Dodaj do ulubionych

Jak nie kupić bomby zegarowej?

19.01.10, 12:42
Witam forumowiczów.

Od pewnego czasu szukam dla siebie jakiegoś samochodu. Nie mam specjalnych wymagań co do pojemności, może być 2.0 (mimo, że to ma być samochód głównie miejski).

Mam dylemat:
1. Kupić duży i bezpieczny samochód, ale drogi w eksploatacji
2. Kupić mały i tani w eksploatacji, ale mniej pojemny i mniej bezpieczny

Chcę jeździć głównie w mieście, ale od czasu do czasu - zrobić jakiś wypad w góry. Czasami, będę też miał więcej rzeczy do przewiezienia.

Mam dwa typy samochodów, do których zrobiłem stosowne ogłoszenia:
1. Rok: 1995 lub młodszy, do 200.000 przejechanych kilometrów i około 5000 złotych ceny.
kupieckupi.pl/ogloszenie/Samochody/Kupie-samochod-uzywany,92,8386,2.htm
Dostałem 5 ofert, żadna się nie zgadzała z opisem.

2. Rok: 1997 lub młodszy, do 200.000 przejechanych kilometrów i do 10 000 złotych.
kupieckupi.pl/ogloszenie/Samochody/Kupie-samochod-uzywany,92,8399,0.htm

Nie jestem wybredny, typ silnika nie jest dla mnie istotny (o ile samochód będzie jeździł).

Widziałem już z 15 samochodów i:
1. jeden miał problemy z cisnieniem oleju
2. drugi miał problemy z hamulcami, raz hamowaly, raz nie ;)
3. kilka samochodów nie mogło odpalić (przyjechaliśmy 30 minut przed umówionym spotkaniem - najwidoczniej, nie zdążyli napalić ;p)
4. kilka samochodów było super zakopanych śniegiem (mimo, że sąsiednie były czyste - po odkopaniu, okazało się, że samochód gaśnie w trakcie jazdy próbnej :])
5. zdarzały się samochody, z rdzą na nadkolach, albo sypiącą się podłogą - mimo telefonicznych zapewnień, że auto jest w idealnym stanie

Jednym słowem, porażka. Zobaczcie moje ogłoszenia - czy w nich jest coś nie tak (wg. podobnych kryteriów szukam na Allegro/Autogieldzie/otoMoto) i ciągle trafiam na jakieś szroty.

Będę bardzo wdzięczny za sugestie lub propozycje.
Obserwuj wątek
    • wolfgang87 Re: Jak nie kupić bomby zegarowej? 19.01.10, 12:50
      "Rok: 1995 lub młodszy, do 200.000 " :)

      A są takie, które mają więcej niz 200.000? To może pooglądaj właśnie je.

      15 lat i 200.00 przebiegu to daje ci ze 13tys. km rocznie. Nie powiem, ze nierealne, ale jednak malo realne. Wystarczy, ze auto zmienialo wlasciciela - uwierzysz, ze wszyscy tak malo jezdzili rok w rok przez 15 lat? Pogodz sie z tym, ze na taki wiek statystycznie powinno byc 250-300 tys. I to bylaby normalna, zwyczajna, spokojna eksploatacja.


      --
      Suwalszczyzna - kraina, gdzie wilki   trzymają sztamę :)
          • des4 przebieg 19.01.10, 13:21
            10-15 tys rocznie jest jak najbardziej możliwy i spotykany...
            Ja sam robię rocznie średnio 1213 tysięcy uwzgledniając średnio
            dalaszy wyjazd raz na miesiąc gdzieś w Polskę, raz na 2-3 tygodnie
            na narty czy weekend, raz w roku za granicę do Chorwacji/Bułgarii,
            poza tym na codzien jazda po mieście.

            Nie kazdy dojeżdża do pracy 50 km w jedna stronę i jeżdzi co tydzień
            setki kilometrów z innych przyczyn.

            Rok temu sprzedałem 10-letnie Uno z przebiegiem 110 tys. km za
            niecale 3 tysiące. Samochód był w stanie bardzo dobrym i zadbanym, z
            regularnym serwisowaniem. Jak do miasta auto w sam raz, objechaliśmy
            też nim Chorwację i Słowację i spisywał sie bardzo dobrze.


            --
            "Prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia z Rosją bardziej
            imperialną w swoim sąsiedztwie, niż była za Jelcyna. Ale nie
            postrzegam jej jako mocarstwa stanowiącego wyzwanie dla
            cywilizowanego świata, bo jest za słaba."
            Fareed Zakaria
              • interator Re: przebieg 19.01.10, 13:35
                Powiedz mi, znasz się na mechanice - czy to takie zwykłe dywagowanie?
                Ja znam kilku dobrych mechaników i nie wypowiadają, aż tak zdecydowanych opinii.
                Z chęcią poznam Twój punkt widzenia.

                Czy każde AUDI/BMW sprzed 12 lat to truposz? btw. Możesz powiedzieć czym jeździsz?
                • kontik_71 Re: przebieg 19.01.10, 13:39
                  Wiec poznales moja opinie.. auto za ok 1000Euro to przewaznie trup i
                  tyle.. nie bedz przyczyny wlasnie tyle kosztuje...
                  To czym ja jezdze nie ma tu zadnego znaczenia.
                  • des4 Re: przebieg 19.01.10, 13:58
                    tu się nie zgodzę, jeśli samochód nie jest katowany na pegerowskich
                    bezdrożach, albo wyścigach młodych miszczuff po osiedlowych
                    uliczkach, to wiek 12-13 lat z rozsądnym przebiegiem jest całkiem do
                    przyjęcia jeśli chodzi o jego stan techniczny...

                    mój brat niedawno "kupił" od ojca 13-letnią Hondę Civic, przebieg
                    140 tys. km, regularnie serwisowana w aso, rok temu miala robioną
                    konserwację podwozia, zero jakichkolwiek usterek, jeździ
                    idealnie....w czasie przeglądu technicznego do dowodu zbiegła sie
                    cała stacja diagnostyczna podziwiać tak dobrze utrzymany
                    samochód...widać mieli kotrast i odmiane po codziennym
                    zaliczaniu "niebitych i z niskiem przebiegiem" okazji ściągniętych z
                    niemieckich zlomowisk...

                    --
                    "Prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia z Rosją bardziej
                    imperialną w swoim sąsiedztwie, niż była za Jelcyna. Ale nie
                    postrzegam jej jako mocarstwa stanowiącego wyzwanie dla
                    cywilizowanego świata, bo jest za słaba."
                    Fareed Zakaria
                    • kontik_71 Re: przebieg 19.01.10, 14:03
                      Zasadniczo sie zgodze, ale.. no wlasnie to "ale".. Jesli nie znasz
                      osoby ktora miala dane auto od "mlodosci" to nigdy nie wiesz co robiono
                      z autem. Na zachodzie auta w tym wieku to w sumie szroty i malo kto
                      kupuje auto z myla o tym aby jezdzic nim przez 10-15 lat.
                      Do tego dochodzi fakt, ze handlarze chca na tym zarobic wiec kupic tak
                      tanio jak sie da i sprzedac mozliwie drogo.. Wiec faktyczna wartosc
                      auta za 1000 Euro jest sporo nizsza..
                      • des4 Re: przebieg 19.01.10, 14:13
                        ok. tylko tu włączyłeś wszystkie auta kilkunastoletnie do
                        stareotypu mowiącego że to złom...mnie chodziło natomiast o to, że
                        autoa zadbanego, z rozsądnym przebiegiem i użytkowanego w
                        rozsadnych, nie ekstemalnych, warunkach, zadna miara nie mozna
                        okreslić jako trup...

                        natomiast inna sprawą jest to, ze na powstanie tego stereotypu mocno
                        zapracowali nasi polscy handlarze używkami i inni amatorzy sprzetu z
                        drugiej i n-tej reki sprowadzanego ze złomowisk Zachodniej Europy

                        --
                        "Prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia z Rosją bardziej
                        imperialną w swoim sąsiedztwie, niż była za Jelcyna. Ale nie
                        postrzegam jej jako mocarstwa stanowiącego wyzwanie dla
                        cywilizowanego świata, bo jest za słaba."
                        Fareed Zakaria
                        • kontik_71 Re: przebieg 19.01.10, 14:20
                          No wiesz.. ciezko mowic o wyjatkowych okazach.. nie przecze, ze
                          istnieja jakies rodzynki i sa w idealnym stanie.. ale to raczej
                          potwierdza tylko regule..
                          • des4 Re: przebieg 19.01.10, 14:26
                            chyba nie łapiesz o co mi chodzi, a chodzi o to, ze kilkunastoletni,
                            zadbany i prawidlowo ekspolatowany samochód nie jest trupem...

                            a szroty i inne szpachlowegeny to inna bajka...
                            --
                            "Prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia z Rosją bardziej
                            imperialną w swoim sąsiedztwie, niż była za Jelcyna. Ale nie
                            postrzegam jej jako mocarstwa stanowiącego wyzwanie dla
                            cywilizowanego świata, bo jest za słaba."
                            Fareed Zakaria
                            • kontik_71 Re: przebieg 19.01.10, 14:29
                              Lapie o co Ci chodzi.. Stwierdzam jedynie, ze Ty mowisz o wyjatkach a
                              ja mowie o ogole. W koncu z taka cene zasadniczo widzi sie wlasnie
                              szroty.. i to jest norma bo auta przewaznie nie sa pieszczone przez
                              ilus tam wlascicieli..
                • tiges_wiz Re: przebieg 19.01.10, 14:00
                  moim zdaniem tu juz nie ma znaczenia ile on ma lat, ale jaki jest jego stan i na
                  pewno nie nalezy patrzec na przebieg. Mozna kupic doskonale auto
                  czterdziestoletnie, ale to wymaga czasu. nie licz na to, ze ktos tez sprzeda
                  dobre auto w takim wieku tanio. takie auta sa zazwyczaj wychuchane i
                  wlascicielowi po prostu nie oplaca sie go sprzedawac.
                  --
                  Stop_wypierdzianym_szrotom_z_zachodu!
                  Uwaga! Nowe szroty! Galeria przeniesiona.
                  Coś być musi za zakrętem
                  • wolfgang87 Re: przebieg 19.01.10, 14:07
                    jak-kupic-uzywane-auto

                    Dokładnie tak jak pisze przedmówca.

                    Przebieg jest zazwyczaj po fiksingu. Ludzie lubią auta około 130-150 tys. km - więc takie dostają.

                    Ludzie lubią "od dziadka", więc takie dostają.
                    Choć oczywiście - może się trafić od dziadka - ale to też stawiam raczej około 10-letnie autka.

                    Ludzie też lubią zadbane, więc wiesza się np choinke na lusterku, ze niby wlasciciel dba.


                    Ja kupiłem trupa z pękniętym tłumikiem, bez katalizatora i z sypiącymi się amorkami. Idiota byłem, ale kupiłem. Wymieniłem to wszystko i co, myślisz, że sprzedam? Wrecz przeciwnie, jeszcze bardziej doinwestowalem. Wszyscy sie pukaja w czolo, ale auto śmiga jak żyleta. Ale nie jest na sprzedaz...
                    --
                    Suwalszczyzna - kraina, gdzie wilki   trzymają sztamę :)
                    • des4 auto "od dziadka" 19.01.10, 14:24
                      dzisięć i więcej lat temu wojażowałem sobie po Stanach i pracowałem
                      w ramach dziekanki...przez pewien czas pracowalem w mały miastaczku
                      na głębokim Midweście w Illinois gdzie mialem bardzo dobre układy z
                      pracodawcą, typu zaproszenia na grilla, rodzinne imprezy itp...

                      gości mial ojca, który był właścicielem ponad 30-letniego cadillaca
                      kabriolet, bodajże model eldorado, przebieg...5 tys. mil, poza tym
                      stal non stop w ogrzewanym suchym garażu, dziadek faktycznie jeździł
                      nim tylko do koscioła i na konie do miejscowego klubu
                      bukmacherskiego...

                      samochód cudo, ponad 5 litrów, benzynę pił galonami, jasny seledyn,
                      tapicerka ze skóry pod kolor... klimaty Marylin Monroe, Elvis, Kuba
                      za Batisty i te rzeczy...

                      dziadek mial 87 lat więc pech chciał, ze umarł, a boss zaproponował
                      mi kupno wozka za tauzena... bo sprzedawal jego dom i całe
                      wyposażenie, nie zdecydowalem się bo to było już niedługo przed
                      powrotem do Polski, chociaż gdyby to było pól roku wcześniej, to kto
                      wie...potem dowiedzialem sie, że takie wózki chodza u kolekcjonerów
                      po 50 i wiecej tysiecy






                      --
                      "Prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia z Rosją bardziej
                      imperialną w swoim sąsiedztwie, niż była za Jelcyna. Ale nie
                      postrzegam jej jako mocarstwa stanowiącego wyzwanie dla
                      cywilizowanego świata, bo jest za słaba."
                      Fareed Zakaria
    • orejap234 Re: Jak nie kupić bomby zegarowej? 19.01.10, 13:50
      Jak ja "lubię" takich kupców.
      Ma gotówki jak na chiński skuter ale wymagania jakby znalazł się w
      salonie lexusa.
      Albo koleś dozbieraj jeszcze 50 patoli i wybrzydzaj, albo weź te
      swoje 5-10tyś i wsadź sobie je w d...
      Startujesz z taką kasą, że jesteś zmuszony przymknąć oko na rdzę na
      nadkolach, na zapalające się kontrolki, na nierówną pracę
      silnika..etc.
      Rozwałka na maksa.
      • edek40 Re: Jak nie kupić bomby zegarowej? 19.01.10, 14:04
        > Startujesz z taką kasą, że jesteś zmuszony przymknąć oko na rdzę na
        > nadkolach, na zapalające się kontrolki, na nierówną pracę
        > silnika..etc.

        Dlaczego? A moze dlatego, ze poprzednio eksploatowal go ktos o taki potencjale,
        jak Ty?
        --
        Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
    • robert888 pomogłem wielu twoim kolegom - pomogę i tobie 19.01.10, 13:59
      Znalezione w sieci:

      Więc Stefan to fajny chłop, wykształcenie średnie niepełne, przy kości bo lubi
      pojeść i chlapnąć, pocą mu się ręce jak widzi kobitkę w mini. Stef ma żonę
      Teresę – fajna babka, zadbana, dba o Stefana, dom i dzieciaki, ale on po latach
      żąda w seksie adrenaliny, więcej figur. Naoglądał się pornusów z wypożyczalni za
      rogiem i jego miecz podpowiada mu – „skok w bok”.

      Ok. więc Stefan postanowił wybrać się któregoś dnia do domu publicznego.
      Odstawiony: wyczesany plastikowym niebieskim grzebieniem z rączką, na twarzy
      wąs, koszula w kratę (czysta, została jeszcze z czasów jak dawali w pracy całe
      kostiumy), spodnie w kant, na nogach szyszki lub jak kto woli pikolaki.

      Po Stefana podjeżdża taryfa – Mercedes 124 rocznik 1987, po rzeźbie, wylistwiony
      na maksa niczym E klasa, listwy mocowane na kołki do mebli, góra auta kolor
      majonez, dół jasny brąz pomalowany po swojemu – efekt „lamperia”, przód też
      model do przodu, ale odstęp między maską a błotnikiem na dwa palce. Stef wsiada
      – środek jak świątynia pluszu, na siedzeniach wyleniały miś i ordynuje – do
      burdla proszę!!. Kierowca rusza.

      Są już na miejscu – wysiada, otrzepuje się z sierści, żeby zrobić dobre
      wrażonko, staje przed drzwiami. Drzwi duże, piękne. Na górze neon „Burdel”.
      Podchodzi – drzwi otwierają się automatycznie – jest pod wrażeniem i wielkim
      podnieceniem.

      Pięknie oświetlony hol. Kilka kroków dalej dwoje drzwi: nad jednymi napis „dla
      bogatych”, na drugich „dla biednych”. Stanął, myśli, sięga do kieszeni – ma 5
      zeta, więc nie przedłużając narastającego podniecenia wchodzi tam gdzie nakazuje
      sumienie „dla biednych”. Dalej szeroki korytarz, trochę ponuro, ale na końcu
      korytarza jaśniej i znowu dwoje drzwi, a u góry: „dla żonatych” i „dla nieżonatych”.

      No tu Stef nie miał wyjścia – od 12 lat żonaty jak suseł, wbija się więc do
      gabinetu „dla żonatych”

      Tam pokój bez żadnych wodotrysków, wyposażenie podstawowe: stolik, lampa, okno,
      na ścianie gaśnica, na środku kozetka obita papodermą. Stefan rozgląda się,
      nikogo nie ma, postanawia ściągnąć portki i kładzie się na leżance.
      Już leży, wzrok wędruje z racji położenia na sufit, a tam napis:

      "JESTEŚ BIEDNY I ŻONATY ZWAL SE KONIA IDZ DO CHATY "
      • ulubiony19 Re: Jak nie kupić bomby zegarowej? 19.01.10, 17:32
        Facet wybrzydza,jakby myślał,że ma inszą,lepszą walutę,ale Wy też
        odpisaliście mu jak francuska burżuazyja:)
        Jak to nie można kupić dobrego auta za 5 tys.??? Bulshit! Poza tym
        co to jest 10,czy 13 lat(czy nawet "dwajścia") dla dobrze
        utrzymywanego wozu.
        Jest w dalszym ciągu sporo używanych samochodów na rynku,które z
        powodu gó...anej wartości pieniężnej(głównie z powodu utraty
        wartości) nie mającej nic wspólnego z tym,co auto nam zaoferuje
        (pomijam skład spalin:)) pracuje sobie na taką opinię,jak Wasza:)
        Przecież kasa o niczym nie świadczy.To nie ciuchy!:)
        • v-6 Czy ty trochę nie przesadzasz? 19.01.10, 19:46
          ulubiony19 napisał:

          > Jak to nie można kupić dobrego auta za 5 tys.???

          Moim zdaniem za 5 tysięcy można kupić kupę frajdy dla majsterkowicza, albo skarbonkę (a raczej studnię) bez dna dla laika.

          > Przecież kasa o niczym nie świadczy.

          No. Pieniądze to nie wszystko. Jak mawiał baron Rothschild ;)
          Pozdrawiam
          v-6
        • kulawywos Re: Jak nie kupić bomby zegarowej? 19.01.10, 23:11
          To nie ta liga:)Kolego. Od tego procederu są fachowcy na każdej granicy. Fakt,
          że to cudo po serwisancie, a nie przedstawicielu handlowym gnije mi pod domem
          czwarty miesiąc nie oznacza, że jest gorsze od takiej samej sztuki odspawanej od
          przystanku pod Dortmundem.Krajowy salon, pełna historia serwisowa i 100 bez
          wypadkowości.

          To marzenie wszystkich łowców okazji, ale nie ma lekko jakość kosztuje.Zawsze
          można ponarzekać, że to po firmie:):):)

          Akurat u nas panuje jakiś ksenofobiczny pogląd, że firmowe to beeeeee, a ten
          samochód jest naprawdę super.

          Zupełnie się tym nie przejmuję i cierpliwie czekam, a wszystkich narzekających
          stworzonych zapewne w akcie kazirodczym odsyłam do salonu po nowy i to najlepiej
          w kredycie.
      • wielki_czarownik Tylko nie auto firmowe 20.01.10, 13:09
        Sorry, ale nie widziałem pojazdu firmowego w dobrym stanie. Zawsze te auta były maksymalnie dobite, żyłowane, pędzące po dziurach, z impetem wjeżdżające na krawężniki itp.
        Pracowałem w firmie, gdzie były służbowe auta i wiem jak się do nich podchodziło. Dziura w drodze? Trudno. Krawężnik? Kij z tym. Po mieście jeździmy na 3 biegu (bo najfajniej przyśpiesza) itp.

        --
        "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
        FELIKS DZIERŻYŃSKI
        • kulawywos Re: Tylko nie auto firmowe 20.01.10, 16:11
          Mało widziałeś:) Są firmy w których pracownicy mają prawo pierwokupu samochodu i
          te na ogół są użytkowane we właściwy sposób, a wiejskie kołki jeżdżące
          samochodami służbowymi w ten sposób jak opisujesz należy z miejsca wywalać na
          pysk. Na szczęście tą Corsą jeździł serwisant, którego znam:)
          • wielki_czarownik Ale ale 20.01.10, 21:18
            To co mówisz ma sens wtedy, kiedy tylko jeden pracownik ma prawo do użytkowania danego auta i tylko on ma prawo do pierwokupu. Z drugiej strony, jeżeli by o ten pojazd służbowy dbał, to by go później kupił. Skoro nie kupił, to mu na nim nie zależało, albo nie było go stać ergo o nie nie dbał, bo po co?.
            Pracowników za niszczenie mienia powinno się wywalać. Ale kto wtedy będzie pracował? Ludzie od zawsze dbali tylko o swoje. Taka ludzka natura.
            Poza tym jeżeli auto nie jest przypisane do konkretnego pracownika, to na 100% nikt o nie dbać nie będzie. Rozmyta odpowiedzialność robi swoje. Jeżeli w tej mojej firmie auta stały na placu i każdy brał to, które chciał, to jak stwierdzisz który pracownik doprowadził do tego, że silnik miał 100 tys. przebiegu i brał olej niczym T-34, a amortyzatory po roku nadawały się tylko do wymiany? Można było co najwyżej stwierdzić, który urwał lusterko, ale nie który zajechał skrzynię biegów i sprzęgło.
            --
            "To jest zjawisko biologiczne, które zostało wykorzystane do celów politycznych."
    • josner Re: Jak nie kupić bomby zegarowej? 21.01.10, 07:54
      Ja należę do grupy osób, które jak sprzedają wóz to dlatego, że mają
      dosyć pojawiających sie usterek, których usunięcie może być
      kosztowne.
      Ale ty pewnie wierzysz, że kupisz auto od kogoś, kto sprzedaje
      idealne 10-letnie auto bo mu się znudziło.

      Dobre auta są sprzedawane wśród rodziny, znajomych. Jak nie chesz
      rodzinie, kumplowi robić kupy wiedząc że będzie się męczył z autem,
      to wystawiasz auto do komisu albo w necie.
    • alfik7 Re: Jak nie kupić bomby zegarowej? 21.01.10, 08:25
      Szukając w necie, to za takie pieniądze będziesz mógł kupić skarbonki i tzw.
      bomby zegarowe.
      Pewny samochód to możesz kupić od kumpla, którego dobrze znasz.
      Zmień kryteria. Nie szukaj samochodu "jakiegoś tam" za 5 tysi, tylko konkretnego
      modelu, bezwypadkowego z ocynkowanym nadwoziem, w ogólnym, dobrym stanie
      technicznym, ze zdrowym silnikiem. Dołożysz do tego parę złotych na zawieszenie,
      wydech, rozrząd ale będziesz w miarę spokojnie jeździł.
      Do sklepu wystarczy. Na wakacje, w góry, to już będzie duże ryzyko.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się