi w Jej Wytrwałości
      często bo tylko tu dyskutujemy, wyżalamy się
      i... nic dalej

      dla Mariusza:
      pieski POWINNY być zamykane na czas wyjazdu z posesji, to chyba
      częsty przypadek niekontrolowanego, niechcianego uwolnienia się
      czworonoga spod kurateli i stworzenie zagrożenia dla przechodzących,
      jak w przypadku Doomi.
      Już kilka lat temu Rada Osiedla Radość apelowała o to do mieszkańców
      na swojej tablicy
      minimum wysiłku ale zachęcam

      2. dla Shelmaha:
      jak mały piesek sąsiadki pognał za moim 10 letnim synkiem, co był
      jechał rowerem po ulicy, to go tak dziabnął, że mu się goiło i
      paskudziło z miesiąc [synkowi nie psu]

      3. na mojej ulicy tylko 1 właściciel wyprowadza swoje pieski w
      kagańcach na spacer,
      a są tam i redaktor ogólnopolskiego dziennika, i profesor jakiejś
      uczelni... no wykształciuchy ogólnie z ... zerową akceptacją
      obowiązującego porządku prawnego bo kto nie zna takiej sentencji,że
      psy wyprowadzamy na smyczy?

      PS. nareszcie ,
      po kilku dobrych tygodniach jakiś WĄTEK
      można się wreszcie powymądrzać
      bo już myslałem że koniec z nami
      tzn. z FJ

      ale to tylko efekt był kanikuły
      nic się po prostu nie działo

      [jak to dobrze Doomi, że coś Ci się przytrafiło
      wink))))))))
      w 1 dzień >60 wpisów w 1 wątku!!!!!]

      • surmia Re: SKWDwJW 11.09.07, 11:38
        Shelmahh co Ty z tą Policją masz??? To normalni ludzie są i do tego mili.
        Policja jest o to aby można było pójść i zgłosić między innymi taką sprawę.
        To co opisałeś z tym płotem, to jakaś bajka. Tobie się udało, ale inny sąsiad
        może nie byłby zadowolony gdyby mu ktoś grzebał w płocie. I mógłby Cię oskarżyć
        o złamanie prawa.

        Jak można polubownie i bez udziału służb wszelkich załatwić sprawę pogryzienia,
        skoro właściciel psa nie współpracuje???
        Ja za podobny przypadek zostałam nazwana wariatką i straszono mnie Policją
        właśnie. Bo śmiem nachodzić właścicielkę psa, który właśnie ugryzł moje dziecko.

        Gdyby wszyscy reagowali tak jak doomi, interwencje Policji w tym temacie w ogóle
        nie byłyby potrzebne, po prostu każdy pilnowałby swojego psa.

        A co do umieszczenia zachęty właścicieli do pilnowania psów w gazetce
        józefowskiej - to wybacz - były już takie apele. Nic z nich jak widać nie
        wyszło. Tylko upór poszczególnych pokrzywdzonych może przynieść skutek.

        I powiem więcej - gdybyśmy chcieli wszyscy być w porządku to powinniśmy zgłaszać
        każdy fakt wyprowadzania psów bez smyczy do SM. Niestety, mimo zakazu
        wyprowadzania psów bez smyczy, mało kto zwraca na taki fakt uwagę, do czasu aż
        stanie się nieszczęście. Jest na to społeczne przyzwolenie właśnie z powodu
        takich - shelmahhowskich - poglądów na sprawy współpracy z SM i Policją.
        • shelmahh Re: SKWDwJW 11.09.07, 12:12
          ale ja mam powody by nie ufac policji, ktore tu juz przytaczalem..mam prawo miec
          te powody surmia i nic nikomu do tego..nie mam problemow z prawem i nie mam do
          czynienia z policja na codzien..ale nie boje sie rozmawiac z ludzmi i dochodzic
          swoich praw osobiscie smile nie musze sie posilkowac policja w rozwiazywaniu
          konfliktow..nie zalezy mi na karaniu ale na rozwiazywaniu problemow..musialabys
          lepiej znac moje zycie by zrozumiec,ze wybor mojej drogi podyktowany jest
          konkretnymi zdarzeniami a nie przynaleznoscia do jakies subkultury smile
          • shelmahh surmia :) 11.09.07, 12:18
            ta dyskusja do niczego nie prowadzi a co wazne nie nas dotyczy..wiem,ze mozna
            kibicowac na forum i miec swoje zdanie na ten temat ale tak czy siak pileczka
            jest po stronie doomi..w mojej ocenie wytoczenie sprawy sadowej ludziom z
            piaskowej 25 moze skutkowac wytoczeniem sprawy doomi o naruszenie dobr
            osobistych badz znieslawienie ze wzgledu na przytoczone na forum tresci :\
            pytanie tylko co to da? czy ktos wyjdzie zwyciesko z tej bitwy? jaka bedzie
            wygrana? jaki bedzie efekt dla reszty mieszkancow? nikt nie stawia sobie takich
            pytan tylko zagrzewa do boju nie patrzac na ofiary a przeciez doomi nie miala
            zlych intencji zakladajac ten temat a moze byc rowniez w tej sprawie przegrana -
            zupelnie niepotrzebnie i wcale Jej tego nie zycze :\
            • zerwikaptur1 Re: surmia :) 11.09.07, 12:23
              gościu, jesteś bezbłędny.
              Doomi pozwana przez właścicieli psa???
              Za co?? Czyżby gdzieś skłamała? Podała nieprawdę?
              Bo danych osobowych/w rozumieniu ustawy/ nie ujawniła, więc się pytam za co ma
              być pozwana??
              • surmia Re: surmia :) 11.09.07, 12:42
                shelmahh co piłeś dzisiaj, ja też chcę tak mieć...

                Ta dyskusja jest jak najbardziej na czasie i powinni ją przeczytać wszyscy
                właściciele psów. Uważam, że Twoja postawa - załatwianie polubowne (układy?
                płacenie? łapówki? przeprosiny z prezentem?), niepowiadamianie odpowiednich
                służb, zatajanie sprawy - to prosta droga do tego, abyśmy nigdy nie wyszli na
                prostą. Ależ właśnie trzeba o tym powiadamiać i pisać jak najczęściej.
                Ja też jestem poszkodowana w sprawie psów. I zgłaszałam. Znam jednak wiele osób,
                które przyjęły od właściciela psa pieniądze w zamian za niepowiadamianie
                Policji. I te psy potem znowu atakują. A właściciele dalej płacą...
                Gdyby poszkodowani zgłaszali takie zdarzenia właściciele ZMUSZENI by byli do
                pilnowania psa, bo groziłby im sąd. Nikt sądów nie lubi, tym bardziej, że można
                kiepski wyrok dostać.

                Ja rozumiem, że możesz mieć na myśli powiadamianie o wszystkim - o bogatym
                sąsiedzie, o autach przed bramą, o Kowalskim, co był na wakacjach na Capri, ale
                my piszemy o powiadamianiu w momencie, kiedy zagrożone jest ŻYCIE LUDZKIE, a nie
                o zgłaszaniu dla chorej satysfakcji.

                Nie rozumiem Twojego myślenia...nawet jeśli wezmę pod uwagę jakąś niemiłą
                przeszłość policyjną...
            • shelmahh do picia 11.09.07, 13:35
              oj surmia a Ty musisz od razu o piciu jak czlowiek w pracy siedzi..wczoraj byly
              zwycieskie szampany a dzis niestety pijemy tylko redbulle wink

              chociaz dobra zoladkowa gorzka korzenno miodowa z sokiem z czarnej porzeczki
              moglaby przede mna sie zameldowac...mmmm mmm palce lizac..a w ogole poweselny
              jeszcze jestem bo balowalem na poludniu Polski w weekend i jeszcze mi troszke w
              czaszce zostalo..fajne wesele w sumie bylo smile)) bedzie co wspominac..
              • surmia Re: do picia 11.09.07, 13:47
                Jak żeś po weselu i to na południu, to wszystko jasne....

                Żołądkowa z sokiem z czarnej porzeczki? Nie piłam. Czas spróbować... (żołądkową
                piłam tylko w formie likieru mlecznego). Choć nazwa mnie jakoś tak zniechęca. smile))
                • shelmahh Re: do picia 11.09.07, 14:17
                  ha smile nie dosc,ze na poludniu to jeszcze znajoma wyszla za amerykanina z krwii i
                  kosci o czym nie wiedzialem i w przyplywie emocji zlozylem mu zyczenia po Polsku
                  wink))) mine mial nietega i dopiero 10 min pozniej zorientowalem sie czemu

                  w sumie bylo wesolo smile oczepiny, przywitanie chlebem i sola (Pan mlody myslal
                  chyba,ze mu prosto z kolumbii proszek postawiono na tacy a tu przeciez sol
                  prosto z wieliczki), gorzko gorzko..widac bylo,ze jest w szoku wink)) ale ogolnie
                  amerykanie to luzacy na maxa lacznie z rodzicami i naprawde swietnie sie
                  wybawilismy..gralo kilku djow, muza byla po polnocy zdecydowanie klubowa co tez
                  mialo swoj styl i urok smile)) uff uff nogi znow same tancza
      • doomi Nie do końca... 09.10.07, 12:41
        Właścicielka psa również złożyła wyjaśnienie na piśmie. Napisała w
        nim, że pies był blisko bramy, ale na posesji i tylko na mnie
        zaszczekał, ja się wystraszyłam, a ona pieska uspokoiła. To
        oczywiście fragment tylko, który mi pan strażnik przeczytał.
        Czyli słowo przeciwko słowu tak jak myślałam.
        Oczywiście to nie zmienia faktu, że straż wystąpiła do tej pani o
        przedłożenie świadectwa szczepienia psa, do czego owa pani się w
        piśmie do straży zobowiazała. Minął jednak termin i świadectwa nie
        okazano. 11 października mija następny-ostatni termin na okazanie
        straży tego dokumentu. Jeśli właścicielka tego nie dotrzyma, to
        straż skieruje sprawę do sądu grodzkiego. W czwartek otrzymam
        oficjalne pismo od straży miejskiej w tej sprawie, ponieważ
        informacje jakie posiadam w tej chwili pochodzą z rozmowy
        telefonicznej.
        Jeśli właścicielka okaże dowód szczepienia psa, to komendant SM
        podejmie decyzję czy i jakie będą dalsze losy "mojej" sprawy.
        Zapewne będzie pouczenie i tyle. Jeśli są ludźmi myślącymi to mam
        nadzieję, że nawet to zamieszanie wokół nich ich czegoś nauczy. Oby!

        Za to chciałabym zwrocić uwagę na coś innego: w chwili obecnej straż
        współpracuje ze mną bez zarzutu, jestem informowana o działaniach
        wszczętych na moją prośbę, rozmowy są miłe i rzeczowe.
        Czyli w pierwszej rozmowie pan strażnik mnie okłamał, że nie mam
        prawa wiedzieć jak będzie przebiegała interwencja.
        No cóż, chociaż tyle dobrego z całej sprawy: nie odpuszczajmy
        pewnych zachowań, a może przyczynimy się do wypracowania pewnych
        standardów smile
          • cat_s Re: Nie do końca... 09.10.07, 21:01
            Doomi,
            Ty się niczym nie przejmuj, tylko kup sobie na jakimś bazarku (kiedyś się dawało kupić na Dworcu Centralnym w Warszawie) zwykły spray pieprzowy.
            Malutkie to-to jest, pozwolenia nie wymaga, kosztuje niewiele i działa nieźle. Nie tylko na psy.

            O ile pamiętam, kiedyś już na tym forum o tym rozmawialiśmy.

            Psy zaswsze będą biegały i niektóre będą agresywne, a policja zawsze będzie się migać... a "sicher jest sicher" - jak mawiano w pewnym polskim filmie.

            Pozdrawiam
            cat_s
            --
            "Trzy koty to liczba do kitu - do szachów za dużo, do brydża za mało"
            • wielebny123 Re: Nie do końca... 09.10.07, 21:31
              To nie o gaz pieprzowy czy inne środki tu chodzi tylko o bezpieczeństwo na
              ulicach. Przecież z powodu wzrostu przestępczości nie zaczniesz chodzić z
              kałasznikowem tylko będziesz wymagać od policji działania.

              A z "naszą" Doomi to tak jak z Bankiem ING:
              Załawiacie? - Załatwiamy. - Załatwiają!

              ============================================
              Zaleca się czytanie z otwartymi oczami
              • doomi EPILOG! 12.10.07, 15:07
                "W odpowiedzi na Pani pismo dotyczące zawiadomienia o zaatakowaniu
                przez psa, (...) informuję, że w dniu 10.10.2007 r. właścicielka psa
                zgłosiła się do biura Straży Miejskiej Józefów gdzie okazała
                aktualną księżeczkę szczepień psa. W związku z naruszeniem art. 77
                KW właścicielka psa została ukarana karą administracyjną przez
                funkcjonariusza Straży Miejskiej prowadzącego powyższą sprawę"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka